Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Adrian o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Sudbina Srba o Zełeński niszczy Ukraińską Cer…
    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Barbara Chojnacka o Izolacja Zełenskiego
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Sudbina Srba o Wolne tematy (08 – …
    burakzkartoflandii o Polskość czarnych Polaków na…
    ats42 o Izolacja Zełenskiego
    CBA o Polskość czarnych Polaków na…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Poznaniak odkrywcą Brazylii

Posted by Marucha w dniu 2014-06-15 (Niedziela)

Okres wielkich odkryć geograficznych kojarzy nam się z żeglarzami z takich krajów, jak Hiszpania, Portugalia, Anglia czy Francja, ale na pewno nie z Polski. Jednak w 1500 r. na ziemi brazylijskiej stanął po raz pierwszy tajemniczy odkrywca urodzony w Polsce.

Niestrudzony badacz poloników Joachim Lelewel odszukał w portugalskich archiwach informacje o tym tajemniczym żeglarzu, który okazał się Żydem urodzonym w Poznaniu prawdopodobnie w 1450 r. (wg Lelewela 1440 r., a inne źródła podają 1444 r.). Człowiek ów posiadał zadziwiającą Portugalczyków wiedzę nie tylko żeglarską, a jego zasługi dla tego kraju były tak wielkie, że ówczesny król Portugalii chwalił się nim w liście do papieża Aleksandra VI.

Urodzony w Polsce

Trudno stwierdzić dokładnie, kiedy urodził się Gaspar da Gama i jak się wówczas nazywał. Sam jednak twierdził, że jego rodzice byli poddanymi króla polskiego i mieszkali w mieście zwanym Posna (obecnie Poznań).

Podstawowym źródłem wiedzy o nim samym i o okolicznościach jego spotkania z Portugalczykami w Indiach jest relacja Álvaro Velho, jednego z uczestników wyprawy, która 8 lipca 1497 r. pod dowództwem Vasco da Gamy wyruszyła w celu odkrycia drogi morskiej do Indii. Relację Álvaro uporządkował, doskonale poinformowany o pierwszej podróży Vasco da Gamy, Damião de Goes, kierownik archiwum portugalskiego w XVI wieku, który wcześniej był dyplomatą m.in. wysłanym do Polski. W jego przekazie czytamy, że

„…torturowany wyznał on, że jest Żydem z Królestwa Polskiego, z miasta Poznania, stolicy Wielkopolski i siedziby biskupa, znacznego i silnie obwarowanego miasta”.

Gaspar opuścił Polskę w wieku ok. 10 lat i razem z rodziną udał się do Wenecji. Tam musieli przebywać przez jakiś czas, ponieważ Gaspar dobrze posługiwał się weneckim dialektem języka włoskiego. Stamtąd udali się do Jerozolimy, a następnie do Aleksandrii. Rodzina Gaspara musiała być zamożna, bo w tamtych czasach niewielu było stać na takie podróżowanie i na tak gruntowne wykształcenie syna. Nauczył się wielu języków, czytania i rysowania map, żeglarstwa (w tym rozpoznawania z przelotu ptaków, gdzie może być ląd) i oczywiście kupiectwa.

Życie w Indiach

Do Indii trafił prawdopodobnie w celach handlowych już jako bardzo doświadczony w podróżach młody kupiec. Tam pojął za żonę Żydówkę, która miała „odgrywać w życiu gminy żydowskiej w Koczinie dużą rolę”. W Indiach zajmował się kupiectwem i handlował kamieniami szlachetnymi. Zdobył rozległą wiedzę o tym kraju, jego ludności i miejscowych zwyczajach. Służył Yusufowi Adilowi Shahowi, władcy Goi i sułtanowi księstwa (sułtanatu) Bijapur. W administracji Shaha Gaspar zajmował stanowisko shahbandara – osoby odpowiedzialnej za rokowania z obcymi kupcami oraz zarządzającej cłami. Prawdopodobnie był bardzo zamożny i posiadał nawet własne statki.

W maju 1498 r., kiedy Portugalczycy na czele z Vasco da Gamą przypłynęli do Indii, miał już dziewiętnastoletniego syna i oprócz włoskiego znał jeszcze hebrajski, arabski, chaldejski i kilka języków Indii. Później poznał jeszcze hiszpański i portugalski.

Spotkanie z Vasco da Gamą

W lipcu 1497 r. Vasco da Gama wziął dwie karaki o nazwach „São Gabriel” i „São Rafael”, karawelę „Bérrio”, statek transportowy „São Miguel” oraz 170 ludzi, by odnaleźć morską drogę do Indii. W grudniu flota wpłynęła na wody, na których nigdy nie było Europejczyków. Minęła Afrykę i w maju 1498 r. dotarła do zachodnich Indii. Znaleźli to, co chcieli, ale po nieudanych negocjacjach z miejscowymi musieli wracać, bo zagrażała im silna flota arabska. Nie sprzyjały im też warunki pogodowe i musieli płynąć wzdłuż brzegu na północ. Kiedy po miesiącu od opuszczenia Kalikatu portugalskie statki zakotwiczyły przy wyspie Angediva (ok. 20 mil od Goi), załoga mogła dokonać niezbędnych remontów.

Wówczas na statku Vasco da Gamy zjawił się pewien tajemniczy człowiek, lat ok. czterdziestu, może pięćdziesięciu, z białą brodą, ubrany w lniane szaty, na głowie miał piękny turban, u pasa zaś krótki miecz. Pozdrowił Portugalczyków, prosząc po włosku o pozwolenie wejścia na pokład. Przedstawił się jako wysłannik władcy Goi, który chętnie przyjąłby gości z dalekiej Europy.

Podejrzewając podstęp, Vasco da Gama kazał wziąć go na tortury, aby wyznał, kim jest naprawdę i w jakim celu przybył. Wtedy nieznajomy zeznał, że na informacje od niego czeka czterdzieści okrętów, których zadaniem jest zaatakowanie portugalskiej floty. On natomiast był wysłany na rekonesans. Wtedy również wyznał, że jego rodzice byli poddanymi króla polskiego.

Portugalczycy mieli go zabić, ale gdy spojrzeli na mapy i przeanalizowali drogę, jaką ów człowiek musiał przebyć tu z Poznania, uznali, że jego wiedza może im się przydać. Vasco da Gama szybko zorientował się, że przybysz na dodatek znakomicie zna Indie, tutejszą mowę, zwyczaje i okoliczne wody. Postanowił więc skorzystać z jego usług i zaproponował mu przejście na służbę Portugalii. Postawił jednak warunek – musi się ochrzcić i przyjąć wiarę chrześcijańską. Nieznajomy przyjął ten warunek i już w drodze powrotnej, znając okoliczne wody, wyprowadził błądzących Portugalczyków na właściwy kurs.

W Lizbonie nieznajomy został ochrzczony jako Gaspar, bo przypominał Portugalczykom dostojnego Mędrca ze Wschodu – Kacpra. Ojcem chrzestnym Gaspara został sam Vasco da Gama, który również dał mu swoje nazwisko. Przedstawił go również królowi Manuelowi I Szczęśliwemu jako wybawcę całej wyprawy i człowieka o ogromnej wiedzy. Gaspar został dworzaninem króla, uzyskując tytuł „kawalera mojego domu”, dzięki czemu miał nieograniczony dostęp do portugalskich bibliotek i archiwów, z czego skrzętnie skorzystał. Może nawet zdobył tam wiedzę o nieznanych współczesnym lądach z ksiąg fenickich? Od tego dnia Gaspar da Gama stał się uczestnikiem rejsów na portugalskich statkach, głównie do Indii, pełniąc na miejscu funkcję tłumacza i pośrednika handlowego.

Odkrycie Brazylii

Pedro Álvarez Cabral był kolejnym wielkim portugalskim żeglarzem w okresie wielkich odkryć geograficznych. Kiedyś, podczas opływania Afryki, potężny sztorm zapędził jego okręty aż do brzegów Brazylii. Wiadomo już wówczas było, że układ prądów morskich na Oceanie Atlantyckim jest taki, że aby dopłynąć do Przylądka Dobrej Nadziei, należało popłynąć na zachód. Na jednym z okrętów Cabrala nawigatorem był Gaspar da Gama. Ponoć to on, uciekając przed rozszalałym żywiołem, poradził Cabralowi obranie kursu jeszcze dalej na zachód. Było to bardzo ryzykowne, ale istnieją uzasadnione domniemania, że Gaspar mógł już wcześniej wiedzieć o istnieniu Nowego Lądu i celowo skierować flotę wystarczająco daleko na zachód.

Istnieje też możliwość, że po prostu skorzystał on z umiejętności obserwacji ptasich lotów, które dały mu pewność, że tam będzie jakiś ląd. Gaspar i Nicolau Coelho byli pierwszymi osobami, które postawiły stopę na Nowym Lądzie. Ostatecznie wyprawa Cabrala po wylądowaniu w Brazylii dotarła do Indii we wrześniu 1500 r., zakładając na brzegach tego kraju pierwsze europejskie faktorie. Sam zaś Gaspar da Gama stał się doradcą dwu portugalskich wicekrólów Indii – Francisca Almeidy i Alfonsa d’Albuquerque. W drodze powrotnej spotkał Amerigo Vespucciego, któremu doradzał w kwestii jego przyszłych podróży.

Spotkanie syna

W latach 1502-03 Gaspar ponownie odbył podróż do Indii z Vasco da Gamą. Podczas pobytu w Indiach doprowadził do nawiązania przez władcę Koczinu stosunków handlowych z Portugalią i otwarcia kolejnych portugalskich faktorii na Półwyspie Indyjskim. W Koczinie znalazł też w 1505 r. swojego syna, którego przekonał do przyjęcia chrztu (dostał on imię Baltazar – jak trzeci z Mędrców).

Następnie przygotowywał Baltazara do objęcia funkcji tłumacza w lokalnej faktorii. Ślad o Gasparze da Gamie w kronikach portugalskich urywa się w 1510 r. – brał on wówczas udział w oblężeniu Kalikatu, gdzie podobno miał stracić życie. Inna wersja za miejsce śmierci Gaspara podaje Lizbonę, do której podobno wrócił, ponieważ jakoby ożenił się tam z Portugalką z wyższych sfer i miał z nią syna (może Melchiora?).

Są też hipotezy, że nie wrócił już do Portugalii i zmarł ok. 1520 r. w wieku blisko 80 lat. Nie wiadomo, jaka jest prawda, ale nie ulega wątpliwości, że potomek poznańskich Żydów wyświadczył Portugalczykom nieocenione usługi nawigacyjne, geograficzne i administracyjne. Z jego informacji o Indiach oraz opowieści o własnych podróżach w służbie portugalskiej korzystali geografowie i kartografowie europejscy w XVI wieku.

Artykuł ukazał się w „Niedzieli” Nr 24/2014
Autor: Witold Iwańczak
http://prawica.net

Zob. też:

Admin

Komentarzy 21 do “Poznaniak odkrywcą Brazylii”

  1. gd-ap said

    Piękny , budujący artykuł. Prawie jak lizaczek dla zdziadziałych dzieci w srogim sierocińcu. Albo niczym kuso skrojone ubranko, które co prawda napawa radością bijącego od niego piękna, ale niestety nie zaspokoi ono potrzeby przyopdziania się w nie, celem pokazania się w tym odzianku na arenie międzynarodowej. Nasi „sojusznicy” bowiem od lat dziargają nam liche szaty , zakłamując tym prawdziwą historię naszego kraju , kreując hańbę i wstyd dla nas i naszych ojców. Nie wspomnę już o „polskich obozach śmierci” , czy „bohaterstwie Niemców wplątanych w okresie 1939 – 1945 w nie swoją wojnę”. Tzw. całą cywilizowaną Europę bardziej zainteresowałaby kolejna część losów Fiony i Shreka, aniżeli cień prawdziwej historii naszego kontynentu.

  2. JO said

    Tak to Polska robiona jest na judeopolonie.

    Az mi glupio ze nie jestem Zydem, czulbym sie bardziej Polakiem….

  3. solaris said

    Krzysztof Kolumb synem Władysława III?

    Krzysztof Kolumb był prawdobodobnie synem Władysława III, według książki portugalskiego historyka Manuela Rosy. Kolumb był synem polskiego króla z dynastii Jagiellonów, Władysława III Warneńczyka, który po bitwie pod Warną w 1444 roku wycofał się na Zachód i odsiadł na wyspie Malcie gdzie ożenił się z miejscową arystokratką. Pierwszym drużbą przy ich ślubie był król Portugalii. Solidarni katoliccy władcy skutecznie chronili króla Polski i Węgier przed skrytobójczym zamachem muzułmańskim.

    http://www.pogonowski.com/?p=2810

  4. NICK said

    A mówią, że Warneńczyk, ZGINĄŁ pod Warną.

  5. solaris said

    Z rzadka natomiast wspominają historycy i literaturoznawcy o tym, jak pierwszoplanową był Lelewel figurą w strukturach rewolucyjnej masonerii (tzw. węglarstwa) i jak istotną rolę odgrywał w „demokratycznych” spiskach europejskich pierwszej połowy XIX wieku. Paradoksalnie, najbardziej otwarcie (bo ze szczerą dumą) pisano o tym w pierwszej dekadzie PRL-u, w pracach takich, jak Witolda Łukaszewicza, Wpływ masonerii, karbonaryzmu i Józefa Mazziniego na polską myśl rewolucyjną w latach poprzedzających Wiosnę Ludów” (Warszawa 1951).

    http://grzegorzbraun.pl/nagla-smierc-mistrza-lelewel
    http://www.pch24.pl/nagla-smierc-mistrza-lelewela,662,i.html

  6. Juziek said

    Re1:

    „czy „bohaterstwie Niemców wplątanych w okresie 1939 – 1945 w nie swoją wojnę”.”

    Pozwolę sobie dodać jeszcze,

    że za skutki nie tego „bohaterstwa”, a ponoć z naszego powodu przyjdzie niebawem
    cierpiącym wówczas i dzisiaj z tej przyczyny płacić niemałe odszkodowania.

  7. Romank said

    To przeciez o dziadzi…. Adama Michnika….i Murki z Odessy.
    Droge do Brazylii dokladnie wykreslili opisali i wielokrotnie przebyli Mnisi Zeglarze z Lyn… w 1332 roku skladajac wszystkie sporzadzone z trasy oceanicznej i wybrzezy do ujscia LaPalata mapy z opisami , wraz z rysynkami ludzi i flory i fauny oraz ladunkiem drewna brasill- jako dowod, w..Vatykanie. Gdzie pozostaja do dnia dzisiejszego w Bibliotece Vatykanskiej.

  8. NICK said

    Re 7:
    Lecz skąd, mamy, to wszystko, wiedzieć.
    Proszę, cierpliwie, po raz n-ty, przybliżać.
    Poza, Szacownym Panem Juliuszem Prawdzicem, znalazłem inne źródła, mówiące o początkach ‚polskiej’ państwowości.
    W roku 1625 przed Chrystusem.

  9. Romank said

    Panie Nick…macie tysiace doskonale wksztalconych nauczycieli po UJocie…nawet- jak paru ucieklo przed Solidarnoscia:-)))) i UBecja:-)))))czy vice versa..pozostali chyba cos tez slyszeli????
    Studiujacy na zachodzie od swych parchatych profesorow dowiaduja sie, ze Slowianszczyzna to taki ciemy dol, w ktorym dopiero Zydzi zasiali – jakies ziarenka kultury:-))) Wydzialy historii, kultury , slawistyki etc wszystkie bez wyjatku sa obsadzone oliparchami bez wyjatkow, badz jeszcze gorszymi od tych lizodupami z wlasciwym genotypem, ktory pozwoli sobie krew utoczyc , zeby udowodnic- ze jego wlasna matka byla szympansica przez zydow wystrojona w rubaszke.

    Niech pan spojrzy i zapyta pana Juliusza..co to znaczy mowic i pisac prawde….i jak sie za to placi!

    Przeszlosci nie zmiania nawet PanBog….dlatego, ze przeszlosc tworzy nasza terazniejszosc, i dlatego ze od niej zalezy Przyszlosc..
    Zatem nie mogac zmienic przeszlosci- usiluja nia manipulowac…tylko po to- zeby alternowac Przyszlosc….

  10. Academi said

    @RomanK

    Może pan wypisać listę podstawowych lektur nt Słowian i słowiańszczyzny?

  11. NICK said

    P.RomanieK.
    W mojej profesji też się wkur… .
    Tak, że Pan, prawdopodobnie, nie dałby rady. [Wiem, co mówię].
    Wiem, co Pan chce przekazać.
    To jestem ja… i, kilkudziesiciu – innych.
    INNI. POLACY. Są WAŻNI. To-do Nich, spokojnie: zasiewać. Należy.

  12. Marucha said

    Re 7:
    Panie Romanie, czy może Pan coś więcej napisać w tym temacie, ewentualnie podać jakieś dostępne źródła?

  13. Romank said

    Ja rozumiem panie Nick..i ciesze sie, ze takich- jak pan jest o wiele wiecej niz sie spodziewalem!
    Nawet tu na Gajowce..nie bede wymienial nickow..ale to cieszy…Oczywiscie ma to swoje uzasadnienie. Nawet ogladajac wyniki ostatnich wyborow…
    Ze nie przeklada sie to na konkretne dzialanie….bo mimo ,ze swiadomosc spoleczna jest bardzo wysoka…bardzo…moze nei kazdy zdaje sobie z tego sprawe- ale jest wysoka….Za swiadomoscia idzie organizownie sie w celu realizacji zadan w intresie narodowym…ale tu wlasnie wylazi brak elit kierowniczych…tu wylazla ” bron trzymajacych wladze”- Emigracja”… i tu najlepiej widac dlaczego tak sie nia chetnie posluguja od 1975 roku…

    —————-
    Na temat Odkryc geograficznych jest dosc bogata literatura… pomijajac doskonale opisy Norsmanow- Vikingow ich ziem zwanych Vinlond..i Greenlond…w sumie Grenlandii i Canady i pozostalosci po nich w Polnocnej Ameryce… na czym opierali sie mnisi z Lyn..na starych sagach i mapach z opisami w tym runicznymi- w tym sa i runy starsze arioslowianskie,.- Drogi Polnocnej…wolnej od lodow- to jest pieknie napisana ksiazka :

    The Friar’s Map of Ancient America 1360AD-
    the story of Nicolas of Lynn and Franciscan Map of America

    autorstwa : Gunnar Thompson, PhD 1996…

    Nie sami Europejczycy tylko mieli monopol na droge do Ameryki….Chinczycy organizowali wyprawy o wiele wczesniej i ogromnymii flotyllami.zlozonymi ze statkow ogromych rozniarow..dlugich po 200m wielopokladowych, z wodoszczelnymi grodziami i wielomasztowych 16 masztow i z podwojnymi kadlubami z drzewa teak….
    Ostatnia taka podroz dookola swiata { dwu i pol letnia} na taka skale odbyla flotylla pod dowodztwem admirala Zheng He rozpoczynajac ja 8 marca 1421 roku….
    ksiazka na temat:
    1421- The Year China discovered America
    by Gavin Menzies { William Marrow- 2002]
    majac te dwie pozycje ma sie dostep do ogromnej bibliografii, jaka poslugiwali sie autorzy zatem praktycznie dostaje sie pelna wiedze na temat.
    Wiekszosc zrodel w bibliotekach Marynarek Wojennych W Brytanii. Hiszpanii,. USA. Australli i Chin, ze o Vatykanskiej Bibliotece nie wspomne…

    Dzięki, Panie Romanie – admin

  14. Romank said

    Panie Academii…to potezna bibliografia..ale niech pan wejdzie na Blog Opolczyka….ktory mimo bardzo nachalnego antychrzescijanstwa podaje wiele cennych pozycji i linkow do rozproszonej literatury na temat..innym jest strona pana Czeslawa Bialczynskiego…
    http://bialczynski.wordpress.com/
    Obydwaj panowie :ostro pogania:..i po slowiansku nie lubia sie -jak psy:-)))) ale, jak pan umie czytac miedzy bluzgami:-)))) podaja wiele ciekawych informacji.
    Zatem prosze opuszczac to- co sie panom autorom kojarzy, wydaje i co…. uwazaja…i skupi na informacji- jaka przekazuja:-))))
    Szcegolnie cenne sa tlumaczenia ksiag w Polsce neidostepnych…. tu odsylam pana do Slowakow..ktorzy w Koszicach i Preszowie stworzyli osrodek bardzo powazny i bardzo mocno posuneli sie w badaniach przeszlosci..moze pomaga im jezyk ,ktory jest najblizszy staroslowianskiego,,moze meijsce jakie zajmuja razem z Mitra…i bliskie sasiedztwo z miejscami mocy Karpat..w tym Bucegi z Wrotami Gwiezdnymi , Sfinksem Karpackim i Babelle….
    Wydali oni pieknie Vedy…czyli Knigi Svetla…ktore sa nieceniona pomoca w poznaniu tego co bylo.
    I czesc Ksiagi Velesa…bez czesci Magii…

    Click to access VelesovaKnjiga.pdf

  15. Rozumieją Państwo wywody Pana Juliusza Prawdzica Tella? Zapewne jestem za cienki w uszach, ale ni w ząb nie potrafię rozkminić takiego dajmy na to Posejdona z Poznania czy też Chejrona z Płocka.

  16. ad 14 miejsca mocy w Karpatach, ma Pan na myśli czakramy?

  17. Romank said

    Nie tylko.. .zreszta to zalezy- jak kto do tego podchodzi.
    Wierze w Stworzyciela Nieba i Ziemi- wszystkich rzeczy widzialnych i,,,niewidzialnych,….
    BOg stworzyl Wszystko…..mimo ze nie wszystko rozumiemy, widzimy, pojmujemy , a mimo to najczesciej intrpretujemy nie majac na to ani zadnej podstawy, ani delegacji:-)))

  18. Mało konkretów. W tyle to nawet bracia fartuszkowi wierzą, i niewiele dobrego z tego wynika.

    Bóg stworzył wszystko, lecz nie wszystko jest dla człowieka, bo człowiek nie jest wszystkim. Tak więc pchanie sie człowieka do tego, czego nie rozumie i nie pojmuje jest jawną pychą, a wiemy od kogo ta pochodzi.

    Czakramy są centrami energetycznymi, przez które człowiek oddaje sie do dyspozycji złym mocom. Tak naucza o tym O. Verlinde, tak więc nie jest to moja interpretacja do której nie mam delegacji. To co mówi O. Verlinde jest zgodnie z nauczaniem Kościoła, i tego katolik powinien sie trzymać. Chyba że Kościół również nie ma podstaw do interpretacji.

  19. Academi said

    @RomanK Wielkie dzięki, ale może jednak byłoby warto taką listę robić. Może tutaj założyć taki „przypięty” wątek żeby się każdy w komentarzach „dorzucał” z tym co sam zna?

  20. aaaaaaaaa said

    w Poznaniu żydostwa jest od chuja …wystarczy się przejść po ulicy i spojrzeć na te gęby ….zresztą co tu wiele pisać sam rektor i dziekan ASP MILLER ….

  21. Przecław said

    ” Ostatecznie wyprawa Cabrala po wylądowaniu w Brazylii dotarła do Indii we wrześniu 1500 r., zakładając na brzegach tego kraju pierwsze europejskie faktorie ”

    Napewno pierwsze ?
    Co w takim razie robił w Indiach Gaspar kiedy po raz pierwszy spotkali go Portugalczycy ? Wygląda na to, że autor zapomina to co sam napisał na wstępie. Gaspar zajmował się handlem i to na dużą skalę. Logika wskazuje na to, że sam, podobnie jak jego ojciec prowadził faktorię handlową, poznańską, a więc dla „europejczyków” nie europejską. To właśnie ta kurza głupota i bezmyślność naszych przepisywaczy.
    O Gasparze Da Gama prowadzącym faktorię handlową, której szlak prowadził do Poznania pisał Gabriel Maciejewski.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: