Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Poroszenko w kieszeni Waszyngtonu już od 2006 r.

Posted by Marucha w dniu 2014-09-10 (Środa)

Portal Wikileaks ujawnia, że nowy prezydent Ukrainy pracował dla amerykańskiego rządu co najmniej od 2006 r.

Nie ma wszak sensu organizowanie puczu, jeżeli nie ma się wpływu na to, kto w jego wyniku dostanie się do władzy. Rzecz jasna, aby marionetkowy rząd był efektywny, nie może być tak postrzegany. Nikt nie chce, aby tubylcy byli niespokojni.

Dowody, że to USA stały za obaleniem ukraińskiego rządu na początku tego roku są tak przekonywujące, że nie wymagają dyskusji, zwłaszcza, że już początkowo nie było jasne, jaki w wyborze Poroszenki mieli udział. Entuzjastyczna reakcja Waszyngtonu po jego wygranej, jego niezachwiane poparcie i późniejsze wypowiedzi w sprawie ataków na cywilów we wschodniej Ukrainie, wzbudziły podejrzenia.

Okazuje się, że dowody, iż Poroszenko był na liście płac amerykańskiego ministerstwa zagranicy były cały czas dostępne, tyle, że trzeba było wiedzieć, gdzie szukać. W tajnej depeszy dyplomatycznej z 2006 r. ujawnionej przez Wikileaks.org amerykański przedstawiciel mówi o Poroszence jako o „naszym ukraińskim insiderze Petrze Poroszence”. Inny telegram dowodzi jasno, że amerykański rząd uważała Poroszenkę za skorumpowanego. „Poroszenko był oskarżany o korupcję ale miał na Ukrainie silną pozycję; cena za to musiała być zapłacona.” Amerykanie wiedzieli, że Poroszenko nie jest czysty, ale miał wpływy i był ich najposłuszniejszym kretem.

Najciekawszy ujawniony fragment pochodzi z telegramu z 2009 r., w którym Poroszenko
zawiadomił minister od zagranicy Hitlary Clinton, że popiera „nadanie znaczenia Krymowi i że amerykańska obecność na nim byłaby korzystna dla Ukrainy”. Na rolę Poroszenki jako amerykańskiego informatora wskazywały również telegramy z 2010 r.

Czytając je nasuwa się refleksja, że Poroszenko rzeczywiście naruszał ukraińskie prawo przesyłając informacje o strategicznym znaczeniu. Z uwagi na to, że informacje te zostały użyte do przeprowadzenia puczu przeciwko Janukowiczowi, dojść trzeba do wniosku, że dopuścił się zdrady stanu.

Jednak Poroszenko nie jest jedynym wymienionym tam ukraińskim politykiem. Telegramy wzmiankują o skandalach wokół Oleksandera Turczynowa, który zniszczył dokumenty SBU
ujawniające współudział Julii Tymoszenko w zorganizowanych przestępstwach, a która chciała, aby Turczynow został ministrem spraw wewnętrznych by mógł gromadzić informacje mogące zaszkodzić jej wrogom.

Aby lepiej zrozumieć rozmiar wpływów amerykańskich na Ukrainie, należy przeczytać cały dokument.

Wikileak Cables: Ukrainian President Petro Poroshenko in Washington’s Pocket Since 2006 ukazał się 18 czerwca 2014 na scgnews.com.

Tłum. MM
http://memnon.neon24.pl/

Komentarzy 6 do “Poroszenko w kieszeni Waszyngtonu już od 2006 r.”

  1. Joannus said

    ” ….w którym Poroszenko zawiadomił minister od zagranicy Hitlary Clinton, że popiera „nadanie znaczenia Krymowi i że amerykańska obecność na nim byłaby korzystna dla Ukrainy”.

    Szczęśliwie za sprawą ”światowego tyrana numero uno, zwalającego co rusz samoloty ” , korzyść dla Ukrainy okazała się jak dotąd nieosiągalną. Dlatego skowyt i wrzaski najemników mendialnych odwracają uwagę od meritum sprawy.

  2. Maciejasz said

    Ale Szanowni Gajówkowicze są świadomi tego, że Wikileaks to również farsa?

  3. plasibo said

    Ad.2 Mnie już nic nie zdziwi poważnie nawet gdyby Amerykanie mieli konspirowac przeciwko światu ( temu dobremu) wraz z kosmitami.

  4. Romank said

  5. maurycy said

    Nie Poroszenko tylko zydowski zlodziej i oszust WALCMAN ! Jak zwykle w kryminalny sposob lajdak posluguje sie falszywym nazwiskiem ! Nazywajmy te scierwo po imieniu !Jescze raz potwierdza sie abslutna slusznosc decyzji Putina o zabraniu Krymu ! Bandziory zydobanderowcy zrobyiliby tam bazy Usraela co te scierwo potwierdza !

  6. markglogg said

    Nowa taktyka Rosji w ramach „Pełzającego Rozbioru Ukrainy”?

    (Patrz http://wyborcza.pl/1,75477,15634261,Pelzajacy_rozbior_Ukrainy.html z 17 marca br. W tym proroczym tekście Wacław Radziwinowicz przewiduje, że „Do przyspieszenia tego procesu przydałoby się kilka zbrojnych napadów „banderowców” na „rosyjskojęzycznych””. No i mieliśmy masakrę w Odessie 2 maja oraz Mariupolu 9 maja, które to wydarzenia zapewniły sukces referendum secesyjnego w obwodach Ługańskim i Donieckim 11 maja br.)

    ***

    Bardzo ciekawy tekst na temat polityki Rosji pojawił się na http://novorus.info/news/analytics/27745-sdacha-donbassa-ili-novaya-taktika-rossii.html („Poddanie” Donbasu czy nowa taktyka Rosji?). Gdy się bliżej jemu przypatrzeć, to za rysującym się obecnie, zaplanowanym na rok 2018 (tak! To ukończenie „południowej” rury z gazem do Europy) programem zjednoczenia Euroazji „od Lizbony do Władywostoku” pojawia się perspektywa uwolnienia się świata od tej, morderczej dla homo sapiens, żydomasońskej, głównie zatem anglosaskiej, HEGEMONII WŁASNOŚCI ORAZ PIENIĄDZA (Pisze o niej Ryszard Opara w tekście http://ryszard.opara.neon24.pl/post/112742,poczatek-wielkich-zmian ).
    Czyli przezwyciężenia TERRORU SZTUCZNEGO, LUDZKĄ PRACĄ STWORZONEGO „BOGA MAMONA” (hebr. Adon Olam), religijnego terroru opartego na programach wziętych ze Starego (oraz Nowego) Testamentu „I będzie jedna (bezmyślna) trzoda i jeden (hipokryta) Pasterz, oczywiście z mej Dawidowej (gangsterskiej) rodziny” (Jan 10:16; Ez 37:24).

    Proszę zauważyć, że w dzisiejszej Rosji prosperują duże autonomiczne jednostki etniczne oraz kulturowe bardzo zróżnicowane, takie jak (formalnie islamska) Czeczenia „bojca” Kadyrowa, czy przypominająca autarkiczne zachowanie się pierwszych chrześcijan, wielotysięczna już sekta „Syberyjskiego Chrystusa” (który jak dotąd, nie dał się głupio powiesić na krzyżu za grzechy pasożytującego na jego męce CHRZEŚCIJAŃSKIEGO KLERU – http://wiernipolsce.wordpress.com/2014/08/01/chrystus-syberyjski/ ). Oby zatem tak dalej, może jakoś wybrniemy z tego zawziętego amerykańskiego, wzorowanego na zachowaniu się bezrozumnych biblijnych Patriarchów, kultu „trójcy TPD”, czyli PIENIĄDZ-TECHNIKA-DUPA, kultu przyświecającego kompletnie skretyniałym – patrz prezydenci USA – czcicielom Miasta na Wzgórzu Syjon.

    Od siebie dodam, że projekt takiego „od Atlantyku do Pacyfiku” Euroazjatyckiego Trójpaństwa Niemcy-Polska-Rosja głosiła dokładnie sto lat temu post-żydowska komunistka Róża Luksenburg, zamordowana w Niemczech wraz z Karolem Libknechtem, na początku 1919 roku. Warto też zauważyć, że za zachowanym przez blisko 75 lat zwycięstwem Rewolucji Antytoligarchicznej (bo tak tę REWOLUCJĘ ANTYMAMONISTYCZNĄ należy nazywać w obecnych realiach) w Rosji w 1917 roku stało autentyczne, ofiarne wręcz zaangażowanie się społeczne ówczesnych komunistów, wielu z nich Polaków, nie tylko Dzierżyński, ale i Marchlewski, Mążyński, Kołłątaj, itd. Podobnie dzieje się obecnie, bez osobistego zaangażowania się, komunistyczno-prawosławnych „bojców Krymu i Donbasu” (Striełkowa, Bołotowa, Gurbajewa itd.) nie było by tego „antyżydo-banderowskiego”, z wyraźnym podtekstem antyoligarchicznym, powstania w Donbasie. Powstania, którego niespodziewane sukcesy Rosja próbuje obecnie wykorzystać dla swej egoistycznej geopolityki.

    Co więcej, zarówno w trakcie Rewolucji Bolszewickiej jak i tej obecnej w Donbasie, pieniądze były/są rzeczą wtórną, kajzerowskie Niemcy wsparły Lenina, widząc w nim szansę na pokój na Froncie Wschodnim, Wall Street wsparło Trockiego, widząc w nim szanse na owocne biznesy z „niezdegenerowaną”, jak Stara Europa, bolszewicką Rosją (obaj zresztą wypełnili postawione przed nimi zadania). I podobnie wygląda sprawa w Donbasie. Pieniądze bowiem na opłotczyków jakoś się znajdują – i zaiste nie wiem, czy tajnymi kanałami nie pochodzą one po części aż zza Ocenau, gdzie przecież są ośrodki intelektualno-finansowe (np. Paul Craig Roberts, Fundacja Schillera), które obecnych neo-cons nienawidzą.

    A oto zakończenie artykułu „Poddanie” Donbasu czy nowa taktyka Rosji?, ma krótka uwaga do niego znajduje się poniżej cytatu:

    Nieuznanie przez Rosję DRL i ŁRL przy zabezpieczeniu ich faktycznej niezależności, oznacza tylko jedno – Moskwa otrzymuje możliwość rozpoczęcia przeformowania Ukrainy poprzez formalnie ukraiński, ale jednak faktycznie rosyjski, Donbas. To nie jest „poddanie” Noworosji, ale podstępna zapowiedź tego co będzie dalej. Bardzo prostą by było drogą uznanie przez Rosję DRL i ŁRL. No i co my na tym wygrywamy? Nic. Przyjmując Donbas obecnie, my tracimy pozostałe terytoria. I w wypadku Charkowskiej, Zaporożskiej i kolejnych przyszłych republik wszystko będzie trzeba rozpoczynać od nowa. Tym bardziej, że do uznania Donbasu z czasem się przyzwyczają (tak jak przywykli do rosyjskiego Krymu) i nastąpią nowe obwinienia o to, żeśmy pozostawili inne rosyjskie ziemie. O tym, że Rosja nie miała planów uznania Donbasu jako nowego państwa, mówi fakt, że główną postacią w nich nie jest prezydent ale (łatwo wymienny) premier (? – MG). Z tego powodu w parlamencie Noworosji jest 60 osób – po 30 z każdej republiki. A ilu zazwyczaj zasiada w parlamentach? A to wskazuje, że parlament od początku zaprogramowano „na wyrost”. Rosja przystąpiła do fazy aktywnego demontażu ukraińskiego państwa. W tym wypadku nie trzeba się spieszyć. Ten process zajmie kilka lat, ale do momentu zakończenia “Południowego gazociągu” on da obowiązkowo swoje owoce. Położenie hunty, względnie jakiejś innej “władzy” w jej miejscu, jest niewesołe. Nie potrzeba wspominać, że Putin wyciągnie z tego maksimum. Wszystko tylko się zaczyna”.

    Центральное информационное агентство Новороссии
    Novorus.info

    No, to brzmi optymistycznie, ale tylko na papierze. Kto bowiem odbuduje prawie całkowicie zniszczony obecnie Donbas? Do “umierania za ojczyznę” zawsze bowiem znajdują się ochotnicy, ale do żmudnej, pokojowej pracy trudno ludzi zachęcić bez odpowiednich bodźców ekonomicznych. A jak Rosja swym kosztem odbuduje Donbas a Kijów go, jako swoją formalną własność, zajmie w pokojowy sposob, przy pomocy grupy podkupionych nielicznych tego Donbasu parlamentarzystów? Dokładnie tak przecież Amerykanie, za cenę 5 miliardów dolarów, “zdobyli” Kijów na początku bieżącego roku.

    Oczywiście Rosja winna zajetą przez powstańców część Donbasu wesprzeć bezpłatnymi dostawami gazu (którego ma w nadmiarze) oraz ropy. Być może tylko to wystarczy by Donbas jako-tako odbudować i uczynić zeń “antykijowsko-antyamerykańską” fortecę. To jednak nie będzie przysparzać żadnych dochodów rosyjsko-ukraińsko-amerykańskiej mafii Oligarchów, nie mówiąc już o tym, że z takiej “fortecy”, podobnie jak ze zmilitaryzowanej reszty Ukrainy dzisiaj, prosta ludność będzie po prostu uciekać. A o to przecież chodzi tzw. “planistom”. I to nie tylko w Waszyngtonie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: