Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Liwiusz o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Boydar o Wolne tematy (82 – …
    Emilian58 o Atak serca ze strachu przed… a…
    Yagiel o Wolne tematy (82 – …
    Emilian58 o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Kojak o Atak serca ze strachu przed… a…
    semperparatus o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o Aktualność geopolityki!?
    Greg o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    NC o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Greg o Tajemnicze zjawisko ostateczne…
    Mietek o Aktualność geopolityki!?
    kontra o Wolne tematy (82 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Marketing polsko-rosyjski – rozmowa z Sylwią Stanik

Posted by Marucha w dniu 2014-07-11 (Piątek)

„Rosjanie interesują się literaturą światową, choć najczęściej sięgają po autorów zachodnioeuropejskich, amerykańskich. Jeśli chodzi o literaturę polską muszę przyznać, że jest ona dostępna, wiele pozycji znajduje się na półkach w księgarniach, niemniej jednak czytają je mniejszości. Nazwiskami znanymi w Rosji z pewnością są najbardziej popularni u nas artyści; Mickiewicz, Sienkiewicz, a także Reymont” – mówi o literackiej Rosji Sylwia Stanik

W jaki sposób znalazłaś się w Moskwie?

– Studiuję na wydziale rusycystyki UŁ. Licencjat, który był wstępem do moich studiów magisterskich to klasyczna filologia rosyjska.

Jako kierunek magisterski wybrałam specjalizację Komunikacja międzykulturowa z elementami marketingu. W semestrze letnim roku akademickiego 2012-2013 złożyłam kwestionariusz w sprawie wyjazdu organizowanego przez BUWiWM [Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej do Moskwy]. Dużo szczęścia a także starania włożone w uzyskanie dostatecznie dobrej średniej pozwoliły mi studiować w semestrze zimowym roku akademickiego 2013-2014 w Instytucie im. A.S. Puszkina w Moskwie.

Jak wyglądał Twój harmonogram zajęć?

– Wykłady i ćwiczenia zajmowały nam, studentom V roku dokładnie trzy dni, czyli poniedziałek, wtorek i środę. Czwartek i piątek były dniami które spędzaliśmy w bibliotece bądź na konsultacjach z przydzielonym nam promotorem. Pozostałe dni tygodnia były wolne od nauki. W praktyce Instytut organizował nam wycieczki/wyjazdy do centrum bądź okolicznych muzeów które warto było odwiedzić. Każdy rocznik, który był na wymianie, miał zupełnie inny plan nauki zsynchronizowany z realizowanym na rodzimej uczelni.

Co nowego dowiedziałaś się o literaturze rosyjskiej, ponad to, co wyniosłaś ze studiów?

– Przede wszystkim poznałam nowy poziom „uwielbienia” i chełpienia się przez Rosjan postacią A.S. Puszkina. Rusycyści wszystkich polskich uczelni wiedzą, iż Puszkin wielkim poetą był, jednak dla Rosjan postać ta jest wręcz owiana kultem świętości. Na cześć poety powstała miejscowość Puszkin, a także muzeum sztuki, które znajduje się w Moskwie mieszczące kolekcję sztuki rosyjskiej, a także niezliczona ilość pomników i tablic upamiętniających poetę.

Jacy pisarze są teraz modni w Rosji?

–Do listy topowych pisarzy rosyjskich z pewnością możemy zaliczyć Darię Doncową, Julię Sziłową, Tatjanę Ustinowę, Aleksandrę Marininę, a także Tatjanę Poljakową. Jeśli chodzi o zachodnich pisarzy nie sposób pominąć Paulo Coelho a jeszcze kilka lat wstecz Rosjanie zachwycali się Harry Potterem autorstwa Joanne Kathleen Rowling.

Jak usytuowałabyś obecne zjawiska w literaturze rosyjskiej na tle zjawisk światowych?

– Mówiąc o współczesnej literaturze światowej nie sposób pominąć zjawiska którym jest ogarniająca nas komercjalizacja. Pisarze zachodnioeuropejscy, amerykańscy prześcigają się w pisaniu coraz to doskonalszych poradników podpowiadających zwykłym śmiertelnikom, jak żyć, dyktującym nam amerykańskie „keep smiling”. Z drugiej strony mamy fantastykę na czele z Harry Potterem, a także romanse dla kobiet czytane do poduszki. Tu właśnie możemy zauważyć różnicę między pozycjami rosyjskimi i światowymi.

Trudno mi powiedzieć o trendach światowych, ponieważ nie mogę niestety pochwalić się dużą znajomością utworów pisanych przez azjatyckich autorów, czy też pochodzących z Australii. Niemniej jednak porównam Europę i Amerykę, na czele z USA, z Rosją pod kątem treści współczesnych książek. Pierwszą uwagą, jaka mi się nasuwa jest głębia, oddanie w dziełach rosyjskich duszy, fatalizmu tak bliskiemu mieszkańców kraju.

Jaka jest recepcja literatury polskiej w Rosji?

– Rosjanie interesują się literaturą światową, choć najczęściej sięgają po autorów zachodnioeuropejskich, amerykańskich. Jeśli chodzi o literaturę polską muszę przyznać, że jest ona dostępna, wiele pozycji znajduje się na półkach w księgarniach, niemniej jednak czytają je mniejszości. Nazwiskami znanymi w Rosji z pewnością są najbardziej popularni u nas artyści; Mickiewicz, Sienkiewicz, a także Reymont. Literaturę polską w oryginale czytają najczęściej Polacy, którzy postanowili emigrować, bądź też znawcy języka i kultury naszego kraju.

Czy można powiedzieć, że wyrasta nowe pokolenie znawców literatury rosyjskiej w Polsce? Czym ono różni się od dawniejszych, zwłaszcza z epoki panującego komunizmu?

– Znawców literatury rosyjskiej w Polsce jest na prawdę wielu, proszę mi wierzyć, że na każdym wydziale filologii rosyjskiej, słowiańskiej znajduje się całe grono wielbicieli rosyjskich poetów, dramaturgów itd. Nie nazwę każdego studenta instytutu znawcą, niemniej jednak stopień zaznajomienia z literaturą naszych dalszych sąsiadów jest satysfakcjonujący aby odbyć rozmowę na tematy związane z literaturą z rodzimym Rosjaninem.

Tak jak już wspomniałam, na terenie naszego kraju uczelni wyższych zajmujących się poszerzaniem wiedzy z zakresu kultury, literatury a także obyczajowości rosyjskiej jest na prawdę wiele, nie będę tu przytaczać nazw. Na każdym z wydziałów, są dwie katedry, językoznawcza i literaturoznawcza. Tak więc osób (wykładowców) znających klasykę, a także literaturę współczesną jest całe grono. Dodam jeszcze, że na każdym szanującym się Uniwersytecie jest koło naukowe, gdzie studenci mogą rozwijać swoje pasje, a także przygotowywać się do konkursów recytatorskich w języku rosyjskim.

Jak w ogóle Polacy są teraz postrzegani w Rosji? Czy istnieje znaczna wymiana kulturalna między oboma krajami?

– Trudno mi powiedzieć jak sytuacja wygląda w całym kraju, aby moja odpowiedź była bardziej wiarygodna położę nacisk na mieszkańców Moskwy a także Petersburga. Mieszkańcy dawnej i nowej stolicy z pewnością z zaciekawieniem nadstawiają ucha słysząc obco brzmiącą wymowę. Rozpoznają dość szybko narodowość, często podchodzą pytając czy w czymś mogą pomóc. Po krótkim czasie rozmowy, pytają czy jesteśmy z Kaliningradu, ponieważ tam wymowa nieco różni się od miejscowej. Może też się zdarzyć, że od razu nazwą nas „pszekami” – tak jak pisałam we wcześniejszym artykule, jest to określenie Polaków przez pryzmat naszej wymowy.

Cóż więcej mogę dodać, czasami Polaków traktuje się w stolicy Rosji dość lekceważąco, być może przez fakt iż sami nagłaśniają sprawę Smoleńska i robią to w sposób nieadekwatny zarzucając każdemu napotkanemu mieszkańcowi kraju winę za śmierć niewinnych ludzi.

Zawsze starałam się nie uogólniać, ponieważ jest to wielki błąd, tak też zrobię tym razem. Nie mogę odpowiedzieć na pytanie jednym zdaniem, ponieważ postrzeganie Polaka w Rosji zależy od wielu czynników, takich jak jego znajomość języka, nastawienie do mieszkańców a także znajomość rosyjskich realiów. Dla tych z czytelników, którzy planowali podróż, ale po przeczytaniu moich słów doszli do wniosku, że nie spotka ich w Moskwie i innych miastach nic dobrego wspomnę o wspaniałej polskiej aktorce Barbarze Brylskiej. Grała ona główną rolę kobiecą w filmie „Ironia losu” który zna każdy Rosjanin. Film emitowany jest każdego roku w telewizji w ostatni dzień roku kalendarzowego. Pani Barbara jest osobą bardzo znaną i pozytywnie kojarzoną przez większość mieszkańców kraju. Rosjanie uważają ją za uosobienie piękna, kobiecości i taktu.

Czego nauczyłaś się z kultury bycia podczas wizyty w Moskwie?

– Rosjanie znani są ze swojej gościnności na całym świecie. Prawdziwa domochazjajka to kobieta która opiekuje się domownikami, dba także o to aby kuchnia była zawsze pełna pyszności. Co do urody, rosyjskie kobiety uważam za najpiękniejsze na świecie. Nie są zoperowane jak Amerykanki, mają w sobie dużo naturalności, choć faktem jest, że używają do podkreślenia swojej słowiańskiej urody kosmetyków. Niemniej jednak robią to z umiarem, a efekt końcowy sprawia, że Rosjanie powłóczą za kobietami spojrzeniami w metrze, na ulicach i ogromnych centrach handlowych. Typowa „Sasza” z Moskwy już na zawsze będzie mi się kojarzyła z długonogą brunetką z długimi błyszczącymi włosami, odzianą zimą w naturalne futro które zwieńczy spódniczka przed kolano a także gustowna torebka z widocznym logo firmy.

Jakie masz plany odnośnie studiów rusycystycznych i zgłębiania literatury naszego bliskiego narodu?

– Aktualnie kończę studia magisterskie, przyszłą pracę chciałabym związać z moją specjalizacją, niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że świat wciąż idzie do przodu i jeszcze nie raz przyjdzie mi się podwyższać swoje kwalifikacje i uczyć nowych języków. Życie jest jedną wielką niespodzianką. Bywa, że obsypuje nas nagrodami, innym razem karci przeciwnościami losu. Myślę, że wszystko co dzieje się dookoła nas ma jakiś głębszy sens, czegoś nas uczy, kształtuje. Jeśli chodzi o literaturę, muszę przyznać, że wciąż czytam klasyki na które nie miałam dosyć czasu na zajęciach z literatury.

Rozmowę przeprowadził: Paweł Sieczko
Myśl Literacka, nr 73, lipiec 2014
http://mysl-polska.pl

Komentarze 24 do “Marketing polsko-rosyjski – rozmowa z Sylwią Stanik”

  1. Inkwizytor said

    W listopadzie 2013 spotkałem taką grupę chyba z sześciu studentek w Mariampolu. Jechaliśmy razem do Moskwy. Miały studiować w Instytucie Puszkina. Pomogłem im dostać się z dworca ruskiego na stacje Bielajewo. Może to jedna z nich ?

    Spostrzeżenia co do Moskwy ogólnie trafne chociaż po trzyletnim pobycie z lekceważenie ze strony Rosjan się nie spotkałem mimo, że mam z nimi codzienny kontakt. Z drugiej jednak strony nie mówię głupot zarzucając im udzial w sprawie smoleńskiej. Faktem natomiast jest szczególnie u nowoprzybyłych Polaków jakaś nieuzasadnione mania wielkości względem Ruskich. Niedawno jeden z takich debili zarzucał im mordowanie Polaków w Katyniu i wychwalał dobrobyt w UE. Ruscy są taktowani i tylko kowali głowami nad tym naszym dobrobytem ale ja gościa przeczołgałem zdrowo

  2. ENKI said

    Panienka S. z „dostatecznie dobrą średnią” na „wymianie międzynarodowej” w Instytucie A. S. Puszkina, specjalizuje się w
    komunikacji międzykulturowej z elementami marketingu…
    Co do komunikacji międzykulturowej, to jadąc do Moskwy, a tym bardziej do Instytutu Puszkina, powinna się do tego
    przygotować. A o jej nieprzygotowaniu świadczy zdanie: „… poznałam nowy poziom „uwielbienia” i chełpienia się przez
    Rosjan postacią Puszkina.”
    Otóż Rosjanie mają swoisty, właśnie rosyjski , stosunek do poezji, szczególnie do do poezji Puszkina; cieszą się Nim,
    napawają się, odkrywa ją na nowo każdy czytelnik z osobna. To spuścizna romantyzmu, również Puszkina, a polega ona na
    tym, że poetą jest również czytelnik, aktor, śpiewak, muzyk, malarz, jednym słowem każdy wrażliwy odbiorca.
    A panna S. na określenie „uczestnictwa w poezji Puszkina” ma zaledwie dwa słowa, nazywa to : „uwielbienie” i
    „chełpienie”, no i wyświechtany banał Gombra: Puszkin „wielkim poetą był”…To już poniżej „dostatecznie dobrej średniej”.
    Na lekcjach języka polskiego mówię Moim Uczniom: Czytajcie Puszkina, recytujcie, śpiewajcie, a jeśli spotkacie Rosjanina, to Puszkin pomoże Wam porozumieć się. Tak jak Goethe pomoże wam porozumieć się z Niemcem, a Whitman porozumieć się z Amerykaninem (no, może).

  3. zetef said

    Inkwizytor – bardzo dobrze uczyniłeś, ze tego nienawistnego gnoja przeczołgałeś. Popieram. Jak powszechnie wiadomo w Katyniu Polskich oficerów zabili Chińczycy. A według innych źródeł, zrobili to sami Polacy. Po prostu zastrzelili się. Sami.
    Rosjan tam w ogóle nie było. Tak trzymać. Gratuluję.

  4. Premizlaus said

    „Typowa „Sasza” z Moskwy już na zawsze będzie mi się kojarzyła z długonogą brunetką z długimi błyszczącymi włosami, odzianą zimą w naturalne futro które zwieńczy spódniczka przed kolano a także gustowna torebka z widocznym logo firmy.”

    Czyli zgnilizna Zachodu zaczyna wkraczać do Rosji.

  5. JO said

    ad.4. Wkroczyla dawno z Zydo-Gorbaczowa Pierestrojka…

    Teraz jest walka z nia taka jak I w Polsce przez Bractwo Piusa X. Dlatego Warto wspierac Bractwo, dlatego Warto Otworzyc kolejne szkoly Bractwa w Polsce.

  6. Marucha said

    Re 3:
    Kto Pana zdaniem podpisał rozkaz zgładzenia Polaków w Katyniu, Miednoje itd? I kto ten rozkaz osobiście wykonał?

  7. Marucha said

    Re 4:
    Noszenie naturalnych futer nie ma akurat nic wspólnego z zachodnią modą.

  8. Boydar said

    Panie Premizlaus, Sasza to chłopak, nie wstyd Panu ??? 🙂

  9. Zerohero said

    @6, Marucha

    Pan myśli, że tę kreaturę interesuje los jakiś tam Polaczków z Katynia albo narodowość sprawców? Katyń jest o tyle dobry, że polegając na niewiedzy historycznej mas można na nim budować antyrosyjską legendę. I nic ponad to.

    Samo połączenie „dobrodziejstw unijnych” i „ruskiego Katynia” w jednej głowie świadczy o całkowitym obrzezaniu mózgu. W tym przypadku Katyń to patriotyzm zastępczy, równie groteskowy jak pies kopulujący z nogą właściciela.

  10. jowram said

    „Obfitość” mleka, jogurtu, śmietany, spowodowana jest tym, że produkuje się je z importowanego proszku z domieszką nisko jakościowego oleju roślinnego w postaci emulsji oraz z emulsji z białka sojowego. Na tle tych prostacko sfałszowanych produktów, rażąco błyszczą pod względem smaku i jakości mleczne produkty z Białorusi, gdzie zachowuje się i rozwija stare „sowieckie” rolnictwo. Nie można nie wspomnieć o importowanych „trunkach”. Rozpasanie mafii alkoholowych rozpoczęło się od pobłażliwości Jelcyna.

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2014/07/10/zniszczenie-rolnictwa-w-rosji-albo-o-tym-co-jemy/

  11. Marucha said

    Re 8:
    Sasza może być też dziewucha. Np. Szasza Piwowarowa.

  12. Premizlaus said

    Re 7:
    Miałem na myśli spódniczkę przed kolano.
    Re 8:
    Odniosłem się do fragmentu artykułu. Panna Stanik (jakie wymowne nazwisko) opisywała kobietę o imieniu Sasza. Też mi trochę nie pasuje, bo faktycznie to mężczyźni noszą takie imię.

  13. Boydar said

    No to w takim razie mi jest wstyd. Że nie kumam rosyjskich imion.

  14. Marucha said

    A w ogóle ludzie dajcie spokój młodej dziewczynie, że nie od razu była taka mądra, jak starzy politykierscy wyjadacze.
    Ważne, że nie miała uprzedzeń, że chciała się czegoś nauczyć i dowiedzieć.
    I to ją odróżnia in plus od tego monstrualnego tumaństwa, jakie szaleje w Polsce.

  15. Romank said

    Stanik…bez glupich skojarzen ,,to stare nazwisko slowianskie Slaskie , Sorbskie , Czeske, Polskie . Ruskie……od Stanislawa ..Stanek, Stanik,…

  16. Romank said

    A Sasza to zdrobnienie od Alexander-Alexandra:-))))

  17. zetef said

    Ad.9 Panie gajowy, mam cytować dokumenty. Kto podpisał i zatwierdził decyzję o rozstrzelaniu jeńców? Zatwierdził Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan i Kalinin.
    Egzekucjami w Charkowie, pod nadzorem grupy funkcjonariuszy przybyłych z Moskwy, kierowali naczelnik charkowskiego NKWD major bezpieczeństwa państwowego Piotr Safonow, jego zastępca kapitan bezpieczeństwa państwowego Paweł Tichonow i komendant Wydziału Administracyjno-Gospodarczego charkowskiego NKWD starszy lejtnant bezpieczeństwa państwowego Timofiej Fiodorowicz Kuprij.
    To nie jest żadna sekretna wiedza. To można znaleźć w sieci więc nie bardzo rozumiem po co mnie Pan Gajowy o to pyta.
    Chyba że Pan Gajowy ma inne wyjaśnienie tej zbrodni.

  18. Boydar said

    Panie Zetef (17), Panu to chyba nikt nie przypier_dolił, albo jednak, ale jak Pan byłeś mały.

    Woroszyłow. Urodził się 4 lutego (23 stycznia wg kalendarza juliańskiego) 1881 we wsi Wierchnieje (ob. w obwodzie ługańskim na Ukrainie) w rodzinie robotnika kolejowego, z pochodzenia Ukrainiec.

    Mołotow. Pochodził z rodziny kupieckiej (chłe, chłe, kupieckiej). W roku 1906 wstąpił do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Dwukrotnie aresztowany przez ochranę. W 1912 podjął współpracę z założoną wtedy przez bolszewików gazetą Prawda.

    Anastas Iwanowicz Mikojan, (ur. 27 listopada 1895 w Sanahin, Armenia, Imperium Rosyjskie, zm. 21 października 1978 w Moskwie, ZSRR) – radziecki polityk, brat Artioma Mikojana. Z pochodzenia Ormianin (chłe, chłe, Ormianin).

    To tylko za wiki, dalej mi się nie chce. Dodam dla jasności, że sam Stalin był Chińczykiem.

  19. zetef said

    Ad.18 Możesz pan pieprzyć dalej mnie to wisi. Oczywiście poznaję po pańskich delikatnych aluzjach (owe słodkie ‚Chłe, chłe’) że taki np. Mikojan był żydem. I Mołotow (nazwisko Skriabin) to też żyd, a Woroszyłow to Ukrainiec.Rosjan tam w ogóle nie było. Proszę bredzić dalej.
    Zgodnie z Pana pokręconym tokiem rozumowania to II wojnę rozpoczęli naziści. Zbrodni wojennych dokonywali naziści.
    Sary dziad Benedykt XVI w Auschwitz ględził, ze pierwszą ofiarą nazistów byli Niemcy. Jednym słowem Niemców w tej wojnie nie było.
    Przewodniczącym stawki naczelnego dowództwa sił zbrojnych ZSRR był J.Stalin. Wojnę wygrali Gruzini (chłe, chłe Gruzini).

  20. Boydar said

    Panie Zetef Szanowny

    Zgodnie z moim, zupełnie prostym wbrew pozorom, tokiem rozumowania, II WŚ zaplanowali, sfinansowali, przeprowadzili i wygrali żydzi. Przy względnie niewielkich stratach własnych. Tak jak ich tatełe, w miarę możliwości używali cudzych rąk. Pozbyli się także przy okazji, wadliwie sprofilowanej części swych pobratymców, co od początku było zakładane jako kolejny z ważnych celów. Cele główne omawiane były w Gajówce wielokrotnie i wyczerpująco, więc dzisiaj i teraz sobie daruję ich wymienianie. Co Pan widzi w tym rozumowaniu pokręconego ?

  21. zetef said

    Ad.20 Szanowny Panie Boydar!
    Jest jakiś błąd w Pańskim rozumowaniu. Choć teza jaką Pan postawił jest kusząca. Bo jest prosta.
    Proste tezy są z natury zwodnicze.
    Nie zgadzam się z Pańską opinią, trudno. I do szału doprowadza mnie gloryfikacja żydów. To znaczy twierdzenie, że są wszechmocni.
    Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję pokłócić się.
    Dla mnie kłótnia z Panem to przyjemność. Mam nadzieję, że Pan tak samo odbiera moje nieśmiałe próby polemiki.
    Pozdrawiam mimo różnic w widzeniu świata i historii.

  22. Marucha said

    Re 21:
    Żydzi wszechmocni nie są. Ale ich mocy wystarcza na niemal całkowite opanowanie mediów, bankowości, rozrywki itd. – oraz wpuszczanie w kanał USA i innych krajów dla własnych zbrodniczych celów.

  23. Boydar said

    Ja też uwielbiam się wykłócać, gdybym nie był katolikiem, zapewne szukał bym greckich przekupek w poprzednich wcieleniach 🙂

    Tak jak nadmienił Pan Gajowy, wszechmocni to oni nie są. Ale taki np. mistrz judo (sic!) potrafi wykorzystać siłę przeciwnika dla własnego zwycięstwa. I oni dokładnie tak to robią. Bezwzględnie wykorzystują wszystkie nasze błędy, słabości, wady i brak wiary w Boga i Jego Prawa. My załatwiamy się sami bez mydła. Katyń, gdzie osobiście strzelali w szyję, mord cara, etc. to krople w morzu zbrodni, dokonanych w ich interesie ale ich własnymi rękami. Cała reszta nieprawości realizowana jest rękami cudzymi. Można zapytać, jak to możliwe. Ano możliwe. Bo to kwestia wyłącznie wiedzy wynikającej z doświadczenia. A doświadczeń mają nieprzerwanie z paru tysięcy lat; jeszcze przed Egiptem i Sumerem. Z ciągłością władzy i doświadczeń Sanhedrynu może stawać w szranki jedynie Państwo Środka, też zresztą niezłe glizdy. O ludzkich słabościach, „starsi i madrzejsi” wiedzą wszystko. O tych które były, są i będą. Jeżeli brakuje jakiejś słabości do realizacji bieżących zadań, potrafią ją wymyślić i wdrożyć do powszechnego użytku.
    Ciągłość władzy i doświadczeń oraz brak nawet śladów sumienia, owocuje „sukcesami” których trudno zazdrościć lecz nie sposób kwestionować. Nie mam dzisiaj czasu ani nastroju do rozpisywania się na ten temat, bo musiał bym np. całą Gajówkę od nowa napisać. Tylko po co, skoro już została napisana. A przecież Gajówka to tylko maleńka kropka w bibliotece tematu. Ma jednak tą unikalną cechę, że po owej bibliotece jest całkiem najlepsiejszym przewodnikiem. Trochę chaotycznie może piszę, ale dowiedziałem się właśnie, że umarł na raka żołądka mój dobry kolega. W trzy tygodnie Się chłopak zabrał. Pozdrawiam Pana.

  24. zetef said

    Ad.22 i Ad.23 To panowie piszą jest prawdą. Ja jednak nie mogę pojąc jednej rzeczy. Skoro mieszkaliśmy z parchami w jednym kraju przez ponad 500 lat. To jak się to stało że ciągle dajemy się dymać? Jeśli macie Panowie w domu złodzieja to po jakimś czasie nawet najgłupszy baran zorientuje się że jest okradany. I zwyczajnie nie pozwala na to, a w każdym razie usiłuje się bronić.
    U nas w Polsce nic takiego nie było.
    A nawet jeśli było, to próba samoobrony bała rachityczna i nieskuteczna.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: