Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    Boydar o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Gość o Tożsamość Ukrainy
    Andre Chmi. o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    NC o Tożsamość Ukrainy
    ojojoj o Ławrow: nazywanie NATO sojusze…
    ojojoj o Upały i irracjonalizm z b…
    ojojoj o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    Marcin o Wolne tematy (48 – …
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Tajemniczy zgon viceszefa Służby Wywiadu Wojskowego

Posted by Marucha w dniu 2014-08-30 (Sobota)

Zmarł zastępca szefa Służby Wywiadu Wojskowego. Przyczyną śmierci, jak podano, była choroba tropikalna, „której nabawił się podczas jednej ze swoich misji”. Zmarły, którego nazwiska nie podano, posiadał stopień pułkownika i odpowiadał za działania operacyjne tej formacji.

Strona internetowa Służby Wywiadu Wojskowego (www.sww.gov.pl) jest biało-czarna, co oznacza żałobę. Nie ma na niej jednak żadnej informacji o śmierci wiceszefa SWW.

Służba Wywiadu Wojskowego jest służbą specjalną, właściwą w sprawach ochrony przed zagrożeniami zewnętrznymi dla obronności Państwa, bezpieczeństwa i zdolności bojowej Sił Zbrojnych RP oraz innych jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej.

Źródło: niezalezna.pl. sww.gov.pl
pam
http://www.pch24.pl

Komentarzy 8 do “Tajemniczy zgon viceszefa Służby Wywiadu Wojskowego”

  1. adsenior said

    Dopadł go wirus seryjnego samobójcy!

  2. Griszka said

    Według pajaców od Sakiewicza najlepiej od razu wszystko ujawnić – włącznie z nazwiskiem oraz rodzajem misji, w której człowiek naszego wywiadu uczestniczył. Po co obce agentury mają się męczyć ze zdobywaniem informacji na ten temat.

  3. fajfer1962 said

    Chodzi o tego gościa: Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej płk Jacek Połujan, wiceszef Służby Wywiadu Wojskowego zmarł w czwartek w szpitalu po nagłej chorobie.

  4. revers said

    W Liberii na co dzień policja i służby odstrzeliwują zakażonych wirusem eboli nosicieli.

    A tak poza tym kolejne czystki w armii, ze strony natowskich neo Junkersów, którzy nie wszystkich przyjmą w nowa wybudowaną siedzibę NATO pod Brukselą, za jedyne 1,3 mld EUR, z 5 gwiazdkowym hotelem i 3000-nym pakingiem samochodowym, pod wojnę z Rosją i globalny zamordyzm.

  5. maurycy said

    Kolejny raz ponad wszelka watpliwosc wynika ze w Polsce sa szwadrony mordercow wywodzacych sie z tzw sluzb specjanych ! Mordercy ci moga zamordowac dowolna osobe ! Mordy te sa powiazane z prokuraturami ktore z predkoscia dzwiekuje tuszaja ! Bo czym sa kryminalne matactwa poczdczas tych sledzytw ! Sledztwa te maja podeptane i oplute wszelkie standardy przewidziane przepisami ! Sa prowadzone w sposob wyjatkowo bezczelny cyniczny i ordynarnie chamski !!! Tak zdecydowanie to trzreba nazwac ! Widawc ze Polska rzadza zorganizowane grupy krymionalne mordercow,bandytow i zlodziej powiazanych wyraznie z wymiarem sprawiedliwosci .

  6. Plausi said

    W cieniu śmierci

    „właściwą w sprawach ochrony przed zagrożeniami zewnętrznymi dla obronności Państwa, bezpieczeństwa i zdolności bojowej Sił Zbrojnych RP ”

    Płk. tak relacjonował przed swą „śmiercią”

    > http://pppolsku.blogspot.com/2012/01/kiedy-przestepczosc-zorganizowana-jest.html#Dlaczego

    „Ujawniliśmy przestępstwa korupcyjne, mechanizmy ustawiania przetargów i wyłudzania ogromnych kwot z budżetu Wojska Polskiego.”

    „Pisząc nieprawdziwe i nieprzemyślane słowa … zostaliście włączeni w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości pozwalającej na całkowite i bezkarne okradanie Wojska Polskiego.

    „Zagrożone są nie tylko setki milionów złotych pochodzące z budżetu Państwa, ale przede wszystkim życie i zdrowie Polskiego Żołnierza, który często otrzymuje sprzęt wadliwy lub niesprawny.

    Takimi przestępstwami miałby się zajmować denat przed śmiercią, podobnie jak w/w pułkownik, gdyby nie jasno sformułowane kompetencje: „rozpoznawanie i przeciwdziałanie:
    a) militarnym zagrożeniom zewnętrznym godzącym w obronność RP,”
    tzn SWW rozpoznaje jedynie zagrożenie zewnętrzne, a nie wewnętrzne, jak w tym przypadku..

    To kolejny, którego osiągnęła śmierć w trakcie wykonywania tych chlubnych zadań.

    Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, że PPZ jest głównym filarem naszego i nie tylko naszego państwa, niezależnie od systemu.

  7. JerzyS said

    Tak dla przykładu
    Przyczyna śmierci po Wojnie domowej 1926 aż 5 generałów i
    -Czyja to RĘKA

    „Ręka Anglii?”

    Zaledwie zakończyły się w Warszawie walki i po ustąpieniu prezydenta Wojciechowskiego oraz rządu nastąpiła „legalizacja” przewrotu, w całej Polsce i zagranicą przyjęło się szeroko przeko-nanie, że do przewrotu tego przyczynił się aktywnie rząd brytyjski przez swoje poselstwo w Warszawie. Odżyła dawna pogłoska o po¬parciu rzekomo udzielonym „przez posła Max-Mullera” Piłsudskie-mu w jego dążeniu do władzy, kiedy on ją teraz rzeczywiście zdo¬był. Obok posła wymieniany był również attache wojskowy puł¬kownik Clayton: obaj mieli odgrywać jakąś rolę w zamachu majo¬wym.
    Sir William pisząc o „tej śmiesznej bajce” w liście do Grego-rego 23 maja, przypominał swój dawniejszy list z lutego, w któ¬rym informował o pogłosce, jakoby rząd brytyjski popierał Pił-sudskiego. Powracał też do .swego twierdzenia, że cała ta historia wyszła z Moskwy, na podłożu „starej idei, że Wielka Brytania montuje krucjatę przeciwko Związkowi Sowieckiemu”. Pogłoska ta bez przerwy się utrzymywała od poprzedniego roku i Sir Wil¬liam nieustannie słyszał wzmianki o swoim poparciu dla marszał¬ka Piłsudskiego. Nieraz Skrzyński i koledzy z korpusu dyploma¬tycznego wspominali o tym żartobliwie, „rozumiejąc absurdal¬ność sprawy”.48)
    O szerokim zasięgu plotki poseł mógł się przekonać, kiedy przy końcu kwietnia pułkownik Clayton zasłyszał w pociągu rozmowę o finansowaniu przez Anglię przewrotu Piłsudskiego (An-glicy mieli mu przekazać „80 tysięcy funtów, a po przewrocie zerwie on z Francją, odda Niemcom korytarz i podejmie akcję przeciw Rosji”). Wówczas poseł był jeszcze zdania, aby rzecz zosta¬wić w spokoju, nie czynić żadnego dementi — i Gregory zgodził się z jego stanowiskiem.
    Od tego czasu warunki się zmieniły — i zarzut, że rząd bry¬tyjski popierał marszałka Piłsudskiego, chociaż nie uzasadniony, nabiera, zdaniem posła, innego aspektu.
    Powszechnie się dzisiaj opowiada, że „rząd JKMości popierał dążenia Piłsudskiego fi¬nansowo i że jego sukces był w dużej mierze do zawdzięczenia na¬szemu poparciu.” Z „Frankfurter Zeitung” Sir William się dowia¬duje, że w prasie sowieckiej jest pełno wypowiedzi na ten te¬mat i że pojawia się w niej karykatura Piłsudskiego w polskim stroju, trzymającego jako sztandar — czek Banku Anglii!

    Konsula Saverego — informował dalej poseł — odwiedzi¬ła rezolutna dziennikarka polska, korespondentka „Associated Press”, która pisuje również do „Timesa”, zapytując go, czy mo-głaby przesłać do tego pisma korespondencję na temat pogłosek „o poparciu Anglii dla puczu marszałka Piłsudskiego”. Savery za¬pewnił ją, że pogłoski te wyszły z doniesienia prasy sowieckiej o tym, że poseł Max-Muller daje Piłsudskiemu pieniądze na organi¬zowanie ruchu anty-rosyjskiego. Ona mu odpowiedziała na to, że sowiecka „kaczka” może być tylko jedną z podstaw tych pogłosek, szczegóły jednak obecnie podawane, zwłaszcza w Poznaniu, są o wiele poważniejsze. Tam zwraca się uwagę, że Anglia, jak zaw¬sze, jest usposobiona pro-niemiecko, udziela zaś poparcia Piłsud¬skiemu, ponieważ nie jest szczególnie anty-niemiecki. Mówi się tam również, że rząd brytyjski stara się przeszkodzić otrzymaniu przez Polskę pożyczki amerykańskej, wywierając presję na Stron-ga (prezydent Federal Reserve Bank w N.Jorku — T.P.). Kiedy Savery zapytał na czym ta presja mogłaby polegać, odpowiedzia¬ła, że „mogłoby to oznaczać, że gubernator Banku Anglii i Sir Otto Niemeyer doradzają Strongowi — aby nie udzielał Polsce po¬życzki, dopóki nie zwróci się do Ligi Narodów”.49)
    Przytaczając te słowa, Słr William przyznawał, że „jest w tym trochę prawdy”.
    Obecnie zastanawia się on co ma uczynić w tej sprawie? Jedni doradzają mu spowodowanie (przez F.O.) interpelacji w Izibie Gmin, ma on jednak wątpliwości, „czy to by dało dobry skutek”. Zaloski sugerował, aby mając dość wpływów w prasie prawicowej zamieścił w niej zaprzeczenie, „gdyż ogłoszenie za- przeczenia w pismach popierających Piłsudskiego byłoby więcej niż bezskuteczne.” Na razie nie jest zdecydowany, co uczynić, odkłada to do dyskusji w Londynie, dokąd chciałby się wybrać na urlop.50)
    Także i w Foreign’Office, po zapoznaniu się z treścią listu posła, zastanawiano się jakie powziąć kroki, przy czym decyzja nie była łatwa, zwłaszcza, że jak zauważył Gregory w swej no¬tatce, „oskarżenie o presję na Stronga jest rzeczą delikatną”. Zadecydował krótko Chamberlain: „Niech Sir William ma od¬poczynek i zmianę. A jeżli o nas chodzi — nic nie robić (do nothing)”.*’)
    Wkrótce jednak później, Collier meldował o wizycie, jaką mu złożył baron Ropp, Niemiec bałtycki, b.obywatel rosyjski, obecnie związany z niemieckimi kołami rządowymi.52) Głównym jego celem było dowiedzenie się, czy rząd brytyjski nie był w ja¬kiś sposób wmieszany w sprawę „puczu Piłsudskiego”. Zapew¬niał, że w historię o „udziale Anglii” wierzą ludzie nie tylko w Rosji i w Polsce, ale również i w Niemczech. Uważałby on za rzecz pożyteczną, by rząd brytyjski złożył przez lorda d’Abernona „jakieś dementi” w tej sprawie rządowi niemieckiemu.
    Jeżeli chodzi ogólnie o opinię niemiecką na temat przewrotu, to jak twierdził Ropp, „jedni widzą w nim rękę Rosji, drudzy rękę Anglii”. Według najbardziej popularnej w Niemczech wersji, „Anglia chciałaby zająć miejsce Francji i użyje Piłsudskiego, aby przerobić Polskę na swoją modłę i uczynić z niej zaporę z jednej strony przeciw Rosji, a z drugiej przeciw Niemcom. W tym ce¬lu Anglicy zachęciliby Piłsudskiego do zliberalizowania insty¬tucji polskich przez takie posunięcia, jak reforma agrarna, zaś Polska poddałaby swoje finanse kontroli brytyjskiej lub brytyjsko-amerykańskiej.
    Collier zaprzeczył temu: „Anglia po fiasku misji Younga nie myśli o żadnej kontroli nad finansami Polski, chyba w ramach planu Ligi Narodów, na co jednak Polacy, niestety, wciąż jeszcze nie są skłonni zgodzić się.” Ropp wyraził opinię, że Polacy uczynią to prędzej lub później — i że Niemcy posiadając poważne intere¬sy w Polsce będą mieli- swój głos w tej sprawie.
    Ropp stwierdzał również, że obok skrajnych kół nacjonali¬stycznych oraz żydowskiej finansjery, zdecydowanie wrogich Pol¬sce, istnieją koła umiarkowane, gotowe przyczynić się do gospodar-czej odbudowy Polski, zarówno ze względu na interesy handlu nie¬mieckiego jak i przez zrozumienie potrzeby silnej Polski, jako za¬bezpieczenia wobec bolszewickiej Rosji. Do kół tych Ropp zaliczał katolickie Centrum, „głównych członków rządu, a także niektó¬rych urzędników niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych.” Nikt, jego zdaniem, nie ruszy jednak palcem, jeżeli „nie będzie nadziei na ostateczną rektyfikację granicy w Korytarzu i na Gór¬nym Śląsku”.
    Według opinii Departamentu Centralnego F.O. (Collier był kierownikiem Północnego), baron Ropp wybrany został przez rząd niemiecki w celu „zarzucenia balonu próbnego”, aby dać do zrozumienia, że gdyby Anglia była zainteresowana w odbudowie (gospodarczej) Polski, może liczyć na pomoc ze strony Niemiec, za cenę presji na Polskę w kierunku tych „rektyfikacji”. Ropp był mocno zawiedziony, kiedy się dowiedział, że dyskusje na ten te¬mat wydają się przedwczesne.53)
    Tymczasem sprawa stawała się coraz bardziej kłopotliwa. Attache prasowy ambasady brytyjskiej w Paryżu, Sir Charles Mendl, w liście do Tyrrella z 7 czerwca zawiadamiał, że „sekre¬tarz poselstwa polskiego w Londynie i jego żona Angielka”, obo¬je są przekonani, że poseł brytyjski w Warszawie „wiedział wszyst¬ko o zamachu zanim do niego doszło”. Zwierzył się z tym Men-dlowi attache honorowy ambasady brytyjskiej w Paryżu, a szwa¬gier polskiego dyplomaty. Powiedział mu, że kiedy siostra je¬go, będąc z wizytą w Polsce, niemal bezpośrednio przed zama¬chem widziała się z Sir Williamem Max-Mullerem, ten „zna¬cząco” radził jej, aby w ciągu najbliższych dni starała się znaleźć poza Warszawą. Również i własną żonę wysłał on z Warszawy.
    Sir C. Mendl nie przywiązywałby takiej wagi do tej wiado¬mości, gdyby nie to, że poprzedniego dnia z innego źródła, pol¬skiego, usłyszał, że w Polsce „wszyscy wierzą, że Max-Muller i pułkownik Clayton pomogli Piłsudskiemu do przeprowadzenia zamachu” i że „Poznańczycy są z tego powodu bardzo na Anglię oburzeni”.54)
    Wiadomości te wywołały sensację w Foreign Office, gorszo¬no się tam zwłaszcza, że „sekretarz poselstwa polskiego może wierzyć w taką bajkę.” Collier uznał, że wobec podobnego rozgło¬su sprawy, byłoby wskazane pójść po linii jednej z poprzednich sugestii Max-Mullera i poruszyć całą rzecz w rozmowie ze Skir-muntem, „przynajmniej po to, aby członkowie poselstwa nie wie-rzyli tej bajce i nie rozgłaszali jej”.55)
    Plotka — nie plotka, nie mogła wygasnąć od razu. W prasie polskiej odzywała się w dalszym ciągu. W czasie pobytu Max-Mullera w Londynie w drugiej połowie czerwca, sprawa ta była omawiania z nim w Foreign Office. Wniosek był taki, że „ w spra- wie tej nie da się uczynić nic pożytecznego”. W Polsce nie brak jednak „rozsądnej opinii na ten temat i może z czasem weźmie ona górę nad fałszywymi poglądami”.56)
    Wniosek ten nie dawał wielkiej satysfakcji Sir Williamowi, który stawał się jak gdyby kozłem ofiarnym przewrotu w Polsce. Kiedy powrócił do Warszawy w lipcu, przekonał się, że „ta idio-tyczna sprawa” bynajmniej nie wygasła, a nawet była przedmiotem uwag w sejmie, „bez przywoływania do porządku”. W liście do Gregorego z 21 lipca poseł skarżył się, że ostatnio „sprawa przy¬brała formę fantastycznej historii” w związku z jego spotkaniem z marszałkiem Piłsudskim w M.S.Z. u Zaleskiego, bezpośrednio przed swoim wyjazdem do Londynu. Zaleski celowo wybrał tę formę spotkania, aby wiadomość o nim nie doszła do prasy. „Tymczasem rzecz wyjść musiała z ministerstwa spaw zagranicz¬nych — i w prasie pojawiła się notatka o tym, że rozmowa odbyła się w cztery oczy, Piłsudski wyprosił bowiem Zaleskiego z po¬koju; miał do dyskutowania z posłem jakieś tajne sprawy i nie chciał, aby Zaleski był świadkiem”.57)
    Najgorszą jednak sprawą dla posła był fakt, że on i jego żo¬na byli przedmiotem „obrzydliwych kalumnii”. Poprzedniego wie¬czora Askenazy zwrócił mu uwagę na ohydny atak osobisty w „Rzeczpospolitej” i powiedział mu, że w związku z tym dyskuto¬wana była sprawa zamknięcia („suppression”) tego dziennika. Na razie postanowiono nie czynić tego, ponieważ rządowi potrzebne są głosy partii Korfantego. Askenazy dał mu jednak do zrozumie¬nia, że „kiedy rząd będzie posiadał pełną władzę, dziennik zosta¬nie zamknięty”. Sir William kazał sobie ów artykuł przetłuma¬czyć i znalazł w nim ataki przeciwko sobie i swojej żonie, „prze¬chodzące wszelkie granice przyzwoitości”. Teraz nie wie, jakie powziąć kroki wobec „oszczerczych twierdzeń dotyczących dzia¬łalności przedstawiciela brytyjskiego w tym kraju”. Czuł się szczególnie dotknięty zawartymi w artykule aluzjami na temat rzekomych, częstych wyjazdów swojej żony do Sulejówka! K)
    Rozgoryczenie posła wyładowało się na osobie Zaleskiego, w czasie rozmowy z nim 22 lipca. Zaleski zapytywał go, czy czy¬tał ustępy jego przemówienia (przed komisją spraw zagranicz¬nych sejmu), dotyczące zamierzeń rządu polskiego rozwijania ści¬słych stosunków z rządem brytyjskim, dodając, że powiedział by więcej, „gdyby nie głupie podejrzenia na temat poparcia brytyjskie¬go dla marszałka Piłsudskiego”. Max-Muller ostro odpowiedział, że „chciałby czynów, a nie słów.” Pięknie to, że rząd polski skła¬da życzliwe oświadczenia, tymczasem jednak mają miejsce wy- padki szykan i antybrytyjskiego stanowiska ze strony podwład¬nych urzędów, a „w wypadku Białowieży ze strony ministra rol¬nictwa”. Narzekał na opóźnienia przy udzielaniu pozwoleń przy¬wozu na towary brytyjskie i na brak podjęcia przez rząd jakiejś akcji, w związku z atakami przeciwko niemu i jego żonie. „Dopó¬ki nie otrzyma on dowodów chęci prawdziwej współpracy z Wielką Brytanią, nie może przywiązywać wielkiej wagi do publicznych zapewnień przyjaźni”.
    Żaden z dotychczasowych polskich ministrów spraw zagra¬nicznych nie wysłuchiwał podobnych połajanek ze strony przed¬stawiciela obcego państwa. Max-Muller donosząc w swym rapor¬cie (23.Y11) o przebiegu rozmowy, zaznaczał przy końcu, że mi¬nister, „który osobiście jest do nas przyjaźnie usposobiony, wy¬dawał się przygnębiony (upset) tymi uwagami i obiecał przedsta¬wić je swoim kolegom …” M)
    Raport ten nie spotkał się z uznaniem w Foreign Office, a Chamberlain był wyraźnie niezadowolony z wybuchu złego hu¬moru posła wobec ministra Zaleskiego. W swej notatce wyrażał „wielki żal”, że Sir William wybrał właśnie ten moment aby prze¬mawiać w równie ostry sposób! Prawda, że spotkała go wielka prowokacja, w grę wchodzą jednak zbyt poważne interesy oraz trudności, na które napotkać może polityka brytyjska w Gene¬wie.60)
    W rezultacie, w telegramie do Max-Mullera z 2 sierpnia, Chamberlain w pełni współczując z nim z powodu przykrości, „jakie znos/ą on i lady Max-Muller”, prosił go o jak największą powściągliwość, ze względu na krytyczny charakter zbliżającego się zebrania Ligi Narodów i konieczność zachowania pełnego wpływu na rząd polski. Byłoby rzeczą jak najbardziej nieszczęśli¬wą podejmowanie jakiegokolwiek ostrego sporu w tym momencie, czy to na tle spraw osobistych, czy ekonomicznych.61)
    Poprzednio, sekretarz stanu polecił Gregoremu porozmawiać ze Skirmuntem, „poważnie, ale jak przyjaciel, który ma prawo oczekiwać właściwego załatwienia przykrej sprawy”. Skirmunt obiecał, że uczyni, co będzie mógł.”2)
    Z upływem czasu pogłoski o poparciu Anglii dla przewrotu majowego straciły nic tylko na ostrości, lecz i na aktualności: przestały być sensacją. Wersja ta jednak bynajmniej nie została zarzucona i jeszcze do niedawna miała swoich zwolenników. Świadczy o tymi opinia na ten temat Kajetana Morawskiego, który w czasie wypadków majowych był kierownikiem M.S.Z.-tu i któ¬ry w książce swojej pt. „Tamten brzeg” wersję tę w pełni podtrzy¬muje. Wspomina nawet o „depeszy okólnej Foreign Office”, rze¬komo wyrażającej się przychylnie o opozycji przeciwko formują¬cemu się rządowi Witosa i zapowiadającej, że rząd ten zostanie obalony siłą. Taki obrót rzeczy odpowiadał by interesom bry¬tyjskim, ponieważ „Witos a zwłaszcza minister Zdziechowski sprzeciwiają się zalecanej przez Wielką Brytanię kontroli Ligi Na¬rodów nad gospodarką Polski”, podczas gdy przywódcy opozycji wykazują więcej zrozumienia „dla konieczności współpracy młode¬go państwa z instytucjami międzynarodowymi”.63)

    Podobnej depeszy okólnej nie ma w aktach Foreign Office, a szczegóły przez Morawskiego przytoczone, chociaż w motywach bliskie prawdy, nie zgadzają się z faktami. W momencie kiedy tworzył się rząd Witosa, w Anglii miał jeszcze miejsce strajk ge¬neralny, powstanie zaś rządu w Polsce nie było aż takim ewene¬mentem, by Foreign Office w tym momencie poświęcał mu zbyt wiele uwagi i od razu wysyłał depeszę okólną! Po upływie zaś trzech dni, rządu Witosa już nie było i żadna depesza nie była potrzebna.

    W tej formie więc, w jakiej wersję swoją podaje Morawski, nie byłaby ona prawdopodobna ani tym bardziej prawdziwa. Po¬dobnie mijała się z prawdą szeroko przyjmowana w r. 1926 wersja o aktywnym udziale w zamachu posła MaK-Mulleera.i pułkowni¬ka Claytona. Wiemy z przytoczonych wypowiedzi zarówno jedne¬go jak drugiego, że obaj do ostatniej chwili nie wierzyli w możli¬wość zamachu stanu Piłsudskiego, a kiedy nastąpił, potępili go. Wiedzieli, że pozycja Marszałka stała się znowu bardzo mocna i że prezydent Wojciechowski pozostaje pod jego presją. Nie wie¬dzieli natomiast o „z dawna podejmowanych przygotowaniach do zamachu” — i. była to dla nich rewelacja.
    Było to nawet trochę dziwne, ponieważ wszystkie wywiady musiały coś wiedzieć na ten temat. Nawet goście zagraniczni, jak Paul Boncour, orientowali się, że „Piłsudski zbliża się do wła-dzy”.64) Briand podzielał tę opinię swojego przyjaciela politycz¬nego — i dlatego wysyłając Laroche’a, na miejsce Panafieu, jako nowego ambasadora Francji, polecił mu złożyć wizytę Piłsudskie-mu. Laroche, który do Warszawy przybył 26 kwietnia 1926 r., 28 przyjęty został przez prezydenta Wojciechowskiego, któremu zło¬żył listy uwierzytelniające, a w parę dni później złożył wizytę Piłsudskiemu w Sulejówku.65)
    Briand bowiem, dla względów swojej polityki lokarneńskiej, sprzyjał objęciu władzy w Polsce przez Piłsudskiego, chociaż nie wydaje się, aby to było w interesie Francji. To też nie wszyscy we Francji, a nawet w rządzie francuskim, podzielali optymizm Brianda po przewrocie — i wnioski ich w tym względzie były peł¬ne sprzeczności. Ambasador francuski w Londynie, Fleurieau, powiedział 17 maja Chamberlainowi, że „rząd francuski wiedział, że marszałek Piłsudski prowadzi jakieś intrygi, był jednak zasko¬czony jego otwartą akcją i uważał, że jej wpływ na ogólną sytuację w Europie będzie niekorzystny dla franka i kłopotliwy dla rządu. Rząd francuski wiedział jednak że Marszałek prawdopodobnie pro¬wadzić będzie w stosunku do Niemiec politykę pokojową i przy¬jazną”.66)
    Podobne sprzeczności nie istniały dla rządu brytyjskiego, poza pewnymi skrupułami natury moralnej, jakie odczuwał Max-Mul-ler w stosunku do „niekonstytucyjnego” zamachu stanu.

    Polityka brytyjska nie miała nic do stracenia na zmianie rządów, mogła tylko skorzystać.
    Dlatego rząd brytyjski z dużą życzliwością usto¬sunkował się po zamachu do nowego rządu pod egidą marszałka Piłsudskiego
    — i wystarczyło mu całkowicie, że przewrót został zalegalizowany.

    Tadeusz Piszczkowski Anglia a Polska 1914 -1939 w świetle dokumentow brytyjskich

  8. Plausi said

    O cieniu śmierci

    @JerzyS (7)

    J. Retinger, zasłużony dla Europy i kogo tam jeszcze , postępował krok za krokiem za gen. Sikorskim, był jego cieniem, za wyjątkiem ostatniego lotu tego ostatniego. Byłażby to znowu „złota rączka” ?

    Wydaje się, że Polsce największą umiejętnością polityka, jest przeżyć.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: