Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Jak długo „Zachód” będzie mógł…
    errorous o Jak wymyślono naród żydowski?…
    errorous o Jak wymyślono naród żydowski?…
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Wolne tematy (83 – …
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    errorous o Jak wymyślono naród żydowski?…
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    Boydar o Jak wymyślono naród żydowski?…
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    Emilian58 o Jak długo „Zachód” będzie mógł…
    kontra o Wolne tematy (83 – …
    Emilian58 o Powstanie nowa formacja, po to…
    lewarek.pl o Wolne tematy (83 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

„Poszli nasi w bój bez broni…”

Posted by Marucha w dniu 2014-08-07 (Czwartek)

Piątego sierpnia 1864 roku na szubienicy ustawionej na stokach warszawskiej Cytadeli stracono pięciu przywódców powstania styczniowego: Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego.

Zwłaszcza utrata pierwszego z wymienionych – przywódcy zrywu, stanowiła wielki cios dla walczącego o niepodległość narodu. Aresztowanie dyktatora w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku można uznać za datę kończącą powstanie rozumiane jako walkę zorganizowaną.

Spośród wszystkich polskich zrywów okresu rozbiorów powstanie styczniowe trwało najdłużej. Niestety, rozpoczęte w niesprzyjającej sytuacji politycznej i źle przygotowane, stało się bardziej aktem rozpaczy niż, według definicji wojny wyrażonej przez Clausewitza, prowadzeniem polityki środkami militarnymi.

Niewątpliwie położenie żyjących pod zaborem rosyjskim było trudne i mogło moralnie usprawiedliwić bunt przeciwko tyrańskiemu rządowi, który odmawiał Polakom niektórych podstawowych praw. W zachodnich guberniach Rosji, tj. na ziemiach polskich nie wchodzących w skład Królestwa Polskiego, trwały prześladowania i rusyfikacja. W samej Kongresówce, wprawdzie w szkołach uczono po polsku, jednak liczba placówek oświatowych, zwłaszcza średniego szczebla, była niewielka. Szkolnictwo wyższe prawie nie istniało. Władze carskie ograniczały możliwość samoorganizowania się społeczeństwa.

Szczególnie silnemu uciskowi poddany był Kościół katolicki. Car bardzo starannie dobierał kandydatów na stolice biskupie w poszczególnych diecezjach. Niemal nie do pomyślenia było, aby ordynariuszem został kandydat energiczny i gorliwy w pracy duszpasterskiej, no chyba że przez pomyłkę. Car akceptował jedynie ludzi słabych, uległych władzom, najlepiej starszych i schorowanych. Charakterystyczne zwłaszcza dla polityki imperatora Mikołaja I w tej dziedzinie były długie, nawet kilkunastoletnie okresy, w których stolice biskupie pozostawały nieobsadzone.

Podzieleni patrioci

Śmierć Mikołaja I oraz klęska Rosji w wojnie krymskiej poprawiły nieco sytuację Polaków w zaborze rosyjskim. Nowy car Aleksander II postanowił zmodernizować odziedziczone po ojcu państwo. Udało się to wykorzystać margrabiemu Aleksandrowi Wielopolskiemu do przeprowadzenia pewnych reform w Kongresówce za cenę wyrzeczenia się dążeń niepodległościowych. Spolszczono administrację Królestwa, przywrócono wyższą uczelnię w Warszawie pod nazwą Szkoły Głównej. Zelżały prześladowania Kościoła katolickiego, m. in. obsadzono wreszcie wszystkie wakujące stolice biskupie.

Oczywiście ogromną rolę dla uzyskania tych ograniczonych zdobyczy Polaków odgrywał nacisk społeczeństwa okazującego swe niepodległościowe dążenia poprzez liczny udział w nabożeństwach w intencjach patriotycznych oraz w manifestacjach.

Jak uczy Kościół, moralne prawo do buntu zbrojnego nie zależy jedynie od słuszności racji uciskanej społeczności. Musi rysować się równocześnie „rzeczywista możliwość powodzenia akcji zbrojnej, żeby można było usprawiedliwić ofiary czasu trwania wojny”.

Polscy działacze patriotyczni podzielili się na dwa obozy. Członkowie pierwszego z nich, zwani czerwonymi, dążyli do zbrojnej konfrontacji z caratem, wzorując się na metodach walki oraz ideach głoszonych przez ruchy rewolucyjne Europy. Drugi obóz – białych był w swych ideach konserwatywny. Biali nie ustępowali czerwonym żarliwością patriotyczną, zdawali sobie jednak sprawę z niebezpieczeństw, jakie wiążą się z powstaniem zbrojnym przeciw euroazjatyckiemu mocarstwu. Liczyli, że przez wymuszanie na caracie ustępstw i modernizację kraju uda się doczekać chwili, gdy sytuacja polityczna umożliwi Polakom wybicie się na niepodległość. Jednak, gdy wybuchło powstanie włączyli się w działania zbrojne.

Rewolucyjne szaleństwo

Dążący do szybkiego wybuchu powstania czerwoni zbudowali bardzo prężne, jak na warunki konspiracyjne, struktury władz. Niestety, dużo gorzej wyglądały przygotowania militarne. Polska armia regularna nie istniała od upadku powstania listopadowego. Brakowało oficerów i podoficerów. Fatalnie przedstawiało się uzbrojenie, zwłaszcza w pierwszym dniu walk. Na ok. 8 600 powstańców atakujących placówki rosyjskie tylko co dziesiąty (!) dysponował bronią palną, przeważnie strzelbami myśliwskimi. Kosy, których i tak w niektórych oddziałach nie starczyło dla wszystkich, nie mogły rozwiązać problemu, bowiem od czasów bitwy pod Racławicami skuteczność broni palnej i artylerii bardzo się poprawiła.

Istotnie przy tak słabych siłach rozpoczynanie powstania było szaleństwem. Jeżeli czerwoni liczyli na wsparcie rewolucjonistów z innych krajów, a zwłaszcza Rosjan, musieli się rozczarować. Do oddziałów powstańczych zgłosiło się stosunkowo niewielu obcokrajowców. Również oczekiwanie na wsparcie ze strony mocarstw zachodnich okazało się mrzonką. Dyplomacja tych państw potrafiła jedynie słać do cara noty dyplomatyczne.

Na domiar złego nieudolnie obmyślono sposób kierowania walkami na szczeblu centralnym. Rząd Narodowy z tym sobie nie radził. Powołani kolejno na dyktatorów Mierosławski i Langiewicz jednocześnie chcieli dowodzić jednym z oddziałów ukrywających się w lesie oraz kierować całym powstaniem. Szybko okazało się, że jest to niemożliwe. Obaj musieli opuścić tereny zaboru rosyjskiego. Źle dowodzone powstanie zaczęło przygasać.

Gromy z jesiennego nieba

W tej chwili na scenie pojawił się mocny człowiek, który postanowił, wziąć na swoje barki ciężar podtrzymania walk, co więcej, zbudowania armii narodowej, mogącej nawiązać regularną walkę z przeciwnikiem. Bez tego na interwencję mocarstw zachodnich nie było co liczyć. Człowiekiem tym był Romuald Traugutt, zdymisjonowany podpułkownik armii rosyjskiej. Co charakterystyczne nie należał on wcześniej do zwolenników rozpoczęcia powstania. Dopiero po wybuchu walk, poproszony przez ludzi zaangażowanych w tworzenie oddziałów powstańczych, objął komendę nad partią kobryńską.

Dowodził nią ze zmiennym powodzeniem przez blisko dwa miesiące. Zasłynął odpowiedzialnością i fachowością. W sierpniu 1863 r. stawił się w Warszawie. Mianowany generałem został wysłany z misją na zachód Europy. Wobec ostrożnej postawy mocarstw misja nie powiodła się, pozwoliła jednak Trauguttowi poznać międzynarodową sytuację polityczną. Po powrocie zdecydował się objąć władzę nad powstaniem. Dotychczasowi członkowie Rządu Narodowego na jego żądanie ustąpili 17 września 1863 r.

Dyktator natychmiast przystąpił do reorganizacji sił zbrojnych i administracji powstańczej. Dzięki temu chylący się ku upadkowi zryw nabrał nowego wigoru. „Z jesiennego nieba bić zaczęły gromy” – ocenił ten okres walk historiograf rosyjski Mikołaj Berg.

Traugutt musiał znaleźć energię i czas na kierowanie nie tylko dyplomacją i walkami, ale również życiem społeczeństwa. Jednym z pierwszych problemów, z jakim przyszło mu się zmierzyć była sprawa demonstracyjnego ubierania przez Polaków czarnych strojów. Namiestnik carski Teodor Berg wydał poparty grzywnami zakaz noszenia żałoby. W dodatku kobietom, które nie podporządkują się nakazowi, grożono odtransportowaniem do koszar i oddaniem wojsku rosyjskiemu. Traugutt przerażony barbarzyństwem wroga wezwał Polki do założenia kolorowych strojów.

W odróżnieniu od poprzednich dyktatorów sprawujących swoje funkcje z lasu nowy przywódca powstania skutecznie zarządzał walką z konspiracyjnego mieszkania w Warszawie. Niestety, kraj był już wyczerpany roczną walką, a złożone z ochotników wojska powstańcze nie mogły się równać z rosyjskim pod względem karności. Animozje między dowódcami potrafiły zepsuć niejedną inicjatywę Traugutta.

Wysoka cena za brak realizmu

Niestety, kres walki nadszedł dość szybko. Na wiosnę 1864 roku Rosjanom udało się aresztować przywódcę powstania. Po śledztwie, które przeszedł z godnością nikogo nie obciążając w zeznaniach, został skazany na śmierć i powieszony. Powstanie zaczęło dogasać, a naród liczył straty spowodowane awanturniczą polityką czerwonych, którzy rozpoczęli walki w niesprzyjających warunkach politycznych.

W imię mrzonek rewolucyjnych życie straciło 20 tysięcy poległych i pomordowanych, prawie dwukrotnie więcej trafiło na katorgę. Spłonęło 16 miasteczek i 86 wsi. Władze carskie zamknęły wiele klasztorów. Wielkim nieszczęściem były również konfiskaty majątków polskich zarówno na terenie Królestwa Polskiego jak i na Kresach wschodnich. Powstańcy marzyli o Polsce w granicach z 1772 r., a w wyniku swoich działań osłabili szansę powrotu ziem wschodnich w granice odrodzonej Rzeczpospolitej. Odrzucając zdobycze polityki Wielopolskiego spowodowali pogorszenie warunków rozwoju społeczeństwa polskiego na terenach zaboru rosyjskiego utwierdzając carat w przekonaniu, że jedyną polityką jaką można zastosować wobec Polaków jest wzmożona rusyfikacja.

Odpowiedzialność za klęskę nie obciąża jednak Romualda Traugutta. Poszedł walczyć, gdy walka trwała. Zdawał sobie bowiem sprawę, iż jego doświadczenie wojskowe może się przydać Ojczyźnie. Dał Polsce, to co mógł najcenniejszego – własne życie. Będąc głęboko religijnym codziennie rano modlił się przez godzinę, polecając Wszechmocnemu sprawę narodową. Świadkowie jego egzekucji wspominali, iż tuż przed śmiercią wzniósł oczy w niebo, prawdopodobnie zwracając się do Boga w modlitwie.

Głęboka wiara przywódcy powstania spowodowała, że w latach 80. XX wieku rozpoczęto starania o wszczęcie jego procesu beatyfikacyjnego.

Adam Kowalik
http://www.pch24.pl

Komentarze 43 do “„Poszli nasi w bój bez broni…””

  1. JerzyS said

    jak myślą Ignorantci!
    „wielki cios dla walczącego o niepodległość narodu”

    FAŁSZ I OBŁUDA

    Cios dla Narodu to działalność sztyletników!
    Ohydne skrytobójcze mordy ponad 1000 obywateli

    Nie chcą przyjąć do wiadomości , że …
    -, że wszyscy studenci byli przeciw powstaniu,
    że Biali byli przeciw powstaniu.
    że na wiosne car ogłosił amnestie

    Zapomniali o szkole terrorystów w Cueno i Genui
    ===============================================
    Prawdziwa mądrość to znajomość przyczyn
    sob, 2013-02-02 16:33 | David Neskiewicz

    Pan Jan nie zna się na mapie i kalendarzu!:)

    W kalendarz i na mapę patrz!Na jakim obszarze wybuchły walki, a na jakim NIE
    Od kiedy trwały przygotowania.
    Jak radzono sobie za pomocą terroryzmu z oponentami.
    wa wiec:

    Panie Janie
    Polska Szkoła Wojskowa rebeliantów na potrzeby przyszłego „powstania”
    została założona w Genui już październiku 1861 r.
    Przeniesiona do w Cuneo działała do sierpnia 1862 (NIC ZA DARMO! -kto finansował szkołę na 300 kursantów?)

    Od czerwca 1862 zaczęła się działalność Sztyletników!
    Zadanie?
    Eliminacja przywódców Białych którzy byli przeciwnikami powstania

    Cele tego powstania jasno określił już w jesieni 1862 roku
    Stefan Bobrowski:

    „‚Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu ,
    iż dla stłumienia naszego ruchu Rosja nie tylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszona wylać rzekę krwi polskiej;
    ta zaś rzeka stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najeźdźcami naszego kraju ,
    nie przypuszczam bowiem, aby nawet za pół wieku naród polski pościł tę krew w niepamięći aby wyciągnął rękę do nieprzyjaciela, który tę rzekę wypełnił krwią polską”

    Sztyletnicy mordowali skrytobójczo Białych i przeciwników powstania
    Podawanie branki jako powodu wybuchu powstania jest nikczemnością,
    bo czerwoni sztyletami już co najmniej od czerwca 1862 wyrąbywali sobie drogę do powstania.

    Liczba ofiar zamordowanych przez Sztyletników, to ponad jeden tysiąc osób!
    np.
    ” Józef Aleksander Miniszewski i zaryzykuję twierdzeniem, że -optymistycznie rachując- nawet 99 proc. polonistów i/lub historyków (nie mówiąc o innych, którzy takie informacje zdobywają hobbystycznie) nie potrafiłoby powiedzieć kim był ów jegomość i do jakich wydarzeń odnoszą się jego uwagi. Miniszewski był pisarzem i publicystą a zginął w pierwszych miesiącach powstania styczniowego, a dokładnie 2 maja 1863 r. zamordowany na werandzie własnego domu przy ulicy Rymarskiej 8.

    Zamordowali go nie rosyjscy żołnierze lub nasłani przez nich skrytobójcy, zginął od trzech ciosów nożem zadanych przez sztyletników nasłanych na niego z rozkazu naczelnika Warszawy, powołującego się na wyrok Sądu Narodowego. Miał wtedy 42 lata, zostawił żonę z trojgiem dzieci, od wyroku, na mocy którego miał zostać zabity, podobno zaczęto się później odżegnywać, ale zabitemu życia to już nie przywróciło, jak i do dzisiaj niepoliczonej liczbie Polaków zamordowanych w tamtych latach tak samo jak Miniszewski. ” za http://prawica.net/opinie/23688

    Carska amnestia z 12 kwietnia 1863 r. mogła być szansą dla uratowanie tysięcy ludzi.
    Czerwoni ją odrzucili, a biali byli sterroryzowani przez Sztyletników.

    Ciekawe tylko dlaczego to, do dziś, nikt nie pyta kto finansował:

    Polską Szkołę Wojskową w Genui i w Cuneo?
    Kto finansował Sztyletników?
    Kto finansował Czerwonych?
    Kto i jak przeprowadził nabór do szkoły i za czyje pieniądze?

    Pozdrawiam,

    J
    ===========================================
    dot. Polskiej Szkoły Wojskowej, założonej przez gen. Ludwika Mierosławskiego w Genui w 1861 r. i przeniesionej następnie w 1862 r. do Cuneo, gdzie jej dyrektorem był gen. Józef Wysocki.

    http://www.radaopwim.gov.pl/a

    „Podczas uroczystości przemawiali: Burmistrz Cuneo Alberto Valmaggia,
    Nuncjusz Apostolski w Polsce Arcybiskup Celestino Migliore (urodzony w Cuneo),
    Ambasador RP w Watykanie Hanna Suchocka, Konsul Generalny RP w Mediolanie Krzysztof Strzałka
    i Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (fundatora tablicy) Andrzej Krzysztof Kunert,
    którego wystąpienie przytaczamy:

    „Wczoraj w Mediolanie odsłoniliśmy tablicę pamiątkową, upamiętniającą miejsce kwaterowania gen. Jana Henryka Dąbrowskiego w latach 1797-1805.

    Uroczyste podpisanie konwencji o utworzeniu Legionów Polskich, walczących o wolność Polski i o zjednoczenie Włoch, nastąpiło w pałacu Administracji Generalnej Lombardii w Mediolanie w dniu 9 stycznia 1797 r.

    Legiony Polskie gen. Dąbrowskiego były pierwszymi oddziałami żołnierzy polskich, którzy chcieli z Włoch zanieść wolność do Polski. W tym samym 1797 r. przyjazna ziemia włoska została uwieczniona w słowach polskiego hymnu narodowego (napisanego w Reggio Emilia, miejscu narodzin włoskiej flagi tricolore): «Marsz, marsz Dąbrowski! Z ziemi włoskiej do Polski!»

    Sześćdziesiąt pięć lat później Włosi znowu okazali nam solidarność. W październiku 1861 r. w Genui została założona Polska Szkoła Wojskowa, przeniesiona następnie do Cuneo, gdzie działała od kwietnia do lipca 1862 r.

    «Cuneo przyjęło ich [uczniów Polskiej Szkoły Wojskowej] szlachetnie i po bratersku, pamiętając walkę Polaków u boku Włochów o wolność i zjednoczenie Włoch» [Cuneo li accolse con generosità e fratellanza memore di quanto i Polacchi avavano combattuto a fianco degli Italiani per la Liberte e l’Unità d’Italia] – czytamy na tablicy, którą odsłaniamy dzisiaj.

    Pierwszym dyrektorem szkoły (w Genui) był gen. Ludwik Mierosławski, wcześniej uczestnik polskiego powstania listopadowego (1830-1831), dowódca powstania poznańskiego (1848) i szef sztabu armii rewolucyjnego rządu Sycylii, później dyktator polskiego powstania styczniowego (1863).

    Dyrektorem szkoły w Cuneo był gen. Józef Wysocki, również uczestnik powstania listopadowego i styczniowego,
    dowódca Legionu Polskiego podczas powstania na Węgrzech (1848).

    Po uznaniu Królestwa Włoch przez Rosję, na życzenie rządu włoskiego Polska Szkoła Wojskowa w Cuneo została w sierpniu 1862 r. zamknięta.

    Niemal wszyscy spośród 300 uczniów i niemal wszyscy instruktorzy odrzucili możliwość wstąpienia do armii włoskiej i wzięli następnie udział w polskim powstaniu styczniowym (1863-1864). Wielu z nich poległo.

    Chciałbym w tym miejscu wymienić tylko jednego z tych instruktorów – Zygmunta Padlewskiego, który po zamknięciu Polskiej Szkoły Wojskowej w Cuneo starał się (bez skutku) reaktywować ją w Londynie.
    Przed wybuchem powstania styczniowego był on dyrektorem wydziału wojskowego w Komitecie Centralnym Narodowym, a w czasie powstania naczelnikiem powiatu płockiego.

    Rozstrzelany został 15 maja 1863 r. przez Rosjan w Płocku (o jego męczeńskiej śmierci pisał Aleksander Hercen w «Kołokole»).
    Później, 21 listopada 1863 r., rozstrzelany został także jego ojciec, Władysław Padlewski, uczestnik powstania listopadowego i powstania styczniowego.”

    Zawód wyuczony rebeliant !
    Zawód wykonywany rebeliant!
    Skończył tak jak zasłużył.
    …natomiast o Józefie Aleksanderze Miniszewskim do dziś wszyscy milczą !

    Ciekawe , czy to typowo polska ignorancja, czy pruska i później niemiecka agentura wpływu tak niemniłosiernie kastruje i przeinacza polską historię

    Kupuję wszystko co wyszło i wychodzi o powstaniu styczniowym i jestem przerażony ignorantcwem autorów

  2. JerzyS said

    polecam
    http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/

  3. semperparatus said

    Szaleńcze powstania…bez żadnych szans na zwycięstwo…zbrodnią przeciwko narodowi…Podziwiamy bohaterstwo żołnierzy,potępiamy szaleństwo polityków i przywódców powstań…A jeśli chodzi o alternatywę…proszę bardzo…Finlandia jako kraj z szeroką autonomią w ramach Imperium Rosyjskiego(1809-1917)…

  4. biscoter said

    Patrząc na historię Powstania Styczniowego trudno mi nie wspomnieć krótkim westchnieniem do Boga powstańców z Donbasu. Obawiam się, że ich los w razie porażki z banderowcami będzie jeszcze cięższy.

    Miałem okazję rozmawiać z młodymi Polakami – katolikami posoborowymi (ODŚ, neoni itp.) na temat powstań. Wyraziłem opinię, że powstania, szczególnie Powstanie Styczniowe, były niesłuszne, jako niemające szans powodzenia oraz inspirowane przez masonerię i zewnętrzne czynniki rewolucyjne. Zostałem wyśmiany za snucie teorii spiskowych i potraktowany agresywnie hasłami „no jasne lepiej siedzieć i nic nie robić”, „jakby nie te powstania to by nie było dzisiaj Polski”, „przecież to byli bohaterowie!!” itd.

    Polacy niczego się nie nauczyli ze swojej historii, ci którzy jeszcze w jakiejś mierzenie Polakami pozostali zrobiliby to samo – wywołaliby przegrane powstanie, poginęli, skończyli w łagrach. Idea pracy organicznej, wyczekiwania na właściwy moment historyczny itp. rzeczy są im obce. Zupełnie obce.

  5. Boydar said

    Panie Biscoter Szanowny.

    Czy zwrócił Pan uwagę na fakt, że odpowiedzi (reakcje) Pańskich interlokutorów odnosiły się de facto do czego innego niż Pańskie, kierowane w ich kierunku uwagi ? Owe reakcje, po sprawiedliwości trudne do zakwestionowania, odnosiły się do powstańców, a nie do inspiratorów. Ci młodzi ludzie z pewnością mózgi mają wyprane; inaczej być nie może, uwzględniwszy środowisko w jakim się obracają. Niech Pan jednak zauważy w jaki sposób. Pod pozorem patriotycznego myślenia, oducza się ich podstawowej logiki i rozumienia mowy (pytań) drugiego człowieka. Takie psy Pawłowa. W Paryżu, najlepsze kasztany są na Placu Pigalle …

  6. Przecław said

    Powyżej „pszyjaciel” Polaków, „softspoken” Nowak #1 stręczy Polakom powstanie.

  7. Luxeuro said

    Ad. 3 – „Polacy niczego się nie nauczyli ze swojej historii, ci którzy jeszcze w jakiejś mierzenie Polakami pozostali zrobiliby to samo – wywołaliby przegrane powstanie, poginęli, skończyli w łagrach. Idea pracy organicznej, wyczekiwania na właściwy moment historyczny itp. rzeczy są im obce. Zupełnie obce.”

    Ja bym powiedzial (co mówi miej więcej Boydar) ze młodzi uczą się historii. Ale wersja jest masońska. Taka młoda osoba musiała by być uczulona jak rozpoznać „wroga” i jak go poznać po „owocach” jego rad.

    „W setną rocznicę nocy 29 listopada pisał Artur Śliwiński, przeciwstawiając się epigonom myślenia pozytywistycznego, co „mają patent na klepanie Konrada po ramieniu”, o tym niezwykłym fakcie w naszej historii porozbiorowej: „Nie ma w dziejach naszych wydarzenia, które by miało tak olbrzymią literaturę, tyle pamiętników, tyle dzieł polskich i cudzoziemskich, ile ma powstanie listopadowe […] Im więcej przybywa materiałów, im szersze kręgi zataczają badania historyczne, tym więcej zjawisk tylokrotnie badanych i omawianych w odmiennych przedstawiają się kształtach lub woła o rewizję. Mimo woli budzi się pytanie: dlaczego rewolucja listopadowa przez wiek cały więcej zaprzątała umysły i więcej pochłaniała pracy niż jakikolwiek inny okres dziejów naszych? Dlaczego rozgłośnym echem odbiła się w piśmiennictwie europejskim? Zjawisko to musi mieć swoje głębsze przyczyny”1.

    Na to ostatnie pytanie próbował, jak sądzę, odpowiedzieć już wcześniej przed Śliwińskim, na uroczystym obchodzie Nocy Listopadowej w Genewie, Zygmunt Miłkowski. Mówca przypomniał zebranym szerokie poparcie opinii europejskiej dla dzieła rozpoczętego w noc 29 listopada atakiem na Belweder. Z najgłośniejszych nazwisk polityków, mężów stanu oraz intelektualistów, którzy wyrażali swój wielki podziw dla powstania listopadowego i sprawy polskiej, Miłkowski wymienił: Marie Josepha de La Fayette’a, Benjamina Constanta Giuseppe Mazziniego, Giuseppe Garibaldiego, Julesa Micheleta, Casimira Delavigne’a, Pierre’a Jeana Berangera, Victora Hugo, Emma-nuela Arago, Thomasa Campbella. Ale najwięcej uwagi referent poświęcił sympatii Karola Marksa do powstania listopadowego i sprawy polskiej, ujmując jego stanowiska w tych oto słowach, wypowiedzianych — przypomnijmy — w 1880 r.: „Motyw główny tej sympatii, według Karola Marksa, jest następujący — Polska jest nie tylko jedynym narodem słowiańskim, lecz także jedynym narodem europejskim, który niczym żołnierz światowy uczestniczył we wszystkich walkach rewolucyjnych: w Ameryce, pod sztandarami Pierwszej Republiki Francuskiej, w 1830 r. Polska uniemożliwiła inwazję Francji i dopomogła emancypacji Belgii, w 1846 r. w Krakowie to Polska pierwsza
    1 A. Śliwiński, W setną rocznicę 1830—1930, „Tygodnik Ilustrowany”, 1930, nr 48, s. 996 n.”

    To jest to – „Mówca przypomniał zebranym szerokie poparcie opinii europejskiej dla dzieła rozpoczętego w noc 29 listopada atakiem na Belweder.”

  8. JO said

    Masonskie Powstanie Kosciuszkowskie, Masonska Konstytucja 3 Maja, Masonskie Konfederacje-Zydo-Pruskie-Rozokrzowe Konfederacje-Stronnictwa….

    Jak gleboko siega -do Zakonu Krzyzackiego a moze i glebiej….jak Gleboko …?

  9. biscoter said

    @Szanowny Panie Boydar

    Również zwróciłem wtedy na to uwagę. Nie udało mi się jednak dojść do rozmówców by rozróżnili między oceną wywołania powstania a oceną powstańców, których uważam za bohaterów i ofiary walki o Polskę. Chociaż muszę przyznać, że ja zachowałbym się inaczej niż Biali – stwierdziłbym, że z żadnym masońskim powstaniem mieć wspólnego nic nie chcę i ginął po próżnicy za z góry przegraną sprawę nie będę. Chyba że ktoś by mnie przekonał, że jest jakaś szansa.

    Nie zmienia to jednak faktu, że w szkole uczą, iż powstania były dobre, tylko Rosja była zła i dlatego się powstania nie udały. Nie, powstania nie były dobre. I udać się nie mogły. Nie były dobre dlatego, że idee przyświecające powstańcom były rewolucyjne, jakobińskie, romantyczne (heretyckie). Udać się nie mogły, bo nie istniały ku temu odpowiednie uwarunkowania historyczne. Trzeba było robić tak jak Finandia – czekać, czekać, czekać. A potem uderzyć.

    Dzięki Bogu za Dmowskiego i Hallera, bo gdyby to Piłsudski tylko walczył, to uznanoby, że Polska poparła sprawę niemiecką w wojnie, a więc przegraną.

  10. Atanazy said

    Ja w szkole bardzo cierpiałem, kiedy musiałem się uczyć o przegranych powstaniach. Zadawałem sobie pytanie – dlaczego? Po co? Takie straszne straty, tyle przelanej krwi i na końcu tylko represje. Żaden z nauczycieli tego nie tłumaczył. I jaki jest sens uczyć się o klęskach, wielkich i upokarzających klęskach, a nie wyciągać wniosków. Walka z o wiele silniejszym wrogiem, jakim była (jest?) Rosja, wymaga zupełnie innej taktyki niż walka z równym sobie lub ze słabszym przeciwnikiem.

    Wiedział o tym już Sun Tzu 2500 lat temu, a Polacy po dziś dzień tego nie pojęli.

    Sun Tzu stał na stanowisku, że kapitulacja w sytuacji, gdy zwycięstwo w bitwie jest niemożliwe, nie jest porażką. Porażka jest wtedy, gdy podejmie się walkę i straci żołnierzy i zasoby. Historia Polski jest naznaczona wieloma takimi porażkami, których można było i należało uniknąć. Jak? Kapitulując w pewnym sensie poprzez rezygnację z beznadziejnej walki zbrojnej na rzecz pracy organicznej i wyczekiwania na korzystne uwarunkowania geopolityczne. Polacy nic się nie nauczyli, nie wyciągnęli żadnych wniosków.

  11. Luxeuro said

    Click to access Zajewski.pdf

    „Komitet kierowniczy rozrastającego się Sprzysiężenia wyznacza kolejno kil-ka terminów wybuchu na 10, potem 15, następnie 20 października 1830 r., lecz za każdym razem Wysocki sprawę odwlekał dowodząc, że przygotowania są nieukończone. Tokarz uznał, że decyzja wybuchu w terminie 29 listopada zapa-dła, gdy komitet kierowniczy uświadomił sobie, że właściwie związek podcho-rążych został rozszyfrowany przez policję w. ks. Konstantego. Po złożeniu ra-portu w. ks. Konstanty otrzymał od swego brata Mikołaja carte blanche, a wła-ściwie polecenie oddania obwinionych pod sąd, bez oglądania się na konstytu-cję27. W tej krytycznej sytuacji po dwóch dość enigmatycznych rozmowach z Lelewelem powzięto decyzję powstania.

    Jednakże nie sam lęk przed dekonspiracją zadecydował o wybuchu. Dutkie-wicz, recenzując w 1926 r. Sprzysiężenie Wysockiego i Noc Listopadową, zwró-cił uwagę na bardzo istotny fakt. Oto obiegające Warszawę pogłoski o możliwości użycia armii polskiej w planowanej przez Mikołaja I interwencji zbrojnej przeciw rewolucji w Belgii znalazły potwierdzenie w prasie warszaw-skiej. Główne dzienniki polskie przedrukowały bowiem 19 i 20 listopada 1830 r.
    – jako informację nieoficjalną z prasy petersburskiej – wieść o zarządzeniu przez cara mobilizacji części armii rosyjskiej i całej armii polskiej28. Natomiast bardzo wątpliwa wydaje mi się sugestia niektórych historyków (Juliusza Stanisława Harbuta, Wisławy Knapowskiej, Mariana Kukiela, Czesława Blocha), że rewo-lucję nad Wisłą sprowokowali karbonarzy francuscy przerażeni widmem zbroj-nej interwencji Rosji nad Sekwaną29.”

  12. Atanazy said

    W poprzednim poście wyraziłem się nieściśle. Pisałem, że kapitulacja nie jest porażką, a chodziło o ucieczkę. Uniknięcie walki, której prowadzić nie trzeba. Niepodejmowanie walki, gdy nie można wygrać. To nie jest porażką.

  13. Boydar said

    @ Pan Biscoter

    Rozumiem i dziękuję.

  14. dżibril said

    Autor za dużo epatuje określeniami typu „prześladowania” „barbarzyństwo” „tyrański” itp. Trzeba jednak znać proporcje. Represje w czasie i po upadku powstania styczniowego nie mogą się równać temu, co spotykało powstańców i rewolucjonistów w podobnym czasie w Europie Zachodniej. Na przykład:

    – u nas represjami dotkniętych zostało 40 tys osób (gł. zesłania i więzienie) tymczasem po upadku Komuny Paryskiej zamęczono 30 tys. ludzi (z których większość nie miała z rewolucją nic wspólnego).
    – w królestwie spalono kilkadziesiąt wiosek, po upadku Powstania Wielkanocnego obrócono w zgliszcza pół Dublina
    – po zamachu na Berga zdemolowano bibliotekę i pałac Zamoyskiego. Dla porównania w czasie powstania w Paryżu (1839) zamordowano kilkadziesiąt mieszkańców kamienicy na Transnonain, mimo iż nawet nie wiadomo, czy strzelano do żołnierzy z tej kamienicy (!!!)
    – car skazywał na kilkuletnią katorgę lub zesłanie, królowie francuscy deportowali skazanych na Wyspę Diabłów (skąd rzadko kiedy ktokolwiek wracał)
    – w czasie powstań we Francji i Wielkiej Brytanii wielokrotnie dochodziło do strzelania do cywilów (także w 1 i 2 poł. XX wieku – np. tragedia na Croke Park czy masakra paryska 1961).

  15. Romank said

    Prosze zwrocic uwage na pomijany powszechnie fakt… wiekszosc zdecydowana dzialaczy Pierwszej Polskiej Solidarnosci t byli ludzie urodzeni w przedziale 1940- 1960…. ludzie tych w szkolach uczyli nauczyciele przedwojenni…. Okragly stol poza wyjatkami KORowskimi i okolic…wypelnili ludzie urodzeni w latach po 1960…kiedy ci nauczyciele juz odeszli badz zostali wyslani na emerytury,,,

    Jak uczy Kościół, moralne prawo do buntu zbrojnego nie zależy jedynie od słuszności racji uciskanej społeczności. Musi rysować się równocześnie „rzeczywista możliwość powodzenia akcji zbrojnej, żeby można było usprawiedliwić ofiary czasu trwania wojny”. Opiera sie to na nauczniu Sw Tomasza Aquinaty.

  16. Romank said

    Powstanie Styczniowe bylo wywolane przez Agentow Anglii! Ktora w tym samym czasie wspomagala wywolana przez jej wiernych agentow w USA Wojne Secesyjna…
    Car pomogl Lincolnowie wysylajac do USA floty wojenne, ktore pomogly znacznie w utrzymaniu blokady Poludnia odciazajac slaba Navy amerykanskie…
    W tym czasie szalala choroba i garnizony polozone byly choroba…Wojskowie ostrzegali o idiotyzie podejmowania akcji w srodku siarczystej zimy..szczegolna role agitatorow i emisariuszy znu odegrali Zydzi..zrowno tradycyjni jak i spolnizowani i uszlachceni Frankisci.

  17. Luxeuro said

    Ad. 14 – „W tym czasie szalala choroba i garnizony polozone byly choroba…”
    Tak obserwując dzisiaj ta sprawę Eboly i wcześniej ten atak w 2001 z wąglikiem, zastanawia mnie czy przypadkiem Starsi Bracia nie mieli rękę w tych „szalejących chorobach” w czułych momentach historycznych by historii pomóc.

  18. NICK said

    W odniesieniu do ‚tu i teraz’zauważmy, że obecna jelita polityczna, z całą jej gównianą, zawartością, chwali powstania!
    Sluchałem, np., radiowego wywiadu z prezydętem bulem na temat Powstania Warszawskiego. Można by wywiad podsumować tak: idżcie na samozagładę a my o was pamiętać będziemy.
    A i nawet ‚świczkę’ zapalimy. Pochylimy czoła rechotając się w ten czas.

  19. NICK said

    Winno być; rechocząc. Ad 16.

  20. Yah said

    Ad 13

    Panie Romanie przecenia Pan wpływ nauczycieli na młodzież. inna sprawa, ze zarówno wśród tych przedwojennych było dużo nauczających nieprawdę, jak i wśród powojennych dużo mówiących prawdę o historii Polski . Ja bym zwrócił uwagę na inny kontekst – czy ja lub moi rodzice przeżyli koszmar wojny. Ci co przeżyli maja większy dystans do świata i chyba podejmują bardziej odpowiedzialne decyzje . Pokolenia po 1960 roku nie widzieli co to wojna, nawet z przekazów rodziców. Jest to pokolenie nastawione na konsumpcjonizm, wyposzczone konsumpcyjnie ( celowo – sankcje Reagana) „rzuciło” się robić pieniądze za wszelką cenę – kosztem Polski i Polaków.

  21. Uczeń said

    ad 14. a Pan Romank nic nie napisał o tajnej angielskiej misji handlowej bawiącej w Warszawie w 1862 i kontaktującej się z Czerwonymi.

    Ciekawe,
    co?,
    kto?
    i komu sprzedał
    i za ile?

  22. Luxeuro said

    Ad. 17 – „Pokolenia po 1960 roku nie widzieli co to wojna, nawet z przekazów rodziców. Jest to pokolenie nastawione na konsumpcjonizm, wyposzczone konsumpcyjnie ( celowo – sankcje Reagana) „rzuciło” się robić pieniądze za wszelką cenę – kosztem Polski i Polaków.”
    Jest w tym prawda i dotyczy nie tylko nas Polaków.

    http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/
    „Rola etnicznych Żydów w rozpętaniu Powstania Styczniowego – przedmowa
    Wszystkie spiski mają swoich mocodawców i swoją agenturę. Polska tradycja spiskowo-opozycyjno-powstańczo-niepodległościowa jest najdłuższa w Europie wśród tradycji krwawych i wyniszczających naród. O absurdalności militarno-politycznej powstań i spustoszeniach wynikłych z ich rozpętania pisało wielu historyków, pisał i twórca polskiego nacjonalizmu R. Dmowski. Jednym z najciekawszych – i zupełnie przemilczanych od dziesięcioleci – opracowań na temat Powstania Styczniowego, jego genezy i skutków społeczno-politycznych jest „Rola neofitów w dziejach Polski” Stanisława Didier.
    Lektura ta przywołuje (u naocznych świadków z nieco szerszym oglądem sytuacji z lat ’80) uporczywe skojarzenia pomiędzy sytuacją z lat 1862 i 1863, a sytuacją z lat 1980-1981. Widać mącenie w głowach, sprowadzanie na manowce i upuszczanie krwi narodowi polskiemu przez obcych mu etnicznie spiskowców musi zawsze przebiegać tak samo. O ile w roku 1968 podczas spektaklów „Dziadów” pachniało wyłącznie prowokacją (w istocie była to próba uwiarygodnienia przyszłych „autorytetów” opozycyjnych), o tyle w 1981 r. w powietrzu zaczął się unosić zapach prochu i krwi. Na szczęście „upuszczenie krwi” w 1981 i późniejszych latach przybrało jedynie formę metaforyczną – emigracji (przerabianej wszak już w obliczu klęski powstań z 1830 i 1863).”

  23. Uczeń said

    To właśnie od 1862 roku zaczęli swoja heroiczna bandycką działalność sztyletnicy, o których historycy nic nie piszą pomimo tego że sztyletnicy wymordowali skrytobójczo ponad 1000 osób z kręgu Białych przeciwników powstania

  24. Zdziwiony said

    Ale warto też nadmienić, że mimo upadku styczniowego zrywu, przyniósł on pewne dalekosiężne korzyści. Być może najważniejszą stanowił fakt, że car Aleksander II został
    ostatecznie zmuszony do ogłoszenia w Królestwie Polskim uwłaszczenia chłopów, które nastąpiło w 1864 roku.
    W tym czasie w guberniach rosyjskich, w wyniku wcześniejszego zniesienia poddaństwa na innych zasadach, właścicielami ziemskimi nie zostali sami przedstawiciele chłopstwa, lecz gminy, czyli kolektywy.
    Dwa pokolenia chłopów, jakie samodzielnie gospodarowały swoją ziemią w Kongresówce do czasu wybuchu I wojny światowej, stykały się siłą rzeczy z nieprzychylną im administracją rosyjską, co rodziło spory z zaborcą. W rezultacie dostrzegły, iż jest to absolutnie wroga struktura, przeciwko której nie wahali się już powszechnie walczyć po odzyskaniu niepodległości, w wojnie polsko-bolszewickiej.
    Bolszewików zaś wynieśli do władzy chłopi z upadającego Imperium, którzy uformowani w innej mentalności poszli w trakcie rewolucji 1917 roku palić dwory swojej szlachty.
    W kontekście odrodzenia państwa polskiego trzeba też wspomnieć, że
    popowstaniowe zmiany społeczne przyniosły wykształcenie warstwy nowoczesnej inteligencji, która odegrała znaczącą rolę w szybkim zorganizowaniu się Polaków w okresie koniunktury politycznej podczas I wojny światowej, a to w efekcie pozwoliło Rzeczpospolitej wydostać się spod jarzma zaborców, odzyskać niepodległość i znaleźć się w innym kręgu cywilizacyjnym niż Rosja.

  25. Luxeuro said

    Ad. 21 – „Jednocześnie Stołypin dążył do modernizacji państwa. Wspólnie ze swoimi współpracownikami takimi jak Aleksandr Kriwoszein czy Andrzej Andrzejewicz Køfød, przeprowadził zakrojoną na szeroką skalę reformę rolną, w celu utworzenia socjalnego oparcia dla caratu na wsi.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Sto%C5%82ypin

    Za co dostał kule od Żyda Dymitr Bogrowa. Rosyjska wersja Wiki podaje ten szczegół narodowości.

  26. biscoter said

    @21 Dobrze że zwrócił Pan na to uwagę. Niewątpliwie sprzyjało to późniejszemu upolitycznieniu chłopstwa i uratowało ojczyznę. O to jednak powstańcy nie walczyli, choć oczywiście obietnice uwłaszczenia chłopstwa się pojawiały. Dodam, że uwłaszczenie chłopów przebiegało tak, że mówiono, iż „ściągnięto im kajdany z nóg razem z butami”. O ile bardziej Polska zaskarbiłaby sobie przychylność chłopów, gdyby to ona uwłaszczyła ludność chłopską, a nie Carat. Na to jednak nie było szans.

    To uwłaszczenie jest zresztą niczym przy masowej wywózce, a wręcz eksterminacji patriotyczny i państwotwórczych warstw polskich. Myślę jednak, że pozytywne skutki uwłaszczenia odczuwamy do dziś. W życiu poznałem kilka starych rodzin szlacheckich z herbami, nawet jednego arystokratę. WSZYSTKIM im poprzewracało się w głowach, albo jak się u nas mówi w d… . Najnormalniejsza, najzdrowsza część polskiego społeczeństwa przetrwała u osób pochodzenia chłopskiego i robotniczego. Takie są przynajmniej moje doświadczenia. Z tych warstw zresztą trzeba będzie zrekrutować nową szlachtę, bo ta obecna nie nadaje się w dużej mierze do niczego.

  27. Romank said

    Panie Uczen..dzieki za uzupelnienie..wszystkiego na raz nie da sie napisac…Misja Handlowa, poprzedzona byla przygotowywaniem kadr na emigracji zwlaszcza we Wloszech..gdzie powolano szkoly podchorazych za czyje pieniadze????…zamkniete na wskutek interwencji ambasady Rosji..z ktorych to pochodzila wiekszosc sztyletnikow,,mordujacych doskonale i z rozmyslem wyselekcjonowanych madrych Polakow…
    Paskudna rola Mieroszewskiego…ale odsylam do opracowan historycznych…
    Model powstania stosowany jest do dzis z oczywiscie modyfikacjami….
    Stad bierze cie nieprzeewany ciag zdrajcow. i zaprzancow..uchodzacych w oczach narodu za jego bohaterow….przeklenstwo polskie…..
    Ktore mozna tylko przerwac przez przykladne ukaranie zdrajcow….ktorych w Polsce nikt nie karze od paru wiekow….od 1654 roku,…

  28. JO said

    Obowiazkiem Kazdego Wojownika Chrzescijanina jest W Chrustusie i Przez Chrystusa za Laska i Darami Ducha Swietego Znac w 100 % Przyczyny, Cele, Dokonac Analizy Sytuacji dokonujac wewnetrznej zgody…-decyzji dzialania i Wybrac Przywodcow….

    Slepo posluszny jest Tylko NIEWOLNIK Poganin

  29. Zdziwiony said

    @ 23
    Z listów już dziś Św, Rafała (Józefa) Kalinowskiego:

    Wschodnia Galicja jest to najsmutniejszy obraz nędzy moralnej i materialnej,
    głównie to przypisać należy brakowi mniejszych właścicieli ziemskich.
    Dwory — puste, panowie bawią w miastach i za granicą. Miasteczka przeważnie
    zaludnione żydostwem (nie ze wzgardą to piszę, Bóg widzi jakbym chciał
    ten lud widzieć oświeconym w wierze, ale w dzisiejszym stanie jest on ciężarem
    dla siebie i dla społeczeństwa), wioski ubożuchne, lud smutny, pokorny,
    pobożny. Duchowieństwo katolickie na pozór niepokaźne, ale gorliwe i uczciwe,
    z cechą samodzielności pewnej, za to unickie w opłakanym stanie. Bóg sam
    chyba opiekuje się i czuwa nad ludem powierzonym pieczy tych duchownych,
    w których żadnych cech gorliwości kapłańskiej, brak wykształcenia, przy do-
    brych zresztą obyczajach. […] jakkolwiek bądź smutny to jest stan i dowód
    braku żywotności tamecznych żywiołów.

    W liście do rodziny napisał: „Kraj i ludzie przypominają nasze Polesie,
    nieprzyjemnie tylko mnie uderza przesada w pokorze; «do nóg upadam» —
    zwyczajne powitanie w Galicji, jest tu rzeczywistością. Dobra w tej okolicy należą do książęcych rodzin, średniej klasy szlachty nie widziałem, stąd też brak
    społecznej równowagi, a dzierżawcy i samo duchowieństwo, szczególniej unickie, zbyt hołdują panom. Ci ostatni rzeczywiście są istotnie królewięta; należy jednak oddać im słuszność, że zachowaniem się swoim wobec ludności wiejskiej, uprzejmością i prostotą w obejściu się, a także uczynnością i gotowością niesienia pomocy zasługują na szacunek. Wolałbym jednak, żeby ten ostatni trochę w innej formie oddawano”.

    Potem mając możliwość
    podróżowania po krajach Europy zachodniej, często dokonywał
    porównywania Polaków do innych narodów, między innymi do
    Francuzów i Niemców. Jego zdaniem w porównaniu z Francuzami
    wadą narodową Polaków jest niepunktualność i niedokładność,
    zaś od Niemców możemy uczyć się pracowitości oraz
    inicjatywy w sprawach ekonomicznych.

    O dużej skali zjawiska społecznej demoralizacji, nad
    którą nie tylko ubolewał nasz Święty, ale wobec której podejmował
    konkretne przeciwdziałania, może świadczyć dość sarkastyczne
    stwierdzenie, jakie wyraził on — człowiek bardzo spokojny
    i zrównoważony — do swego przyjaciela, o. Władysława
    Nowakowskiego, kapucyna. Otóż w jednym z listów do niego
    adresowanych św. Rafał proponuje, aby zmienić ludowe przysłowie:
    „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” na powiedzenie:
    „Wszędzie źle, ale w domu, tj. w Galicji — najgorzej”.

  30. NICK said

    Ad 16 i 17: Spóźniana moderacja?

  31. Luxeuro said

    Ad. 24 – Szukałem tego Pana Mieroszewskiego i znalazłem ten ciekawy artykuł,

    „Reasumując należy podkreślić, że najważniejszym elementem poglądów prezento¬wanych przez „Kulturę” na sprawy polskiej polityki wschodniej była gotowość przyjaznej postawy wobec Rosji i Rosjan z jednoczesnym podkreślaniem potrzeby pojednania z Ukrainą, Białorusią i Litwą. Mieroszewski pisał: „Jestem przekonany, że Polska i kraje Europy Wschodniej odzyskają w pewnych formach niepodległość – natomiast nie wierzę, że nasz kontynent wróci do sytuacji porównywalnej z układem z 1939 r.”33.

    Na emigracji ciążącej z natury rzeczy do anachronicznych pojęć minionej epoki, karmionej przez swoich komentatorów politycznych początkowo złudzeniami, a później najczęściej już tylko resentymentami, Mieroszewski stworzył model żywego myślenia o sprawie polskiej, nie w oparciu o to co było, ale w kontekście zupełnie nowej sytuacji jaka wytworzyła się w świecie po II wojnie światowej.”

    http://www.pogon.lt/historia/373-polska-polityka-wschodnia-w-ujeciu-paryskiej-kultury-na-przykladzie-publicystyki-juliusza-mieroszewskiego-.html

    Nie myślę ze to ta osoba o której Pan pisze a „dyrektor policji krakowskiej Jacek Mieroszewski”.

  32. Luxeuro said

    Ad. 29 – A tu jak Hollywood to robi nam,
    http://avaxhm.com/ebooks/history_military/0813125596re.html
    Ta sytuacja do dzisiaj się nie zmieniła.

  33. Infonurt2 ( na domenie http://www.infonurt3.com) : oczywiście zwolenników zbrodniczej polskiej bezczynności nie zabraknie i tutaj. A zaczęło się już w 1920 r w wojnie ze sowietami – o czym pisał sprawozdawca wojenny dziennikarz- Adam Grzxymała- Siedlecki w swej książce CUD NAD WISŁĄ, wyd. w 1921 r.i wznowionej dopiero w 1990r. Dla nich wszystkie powstania Polaków przeciwko zaborcom i okupantom były błędami! To że nawet obecnie nic nie robią gdy kraj jest całkowicie rozrabowany i pod butem okupacji żydokomuny – to ich nadal nie obchodzi!! Zbrodnicza obojetność i bezczynność- oto ich cecha i zaleta którym służą dla dobra .. czyjego??

  34. Marucha said

    Re 14:
    Na taki właśnie wpis czekałem. Wpis przywracający proporcje.

  35. Romank said

    Panie Luxero,,ja poprostu pomylilem nazwiska… myslac o Mieroslawskim napisalem Mieroszewski… w sumie dobrze ze go pan przypomnial to tez jeden z nielubianych przez historykow uczciwy Polak o zdrowym ogladzie spraw..Przeciwienstwo tego zaprzedanego Masona.

  36. Romank said

    Proporcje czego?????- panie Marucha????

    Ciekaw jestem czy wielu z proporcjonalistow tez pieje z zachwytu nad taktyka, strategia i bohaterstwem Hamasu..zwlaszcza jej scislego kierownictwa siedzacergo w Katarze przy suto zastawionym stolem ogladajacych….. jak wyrzynaja Gaze….
    Zrobmy cos.!!!!!!! ..no to moze zacznijmy…..na wycieraczke????:-))))

  37. Marucha said

    Re 36:
    Nie wiem, o co Panu chodzi i dlaczego Pan się oburza na zwrócenie uwagi, iż rosyjskie represje były o wiele łagodniejsze, niż w krajach oświeconego i humanistycznego Zachodu…

  38. Anzelm said

    Ad.35 – Z pelnym szacunkiem, ALE!!! – proszę poczytać załącznik, aby Pana RamanaK,
    tak dla rozeznania – przerędgenić !

    Mirosławski, czyli Polak??? – oto proszę poczytac poniższe, to są fakty, nie „romanyK”!

    Przyszłość Polski oczami Niemca Berlin, 4.4.2006r.

    Bodźcem do poniższych refleksji stała się mała wzmianka o aktualnych wystawach, i wydarzeniach kulturalnych Berlina, jaką „odkryłem” przypadkowo w bezpłatnej gazetce jakich pełno co tydzień znajduję w skrzynce pocztowej.Normalnie wyrzucam po dosłownie kilkusekundowym przekartkowaniu, upewniając się czy nie ma pomiędzy kartkami tych współczesnych ulotek propagandowych jakiejś ważnej poczty, a tu patrzę duży tytuł „Zachwyt Polską”. To włącza u mnie dzwonki alarmowe, bo konsekwencją takich „zachwytów”Niemca nad polską – było zawsze kolejne nieszczęście spadające na nas Polaków!!!
    Bo nad czym to zachwycili się dzisiaj nasi „kochani Niemieccy przyjaciele”- ilustruje nam obraz Ditricha Montena Pt.”Finis Poloniae” 1831r.
    Aby rozpocząć przytaczam pełen tekst w moim tłumaczeniu, i tak ;
    – „ Z okazjii 175 rocznicy Powstania Listopadowego w Polsce, w Muzeum Kultury Europejskiej w Roku 2006-ym, (ogłoszonym tutaj szumnie jako Rok Polsko-Niemieckiej przyjaźni ) będzie otwarta
    Wystawa p.t;-„Zachwyt Polską. Niemcy i Polska po Powstaniu-Listopadowym 1830”. Wystawa ta wskazuje na wydarzenia, które zarówno w Polskiej jak i Niemieckiej świadomości sukcesywnie zanika: Po Klęsce Powstania
    Tysiące uciekinierów z sąsiadującego kraju spotkały się z wielką gotowością niesienia pomocy w Niemieckich miastach i wspólnotach.
    W zamian wzmacniała Ich obecność zastane tam tendencje liberalno-demokratyczne i wysiłki zjednoczeniowe.
    To był czas kulturalnego jak i politycznego dialogu, który zalicza się do szczytowych punktów w historii Polsko-Niemieckich stosunków.
    Wystawie towarzyszy niejako, eksozycja Biografii rewolucjonisty Ludwika Mirosławskiego. Jako pierwowzoru
    Europejczyka, który pozostawił trwałe ślady w książkach o historii Polski, Niemiec, Francji i Włoch.”
    Muzeum Kultury Europejskiej , Arnimallee 25 , trwa do 30.4.06r.-Sobota-Niedź 11-18, wtorek-piątek 10-18, wstęp 6 € , zniżka 3€, tel(030)8301438.
    Biorąc pod uwagą nakład darmowego tygodnika 708 760 egz. Na terenie samej tylko Stolicy Niemiec, oraz oczywisty wniosek, że tego rodzaju teksty czysto, przecierz, propagandowe, pokrywają siecią swych pajęczyn całą Europę i pewnie resztę świta współczesnego!!!, dokonuje się na naszych oczach „Kastracja” Historii,
    Gdzie zbrodniarz niemiecki,okazuje swoim śmiertelnym wrogom-Polakom, serdeczne współczucie i wsparcie dla ich oczywistych i słusznych dążeń wyzwolenia spod śmiertelnej okupacji rozbiorowej, oto misternie snuta logika bycia Katem i Dobroczyńcą jednocześnie. Tak było wtedy, a dzisiaj?
    Dzisiaj kaci naszych Dusz weszli w posiadanie ponad 80% majątku Narodowego, czego nie osiągnął dotąd żaden „cesarz”drogą wojen, przeliczając zysk do kosztów. Dziś zmuszają naiwnego premiera”prawicowego rządu” do proszenia na kolanach- o miejsca pracy dla swych obywateli, i to NIE-NIE Nie w Polsce, ale tam gdzieś w UE, albo gdziekolwiek, byle z dala od rodziny , znajomych swojej kultury, aby po prostu te marne resztki Ojczyzny, które jeszcze nam w rękach pozostały, oddać na pastwę zdrajców, sprzedawczyków i innych szumowin, mocno wspieranych przez grono hierarhów Kościoła Katolickiego!!! – Przebiegłość i rozmiar kłamstw jakie urzywane są do zdobycia od wieków upragnionej krainy miodem i mlekiem płynącej, przerastają ludzkie poczucie grzechu, bo powtarzając za św.Katarzyną ze Sienny,diabeł przed tego typu okropnościami z obżydzenia do piekła się chowa!!!
    Ratunku szukajmy w Gietrzwałdzie, gdzie podczas ucisku najpodlejszego z niemców Bismarka , Matka najświętrza jednoznacznie na każde pytanie –Co robić? – odpowiadała – Módlcie się na różańcu, a otrzymacie świętych kapłanów, Wolnę Ojczyznę i Sprawiedliwość, którą utraciliście żyjąc Jakby Boga ni było!!!- Po ludzku nie ma dla nas ratunku, TRWA Bitwa o współczesną Częstochowę Naszych Serc, walczmy o siłę Wiary O.Kordeckiego, a zło pierzchnie od Nas jak mucha od gara wrzątku, jak to opisała nam św.Katarzyna Sieneńska.
    Chwyćmy się wreszcie „Objawień Gietrzwałdzkich”- bo to właśnie wtedy i Tam nastąpiła „Interwencja Boża”
    – przeciw okupantom niemieckim. 160 razy prosiła nas Matka Najświętsza o Różaniec Tu u Jej Stóp w Gietrzwałdzie – a nie będziemy musieli walczyć o wolność !!! O to zadba nasza Królowa .
    Nieustanna, jak przed Grobem Nieznanego żołnierza – Warta Różańcowa u Stóp Matki Objawionej jest naszym RATUNKIEM – czytajmy Przesłania z Gietrzwałdu, przesłania Wandy Malczewskiej oraz bł.Honorata Koźmińskiego – a „Różaniec sami rzucimy na szaniec” jak to nam zalecał usilnie zapominany Juliusz Słowacki.

    Bez kometaga, bo i o co . . .

  39. Romank said

    Sorry-panie Marucha…ja zasugerowale sie wpisem pana Szewczyka…przeoczylem odniesienie do 14…
    Oczywicie represje byly…i niestety byly dotkliwe..dokladnei jak w Gazie…i dlatego ta analogia nasuwa sie sama. Nie trzeba bylo byc geniuszem ,zeby to przewidziec . Jak bylo tak bylo, ale ludzie byli bezpieczni, pracowali , pieniadz byl solidny prawo sprawiedliwe dla kazdego stanu szykowano sie do reformy rolnej, przemysl rozwijal sie blyskawicznie i wszystko wskazywalo dobry kierunek..a co najwazniejsze gospodarczo dominowali caly czas POlacy…szybko wzrastala liczba ludnosci Imperium i zbyt na zywnosc, materialy byl ogromny….a co najwazniejsze bylo to Krolestwo Polskie z Carem, jako Jego Krolem..cztyki zwiazane z Rosja Unia Presonalna…o duzej autonomii z instytucjami polskimi…i ogromne masy ludzi dokonywaly wielkiego progressu- jakiego nie bylo w Polsce od XV wieku…
    Jesli to mozna nazwac bezczynnoscia to ja wysiadam….
    Komus to przeszkadzalo..40 tys to nie tak wiele, ale te 40 tys pozwolilo na zlamanie polskiego stanu posiadania… jak bowiem ocenic nadanie medalu Sw Wlodzimierza , przez cara…bankierowi Powstania Leonowi Kronenbergowi????
    Pozbawiono patentu i wlasnosci ok 39 tys rodzin…powieszono zaledwie 128 ludzi aktywnych powstancow…palono dwory wraz z dobytkiem szczegolnie na Kresach,,,,
    Nalezy tez przypomniec, ze wielu Polakow z biedniejszych rodzin po szkolach robiacych kariery w Rosji..wzenialo sie w rody magnackie ruskie…zajmuajc najwyzsze stanowiska…zwlaszcza ci co przyjmowali Prawoslawie…ludzi takich liczyc mozna d dzieiatkach tysiecy…o tym nawet nikt sie nie zajaknie,,,

    Wszystkim uwazajacym, ze najwazniejsze jest panstwo narodowe…przypominam..ze w historii Polski najwiecej dla Polakow zrobilo Panstwo wielonarodowe..bedace panstwem dla wielu nacji. Polakow Rusinow, Czechow, Ormian, Karaimow, Zydow, Niemcow nawet przygarnietch katolickich Szkotow i Anglikow, Tatarow i Arabow, Lewantynczykow i inych….ktorzy sluzyli mu za to wiernie i milowali….

  40. Marucha said

    Re 39:
    Nie ma sprawy, panie Romanie. Zaszło nieporozumienie.
    Co do reszty Pana wpisu, to można się tylko zgodzić.
    Mam niby pewne wątpliwości co do państw wielonarodowych, jeśli tych narodów nie łączy jakaś nadrzędna idea, wspólne wartości, kultura itd. Polsce kiedyś to się w zasadzie udawało…

  41. Anzelm said

    Pan RomanK za mniejsze pomyłki równał ludzi z ziemią!
    Twierdzenie, że Mirosławski był uczciwym Polakiem
    zakrawa na kpiny z nawet przeciętnego rozumu.
    Choćby Św. Abp Zygmunt Szczęsny-Feliński
    odkrywa jego zbrodnicze zaplecze w pełnej krasie.
    Oto kolejny powód by trochę ostrożniej pędzić po klawiszach!

  42. Zdziwiony said

    Re. 37
    Przypominam sobie wykład ks prof. dr hab. Romana Dzwonkowskiego SAC z pocz. lat 80-tych o największej tragedii jaką była Komuna Paryska [nasz Jarosław Dąbrowski i Walery Wróblewski byli jedynymi oficerami Komuny o wyższych kwalifikacjach wojskowych (sic!].

    W momencie upadku II Cesarstwa i utworzenia w 1871 r. w Paryżu tzw. komuny,
    było wydanie aktów prawnych przez komunardów był dekret o rozdziale państwa od Kościoła. Samozwańcze władze ogłosiły także konfiskatę majątków kościelnych.
    W czasie rządów komuny paryskiej ponad 30 stołecznych kościołów zamieniono na siedziby klubów rewolucyjnych. O iście demonicznym szale rewolucjonistów świadczą dokonywane przez nich akty profanacji świątyń:
    W kościele Saint-Jacques-du-Haut-Pas na ołtarzu postawiono baryłkę
    z winem, z której do woli czerpali klubowicze. […] Komunardzi znajdowali,
    jak się wydaje, prawdziwą satysfakcję w bezczeszczeniu figur
    Maryji; w kościele Notce-Deme-des-Victories, ku uciesze członków
    rewolucyjnego klubu, jedna z prostytutek wspięła się na ołtarz, nad
    którym umieszczona była figura matki Bożej, po czym napluła na nią.
    W kościele św. Sulpicjusza jeden z klubowiczów wspiął się na ambonę,
    skąd wzywał Boga – ,,jeśli istnieje” – by zstąpił na ołtarz ,,gdzie
    zanurzymy sztylet w Jego Najświętszym Sercu”.
    Zdarzały się także wypadki bezczeszczenia grobów zwłaszcza świętych (ulubioną zabawą rewolucjonistów była gra czaszkami pochodzącymi z sprofanowanych nekropolii).
    Grabieże kościołów były zjawiskiem powszechnym. Co charakterystyczne, szeregi komunardów zasiliły prostytutki, które przedstawiano jako ideał kobiety w pełni wyzwolonej z przesądów religijnych i rodzinnych. Politykę laicyzacji realizowano poprzez usuwanie duchownych ze szkół, szpitali. Religijne uroczystości pogrzebowe starano się zastąpić nowymi, świeckimi obrzędami. Równie oryginalnie, co podejmowane działania przedstawiały się pomysły klubowiczów na dalszą walkę z chrześcijaństwem.
    Przewidywano utworzenie barykady złożonej z ciał pomordowanych 60 tys. duchownych.
    Próbowano także zniszczyć cud architektury gotyckiej katedrę Notre Dame, podłożono nawet już ogień pod świątynię, lecz została na szczęście ocalona. Kolejnym przykładem barbarzyństwa komunardów było wydanie tzw. dekretu o zakładnikach, na mocy którego wszystkie osoby podejrzane o współpracę z tzw. rządem wersalskim podlegały aresztowaniu, a za każdego zabitego rewolucjonistę miano zabijać trzech zakładników. Ofiarą bestialstwa komunardów padł abp Paryża Georges Darboy, którego w maju 1871 r. rozstrzelano, a zwłoki obrabowano. Co charakterystyczne, aktywność komunardów wsparła masoneria, która na kwietniowym (1871) zebraniu wszystkich lóż paryskich poparła działania komuny.
    Pod koniec miesiąca nawet zorganizowano pierwszą w historii francuskich admiratorów ,,sztuki królewskiej” publiczną demonstrację, podczas której ponownie wyrażono uznanie dla ,,dokonań” komunardów.
    Po przegranej wojnie z Prusami i zakończeniu komuny paryskiej nastąpiło zjawisko społecznego odrodzenia religijnego. Swoje przywiązanie do katolicyzmu manifestowano m.in. poprzez udział w masowych pielgrzymkach (np. do miejsca objawień maryjnych w bretońskiej wiosce Pontmain od 1871 r. przybywało rocznie 300 tys. pielgrzymów).
    Przez całą Francję przechodzi »armia krzyżowców pielgrzymów«”. Wyrazem narodowego wotum przebłagalnego za działalność komuny paryskiej była wybudowana w latach 1876–1914 na paryskim Wzgórzu Męczenników bazylika Najświętszego Serca Jezusowego.

  43. Zdziwiony said

    ad. 42

    http://www.milujciesie.org.pl/nr/karty_historii_kosciola/francuski_kulturkampf_walka_z.html

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: