Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Krzysztof M o Twój kot się na ciebie obraził…
    prostopopolsku o Putin morduje ryby
    Anucha o Piskorski i Radzikowski o Andr…
    Stiopa o Putin morduje ryby
    revers o Atomowy front na Zaporożu
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (58 – …
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    ! o Co nam zrobili ruskie
    Enya o Twój kot się na ciebie obraził…
    adsenior o Wolne tematy (58 – …
    Enya o Putin morduje ryby
    Piskorz o Piskorski i Radzikowski o Andr…
    Piskorz o Los generała Antona Denik…
    osoba prywatna o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Czy Bóg stworzył Ewę z płynem do mycia naczyń w ręku?

Posted by Marucha w dniu 2014-08-16 (Sobota)

Dla „obiektywnego dobra” kobieta winna zostać zamknięta w kuchni, pośród garnków sprawiających radość każdej kobiecie, kosztem swoich aspiracji zawodowych i życiowych, traktowanych tutaj jako nieprawowite, grzeszne i stanowiące bunt wobec niezmiennej woli Boga, który rzekomo stworzył Ewę z płynem do mycia naczyń w ręku.

W środowiskach konserwatywnych i katolickich często zwraca się uwagę na zjawisko ideologizacji rodziny, z którym mamy do czynienia dookoła. Jesteśmy dosłownie terroryzowani „polityczną poprawnością” zwalczającą „patriarchalny” model rodziny, wzywającą do zbudowania modelu „partnerskiego”.

Głosy te są zasadne, gdyż świat medialno-polityczny dąży do przebudowy świadomościowej społecznej polskiej rodziny, traktując ją jako bastion „reakcyjnych” cnót i wartości. Mimo to wyrażam pewne wątpliwości czy – z punktu widzenia samego konserwatywnego podejścia do świata – idealizowany model „patriarchalny” rzeczywiście zawsze i wszędzie ma charakter konserwatywny. Dlaczego mam takie wątpliwości?

Po pierwsze dlatego, że model ten ma charakter nowożytny. Wizja świata w którym on wychodzi rano do pracy, wraca wieczorem, utrzymuje dom, gdy ona zajmuje się domem i dziećmi jest charakterystyczny dla epoki industrialnej, gdzie doszło do takiego sztywnego i ostatecznego podziału obowiązków. Świat mediewalny był w tej kwestii zdecydowanie bardziej plastyczny. Znając predyspozycje płci do pewnych rodzajów prac nie tworzył aż tak sztywnych granic i „patriarchalizm” był tutaj mocno utemperowany, a pozycja kobiety zdecydowanie wyższa niż w Nowożytności.

Po drugie, zwolennicy modelu tradycyjnego nie zauważają ewidentnego zderzania się ich wyidealizowanego modelu familijnego z empiryczną rzeczywistością, która dla konserwatysty jest ważna. Jeśli ten jej nie szanuje, jeśli nią gardzi, to przestaje być konserwatystą, stając się zideologizowanym fanatykiem, który od rewolucjonisty różni się tylko kierunkiem doktrynalnym, a nie samą ideą, że rzeczywistość należy dostosowywać do apriorycznej koncepcji.

Cechą charakterystyczną zideologizowanych utopii jest konieczna jednolitość spojrzenia na świat, połączona z brakiem akceptacji dla odmienności. Ideologie rewolucyjne głoszą konieczność stworzenia rodziny wyemancypowanej, gdzie zanika patriarchalny charakter męża i ojca. Model ten winien być powszechny, bez względu czy realni ludzie życzą sobie jego realizacji czy też nie. Kobieta winna być wyemancypowana nawet jeśli nie potrzebuje tego do szczęścia, nie chce tego. Jeśli nie rozumie swoich interesów – przekonują emancypatorzy – to winna zostać do tego zmuszona dla jej „obiektywnego dobra”. Także mężczyzna winien stracić swoją pozycję dla własnego dobra, w imię jego – a jakże by inaczej – „obiektywnego dobra”. Gdy rządzący i tworzący wzorce kulturowe „wiedzą lepiej” jak wygląda szczęście, to mamy wstęp do totalitaryzmu, który pojawia się wtedy, gdy abstrakcja jest przymusowo aplikowana do empirycznej rzeczywistości.

Niestety, częstokroć zwolennicy modelu tradycyjnego zachowują się w sposób podobny, chcąc za wszelką cenę i na siłę uszczęśliwić te małżeństwa, gdzie stosunki jej i jego wyglądają odmiennie. Dla „obiektywnego dobra” kobieta winna zostać zamknięta w kuchni, pośród garnków sprawiających radość każdej kobiecie, kosztem swoich aspiracji zawodowych i życiowych, traktowanych tutaj jako nieprawowite, grzeszne i stanowiące bunt wobec niezmiennej woli Boga, który rzekomo stworzył Ewę z płynem do mycia naczyń w ręku. W modelu tym „obiektywne dobro” spotka także mężczyznę, który z natury musi chcieć panować nad kobietą i zamknąć ją w kuchni. Ideolodzy tradycji (tak to trzeba nazwać) nie mają się przy tym zamiaru pytać czy zaplanowane dla abstrakcyjnie pojętych ludzi „obiektywne dobro” jest rzeczywistym dobrem dla realnych ludzi.

Życie społeczne jest zdecydowanie bardziej skomplikowane niż widzą to ideolodzy. Nigdy nie było, nie ma i nie będzie jednego jedynego modelu szczęścia rodzinnego. W naturze jest ono kształtowane w ten sposób, że ludzie dobierają się wedle sympatii i podobieństwa charakterów, a potem na swój niepowtarzalny sposób kształtują własne relacje. Emancypator i ideolog tradycji wspólnie tego nie rozumieją, próbując narzucić realnym ludziom abstrakcyjne modele. Ideolog tradycji i emancypator to dwie odmiany myślenia konstruktywistycznego.

Adam Wielomski
http://konserwatyzm.pl

Komentarzy 38 do “Czy Bóg stworzył Ewę z płynem do mycia naczyń w ręku?”

  1. Prawda jest taka, że gdy kobieta ma wybór 1. zmywać naczynia, sprzątać, 2. naprawiać samochód, iść na polowanie, to wybierze to pierwsze. Mężczyzna wybierze to drugie.

    To zasada ogólna. Wielomski o tym nie wie?

  2. Marucha said

    Re 1:
    Od „zasady ogólnej” jest tak wiele wyjątków, że przestaje być zasadą.
    Warto powtórzyć za autorem: Nigdy nie było, nie ma i nie będzie jednego jedynego modelu szczęścia rodzinnego, choć ideolodzy, dla których ich własne wyobrażenia są ważniejsze, niż rzeczywistość, woleli by inaczej.

    Oczekuję na dalsze dowody zupełnego niezrozumienia artykułu ze strony pozostałych gajówkowiczów.

  3. NyndrO said

    Ja tam nie wiem.Dla mnie naturalnym modelem szczęścia rodzinnego jest kochać się,szanować,ale (najważniejsze) dawać sobie nawzajem tyle wolności ile to możliwe.Zabić własne ego (a przynajmniej niszczyć je z całej siły w każdej chwili) i zajmować się szczęściem innych.To daje po jakimś czasie nieopisane szczęście nam samym.W moim przypadku żyję z kobietą,która jest po rozwodzie i Jej córką,którą poznałem w wieku lat 12. i jest zupełnie spokojnie i kwitnąco.Nie widzę żadnych problemów na horyzoncie.* Dodam,że dla mnie osobiście,zmywanie naczyń to nieopisanie przyjemna i uspokojająca umysł czynność.Płynność ruchów,szum ciepłej wody.Coś pięknego.Maszyn czyszczących praktycznie nie używam.Z drugiej strony bardzo się uśmiałem i ucieszyłem,kiedy po przyjściu z roboty ujrzałem moją kobitę ze śrubokrętem wymieniającą uszkodzony kontakt.Głośno śpiewała.Kochamy się. * Nie wiem,czy byłbym zdolny do wychowania tak wspaniałej dziewczynki,jak córka mojej Kobiety.Na emigracji (młoda urodziła się w Szwecji) i mając totalnego debila za męża.Ogrom tej pracy jest dla mnie wręcz niewyobrażalny.

  4. KAZIMIERA said

    @3
    Panie NyndrO
    „Nie widzę żadnych problemów na horyzoncie”
    mówi pan jak ślepy koń na wielkiej pardubickiej : „nie widzę żadnych przeszkód”. Problemy każdy ma/mieć będzie – tak jest z zasady. Trzeba umieć je „widzieć” wcześniej. Radzę dbać o swoją „kobitę”, bo zbytnia pewność siebie (pycha ) Zawsze przynosi przykre niespodzianki. A i dzisiejsze kobity dużo bardziej obrotne – sam pan mówi ” kontakt potrafi naprawić” – niejednokrotnie zaskakują.

    Co do istoty rzeczy – moja znajoma wielokrotnie mówiła ” za mąż trzeba wyjść – przynajmniej raz”. No to wyszłam. Dla mojego męża jestem drugą żoną. Zanim powiedziałam „tak” ( bo bałam się jak cholera) , musiałam oczywiście koniecznie wiedzieć jakie zasady obowiązywały w poprzednim związku mojego męża – spytałam zaufanej osoby, która potwierdziła, że nie jest oryginalny – zadeklarowany konserwatysta. Jest głową rodziny – on rządzi – ja zmywam i zamiatam śmieci. Co prawda dawniej – jeszcze w szkole- byłam geniuszem matematycznym – ale talent ten realizuję w sprawach naszego domu – można śmiało powiedzieć, że doskonale znam się na domowej ekonomii.
    Jeśli idzie o zmywanie- teraz zakupiliśmy za stówkę nową zmywarkę do zabudowy – cud zupełny, cacko, taka okazja! Spisuje się o niebo lepiej jak ta poprzednia – stał mi stary wielki gruchot, zajmował miejsce i zmywał tylko wtedy jak się ją kopnęło.Poszła na szrot.
    O polityce trochę myślę, ale to jak sprzątam mieszkanie, ale nie mieszam się – mój konserwatywny chłop nie byłby zadowolony.

  5. NyndrO said

    Ad 4.* Proszem Panią.Powiem Pani więcej! Jako buddysta jestem w pełni świadom,że życie to cierpienie.Początkowo młodość i zabawa,potem starość,choroba i śmierć (oczywiście nie wszystkie etapy przeżyje każda istota).Z tym,że ja się tego nie boję.To byłoby głupie,bo jak Pani pisze „problemy każdy ma/mieć będzie”.Pani rady są zbędne,bo dbanie o babę i rodzinę przynosi mi wiele przyjemności,a przyjemności i szczęścia to ja jestem łasy.Nie rozumiem,skąd Pani wzięła u mnie pychę (która niekoniecznie jest tożsama z pewnością siebie),ale nie bardzo mnie to interesuje. „Przykre niespodzianki”?Nie ma lepszych nauczycieli,niż „przykre niespodzianki”,więc bardzo je lubię.Nie będę tu wnikał w szczegóły mojego światopoglądu,ale zamiast „to albo to”,wolę „i to,i to”.Pewnie mnie Pani źle zrozumie,ale to nie będzie jakaś wielka tragedia.* Nadmienię,że mamy ślub buddyjski i jesteśmy wesołymi poganami. * Z góry Panią polubiłem,jako imienniczkę mojej nieżyjącej babci.

  6. NyndrO said

    …a z tą wymianą kontaktu,to Anna wcale mnie nie zaskoczyła.Ucieszyłem się,bo głośno śpiewała.Poza tym każdy głupi potrafi wymienić kontakt i to nie jest wielki achievement.Najweselsze było to,że o tym pomyślała i z uśmiechem na twarzy,śpiewająco się za to zabrała.Obecnie śpiewająco robi kurs na kategorię „A” i będzie śmigać wielkim motocyklem.Proszę więc się o Nią nie martwić.Kiedy przestanę o Nią dbać,wszystko wskazuje na to,że doskonale da se radę.

  7. Filo said

    I to ma byc obraz wspolczesnej kobiety i jej rola w spoleczenstwie: albo do garow – albo i do garow (za darmo) i do roboty za 2.50 na godzine.
    Doprawdy zalosne.
    Przesuwanie mebla po myslowych lamusach.
    Zwlaszcza jak role kobiety-matki najlepiej pokazuja gruzy Doniecka i Gazy.
    No jeszcze sa obrazki Polek-emerytek oszukanych przez banki.

    Pisal kiedys swintuch Boy-Zelenski:
    „Ciocia mu o idealach
    Jozio na to: co to walach”

  8. Easy Rider said

    Artykuł odbieram jako protest przeciw wszelkim ideologizacjom odnośnie roli płci w życiu rodzinnym. Jednak, pewien ogólny podział obowiązków, wynikający z uwarunkowań biologicznych, narzuca sama natura i ten fakt trzeba przyjąć do wiadomości.

    W kontekście wypowiedzi p. NyndrO #3 – oczywiście, nie ma w tym nic dziwnego, że kobieta naprawia kontakt, pod warunkiem, że posiada wykształcenie w tym kierunku (zawodówka lub technikum elektryczne), w innym przypadku tego rodzaju sytuacja napawa przerażeniem, gdyż z prądem to nie są żarty! Tak czy inaczej – jako mężczyzna, nie chwaliłbym się tym, że kobieta naprawia mi coś w instalacji elektrycznej, bez względu na jej wiedzę i praktykę w tym zakresie. Ale może nie jestem „postępowy”.

  9. NyndrO said

    Ad 8.*Przecież ja się nie chwalę,bo to Ona zrobiła,a nie ja.I muszę powiedzieć,że Ona też się nie chwali.*Sytuacje,w których nie ma żartów są najciekawsze!

  10. KAZIMIERA said

    Panie Filo,
    jestem kobietą i nie zgadzam się z panem.
    Ja i mój mąż jesteśmy za monarchią – on jest królem, a Jego żoną. Kropka.

  11. Filo - fałszywy nick said

    Ma Pani prawo, Kazimiero.

    Czy Pani przypadkiem nie dyskutuje sama ze sobą? – admin

  12. Filo said

    7
    KAZIMIERA
    Pani Kazimiero.
    Wpis numer 8 NIE jest moj. Ktos sie podszyl.

    Ja nie komentuje pani wypowiedzi. Bo rozmawiamy o zupelnie innych rzeczach.
    My dyskutujemy zarowno indywidualne przypadki rodzinne jak i ogolne nastawienie spoleczne do roli kobiet.
    Ja sie zajmuje tym drugim.
    W Anglii jeszcze 30 lat temu bylo nie do pomyslenia zeby policjant uderzyl kobiete. Dzis ma prawo zabic.
    Jesli moje malzenstwo jest szczesliwe (odpukac) to nie znaczy ze ja stanowie wzor spoleczny dla innych do nasladowania. Moja sytuacja rodzinna i materialna tez moze byc inna.
    Klimat spoleczny zas jest malo sprzyjajacy rodzinom a w tym i kobietom. Nie wszystkie kobiety rodza dzieci w szpitalu. Tysiace kobiet rodzi dzieci w gruzach zbombardowanego szpitala.
    Trudno jest w naszych czasach i matkom i kobietom probujacym zrobic kariere. Nie kazdy ma szczescie byc pania Clinton.
    Kobieta siedzi nie tylko w domu i patrzy mezowi w oczy albo pucuje mu korone.
    Czasem musi wyjsc na ulice gdzie nikt nie wie ze jest zona monarchy.

  13. Marucha said

    Re 8:
    Jednak, pewien ogólny podział obowiązków, wynikający z uwarunkowań biologicznych, narzuca sama natura i ten fakt trzeba przyjąć do wiadomości.

    A czy Wielomski gdzieś ten fakt odrzuca?

  14. Filo said

    8
    Uwarunkowania biologiczne nie dotycza niby lesbijek a te tez chca miec dzieci.
    Wtedy inni musza przyjac do wiadomosci ze sie im nierownouprawnienie natury powinno wynagrodzic rownouprawnieniem spolecznym i zapewnic tak obecnie modna ‚commercial surogacy’ czyli zimny wychow niemowlat w celach komercyjno-rownouprawnieniowych i poprawiania natury tam gdzie sie natura pomylila i zapomniala wmontowac szare komorki..

  15. Romank said

    Panie Gajowy nie widzi pan, ze pan Wielomski pisze o rodzinie chrzescijanskiej…

    a tu komentuja konkubinat w ujeciu byddyjskim???

  16. Romank said

    :-))))) bo pan wkracza w szara strefem ynetlektualizmu stosowanego..panie Filo…tam szare komorki nikomu do niczego nei sa przydatne:-))))

  17. Easy Rider said

    Ad 13 – Marucha.

    Nie miałem zamiaru dyskutować z Wielomskim, chciałem jedynie dokonać ogólnego samookreślenia się w tej dyskusji. Było to konieczne tym bardziej, że omawiany artykuł jest napisany w sposób nie pozwalający na jednoznaczne oddzielenie poglądów własnych autora od jego stosunku do cytowanych poglądów obcych, w związku z czym nietrudno o nieporozumienia, które stały się udziałem przedmówców.

  18. robert2360 said

    Panie NyndrO said, proszę skorygować wypowiedź: Nie ma czegoś takiego jak rozwód.
    Bez odbioru

  19. NyndrO said

    Ad 18.* No to ja przelicytuję.Nie ma czegoś takiego,jak wypowiedź.

  20. Boydar said

    Chłe, chłe, Panie Gajowy. Nie siadaj Pan na poważnie do wódki z takimi ludźmi jak Wielomski, bo oni mieszają. Czystą z kolorową, znaczy się. A Pan jesteś normalny i przyzwoity człowiek, i prędzej czy później Się Pan tylko porzygasz.

    Z artykułu Pana Wielomskiego wynika dla mnie jedno : autor stawia teoretyków „ekonomii politycznej socjalizmu” na pozycji strony. Takiej, którą warto czy wręcz należy znać i rozumieć. Później można zająć stanowisko. Tak naprawdę nieistotne jakie, byleby mniej więcej było fifty-fifty. To znaczy, żeby byli tacy co uważają tak, i tacy co inaczej. Ważne, żeby dać wciągnąć się w konflikt.

    Po przeczytaniu ostatniego zdania artykułu, trzeba się mocno zastanowić jakie było to pierwsze. I o co autorowi tak naprawdę kaman. Uwaga Pana Easy Ridera (17) wybitnie trafiona.
    Co do komentarza Pana NyndrO (3), to ja odebrałem jego treść jako przyczynek do dyskusji, relację z własnych doświadczeń, a nie jakąkolwiek tezę czy polemikę z autorem.
    Sugestia Pana Roberta (18) trąci arogancją lub apodyktycznością, żywcem wziętą z moich licznych wystąpień na tym forum; Pan NyndrO nigdzie nie wspominał, że „oni” mieli ślub „kościelny” (w sumie, to nieistotne). Użyte określenie „rozwód” ja odebrałem jako symbol – „ich drogi życiowe się rozeszły się definitywnie”.

  21. NyndrO said

    Ad 20.*Szanowny Panie Boydar,Seniorze o umyśle młodzieńca,jak zwykle dobrze Pan wszystko odebrał,a nawet udało się panu (combo x 2) odgadnąć! Moja kobieta nie miała z tym człowiekiem ślubu kościelnego.Chodziło o sprawy czysto prawne.Cały szereg spraw się w takiej sytuacji pojawia.Żeby nie wyjść na wiele głupszego od Pana,to ja z kolei odgadłem,co Pan Robert2360 ma na myśli.* Leci już Pan trzecią ścianę?

  22. Piotr72 said

    Po co te idologizacje ? W małżeństwie facet ma byc ojcem a kobieta matką. Nie chodzi tu o żadne mycie naczyń. Naturalnym jest, ze ojciec ma starać sie utrzymac rodzinę, a matka zapewnić opiekę nad domem i dziećmi, ale nie na zasadzie, że ojciec zapracowuje się kosztem, również opieki nad dziećmi, a matka jedynie żąda kasy, lub z drugiej strony ojciec daje i wymaga. Rodzina to ciągłe docieranie się, nie pasuje tu żadna ideologia, ale miłość wzajemna. Jeśli ja mam prace, a żona nie to czy mam wymagać od niej niewolnictwa w domu? Albo inaczej, to , że ona nie pracuje oznacza, że już nie mam obowiązków w domu? Mam nie pomóc w prostych czynnościach? A co jeśli, to ja nie będę miał pracy, a ona znajdzie, to zamieniamy się rolami? Nie. To właśnie chce zniszczyć obecny świat, tą podstawową wartość, jaką jest Rodzina, gdzie jak zaznaczyłem, naturalnie ojciec, zajmuje się zarabianiem, a matka domem, ale nie kosztem Rodziny, nie kosztem miłości. Bo jak są niewlasciwe relacje i do tego dochodzi jakas ideologia, to po co się dziwić, ze jakas para zamiast adoptowac dziecko, żąda in vitro, że kobieta żąda wyłączności dla swojego ciała, nie biorac pod uwagę, że w niej już żyje drugi człowiek, że facet myśląc, że opłaca rodzine, usprawiedliwia tym sobie sponsoring…i co najważniejsze…teraz mnie nie stać na dziecko, no może na jedno , góra dwa, a w ogóle to duża rodzina to zazwyczaj patologia, a jak już chemia i hormony zniszczą to co Bóg dał, to wtedy rosną żądania, ale nie o płodność, ale o produkcje dziecka.

  23. zolodu said

    Może to nie żaden dowód „zupełnego niezrozumienia artykułu” – ja po prostu nic nie rozumiem z tego pseudo naukowego bełkotu.
    Chociaż innymi razy z Wielomskim się zgadzam i zgadzałem od lat.

    Czego, na miłość Boską Pan nie rozumie z tego jasnego i klarownego artykułu???
    Admin

  24. Boydar said

    Panie Piotrze (20), Pan się nie kwalifikujesz do dyskusji w poważnych sprawach, Pan mówisz jak normalny człowiek. Normalni są całkowicie zbędni. Pan nie użył żadnego „mądrego” słowa ani nie powołał Się na żadne uznane autorytety, kto niby ma Pana chcieć słuchać. Po co to w ogóle głos zabierać, konia kują a taki Piotr nogę nastawia. Żenada. Prawda Panie Wielomski ?

  25. jowram said

    Polska tu się nie da żyć – „Kallilingrad jeździ do Polski bo ma taką możliwość (ruch bez wizowy) Gdańskie supermarkety od dawna są oblegane przez Rosjan. Co najwyżej przyjedzie ich jeszcze wiecej i wiecej kasy tu zostawią. Embargo nie dotyczy żywności kupionej przez Rosjan. A teraz najlepsze – UWAGA (ciekawe czy maensterm to puści). Rosjanie kupią jedzenie w zagranicznych hipermarketach gdzie Polacy to tylko fizyczni robole, a ogromny dochód zostanie wywieziony do zachodniej Europy bo wszelkiej maści markety zagranicznych sieci nie płacą podatku dochodowego. Rosjanie jako że nie są Polakami dostają zwrot Vatu. Fajnie co ?. Tak rozkradziono Polskę.”

  26. Boydar said

    @ Pan Nyndr0

    Nic nie musiałem zgadywać. Odczytywanie tego, czego ktoś nie napisał, to prawie cały trzeci semestr na Moskiewskiej Akademii Ściśle Tajnych Agentów FSB. Wszyscy wiedzą gdzie pracuję a tylko Pan udajesz naiwnego.

  27. Eliza said

    Żadna z Pań czasami obecna na tym forum głosu nie zabiera, to potwierdza, że Panowie mają najlepszy osąd w sprawie?. Nic nowego. Przecież to Wy Panowie wiecie lepiej, prawda? Cytuję autora artykułu, niejakiego p. Wielomskiego (osobiście nie znam ) „W naturze jest ono kształtowane w ten sposób, że ludzie dobierają się wedle sympatii i podobieństwa charakterów, a potem na swój niepowtarzalny sposób kształtują własne relacje”.- Ten Pan jest popełnia fatalny błąd, jaka sympatia i podobieństwo charakterów? Szok!!, tak naprawdę, żeby być z osobą wybrana przez długie lata trzeba miłości, zrozumienia, tolerancji i wolności !!! W wzajemnych relacjach liczy się zaufanie, szczerość utwierdzana prawdą w trakcie bycia razem. Tak ode mnie, tylko Kobieta jak niezależnie od statusu materialnego zawsze będzie podporą rodziny. To ona trzyma wszystko w kupie.

  28. Boydar said

    Nie polemizując z panioelizowym lapsusem o trzymaniu wszystkiego w kupie, pragnę nieśmiało zauważyć, że najsamprzód trzeba mieć co trzymać. I za co.

  29. Marucha said

    Re 27:
    Pani Elizo, a gdzież Pan Wielomski pisze coś, z czym się można nie zgodzić?
    Oczywiście, że ludzie dobierają się wedle charakterów – co w niczym nie przeszkadza miłości.
    A z tą tolerancją i wolnością to bym nie przesadzał.

  30. KAZIMIERA said

    @27 Pani Elizo,
    „tak naprawdę, żeby być z osobą wybrana przez długie lata trzeba miłości, zrozumienia, tolerancji i wolności !!! W wzajemnych relacjach liczy się zaufanie, szczerość utwierdzana prawdą w trakcie bycia razem”
    A jak nie ma tego wszystkiego to co lub kto trzyma wszystko w kupie?

  31. KAZIMIERA said

    mężczyźni zupełnie nie „rozumiom” mętalności prostej baby od garów.
    może dlatego tyle niezgody w rodzinach
    zamiast rozwód przeprowadzić bez orzekania o winie

  32. Eliza said

    Pani Kazimiero i drodzy Panowie, nie zmienię zdania, żeby być z drugim człowiekiem potrzebna jest kultura obu stron, a trzymanie w kupie jest oczywiście łatwiejsze gdy jest zabezpieczenie materialne. Minione lata i okresy wojen świadczą, że kupa pieniędzy to żadne zabezpieczenie moralne rodziny.

  33. Eliza said

    @29 Drogi Panie Marucha a o jakiej wolności my mówimy, przecież nie związanej ze zdradą. Dla mnie i moich bliskich wolność wiąże się z realizacją siebie, wolnością do własnego zdania i kompromisów i przyznawania racji, pokonywaniem trudności życiowych, bo takich nie brak, nie egoistycznie tylko wspólnie.

  34. KAZIMIERA said

    Pani Elizo
    również zgadzam się z Panią.
    Kultura musi być- obustronna, a jak nie ma to rozwód, bo to jak powiedział Pan Boydar- nie ma czego trzymać i za co :))
    rozwód oczywiście bez orzekania o winie – lata temu prosiłam, teraz tylko proponuję

  35. Marucha said

    Re 33:
    Pani Elizo, słowo „wolność” jest tak nadużywane, że trudno mu nadać jakieś znaczenie. Stąd teź nieporozumienia.

    W każdym bądź razie małżeństwo polega m.in. na rezygnacji z części własnej wolności na rzecz dobra wspólnego, jakim owo małżeństwo jest. Co Pani przecież sama wyraziła (kompromisy, przyznawanie racji), acz innymi słowami.

  36. Filo said

    27
    Eliza
    Reasumujac:
    stara prawda podpowiada, ze z kim sobie poscielisz z tym sie wyspisz.
    I wokol tej starodawnej formuly mozna rozwijac ad infinitum rozne malzensko-lozkowe madrosci.
    Ta nasza tu dyskusja zeszla na intymnosci i troszke sie nam rola pan ograniczyla do lozka i kompromisow kuchennych.
    Wypsnela nam sie rola matki, wychowawczyni i opiekunki i … no nie zeszlismy na temat kto uczy dzieci odmawiac wieczorny i poranny paciorek i odpowiada za wychowanie WSPOLNYCH pociech.
    O ile popieram prawo kobiet do robienia kariery o tyle nie meczy mnie rola matki, ktora wyciera dzieciom pupy i gotuje im grysik i zupki.
    Bo przeciez zadna praca nie hanbi jak sie ja wykonuje dla najblizszych.
    I malo ktora prac tak uszlachetnia jak praca dla ogniska domowego.
    Wiec o czym tu gadac?

  37. ojojoj said

    „..nie ma i nie będzie jednego jedynego modelu szczęścia rodzinnego” – nie wiem o co chodzi, czy chodzi o to, ze jest wiele modeli do tego szczescia? czy ze nie ma zadnego?
    Sa malzenstwa ktore sie rozwodza, sa takie co zyja razem tworzac sobie nawzajem pieklo, sa tez takie biznesowo-partnerowe i bogato-biedne, gdzie biedna strona jest w malzenstwie tylko ze wzgledu na kase. ALE, sa tez malzenstwa zyjace ze soba nie tylko w zgodzie, ale i w prawdziwej milosci – do konca. DLATEGO, MUSI byc conajmniej jeden (a wlasciwie najbardziej optymalny – to tylko JEDEN) „model szczescia rodzinnego”, inaczej wszyscy zakladajacy rodziny BYLIBY NIESZCZESLIWI czy pol-szczesliwi (co na jedno wychodzi). A wiec moral tej opowiastki powinien brzmiec prosto – uczyc sie od starszych, tych co spieprzyli swoje zycie rodzinne jak i tych ktorzy zyli w szczesciu. Poki co, z tej historii moral jest troche glupi – albo ci sie poszczesci albo nie – zalezy na kogo trafiles – taki talmudyczny belkot. „Po owocach..” – wszystko widac.

  38. ojojoj said

    Filo, nie wszystko co napisales jest prawda.
    Czy praca najemnika snajpera amerykanskiego zabijajac przypadkowych ludzi, aby napelnic michy swoim rodzinom nie jest hanbiaca?
    Czy dzika trawa pod lasem nie moze byc wygodniejsza niz najdrozsze i perfekcyjnie poscielone lozko?
    Wiele takich przyslowiowych bzdur nie ma zastosowania ogolnego, ponad narodowego, czy ponad czasowego, dlatego wlasnie sa glupie – tak jak ten wieszcz co je wymyslil.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: