Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Plutonowy Stefan Karaszewski – sam przeciwko 60 niemieckim czołgom

Posted by Marucha w dniu 2014-10-06 (Poniedziałek)

Dla każdego nacjonalisty pamięć o bohaterach, którzy poświęcili swoje życie dla Polski, jest czymś oczywistym. W naszej historii mieliśmy wiele przykładów osób, które swoją postawą udowadniały, iż wierność jest silniejsza niż ogień.

Jedną z nich jest plutonowy Stefan Karaszewski, żołnierz 85 Pułku Strzelców Wileńskich.

Rankiem 1 września 1939 r. niemiecka armia dokonała inwazji na Polskę. Piątego dnia wojny kolumna czołgów 4 Dywizji Pancernej Wehrmachtu przerwała front nieopodal Moszczenicy w dzisiejszym powiecie piotrkowskim.

Wchodzący w skład Armii „Prusy” 85 Pułk Strzelców Wileńskich rzucił się do odwrotu, by uniknąć okrążenia. Na stanowisku ogniowym pozostał jeden człowiek, mający ubezpieczać wycofujących się kolegów. Miał przygotowaną skrzynkę z granatami, zabrał ze sobą kilka karabinów. To wszystko przeciwko 60 niemieckim czołgom.

Plutonowy Karaszewski doszczętnie zniszczył sześć czołgów, kilka innych znacznie uszkodził. Samotna walka trwała dwie godziny. Żołnierz nie miał zamiaru oddawać się w niemiecką niewolę. Odbezpieczył swój ostatni granat…

Jego kolegom z 85 Pułku udało się bezpiecznie wycofać.

Dziś, gdy „autorytetami” i „patriotami” są demoliberalne kreatury z lewicy i prawicy, brak takich osób jak plutonowy Karaszewski jest widoczny bardziej niż kiedykolwiek w polskiej historii. Bohaterowie żyją wiecznie!

Na podstawie: wprost.pl
http://www.nacjonalista.pl

Komentarzy 7 do “Plutonowy Stefan Karaszewski – sam przeciwko 60 niemieckim czołgom”

  1. ERROR 404 NSZ said

    Cześć i chwała bohaterom.Żeby obecnie młodzi ludzie uczyli się o takich wspaniałych postawach na lekcjach a nie o tęczy na Placu Zbawiciela,
    to o Polskę moglibyśmy być spokojni…Dziękuję za to wspomnienie o plut. Stefanie Kraszewskim…

    Życząc Bożego dnia , ERROR 404 NSZ,Białystok

  2. AlexSailor said

    Takich mieliśmy żołnierzy i oficerów.

    Panie przyjmij go do nieba.

  3. adsenior said

    Cześć i chwała BOHATEROM. Wieczny odpoczynek, racz mu dać Panie.

  4. Marucha said


    Marian Hemar, żydowski Polak.

  5. JO said

    …wstyd mi, ze jestem takim tchurzem…

    Panie Boze, nie chce w sytuacji, gdy Polska jest Mordowana umierac na Lozu Smierci, Ojcze Moj daj Mi sile bym zanim odejde z tego Swiata, jak Noworosjanie bronil Ojczyzny z bronia w reku I zabierajac ZYCIE mordercom, napastnikom, krzywdzicielom Polskiego Rodu tak oddal mego Ducha.

    JO

  6. NICK said

    Amen P. JO.
    Tak Nam dopomóż Bóg!

  7. SWO said

    Cyt.

    „Wszyscy zainteresowani wiedzą o naszych bohaterskich jednostkach zapasowych stawiających opór Wermachtowi samymi karabinami, bez karabinów maszynowych, moździerzy, słowem bez ciężkiej broni wsparcia piechoty; albo z armatami szkoleniowymi bez przyrządów celowniczych.

    Ale pod Dęblinem w Stawach w centralnej zbrojowni RP, leżało sobie ok 300 tysięcy karabinów, kilka tysięcy karabinów maszynowych, kilkaset armat, nieprzeliczone jak na polskie warunki zapasy amunicji (kilkadziesiąt składów kolejowych z amunicją ), kilka pociągów cystern z beznzyną czyli wyposażenie dla lekko licząc 10 nowych dywizji piechoty.

    Wszystko to zostało w 2-giej dekadzie września spalone i wysadzone powietrze…”

    „Niektóre polskie garnizony do niemieckiej granicy miały niecały dzień marszu, ale wsadzano je do wagonów i wieziono przez kilka dni. (…) jednostki z Polski południowo-wschodniej były wywożone na północny-zachód i tym samym jakby głębiej wchodziły w ukształtowany geograficznie worek okrążenia całej Polski.

    Np. 5 dywizja ze Lwowa miała w planach rozwinąć sie w okolicach Kutna. Dojechała tylko do Warszawy i w dniu 9 września stanowiła trzon obrony stolicy.

    Ale przeciez już 12 września, nie czołgi niemieckie , tylko piechota niemiecka ze Słowacji podeszła pod Lwów,
    który musiał być broniony przez jednostki marszowe i zapasowe pułków lwowskich walczących wtedy w Warszawie…”

    „Hitler pierwotnie wydał rozkaz uderzenia na Polskę w dniu 26 sierpnia. I jak wiadomo cały pierwszy rzut niemieckiej armii wtargnięcia, w tym większość sił pancerno-motorowych i lotnictwa była już przygotowana , a nawet wieczorem 25 sierpnia wyszła na pozycje wyjściowe. (…) Nikt w Polsce nie ogłaszał mobilizacji , nie stawiał jednostek w trybie alarmowym, nie obsadzał granicy. Lotnictwo w całości stało sobie na lotniskach rozpoznanych przez wroga. A w Warszawie , w Sztabie Generalnym sobie spali.

    Ktoś kiedyś zadał sobie trud, żeby porównać jakie polskie siły były gotowe do walki w dniu 26 sierpnia na trasie działania niemieckiego XVI-go Korpusu Pancernego ( Czestochowa, Mokra do Warszawy ). We wrześniu przebijanie się przez kolejne linie polskiej, wprawdzie słabo skoordynowanej, ale jednak obrony zajęło niemieckiemu korpusowi 8 dni. W sierpniu opór mogłyby stawić jedynie pojedyncze bataliony, jednostki garnizonowe – zupełna prowizorka i bezsiła. Można sobie wyobrazić jaka to byłaby jatka i wstyd…”

Sorry, the comment form is closed at this time.