Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rozpusta Marcina Lutra

Posted by Marucha w dniu 2014-03-22 (Sobota)

W moich poprzednich artykułach, analizujących życie Lutra, wspomniałem jedynie o występkach, które plamią najwznioślejsze partie ludzkiej duszy. Według niezmiennego prawa Boskiej Opatrzności godność duszy jest jednak najbardziej chłostana przez bunt ciała. Człowiek, który udaje równego Bogu, upada niżej jeszcze, niźli bezrozumne zwierzę.

Luter jest smutnym historycznym przykładem tej Boskiej kary. W 1521r. pewne pozostałości jego katolickiego ukształtowania zainspirowały w nim słowa wypowiedziane do George’a Spalatin’a (jednego z mnichów Zakonu Augustynów, do którego należał także Luter): „Dobry Boże! Czyż mieszkańcy Wittenbergi chcą zobaczyć nawet ożenek mnicha? Aliśći, nie uda im się narzucić mi kobiety… Wytrwaj w pokoju i nie poślubiaj żadnej, a nie padniesz ofiarą cielesnych udręk”.

Niemoralne życie

A jednak z upływem lat jego nowe doktryny rozwiewały wcześniejsze dobre intencje. W 1525 r. pojawiły się informacje, że Luter w wieku 41 lat poślubił Katarzynę von Bora, zakonnicę – apostatkę z zakonu Cystersów. Reformator natychmiast zdecydował się na ożenek, by uciąć potok złośliwych pomówień.

Problem w tym, że plotki miały w tym przypadku konkretne podstawy. W 1525 r., w liście do John’a Rühel’a, radnego Mansfeldu i jednego z głównych herezjarchów, potwierdził je sam Luter: „Mimo diabła, jeślim o siłach, poślubię moją Katarzynę nim umrę.” Małżeństwo to wywarło złe wrażenie na jemu współczesnych i popierających jego idee. Luter zauważył to, stwierdzając: „Z powodu mojego ożenku stałem się tak nikczemny, że aniołowie musieli się śmiać, a diabły płakać. Świat szydzi ze mnie, jakom niecnym i diabelskim dziełem Boga.”

Tak naprawdę, haniebne życie Lutra zaczęło się na długo przed jego ożenkiem, jak możemy wydedukować z tego listu napisanego w 1522 roku do Spalatin’a: „Dalej, gdy piszesz mi o tym, dlaczego powinienem się ożenić, ani nie jestem zaskoczony ani przekonany, jako że [jak twierdzisz] już jestem sławnym kochankiem…”

„Prosiłeś mnie o przykład, tu podaję ci jeden solidny: chociaż mam trzy żony, kocham je tak bardzo, że mógłbym nawet zrezygnować z dwóch, aby mogły być szczęśliwe z innymi mężczyznami… Teraz widzisz, jak okropnym mężem byłby ten, którego nazwałeś kochankiem.”

W liście do Camerariusa, Melanchton utrzymywał: „Luter był niebywale frywolnym człowiekiem. Zakonnice, które uwalniał z zakonów, zastawiały na niego różnego rodzaju pułapki, aby go uwieść. Jego częste schadzki z nimi, nawet silniejszego i bardziej szlachetnie usposobionego mężczyznę przyprawiłyby o rumieńce.”

Nie trudno zatem wyobrazić sobie nikczemne życie byłego zakonnika, otaczającego się w kręgach kobiet, które złamałyby nawet mężczyzn o silniejszym moralnym ukonstytuowaniu. Znajdujemy tego przykłady w niektórych listach Lutra pisanych po jego ekskomunice w 1521 r. Opuścił wówczas Wormację i udał się do Warburga, gdzie książę zaoferował mu azyl. Zamiast pokutowania, nieszczęsny zakonnik oddał się próżniactwu i grzechowi. 13 lipca 1521r. pisze do Melanchtona: „Oto jestem, niebaczny i zatwardziały w bezczynności, o zgrozo! Przestałem się modlić i troszczyć o Kościół Boży, gdyż moje ciało płonie niezłomnie obezwładniającym ogniem. Krótko mówiąc, moja dusza winna spłonąć, a zamiast tego moje ciało wypala libido, opieszałość, inercja i indolencja.”

Opilstwo i obżarstwo

Rzadko kiedy rozpustnemu życiu nie towarzyszy profuzja na stole jadalnym. Także w przypadku Lutra, gorączka cielesnego pożądania stymulowana była pijactwem i nieumiarkowaniem przy stole. Bywał w karczmach i brał udział w różnych zawodach pijackich, które zwykle wygrywał. Napisał w 1540 r. do Katarzyny: „Jadam jak artysta i piję jak Niemiec, niech będzie Bóg pochwalony!”

25 lipca 1534 roku, napisał do niej: „Wczoraj zbytnio sobie pofolgowałem, a potem zmuszono mnie do śpiewania. Wypiłem za dużo i żałuję tego. Wiem już, że powinienem był wypić mniej, zważając nadto na dobre trunki, jakie mam w domu oraz piękną żonę… Spisałabyś się, wysyłając mi, najczęściej jak to możliwe, niektóre z moich win i twoich piw.”

Będąc w Warburgu, 14 maja 1544r. napisał: „Spędzam tu cały dzień na gnuśności i pijaństwie.” Kiedy pojawił się w Erfurcie (19 X 1522), nie robił nic prócz „picia i wrzeszczenia, jak w zwyczaju” – pisał Melanchton, który był tamże obecny jako świadek wybryków reformatora. Brak umiaru załamał go na zdrowiu. 15 stycznia 1531r. pisał do Linka: „Bólu głowy spowodowanego starym winem, jaki dopadł mnie w Koburgu, jeszczem uleczyć nie zdołał piwem wittenberdzkim.”

Przyjaciel, Jerome Weller, radził się Lutra jak poradzić sobie z pokusami diabła. 6 XI 1530 Luter odpowiada mu: „Gdy diabeł cię nęka, poszukaj towarzystwa przyjaciół lub używaj trunków frywolniej, żartuj i płataj psoty albo znajdź coś co cię zabawi. Czasem potrzebujemy wypić więcej, zabawiać się wzajemnie – bądź nawet czynić pewne grzechy jako wyraz nienawiści i pogardy wobec diabła, tak, aby nie pozostawić mu miejsca na wzbudzanie skrupułów w naszych sumieniach wobec rzeczy tak błahych”.

„Tak więc jeśli diabeł mówi ci: ‘Nie pij!’ musisz odpowiedzieć: ‘Właśnie dlatego, że zakazujesz, będę pił więcej w imię Jezusa Chrystusa’. Zawsze musisz czynić odwrotnie do tego, co diabeł zakazuje. Jak myślisz, dlaczego ja piję moje wino niezmieszane, beztrosko gaworzę i jem obficie, jeśli nie po to, by dać wyraz pogardzie, jaką żywię dla szatana i robić mu na złość – temu, który również chce mną pogardzić i robić mi wbrew?… Musimy zmieść sprzed naszych oczu i serc cały Dekalog, my, którzy jesteśmy tak dręczeni przez diabła.”

Reformator udzielał tychże porad tak konsekwentnie, że wiece, które organizował w celu zdecydowania o najistotniejszych zagadnieniach doktrynalnych i etycznych, odbywały się pośród swawolnego picia i jedzenia.

W poranek po śmierci Luter został znaleziony na podłodze z napuchniętym od jedzenia i picia brzuchem. Poprzedzającej nocy sławetny reformator wstał od stołu „wielce przepełniony zagranicznymi winami i egzotycznym jedzeniem.”

Odszczepieniec, który udawał chrześcijańskiego reformatora, zakończył swój żywot jako żarłoczny i ordynarny libertyn. W hierarchii zbuntowanych aniołów, Luter – pomimo usiłowań jego przyjaciół – zajmuje najniższą pozycję, najbliżej bagna i brudu.

Fr. Leonel Franca, S.J.
tłum. Maria Kozioł
http://www.myslkonserwatywna.pl

Komentarzy 8 to “Rozpusta Marcina Lutra”

  1. zocha said

    Wprawdzie to w co ktoś wierzy jest jego osobstą sprawą to patrząc na tą zbranzlowaną morde można sie domyśleć wszystkich jego nie moralnych poczynań.No niestety na mordzie jest wszystko wypisane.I obojętne czy miał racje zarzucając innym ich wystempki to jednak sam jest gorszy od nich bo nie jest lepszy.Po prostu wieprz.

  2. Premizlaus said

    Re 1:
    Wiara w Boga nie jest w żadnym wypadku sprawą osobistą. To jest sprawa jak najbardziej publiczna.

  3. Rysio said

    No proszę Luter to był taki wielki zbereźnik – a obecni Luteranie w USA to przecież tacy porządni ludzie.

    🙂

  4. Jan said

    Ad 1. Zocha.

    Gdyby sprawa ograniczał się do niemoralnego życia, nie byłby to wielki problem . Nie on pierwszy i ostatni.
    Ten arcyheretyk i arcyszkodnik przyczynił się od oderwania kawała Europy od kultu Najświętszej Panny Maryi. Za co po prawie 5 wiekach uczony profesor z KUL nazwaŁ go wielkim teologiem Maryjnym Dlatego Europa od tamtej pory coraz bardziej gnije.

    Ad 3
    Panie Rysi jaki pan taki kram.

  5. Griszka said

    W Radiu Maryja też reklamowali „wielkiego reformatora Kościoła” oraz znawcę win i kobiet.

  6. Krzysztof P said

    XPiotr prorokuje, że 2017 roku Marcina Lutra wyniosą masoni i okultyści na oltarze Świetości KK ?

  7. marost said

    AD6
    XPiotr prorokuje, że 2017 roku Marcina Lutra wyniosą masoni i okultyści na oltarze Świetości KK ?

    Ale na czyje oltarze – kosciola soborowego?????? – a niech go wynosza – juz tam na niego czekaja.
    Od falszywych swietych zachowaj nas Panie…!

  8. „Odszczepieniec, który udawał chrześcijańskiego reformatora, zakończył swój żywot jako żarłoczny i ordynarny libertyn. ”

    – I wuj z nim.

    Jakoś przypomniał mi się film „Wielkie żarcie”…

Sorry, the comment form is closed at this time.