Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    Listwa o Wolne tematy (08 – …
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Wywrotowiec o Ukraińscy lekarze nie muszą zn…
    Bezpartyjna o Polskość czarnych Polaków na…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Adrian o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Sudbina Srba o Zełeński niszczy Ukraińską Cer…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Dmowski – mistrz pisarstwa

Posted by Marucha w dniu 2014-07-09 (Środa)

„Boże kochany! Ile razy ja sobie mówiłem: dlaczego nie jestem artystą! Taką miałbym ochotę przedstawić tę duchową katorgę, którą przeszedłem w murach gimnazjalnych!… Nie zrobiłbym tego dla polityki, ale dla sztuki, bo co to za temat?” Tak napisał Roman Dmowski w liście do Stefana Żeromskiego z 23 września 1895 roku, na wiadomość o powstawaniu „Syzyfowych prac”.

Roman Dmowski i prof. Ignacy Chrzanowski (1911)

Aluzje osobiste o kłopotach w gimnazjum odnoszą się do jego doświadczeń osobistych, które rzeczywiście zastanawiają tym, jak przyszły ideolog mógł do nich dopuścić. Ale przede wszystkim zwraca uwagę w liście admiracja dla sztuki, dla pisarstwa. Czyżby politykiem został Dmowski z konieczności jako niewydarzony literat?

Polityka i literatura

Wielu wybitnych ludzi wychodzi na świat, w różnych dziedzinach, zaczynając od pisania literatury i nie ma w tym nic dziwnego. Ale Roman Dmowski literatem, z upodobania i z oddania się, pozostał do końca życia. W roku 1890 rozpoczął działalność twórczą (nowelą o uliczniku warszawskim ogłoszoną w „Kurierze Lwowskim”). Skądinąd wiadomo, że uprawiał w tym czasie krótkie formy literackie, ale niewiele o tym da się powiedzieć.

Przez całe życie natomiast jego wielkim pragnieniem było napisać wielką powieść. Podejmował próby w tym zakresie. Sprawdziwszy się w powieści „W połowie drogi” (z ideą przewodnią służby narodowej zamiast szukania kariery), ogłosił w roku 1931 pod pseudonimem Kazimierza Wybranowskiego zaskakująco udaną powieść-reportaż „Dziedzictwo”, utwór wyjaśniający, jakimi metodami działa „związek uczynnym grabarzy”, czyli wolnomularstwo. Trzeci podobny utwór Dmowskiego, który miał być osnuty na kanwie mordu w Sarajewie, nie został dokończony.

Pozycją najwyżej ocenianą w dorobku literackim polityka i ideologa jest utwór pt. „Dziedzictwo”. Jak pisze Michał Kałuski (Wrocław 1993, wyd. III) we wstępie do powieści: „Dmowski poruszył w niej wyjątkowo bardzo aktualny i jak się okazuje zawsze bardzo drażliwy temat, a mianowicie rolę masonerii zarówno w życiu jednostkowym, jak i publicznym. W „Dziedzictwie” masoni występują jako „uczynni grabarze”, a ich czołowym przedstawicielem jest Culmer, najważniejszy przeciwnik głównego bohatera Twardowskiego.

Akcja zaczyna się od przyjazdu głównego bohatera z Paryża do kraju na pogrzeb stryja. Przejmuje on majątek po nim, lecz na przeszkodzie stają masoni. Po sprawiedliwych śmierciach Culmera i służącego Grzegorza, Zbigniew Twardowski szczęśliwie z żoną Wandą osiada w Warszawie, stając się bogatym i wolnym.

Dmowski w tej książce przestrzega przed masonami, podobnie jak gdzie indziej przed Żydami. Ale rzecz jest ciekawa. Akcja pnie się w górę, narasta napięcie, happy end okazuje się dobrym rozwiązaniem. Obecny w niej jest spirytualizm, brak metafizyki, obowiązuje nastrojowość grozy, nie ma czułości; styl jest męski, zdecydowany, unika autor ozdobników. Wydarzenia prowadzi żelazna logika, zwieńczona u końca, jak w dobrym utworze publicystycznym, katharsis, nie wybuchem, rozjaśnieniem, nie doprowadzeniem do niewiadomej.

Szkoda wielka, że nasi krytycy nie zajęli się działalnością literacką Dmowskiego, mając na uwadze jego rolę inspiratorską i pisarską. A śledził życie literackie niewątpliwie. Sam był też wszechstronny; w pisarstwie obok utworów pisywał krytyki literackie. Ta dziedzina interesowała go bardzo długo. W liście do S. Żeromskiego z 23 września 1895 roku narzeka na ogólny brak krytyki w Galicji i Poznańskiem, samemu podejmując próby w tym zakresie bardzo życzliwie przyjmowane. Jako recenzent zamieścił, a tyle przynajmniej wiadomo, ocenę „Bez dogmatu” Sienkiewicza („Głos”, 1891), „Dwóch biegunów” („Głos”, 1893), „Rozdziobią nas kruki, wrony…” Żeromskiego („Przegląd Wszechpolski”, 1 sierpnia 1895), „Ziemi obiecanej” Reymonta („Przegląd Wszechpolski”, 1899).

Wiktor Buttler, który sporządził bibliografię prac Romana Dmowskiego („Prosto z mostu” 1939 nr 3, s. 7) pominął wiele z publikacji beletrystycznych i krytyczno-literackich ich autora, już choćby dlatego, że skrywał się pod pseudonimami (dwa takie odkrył), ale znajomość dorobku artystycznego Dmowskiego jest przez to niepełna i powierzchowna.

Ale nominacja na pisarza wielkiego kalibru została uroczyście podniesiona w 1927 roku (6 grudnia) na Uniwersytecie Poznańskim faktem przyznania Dmowskiemu nagrody literackiej miasta stołecznego Poznania. O dorobku literackim polityka nikt prawie nie wiedział, skąd zatem wziął się pomysł okrzyknięcia Dmowskiego pisarzem? I to godnym najwyższego lauru nazwanego imieniem Jana Kasprowicza, a nadanym w otoczeniu Ignacego Chrzanowskiego i patrona nagrody?

Rzecz trzeba wyjaśnić. W paragrafie I Statutu „Nagrody Literackiej” czytamy: „Nagroda Literacka stołecznego miasta Poznania im. Jana Kasprowicza… przyznawana będzie poczynając od roku 1927, co dwa lata jednemu z żyjących autorów polskich… za całokształt jego działalności na polu literatury (poezji, powieści, dramatu, studiów i krytyki literackiej, piśmiennictwa politycznego i społecznego”. Tyle preambuła statutu, a obronę Dmowskiego i wskazanie jego zasług dla pisarstwa dał sam Ignacy Chrzanowski w artykule „Literatura a naród”, 1936, za co Poznań przyznał nagrodę literacką Dmowskiemu?

To jasne: do nagrody ma prawo także i ten, kto pracuje na polu „piśmiennictwa politycznego i społecznego”, a któż pracuje u nas w tej dziedzinie owocniej od Dmowskiego? „Przegląd Wszechpolski”, „Myśli nowoczesnego Polaka”, „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, „Wewnętrzna polityka narodowa”, „Anglia powojenna i jej polityka”, „Polityka polska i odbudowanie państwa”, „Kwestia robotnicza wczoraj i dziś”, „Społeczeństwo Poznańskiego i Pomorza w odbudowanej Polsce”, „Zagadnienia rządu”, „Kościół, naród i państwo” – oto nie wszystkie wprawdzie, ale najważniejsze – do roku 1927 – owoce pracy Dmowskiego na polu piśmiennictwa politycznego i społecznego; zapewniają mu one bardzo wybitne stanowisko w historii naszej literatury politycznej, a niektóre z nich także w historii naszej literatury w ogóle: bo czy można sobie wyobrazić historię literatury polskiej XX wieku bez „Myśli nowoczesnego Polaka” i bez „Polityki polskiej?” Historyk literatury polskiej, gdyby te pisma pominął, dopuściłby się grzechu równie śmiertelnego, jak gdyby pominął pisma Modrzewskiego, Konarskiego, Staszica, Kołłątaja.

Należy w tym miejscu skierować apel, by „Myśli nowoczesnego Polaka” umieścić dziś w lekturach szkolnych i by pisać o nich w historii literatury polskiej. Odznaczają się przejrzystością stylu, jego oszczędnością, jasnością, prostotą, dobitnością. Styl Dmowskiego jest antytezą stylu „sentencjonalnego”, dlatego jest ciągle nowoczesny czy nawet modny.

Piotr Grzegorczyk w artykule „Pisarstwo Dmowskiego” („Prosto z mostu” 1939 nr. 3. s. 4) podjął się wskazania wartości artystycznych tego pisarstwa i wywodził: „Jak pisał Dmowski? Dukt jego pisania jakby zwierciadło charakteru, taka w nim siła, ekspresja woli, konsekwencja, niezmienność, a przede wszystkim prostota i jasność”. A dalej: „Dmowski nasyca swoje książki wartością intelektualną”. Sumując swoje spostrzeżenia, rzuca syntetyczne zdania: „Dmowski był nie tylko wielkim pisarzem, ale też znakomitym opowiadaczem (…) Przemawia do każdej duszy gorącym patriotyzmem”.

Politykę miał we krwi. Batalia rozegrała się w ostatnim piętnastoleciu XIX wieku i w pierwszym wieku XX. Wtedy zaczął organizować się ruch narodowy i osiągnął apogeum rozwoju w Polsce pod zaborami. Zachodził szeroki proces pogłębiania się życia gospodarczego i umysłowego, wzrost form ujmujących życie publiczne. Brakowało tylko niepodległości i stan ten dawał się odczuć niechęcią do otwartej walki, obawą przed starciem zbrojnym, ustępującą co prawda powoli w kolejnych latach po powstaniu styczniowym, ale ciągle silną. Ze względów politycznych trzeba było inaczej przygotować się do osiągnięcia celu, jakim była niepodległość kraju. Trzeba było zrzeszać się w partie i zajmować dogodne pozycje do zdobycia władzy metodycznie, sposobem, umiejętnie prowadzoną grą, przy stałej czujności patriotycznej.

Dmowski przemawia przez pisarzy

Roman Dmowski wpływał na społeczeństwo nie tylko przez twórczość własną i działalność polityczną, ale także przez liczne kontakty ze środowiskami intelektualnymi. Nie mogąc zrealizować się w sztuce pisarskiej jako literat lubił utrzymywać i prowadzić żywą wymianę myśli z pisarzami. Docierał do nich przez organizacje narodowe i pisma polityczne, wykazując osobisty stosunek do ludzi pióra. Uważa się, że kulturę literacką miał szerszą niż filozoficzną, toteż na jej kanwie docierał do umysłów, serc i pracy pisarskiej wielu twórców. Przystawał chętnie z wybitnymi pisarzami: Sienkiewiczem, Kasprowiczem, Reymontem, Weyssenhoffem, zbliżał się, to znów oddalał od T.T. Jeża, Żeromskiego, zapoznał się ze Stanisławem Wyspiańskim i Adamem Grzymałą-Siedleckim.

Z cudzoziemców odwiedzał we Francji Maurrasa i Bainville’a, gościł w Chludowie Chestertona, przyjaźnił się z Zofią Casanova-Lutosławską, Corradinim, który go zaliczał do polityków „jasnowidzących” rozumiejąc przez to niezwykły jego dar przewidywania przyszłości, a w 1926 roku (w Rzymie) namawiał do rozpropagowania akcji nacjonalistycznej na całym świecie.

Wyrastał w kulcie dla literatury, i to szczególnie klasycznej, poznał ją dogłębnie, przytaczał ją i o niej dyskutował. Tadeusz Bielecki w „Okruchach wspomnień” (Szkoła Dmowskiego, Gdańsk 2000) wspominał tak:

„Prezes miał znakomitą pamięć. Potrafił recytować godzinami zarówno prozaików jak i poetów. Również deklamował własne wiersze, pełnie dowcipu i satyry, nie oszczędzając nikogo. Oczywiście wiersze pisał dla zabawy, a kiedy prof. Ignacy Chrzanowski chciał je zebrać i wydać dla przyjaciół, stanowczo się temu sprzeciwił..

Pamiętam, że deklamował po grecku „Iliadę” Homera i Tucydydesa, po łacinie – Cezara, Tacyta i Cycerona, po hiszpańsku Calderóna, po rosyjsku – Puszkina i Lermontowa, Gogola i wstęp do historii Rosji Karamzina oraz bajki Kryłowa. Nadto klasyków francuskich i romantyków polskich oraz Jana Kochanowskiego i Ignacego Krasickiego. Bardziej go pociągał Mickiewicz niż Słowacki, choć przyznawał temu ostatniemu wielki kunszt poetycki”.

Ludzie pióra to nie tylko pisarze, są nimi również znawcy języka polskiego i historii. Poprzestawał z nimi, by poszerzyć swoją wiedzę, a równocześnie wyćwiczyć i ulepszyć styl wypowiedzi. Wspomniany Bielecki, przez długie lata osoba numer dwa w ruchu narodowym, wspomina dalej: „prof. Ignacy Chrzanowski w czasie pobytu Dmowskiego w Krakowie z okazji zjazdu dzielnicowego obozu Wielkiej Polski, zaprosił do siebie na wieczór obok Prezesa wielką trójkę znakomitych polskich językoznawców: prof. Jana Rozwadowskiego, prof. Jana Łosia i prof. Kazimierza Nitscha. Cóż to była za uczona biesiada. Profesorowie musieli się nielada wysilać, aby wyjaśnić wątpliwe kwestie z zakresu słowotwórstwa, fonetyki i językoznawstwa porównawczego, które wysuwał Prezes”.

Miał również Dmowski zainteresowania historyczne. Zwołał do Chludowa, gdzie mieszkał, dwudniowy „zjazd historyków”. Uczestniczyli w nim, żywo podnosząc kwestie z przeszłości i dzisiejsze, prof. Władysław Konopczyński, prof. Kazimierz Tymieniecki, prof. Ignacy Chrzanowski, Kazimierz Marian Morawski, prof. Zygmunt Wojciechowski, prof. Karol Stojanowski i inni.

Przywódca ruchu narodowego zawierał znajomości również z politykami w różnych okolicznościach, ale to sprawa osobna. Ważne, że znał od młodości środowisko warszawskich pisarzy, wśród którego wyrastał, wchodził z nimi w komitywę jako początkujący działacz i ideolog. Tak zaprzyjaźnił się z założycielem Ligi Polskiej, Zygmuntem Miłkowskim (T.T. Jeż), który z czasem ustąpił mu miejsca w tej organizacji przyczyniają się do powołania ruchu narodowego na ziemiach polskich w ogóle.

W młodości zbliżył się do Stefana Żeromskiego. Jako rówieśnicy studiowali obok siebie w Warszawie, Dmowski na wydziale przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego, Żeromski w Szkole Weterynaryjnej. Pracowali obydwaj w tajnych kółkach kierowanych przez Związek Młodzieży Polskiej, tzw. „Zet”. Zbliżyły ich podejmowane próby literackie, Dmowski bowiem zaczynał pisarstwo jako nowelista i krytyk. Łączyła ich wreszcie współpraca w „Głosie”, gdzie pisywali niemal w sąsiedztwie. Żeromski zapisał w pamiętnikach pod datą 1889 roku, jak zetknął się z Dmowskim w Warszawie na uroczystościach rocznicy powstania listopadowego. Z czasem do osobistych kontaktów dochodzi wymiana listów, obfita korespondencja, do tej pory nie do końca wydana.

Widywali się, a przynajmniej raz na pewno, Dmowski z Wyspiańskim. Tadeusz Bielecki zanotował: „Dmowski znał i spotykał Wyspiańskiego w domu swych przyjaciół, prof. Lutosławskich. Wspomina o tym córka profesora, Izabella Wolikowska w książce „Roman Dmowski, człowiek, Polak, przyjaciel” (Chicago, 1961): „Wyspiański wpadł kiedyś do profesorstwa na kolację, siedział dwie godziny, ale… milczał i słuchał. Nazajutrz powiedział pani Sewerowej-Maciejowskiej, że się „świetnie bawił”. Słyszałem też o tym epizodzie z ust Dmowskiego z małą odmianą, że Wyspiański mówił tak w kawiarni Michalika na Floriańskiej”.

Dmowski widywał pisarzy i rozmawiał z nimi w różnych okolicznościach. Sienkiewicza pozyskał przed wydarzeniami 1905 roku. We wrześniu 1912 roku w towarzystwie Jarońskiego wybrał się z Janem Weyssenhoffem na polowanie na kuropatwy do znajomych w Suchedębiu (przed wyborami w Warszawie). Na podstawie relacji Jana Skotnickiego, przytoczonej przez Bieleckiego wiadomo, że wiosną 1913 roku w jego obecności w pewną niedzielę gościł Dmowski na obiadku ze zrazami i kaszą i węgrzynem, przy czarnej kawie u Władysławowstwa Reymontów. Widywał polityk Jana Kasprowicza we Lwowie i w Poznaniu.

Wiadomości o tych spotkaniach są fragmentaryczne i zapewne będą stale uzupełniane przez zapisy pamiętnikarskie, listy, dokumenty, które opuszczą przepastne szuflady biurek. Dość powiedzieć, że nie stały się tylko wydarzeniem towarzyskim, ale odcisnęły ślad na dziełach literackich i obrocie myśli politycznej i świadomości narodu. Pomagając pisarzom w publikowaniu ich utworów na łamach swoich pism, wywierając wpływ przez swoje książki i artykuły, przekonując i przyciągając ich do siebie, ukazując nową wizję w procesie odzyskiwania niepodległości Polski, kształtował poglądy pisarzy i wpływał na ich idee wyrażane w postawie i w książkach po to, żeby ich przekaz tchnął nowego ducha, w sposób pośredni, na nieświadomy jeszcze rój siły i tożsamości narodu.

Tak – pod wpływem Dmowskiego zrodziły się „Syzyfowe prace” i „Wiatr od morza” Żeromskiego, „Wyzwolenie” Wyspiańskiego, „Ziemia obiecana” Reymonta, „Wiry” Sienkiewicza, poezje Kasprowicza itd. Rzecz to nieobojętna, od haseł schyłkowych, modernistycznych, idee Młodej Polski przesuwały się do haseł państwowotwórczych. Zaczęto teraz myśleć innymi kategoriami, wysuwać nowe cele, tym razem bliższe potrzebom większości Polaków. U progu I wojny światowej społeczeństwo było, trzeba powiedzieć – przygotowane na wydarzenia dziejowe. W zdrowym organizmie mogło przyjąć na siebie role podmiotu w nowym podziale politycznym Europy.

Polityka a życie

W połowie maja 1920 roku ojczyzna była wolna, ale skłócona sporami stronnictw o konstytucję i reformę rolną uwikłaną też w wyprawę kijowską. Dmowski wraz z całym obozem, tzw. wówczas Związkiem Ludowo-Narodowym, któremu przewodzili w sejmie St. Głąbiński i St. Grabski, był też wyprawie przeciwny. Po zwycięstwie pod Warszawą jego linię graniczną na wschodzie realizowali z pewnymi odchyleniami J. Dąbski i St. Grabski. Był wtedy od stycznia 1919 roku posłem stołecznym na sejm ustawodawczy.

Walka narodowców z lewicą i kołami belwederskimi przeciągała się, a zniecierpliwiony Dmowski coraz krytyczniej patrzył na efekt tego stanu rzeczy: ubożenie kraju, niebezpieczną grę masonerii i żydostwa oraz rozbicie społeczne. Młodzi narodowcy, chcąc zapobiec niekorzystnym zjawiskom podsunęli starym projekt powołania nowej organizacji ideowej. 4 grudnia 1926 roku Dmowski inauguruje na zjeździe w Poznaniu nowy twór polityczny zwany Obozem Wielkiej Polski. Stawiał sobie za cel „przekształcenie psychiki narodu, jego charakteru i pojęć w duchu życiowych powojennych konieczności Polski jako mocarstwa; jego struktura miała się oprzeć na autorytecie moralno-intelektualnym kierowników i na karności członków”.

W roku 1928 Dmowski przekształcił Związek Ludowo-Narodowy w Stronnictwo Narodowe i przyjął taktykę niewiązania się z żadną partią. W lutym 1934 roku powstała w stronnictwie Sekcja Młodych Stronnictwa Narodowego pod przewodnictwem Tadeusza Bieleckiego. Równocześnie wielu młodych w stolicy pozbawił go tego roku Obóz Narodowo-Radykalny.

W 1937 roku Dmowski był wyczerpany pracą, utarczkami i trudami. W Komitecie Głównym Stronnictwa Narodowego zaproponował zarząd złożony z dziesięciu członków i była to jego ostatnia decyzja polityczna. Od czerwca 1938 roku dogasał w Drozdowie pod Łomżą. Niegdyś oddany pozytywista, zbliżył się teraz do integralnego katolicyzmu i wrócił do praktyk religijnych. Częściowo sparaliżowany, dostał zapalenia płuc i pożegnał się ze światem w nocy z 1 na 2 stycznia 1939 roku.

Przed śmiercią na miejsce pochówku wybrał cmentarz najuboższych na Bródnie w Warszawie, gdzie spoczywają jego rodzice. Trumnę przewieziono na chłopskich saniach z Drozdowa do Łomży, stąd koleją pod eskortą sztandarową Stronnictwa Narodowego do Warszawy, a później przyjaciele na swoich barkach do Katedry św. Jana. Olbrzymi pochód kroczył po nabożeństwie na cmentarz bródnowski. Bogate koła Warszawy przeważnie świeciły nieobecnością; ubogie, zwłaszcza na Pradze, pogrążone były w głębokiej żałobie.

Stanisław Stanik

Przypomnienie historii i założeń ruchu narodowego było konieczne, bowiem z nim związały się losy pisarzy. Warto o tym pamiętać w 150. rocznicę urodzin Romana Dmowskiego.

Myśl Polska, nr 27-28 (6-13.07.2014)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 8 do “Dmowski – mistrz pisarstwa”

  1. Listwa said

    Pan Roman jest the best. Jak Zawisza Czarny tylko w myśli i słowie. Napisał też powieść wartą przeczytania i przełożenia na rzeczywistość „Dziedzictwo” pod pseudonimem Kazimierz Wybranowski.

  2. Nemo said

    „Należy w tym miejscu skierować apel, by „Myśli nowoczesnego Polaka” umieścić dziś w lekturach szkolnych i by pisać o nich w historii literatury polskiej.”

    Podopisuję się pod tym obiema rękami- każdy Polak powinien przeczytać to dzieło.

  3. ewas said

    W w/w artykule nie wspomina sie o najwazniejszymm wydarzeniu historycznym, jakim
    bylo wystapienie naszego Wielkiego Rodaka – Romana Dmowskiego na Konferencji
    Pokojowej w Wersalu 1919, ktore przynioslo dla Polski najistotniejsze korzysci.
    Jako zreczny i przekonujacy polityk przemawial 5 godzin w jezyku angielskim i francuskim i Jemu zawdzieczamy odzyskanie Pomorza, Wielkopolski.

  4. Zdziwiony said

    W sierpniu 1918 r. Dmowski udaje sę do Ameryki, gdzie całoksztalt postulatów polskich w myśl programu Komitetu Narodowego Polskiego przedstawia szczegółowo Wilsonowi, na którego wpływ miał Paderewski i gdzie równocześnie występuje wobec tamtejszego naszego wychodztwa. Na terenie Ameryki spotyka się z wrogimi dla Polski wpływami żydostwa, o czym póżniej tak pisze:

    „Wkrótce po moim przyjeżdzie (do Nowego Jorku) zgłosił się do mnie znany powszechnie przywódca Żydow w Ameryce, adwokat i finansista nowojorski, p. Louis Marshall. Przyjqłern go i rozmawialismy aż dwie godziny. Powiedzial mi, bez ogrodek, że Żydzi sq wrogami Polski, bo Polska prześladuje ich współwyznawców. Gdy mu zwróciłem uwagę że w Polsce pogromów nie było i nie ma, usłyszałem znamiennq odpowiedż, że Żydzi wolq pogromy od bojkotu. Zawsze to myślałem.
    ,.Gdy się skarżył na to, że Żydzi w Polsce sq wygłodzeni, wskazałem mu, że Polska jest sama głodna… To wszakże p. Marshallowi nie trafiało do przekonania…
    „Gdy się zbliżał ku końcowi mój pobyt w Stanach Zjednoczonych wiedziałem, że podczas Konferencji Pokojoej najzażartszych wrogów naszej sprawy będziemy mieli w Żydach”.

  5. Zdziwiony said

    Roman Dmowski:
    Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickego gruntu, skazani są na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie. Bez tego co zrobił chrystianizm i Kościół Rzymski w dziejach, nie istniałyby narody dzisiejsze. Od rozbicia narodowego, na skutek rozbicia religijnego ocaliła nas reakcja katolicka. Bo „katolicyzm” nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie. Tym to się tłumaczy walka masonerii przeciwko Kościołowi, walka której nie było w krajach protestackich, gdzie masoneria dla wyznań i sekt stała się rodzajem nadkościoła. Naród szczerze, istotnie katolicki musi dbać o to, żeby prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi.

  6. Guła said

    Bezwzględnie wolę wspomnienia Piłsudskiego.

    A co do sukcesów w konferencji wersalskiej to nie osiągnął żadnych prócz wiwatu na stojąco słuchaczy po pięciogodzinnej przemowie, post factum, w kilku językach. Z reprezentacji delegacji polskiej wyeliminowali jego właśnie żydzi, którzy wolą pogromy od bojkotu. Co powinni dać endecji do myślenia.

  7. ENKI said

    Stanisław Grabski „Pamiętniki” t.2. List od Dmowskiego : „Postanowiłem nie brać żadnego stanowiska…Świat wchodzi w okres wszechpotęgi międzynarodowego żydostwa, od którego w znacznej mierze sprawy wszystkich państw będą zależały. Nie ma człowieka w Polsce, a może na świecie, który byłby bardziej przez Żydów znienawidzony. Otóż ja , jako prezydent Rzeczypospolitej, czy jako premier, czy jako minister spraw zagranicznych…za drogo bym Polskę kosztował.”

  8. Stary Warszawiak said

    Roman Dmowski – to warszawiak, a właściwie grochowiak. Urodził się w Warszawie w dzielnicy Grochów w pod-dzielnicy
    Kamionek. Dla uczczenia Jego urodzin warszawiacy umieścili w pobliżu kościoła pod dawnym wezwaniem „Matki Boskiej
    Zwycięskiej” (kościół powstał w 1932 roku dla uczenia zwycięstwa nad bolszewią w 1920 roku) kamień przypominający
    urodzenie w tej dzielnicy Wielkiego Polaka Narodowca.
    A żydzi próbowali już zawładnąć Polską w 1920 roku – kiedy to Dzierżyński, Marchlewski i 100 % żyd Kon, czekali na
    plebanii w Wyszkowie (około 60 km od centrum Warszawy) jak krasnaja armia „wyzwoli Warszawę od Panów”, ażeby
    bolszewicka dzicz i żydzi mogli zawładnąć już wtedy Polską.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: