Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Krzysztof M o Dwa wektory hipokryzji
    Szczepan Zbigniewski o Nie strasz, nie strasz, b…
    Szczepan Zbigniewski o Nie strasz, nie strasz, b…
    revers o Aktualność geopolityki!?
    revers o Aktualność geopolityki!?
    bbebebe o Wolne tematy (82 – …
    kfskenve o Wolne tematy (82 – …
    Lily o „Papież Franciszek”jest naszą…
    revers o Nie strasz, nie strasz, b…
    AlexSailor o Kupiłeś „elektryka”? No to cię…
    Andy o Nie strasz, nie strasz, b…
    CBA o Wolne tematy (82 – …
    Yagiel o Wolne tematy (82 – …
    Lily o Wolne tematy (82 – …
    CBA o Wolne tematy (82 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Góralski Łysek z pokładu Idy, czyli nad Morskim Okiem padł kolejny koń

Posted by Marucha w dniu 2014-08-14 (Czwartek)

Dawniej jak padł koń „posprzątali” go w 5 minut i jeszcze zrobili z niego przetwory mięsne. Teraz konia nie ma, zrobiono mu sekcję zwłok jak człowiekowi, która kosztowała zapewne kilka tysięcy zł…

Nie tak dawno regionalne i ogólnopolskie media obiegła informacja, że na drodze do Morskiego Oka padł koń zaprzęgnięty do fasiągu.

Oczywiście jak zawsze przy tego typu zajściu, po raz kolejny wybuchła burza wokół górali i całej fiakierki na Podhalu. Zwracając uwagę na los podhalańskich koni pociągowych alarmujący głos tradycyjnie zabierają obrońcy zwierząt, różnej maści eksperci, lewicowi aktywiści etc. I nie ważne jest tutaj, że jak to najczęściej bywa w takich wypadkach, tak chętnie rozdmuchiwanych przez liberalne media, koń najzwyczajniej padł w wyniku pęknięcia aorty i zawału mięśnia sercowego. Wg specjalistów przyczyną mogły być – cyt. za komunikatem Tatrzańskiego Parku Narodowego wydanym po sekcji zwłok: „uwarunkowania genetyczne, postinfekcyjnie lub pourazowo osłabiona ścinana aorty, rozwarstwiający tętniak aorty. Prawdopodobieństwo, że przyczyną zgonu był wysiłek jest niewielkie„.

Ci co mnie znają dobrze wiedzą, że jestem człowiekiem czułym na krzywdę zwierząt – zwłaszcza psów, koni i łabędzi. Zupełnie to jednak nie zmienia faktu, że mentalnie, a zwłaszcza realnie patrząc na całe to zagadnienie w/w przypadkach stoję po stronie fiakrów i góralszczyzny, z którą kulturą fasiągi mocno są związane od wieków. Tak zresztą, jak ciężka praca konia na rzecz potrzeb człowieka…

I na koniec komentarz, z cyklu pół żartem, pół serio. Dawniej jak padł koń „posprzątali” go w 5 minut i jeszcze zrobili z niego przetwory mięsne. Teraz konia nie ma, zrobiono mu sekcję zwłok jak człowiekowi, która kosztowała zapewne kilka tysięcy zł…

Dziś nie ma ani konia, ani mięsa, za to jest z 1000 artykułów na ten temat. Ludzie(!), w jakim świecie my żyjemy?! A Ceprom przydałoby się powiedzieć: konia Wam żal, ale samemu do Morskiego Oka iść ciężko! Góry moi drodzy, wbrew temu co sądzicie, zdobywa się zarówno głową, ale i nogami…! – o czym niektórzy z Was raczą już zapominać.

Za: http://dziennikradykala.bloog.pl/

Norbert Wasik
http://konserwatyzm.pl

Komentarze 73 do “Góralski Łysek z pokładu Idy, czyli nad Morskim Okiem padł kolejny koń”

  1. Zbyszko said

    Kiedy w końcu ktoś się tym zajmie!? Jest chyba ustawa o ochronie zwierząt i można ją tutaj zastosowac?!

    Zwierzę nie padło z przemęczenia – admin

  2. Zbyszko said

    A tak a propos. Oj Górale, jak myślicie? po jakiej stronie stanie za wami św Franciszek? u Wrót św Piotra?

  3. Marcin said

    Talmudysci odniesli sukces stawiajac znak rownosci pomiedzy zyciem czy smiercia bydlecia a czlowieka. Pogarda dla ludzkiego zycia szegolnie widoczna w spoleczenstwie tzw. „postepowego” zachodu i tym samym uwielbienie dla bydlecia jest chorym i niepokojacym zjawiskiem. Ogladalem niedawno program o kobiecie w Anglii,ktora wydawala wiecej na swoj „worek na pchly” niz na swoje dzieci i byla to kwota cos ok 10 tys £ rocznie,wozila go nawet w dzieciecym wozku! Inna znowu zas kobita miala dosc srajacego kota w jej ogrodku i korzystajac z okazji wychodzac ze swojego domu chwycila kota siedzacego na plocie i wrzucila go do kosza na smieci. Monitoring miejski wszystko zarejestrowal i final sprawy byl w sadzie a tlum przed sadem skandowal: „morderczyni”. I tak oto goj zostal skurwiony do granic skurwienia.

  4. Ola said

    Rozwarstwiony tętniak aorty nie pojawił się u konia ot tak z marszu, zapewne było widać różnicę w kondycji konia. Czuły opiekun na pewno by zwrócił na to uwagę i odpowiednio zareagował. Inna sprawa, że u nas, za badania specjalistyczne zwierząt trzeba wydać większą kasę niż za takie same badania u ludzi.

  5. Anna said

    Koń piękne ale jednak zwierzę, jestem przeciwko znęcaniu się, ale nie przeciwko normalnemu wykorzystywaniu zwierząt przez ludzi

  6. Marucha said

    Re 5:
    Odkąd wieś wsią, najlepszym gospodarzom padały nieraz zwierzęta. Nikt, choćby ze względów ekonomicznych, nie narażał zdrowia i życia konia, krowy, owcy czy kozy.
    Robienie ogólnopolskiego newsa z faktu, że koło Morskiego Oka padł koń, dowodzi totalnego zachwiania proporcji.
    Bo jakoś nikt nie robi newsów, gdy co roku w Polsce przepada bez wieści kilka tysięcy dzieci.

    PS. Też kocham zwierzęta.

  7. JO said

    Jednym z „delikatnych ” punktow Pana Gajowego sa „tematy zwierzat”. Podczas rozmow w Gajowce w tym temacie zawsze dochodzi do „konfrontacji” z Panem Gajowym…. Mam nadzieje, ze teraz nie bedzie jej miedzy nami Panie Gajowy 🙂

    1. Na obrazku idzie Kobieta „Siejaca Zgorszenie” ( na spacerku „po gorach” he, he, he – Panie Gajowy). Kros powie, ze przesadzam, ale to moze powiedziec tylko osoba „slepa”, „eunuch”, „starzec”….lub ktos kto ma Grupe Krwi 0 I jest grupy hormonalnej Tarczycowej, ktore to osoby sa „zimnokrwiste”….

    Pupa tej kobietey w dzinsowych spodniach podkreslona celowo nimi – jej Cialo, wystawiaja na Zgrszenie dla Mezczyzn. SP Pani Prowesor Szelagiewicz kiedys mowila, ze „pozniej takie kobiety dziwia sie, ze sa Gwalcone…” a ja dodam, ze dziwia sie Kobiety , ze sa opuszczane…

    Ja sie nie dziwie, ze jeszcze na ziemi sa miejsca, gdzie q-urwy sie Kaminiuje…

    2. Artykul powyzszy potwiedza moje spostrzezenia, ze Zwierzata przez Unych sa Uzywane do Walki z Nami, nas zastraszania, krepowania. Na piedestal podnosi sie Prawa Zwierzat , ktore sa wyzej niz prawo nienarodzonego w tym dziecka do Zycia….

    Sluzba Lekarso-Weterynaryjna powinna dzialac, powinna uciac spekulacje, odmowic brania udzialu w Awanturze celowo skierowanej przeciwko naszej spolecznosci …w tym tworzac tematy zastepcze.

    No coz, dzis sluzby Lekarsko-Weterynaryjnej NIE ma – jest Przemysl Weterynaryjno – Farmaceutyczny – KASAAAAAA

  8. Marucha said

    Re 7:
    Pan to nawet do artykuliku o padłym koniu potrafi wstawić swe przemyślenia na temat ziejących kroczy (choć tym razem powstrzymał się Pan od tego określenia).

    Poza tym ponownie udowadnia Pan, że guzik Pan wie o chodzeniu po górach. Gwarantuję, że po takim „spacerku” – nawet z podstarzałym, dawno mającym za sobą najlepsze lata gajowym – nie będzie Pan czuł nóg.
    Dla Pana „góry” to chyba tylko skaliste szczyty.
    Nic Pan nie wie, co to jest wielogodzinne podejście z plecakiem w terenie, który na zdjęciu wygląda łagodnie.

  9. JO said

    ad.3. Ja o tym trabie w Gajowce od Lat….

    Dziekuje Panu za To Swiadectwo!

    JO

  10. JO said

    ad.8. Kiedys Panie Gajowy ja bym byl zazdrosny, czul bym sie gorszy po takim wpisie Panskim oraz Fakcie, ze Pan mimo wieku byl by lepszy odemnie w „spacerze” po Gorach.

    Dzis wiem, ze majac Grupe A krwi I hormonalna Adrenalinowa…, ja mam od Pana Boga inne niz Pan Talenty w tym mozliwosci mojego ciala, ktore z pokora akceptuje nie wychwalajac sie jak Pan tymi mozliwosciami, ktore mam a Pan NIGDY miec nie bedzie….chocby zrobil „kupe”, bo one pochodza Od Pana Boga I sa jedynie Jego Zasluga, ze Je mam , jak Tylko Pana Boga zasluga – decyzja jest to, ze Pan moze mnie przebic w chodzeniu po Gorach jako Grupa krwi 0 I hormonalna Tarczycowa.

    Mimo wszystko I tak Pana Lubie 🙂

    P.S.

    Ja obiecalem, ze nie bede uzywac okreslenia, ktore Pan wciaz powtarza. Prosze wiec Pana teraz ja, by mowil Pan .. „siejaca Zgorszenie”

    🙂

  11. Marucha said

    Re 10:
    Oczywiście, ma Pan na pewno talenty, których ja nigdy mieć nie będę.
    Ale nigdy się nie wypowiadam (a przynajmniej staram nie wypowiadać) na temat rzeczy, na których się nie znam i których nie doświadczyłem.
    Nigdy nie nazwę samotnego rejsu żeglarza przez ocean „rozrywką dla przyjemności”, ani wyścigu chodziarzy „spacerkiem”.

  12. NyndrO said

    Jeżdżę do roboty na motocyklu (co bardzo uwielbiam),więc wybieram zawsze dłuższe trasy wioskami.Po prostu zamiast jechać 18 min,jadę 1,5 godziny do i do 3 h z roboty.I jak oststnio przejeżdżałem przez wieś Gorzany,to zaobserwowałem,że tam jednemu chłopu też padł koń padł.Ale panował jakiś taki więcej spokój.Chłop jadł jabłko za pomocą scyzoryka i na coś czekał.Pewnie na kogoś.Syna,szwagra,czy nawet babę.

  13. NyndrO said

    Do Szanownego Pana JO * Panie JO,myślę,że powinien Pan zacząć się poważnie martwić o siebie.Panie JO,może niech Pan usiądzie,bo mam dla pana fatalną informację…Poziom poczucia humoru Panu rośnie!

  14. JO said

    ad.11. Prosze nie myslec, ze jak ktos 🙂 zarzuca Panu, ze On nie Panuje nad soba, puszczaja nerwy… – to ma na mysli to, ze Pan zaczyna „krzyczec”, „wulgaryzowac”, „wybuchac”, „gadac od rzeczy…”….-tak robi grupa Krwi A przewaznie 😦

    Grupa Zero – Tarczycowa, jak jest „wkuta, wyprowadzona z rownowagi, w stresie…” :

    ZASTYGA jak Sopel Lodu, robi sie „zimna, nieczula…” , wchodzi w siebie, nie krzyczy a jak Laser Tnie bardzo Szybko I w samo przewaznie SERCE , jego Srodek Wali w tym – uszczypliwosciami.

    Tak, to bardzo boli. Gropa 0 dobrze wie co robi.

  15. Boydar said

    Qrwa, panie JO, ile można Panu tłumaczyć, że dupa w dżinsach nie sieje zgorszenia tylko obojętność. To jest nieskończenie bardziej niebezpieczne w skutkach. Ze zgorszeniem walczyć można i trzeba; ale na obojętność to tylko Hitchcock. Tego Pan chcesz ? Weź Pan to raz zrozum, bo Pana w końcu wydziedziczę i taki będzie finał.

  16. JO said

    ad.13. Odezwal sie koleny Zimnokrwisty…

    Tych glosy sie w tym temacie NIE LICZA

  17. Boydar said

    Tiliwizor …

  18. Brat Dioskur said

    Marcin ma racje ,rzeczywiscie odhumanizowanie czlowieka na Zachodzie osiagnelo juz dno absolutne!Niedawno w USA jakis milosnik zwierzat usilowal wydebic w sadzie stanowym zaswiadczenie o czlowieczenstwie malpy ,bo tylko taki byl sposob uwolnienia jej z klatki w ktorej byla zamknieta.W Holandii mozna skopac czlowieka na ulicy w srodku dnia i nikt na to nie zwroci uwagi,wystarczy jednak kopnac tylko raz psa a wszyscy rzuca sie na sprawce!Nawet najwieksi tchorze i pacyfisci!

  19. Atanazy said

    Dziad o mydle, baba o motowidle.

    Oj, Panie JO. A tak się spodziewałem, że Pan jako specjalista od zwierząt napisze sporo ciekawego na temat pracy koni w górach i ogólnie na temat zwierząt gospodarskich. A Pan – może słusznie, może nie – zaczął pisać kompletnie nie na temat. To podpada pod tzw. trollowanie!

  20. Dzonyy said

    Jest ustawa o ochronie zwierząt. I w niej ładne zapisy za które można kogoś ukarać, i tak się robi – np za znęcanie się nad zwierzętami, za brutalne traktowanie, za przymuszanie do wysiłku ponad siły. Tętniak aorty nie musiał powstać w wyniku pracy ponad siły. Mógł powstać np przy wadzie serca, zwężeniu aorty i tym podobne. O czym a artykule „stoi napisane”. U konia trudno takie rzeczy wychwycić. Może u koni sportowych tak, ale one są pod opieka weterynaryjną a diagnostyka tam, gdzie są pieniądze, jest na wysokim poziomie. Sprzęt niestety kosztuje.
    Przy takim „kuniu”, który wozi ceprów za dudki, trudno mówić o diagnostyce. Dopóki chodzi, to chodzi i się zarabia. I padł, bo miał pewnie własnie jakąś wadę serca. Tyle w temacie. Nie ganił bym właściciela, mógł nie wiedzieć.
    Panie JO, zapewniam Pana, że służba weterynaryjna w Kraju jest, funkcjonuje, o czym być może nie ma Pan bladego pojęcia. To nie są „doktórki” na obcasikach, które leczą kotki, pieski, myszki, w lecznicy, którą mają na spółkę, lub tatuś kasę dał…. Nie ważne. Takie „weteryniarze” są widoczne. Nie widać natomiast tych, którzy są służbą weterynaryjną. I zajmują się bezpieczeństwem żywności pochodzenia zwierzęcego, zdrowiem zwierząt w sensie zapobiegania i zwalczania chorób zakaźnych zwierząt i tak dalej. Zapewniam Pana, że ta służba działa i jest skuteczna. Ale nie do nich należy nadzór nad końmi wożącymi ludzi.

  21. janek said

    widac ze konie w tym konkretnym przypadku sa za bardzo obciążone winna jest tutaj temperatura, temat ciągnie się od lat postępu nie bedzie

  22. Nemo said

    @7 Zbyszko

    A pan panie Zbyszko to rozumiem, wegetarianin z dziada pradziada? Koń panie Zbyszko od wieków służył człowiekowi ciężką pracą a człowiek o konia troszczył się i dbał o niego. Osobiście nie znam przypadku by koń padł z przepracowania ale to oczywiście możliwe. Trzeba być jednak nie lada sadystą by zakatować konia na śmierć i to raczej w pługu a nie w zaprzęgu, bo zdrowy koń proszę pana (jak to się kiedyś żartem mówiło) to furkę za ogon by pociągnął, nawet pełną turystów; dla konia to żadne obciążenie. Jeśli zaś chodzi o artykuł, to stoi jak byk, że sekcja wykazała, że śmierć zwierzęcia nie nastąpiła z przepracowania.
    Wy obrońcy praw zwierząt już dawno zatraciliście kontakt z rzeczywistością.

  23. poszłaa said

    Obrona praw zwierząt jest ograniczaniem praw ludzi. Dziwi mnie że Gajowy nie pojmuje prostej zależności że ekolgia i obrona praw zwierząt to religia którą promuje lewactwo i międzynarodowe jewrejstwo a przede wszystkim tak tutaj tępiona Gazeta Wybrana i TVN . Proszę zwrócić uwagę że to jest główne siedlisko i tuba wszelkiej maści lewicowych ekologów i obrońców praw zwierząt. Tutaj ma swoje gniazdo Pani Środowa , Pan Hartman czy Pan Wajrak . Obowiązki ludzi wobec zwierząt tak , współczucie owszem ale prawa nigdy, bo wobec prawa wszyscy są równi a ja nie chcę żeby moje dziecko miało takie same „prawa” jak pies Gajowego. Zwierzęta powinny dzielić się na szybki, smaczne i użytkowe a nie na takie które mają prawa. Wystarczy rozmontowywania cywilizacji.

  24. Joannus said

    Ad 19 Nemo

    ”Koń panie Zbyszko od wieków służył człowiekowi ciężką pracą a człowiek o konia troszczył się i dbał o niego”.

    Nie tylko Panie Nemo.
    Od wieków to woły służyły ludziom swą pracą, natomiast konie znacznie pózniej. Konie służyły do przemieszczania się ludzi / w zaprzegu i siodłach/ , głównie jednak dla potrzeb wojennych. Nikt wówczas nie robił awantur z powodu ich ginięcia w czasie toczonych walk.
    Właściciele bardzo dbali o nie, ponieważ od nich zalezało ich życie, czy to w podjazdach, bitwach czy też ucieczkach przed wrogiem. Przed wojną w wojsku sprawdzano białą chusteczką stan czystości powierzonych podkomendnym koni.

    Ma pan rację, obroncy zwierząt zatracili kontakt z rzeczywistością, nie tylko z ogłupienia ale i chyba pychy, czujac się wielkimi duchem.

  25. Nemo said

    @21 Joannus

    Oczywiście ma pan rację- nie tylko. Za bardzo uprościłem. Dodam jeszcze dla jasności, że ja też lubię zwierzęta.

  26. JO said

    ad.18. O takiej sluzbie nie wspomnialem. Wiem, ze lekarze weterynarii pracujacy w Rzezniach musza wykonac swoja Robote bez naciagania, jednak To Pan wie lepiej ode mnie, ze to sa przewaznie ludzie w „mafii” bo to stanowisko w PRL Bis jest b dobrze platne I tylko nieliczni tam sie „dostaja-zalapuja” – z tego wzgledu mafijnych koneksji , ja nie nazwalbym to sluzba w takim sensie jak to powinno byc a „mafijna Sluzba”.

    Przeciwnie jest na „zachodzie” tam takiej Mafii nie ma w srodowisku Rzeznianym jak w PRL Bis.

    Tak w ogole prosze Pana to albo Pan ma Rozowe Okulary wzgledem weterynarii w PRL BIS albo, no coz – ja nie przesadzam, wiec to Pan musi cos „nie widziec”…

    Pamieta Pan Krzyska Jazdrzewskiego, ktory byl Glownym Lek Wet w Polsce?
    Przed nim jaa byla Awantura o Urzedowe zlecenia szczepien na wscieklizne? Przeciez takiego mafijnego , skorumpowanego srodowiska jakie powstalo to ciezko szukac bylo I jest w calkej Europie.

    Jazdrzewski to rozwiazal wydajac decyzje , ze kazdy lek wet moze szczepic na wscieklizne jak na inne choroby bez zezwolenia urzedowego. Jednak taki bajzel wciaz jest w innych dziedzinach – „rzeznianych”.

    A Uczelnie? He. he…..

    A moze my mowiemy o innej Polsce? A moze Pan jest mlody? A moze Pan po prostu jest w srodowiski rzeczywiscie b prawym jakiejs Gminy? Tak czy inaczej, Pan wiedzi weterynarie w PRL Bis w bardzo rozowych kolorach, nieprawdziwych kolorach.

    ad.17. Coz, moi przedmowcy wlacznie z Panem Gajowym wypowiedzieli sie I to by bylo na Tyle. Ja jak zwykle temat troche rozszerzylem zagajajac jednak w temacie. Moje spostrzezenia , ktore wczesniej opisywalem potwierdzaja to osoby, z czego bbb sie ciesze.

  27. JO said

    re . 20. „Obowiązki ludzi wobec zwierząt tak , współczucie owszem ale prawa nigdy, bo wobec prawa wszyscy są równi a ja nie chcę żeby moje dziecko miało takie same „prawa” jak pies Gajowego. Zwierzęta powinny dzielić się na szybki, smaczne i użytkowe a nie na takie które mają prawa. Wystarczy rozmontowywania cywilizacji.” – Poszlaa

    TO POWYZEJ POWINNO BYC W RAMCE NA Glownej stronie Gajowki…

    A co robi „sluzba weterynaryjna” w tym temacie. Raczki w Gore…

    Kazdy bedzie rozliczony ze swoich obowiazkow ………w tym Lek Wet. I nie ma tomato…

  28. Premizlaus said

    Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że jak Pan JO się tutaj wypowie, to przyczepi się dżinsów, które opinają tyłki tych przechodniów na zdjęciu.

  29. Tralala said

    ad JO

    Przykro mi, i pisze to, bo lubie Pana, ale Pan ma tak zwana OBSESJE ! To sie leczy modlitwa-egzorcyzmem.
    Wiecej Pan robi szkody tymi obsesyjnymi wstawkami, niz pozytku, a krotko mowiac, to jest obrzydliwe i za kazdym razem niedobrze sie robi. Zycze Panu „wyzdrowienia”. A grupy krwi nic do tego nie maja, wystarczy spojrzec wokol i przyjrzec sie ludziom.

    z pozdrowieniami.
    Tralala

  30. Marucha said

    Re 23:
    Czy szanownemu interlokutorowi coś się nie pozajączkowało, albo pomylił mnie z kimś zupełnie innym?
    Bo po co i na jakiej podstawie pisze:
    Dziwi mnie że Gajowy nie pojmuje prostej zależności że ekolgia i obrona praw zwierząt to religia którą promuje lewactwo i międzynarodowe jewrejstwo a przede wszystkim tak tutaj tępiona Gazeta Wybrana i TVN

    Gajowemu nie trzeba otwierać drzwi do lasu.

  31. JO said

    ad.29. Pani sie myli I w tym co do zwiazku grup Krwi z predyspozycjami ludzkimi a obrzydliwym nosic jest spodnie przez Kobiety z czym Pani sie nie zgadza jak Pamietam I stad Pani tu wpis.

    Ja tez Pania Lubie Pani Tralala.

  32. Boydar said

    Na dobry początek kawał o informatykach.


    Trzech informatyków w barze rozmawia oczywiście o komputerach. W końcu jeden wyłamuje się i mówi:
    – Cholera, zawsze gadamy o tych kompach – może tym razem porozmawiamy o czymś innym? Np. hmm.. o dupach!
    Pozostali dwaj spojrzeli na siebie i zapanowała niezręczna cisza… Po chwili jeden mówi:
    – Moja karta graficzna jest do dupy!

    Wiem, że stare, ale akurat mi się tak jakoś skojarzyło. Jak to jest, że zaczynamy o ciężkim końskim losie a schodzimy na ziejące krocze. Ono już dawno straciło przecież pierwotny sens i stało się symbolem. Jak dla mnie, symbolem naszych codziennych problemów z pojmowaniem rzeczywistości. I wcale nie naśmiewam się tu ze starszego zapewne faceta, Pana JO. Kłopot Pana JO nie polega na wrodzonej awersji do do opiętej we Wranglery damskiej dupki. Pan JO, jak przypuszczam, takiej awersji nie ma. Dowodem na powyższe twierdzenie jest fakt, żę Pan JO ma dzieci. Nie z in vitro tylko normalnie, po bożemu. No to o co kaman. W skrócie rzecz ujmując Pan JO jest nadwrażliwy. Nie może też wyzbyć się poetyckiego obrazu kobiety-anioła ze swego umysłu. To wyobrażenie, pozostało Mu z pierwszego okresu młodzieńczości kiedy postrzegł Kobietę jako coś zjawiskowego na podobieństwo Aniołów właśnie. Pan JO nie może darować kobietom, że ten obraz Mu psują. Podobnie ma Pan Premizlaus. W przeciwieństwie jednak do Pana JO, wyznał swego czasu otwarcie, że ma problem. Nasza bezcenna anonimowość pozwoliła Mu pokonać barierę zażenowania własnym kłopotem.
    Panowie, powiem Wam tak; dziękujcie Bogu najwyższemu, że obdarzył Was taką wrażliwością. Nie traktujcie jej jak krzyż, tylko jako szczęście. Takie szczęście ma wielu facetów na świecie, myślę że wśród Słowian szczególnie wielu. Szczęście jednak nie powinno aż tak boleć, któryś mi zarzuci. No, z tym bólem to różnie bywa, ale generalnie miałby rację. Lekarstwem na tą boleść jest … Pismo. Konkretnie Stary Testament i Księga Genesis. Posłużę się tu tysiąclatką.:
    27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
    na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
    28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną;”

    Nie ma żadnego powodu, aby sądzić, że Kobieta jest Aniołem, JEST CZŁOWIEKIEM, i wszystkim co ten fakt implikuje. Żeby było śmieszniej, zrozumiałem tą prawdę dopiero w wieku lat 53. Oczywiście wytłumaczyła mi to moja Baba, dość bezceremonialnie zresztą, z użyciem wyrazów uznanych za nieparlamentarne. No w każdym razie WordPress by nie puścił. Powód dla którego zdecydowała się na tak harcorowe przedsięwzięcie, dziś wydaje mi się oczywisty; miała dość faceta, który przez dwadzieścia osiem lat patrzy na nią jak w obrazek zamiast złapać za kudły i pociągnąć do jaskini. Nb. mieliśmy już dwie, całkiem spore córki. Nie wdając się w szczegóły o których dżentelmeni nie rozmawiają w towarzystwie dam a nawet, jeśli są prawdziwymi dżentelmenami, to i sami ze sobą, wyznam Wam, że świat przeze mnie widziany dzisiaj, jest o niebo piękniejszy. Chyba głównie dlatego, że stał się dużo prostszy. I wcale nie mam na myśli wyłącznie damsko-męskich tajemnic. Po prostu, wszystko co genialne, nie może być zbyt skomplikowane.

    Jakby co, to nie ma mnie w domu 🙂

  33. Marucha said

    Re 31 (i wiele innych…):
    Napisał Pan, że gajowy niezbyt dobrze odbiera krytykę.
    A jak Pan ją odbiera?
    Proszę założyć, że moją intencją NIE jest przywalenie Panu.

  34. JO said

    ad.13. A po czym Pan sadzi, ze powinienem zaczac sie „powaznie Martwic o siebie”?

  35. JO said

    ad.33. Pyta Pan o stress zapwene. Opisalem jak A grupa przewaznie reaguje na stress – calkiem inaczej jak O….

    … jednak Co do Krytyki , to jezeli ona jest sluszna, to odbieram ja b „normalnie”…, przyznaje racje a sam staram sie poprawic blad.

    Nie dziala na mnie krytyka co do ktorej nie jestem przekonany , choc kiedys czesto „wyprowadzala mnie z rownowagi” – powiedzmy…, robilem sie wybuchowy…klasycznie reagowalem jak Grupa Aa…

  36. Marucha said

    Re 35:
    A jednak krytyka wielu osób (siebie nie liczę) wydaje się nie robić na Panu wrażenia.

  37. Dzonyy said

    Ad 26
    Pamiętam Pana Krzysztofa Jażdżewskiego. Zastępce aktualnie Głównego Lekarza Weterynarii. Pamiętam bardzo dobrze jeszcze jako studenta. I wiem za co „wyleciał” ze stanowiska Głównego Lekarza Weterynarii, którym jakiś czas był. Z powodu łabędzi w Toruniu, zarażonych HPAI czyli tzw ptasią grypą. Nie widzę weterynarii w różowych kolorach, i, Panie JO, proszę się nie rozpędzać. Ja wiem, o czym mówię/piszę, siedzę w tym od lat. Akurat decyzja o tym, żeby nie było wyznaczeń „terenowych” do szczepienie psów przeciw wściekliźnie była dobra, bo takie wyznaczenia rodziły korupcję. Wyznacza się lekarzy do badania w rzeźniach, tu akurat się prawie zgadzamy, bo to najczęściej wiąże się z nepotyzmem, nie zawsze ale, no, 80% przypadków. Tylko, że ta praca nie jest łatwa , więc jest dobrze płatna ale jeśli ktoś popełni błąd – wylatuje z rzeźni z hukiem i w podskokach. A powiatowy lekarz wyznaczający na stanowisko, co najmniej nagana, a jeśli udowodni mu się, że działał z rozmysłem, prokurator. Mówię poważnie, tak jest.
    Gorszą decyzją Głównego, już innego, po Panu Jażdżewskim, było zniesienie świadectw zdrowia dla zwierząt przewożonych do rzeźni. To był pomysł masakryczny i mamy to co mamy. Setki nielegalnych ubojów, fałszowanie mięsa itd itd, duży temat, nie koniecznie ciekawy dla Gajówkowiczów.
    A służby weterynaryjne działają, panie JO. W każdym zawodzie są mendy, żaden zawód nie jest święty sam w sobie. Nie mniej, Inspekcja Weterynaryjna jest skuteczna w tym co robi, mimo braku pieniędzy, bo to budżetówka, braku poparcia Ministra Rolnictwa, a Pana Sawickiego w szczególności, sprzecznego prawa itd itd. Gdyby nie służby weterynaryjne, jadłby Pan schabowego z chorej na salmonellozę, obesranej (przepraszam) świni, czy wściekłej krowy, jak to popularne było do niedawna. Czarny tzw piar robiony przez ludzi niechętnych polskiemu rolnictwu przynosi znakomite efekty. Plus braki w nagłaśnianiu sukcesów. Nikt otwarcie nie powie, ze np afrykański pomór świń w Polsce to wina Białorusi. Może nie wina, ale dziki znalezione w Polsce, na Litwie i Łotwie, wszystkie najdalej od Białoruskiej granicy do 3 km a najczęściej to jest 300 metrów, 500, kilometr, to wynik strzelania do populacji dzików na Białorusi. Oni stwierdzili, ze wystrzelają 80 tys dzików w ciągu roku. O lata 2013. No to dziki uciekają gdzie się da……i tak dalej.
    Pozdrawiam panie JO.

  38. Joannus said

    Ad 28 Premizlaus

    Święty Grzegorz WielikI mówi – lepiej narazić się na śmieszność niż zaniedbać obrony prawdy.
    A prawda jest taka, że coraz powszechniejsza ekspozycja kobiecych zadków w spodniach jest, ani przyzwoita, ani godna, ani przyjemna dla oczu.
    Nie ma zatem potrzeby ustawiania w szerego Pana JO, kiedy od czasu do czasu o tym przypomina.

  39. JO said

    ad.36. Panie Gajowy a czy policzyl Pan osoby, ktore wypowiadaja sie zgodnie z moimi spostrzezeniami? Pan ostatnio przesadzajac uzyl slowa „wszyscy” w ktoryms poscie …, ano NIE wszyscy.
    Ja osobiscie dalbym sobie spokoj, gdyby nie bylo choc kilku osob, ktore spostrzegaja problem/y, o ktorych popisuje w Gajowce I to nie sa osoby pokroju Pana Rysia.

    Po prostu uwazam, ze czasem I Pan nie ma racji.

    Prosze zauwazyc, ze dzis , tu w temacie spodni nie bylem ani wulgarny, ani chamski a mimo to Pani Tralala nazwala to „obrzydliwym”. Pytam sie co obrzydza – obrzydzilo I czy moglo obrzydzic te Pania dzis?

    Czy Prawda obrzydzila?

    Pan wie, ze nauka Sw Magisterium jest po mojej stronie. Pan powie tez, ze nie jest to droga… wciaz glosno krytykowac Spodnie na Pupie Kobiety. A ja powiem, skoro to strona Katolicka, to niech Pan nie wkleja zdjec z Pupami Damskimi w Spodniach w przeciwnym razie trzeba sie liczyc z reakcja sprzeciwu.

    Wiele osob nie powie nic , jak w tlumie , na chodniku…ale Gajowka to nie chodnik I nie Tlum. Skoro nie wolno bo to zle, to widocznie to zlo wywoluje zgorszenie. Ja jestem zgorszony I mam prawo reagowac.

    To tak jak w kazdym filmie jest „watek milosny” I tak juz dzis ludzie na niego nie reaguja I UZNAJA zakochanie jako cos normalnego a okres dojrzewania I milostki zakochania za „funny” rzecz I juz normalke. Czesto jak mowie, ze mam corke 16 letnia to oni z przekasem pytaja sie mnie o „problem z jej strony I Chlopakow”.

    Mi jest az glupio tlumaczyc, ze ja I moja corka nie mamy zadnych problemow w tym z jej „chlopakami”, bo w tym srodowisku, ktorum obracam sie taka odpowiedz jest totalnie nie na miejscu, nie zrozumiala.

    W Gajowce jednak srodowisko jest inne I Bogu Dzieki to widac czytajac wypowiedzi…

  40. 166 bojkot TVN said

    cyt z 38 „A prawda jest taka, że coraz powszechniejsza ekspozycja kobiecych zadków w spodniach jest, ani przyzwoita, ani godna, ani przyjemna dla oczu.”

    A druga prawda jest taka, że coraz powszechniejsza ekspozycja męskich zadków oraz fiutków i jaj w obcisłych spodniach jest, ani przyzwoita, ani godna, ani przyjemna dla oczu.

    Te obie prawdy są ważne jedynie dla ludzi, którzy nie mają innych problemów niż cudze d..py ….
    Normalni ludzie mają w d…ie jak się kto ubiera i są odporni na seksistowskie bodźce zaczepne.

  41. Ad. 37

    dziki znalezione w Polsce, na Litwie i Łotwie, wszystkie najdalej od Białoruskiej granicy do 3 km a najczęściej to jest 300 metrów, 500, kilometr, to wynik strzelania do populacji dzików na Białorusi. Oni stwierdzili, ze wystrzelają 80 tys dzików w ciągu roku. O lata 2013. No to dziki uciekają gdzie się da……

    Dzięki za informacje, których gdzie indziej ze świecą szukać.

  42. JO said

    ad.37. I ja pozdrawiam Pana, tym bardziej , ze chyba sie znamy nie tylko z Gajowki.

  43. Premizlaus said

    Re 40:
    Oooo! Po długim niebycie Bojkotka wróciła i z marszu zaatakowała.
    Opinasz swoje pośladki obcisłymi spodniami? Masz grzech.

  44. Marucha said

    Re 38:
    Nie chodzi o śmieszność osoby, lecz o pośrednie samoośmieszanie poglądów..
    Obrona prawdy bez uwzględniania zdrowego rozsądku może bardziej zaszkodzić, niż pomóc.
    Bronić prawdy trzeba umiejętnie

  45. JO said

    ad.40. Normalni Ludzie nie maja tego tematu Gdzies a kiedys jak cos takiego zobaczyli publicznie idacego po chodniku – to pluli za takimi osobami. Taka byla kiedys Normalanych osob Reakcja.

    Dzis Sliny juz nie starczylo by takim normalnym osobom, dzis gardlo by zdarli gdyby za kazdym razem cos mowili…wiec nie mowia nic a to milczenie bylo obliczone jako skutek Unych Dzialania.

    Nie oznacza, ze milczenie nie mowi Nic a przeciwnie, jest wielkim Krzykiem

    Kazda Osoba, ktora jest przeciwna glosom NIE dla Zgorszenia w temacie ubioru, bo przeciez nie tylko o Pupe Chodzi…., jest na granicy Zagubienia conajmniej…

  46. JO said

    ad.44. Czy Pan uwaza, ze Wlasciwy Poglad mozna Osmieszyc w oczach Myslacych Ludzi?

  47. Marucha said

    Re 45:
    Gdyby kiedyś w czasach, gdy byłem aktywnym przewodnikiem górskim, na starcie zameldowała by mi się panienka w sukience albo spódniczce, to bym jej kazał zostać w domu. Nie miałbym bowiem zamiaru odpowiadać za jej bezpieczeństwo.

  48. Marucha said

    Re 46:
    Można – zwłaszcza w oczach ludzi jeszcze niezdecydowanych.
    Innych przekonywać nie musimy.

  49. JO said

    ad.47. NIe wskazujmy Ekstemalnych przykladow Panie Gajowy….by bronic argumentow.

  50. Filo said

    23
    Poszla
    Pies gajowego moze miec duze prawa ale napewno mniejsze od mojego psa – na to nie ma rady bo moj pies jest lepszy i madrzejszy od wszystkich damskich psow na swiecie. O tym wie kazdy wlasciciel psow i kotow ze jego czlonkowie rodziny nie maja sobie rownych.
    Zastanawia mnie tylko, czy dzieci z Palestyny czy Wschodniej Ukrainy maja takie same prawa.
    Bo gdyby mojej najmadrzejszej suce swiata, albo jej potomstwu ktos chcial zrobic krzywde…..

  51. Joannus said

    Ad 40
    Mam nadzieję, że nie zalicza się pani do osób wierzących, jeżeli tak to proponuję skonfrontować się z wykładem dotyczącem tej materiikardynala Giuseppe Siri, wzglednie biskupa Wiliamsona. Warto odszukać i przeczytać. Czad feminizmu nie jest zdrowy.

  52. Ad. 46

    Właśnie pan to czyni.

  53. JO said

    ad.32. Po Pana wpisie wiem, ze Pan Nic w temacie spodni Nie rozumie. Polecam wpis Pana Joannusa pod numerem – 51.

    Milej , ze zrozumieniem Lektury zycze.

  54. Zdziwiony said

    Zazwyczaj górale konie mają dobrze odżywione (zatłuszczone), a po dłuższym świętowaniu może dojść u konia do mięśniochwatu (choroba poświąteczna). Choroba ta jest ciężkim i niezwykle bolesnym zapaleniem mięśni grzbietu i zadu konia.
    Pojawia się zwykle po dniach wolnych od pracy, w które nie została zredukowana dostatecznie dawka paszy treściwej. Wówczas w dni wolne należy zadbać o ruch zwierzęcia, a nie trzymać stale w stajni. Choroba ta może doprowadzić do znacznego wycieńczenia konia, a nawet do śmierci.

    Gdy jeden koń jest chory, cała stajnia nie je.

    Jechawszy milę, postój z koniem chwilę; ujechawszy trzy, czoła mu potrzyj; ujechawszy sześć, dajże mu jeść.

  55. JO said

    ad.52. W Pana Mozgu to sie czyni, prosze wiec nie zwalac problemu swojego na mnie.

  56. JO said

    ad.54. Az sobie zapisalem 🙂

  57. 166 bojkot TVN said

    51 Joannus
    Sprowadzasz człowieku swoje reakcje atawistyczne i problemy z cudzymi du..ami do wymiaru religijnego.
    Nie masz innych problemów?

  58. JO said

    Niech Kazdy Wyznaje swoja Wiare w swoim sercu a publicznie ma jej nie okazywac, prawda Pani Bojkot?

    Liberalizm ponad wszystko!

    Panie Gajowy, odpowiedz na Pana pytanie dala Pani Bojkot – czy Mozna osmieszyc..- a jezeli tak, to Kto to moze zrobic a kto NIGDY – chocby sie sam osmieszyl….

  59. Filo said

    58
    Jo
    Co to wszystko ma wspolnego ze zdechlym koniem?

  60. Zerohero said

    @4, Ola

    Tętniaki zabijają zdradziecko. Jest taki serial dokumentalny: Doktor G – lekarz sądowy. Było tam ze dwa razy coś z tętniakiem. Tętniak sobie pękł i zdrowy człowiek umierał w kilka minut. Znienacka.

  61. JO said

    ad.59. Tyle ile Obrazek w artykule.

  62. JO said

    ad.60. Jak czlowiek z tetniakiem to nie zdrowy Panie Zerohero 🙂

  63. Author Instinct said

    Ja to ze wsi jestem ale u nas konia co przepracował całe życie na przetwory mięsne się nie posyłało. Po pierwsze był za bardzo żylasty a po drugie miał prawo do emerytury. Jak już naprawdę nie było kasy żeby bydlę utrzymywać to trzeba było zastrzelić…
    Żeby tak jeszcze teoretyczne państwo było tak samo względem nas miłosierne…

    Jeśli chodzi o zastrzelenie emeryta, na którego brak kasy, to jeszcze wszystko przed nami.
    Admin

  64. Zdziwiony said

    Milej patrzeć, gdy dziewka na koniu harcuje,
    Niż kiedy gonionego z goleńcem* tańcuje.

    *) Goleniec — znaczy gołowąs, młodzieniec nie mający jeszcze zarostu.

    ————————

    Gdy poznasz w dziatkach, że z nich będą męże,
    Cackiem ich nie tul, daj konia, oręże.

  65. Zdziwiony said

    Jan Kochanowski radzi:

    Niech jeno ojciec raczej przyniewoli
    Syna do trąby, a nie do violi *)
    Niechaj go raczej widzi w siedle.
    Na dobrym siekielczyku **), a nie przy zwierciedle.

    *) Viola — skrzypce, w znaczeniu muzyki tanecznej pokojowej, a nie wojennej (trąby).
    **) Sekel albo siekiel, zdrobniale siekielczyk — dobry koń węgierski.

  66. Zdziwiony said

    Gdy Stefan Czarniecki umierał
    i był
    Już blizki zgonu, rzek!: «Niech koń mój biały
    Wejdzie jeszcze do tej chaty».
    Wstępuje rumak, rzęd na nim wspaniały
    1 obok tarczy buzdygan bogaty;
    Siodio sajdaków pyszne dźwiga brzemię.
    Lecz widząc pana, głowę spuścił w ziemię.
    Wódz rzekł do giermków: «Dla mojego wnuka
    Niechaj się koń ten zachowa,
    Niechaj rycerskiej sławy na nim szuka,
    Niechaj pamięta te słowa:
    Kto kraj swój kocha i Boga się boi,
    Ma szablę, konia, o resztę nie stoi».

    N.b. Juliusz Kossak namalował obraz: „Stefan Czarniecki żegna konia”.

  67. Zdziwiony said

    ad. 66
    Koń ten zresztą, jak podanie głosi, nie przeżył
    swego pana: «gdy chorego złożono w głównej komorze
    chaty (w Sokołówce na Podolu), koń nie chciał
    ani pić, ani jeść, nogami w ziemię bijąc, wzdychał
    i jęczał, a na wchodzących oglądał się, niby stworzenie
    rozumne. A gdy hetman skonał, za hetmanem
    poszedł niebawem i wierny rumak. Przeczuł
    śmierć pańską i upadłszy, stękając, zdechł, nie chcąc
    innego cierpieć jeźdźca».

  68. JO said

    ad.67. Brawo Panie Zdziwiony!!

  69. Polon said

    Już sierpień, więc myszy idą do chłupy, skasowałem ich parę sztuk (i gdzie te palanty zielone). Jako młody chłopak na gospodarstwie dokonałem nie raz selekcji psiaków i kotów, bo tak było robione od wieków.
    Pusty temat i puste gadanie.

  70. Zdziwiony said

    Nasi hetmani zasługiwali przeważnie na miano
    takich, co to nawet i z wojskiem jeleni mogli zwy-­
    cięstwa osiągać. Każdy z nich prawie odznaczał
    się osobistem męstwem, zgodnie z przysłowiem, że
    «ten tylko dobrze rozkazuje, kto, rozkazawszy, przod-
    kuje». Nie wahali się oni prowadzić szyki swe do
    boju, a gdy chodziło o szturmowanie twierdzy i pie­-
    chota chwiać się zaczynała, hetman nieraz zeskaki­-
    wał z konia i pieszo prowadził ją na zdobycie
    wałów.
    Zalety dobrego hetmana wyraża następujące przy-­
    słowie, porównywające go, naturalnie, jak wszystko
    cenne, z koniem, tym wiernym i szacownym towa­-
    rzyszem i pomocnikiem Polaka:

    «Koń urodziwy, rączy, wolny; ksiądz, uczony, nabożny,
    przykładny; król mądry, sprawiedliwy, miłosierny; hetman
    śmiały, dzielny, hojny—godne to są na świecie rzeczy».

    Mężny hetman dzielił wszystkie losy swego woj­-
    ska, złe czy dobre, tryumfy czy klęski, a gdy woj­-
    sko ginęło, i on nie chciał ratować się ucieczką.
    Stary Żółkiewski, w rozpaczliwej chwili walki pod
    Cecorą, ściął pałaszem swego wierzchowca, aby gi­-
    nący bez ratunku żołnierze wiedzieli, że wódz ich
    nie opuści i położy głowę wraz z nimi.
    Gdy było potrzeba pieniędzy, a hetman posiadał
    je, szafował z własnej szkatuły na potrzeby wojen-­
    ne, jak Chodkiewicz na Inflantach, a o zwrot kosz-­
    tów upominał się dopiero wtedy, gdy już pomyślnie
    ukończył zaczęte dzieło. Nie czynił tego pierwej, aby
    o nim nie powiedziano:

    «konia nie osiodłał, a nagród wymaga».

    Znów porównanie w związku z koniem!
    Ogół naszych hetmanów odznaczał się istotnie
    wielkiemi zaletami i zdobył sobie piękną kartę w dzie­-
    jach. Dość wspomnieć tylko głośniejsze nazwiska:
    Ostrogskich, Tarnowskich, Sieniawskich, Zamojskich,
    Potockich, Żółkiewskich, Chodkiewiczów, Czarnieckich,
    Sobieskich… Roznosili oni sławę polskiego oręża i pol­-
    skiej jazdy na wszystkie strony świata.
    Dopiero pod koniec w epoce zupełnego upadku
    obyczajów zblakły cnoty hetmańskie, a ostatni het-­
    manowie (Ożarowski, Kossakowski, Zabiełło) nietylko,
    że nie świecili cnotami i nie mogli ich wojsku udzielić,
    ale przeciwnie byli zakałą kraju i skończyli nie na
    koniu i z bronią w ręku w wirze walki, ale na szu-­
    bienicy.

    Ale na szczególne podkreślenie zasługuje nie­-
    zwykle wysokie pojęcie o czci rycerskiej, przecho­-
    wane do ostatnich prawie czasów. Gdy wojska w in-­
    nych krajach europejskich składały przysięgę na
    wierność obowiązkom żołnierza, Polacy tego nie czy-­
    nili, uważali bowiem, że sama cześć rycerska, którą
    stawiali wyżej od przysięgi, nie pozwoli im nie do­-
    trzymać tych obowiązków.
    A że nie były to czcze słowa tylko, widać z tego,
    iż najwyższą karą w wojsku była kara «na czci»,
    to jest pozbawienie czci rycerskiej. Hetman, który
    mógł karać «na gardle», to jest skazać na śmierć,
    nie miał prawa wykonać tamtej najwyższej kary:
    «na czci», «na poczciwości» karać mógł jedynie sejm
    cały z królem i senatem.

    Miarą osobistego męstwa, a nawet pewnej chęci
    popisywania się z niem — były tak zwane harce,
    utarczki w pojedynkę wojowników z obu wojsk, po­-
    przedzające samą bitwę. Zwyczaj ten pozostał jeszcze
    z dawnych czasów, a chcący się odznaczyć wojow­-
    nicy lubili ten popis przed zabranemi wojskami, popis,
    w którym mogli doskonale wykazać zalety swoje
    i swego rumaka.
    Harce mogły się odbywać jedynie za zgodą i ze­-
    zwoleniem hetmana, bez jego wiedzy żaden rycerz
    nie mógł ich zaczynać. Wyjeżdżali zaś na harce nie-
    tylko zwykli wojownicy, ale często i wodzowie. Zwy­-
    cięstwo w harcu było zaszczytniejsze i trudniejsze,
    niż na gonitwach w czasie pokoju.
    Harce odbywały się w ten sposób, że z szeregów
    jednego z wojsk wyjeżdżał harcownik i wyzywał
    przeciwnika z szeregów nieprzyjacielskich. Gdy się
    znalazł współzawodnik, który się chciał z nim po-­
    tykać, wówczas zaczynali walkę i ścierali się za­-
    zwyczaj dopóty, dopóki jeden z nich nie poległ, albo,
    zrzucony z siodła, nie zostawał jeńcem zwycięzcy.
    Następnie wyjeżdżał inny harcownik, wyzywał no­
    wego przeciwnika i znów zaczynały się harce.
    A gdy tak:

    Jedni harcami szczęścia próbowali,
    Drudzy gotowcem do potkania stali.

    Aż wreszie wodzowie dawali znak zaprzestania
    harców i zaczynała się właściwa bitwa.
    Słynne harce odbywały się przed bitwą Grun­-
    waldzką: z szeregów krzyżackich wyjechał Ślązak
    Konrad Niemczyc, siedzący na ciężkim, rosłym fryzie
    i cały okuty wraz z koniem w żelazną, bogatą
    zbroję. Ufny w opancerzenie swoje i rumaka, do-­
    nośnym głosem wyzywał naszych wojowników, obie­-
    cując zwyciężyć każdego, kto się ośmieli stawić mu
    czoło. Na to zuchwałe wyzwanie z szeregów pol-
    skich wyskoczył z kopią Jan Scycicki i po krótkiem
    złożeniu się zwalił z konia okutego w stal Ślązaka,
    który stał się jeńcem zwycięskiego rycerza.
    Bitwa pod Grunwaldem odbyła się w czasach
    rycerstwa, ale harce były w zwyczaju jeszcze i długo
    potem, w następnych nawet wiekach. Harcował Jan
    Tarnowski w bitwie pod Orszą, w pełnej zbroi
    i w szyszaku, z hiszpańska przystrojonym pióra­-
    mi. Głośny Stanisław Stadnicki, pan na Łańcucie,
    przezwany dla swego charakteru «Dyabłem Łań­-
    cuckim» harcował przed szeregami Stefana Batorego
    pod Gdańskiem, i każdego Niemca, który odważył
    się wystąpić, «bez ochyby śmiertelnie ugadzał» tak,
    iż później żaden nie śmiał już się z nim potykać.
    Odbywały się także harce przed bitwą cecorską,
    pomyślne nawet dla naszych wojowników, chociaż
    sama bitwa zakończyła się później tak nieszczęśli­-
    wie: mianowicie Kasper Lipski, kasztelan rawski,
    harcował tam w pojedynkę, a nadziawszy Turka
    na kopię i zdjąwszy go nią z konia, złożył u nóg
    hetmana Żółkiewskiego. Niestety, wkrótce potem Tur­-
    cy obnosili na kopii głowę tegoż samego hetmana.
    Takie harce w pojedynkę odpowiadały w zupeł­-
    ności dawnym rycerskim zwyczajom i dawnemu
    sposobowi wojowania. To też ze zmianą sztuki
    wojskowej, wyszły one z użycia, a wówczas miej­-
    sce ich zajęły harce oddziałami: do oddziałów ta­-
    kich na ochotnika zgłaszali się najdzielniejsi wo­-
    jownicy i rzucając się przed bitwą nagle w sam
    środek nieprzyjacielskiego obozu, starali się wywo­-
    łać w nim popłoch, a przynajmniej zasięgnąć języka,
    zdobyć jeńców, od których dowiadywano się bliż­-
    szych szczegółów o siłach wroga.
    Należący do takich oddziałów nosili również na­-
    zwę harcowników; zwano ich także elearami, od ła-­
    cińskiego wyrazu «eligere», co znaczy wybierać.
    Tacy harcownicy musieli i sami być nadzwyczaj
    mężni, a zręczni i posiadać odpowiednio zwinne i dziar-­
    skie konie, bo chodziło tu nietylko o uderzenie na
    nieprzyjaciela, ale także o powrócenie do obozu ze
    zdobyczą, z jeńcami.
    Niektórzy królowie utrzymywali na swym dwo-­
    rze takich wyćwiczonych «harcerzy», obowiązanych
    do harcowania przed bitwą. Na dworze Zygmunta III
    w r. 1590 znajdowało się ich 35.
    O takich harcach w celu zdobycia «języka» opo­-
    wiada Pasek, a miały one tę humorystyczną stronę,
    że między polskimi ochotnikami był tam młody
    chłopak, który przezwiskami drażnił nieprzyjaciół,
    zmuszając ich w ten sposób do opuszczenia szere­-
    gów i wzięcia udziału w harcach. Naszym udało
    się wtedy zdobyć kilkunastu jeńców, nie straciwszy
    przytem nikogo ze swoich. Samemu tylko Paskowi
    groziła przez chwilę niewola, z powodu, iż koń jego
    zaplątał się w zapasową uzdeczkę, a nieprzyjaciele
    obskoczyli go w kilku; towarzysze jednak zdążyli
    go uratować.
    Z czasem harce wyszły z użycia. Polacy jednak
    lubowali się w nich ogromnie, z powodu, iż dawały
    one świetne pole do prawdziwie rycerskiego popisu
    zarówno dla jeźdźca, jak i dla konia. Pozostawiły
    też one ślad w wielu przysłowiach:

    «wyjechać na harc z nieprzyjacielem»
    — zetrzeć się z kim; «wyjeżdżać na harc z czem»
    — popisywać się, chlubić,
    pysznić czem, bo harcownicy mieli zwyczaj wychwa-­
    lania siebie, a drażnienia wroga przedrwiwaniem;
    i jedno końskie:

    «w koniu się kochać, na harc nie
    wyjeżdżać na nim, toż co gdakać, jaj nie nieść —
    było mądrych zdaniem».
    ***
    Z książki, Bohdan Dakowski; Koń Towarzysz Człowieka – 1911 r.

  71. Nemo said

    @69 Zdziwiony

    Wszystko w temacie.

    @52 Krzysztof M

    „Właśnie pan to czyni.”

    W którym miejscu? Bo ja jakoś nie dostrzegam :/

  72. Zdziwiony said

    Konie w malarstwie Kossaków

  73. vigil said

    Jestem z gor, goral z krwi i kosci, zylem tam w latach pietrwszej mlodosci, pracowalem ciezko na roli na rowni z koniem proporcjonalnie do sil, kon w gorach to najwazniejszy czlonek rodziny, to ten dzieki ktoremu mamy zywnosc i mozemy przezyc lata chude. Kon w mojej rodzinie byl pierwszym ktory zawsze dostawal jesc rano,. W zimie kon byl nie uzyteczny, nie mial nic do roboty albo bardzo rzadko ale moj ojciec dawal mu jesc jak zawsze kiedy nawet ciezko pracowal. Kon byl wyprowadzany na wybieg aby sobie polatac, forme trzymac jak przyjdzie czas aby byl gotowy.
    Glowe dam sobie oskalpowac ze wspomniany kon w artykule byl sednem w oku gazdy, kon musial byc dobrze zadbany aby robil to do czego go przysposobiono, inaczej by gazda nie mogl konia uzyc do ciagniecia glupich ceprow w fasiagu, leniow do ciagniecia do Morskiego oka ktorzy pozniej gazde posadzili o znecanie sie nad koniem.

    Moze to dalego gorale nazwali ludzi nie kumatych nie zanajacych realow zycia po prostu ceprami, ale i tak powinni sie cieszyc ze nie nazwali ich cepami.

    Pozdrawiam wszystkich sympatykow gor i sympatykow kultury goralskiej i dalej zachecam do odwiedzania gorali ktorzy szczerze-kochaja ceprow tak jak swoje konie ktore sa naprawde ozdoba kazdego gazdy gorala.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: