Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Emilian58 o Atomowy front na Zaporożu
    PK o Żydowska kloaka przetacza się…
    Bogusz o Koniec twierdzy Europa i pierw…
    Emilian58 o Koniec twierdzy Europa i pierw…
    Krzysztof M o Twój kot się na ciebie obraził…
    prostopopolsku o Putin morduje ryby
    Anucha o Piskorski i Radzikowski o Andr…
    Stiopa o Putin morduje ryby
    revers o Atomowy front na Zaporożu
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (58 – …
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    ! o Co nam zrobili ruskie
    Enya o Twój kot się na ciebie obraził…
    adsenior o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Amatorszczyzna zamiast kultury

Posted by Marucha w dniu 2014-10-02 (Czwartek)

Z Bogusławem Kaczyńskim rozmawia Bronisław Tumiłowicz.

Jak ocenia pan sytuację w naszej kulturze muzycznej?

– Bardzo źle, wręcz fatalnie. Największą tragedią jest pomieszanie pojęć, co jest kulturą, a co rozrywką. Do niedawna kulturą nazywano dzieła Bacha, Chopina, Beethovena, a także sztukę wokalną Enrica Carusa i Marii Callas, kreacje skrzypcowe Bronisława Hubermana i kompozycje Krzysztofa Pendereckiego. Dzisiaj kulturę wysoką wyeliminowano ze środków masowego przekazu niemal zupełnie. Nie pojawia się ona w telewizji, na antenach radiowych, nie ma jej także w prasie uważanej za poważną.

Chopin kontra Euro 2012

Trochę pan przesadza.

– Nie przesadzam. Dowodem słuszności mojej oceny jest ostatni konkurs chopinowski. Stacje telewizyjne, publiczne i komercyjne, nie tylko nie transmitowały największego polskiego wydarzenia kulturalnego o randze światowej, ale nawet nie relacjonowały w swoich dziennikach przebiegu konkursu, nie informowały, kto przeszedł do następnego etapu, jakie szanse mają Polacy, a jakie Azjaci, którzy podbijają należące do niedawna do Polski imperium chopinowskie. Jedynie na kanale tematycznym TVP Kultura pokazywano relacje, ale cóż z tego, kiedy tak niewiele osób ma możliwość oglądania tej stacji. Konkurs przebiegał niemal w całkowitej konspiracji. Szkoda.

Inaczej było w przypadku Euro 2012. Wszystkie siły i pieniądze państwa zostały skierowane na nadanie właściwego blasku temu zabawnemu i niefortunnemu dla Polaków przedsięwzięciu.

Czyja to wina, że tak wygląda nasz krajobraz kulturalny?

– Przede wszystkim nieudolnego ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Nie wiem zresztą, dlaczego ministerstwo za tej kadencji przybrało taką nazwę, gdyż nie ma ona wiele wspólnego z pielęgnowaniem dziedzictwa kulturowego. Przykładem jest nie tylko nieśmiertelne dzieło Chopina, które obroni się samo, rozbrzmiewając bez naszej pomocy na całym globie ziemskim, lecz także los, jaki spotyka pomniki kultury narodowej, chociażby „Mazowsze”. Ten międzynarodowej sławy zespół pieśni i tańca przez ponad 50 lat nazywany był na świecie największym ambasadorem kultury polskiej. Mieliśmy powód do dumy. Niestety, w naszych czasach „Mazowsze” umiera powolną śmiercią.

Może nie potrafi się dostosować do obecnej sytuacji gospodarczej?

– Przede wszystkim nie zauważam najmniejszej dbałości nawet o resztki tego zespołu. Nie ma tego, co dostrzegam np. w Rosji w stosunku do Chóru Alexandrowa i innych formacji artystycznych popularyzujących kulturę narodową. Prowadziłem koncerty tego zespołu i za kulisami rozmawiałem z jego dyrektorem naczelnym. Zapytałem: „Jak to robicie, że w tak trudnym ekonomicznie czasie Chór Alexandrowa rozkwita, angażuje ogromną liczbę chórzystów, orkiestrę, tancerzy, solistów, przez co jest tak wspaniały?”. Dyrektor odpowiedział, że zespołem opiekuje się osobiście prezydent Putin. Ciemno mi się zrobiło w oczach.

Z żalem i wyrzutem pomyślałem, dlaczego „Mazowszem” nie zaopiekuje się Donald Tusk. I taki brak dbałości dostrzegam w każdej dziedzinie kultury wysokiej. Dzisiaj zarządzanie nią oddano przypadkowym ludziom, którzy nie mają ani wiedzy, ani nawyku uczestnictwa, ani sentymentu do kultury wysokiej. Swoimi działaniami doprowadzili do jej całkowitego wyeliminowania i skazali na niebyt.

Ale chyba można odmienić ten stan?

– Dopóki dyrektorami instytucji muzycznych nie zostaną ludzie gruntownie wykształceni w kierunku muzycznym, a przy okazji obdarzeni zmysłem menedżerskim, nic się nie zmieni. Sytuacja stale będzie się pogarszała, gdyż prezentując od rana do wieczora we wszystkich telewizjach parady amatorów, ogłupiamy nowe pokolenia Polaków, nad których poważną i przemyślaną edukacją powinniśmy przecież pracować.

Amatorskie kwilenia

Od przemyślanej edukacji powinna być szkoła.

– Szkoła, w której zresztą też nie widać wielkiego zainteresowania kulturą wyższą, nie wystarczy. Trzeba zmienić wszystko, co dotyczy kultury, a zwłaszcza na powrót wyzwolić w społeczeństwie szacunek do twórcy, do jego dzieła, do legend przeszłości. Inaczej idolem kultury będzie przez kilka dni lub tygodni 10-letnia dziewczynka, która wrzeszczy przed kamerami, a oceniający jej występ nieszczęśni jurorzy mówią, że ma światowy talent. Jako juror międzynarodowych konkursów operowych nie mogę tego słuchać. Ani tych opinii, ani tego kwilenia. Wyłączam telewizor.

Co pan proponuje w zamian? Co w pańskiej działalności miało i ma największe znaczenie dla naszej kultury?

– Trudno wybrać jedną płaszczyznę mojej kilkudziesięcioletniej działalności. Z pewnością były to moje festiwale. Festiwal Muzyki w Łańcucie, który był nazywany festiwalem dla milionów, gdyż każdy koncert transmitowała telewizja, a pokazywany był nie tylko w Polsce, lecz także w wielu krajach świata. Inny charakter przybrał Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy. Miał on połączyć kulturę wysoką z muzyką popularną, ale profesjonalną. Formuła ta trafiła do przekonania publiczności.

Mówiono, że był to największy letni festiwal muzyki poważnej w tej części Europy.

– I to była prawda. Gościłem dziesiątki tysięcy widzów z całej Polski i z Europy. Melomani przylatywali nawet z San Francisco i Sydney. Jeden koncert odbywający się w Krynicy na deptaku transmitowała co roku Telewizja Polska. Na to wydarzenie przyjeżdżały wycieczki z wielu krajów. Bilety rezerwowano z dużym wyprzedzeniem, bo o festiwalu było na świecie głośno.

Ale od tego roku już nie kieruje pan festiwalem Kiepury w Krynicy.

– Zrezygnowałem, gdyż nie mogłem znaleźć porozumienia z nowo wybranymi władzami. Ponadto robienie festiwalu w mieście, które nie ma sali teatralnej, kojarzy mi się z pracą na pustyni. Krynica przez 28 lat mojej dyrekcji nie zrobiła nic. Mimo nieustannych próśb, aby zbudować dla festiwalu jakąś, nawet skromną, halę sportowo-artystyczną, żaden tego typu obiekt nie powstał.

28 lat to szmat czasu. Nie było panu szkoda odchodzić?

– Cóż. Wymyśliłem ten festiwal, ale postanowiłem iść do przodu w realizacji moich zamierzeń popularyzatorskich i zorganizować imprezę, którą będą oglądać mieszkańcy całej Polski. Otrzymaliśmy także zaproszenia do Nowego Jorku, Chicago i Toronto, jednak, choć bardzo żałuję, jeszcze przez pewien czas nie powinienem latać samolotami ze względu na przebytą chorobę. Musiałem odłożyć te piękne plany na przyszłość. Wędrujemy więc po Polsce.

Nazwa imprezy – Europejski Festiwal im. Jana Kiepury, Przystanek Mielec, Kraków, Warszawa… Czy nie wzorował się pan na Jerzym Owsiaku i jego Przystanku Woodstock?

– Na nikim się nie wzorowałem, zresztą Przystanek Woodstock jest jeden w roku, a u nas już w pierwszym sezonie były: Mielec – ogromna hala, potem Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, wielka hala Areny w Łodzi i Sala Kongresowa w Warszawie. To pierwsza porcja Przystanków. Teraz zgłaszają się ojcowie różnych miast, większych i mniejszych, ale trudność polega na ułożeniu trasy z jakąś logiką, aby po koncercie w Szczecinie nie wypadał koncert w Przemyślu. Przecież w tym wędrującym festiwalu bierze udział orkiestra symfoniczna, chór, ośmiu-dziewięciu solistów, a ja niezmiennie prowadzę wszystkie Przystanki, które cieszą się ogromnym powodzeniem. Przychodzą tłumy. Np. w Mielcu, gdzie sala miała kilka tysięcy miejsc, pojawiła się publiczność z Rzeszowa, Tarnowa, Krakowa i Warszawy, a dwie panie przyjechały aż z Gdyni. Rozmawialiśmy po koncercie i czuliśmy się jak w wielkiej rodzinie.

Kultura dla milionów

Pańskie działania łączy idea dotarcia do jak największej liczby ludzi, za pośrednictwem telewizji lub w spotkaniach na żywo, tak jak Pavarotti, jak Ewa Michnik organizująca megawidowiska operowe we Wrocławiu.

– Jak Jan Kiepura, który pierwszy zrozumiał, że można z kulturą wysoką, z muzyką operową i operetkową wyjść do tłumów. To właśnie na Kiepurze wzorował się Luciano Pavarotti. Sam mi o tym powiedział. Ciągle nie tracę więc nadziei, że moja idea spotka się z zainteresowaniem któregokolwiek z decydentów w sprawach kultury. Sztuka nie może być hermetyczna. Rozumiem, że ma swoją wartość wykonywanie pięknej muzyki w filharmonii, ale oprócz tego, co bardzo popieram i propaguję, istnieją jeszcze widowiska masowe, które stały się w naszych czasach szczególnie popularne. Dlaczego zatem nie pokazać pięknej, wartościowej kultury, nie opowiedzieć o świecie opery wielu tysiącom ludzi naraz?

Lata temu uczestniczyłem w Przystanku na Starym Rynku w Krakowie, gdzie zebrało się 100 tys. słuchaczy. To było wspaniałe – i nadal jest możliwe. Doświadczenie mnie nauczyło, że aby zgromadzić takie tłumy, trzeba nad tym pracować wiele lat. Natomiast stracić tę publiczność można w jednej chwili. A potem już takiego zainteresowania nie będzie. Napisano do mnie, że w kawiarniach w Krynicy od stolika do stolika bywalcy przekazywali sobie wiadomość, że obecny „festiwal burmistrza” tak się miał do poprzednich „festiwali Kaczyńskiego” jak izba wytrzeźwień do Izby Lordów. Kiedyś o tym napiszę w książce.

Jest pan zgorzkniały?

– Nie, wręcz przeciwnie. Wierzę, że kultura wróci na należne jej miejsce. Tak jak było w minionych stuleciach. Prawdziwa sztuka musi zwyciężyć wszelkie przejawy amatorszczyzny.

Mimo wszystko pan w to wierzy?

– Nie na darmo nazywają mnie chorobliwym optymistą.

Bogusław Kaczyński – (ur. w 1942 r.) dziennikarz, publicysta i krytyk muzyczny, popularyzator opery, operetki i muzyki poważnej. Jako główne medium wybrał telewizję, gdzie stworzył wiele cyklicznych programów muzycznych, m.in. „Operowe qui pro quo”, „Zaczarowany świat operetki”, „Rewelacja miesiąca”. W plebiscycie tygodnika „Polityka” zaliczony został do grona 10 największych osobowości telewizyjnych XX w. Był też m.in. prorektorem Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie i dyrektorem Teatru Muzycznego Roma.

http://www.przeglad-tygodnik.pl

Kaczyński pochwalił Putina, a więc jest jego agentem, co chętnie potwierdzi każdy troll-gównojad.
Admin 

Komentarzy 56 do “Amatorszczyzna zamiast kultury”

  1. NICK said

    Jeden z największych ludzi sztuki przez duże S.
    Szkoda, że homoseksualista.

    Ale nie za to go cenimy… – admin

  2. JO said

    ad.1. Wydaje sie, ze Kaczynski nigdy nie obnosil sie ze swoja Ulomnoscia a przeciwnie, byl dumny ze swej Weiedzy I Pasji Klasyczna Muzyka, Sztuka w tym przede wszystkim Polska…

  3. Dzonyy said

    Pan Bogusław ma wiedzę, kompetencje, umie opowiadać, zjednywać sobie widzów, czy słuchaczy. Poza tym wielki szacunek za ciężką pracę nad sobą.

  4. jerzyczek said

    Bogusław Kaczyński… i owszem.
    Zachęcam do odwiedzenia strony Marka Dyżewskiego. Proszę się nie zrażać stroną poparcia L. Kaczyńskiego. Pan Dyżewski to jeden z najmądrzejszych mieszkańców Wrocławia, miasta, które nie potrafi skonsumować takiej postaci (jest bezrobotnym od kilkunastu już lat).

    http://marekjandyzewski.pl/index_kilka_tekstow.php

  5. Nemo said

    @1,2

    Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że B. Kaczyński jest homoseksualistą, bo jak słusznie zauważył pan Jo, nie obnosi się on ze swoją ułomnością. Skąd panowie macie takie informacje?

  6. NICK said

    Nieważne, P. Nemo, skoro nawet P. JO nie potępia… .

  7. Nemo said

    @6 NICK

    Wręcz przeciwne- bardzo ważne panie NICK. Jeżeli się kogoś o coś posądza, to należy się podeprzeć jakimiś dowodami. W przeciwnym wypadku jest to zwyczajna potwarz. Więc?

  8. Nemo said

    @NICK

    Jeszcze jedno. Proszę nie odbierać mojego komentarza jako atak na pana osobę; ja po prostu jestem ciekawy czy są jakieś dowody na domniemane skłonności B. Kaczyńskiego.

  9. NICK said

    Swego czasu dawno temu. Dobrze – było to w publicznych mediach… . Sam Kaczyński B. o tym mówił… .
    Teraz? Wystarczy wygooglować, np. ‚B. Kaczyński gejem’.
    I jeszcze niech Pan zwróci uwagę na uwagę – Admina (1).
    Czy to ważne? Dla mnie dość. Bo mam jedne standardy… . Lecz… .

  10. NICK said

    Aaa. I, jeszcze jedno. Jak zapodaję fakty – to są fakty!!!
    Jak oceniam, subiektywnie, rzeczy i osoby. To oceniam.

  11. Nemo said

    @NICK

    Dziękuję. Poszperam w sieci i wyrobie sobie zdanie, mając na uwadze to, ze można w niej znaleźć niekoniecznie wiarygodne informacje.

  12. Filo said

    Bandy, ktore teraz rzadza w Polsce uparly sie, zeby wmawiac Polakom, ze jestesmy ” integralna czescia Europy” i mamy sobie przyswoic kulture zachodnia, glownie amerykanska , a wiec wlasciwie nijaka ale za to dobrze wplywajaca na wynarodowienie Polakow represjami gorszymi niz policyjne bo maja charakter dobrowolny.
    To juz nie tylko chodzi o klasykow i wykonawcow klasycznej muzyki.
    Chodzi o to, ze nie mozemy liczyc na mlode talenty, bo te moga indywidualnie wystepowac w bardzo dziwnym programie: Mam talent albo przygotowywac sie do Tanca z gwiazdami.
    A te etiudy to za trudne, szmalcu w tym nie ma i za dlugo trzeba sie uczyc. Do tego za wlasne pieniadze.
    Stara kadra pedagowow juz sie kruszy a narybku nowego nie widac.
    Teraz modne sa inne dyscypliny, zupelnie niedyscyplinarne, bo narod zeby zdazyc sie wynarodowic musi isc z postepem.
    Podobno paraliz jest tez postepowy.

  13. Miet said

    No i jak to co raz częściej można zauważyć, znajdzie się jakaś „zaraza”, która sprowadzi dyskusję nad poważnym tematem na bocznicę.
    Od dawna już nie wierzę aby w Gajówce były to tylko przypadki.

  14. Nemo said

    @13 Miet

    Odwal się koleś ode mnie. I sam napisz bardziej konkretnie, zamiast coś tu ordynarnie insynuować pod moim adresem. Dla mnie sprawa domniemanego homoseksualizmu B. Kaczyńskiego nie jest poboczną kwestią, gdyż bardzo cenię jego osobę i dokonania. Pan Kaczyński jest uroczym człowiekiem pełnym ogłady i kultury osobistej. Ale to oraz fakt, że nie założył rodziny, nie znaczy od razu, że jest homosiem, capisco?

  15. NICK said

    P. Marucha. Nie chcę drążyć tego tematu. Bo, mimo wszystko, jest on oboczny. Niepotrzebnie go wywołałem. Jako autorytet może Pan go uciąć?

  16. Nemo said

    @9, 10 NICK

    Cóż panie NICK, poszperałem. Oprócz insynuacji i plotek na wątpliwej wiarygodności forach typu G…wybiórcze, nie znalazłem nic konkretnego. Czy zatem w tym przypadku zapodał pan fakty, czy też jednak ocenił pan subiektywnie B. Kaczyńskiego? A jeżeli zapodał pan fakty, to proszę o jakiś konkret. Pozdrawiam.

  17. Nemo said

    @15 NICK

    Panie NICK, bezpodstawne szkalowanie kogokolwiek, a zwłaszcza osób znanych i lubianych, NIGDY nie będzie dla mnie tematem pobocznym. Ale jeśli chce pan ten temat zamknąć, to niech tak będzie.

  18. NICK said

    Słabo Pan szperał… .Basta. Sorry.

  19. Nemo said

    @18 NICK

    Proszę o jeden konkretny link, albo faktycznie basta.

  20. Boydar said

    Mój wuj przegrał do Kaczyńskiego kupę forsy w karty. Byli dobrymi kolegami. Z tego co opowiadał (lat temu sporo), BK nie miał żadnej awersji do kobiet, wręcz przeciwnie. Ale to było 60 lat temu, upodobania się czasem zmieniają, nie wiem.

  21. NICK said

    (20) Wiesz. Nie podpuszczaj… . P. Boydar.

  22. Boydar said

    Nie podpuszczam, po prostu nie wiem. Ale na przykład mam znajomego, który na początku był normalny, potem przez naście lat wręcz przeciwnie, a teraz się ożenił, ma dziecko a do homików strzela grubym śrutem. Mam też czterech znajomych, którzy nigdy się nie ożenili, a żadnymi pedałami na 100% nie są. Znam też trzy zadeklarowane stare panny, nie będące lesbami. No i oczywiście nie mam na myśli osób duchownych ani zakonnic. No i jakie mam z tego wnioski wyciągać. Chyba takie, że jeśli BK jest lewy, to w najprzyzwoitszy możliwy sposób.

  23. NICK said

    A po co mi to tłumaczenie? Co miałem na temat Bogusia napisać – napisałem. Powyżej. Dziwne… .

  24. aaaaaaaaa said

    ……obierania ziemniaków w Zachęcie nie przebije …..nie ma szans ….to zbyt wysokie loty jak na Kaczyńskiego …..musiałby dostroić palce ..ćwiczyć latami …do takiej wirtuozerii trzeba się urodzić …..w końcu ziemniak to nie fortepian ……..
    prostota , uniwersalizm , syntetyczna forma …..a nie jakieś brzdąkadło z klawiaturą …

    ….to jest prawdziwa kultura z salonów ……….

  25. Marucha said

    Re 23:
    Panie NICK, bezstronnie patrząc, obsmarował Pan Bogusława Kaczyńskiego – nie przytaczając na to żadnych dowodów. Taka jest obiektywna prawda.
    Nie chodzi mi o to, czy Kaczyński jest, czy nie jest pedałem. Chodzi mi o kogoś innego. O Pana.

  26. Boydar said

    Po gówno, Panie NICK’u.

  27. Easy Rider said

    Ad 1 – NICK.

    Miało być o kulturze, nawet tej wysokiej, a zeszło na homoseksualizm. Panie NICK – czy naprawdę warto było wykolejać tę dyskusję, która mogła się stać o wiele ciekawsza? Czy Pan to tak przez przypadek, czy celowo? Czy sprawa domniemanego homoseksualizmu B. Kaczyńskiego naprawdę miała lub ma wpływ na jego działalność w dziedzinie upowszechniania kultury, szczególnie polskiej kultury? On nigdy nie afiszował się ze swoimi skłonnościami (o ile w ogóle je posiada), bo gdyby było inaczej, to pierwszy sięgnąłbym po kamień. Przyczyny, dla których mężczyźni nie zawierają związków małżeńskich, mogą być różne, niekoniecznie wynikające z odmiennej preferencji seksualnej.

    Może lepiej zająłby się Pan homoseksualizmem innego Kaczyńskiego, bardziej uprawdopodobnionym? Przecież nie kto inny jak sam Wałek powiedział kiedyś o nim publicznie, że „zaprosi Kaczyńskiego z mężem” – sądzę, że sam sobie tego nie wymyślił, zapewne podpowiedzieli mu to jego opiekunowie, którzy dysponowali odpowiednimi danymi operacyjnymi.

  28. Nemo said

    @27 Easy Rider

    NICK to troll.

  29. aaaaaaaaa said

    …biedny Kaczyński poszedłby śladem Christo zapakowałby fortepian w jakąś szmatę i byłby dzisiaj gigantem sztuki ……albo chociaż 4 minuty 33 sekundy ciszy i zostałby ogłoszony mistrzem muzyki ……a tak ……….

  30. Easy Rider said

    Ad 28 – Nemo.

    Tak to wygląda, chociaż wcześniej nie odniosłem takiego jednoznacznego wrażenia, a może było to prowadzone w sposób na tyle subtelny, że nie budziło gwałtownych reakcji. Pojawia się tylko pytanie: czy ten trolling wynika z głupoty, młodego wieku, braku wyczucia – czy może jest to praca zlecona? A może sam zainteresowany ułatwi nam odpowiedź na to pytanie?

  31. Dictum said

    Panowie! No i widziecie sami, co z Wami i z Waszym myśleniem zrobiła ta zaraza, która przylazła do nas przez ostatnie 20-30 lat z „cywilizowanego” Zachodu?! Za moich młodych czasów o tym się w ogóle nie mówiło głośno ani w towarzystwie, ani gdzie indziej, nie mówili też sami zainteresowani, a już na pewno nie obnosili się dumnie, jak to widujemy dzisiaj. Ponieważ istniało coś, co dzisiaj już niestety kompletnie zanikło (a dla młodych to już zupełna abstrakcja), mianowicie DYSKRECJA, która jest jednym z podstawowych elementów kultury osobistej. I ta dyskrecja dotyczyła zarówno jednej, jak i drugiej strony. Teraz świat za sprawą odgórnych mechanizmów wywalił wszystkie bebechy na wierzch, podeptał każde tabu. Jednak my starajmy się w tym nie uczestniczyć i nie roztrząsajmy sprawy, która akurat w wypadku p. BK jest kompletnie nieistotna. Jest to człowiek o dużej kulturze, znakomity fachowiec w swojej dziedzinie, interesujący rozmówca. Komu więc potrzbne są te wyżej wypisywane ustalenia?
    Nie tańcujmy tak, jak nam przygrywa i życzy sobie, żebyśmy tańcowali, łobuzeria, która nas rozpracowuje za pomocą tych inżynierii społecznych i innych diabelskich wynalazków.

  32. Boydar said

    Albo Go dopadli i ma lufę przytkniętą. Dla porządku, taka możliwość też istnieje.

  33. Nemo said

    @32 Boydar

    „Albo Go dopadli i ma lufę przytkniętą. Dla porządku, taka możliwość też istnieje.”

    Jak najbardziej możliwe panie Boydar. Mało prawdopodobne, ale możliwe. Choć bardziej prawdopodobny scenariusz wygląda tak, że po prostu, po raz kolejny, wylazło szydło z worka. Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.

  34. Nemo said

    @30 Easy Rider

    Jeszcze errata:
    „Tak to wygląda, chociaż wcześniej nie odniosłem takiego jednoznacznego wrażenia, a może było to prowadzone w sposób na tyle subtelny, że nie budziło gwałtownych reakcji.”

    Zgadzam się z panem- dokładnie w ten sposób zostało to przeprowadzone. Dobranoc wszystkim.

  35. aaaaaaaaa said

    @31

    dyskrecja to sprawa honoru jak to mówił Joachim major domus Lensbarona Ulrika Christiana Frederika Løvenwoldza z 8 części Gangu Olsena ……….

  36. aaaaaaaaa said

    @31

    świetny komentarz tak na marginesie …..
    socjotechniki robią ludziom wodę z mózgu …..temat zastępczy w postaci dobrej propagandy i już otumaniony lud pędzi jak stado tępych baranów………

    brak dystansu, brak myślenia i analizy ……….
    żydostwo które samo tworzy ów socjobełkot samo jest jego najlepszą ofiarą …

    ” rasa panów” i wszystko w temacie …..pranie mózgu u podstaw robi swoje ….

  37. NICK said

    A do czego Ty pijesz? P. Boydar?(32)? I, czemu, żeś się Pan zchamił we (26) ?
    Bo durne trole podpowiadały?

  38. Boydar said

    Nie musiałem się schamiać Panie NICK’u, bo chamstwo jest dziedziczne i mam tego tyle, że aż nie wiem co z nim robić. Co do zaś (26) to sam żeś Pan się prosił – „… a po co mi to tłumaczenie?…” Mnie długo błagać nie trzeba.

  39. NICK said

    Ble, ble, ble. Jak i reszta. Dzisiaj. Chyba ‚pogoda’. Proszę wszystkich dzisiejszych, czy „wczorajszych”. Uważnie, słowo po słowie, przeczytajcie. Mnie i siebie… . We malinach jesteście. Po imieniu wspominał nie będę… .

  40. Boydar said

    „… Ble, ble, ble. Jak i reszta …” – „Ignorantia non est argumentum”
    I coś w tym jest, bo moja pięcioletnia córka swego czasu rzekła to samo (ble, ble, ble), kiedy próbowałem jej zapuścić „Wilka i Zająca” w oryginale.

  41. Zdziwiony said

    Kaczyński pochwalił Putina, a więc jest jego agentem, co chętnie potwierdzi każdy troll-gównojad. Admin

    …To odebranie szansy kulturalnego, cywilizacyjnego awansu całemu pokoleniu przywodzi na myśl laicyzację w bolszewickiej Rosji. Zabraniano wtedy chodzić do cerkwi, a historyczne świątynie, często związane z dziejami narodu, wysadzano w powietrze, aby na ich miejscu budować baseny kąpielowe lub parki. Teraz te cerkwie odbudowuje się w szybkim tempie, a świątynie wypełniały się ludźmi. Tłumami młodzieży. Co więcej, w tych świątyniach pojawiają się prezydent i premier Rosji. Słowem, na przykładzie Rosji widać, że jest nadzieja, że okres barbarzyńskiego traktowania wysokiej kultury przeminie tak, jak przeminęła przymusowa „laicyzacja” w Rosji.

    Ale nie tylko w tej dziedzinie w Rosji jest łatwo zauważalna restytucja symboli przeszłości, a co za tym idzie powrót do tego co wielkie w tej kulturze. Wspomniał Pan o prezydencie i premierze obecnych tam na religijnych uroczystościach w cerkwi. Ale mówiąc w przenośni, prosimy zauważyć, że po tych uroczystościach obaj mogą udać się na wielki spektakl do nowego Teatru Maryjskiego.

    To jest swoisty fenomen. Z wielka uwagą oglądałem w telewizji uroczystość jego otwarcia. Chętnie bym tam pojechał. Znam dość dobrze Walerija Gergieva, z którym w Cannes wypiłem niejedno wino. Nie było to jednak możliwe, gdyż nie wolno mi podróżować samolotem ze względów zdrowotnych. Koncertem byłem zachwycony. Zbudowanie tak wspaniałego nowego teatru, obok istniejącego tam Cesarskiego Teatru, jest wydarzeniem niezwykłym w skali światowej.

    Tyle tylko, że tam mecenat nad takimi wydarzeniami sprawuje prezydent kraju…

    …który naturalnie zjawił się na inauguracji i nie siedział w loży honorowej, ale na widowni w trzecim rzędzie. Na ten wieczór, co jest niezwykle znamienne i wzruszające, zaprosił Maję Plisiecką, największą tancerkę drugiej połowy dwudziestego wieku, nazywaną na świecie „nieśmiertelnym łabędziem”. Do udziału w Gali zaproszono wielkie światowe gwiazdy. Między innymi Annę Netrebko,

    (…)

    Panie Bogusławie co Pańskim zdaniem trzeba zrobić aby operze przywrócić należne jej miejsce we współczesnej kulturze?

    Należy pracować dwukierunkowo. Po pierwsze, trzeba poświęcić większą uwagę edukacji publiczności. Nie tylko dzieciom, młodzieży i studentom, ale również i dorosłym. Należy prezentować jak najczęściej przedstawienia specjalne, które powinny być poprzedzone fachowym i atrakcyjnym w formie wprowadzeniem. Po drugie, należy przywrócić operze jej dawny patos i naturalność. Nie mówię, że przykładowego Glucka należy grać w antyczny sposób, że śpiewaczki powinny występować owinięte w prześcieradła. Powinniśmy szukać nowych środków wyrazu, ale nie możemy tworzyć dziwolągów wypaczających istotę granej opery. Jeśli oglądam „Traviatę”, to chcę widzieć XIX wiek i ludzi żyjących w tamtej epoce. Wiek, który już co prawda przeminął, ale który mamy w sercach i jest dla nas nadal bardzo ważny. Opery wtedy napisane powinno się grać i wystawiać tak, jak zostały stworzone. Może na scenie nie być żadnych dekoracji, można operę wystawić w ascetycznej scenerii, ale przynajmniej kostiumy powinny podkreślać, że przenosimy się do konkretnej epoki. Innymi słowy wszystko powinno być wizualnie skomponowane w taki sposób, abyśmy patrząc na dzieło powiedzieli: „Ale to były piękne czasy. Czasy cudownie ubranych pań, eleganckich panów, żyjących w świecie wyszukanych manier”. Po to między innymi chodzimy do teatru, żeby ożywić dawny czas. Pytam więc, dlaczego współcześni reżyserzy nam to odbierają…

    http://opera.info.pl/index.php/wybieram-sie-z-ada-sari-na-monte-napoleone-wywiad-z-boguslawem-kaczynskim-czesc-pierwsza

  42. NICK said

    Zakładam, że rozumiem. Ach, tam, rozumiem!
    Tylko, jedno, drobne, pytanie. Dlaczego przyłączyliście się do ‚chóru’? Unych?
    I, po co… .
    To, co. było do powiedzenia, w dzisiejszych tematach, zostało. Powiedziane.Jeszcze raz proponuję: zdanie po zdaniu, słowo po słowie, spokojnie, przeczytać.

  43. Boydar said

    Musisz Pan to jakoś przełknąć, że niektórzy z tej wyższej półki nie klaszczą radośnie na widok Pańskich postów. A patrząc z innej strony; czy jeśli jem śniadanie (zdarza mi się czasami), to przyłączam się tym samym do chóru zatwardziałych śniadaniożerców ?

  44. Boydar said

    Eksperymenty z prowokacjami, są dość ryzykowne, cbdo.

  45. NICK said

    Ależ (42). P. Boydar. Nie będę przełykał! Straw nie swoich. Pozostając z oczywistym szacunkiem. Dla guru. Moje strawy-dzisiejsze. Komentarze wszelakie. Nie odniósł się Pan. Oj, przecież: odniółsł. Brzydko, wiedząc iż racji nie mieli. A i Gospodarz ważył mnie lekce. Mam być pożytecznym popychadłem? Idiotą?………….. .NIE.

  46. Boydar said

    „NICK, ja Ci trzy razy łódkę przysyłałem”

  47. Filo said

    Przykre.
    Powyzsza dyskusja swiadczy wlasnie o procesie wynaradawiania polskiej kultury, na temat ktorej nawet dyskusja jest niemozliwa.
    Homoseksualizm byl w Polsce zawsze. Ale pedaly sie ukrywaly w cieniu wlasnych sypialni i nie wychodzili na ulice z wrzaskiem i glupimi haslami. Nie mialy zadnego poparcia spolecznego. Dezaprobata spoleczna nie potrzebuje statutowych ustaw poniewaz normalne spoleczenstwo posiad samoregulujace mechanizmy zachowawcze..
    Nie mam zielonego pojecia jakiej orientacji jest dyskutowany Kaczynski.
    Ale nie wychodzi na ulice ubrany w tecze i tatuaze.
    Zajmuje sie promowaniem kultury a nie pedalstwa. I chyba to jest istotne.
    Niestety, Zachod nam wbil klina w nasze zycie kulturalne i intelektualne: mamy zajmowac sie pedalstwem, biznesem, prowokacjami, prostactwem i plotami o celebrytanach.
    I o tym, zdaje sie, niesmialo wspomina BK w wywiadzie: o idolach falszywej kultury i zle pojmowanych talentach mlodych ludzi.
    I o tym do czego sluza obecnie media.

  48. Filo said

    Admin
    Kaczynski pochwalil Putina bo mu pewnie Putin zaplacil.
    Marucha tez dostal pare rubli bo zamiescil taki wywiad na swoim forum.
    No to moze i mnie sie cos dostanie, jak przypomne, ze Putin przeznaczyl miliard dolarow na odremontowanie i utrzymanie Bolszoj Teatru . Efekt byl nieprawdopodobny.
    Naturalnie, nasze demokratyczne media bardziej zajete byly Woodstockiem i roznymi grajkami.

    A przeciez oprocz klasycznej kultury zawsze mozna znalezc czas i miejsce dla publicznej rozrywki:

    Vorobievy gory :

  49. Miet said

    Re.14.
    Nemo – człowieku, nie wiem na jakich przesłankach i w oparciu o jaką pokrętną logikę, doszedłeś do wniosku, że ja się do ciebie dowalam?
    Gdybyś to chociaż był ten Nemo od Juliusza Verne’a, to może , nawet, jak nie jestem pedałem, to bym się zainteresował – ale tak, to oświadczam wszem i wobec, że nie jesteś w moim typie – absolutnie nie.

    A może trafiłem w sedno i na zasadzie starego porzekadła – uderz w stół a nożyce się odezwą?
    Coś mi na to wygląda.

  50. Nemo said

    @49 Miet

    „Nemo – człowieku, nie wiem na jakich przesłankach i w oparciu o jaką pokrętną logikę, doszedłeś do wniosku, że ja się do ciebie dowalam?”

    Dobrze wiesz i nie pogrywaj ze mną, bo takich drobnych cwaniaczków jak ty to nosem wciągam. I daruj sobie swoje złote myśli- widocznie słabo znasz gajówkę i jej specyficzny a zacny klimat, by wiedzieć, że tu bardzo często zbacza się z tematu w miarę rozwoju dyskusji i pojawiania się różnych, kontrowersyjnych komentarzy.

  51. NICK said

    A tak ogólnie.
    „Political correctness”/dziczenie obyczajów.
    Nie lubię. Amen, Panie.

  52. Miet said

    Re.50.
    Po pierwsze Nemo, to pierwszy sobie pozwoliłeś mnie tykać, nie pytając czy sobie tego życzę.
    Po drugie, to tym pociąganiem nosem, sam przyznajesz, że jesteś smarkaczem i to widać z twoich wypowiedzi.
    Po trzecie, to ja w Gajówce jestem od jej zarania – więc daruj sobie te próby pouczania mnie czym jest Gajówka.
    A na koniec, to obetrzyj sobie ten kinol bo gil ci wisi do samego pasa.

  53. Boydar said

    Znam takiego, co kiedyś jabłka oferował w promocji, cudze zresztą, jak się okazało. Też dość dawno. Ale to oczywiście niesmaczny żart, w przeciwieństwie do tych jabłek, choć robaczywe w sumie były 🙂

  54. Nemo said

    @50 Miet

    Posłuchaj gnojku- z takimi jak ty w zasadzie nie dyskutuję ale dla ciebie uczynię wyjątek. We wpisie nr.13 piłeś do mnie więc się nie wypieraj, OK? Sam sobie obetrzyj kinol, bo twoje dziecinne tłumaczenie jasno wskazuje na gimbusowy stan; ewentualnie ubóstwo intelektualne. Na gajówce jesteś od zarania? Dziwne, że cię wtedy nie spotkałem.

    Pan Mietek jest to chyba od samego początku.
    Nie rozumiem, o co chodzi w tej kłótni.
    Admin

  55. Boydar said

    Panie Nemo, bez nerwów, ludzie czytają i co trzeba, rozumieją. Przeważnie też, rzadko artykułują wątpliwości. Tu nie da się zastosować rozwiązań siłowych, a wybór broni wypada oddać przeciwnikowi. Honorowo.

  56. Nemo said

    @55 Boydar

    Od razu jestem spokojniejszy panie Boydar. Dziękuwa 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: