Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

PRL a IIIRP w liczbach

Posted by Marucha w dniu 2014-10-01 (Środa)

Artykuł z 21.07.2013

W obecnej III RP data 4 czerwca 1989 traktowana jest jako święto. Wszak odzyskaliśmy wtedy niepodległość. Przyjrzyjmy się dwóm Polskom – tej od II wojny światowej do 1989 i tej drugiej od 1989 do teraz.

tuskogierek

W Polsce pokutuje pewien mit, mit roku 1989, kiedy to odzyskaliśmy niepodległość. Według prawideł tego mitu wszystko, co działo się od II wojny światowej do roku 1989 jest be, w 1989 odzyskaliśmy wolność i jest wszystko dobrze, jak mówią jedni, lub w drugiej wersji miało być dobrze, ale postkomuna w ramach układu stworzyła PRL bis.

Odrzućmy na chwilę stereotypy i przyjrzyjmy się na chłodno, bez emocji, jak Polska rozwijała się w tych okresach. Nie będziemy tych okresów nazywać socjalizmem i kapitalizmem, bo co do PRL-u większość krzyknie, że to był socjalizm, natomiast liberałowie ustrój III RP będą nazywać socjalizmem, a lewicowcy kapitalizmem. Porozumienia nie będzie. Oba te terminy są mało diagnostyczne, dlatego nie będę ich używał.

Posłużymy się statystykami. W tym miejscu większość badaczy bierze na warsztat współczynnik PKB. Mnie jednak takie podejście nie zadowala. Mierzenie wzrostu współczynnikiem PKB, to trochę jak mierzenie odległości gumą od majtek. Poza tym jest to charakterystyczne dla jednostronnych teorii rozwoju, w tym przypadku ekonomizmu. Postarajmy się zbadać sprawę systemowo, przeanalizujmy ten okres wielopłaszczyznowo, biorąc pod uwagę wiele czynników.

Na początek przeanalizujmy demografię PRL oraz III RP. Dla mnie jest to sprawa najważniejsza. Przypominam, tu wzór Mazura na moc układu autonomicznego P=vac, gdzie c stanowi ilość, v wydajność, a jakość. Spójrzmy na przyrost naturalny w tych dwóch okresach.

PRL startował z 24 milionami Polaków, skończył po 45 latach z 38 milionami.

III RP z 38 milionami Polaków, obecnie po 24 latach teoretycznie jest dalej 38 milionów, ale trzeba odliczyć emigrację, która jest szacowana na około 2 miliony, czyli zostaje nam 36 milionów.

Za 45 lat PRL przybyło 14 milionów Polaków, za 24 lata IIIRP nic nie przybyło, albo nawet ubyło 2 miliony. Gdyby IIIRP miała zachować średni wzrost PRL, to za 24 lata powinno nas przybyć 12 milionów. Jeśli ten trend się zachowa, to za 100 lat rozpłyniemy się do reszty w Europie i śladu po nas nie będzie. Nie łudźmy się, jeśli my nie zaludnimy naszych ziem, to zrobi to ktoś inny. Niemców na 350 tys. km2 jest 82 miliony, Polaków na 312 tys. 38 milionów i mocno ubywa.

Kliknij, aby powiększyć

Na wykresie wyraźnie widać w wypłaszczenie od lat 90- tych; w III RP nie przybywa Polaków.

Współczynnik reprodukcji netto

Wyraża stosunek liczebności dwóch kolejnych pokoleń (dokładnie kobiet, chociaż współczynniki te reprezentują reprodukcję całego społeczeństwa) przy określonej, niezmiennej umieralności i płodności. Innymi słowy wyraża stopień zastępowania pokoleń matek przez córki i oznacza liczbę córek przypadających na kobietę, przy założeniu, że kobieta będąc w wieku rozrodczym (15-49 lat) rodzić będzie z częstotliwością jaką charakteryzują się wszystkie kobiety rodzące w roku, dla którego oblicza się współczynnik reprodukcji (niezmienne współczynniki płodności) z wyeliminowaniem córek, które – jak wynika z aktualnych tablic trwania życia nie dożyją do wieku swoich matek.


Cybernetyka Społeczna J. Kossecki wyd. 1981, str. 134.

Widać wyraźny boom powojenny i przerwanie wzrostu po wprowadzeniu ustawy zezwalającej na aborcję w 1956.

Współczynnik płodności kobiet określa średnią liczbę dzieci rodzonych przez jedną kobietę w danym społeczeństwie. Wykres dostępny od lat 60.

Współczynnik płodności za PRL był zawsze powyżej 2.1, wtedy jest prosta zastępowalność pokoleń (nie przybywa, nie ubywa), za III RP spadł poniżej 2.1, znaczy się wymieramy. Widać wyraźnie, że PRLowskie władze w latach 70tych odwróciły trend spadkowy i dopiero dojście do władzy ekipy Jaruzelskiego i wprowadzenie drastycznych podwyżek cen żywności w 1982 zapoczątkowało trend spadkowy. W 1989 przekroczył on granicę 2.1 i od tego czasu naród polski zaczął wymierać.

Na koniec jeszcze obecna piramida demograficzna.

Za https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/pl.html

Widać, że najwięcej jest 25-40 latków. Podstawa bardzo słaba (mało dzieci). Za 30 lat, gdy roczniki wyżu demograficznego będą przechodzić na emeryturę nastąpi załamanie gospodarcze. Liberałów, których rozwiązanie, to sprowadzić chińczyków, arabów, murzynów, kogokolwiek informuję, że ludzie Ci mają inny kod społeczno-kulturowy (pochodzą z innej cywilizacji). Mieszanie ludzi o różnym kodzie społeczno-kulturowym będzie rodziło konflikty społeczne, vide ostatnie wypadki w Szwecji, czy wcześniej we Francji. Obecnie jesteśmy najbardziej jednorodnym etnicznie narodem w Europie, co nam pozostawił w spadku PRL. Trendy w III RP są takie, aby to zmienić w myśl wolnomularsko-liberalnej ideologii multi-kulti.

Oddziaływanie kulturowe

Jeśli ktoś nie rozumie, jak ważny to aspekt życia narodu, to wskazuję, że Berlin pochodzi od słowiańskiego Bralina. 1000 lat temu Słowianie sięgali po Łabę, ale przez 900 lat zostali zgermanizowani.

Z drugiej strony niegdysiejsza elita litewska mieszka obecnie w północno-zachodniej Polsce. Również wiele kresowych rodów szlacheckich i magnackich wywodzi się z tamtejszej ludności.

Za PRL polska kultura była całkiem silna. Polska szkoła filmowa jest marką na świecie. Thelma Shoonmaker (operatorka filmowa, trzykrotna laureatka Oscara) opowiedziała podczas festiwalu Camerimage w Łodzi w 2009 roku, że Martin Scorsese polecił Leonardo DiCaprio, by przed przystąpieniem do zdjęć do „Infiltracji” obejrzał „Popiół i diament” i zwrócił uwagę na postać Maćka Chełmickiego (w tej roli Zbigniew Cybulski).

Polskie filmy były bardzo popularne w całym bloku wschodnim, np. po „Seksmisji” Olgierd Łukaszewicz został symbolem seksu w ZSRR. Polskie bajki dla dzieci także, np. „Bolek i Lolek” został przetłumaczony na wiele języków i był grany na wszystkich kontynentach, „Reksio” był emitowany między innymi w ZSRR i Wielkiej Brytanii. Bajek dla dzieci było więcej, dziwnym trafem serie zostały przerwane na początku lat 90-tych, kiedy to „uzyskaliśmy” upragnioną wolność. Nic nie wiem, żeby dzisiaj produkowano takie bajki.

Jeśli chodzi o liczby, to spójrzmy na youtube i piosenki z innej produkcji dla dzieci „Akademia Pana Kleksa”. „ Kaczka Dziwaczka” – 13 mln wyświetleń, „Dzik jest dziki” prawie 5 mln.Były również zespoły grające muzykę dla dzieci „Fasolki-Mydło lubi zabawę” – 13 mln wyświetleń. W III RP muzyki dla dzieci się nie opłaca robić w myśl wolnomularsko-liberalnej zasady, że liczy się zysk. Te, które powstają są dużo słabsze, np. „A gugu” zespołu Arka Noego – 2 mln wyświetleń.

W PRL powstało wiele filmów krzewiących patriotyzm np. „Krzyżacy”, „Westerplatte”, „Potop”, „Hubal” itd. Dobry artykuł na ten temat pod linkiem http://prawica.net/32842. Jak to się ma do twierdzenia, że byliśmy całkowicie podporządkowani ZSRR? Polskie zespoły rockowe były znane w całym bloku wschodnim. Wystarczy porozmawiać z naszymi sąsiadami z zagranicy. Polska muzyka rockowa była tam bardzo popularna w latach 80-tych. Co prawda teraz zespół Weekend bije rekordy popularności ze swoim przebojem, ale to pojedyńczy przypadek. Jakby poszukać dobrze, znalazłyby się dobre zespoły, ale nie są grane w komercyjnych stacjach. Dziś zostaliśmy zmacdonaldyzowani i zcocacolowani. Poziom tekstów piosenek PRL-owskich był znacznie wyższy, pisali je profesjonalni tekściarze, wystarczy porównać z dzisiejszymi. Obecnie w radio puszczana jest angloamerykańska papka, która nijak ma się do muzyki PRL. Polska kultura, jak i wszystko, jest w defensywie.

Rozrost biurokracji, czyli wzrost mocy jałowej generowanej przez państwo. Spójrzmy na wykresy:

Za http://www.resulto.pl/baza-wiedzy/liczba-urzednikow-w-polsce/

Wzrost liczby urzędników od czasów PRL trzykrotny. Najwyższa liczba urzędników za PRL była w 1955 r. i wynosiła 362,4 tys. osób, czyli o 80 tys mniej niż obecnie, a był to szczyt stalinizmu. W III RP urzędnicy to ogromna rzesza ludzi utrzymywanych z naszych podatków, którzy na dodatek szkodzą wprowadzając masę przepisów i utrudniając swobodną działalność gospodarczą i każdą inną. Spójrzmy na ilość aktów prawnych uchwalanych od 1946.

Za http://isap.sejm.gov.pl/VolumeServlet?type=wdu

Nie analizowałem dokładnie dziennika ustaw. Na wykresie przedstawiłem tylko ilość numerów w dzienniku ustaw i ilość pozycji. Wyraźnie widać, że po 1989 roku nastąpił ogromny wzrost aktywności posłów. Pierwszy wzrost aktywności nastąpił od 1987 r., można wnioskować, że przygotowywano się do zmiany systemu, drugi, dużo większy wzrost aktywności miał miejsce zaraz przed wstąpieniem Polski do bizantyńskiej UE. Widać, że w III RP nastąpiła ogromna bizantynizacja państwa. W społeczeństwie polskim dominują normy etyczne i witalne. Rozrost prawa będzie prowadził tylko do coraz większego jego lekceważenia i omijania przez społeczeństwo.

Wojsko polskie

Za PRL obowiązywał powszechny obowiązek służby wojskowej, zniesiony za IIIRP. Obecnie liczba żołnierzy jest stale zmniejszana. Wojsko Polskie jest wykorzystywane jako policja kolonialna i do tego celu szkolone, za PRL, czegoś takiego nie było. Co prawda wzięliśmy udział w interwencji w Czechosłowacji w 1968 (zresztą Gomułka twierdził, że w naszym interesie), ale za Gierka WP nie brało udziału w operacjach ZSRR w Afganistanie, dziś bierze – i to za frajer. Wojsko Polskie powinno służyć do obrony granic RP, a nie brać udział w międzynarodowych awanturach. Należy dodać, że LWP było drugą Armią w Układzie Warszawskim. Poniżej wykres, na którym widać jak wojsko w Polsce jest likwidowane:

Kliknij, aby powiększyć

Częścią wojska jest wywiad wojskowy. W III RP został zlikwidowany przez Macierewicza (rzecz niespotykana w skali światowej, kim zatem jest Macierewicz?); pośrednie skutki tego posunięcia można było oglądać 10 kwietnia 2010 roku. Porównajmy tę postawę z postawą Gierka.

E. Gierek starał się też o uniezależnienie Polski od ZSRR w sferze najbardziej newralgicznej – w sferze wywiadu. Stwierdził on na ten temat:

(…) Pewnego razu (…), przybył do mnie ze specjalną prośbą Andropowa Kowalczyk (ówczesny minister spraw wewnętrznych PRL – przyp. J. K.), (…). Prosił mnie o wyrażenie zgody na ujawnienie wywiadowi radzieckiemu naszych agentów w krajach trzecich, chodziło głównie o Zachód. Zbeształem wtedy kowalczyka za to, że od razu kategorycznie nie powiedział «nie», a następnie zabroniłem mu nie tylko wyrazić na to zgody, lecz także prowadzić jakiekolwiek na ten temat dalsze rozmowy.

Bo (…) po latach dochowaliśmy się własnego wywiadu, i to bardzo dobrego wywiadu. Był on nie tylko obrońcą naszych interesów, lecz także strażnikiem naszej Suwerenności. (WPŁYW TOTALNEJ WOJNY INFORMACYJNEJ NA DZIEJE PRL J. Kossecki).

Polski przemysł i rolnictwo

Nie będę pisał jak to zniszczono, rozkradziono, bądź sprzedano za paciorki polski przemysł, wrzucę tylko kilka wykresów z realnymi wskaźnikami z gospodarki.








Opracowane na podstawie roczników statystycznych GUS.

Tabelki jasno pokazują, jaki nastąpił upadek po 1989 roku. Wszystkie ważne dla przemysłu wskaźniki po 1989 spadły, albo uległy stagnacji. Za PRL mamy stały rozwój, za III RP w najlepszym wypadku stagnację. Swoją drogą, proszę spojrzeć jak wzrastała liczba kilometrów dróg w PRL, podobno teraz tyle się tego buduje… A tutaj film o polskim budownictwie PRL:

Za PRL my budowaliśmy u Niemców, dziś oni budują u nas, a teraz to właściwie nawet nie Niemcy tylko Hiszpanie.

Służba zdrowia


To jak to, współczynnik PKB idzie do góry, a nie stać nas na łóżka w szpitalach i lekarzy? W PRL wzrost, a w III RP spadek, zgodnie z liberalno-wolnomularską zasadą zysku (nie dla narodu oczywiście) oraz z zaleceniami dra Wetzla i dra Heckta z planu Himmlera.

Nauka i edukacja

Co prawda klika Bermana zmieniła algorytmy nauczania II RP, ale były próby odbudowy nauki. Generalnie w PRL poziom wiedzy w społeczeństwa był wyższy, Wystarczy porównać zadania maturalne z PRL i te z III RP oraz trendy. W III RP jest trend aby obniżać jakość nauki, do czego nawołują różne autorytety moralne.

Po takim apelu nie dziwi, dlaczego w III RP zmniejszana jest ilość godzin nauki historii w szkołach. Takie działanie to obniżanie współczynnika v ze wzoru P=vac, czyli obniżanie mocy Narodu Polskiego.

Druga sprawa, to polskie ośrodki badawcze. W PRL próbowano zbudować polską bombę atomową pod kierownictwem prof. Kaliskiego; w III RP nikt nawet o tym nie pomyśli. Było mnóstwo projektów samochodów, wszystkie Syreny (tak, było ich więcej), Ogary, Warsy, Beskidy… niestety zostały one zniszczone (czyżby działania agentury wpływu?). W IIIRP produkuje się polskie samochody (Ferdynand, Alimera), ale są one głównie składane z elementów wyprodukowanych za granicą, a nie tworzone w Polskich ośrodkach badawczych, poza tym to raczej modele kolekcjonerskie.

Próba budowy polskiego internetu już w latach 70tych (http://www.rp.pl/artykul/300223.html). Polski komputer osobisty Jacka Karpińskiego 10 lat przed IBM. Jeśli chodzi lotnictwo, to projekty polskich samolotów zlikwidowano na początku lat 90tych. Np. Iryda http://samolotypolskie.blogspot.com/2012/12/wzlot-i-upadek-irydy.html#more. Skorpiona – też uwalony w III RP (http://pl.wikipedia.org/wiki/PZL-230_Skorpion).
Później konstruktorzy zostali powyciągani do zagranicznych firm. Tak się rozwala polskie ośrodki naukowe. Teraz latamy sobie na Efach szesnastych.

Widać, że w PRL był wysoki potencjał, inna sprawa, że dużo projektów zaprzepaszczono, badź to z inicjacji ZSRR, bądź przez naszych biurokratów, a także działań państw zachodnich. W III RP najzdolniejsi polscy inżynierowie pracują w zagranicznych firmach, co obecne elity reklamują jako sukces. Obecnie też mamy dużo zdolnych naukowców (choćby odkrywców grafenu), tyle, że metody niszczenia polskiej nauki są bardziej wysublimowane. Polskich naukowców albo się wyciąga za granicę, gdzie dla Polski już nie pracują – albo w Polsce stwarza się im takie warunki, żeby się nie chciało pracować. System szkolnictwa został zmieniony, tak żeby wiedza Polaków była jak najsłabsza; wtedy nie będziemy zagrożeniem dla innych państw.

PKB i dług

Pod koniec okresu rządów Gomułki Polska była praktycznie bez długów, w 1971 r. zadłużenie PRL osiągnęło wysokość 966 mln dol., w 1972 r. wynosiło 1245 mln dol., w 1973 r. 2625 mln dol., w 1974 r. 5244 mln dol., zaś w 1975 r. 8388 mln dol. W 1978 18 mld dol. w 1981 25.5 mld dol. W 1988 39.2 mld dol.

W III RP:

Różnica jest taka, że za PRL zadłużenie było o wiele niższe, a Gierek budował za dewizy konkretne rzeczy polskimi firmami, których resztka obecnie jest jeszcze wyprzedawana. W III RP za dewizy budują firmy zagraniczne i to z marnym skutkiem. Ale spójrzmy też na współczynnik PKB.

Wykres pokazuje, że całego PRL nie można wrzucać do jednego wora. Krzywa z czasu Gierka jest bardziej stroma niż w latach 90 i póżniej, czyli za Gierka PKB rósł szybciej niż obecnie, przy wysokim rozwoju demograficznym i przy polskim przemyśle.

Niezależność państwa

PRL zaczynał od całkowitej podległości wobec ZSRR i stopniowo odzyskiwał niepodległość. Pierwsza dekomunizacja nastąpiła w 1956 (na stalinowców zapadły wtedy wyższe wyroki niż w IIIRP). Kolejnym etapem walki był rok 1968 i wywalenie stalinowców z Polski, co jest obecnie reklamowane jako polski antysemityzm (vide sprawa prof. Baumana). Gierek brał już niezależnie od ZSRR pożyczki od zachodu. Polskie skrzydło w PZPR rosło coraz bardziej, aż pod koniec PRL musiano PZPR zlikwidować, bo stawało się neoendecją, co stwierdziła Danuta Waniek w Polskim Radio. Również artyści, którzy wykazują się większą wrażliwością niż reszta społeczeństwa, wyczuwali coraz mocniejsze wpływy narodowe w PZPR i kpili sobie z tego.

W III RP od teoretycznie całkowitej niepodległości popadamy w coraz większą zależność od struktur unijnych. Unia miesza się nawet do takich spraw jak budowa drogi krajowej (za PRL nie do pomyślenia). Podpisany został traktat lizboński, właściwie znoszący naszą niepodległość, a Barosso ostatnio ujawnił, że unia stanie się federacją, czy chcemy tego, czy nie (http://wpolityce.pl/wydarzenia/53059-europa-za-kilka-lat-bedzie-federacja-przewodniczacy-ke-jose-manuel-barosso-zdradza-niepokojace-plany ). Co prawda byli towarzysze w PZPR, którzy mieli plan, aby Polska została 17 republiką ZSRR, ale nigdy do tego nie doszło. Teraz jesteśmy jedną z republik UE.

Media

W III RP nie są polskie. Onet niemiecki, Interia niemiecka, WP amerykańsko-francuska. Gazety w ok. 85% niemieckie. To są kanały informacyjne, które są kontrolowane przez obce kraje. Obcy kapitał kontroluje, jakie informacje będą do nas docierały i jak zostaną nam podane. To jest główna rola mediów, manipulacja społeczeństwem, nie doraźne zyski ze sprzedaży.

Poziom moralny społeczeństwa

Za PRL o wiele wyższy bez dwóch zdań. Po upadku komunizmu poziom moralny coraz bardziej spada. Indoktrynacja zaczyna się już w młodym wieku przez różne pisemka typu Bravo, Popcorn, czy stacje jak MTV, promujące rozpasanie seksualne, konsumpcjonizm i nihilizm.

Z poziomem moralnym wiąże się pozycja Kościoła jako głównego ośrodka wpływającego na normy etyczne. Za PRL była bardzo wysoka. Wg badań 75% członków PZPR uczęszczało do Kościoła, nie mówiąc o reszcie Narodu. W III RP pozycja Kościoła bardzo spadła, do czego zresztą również rękę przyłożyli sami duchowni również. Wg ostatnich badań do Kościoła uczęszcza regularnie tylko 40% Polaków.

Za to w III RP zostały zalegalizowane loże masońskie, główny przeciwnik KK. W 1938 roku prezydent Mościcki zdelegalizował loże masońskie w IIRP, w III RP je zalegalizowano. Np. Lech Kaczyński uroczyście otwierał paralożę B’nai B’rith.

Wolność

Można powiedzieć, że obecnie mamy wolność i jest to prawdą. Obecnie możemy wyjeżdżać z Polski na zachód Europy bez przeszkód, ale do Stanów Zjednoczonych już nie, nadal trzeba mieć wizy. Młodzież wyjeżdża do Europy Zachodniej i tam zostaje. Ci ludzie byli kształceni w Polsce z naszych podatków, a będą budować potęgę innych państw. Wyjeżdżają, duża część z nich zostaje za granicą, tam rodzą dzieci, które w znakomitej większości Polakami już nie będą.

O to właśnie chodzi naszym wrogom, o pozbawianie nas socjomasy, o osłabianie demograficzne Polski przy jednoczesnym wzmacnianiu swoich krajów. Bardzo wielu Polaków przez swoje kompleksy w stosunku do zachodu, traci swoją tożsamość. Jeśli chodzi o wolność słowa to ciekawe są spostrzeżenia Jerzego Urbana. Stwierdził on, w swoim artykule antysemityzm i owszem, że nie widzi różnicy w wolności słowa między PRL, a III RP. Wtedy nie można było krytykować socjalizmu i ZSRR, obecnie nie można krytykować Żydów, a on chce być antysystemowy i dlatego jest antysemitą.

Można jeszcze dodać do tego, że nie wolno krytykować homoseksualistów, podważać zasadności naszej obecności w UE i Nato i całą masę politpoprawnych bzdet. Tak a propos wolności gospodarczej. Osoby samozatrudnione od 1980. Obecnie mniej niż w 1980, tendencja spadkowa.

Podsumowanie

Propaganda od Michnika do Rydzyka idzie, że PRL to samo zło. Jak się spojrzy w dane, które przytoczyłem w tekście wychodzi na to, że w PRLu cały czas mieliśmy rozwój, podczas gdy teraz mamy zwój. To dlaczego propaganda kreuje PRL na stereotyp negatywny?

W 1989 r. zmieniliśmy sojusze. Sojusz z ZSRR został rozwiązany (wkrótce potem i sam ZSRR) i zaczęto nawiązywać sojusze z państwami zachodnimi. Wpływy w Polsce zaczęła tracić Rosja, a zaczęły uzyskiwać państwa zachodnie, a w szczególności Niemcy, które obecnie najbardziej korzystają na zmianach 1989 roku. Oni posiadają polskie media, większość supermarketów, przejęli lub zniszczyli przemysł, przejmują polską kolej itd. Wszystkie osiągnięcia PRL są podważane poniżane i ośmieszane.

Sterowanie idzie w takim kierunku, aby podważyć naszą granicę na Odrze i Nysie, która również jest spadkiem po PRL. Niemiecki teren ekspansji, to kierunek wschodni, ponieważ historia pokazała, że ten kierunek jest najwydajniejszy. W 1945 ZSRR wypchnęło ich poza Odrę i Nysę i cofnęło granicę polsko-niemiecką o 1000 lat. Obecnie Niemcy konsekwentnie odzyskują te tereny. Z drugiej strony radzieckie i rosyjskie metody wojny informacyjnej są dość prymitywne i Polacy są na nie odporni. Państwa Zachodnie z Niemcami na czele stosują o wiele bardziej wysublimowane metody, na które jak widać się nabieramy.

Inna rzecz to, że przez cały okres PRL toczyła się walka między obozem polskim, który dążył do odzyskiwania niepodległości i obozem internacjonalistów, którzy dążyli do zniszczenia Polski. Internacjonaliści nie dbają o Polskę, dla nich zawsze liczył się tylko ich interes i chętnie służyli wrogowie. Przepoczwarzali się w zależności od sytuacji, na początku służąc Stalinowi, potem walcząc o socjalizm z ludzką twarzą, by wreszcie przejść do „demokratycznej opozycji” i zakładać KORy i inne organizacje.

To ci ludzie fanatycznie niszczyli nasz przemysł w latach 90tych. W latach 40tych i 50-tych chcieli doprowadzić do tego, aby Polska została 16 republiką ZSRR, teraz wepchnęli nas do UE i oddają kawałek po kawałku naszą niezależność. W PRL wygrywać zaczął obóz polski, w III RP wygrywa obóz internacjonałów, który rządzi nieprzerwanie od 1989 roku. Jakie są skutki – widać.

Socjalizm i kapitalizm to hasła dla gawiedzi, pod którymi realizowane są interesy geopolityczne. Konia z rzędem temu, kto wskaże, kiedy zaczyna się socjalizm, a kończy kapitalizm. Po 1989 roku pod hasłem wprowadzania kapitalizmu i prywatyzacji został zniszczony polski przemysł, a polska własność, o którą w historii walczyły pokolenia, została oddana za paciorki i klepanie po plecach. Staliśmy się parobkami we własnym kraju.

Obecnie mówi się, że w Polsce jest socjalizm, gdzie w takim razie moja osłona socjalna? Jeśli jednak w Polsce jest kapitalizm, to w wydaniu neokolonialnym, gdzie my jesteśmy Murzynami (nie uwłaczając Murzynom), których się eksploatuje.

Kłótnia o kapitalizm i socjalizm to kłótnia idealistów teoriopoznawczych, takich fanatyków, bo te byty, tak naprawdę istnieją tylko w ich głowach. Żadne poważne państwo nie podchodzi w ten sposób do zagadnienia, to tylko propaganda dla mas.

Socjalizm i kapitalizm to terminy niediagnostyczne, takie podejście do problemu jest archaiczne. Naszym celem powinno być dbanie o polskie interesy, odwrócenie obecnych trendów demograficznych, walka o polską naukę, polską własność, polskie media, polskie banki, polski przemysł, czyli to wszystko, co zostało stracone w przeciągu ostatnich 23 lat. TO MY POLACY MUSIMY BYĆ W POLSCE GOSPODARZAMI. Przed nami stoi trudne zadanie.

http://www.mm.mpolska24.pl

Komentarzy 39 do “PRL a IIIRP w liczbach”

  1. plasibo said

    Trudne zadanie to fakt zwlaszcza ze wiekszosc spoleczenstwa ma wyprane mozgi. I co teraz?

  2. z prowincji said

    wczoraj słuchałem na Superstacji P.Profesora Kika w programie Nie ma Żartów u Elizy Michalik.
    Piekny wykład na temat roli państwa ,interesów narodu i obronności w szerokim aspekcie.
    Szkoda ze takich ludzi takich polityków nie ma w polskim rzadzie.
    Wart to znaleźć i pokazać tu na blogu Pana Gajowego .
    jeżeli ktoś to potrafi to proszę .

  3. Aguirre said

    Ten artykuł to jak mówi młodzież „masakra”. Bardzo dziękują za tą analizę.

  4. AlexSailor said

    Autor pięknie zebrał i usystematyzował to, co w zasadzie wiemy.
    Chwała mu za to.

    Zaś co do granicy niewolnictwo-socjalizm-kapitalizm, to proszę bardzo.
    Różnice tkwią w opodatkowaniu: powyżej 89% niewolnictwo, 90-11% socjalizm, 10% i mniej wolne społeczeństwo.
    Nie ma kapitalizmu, bo porównanie socjalizmu z kapitalizmem, to tak, jakby porównywać ciśnienie z wagą.
    Jakieś zależności by się znalazło, tylko nie bardzo istotne.

    Przypomnę, że przed I WŚ podatki w Europie nie przekraczały 10% pożytków z pracy i kapitału.

  5. Re: 4 AlexSailor…
    Prosze mi wskazac system polityczny, ktory nie byl zarzadzany i kontrolowany przez zydowskich lichwiarzy?
    Prosze sie nie krepowac.. Smialo…
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    .

  6. Marucha said

    Re 4, 5:
    Panie Alex, pojęcia „socjalizm” i „kapitalizm” tyleż znaczą, co „lewica” i „prawica”, czyli właściwie nic.
    To są byty wirtualne.

  7. Boydar said

    @ Pan Alex

    To i ja ” … przypomnę …” że za Adolfa, Dzień Wolności wypadał nieco po jego imieninach.

  8. maniek said

    POLSKA ZWYKŁY DZIEŃ 1964

    Pół wieku temu i zaledwie kilkanaście lat po IIWŚ która zrównała Polskę z ziemią.

    A tak wyglądała Polska przed wojną nędza totalna:
    http://matusiakj.blogspot.it/2012/12/powtorka-z-historii.html

    http://www.ahistoria.pl/index.php/2010/10/reportaz-z-miedzywojennej-polski/

  9. maniek said

    Ajzenhałer jak oglądał zniszczoną po wojnie Warszawę powiedział że tego miasta się już nie odbuduje!

  10. maniek said

    Przed ponad 30-laty E.Gierek mowil:
    Wiem czym jest kapitalizm.W odroznieniu od wiekszosci Polakow zylem w nim i poznalem jego zalet i wady.Kapitalizm jest jednak zaprzeczeniem etosu rownosci spolecznej i sprawiedliwosci.Czeka nas straszne rozwarstwienie spoleczne,bezrobocie i niestety raczej nie europeizacja, lecz latynizacja,czyli kapitalizm nedzy.Ludzie jeszcze nie uswiadamiaja w pelni ,ze nie tylko zyskali wiele dzieki ostatnim zmianom,lecz takze wiele stracili.Boje sie ,ze czeka nas obecnie dekada eksperymentowania i niepewnej reformy.Oby wokol naszych miast nie pojawily sie slumsy, a sklepy nie byly pelne drogich towarow niedostepnych dla nedzarzy snujacych sie po ulicach.Boje sie tez, ze gdy siegniemy dna,pomoc ,ale nie bezinteresowna ,nadejdzie z Zachodu.Oby nie powrocila sytuacja sprzed wojny,gdy zarzady fabryk nalezaly do cudzodziemcow,a Polacy byli robolami.Nigdy nie zrozumiemy wlasnnych bledow,nie wyjdziemy z zakletego chocholego tanca,nie patrzac prawdzie w oczy.Komunizm na tej ziemi nie wziol sie z niczego, btl formacja,przez ktora Polska chcac nie chcac ,musiala przejsc i sprawa do rozliczenia jest,czy komunisci przeprowadzili Polske przez ten okres gorzej czy lepiej.
    Osadzcie sami.

    Jest to z ksiazki J.Rolickiego -Przerwana dekada wydanej na poczatku lat osiemdziesiatych.Wywiad rzeka.

  11. maniek said

    Po upadku PRL w latach 90, Polacy biednieli prawie najszybciej w świecie.

    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/biedni-pozostana-biednymi
    „W latach 90. Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa w stosunku do rozwoju gospodarczego spośród wszystkich 175 państw
    sklasyfikowanych przez UNDP (ONZ-owski Program Rozwoju)”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bieda (Dane te już usunęli z wiki)
    „Mimo że w 2004 roku PKB w Polsce wzrósł o 5,3%, większość wskaźników ubóstwa uległa pogorszeniu.
    Według GUS w zeszłym roku poniżej minimum socjalnego żyło prawie 60% Polaków.
    W 2003 roku było to 59%, w 2002 58%, w 2001 57%, w 1996 47%,
    a w 1989 wskaźnik ten wynosił tylko 15% !!!!”

    W 1979/80 „PRZED ROZRÓBAMI” identycznie liczonych było z ~5% a dziś ile ~70% i to po spadku dzietności o połowę u ucieczce milionów z nędzy i bezrobocia.

  12. maniek said

    Polska Rzeczpospolita Ludowa na tle II i III Rzeczypospolitej
    http://ciborowski.host247.pl/prl.htm

  13. JO said

    Depopulacka, Okupacja, = LIKWIDACJA Polski I Polakow

  14. slowianin said

    Bardzo dobry artykuł…100% prawdy- popieram

  15. maniek said

    ad13

    Coś w temacie trollu byś napisał, a nie tylko bezmyślne o niczym plucie pianą w klawiaturę.

    Wpis 13 zniknął – admin

  16. Boydar said

    Oni mają od wiersza a nie od sensu …

  17. revers said

    Niedlugo, bo juz w 1916 roku nie panskiego, wedlug ekspose panieipan plemiel Kopaczowej z Manki, KunatiKnite bedzie monitorowana kamerkami w kazdym szkolnym lub publicznym kiblu, lub pojdzie w buty na wojne o lepszy gas i rope wschodnia dla koszernego estabiszmentu.

    Oczywscie budzet jask zawsze tip top , tylko dla bezpieczenstwa kintajow.

  18. Filo said

    Nie wiem, kto to powiedzial:
    Wladza komunistyczna wyksztalcila narod – demokracja juz tego bledu nie popelni.

  19. MatkaPolka said

    Podczas czasu PRL- we władzach komunistycznych trwała ciągła walka o wpływy miedzy narodowcami a Żydami – („Chamy i Żydy)
    Ilekroć do głosu dochodził czynnik narodowy Polska szła do przodu
    Mówi o tym książka Judeopolonia XYZ W 1981 służby specjalne PRL wydały (w ramach zwalczania „opozycji demokratycznej”( finansowanej przez światowy syjonizm) ) książkę pt. Judeopolonia.XYZ Nieznane karty historii PRL Zdzisław Ciesiołkiewicz który był po tem w zjednoczeniu patriotycznym Grunwald
    Ksiażka do pobrania tu

    Click to access Komplet.pdf


    albo
    ALBIN SIWAK – NIE MOGŁEM DŁUŻEJ MILCZEĆ!
    https://marucha.wordpress.com/2010/03/20/albin-siwak-nie-moglem-dluzej-milczec

  20. MatkaPolka said

    Albo u Maruchy o Gierku

    WALKA O SENTYMENT PO GIERKU
    marucha.wordpress.com/2013/01/12/walka-o-sentyment-po-gierku
    EDWARD GIEREK NAJWIĘKSZYM DEWELOPEREM W HISTORII KRAJU
    marucha.wordpress.com/2011/01/27/edward-gierek-najwiekszym-deweloperem-w-historii-kraju

    Tęsknią za Gierkiem
    http://wirtualnapolonia.com/2013/01/11/tesknia-za-gierkiem/#comment-74062

    Prosze popatrzeć jak wrogowie Narodu Polskiego triumfują i jak traktowali Edwarda Gierka, gdy już go użyli dla własnych celów. Widać to poniżej na zdjęciach poniżej 0:40 – 1:17.
    Edward Gierek Nikt mnie juz o nic nie pytal part 1/3

  21. MatkaPolka said

    MBP jest tak zorganizowane, że w jego departamentach koncentruje się kontrola wszystkich dziedzin życia w Polsce.

    Mówi Józef Światło
    Za kulisami bezpieki i partii 1940-1955

    Fragmenty
    (…)
    3. Kto rządzi Polską

    W KOMUNISTYCZNEJ BEZPIECE ŻYDZI ZAJMOWALI NIEMAL POŁOWĘ STANOWISK – Dr hab. Krzysztof Szwagrzyk
    http://www.bibula.com/?p=31417

  22. MatkaPolka said

    CO BYŁO ZŁE, A CO DOBRE W PRL-U – widziane oczami “niepartyjnego”

    DZIAŁANIA POZYTYWNE:

    http://monitorpolskislowian.iq24.pl/default.asp?grupa=207861&temat=196870

    – Bezpieczeństwo terytorium państwa, którego granice po II wojnie światowej ustaliły dla Polaków mocarstwa. Bolszewicy zająwszy ziemie wschodnie RP nie mieli powodów do dalszych zmian jego granic, a byli zainteresowani trwałością naszych granic na zachodzie, wbrew próbom ograniczenia naszego terytorium przez państwa zachodnie.

    – Obrona granic państwowych przed bojówkami niemieckimi (na Ziemiach Odzyskanych) i bandami UPA na płdn. Wschodzie kraju.

    – Suwerenność narodowa ograniczona nie w takim stopniu jak dzisiaj, kiedy wszystkie ważniejsze sprawy decydowane są w Brukseli.

    – Bezpieczeństwo biologiczne narodu. Zapewnieniem warunków egzystencji, opieki lekarskiej, regeneracji sił pracujących (wczasy), państwo stwarzało warunki dla przyrostu naturalnego ludności sprawnej fizycznie i intelektualnie (przyrost 4,8 mln ludności w dziesięcioleciu 1950 – 1960, a w całym okresie PRL- u liczba ludności Polski wzrosła z 24 mln, do 38 mln,)

    – Nie było wolności, zwłaszcza dla nas, „bezpartyjnych” lecz chociaż niedoskonała, była znacznie większa sprawiedliwość. Różnice w płacach były niewielkie, może jak 1 do 6 (pomijając nomenklaturę partyjną) a obecnie te proporcje są jak 1 do kilkuset.

    – Wolność jest funkcją dochodów. Nie ma wolności dla tych, których nie stać na podróż, opłatę hotelu (schroniska), na posiadanie mieszkania, kupno gazety, komputera itp.na założenie stowarzyszenia, partii; na wypowiadanie się (słownie lub w piśmie) na zakazane ,niezgodne z poprawnością polityczną tematy np.,Iraku, Syrii, Palestyny, Putina itp.

    – Podniesienie poziomu kulturalnego całej ludności poprzez elektryfikację wsi, gęstą sieć bibliotek i różnych klubów (zwłaszcza na wsi), niskie ceny dóbr kultury (książki, kina, teatry, widowiska)

    – Bezpieczeństwo egzystencji poprzez stworzenie dla dorastającej młodzieży miejsc pracy (1,8 miliona w czasie rządów Gierka) i zapewnienie pracy w całym okresie wieku produkcyjnego.

    – Budowa dużej liczby mieszkań i choć z małym metrażem, pozwalających młodym zakładać rodziny.

    – Bezpieczeństwo przed bandytyzmem, agresją chuliganów, nierządem, narkotykami.

    – Bezpieczeństwo rozwoju moralnego (brak pornografii, promocji seksu, rozbudzania chciwości i egoizmu).

    – Największym, naturalnym prestiżem w społeczeństwie cieszyła się nauka, zwłaszcza wysoka pozycja w jej strukturze hierarchicznej, a także pozycja w dziedzinie twórczości w sferze kultury –nie tak jak obecnie – w biznesie.

    – Stworzenie wysoko kwalifikowanej kadry technicznej i naukowej przez zorganizowanie licznych biur projektowych, konstrukcyjnych, instytutów resortowych.

    – Rozwój placówek prognozowania przygotowujących kadry do planowania strategicznego.

    – Rozbudzanie potrzeb solidaryzmu społecznego poprzez organizowanie wspólnych przedsięwzięć kulturalnych, turystycznych, sportowych, a także różnego rodzaju prace społeczne.

    – Próby integracji społeczeństwa w miejscu zamieszkania, w miejscu pracy i w ramach różnych organizacji jako przeciwstawienie jego współczesnej atomizacji.

    – Zapewnienie podstawowych praw człowieka dla całej ludności kraju, przez zapewnienie pożywienia, ubioru, mieszkania, edukacji, ochrony zdrowia, wypoczynku i możliwości korzystania z dóbr kultury.

    Te osiągnięcia miały miejsce dzięki pracy całego narodu, a szczególnie ocalałej części jego inteligencji, mimo nieudanego planu sąsiadów jej całkowitego wyniszczenia w czasie wojny i w latach powojennych.

    Obok tych ogólnych pozytywów było i szereg bardziej szczegółowych, które wypada wymienić:

    -Brak zagrożenia bezrobociem. związana z tym stabilność i przewidywalność osobistej sytuacji życiowej pracowników.

    -Tworzenie się solidarności społecznej z podziałem na My (bezpartyjni) i Oni (uprzywilejowani, członkowie PZPR i stronnictw sojuszniczych).

    -Zlikwidowanie analfabetyzmu, zwłaszcza na wsi i stworzenie możliwości awansu społecznego (rozwoju) dla licznych grup mniej zamożnej ludności.

    -Podniesienie jakości życia mniej zamożnej ludności poprzez bezpłatne wczasy, bezpłatną i stosunkowo sprawną służbę zdrowia, turystykę, profilaktykę zdrowotną, bezpłatne sanatoria, propagowanie uczestnictwa w kulturze.

    -Udogodnienia w sferze produkcji i zbytu produkcji rolniczej (Gminne Spółdzielnie, Fundusz Rozwoju Rolnictwa, ułatwienia w dziedzinie mechanizacji produkcji rolnej).

    -Wprowadzenia ubezpieczeń w rolnictwie

    -Reforma rolna w rolnictwie

    -Mechanizacja rolnictwa

    -Ograniczenie przestępczości jako następstwo drakońskiego prawa i jego egzekwowania, zwłaszcza w czasach stalinowskiego terroru (kara śmierci za nielegalną sprzedaż mięsa).

    -Wykształcone w społeczeństwie wartości pomocniczości, gościnności, życzliwości, uprzejmości umożliwiało bezpieczne podróżowanie ( np. młodzieży autostopem).

    -Utrzymanie tradycyjnej, bezinteresownej, gościnność mieszkańców na szlakach turystycznych nieraz bez żądania zapłaty za nocleg i pożywienie! (Wzajemna życzliwość zanikająca z biegiem lat).

    -Popieranie integracji społeczeństwa (jako przeciwstawienie jego atomizacji) i to w miejscu zamieszkania, w pracy i aktywności poza domem. (W domach lista lokatorów umożliwiała wzajemne zbliżenie i poznanie sąsiadów, zakłady pracy organizowały wspólne imprezy, itp.)

    -Rozwijanie wszechstronne sportu wśród młodzieży co przyniosło spektakularne osiągnięcia w piłce nożnej, lekkoatletyce i innych dyscyplinach.

    -Dostosowanie cen kosztów uprawiania sportu i turystyki do możliwości finansowych młodzieży co owocowało w upowszechnianiu się jej aktywności w w/w dziedzinach. (niskie ceny sprzętu sportowego, podróży, noclegów i wyżywienia)

    -Zabezpieczanie młodzieży przed braniem narkotyków, pomoc w ich zwalczaniu (Kotański), Ograniczenie działalności promocyjnej ruchu gejowskiego i lesbijek.

    -Zlikwidowanie nierówności społecznych (poza członkami partii), zapewniając większości społeczeństwa skromne lecz istotne warunki życia tj. pożywienia, ubioru, mieszkania, wypoczynku, komunikacji i uczestnictwa w kulturze.

    -Stworzenie infrastruktury przemysłowej kraju (setki zakładów) eliminującej bezrobocie i podnoszące standard życiowy ludności.

    -Budowa szlaków komunikacyjnych (dróg i mostów), budowa magistrali między Warszawą a Śląskiem, budowa portu głębokiego w Gdańsku itp.

    -Stworzenie sieci placówek projektowych, konstrukcyjnych, naukowo – badawczych.

    -Budowa i odbudowa infrastruktury kultury w kraju ( zamek królewski, starówka W-wy, Poznania, Gdańska, Wrocławia i inne).

    -Koncentracja środków finansowych państwa pozwalała na podejmowanie wielkich inwestycji stanowiących w pewnych przypadka konkurencję dla przedsiębiorstw ponadnarodowych (Dlatego bezwzględna walka tych przedsiębiorstw (korporacji), z silną władzą państwa po r. 1989).

    – Wykorzystanie istniejącego w społeczeństwie kapitału umiejętności do ich sprzedaży, z korzyścią dla kraju, za granicą (Budowa elektrowni, dróg, cementowni, i innych zakładów w krajach mniej rozwiniętych).

    – Podjęcie przez prof. Sadowskiego reformy przekształcającej gospodarkę centralnie sterowaną w gospodarkę rynkową, z uwzględnieniem jej społecznego aspektu.

    – Dopuszczenie i wysłuchiwanie przez partię głosu bezpartyjnych patriotów (Rada Konsultacyjna, dopuszczenie do ujawnienia wiedzy o właściwych sprawcach katyńskiej zbrodni).

    – Dopuszczenie do wyłomu w szczelnej cenzurze ( teksty niecenzurowane wystąpień członków Rady Konsultacyjnej w czasopiśmie Rada Narodowa).

    – Zwolnienie z więzień więźniów politycznych.

    – Silna armia posiadająca wsparcie armii sojuszniczych możliwa do wykorzystania przy zmianie sytuacji geo-politycznej świata.

  23. MatkaPolka said

    CO BYŁO ZŁE, A CO DOBRE W PRL-U – widziane oczami “niepartyjnego”
    http://monitorpolskislowian.iq24.pl/default.asp?grupa=207861&temat=196870

    W komentarzu do mojego poprzedniego wpisu na wymieniony temat młody czytelnik NE przedstawił swoją wizję plusów i minusów tego co było w PRL- u a tego co mamy dzisiaj. Był zdania, że my, starsi, świadkowie tamtego i dzisiejszego systemu powinniśmy młodzieży przybliżyć pozbawiony propagandy obraz. Spróbuję napisać, na co mi moja sklerotyczna pamięć zezwala.

    PAMIĘĆ O CZASACH PRL-u

    Z biegiem lat pamięć dokonuje selekcji, zapomina o wielu drobniejszych niedogodnościach, a wyolbrzymia często takie, które szczególnie silnie nas dotknęły, trwały czas długi, lub krótszy, lecz były przez nas odczuwane bardzo intensywnie. W naszych wspomnieniach szczególnie silnie zakotwiczyły się te dotyczące działań negatywnych, lecz trzeba pamiętać, że cały ten czas życia nie był jedynie panowaniem zła, lecz miały miejsce wówczas i dobre działania przynoszące nam, żyjącym w tym czasie, ich akceptację i radosne wzruszenia. Spróbuję te zawiłe zdarzenia jakoś uporządkować. Zacznę od ich negatywów trwających cały czas funkcjonowania PRL –u lub przynajmniej dłużej od jednego z omawianych etapów, by następnie omówić zło i jego nasilenie królujące w niżej wskazanych etapach rządów tamtego systemu.

    DZIAŁANIA NEGATYWNE O DŁUGOTRWAŁYCH SKUTKACH:

    * Nie pamiętamy, że komunizm narzuciły nam wojska radzieckie.

    * Nie pamiętamy, ze nasze władze (sekretarzy PZPR, premiera, ministrów, generałów) w tamtych czasach zatwierdzano za granicą.

    * Nie pamiętamy, że w tamtych czasach większość kierowniczych stanowisk w aparacie państwowym, miały tzw. mniejszości.

    * Nie pamiętamy, że nie należąc do PZPR było się człowiekiem 2 kategorii, pozbawionym możliwości awansu i licznych przywilejów, a narażonym pod byle pretekstem na rożne upokorzenia, kary i represje. (Sytuacja w tym zakresie łagodniała z upływem lat).

    * Nie pamiętamy strachu i bezsilności w kontaktach z władzą.

    – Nie pamiętamy tzw, „bananowej młodzieży” (dzieci dostojników partyjnych, którym wszystko było wolno).

    – Nie pamiętamy powszechnego donosicielstwa i represji z tego tytułu.

    – Nie pamiętamy, że przed nami zamknięto możliwości wyjazdów za granicę – nawet do rodziny. (Dopiero w czasach Gierka uchylono nieco drzwi z szczelnie zamkniętego kraju dla nas „bezpartyjnych”). Z wyjazdów za granicę korzystali członkowie partii, ludzie z tzw. mniejszości i uczestnicy oficjalnych wyjazdów ( kontrolowanych) sportowców, artystów, naukowców).

    – Nie pamiętamy fałszowania naszej polskiej historii.

    – Nie pamiętamy cenzury – nawet treści nekrologów i zaproszeń na śluby.

    – Nie pamiętamy, że sejm był przedłużeniem władzy wszechwładnej partii. Obrady w nim polegały na przytakiwaniu sloganom, wymuszanej jednomyślności, i uchwalaniem ustaw nieraz sprzecznych z interesem narodu ( np. o przewodniej roli partii i wiecznej przyjaźni ze ZSSR).

    – Nie pamiętamy lizusostwa, karier przestępców i nieudaczników.

    – Nie pamiętamy służalczych prokuratorów, sędziów i urągającym prawu wyroków.

    – Nie pamiętamy bzdurnej propagandy, haseł i plakatów.

    – Nie pamiętamy uczestników tzw. frontu ideologicznego intelektualistów popierających szkodliwe działania władz zwłaszcza w dziedzinie zniewalania ducha narodu.

    – Nie pamiętamy szesnastu tysięcy dni kłamstwa, fałszu, cynizmu i obłudy.

    – Nie pamiętamy również o wielu rozwiązaniach gospodarczych i społecznych przynoszących szkodę dla kraju. Było ich wiele. Dla przykładu wymienię niektóre z nich:

    – Prowadzono eliminację intelektualnych, moralnych i patriotycznych elit, z hierarchicznie funkcjonującej struktury narodu zastępując je elementem narodowo obcym lub pozbawionym moralności (karierowicze).

    – O ile dla nauk przyrodniczych i inteligencji technicznej zapewniono możliwość rozwoju, to w dziedzinie nauk społecznych po wyeliminowaniu działaczy i naukowców przedwojennych nałożono ograniczenia (nawet w dopływie literatury), a naukowców i specjalistów z tych dziedzin zastąpiono niechętnymi dla Polski przedstawicielami mniejszości np.Mincowie, Brus, Bauman, Kersten, Garlicki itp.

    – Przyjęto za przykładem ZSRR ekstensywny model rozwoju gospodarczego nie bacząc na różnice w zasobach naturalnych, różnice w infrastrukturze technicznej i kwalifikacjach ludności.

    – Budowano wadliwą strukturę gospodarki kraju (ciężki przemysł ) a ograniczano przemysł średni, drobny i wysokiej techniki.

    – Tzw. centralizm demokratyczny pozbawiał wielu zdolnych możliwości decyzyjnych przekazując je wąskiej grupie ludzi, często o ograniczonych możliwościach intelektualnych (aktyw partyjny).

    – Pozbawiano inteligencję możliwości twórczych skierowując jej aktywność na prace mało rozwojowe i niepotrzebne.

    – Monopol władzy, brak mechanizmów demokratycznych, brak kontroli władz, prowadził do ich zwyrodnienia i przywłaszczanie przez jej członków bogactw kraju, kosztem relatywnego ubożenia reszty społeczeństwa.

    – Centrum przejmując dochody wszystkich podmiotów gospodarczych kraju i dzieląc je według uznania, naruszyło działanie praw ekonomicznych, a tym samym prawidłowe ustalanie cen towarów i usług. Proces ten wpływał na nieracjonalność rachunków ekonomicznych będących podstawą decyzji gospodarczych.

    – Olbrzymie szkody dla długofalowego rozwoju kraju powodowała, prowadzona przez wiele lat, polityka niskich nakładów na edukację, badania i rozwój, powodując tworzenie się luki technologicznej, a nawet intelektualnej, w stosunku do światowych osiągnięć postępu technicznego.

    – Treść nauczania w szkołach, brak nauczania w nich religii i etyki, spowodował znaczne szkody w sferze moralności kolejnych roczników wstępujących w życie dorosłych.

    – Wadliwy system płac preferujący prace proste kosztem prac złożonych, egalitaryzm w tej dziedzinie powodował obniżanie wydajności pracy do poziomu jednostek najmniej wydajnych.

    – Generowanie w produkcji i usługach tzw, szarej strefy.

    – Wobec braku równowagi rynkowej i wadliwej struktury zarządzania generowano szerzenie się zjawiska korupcji.

    – Monopol władzy prowadził do negatywnej selekcji kadr w całym życiu społeczno – gospodarczym kraju.

    – W całym tym okresie miały miejsce stałe, podstępne działania w kierunku ograniczania wpływu Kościoła i życia duchowego narodu.

    Jak wspomniałem, obok tych długotrwałych, negatywnych działań, niektóre występowały z szczególnym natężeniu w zależności od ekipy, która aktualnie sprawowała władzę:

    OKRES STALINOWSKIEGO TERRORU:

    -Nie pamiętamy, że po wojnie wymordowano, więziono, torturowano, zsyłano do obozów Polaków, zwłaszcza o zdolnościach przywódczych.

    -Nie pamiętamy piwnic UB, straszliwych w nich tortur i strzałów w tył głowy.

    -Nie pamiętamy paraliżującego strachu przed władzą.

    -Nie pamiętamy, że sam kontakt z napiętnowanymi przez komunistów rodakami groził represjami, stąd ludzie ich unikali, a ludzie ci, zazwyczaj patrioci polscy, traktowani byli jak trędowaci i skazani byli po wyjściu z więzienia na izolację otaczających ich ludzi.

    -Nie pamiętamy tragedii Armii Krajowej.

    -Nie pamiętamy pacyfikacji polskich miejscowości.

    -Nie pamiętamy wywożenia na Sybir i mordowania działaczy niepodległościowych.

    -Nie pamiętamy aresztowań akowców służących w ludowym Wojsku Polskim.

    -Nie pamiętamy haniebnego procesu w Moskwie Polskich przywódców.

    -Nie pamiętamy, że władzę centralną w państwie i stanowiska w całym aparacie państwowym sprawowali Żydzi.

    -Nie pamiętamy, że pogromy ludności żydowskiej (Kielce) były inspirowane i przeprowadzone przez władze żydowskie (wg. żyjących w tym czasie autorów dla spowodowania emigracji ludności żydowskiej do Palestyny, a także dla kształtowania opinii światowej, że Polska nie może być rządzona przez Polaków).

    -Nie pamiętamy sfałszowania wyników referendum.

    -Nie pamiętamy wyborów pod osłoną milicji i bezpieki.

    -Nie pamiętamy likwidacji stronnic opozycyjnych.

    -Nie pamiętamy morderstw i terroru członków stronnic sojuszniczych (PSL) w celu podporządkowania, zwłaszcza ich kierownictwa, władzom komunistycznej partii.

    -Nie pamiętamy zdrady aliantów i cofnięcia przez nich uznania rządu Rzeczpospolitej.

    -Nie pamiętamy jazgotu stacji zagłuszających zagraniczne stacje radiowe.

    – Nie pamiętamy obowiązkowych dostaw rujnujących rolników.

    – Nie pamiętamy domiarów skarbowych rujnujących rzemieślników.

    – Nie pamiętamy powszechnego donosicielstwa, skutkującego wielkimi tragediami rodzin.

    – Nie pamiętamy, kto odgrażał się nam obcięciem rąk.

    – Nie pamiętamy marszałków Polski Roli Żymierskiego, przedwojennego aferzysty, i Rokossowskiego.

    – Nie pamiętamy, że „Oni” odebrali obywatelstwo Generałom Andersowi, Maczkowi i innym przywódcom Polski.

    – Nie pamiętamy kłamliwych procesów oficerów Wojska Polskiego, i ich wyroków skazujących na śmierć, zsyłkę, lub długoletnie więzienie;

    – Nie pamiętamy morderstw naszych bohaterów narodowych gen. Fieldorfa, majora Słabego – obrońcy Westerplate, i wieloletnich wyniszczających więzień np. sławnego pilota S.Skalskiego i innych oficerów.

    – Nie pamiętamy sklepów za „żółtą firanką” sprzedających niedostępne na rynku towary tylko dla członków partii.

    – Nie pamiętamy „radosnych pochodów” 1 majowych pod przymusem.

    -Nie pamiętamy wzmożonej walki z Kościołem,jego nauczaniem i sybolami.

    -Nie pamiętamy aresztowania i więzienia Prymasa Tysiąclecia, Kardynała Wyszyńskiego,

    -Nie pamiętamy procesu biskupa Kaczmarka.

    -Nie pamiętamy publicystów próbujących zdyskredytować niewinnego hierarchę, między innymi Tadeusza Mazowieckiego i jego roli w tej bolszewickiej nagonce.

    – Nie pamiętamy usuwania z bibliotek książek „zakazanych” pisarzy.

    – Nie pamiętamy metod niszczenia naszych naukowców i wynalazców (np. polski twórca repliki Enigmy pracował jako magazynier, Znany prof. ekonomii E. Taylor dostał pracę w spółdzielni pracy)

    – Nie pamiętamy zakazu czytania i posiadania książek pisarzy emigracyjnych.

    – Nie pamiętamy wyśmiewania cenionych przez Polaków wartości.

    – Nie pamiętamy usuwania wszystkiego co niezgodne z poglądami i ideologią komunistów.

    – Nie pamiętamy pisarzy i publicystów, którzy nie mieli wstydu (Hańba domowa”) i godności podejmując się haniebnych ataków propagandowych zniesławiających i ośmieszających polskich patriotów.

    – Nie pamiętamy przymusu soc- realizmu w sztuce.

    – Prawie już niczego nie pamiętamy, a zwłaszcza nie pamiętamy, jak przysięgaliśmy samym sobie, że to wszystko im zapamiętamy.

    OKRES PANOWANIA GOMUŁKI

    Stroną negatywną jego rządów było rozbudzenie olbrzymiej nadziei poprawy warunków życia po poprzedzających ten okres czas mordów i terroru, i zawód w realizacji tych oczekiwań. Szczególnie dotkliwie był odczuwany zastój w rozwoju gospodarczym kraju, brak zmiany (poza samym jej wierzchołkiem) zbrodniczych kadr w strukturach władzy państwowej, kontynuacja zależności kierownictwa państwa od Moskwy, dalsze poszerzanie wpływów partii komunistycznej na poszczególne, dotąd niezależne, struktury społeczeństwa. Miało miejsce obniżanie poziomu intelektualnego elit narodu.

    -Nie pamiętamy rządów „ciemniaków”

    -Nie pamiętamy zastoju gospodarczego, braków towarów na rynku.

    -Nie pamiętamy podniesienia cen na mięso przed Bożym Narodzeniem co spowodowało rozruchy w kraju.

    -Nie pamiętamy obniżenia płac realnych pracowników i zmniejszania zatrudnienia.

    -Nie pamiętamy wzmożonej cenzury w dziedzinie kultury i zdjęcia przedstawienia „Dziadów” A Mickiewicza w teatrze.

    -Nie pamiętamy relegowania studentów na uniwersytetach.

    -Nie pamiętamy propagandy antysemickiej i emigracji części społeczności żydowskiej z kraju. (Cześć jej była obwiniana o zbrodnie poprzedzającego okresu).

    -Nie pamiętamy podejmowanych wadliwych reform gospodarki.

    -Nie pamiętamy ograniczeń w gospodarce mieszkaniowej: wielu lat oczekiwań na przydział mieszkania,(7m2 na osobę), brak możliwości (dla niepartyjnych) powiększania powierzchni mieszkalnej lub posiadania więcej mieszkań itp.)

    -Brak materiałów budowlanych na rynku co ograniczało możliwości budowlane na terenach wiejskich i w małych miasteczkach.

    Nie pamiętamy brzydkiej architektury wznoszonych budynków, szkodliwego dla zdrowia budownictwa z płyt wielkoprzemysłowych (azbest).

    Nie pamiętamy masakry stoczniowców na wybrzeżu w r. 1970-tym

    CZAS RZĄDÓW EKIPY E.GIERKA:

    -Nie pamiętamy reformy administracyjnej kraju znoszącej powiaty z korzyścią dla sprawnego zarządzania, jednak powodującą bałagan i utratę ważnej dokumentacji urzędniczej, osłabiała funkcje rozwojowe ośrodków miejskich na terenach słabo rozwiniętych.

    -Nie pamiętamy wystawnego życia, obnoszącej się bogactwem, rozwiązłym życiem, bezkarnością, młodzieży idzieci partyjnych „baronów”.

    – Nie pamiętamy wprowadzenia do polskiej konstytucji zapisów o przewodniej roli partii i wiecznej przyjaźni ze ZSSR.

    – Nie pamiętamy dostosowanych do wymogów propagandy uroczystego oddawania do użytku budowli, które potem przez długi czas trzeba było naprawiać lub wykończać.

    – Nie pamiętamy, że uruchamiane inwestycje oszczędzały na urządzeniach chroniących środowisko naturalne, a stąd zatruwanie wód, powietrza, niszczenie lasów.

    – Nie pamiętamy marnotrawstwa w procesach inwestycyjnych i braku wykorzystania możliwości wprowadzenia przodujących rozwiązań technicznych w budowanej infrastrukturze przemysłowej (polityka licencyjna).

    – Nie pamiętamy zaniedbań i braku wykorzystania krajowych rozwiązań technicznych (np. komputer inż. Jacka Karpińskiego)

    – Nie pamiętamy brak profesjonalizmu władz gospodarczych, który spowodował, że po kilku latach wysokiego wzrostu gospodarczego nastąpił gwałtowny jego spadek, ograniczenie inwestycji, zakłócenie równowagi na rynku, w polityce cen, w polityce kredytowej i bilansie płatniczym.

    – Nie pamiętamy przydziałów mieszkań, samochodów, działek rekreacyjnych i różnych dóbr luksusowych w pierwszej kolejności aktywistom partyjnym.

    – Nie pamiętamy zadłużenia kraju, którego wysokość spłat przewyższała wpływy z tytułu wybudowanych inwestycji prowadząc gospodarkę kraju do gospodarczego załamania.

    -Nie pamiętamy wzrostu cen i spowodowanie tym rozruchów w Radomiu i Ursusie.

    -Nie pamiętamy „ścieżki zdrowia” i bicia robotników, oraz pozbawianie ich pracy.

    – Nie pamiętamy armii wczesnych emerytów z resortów siłowych, którzy obejmowali kierownicze stanowiska w życiu gospodarczym i społecznym (wielu w nauce), a wielu tworzono możliwości do indywidualnej działalności gospodarczej zwłaszcza w handlu, gastronomii i drobnej wytwórczości.

    -Nie pamiętamy długich kolejek w biurze paszportowym, wielotygodniowego oczekiwania na paszport i minimalnego przydziału dewiz (100 USD raz na trzy lata) w przypadku zezwolenia na wyjazd do państw zachodniej Europy

    CZAS RZĄDÓW JARUZELSKIEGO:

    -Nie pamiętamy braku podstawowych towarów na rynku, kartek na mięso, braku papieru toaletowego, (Wyzbywano się książki bo w zamian otrzymywano ów papier)

    -Nie pamiętamy produktów zastępczych jak np. czekolado- pochodnych itp.

    -Nie pamiętamy pustych półek sklepowych (na nich jedynie ocet)

    -Nie pamiętamy pustych haków w sklepach mięsnych.

    -Nie pamiętamy bicia przez ZOMO, uczestników różnych manifestacji.

    -Nie pamiętamy strachu zatrzymania w czasie „stanu wojennego”

    -Nie pamiętamy godziny policyjnej.

    – Nie pamiętamy internowania naszych bliskich.

    – Nie pamiętamy zabitych 14 górników z kopalni „Wujek”.

    – Nie pamiętamy dziesiątek tajemniczych zgonów księży i działaczy „Solidarności”.

    – Nie pamiętamy przymusowej emigracji ok. 800 tyś. patriotycznie nastawionej młodzieży.

    – Nie pamiętamy wprowadzonej hiperinflacji, pozbawiającej miliony ludności jej wieloletnich oszczędności.

    – Nie pamiętamy buty ówczesnych aktywistów partyjnych (dziś piastują nieraz wysokie stanowiska).

    – Prawie już niczego z tamtych dni nie pamiętamy.

    – Zwłaszcza nie pamiętamy, jak przysięgaliśmy sami sobie, że to wszystko im zapamiętamy.

    Groza, niedogodności, przykrości i beznadziejność tamtego systemu nie dotykały aktywistów partyjnych, a niektóre z nich ogółu członków partii PZPR, i niektórych członków tzw. partii sojuszniczych, czyli 10 – 15 % ludności.

    Zapominając o owych negatywach odchodzącej epoki gotowi jesteśmy tym bardziej, ze względów aktualnych prądów politycznych, zapomnieć o jej pozytywach. A było ich niemało:

  24. MatkaPolka said

    http://www.polskieradio.pl/68/785/Tematy/85009
    Cykle –
    Wyszukiwarka Mówi Światło

    Archiwum
    Audycje Radia Wolna Europa Mówi Jozef Światło
    http://www.polskieradio.pl/68/862

  25. MatkaPolka said

    Mówi Józef Światło

    Za kulisami bezpieki i partii 1940-1955

    Fragmenty
    (…)
    3. Kto rządzi Polską

    „Gospodarze”

    Wyjątkowo, w tym wypadku, zacznę od przytoczenia słów Józefa Światły:

    Zjawisko niewolniczej, służalczej uległości reżymu warszawskiego najjaskrawiej ujawniło się w czasie pierwszego urzędowego obiadu, w którym brałem udział wraz ze swoim wiceministrem. W czasie tego obiadu prezydował i nadawał ton rozmowie Bjerut. Opowiadał on o zamiarach i decyzjach gospodarza. Gospodarz postanowił, gospodarz chce, gospodarz odmawia. Wpierszej chwili nie zorientowałem się, o kogo chodzi. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że gospodarzem, o którym mówił Bierut z taką rewerencją i namaszczeniem, jest Stalin.

    Polską więc rządzi „gospodarz” oraz z jego nominacji pomniejsi gospodarze – Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy – przydzieleni do wszystkich ważniejszych resortów jako tzw. doradcy, czasem nawet na szczeblach wojewódzkich, w rejonach szczególnie uczulonych.

    Raz jeszcze powtórzę to, co wiemy wszyscy: Polską rządzi tylko i wyłącznie Moskwa.

    Trzeba tutaj wyróżnić dwa piony. Jest pion sowiecki, a więc Kreml, ściśle – biuro polityczne partii sowieckiej, ,, doradcy ” sowieccy w Polsce – w warszawskim MBP i ambasador sowiecki w Warszawie. Tak to wygląda od strony sowieckiej, a zatem od strony decyzji i instrukcji. Na niższym stopniu jest tzw. pion polski. Należą tutaj Bierut i biuro polityczne, Rokossowski i ministerstwo bezpieczeństwa. To jest szczebel wykonawczy.

    Jak wygląda stosunek i wzajemne podporządkowanie sobie tych członów mechanizmu władzy w Polsce?

    Ogólną linię polityczną ustala się na konferencjach w Moskwie, dawniej u Stalina, dziś u Malenkowa, razem z niektórymi członkami biura politycznego partii sowieckiej. Tam decydują się zwroty polityczne o podstawowym znaczeniu. Po instrukcje te jeździ do Moskwy zawsze Bierut, który najczęściej zabiera ze sobą Bermana i Minca. Nie znaczy to, żeby od czasu do czasu nie jeździli z Bierutem inni członkowie warszawskiego biura politycznego, zwłaszcza jeżeli zapowiadają się decyzje, które na lokalnym
    szczeblu polskim będą przeprowadzać np. Ochab, Mazur czy jakiś inny. Bywa często i tak, że Berman powiada tow. Tomaszowi, to jest Bierutowi, ,,zabierzcie tym razem Ochaba, bo dawno już w Moskwie nie był”. W każdym razie jedynym odbiorcą podstawowych instrukcji politycznych jest zawsze Bierut. Ale tylko politycznych.

    Wytyczne wojskowe, decydujące o rozpracowaniu planów i zadań armii otrzymuje wprost ze sztabu sowieckiego Rokossowski. Bierut najczęściej wojskowych instrukcji nie zna. Instrukcje polityczne i wojskowe idą więc odrębnymi kanałami i na miejscu, w Polsce, nie mają również punktów stycznych. Właściwie można by powiedzieć, że kontrola sowiecka na szczeblu polskim nie jest potrzebna.

    Bierut i jego współpracownicy są już tak wychowani, że rozkazy moskiewskie wykonują gorliwiej niż trzeba, wybiegają często naprzód w odgadywaniu życzeń i zamiarów Kremla.
    Ale mimo to całość życia politycznego i gospodarczego Polski ujęta jest w żelazne kleszcze kontroli, która koncentruje się w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Wykonuje ją grupa tzw. doradców sowieckich z głównym „doradcą” generałem Lałinem na czełe. Przybył on do Warszawy na krótko przed moim wyjazdem z Polski. Ci ,,doradcy” otrzymują swoje instrukcje w sprawach bezpieczeństwa bezpośrednio z Moskwy i ze swej strony z ramienia Moskwy kontrolują realizację zadań politycznych i gospodarczych wyznaczonych Warszawie.

    Reżym warszawski jest bardzo czuły na tym punkcie. A z drugiej strony Moskwie zależy na utrzymaniu w stosunkach dyplomatycznych wszystkich pozorów niezależności Warszawy. Dlatego między innymi Bierut i biuro polityczne doprowadzili do odwołania ambasadora Lebiediewa, który był za bardzo agresywny i brutalny.

    MBP jest tak zorganizowane, że w jego departamentach koncentruje się kontrola wszystkich dziedzin życia w Polsce.

    W takim układzie stosunków rola ambasadora sowieckiego w Warszawie ogranicza się do raportowania sytuacji. Ambasador sowiecki jest w tej chwili już wyłącznie niemal dyplomatą, który nie ingeruje w sprawy polskie, bo nie ma potrzeby. Są do tego inni. Czasem tylko występuje z jakimiś dodatkowymi sugestiami, ale robi to zawsze w formie bardzo kurtuazyjnej i delikatnej.

    Tak wygląda mechanizm rządów w Polsce od strony Moskwy, tzn. od strony decyzji i instrukcji. Jak to wygląda na polskim szczeblu wykonawczym?

    W sprawach wojska Rokossowski jest poza mechanizmem władzy wewnętrznej. On komunikuje się bezpośrednio ze sztabem sowieckim. Do sztabu wprost przysyła raporty najczęściej bez wiedzy i bez informowania Bieruta. Na odcinku politycznym i gospodarczym rządzi Polską wielka trójka. Rządzi, to znaczy rozpracowuje instrukcje sowieckie i decyduje, w jaki sposób mają być wykonane. Wszystkie decyzje i wytyczne w tych sprawach są dyskutowane i zapadają W gronie wielkiej trójki, to znaczy
    Bierut, Berman i Minc. Jeżeli jakieś zagadnienie wymaga dalszego rozpracowania i pomocy specjalistów, to do narad wzywa się dodatkowo następną grupę, drugi garnitur w hierarchii biura politycznego, to jest Ochaba, Mazura i Zambrowskiego. W dalszej kolejności, jeżeli trzeba rozpracować więcej szczegółów, w konferencjach takich biorą udział dodatkowo Zenon Nowak i Aleksander Zawadzki. Na końcu wreszcie, i bardzo rzadko, do tych narad we własnym wewnętrznym gronie wzywani są Jóźwiak i Chelchowski. Oni w hierarchii biura politycznego stoją najniżej. Ci dwaj są jedynymi pozostałymi u steru przedstawicielami tak zwanego elementu krajowego w partii, pracującego w kraju pod okupacją niemiecką. Dlatego trzyma się ich dla zachowania pozorów jedności partii i łączności z tymi, którzy byli w kraju.

    Są jednak sprawy, które trzeba formalnie i dla zachowania legalnego parawanu wnieść na biuro polityczne. Wtedy z grzeczności informuje się uprzednio Cyrankiewicza o tym, co będzie się omawiać. Zwołuje się plenum i obraduje się.

    Tu trzeba jeszcze parę słów powiedzieć o wzajemnym stosunku między ministerstwem bezpieczeństwa a partią. Kierownictwo MBP musi co jakiś czas zdawać Bierutowi szczegółowe sprawozdania z całej swojej działalności operacyjnej. Musi też od niego otrzymać uprzednio zgodę i zatwierdzenie wszystkich operacyjnych planów i zamierzeń. Dawniej konferencje te odbywały się u Bermana, który był odpowiedzialny za bezpieczeństwo. Mniej więcej od początku roku 1953 sprawy te zabrał od niego Bierut i on regularnie konferuje z kierownictwem ministerstwa. Ze strony ministerstwa w konferencjach tych biorą udział Radkiewicz, wiceministrowie Romkowski, Mietkowski, Świetlik i Ptasiński. Jeżeli omawia się tam sprawy szczególne, które były prowadzone przez nasz departament, wtedy na konferencjach obecny jest mój szef płk Fejgin i ja sam. Tak było np. w okresie gomułkowszczyzny, w sprawie Spychalskiego i innych.

    Dla całości obrazu trzeba dodać, że wzajemne stosunki między członkami politbiura – na zewnątrz przykład przyjaźni i serdeczności – są w gruncie rzeczy „podbudowane”, na wszelki wypadek, aktami poważnych, nierzadko kryminalnych obciążeń w tajnych teczkach X Departamentu MBP, w szafach żelaznych, do których dostęp ma tylko Józef Światło.

    Mówi on o tych „rozpracowaniach” w szczegółach i identyfikuje je z poszczególnymi dygnitarzami.
    (…)
    6. APARAT TERRORU

    Sierow-Iwanow, twórca bezpieki

    Faktycznym twórcą polskiej bezpieki i jej organizatorem był generał Sierow-Iwanow, w okresie, kiedy został głównym pełnomocnikiem NKWD na Polskę w 1944 r. Miał ku temu znakomite kwalifikacje. Był prawą ręką Berii i Abakumowa w Moskwie. On też zwabił do kwatery głównej marszałka Żukowa szesnastu politycznych przywódców Polski Podziemnej z gen. Okulickim i delegatem rządu Jankowskim na czele. W kwaterze Żukowa Sierow-Iwanow działał jako główny przedstawiciel
    NKWD. Jemu przywódcy polscy mieli złożyć memoriały polityczne określające – jak mówi Światło – stanowisko kierownictwa polskiego ruchu podziemnego w ówczesnej sytuacji. Zamiast dyskusji politycznej przywódcy polscy zostali aresztowani, przewiezieni do Moskwy i wtrąceni do więzienia. Po czym zorganizowano im proces pokazowy w Moskwie, na którym, na podstawie sfałszowanych dowodów, oskarżono ich o organizowanie walki z armią sowiecką.

    Organizator tej konspiracji i procesu, gen. Sierow-Iwanow, jest obecnie (1955) przewodniczącym Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego w Moskwie. Ale uprzednio, pod koniec wojny i tuż po wojnie, przez szereg lat organizował i kontrolował aparat bezpieczeństwa w Polsce – mówi mi Światło. Kontrolował bezpiekę również w Niemczech Wschodnich. Sierow-Iwanow
    opracował dla aparatu bezpieczeństwa w Polsce plan tzw. ujawnienia członków Armii Krajowej, metody procesów pokazowych, strukturę Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Osobiście uczył Radkiewicza, Romkowskiego i innych, jak należy werbować agentów, sam brał udział w werbowaniu. Uczestniczył w śledztwach.

    Dziś niejeden z agentów zwerbowanych za czasów Sierowa zajmuje czołowe stanowisko w aparacie państwowym. Józef Światło mówi:
    Kim jest gen. Jwanow-Sierow? Poznałem go w 1944 r. jako głównego pełnomocnika NKWD na Polskę. Podlegały mu liczne grupy operacyjne NKWD rozsiane po całej Polsce i posuwające się stopniowo na zachód za Armią Czerwoną. Sierow nie zajmował się operacjami wojskowymi. Jego zadaniem było zorganizowanie polityczne kraju na tyłach frontu, a więc, mówiąc po prostu, przygotowanie terenu do narzucenia Polsce rządu komunistycznego. Pamiętamy, że w owym czasie PPR była nieliczną grupą
    polityczną, a niedobitki starych członków KPP ściągano na gwałt z całego świata. Bierut nie posiadał jeszcze rozbudowanego aparatu bezpieczeństwa i czuł się bardzo niepewny na swoim stolcu przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej, wśród wrogiego mu społeczeństwa. Reżymowi komunistycznemu brakowało ludzi i środków technicznych. Wszystkiego miał dostarczyć gen. Sierow, szef jedynej wówczas zorganizowanej siły policyjnej i faktyczny dysponent środków technicznych na terenach
    uwolnionych od Niemców. Sierow dostarczył znacznie więcej. Dostarczył niezaradnej grupce Bieruta plan działania na wielu odcinkach, a między innymi na odcinku religijnym.

    W roku 1944 zostałem odkomenderowany z wojska do jednej z grup operacyjnych Sierowa. Siedzibą tej grupy był początkowo Otwock, a potem Włochy pod Warszawą.

    Dowódcąjej był płk Lichaczew. Z tego tytułu byłem często w sztabie głównym gen. Iwanowa-Sierowa w Lublinie, przy ul. Chopina. Przekonałem się wówczas, że Sierow wnikał we wszystkie szczegóły życia publicznego w Polsce. Interesował się każdym członkiem KRN. Gromadził informacje o członkach PPR, rozpracowywał z wielką dokładnością wszystkie stronnictwa i grupy polityczne, od lewicy do prawicy. W tym samym również czasie gen. Iwanow-Sierow zwabił do siebie członków polskiego
    kierownictwa podziemnego i dostarczył ich na proces do Moskwy. A jednocześnie zaopatrywał powstający reżym Bieruta w maszyny drukarskie, papier, samochody, a w razie potrzeby również w żywność.

    Sierow pracował niezmordowanie. Nawet podczas obiadów u niego, na które zapraszał głównych referentów swego sztabu, gen. Mieszka, gen. Szelwianowskiego I Miełnikowa oraz przygodnych gości z terenu, takich jak ja, toczyła się dyskusja na tematy polityczne dnia. Sierow przylatywał często do Włoch samolotem późną nocą i budził mnie pytaniami: „ Co słychać? Wszystko u was w porządku? „. Często wyjmował z kieszeni karteluszek papieru z nazwiskiem jakiegoś działacza polskiego.

    „Znajdźcie go, muszę z nim porozmawiać”. Nawiasem mówiąc, Sierow lubił mnie i jemu zawdzięczam, że otrzymałem wówczas mieszkanie we Włochach.

    Skazany w procesie Abakumowa w Moskwie płk Lichaczew był prawą ręką Sierowa od pierwszych dni okupacji sowieckiej w Polsce i działalności sowieckich tzw. grup operacyjnych, którymi kierował Sierow-lwanow. Polski aparat bezpieczeństwa formował się więc na podstawie starannie wypracowanych wzorów sowieckich.

    Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego

    Na czele MBP stoi formalnie gen. Stanisław Radkiewicz, a w praktyce jego tzw. doradca, gen. sowiecki Lalin. Światło podaje szczegóły organizacji ministerstwa i ludzi, którzy zajmują w nim kluczowe stanowiska:

    W ministerstwie funkcjonują przede wszystkim tzw. pomocnicy ministra: gen. Juliusz Hibner – pomocnik ministra do spraw Wojsk Ochrony Pogranicza i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego; płk Wolański – komendant Milicji Obywatelskiej; płk sowiecki Grzybowski – dyrektor Departamentu Ochrony Rządu; płk sowiecki Dowkan – dyrektor Departamentu Ogólnego odpowiedzialnego za magazyny broni.

    Z drugiej strony ministrowi podlega czterech wiceministrów bezpieki: gen. Roman Romkowski (nadzoruje departamenty 1, VII, X, departament śledczy, szkoleniowy i inwigilację); gen. Mieczysław Mietkowski (nadzoruje departamenty V i XI); gen. Jan Ptasiński (nadzoruje departamenty VIII i IX); gen. Konrad Świetlik (nadzoruje departamenty II, III i VI).

    Adiutantem ministra jest ppłk M. Drzewiecki.
    Ludzie ci kierują działalnością i nadzorują operacje 19 departamentów ministerstwa, które swymi mackami sięgają we wszystkie dziedziny życia w kraju, we wszystkie niemal zakamarki życia publicznego i prywatnego. W sumie więc składają się na misternie zorganizowany aparat terroru i wyzysku politycznego, gospodarczego i społecznego. Ci ludzie, którzy pod kierownictwem „doradców” sowieckich kontrolują absolutnie każdą dziedzinę życia, są faktycznymi lub potencjalnymi wrogami każdego
    człowieka w Polsce, nie wyłączając członków partii i rządu.

    Co to za ludzie? Cały skład personalny bezpieczeństwa to przede wszystkim oficerowie sowieccy i agenci sowieckiego wywiadu, a potem: szabrownicy, spekulanci, zboczeńcy, których przeszłość partyjna i polityczna, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Komunistyczna dyktatura boi się ludzi ideowych, ponieważ prędzej czy później muszą oni przejrzeć i zerwać z tym systemem. Komuniści dobierają wobec tego świadomie ludzi o nieczystych sumieniach, których trzymają w ręku strachem przed ujawnieniem ich przeszłości. W tym celu aparat bezpieki gromadzi nieustannie materiał obciążający czołowych funkcjonariuszy PZPR.

    Na krótko przed moim wyjazdem byłem na specjalnej odprawie u Radkiewicza, w czasie której sprawozdanie składał szef biura dla spraw funkcjonariuszy, płk Siedlecki.

    Podał on nam dane statystyczne, z których wynikało, że rocznie zwalnia się ze służby i aresztuje personel sześciu kompletnych powiatowych Urzędów bezpieczeństwa. Słuchając tego Radkiewicz nie wytrzymał. Uderzył pięścią w stół i krzyknął:
    „Z czego wy się chwalicie, tow. Siedlecki? „

  26. MatkaPolka said

    (również – W KOMUNISTYCZNEJ BEZPIECE ŻYDZI ZAJMOWALI NIEMAL POŁOWĘ STANOWISK – Dr hab. Krzysztof Szwagrzyk
    http://www.bibula.com/?p=31417 )

    CD.. mówi JOZEF ŚWIATLO

    Organizacja i szefowie departamentów

    Departament I

    to właściwie centrala kontrwywiadu, skierowanego przeciwko działalności wywiadów zagranicznych. Sowiecką kontrolę nad tym departamentem pełni tak zwany doradca, płk Gajewski. Polskim dyrektorem jest płk Antosiewicz, stary komunista przedwojenny, życiowiec. Przeszedł po 1939 r. szkołę NKWD pod Moskwą i został zrzucony do Polski w czasie okupacji jako agent Wywiadu sowieckiego. Po wojnie w Polsce zrobił szybko karierę, jak wszyscy ‚agenci wywiadu sowieckiego. Był najpierw
    szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Katowicach, później w Poznaniu i stamtąd przeszedł do centrali na dyrektora I Departamentu.
    Płk Antosiewicz ma dwie kompromitujące sprawy: jedną w biurze do spraw funkcjonariuszy w centrali bezpieczeństwa, drugą w X Departamencie, w moich teczkach. W czasie swego pobytu w Katowicach, jako szef UB w 1947 r. i przedtem, Antosiewicz słynął jako mistrz w szabrownictwie. Szabrował z ziem zachodnich wszystko, co się dało, najcenniejsze obrazy, meble i porcelanę. Urządził sobie w ten sposób komfortowo swoją willę w Katowicach, później w Poznaniu, a teraz komfortowe
    sześciopokojowe mieszkanie w Warszawie przy al. Przyjaciół 1. Są tam nie tylko obrazy i meble-antyki, ale też biżuteria, stara porcelana, wspaniale sztucery – bo Antosiewicz jest zamiłowanym myśliwym. Te właśnie materiały kompletowało biuro do spraw funkcjonariuszy. Ale była też druga sprawa, założona przeciwko niemu w X Departamencie. Mieliśmy tam materiały archiwalne przedwojennej dwójki polskiej. I w tych materiałach, wśród fotografii byłych pracowników dwójki, była też fotografia
    brata matki Antosiewicza, a więc jego wuja. W związku z tym Radkiewicz i kierownictwo partii polecili założyć sprawę do wyjaśnienia i rozpracować Antosiewicza.

    Przypominam to, bo sprawa ta istniała jeszcze w chwili mego wyjazdu z Polski. Wiem z doświadczenia, że materiały te pozostaną w teczce Antosiewicza na wszelki wypadek i na chwilę, kiedy będą potrzebne.

    Szef I Departamentu ma też duże zasługi w dziedzinie tzw. moralności socjalistycznej, o której tow. Bierut tak wiele mówi, kiedy sobie przypomniał, że trzeba mnie zaatakować. Otóż płk Antosiewicz miał taką młodą pomocnicę, która zajmowała się podsłuchem. Szef I Departamentu nie pominął żadnej okazji, żeby spędzać z nią razem w pokoju, na podsłuchu, długie godziny. I nie na podsłuchu kończyła się ta współpraca, bo Antosiewicz lubi żyć bardzo wesoło i nie traci czasu w stosunkach z kobietami.
    Młoda pracownica z podsłuchu tak go uwikłała, że Antosiewicz rozszedł się z żoną zostawił żoną i dziecko i żyje sobie w najlepsze ze swoją kochanką. Dodam tylko jeszcze, że jego najbliższym przyjacielem jest Jerzy Albrecht, przewodniczący Warszawskiej Rady Narodowej.

    Departament II.

    Tu znajdują się archiwa, tu cenzuruje się korespondencją zagraniczną i zapewnia pomoc techniczną dla innych departamentów. Szefem tego departamentu jest sowiecki płk Taboryski, stary działacz komunistyczny z Polesia i Białorusi. Ożeniony z Rosjanką Taboryski był naprzód wicedyrektorem departamentu, a później objął kierownictwo i zamieszkał w Warszawie w luksusowym apartamencie przy al. Przyjaciół. Co to za człowiek? Najlepiej określił go jego brat, który powiedział:
    bardzo źle jest w tym waszym ministerstwie, jeżeli nawet mój brat mógł zostać dyrektorem departamentu. To wszystko o Taboryskim.

    Departament III

    prowadzi akcje przeciwko wszelkim ruchom podziemnym. Doradcą i kierownikiem sowieckim jest płk Szaraburin, a polskim dyrektorem departamentu – płk Leon Andrzejewski. Nazwisko to przyjął dopiero, kiedy został dyrektorem gabinetu Radkiewicza, przed objęciem departamentu. Andrzejewski ożenił się z Krystyną Żywulską, autorką książki Przeżyłam Oświęcim. Z tą samą Żywulską która pisuje w „ Szpilkach” i jest tak zwaną intelektualistką w kołach literackich i w Teatrze Satyryków. Ale dzięki właśnie Żywulskiej jest przeciwko Andrzejewskiemu sprawa w X Departamencie, bo Żywulską była przed wojną związana z trockistami. Między innymi z płk. Leonem Gecowem, powojennym pełnomocnikiem Ministerstwa Obrony Narodowej w PCK. Z tym samym Gecowem, którego ja aresztowałem na polecenie Bieruta w związku ze sprawą Noela i Hermana Fielda. Żywulska i Gecow pochodzą z Łodzi i znali się doskonale z tego terenu. Ale to nie wszystko. Żywulska żyła zawsze bardzo wesoło i nie gardziła mężczyznami. W okresie okupacji była kochanką niejakiego doktora Srednickiego, który pracował na peryferiach styku z Armią Krajową i przez swoje kontakty wyrobił jej fałszywe dokumenty na nazwisko Krystyna Żywulską.

    Żywulska potem dostała się do Oświęcimia. Nie broniła swych wdzięków nikomu i wobec tego była w obozie w oddziale „Kanady”. W oddziale tym Niemcy gromadzili wszystkie ubrania zdarte z więźniów i wszystkie paczki, które przychodziły do obozu, i stąd wysyłali te rzeczy do Niemiec. Dlatego oddział nazywał się Kanada, bo żyło sięw nim tak dobrze. Żywulska dzięki swym stosunkom z Niemcami opływała we wszystko i sypiała nawet w jedwabnej koszuli. Ale nie na tym jeszcze kończy się jej kariera.
    Poprzedni mąż Żywulskiej pracował w przemyśle i popełniał ogromne nadużycia, które jej drugi mąż, pantoflarz, płk. Andrzejewski, obecny szef III Departamentu, pokrywał swoim stanowiskiem i nazwiskiem. Za karę został zdjęty z gabinetu Radkiewicza i przeniesiony do szkoły bezpieczeństwa w Legionowie. Ale wkrótce wypłynął znów, tym razem już na stanowisku dyrektora III Departamentu.

    Tak więc towarzysz Andrzejewski ma bogatą kartotekę w X Departamencie. Odznacza się też twardą moralnością komunistyczną, razem zresztą ze swoją żoną, Krystyną Żywulską. Jest bliskim przyjacielem Wiktora Grosza i przez czas, kiedy Grosz był ambasadorem w Pradze, Andrzejewscy mieszkali w jego pięknej, luksusowej willi w al. na Skarpie, z widokiem na szosę wilanowską. Mimo że mieszkali razem, żyli oddzielnie. Krystyna Żywulska jest w tej chwili kochanką Zbigniewa Mitznera, a płk
    Andrzejewski sypia w rewanżu z żoną Mitznera. Miodowe miesiące przeżywali w Juracie, gdzie Andrzejewski spędzał urlop ze mną.

    Zadaniem Departamentu IV

    jest walka ze szpiegostwem, sabotażem i dywersją w przemyśle lekkim, w rolnictwie, bankowości i spółdzielczości. Departamentem kieruje dyrektor płk Gałczewski, Polak z pochodzenia, robociarz z Łodzi, stary komunista. Jak cały niemal wyższy personel bezpieki i członkowie KC Gałczewski mieszka w luksusowym apartamencie w Warszawie. Niewiele mogę o nim powiedzieć, bo go bliżej nie znałem i wyjątkowo żadnej sprawy nie było przeciwko niemu w X Departamencie.

    Szefem Departamentu V

    jest słynna tow. Luna Brystygierowa. Najwybitniejsza to moralistka w wydaniu tow. Bieruta. Do oficjalnych zadań jej departamentu należy tępienie dywersji i zagranicznych niesowieckich wpływów w tak zwanych polskich partiach politycznych, z wyjątkiem PZPR, oraz w związkach zawodowych iorganizacjach młodzieżowych. Luna Brystygierowa to rozdział sam dla siebie. Liczy ona już dzisiaj ponad 50 lat i jest raczej zużyta, bo życie miała bogate i pełne. Swą karierę rozpoczęła we Lwowie z chwilą wkroczenia armii sowieckiej w 1939 r. Jako była żona dr. Natana Brystygiera, lwowskiego działacza syjonistycznego, Luna miała wszystkie potrzebne kontakty i znajomości.

    Natychmiast po wkroczeniu wojsk bolszewickich do Lwowa w 1939 r. Brystygierowa zaczęła tak ordynarnie donosić i sypać, że naraziła się nawet wielu towarzyszom partyjnym, bo dała im się we znaki. Z tego okresu datuje się ostra walka między nią a płk. Różańskim. W tym czasie ona. Różański i zmarły niedawno Jerzy Borejsza, brat Różańskiego, donosili do NKWD na wyścigi. Rywalizacja między nimi w tej dziedzinie była bardzo zacięta. Aby ją wygrać, Brystygierowa zgodnie z moralnością tow. Bieruta napisała raport do NKWD, że Różański pochodzi z syjonistycznej rodziny. Rzeczywiście, ojciec jego, dr Goldberg, był przed wojną redaktorem „ Hajntu ” w Warszawie. Różański znał ten raport i pamiętam, jak skarżył się do mnie: „Pomyślcie, towarzyszu, że ta… napisała raport na mnie. Ale tow. Luna zapomina, że ja mam dłuższą karierę w NKWD niż ona”.

    Różański ma istotnie długą karierę w NKWD i dzięki temu trwa na swoim stanowisku.

    Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Lwowa Brystygierowa prowadziła swą działalność donosicielską w ten sposób, że zorganizowała tak zwany Komitet Więźniów Politycznych. Przy pomocy tego komitetu NKWD wyłapywało wszystkich odchyłeńców partyjnych i w ten sposób Brystygierowa dała się we znaki swoim towarzyszom. Ale dziś ma w centrali bezpieki mocną pozycję.

    Nazywa się ją piątym wiceministrem bezpieczeństwa. Przyczyna jest bardzo prosta: w swej bogatej karierze Brystygierowa była w Rosji przez dłuższy czas równocześnie kochanką Bermana, Minca i Szyra. Dwaj pierwsi zwłaszcza mają w związku z tym wobec niej poważne zobowiązania. I dzięki temu, jak Brystygierowa chce coś przeprowadzić, nawet przeciw Radkiewiczowi czy Romkowskiemu, to wszystko może zrobić.

    Ileż to razy Radkiewicz nie zdążył jeszcze zreferować jakiejś sprawy Bierutowi, a już Bierut czy Berman dzwonili do niego z zapytaniem:,, Słuchaj no, jest u ciebie taka a taka sprawa, dlaczego nam o tym nic nie mówisz?”. Radkiewicz nie zdołał im jeszcze zreferować, a oni już wiedzieli, bo oczywiście Brystygierowa referuje im wszystko nocami. Moralnie, co, towarzyszu Tomaszu?
    A przecież ona właśnie dzięki wam i waszym najbliższym współpracownikom, Bermanowi i Mincowi, siedzi mocno na swej funkcji.

    Departament VI

    organizuje i nadzoruje obozy pracy przymusowej i więzienia. Dyrektorem jest płk Duliasz, stary komunista z Kieleckiego i robociarz. Poprzednio kierował Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa w Sandomierzu, a potem Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa w Rzeszowie. W tym czasie tak naszabrował, że musieli go nawet zdjąć z urzędu bezpieczeństwa, bo całe biuro o tym mówiło. I nie można było pociągnąć do odpowiedzialności podległych mu szabrujących pracowników, skoro sam szef dawał najlepszy przykład. Duliasz miał w związku z tym sprawę w centrali, w biurze do spraw funkcjonariuszy, która jak zwykle skończyła się na niczym.

    Departament VII

    prowadzi wywiad na zagranicę. „ Doradcą” sowieckim jest płk Ryzy, dyrektorem polskim – inny oficer sowiecki, płk Sienkiewicz. Z pochodzenia Litwin czy Łotysz, mówi doskonale po polsku, liczy koło trzydziestu lat, uprawia sporty, jest zgrabny i wesoły. Mieszka oddzielnie od innych szefów departamentów nie przy al. Przyjaciół, ale przy ul. Wiśniowej. Nie potrafię powiedzieć, czy jest to jego prawdziwe nazwisko.

    Departament VIII

    prowadzi walkę z tzw. szpiegostwem, sabotażem i dywersją w transporcie lądowym, wodnym i powietrznym. Na czele departamentu stoi oficer polski, z pochodzenia Białorusin, ppłk Jan Zabawski. Mieszka dziś przy al. Przyjaciół 6. Jest starym działaczem komunistycznej partii Białorusi Zachodniej i z tej racji w 1938 r. miał tragiczny wypadek. Jako znanego agenta komunistycznego na terenie Polski dwójka polska doprowadziła do granicy sowieckiej i przekazała w ręce sowieckie. Tam
    towarzysze sowieccy zamknęli go natychmiast do więzienia i przeprowadzili z nim takie śledztwo, że został kaleką na całe życie. Z obozu w Rosji zwolniono go dopiero w 1946 r. Zabawski jest bliskim przyjacielem wiceministra Romkowskiego i jemu głównie zawdzięcza swoje stanowisko.

    Departament IX

    ma zapewnić ochronę przemysłu ciężkiego, chemicznego i górnictwa przed szpiegostwem, sabotażem i dywersją. Szefem tego departamentu jest ppłk Górecki, oficer polski. Objął on kierownictwo na trzy miesiące przed moim wyjazdem, dlatego nie znam go bliżej. Wiem tylko, że był szefem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Poznaniu czy też w Bydgoszczy.
    Departament X omówię oddzielnie z uwagi na jego wagę w całym mechanizmie władzy w Polsce. Dyrektorem był płk Anatol Fejgin, wicedyrektorem włamie ppłk Józef Światło, a „doradcą” płk Sigaczow, oficer sowiecki.

    Oficjalnie się twierdzi, że departament XI ma chronić wyznania religijne przed wpływami zachodnimi i dywersją. W istocie, jak mówi mi Światło, departament ten kieruje walką z Kościołem. W praktyce jest to ogniwo wykonawcze W komunistycznej maszynie likwidacji Kościoła. W Biurze Politycznym, jak już pisałem, sprawy religii i Kościoła należą do Franciszka Mazura. On jeździ z Bierutem zawsze do Moskwy po nowe wytyczne w polityce antykościelnej. Mazur a do swojej dyspozycji Urząd do Spraw Wyznań.

    Urząd ten prowadzi dywersję śród księży, kontroluje i cenzuruje kazania i okólniki kleru, montuje ruch tzw. katolików postępowych. Na jego czele stoi minister Jan Izydorczyk, były ambasador reżymu we Berlinie Wschodnim.

    Główną natomiast rolę w walce z Kościołem i religią na szczeblu wykonawczym odgrywa właśnie Departament Xl, którym kieruje ppłk Więckowski, padochroniarz, oficer wywiadu sowieckiego, zrzucony do Polski w czasie okupacji, Białorusin z pochodzenia. Światło kontynuuje:

    i Podczas okupacji bolszewickiej Lwowa w 1939 r. Więckowski studiował na Uniwersytecie Lwowskim. A potem poszedł na szkołę wywiadowczą NKWD. W 1945 r. został odkomenderowany przez NKWD do reżymowego aparatu bez-ieczeństwa. Tak więc walką z Kościołem i religią na polskim szczeblu wykonawczym, kieruje agent NKWD, Franciszek Mazur. A szefem departamentu bezpieki, który działa w terenie i rozpracowuje sprawy przeciwko duchowieństwu, prowadzi dywersję i akcję rozkładową jest
    inny agent NKWD, dla pewności oficer sowiecki, Więckowski.

    Departament Śledczy.

    Dyrektorem jest płk Józef Różański, syn doktora Goldberga z Warszawy, przedwojennego redaktora „Hajntu” i brat zmarłego Borejszy.

    Departament ten prowadzi śledztwo we wszystkich sprawach z wyjątkiem tych, które podlegały Departamentowi X, gdzie ja byłem wicedyrektorem. Myśmy rozpracowywali członków partii i rządu i dlatego mieliśmy własny wydział śledczy. \Wyjątek w pewnym sensie stanowiła sprawa Włodzimierza Lechowicza i Alfreda Jaroszewicza.

    Rozmowy z nimi prowadzili wiceminister Romkowski i właśnie Różański. Do mnie należała ochrona Gomułki i innych aresztowanych, prowadzenie kartotek i podsumowywanie śledztwa. W tym okresie byłem z Różańskim w stałej walce.
    Przede wszystkim Różański to stary agent sowiecki. Przed 1939 r. pracował z ramienia wywiadu sowieckiego na Bliskim Wschodzie, m.in. w Palestynie i w krajach arabskich.

    W chwili wkroczenia Armii Czerwonej na polskie ziemie wschodnie znajdował się we Lwowie i tam słynął z donosicielstwa. Sypał do NKWD wszystkich, w tym wielu towarzyszy partyjnych, za różne odchylenia. Jest przebiegły, bardzo zdolny, ale też z gruntu nieuczciwy, nawet w stosunku do towarzyszy partyjnych i dlatego jest przez nich bardzo nielubiany.

    Kiedy w ramach akcji tzw. rozgromienia gomułkowszczyzny Różański został odkomenderowany do śledztwa w sprawie Lechowicza i towarzyszy, stworzył sobie koncepcjąpolityczną, która odpowiadała życzeniom partii, i pod nią chciał podciągnąć zeznania. Wpadał często do gabinetu wiceministra Romkowskiego i chwalił się, że dziś w nocy na przykład zdobył takie czy inne sensacyjne zeznania od Lechowicza czy Jaroszewicza, że wydostał nazwiska takich czy innych prowokatorów lub konfidentów. Ja otrzymywałem wszystkie protokoły ze śledztwa, rozsyłałem je codziennie Bierutowi i Bermanowi i prowadziłem szczegółową kartotekę wszystkich ludzi, których nazwiska padły w rozmowach. Po każdej takiej wizycie Różańskiego Romkowski dzwonił do mnie i polecał założyć nowe kartoteki. A tymczasem ja przeglądam wszystkie protokoły i często nie znajduję nawet takich nazwisk czy szczegółów, o których opowiadał Różański. Mówię o tym Rom-kowskiemu, który nie wierzy. Przedstawiam mu protokoły i okazuje się, że mam rację, że Różański chwalił się tym, czego nie osiągnął, zagalopował się ustnie i fabrykował zeznania po myśli swojej koncepcji politycznej.

    Był to czas, kiedy Różański starał się mnie pozyskać… Zapraszał mnie często do swego gabinetu na długie rozmowy i starał się imponować swoimi stosunkami z czołówką partyjną. Nieraz na przykład mówił mi z pogardą o Bermanie, którego znał od dawna. Twierdził zawsze, że Berman kiedyś nie liczył się zupełnie i gdyby nie to, że dziś siedzi tak wysoko, wiele spraw znalazłoby się przeciwko niemu. Różański wtedy wiedział jeszcze znacznie więcej ode mnie. Ja byłem stosunkowo świeży w tej robocie.
    Do starcia między mną i Różańskim doszło właściwie u Bieruta, kiedy śledztwo w sprawie Lechowicza i Jaroszewicza stanęło na martwym punkcie. Różański je prowadził i znów opowiadał wiele, czego to nie zrobił, i znów zagalopował się w relacjach o rzekomych zeznaniach. Na polecenie Bieruta zrobiłem podsumowanie śledztwa, z którego wynikało, że wbrew temu, co mówił Różański, oskarżeni do niczego się nie przyznali. W rezultacie Biuro Polityczne powołało specjalną komisję, która urzędowała w
    bezpiece, w tym samym korytarzu, gdzie były gabinety Romkowskiego i mój. W skład komisji weszli Franciszek Mazur, Leon Kasman i płk Dobrowolski, ówczesny zastępca szefa Informacji, a dziś dyrektor departamentu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Było to wiosną 1949 r. Ja właśnie komisji tej przedstawiłem moje podsumowania i dostarczyłem wszystkie prawdziwe materiały i protokoły ze śledztwa. Komisja ciągle jeszcze nie dowierzała. Pojechali więc do Miedzeszyna, gdzie Lechowicz i inni siedzieli w willi-więzieniu, i w oddzielnym pokoju, przez specjalnie założone mikrofony, przez cztery godziny przysłuchiwali się rozmowom Różańskiego z aresztowanymi. Wtedy jeszcze nie tylko Lechowicz, ale i Nienaltowski nie mówili niczego i do niczego się nie
    przyznawali.

    Dopiero na podstawie tego podsłuchu komisja stwierdziła, że w podsumowaniach napisałem prawdę. Komisja złożyła więc Bierutowi raport, w którym stwierdziła, że istnieje zasadnicza rozbieżność między tym, co referuje Różański, a tym, co aresztowani oświadczyli w dokumentach i rozmowach. Bierut wezwał mnie do Belwederu. Pojechałem tam z Romkowskim i ze wszystkimi taśmami z nagranych rozmów. W pokoju obecni byli, Bierut, Berman, Minc, Aleksander Zawadzki i Zambrowski. Przesłuchiwaliśmy wszystkie taśmy. No i okazało się, że miałem rację. Bierut mi podziękował, zabrałem aparaturę i wyszedłem. Romkowski został jeszcze na konferencji, która trwała do czwartej rano, po czym wrócił do ministerstwa i Różański został zdjęty ze śledztwa w sprawie Jaroszewicza, Lechowicza i innych. Do roboty tej przydzielono mego szefa, dyrektora X Departamentu, płk. Anatola Fejgina. Różański, jednym słowem, nie spisał się w tym śledztwie. Mocny był w języku i w swoich ustnych referatach, ale nie potrafił z oskarżonych wydobyć zeznań, które były potrzebne partii. Fejgin miał uratować sytuację. I w procesie „ Startu ” Pajor, Ojrzyński i
    Nienałtowski przyznali się już do wszystkich nie popełnionych przestępstw. Fejgin już się o to postarał w myśl praworządności ludowej.

    Wtedy, w 1949 r., była to moja pierwsza wizyta u Bieruta. Później bywałem U towarzysza Tomasza często: w Belwederze, w jego rezydencjach w Konstancinie, Natolinie i gdzie indziej. Później coraz częściej otrzymywałem bezpośrednio od niego poufne misje i tajne zadania do wykonania. Przypominam mu teraz te zlecenia, a on mówi nagle na plenum KC, że to „szczeliny” w praworządności ludowej, które ja zbrodniczo wykorzystuję. A dlaczego wobec tego przez tyle lat wynagradza sowicie Różańskiego i Fejgina, którzy tak spisali się w śledztwie Lechowicza i „ Startu „.

    Cały Departament Śledczy, nie wyłączając jego szefa, odznaczał się niesłychaną brutalnością i gwałtownością, które świadczą najlepiej o metodach stosowanych przez Różańskiego w dochodzeniach. Światło opisywał metody stosowane przez Różańskiego w śledztwie przeciwko towarzyszkom partyjnym H. Siedlik i Piwińskiej. Bił on je po twarzy, kopał, wybijał zęby i wyrywał włosy. W czasie badania przez oficerów śledczych departamentu wiele osób postradało życie, a wiele zostało kalekami. I tak:
    zamordowany został ppłk Dobrzyński, dyrektor departamentu w Ministerstwie Bezpieczeństwa, którego zmuszano do obciążenia zeznaniami Gomułki. Zamordowany został przez kpt. Kędzię aresztowany Cesanis. Oficer śledczy Różańskiego, porucznik Laszkiewicz, przemyślnymi torturami zmuszał do zeznań Adama Doboszyńskiego. W śledztwie przeciwko płk. Franciszkowi Niepokólczyckiemu z AK oficerowie Różańskiego tak znęcali się nad jednym ze świadków, Strzałkowskim, że usiłował on popełnić samobójstwo, wyskakując z trzeciego piętra. Światło podkreśla z naciskiem:

    Wszystkie te sprawy były znane Centralnej Komisji Partyjnej, która prowadziła dochodzenia i przesłuchiwała świadków. Mimo to, kiedy wyjeżdżałem z Polski, płk Różański nadal urzędował i badał Postać Różańskiego przewija się cały czas w relacjach Światły, w procesach, o których mówi, w przebiegu przeróżnych dochodzeń, których był świadkiem lub w których uczestniczył.

    Departament Personalny.

    Cały niemal personel to Rosjanie i Białorusini. Płk Nikołaj Orechwa rozpracował mnie od kołyski, zbadał najdokładniej całą moją przeszłość, doszedł do wniosku, że nie ma na niej cienia plamy i że nadaję się do najbardziej poufnych misji i zadań. Orechwa, Białorusin z pochodzenia, mówi po polsku. Był członkiem KC Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. W latach dwudziestych uciekł z Polski do Rosji i tam pozostał. Zastępcą Orechwy jest sowiecki ppłk Banułewicz, a starszym inspektorem sowiecki major Wackieł, Białorusin. U niego znajdują się teczki wiceministrów, dyrektorów i wicedyrektorów departamentów.

    Orzechwa to człowiek, który łączy w sobie najgorsze cechy rosyjskie. Jest znienawidzony przez wszystkich, nie ma do nikogo zaufania. Nie potrafi się nawet uśmiechnąć, ma wiecznie na twarzy ostry i zły grymas. A poza tym jest butny, zarozumiały i chamski. Traktuje wszystkich z pogardą i z wyższością. Pamiętam taki wypadek: w pięćdziesięciolecie urodzin otrzymał wysokie odznaczenie. I wtedy to miał okazję zamanifestować swą wyższość, jako oficer sowiecki. Kiedy Radkiewicz wręczał mu order
    w imieniu Bieruta na specjalnym zebraniu wyższych funkcjonariuszy ministerstwa, Orechwa po prostu odpowiedział: „Śluzu Sowiec-komu Sojuzu „. To nawet tam na nich zrobiło złe wrażenie.

    Albo inny wypadek. Po likwidacji Berii zebrał się aktyw ministerstwa w sali konferencyjnej. Z ramienia KC referat wygłosił Antoni Ałster, kierownik wydziału organizacyjnego KC. I natychmiast zabrał głos Orechwa, który zaczął po wiecowemu wykrzykiwać: „My, towarzysze, domagamy się kary śmierci dla zdrajcy Berii”.

    I nawet Alster nie wytrzymał tutaj i odpowiedział mu tylko: „Niech towarzysz Orechwa będzie już spokojny o wymiar sprawiedliwości”.

    Innym razem, kiedy przyszła z Moskwy decyzja, żeby członkowie WKP(b) odesłali swoje legitymacje członkowskie i przyjęli legitymacje PZPR oraz obywatelstwo polskie, towarzysz Orechwa kategorycznie odmówił Wezwany, pojechał do Moskwy. Tam mu kazali przyjąć legitymację PZPR, ale obywatelem sowieckim pozostał do dziś. Mieszka sobie wygodnie i luksusowo w apartamencie przy al. Przyjaciół 1 w Warszawie. Chodzi z pieskiem na spacery, a żona jego, Rosjanka, jest osobistą stenotypistką towarzysza Bieruta. W ten sposób towarzysz Bierut dobrze jest pilnowany ze wszystkich stron.

    Departament Ochrony Rządu,

    jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie fizyczną ochronę członków rządu i przywódców partyjnych. Fizyczną ochronę Bieruta zapewnia osobiście wicedyrektor departamentu, sowiecki oficer, ppłk Lachowski, dysponujący specjalnymi oddziałami ochrony.

    Na czele departamentu stoi inny Rosjanin, płk Faustyn Grzybowski. Cały personel tego departamentu składa się z Rosjan, Ukraińców i Białorusinów, wielu Z nich z Dywizji Kościuszkowskiej. Drugim wicedyrektorem departamentu jest także Rosjanin, ppłk Klarow. Szef departamentu Grzybowski kierował kiedyś urzędami bezpieczeństwa w Białymstoku, a potem we Wrocławiu. Przeszedł w swoim czasie szkołę wywiadowczą w Kujbyszewie. Jako szef UB we Wrocławiu należał do najenergiczniej szych szabrowników. Uskładał sobie cały majątek z antycznych mebli, ubrań, biżuterii i futer. Wyszabrowany majątek szedł samochodami do jego apartamentu. Nie tylko zresztą dla niego. On, jako szef UB we Wrocławiu, dostarczał sztucerów myśliwskich i meblował mieszkania Radkiewiczowi i drugiemu wiceministrowi bezpieczeństwa, Mieczysławowi Mietkowskiemu.

    Światło opowiada mi również o tzw. referatach ochrony, które istnieją nie tylko w większych przedsiębiorstwach przemysłowych, ale w każdej niemal fabryce. Idzie w pierwszym rzędzie o ochronę obiektów, maszyn i urządzeń przed sabotażem – a zatem ochronę fizyczną.

    Referaty ochrony rekrutują się spośród agentów urzędów bezpieczeństwa i ludzi zmobilizowanych, przepatrzonych i przesłuchanych przez urzędy bezpieczeństwa. Pracownicy referatów ochrony płaceni są z junduszów fabryk, ale są w rzeczywistości agentami bezpieczeństwa. Do ich głównych zadań należy przede wszystkim pilnowanie robotników i mobilizowanie ich do pracy ponad normę. Poza tym naturalnie pełnią funkcję fizycznej ochrony obiektu przemysłowego.

    Departament Ogólny

    wydaje broń funkcjonariuszom bezpieczeństwa, wysiedla z pasów granicznych osoby niepożądane i wydaje przepustki graniczne. Na czele departamentu stoi płk Dowkan, który przed wojną pracował w cenzurze pocztowej w Warszawie.

    Departament Łączności zakłada i utrzymuje rządowe linie telefoniczne i telefony personelu bezpieki.
    W jego dyspozycji znajdują się wszystkie telegraficzne i telefoniczne połączenia z zagranicą oraz cała obsługa samopisów. On wreszcie prowadzi podsłuch zagranicznych stacji radiowych i kieruje operacją zagłuszania audycji nadawanych z Zachodu w języku polskim. Wszystkie stacje zagłuszeniowe w Polsce zakładają władze sowieckie.

    Departament Łączności

    prowadzi je i nadzoruje. Największa z tych stacji znajduje się w zamaskowanej willi w Miedzeszynie pod Warszawą. Dyrektorem departamentu i szefem całej operacji zagłuszeniowej jest sowiecki płk Suczek, dawniej szef łączności w Dywizji Kościuszkowskiej, a później szef łączności w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    Słuchanie radia zagranicznego nie jest w Polsce oficjalnie zabronione. Ale ci, którzy słuchają, będą zawsze prędzej czy później uderzeni przez bezpiekę. Fakt słuchania obcych stacji jest zanotowany w kartotekach. Administracyjnie zabronione jest słuchanie grupowe. Światło, na przykład, kiedy sam słuchał „służbowo” zagranicznych stacji mówiących po polsku, wyłączał radio, jeżeli do pokoju wchodziła służąca.

    Wszystkie stacje zagraniczne, mówiące po polsku, są monitorowane. Przede wszystkim RWE, VOA i BBC. Biuletyny codziennie rano otrzymują przede wszystkim: Bierut, Rokossowski i Radkiewicz. A poza tym członkowie politbiura i niektórzy członkowie KC. W Ministerstwie Bezpieczeństwa otrzymują je wszyscy wiceministrowie i dyrektorzy departamentów, a poza tym niektórzy wicedyrektorzy.

    Ja otrzymywałem taki biuletyn codziennie rano. Jest w praktyce pewne cenzurowanie tych biuletynów.
    Jeżeli np. w jakiejś audycji jest coś nieprzyjemnego lub drażliwego na Bermana, to w jego biuletynie opuszcza się tę audycję. Ale naturalnie dochodzi to do niego przez przyjaciół i znajomych, najczęściej z Biura Politycznego i najczęściej tego samego dnia.
    Departament Szkoleniowy prowadzi szkolenie wywiadowcze, głównie dla personelu ministerstwa, ale też w miarę możności dla całego aparatu bezpieczeństwa.

    Dyrektorem jest płk Józef Kratko, który jednocześnie pełni funkcję łącznika bezpieki do tzw. sektora specjalnego w KC partii, który decyduje o metodach ideologicznego i politycznego szkolenia aparatu bezpieczeństwa.

    Departament Finansowy zarządza finansami ministerstwa, z wyjątkiem specjalnych funduszy operacyjnych, które kontroluje wyłącznie pierwszy wiceminister bezpieki i przyjaciel Światły, gen. Romkowski. Departamentem kieruje sowiecki płk Kisielew.
    Biuro Wojskowe przygotowuje plany mobilizacyjne i obozy internowania na wypadek wojny. Ono też przeprowadza aresztowania tzw. podejrzanych reakcjonistów.

    Dyrektorem biura jest oficer polski, płk Garbowski, którego Światło bliżej nie zna.

    Tajna kasa Biura Politycznego

    Wiceminister bezpieczeństwa, gen. Roman Romkowski, dysponuje tzw. tajną kasą biura politycznego. O istnieniu tej kasy i jej przeznaczeniu decyduje Biuro Polityczne KC, ale w praktyce wyłącznie Bierut, Berman i Minc. Mieści się ona w oddzielnym pokoju w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa, w trzech potężnych kasach ogniotrwałych, do których dostęp ma tylko Romkowski lub ktoś, kogo on upoważni. Czego tam nie ma w tych kasach! Miliony dolarów i innych obcych walut, sztaby złota, brylanty i inne
    drogocenne kamienie. Wiem o tym, bo raz, z upoważnienia Romkowskiego, sam otworzyłem jedną z tych szaf.

    Fundusze te pochodzą z mienia obywateli polskich skonfiskowanego przez reżym po wojnie oraz z własności poniemieckiej, pozostałej z czasów okupacji. Dochody do tej kasy płyną także z konfiskaty przemytu granicznego i wreszcie ze skupu waluty zagranicznej na czarnym rynku. Z tej kasy Biuro polityczne finansuje działalność komunistyczną na Zachodzie, przede wszystkim akcję dywersyjną, sabotażową i szpiegowską.

    Ale nie tylko na to idą te pieniądze. Z funduszu tego np. Romkowski wypłacał swemu koledze tow. Mietkowskiemu wiele razy po 500 i 1000 dolarów, kiedy Mietkowski musiał wyjechać na tzw. urlop zdrowotny albo na kurację.

    Cenzura korespondencji zagranicznej

    Cenzurę korespondencji zagranicznej prowadzi departament drugi.

    Odbywa się to w ten sposób, że we wszystkich większych, zbiorczych urzędach pocztowych są przydzieleni agenci urzędów bezpieczeństwa pracujący jako urzędnicy pocztowi. Agenci ci zbierają całą korespondencję zagraniczną i przekazują ją do Departamentu II. Tutaj właśnie są możliwości prześlizgnięcia się listów zagranicznych dlatego, że do jednego czy dwóch, a w większych urzędach trzech takich agentów i zarazem urzędników pocztowych korespondencja zagraniczna dochodzi tylko wtedy,
    jeżeli w tych zbiorczych oddziałach i rozdzielczych oddziałach normalni urzędnicy pocztowi przekażą im taką korespondencję. W każdym razie całe paczki tej korespondencji odchodzą do Departamentu II w Warszawie i tam są cenzurowane. Nie jest prawdą że każdy, kto prowadzi korespondencję z zagranicą, ma swoją ewidencję w bezpieczeństwie. Cenzurę przeprowadza się w ten sposób, że zakłada się kartoteki osób korespondujących Z zagranicą, ale tylko w takich wypadkach, jeżeli listy są podejrzane, albo wyraźnie, albo też przypuszcza się, że jest w nich coś podejrzanego. Listy takie najczęściej zatrzymuje się i dołącza się do kartoteki osobnika.

    Departament Dziesiąty

    Zajmuje on specjalną i kluczową pozycję w MBP, w całym aparacie bezpieczeństwa w kraju. Bez przesady można powiedzieć, że tutaj zbiegają się wszystkie nici sieci terroru i kontroli nad społeczeństwem. W zasadzie zadaniem departamentu jest dbać o czystość szeregów partyjnych, wykrywać, śledzić i likwidować wszystkie zagraniczne, niesowieckie wpływy w PZPR i gromadzić materiały obciążające członków partii, z wyjątkiem pierwszego sekretarza KC Bieruta, którego kartoteka znajduje się w Moskwie, ale której zawartość Światło zna. Jest to, w pełnym tego słowa znaczeniu, kontrwywiad partii, skierowany przeciw wszelkim odchyleniom, zwłaszcza frakcjom prawicowo-nacjonalistycznym, titoistowskim i trockistowskim. Najlepszy dowód, że frakcje takie istnieją. Jest to również zwalczanie wywiadu obcego w Polsce, wpływów przedwojennego wywiadu wojskowego, rozpracowywanie działalności przedwojennej policji i jej konfidentów, gromadzenie materiałów dotyczących konfidentów i agentów gestapo w czasie okupacji.

    Dla usprawnienia działalności departament rozporządza własnym wydziałem śledczym, własnymi willami-więzieniami, m.in. w Miedzeszynie pod Warszawą, i własnym pawilonem więziennym.

    W więzieniu mokotowskim zbudowano po wojnie specjalny pawilon do dyspozycji X Departamentu. Siedzą w nim tylko uprzywilejowani więźniowie i mają bardzo porządne i wygodne cele. W każdej celi jest bieżąca woda, ciepła i zimna, i wygodny tapczan. Poza tym jest wygodne krzesełko i kombinowane biurko. Z tego biurka można wysunąć umywalnię, sekretarzyk, stolik do jedzenia i kilka szuflad. Otrzymują oni książki, ale nie otrzymują gazet.

    Ale w praktyce zadania X Departamentu są znacznie rozleglejsze. Departament np. zatwierdza kandydatów na posłów do Sejmu, na radnych, delegatów na zjazdy partyjne, na członków władz partyjnych i administracji rządowej. Tam również prowadzi się kartoteki członków Biura Politycznego oraz naczelnych władz partyjnych i rządowych.

    Wiem o tym doskonale, bo w moim gabinecie stały dwie żelazne szafy, w których przechowywałem kartoteki członków politbiura. Nikt o tym nie wiedział, bo byłem za nie osobiście odpowiedzialny i otrzymałem je za pośrednictwem wiceministra Romkowskiego na wyraźne polecenie Bieruta. Tylko Bierut był ich dysponentem. Ja, oczywiście, miałem do nich dostęp w każde j chwili.

    Departament X zaczął organizować Romkowski w 1948 r. Zaczęło się od małej specjalnej komórki, do której Romkowski wciągnął Światłę, jako pierwszego współpracownika, jeszcze w stadium organizacyjnym. Na początku było ich tylko dwóch i sekretarka. Komórka przekształciła się z czasem w Biuro Specjalne, na czele którego stanął płk Anatol Fejgin. On też objął kierownictwo Departamentu X, który rozwinął się z Biura Specjalnego. Dziś w tej dawnej „komórce” zbiegają się nici wszystkich obciążeń, którymi wzajemnie rozporządzają przeciw sobie dygnitarze reżymu. Najzabawniejsze w tym wszystkim i jednocześnie najgroźniejsze jest to, że żaden z nich nie wie, co „przeciw niemu” znajduje się we właściwej teczce i co w innych teczkach znaleźć można „przeciw innym”. Wie natomiast Józef Światło.

    Departament podlega bezpośrednio Romkowskiemu i – zdaniem Światły -Romkowski odgrywa w bezpiece rolę decydującą, w pewnym sensie ważniejszą od Radkiewicza.

    W każdym razie „trzęsie ministerstwem”. Dyrektor departamentu, płk Anatol Fejgin, kierował sekretariatem i miał dwóch zastępców: pierwszym jest ppłk Józef Światło, drugim ppłk Piasecki. Fejginowi podlegał wydział IV departamentu, czyli śledczy, oraz tzw. inspektorat, do którego kompetencji należała kontrola i pomoc operacyjna udzielana przez centralę lokalnym, regionalnym wydziałom departamentu. W każdym wojewódzkim urzędzie bezpieczeństwa znajduje się wydział dziesiąty, który podlega X Departamentowi w centrali.

    Choć Fejgin był odpowiedzialny za ten odcinek, instrukcje i rozkazy wychodziły z reguły za podpisem Światły. On też kierował wydziałami I, III i V. Do wydziału I należy prawicowe odchylenie w partii, odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, trockiści. Do kompetencji wydziału III należy wywiad zagraniczny, policja wojskowa i przedwojenna policja polska, gestapo, konfidenci z czasów wojny. I wreszcie wydział V to bezpieczeństwo fizyczne, obiekty, instalacje, oddziały straży. Natomiast ppłk Piasecki kierował tylko wydziałem II, w zasadzie kontrwywiadem, bo określono to jako „kontrola i walka z wywiadem zagranicznym w Polsce”.

    Podsłuch wewnętrzny

    Wszystko, wydawałoby się, zorganizowano w MBP precyzyjnie i bez możliwości niepotrzebnego poślizgu, ale na wszelki wypadek, jak mi mówi Światło, zainstalowano podsłuch zarówno w budynku MBP, jak i w pawilonie specjalnym X Departamentu w więzieniu na Mokotowie.

    Podsłuchy znajdują się we wszystkich celach, a poza tym we wszystkich pokojach, w których oficerowie śledczy departamentu czy inni funkcjonariusze bezpieki prowadzą rozmowy czy przesłuchania oskarżonych lub świadków. Podsłuch taki był w moim pokoju. Taki podsłuch był w pokoju Fejgina i we wszystkich pokojach, w których odbywały się jakiekolwiek rozmowy. Podsłuch był oczywiście włączony do aparatu nagrywającego i dosłownie każde słowo wypowiedziane przez więźnia w celi lub świadka w pokoju, w którym był przesłuchiwany, każde Słowo wypowiedziane przez oficera śledczego czy jakiegokolwiek funkcjonariusza prowadzącego rozmowy, było uwiecznione na taśmie.
    Ja i Fejgin o tym wiedzieliśmy, bo sami to organizowaliśmy. Natomiast nie wiedzieli i nie wiedzą do dziś o tym, że są podsłuchiwani w czasie prowadzenia dochodzeń, oficerowie śledczy MBP.

    Często sam, czasem z Fejginem czy Romkowskim sprawdzałem, co się dzieje poszczególnych pokojach i celach. W więzieniu mokotowskim i w budynku WP jest taki specjalny pokój, centrala, gdzie są przełączone wszystkie podsłuhy i gdzie się te rzeczy nagrywa.

    Po prostu wchodziłem sobie do takiego pokoju, naciskałem odpowiedni guzik i słyszałem sposób prowadzenia śledztwa przez oficerów śledczych, przesłuchiwania, rozmowy. Oczywiście, musieliśmy pilnować cerów śledczych i dlatego podsłuchiwaliśmy ich sposób prowadzenia śledztwa. Chodziło o to, że nie byliśmy pewni, czy zawsze możemy na nich polegać, ” nie powiedzą oni jakiegoś głupstwa i czy nie zagalopują się zanadto w tym, sami mówią.

    Bardzo często podsłuchiwałem śledztwo prowadzone przez oficerów śledczych X Departamentu i oficerów śledczych specjalnego departamentu śledczego bepieki. Kiedy dowiedziałem się jakichś rzeczy, z punktu widzenia oficera śledczego może nieprzyjemnych dla niego i niebezpiecznych, to oczywiście trudność polegała na tym, w jaki sposób później prowadzić rozmowy z tym oficerem, żeby się nie spostrzegł, że on jest i był zawsze podsłuchiwany.

  27. Jacek said

    Bardzo dobry tekst, wymagajacy jednak zwiezlego podsumowania. Kazde rzady autorytarne musza predzej czy pozniej odwolac sie do podstawy narodowej i religijnej spoleczenstwa w ktorym rzadza. Jezeli uczynia to w oparciu o prawo naturalne, to nastepuje naturalne oczyszczanie i uzdrawianie wladzy i zycia narodu. Zarowno panstwo jak i narod wracaja do koniecznych zasad zycia ludzkiego.Jezeli tak nie uczynia, to nastepuje degeneracja wladzy autorytarnej, upadek panstwa i zniszczenie narodu. Polacy po IIWS, chociaz pod de facto okupacja sowiecka, pod wplywem katolicyzmu jako religii narodowej przechodzili przez ten proces (za zasluga sp kard Wyszynskiego), ktory doprowadzil do wladzy Gomulke i Gierka.

    W rzeczywistosci, z odpowiednim (ok 25 letnim) opoznieniem, analogiczny proces zachodzil w Rosji, zasiany wczesniej odwolaniem sie przez Stalina do narodowego prawoslawia Rosjan (dwustopniowej schizmy, wzgledem patriarchatu kijowskiego a przez ten patriarchat wzgledem Rzymu) w czasie wojny jak ja nazwal „ojczyznianej” (ktora sam na Rosje sprowadzil). To odwolanie sie bylo wynikiem lekcji przegranej z Polakami wojny czerwonych „internacjonalow”. Interesujace jest, ze Stalin zmarl, najprawdopodobniej otruty, gdy sowieccy talmudysci zorientowali sie, ze przeprowadzi czystke „zydowskich doktorow”. Znajac zdolnosci „ojca narodow” do myslenia i frazeologii opartych na analogii ( w koncu byl bylym seminarzysta), wiedzieli, ze okreslenie dokor nalezy rozumiec analogicznie. A jak „ojciec narodow” potrafil ‚czyscic” przekonali sie w latach 30 tych. Wiec nie mieli na co czekac. Z grubsza biorac, w procesie odzyskania wladzy narodowej w Rosji, Gorbaczew to odpowiednik Gomulki, a Jelcyn Walesy w Polsce.

    W tym momencie drogi sie rozchodza. Rosjanie maja Putina, ktory stara sie odbudowac Rosje w oparciu o podstawowy (i ciagle jeszcze w istocie odglowiony i doszczetnie zdemoralizowany) pierwiastek rosyjski i model federacyjny panstwa ( w istocie model federacyjny realizowala Rzeczpospolita Obojga Narodow), oraz w oparciu o moskiewskie prawoslawie jako moralna odtrutke i dla przywrocenia autorytetu duchowego wladzy. A ze wzgledu na historie stalinowskiej „wojny ojczyznianej” i ze wzgledu na panstwowe (od zarania) pochodzenie prawoslawia moskiewskiego, KGBowskie tradycje wladzy „rosyjskiej” sa uzyte jako zwornik tej konstrukcji i KGBowskie twarde jadro wladzy Putina przechodzi dla przecietnego Rosjanina bez bolu. Oczywiscie taka konsturkcja jest pelna wewnetrznych sprzecznosci i powodzenie tego eksperymentu zalezy od checi i zdolnosci Putina ( reprezentujacego grupe sprawujaca wladze w Rosji) do budowy Rosji na zasadach prawa naturalnego. I tu najwieksza przeszkoda jest sama historia sowietow oraz historia relacji polsko -rosyjskich, ktore z prawem naturalnym w zaden spsob pogodzic sie nie dadza. Zasadnicza przeszkoda jest rowniez oparcie moralne w rosyjskiej cerkwi prawoslawnej, ktora jest od poczatku do konca schizmatycznym organem panstwa ( tak jak „kosciol anglikanski” byl w W. Brytanii a „kosciol luternaski” dla prusakow). Ta ostatnia konstatacja powinna dac powod do refleksji osobom , ktore uwazaja putynizm za urzeczywistnienie fatimskiego nawrocenia Rosji.

    Tak wiec Rosjanie maja Putina (Wegrzy Orbana), a co maja Polacy ? Polacy sa przerabiani na talmudyczno- niemieckie Scheiße. Niestety, trzeba to wyraznie powiedziec, Polacy stali sie naczelna ofiara talmudycznych „reform” swii i ich watykanskich realizatorow, w pierwszym rzedzie Karola Wojtyly. Ze wzgledu na talmudyzacje (judaizacje – historycznie pierwsza i merytorycznie naczelna herezje w Kosciele Katolickim) Watykanu, dawne struktury (lacznie z kaplanami) Kosciola Katolickiego w Polsce staly sie praktycznie w calosci strukturami synagogi rzymskokatolickiej zarzadzanej z Watykanu. W takiej sytuacji jakikolwiek osrodek zdolny do krystalizacji wladzy narodowej polskiej (zwlaszcza w oparciu o prawo naturalne) jest nie tylko pozbawiony zasadniczo waznego ( o czym przekonall sie Stalin a za nim KGB) oparcia religijnego , ale jest przez pozornie reprezentujace prawadziwa religie struktury synagogi rzymsko-katolickiej sabotowany i niszczony. Jest tak poniewaz talmudyzm (judaizm) jest zasdaniczo przeciwny prawu naturalnemu, nie mowiac o Prawie Naturalnym. Aby podniesc sie z tej sytuacji Polacy musza wrocic do Kosciola Katolickiego, do jego niezmiennie od zarania, gloszonej Wiary Katolickiej i w oparciu o nia do realizacji Prawa Naturalnego w zyciu osobistym i narodowym.

  28. maniek said

    HISTORIA ODBUDOWY PO WOJNIE GDAŃSKIEJ STARÓWKI |

    W czasie II-ej wojny światowej Śródmieście Gdańska zostało zniszczone w około 90% Fakt ten stawiał pod znakiem zapytania przyszłość zabytkową miasta.

    W październiku 1945 roku do Gdańska przybył Jan Borowski, architekt i konserwator. W marcu 1946 r. został oficjalnie powołany na stanowisko pierwszego, wojewódzkiego konserwatora zabytków w Gdańsku.

    Swoją pracę konserwatorską rozpoczął w pierwszej kolejności od zabezpieczenia zabytków, które podczas II wojny światowej i po wojnie uległy poważnemu zniszczeniu tj.: Kościoła Mariackiego, Kaplicy Królewskiej, Dworu Artusa, Złotej Bramy, Ratusza Głównego Miasta oraz ołtarza kamiennego i nagrobka Schreodera w kościele św. Jana.

    Prof. Stanisław Lorentz tak określił prace Jana Borowskiego na rzecz zniszczonego w czasie wojny Gdańska „położył na tym stanowisku ogromne zasługi i jemu zawdzięczamy w wielkiej mierze uratowanie zabytkowego oblicza Gdańska”.

    Dzięki zaangażowaniu Jana Borowskiego udało się zabezpieczyć i odbudować 49 zabytkowych budowli Gdańska.

    http://gdanscyprzewodnicy.blogspot.com/2011/01/20-lat-konserwatorskich-przy-gdanskich.html

    http://wpad.pg.gda.pl/pismo/?n=07&y=1995&art=a04

    http://news.o.pl/2012/08/04/marcin-gawlicki-zabytkowa-architektura-gdanska-slowo-obraz-terytoria/

  29. NICK said

    (28). Sz. P. Maniek.
    Jeśli mogę zapytać. Jak Pan to robi?
    Taka „płodność”.

  30. maniek said

    ad29 Ot zwyczajnie sobie czytam przeglądam 🙂

  31. NICK said

    (30). I, zapodaję.
    Brak odpowiedzi – bywa odpowiedzią? Chyba jest :).

  32. Zdziwiony said

    Za Gierka wybudowano:
    – trasa Warszawa-Katowice (GIERKÓWKA, niecałe 300 km – jedna z nielicznych dziś dróg dwujezdniowych o tej długości w Polsce),
    – trasa Łazienkowska wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie,
    – dwujezdniowa droga Tuszyn-Łódź,
    – rozwinął całościowo szpital „Centrum Zdrowia Dziecka”,
    – szpital „Centrum Zdrowia Matki Polki”,
    – rafineria ropy naftowej w Gdańsku,
    – odlewnia żeliwa w Koluszkach,
    – Zakłady Dziewiarskie „Kalina” w Łodzi,
    – zakłady produkcji dywanów „Dywilan” w Łodzi,
    – zakłady odzieżowe „Cotex”,
    – zakład produkcji profili giętych w Bochni,
    – zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku,
    – huta miedzi w Głogowie,
    – produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im. Tadeusza Sendzimira),
    – Płocka Fabryka Maszyn Żniwnych (wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów zbożowych BIZON),
    – zakłady mleczarskie w Węgrowie, Ciechanowie, Chodzieży, Zabrzu,
    – produkcja autobusu Jelcz w Kowarach,
    – zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze,
    – Port Północny i naftoport (mieliśmy wtedy własne tankowce),
    – zakład kineskopów kolorowych na licencji amerykańskiej w Piasecznie (wtedy jedyny zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt),
    – produkcja układów scalonych i półprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników CEMI w Warszawie,
    – 11 elektrowni (w tym największa – Kozienice I – o mocy 1200 MW; – po 1989 r. – ZERO elektrowni)
    – i wiele, wiele innych.
    – w latach 70′ oddawano do użytku ok. 300 tys. MIESZKAŃ rocznie, a obecnie ok. 1/3 tej liczby, w latach 90′, jeszcze mniej.
    – w latach 1970-75 płace wzrosły o 40%,
    – w dekadzie 1970-80 – wzrost PKB o ok. 80% (po 1989 r. potrzeba było na taki sam wyczyn 20 lat),
    – spożycie mięsa na głowę było wyższe niż dziś, mięsa nie myto i nie nasączano (CONSTAR),
    – w 1982 (rok kryzysu wywołanego przez „Solidarność” finansowaną przez CIA)
    – od tego roku mierzy się w Polsce liczbę osób żyjących poniżej minimum socjalnego
    – żyjących poniżej tego minimum – 24 %, obecnie – powyżej 60%!!!.
    – we wrześniu 1980 r. (kiedy Gierek odchodził) zadłużenie Polski w Klubach Paryskim i Londyńskim wynosiło ok. 17,6 miliardów dolarów. Na osobę (615 USD) było ono mniejsze niż na Węgrzech (836 USD) lub Jugosławii (856 USD). Pod względem zadłużenia byliśmy na 12-13 miejscu w świecie, co odpowiadało naszej ówczesnej produkcji. Przypominam, że Polska posiadała wówczas rezerwy walutowe w wysokości ok. 1,3 mld USD, 4 mld USD w surowcach i półfabrykatach, jak również blisko miliardową nadwyżkę eksportu nad importem (wartość eksportu w 1980 to ok 10 mld USD; bilans handlowy pogorszył się po strajkach „S” . Dług Gierka został prawie całkowicie spłacony w roku 2009. Gierek, kiedy rządził, mieszkał w rządowych willach (które przy niektórych dzisiejszych chałupach wyglądały jak psia buda). Po internowaniu mieszkał w domku typu klocek w Ustroniu. Jeździł maluchem 126p kupionym na talon. Żył tylko z emerytury belgijskiej za okres przepracowany w tamtejszych kopalniach.

  33. maniek said

    AD32

    Tu już nie chodzi co za Gierka, odbudowano cały kraj stworzono wszystko co widać, wszystko z czego korzystamy całą infrastrukturę to co już przez ćwierćwiecze bankruci sprzedają i używają za darmo.

    Takiego szybkiego wzrostu polska nawet w 1% nie miała nigdy w swej historii !!!
    Populacja etnicznych polaków wzrosła po IIWŚ o 80%, aj waj takie to były mody Stalina i komunistów.

    Jutro będzie jak po IIWŚ i kto mordercą?

  34. u said

    Te liczby przy nazwiskach liderow, mowia wszystko. Co komentowac? Wlasna glupote, ze dalismy sie wpuscic w maliny,drapieznym squrfysynom. Szkoda narodu, co on winny – jest docelowo glupi, zgodnie z programem edukacyjnym – zaaplikowanym w tym celu przez chciwe pazury.

  35. […] PRL a IIIRP w liczbach […]

  36. Re: Artykul.
    Jak widac, nikt jeszcze nie zwrocil uwagi na bardzo wazna kwestie, a mianowicie:
    (daje tylko „klucze” do tej kwestii)..

    Za czasow gierka – srednia placa miesieczna byla w granicach 18-25 dolarow
    Za czasow tuska – srenia placa miesieczna byla (i jest) na poziomie 2200 zlotych – czyli ok. 700 dolarow

    Wniosek: Ano taki, ze ilosc godzin w pracy (i sama praca nie ulegla zmianie) dla pracownika czy uslugodawcy, ale „cyfry” finansowe (sie zmienialy).
    Konkludujac: PZPR (gierek) pozostawil dlug ok. 20 miliardow dolarow, ale sila nabywcza dolara byla 8-10 krotnie wyzsza, a wiec realny dlug w/g sily nabywczej (tamtych czasow) gierek pozostawil wielkosc dlugu na ok. 180-200 miliardow dolarow, wiec „cieszyc’ sie lub wspominac tamte czasy tzw., „komuny” lub je wychwalac jest w zasadzie „lemingowym” belkotem…
    ============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. My Polacy budowalismy (za gierka) tyle fabryk, przedsiebiorstw, kopaln, hut, drog itd., by dzisiaj byc tego wlascielem…
    My budowalismy dla zydowskiej diaspory, ktora dzisiaj stala sie tego wlascielem…

  37. Marucha said

    Re 36:
    Panie Jaśku, nawet zakładając Pański przelicznik, długi 200 miliardów dolarów to jednak małe piwko wobec długów sięgających ponad BILION dolarów (1000 000 000 000), być może dwu bilionów.
    Długi Gierka zostały już spłacone. Długów, w jakie Polskę wpędziły rządzące SS-syny, Polska nigdy nie spłaci.
    Proponuję zatem nieco ostrożności w przypisywaniu innym „lemingowego bełkotu”.

    Po drugie – nie ma co dyskutować z faktami.
    Gomułka i Gierek budowali nie dla żydowskiej diaspory, ale dla Polski i Polaków. Tego, co zbudowali, nie rozdali za psie grosze złodziejom… tfu, „inwestorom strategicznym”. Ludzie mieli miejsca pracy, jakieś tam osłony socjalne, wczasy, sanatoria itd.

    To nie PRL rozpieprzył wszystko, co w Polsce działało – począwszy od zakładów pracy, a skończywszy na opiece zdrowotnej. To nie za PRL rozdano żydowstwu wszystko, co miało jakąkolwiek wartość.

    Więc proszę się odstosunkować od Gomułki i Gierka

  38. Re: 37 Marucha.
    Jesli za czasow PRL-u wszystkie kopalnie wydobywaly wegiel, siarke, miedz i inne mineraly, ktory byly wysylane na „Zachod” po cenach „zachodnich”, to gdzie konkretnie podzialy sie te „dewizy”….majac na uwadze, (zakladajac) ze gierek ani gomulka o niczym nie byli informowani…
    Nie ma sprawy. Ja to rozumiem ze „mam sie odstosunkowac od Gomulki i Gierka”. ale nasuwa sie pytanie: „Jacy to byli wobec tego gospodarze Narodu, ktorzy nie mieli i nie byli informowani o tak elementarnych sprawach jak finanse, gospodarka, ekonomia itd…

    Wlasnie tym Panie Gajowy sie roznimy. Innym pogladem na dokladnie taka sama sprawa, ktora nas wszystkich dotyczy, bowiem jeden widzi jedno a drugi widzi drugie, co staje sie swego rodzaju forma uzupelniania politycznej „mozaiki” za czasow PRL-u…, bo ta kwestie rozpatrywalismy, a nie obecnych s….synow zydowskiego pomiotu, ktory doprowadzil do obecnego stanu zadluzenia na ok. 3 bilionow zlotych (3000 miliardow zlotych).

    Wszystko mozna odzyskac, zlikwidowac dlugi (niemalze w jednej chwili), wszystko mozna naprawic, ale jeden jest warunek: Narod musi byc swiadomy i wierny Bogu Wszechmogacemu z Jego Synem Krolem Polski – Narodu Polskiego.

    A wiec nie widze potrzeby ubolewac nad sprawami materialnymi (ktore nie zmienily swego miejsca, a jedynie „wlasciciela”), ale nalezy ubolewac nad sprawami duchowymi naszego Narodu, ktory wyrzucli Boga se swego serca. Taki wlasnie mamy problem jako Narod…
    ==========================
    Milego nia zycze
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  39. Marucha said

    Re 38:
    Nie bardzo wiem, na czym polega Pańska dyskusja z tym, co napisałem w #37. Oczywiście mogę powtórzyć to, co już mówiłem, a co jest świetnie udokumentowane liczbami, wykresami, statystykami itp.

Sorry, the comment form is closed at this time.