Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    1956 o Polska przygotowuje się na „in…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    1956 o To Wojna
    Józef Bizoń o „Nigdy więcej” zamordyzmu!
    OutsiderR o Polska przygotowuje się na „in…
    1056 o To Wojna
    1956 o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Emilian58 o Wolne tematy (68 – …
    Jack Ravenno o To Wojna
    Marguar o To Wojna
    Emilian58 o To Wojna
    minka o O pożytkach z sentencji
    Jack Ravenno o To Wojna
    Jack Ravenno o „Exxpress”: Terror przeciwko…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Ludwik Wolski – zabity za wiersz „Ukraina”

Posted by Marucha w dniu 2014-09-06 (Sobota)

1 kwietnia 2014 roku minęła, zupełnie pominięta 95. rocznica tragicznej śmierci Ludwika Wolskiego (1895-1919), lwowiaka, szlachcica, syna Maryli Wolskiej, wybitnej poetki młodopolskiej (1873-1930) i przemysłowca, pioniera przemysłu naftowego, Wacława Wolskiego (1865 – 1922).

Matką poetki była Wanda z domu Monné, (1850-1923) była narzeczona Artura Grottgera (1837-1867), współautorka znanych opowieści pt. Arthur i Wanda. Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné [1], późniejsza żona malarza Karola Młodnickiego, (1837-1900) przyjaciela A. Grottgera [2] (1837-1867).

Ludwik Wolski przyszedł na świat w roku 1895 jako pierwszy syn Maryli Wolskiej. Do chrztu podawał go poeta Władysław Bełza (1847-1913). Znany i wybitnie zasłużony dla Lwowa pisarz napisał słynny „Katechizm polskiego dziecka” (1900). W I wydaniu lwowskim Katechizmu polskiego dziecka widnieje, zaniechana w późniejszych wydaniach dedykacja. Należy ją przypomnieć: „Kochanemu Luczkowi Wolskiemu z miłością i błogosławieństwem od chrzestnego ojca. We Lwowie 1900 nakładem autora” [3].

Chrzest Luka został opisany przez Marylę Wolską i przypomniany w cennej monografii Stanisława Sierotwińskiego: „[…] matka moja wyjęła z kochanej księgi [album Grottgera] owe dwa w Grybowie narysowane kartony, dzieciom polskim poświęcone przez twórcę, Na chórze i U grobowca Kościuszki, i dała nam je z błogosławieństwem dla swego pierwszego wnuka. Władysław Bełza, drogi nasz przyjaciel, a ojciec chrzestny małego Luka, odczytał wówczas głośno oba podpisane pod rysunkami wierszyki dawnej „Pannusi” („Pannusią” nazywał Grottger Wandę Monné – przyp. aut.). Posępnie zabrzmiały wróżebne słowa nad głowiną strojnej w błękitny atłas odrobiny:

… I zahartuje mdłe me ciałko
Wolą, siłą, męstwem szczerem,
Gdy dasz łaskę cierpieć dla Niej,
Żebym cierpiał bohaterem.

Bóg wysłuchał po latach dziecinnej prośby. Nie zabrakło wnukowi grottgerowej Muzy, ginącemu straszliwą śmiercią za Ojczyznę, sił, ni męstwa do ostatka” [4].

Nie tylko inskrypcja do rysunku Grottgera U grobowca Kościuszki, ale przede wszystkim napisany dla Luka Katechizm polskiego dziecka były po latach odczytywane jako zapowiedź jego tragicznego losu. Wiersz ten, tak bardzo szczególny w dziejach polskiej kultury patriotycznej rzeczywiście stał się swoistą przepowiednią losu dziecka.

Przypomnijmy scenę nieomalże historycznego popisu recytatorskiego Ludwika Wolskiego, wówczas pięcioletniego chłopca: „Pamiętam ten popis … Poszłyśmy z Mamą i obydwoma chłopcami około piątej do Bełzy. (…) Luk śmiało wyrecytował wstępny wiersz Katechizmu. Bełza wzruszył się mocno, wciągnął go na kołdrę, wyściskał, wycałował, a potem pół żartem, pół serio, zapytał: – „No cóż? Jakby tak naprawdę przyszli Moskale, czybyś oddał życie ? – Oddałbym … napuszył się z przekonaniem Luk (…) [5].

Wł. Bełza, jak napisała M. Wolska umarł „w sam czas, jeden z tych szczęśliwych, którzy czekali wierząc, zniewagi spełnienia nie dożywszy!” [6]. Pięcioletni Ludwik Wolski śmiało recytował dziecięce słowa przysięgi złożenia ofiary z życia. Potem przysięgę tę recytowało tysiące dzieci polskich. Bardzo wiele z nich otrzymało los cierpienia i śmierci. To przeklęte Fatum stało u kolebki „okutych w powiciu” i wypełniających swoją ofiarniczą śmiercią

„pokolenia żałobami czarne”:
Te pokolenia żałobami czarne,
Powietrze tylu klątwami ciężarne,
Tam myśl mi śmiała zwrócić swoich lotów,
W sferę okropną nawet ptakom grzmotów.
(A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Epilog, w. 36-39)

Urodzeni w latach 1885-1900 (daty umowne) to kolejne pokolenie „żałobami czarne”; złożyli daninę krwi w I wojnie światowej, w Legionach, w wojnie z Ukraińcami i bolszewikami, w powstaniach: Śląskim i Wielkopolskim, a potem w II wojnie światowej. Dostawali się do hitlerowskich obozów zagłady, poznawali los łagrów, prześladowań i zsyłek sowieckich, ginęli masowo pod Monte Cassino i w Powstaniu Warszawskim.

W latach 1914-1945 morze istnień pochłonęła śmierć. Szczególnie bolesna była śmierć bardzo młodych obrońców. Ginęła młodzież szlachecka, inteligencka, włościańska i robotnicza. Śmierć Luka Wolskiego, dotknęła głęboko i boleśnie rodzinę o genealogii szlachecko-inteligenckiej (matka Maryla, znakomita młodopolska poetka, ojciec – Wacław, inżynier, pionier polskiego przemysłu naftowego). Była to rodzina lwowska, mocno powiązana z najwybitniejszymi przedstawicielami literatury, sztuki, teatru, muzyki, patriotyczna i wielce zasłużona dla kultury polskiej. Luk był dumą i nadzieją rodziny.

Ludwik Wolski, starannie wykształcony (Akademia i asystentura w Dublanach), spadkobierca Perepelnik, zakochany w ziemi i tradycjach ojczystych, chętnie manifestujący swój patriotyzm i polskość kontuszem, uczestnik patriotycznego Legionu Wschodniego, początkujący poeta – padł od ukraińskich kul ze słowami: „Niech żyje Polska!”. Zachodnia Ukraińska Republika Ludowa (1918 – 1919) stała się grobem dla wielu Polaków. Po latach napisała o tym siostra Ludwika, Beata Obertyńska w Quodlibeciku:

„A potem nagle – piorun! Ukraińcy! Lwów! (…)

I kto by przeczuł, że właśnie Luk, ukochany mamin Luk, o którego była wtedy najspokojniejsza, bo siedział w Perepelnikach i zdawał się najmniej narażony, z dala od centrum walk, że właśnie jeden Luk przypłaci te walki życiem ? Aresztowany, uwięziony, zbity na śledztwie, został z grupą dwudziestu czterech Polaków rozstrzelany w Złoczowie na zamku 1 kwietnia 1919 roku. Nie pozwolił sobie przed egzekucją zawiązać oczu. Zwrócony twarzą ku lufom, z okrzykiem „Niech żyje Polska!”, padł od hajdamackich kul. Szczegóły jego ostatnich chwil miała Mama od księdza infułata Czajkowskiego, który skazanych dysponował na śmierć i był przy egzekucji.

„Coś jej winien” – pytał małego Luka Katechizm polskiego dziecka przez chrzestnego ojca dla niego napisany … – oddać życie – brzmiała odpowiedź [7].

Ukazała się niedawno cenna publikacja wydana przez rodzinę Ludwika Wolskiego, albumowa pozycja pt. „Perepelniki” [8]. Autorką jest Beata Obertyńska. Publikacja oparta jest na kserokopii oryginalnego maszynopisu B. Obertyńskiej, znajdującego się w posiadaniu spadkobiercy.

W słowniczku postaci, pod hasłem Ludwik Wolski czytamy: „Od dzieciństwa Ludwik pisywał wiersze, do czego zachęcała go matka. Bezpośrednio po maturze w 1914 r. razem z bratem Kazimierzem zaciągnął się do Legionu Wschodniego. Po jego rozwiązaniu rozpoczął studia rolnicze w Wiedniu, potem studiował w Akademii Rolniczej w Dublanach pod Lwowem, gdzie następnie został asystentem w Katedrze botaniki. W 1918 zaczął gospodarować samodzielnie w Perepelnikach. 1 listopada 1918 roku Perepelniki znalazły się w obrębie proklamowanego w tym dniu państwa ukraińskiego, od początku będącego w stanie wojny z Polską. Wkrótce Ludwik został aresztowany i osadzony w więzieniu na zamku w Złoczowie. W marcu 1919 postawiono go przed sądem doraźnym pod zarzutem działania na szkodę Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej. Głównym dowodem przeciwko niemu był napisany przez niego satyryczny wierszyk pt. „Ukraina” który znaleziono podczas rewizji u jednej z oskarżonych. Ludwik Wolski skatowany przed egzekucją, zginął w Złoczowie 1 kwietnia od trzech strzałów w twarz. Nie pozwolił przed śmiercią zawiązać sobie oczu [9]. Rodzinne relacje zgadzają się z opisami zawartymi w wydanej w okresie międzywojennym unikalnej publikacji (s. 112) pt. Z krwawych dni Złoczowa 1919 r. [10].

W Dokumentach Komisji Sejmowej Dla Zbadania Okrucieństw Gwałtów Ukraińskich znajdziemy szczegółową odpowiedź na pytanie: Jak zginął Ludwik Wolski ? Według informacji zawartej w Dokumentach Komisji Sejmowej …, „po wkroczeniu wojsk polskich do Złoczowa dokonano w dniach 5 i 6 czerwca 1919 roku ekshumację zwłok 22 ofiar gwałtów ukraińskich celem oględzin sądowo-lekarskich. Ekshumację i oględziny sądowo-lekarskie przeprowadzono w obecności misji aliantów. Oględziny sądowo-lekarskie dokonane zostały przez Sąd Okręgowy w Złoczowie (…)” [11]. Na stronie 74 znajdziemy opis zawartości pięciu odkopanych grobów. Wszystkie odkryte zwłoki były rzucone do ziemi bez trumien. Wśród świadków ekshumacji byli: Smith – delegat amerykańskiej misji T.F.O., Donnel – delegat misji angielskiej, hr. Kohendorf – porucznik wojskowy jako adiutant misji amerykańskiej. Zacytujmy wybrane fragmenty ze sprawozdania Komisji (informacja z cytowanej publikacji):

„W pierwszym grobie odkryto zwłoki pięciu osób bez trumien w nieładzie do grobu wrzuconych na pół nagich w rozmaitych pozycjach leżących, a jedne zwłoki leżały w położeniu kolanowo-łokciowym, co nasuwa podejrzenie, że odnośny osobnik żywcem mógł być pogrzebany i po zasypaniu ziemią pasował się ze śmiercią. W wydobytych pierwszych zwłokach rozpoznano śp. Zdzisława Czepielewskiego, studenta, drugie zwłoki były Leona Czepielewskiego, pomocnika kancelaryjnego. Ten w grobie leżał na wznak w poprzek grobu. W trzecich zwłokach, których czaszka była rozbita, rozpoznano śp. Jerzego Podgórskiego, podchorążego. Czwarte zwłoki były siedemnastoletniego ucznia gimnazjalnego Juliana Herzoga. Leżał w grobie twarzą do ziemi. W piątych zwłokach w pozycji jak wyżej wspomniano kolanowo-łokciowym rozpoznano śp. Alfreda Syma, urzędnika kolejowego (…).

W czwartym grobie odkopano również czworo zwłok w nieładzie do grobu wrzuconych. Pierwsze w koszulę i kalesony odziane i w skarpetkach śp. Ludwika Wolskiego, ziemianina (podkreśl. aut.). Zwłoki jego z głową widocznie rozbitą. Drugie zwłoki w bluzie i skarpetce na jednej nodze, śp. Stanisława Mazurka, ucznia gimnazjalnego, liczącego poniżej 20 lat życia. Trzecie zwłoki śp. Kazimierza Izykiewicza – kolejarza. Głowę miał owiniętą w bluzę wojskową, bez obuwia. Czaszka jego widocznie rozbita. Czwarte zwłoki twarzą do ziemi leżące w kalesonach i bluzie, śp. Mariana Niecia, inżyniera kolejowego” (…) [12].

Luk Wolski znalazł się w zbiorowych grobach, bez trumien. Zacytowane opisy wrzuconych do dołów śmierci zwłok, świadczą o niezwykłym okrucieństwie, bestialskiej pogardzie wobec zamordowanych i odrzuceniu wszelkich cywilizowanych norm pochówku zmarłych, rozstrzelanych Polaków. Zwraca uwagę mord dokonany na bardzo młodych Polakach, uczniach i studentach.

W dziale Wyniki oględzin sądowo-lekarskich znajduje się opis ciała zastrzelonego i skatowanego Ludwika Wolskiego: „Śp. Ludwik Wolski zmarł śmiercią gwałtowną skutkiem trzech strzałów w twarz i w głowę w odległości niewielkiej, które spowodowały rozsadzenie czaszki – zmiażdżenie istoty mózgowej i rdzenia przedłużonego. Ponadto u denata skonstatowano liczne uszkodzenia za życia mu zadane w następstwie zadziałania narzędzia twardego, gładkiego, możliwie nahajki – a rozległość tych uszkodzeń dowodzi – że razy zadawano mu ze specjalnym znęcaniem się. W szczególności znaleziono na jego zwłokach na grzbiecie kilkanaście ukośnych smug ciągnących się przez całą szerokość pleców – takie same smugi o barwie czerwonej – na prawym barku i na lewej przedniej powierzchni ramienia, począwszy od wysokości pierwszego kręgu lędźwiowego aż do okolicy podkolanowej – oba pośladki wraz z tylnemi i bocznemi powierzchniami ud przedstawiają jedną ciemno-czerwoną powierzchnię, przez którą przebiegają poprzeczne ciemniejsze smugi” [13].

Wśród dokumentów znajdują się także zeznania świadków. Oto fragment zeznań Marii Jehanne z Walewskich Wielopolskiej-Janowskiej: „… sprowadzono śp. Wolskiego do konfrontacyjnego przesłuchania – tenże przyznał się do autorstwa tego wiersza. Zauważyłam, że śp. Wolski był wówczas już bardzo skatowany – zmieniony do niepoznania i opuchnięty. Rozglądnąwszy się po pokoju – w którem to przesłuchiwanie miało miejsce, zauważyłam, że cały był zbryzgany krwią i zdawało mi się jakby kawałki ciała na ścianie tkwiły, na podłodze leżała szmata cała skrwawiona” [14].

Po zbrojnej likwidacji przez wojsko polskie ZURL-u, nastały po jakimś czasie warunki do organizacji w Złoczowie uroczystego pogrzebu ofiar męczenników Złoczowa. W Złoczowie do dzisiaj przetrwał grób – mauzoleum pomordowanych. Tam też spoczywa ciało Ludwika Wolskiego, „kochanego Luczka” pana Władysława Bełzy. Wł. Bełza zmarł w 1913 roku. Nie dożył śmierci chrześniaka, dla którego napisał słynny wiersz i któremu ofiarował I wydanie Katechizmu polskiego dziecka (1900, Lwów). Śmierć pierwszego wykonawcy Katechizmu polskiego dziecka była faktem w okresie Dwudziestolecia znanym. W Katedrze Lwowskiej za życia rodziców Ludwika odbywały się msze za dusze pomordowanych w Złoczowie Polaków. Zamek Sobieskiego w Złoczowie stał się symbolem męczeństwa polskiego. Maryla Wolska, matka Luka wyraziła przekonanie, że z całej twórczości Bełzy najbardziej znany będzie Katechizm polskiego dziecka.

W Quodlibet napisała: „Mam przekonanie, że jedynie jego Katechizm polskiego dziecka – do pewnej mety oczywiście! – próbę czasu wytrzyma. Podobnie jak po Konopnickiej z czasem zostanie tylko Rota, wzięta przypadkowo pod skrzydła muzyki. Pamięć o Bełzie zatrzyma się najdłużej na powadze patrzącego dzieciom w oczy pytania: „Kto ty jesteś ?” (…) po obojgu zostanie tylko to, co w zwięzłych słowach potrafili powiedzieć o rzeczy „największej” [15]. Rota jest śpiewana do dzisiaj. Katechizm polskiego dziecka jeszcze można spotkać w niektórych podręcznikach szkolnych, ale wznowienia Katechizmu polskiego dziecka ukazują się bez dedykacji z roku 1900, historia Luka Wolskiego nie jest znana uczniom. Nie pamięta się o rocznicy śmierci Ludwika Wolskiego i pomordowanych Polakach w 1919 roku na Zamku Sobieskiego w Złoczowie. Czas na pamięć.

prof. nadzw. dr hab. Barbara Jedynak

[1] „Arthur i Wanda. Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné. Listy – pamiętniki”. Podali do druku Maryla Wolska i Michał Pawlikowski, Medyka 1928, „Biblioteka Medycka”.
[2] A. Grottger prosił serdecznego przyjaciela, aby po jego śmierci zajął się losem jego narzeczonej, Wandy Monné. Tak też się stało.
[3] Za sprawdzenie dedykacji w Ossolineum dziękuję p. prof. zw. dr hab. Jolancie Ługowskiej.
[4] Stanisław Sierotwiński, „Maryla Wolska, Środowisko, Życie, Twórczość”, Wyd. Polskiej Akademii Nauk, Zakład Narodowy Ossolińskich, 1963, s. 19 – 20.
[5] Maryla Wolska, „Quodlibet”, w: Maryla Wolska, Beata Obertyńska, „Wspomnienia”, PIW, Warszawa 1974,
s. 214.
[6] Ibid, s. 215.
[7] Beata Obertyńska, Quodlibecik, (w:) Maryla Wolska, Beata Obertyńska, Wspomnienia, PIW, Warszawa 1974, s. 426 – 427.
[8] Beata Obertyńska, „Perepelniki”, [dedykacja: Dzieciom w Polsce …] Posłowie Kasper Gawlikowski, Redakcja i opracowanie tekstu Anna Pawlikowska, Goszyce 2010.
[9] Ibid, s. 118. Zacytowany biogram może być bardzo cenny dla nauczycieli, którzy zechcą podać przy okazji Katechizmu polskiego dziecka, krótkie informacje o losie Luka. Jest to pierwszy, tego typu, rodzinny biogram L. Wolskiego.
[10] „Z krwawych dni Złoczowa 1919 r.”, Broszura wydana staraniem Komitetu Budowy Pomnika – Grobowca Dla Ofiar Mordów Ukraińskich, Złoczów 1921 r. Dziękuję dr L. Kulińskiej za ofiarowanie mi tej unikalnej publikacji.
[11] Ibid., s. 67.
[12] Ibid., s. 68 – 69.
[13] „Z krwawych dni Złoczowa”, op. cit., s. 73 – 74.
[14] Ibid., s. 82.
[15] Maryla Wolska, „Quodlibet”, op. cit., s. 207.

Myśl Polska, nr 35-36 (31.08.7.09.2014)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 5 do “Ludwik Wolski – zabity za wiersz „Ukraina””

  1. marlog said

    Wiersza zabrakło..
    Celem uzupełnienia..
    z pozdrowieniem

    „Ukraina”:

    Byli Niemcy i Moskale,

    Człowiek siedział u komina.

    Dzisiaj siedzi w kryminale,

    Bo woskresła Ukrajina.

    Biedak czy też gruba ryba,

    Wszystkich pod klucz się zamyka,

    Wkrótce internują chyba

    Co drugiego nieboszczyka.

    I nie wpuszczą go do nieba,

    Aż da okup zań rodzina,

    Bo „na wijsko hroszi treba,

    Gdy woskresła Ukrajina.”

    W sposób zgoła barbarzyński

    Obalili Mickiewicza

    Znak, że Naród Ukraiński

    Do kulturnych się zalicza.

  2. qwerty said

    Film z „operacji terrorystycznej”.
    I na koncu klamstwa tej rudej zydowki z USrAela.

  3. Halszka said

    ad 1

    Dzięki Marlog
    Właśnie brakowało tego wiersza

  4. JO said

    Ukrainski jezyk to – sztucznie utworzone przez Zydo-Prusakow na Austrowegierskich uniwersytetach – Slowiansko-Rumunskie Esperanto.

    Narod Ukrainski NIGDY nie istnial I nie bedzie istnial, gdyz od Boga nie pochodzi, jego Filozofia Utworzenia nie byla I nie jest oparta na Filozofii NATURALNEJ – Nadprzydodzonosc a oparta jest na sztucznej, opartej na Zydowskich Namietnosciach filozofii – NATURALISTYCZNEJ.

    ————————-

    Jezyk Polski to Jezyk Elity Krolestwa Jednego, niepodzielnego, Krolestwa Najswietrzej Marii Panny – Korony Polskiej I Wielkiego Ksiestwa Litwskiego .

    Elita tego Krolestwa byla Szlachta w tym genu Ruskiego, Tartarskiego, Zmudzkiego jak I Lackiego I innych genow.

    W Krolestwie bylo Slowianskich Dialektow jak Gwiazd na niebie

  5. Prawda nas wyzwoli said

    Przyśniła się dzieciom Polska

    Przyśniła się dzieciom Polska
    czekana przez tyle lat,
    do której modlił się ojciec,
    za którą umierał dziad.

    Przyśniła się dzieciom Polska,
    w purpurze żołnierskiej krwi,
    szła z pola bitym gościńcem,
    szłą i pukała do drzwi.

    Wybiegły dzieci z komory,
    przypadły Polsce do nóg
    i patrzą – w mrokach przyziemnych
    posępny czai się wróg.

    Dobywa ostre żelazo
    zbójecką podnosi dłoń …
    Więc obudziły się dzieci
    i pochwyciły za broń

    Podniosły w groźny wir bitwy
    zwycięski parol swych snów
    i osłoniły przed wrogiem
    własnymi piersiami Lwów.

    Edward Słoński

    ——————————————-

    Orlątko

    O mamo, otrzyj oczy,
    Z uśmiechem do mnie mów –
    Ta krew, co z piersi broczy,
    Ta krew – to za nasz Lwów!
    Ja biłem się tak samo
    Jak starsi – mamo, chwal! …
    Tylko mi ciebie, mamo,
    Tylko mi Polski żal! …

    Z prawdziwym karabinem
    U pierwszych stałem czat …
    O, nie płacz nad swym synem,
    Że za Ojczyznę padł! …

    Z krwawą na kurtce plamą
    Odchodzę dumny w dal …
    Tylko mi ciebie, mamo,
    Tylko mi Polski żal! …

    Mamo, czy jesteś ze mną?
    Nie słyszę twoich słów …
    W oczach mi trochę ciemno …
    Obroniliśmy Lwów! …
    Zostaniesz biedna samą …
    Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
    Tylko mi ciebie, mamo,
    Tylko mi Polski żal! …

    Artur Oppman

    ————————————————–

    O cmentarzu Obrońców Lwowa

    Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi,
    bysię uczyć miłości do Ojczyzny.
    Powinni tu przychodzić ludzie małej wiary,
    aby się napełnić wiarą niezłomna,
    ludzie miałkiego ducha, aby się nadyszyć bohaterstwa.
    A że tu leżą uczniowie w mundurach,
    przeto ten cmentarz jest jak szkoła,
    najdziwniejsza szkoła,
    w której dzieci jasnowłose i błekitnookie nauczają siwych o tym,
    że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie.

    Kornel Makuszyński

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: