Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zwieramy szeregi – i pośladki

Posted by Marucha w dniu 2014-10-06 (Poniedziałek)

Jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej! Wszystkie doniesienia niezależnych mediów głównego nurtu zgodnie wskazują, że Rosja pod przewodnictwem złego zimnego czekisty Putina przeżywa – jak mawiał Witkacy – los ultimos podrigos, a dni samego zimnego czekisty wydają się policzone.

On sam jednak najwyraźniej nic o tym nie wie („minister, co przetrzymał dwieście mów w Genewie ugryzł w nogę sąsiada i sam o tym nie wie”) i zachowuje się jakby nigdy nic – aż Nasza Złota Pani musi mu telefonicznie przypominać, że Rosja ma obowiązek mitygować na Ukrainie separatystów, którzy właśnie szturmują i szturmują lotnisko w Doniecku, ale ponoszą same straty, podczas gdy broniące go ukraińskie wojska desantowe, jak zresztą zwykle, nie ponoszą żadnych strat.

Czegóż chcieć więcej? W takiej sytuacji nawet ewentualne uderzenie złego Putina na nasz nieszczęśliwy kraj musiałoby doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa naszej niezwyciężonej armii, która też żadnych strat by nie ponosiła, zadając je ruskim szachistom.

Taka perspektywa niewątpliwie sprzyja wojowniczym nastrojom w Polsce, mimo że Niemcy właśnie ogłosiły, iż w razie czego nie będą mogły nam pomóc, bo Bundeswehra nie ma broni. Niemcy nie mają broni! No i co tu gadać o postępie, kiedy za Hitlera taka rzecz nigdy by się nie zdarzyła!

Mniejsza jednak z tym, bo w takiej sytuacji tombe dans les ruines doktryna obronna III RP. Jak wiadomo, była ona ufundowana na milczącym założeniu, ze naszych interesów państwowych do ostatniej kropli krwi będzie broniła Bundeswehra. Ale jakże ma ona ich bronić, skoro nie ma broni? Ładny interes!

Całe szczęście, że pan ambasador Schnepf, który dotychczas puszczał Amerykanom „Pokłosie”, żeby jeszcze lepiej przekonać ich o polskim antysemityzmie, teraz rozwinął niebywałą aktywność w kierunku rozszerzenia polskiego eksportu do USA że szczególnym uwzględnieniem jabłek, na które specjalnie zawzięli się ruscy szachiści. Ponieważ Unia Europejska jakoś nie chce rekompensować sadownikom poniesionych z tego tytułu strat, dyplomatyczna ofensywa pana ambasadora Schnepfa pokazuje, że nasza biedną ojczyznę czeka jeszcze przyszłość.

Oto Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło, że „zagospodaruje” młodzież „dla obronności kraju”. Znaczy się – weźmie niesfornych kibiców i „faszystów” w kamasze, gdzie zostaną ostrzyżeni i nafaszerowani ideologią politycznej poprawności przez starych politruków, co to jeszcze samego znali Stalina.

Tym bardziej, że właśnie pani premierzyca Ewa Kopacz ogłosiła w Sejmie expose swojego rządu, z którego wynika, wbrew temu, co głosili malkontenci, iż lepiej już było – lepiej dopiero będzie. Jak obliczyli naprędce ekonomiści, spełnienie tylko niektórych obietnic kosztowałoby co najmniej 100 miliardów złotych, a przecież pani premierzyca nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa o swojej szczodrosci.

„Nie mam głowy, jak ty to uzbierasz” – śpiewała jeszcze za pierwszej komuny Izabela Trojanowska, ale przecież możemy się domyślić, że tak jak zawsze, to znaczy – przez rabunek podatników i zwiększenie długu publicznego. To by wskazywało na kontynuację, ale żydowska gazeta dla Polaków piórem Jarosława Kurskiego podnosi co innego – że mianowicie pani premierzyca „przecięła pępowinę” łączącą ją dotychczas z Donaldem Tuskiem – no bo z razwiedką pępowiny chyba nie odważyłaby się przeciąć, nieprawdaż?

Na to wskazują również lizusowskie komentarze funkcjonariuszy poprzebieranych za dziennikarzy niezależnych mediów głównego nurtu, na wyścigi podkreślających „samodzielność” pani Kopacz Ewy. Tak to podkreślają, jakby były jakieś wątpliwości, a przecież żadnych wątpliwości być tu nie może, chociaż pan Włodzimierz Czarzasty, w swoim czasie uczestniczący w „grupie trzymającej władzę” powiedział, iż pani premierzyca kartkę z wypisanym składem swego gabinetu od kogoś „dostała”.

Jak tam było, tak tam było – ale teraz najwyraźniej jest rozkaz, by eksponować samodzielność rządu, dzięki czemu bezpieczniackie watahy będą mogły skuteczniej ukrywać okupację naszego nieszczęśliwego kraju. A czego oczy nie widzą o to serce nie boli, więc jest szansa, że wszyscy będziemy szczęśliwsi jeszcze bardziej niż teraz. Bo jakże tu nie być szczęśliwym, kiedy nawet pan prezes Jarosław Kaczyński publicznie uścisnął dłoń Donaldu Tusku? Na naszych oczach lider płomiennych szermierzy patriotyzmu uścisnął dłoń hersztowi obozu zdrady i zaprzaństwa? Kibole i „faszyści” pójdą w kamasze, gdzie wybiją im z głowy wszelkie pomysły o wysadzaniu w powietrze „układu okrągłego stołu”, poczem na wszelki wypadek zostaną wysłani, jeśli nie do Afganistanu, to na wojnę ze straszliwym kalifatem, gdzie – jak przewidział Adam Mickiewicz – „wódz będzie gromił Murzyny, a wzdychał do kraju”.

Tymczasem w kraju będzie na przemian rządził jak nie obóz zdrady i zaprzaństwa, to obóz płomiennych szermierzy patriotyzmu, bo ani jeden, ani drugi nie będzie musiał obawiać się ryzyka pojawienia się politycznej alternatywy. Oto bowiem właśnie rozpada się dziwnie osobliwa trzódka biłgorajskiego filozofa, zaś znienawidzony Janusz Korwin – Mikke został skarcony przez przewodniczącego Schulza od czego natychmiast spadły mu sondaże.

Nawiasem mówiąc Czytelnik nadesłał mi spisane mową wiązaną sprawozdanie z rozmowy przewodniczącego Schulza z Januszem Korwin-Mikkem, które niżej podaję do wiadomości – bo nie jest światło, by pod korcem stało:

„Zawołał Schulz Korwina do biura: ja mu pokażę jak działa cenzura. Wezmę do siebie go na przesłuchanie i takie walnę mu piękne kazanie, że o wolności pieprzyć przestanie. Siedli oboje naprzeciw na krzesłach, tłumacz przy stole cierpliwie czeka. Zdjął marynarkę, podwinął rękawy, podał ciasteczka i po kubku kawy… – Proszę pozwolić, że panu odczytam jaki jest problem i jaka przyczyna, że pana skarcę, jak ojciec syna. Otworzył notatnik, chrząknął dwa razy i wykład piękny czytać zaczyna: „Wy polskie świnie, wy raso podrzędna, wy…” – Oj przepraszam, tu mała pomyłka; to przemówienie mojego stryjka, co je wygłaszał przed wojną w Reichstagu, zanim go Ruskie zamknęli w gułagu. Ja panu powiem trochę inaczej. Po ludzku, po prostu, jak poseł posłowi. Nie mówi się „Murzyn”, mówi się „Czarni”, mówi się „Afro” lub „Kolorowi”. Murzyn to kiedyś był na plantacji, a teraz, odkąd już je w restauracji, to „Czarny”, albo „Afrykopolak”. Czy pan rozumie, co do pana mówię? -Nie, nie rozumiem, bardzo mi przykro… – Pan nie rozumie?! – Ja nie rozumiem. – No ale jak to? – No ale tak to. – No ale wszyscy… – Kto to są „wszyscy”? – No to ja nie wiem, jak pana przekonać. I zaczął ględzić o tolerancji, XX wieku i elegancji. Gadał godzinę, jak przekupa stara, a Korwin w tym czasie uciął se komara. Ględził bez przerwy i jak najęty, patrzy, a Korwin ma oczy zamknięte. – Hej, proszę pana, czy pan mnie słucha? Czy pan już wie, jak zwiemy Cz…..a? Korwin się ocknął, patrzy na niego, a tłumacz stoi, cierpliwie tłumaczy. – Dlaczego tak stoisz, drogi kolego? Usiądźże z nami, wypij jednego, a nie się gibasz, jak Kunta Kinte! Schulz nie wytrzymał, stanął na baczność, rękę wyciągnął w przedziwnym geście. – Raus i wynocha z mojego biura! Z panem nie można o tolerancji! Gestapo wezwę i SS-manów! Oni już szybko ci wytłumaczą, jak się odnosi do rasy panów!!! Korwin nie przejął się słowami Schulza. Starego komucha, komucha, który nie zdążył nawet zrobić matury. Jeszcze niedawno był zwykłym księgarzem, jak jego poprzednik, co był malarzem.”

Czegóż chcieć więcej? Jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej!

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 14 do “Zwieramy szeregi – i pośladki”

  1. Ex said

    Forma krótka -> forma długa
    Tatar -> Tatarzyn
    Turek -> Turczyn
    Węgier -> Węgrzyn
    Maur – > Murzyn

  2. Kronikarz said

    – ))

  3. veri said

    „Zydowska gazeta dla Polakow” –

    – jak zydowska to dla Zydow …z higienicznych wzgledow Polak gowna nie wezmie do reki ( Zydzi nie maja przed niczym oporow … nawet ‚bzykaja’ wlasne corki / vide zydowski filozof i etyk Hartman / ) .

  4. Easy Rider said

    Ad 1.

    Co ma Maur wspólnego z Murzynem? To zestawienie ma taki sens, jak niegdysiejsze (1968) hasło „Syjoniści do Syjamu”. Nie słyszałem, aby w języku polskim istniała długa forma Maura lub krótka forma Murzyna.

  5. Ex said

    @4 Jaka jest etymologia słowa Murzyn i kiedy ono powstało?

    Wyraz Murzyn jest w języku polskim zapożyczeniem używanym od XIV wieku. Powstał od łacińskiego przymiotnika maurus, który znaczył ‘czarny’, stąd w pewnym okresie funkcjonował rzeczownik maur oznaczający człowieka o czarnej, także o ciemnej skórze (np. w okresie romantyzmu Maurami często określano Arabów). Na skutek pewnych zmian fonetycznych w rdzeniu i po dodaniu przyrostka -yn powstał wyraz Murzyn, który ma podobną formę także w innych językach słowiańskich.
    http://www.poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php

  6. Easy Rider said

    Ad 5.

    Teorie dotyczące etymologii słowa „murzyn” są różne (np. od słowa muezin oznaczającego Turka). Problem ma jednak charakter nie tyle językowy, co antropologiczny. Maurowie to były ludy arabskie, zaliczane do rasy białej (gałąź semicko-chamicka), natomiast określenie „Murzyn” w języku polskim oznacza człowieka o czarnej skórze i negroidalnych rysach twarzy, których to cech Arabowie nie posiadają.

  7. Ex said

    @6 Sam to wymyśliłeś czy powołujesz się na jakieś źródła?

    ps
    29 minuta:http://youtu.be/jLArXDhgSnw?t=28m56s

  8. Easy Rider said

    Ad 5, 7.

    Ta etymologia rzeczywiście ma charakter historyczny, jednak musiało wiele czasu upłynąć, aby z Maura powstał Murzyn, a jednocześnie – zatarł się w powszechnej świadomości związek tych dwóch słów. Moja uwaga wynikała stąd, że o ile w pozostałych wymienionych (1) przypadkach funkcjonują w języku obie formy – krótka i długa (ta druga archaiczna, ale zrozumiała) i ich związek jest oczywisty, to nikt dzisiaj nie powie na Murzyna – Maur, gdyż byłoby to kompletnie niezrozumiałe.

  9. bardzo said

    Nie chce misie powolywac na zadne zrodla, bo sprawa jest smieszna i niewazna. Ale bylo tak, ze jak Sobieski dorwał do niewoli jednego agę tureckiego, to on miał czarna morde i nazywał sie Muzin. I tak zostalo. W polskim jezyku murzyn pisze sie z małej litery i nie jest to okreslenie obraźliwe.

    Wkrótce obrazą natomiast stanie sie nazwanie kogos Polakiem.

    Dobranoc Państwu.

  10. Boydar said

    To jest Bardzo przekonywujące, serio.

  11. Ex said

    @9 Bardzo mało prawdopodobne, bo to sformułowanie musiałby trafić do powszechnego użytku. Jak? Natomiast z łaciną jak najbardziej.

    @8 W jednym przypadku przetrwała forma krótka, w innym długa różne rzeczy na to wpływają. Węgier, Turek czy Tatar są obecni w naszym kręgu kulturowym lub okolicach, a Maur nie. Maur był postacią prawie fikcyjną, wiec określenie było „martwe”. Pojawiło się w pewnym momencie w formie długiej i zostało przypisane do tego co określa się też mianem Afrykańczyk. Wpisz do wyszukiwarki Mauro, to jest imię w kręgu kultury latynoskiej – dlaczego? To chyba oczywiste.

    Określenia jak „czarnuch” czy „żółtek” zostały przywleczone razem z tłumaczeniami amerykańskich filmów. W Polskim języku nie ma rodzimych obraźliwych określeń związanych z kolorem skóry, bo nie mieliśmy z nimi do czynienia (inaczej niż np określenie parch – przypuszczam, że to jest nasze, przez nas wymyślone i pewnie nie jest to nasze ostatnie słowo) a poza tym rasizm jest pojęciem ze świata zachodniego, dla nas obcym (Maur od Mauretanii ).

  12. akej said

    @ 9
    On chyba nazywal sie Murzin.

  13. Filo said

    E, tam…!!
    Otello byl czarny

  14. Brat Dioskur said

    Ho,ho …temu zwieraniu posladkow na pewno beda przeciwni sodomici i kto wie,czy Michalkiewicz nie kwalifikuje sie do oskarzenia o sianie jezyka nienawisci?Na razie sosdomitom i jego patronowi z UJ sekunduje dzielnie nowa ministerka o jakze wymownym nazwisku -Fuszera!Przejeja ona ,toczka w toczke rozumowanie Hartmana i niczego zlego nie widzi w dyskusji o ewentualnych implikacjach wynikajacych z przyzwolenia na uprawianie kazirodztwa.Czas wiec najwyzszy (chyba ,ze Ruscy wkrocza ) zeby przygototwywac sie do wyborow ,bo jak tak dalej pojdzie to patologie zostana wpisane w konstytucje.Pisze o tym juz od lat ,ale dopiero teraz mezykowie stanu z PiSu w koncu pojeli ,ze wybory w Polsce sa falszowane i wychodza z inicjatywa ustanowienia mezow zaufania na wszystkich szczeblach machiny wyborczej wlacznie z PKW.
    Na razie ekstytuja sie data 9.X. bo w dniu tym wojska polskie wkroczyly na Kreml.Okazuje sie ,ze Kluby Gazpola objely patronat nad bitwa pod Kluszynem ….czyli konie kuja a zaba podstawia lape!

Sorry, the comment form is closed at this time.