Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bieleń: rusofobia jest zjawiskiem powszechnym w Polsce

Posted by Marucha w dniu 2014-03-16 (Niedziela)

– Uwa­żam, że ru­so­fo­bia jest zja­wi­skiem po­wszech­nym w Pol­sce. To pewna moda, nad któ­rej za­sad­no­ścią nikt się nie za­sta­na­wia – mówi w dru­giej czę­ści roz­mo­wy z One­tem prof. Sta­ni­sław Bie­leń, po­li­to­log i ro­sjo­znaw­ca z Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go. – Pod wpły­wem „go­rącz­ki ukra­iń­skiej” i an­ty­ro­syj­skiej hi­ste­rii, mamy do czy­nie­nia z nie­zwy­kle wy­pa­czo­nym ob­ra­zem Rosji i sa­me­go Pu­ti­na – do­da­je. Eks­pert za­uwa­ża rów­nież, że Po­la­cy w sfe­rze men­tal­nej po­zo­sta­ją „nie­wol­ni­ka­mi ar­cha­icz­nych, ste­reo­ty­po­wych, czę­sto sur­re­ali­stycz­nych i skraj­nie uprosz­czo­nych wy­obra­żeń o Rosji”.

Z prof. Sta­ni­sła­wem Bie­le­niem roz­ma­wia To­masz Sze­ląg.

Onet: Dla­cze­go Ro­sja­nie od tylu lat gre­mial­nie po­pie­ra­ją Wła­di­mi­ra Pu­ti­na, pod­czas gdy na Za­cho­dzie (rów­nież w Pol­sce) nie ma on do­brej prasy? Z czego to wy­ni­ka?

Prof. Sta­ni­sław Bie­leń: Wszel­kie ana­li­zy sy­tu­acji po­li­tycz­nej w Rosji na­tra­fia­ją obec­nie na różne prze­szko­dy na­tu­ry psy­cho­lo­gicz­nej i emo­cjo­nal­nej. Pod wpły­wem „go­rącz­ki ukra­iń­skiej” i an­ty­ro­syj­skiej hi­ste­rii, mamy do czy­nie­nia z nie­zwy­kle wy­pa­czo­nym ob­ra­zem Rosji i sa­me­go Pu­ti­na. Trwa me­dial­na i po­li­tycz­na akcja ety­kie­to­wa­nia, tzn. ne­ga­tyw­ne­go na­zna­cza­nia i de­pre­cjo­no­wa­nia. Od cza­sów za­koń­cze­nia „zim­nej wojny” jest to naj­po­waż­niej­sza próba zdys­kre­dy­to­wa­nia wi­ze­run­ku Rosji i jej przy­wód­cy jako wroga Za­cho­du. To oczy­wi­ście sprzy­ja kon­so­li­da­cji wła­dzy w Rosji i wzro­sto­wi po­pu­lar­no­ści sa­me­go Pu­ti­na.

Nie­za­leż­nie jed­nak od uwa­run­ko­wań zwią­za­nych z Ukra­iną, spró­bu­ję od­po­wie­dzieć na po­sta­wio­ne py­ta­nie, przy­wo­łu­jąc przede wszyst­kim do­świad­cze­nia „dru­giej smuty”, która trwa­ła w nowej Rosji przez de­ka­dę lat 90. ubie­głe­go wieku. Roz­pad ra­dziec­kie­go mo­car­stwa wy­wo­łał u wielu Ro­sjan nie tylko głę­bo­ką trau­mę w sen­sie psy­cho­lo­gicz­nym, ale na­ra­ził mi­lio­ny ludzi na dra­ma­tycz­ne prze­ży­cia, za­gra­ża­ją­ce wprost ich eg­zy­sten­cji fi­zycz­nej.

Gra­bież ma­jąt­ku na­ro­do­we­go w imię re­form ryn­ko­wych oraz de­mon­taż apa­ra­tu ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go pań­stwa, w imię prze­mian de­mo­kra­tycz­nych, a także groź­ba dez­in­te­gra­cji Rosji – wszyst­ko to wy­wo­ła­ło, ni­czym po klę­sce wojny czy re­wo­lu­cji – silną tę­sk­no­tę za sta­bil­no­ścią ładu spo­łecz­ne­go i gwa­ran­cja­mi spo­koj­ne­go by­to­wa­nia. Jeśli do tych do­świad­czeń do­da­my ro­syj­ski re­spekt dla tra­dy­cji sil­nej wła­dzy, to nie po­win­ni­śmy się dzi­wić, za­cho­wu­jąc ja­sność ana­li­tycz­ne­go umy­słu, dla­cze­go Ro­sja­nie tak gre­mial­nie po­pie­ra­ją Wła­di­mi­ra Pu­ti­na.

On jest prze­cież dla nich praw­dzi­wym „ca­rem-od­no­wi­cie­lem” i „wiel­kim re­ani­ma­to­rem”! To Putin za­pew­nił sta­bil­ność i bez­pie­czeń­stwo we­wnętrz­ne, on sym­bo­li­zu­je pod­nie­sie­nie Rosji „z kolan” i przy­wró­ce­nie wiary w mo­car­stwo­wą świet­ność.

Mówi Pan o tra­dy­cyj­nym w Rosji re­spek­cie dla sil­nej wła­dzy, a jaką rolę od­gry­wa czyn­nik prze­strze­ni? Mamy prze­cież do czy­nie­nia z naj­więk­szym te­ry­to­rial­nie pań­stwem świa­ta.

Silne jed­no­oso­bo­we przy­wódz­two po­li­tycz­ne w Rosji opie­ra się na wie­lo­wie­ko­wej tra­dy­cji pa­try­mo­nial­nej i au­to­ry­tar­nej. Do tego, fak­tycz­nie, do­cho­dzi czyn­nik ogrom­nej prze­strze­ni i su­ro­we­go kli­ma­tu. Już Ka­ta­rzy­na II za­ob­ser­wo­wa­ła, że wiel­kie im­pe­rium, jakim jest Rosja, roz­pa­dło­by się, je­śli­by za­pro­wa­dzo­no w nim rządy inne niż sa­mo­wład­cze. Je­dy­nie one mogą z na­le­ży­tą szyb­ko­ścią za­spo­ka­jać po­trze­by od­le­głych stron, a każda inna wła­dza jest zgub­na z po­wo­du po­wol­no­ści swo­je­go dzia­ła­nia.

Prze­strzeń ma więc cha­rak­ter de­ter­mi­ni­stycz­ny. De­cy­du­je o kształ­cie ustro­jo­wym, ale i o de­fi­ni­cji in­te­re­su na­ro­do­we­go. Po­ten­cjał geo­gra­ficz­ny i geo­po­li­tycz­ny prze­są­dza o scen­tra­li­zo­wa­nej i au­to­ry­tar­nej su­ro­wo­ści pań­stwa, ale i o pre­ten­sjach do od­gry­wa­nia do­mi­nu­ją­cej roli w świe­cie. Pro­wa­dze­nie po­li­ty­ki musi zatem od­po­wia­dać roz­mia­rom pań­stwa, stale za­gro­żo­ne­go przez nie­spo­dzie­wa­ne ataki czy za­gro­że­nia ze stro­ny ka­ta­strof we­wnętrz­nych i wro­gich sił ze­wnętrz­nych. Uni­kal­ny trans­kon­ty­nen­tal­ny cha­rak­ter i zna­cze­nie Rosji jako jed­ne­go z głów­nych ośrod­ków po­tę­gi w świe­cie wie­lo­bie­gu­no­wym de­cy­du­ją o kon­cen­tra­cji i cen­tra­li­za­cji wła­dzy po­li­tycz­nej.

Za­py­tam wprost: czy Rosja jest „ska­za­na” na sa­mo­władz­two?

Się­ga­jąc do myśli teo­re­tycz­nej Maxa We­be­ra, można wska­zać, że w Rosji za­wsze prze­wa­ża­ły dwa typy le­gi­ty­mi­za­cji wła­dzy: tra­dy­cyj­na (dy­na­stycz­na suk­ce­sja i sa­kral­ny cha­rak­ter) oraz cha­ry­zma­tycz­na (po­słan­nic­two dzie­jo­we i nad­na­tu­ral­ne wła­ści­wo­ści rzą­dzą­cych). Le­gi­ty­mi­za­cja nor­ma­tyw­na – naj­bar­dziej po­żą­da­na z punk­tu wi­dze­nia woli po­wszech­nej – nigdy nie miała szans na wy­kształ­ce­nie się ze wzglę­du na lek­ce­wa­że­nie kon­sty­tu­cji i rzą­dów prawa. Taki stan rze­czy utrzy­mu­je się do dzi­siaj. Przez pry­zmat po­sta­ci pre­zy­den­ta i jego oso­bo­wo­ści po­strze­ga­ne jest całe pań­stwo, jego in­sty­tu­cje wład­cze i cha­rak­ter rzą­dów.

Lu­dzie na­praw­dę wie­rzą, że w Rosji je­dy­nie silny przy­wód­ca, a nie par­tie po­li­tycz­ne czy par­la­ment, jest gwa­ran­tem bez­pie­czeń­stwa i do­bro­by­tu, gdyż to on spra­wu­je wła­dzę z woli na­ro­du i tę wolę naj­sku­tecz­niej re­ali­zu­je. To oczy­wi­ście musi pro­wa­dzić do roz­ma­itych aber­ra­cji. Musi też wy­wo­ły­wać nie­chęć i kry­ty­kę u tych wszyst­kich, któ­rzy hoł­du­ją al­ter­na­tyw­nym spo­so­bom le­gi­ty­mi­za­cji wła­dzy pań­stwo­wej. Nie dziwi więc brak do­brej prasy na Za­cho­dzie, któ­re­go war­to­ści pu­ti­now­ska Rosja lek­ce­wa­ży.

Czy w ta­kich wa­run­kach jest ja­ka­kol­wiek szan­sa na po­wsta­nie sil­nej opo­zy­cji po­li­tycz­nej?

Mimo 20 lat trans­for­ma­cji ustro­jo­wej w Rosji dotąd nie za­ist­nia­ły wa­run­ki dla wy­kształ­ce­nia się in­sty­tu­cjo­nal­nej opo­zy­cji po­li­tycz­nej, która by­ła­by w sta­nie w dro­dze wy­bo­rów prze­jąć wła­dzę i nie na­ru­szyć kon­sty­tu­cyj­nych pod­staw ist­nie­ją­ce­go po­rząd­ku. Je­dy­ny raz w 1996 r. po­wsta­ła groź­ba po­wro­tu do wła­dzy ko­mu­ni­stów, co z pew­no­ścią po­cią­gnę­ło­by za sobą an­ty­sys­te­mo­we kon­se­kwen­cje. Od końca lat 90. ub. wieku trwa na­to­miast po­li­ty­ka mar­gi­na­li­zo­wa­nia par­tii opo­zy­cyj­nych i umac­nia­nia mo­no­po­lu „par­tii wła­dzy”, tj. Jed­nej Rosji, tak na szcze­blu fe­de­ral­nym, jak i na po­zio­mie pod­mio­tów fe­de­ra­cji.

Ob­ser­wa­to­rzy ro­syj­skiej sceny po­li­tycz­nej uświa­da­mia­ją sobie, że pe­try­fi­ka­cja obec­ne­go ukła­du sił, po­zba­wio­ne­go „ha­mul­ców i rów­no­wag”, pro­wa­dzi do re­cy­dy­wy au­to­ry­tar­nej.

Jedna Rosja w ostat­nich wy­bo­rach par­la­men­tar­nych zdo­by­ła wpraw­dzie mniej niż 50 proc., ale obec­ne elity nie za­mie­rza­ją oddać wła­dzy…

Pań­stwo zdaje eg­za­min de­mo­kra­tycz­ny, jeśli przy­naj­mniej raz jego wła­dza w dro­dze wy­bo­rów po­wszech­nych prze­cho­dzi z rąk jed­nej par­tii do innej. Ma to ważne zna­cze­nie nie tylko dla umoc­nie­nia plu­ra­li­zmu po­li­tycz­ne­go, ale także dla le­gi­ty­mi­za­cji ustro­ju eko­no­micz­ne­go, zwłasz­cza po­dzia­łu bo­gac­twa spo­łecz­ne­go, jaki w spo­sób ży­wio­ło­wy – jak w Rosji lat 90. ub. wieku – ukształ­to­wał się pod­czas „ka­pi­ta­li­stycz­nej” re­wo­lu­cji. W więk­szo­ści eu­ro­pej­skich państw po­ko­mu­ni­stycz­nych do­ko­na­ła się wła­śnie taka zmia­na, kiedy par­tie le­wi­co­we, so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne czy po­ko­mu­ni­stycz­ne, prze­ję­ły na dro­dze wy­bo­rów wła­dzę i za­ak­cep­to­wa­ły fak­tycz­nie przej­ście do no­we­go ustro­ju eko­no­micz­ne­go.

A jak jest w Rosji?

Przed ro­syj­skim pań­stwem cią­gle stoi takie wła­śnie za­da­nie, aby do­pu­ścić do rzą­dze­nia pro­sys­te­mo­wą par­tię cen­tro­le­wi­co­wą, która do­ko­na­ła­by le­gi­ty­mi­za­cji no­we­go ładu. Taki za­mysł to­wa­rzy­szył po­wsta­niu par­tii. Taki za­mysł to­wa­rzy­szył po­wsta­niu par­tii Ro­di­na, a na­stęp­nie Spra­wie­dli­wej Rosji.

W samej Jed­nej Rosji po­zwo­lo­no na roz­wój frak­cji, celem utrzy­ma­nia pew­nej dy­na­mi­ki w de­fi­nio­wa­niu in­te­re­sów róż­nych krę­gów spo­łe­czeń­stwa. Dotąd nie do­szło jed­nak do al­ter­na­cji na dro­dze de­mo­kra­tycz­nych wy­bo­rów. Na tym tle trud­no np. oce­nić po­ten­cjał nowej par­tii opo­zy­cyj­nej So­jusz Na­ro­do­wy, na czele z Alek­sie­jem Na­wal­nym, po­wo­ła­nej je­sie­nią 2013 roku.

Ro­syj­scy po­li­to­lo­dzy i po­li­ty­cy bar­dzo nie lubią, jak im się robi wy­kła­dy do­ty­czą­ce de­mo­kra­cji. Uwiel­bia­ją na­to­miast cy­to­wać za­chod­nich ko­le­gów, któ­rzy wska­zu­ją, że bu­do­wa­nie de­mo­kra­cji to mo­zol­ny pro­ces…

Gdyby prze­wer­to­wać karty hi­sto­rii bry­tyj­skie­go par­la­men­ta­ry­zmu czy ame­ry­kań­skie­go pre­zy­den­cja­li­zmu, to oka­za­ło­by się, że w tych pań­stwach w po­cząt­kach kształ­to­wa­nia się no­wo­cze­snej de­mo­kra­cji także pod zna­kiem za­py­ta­nia sta­wa­ło do­pusz­cze­nie le­gal­nej opo­zy­cji do wła­dzy (wi­go­wie – to­ry­si, a potem la­bu­rzy­ści w Wiel­kiej Bry­ta­nii oraz fe­de­ra­li­ści, póź­niej de­mo­kra­ci i re­pu­bli­ka­nie w USA).

Osta­tecz­nie w pro­ce­sie dłu­go­trwa­łej walki po­li­tycz­nej wy­kształ­cił się tam kon­sen­sus, po­le­ga­ją­cy na tym, że wszyst­kie siły po­li­tycz­ne, chcą­ce uczest­ni­czyć w pro­ce­sie rzą­dze­nia, muszą za­ak­cep­to­wać pewne „wa­run­ki brze­go­we”, poza które nie mogą wyjść, bez za­gro­że­nia dla isto­ty ca­łe­go sys­te­mu. Kie­ru­jąc się mą­dro­ścią i wie­dzą, na prze­obra­że­nia ustro­jo­we w in­nych pań­stwach na­le­ży zatem spo­glą­dać z dy­stan­sem i cier­pli­wo­ścią.

Demokraci rosyjscy, w co nikt nie chce wierzyć, wcale nie muszą być mniej wielkoruscy i mniej imperialistyczni niż ekipa Putina. Śmiem twierdzić, że Putin ma dziś znacznie większą szansę na spokojną przebudowę Rosji niż oni

Nawet gdy udzie­la się nam eu­fo­ria spo­wo­do­wa­na zwy­cię­stwem ki­jow­skie­go Maj­da­nu na Ukra­inie, nie po­win­ni­śmy ocze­ki­wać, aby o zmia­nie re­żi­mu po­li­tycz­ne­go w tak szcze­gól­nym pań­stwie jak Rosja za­de­cy­do­wa­ła ko­lej­na „re­wo­lu­cja lu­do­wa”.

Staw­ka w grze o wła­dzę w Rosji jest zbyt wy­so­ka. Choć­by dla­te­go, że jest to po­tęż­ne mo­car­stwo ato­mo­we, od któ­re­go kon­dy­cji za­le­ży pew­ność kon­tro­li nad ar­se­na­łem ją­dro­wym, a zatem i bez­pie­czeń­stwo globu.

To jaka jest re­al­na siła opo­zy­cji wobec Pu­ti­na i rzą­dzą­cej elity?

W dzi­siej­szej Rosji mamy do czy­nie­nia ze sła­bo­ścią oporu in­te­lek­tu­al­nej i mo­ral­nej opo­zy­cji wobec wszel­kich prze­ja­wów sa­mo­władz­twa. In­te­li­gen­cja prze­sta­ła być no­si­cie­lem kry­te­riów i war­to­ści mo­ral­nych. Współ­cze­śni in­te­lek­tu­ali­ści, co nie jest zresz­tą ro­syj­skim wy­jąt­kiem, stali się pro­pa­gan­dy­sta­mi, do­rad­ca­mi i eks­per­ta­mi na usłu­gach urzęd­ni­ków i wła­dzy. Wiąże się z tym zja­wi­sko ato­mi­za­cji spo­łe­czeń­stwa, braku spo­łecz­nej al­ter­na­ty­wy i zor­ga­ni­zo­wa­ne­go pro­te­stu, który mógł­by stać się pod­sta­wą sys­te­mo­wej (a nie an­ty­sys­te­mo­wej) opo­zy­cji.

A tacy lu­dzie jak Alek­siej Na­wal­ny, Borys Niem­cow, Ilja Ja­szyn czy Mi­cha­ił Pro­cho­row. Czy oni mają szan­sę roz­ru­szać ro­syj­ską po­li­ty­kę? Czy są re­al­ną al­ter­na­ty­wą dla rzą­dów Pu­ti­na?

Do­świad­cze­nia z Alek­sie­jem Na­wal­nym, Bo­ry­sem Niem­co­wem, Ilją Ja­szy­nem i in­ny­mi opo­zy­cjo­ni­sta­mi, któ­rych zna­kiem roz­po­znaw­czym stał się Plac Błot­ny w Mo­skwie, po­ka­zu­ją, że ulicz­na opo­zy­cja, ucie­ka­ją­ca się do po­pu­li­zmu i de­ma­go­gii, jest „nie­wy­bie­ral­na” (choć w wy­bo­rach na mera Mo­skwy Na­wal­ny zdo­był aż 27 proc. gło­sów, jed­nak­że przy 32 proc. fre­kwen­cji) i nie sta­no­wi ra­czej re­al­nej al­ter­na­ty­wy dla rzą­dze­nia pań­stwem.

Z kolei tacy „nie­za­leż­ni” kan­dy­da­ci w wy­bo­rach pre­zy­denc­kich, jak Mi­cha­ił Pro­cho­row szyb­ko mogą po­dzie­lić los in­nych oli­gar­chów z lat 90., gdy okaże się, że swoje in­te­re­sy wiążą z ka­pi­ta­łem za­chod­nim.

W Rosji mamy do czy­nie­nia z sys­te­mem po­li­tycz­nym, w któ­rym ak­tyw­ność i moż­li­wość od­dzia­ły­wa­nia opo­zy­cji an­ty­sys­te­mo­wej jest ogra­ni­czo­na. Dużą rolę w bu­do­wa­niu świa­do­mo­ści oby­wa­tel­skiej mogą jed­nak ode­grać or­ga­ni­za­cje po­za­rzą­do­we, któ­rych w 2013 roku było za­re­je­stro­wa­nych ponad 220 tys., od­gry­wa­ją­ce rolę de­ma­ska­to­ra nie­zgod­nych z pra­wem dzia­łań funk­cjo­na­riu­szy pań­stwo­wych (de­ma­sko­wa­nie ko­rup­cji, ne­po­ty­zmu czy bru­tal­no­ści po­li­cji).

Do naj­bar­dziej zna­nych na­le­żą: Me­mo­riał, Gołos, Demos czy Ko­mi­tet Prze­ciw­ko Tor­tu­rom. Na te­ry­to­rium Rosji swoje od­dzia­ły mają też mię­dzy­na­ro­do­we or­ga­ni­za­cje po­za­rzą­do­we, takie jak: Amne­sty In­ter­na­tio­nal, Fre­edom House czy The Open So­cie­ty In­sti­tu­te.

Na kształ­to­wa­nie opi­nii spo­łecz­nej od­dzia­łu­ją rów­nież nie­za­leż­ne ośrod­ki, jak Cen­trum Le­wa­dy czy mo­skiew­ski od­dział ame­ry­kań­skiej fun­da­cji Car­ne­gie Cen­ter. Ich wy­ni­ki badań, m.​in. dzię­ki in­ter­ne­to­wi, tra­fia­ją do sze­ro­kich od­bior­ców i mają wpływ na kształ­to­wa­nie ich po­glą­dów po­li­tycz­nych. Warto za­uwa­żyć, że po­li­tycz­ne za­an­ga­żo­wa­nie or­ga­ni­za­cji po­za­rzą­do­wych wy­wo­łu­je za­ostrza­nie ry­go­rów praw­nych ich funk­cjo­no­wa­nia, zwłasz­cza w kon­tek­ście fi­nan­so­we­go wspar­cia z za­gra­ni­cy.

Na mocy usta­wy z 2012 r. wiele z nich otrzy­ma­ło miano „za­gra­nicz­nych agen­tów”, co służy ich dys­kre­dy­ta­cji w spo­łe­czeń­stwie ro­syj­skim. Dość po­wszech­nie sto­so­wa­nym chwy­tem ze stro­ny władz jest także in­kor­po­ro­wa­nie róż­nych or­ga­ni­za­cji po­za­rzą­do­wych w struk­tu­ry pań­stwo­we, czemu słu­ży­ło po­wo­ła­nie Forum Oby­wa­tel­skie­go czy Izby Spo­łecz­nej. Two­rze­nie przez wła­dze wła­sne­go „trze­cie­go sek­to­ra” i na­gła­śnia­nie jego dzia­łal­no­ści jest ce­lo­wym spo­so­bem osła­bia­nia „od­dol­nych” oby­wa­tel­skich ru­chów spo­łecz­nych.

Wszyst­ko, co Pan mówi, skła­da się na obraz ra­czej słabo zor­ga­ni­zo­wa­ne­go i mało ak­tyw­ne­go spo­łe­czeń­stwa. Jak można by je zak­ty­wi­zo­wać?

Obec­nie jest to bar­dzo trud­ne. Spo­łe­czeń­stwo ro­syj­skie, które przez lata było trak­to­wa­ne przed­mio­to­wo, nie miało moż­li­wo­ści de­mo­kra­tycz­ne­go wy­bo­ru wła­dzy, ani jej kon­tro­lo­wa­nia. Być może w przy­pad­ku ro­syj­skim musi dojść do pew­ne­go prze­si­le­nia w sa­mych eli­tach po­li­tycz­nych, które uzna­ją ko­niecz­ność re­form de­mo­kra­tycz­nych za nie­unik­nio­ną. Może to na­stą­pić także pod wpły­wem pre­sji ro­dzą­ce­go się spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, które wy­mu­si ustęp­stwa i do­pusz­cze­nie czę­ści opo­zy­cji do rzą­dze­nia.

Póki co, w Rosji wła­dza do­zu­je i kon­tro­lu­je „im­por­to­wa­ne” war­to­ści z Za­cho­du, tak aby nie do­pro­wa­dzi­ły one do wy­kształ­ce­nia się al­ter­na­ty­wy sys­te­mo­wej. To ozna­cza, że świa­do­mość im­pe­rial­na i ego­izm elit ro­syj­skich stoi na prze­szko­dzie pro­ce­som in­no­wa­cyj­nym, a od­ru­chy obron­ne re­żi­mu Pu­ti­na wska­zu­ją, iż wła­dza nie chce wziąć udzia­łu w dys­kur­sie mo­der­ni­za­cyj­nym (wbrew gło­szo­nym ha­słom i slo­ga­nom). Sto­su­je roz­ma­ite chwy­ty ma­ni­pu­la­cyj­ne i ka­mu­fla­żo­we, dążąc do za­cho­wa­nia za wszel­ką cenę „sta­tus quo”.

Gra toczy się bo­wiem o re­dy­stry­bu­cję bo­gac­twa spo­łecz­ne­go, a obec­nie rzą­dzą­cy są be­ne­fi­cjen­ta­mi sys­te­mu eko­no­micz­ne­go, ukształ­to­wa­ne­go w okre­sie trans­for­ma­cji i nie za­mie­rza­ją re­zy­gno­wać z po­sia­da­nych prze­wag.

Po­roz­ma­wiaj­my chwi­lę o po­li­ty­ce za­gra­nicz­nej. Jakie po­glą­dy na po­li­ty­kę wobec Pol­ski i UE mają par­tie opo­zy­cyj­ne w Dumie (Li­be­ral­no De­mo­kra­tycz­na Par­tia Rosji, ko­mu­ni­ści, Spra­wie­dli­wa Rosja), a jakie tzw. opo­zy­cja po­za­par­la­men­tar­na (Na­wal­ny, de­mo­kra­ci, Pro­cho­row, Li­mo­now)?

Wła­di­mir Putin uosa­bia no­stal­gię im­pe­rial­ną, która do­mi­nu­je w świa­do­mo­ści ro­syj­skich elit po­li­tycz­nych, ale i w świa­do­mo­ści ma­so­wej spo­łe­czeń­stwa, cier­pią­ce­go na de­fi­cyt ak­cep­ta­cji na Za­cho­dzie, po­trze­bę wy­róż­nia­nia się, a nawet prze­wo­dze­nia innym. Wielu Ro­sjan, czu­jąc się spad­ko­bier­ca­mi wiel­kiej tra­dy­cji, nie ma więc po­wo­dów, by wsty­dzić się tra­dy­cji ro­syj­skie­go im­pe­ria­li­zmu, bę­dą­ce­go dla nich sy­no­ni­mem wie­lo­wie­ko­wej eks­pan­sji cy­wi­li­za­cyj­nej i kul­tu­ro­wej. W każ­dym razie nie bar­dziej niż Bry­tyj­czy­cy, Niem­cy czy Fran­cu­zi.

W takim kon­tek­ście w spo­łe­czeń­stwie ro­syj­skim, upo­ko­rzo­nym roz­pa­dem wiel­kie­go mo­car­stwa, jakim był ZSRR, górę biorą na­stro­je pro­im­pe­rial­ne. Wy­ra­ża­ją się one w roz­bu­dza­niu in­stynk­tu im­pe­rial­ne­go, sprzy­ja­ją­ce­go kre­owa­niu mitów wiel­ko­mo­car­stwo­wych, po­wro­to­wi do „Re­al­po­li­tik” i po­li­ty­ki siły, szu­ka­niu ko­ali­cji z naj­sil­niej­szy­mi, przy jed­no­cze­snym lek­ce­wa­że­niu państw słab­szych.

Żadna z ro­syj­skich sił po­li­tycz­nych, bę­dą­ca w opo­zy­cji par­la­men­tar­nej czy po­za­par­la­men­tar­nej, nie ar­ty­ku­łu­je sprze­ci­wu wobec ta­kie­go po­strze­ga­nia roli Rosji w świe­cie. Żadna też z wy­mie­nio­nych w py­ta­niu sił po­li­tycz­nych nie de­fi­niu­je al­ter­na­tyw­nej stra­te­gii mię­dzy­na­ro­do­wej, tym bar­dziej wobec Unii Eu­ro­pej­skiej czy Pol­ski.

Nasz kraj wbrew wła­snym wy­obra­że­niom nie sku­pia w mo­skiew­skich krę­gach wła­dzy, ani opo­zy­cji ja­kiejś nad­zwy­czaj­nej uwagi. W kon­tek­ście ukra­iń­skim po­li­ty­kę War­sza­wy oce­nia się jed­no­znacz­nie kry­tycz­nie, jako ma­rio­net­kę w stra­te­gii ame­ry­kań­skiej. To daje pod­sta­wy prze­ko­na­niu, że zmia­na ustro­ju z nie­de­mo­kra­tycz­ne­go na de­mo­kra­tycz­ny nie pod­wa­ży isto­ty ro­syj­skiej po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej, która opie­ra się na wzo­rach mo­car­stwo­wych i im­pe­rial­nych.

De­mo­kra­ci ro­syj­scy, w co nikt nie chce wie­rzyć, wcale nie muszą być mniej wiel­ko­ru­scy i mniej im­pe­ria­li­stycz­ni niż ekipa Pu­ti­na. Śmiem twier­dzić, że Putin ma dziś znacz­nie więk­szą szan­sę na spo­koj­ną prze­bu­do­wę Rosji niż oni.

Na­da­ją­cy z Ame­ry­ki Ma­riusz Max Ko­lon­ko uznał Wła­di­mi­ra Pu­ti­na za „czło­wie­ka roku 2013”, wy­li­cza­jąc jego suk­ce­sy na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. A jak Pan oce­nia po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną pro­wa­dzo­ną przez pu­ti­now­ską Rosję?

Współ­cze­śnie roz­ma­ite toż­sa­mo­ści zbio­ro­we ule­ga­ją dy­na­micz­nym zmia­nom ze wzglę­du na in­ten­sy­fi­ka­cję wszel­kich prze­pły­wów zwią­za­nych z glo­ba­li­za­cją. Jeśli przyj­mie się, że glo­ba­li­za­cja w dużej mie­rze od­no­si się do roz­prze­strze­nia­nia war­to­ści za­chod­nich w skali globu ziem­skie­go, po­cią­ga­jąc za sobą ro­sną­cą trans­pa­rent­ność gra­nic i de­su­we­re­ni­za­cję państw, to w per­spek­ty­wie nie­uchron­nie musi ona pro­wa­dzić do zmia­ny toż­sa­mo­ści i ogra­ni­cze­nia tra­dy­cyj­nych funk­cji, cha­rak­te­ry­stycz­nych dla da­ne­go pań­stwa.

Coraz mniej­sza licz­ba państw jest w sta­nie sa­mo­dziel­nie bro­nić swo­jej toż­sa­mo­ści i su­we­ren­no­ści, nie mó­wiąc o funk­cjach kon­tro­l­nych w ta­kich sfe­rach, jak go­spo­dar­ka, fi­nan­se (w tym po­dat­ki), oświa­ta czy media. O sa­mo­dziel­nej obro­nie przed za­gro­że­niem ze­wnętrz­nym mogą my­śleć nie­licz­ni. Rosja Pu­ti­na po­dej­mu­je wła­śnie takie wy­sił­ki, aby nie ulec na­ci­skom mię­dzy­na­ro­do­wym (za­chod­nim) i za­cho­wać nie­za­leż­ność go­spo­dar­czą, po­tę­gę woj­sko­wą i toż­sa­mość kul­tu­ro­wą. O sile su­we­ren­ne­go pań­stwa prze­są­dza też na­ro­do­wy cha­rak­ter elity, co­kol­wiek mia­ło­by to ozna­czać.

Putin czę­sto używa ję­zy­ka, który na Za­cho­dzie jest od­bie­ra­ny jako kon­fron­ta­cyj­ny. Cza­sem można od­nieść wra­że­nie, że Rosja wciąż – jak ma­wiał car Alek­san­der III – ma tylko dwóch so­jusz­ni­ków – armię i flotę…

W dzie­dzi­nie mię­dzy­na­ro­do­wej Rosja trwa przy stra­te­giach ry­wa­li­za­cyj­nych, co wy­ni­ka z odzie­dzi­czo­ne­go po po­przed­niej for­ma­cji ustro­jo­wej re­spek­tu przed siłą. Być może z po­wo­du klę­ski w woj­nach z lat 1904-1905, 1914-1918 i 1920 r., a może przede wszyst­kim z po­wo­du głę­bo­kiej trau­my, jaką po­cią­gnę­ła za sobą he­ka­tom­ba II wojny świa­to­wej, przy­wód­cy ra­dziec­cy, a po nich ro­syj­scy przy­ję­li za­ło­że­nie, że nikt wię­cej nie za­ata­ku­je tego, kto jest dużo po­tęż­niej­szy od in­nych. Stąd bie­rze się nie­chęć do de­mi­li­ta­ry­za­cji po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej i trud­no­ści z prze­sta­wie­niem się na stra­te­gie ko­ope­ra­cyj­ne i ako­mo­da­cyj­ne.

Pew­nym uspra­wie­dli­wie­niem dla Rosji jest fakt, że stra­te­gie ry­wa­li­za­cyj­ne utrzy­mu­ją się także po stro­nie Za­cho­du. Bra­ku­je tam stra­te­gii włą­cze­nia Rosji w me­cha­ni­zmy in­te­gra­cyj­ne i gre­mia de­cy­zyj­ne wiel­kich potęg. Nadal mocno trzy­ma­ją się sche­ma­ty zim­no­wo­jen­ne, które na­ka­zu­ją wi­dzieć w Rosji ry­wa­la, a nie part­ne­ra.

Jak długo Za­chód bę­dzie ro­zu­mo­wał w ka­te­go­riach zdo­by­cia no­wych stref geo­po­li­tycz­nych wpły­wów, także w prze­strze­ni po­ra­dziec­kiej, czę­sto kosz­tem Rosji, tak długo bę­dzie ist­nieć uza­sad­nie­nie dla jej im­pe­rial­ne­go mo­de­lu roz­wo­ju. Wszyst­kie „wiel­kie gry” pro­wa­dzo­ne przez Za­chód na po­ra­dziec­kiej „wiel­kiej sza­chow­ni­cy” je­dy­nie umac­nia­ją w Ro­sja­nach de­ter­mi­na­cję do obro­ny stanu po­sia­da­nia i za­my­ka­nia się w „ob­lę­żo­nej twier­dzy”.

Jeden z naj­wy­bit­niej­szych pol­skich ro­sjo­znaw­ców, prof. An­drzej Wa­lic­ki, w 2004 roku w tek­ście dla „Prze­glą­du” wy­ra­ził wąt­pli­wość wobec tezy, że „tylko siły de­mo­kra­tycz­ne za­pew­nić mogą Rosji sta­bil­ność i ewo­lu­cyj­ny po­stęp”, stwier­dza­jąc, że „an­ty­pu­ti­now­ska mo­bi­li­za­cja pol­skich me­diów jest jed­nak prze­ja­wem szcze­gól­nej ru­so­fo­bii”. Czy zga­dza się Pan z po­glą­dem pro­fe­so­ra? Czy jest on ak­tu­al­ny?

Bli­sko mi do po­glą­dów Bro­ni­sła­wa Ła­gow­skie­go i An­drze­ja Wa­lic­kie­go, któ­rych głosy z tru­dem prze­bi­ja­ją się do pol­skiej opi­nii pu­blicz­nej. Uwa­żam, że ru­so­fo­bia jest zja­wi­skiem po­wszech­nym w Pol­sce.

Z czego ona, Pana zda­niem, wy­ni­ka?

Jest ona wy­ni­kiem nie tylko głę­bo­kich na­war­stwień hi­sto­rycz­nych i kom­plek­sów psy­cho­lo­gicz­nych, ale rów­nież co­dzien­ne­go wy­cho­wa­nia w domu, szko­le, ko­ście­le itp. Na­stro­je ru­so­fo­bicz­ne, bar­dziej lub mniej eks­po­no­wa­ne, na­si­la­ją­ce się w róż­nych okre­sach hi­sto­rycz­nych, to na nie­szczę­ście per­ma­nent­na cecha i atry­but tra­dy­cyj­nie poj­mo­wa­nej pol­sko­ści. To ele­ment toż­sa­mo­ści na­ro­do­wej, kry­te­rium iden­ty­fi­ku­ją­ce „praw­dzi­wą” po­sta­wę pa­trio­tycz­ną. Ru­so­fo­bia jest pewną modą, nad któ­rej za­sad­no­ścią nikt się nie za­sta­na­wia.

Modą…?

Wy­star­czy ro­zej­rzeć się i po­słu­chać, co mówią o „ru­skich” zna­jo­mi, bez­kry­tycz­ni pre­zen­te­rzy i tzw. eks­per­ci te­le­wi­zyj­ni, trans­mi­tu­ją­cy do pu­blicz­nej wia­do­mo­ści in­wek­ty­wy i in­sy­nu­acje. Prze­kaz pu­blicz­ny cha­rak­te­ry­zu­je „pe­jo­ra­ty­wi­za­cja” okre­śleń Rosji i Ro­sjan, kre­owa­nie ich ne­ga­tyw­nych wi­ze­run­ków, bez­al­ter­na­tyw­ność per­cep­cji i ety­kie­to­wa­nie jako uoso­bie­nia zła.

To­wa­rzy­szy temu świa­do­me utoż­sa­mia­nie an­ty­so­wie­ty­zmu z an­ty­ro­syj­sko­ścią, a de­mo­ni­za­cja po­sta­ci Wła­di­mi­ra Pu­ti­na jako spraw­cy wszel­kich nie­szczęść (jako wroga de­mo­kra­cji, praw czło­wie­ka i to­le­ran­cji, a obec­nie „agre­so­ra”, „sza­leń­ca”, „ban­dzio­ra” i „dra­pież­ni­ka”) jest wy­róż­ni­kiem tej ka­ry­ka­tu­ral­nej kul­tu­ry po­li­tycz­nej i me­dial­nej. Pol­ska pa­mięć hi­sto­rycz­na utoż­sa­mia Rosję z wro­giem, pań­stwem re­pre­syj­nym i agre­syw­nym wobec in­nych państw. Od­no­si się wra­że­nie, że ru­so­fo­bia to dla wielu ludzi po­li­tycz­na karma, bez któ­rej nie po­tra­fią funk­cjo­no­wać w życiu pu­blicz­nym.

Sądzi Pan, że Po­la­cy mają wy­pa­czo­ny obraz Rosji?

Po­la­cy w więk­szo­ści po­zo­sta­ją w sfe­rze men­tal­nej nie­wol­ni­ka­mi ar­cha­icz­nych, ste­reo­ty­po­wych, czę­sto sur­re­ali­stycz­nych i skraj­nie uprosz­czo­nych wy­obra­żeń o Rosji. Za­sta­na­wia to, że mało komu w Pol­sce za­le­ży na od­wró­ce­niu tych ne­ga­tyw­nych i szko­dli­wych dla mię­dzy­na­ro­do­we­go wi­ze­run­ku Pol­ski tren­dów. Nie­wie­le czyni się dla ni­we­lo­wa­nia owych ob­se­sji, lęków i fobii, które utrud­nia­ją spoj­rze­nie na Rosję jak na nor­mal­ne pań­stwo, ma­ją­ce prawo do de­fi­nio­wa­nia wła­snych in­te­re­sów, nawet gdy ko­li­du­ją one z in­te­re­sa­mi Pol­ski.

W ob­li­czu kwit­ną­cej w Pol­sce ru­so­fo­bii po­trzeb­ny jest nowy im­puls w stro­nę te­ra­pii pa­mię­ci, uwol­nie­nia jej od szko­dli­wych ob­se­sji i stra­chu przed Rosją. Pewną próbą pa­ra­dy­plo­ma­tycz­ne­go wspar­cia dla po­jed­na­nia pol­sko-ro­syj­skie­go było po­wo­ła­nie w 2002 roku Pol­sko-Ro­syj­skiej Grupy ds. Trud­nych i jej re­ak­ty­wo­wa­nie w 2008 roku. Ar­tiom Mal­gin ze stro­ny ro­syj­skiej za nad­rzęd­ną war­tość pracy do­rad­czej ro­syj­skich i pol­skich hi­sto­ry­ków uważa po­sza­no­wa­nie oraz wza­jem­ne zro­zu­mie­nie w in­ter­pre­ta­cji wy­da­rzeń hi­sto­rycz­nych, przy jed­no­cze­snym nie­ule­ga­niu na­ci­skom po­li­tycz­nym.

Nie jest jed­nak pewne, czy hi­sto­ry­kom obu stron uda się od­wró­ce­nie uwagi od prze­szło­ści i skon­cen­tro­wa­nie się na przy­szło­ści.

Trud­na hi­sto­ria prze­sła­nia nam te­raź­niej­szość?

Jak na razie, nikt nie za­sta­na­wia się, jak po­przez wza­jem­ne zbli­że­nie zbu­do­wać pod­sta­wy po­ko­jo­we­go współ­ży­cia na­stęp­nych po­ko­leń. Ob­sta­wa­nie każ­dej ze stron przy swo­jej wer­sji praw­dy hi­sto­rycz­nej i do­po­mi­na­nie się sa­tys­fak­cji mo­ral­nej (a także ma­te­rial­nej) blo­ku­je po­stęp na dro­dze nor­ma­li­za­cji i po­jed­na­nia.

Nie­prze­jed­na­nie rodzi nie­ustę­pli­wość, za­cie­trze­wie­nie pro­wa­dzi do kon­fron­ta­cji i eska­la­cji na­pięć. Pol­ska opi­nia spo­łecz­na, re­pre­zen­to­wa­na w dużej mie­rze przez media, in­spi­ro­wa­ne po­li­tycz­nie, nie uświa­da­mia sobie, że de­mon­stro­wa­nie aro­gan­cji i for­so­wa­nie je­dy­nie słusz­nych racji przy­no­si krót­ko­trwa­łe ko­rzy­ści.

Ir­ra­cjo­nal­ne jest ro­zu­mie­nie swo­jej za­wzię­to­ści i nie­ustę­pli­wo­ści, a także ne­ga­tyw­ne­go sto­sun­ku do władz po­li­tycz­nych Rosji jako wy­ra­zu siły i zna­czą­cej po­zy­cji Pol­ski w Eu­ro­pie. Po­dob­nie nie­do­rzecz­ne jest uzna­wa­nie go­to­wo­ści do roz­mów i kom­pro­mi­su jako wy­ra­zu sła­bo­ści i ser­wi­li­zmu.

W kon­tek­ście kon­flik­tu na Ukra­inie warto prze­my­śleć za­sad­ność wo­jen­nej re­to­ry­ki prze­ciw Rosji. Taka re­to­ry­ka naj­ła­twiej służy ru­so­fo­bicz­nej pro­pa­gan­dzie, ale nie pro­wa­dzi do żad­nych po­zy­tyw­nych skut­ków po­li­tycz­nych w dal­szej per­spek­ty­wie. Pol­skę stać, żeby oce­niać sy­tu­ację spo­koj­nie i po­wścią­gli­wie. Emo­cje an­ty­ro­syj­skie są złym do­rad­cą w upra­wia­niu sku­tecz­nej dy­plo­ma­cji.

Poza tym kry­zys kie­dyś się skoń­czy, bo taka jest na­tu­ra kry­zy­sów, a Pol­ska po­zo­sta­nie nadal są­sia­dem Rosji i musi my­śleć o swo­ich z nią in­te­re­sach, a nie tylko o cu­dzej spra­wie, bo prze­cież taką jest dla nas – jakby nie pa­trzeć – spra­wa ukra­iń­ska. Przy­da­ło­by się wię­cej re­ali­zmu, a mniej mo­ra­li­zmu. Nie pierw­szy zresz­tą raz w hi­sto­rii.

Trze­ba znać przede wszyst­kim cenę wła­sne­go in­te­re­su na­ro­do­we­go, a nie „wy­ma­chi­wać sza­bel­ką” dla pu­blicz­ne­go po­kla­sku i oso­bi­stej sa­tys­fak­cji po­li­ty­ków.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę

Tomasz Szeląg
http://wiadomosci.onet.pl

W wywiadzie nie poświęcono uwagi zagadnieniu, na ile „moda” na rusofobię wynika z agenturalnej roli mediów i wielu czołowych polityków – oraz na ile owa moda przeniknęła do polskiego społeczeństwa. 
Natomiast rzuca się w oczy zatroskanie prowadzącego wywiad o opozycję w Rosji, która powinna być silniejsza, choć nie wiadomo po co i co takiego była by w stanie zrobić dla kraju. Być może z wyjątkiem ponownego wyprzedawania bogactw narodowych.
Admin

Komentarzy 28 to “Bieleń: rusofobia jest zjawiskiem powszechnym w Polsce”

  1. Ten Profesor Bielan to żydorosyjski Simon Mol, który przyjechał do Polski, żeby WALCZYĆ Z POLSKIM RASIZMEM. Dostał się na warszawskie salony, gdzie przedstawiał się Damom: JESTEM OBRZANY I ZDROWY a po III spotkaniu proponował SEKS, a jeśli któraś odmawiała to TERORRYZOWAŁ oskarżaniem o Rasizm. Ponieważ prezerwatywy uważał za urządzenie Rasistowskie to zaraził ŚMIERTELNIE kilkanaście warszawskich Dam, i zaraziłby WIĘCEJ gdyby nie złożono Skargi na Marylę Rodowicz.
    Polskę Rusofobię Bielana SIMONA MOLA powołał Józef Piłsudski dla OBRONY przez zwierzęcym wielkoruskim szowinizmem, który oskarża o Rusofobię KAŻDEGO, kto nie akceptuje dyktatury spermy jerozolimskiej od kopulatora Jezusa Chrystusa.

  2. wi42 said

    „Nie jest jed¬nak pewne, czy hi¬sto¬ry¬kom obu stron uda się od¬wró¬ce¬nie uwagi od prze¬szło¬ści i skon-cen¬tro¬wa¬nie się na przy¬szło¬ści.”
    Nie chodzi o historykow – rusofobia jest ideologią panstwową i będzie rozwijana.

  3. http://niezalezna.pl/52931-prof-andrzej-nowak-jesli-polska-ma-byc-bezpieczna-trzeba-zmienic-rzad

    Donald Tusk to rekomendowany przez Prezydenta Francji i Marylę Rodowicz czarnoskóry ogier żydoarabski SIMON MOL.

  4. Boydar said

    Panie Juliuszu, reorganizacja Pańskiego mózgu, przekracza możliwości normalnego człowieka. Jednak rzucając Panu linę, zapytam – czy potrafi Pan odróżnić z dostatecznie dużej odległości czołg od jego tekturowej, profesjonalnej imitacji, mającej w założeniu zmylić przeciwnika ?

  5. olagordon said

    Polecam: Przebieg III wojny światowej tutaj http://chomikuj.pl/olagordon

  6. Griszka said

    A propo opozycji w Rosji. Nawalnemu odcięto niedawno dostęp do jego bloga – http://en.ria.ru/russia/20140314/188417423/Radio-Site-Blocks-Opposition-Blog-Amid-Crackdown-on-Russian.html

    Przynajmniej jeden czosnkowy sponsorowany przez amerykański NED będzie mniej smrodu roznosił.

  7. Inkwizytor said

    Jaka opozycja w Rosji przeciw Putinowi, ludzie bądźmy poważni 🙂 Rosjanie wiedzą komu zawdzięczają 70 lat komunizmu i jak sie ich naprowadzi na temat to sami chętnie mówią o pejsatym terrorze. Poziom życia tu nie jest niższy niż w Polsce i nie widzę promocji wszelkich dewiacji. Innostrańcy z Kaukazu też nie podskakują 😉

  8. Luxeuro said

    Ad. 7 – W Dumie wiedzą 🙂
    „Rosyjski deputowany do Parlamentu (MP) wybuchnął w antysemickiej tirade w zeszły czwartek, atakując innych rosyjskich prawodawców jako „Żydów” odpowiedzialny za komunistyczną rewolucję w 1917 roku i za upadek Związku Radzieckiego w 1991 ”

    http://www.israelnationalnews.com/News/News.aspx/177443#.UyWTSvn9FY4

  9. jowram said

    Prosi się admina o usunięcie wpisów niejakiego Prawdzica Trola jako niebezpiecznego kryptosyjonisty- zwanego szwedzką wtyczką.

  10. jowram said

    A to wot szto on

    http://grypa666.files.wordpress.com/2014/03/timobaomba.jpg?w=213&h=228

  11. RomanK said

    Ludzie ..badzmy powazni!
    Rusofobia jest- bo hodowana jest od stuleci przez te same sily. A ta leczy sie prosto- przez spotkanie z zywymi ludzmi….
    Odpowiedzia jest tylko zorganizowanie sie Polakow w polska organizacje..(je).

    Lamenty pana Juliusza nad kurwamy…nie ma zadnego uzasadnienia..gdyz w wymiarze i micro i macro..kazdy ma to- na co zaluguje – a ..chcacemu nie dzieje sie krzywda..
    Jak uczy historia, glupota wyrzadzila o wiele wiecej szkody Polakom niz wszystkie do kupy wziete choroby weneryczne….
    OTO Przyklad :

    Oświadczenie

    Ruch Błękitna Polska bardzo krytycznie ocenia powrót Ministerstwa Obrony Narodowej do koncepcji sformowania polsko-ukraińsko-litewskiej jednostki wojskowej, a tym samym wzywa ministra Tomasza Siemoniaka do zaprzestania kolejnych jego działań sprzecznych z polską racją stanu.

    Ewentualnie utworzona wspólna brygada nie będzie dysponować jakąkolwiek realną siłą bojową. Pomysłodawcom chodzi wyłącznie o nadanie temu przedsięwzięciu wymiaru politycznego, służącego strategicznym interesom USA i Republiki Federalnej Niemiec. Żadne z obu tych państw będących beneficjentami „ukraińskiej rewolucji” nie ma zamiaru stać się równocześnie gwarantem bezpieczeństwa dla nowych rządów w Kijowie. To na Polsce będącej „politycznym kelnerem” Berlina i Nowego Jorku zogniskować się ma potencjalna kontrakcja rosyjska.

    Za wyjątkowo cyniczny uznajemy zamysł wspólnej służby żołnierzy polskich z Ukraińcami gloryfikującymi na swoich czerwono-czarnych sztandarach zbrodniarzy spod znaku UPA. Nie ma mowy o braterstwie broni z ludźmi, dla których ludobójstwo jest powodem do narodowej dumy. Dziś z Kijowa i Wilna dobiega coraz głośniejsza narracja antypolska. W czyim interesie polityczne elity naszego kraju udają, że jej nie słyszą?

    Oświadczamy, że za zdradę stanu – a taka nie ulega przedawnieniu – uznamy decyzję o jakimkolwiek zaangażowaniu żołnierzy polskich za naszą wschodnią granicą, nawet wówczas, gdy zostanie ono oficjalnie nazwane „misją pokojową”.

    Krzysztof Zagozda, Przewodniczący Błękitnej Polski

    tel. 513056985

  12. Edgar said

    Rusofobia…może to i zakrawa na fobię jednak czy jest taka nieuzasadniona?
    O ile zrozumiem tych, którzy chca miec z R poprawne stpsunki z uwagi na handel i gospodarkę to nijak nie rozumiem tych, którzy garną się pod rosyjskie skrzydła bo myślą, że tam będzie bezpiecznie.
    A już mityczna więź narodów słowiańskich…to dopiero słabe.

  13. Admin, jak to już bardzo często bywa, celnie podsumował istotę rzeczy w swoim króciutkim komentarzu dołączonym do samego tekstu. Bez agenturalnego narzucania Polakom z zewnątrz dzikiej, prymitywnej rusofobii dziś prawie wcale by jej u nas nie było, zwłaszcza w młodszych pokoleniach!

  14. RomanK said

    CO do recept prof Nowaka…zmienic trzeba tzw Uklad Trzymajacy Wladze w Polsce…rzad to tylko czubek kija na jakim niosa Polske, i o tym wiedza doskonale poprawiacze profesorowie.
    Namawianie Polakow na zafundowanie sobie nowych ruchawek a la Ukraine , palenie opon i upust krwi….jest recepta na zachowanie Parchatych bez wzglad na skroty popisdzia…. przy zlobie…
    Polacy musza sie zorganizowac. DOkladnie tak- jak zorganizowali sie 34 lata temu
    Odwrotnie niz Ukraincy!

  15. 25godzina said

    @RomanK – Zorganizować wokół bojkotu wyborów do parlamentu. Natomiast co do wyborów do PE to myślę, że RN zasługuje na szanse i przede wszystkim gotówkę która tam jest. Pokażą wtedy co z tym zrobią i będzie wiadomo czy pokładać w RN nadzieje czy nie. Tak to widzę.

  16. Griszka said

    @7
    To jest opozycja, ale amerykańska. To widzi każdy kto ma trochę oleju w głowie, czyli większość Rosjan.

  17. ODPOWIEDŹ NA MOJĄ REPLIKE BIELANOWI Z UW. Ad. 1:
    http://naszeblogi.pl/45116-wieszcz-o-rosji-napisane-jakby-dzis-2
    Nowosilców często powtarzał: „Nie będzie pokoju, póki nie zaprowadzimy w Europie takiego porządku, iżby nasz feldjeger mógł też same rozkazy w Wilnie, w Paryżu i w Stambule z taż samą łatwością wykonywać”.
    ***
    Ciekawe, w jaki to sposób Rosjanie stali się WŁAŚCICIELAMI Europy? Otóż jest to filozofia polityczna godna Jasia z III klasy, ale SKUTECZNA. Odpowiedzią jest: DZIĘKI ŻYDOWSKIEJ KORUPCJI.

    Ad. 4: Czołg od DMUCHANEJ atrapy z odległości trudno odróżnić, ale ja od początku głosiłem za jednym Francuzem: „Rząd Mazowieckiego-Balcerowicza zachowuje sie tak jakby chciał sprzedać Polske, jak najszybciej, drapieżnemu kapitałowi międzynarodowemu, a ja takiej potrzeby nie widzę. Co jednak będzie jeśli kapitał międzynarodowy potraktuje Polskę jako ŁUP? – Gdzie wy panowie idziecie – może do Kalkuty?
    Tych panów pobił jednak na głowę przydupnik heroiny Satelitarnej Detekcji Złota Donald MOL

    Ad. 12: Wg politologa amerykańskiego Francisa Fukuyamy Solidarność była skutkiem sojuszu liberałów z nacjonalistami. Sojusz ten został zlikwidowany wydaniem przez Jaruzelskiego i Michnika 128 tys wariackich papierów dla nie mających spermy jerozolimskiej solidarnościowców i 12 tys nacjonalistów.

  18. „Czy w ta­kich wa­run­kach jest ja­ka­kol­wiek szan­sa na po­wsta­nie sil­nej opo­zy­cji politycz­nej?”

    – Jeśli jest dobrze, to po co psuć?

  19. Ad. 4: RUSOFOBIZM jest takim lżeństwem jak Antysmityzm. Antysemityzm jest wg Woltera i Goethego OBRONĄ PRZED KAPITAŁEM KRYMINALNYM, który chce Rządzić Światem jako Dyktatura Spermy Jerozolimskiej, czego doświadczyliśmy w postaci Wielkoprzemysłowego Płodzenia Amerykanów, które przekwalifikowało granicę na Missisipi z żydowsko-niemieckiej na niemiecko-żydowską, a Rusofobizm obroną przez IDEOLOGICZNYM Antypolonizmem, którego apogeum była właśnie Wielkoprzemysłowa Produkcja Amerykanów przez Polki i Sto Małych Narodów Rosji.
    Piłsudski powiedział: ZDAWAŁEM SOBIE SPRAWĘ Z SIŁY OBCYCH AGENTUR W POLSCE, ALE DOPIERO PO ZDOBYCIU WŁADZY PRZESTRASZYŁEM SIĘ ICH, a ponieważ uważał za Najgroźniejszą Korupcyjną Agenturę Rosyjską to DLA OBRONY przed nią wprowadził Rusofobię, która była i jest TYSIĄC razy słabsza od Antypolonizmu żydorosyjskiego.
    Mafia rosyjska powstała na największym biznesie XIX wieku: Gubernatorzy wojskowi wywłaszczali Polaków a Żydzi obsługiwali to finansowo. Polacy zostali zrównani z templariuszami bałtyjskimi, którzy jako Niemcy byli wypędzani do Palestyny lub USA.

  20. Ad. 15, czyli do p. 25 Godzina:
    Nie tak dawno napisałem dość pochlebnie o R. Winnickim (na tle innych liderów RN). Natychmiast potem mnie skontratakowano, iż tenże R. Winnicki coś kluczy w zakresie swojego pochodzenia i nie chce pokazać własnej metryki.
    Nie wiem, jak to jest naprawdę, ale myślę, że przed decyzją o ewentualnym poparciu RN w wyborach do PE można by grzecznie, ale zarazem stanowczo poprosić wszystkich czołowych działaczy RN o jasną i konkretną deklarację w tym przedmiocie. I nie jest tu bynajmniej najważniejsze, że wszyscy muszą być bezwzględnie narodowości czysto polskiej, ale aby ci, którzy wywodzą się z takich czy innych mniejszości narodowych, przyznali się do tego publicznie i uczciwie jeszcze przed startem w wyborach, składając zarazem uroczystą deklarację, iż stoją i stać będą na gruncie polskiej racji stanu.
    Żeby było wszystko jasne – mnie tam akurat do europarlamentarnej urny nie ciągnie, zawsze konsekwentnie opuszczałem te wybory, i nie widzę żadnego powodu, by zmieniać teraz swojej postawy, tylko dlatego że paru starych wyjadaczy, uzupełnionych przez młodych adeptów polityki postanowiło wystąpić pod firmą endeckopodobną.
    Nie zachęcam jednak z drugiej strony absolutnie nikogo do bojkotu tychże wyborów – niech każdy dokona wybory wg. własnego sumienia i rozeznania. Wzywam jedynie do zebrania naprzód możliwie najpełniejszych wiadomości o RN i nie kupowania „kota w worku”, tylko dlatego, że parę razy zamiauczał coś niecoś po polsku.
    Co zaś do „gotówki”, to parę ewentualnych mandatów w PE (bo na tyle się zanosi) aż tak bardzo nie zmieni sytuacji RN pod względem finansowym, tym bardziej, że i obecnie formacja ta musi być skądś pokaźnie finansowana – przecież sama organizacja MN kosztuje kupę kasy. Zatem kolejna sprawa – niech najpierw ujawnią, kto ich faktycznie finansuje: czy są to wyłącznie społeczne darowizny i składki organizacyjne, w co osobiście mocno wątpię.
    Zaś Pańska propozycja, by popierać w wyborach do PE RN, a potem robić całkowity bojkot wyborów parlamentarnych (bo i tak można odczytać Pański głos!), jest moim skromnym zdaniem całkowicie bezsensowna. Przepraszam za dosadność i brutalność tej oceny!

  21. Ad. 9:
    Nie wiedziałem, że jestem nazywany Szwedzką Wtyką. Przy okazji przypominam, że gdy dyrektor podmoskiewskiego domu wariatów oświadczył Nikicie Chruszczowowi, że Raul Wallenberg jest już ZUPEŁNIE ZDROWY to Nikita rzucił się na niego, przewrócił i zaczął DUSIĆ. – Jednak OPRZYTOMNIAŁ, ale audiencja była SKOŃCZONA.
    Jowram zachowuje się tak, jakby był dyrektorem podmoskiewskiego czy uralskiego domu wariatów NKWD.

  22. błysk said

    Zgadzam się z autorem artykułu .Powinniśmy patrzeć na Rosję racjonalnie, dążyć do dobrego sąsiedztwa ,a nie emocjonalnie,wrogo. Ale powinniśmy tez szczerze powiedzieć Rosjanom,że niepokoją nas pomniki Lenina w Rosji , żyda z pochodzenia. To świadczy o nie zupelnym zerwaniu z tradycja ZSRR.

  23. Fran SA said

    Ten pan profesor to chyba troszke ‚przeteoretyzowal’ wlasne pomysly.
    Argument, ze Rosja musi miec zamordyzm, bo ma duza przestrzen jest troche naciagnieta.
    No bo gdzie sa wtedy Niemcy hitlerowskie?

    Nie mam ochoty sie rozpisywac na temat ‚Patriot Act’, ale takiemu ‚naukowcowi’ do glowy nie przyjdzie np. Singapur, panstwo-gowienko, ale o nieprawdopodobnej dyscyplinie spolecznej i administracyjnej.
    Niech se taki pan uczony sprobuje plunac na ulicy w Singapurze i zobaczy czym to pachnie.

  24. Fran SA said

    Polska opinia publiczna zachowuje sie tak jak prasa i i niedoedukowana gawiedz amerykanska.
    Stale musi miec naturalnego wroga, zeby nie myslec o tym co trzeba.
    Pan Sikorski na ten przyklad obiecywal tysiace kontraktow w Libii jak bedziemy Libijczykow mordowac. Obiecal tez intratne kontrakty w Iraku. Na Afganistanie tosmy sobie troszke zabki polamali.

    Jeszcze do niedawna byly wrzaski na muzulmanow, jako najwieksze zagrozenie swiata i calej Europy. Teraz mamy Rosjan i Putina.
    A zaczynamy kochac muzulmanskich Tatarow bo chcemy ich koniecznie do pomocy Turcji wciagnac do NATO, a pewnie Tatarstan do Unii.
    To wszystko zaczyna byc obrzydliwe, zwlaszcza ze ciagle zboje i mordercy powoluja sie na jakies prawa humanitarne.
    Najbardziej zlosci powolywanie jakichs pseudo-naukowcow, ktorzy maja za nic autorytet naukowy i powolujac sie na swoje dyplomy ujadaja jak dzikie pieski bez dyplomow. Za pare groszy i dobre wyzywienie.
    Tymczasem nikogo nie obchodzi mordowanie dzieci palestynskich i odciecie Gazy od wody i elektrycznosci.
    Naszymi moralami mozna psom buty czyscic i to z miernym skutkiem..

    Kijowska bolszewia obiecuje: Obiecajmy im co sobie zycza, a potem ich powiesimy:
    http://rt.com/news/ukraine-dnepropetrovsk-crimea-protest-458/

    Sikorski obiecal kontrakty w Libii:
    http://monsieurb.neon24.pl/post/31097,sikorski-zalatwi-kontrakty-w-libii

  25. Luxeuro said

    Ad. 23 – „Polska opinia publiczna zachowuje sie tak jak prasa i i niedoedukowana gawiedz amerykanska.
    Stale musi miec naturalnego wroga, zeby nie myslec o tym co trzeba.
    Pan Sikorski na ten przyklad obiecywal tysiace kontraktow w Libii jak bedziemy Libijczykow mordowac. Obiecal tez intratne kontrakty w Iraku. Na Afganistanie tosmy sobie troszke zabki polamali.”
    Prasa „polska” = propaganda Niemiecka ku kontynuacji Generalplan Ost. Resztę to już tylko bełkot marionetek.

    Jak ktoś mądry za uwarzył, głodny nie ma czasu myśleć o niczym innym jak o jedzeniu.

  26. Jeśli Jawrem nie uzasadni ŻĄDANIA zbanowania mnie i Usunięcia moich postów to znaczy, że działa ideologicznie, jak niejaki Dragunov: https://marucha.wordpress.com/2014/03/11/polskie-radio-dla-zagranicy-polscy-katolicy-zamordowali-zydow-w-jedwabnem/

  27. Brat Dioskur said

    Mialem kiedys okazje dyskutowac z takim rusofobem.Konsekwentnie poprawialem w jego tyradach slowo „rosyjski” na „sowiecki”
    az w koncu nie wytrzymal i zapytal: ” a jaka jest roznica?”
    I tu jest wlasnie pies pogrzebany.

  28. Boydar said

    @ Pan JPT (17)

    Nie zrozumiał Pan mojej aluzji; nie pora jeszcze by to prostować. Proszę tylko odpuścić sobie profanowanie imienia Pana Jezusa, i pisz Pan co uważasz.

Sorry, the comment form is closed at this time.