Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Boydar o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Gramsci. Opisywanie potwora.

Posted by Marucha w dniu 2014-03-21 (Piątek)

Ludzie z reguły nie chcą wierzyć, że może być gorzej niż jest. Nie wierzą, że tzw. świat wcale nie jest „dobry i miły” i wcale nie kieruje się miłością bliźniego. Wyśmiewają teorie spiskowe, a nie zauważają, że całe nasze życie to tychże spisków praktyka.

10 lipca. Umawiamy się na jutro z sąsiadami do kościoła i nie chcemy wierzyć, że z tymi banderowcami to na poważnie.

31 sierpnia. Kpimy z tych, co ostrzegają, że Niemcy mogą z nami wygrać wojnę.

12 grudnia. Spokojnie kładziemy się spać, bo „komuna się nas boi”.

A w poniedziałek idziemy do państwowego lub może samorządowego teatru na 18:30 i wierzymy, że tak wygląda „prawdziwa sztuka”, i że jak jest „prawdziwa”, to mówi prawdę, a prawda musi być dobra dla człowieka. I jesteśmy przekonani, że idąc tam i wierząc w to wszystko, należymy do świata ludzi kulturalnych.

Może to nas zaskoczy, ale zło nigdy nie ukrywało swoich zamiarów wobec dobra. Może warto wiec sobie to i owo przypomnieć:

Obowiązkiem polityki zagranicznej narodowego państwa jest zapewnienie optymalnych warunków istnienia narodu poprzez utrzymywanie naturalnej i zdrowej proporcji pomiędzy liczebnością i przyrostem narodu a rozmiarami i jakością obszaru, który zamieszkują. Tylko odpowiednia przestrzeń na ziemi zapewnia wolność egzystencji narodowi.

Może jeszcze jeden cytat:

Granice z 1914 roku nie znaczą nic w odniesieniu do przyszłości Niemiec. Nie były ochroną w przeszłości i nie oznaczałyby siły w przyszłości. Nie dałyby niemieckiemu narodowi wewnętrznej solidarności ani nie zaopatrzyły go w żywność. (…)Powstrzymujemy germański potok skierowany na południe i na zachód Europy i zwracamy nasze oczy w kierunku wschodnim. Skończyliśmy z przedwojenną polityką kolonii i handlu i przechodzimy do polityki terytorialnej przyszłości.

Alles klar?

Hitler napisał „Mein Kampf” na początku lat 20-tych ubiegłego wieku, a pierwsze wydanie ukazało się już w 1925 r. Ideowy mistrz wszystkich banderowców, Dmytro Doncow, przetłumaczył Hitlera na język ukraiński, a w swoim „Nacjonalizmie” (rok 1926) poszedł jeszcze dalej, niż późniejszy kanclerz Niemiec:

Są narody – panowie i narody plebejskie.(…) Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w nieustannej walce o byt. (…) Wszystko niezdolne do życia musi szczeznąć, skoro swą duchową siłą nie mogło dowieść swego prawa doń. (…) Bez przemocy i bez żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono.

Dodajmy, że naród wybrany, to według Doncowa Ukraińcy, którzy „stworzeni są z gliny, z jakiej Pan Bóg tworzy narody wybrane”. I jeszcze wiele mówiąca puenta tego wywodu:

Nacja, która pragnie panować, powinna mieć też pańską psychikę narodu-włodarza. Fanatyzm i przymus, a nie łagodność wykonują podstawową funkcję w życiu społecznym (…).

Wystarczy?

Jeżeli tak, to zostawmy już 13 grudnia i renegata Jaruzelskiego sądowi Bożemu, a zajmijmy się teatrem, bo ewidentnie „coś nam tutaj nie gra”. Nie tylko na scenach, ale w ogóle w kulturze. Artyści zamiast chwalić Boga – bluźnią, a cała kultura zamiast czynić człowieka lepszym – prowadzi go do upodlenia. Dlaczego?

Wszystko zaczęło się w 1891 r. w wiosce Ales na Sardynii. W rodzinie Gramsci na świat przyszło czwarte dziecko – Antonio. Gdy miał 6 lat, jego ojciec trafił do więzienia oskarżony o kradzież. Kilka miesięcy później służąca upuściła dziecko na ziemię, co spowodowało uszkodzenie kręgosłupa. W efekcie chłopiec prawie nie rósł (jako dorosły miał zaledwie 146 cm wzrostu), a ponadto wykształciły mu się garby na plecach i klatce piersiowej.

Przez kilka lat po tym wypadku stan jego zdrowia był zły. Oczekiwano wręcz jego śmierci, ale ta nie przychodziła. Przez całe lata przed snem matka cierpliwie ubierała syna w najlepsze ubranka i kładła do specjalnie w tym celu kupionej trumny, spodziewając się, że Antonio nie dożyje dnia następnego. Ten jednak przeżył – został zawodowym rewolucjonistą i działaczem Międzynarodówki Komunistycznej. W latach 1922-23 przeszedł nawet gruntowne wyszkolenie w Moskwie, gdzie spędził 17 miesięcy. Poznał tam też swoją komunistyczną żonę, niejaką Julkę Szucht.

Współczesna lewica uważa Gramsciego za jednego ze swoich najważniejszych ideologów. Widać to bardzo dobrze w jej teorii politycznej, jak i w praktyce działania Unii Europejskiej, choć na lewacki piedestał wywindowały go po drugiej wojnie światowej zaczadzone komunizmem amerykańskie uniwersytety, a nie czerwoni czy różowi intelektualiści ze Starego Kontynentu.

Nie dziwmy się temu fetowaniu. Dzisiejsza władza postmarksistów nad większością państw i narodów Europy, to – tak naprawdę – efekt wprowadzenia w życie przewodniej myśli kalekiego włoskiego komunisty, czyli „marszu przez instytucje”. A istotą tego „marszu” miało być zwycięstwo nad kulturą.

Towarzysz Lenin uczy nas, że aby pokonać naszego wroga klasowego, który jest silny, bo ma wiele środków i rezerw do dyspozycji, musimy wykorzystać każdą szczelinę w jego systemie i musimy wykorzystać każdego możliwego sojusznika, nawet jeśli jest niepewny, niezdecydowany lub tymczasowy.

Gramsci cytował Lenina i Marksa, ale drogę do hegemonii „nowego świata” widział jednak nie przez posiadanie władzy nad „środkami produkcji”, ale nad ludzkimi umysłami. Za największego wroga uważał chrześcijaństwo, które wiąże ludzi jednorodną kulturą. Twierdził, że dopóki nie zabije się w ludziach wiary w Boga, dotąd oni nie uznają czegoś innego. Postulował więc zniszczenie fundamentów obyczajowych i moralnych z wiary wynikających, a na których od wieków opierał się ład kulturowy, czyli szacunek dla władzy, poszanowanie religii, przywiązanie do nadrzędności rodziny.

Cóż może przeciwstawić klasa nowatorska temu gigantycznemu kompleksowi szańców i fortyfikacji klasy panującej? Musi mu przeciwstawić ducha rozłamu, czyli stopniowe zdobywanie własnej świadomości historycznej, ducha rozłamu… (…) Wynikają z tego określone wskazania dla każdego ruchu kulturalnego (…): niezmordowanie powtarzać własne argumenty… powtarzanie jest bowiem środkiem dydaktycznym, działającym najskuteczniej na umysłowość ludu… Nasza doktryna nie jest doktryną zbuntowanych niewolników, jest to doktryna władców, którzy w codziennym trudzie przygotowują broń, by zapanować nad światem.

A praktyczne sposoby na wdrażanie owego „ducha rozłamu”? Oto one:

Cała funkcja wychowania i kształcenia nowych pokoleń musi stać się z prywatnej funkcją publiczną. (…)Równolegle ze szkołą jednolitą rozwijać się będzie przypuszczalnie sieć przedszkoli i innych pokrewnych instytucji, w których jeszcze przed osiągnięciem wieku szkolnego dzieci wdrażane będą do pewnej dyscypliny. (…) Szkoła jednolita… winna kultywować życie zbiorowe w dzień i w nocy.

(…) Nowy typ człowieka, jakiego wymaga racjonalizacja produkcji i pracy, nie może się rozwinąć, dopóki życie płciowe nie zostanie odpowiednio uregulowane, dopóki i to także nie będzie „zracjonalizowane”.

I stało się. Instytucje zdobyto. Te, których zdegenerować się nie udało – zniszczono. Nad resztkami oporu, nad naturalnym etycznym instynktem samozachowawczym człowieka pracują media i system edukacji. To do nich należą dziś domy kultury i teatry. Nasze protesty przeciwko bluźnierczym przedstawieniom umacniają tylko rewolucyjny zapał janczarów tego piekła, finansowanego skądinąd także naszymi pieniędzmi. Nie tędy droga. Tam już nie ma czego odwojowywać. Tam już nie ma cywilizacji.

Stanisław Wyspiański w „Wyzwoleniu” pisał tak: Naród się zgubił. Tak, wszystko byłoby dobrze, tylko naród się zgubił. Oczywiście, nie sam. To my go zgubiliśmy, my, tak jest, my. Nie przez wojny, nie przez klęski i porażki wojenne, bo te się dadzą zmienić, bo to są chwilowe rzeczy, bardzo chwilowe. Nie dopilnowaliśmy, zlekceważyliśmy. A oni robili swoje.

Margines, którym nas uczyniono, to bardzo dobre miejsce na nowy początek.

Tomasz A. Żak
Założyciel i dyrektor Teatru „Nie Teraz” oraz pisarz i publicysta.
http://www.pch24.pl

Komentarzy 8 to “Gramsci. Opisywanie potwora.”

  1. bodo said

    Nawet gdybym nie znał jego życiorysu i jego kalectwa, przez to, co Gramsci pisał przebija się kalectwo i poczucie niższości, i skierowany w niewłaściwą stronę bunt. Jego myślą przewodnią było z pewnością : tak jestem karłem i wiem, że za moimi plecami śmiejecie się ze mnie, pogardzacie mną, cieszycie się światem bo jesteście piękni i zdrowi, ale nic z tego, bo chociaż jestem karłem, to będę olbrzymem i zrujnuję wasz świat żebyście cierpieli tak jak ja, którym pogardzacie.
    Niestety było i jest wielu ludzi, którzy w swoim postępowaniu kierują się fobiami, kompleksami i strachem, czasem próbując je głęboko ukryć wymyślają pokrętne uzasadnienia dla swojego postępowania. Bardzo często są to jednostki głęboko aspołeczne mimo, że często preferują jakąś grupę ludzi. W ostatecznym rozrachunku działają prawie zawsze na szkodę preforowanej przez siebie społeczności. Dzieje się tak dlatego, bo u podstaw ich aktywności leży choroba. Choroba, która nierozpoznana, jak każda choroba – także choroba społeczna – pozostaje tylko chorobą ze wszystkimi danymi jej negatywnymi skutkami. Ogromna większość ludzi nie jest odporna na maniakalne idee, które wynikają z takich problemów i nastąpuje często masowe zaczadzenie. W tym wypadku np. komunizmem.

  2. TomUSAA+ said

    Re:1 @Bodo pisze: Dzieje się tak dlatego, bo u podstaw ich aktywności leży choroba….
    Tak, choroba, która ma nazwę: żądza władzy, za każdą cenę, za miliony trupów, niewyobrażalne krzywdy dla tych, którym uda się przeżyć, ich poniewierka…. Bo „my” musimy mieć władzę. Jesteśmy do tego przeznaczeni. Co „nas” łączy? ZŁO! ładnie przybrane w słowa.
    Vide:wcześniejszy post Gajowego: His research interests include ethical theory and applied ethics, social and political philosophy, moral pluralism, and skepticism. His current projects investigate the practical consequences and ethical responsibilities implicit to democratic citizenship in morally diverse societies, particularly in the domains of medicine, education, animal welfare, the environment, public policy, and political discourse. Dr. Torcello’s recent work pursues the moral implications of global warming denialism, as well as other forms of science denialism.
    (Profesor w Rochester Institute of Technology)

  3. John said

    Nie wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze obecny atak na tradycyjna chrzescijanska kulture Ameryki i Europy opiera sie na teorii znanego ideologa, wloskiego komunisty, Antonio Gramsci’ego, ktory opracowal strategie budowania panstwa totalitarnego.

    Rosyjski antykomunista Aleksander Zinowiew, autor znany na calym swiecie, opisal w jaki sposob Zachod, a szczegolnie Stany Zjednoczone, staczaja sie w kierunku kultury totalitarnej, jaka przewidzial Huxley. “Wystarczy wlaczyc TV, pojsc do kina, przeczytac jakis bestseller, posluchac muzyki, wszedzie promowanie kultu seksu, przemocy i pieniadza. Szlachetne slogany o potrzebie tolerancji i respektu dla innych ukrywaja te trzy filary totalitarnej demokracji” (Le Figaro, 24.07.1999) .Zinowiew, dysydent przesladowany w czasach rezimu Brezniewa, doskonale rozumial w jaki sposob totalitarna wladza podwaza kulturalne instytucje wolnego spoleczenstwa. Czesto wladzy nie mozna przechwycic wprowadzajac od razu totalna dyktature. Nieraz niezbedne jest stopniowe, cierpliwe podporzadkowywanie waznych instytucji i konsolidowanie wladzy.

    Podstawy teoretyczne dla tego rodzaju dzialan opracowal wloski komunista Antonio Gramsci, ktory wiedzial, ze tworzenie totalitarnego panstwa wymaga oslabienia instytucji, ktore izoluja poszczegolnych obywateli od wplywow wladzy, takich jak rodzina, zorganizowana religia, itd. oraz systematyczne przedefiniowanie kultury,w taki sposob, aby ustanowic nowy porzadek polityczny. Haslo Gramsciego brzmialo” “Przechwycic kulture!”

    http://www.polpatriot.net/?page_id=83

  4. marta15 said

    pare ciekwaych artykulow na temat tego satanisty Gramsci.

    http://www.overlordsofchaos.com/html/1930-34.html
    http://www.crossroad.to/Quotes/communism/marx-gramsci.htm
    http://www.freerepublic.com/focus/f-news/1121228/posts

  5. SWO said

    Jeden z wielu Marszy przez Instytucje:

    Zbigniew Pełczyński, profesor filozofii politycznej Oxford University, urodził się w 1925 r. w Grodzisku Mazowieckim. Podczas II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Uczestniczył w powstaniu warszawskim.

    Po wojnie studiował na brytyjskich uniwersytetach ekonomię, filozofię polityczną, politologię . Przyjął brytyjskie obywatelstwo. Doktor filozofii politycznej. Znawca filozofii Georga Hegla.

    Oficer Orderu Imperium Brytyjskiego (OBE).

    „Pełczyński nie tylko studiował i robił karierę naukową, ale też coraz bardziej asymilował się z brytyjskim społeczeństwem i przyjmował jego normy. Proces ten – zakończony przyjęciem brytyjskiego obywatelstwa – można interpretować jako wyraz fascynacji społeczeństwem liberalnym, jego etosem i zasadami.”

    Pełczyński, jak wielu młodych ludzi wokół, został na studiach Oxfordskich socjalistą. Jednocześnie był aktywny w kręgach młodzieży katolickiej, współtworząc ruch na rzecz chrześcijańskiego socjalizmu.

    Później Pełczyński porzucił wiarę religijną.

    W opinii polecającej wystawionej przez szkocki uniwersytet czytamy: „Mr. Pelczynski jest bardzo uprzejmym młodym człowiekiem, pozbawionym jednak przesadnej grzeczności, którą spotykamy u wielu jego rodaków”.

    Wiele lat później Pełczyński powie: „Polska jawi mi się jako kraj usłużnych chamów. Zachowanie bardzo wielu ludzi jest jednocześnie zbyt uprzejme w pewnych sytuacjach, a pozbawione dobrych manier w innych (…). Ludzie ci jakby byli już wychowani do tego, aby nadskakiwać, ale nie do tego, aby rzeczywiście pomagać (…)”

    Od 1953 r. pracował na Uniwersytecie Oksfordzkim (Pembroke College i Merton College), gdzie nauczał m.in. filozofii i systemów politycznych.

    Do jego studentów należeli m.in. prezydent USA Bill Clinton, obecny premier Węgier Viktor Orban i szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski.

    Dzięki niemu w latach 80. ubieglego wieku ok. 1,5 osób z Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej wyjechało na stypendia i staże do college’ów Uniwersytetu Oksfordzkiego.

    Z czasem Pełczyński coraz więcej czasu poświęcał sprawom Polski, a pod wpływem wizyty w Jerozolimie i kontaktów z mieszkającymi tam „Polakami” przeszedł proces, który sam określa mianem „repolonizacji” .

    W latach 90. był doradcą Komisji Konstytucyjnej Sejmu Rzeczpospolitej, której przewodniczył prof. Bronisław Geremek.

    W 1988 w imieniu George’a Sorosa założył w Polsce Fundację im. Stefana Batorego.

    Należał też zespołu szefa Urzędu Rady Ministrów ds. reform centrum rządu i był członkiem Rady Premiera ds. kształcenia urzędników państwowych.

    Pełczyński w 1994 r. założył Szkołę dla Młodych Liderów Społecznych (obecnie Stowarzyszenie Szkoła Liderów), którą kieruje do dziś.

    „Jak informuje prof. Zbigniew Pełczyński z Oksfordu, bliski współpracownik Sorosa, obecny premier Węgier Viktor Orban i jego partia FIDESZ były finansowo wspierane przez Fundację Sorosa w Budapeszcie jeszcze w latach osiemdziesiątych.”

  6. Aguirre said

    „Cała funkcja wychowania i kształcenia nowych pokoleń musi stać się z prywatnej funkcją publiczną. (…)Równolegle ze szkołą jednolitą rozwijać się będzie przypuszczalnie sieć przedszkoli i innych pokrewnych instytucji, w których jeszcze przed osiągnięciem wieku szkolnego dzieci wdrażane będą do pewnej dyscypliny. (…) Szkoła jednolita… winna kultywować życie zbiorowe w dzień i w nocy” – niech żyje państwowe szkolnictwo hip hip huuurraaa

  7. Rysio said

    re 6. Hitler ( i inni jemu podobni) też tak samo uważał.

  8. SWO said

    O Zbigniewie Pełczyńskim z punktu widzenia jego wyznawców:

    „.. ,,Solidarność’’ między Heglem a Gramscim

    NaleŻy podkreślić, Że praca Pełczyńskiego nie ma charakteru abstrakcyjnych
    rozwaŻań nad naturą systemu komunistycznego. Przeciwnie, zebrane w jednym tomie
    artykuły układają się w spójną narrację historyczną ukazującą poszerzanie się sfery
    obywatelskiej wolności; tutaj moŻemy jedynie zasygnalizować punkty zwrotne w polskiej
    drodze od komunizmu. W okresie powojennym komunistom udało się w Polsce wprowadzić
    nowy typ reŻimu politycznego, podporządkować sobie gospodarkę i przekształcić strukturę
    społeczną; nie zdołali oni jednak, mówiąc słowami Pełczyńskiego, ,,zaszczepić ideologii
    komunistycznej w umysłach większości ludzi’’, sprawić, by marksizm-leninizm stał się
    częścią ,,ducha narodowego’’(Volksgeista). Poza oficjalną rzeczywistością, stworzoną i
    kontrolowaną przez komunistów – pisze Pełczyński – zawsze istniała inna rzeczywistość,
    która miała niewiele wspólnego z komunizmem i wyraŻała idee i poglądy istoty swojej
    tradycyjne i indywidualne. Do tej sfery początkowo naleŻał głównie obszar czasu wolnego,
    rodzina i Kościół; do pewnego momentu erozja komunistycznego systemu władzy polegała
    przede wszystkim na rozrastaniu sięowej ,,innej rzeczywistości’’. Ciekawym przyczynkiem
    do analizy niepowodzenia stalinizmu w Polsce jest artykuł pod tytułem Marksizm: polskie
    doświadczenie. Pełczyński opisuje w nim nieudaną próbę narzucenia polskiej nauce partyjnej
    ortodoksji, przedstawiając debaty intelektualne tamtych lat jako zmagania ,,marksizmu
    instytucjonalnego’’ z ,,marksizmem otwartym’’, reprezentowanym między innymi przez L.
    Kołakowskiego, Z. Baumana, B. Baczkę, J. J. Wiatra, L. Hochfelda, zakończone
    zwycięstwem tego ostatniego. Warto zwrócić uwagę na ten tekst, nawet po latach jest on
    jednąz najciekawszych analiz tego, byćmoŻe, najwaŻniejszego sporu w historii powojennej
    humanistyki polskiej.

    Właściwym początkiem polskiej drogi od komunizmu jest rok 1956, kiedy to kończy
    sięokres, który moŻna by zasadnie określić mianem totalitaryzmu, a reŻim przybiera postać,
    którą Pełczyński określił mianem ,,modelu pragmatycznego’’ Władysława Gomułki i
    Edwarda Gierka. Wraz z nastaniem rządów Gomułki spadła rola środków przymusu w
    sprawowaniu władzy, kultura uwolniła się od wymogów socrealizmu, wprowadzone zostały
    ułatwienia w kontaktach z Zachodem, a reŻim komunistyczny nabrał cech specyficznie
    narodowych . Upadek Gomułki i nastanie dekady Gierka oznacza dalsząliberalizacjęreŻimu
    komunistycznego. Jednak przemiany epoki Gomułki i Gierka, jakkolwiek nie sposób
    odmawiać im znaczenia, są przez autora Polskiej drogi od komunizmu retrospektywnie
    oceniane jako okres przygotowawczy do tego, co miało miejsce później – odrodzenia
    społeczeństwa obywatelskiego i powstania ,,Solidarności’’.

    Fenomenowi ,,Solidarności’’ poświęconych jest wiele artykułów Pełczyńskiego,
    łącznie z drugim, obok Polskiej drogi od komunizmu, najwaŻniejszym tekstem recenzowanej
    pracy pod tytułem ,,Solidarność’’ a ,,odrodzenie społeczeństwa obywatelskiego w latach
    1976-1981. Autor podejmuje w nim ambitną próbę zastosowania kategorii wypracowanych
    przez włoskiego marksistę Antonio Gramsciego do analizy zjawiska pierwszej
    ,,Solidarności’’. Pełczyński wychodzi od spostrzeŻenia, Że w Polsce przed rokiem 1980
    mieliśmy do czynienia nie tyle z odrodzeniem społeczeństwa obywatelskiego w wąskim
    znaczeniu tego terminu, a więc sfery realizacji partykularnych interesów jednostki, co z
    powstaniem społeczeństwa politycznego, sfery niezaleŻnej dyskusji i krytyki. Ruch
    dysydencki był przede wszystkim społecznością krytyków; strategia ,,nowego
    ewolucjonizmu’’, propagowana przez środowisko Michnika i Kuronia, zakładała stworzenie
    na bazie środowisk opozycyjnych wobec komunizmu sieci niezaleŻnych instytucji i
    organizacji. To świeŻo opierzone społeczeństwo polityczne – komentuje Pełczyński – po
    omacku szukało sposobów zinstytucjonalizowania się i przekształcenia w społeczeństwo
    obywatelskie, zdolne do konfrontacji z państwem partii komunistycznej z pozycji siły i
    zmuszenia go do pójścia w kierunku rzeczywistych reform . Rozwój wydarzeń przeszedł
    jednak najśmielsze wyobraŻenia teoretyków opozycji. Narodziny ruchu związkowego
    ,,Solidarności’’, będące początkiem unikatowego procesu historycznego, który Pełczyński
    lapidarnie charakteryzuje jako ,,powstanie prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego w
    ramach ekonomii zdominowanej przez państwo’’, otworzyły drogę dla duŻo bardziej
    radykalnego scenariusza.

    Jeśli zgodzić się z obserwacją Françoisa Fureta, Że cechą charakterystyczną dla okresu
    rewolucji jest przewaga struktur społeczeństwa obywatelskiego nad aparatem państwowym,

    Z szeregu artykułów Pełczyńskiego poświęconych czasom Gomułki i Gierka na szczególną uwagę zasługuje
    tekst Polska 1957, będący szczegółową analizą wyborów, które odbyły się w tym roku. Pełczyńskie dowodzi, Że
    wybory 1957 roku były wydarzeniem bezprecedensowym w całym bloku – miały charakter wolnego plebiscytu,
    w którym nowemu kierownictwu partii komunistycznej udało się uzyskać autentyczne poparcie społeczne.

    Pełczyński charakteryzuje strategię, jaką obrała ,,Solidarność’’, w neogramsciańskich
    kategoriach: Konflikt między ,,blokiem’’ partii komunistycznej a ,,blokiem’’ Solidarności,
    który moŻna określić według słów Arata stanem ,,państwo kontra społeczeństwo
    obywatelskie’’, przerodził się w formę walki o władzę, o której mówił Gramsci. Rzecz jasna
    chodzi tu o strategię wojny pozycyjnej, czyli przechwytywania przez konkurencyjny blok
    hegemoniczny władzy w kolejnych kluczowych sektorach. Wyrazem tego podejścia był
    słynny program ,,Samorządnej Rzeczpospolitej’’, który zakładał przejęcie władzy nad
    zakładami przemysłowymi przez rady pracownicze, a następnie rozszerzanie zasady
    samorządności na kolejne obszary (oświata, kultura, środki masowego przekazu). Teoria
    Samorządnej Rzeczpospolitej była w opinii Pełczyńskiego ,,wysoce oryginalnym wkładem w
    Gramsciańską strategię wojny pozycyjnej’’, a to dlatego, Że była swoistą syntezą programu
    reformistycznego i rewolucyjnego… „

    .

Sorry, the comment form is closed at this time.