Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Masakra warszawskiej Woli – największa tragedia Powstania

Posted by Marucha w dniu 2014-08-01 (Piątek)

Masakra na warszawskiej Woli była najkrwawszym epizodem Powstania Warszawskiego. Choć jej apogeum przypadło na 5 i 6 sierpnia 1944 r., zaczęła się tak naprawdę już w pierwszym dniu powstania.

Według szacunków, w jej wyniku śmierć poniosło ponad 50 tysięcy mieszkańców, w przeważającej większości bezbronnych cywilów. W ciągu kilku sierpniowych dni 1944 roku w Warszawie zamordowano więc niemal dwukrotnie więcej Polaków, niż w Katyniu, Miednoje i Charkowie.

Straszliwe mordy były realizacją rozkazu Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera, wydanego w odpowiedzi na wieść o wybuchu Powstania Warszawskiego, zgodnie z którym należało „nie brać żadnych jeńców” i zabić „każdego mieszkańca” zbuntowanego miasta bez względu na wiek i płeć. To właśnie na Wolę, obok Ochoty, w pierwszej kolejności zostało skierowane uderzenie sił niemieckich, którym towarzyszyli rosyjscy i ukraińscy kolaboranci.

Jak wspomina prof. Hans Thieme, który wówczas służył w Wehrmahcie, „rozstrzeliwano wszystko co polskie, bez względu na wiek i płeć”. Na żadne względy nie mogli liczyć duchowni ani lekarze. Mordowano nawet dzieci z Sierocińca Prawosławnego, znajdującego się przy ul. Wolskiej 149. Nie oszczędzano także kobiet w ciąży.

Wanda Felicja Lurie w czasie trwania rzezi miała 33 lata. Matka trójki dzieci, była w ostatnim miesiącu ciąży z kolejnym z nich. „(…) kierujący egzekucją oficer kazał mnie dołączyć do grupy idącej na rozstrzelanie… Odepchnął mnie tak, że się przewróciłam. Widział, że jestem w ostatnim miesiącu ciąży. Potem uderzył i popchnął mojego starszego synka wołając Prędzej ty polski bandyto!… Dzieci szły płacząc… W pewnym momencie oprawca stojący za mną strzelił starszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci. Potem strzelano do mnie. Przewróciłam się na lewy bok. Kula trafiła w kark, przeszła przez dolną część czaszki, wychodząc przez prawy policzek. Dostałam krwotoku ciążowego, a wraz z kulą wyplułam kilka zębów”, wspominała później Lurie, której udało się wydostać spod stosu trupów.

Mordowano także chorych przebywających w szpitalach i osoby szukające w nich schronienia. Przykładowo w szpitalu na ul. Górczewskiej rozstrzelano 12 000 ludzi. W tym przypadku Niemcom pomagali kolaboranci ukraińscy (oraz gruzińscy). Jak wspomina świadek wydarzeń, Jan Bęcwałek, przy Szpitalu Wolskim, w szopach znajdujących się w szpitalnym podwórzu, Niemcy trzymali zgromadzonych jeńców. Byli to mężczyźni i chłopcy, niekiedy w wieku 10-12 lat. Nakazano im wykopać dół o głębokości 5 metrów. Gdy wykonano rozkaz Niemców, do akcji przystąpili Ukraińcy strzelając w tył głowy. Ciała poległych wpadały do dołu.

„Pod domem, w którym mieszkaliśmy na Woli przy ulicy Sowińskiego, pojawiła się grupa szturmowa żołnierzy w mundurach niemieckich obwieszonych taśmami amunicji i granatami. Były to oddziały niemieckie i ich kolaboracyjni sprzymierzeńcy: Rosjanie i Ukraińcy. Widok był przerażający. Strach paraliżował poruszanie się i zapierał dech. Kilkunastu żołnierzy wbiegło do budynku i plądrowało mieszkania, grabiąc, co się dało. Lęku, jaki nas ogarniał nie da się opisać. Nagle padły strzały i dwujęzyczne okrzyki: raus, wychodzitie skorej, schnell. Wszyscy mieszkańcy naszej kamienicy rzucili się do wyjścia i tu znów padły komendy: hände hoch, ruki wierch, pod stienku – wspomina Jerzy Janowski, który podczas Powstania Warszawskiego miał 12 lat.

Sam Janowski miał wiele szczęścia, wskutek osobliwego splotu wydarzeń i błagań jednej z niemieckojęzycznych sąsiadek do egzekucji nie doszło. Takie przypadki nie należały jednak do częstych.

W szpitalu św. Łazarza śmierć poniosło 1200 osób. Byli wśród nich ranni, chorzy, personel a także dzieci szukające schronienia. Ponieważ wśród rannych byli Niemcy, napastnicy po pewnym czasie zdecydowali się przewieźć ich do innego szpitala. Podczas masakry zabito m.in. nastoletnie harcerki, a także zakonne i świeckie pielęgniarki. Miejsc takich masakr były dziesiątki.

Sytuacja na Woli nieco uspokoiła się 5 sierpnia 1944 r., gdy do dzielnicy dotarł gen. SS Erich von dem Bach-Zelewski kierujący walką z Powstańcami. Nakazał on powstrzymanie się od mordowania kobiet i dzieci. Był to efekt zimnej kalkulacji, a nie współczucia – esesman stwierdził, że egzekucje cywilów stanowią marnotrawstwo energii i amunicji. Ponadto ludność cywilna mogła jeszcze być przydatna do pracy przymusowej. Równocześnie nie zdecydowano się na rezygnację z mordów na mężczyznach, które nadal trwały.

5 lub 6 sierpnia doszło do spalenia ludności zamkniętej w jednym z domów [może to Polacy podpalili Żydów? – admin]. „Pomiędzy godziną 23 a 24 usłyszałem straszne jęki, krzyki i strzały dochodzące z posesji Kosakiewicza. Wydawało mi się, iż strzały padają z posesji Lilpopa, położonej naprzeciwko nr 54. Wyszedłem po cichu z domu, doczołgałem się do rowu po stronie toru kolejowego. Zobaczyłem wtedy, iż dom nr 54 stoi w płomieniach, a jednocześnie słyszałem dochodzące z płonącego domu straszne krzyki i przekleństwa rzucane na Niemców i wołanie dzieci: Mamo!. Nikt z płonącego domu nie uciekł, z tej strony okna były zabite deskami, drzwi musiały być zamknięte. Od strony fabryki Lilpopa padały strzały seryjne, nie zorientowałem się, z jakiej broni. Zrozumiałem, iż płoną ludzie żywcem” – wspomina Stefan Urilch. Dzień później, 6 czerwca, rozstrzelano załogę elektrowni kolejowej przy ul. Okopowej, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jak przypominają Janina Mańkowska, Jerzy Janowski i Maciej Janaszek-Seydlitz, morderstwa cywilów – w tym kobiet i dzieci – trwały, mimo rozkazu von dem Bacha do połowy sierpnia. Jedna z ostatnich masowych egzekucji miała miejsce 15 sierpnia, gdy na cmentarzach katolickim i prawosławnych rozstrzelano ponad 2000 osób. Gdy w drugiej dekadzie sierpnia cała Wola została zajęta przez Niemców, rozpoczęło się usuwanie śladów zbrodni. W tym celu powołano nawet specjalny oddział – Verbrennugskommando Warschau. Jednostka ta zbierała ciała zamordowanych i formowała z nich stosy, które następnie podpalano. Mimo tego, pamięci o zbrodni Niemców i ich kolaborantów, a także o bohaterstwie mieszkańców Warszawy, nie udało się zatrzeć.

Źródło: sppw1944.org
Marcin Jendrzejczak
http://www.pch24.pl

Komentarzy 13 do “Masakra warszawskiej Woli – największa tragedia Powstania”

  1. Aro said

    Moja dzielnica. Fabryka Lilpopa, miejsce naszych wielokrotnych spotkań. Wciąż przed nią od strony ul. Prymasa Tysiąclecia stoi betonowa ścianka z otworem – tu stał strażnik niemiecki. Dziś ścianka pomalowana jest przez „artystów”. Fabrykę, poza biurowcem, Niemcy wysadzili w powietrze, maszyny zabrali, plany i inżynierów również.

    A dziś, trzeba dzieciom wyjaśnić delikatnie o co w tym chodziło. Ech, może nawet niektórzy nie wiedzą jakie to trudne.

  2. Juziek said

    Powstanie Warszawskie.

    Nie potrzebna w interesie Polski rzeź młodego pokolenia Polaków!

    Przepraszam za niestosowne porównanie: Gajówka to przedsięwzięcie niczym gajowemu nie potrzebne, a przeciwnie, odciągające go od innych obowiązków… – admin

  3. JO said

    ad.2. Potrzebna dla Zydo-Masonerii, to ona ja zaplanowala i zrealizowala.

    Wyciagnijmy z niej lekcje, nie dajmy sie jej Wodzic – Dzis Ona w PRL BIS – Caly Pookraglostolowy Establishment – Jaruzelski, Walesa, Kwasniewski, Komorowski, Mazowiecki, Geremek, Kuron, Michnik, Kaczynscy, Tusk, i cala rzesz niewymienionych a z nazwisk Publicznie Znana. Doslownie Rzesza wlacznie z Episkopatem Zydowskim – Macharski, Muszynski, Glemp….

    Oni DZIS wioda nas do SAMOZAGLADY tak jak to zrobili podczas Powstania Warszawskiego.

  4. Luxeuro said

    Ad. 3 – Prawda
    Oto jeden z nich tam gdzie tylko głupi by się pojawił.

  5. revers said

    Akurat chrabia Bul wybulil dla banderowcow z 300 baniek, starczy na 100 tys siekier dla razorow lub na 20 tysiecy kalachow dla azowcow.

    Nie ma to jak ofiary sami ostrza na siebie siekiery lub podaja bron by stworzyc iluzje bezpieczenstawa tzn. Masowa Propaganda Junkersow dziala dziala w najlepsze, usnieza instykt samozachowawczy kaze byc poslusznym, porawnym w kazdej sytuacji, za wszelka cene.

    Gdy pierwsze starzaly Bandery dosiegly juz podkarpackie domy.

    Dziasiaj nie lataja and Warszwawa Stukasy Ju 87
    i nie wydaja charakterystyczny dzwiek bombowca nurkujacego, dokladnie bomardujacego cele na niskim pulapie ale o wiele ciezsze padaja bomby medialne z zaleznych od NATO, Faszigton DC osrodkow
    manipulacji informacja, co lykaja tubylcy jak dobra papke, kolejny raz zburzonej kolumny Zygmunta nie sprzedadza staropolaninom.

    A na zapsztyku zabraknie Spartakusa i Kamila Baczynskiego.

  6. Agaton said

    //30 lipca należąca do komunistycznego ZPP „Radiostacja Kościuszko” kilkukrotnie powtórzyła wezwanie: … Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców!//

    Radiostacją dowodził żyd Tadeusz Daniszewski (właśc. Dawid Kirszbraun)
    Wielokrotnie aresztowany za działalność komunistyczną. Ostatnim wyrokiem w Warszawie z 24 stycznia 1938 skazany został na 12 lat ciężkiego więzienia bez zaliczenia pobytu w Berezie Kartuskiej. Osadzony w więzieniu w Rawiczu, wydostał się stamtąd wraz z innymi więźniami we wrześniu 1939.

    Dzisiaj w TVP info w programie „To jest temat” prowadząca Karolina Lewicka (z tych Lewitów co to sprzątają świątynię) judziła dwóch naszych rodaków. Jednym z nich był Piotr Zychowicz
    http://tinyurl.com/k3wbnd4
    drugiego nazwiska nie zapamiętałem (bo nie warto)
    „Każdy naród musi mieć swoją Masadę” to był główny motyw Lewickiej i tego kolesia o którym juz zapomniałem.

  7. Kar said

    re:1/dysputa przy lampce wina na pozny piatek

    wiedza..

    ..wlasnie przed chwila nie potrafilem wytlumaczyc czlowiekowi nowego pokolenia dlaczego moja mama zaraz krotko po wojnie nie byla na tyle „operatywna” gietka pazerna, ze nie zajela domu/calej kamienicy na Ziemiach Zachodnich za jednym posiedzeniem.. tak jak to dokladnie zrobila jego babka piszac na wrotach stodoly kreda krotkie:…”zaniate” !? Moja mama przybyla z Polski, a jego babka na oklep na loszadi na boso w kufajce zza Buga. Dwa rozne swiaty, mentalnosc, chalacka kultura..kur_wa totalna dzicz zadupie, ktora wciaz siedzi i panoszy sie po urzedach..

  8. I pomyśleć, że jeden z głównych odpowiedzialnych za tę wielką polską hekatombę, niejaki gen. Leopold Okulicki ps. Niedźwiadek jest dalej wysławiany na wszelkie możliwe sposoby, m.in. stanowi centralną postać pomnika AK, postawionego na terenie Sanktuarium MB – Bolesnej Królowej Polski w Katyniu… Głupota to, czy celowe szyderstwo z martrologii Narodu Polskiego.

  9. Luxeuro said

    Ad 6 – Do obrony Tadeusza Daniszewskiego znalazła się osoba

    Autor zwraca czytelnikowi nawet uwagę, że swój tekst chce zakończyć „uwagami dotyczącymi autorów podręcznika”, które zaczerpnął ze „Słownika historyków polskich”. [s. 91] Dowiadujemy się więc, że pełne nazwisko redaktorki brzmi Żanna Zelikman-Kormanowa [s. 92], Walentyna Najdus ma drugie nazwisko Smolar [s. 93], a Tadeusz Daniszewski to nie kto inny tylko Dawid Kirszbraun [s. 80]. Zresztą profesor Rulka zwraca szczególną uwagę na tego autora. Przestrzega czytelnika: „Nazwisko autora tych zdań [cytowane były wcześniej fragmenty rozdziału podręcznika napisane przez Daniszewskiego – R.S.] – Dawida Kirszbrauna, czyli Tadeusza Daniszewskiego – trzeba zapamiętać. To symbol całkowitego upadku i służalczości, do jakiego można dojść w zawodzie ideologicznego propagandysty – historyka”[s. 87]. Tak więc powodem, dla którego autorzy napisali taki podręcznik, dla którego podjęli się deprawacji polskiej młodzieży, zohydzania im polskiej narodowej historii, szydzenia z polskiego patriotyzmu było ich żydowskie pochodzenie. W ostatnim akapicie profesor Rulka wzywa żyjących jeszcze autorów „podręcznika hańby” lub ich dzieci, „by zechcieli podać motywy, dlaczego ten podręcznik napisali” [s. 97]. Oznacza to, że syn prof. Witolda Kuli, prof. Marcin Kula, lub jego wnuki powinni przepraszać za to, co pół wieku temu pisał ich ojciec i dziadek, lub tłumaczyć nam dlaczego to robił.

    http://or.icm.edu.pl/texty/Hanba_Panie_profesorze.html

    W 1939 (…)przedostał się do ZSRR. Tam w latach 1940-1941 był
    redaktorem naczelnym wydawnictw polskiego Państwowego Wydawnictwa
    Literackiego w Językach Obcych, a następnie do 1942 pracował w Głównym
    Zarządzie Politycznym Armii Czerwonej.

    W 1943-1944 objął stanowisko redaktora odpowiedzialnego za radiostację im.
    T. Kościuszki.

  10. kmiot said

    A może ktoś z Gajówki umie wytłumaczyć rolę RETINGERA współzałożyciela grupy BILDERBERG tak w „katastrofie” gibraltarskiej jak i w decyzji o wybuchu POWSTANIA w Warszawie i jego krótką wizytę w Warszawie przed.


  11. to jest piekny hold Powstancom. Prosze ten filmik rozeslac w SWIAT, tego wymaga nasza historia i honor Polakow i Polski naszej Pani Ojczyzny.

  12. Luxeuro said

    Ad. 10 – Jest trochę na ten temat tutaj,
    https://marucha.wordpress.com/2014/07/30/wolne-tematy-45-2014/#comment-402206

    Z tego artykułu dowiedziałem się ze AK próbowała usunąć tego gada. A więc wiedziano co on reprezentuje. W takiej sytuacji zachowanie gen. Okulickiego i jego fortunne usunięcie w Moskwie przez NKVD (może za dużo wiedział i potrzeba było go usunąć ?) ma pewien sens. Może Rettinger przekonał go osobiście „co ma robić” bo droga radiowa pozwala zbyt dużo ludziom dowiedzieć się jakie są zamiary.

    Rettinger – Józef Hieronim Retinger urodził się 17 kwietnia 1888 roku w Krakowie, w
    kamienicy przy ulicy Wiślnej 3, jako najmłodsze z pięciorga dzieci Józefa Stanisława
    Retingera, znanego krakowskiego adwokata, i Marii Krystyny, córki profesora chemii
    Emiliana Czyrniańskiego, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego1

    Emiliana Czyrniańsk – jego dziadek z matki strony
    Wychował się w greckokatolickiej rodzinie polskich Łemków. Jego ojciec był proboszczem w rodzinnej Florynce, zajmując jednocześnie stanowiska w administracji oświaty (inspektora szkolnego w Muszynie i radcy Konsystorza Przemyskiego ds. szkolnych). Po ukończeniu szkoły elementarnej i gimnazjum w Nowym Sączu Emilian Czyrniański zapragnął zostać księdzem.

    W 1911 roku Rettinger wyjechał do Anglii, gdzie nawiązał kontakt z Józefem Korzeniowskim (Conradem).

    Józef Korzeniowski –
    Korzeniowski urodził się w 1857 roku w Berdyczowie jako syn działacza niepodległościowego i społecznego Apollona Korzeniowskiego i Ewy z Bobrowskich, którzy pobrali się w tym samym roku[7]. Korzeniowscy należeli do rodzin szlacheckich pozbawionych ziemi po powstaniu listopadowym[7]. W 1861 roku rodzina przeniosła się do Warszawy[7]; w nowym mieszkaniu przy Nowym Świecie 45 odbyło się pierwsze posiedzenie Komitetu Miejskiego, będącego zalążkiem Komitetu Centralnego Narodowego[7].

    Apollo Korzeniowski herbu Nałęcz [ur. 21 lutego 1820 w Honoratce[1] (wtedy: pow. lipowiecki, gubernia kijowska; obecnie: rejon oratowski, obwód winnicki) zm. 23 maja 1869 w Krakowie – polski pisarz, poeta i autor dramatów, ojciec Józefa Konrada Korzeniowskiego (Josepha Conrada).

    W 1861 brał udział w przygotowaniach do wybuchu powstania styczniowego. W Warszawie zbliżył się do środowiska obozu czerwonych. Nawiązał kontakt z Ignacym Chmieleńskim. Korzeniowski był głównym organizatorem manifestacji patriotycznych w stolicy. Przygotował m.in. obchody rocznicy unii lubelskiej, manifestacje po pogrzebie prymasa Antoniego Fijałkowskiego. 23 września 1861 kierował akcją bojkotowania wyborów samorządowych w Kongresówce. Był autorem odezwy Do Braci Polaków, Rusinów i Litwinów, wygłoszonej podczas Zjazdu w Horodle.

    Stefan Kisielewski – ten co tak dobrze zna Rettingera.
    Oto informacja w Wiki po angielsku,
    „Kisielewski was born to a Polish father Zygmunt Kisielewski and a Jewish mother Salomea Szapiro.”
    a tu wersja polska
    „Syn Zygmunta i Salomei z domu Szapiro (ciotki Hanki Sawickiej)[1], bratanek Jana Augusta Kisielewskiego, satyryka i współzałożyciela kabaretu Zielony Balonik.”

    W czasie Powstania Warszawskiego Wiki ciekawie informuje nas co robi Pan Kisielowski,
    „Po wybuchu wojny brał udział w kampanii wrześniowej, okres okupacji spędził w Warszawie, działając jako pedagog, akompaniator oraz pracownik Wydziału Delegatury Rządu na Kraj. W 1942 r. ożenił się z Lidią Hintz. Podczas powstania warszawskiego pracował w radiu. Podczas powstania stracił większość dorobku kompozytorskiego.”

    Hanka Sawicka –
    Jej rodzicami byli Maria i Bernard Szapirowie. Ojciec był członkiem PPS-Lewica. Hanna Sawicka była kuzynką Stefana Kisielewskiego (jego matka Salomea z d. Szapiro była siostrą Bernarda). Od 1925 r. uczęszczała do szkoły podstawowej, a potem do gimnazjum. W 1931 r. rodzina przeprowadziła się do Warszawy. Tam zdała maturę i wstąpiła na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W 1935 r. została aktywistką Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, pozostającej wówczas pod silnymi wpływami nielegalnego Komunistycznego Związku Młodzieży Polski i Komunistycznej Partii Polski. W 1936 zmarła jej matka. Rok później rozpoczęła naukę w Studium Pracy Społeczno-Oświatowej przy Wolnej Wszechnicy Polski, jednocześnie kontynuowała studia prawnicze. Od pierwszych dni okupacji Sawicka organizowała pomoc dla więźniów politycznych. Wraz z rówieśnikami wydała w okupowanej stolicy pierwsze podziemne pismo „Wolność”.

    Rettinger to ciekawa chałka.

  13. Ad. 12: Istotnie, na zdrowy rozum wszystko wskazuje na to, iż, jak to dowodzi załączony przez p. Luxero komentarz p. Podczaszego, J. Rettinger przybył do Polski własnie głównie w celu objęcia politycznego nadzoru (ze strony żydomasonerii i Brytyjczyków) nad doprowadzeniem do wybuchu powstania (miał w momencie swego skoku na spadochronie na obszar okupowanej Polski nie 52, ale, zdaje się, już 56 lat, więc był to naprawdę spory wyczyn; trudno sobie wyobrazić, żeby mocodawcy wystawili tak wysoko postawionego masona na tak poważne ryzyko tylko dla szczegółowego wybadania sytuacji politycznej Polski, czy jakoś tam podobnie, które to bajki można znaleźć choćby w Wikipedii). Od strony zaś wojskowej podobną rolę odgrywał Okulicki – jest bardzo prawdopodobne (choć nie do końca pewne, i dotąd nie udowodnione), że obaj panowie ściśle ze sobą współpracowali w tym „zbożnym” dziele.
    Kwestią natomiast wysoce dyskusyjną i problematyczną jest rzekoma próba jego „sprzątnięcia” w kontekście jego kontaktów z podziemiem komunistycznym. jeśli nawet miała ona miejsce, to z całą pewnością poza plecami najwyższego dowództwa AK, które było również bardzo mocno spenetrowane przez masonerii i mafię piłsudczykowską, jako w pewnym sensie oddolna inicjatywa autentycznych polskich patriotów.
    Co nieco w temacie okoliczności i osób odpowiedzialnych w największym stopniu za wybuch powstania można poczytać m.in. tutaj:

    Click to access 7-8-9.pdf

Sorry, the comment form is closed at this time.