Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

A teraz kilka liczb z polskiego podwórka.

Posted by Marucha w dniu 2014-05-24 (Sobota)

„Fakt” przeanalizował najnowsze oświadczenia majątkowe europosłów. Nie jest tajemnicą, że polscy politycy zarabiają w Parlamencie Europejskim krocie. Średnio miesięcznie dostają na rękę 50 tys. zł. Ile zarobili polscy europosłowie?

Danuta Hübner zarobiła 6 mln zł. Ma na koncie odłożone 3 mln euro i dodatkowo 167 tys. zł.

Jarosław Wałęsa zarobił 2,2 mln zł. Na koncie ma odłożone 70 tys. zł, a dodatkowo ma dwa mieszkania warte w sumie 1,3 mln zł.

Sławomir Nitras zarobił 1,6 mln zł. Ma dom warty 1,3 mln i Audi A6 za 110 tys. zł.

Elżbieta Łukacijewska zarobiła 2,2 mln zł. Na kontach, w obligacjach i papierach wartościowych zgromadziła 979 tys. zł.

Wojciech Olejniczak zarobił 1,7 mln zł. Spłacił 100 tys. zł kredytu, kupił działkę za 200 tys. zł i jeździ wartym 150 tys. zł BMW X5.

Marek Migalski zarobił 3,9 mln zł.Na koncie ma 1,4 mln zł, a dodatkowo cztery mieszkania warte 1,6 mln zł.

Adam Bielan zarobił 2,4 mln zł.Na koncie ma 1,2 mln zł oszczędności i dwa mieszkania o łącznej wartości 1,1 mln zł.

Ryszard Czarnecki zarobił 5,5 mln zł. Na koncie ma odłożone 1,3 mln zł.

Michał Kamiński zarobił 2,1 mln zł. Ma także wartą 1,4 mln zł wille o powierzchni 267 metrów kw.

Ministrowie – 18 mln zł, radni gmin – 1 mld zł, radni powiatów – 180 mln zł, urzędnicy administracji centralnej – 1 mld zł.

A to tylko część urzędniczych pensji. Ich łączny koszt to ok. 3,5 mld zł rocznie!
A przecież nie policzyliśmy wszystkiego: delegacji, kosztów ich przywilejów czy siedzib.

Urzędnicza armia w Polsce nie mieści się w głowie, a jej zarobki – w żadnym okienku prostego kalkulatora. Szczerze mówiąc, trudno dokładnie policzyć jej wielkość i koszty, jakie generuje.

Fakt podjął się tego zadania i wyniki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Urzędników administracji centralnej, samorządowej, radnych i ministrów jest w Polsce ok. pół miliona. Same ich pensje kosztują podatników ok. 3,5 mld zł rocznie! Trudno w to uwierzyć, ale taka jest prawda. Biurokratyczna machina – zamiast uszczuplać swe szeregi i robić oszczędności – nadal się rozrasta.

Urzędnicze pensje to jedno, a drugie to utrzymanie przywilejów tego szerokiego grona na garnuszku podatników. Siedziby, delegacje, trzynastki, przejazdy, przeloty, biura, mieszkania i inne przywileje kosztują Polaków kolejne miliardy złotych, na które ciężko pracują. Jako przykład niech posłuży marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak, który stawia sobie i podwładnym nowiutki pałac. 12-piętrowy, nowoczesny budynek ze szkła i stali pochłonie 175 mln zł. Kwota zapiera dech w piersi, jednak kogo to obchodzi, przecież płacą podatnicy.

Tyle kosztuje nas władza:

Ministrowie – 18 252 000 zł. Tyle kosztują nas rocznie pensje 117 ministrów i wiceministrów rządu. Średnio otrzymują ok. 13 tys. zł miesięcznie
Radni w Polsce ogółem – ok. 1 200 000 000 zł. Tyle mogą kosztować nas łącznie średniej wielkości diety ok. 45 tys. radnych w Polsce – w tym radnych
gmin, powiatów i sejmików
Radni gmin – 998 738 400 zł. Niemal 38 tys. radnych w gminach kosztuje nas prawie miliard złotych rocznie.
Średnia dieta radnego gminnego może wynosić 2,2 tys. zł
Radni powiatów – 180 979 200 zł. Radnych powiatów w Polsce jest ok. 6,5 tys. Średnia wysokość diety może sięgnąć 2,4 tys. zł. To ponad 180 mln zł
Radni sejmików wojewódzkich – 18 176 400 zł. Tyle rocznie mogą kosztować nas średnie diety radnych sejmików wojewódzkich
Urzędnicy administracji centralnej – 1 000 000 000 zł. Średnia pensja 185 tys. urzędników administracji centralnej to niemal 4,2 tys. zł.
Ich pensje kosztują podatników miliard rocznie
Urzędnicy administracji samorządowej – 1 163 448 010 zł. Niemal 250 tys. urzędników samorządowych kosztuje nas około 1,2 mld zł.
Ich średnia pensja sięga blisko 4 tys. zł

Jak poszczególne rządy prywatyzowały naszą gospodarkę.

Rząd Mazowieckiego UW od 12.09.1989r. rządził 16 m-cy. Przygotował ustawę o restrukturyzacji i prywatyzacji .
Rząd Bieleckiego KLD od 12.01.1991 rządził 11 m-cy i 11dni. Sprzedał 1208 zakładów.
Rząd Olszewskiego ROP od 23.XII.1991 rządził 6 miesięcy i 18 dni. Sprzedał 1 zakład. Zatrzymał prywatyzację.
Rząd Suchockiej UD od 11.07.1993 rządził 15 m-cy i 14 dni. Sprzedał obcym 21 zakładów.
Rząd Pawlaka PSL od 26X.1993r rządził 16 m-cy i 12 dni. Sprzedał obcym 2269 zakładów.
Rząd Oleksego SLD od 7.03.1995r. rządził 14 miesięcy. Sprzedał 598 zakładów.
Rząd Cimoszewicza SLD 7II.96 rządził 20 m-cy,18 dni. Sprzedał 992 zakładów.
Rząd Buzka AWS od 31.X.1997 rządził 47 m-cy 19 dni. Sprzedał 1311 zakładów.
Rząd Milera SLD od 19X.2001r. rządził 30 m-cy 15 dni. Sprzedał 548 zakładów.
Rząd Belki SLD od 2 V 2004r. rządził 17 m-cy 29 dni. Sprzedał obcym 477 zakładów.
Rząd Marcinkiewicza PIS 31X05r rządził 8 m-cy 15 dni. Sprzedał 271 zakładów.
Rząd Kaczyńskiego PIS od 14 07 2006 rządził 15 m-cy 24 dni. Sprzedał 18 zakładów.
Rząd Tuska PO rządzi od 7.XI.2007r. Sprzedał 724 zakłady do 31.12.2010.

Niewiele zostało do sprzedania, jeśli chodzi o tzw. strategiczne zakłady jest ich raptem 16 głównie z branży chemicznej (LOTOS) i energetycznej (ENEA, PGE i Tauron ). Sprzedaż tych zakładów, udziałów w ich spółkach pozbawi rząd kontroli nad energetyką krajową. Będzie to jednorazowy strzał który być może zasypie budżetową dziurę jednak zyski jak zwykle popłyną w obce ręce.

Pracujemy coraz wydajniej, Polska jest w światowej czołówce wzrostu wydajności pracy a ciągle zarabiamy… tak samo. Czyli mało. Dlaczego?

Jedną z głównych przyczyn niskich płac są niestabilne podatki dla przedsiębiorców i w związku z tym jest brak inwestycji powodujących rozwój firm. Poza tym udział płac w PKB należy do najniższych w Unii Europejskiej i nadal pogarsza się. Według OECD od 1993 roku wydajność polskich pracowników wzrosła blisko 2,5-krotnie. To światowa czołówka. A jest co gonić, bo wciąż jesteśmy o połowę mniej wydajni niż unijna średnia.

Główne powody niskich plac w Polsce to:

1. Koszty płacy, czyli przede wszystkim podatki od pracy. W ostatniej dekadzie ich udział w ogólnych kosztach pracy wynosił od 20 do 24 proc.
To niemal unijna średnia. Problem jednak jest w tym, że poza latami 2002-2007 obciążenia podatkowe przedsiębiorców rosły. A nawet niewielki wzrost opodatkowania rujnuje wcześniejsze kalkulacje przedsiębiorcy. Przez co pogarsza się sytuacja finansowa firm, co z kolei ogranicza możliwość podnoszenia wynagrodzeń.

2. Niski poziom inwestycji w firmach, który uniemożliwia zwiększenie produktywności. Wysokość inwestycji w relacji do PKB należą do najniższych w Europie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat stanowiły one średnio niewiele ponad 10 proc. jego wartości. Więcej inwestują przedsiębiorstwa czeskie, słowackie, estońskie, słoweńskie, węgierskie, a nawet rumuńskie.

3. Chęć utrzymania cenowej konkurencyjności przez firmy przy maksymalnych oszczędnościach. Bardzo często przynosi to odwrotne skutki bo mamy w efekcie końcowym pogorszenie jakości produkowanych wyrobów.

Zatem kto jest winien temu że mamy w Polsce tak niskie zarobki? Pracodawcy, bo ciułają zamiast inwestować w ludzi czy państwo, które prowadzi grabieżczą politykę wobec firm poprzez częste podwyżki podatków i stosując niejasne przepisy podatkowe.

Zastanawiające jest to że ten sam pracownik wykonując takie same prace w Polsce i Niemczech otrzymuje tak bardzo rożne wynagrodzenie. Pomimo, że Niemiecka gospodarka była w głębokim kryzysie, rozwija się kilkakrotnie wolniej od naszej, to bezrobocie u nich gwałtownie spadało zaś niemieccy obywatele żyją kilkakrotnej lepiej jak Polacy.

W ciągu 10 lat naszej obecności w strukturach Unii Europejskiej, Polacy zarobili w sumie ponad 885 mld złotych (w latach 2004-2014).
Na wyjazd do pracy za granicą zazwyczaj decydują się mężczyźni, a kraje, które wybierane są najczęściej to: Wielka Brytania, Niemcy i Holandia.

To wyniki najnowszego raportu na temat emigracji Polaków, przeprowadzonego przez firmę Euro-Tax.pl.

Same korzyści z tego że jesteśmy w Unii.

Ponad 1.4 biliona złotych zostało przelanych z kasy unijnej.
Dzięki otwarciu granic Polacy zarobili w UE 885 miliardów złotych.

No to dlaczego jest tak źle że płakać już nie ma siły. Przemysł zniszczony, rolnictwo dogorywa, bezrobocie szaleje podobnie jak wszechobecna drożyzna a zadłużenie Polski wynosi ponad jeden bilion złotych. Jedynie sprawujący władzę wyszli bardzo dobrze na tym że Polska wstąpiła do Unii. Oni dziś mają wszystko ba dla swoich dzieci, wnuków, już zabezpieczyli przyszłość.

A tak żyje przeciętna normalna polska rodzina.

Powyższe cytaty pochodzą z bloga sklave.manifo.com/.

Pozdrawiam.
http://adnovum.neon24.pl

Rodzina na powyższym obrazku może uważać się za szczęśliwą. Mają dach nad głową i starego Fiata 126p. Wiele osób mieszka tak:

Admin

Komentarzy 39 to “A teraz kilka liczb z polskiego podwórka.”

  1. Nie wiadomo, czy ten Fiacik, to nie jest jedyny majątek sublokatora, który wynajmuje pokoik przy tej rodzinie.

  2. lopek said

    W Iranie są strażnicy rewolucji a w demokracjach mamy strażników demokracji w postaci urzędników.

  3. aa said

    a teraz pedzcie do urn i glosujcie na waszych panow poslow, ministrow, Kaczorow i Tlustkow a za kilka lat bedziecie jak ta zebraczka Wstyd i zal co sie stalo z Polakami. A w morde

  4. Zapłacą za każdą ludzką łzę w niedoli, która spłynęła po policzkach ludzi na których żerują! W tym życiu jak bogacz z Ewangelii, doświadczają bogactwa i obfitości, ale życie na tej ziemi nie trwa wiecznie! Na szczęście Boży prostaczek, żyje z Opatrzności Bożej! Laudetur Jesus Christus!!!

  5. Kar said

    re:3
    nie stekaj!..to sie samo robi od lat bez wiedzy petenta..nie ma znaczenia, czy petent przyklejony regularnie jest do urny, czy tez nie..w gwiazdach mamy wpisane jak byk:..”rzadz i pomiataj nami kochany gudlaju”..

  6. Lily said

    Strasznie to przygnebiajace,ale niestety prawdziwe. Ten anty-polonizm ,falsz, obluda, i to zaklamanie, przeraza mnie…

  7. TomUSAA+(czasowo w Polsce!) said

    w jednym ze spotów wyborczych usłyszałem, że 60% społeczeństwa polskiego żyje na granicy ubóstwa! Czy się nie przesłyszałem?

  8. przemądrzałe bydlę said

    Unioposeł Migalski napisał książkę „Parlament ANTYeuropejski”, w której opisuje sposoby unioposłów na wyciągnięcie jak największego szmalu z unioposłowania:

    „W europarlamencie kwitnie system „legalnej korupcji”: najbardziej cwani politycy na samych dojazdach mogli zarobić przez 5 lat nawet 1,5 mln zł. Tak swoich kolegów z PE „demaskuje” w nowej książce Marek Migalski. „Parlament ANTYeuropejski” to krytyka unijnej administracji i apel o ograniczenie rozdętego – wg europosła – systemu brukselskich przywilejów. No, ale przecież polityk nie troszczy się bezinteresownie. Wybory wszak za pasem, a Migalski od 5 lat korzysta z dobrodziejstw sprawowania euromandatu i zamierza ubiegać się o niego ponownie.
    Różne są sposoby walki o reelekcję w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Europoseł Marek Migalski, startujący z list Polski Razem Jarosława Gowina, postanowił najwidoczniej zdobyć rozgłos wydając właśnie książkę „Parlament ANTYeuropejski”. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich krytyków machiny urzędniczej Unii Europejskiej, eurosceptyków i oczywiście przyszłych europosłów.

    Dlaczego również dla tych ostatnich? Wszystko przez to, że książka Migalskiego to świetna ściąga dla tych eurodeputowanych, którzy chcieliby jeszcze dorobić do – i tak niemałej przecież – brukselskiej pensji. Przykład: „Gdyby (…) całą kadencję spędzić na jeżdżeniu autem „tam i nazad” (…), to można by w ciągu pięciu lat zarobić – na samych dojazdach! – około półtora miliona złotych”. A wszystko to – jak twierdzi Migalski – „za cichą pochwałą władz Parlamentu Europejskiego”.

    Dlaczego tak twierdzi? Odkrył bowiem, że brukselscy biurokraci „wiedzą najlepiej, jak wszystko powinno działać”, a eurodeputowani im w tym „trochę przeszkadzają”. Jak pisze polityk, „szereg przywilejów i sposobów zarabiania” ma zatem odwracać uwagę posłów PE od „wtrącania się do procesów politycznych”.

    A oto i 10 najpopularniejszych trików, które według Migalskiego europosłowie stosowali, by wyrwać z Parlamentu Europejskiego dodatkowe pieniądze.

    1. Wyłudzanie eurodiet i podwojenie dochodu

    Dochody posłów w Brukseli to nie tylko pensja (7,6 tys. euro). Są jeszcze diety za obecność w europarlamencie. Ponad 300 euro za dzień. Ale co, jeśli komuś nie chce się siedzieć na nudnych spotkaniach od rana do wieczora? Wystarczy złożyć podpis na liście obecności między godzinami 7 a 22. Migalski opisuje mechanizm: poseł w poniedziałek dociera do Brukseli przed 22, żeby zdążyć z podpisem, w kolejnych dniach zagląda do europarlamentu tylko po to, żeby złożyć autograf, a w piątek po podpisaniu listy z samego rana – może już urwać się z powrotem do Polski. Zysk? Ponad 1500 euro tygodniowo.

    „Jeśli skrupulatnie się policzy, to za dwadzieścia kilka dni pracy można miesięcznie dostać właściwie drugą pensję (i to już bez opodatkowania). Skoro więc ktoś mówi o zarobkach europosłów, to winien raczej operować liczbą około 12 tysięcy euro miesięcznego czystego przychodu” – przekonuje Migalski.

    2. Oszukiwanie przy wynajmie mieszkań

    Diety poselskie powinny być przeznaczane przez europosłów na jedzenie i wynajem mieszkań bądź hoteli w Brukseli. Polacy według Migalskiego wiodą jednak prym w oszczędnościach w tej kwestii. Nie jest niestety tak, że oszczędzają, aby mniej pieniędzy podatników szło na ich wydatki. Zależy im na tym, aby więcej środków zostało w ich portfelach. Dlatego wynajmują jedno mieszkanie w kilka osób, choć są – jak twierdzi polityk – i tacy, którzy wbrew przepisom obowiązujących w Parlamencie Europejskim, sypiają w swoich biurach.

    „Biura w Brukseli składają się z dwóch pokojów – jeden jest przeznaczony dla asystentów i stażystów, a drugi dla MEP-a (Members of European Parliament – przyp. red.). Ten drugi wyposażony jest w cały niezbędny sprzęt biurowy, ale także w łazienkę z prysznicem i kozetkę, na której spokojnie można się wyspać. To właściwie małe mieszkanie, więc rozumiem, że niektórych mogło kusić, by się tam od czasu do czasu przespać” – opisuje Migalski.

    3. Przekręty na „kilometrówkach” i tzw. brejk

    Jednym z najlepszych dodatkowych źródeł dochodów parlamentarzystów z Brukseli były wszelkiego rodzaju rozliczenia kosztów ich przejazdów. Za każdy przejechany prywatnym samochodem kilometr europosłom zwracano 49 eurocentów. Według Migalskiego nawet po odliczeniu faktycznych kosztów (benzyna) na jednym kursie można było zarobić nawet kilka tysięcy złotych. Jeśli zaś dojeżdżało się tak do Brukseli co tydzień, przez całą pięcioletnią kadencję – można by uzbierać od 700 do 800 tys. zł.

    Choć to nie są jeszcze rekordowe kwoty, jakie można było odłożyć na boku. Europosłowie w tygodniu pracy mogą bowiem zrobić sobie tzw. brejk. Jadą do Belgii w poniedziałek, we wtorek wracają do Polski, w środę znowu wyruszają w podróż do Brukseli, a w czwartek albo piątek wracają do kraju. Za wszystkie te podróże tam i z powrotem płacił oczywiście PE (49 eurocentów za kilometr). Najbardziej zdeterminowani i wytrwali mogliby przez kadencję zarobić w ten sposób ok. 1,5 mln zł.

    Ten strumień dodatkowych pieniędzy został jednak nieco przykręcony 2,5 roku temu, gdy przewodnictwo w PE po Jerzym Buzku objął socjalista Martin Schulz. Jego decyzją system „zastąpiono” ryczałtem uzależnionym od odległości kraju europosła od Brukseli. Nadal są to jednak bardzo atrakcyjne stawki.

    4. Gimnastyka przy rozliczaniu faktur za benzynę

    W jaki sposób europosłowie udowadniają, że w ogóle podróżowali własnym autem? Początkowo w PE wymagano jedynie rachunku z jakiejkolwiek stacji benzynowej (za zakup paliwa bądź posiłku) znajdującej się na trasie podróży. Według Migalskiego jego koledzy wyjeżdżali 100 km poza Brukselę, aby zdobyć paragon ze stacji benzynowej, a po powrocie deklarowali, że odbyli podróż na trasie Bruksela-Warszawa-Bruksela. W międzyczasie przepisy zostały zaostrzone i urzędnicy zaczęli wymagać przedstawienia rachunku ze stacji benzynowej z początku i końca trasy. Ale i z tym pomysłowi politycy uporali się.

    – Sposobem na obejście tego wymogu było zatrudnienie asystenta, który w kraju pochodzenia MEP-a musiał wyjeżdżać jakieś trzysta kilometrów w kierunku Belgii i tam kupować paliwo lub posiłek na stacji benzynowej – pisze Migalski.

    5. Podróżowanie jednym samochodem – rozliczanie kilku

    Kolejny sposób to wyjazdy eurodeputowanych do Brukseli jednym samochodem. Co w tym złego? Nic, tyle że potem każdy z nich rozlicza podróż tak, jakby podróżował własnym autem. Wystarczy, że jeden z nich ma rachunek za benzynę z danej stacji, a inni kupili na niej tylko posiłki. Wszystkie te paragony są podstawą do oddzielnego rozliczania przejazdu.

    6. Noclegi w hotelach, których nie było

    150 euro na hotel dostawali europosłowie do połowy kadencji – jeśli ich podróż do Brukseli miała ponad tysiąc kilometrów. Proceder polegał na tym, że wybierali najtańszy zajazd lub motel przy trasie, w którym nocleg często kosztował w granicach 30 zł. Płacili, brali fakturę, ale tak naprawdę nie nocowali w nim. Przedstawiali potem skromny rachunek, a różnicę zatrzymywali dla siebie.

    Niedawno jednak przepisy zmieniono i dopłaty do hoteli przysługują już tylko zaawansowanym wiekowo i schorowanym eurodeputowanym. „Ze zmiany przepisów niezadowoleni byli nie tylko eurodeputowani, ale także – a może nawet przede wszystkim – hotelarze. Wszak stracili idealnych klientów – płacących i nawet niewchodzących do pokoju” – ironizuje Migalski.

    7. Walka o „hona”

    Według Migalskiego udział w programie Miles & More to jedna z tych rzeczy, która najczęściej zajmuje uwagę europosłów. Wszystko dlatego, że latający za pieniądze europarlamentu, dzięki programowi lojalnościowemu, mogą zdobyć przywileje nieosiągalne dla zwykłych pasażerów. Jeśli uzbiera się wystarczającą liczbę punktów, można liczyć nawet na to, że specjalna limuzyna będzie ich wozić aż pod samo wejście do samolotu. Do tego dochodzi salonik VIP na lotnisku z alkoholem i wykwintną kuchnią. Kiedyś, gdy PE dawał posłom określoną kwotę na przeloty – posłowie albo latali tanimi liniami, albo decydowali się na podróże samochodem tak, by zaoszczędzić jak najwięcej. Teraz, gdy ryczałty zostały zlikwidowane, zdarza się, że poseł wybiera mniej dogodne połączenie tylko po to, by lecieć linią lotniczą, która uczestniczy w programie Miles & More.

    „Pytanie najważniejsze – czy masz już hona? Co to jest hon? Najwyższa klasa w systemie Miles & More, czyli coś, co upoważnia do korzystania z salonu VIP i wszystkich udogodnień wynikających z podróżowania już nie tylko klasą biznes, ale first klasą” – wyjaśnia Migalski.

    8. Pieniądze nie tylko za zagraniczne podróże

    24 tys. kilometrów rocznie – to limit podróży po własnym kraju, za który posłowie również dostają zwrot 49 eurocentów za kilometr. „Trzeba się namęczyć, by wykorzystać go w całości” – przekonuje Migalski.

    9. Wizyta na Wiejskiej, a pieniądze z Brukseli

    Czasem 300 euro deputowany do Parlamentu Europejskiego może zdobyć, nawet nie wybierając się do Brukseli. Wystarczy, że odwiedzi polski Sejm, gdy obraduje w nim komisja ds. Unii Europejskiej i złoży swój podpis na liście obecności.

    10. Potężne środki na asystentów

    Aż 20 tys. euro miesięcznie każdy z europosłów dostaje na zatrudnienie asystentów. Do tego dochodzi ponad 4,5 tys. euro na biura. Według Migalskiego stałą praktyką jest zatrudnianie w ich miejsce pracowników własnej partii. Dzięki temu rozwiązaniu lojalny polityk utrzymuje administrację własnej organizacji, gdyż taki „asystent” tak naprawdę nie pracuje dla niego, ale właśnie dla partii, która wysłała go do Brukseli.

    Migalski zwraca uwagę, że miesięcznie poseł ma do rozdysponowania w ten sposób blisko 100 tysięcy złotych. „To ogromna suma i – jeśli się ją dobrze zagospodaruje – można być szefem małego think tanku lub fabryczki. Ja na przykład mam dziesięciu asystentów. Choć są i tacy polscy europosłowie, którzy mają ich dwa razy więcej (czasami aż tylu, że nie znają dokładnej liczby)” – przyznaje w swojej książce.

    Polski kwestor: „Radzimy sobie z nadużyciami”

    O opisywane przez Migalskiego nadużycia zapytaliśmy europosła Bogusława Liberadzkiego, który jest również kwestorem w PE. Zajmuje się wszelkimi kwestiami finansowymi i administracyjnymi dotyczącymi posłów. – Książki Migalskiego nie czytałem i nie zamierzam czytać. On nie wpisał się merytorycznie w prace europarlamentu, ale lubi plotkować – komentuje Liberadzki. – Oczywiście były przypadki nadużyć, ale walczymy z nimi. Kontrolujemy posłów i przestrzegamy ich przed niewłaściwym zachowaniem. Były też takie przypadki, gdy po prostu żądaliśmy zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy – zapewnia polski kwestor.

    Europoseł Migalski mandat do tak krytykowanego przez siebie Parlamentu Europejskiego zdobył w wyborach w 2009 r., startując z list Prawa i Sprawiedliwości. Potem zaangażował się w tworzenie partii Polska Jest Najważniejsza, a obecnie o reelekcję ubiega się już z list Polski Razem Jarosława Gowina. Dzięki europarlamentowi, na którym w swojej książce nie zostawia suchej nitki, tylko w latach 2009-2012 odłożył ponad 1,3 mln zł (dane wg najnowszych dostępnych oświadczeń majątkowych).”

    http://wybory.gazeta.pl/ParlamentEuropejski2014/1,137162,15741971,Migalski_ujawnia_przed_wyborami__jak_poslowie_wyciagaja.html

  9. maurycy said

    Jak sie patrzy na nazwiska tych degeneratow i lajdakow to sie watroba przekreca ! Zydzisko oblesne Czarnecki ( Wyjatkowa bezczelnosc i,oblesnolsc i paplanina tergo parcha – 5 mln szczyt bazczelnosci tego bydlaka zeby przywlaszczyc sobie nazwisko Czarnecki !!!) Teraz ten odrazajacy parch synusia gotuje tez na posla ! Synus Walesy miernota absolutna ! Polglowek ,goracy obronca pedalow !Te bandziory za trzymanie ryja w korycie zrobia wszystko . Nie ma takiego lajdactwa przed ktorym ta banda degeneratow by miala opory ! Nie dziwota przeciez ,ich Bogiem jest mamona ! Polacy to tylko bydlo umozliwiajace im tylko trzepanie kasy !

  10. shadowman said

    Ad3. Jaką masz pewność że to Polacy głosują na tych degeneratów z PO? Poparcie jest na pewno zawyżone, na PO głosują lemingi, urzędasy i ich rodziny oraz ludzie złej woli. Każdy Polak który ma troszeczkę oleju w mózgu nie zagłosuje na PO, SLD, PSL, TR. Niestety wielu patriotów łapie się na PiS.

    Ad9. Niestety masz rację, to że Polacy są najbardziej gnębieni to zasługa naszej bierności, okupant napotyka szczątkową obronę, to wyjaśnia czemu inne kraje, np. Niemcy, Holandia, Norwegia itp, choć są rządzone przez Żydów, mają lepszą ekonomiczną sytuację. Czy gdyby armia wkurzonych patriotów z zaostrzonymi kijami bambusowymi zrobiła marsz na Sejm to okupanci może zaczęli by się z nami bardziej liczyć.

    Niezależnie jak żle jest, aby walczyć i przetrwać, potrzebna jest chociaż szczypta optymizmu, wiara (w Boga też)w to, że można zwyciężyć, nadzieja. Nie zmotywujesz ogłupionego człowieka wmawiając mu w kółko jaki jest on zły. Trzeba zapomnieć o przeszłości i tworzyć lepszy wizerunek Polaka, nie patrzeć się na wizerunek Polaków, jaki kreują media.

    Większość narodu uważa, że życie jest bez sensu i że nic nie da się zmienić na lepsze. To czemu oni nie popełnią samobójstwa skoro życie nie ma sensu?

  11. Eryka said

    Maurycy
    Zapoznaj sie z zyciorysem p.Hubner.Pochodzenie rodzinne.

  12. Eryka said

    Wydaje mi sie ze najgorsza kanalia jest Kaminski ‚Misiek’.To dopiero obrzydly karierowicz. W ilu
    on partiach juz byl?.

  13. Tekla said

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Analiza-polskiego-ubostwa-2964236.html

    W kraju zyje 15 milionów ludzi w nędzy..

  14. Lily said

    Re9 ;Panie Maurycy,oni wiedza,gdzie sie pchac. Przy rzadowym korycie,pieczone golabki,same wpadaja do gabki.Ta tzw. klasa,czy tez elita polityczna jaka sie sami nazywaja, sluzy sama sobie,nikomu ani niczemu innemu.O zgrozo,jakie to czasy nastaly…

  15. Malgorzata z NJ said

    http://kongresdlachrystusakrola.pl/

    Na zywo Kongres dla Chrystusa Krola z Warszawy
    Ludzie wystarszy tylko kliknac a daje slowo ze dowiecie sie rzeczy o ktorych nie macie pojecia
    Pamietajcie ZE WIEDZA TO POTEGA !

  16. Jacek said

    Gdybysmy nie przystapli (he he) do „nawracania Europy” ( zgodnie z ponagleniem z Watykanu) to cala ta granda musialaby zyc „blizej ludu” ( a nie jak „jewropejczycy”), i najprawopodobniej Polacy juz dosyc dawno temu pogoniliby jej kota. A tak POlacy „maja wieksze poczucie komfortu bo sa europejczykami”.- gupie goje.

    Zreszta junia ma tez czeredy etatowych biurokratow (biurwow i biurew), ktorych etaty sa rozdzielane wg nomenklatury. Warto przesledzic „kontyngent polin”, bo tam dopiero roi sie od potomkow „narodu wybranego” ze „starych rodzin” nkwdow-skich, wsi-owych i ub-eckich.

  17. Antonina said

    W mafii – mam na myśli tę starą, nazwijmy ją „klasyczną” – obowiązywał przynajmniej jakiś kodeks honorowy, a tu … Najbardziej przykre jest to, że niejeden z tych nowych bogaczy wyciera sobie buzię imieniem Bożym. Zrobili na Stwórcy dobry interes!
    – „Nie lękajcie się robienia geszeftów!”
    – „Nie lękamy się!”

  18. gin said

    Program minimum
    Napisane przez Andrzeja Kumora
    http://www.goniec.net/goniec/teksty/andrzej-kumor/program-minimum.html

  19. Kolarz_bez_koła said

    Najbardziej absurdalny jest fakt, że niektórzy ludzie całe swoje życie żyją z pieniędzy odbieranych innym z ich pracy. Robią tzw. „karierę” działaniu, które niczego nie tworzy, ci ludzie niczego nie wypracowują na własną rękę, nie produkują, nie wynajdują, nie zajmują się tym, czym zajmuje się człowiek od zarania dziejów. To przykre, że taki system dominuje nad normalnością.

  20. przemądrzałe bydlę said

    10 lat Europejskiej Unii – Polska a Białoruś – Podsumowanie (na podstawie danych CIA)
    http://bejka.neon24.pl/post/108687,10-lat-europejskiej-unii-polska-a-bialorus-podsumowanie

  21. MatkaPolka said

    Max Kolonko masakruje Koncepcje Unii – ciekawe statystyki
    United States of Europe? – Max Kolonko MaxTV

  22. MatkaPolka said

    Janusz Korwin-Mikke i Wojciech Cejrowski masakrują UE

  23. Marcin said

    To jest trochę jak z kopaczami balona obszytego skórą. Gdyby ludzie nie chodzili na mecze, nie oglądali to kopacze zarabialiby góra 3 średnie krajowe, nie mówiąc o całej bandzie darmozjadów obsługujących ten cyrk. Motłoch potrzebny im jest tylko do jednego a mianowicie do zapełniania koryta. I się dziwić skąd ta nagonka na JKM.

  24. NyndrO said

    Ad 23.* Ale,że tyle ludzi chodzi na mecze,bo lubi,a wielkie firmy uważają,że opyla się płacenie tym chłopakom potężnych pieniędzy za występ w reklamach,to piłkarze zarabiają tyle ile zarabiają.Nie rozumiem,dlaczego nazywa Pan kibiców,którzy zarabiają wystarczająco,żeby z własnej woli móc obejrzeć mecz motłochem.* Że jaki to ma związek z nagonką na JKM? Odróżnia Pan przymus,czy terror ze strony państwa od własnego wyboru?Co Pan się wpieprza do skarbonki ludzi,którzy nie kradną?

  25. NyndrO said

    …radzę obejrzeć dzisiejszy finał Ligii Mistrzów.Niech Pan spojrzy,jak ci naburmuszeni kibice umierają tam z nudy i nienawiści do bogatych piłkarzy czekając na koniec tego żenującego cyrku,żałując wydanych pieniędzy.Miałem okazję być na takim meczu i po prostu omal się nie pochlastałem polsilverem wzdłuż.Zapłaciłem sporo za bilet,ale mnie stać.Gdyby nie III RP stać by mnie było na karnet na Bundesligę oraz taksówę na każdy stadion* Kopacze? Balon obszyty skórą? Panie! Pan po prostu jest niespełniony.Zabraniał kto kopać?

  26. MatkaPolka said

    Wszystkie referenda akcesyjne sfałszowane – W Polsce w 2-dniowym referendum uczestniczyło tak naprawdę 48% uprawnionych do glosowania – FREKWENCJA powinna być minimum 50 % – a wiec Referendum jest NIEWAŻNE. Członkowstwo Polski w Unii jest nieważne

    Jak gdzieś nie wyjdzie to robi się (fałszuje) referenda po kilka razy
    Konstytucje Europejska odrzuciły Francja, Holandia, Dania, Irlandia w pierwszym referendum

    W Wielkiej Brytanii referendum zrobiono po 2 latach

    Eurosceptyków jest cała masa i

    Tylko garstce zależy na tym, żeby ludzi pod butem trzymać

    Zbiór artykułów sprzed 10 lat -Nie dla UE
    Obawy i Przepowiednie Eurosceptyków sprawdzają się dokładnie
    http://www.naszawitryna.pl/index_europa_16.html

    oraz
    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=category&sectionid=6&id=43&Itemid=44
    Nie tylko o UE 1641

    NIE DLA UE 1775

    Traktat Lizboński: instrukcja dla początkujących 2065

    SZUBRAWCY! 1326

    NIE WYZBYWAĆ SIĘ WOLNOŚCI 1040

    POLONIA ANGAŻUJE SIĘ W POLSKIE SPRAWY 1016

    UNIA ZAGROŻENIEM SUWERENNOŚCI POLSKI 1513

    POLACY W AMERYCE MÓWIĄ NIE DLA UNII EUROPEJSKIEJ 1032

    NON POSSUMUS 1051

    Traktat Lizboński Ratyfikować, czy NIE? 1686

    Prezydent i premier dogadali się w sprawie Traktatu Reformującego zwanego „Lesbońskim” 1119

    Euforia – Eurofilia – Euro – Eutanazja… 1520

    Ostatni sejm 1056

    Unijne absurdy 1601

    POLSKA W STREFIE SCHENGEN 1255

    Traktat Likwidujący 1080

    Największe absurdy w Unii Europejskiej 2270

    List otwarty do Irlandczyków 1256

    „GAZETA WYBORCZA”: Polska wpłaci do budżetu UE tyle co Szwecja 1419

    TRAKTAT REFORMUJĄCY UE, CZYLI POŻEGNANIE Z NIEPODLEGŁOŚCIĄ 1954

    Nie dla UE

  27. Romank said

    Dzis Swieto Slowian… Swietych Cyryla i Metodego!!!!
    Dzien Slowianskiej Pismiennosci.. Dzien Chrzescijanskiego Miru Slowianskiego!

    http://polish.ruvr.ru/news/2014_05_24/Koncert-w-Dzien-Slowianski

  28. Jozef z L said

    bida

  29. List od Jerzego said

    ,,-“Można nabierać cały świat jakiś czas i kilka osób cały czas, ale niemożna nabierać wszystkich ciągle.” – Abraham Lincoln

    Zjawisko kryzysu gospodarczego jest tak stare, jak stara jest ludzka cywilizacja. Przyczyny prakryzysów miały podłoże przyrodnicze: nieprzewidziane powodzie, okresy deszczów i suszy, zbyt niskie temperatury itp. Ponieważ ludzki genotyp ma w sobie zakodowaną cechę “stałego rozwoju”, ludzie nauczyli się pokonywać i zapobiegać kryzysom. Nauczono się magazynować żywność w okresie urodzaju. W starożytności umiano radzić sobie nawet z bezrobociem – budowa piramid w Egipcie, czy w średniowiecznej katolickiej Europie budowa wielkich katedr. Współcześnie nazwalibyśmy te działania robotami publicznymi. Co prawda potężny kryzys o podłożu finansowym wstrząsnął już w III wieku Starożytnym Rzymem. Jednak był to wtedy przypadek odosobniony, choć już charakterystyczny dla upadającego z powodów niewydolności administracyjnych i rozkładu zasad etyczno-moralnych cesarstwa rzymskiego – vide dzisiejsza UE, czy planowany ewentualny twór z globalnym rządem finansowo-politycznej mafii.

    Kryzysy stały się jednak bardziej dokuczliwe, trudniejsze w likwidacji, gdy w Europie razem z niszczeniem katolickiej etyki zapoczątkowanym w dobie reformacji i oświecenia zaczął następnie kiełkować liberalny kapitalizm. W XVIII, XIX wieku kryzysów nie powodowały już susze, czy deszcze, czy nawet zwiększona produkcja (nadprodukcja), ale czynniki z obszaru polityki pieniężnej, z którymi państwa nie radziły sobie tak dobrze, jak w średniowieczu, czy nawet w starożytności z okresami nieurodzajów. Poza tym nie bez znaczenia pozostaje fakt, że obrót pieniężny, potem banki stały się domeną prywatną. Tak się składa, że znalazły się głównie w rękach wędrującej nacji żydowskiej. A jak pokazują historia dziejów i historia ekonomii, to właśnie to odwieczne zainteresowanie Żydów handlem i pieniądzem stało się bezpośrednią przyczyną ich kłopotów i konfliktów we wszystkich krajach ich osiedlenia. I bynajmniej nie były one powodowane zazdrością rdzennych narodów o wyjątkowe talenty kupieckie Żydów, ale nieuczciwością i nieetycznością powstawania żydowskich majątków oraz szkodliwością ekonomiczną ich poczynań dla gospodarek państw.

    (W XVII w. życie gospodarcze w Polsce znajdowało się całkowicie w rękach Żydów. Nic, więc dziwnego, że chory organizm gospodarczy bronił się przed lichwą rekordowo szybką dewaluacją pieniądza. Od 1500 r. w ciągu 200 lat polski grosz zdewaluował się 17-krotnie. Na podst. “Zarys gospodarczych dziejów Polski” – prof. J. Rutkowski 1923 r. s. 221. Miało to swoje skutki polityczne. Jeszcze za życia Jana III Sobieskiego zniknęła prawie całkowicie zwycięska polska armia spod Wiednia, a w 1772 r. nastąpił I-wszy rozbiór Polski.)

    Konflikty te były, są i będą występowały tak długo, jak długo przedstawiciele żydowskiej mniejszości będą odgrywali znaczącą rolę ekonomiczno-polityczną wśród społeczeństw Zachodu. Są one rezultatem specyficznej żydowskiej mentalności i religijnej filozofii, które legły u podłoża szowinistycznego egoizmu, rasizmu i moralnego relatywizmu żydowskiej nacji. Cechy te są nie do pogodzenia z kulturą łacińską i każdą inną. Dzisiejszy neoliberalny kapitalizm, globalizacja osiągnęły już apogeum emanacji tych cech.

    Nędza wśród bogactwa

    Zjawisko to dotyczy XVIII-XIX wiecznej Anglii. Skarbce brytyjskich banków pęczniały od napływających pieniędzy z podbitych przez Brytyjczyków i w nieludzki sposób wyzyskiwanych kolonii. Pozwalała na to protestancka etyka (czyli etyka zjudaizowanego katolicyzmu: bogaci są wybrańcami Boga) rozwijającego się liberalnego kapitalizmu. Im więcej w brytyjskich bankach znajdowało się pieniędzy, tym większa nędza dotykała Brytyjczyków. Wytłumaczenie tego zjawiska jest proste. Ilość dóbr, produktów i usług w Wlk. Brytanii musiała odpowiadać ilości pieniędzy w gospodarce kraju (a banki są jej istotnym elementem), stąd rosnące ceny produktów w myśl zasad liberalnej ekonomii, opartej na obcej katolicyzmowi etyce. Rosło również bezrobocie z powodu nieopłacalności produkcji w Wlk. Brytanii. W koloniach wytwarzano wszystko taniej.

    Istotnym elementem kryzysogennym była już wówczas polityka pieniężna pierwszego w dziejach, nowożytnego banku centralnego Anglii. Tzw. Bank Anglii powstał w bardzo podejrzanych okolicznościach w 1694 r. jako prywatna własność żydowska (!). Jego powołanie miało na celu spłatę angielskiego deficytu. Zaczęto drukować tzw. puste papierowe pieniądze, bez pokrycia w złocie. Już dwa lata później ich ilość 20-krotnie przekraczała wartość użytkowanego złota. Był to pierwszy kryzys monetarny. Niebawem pojawiły się następne – przyczyny identyczne: oszustwo. Zachód zaczął oswajać się z nimi na dobre od XIX w. Kryzysy w kapitalizmie przybrały charakter cykliczny (tzw. cykle koniunkturalne) i przeszły od fazy przypadkowości do fazy zaplanowanej, celowo generowanej. Cykl składa się z trzech faz: rozwój, kryzys, likwidacja kryzysu. W fazie pierwszej i ostatniej wszyscy wypracowują majątek na pokrycie złodziejskich weksli – kredytów.

    Powyższy brytyjski przykład jest zaskakująco analogiczny do czasów nam współczesnych, do dzisiejszego globalnego kryzysu.

    Od 1950 r. do dziś obserwujemy w państwach Zachodu systematyczny wzrost Produktu Krajowego Brutto (przed okresem globalizacji Dochodu Narodowego – to istotna, wartościowa różnica, PKB zafałszowuje obraz gospodarki i jest wartością większą od DN, ale nie narodową, jego znaczną część przywłaszcza światowa oligarchia finansowa). Jednocześnie maleją realne dochody ludności. Skarbce banków, a dokładnie zapisy księgowe stanu “posiadania” banków (ilość pieniądza rzeczywistego stanowi zaledwie ułamek tego stanu) rosną w niewyobrażalnym tempie. Rośnie także bieda i bezrobocie. Różnica jest tylko taka, że kryzys brytyjski tamtego czasu miał charakter bardziej lokalny, a dzisiejszy jest już kryzysem globalnym.

    Pierwszy poważny kryzys światowy lat 1929-33 został wygenerowany na Wall Street w USA i zepchnięty na Europę, co stało się zasadą przy późniejszych kryzysach. $ USA posiadał już wtedy znaczącą światową pozycję (zastąpił brytyjskiego funta) w rozliczeniach w handlu międzynarodowym i dlatego kryzys ten mógł się rozprzestrzeniać – tzn., że zwiększono liczbę dłużników, a tym samym zyski prywatnych banków. Pytanie, kto na tym kryzysie zarobił, jest pytaniem retorycznym, jeśli przypomnimy sobie, że amerykański bank centralny (FED) powołany został w bardzo niedemokratycznych warunkach prezydenckim dekretem w 1913 r. (w czasie wakacji przy niewielkiej liczbie senatorów), jako bank prywatny, którego wyłącznymi właścicielami byli (i są) żydowscy bankierzy z Wlk. Brytanii.

    Prawdziwe są obiegowe już opinie, że USA dorobiły się na dwóch wojnach światowych. Wymagają one jednak niewielkiego uzupełnienia. Na wojnach dorobiły się przede wszystkim “amerykańskie” banki i ich żydowscy właściciele. Inspiracja do światowych wojen wyszła zresztą z “amerykańskich” (oraz “brytyjskich”) kół finansowych, które w 1917 r. finansowały także terrorystyczny żydowski zamach stanu w Rosji, co jak widać zupełnie nie przeszkodziło w finansowaniu później totalitarnych Niemiec A. Hitlera w podbijaniu Europy i w wojnie z żydowskim totalitaryzmem ZSRR. Żydowskim finansistom z USA nie przeszkadzało nawet to, że A. Hitler od 1933 r. zaczął ograniczać Żydom w Niemczech prawa obywatelskie, a od 1942 r. zaczął energicznie oczyszczać Europę z Żydów, gdy zrozumiał, że wojna dla Niemiec jest przegrana i wzrosły jego obawy przed kolejną Republiką Weimarską (przed żydowskimi rządami w Niemczech – tzw. porozumienie z Dorothenstrasse’1918).

    Utrzymywanie dziś przez Żydów, że w czasie II wojny światowej zginęło ich w Europie podobno 6 mln, przy czym podważanie tej liczby jest w wielu krajach uznawane za przestępstwo (?), obciąża przede wszystkim prawdziwych inspiratorów wojny i tych, którzy ją finansowali, czyli finansistów żydowskich z USA.

    Wobec takiego zwyrodnienia oligarchii finansowej dzisiejsze afery, oszustwa, doprowadzanie państw i narodów do ruiny gospodarczej i w końcu do totalnego światowego kryzysu, który funduje nam finansowa mafia rekrutująca się z najzdolniejszej kupieckiej nacji, nie wydaje się niczym zaskakującym.

    Zaskakujące winno być jedynie to, że narody Zachodu dają sobą manipulować w dowolny sposób. Można im wmówić już wszystko: komunizm, potem liberalny kapitalizm, że są zbyt liczne i że niebezpiecznie ocieplają klimat, że człowiek niczym nie różni się od zwierzęcia, że religia, zwłaszcza katolicka, jest szkodliwa, prowadzi do wyniszczających wojen i do nietolerancji. Jest tu jednak jeden wyjątek, religia żydowska jest dobra i słuszna, dlatego jej wyznawcy byli zawsze prześladowani. Dziś świeci się dla nich zielone światło (i nie tylko dla zbrodni na Palestyńczykach), dla pozostałych religii świeci czerwone. Chwała Bogu, światła na sygnalizatorze dziejów zmieniają się. Jest też nadzieja, że narody Zachodu – biała rasa – nie zostały wyzute z instynktu samozachowawczego i od skorumpowanej demokracji parlamentarnej realizowanej przez antynarodowe parlamenty przejdą do demokracji bezpośredniej i ustalą nowy porządek – porządek bez tolerancji dla międzynarodowych złodziei-finansistów, bez tolerancji dla kłamstwa i dla niespotykanego szowinizmu jednej tylko wybranej nacji.

    W tym miejscu wydaje się uzasadniona niewielka dygresja. Analizując występowanie wielkich rewolucji, wojen, kryzysów gospodarczych nasuwa się wniosek, że zjawiska te dotyczą przeważnie państw katolickich – czyż nie jest to zastanawiające?

    Liberalny po(d)stęp – droga do kryzysu

    O tym, że dzisiejszy kryzys finansowy jest kryzysem światowym – globalnym zdecydowało kilka głównych czynników, które legły u podstaw tworzenia światowej liberalnej gospodarki, czyli tzw. procesów globalizacji.

    O centralnym banku USA powołanym w 1913 r., jako wyłącznej prywatnej własności żydowskiej wspomniałem już wcześniej. Kolejnym czynnikiem kryzysogennym była tzw. umowaz Bretton-Woods (1944 r.).Na międzynarodowej konferencji ustalono między innymi politykę kursową walut. $ USA stał się wyznacznikiem przeliczeniowym dla innych walut. Wprowadzenie umowy (systemu) z Bretton-Woods USA wymusiły swoją niekwestionowaną potęgą militarną i gospodarczą. Już wtedy udział $ USA w rozliczeniach międzynarodowych sięgał 70%. W tym samym roku powołano Bank Światowy (BŚ) oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), instytucje finansowe, które niezależnie od swoich propagandowo słusznych celów statutowych w rzeczywistości realizowały ekspansję gospodarczą i finansową lichwiarzy z USA, doprowadzając wiele państw do ruiny gospodarczej w ramach tzw. programów pomocowych. Pod presją tych będących ponad prawem instytucji finansowych demokracja jest coraz powszechniej odbierana narodom przy pomocy “ekspertów” na służbie obcych interesów oraz przy pomocy skorumpowanych rządów i parlamentów. Te same instytucje promują w swoich powszechnych “nowoczesnych” mediach antykulturę – narkotyki, seks, rock, homoseksualizm, aborcję, eutanazję i niszczenie korzeni naszej łacińskiej cywilizacji.

    Oto niektóre zalecenia BŚ dla Polski po 1990 r.: zrezygnować z budowy metra, zlikwidować publiczne biblioteki (wykonanie: 60%), sprywatyzować ochronę zdrowia (realizowane od 1997 r.), sprywatyzować polską gospodarkę – za kilka procent jej wartości wyprzedano 70% – 90% w zależności od sektora gospodarczego. Podobnie zrealizowano wyprzedaż gospodarki argentyńskiej w latach 1980-tych.

    W tym złodziejstwie partycypowały banki z USA i z Europy. Czy my winniśmy mieć wobec nich jeszcze jakieś zobowiązania?

    Eksperci prezydenta Hosni Mubaraka obliczyli konsekwencje pomocy MFW dla świata. Tylko w latach 1980-86 zmarło z głodu, z chorób, z braku rozwoju przemysłu, braku dostępu do ochrony zdrowia 530 mln ludzi (13 razy więcej niż w II wojnie światowej). Jest to ukryta forma “czystek etnicznych”. Biedni stają się rasą niższą – niepotrzebną (vide: liberalny kapitalizm w Wlk. Brytanii XVIII w.), bogaci, rasą panów – nie stoi to w sprzeczności z etyką protestancką, ani z filozofią judaizmu, kłóci się natomiast z powszechnie zwalczanym katolicyzmem. To, dlatego jest on tak silnie neutralizowany programowym ekumenizmem od 1965 r., od II Soboru Watykańskiego.

    Następnym istotnym czynnikiem kryzysogennym było odejście w 1971 r. przez USA od parytetu złota. W następnych kilku latach zrezygnowały z niego wszystkie pozostałe państwa. Dzięki parytetowi kruszcu banki centralne państw były zorientowane w ilości pieniądza w obiegu. Bez utrzymania tego parytetu jest to nie możliwe.

    W latach 80-tych XX wieku pojawiła się fala innowacji finansowych (usługi bankowe i inne operacje na kapitale) – kolejne czynniki kryzysogenne. Jednoczesny rozwój technik przetwarzania i przekazu informacji umożliwił podejmowanie operacji na rynkach finansowych całego świata. Wiele państw pod naciskiem oligarchii finansowej przeprowadziło deregulacje (tzn. likwidację ograniczeń) swoich rynków finansowych, co umożliwiło powstanie wielkich konglomeratów finansowych (łączenie się kapitałów, banków z różnych państw – tzw. ,,Big Bank”). Te zjawiska integracji rynków finansowych określa się dziś mianem ,,globalizacji”.

    Banki, konsorcja bankowe i inne instytucje finansowe zaczęły na wielką skalę kreować tzw. dodatkowy pieniądz, który umożliwia im przejmowanie firm i dóbr na świecie.

    Poprzez przekupstwo polityków i medialną propagandę dla tłumów wyborców doprowadzono do pozbawienia państw kontroli nad ich systemami pieniężnymi i polityką pieniężną. Innymi słowy ten najważniejszy dla gospodarki państwa system – politykę pieniężną, będącą gospodarczym krwiobiegiem wyrwano spod kontroli państw narodowych.

    Cały system finansowy świata zachodniego jest zawiadywany przez światową oligarchię, która ma swoje siedziby w USA i ostatnio także w UE w Europejskim Banku Centralnym.

    Pojawił się cały szereg metod (“produktów bankowych”?) uzyskiwania przez banki dochodów na operacjach, które nie mają żadnego związku z produkcją, z usługami – z gospodarką fizyczną. Na wielką skalę generowany jest przez banki pieniądz wirtualny – nieistniejący w banknotach i w bilonie, tylko w zapisach księgowych.

    Nikt dziś nie jest w stanie określić rozmiarów finansowych kryzysu, ponieważ nie istnieją mierniki do określenia ilości pieniędzy rzeczywistych, a tym bardziej wirtualnych, uzyskiwanych z kredytów bezgotówkowych i z transakcji na instrumentach pochodnych, tzw. derywatach.

    Niektórzy ekonomiści ostrożnie szacują ilość pieniędzy rzeczywistych na maksimum 5% ilości pieniądza ogółem, czyli łącznie z wirtualnym. Pewne pojęcie o tym szacunku dają raporty Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei:

    dzienne wartości transakcji na świecie:

    0, 74 bln = 740 mld $ USA (w 1989 r)

    1bln = 1 000 mld $ USA (w 1992 r)

    1700 bln = 1700 000 mld $ USA (w 2007 r)

    (proszę zwrócić uwagę na szybki wzrost podanych kwot)

    roczny Produkt Krajowy Brutto wszystkich państw łącznie: 50bln $ USA (w 2007r.)

    Wynikałoby z powyższego zestawienia, że produkcja, usługi, dobra wytworzone w ciągu roku przez cały świat są sprzedawane i kupowane 34 razy w ciągu każdego dnia. Jest to obraz astronomicznego oszustwa – geszeftu wszechczasów, jakiego dopuściła się finansowa oligarchia kontrolująca światowe finanse (banki centralne są niezależne od rządów państw, systemy bankowe są prywatne).

    W kontekście powyższych liczb rozdmuchiwany przez mondialistyczne media przekręt żydowskiego bankiera, B. Madoffa na 60 mld $ USA wywołuje raczej śmiech. Jest to tylko okruch rzucony z pańskiego stołu wygłodniałej sprawiedliwości tłuszczy.

    Z kolei sławny podatek od spekulacyjnych transakcji zaproponowany przez J. Tobina (Nobel w dziedzinie ekonomii 1981) jest niemoralny i matematycznie nielogiczny. Niemoralny, ponieważ sankcjonuje złodziejstwo, jeśli złodziej zostawi nam odrobinę swojego łupu, a praktycznie naszej własności. Nielogiczny matematycznie, bo żąda opodatkowania wirtualnych pieniędzy, a w efekcie to przecież społeczeństwa będą musiały wypracować (urealnić) ten podatek.

    Już w latach 1970-tych niezależni ekonomiści ostrzegali, że kryzys, czyli brak pieniędzy nagle i wszędzie może nastąpić każdego dnia.

    Co to znaczy, ktoś spyta? Ogólne prawa fizyki są słuszne również w obszarze ekonomii. Ciecz w naczyniach połączonych ma zawsze jeden, ten sam poziom – znamy wszyscy to prawo. Jeśli do takich naczyń dołączymy kolejny zbiornik, poziom cieczy obniży się. Im większy zbiornik dołączymy, tym poziom cieczy będzie coraz niższy, aż przestanie być zauważalny.

    W gospodarce światowej tym ogromnym pustym zbiornikiem jest stan bankowych kont z wirtualnymi pieniędzmi, a cieczą jest pieniądz rzeczywisty. A zatem, kryzys, czyli brak pieniędzy – ten prawie niewidoczny niski poziom cieczy – będzie trwał tak długo, jak długo pusty zbiornik będzie się wypełniał, czyli aż zapisana wartość pieniądza wirtualnego zostanie uzupełniona pieniądzem rzeczywistym i to przy założeniu, że nie będziemy powiększać naszego zbiornika, tzn., jeśli zastopujemy mechanizmy kreacji pieniądza wirtualnego.

    A więc kiedy wypełni się ten “zbiornik wirtualnych pieniędzy”?

    Pieniądz wirtualny dzięki zmyślnym mechanizmom kreacji (oszustwa) przyrasta rocznie w tempie geometrycznym (an+1=anx q, gdzie q>1), pieniądz rzeczywisty przyrasta zgodnie z rocznym rytmem produkcji dóbr i usług (bankowe i giełdowe spekulacje finansowe nie powodują przyrostu pieniądza rzeczywistego), czyli zawsze o jakąś część poprzedniej wartości (an+1=anx q, gdzie q<1). Tak, więc nie dokonując żadnych zmian w systemach finansowych i gospodarczych państw i świata NIGDY nie zrównamy ilości pieniądza rzeczywistego z wirtualnym. Weszliśmy w kryzys permanentny. Neoliberalna gospodarka ze swoim złodziejskim systemem finansowym osiągnęła kres swoich dni. Że taki dzień nadejdzie twórcy geszeftu wszechczasów zdawali sobie sprawę. Jednak nie są skłonni do jego naprawy, a tym bardziej do porzucenia lichwy. Musieliby, bowiem oddać narodom to, co im zrabowali i pozbawić się korzystnego złodziejskiego procederu dającego polityczne wpływy na sprawy tego świata.

    Stąd pojawił się pomysł na UE i strefę € (euro). Jest to pomysł dość stary, sięga 1913 r. Zniszczone dziś USA i bezwartościowy $ USA trzeba zastąpić nowym państwem i nową światową walutą i proceder będzie można uprawiać nadal. Ponieważ nie ma zgody wśród “finansowej braci” po obu stronach wielkiej wody, pojawiła się koncepcja zastąpienia $ USA przez Amero, walutę zjednoczonych państw Kanady, USA i Meksyku. Okazuje się jednak, że rozmiary światowego przestępstwa są zbyt rozległe i nie można łatwo uciec od $ USA. Co zrobić z międzynarodowymi zobowiązaniami denominowanymi w $ USA? Jeśli przepisze się je na € (euro) lub na Amero, to cała operacja niczego nie rozwiązuje.

    Widmo śmierci – demokracji bezpośredniej zaczyna zaglądać w oczy światowym finansistom-złodziejom. Ich organizacje: Rada Stosunków Zagranicznych (CFR), grupa De Bilderberg, Komisja Trójlateralna, Klub Rzymski, (w Polsce Fundacja S. Batorego), MFW, BŚ oraz masońskie loże wydają się bezsilne – rozmiary kryzysu przerosły ich samych. A bajki o liberalnym kapitalizmie, o samonaprawczych mechanizmach “wolngo rynku” okazują się być jedynie wielką lipą.

    Pojawiła się, więc koncepcja wojny domowej w USA i rozbicie ich na mniejsze państwa – koncepcja najbardziej prawdopodobna (http://online.wsj.com/article/SB123051100709638419.html). Jeśli nie dojdzie do samoczynnego wybuchu społecznego niezadowolenia w USA, ten wybuch trzeba będzie sprowokować. Przekierowując jednak słuszną wrogość Amerykanów wobec rządzącej oligarchii finansowo-politycznej winnej upadku USA, na walkę między poszczególnymi stanami (lub grupami stanów) o własną niezależność państwową, o wyzwolenie spod lichwiarskiego kapitalizmu USA.

    Jeszcze w pierwszej połowie XX w. skutki kryzysów można było “naprawiać” wojnami nakręcającymi koniunkturę gospodarczą. Dziś jest to już nie możliwe, tak ze względu na rozmiary kryzysu, jak i na atomową równowagę największych potęg. Finansowa mafia z USA musi się, więc pożegnać z myślą o przejęciu bogactw naturalnych Rosji, czy zlokalizowanych w Tybecie bogactw Chin, żeby w cenie surowców naturalnych upychać puste $ USA, czy jego zamienniki. A w starciu sił konwencjonalnych USA nie mogą liczyć na sukces, raczej na porażkę. Co prawda, finansowi “eksperci” z UE wymyślili, ze zamiast surowców naturalnych można do tego samego celu wykorzystać produkcje żywności, ale nie jest to chyba dobry pomysł. Zapotrzebowanie na żywność jest wprost proporcjonalne do liczby ludności i zwiększanie produkcji żywności ponad ten warunek jest bezcelowe i stanowi, zatem naturalne ograniczenie dla kreacji pieniądza wirtualnego.

    Zostaje, więc tylko wojna domowa w USA w wyniku, której powstanie kilka państw. Jedno z nich będzie musiało mieć “szczęście” przejęcia zobowiązań finansowych po niewypłacalnych USA. Oczywiście armia USA z potencjałem nuklearnym przypadnie najbogatszemu (bez długów) nowemu państwu.

    Metoda ta została sprawdzona przy tzw. procesach naprawczych zadłużonych firm. Dzieli się takie firmy na małe samodzielne kawałki, jeden z nich obejmuje długi całej firmy. Następuje sprzedaż niezadłużonych nowych firm, a ta z długami upada lub jest przejmowana przez wierzycieli za 1 $ lub 1 złotówkę. Wiele instytucji bankowych specjalizowało się w takiej działalności. Teraz tę metodę trzeba będzie zastosować do jednego wielkiego koncernu rolno-przemysłowego, jakim jest państwo.

    Można pokusić się o stwierdzenie, że historia USA jest historią walki narodu amerykańskiego z władzą Banku Anglii, którą to walkę naród amerykański ostatecznie przegrał – taki jest stan na dziś.

    Czy ktoś widział urodzajne pole po przejściu przez nie szarańczy? Podobnie wyglądają dziś USA. Tak też wyglądała Polska w XVIII w. i obecnie od 1989 – 2009.

    Dziwne zjawisko

    Kryzysowi towarzyszą zadziwiające zjawiska. Niedawno byliśmy świadkami szybko rosnących cen ropy, do 150 $ USA za baryłkę. Nagle cena spadła do poziomu z 2006 r., do 40 $ USA za baryłkę. Żaden klakier “wolnego rynku” nie potrafi tego wyjaśnić. Nie spadło zużycie ropy, nie zwiększyła się jej produkcja, więc co się stało? Spytajcie niejakiego Leszka B., bo to na pewno sprawka “niewidzialnej ręki wolnego rynku”.

    Ano, “wolny rynek”, czyli lichwiarze-finansiści doszli do wniosku, że na wzroście cen ropy, który miał ratować pustego $ USA, za dużo zarabia Rosja, poza tym dodatkowo pogłębia on kryzys.

    Istnieje wyjście

    Koniec światowego geszeftu musi nastąpić – nie można ukraść narodom więcej, niż są one zdolne wytworzyć. Materia gospodarcza zaczyna stawiać samoistny opór. Chodzi teraz tylko o to, żeby w jakimś rozsądnym czasie wyeliminować geszefciarzy z życia państw i narodów – to im się po prostu należy.

    Z punktu widzenia racjonalnej ekonomii recepta na kryzys jest prosta. Wymienię główne postulaty:

    1. długi państw należy anulować

    2. musi istnieć waluta narodowa i parytet kruszcu

    3. bank centralny i system bankowy muszą być państwowe (dopuszczalne banki spółdzielcze)

    4. wszelkie mechanizmy kreacji wirtualnego pieniądza (w tym giełdy papierów) są zakazane

    5. ilość pieniądza w gospodarce musi być równoważna ilości dóbr i usług

    6. nowe dobra (nie konsumpcyjne) muszą mieć pokrycie w nowym narodowym pieniądzu

    7. należy dążyć do autarkii gospodarczej, co nie wyklucza wymiany międzynarodowej

    8. długi konsumenckie nie mogą pozbawiać majątku sprzed zobowiązania (nigdy mieszkania, domu,

    warsztatu pracy), a ich oprocentowanie nie może być wyższe od wzrostu gospodarczego i od

    realnego wzrostu dochodów ludności.

    Zwolennicy niezależności banku centralnego (skorumpowani politycy i ekonomiści) twierdzą, iż rząd może wykorzystać taką sytuację do swobodnego drukowania pieniędzy (na początku lat 1990-tych dopuścił się tego niejaki Leszek B. jako min. Finansów i wicepremier RP), co powoduje inflację. Trudno nie przyznać im racji. Jednak nigdy dotąd żaden rząd żadnego kraju nie doprowadził do załamania światowej gospodarki. Żaden rząd nie wydrukował takiej ilości pieniędzy, która byłaby porównywalna z rozmiarami kreacji pieniądza bezgotówkowego przez banki prywatne. Poza tym władze kraju są mniej lub bardziej demokratycznie obieralne, a prywatnych właścicieli banków nie wybiera nikt. Za to oni wybierają i korumpują wszelkie władze. Niezależny bank centralny w systemie bankowym komercyjnym jest uzależniony od tego systemu, a nie zależy od narodu i krajowej gospodarki względem, której powinien być służebny.

    Najsilniejsze gospodarki świata, takie jak USA, Japonia, Niemcy, Francja, czy absurdalnie-złowieszcza UE nie potrafią zahamować spadających w dół wskaźników ekonomicznych.

    Dzisiejszy kryzys był przewidywany w latach 1970-tych przez prawdziwych ekspertów, myślących logicznie oraz w kategoriach etyki katolickiej. Odwrót od zła jest konieczny i nieuchronny. Musi nastąpić już w najbliższych latach. Otwarte pozostaje jednak pytanie, jak zachowają się światowi finansiści-oszuści dysponujący uzbrojoną po zęby armią USA?

    Jako katolik opowiadam się za pojednaniem z winowajcami światowej i naszej narodowej tragedii, ale za pojednaniem w duchu katolickim. Winowajca naprawia wyrządzone krzywdy, zwraca to, co zrabował, wyraża skruchę i żal, przyrzeka poprawę i poddaje się karze. W każdym innym przypadku mamy obowiązek całkowitego zniszczenia zła, żeby nie mogło odrodzić się w przyszłości, inaczej staniemy się współwinnymi kolejnych tragedii własnego i innych narodów.

    Dariusz Kosiur

    P.S.

    Tekst napisany w lutym 2009 r. (przed aresztowaniem B. Madoffa), kiedy polskojęzyczne media wspierane autorytetami w rodzaju niejakiego Leszka. B. (były vice premier i prezes NBP) utrzymywały jeszcze przez kilka miesięcy, że światowy kryzys nie istnieje, a na pewno nie ma go w Polsce. Nie dopuszczano także informacji o tragicznej sytuacji gospodarczej USA.

    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/56416,swiatowy-kryzys-geszeft-wszechczasow

    http://dariuszkosiur.streemo.pl/Community/Default.aspx

    http://wiernipolsce.wordpress.com/program-gospodarczy-narodowy/dariusz-kosiur/

  30. MatkaPolka said

    Znalezione na rt.com

    Nie uwierzycie – zapisz tą datę – 1 lipca 2014 – Obama załamanie US Dollar i zuboży (okradnie) miliony Amerykanów w ciągu jednej nocy

    Write Down This Date: – July 1st, 2014

    http://stansberryresearch.com

    http://pro.stansberryresearch.com/1404EOAJULY1/WPSIQ517/?h=true

    On this date, U.S. House of Representatives Bill “H.R. 2847” goes into effect. It will usher in the true collapse of the U.S. dollar, and will make millions of Americans poorer, overnight. You now have just several months to prepare…

    Dear Fellow American,

    Hello. My name is Porter Stansberry.

    Fifteen years ago, I founded Stansberry & Associates Investment Research. It has since become the largest firm of its kind in the world. Today we have more paid subscribers than many of America’s most popular newspapers, including Barron’s and Investor’s Business Daily. We specialize in financial research, and serve hundreds of thousands of paid subscribers in more than 120 countries.

    You may know of our firm because of the work we did over the last several years – helping investors avoid the big disasters associated with Wall Street’s collapse.

    We warned people to avoid Fannie Mae and Freddie Mac, Lehman Brothers, General Motors and dozens of other companies that have since collapsed.

    We even helped our subscribers find opportunities to profit from these moves by shorting stocks and buying put options. To my knowledge, no other research firm in the world can match our record of correctly predicting the catastrophe that occurred in 2008, and the rebound that has occurred since then.

    The video presentation we created four years ago, to explain the financial crisis, and our thoughts on what would happen next, has become the most-watched on-line financial video in history, as far as we can tell.

    But that’s not why I created this follow-up presentation.

    I reference our success and experience with Wall Street’s latest crisis because we believe there is an even bigger crisis lurking –something that will shake the very foundation of America.

    And we believe it will accelerate at an extremely rapid pace, beginning in 2014, because of a devastating new law, about to go in effect

  31. MatkaPolka said

    Kto naprawdę rządzi Polską?

    http://nathanel.neon24.pl/post/109271,kto-naprawde-rzadzi-polska

    Niguel Farage to jeden z nielicznych przytomniaków w Europie jacy myślą samodzielnie i potrafią to konkretnie powiedzieć. Zawierucha na Ukrainie wywołana została po to aby przed wyborami pokazać że ludzie ZABIJAJĄ się aby się do EU dostać.

    Tak. Zabijają się o dostęp do europejskiego raju a wy chcecie bojkotować unijne głosowanie (głosowanie, bo nie wszędzie są wybory).

    Partia Niguela Farage , Ukip stawia sprawę prosto:

    A vote for Ukip is a vote against Europe, nothing more

    Głosując na Ukip, głosujesz przecie Europie. Nic więcej (nic mniej). Polacy niestety nie maja komfortu bowiem praktycznie wszystkie partie to zdrajcy polskiej racji stanu i lgną do unijnego koryta jak mucha do łajna.

    Pytanie z tego plakatu : KTO RZECZYWISCIE RZĄDZI TYM KRAJEM , jest pytaniem przed 25 maja najważniejszym. Skoro w Anglii 80% ustaw powstaje w Brukselito co można powiedzieć o Polsce? Nasze przygłupy nie tylko wiernopoddańczo wdrażają wszelkie Brukselskie idiotyzmy lecz nawet wyskakują przed szereg, tak jak to było ze skradzionymi emeryturami i paroma latami nędznego, ale jednak życia.

    Polska i tak jest jeszcze w dość przyjemnej sytuacji bowiem terroryzują nas póki co tylko tęczowi. Nie mamy problemów z rasizmem ani z imigracja zarobkową.

    W Polsce nie zabrania się głosować przeciw Unii. Mamy tak dojrzałe społeczeństwo że można było zrezygnować z referendum o przystąpieniu do niej. Polskie rezimy dobrze wiedzą czym sycą mózgowia rodaków.
    Polak wie że nie masz uprawnień do głosowania przeciwko UE. Polak wie że UE jest naprawdę wielka, i jeśli się komuś nie podoba to oznacza to, że oczywiście jest szalony, fanatyczny, rasista, zacofaniec, ciemnogród i ochrzczony katolik. No może jeszcze ksenofob i antysemita.

    To oni, nasi dobrodzieje śmieją się z Ciebie gdy mówisz o nich lewacy, neokomuniści, libertyni, totalitarni faszyści, którzy chcą wszczepić ci mikroczip i doprawić pitną wodę trującym fluorkiem. Śmieją, bo ty się zastanawiasz czy to możliwe a oni są pewni że wcześniej czy później to zrobią.

    To oni pod pozorem równania praw przyznają specjalne przywileje mniejszościom i zboczkom mając pełne gęby frazesów o demokracji w której rządzi większość a nie mniejszości.

    Zapominają że to ludzie powołują ich by im służyli. To Obywatel deleguje w procesie wyborczym swoich pełnomocników do parlamentu -posłów i zatrudnia urzędników administratorów zwących się uzurpatorsko „ WŁADZA”. Tak to jeszcze całkiem niedawno do niedouczonego milicjanta należało zwracać się per „ panie władzo „. Ale im ta mentalność pozostała.

    Oni są tam gdzie wrzucając głos do urny ich delegujemy, nie po to aby sobie robić dobrze, ale nam. Bezczelne typy jednym tchem głosują za odebraniem nauczycielom gwarancji zatrudnienia podczas urlopu zdrowotnego a przyznają sobie takie gwarancje na czas gdy nas wszystkich robią w konia.

    Jedynym naszym patriotycznym obowiązkiem jest nie wysyłanie do Brukseli darmozjadów i łotrów sprzedających Polskę obcym a doprowadzenie od odzyskania niepodległości i samostanowienia poprzez opuszczenie tego śmierdzącego bagna.

    Pomyślcie o tym dobrze zanim znowu będziecie żałować. Nie myślicie, że Europa przy Polsce jest jakby przybladła? Porównajcie flagi.

  32. NC said

    Nigel Paul Farage, not Niguel…

  33. MatkaPolka said

    Trzeba całkowicie zanegować dorobek Unii Europejskiej, wypalić rozpalonym żelazem, bo wszystko, co zrobiła Unia, jest złem-

    uważa lider Kongresu Nowej Prawicy (KNP) Janusz Korwin-Mikke. Jak dodał, jego partia zabiega o mandaty w PE, aby “mieć tubę propagandową do krytykowania UE”.

    Korwin-Mikke, “jedynka” na śląskiej liście swojej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego, powiedział w Bydgoszczy, że “Unia Europejska jest antyeuropejska, a wszystkie zasady unijne są zaprzeczeniem wartości europejskich”. Zapowiedział, że eurodeputowani Kongresu Nowej Prawicy będą ośmieszać i tępić UE, informuje PAP.

    Cała unia jest zaprzeczeniem Europy. Jaki jest tego efekt? Póki Europą rządziły wartości europejskie, my rządziliśmy światem, myśmy kontrolowali cały świat, – przekonywał polityk na konferencji prasowej.
    Według niego trzeba “całkowicie zanegować dorobek Unii Europejskiej, wypalić rozpalonym żelazem, bo wszystko, co zrobiła Unia jest złem”.

    Korwin-Mikke podkreślił, że jego ugrupowanie zabiega o mandaty w Parlamencie Europejskim, aby mieć tubę propagandową do krytykowania Unii Europejskiej.

    – Nie bierzemy pieniędzy do polskiego podatnika, to przynajmniej weźmiemy do europejskiego. Wykorzystamy wszystkie możliwości, aby ośmieszyć i tępić UE. Będziemy skupiać się na wykazywaniu nonsensów Unii, bo tam naprawdę nic zrobić się nie da. Można tylko mówić, ośmieszać, składać wnioski do prokuratury, bo tam siedzą kryminaliści, – zadeklarował.

    Prezes KNP odniósł się też do środowego orzeczenia Trybunały Konstytucyjnego, który uznał, że podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat jest zgodne z konstytucją.

    – Oświadczam, że jeżeli zdarzy się nam być u władzy, to wszyscy senatorowie, posłowie, a także sędziowie TK, którzy głosowali za takim rozwiązaniem, będą mieli podwyższony wiek emerytalny do 99 lat. To jest zgodne z konstytucją, – powiedział Janusz Korwin-Mikke.

    Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2014_05_09/Korwin-Mikke-Wszystko-co-zrobila-Unia-jest-zlem-1069/

  34. niereligijna said

    ad#33
    „- Oświadczam, że jeżeli zdarzy się nam być u władzy, to wszyscy senatorowie, posłowie, a także sędziowie TK, którzy głosowali za takim rozwiązaniem, będą mieli podwyższony wiek emerytalny do 99 lat. To jest zgodne z konstytucją, – powiedział Janusz Korwin-Mikke.”

    a jesli umra przed emerytura to trzeba nalozyc na nich kare! albo nawet kilka kar za uchylanie sie od wykonywania obowiazkow poselskich,.
    Janusz Korwin-Mikke dla mnie wyglada jak „nowy agent bolek”

  35. Lach said

    „- Nie bierzemy pieniędzy do polskiego podatnika” Ta? A z czyjego konta lisboposłom płacą. A?

    Znów mi, średnia dotacji wzrośnie.

    Tuba medialna.
    Pewnie kanał założą niezależny tak jak temu co ulotki roznosiła a który przez dziewięć lat zamrażał gospodarkę własnego kraju w niezależnym mediach patriotycznych PRON. A potem był przeciwko ale już za stosowne dudki w euro.

    Ludzie, kto to kupyyyy?

  36. MatkaPolka said

    Traktat Rzymski z 1957 r. zakładający Europejska Unie Gospodarczą – początek Unii Europejskiej

    NIGDY NIE ZOSTAŁ PODPISANY !!!! Unia Europejska to jedno wielkie oszustwo

    http://www.euractiv.com/sections/public-affairs/eu-secret-revealed-rome-treaty-was-signed-blank-sheet-302145

    At the launch of a book on the history of the European Commission, officials revealed some of the best-kept secrets in EU history. Among them is the incredible story of the signing of the Treaty of Rome establishing the European Economic Community, on 1 January 1958.

    José Manuel Barroso, the outgoing President of the European Commission, presented the second volume of a book Wednesday (14 May) telling the history of the Commission between 1973 and 1986.
    The ceremony, hosted on the 13th floor of the Commission’s flagship Berlaymont building, gave Barroso the occasion to disclose unknown anecdotes, the most extraordinary of which regards the signature of the Treaty of Rome in 1957. The event was attended by many figures of post-war European integration history, including old-time surviving officials from the Commission such as Jean Rabier, born in 1919, the chief of staff of Jean Monnet, one of the „founding fathers” of Europe. (…) (…)

  37. Boydar said

    Na tle komentarza Matki Polki (32)

    Najpierw cytata :

    „… Póki Europą rządziły wartości europejskie, my rządziliśmy światem, myśmy kontrolowali cały świat, – przekonywał polityk na konferencji prasowej…”

    Przez przypadek powiedział pan prawdę, panie Goldberg; począwszy od Cromwella, przez Robespierra, Marksa, Lenina, Hitlera (że wymienię tylko symboliczne przypadki), wszyscyście byli „europejczykami”. Przynajmniej z racji miejsca tymczasowego zamieszkania. Ale wy „nie z prawdy, a z ojca diabła” jesteście. Tyle że, to wyrodny ojciec; tak samo niszczy swoje dzieci jak i cudze. A zapewne jeszcze staranniej. I z tym się nie możecie pogodzić – „… Trzeba całkowicie zanegować dorobek Unii Europejskiej, wypalić rozpalonym żelazem, bo wszystko, co zrobiła Unia, jest złem …”. Zu spät, Herr Goldberg !!!

  38. MatkaPolka said

    Sukcesy ANTY- UNIJNYCH partii w Wielkiej Brytanii i Francji

    Parties Reel From UKIP Election Success

    http://news.sky.com/story/1268090/parties-reel-from-ukip-election-success

    The establishment faces up to the fallout from UKIP’s election „earthquake” as it wins more than double the seats many predicted.

    UKIP’s haul of seats in the council elections is up to 184 with the main parties now mulling the prospect of four-party politics in next year’s general election.

    Nigel Farage has said his anti-EU party is a „serious player” for 2015 after they added 167 councillors at the expense of the Tories, Labour and Liberal Democrats.

    UKIP made gains in traditional Labour and Conservative heartlands, including strong showings in Rotherham – where it returned 10 out of 21 councillors.

    French Rightist Leads Anti-EU Drive
    VILLERS-COTTERÊTS, France— Marine Le Pen, leader of France’s far-right National Front
    http://investmentwatchblog.com/rise-ukip-makes-sweeping-gains-in-local-uk-eeections-french-rightist-leads-anti-eu-drive-greek-elections-could-roil-europe-again

  39. […] Za; https://marucha.wordpress.com/2014/05/24/a-teraz-kilka-liczb-z-polskiego-podworka/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.