Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o NATO może się samo rozbroić…
    ? o Wolne tematy (58 – …
    Yagiel o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Co nam zrobili ruskie
    Głos Prawdy o Co nam zrobili ruskie
    Anzelm o NATO może się samo rozbroić…
    plausi o Położyć kres patologii
    Anzel o Położyć kres patologii
    Anzelm o Położyć kres patologii
    bardzo o Wolne tematy (58 – …
    Emilian58 o Schiller na liście Ukraiń…
    prostopopolsku o Żydowska kloaka przetacza się…
    bryś o Co nam zrobili ruskie
    Us o Wolne tematy (58 – …
    revers o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

6 mitów na temat Świętej Inkwizycji

Posted by Marucha w dniu 2014-10-07 (Wtorek)

Słysząc o Inkwizycji większość współczesnych ludzi przed oczyma wyobraźni widzi płonące stosy i miecze zakonników rozbijające głowy niewiernych. Nic bardziej mylnego – historia Inkwizycji to jedna z najbardziej kłamliwie zmitologizowanych opowieści w dziejach świata.

Poznaj sześć głównych mitów na temat Świętej Inkwizycji. Nie daj się oszukiwać historycznym ignorantom!

1. Niesprawiedliwość procesów Inkwizycji

To nieprawda, że inkwizytorzy byli jednocześnie prokuratorami, sędziami i katami. Procesy inkwizycyjne były wyjątkowo niespieszne i drobiazgowe, opatrzone dodatkowymi zabezpieczeniami korzystnymi dla oskarżonych. Surowo karano świadków składających fałszywe zeznania. Istniała możliwość odmowy zeznań (nieznana w ówczesnym sądownictwie). Co więcej, sędziowie sprzeniewierzający się zasadom procesu byli odwoływani – stanowili bowiem zagrożenie dla autorytetu Kościoła.

2. Inkwizycja to tortury

Tortury były w czasach inkwizycji domeną władz świeckich – papież Aleksander IV zakazał duchownym uczestniczenia w tym procederze. Sama Inkwizycja zabraniała np. torturować dzieci, starców czy kobiet w ciąży. Nigdy nie torturowano oskarżonych na rozprawie wstępnej, a jedynie wówczas, gdy wina została niezbicie udowodniona, a oskarżony jej zaprzeczał. Mało tego, wydobyte tak przyznanie się do winy musiało być dobrowolnie powtórzone nie szybciej niż po 24 godzinach – to ewenement na skalę tamtych czasów!

3. Inkwizycja wszystkich paliła na stosie

Nic bardziej mylnego. Spośród wszystkich, którzy stanęli przed obliczem Inkwizytora najwyżej 1,5 proc. zostało skazanych na śmierć. To maksimum kilka tysięcy ludzi w ciągu kilku stuleci – więcej ofiar przyniosły wypadki samochodowe, do których doszło na świecie w ciągu dwóch, czy trzech ostatnich dni! O wiele częściej niż heretycy w krajach katolickich płonęły czarownice w krajach protestanckich. Karami Inkwizycji często była ofiara na Mszę św., nakaz noszenia okrycia pokutnego, cenzura czy… areszt domowy.

4. Inkwizycji bali się wszyscy

Nie wszyscy, ale ci, którzy dopuścili się jawnego szerzenia niebezpiecznych herezji. Inkwizycja cieszyła się bowiem szerokim poparciem społecznym – herezja stawała się wszak wykroczeniem przeciwko porządkowi świeckiemu. Często ów sąd wyręczał też świeckich władców chcących pozbyć się heretyków.

5. Inkwizycja sądziła wyłącznie światłych naukowców

W dyskusjach o Inkwizycji często pojawia się argument sądzenia uczonych – zawsze pada nazwisko Galileusza [któremu nb. włos z głowy nie spadł – admin]. To jednak tylko kilka osób, maleńki promil – inkwizycja orzekała głównie w sprawach wyznawców obłąkanych idei, gotowych w imię swoich herezji przemienić świat w jeden wielki obóz koncentracyjny. Gdyby Inkwizycja działała w XX wieku, zwyrodnialcy i szaleńcy typu Rosenberga, Goebbelsa, Mengele czy Łysenki, nie zyskaliby możliwości realizacji swoich pomysłów.

6. Inkwizytorzy to potwory rodem z „Imienia róży”

Jednym z najbardziej znanych dziś Inkwizytorów jest Bernard Gui – przedstawiony w powieści „Imię róży” jako żądny swądu palonych czarownic psychopata. W rzeczywistości zakonnik ów był sumiennym i dbającym o rzetelność procesu sędzią. Sam Umberto Eco – twórca zakłamanego obrazu dominikanina w powieści przeniesionej na ekrany kin – przyznał się, że oczernił tę postać, bo „pasowało mu to do koncepcji”. A ojcu Bernardowi już za życia przypisywano cudowne uzdrowienia, domagając się nawet jego kanonizacji.

http://www.pch24.pl

Przeczytaj również np:
https://marucha.wordpress.com/2008/02/06/sw-inkwizycja-legenda-i-prawda/
https://marucha.wordpress.com/2014/02/17/okrucienstwo-inkwizycji-to-bajka/ (tamże dużo linków)

Komentarzy 70 do “6 mitów na temat Świętej Inkwizycji”

  1. Zbyszko said

    No to chyba należałoby się gorliwie modlic za tego Umberto Eco, bo swoim mówieniem fałszywego swiadectwa na tak wielką skalę, musi się nieźle smażyc, skoro musi cierpiec za odebranie Wiary pewnie wielu, wielu duszom. Dla niego dobrze pewnie by było, gdyby to te zatracone dusze modliły się za niego, ale jest to chyba wyjątkowo mało prawdopodobne.

  2. maurycy said

    Nich oni zajma sie zbroodniami i wynaturzeniami zwyrodnialca i zbrodniarza Jana Kalwina ! Co ten bydlak wyczynial to wlosy na glowie staja deba !!! Niech sie zajma odrazajacymi wyczynami Marcina Lutra ! Kopulowal z kim sie dalo bez przerwy !!! Moczymordy ktory zechl z przezarcia i przepicia !

  3. Easy Rider said

    Artykuł mówi o mitach, więc może kilka faktów:

  4. Marucha said

    Re 3:
    Czy Pan sugeruje, że powyższe obrazki przedstawiają narzędzia tortur Św. Inkwizycji?

  5. Dictum said

    ad. cytat: Sam Umberto Eco – twórca zakłamanego obrazu dominikanina w powieści przeniesionej na ekrany kin – przyznał się, że oczernił tę postać, bo „pasowało mu to do koncepcji”.

    Zakłamana cała historia świata, forsowana przez oszustów „pasuje do koncepcji” NWO.
    Ale fałszowana historia Świętej Inkwizycji szczególnie na trwałe zagnieździła w umysłach także wielu poczciwych (acz głupawych) katolików.

    ad. 1.
    Jeszcze się nie smaży. Jeszcze kwitnie w splendorze uznania:

    „Eco został uhonorowany licznymi tytułami doktora honoris causa (do 2005 było ich 32), między innymi przez Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie (1996)”.

  6. Dictum said

    ad. 4. Najwyraźniej pan Izi Rajder nie sugeruje, tylko przedstawia nam „fakty”.

  7. Easy Rider said

    Ad 4 – Marucha.

    Domyślam się, że mogę spotkać się z argumentem, iż tego rodzaju narzędzia tortur stosowała władza świecka, bo takie argumenty też padają w omawianym artykule i innych na ten temat. Czyżby ich autorzy chcieli wmówić czytelnikom, że wówczas istniał rozdział władzy kościelnej i świeckiej?

  8. Easy Rider said

    Ad 6 – Dictum.

    Dotychczas nie zabierałem głosu przy okazji artykułów wybielających Inkwizycję, nie chcąc wywoływać wojny religijnej, ale nie mogę nadal milczeć, jeżeli podejmowane są próby wybielenia jednego z najbardziej zbrodniczych okresów w dziejach ludzkości.

    Pytanie zasadnicze jest takie: czy Jezus kazał kogoś mordować czy torturować w imię wiary? Czy Inkwizycja miała coś wspólnego z religią miłości bliźniego, czy raczej była dziełem szatana?

    Zastanawiam się, kiedy pojawią się artykuły mówiące o mitach zbrodni bolszewickich, hitlerowskich czy banderowskich? Sądzę, że to tylko kwestia czasu.

  9. Marucha said

    Re 7:
    Istniał rozdział sądownictwa świeckiego i kościelnego.
    Inkwizycja nie stosowała tortur.
    Zadaniem Inkwizycji było dojście do prawdy, a nie wymuszanie zeznań. Inkwizycja też – jako pierwsza w świecie – wprowadziła instytucję obrońcy z urzędu.

    Po śledztwie podejrzanego albo uwalniano, albo przekazywano sądom świeckim, które robiły to, co w ówczesnym prawie było dozwolone. Niestety, nie znali praw, jakie wprowadzono kilkaset lat później… choć i w XXI wieku pewne demokratyczne kraje nadal stosują tortury przy wymownym milczeniu mediów głównego ścieku.

    Pan oczywiście może znaleźć jakieś jednostkowe przykłady przeczące ogólnej tezie.

    Przypominam też, że to protestancka Europa odpowiada za lwią część procesów „czarownic” i stosowanych tortur.

    Wiedzę o Inkwizycji ludzie czerpią niestety głównie z filmów made in Hollywood, z fantazji pisarzy, z żydowskich mediów
    itd.

    Re 8:
    Bredzi Pan, powtarzając żydowską propagandę. Szkoda replikować.

  10. andy said

    easy rider bredzi bo nie zna historii, Swieta Inkwizycja (Santo Oficium) powstala w Hiszpanii i zajmowala sie falszywymi katolikami, tzn. osobaami ktore przyjely katolocyzm a po cichu modlily sie po zydowsku, Jej pierwszym szefem byl Todoquemada pszechszta zydowsi i gorliwie zajmowal sie wspolbracmi, zorganizowal ja na sposob zydowski i wedlug tamuldu jako replika identycznej organizacji zydowskiej skierowanej przeciwko zydom ktorzy odstepuja od wiary.Jedynie zydzi kazali bezwzglednie smiercia a Swieta Inkwizycja posiadala caly wachlarz kar np.noszenie krzyza, pielgrzymka,areszty o najdluzszym czasie do jednego roku a wyroki smierci byly wydawane na recydywistow. Todoquemada zostal zabity przez zydow gdy modlil sie przy oltarzu.
    Zwiedzalem zamki Swietej Inkwizycji nigdzie nie ma tam sali tortur sa tylko cele wizienne, a tortury na zlecenie odbywaly sie w domu kata ktory jesli byl zamozny to posiadal wszysktie te urzadzenie, W Hiszpanii nawet zwykli przestepcy po uwiezieniu prosili samodonoszac na siebie o sledztwo i wyrok Swietej Inkwizycji.
    A zla fame jak zawsze zrobili zydzi bo byli w poczatkowym okresie praktycznie jedynymi oskarzonymi a Bernard Gui na okolo 950 wyrokow wydal 41 wyrokow smierci z tego 39 recydywistom czyli dal szanse poprawy

  11. Easy Rider said

    Ad 9 – Marucha.

    Jeżeli już mówimy o żydowskiej propagandzie, to sądzę, że jest nią właśnie wybielanie Inkwizycji – dlatego, że sama Inkwizycja prawdopodobnie była dziełem żydostwa, gdyż stanowiła jakby pierwowzór terroru bolszewickiego. Proszę zauważyć, że jednym z publicystów podejmujących tę tematykę jest R. Ziemkiewicz – syjonista, strojący się w piórka patrioty i katolika.

    Ponadto, nie mogę zrozumieć, jak wiara katolicka może powodować zatracenie zwykłych, ludzkich odruchów empatii wobec ofiar tego zbrodniczego systemu, którymi byli w większości zwykli, prości ludzie – nie jacyś głosiciele herezji lub społeczni wichrzyciele.

  12. JO said

    ad.8. Jak Pan moze byc Gajowiczem i takie brednie wypisywac?

  13. JO said

    ad.11. Czy Pan nie rozumie, ze To nie Inkwizycja a medja zrobily Inkwizycje Morderczynia w czasach Srednich?

    Czy do Pana nie docieraja slowa?

  14. Easy Rider said

    Ad 12.

    Jak można być katolikiem i popierać zbrodniarzy?

  15. Strong Jack said

    Jakiś czas temu przeczytałem książkę : ” W obronie Św. Inkwizycji ” , autorstwa Pana Romana Konika – gorąco polecam – oczyściła mój umysł z tego kłamliwego zakwasu; tylko ignoranci , którzy czerpią wiedzę z tv lub właśnie z tego rozrywkowego filmu , są święcie przekonani o słuszności swoich poglądów . A jednocześnie są oponentami Kościoła Katolickiego , mimo ,że często do niego należą.

  16. Filo said

    No to moze ja jeszcze doloze ze trzy grosze:
    Wiem, ze w Gajowce juz o tym pisano ale ja tak sobie mysle, ze wazniejsze rzeczy trzeba przynajmniej dwa razy powtarzac. Uniknelibysmy wielu przykrosci i powtarzania glupot.

    Prof. Adriano Prosperi wyszperal i przetrzepal cala mozliwa dokumentacje nie tylko w Watykanie ale i w archiwach madryckich i habsburgskich, zarowno w swieckich, krolewskich jak i koscielnych dokumentach.
    Wszystkie swoje znaleziska wydal w ksiazce pt. ” Tribunali della conscienza”.
    W tej to ksiazce prof. Prosperi rozprawia sie z wszystkimi bzdurami na temat Sw. Inkwizycji.
    Nie wiem skad sie wziely te idiotyzmy o Inkwizycji, czy przypadkiem nie od Karola Marksa bo on nam tak ladnie przestawil i przedstawil historie nie tylko Sredniowiecza. Jedno jest pewne: te bzdury powtarzane i naglasniane sa zawsze wtedy gdy ktos chce ” przypomniec ” kosciolowi (ale tylko katolickiemu) o jego najczarniejszej przeszlosci.
    Mam troche pretensje i do samego Kosciola ze nie nakazal ksiezom uczyc na lekcjach religiii historii Kosciola Katolickiego. Przez wszystkie lata moich nauk na lekcjach religii od 1-ej klasy do 11-tej nikt nam nie opowiadal ani o Sredniowieczu ani o historii kosciola. W czasach akademickich na kazaniach u Sw. Anny w Krakowie (w kazda niedziele byly msze dla studentow) tez nikt nam o Inkwizycji nie opowiadal. A przeciez wladze koscielne napewno mialy dostep do informacji..

    Prof. Prosperi rozprawia sie z klamstwami a ja sie zastanawiam, czy ta ksiazka zostala przetlumaczona na jezyk polski i czy jest w sprzedazy.
    Otoz Inkwizycja byla pierwsza instytucja, ktora wprowadzila obronce z urzedu dla kazdego. Kary byly generalnie lagodniejsze od kar wydawanych przez sady cywilne.
    Malo kto zna procedure sadow inkwizycyjnych.
    Oglaszano czas laski dla ujawnienia sie heretykow. Potem powolywano lawnikow – osob cieszacych sie zaufaniem spolecznym.
    Oskarzony sporzadzal liste swoich osobistych wrogow i ci nie mogli byc powolywani na swiadkow. Oskarzony mial prawo a nawet obowiazek korzystania z obroncy.
    Do wiezienia trafial gdy nie stawil sie na przesluchanie. Oskarzeni odpowiadali z wolnej stopy. Mozna bylo tez korzystac z dormitoriow przykoscielnych
    I co ciekawsze, przez caly czas tego sledztwa oskarzony zyl na koszt Kosciola. Podobno zdarzalo sie, ze bywaly przypadki, ze zglaszali sie rozni „heretycy’ tylko po to zeby sie przespac i pojesc na koszt kosciola. Niektore procesy wlokly sie miesiacami z powodu ” re-edukacji”
    Ale przez ten czas probowano takiego heretyka nawracac. Nigdy nie sadzono chorych ani osob chorych psychicznie. Korzystano z najlepszych teologow, ksiezy i zaufanych ludzi.
    Inkwizycja skazywala na smierc o czym wszyscy wiedza, ale nie wiedza, ze bylo 2% wyrokow.
    Uniewinnienie nastepowalo natychmiast po ukorzeniu sie skazanego. Przykladem jest wlasnie Galileusz.
    Galileusz opublikowal nieudowodniona teorie jako pewnik i napisal w sposob zakrawajacy na herezje. Jedynym dowodem jaki przedstawil byly odplywy i przyplywy co jak wiadomo jest zwiazane z ksiezycem a nie sloncem Zostalo to dopiero potwierdzone w 1748 roku.
    Kara Galileusza: Raz w tygodniu odmowic siedem psalmow. Kara wygasla po trzech latach. Zdaje sie, ze Galileusz kary nie przerwal.( Kopie listu Galileusza do Sw. Inkwizycji mozna sobie nabyc w Bibliotece Watykanskiej. Mam. ALe nie pokaze bo nie umiem wsadzic do komputra. Moja wiedza tak daleko nie siega.)

    W czasie najwiekszej dzialalnosci Inkwizycji w Hiszpanii w ciagu 106 lat (1493-1599) na stos skazano 20 (dwadziescia ) osob.
    Sw. Inkwizycja byla Trybunalem.

    I to jest tez bardzo wazne. Bo zarowno wtedy jak i teraz trybunal nie ma wladzy wykonawczej i nie moze nikogo skazywac. Decyzja i wyrok nalezal do sadow krolewskich. I sady mogly nie zgodzic sie z opinia trybunalu. I podobnie jak teraz, trybunal przekazuje swoje wyniki badan do wladz sadowych

    Tu przypomina mi sie informacja sprzed kilku lat, ze Sw. Inkwizycja wymordowala kilka milionow zydow i teraz nalezy sie odszkodowanie. Mnie zawsze zastanawialo w jaki sposob i kto dostarczal te armie heretykow do Hiszpanii.
    Inkwizycja stosowal przede wszystkim kary moralne.

    Czego wspolczesni medrcy i spece od marksistowskich bajan o inkwizycji nie podaja, to dlaczego w ogole inkwizycja powstala. Chodzilo o to, ze Kosciol Katolicki bardzo protestowal przeciwko rzezi niewiniatek, to znaczy rytualnemu zabijaniu dzieci przez zydow. Wladze wydaly nakaz porzucenia okrutnych praktyk, ale to nie bardzo pomagalo wiec wprowadzili dla zydow nakaz przejscia na katolicyzm albo opuszczenia Hiszpanii. Zydzi sie przechrzcili (marones) ale uprawiali dalej proceder. Dlatego ich brali na spytki. Wielu wyjechalo do Grecji (Tessalonik) i zalozylo lichwiarskie banki. W Turcji do tej pory nazywaja sie donmeh -niby muzulmanie. Turcja ich przyjela bo mieli jak zwylkle duzo kasy a wladc aturecki byl bardzo zadluzony.
    No wiec o Inkwizycji zawsze glosno i brzydko a tymczasem Protestanci :Kalwini, Luteranie, Purytanie, Ewangelisci mordowali tysiacami ludzi na starym i nowym kontynencie i jakos nikt im tego nie wytyka.
    Polowanie na czarownice nie mialo nic wspolnego z Inkwizycja. Spalono okolo 300 tysiecy kobiet : 2/3 w protestanckich Niemczech, 70 tysiecy w protestanckiej Anglii no i polowano tez na czarownice w Salem (USA) a nie w Hiszpanii.

    Na wspolczesnych „heretykow” : komunistow wietnamskich, Japonczykow, terrorystow, islamistow, holokaust deniars, i wrogow „international community” – czyli USA i Anglii- mamy: Guantanamo, Baghram, Aby Ghraib, armie samobojcow i drony, napalm i bomby rozmaitego rodzaju..
    Zadne inkwizycje, swiadkowie obrony, obroncy z urzedu czy wlekace sie procesy sadowe sa nam niepotrzebne.
    Dlatego trzeba odwrocic uwage od CIA a przypominac o „czarnej karcie KK”.

  17. Filo said

    7
    Easy Rider
    O biedny Easy Rider!
    Nigdy nie slyszal o awanturach miedzy Krolem a Kosciolem???

  18. Filo said

    Ad. 3
    Easy Rider
    Takie „meble ” osobiscie ogladalem w Anglii.

  19. Strong Jack said

    ad.8

    Panie Riderze . Opiera Pan swoją opinię na jakichś konkretnych opracowaniach czy po prostu tak Pan uważa? Poza tym widzę dzieło szatana bardziej w obu wojnach światowych albo chociażby w ilości wykonanych w XX wieku aborcji – w samych USA ilość zabitych dzieci już dawno przekroczyła ilość ofiar obu wojen św.

  20. Marucha said

    Re 16:
    Dodam, że straszna kara Galileusza (odmawianie psalmów) została scedowana na jakąś siostrzyczkę zakonną, która je odmawiała za niego.
    Niestety, panie Filo, „wiedza” zaczerpnięta z filmów Hollywoodu i literatury fantastyczno-historycznej jest tak zakorzeniona, że chyba żadne dowody, żadne kroniki, żadne świadectwa jej nie wyeliminują.

  21. Dictum said

    Z góry przepraszam za skopiowanie całego art., ale to na wypadek, gdyby komuś z Państwa (tych uporczywie trzymających się własnego zdania, a właściwie zdania wrogów Kościoła) nie chciało sie zajrzeć po link.

    Jan-Klaudiusz Dupuis

    W obronie czystości Wiary.
    Trybunał Św. Inkwizycji
    Rzekome okrucieństwo Inkwizycji jest zwykle jednym z zasadniczych argumentów podejmowanych przez wrogów Kościoła. Wolter mawiał o „krwawym trybunale, przeraźliwym pomniku władzy mnichów”1. Dla większości współczesnych stanowi ona symbol najstraszliwszego w dziejach cywilizacji masowego prześladowania, fanatyzmu i kontroli myśli. Czarna legenda Inkwizycji do tego stopnia przeniknęła do naszych umysłów, że dzisiaj przeważająca część katolików nie jest w stanie podjąć obrony tej epoki dziejów Kościoła. W najlepszym razie poczynania Inkwizycji usprawiedliwiane są poprzez wskazanie, że okres, w którym działała, był tak barbarzyński i tak inny od naszych „oświeconych” czasów. Najczęściej jednak także katolicy dołączają do chóru antyklerykałów atakując trybunał Świętej Inkwizycji.

    W swoim liście na Jubileusz Roku 2000 Jan Paweł II napisał:

    Innym bolesnym zjawiskiem, nad którym synowie Kościoła muszą się pochylić z sercem pełnym skruchy, jest przyzwolenie – okazywane zwłaszcza w niektórych stuleciach – na stosowanie w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją, a nawet przemocą2.

    Jednak święci żyjący w czasach Inkwizycji nigdy jej nie krytykowali. Wyjątkiem były skargi na niezbyt – ich zdaniem – wystarczające zwalczanie herezji. Z kolei Święte Oficjum poddało dokładnemu badaniu między innymi duchowe pisma św. Teresy z Avila, aby ocenić, czy nie jest to przypadek fałszywego mistycyzmu. W owym czasie pojawiło się bowiem wielu fałszywych mistyków wśród alumbrados w Hiszpanii3. Św. Teresa – daleka od postrzegania tego jako nietolerancji – poddała się w całkowitym zaufaniu pod osąd Trybunału, który nie znalazł w jej pismach żadnego błędu.

    Święci nie obawiali się także przeciwstawiać nadużyciom władzy duchownej – co więcej, w rzeczywistości było to jedno z ich zasadniczych zadań. Jak wytłumaczyć zatem fakt, że nigdy nie występowali przeciwko Inkwizycji? Jak wytłumaczyć to, że Kościół kanonizował czterech Wielkich Inkwizytorów: Piotra Męczennika († 1252), Jana Kapistrana († 1456), Piotra d’Arbués († 1485) i Piusa V († 1572). Także św. Dominik († 1221) był współpracownikiem legata Świętego Oficjum.

    W rzeczywistości, wśród autorów katolickich krytycyzm wobec Inkwizycji pojawił się dopiero w XIX wieku i to wyłącznie w kręgach liberalnych jako reakcja na tezy ultramontanistów4. Do rewolucji we Francji krytyka Inkwizycji była wyłączną domeną protestantów. Jean Dumont, najlepszy współczesny historyk, apologeta Inkwizycji5, zwraca uwagę na szesnastowieczne ryciny przedstawiające sceny auto-da-fé (dosłownie ‘akt wiary’ – zazwyczaj publiczny, w którym osoby poddane badaniu Inkwizycji odczytywały treść podanych im artykułów wiary). Rysunki te notorycznie przedstawiają szczyty kamienic charakterystyczne dla architektury, którą znajdujemy w owych czasach w krajach niemieckich – lecz nie w Hiszpanii. Szczegół ten wskazuje wyraźnie na protestanckie pochodzenie rycin. Na tym przykładzie prześledzić możemy, jak kształtowała się czarna legenda Inkwizycji – począwszy od protestanckiej propagandy, poprzez filozofów Oświecenia, podjęta następnie przez masoński antyklerykalizm, przetrwała aż do współczesnej nam XX-wiecznej „chrześcijańskiej demokracji”.

    Pomimo czarnej legendy najpoważniejsze studia historyczne przyznają, że Inkwizycja była najbardziej obiektywną instytucją swej epoki. Antyinkwizycyjny mit wciąż jednak żyje wśród opinii publicznej. Choć Wolter mawiał, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, to podstawowa przyczyna, dla której mit ten ciągle funkcjonuje, jest inna. Próba udowodnienia, że Inkwizycja nie była tak okrutna, jak to się powszechnie utrzymuje, wydaje się daremna. Nie uda się przekonać współczesnych ludzi do Świętego Oficjum, skoro zasada religijnej nietolerancji jest dzisiaj nieakceptowana.

    Zatem, aby zrozumieć historyczne zjawisko, jakim była Inkwizycja, trzeba najpierw wyjaśnić tradycyjną naukę Kościoła o wolności religijnej.

    Władza przymusu w sprawach religii
    Drugi Sobór Watykański ogłosił zasadę wolności religijnej:

    Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej tak, aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według jego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi (…) (Dignitatis humanae, art. 2).

    Oczywiste jest, że podstawowa zasada Inkwizycji, według której herezja jest przestępstwem, jako przeciwna tej nauce wydaje się w tej sytuacji być odrzucona. Jednak zasada wolności religijnej stanowi całkowite zerwanie z Tradycją Kościoła. Papież Pius IX w Syllabusie z 1864 roku w szczególności potępił następujące twierdzenia:

    § XXIV* Kościół nie ma władzy stosowania siły, a także wykonywania jakiejkolwiek władzy świeckiej, czy to pośredniej, czy bezpośredniej. (List Apostolski Ad Apostolicae z dnia 22 sierpnia 1851 roku)

    § LXXVII* W naszych czasach nie jest już więcej rzeczą pożyteczną, by religia katolicka uważana była jakby za jedyną religię państwa, z wykluczeniem wszystkich pozostałych. (przemówienie Nemo vestrum z dnia 26 lipca 1855 roku)

    § LXXIX* Otóż fałszywym jest twierdzenie, że wolność obywateli w wyborze jakiegokolwiek kultu przyznana wszystkim i pełna swoboda głoszenia i wypowiadania publicznie jakichkolwiek poglądów sprzyja zepsuciu obyczajów i charakterów, a także rozszerzaniu się szkodliwego indyferentyzmu. (przemówienie Numquam fore z dnia 15 grudnia 1856 roku)

    Doktryna Syllabusa, przyznająca Kościołowi i Państwu władzę przymusu w sprawach religii, wywodzi się z katolickiej Tradycji. Papież Leon X (1513–1521) potępił tezę Marcina Lutra, jakoby Kościół nie miał prawa karać heretyków. Św. Robert Bellarmin i Suarez bronili prawa Kościoła do orzekania kary śmierci, pod warunkiem, że wyrok będzie wykonany przez świecką władzę6. Św. Tomasz z Akwinu popierał używanie przemocy, także fizycznej, w celu zwalczania herezji (Ae. s. 33). Św. Augustyn apelował do władz imperium rzymskiego o zwalczanie siłą schizmy donatystów. Stary Testament karał śmiercią bałwochwalców i bluźnierców.

    Władza stosowania przymusu w sprawach religijnych wyrasta z podstawowych obowiązków państwa w stosunku do prawdziwej religii. Prawo Boże nie stosuje się tylko do jednostek, musi przenikać całe życie społeczne. Kardynał Ottaviani wskazał na konsekwencje tej doktryny: 1° Wyznawanie religii jest sprawą społeczną, a nie wyłącznie prywatną; 2° Legislacja musi być inspirowana w pełni zasadą udziału w Ciele Chrystusa; 3° Religijność ludzi podlega obronie przed jakimkolwiek atakiem zmierzającym do pozbawieniem ich skarbu wiary i pokoju religijnego7.

    Zwolennicy wolności religijnej, w przeciwieństwie do tradycyjnej nauki Kościoła w sprawie nakazu nietolerancji dla fałszywej religii, powołują się zawsze na wyrozumiałość i ewangeliczną miłość. To przeciwstawienie jest jednak sofizmatem. Z pewnością nasz Pan Jezus Chrystus był wyrozumiały dla grzeszników, lecz okazał nieprzejednaną surowość względem heretyków swego czasu, to znaczy – faryzeuszy. Moderniści unikają cytowania tych fragmentów Ewangelii, które wskazują na Bożą stanowczość. Czyż wieczne potępienie, które jest zapłatą za brak wiary (Mk 16,16), nie jest nieszczęściem o wiele okropniejszym niż najgorsza kara, którą może nałożyć ludzki trybunał? Św. Jan zabrania nawet pozdrawiania heretyków (2 J 10). Św. Paweł w cudowny sposób oślepia Elimasa – czarodzieja i fałszywego proroka (Dz 13, 8-12). Św. Piotr nie waha się ukarać natychmiastową śmiercią Ananiasza i Safirę za oszukanie wspólnoty (Ap 5, 1-11).

    Na kartach Ewangelii nie znajdujemy nic, co byłoby podobne tej moralnej i doktrynalnej swobodzie, którą moderniści określają „tolerancją” lub „wolnością sumienia”. Chrystus był cierpliwy i miłosierny dla skruszonych grzeszników, lecz nigdy nie przyznał nikomu jakiegokolwiek prawa do błędu, zaś zatwardziałych propagatorów fałszu piętnował publicznie. Inkwizycja stosowała wobec heretyków postawę podobną jak nasz Pan.

    Argumenty przeciwko Inkwizycji wynikają z mylenia wolności sumienia z wolnością religijną. Akt wiary musi być wolny, ponieważ jest fundamentem aktu miłości do Boga. Miłość wymuszona nie może być prawdziwą miłością. Dlatego właśnie Kościół zawsze sprzeciwiał się nawracaniu przy użyciu siły. Sławny obraz Epinala, przedstawiający hiszpańskiego zakonnika okazującego krucyfiks Indianinowi, któremu konkwistador wygraża mieczem, jest owocem protestanckiej propagandy. Jeśli niektórzy władcy w historii wymusili chrzest podbitych ludów, jak np. Karol Wielki w Saksonii około 780 roku, to było to uczynione sprzecznie z wolą Kościoła.

    Kościół szanuje wolność sumienia jednostki. Jednak pomimo tego, że wolna jednostka, ryzykując swoim zbawieniem, może odrzucić wiarę, nie oznacza to, że może ona także propagować swoje błędy i przez to prowadzić inne dusze do piekła. Tak więc Kościół respektuje swobodę sumienia, lecz nie wolność głoszenia fałszywej nauki.

    Pomimo tego, że Kościół, co do zasady, odmawia prawa do publicznego kultywowania fałszywych religii, nie jest konieczne, by praktycznie je prześladował. By uniknąć większego zła, jakim jest wojna, Kościół może tolerować sekty. To właśnie uczynił Henryk IV, ogłaszając edykt nantejski w 1598 roku, który zagwarantował pewne swobody protestantom we Francji. Trzeba jednakże pamiętać, że tolerancja nie tworzy prawa. Gdy okoliczności polityczne na to pozwolą, państwo powinno zatem restaurować wyłączne prawa religii katolickiej, jak uczynił to Ludwik XIV, odwołując w 1685 roku edykt nantejski.

    Oczywiście, tradycyjna nauka Kościoła o nietolerancji religijnej możliwa jest do zastosowania wyłącznie w państwach, które są oficjalnie katolickie. Harmonia między duchowieństwem i władzą świecką tworzy właściwy porządek rzeczy w społeczeństwach. Pod tym względem Inkwizycja stanowiła model współdziałania Kościoła i Państwa, jako że Trybunał sprawował jednocześnie jurysdykcję, tak religijną, jak i państwową.

    Podstawową zasadą, która usprawiedliwia działanie Inkwizycji, jest to, że herezja głoszona publicznie jest zbrodnią podobną do innych przestępstw wobec prawa świeckiego8. Religia jest podstawą moralności, moralność zaś podstawą ładu społecznego. Dlatego fałszowanie wiary prowadzi ostatecznie do zburzenia porządku publicznego. Św. Tomasz porównuje heretyków do fałszerzy, którzy w okresie średniowiecza byli skazywani na stos. Zatem państwo, jako strażnik spokoju publicznego, ma obowiązek zwalczać herezje. Ziemska władza nie jest jednak kompetentna w dziedzinie rozróżniania pomiędzy herezją a ortodoksją. Dlatego w tej materii musi zdać się na trybunał kościelny.

    Inkwizycja przeto nie zajmowała się prywatnymi opiniami heretyków, ale odnosiła się wyłącznie do publicznego propagowania odstępstwa od wiary. Nie angażowała się w zwalczanie prywatnych przekonań indywidualnych osób, lecz podejmowała działania przeciwko zewnętrznej aktywności heretyków.

    Aby zrozumieć logikę działania Inkwizycji, należy uwolnić się od naturalistycznego myślenia właściwego współczesnej kulturze. W średniowiecznych chrześcijańskich społeczeństwach życie nadprzyrodzone odgrywało zdecydowanie większą rolę. Jeśli zrozumiałe było, że zabójca człowieka może być skazany na śmierć, tym bardziej oczywiste było, że taka kara może spotkać heretyka wiodącego dusze na potępienie, jako że utrata życia wiecznego jest złem o wiele większym niż utrata życia ziemskiego.

    Oczywiście, wizja świata, która leży u podstaw Inkwizycji, opiera się na zasadzie istnienia obiektywnej prawdy i fałszu, pewności wiary katolickiej i przekonaniu o realności wiecznego potępienia. Jednak przesiąknięte relatywizmem współczesne umysły są wprost niezdolne do przyjęcia tych zasad. Dzisiejszy człowiek jest zgorszony barbarzyństwem minionych wieków, „zacofaniem” Kościoła i zadowoli się osądami nieodpowiednimi do czasów, które ocenia. Historyk jednak musi zarazem poznać, zrozumieć i wytłumaczyć fenomen Świętego Oficjum. Aby tego dokonać, powinien wyjść poza systemy współczesnej myśli i postawić się w stanie umysłu człowieka epoki, którą studiuje9. Pozwoli to na zrozumienie istoty Inkwizycji, a w konsekwencji na usprawiedliwienie działań tego Trybunału.

    Zwykle rozróżnia się dwa rodzaje Inkwizycji – średniowieczną (od 1233 roku aż do XVIII w.) oraz hiszpańską (1480-1834). Pierwszą z nich często określa się jako „rzymską”, drugą zaś jako „królewską”, co wydaje się nieusprawiedliwione w sytuacji, w której obydwa trybunały były wspólnymi tworami Kościoła i państwa. Niektórzy autorzy katoliccy, w dobrej intencji, lecz słabo zorientowani w danych historycznych, wprowadzali powyższe rozróżnienie w celu złożenia odpowiedzialności za „horror” Inkwizycji raczej na królów hiszpańskich, niż na papieży10. Według nich istniała dobra Inkwizycja średniowieczna, działająca wyłącznie w obronie wiary oraz zła Inkwizycja hiszpańska, której celem było głównie wzmacnianie absolutyzmu królewskiego. Jednak to rozróżnienie nie jest zbyt przekonujące. Inkwizycja hiszpańska nie była bowiem ani bardziej brutalna, ani bardziej polityczna niż Inkwizycja średniowieczna. Lepsze rozróżnienie daje spojrzenie na charakter przeciwnika, którego zwalczała: w jednym przypadku byli to katarzy, w drugim zaś marrani.

    Katarzy
    Kataryzm rozprzestrzenił się w Europie pomiędzy XI a XIII wiekiem, szczególnie na południu Francji – w Langwedocji. Stąd, od nazwy miasta Albi, pochodzi określenie „albigensi”, potocznie stosowane również na oznaczenie tej herezji. Nazwa „katarzy” pochodzi od greckiego katharos, co oznacza ‘czysty’. Obecnie kataryzm jest traktowany jako herezja chrześcijańska, a raczej jako inna religia11. Jego pochodzenie pozostaje nieznane, a doktryna mocno nawiązuje do filozofii gnozy i manicheizmu, które obiegały Środkowy Wschód w trzecim i czwartym wieku. Do katarów odwołuje się także masoneria, nawiązując do ich obrzędów inicjacyjnych.

    Według katarów istnieją dwie odwieczne zasady, które dzielą stworzenie. Od dobra pochodzi świat duchowy, a od zła – świat materialny, człowiek zaś znajduje się na styku tych dwóch. Jest upadłym aniołem uwięzionym w ciele – jego dusza pochodzi od dobra, a ciało zostało ukształtowane przez zło. Celem człowieka jest uwolnienie się od materii przez duchowe „oczyszczenie”, które często wymaga przeżycia szeregu kolejnych reinkarnacji.

    Jak wszyscy heretycy, katarzy utrzymywali, że ich nauka jest prawdziwym chrześcijaństwem. Zatrzymując chrześcijańską terminologię niszczyli jednocześnie istotę dogmatów. Twierdzili, że Chrystus był najdoskonalszym spośród aniołów, zaś Duch Święty jest stworzeniem niższym od Syna. Przeciwstawiali Stary Testament, jako wyrastający z zasady zła, Nowemu Testamentowi – opartemu na zasadzie dobra. Odrzucali Wcielenie, Mękę i Zmartwychwstanie Jezusa. Utrzymywali, że Zbawienie bardziej wypływało z nauczania Ewangelii niż ze śmierci na krzyżu.

    Katarzy stali na stanowisku, że Kościół jest zepsuty od czasów donacji Konstantyna; odrzucili także wszystkie sakramenty. Ostatecznie kataryzm można określić jako formę pogaństwa, która mimo pozoru chrześcijaństwa w rzeczywistości podobna jest w wielu aspektach do buddyzmu.

    Traktując świat materialny jako zły w swej istocie, etyka katarska potępiała każdy kontakt z materią. Małżeństwo i prokreacja zostały przez nią zabronione, jako że człowiekowi nie wolno współpracować w dziele szatana, który usiłuje uwięzić dusze w ciałach. Skoro śmierć stanowi wyzwolenie, samobójstwo okazuje się wskazane. Katarzy stosowali zatem „endurę”, to znaczy pozbawianie pożywienia chorych, a czasami nawet dzieci, w celu przyspieszenia powrotu ich dusz do nieba. Odmawiali składania przysięgi, twierdząc, że Bóg nie powinien być mieszany do doczesnych spraw. Potępiali także każdą formę bogactwa, choć jednocześnie nie przestrzegali chrześcijańskich zasad zabraniających lichwy i nakazujących stosowanie uczciwej ceny. Ponadto odmawiali państwu prawa do prowadzenia wojen i karania przestępców. Ostatecznie katarzy – podobnie do hinduskich ascetów – dążyli do osiągnięcia stanu „dezinkarnacji”.

    Oczywiście taki program nie znalazłby wielu zwolenników. Wobec tego ustanowiono dwie klasy wiernych: „doskonałych” i prostych wyznawców. Pierwsi z nich, niezbyt liczni „wtajemniczeni”, żyli w klasztorach w pełni przestrzegając zasad moralnych filozofii kataryzmu. Drudzy zaś – ogromna większość – wiedli życie nie skrępowane żadnymi moralnymi zasadami, zaś pójście do nieba zapewnione było, jeśli wyznawca przed śmiercią otrzymał consolamentum (‘pocieszenie’) – rodzaj ostatniego namaszczenia.

    Rozwiązłość, antykoncepcja, aborcja, eutanazja, samobójstwa, pozbawiony zasad kapitalizm, intensywny materializm i zbawienie dla wszystkich – to zdumiewające, do jakiego stopnia moralność katarów przywodzi na myśl współczesny system liberalny. Katarzy stosowali zatem podwójną moralność: ascetyzm praktykowany przez nielicznych oraz libertynizm, którym kierowali się pozostali, z gwarancją wiecznego zbawienia niewielkim kosztem – dla wszystkich. Pozwala to zrozumieć przyczyny, które doprowadziły do powodzenia tej doktryny.

    Pomimo to zdecydowana większość ludu pozostała wierna katolicyzmowi. Katarzy zasadniczo wywodzili się z miejskich kupców. Choć nie byli zbyt liczni, stanowiąc zaledwie od 5 do 10% mieszkańców Langwedocji, to potrafili przyciągać ludzi bogatych i wpływowych. Niektórzy z nich – jak dla przykładu jeden z potężniejszych panów Langwedocji, jakim był hrabia Tuluzy – praktykowali zabronioną przez Kościół lichwę.

    Tak więc katarzy nie byli biednymi owieczkami, ofiarami fanatycznej Inkwizycji. Wręcz przeciwnie – stanowili wpływową i groźną sektę, propagowali niemoralną doktrynę, prześladowali wierne Kościołowi chłopstwo i szykanowali duchowieństwo. Dopuścili się nawet zamachu na Wielkiego Inkwizytora – św. Piotra z Werony.

    Kościół okazał wielką cierpliwość, zanim zdecydował się przedsięwziąć odpowiednie kroki przeciw katarskiemu zagrożeniu. Herezje albigensów zostały potępione przez regionalny synod w Tuluzie w 1119 r. Jednak aż do 1179 roku Rzym poprzestawał na wysyłaniu do Langwedocji kaznodziejów. Znaleźli się wśród nich między innymi św. Bernard oraz św. Dominik; misje te jednak nie odniosły większego skutku.

    W końcu w 1179 roku III Sobór Laterański zwrócił się do władzy świeckiej z prośbą o interwencję. Królowie Francji i Anglii oraz cesarz niemiecki z własnej inicjatywy wcześniej rozpoczęli działania zmierzające do stłumienia ruchu katarskiego. Stanowił on zagrożenie dla porządku społecznego między innymi poprzez propagowanie zgubnej nauki na temat rodziny, a także sprzeciwianie się składaniu przysiąg. Trzeba mieć na uwadze, że system feudalny opierał się właśnie na przysięgach składanych przez wasali, oddających się pod dożywotnią opiekę seniora. Odrzucenie wartości przysięgi było więc śmiertelnym zagrożeniem dla średniowiecznej społeczności, takim jak dla współczesnego społeczeństwa byłoby odrzucenie rządów prawa.

    Katarscy kaznodzieje zachęcali do anarchii, tworzyli uzbrojone grupy, znane w różnych stronach jako routiers, patarins czy cotereaux. Bandy te plądrowały kościoły, dopuszczając się profanacji Eucharystii i zabójstw duchownych. Świętokradztwa i przemoc katarów można porównać do działań protestantów w czasie reformacji, czy też rewolucji z 1793 roku. W roku 1177 król Francji Filip August stoczył bitwę z katarską armią liczącą 7000 ludzi, zaś biskup Limoges zmuszony był stawić czoło dwutysięcznej bandzie. Z kolei w roku 1145 Arnoldowi z Brescii i jego patarins udało się opanować Rzym. Wygnali papieża i proklamowali republikę, utrzymując się przy władzy przez dziesięć lat. Zostali w końcu pokonani przez niemieckiego cesarza Fryderyka Barbarossę.

    Niepokojące wydarzenia prowokujące społeczny zamęt miały miejsce w całej Europie. W roku 1208 ludzie hrabiego Tuluzy, Rajmunda VI, zamordowali w pobliżu Saint-Gilles papieskiego legata – błogosławionego Piotra de Castelnau. Wcześniej wielokrotnie zachowywali się agresywnie wobec św. Dominika. Śmierć papieskiego wysłannika stała się bezpośrednią przyczyną podjęcia przez Innocentego III decyzji o ogłoszeniu krucjaty przeciw albigensom. Poprowadził ją Szymon de Montfort na czele wojsk złożonych głównie z Normanów, od pokoleń śmiertelnie z południowcami skłóconych. Katarzy stawiali opór przez cztery lata (1209-1213) i powtórnie wystąpili zbrojnie w roku 1221, co pokazuje, jaką stanowili siłę. Ostatnia ich twierdza – Montségur – utrzymała się aż do 1244 roku. Lecz ostatecznie kataryzm nie został zniszczony i przekształcił się w towarzystwo prowadzące działalność w ukryciu.

    Krucjata przeciw albigensom, jak każda wojna, była okazją do nadużyć. Zdobycie Béziers w roku 1209 było w rzeczywistości istną masakrą. Niemożliwością było odróżnienie katarów od katolickich mieszkańców miasta. Papieski legat, Arnold de Citeaux, miał wtedy powiedzieć: „Zabijcie ich wszystkich. Bóg rozpozna swoich”. Wiarygodność tej wypowiedzi jest wątpliwa – wydaje się pochodzić z arsenału antyklerykalnych frazesów. Obrazuje jednak w sposób niewątpliwy fakt, że katarzy, przez długi czas ściągający na siebie gniew z powodu niemoralnego życia oraz praktyk lichwiarskich, w końcu sprowadzili realne zagrożenie dla całej społeczności. Inkwizycja zapobiegała takim wydarzeniom rozróżniając heretyków od prawowiernych katolików, przywódców od ich zwolenników i stosując odpowiednie kary do różnych stopni herezji.

    Inkwizycja wydaje się zatem dziełem humanitarnym. Karząc przykładnie przywódców, Trybunał odpuszczał winy masom zwolenników herezji, które okazały się bardziej jej ofiarami niż sprawcami. Tropiąc działających w ukryciu heretyków, Inkwizycja przeciwdziałała odtwarzaniu się kataryzmu oraz moralnym i społecznym zagrożeniom, które niosła ta herezja.

    Henri-Charles Léa, historyk, choć wrogo nastawiony do Świętego Oficjum, nie zawahał się podsumować krucjaty przeciw albigensom, pisząc:

    Racje strony katolickiej były oczywiste – obrona cywilizacji i postępu… Gdyby idee katarów zdobyły większą popularność, mogłoby to cofnąć Europę do barbarzyństwa czasów prymitywnych12.

    Marrani
    Kilka wieków później, po drugiej stronie Pirenejów, Inkwizycja była zmuszona podjąć kolejną walkę – tym razem w związku z zagrożeniem ze strony marranów.

    W wiekach średnich Hiszpania była podzielona na kilka królestw – chrześcijańskich i muzułmańskich. W roku 1469 małżeństwo Izabeli, królowej Kastylii z Ferdynandem, królem Aragonu, ułatwiło zjednoczenie Hiszpanii i umożliwiło dokończenie „rekonkwisty” przez zdobycie Grenady w 1492 roku.

    Od wczesnego średniowiecza Hiszpanię zamieszkiwała spora społeczność żydowska. Żydzi, chrześcijanie oraz muzułmanie nie byli od siebie oddzieleni, choć stosunki między nimi nie zawsze dobrze się układały. Wielu żydów oficjalnie przeszło na katolicyzm, pozostając w ukryciu przy judaizmie. Przypomnieć należy, że Talmud zezwala żydom udawać nawrócenie w celu uniknięcia prześladowań. Właśnie tych pseudo-nawróconych żydów nazywano marranami. Przeciwnie do tego, co można by sądzić, marrani nie nawracali się z powodu zagrożenia. Choć Hiszpania doświadczyła fali pogromów w 1391 roku, to ocenia się, że marrani starali się raczej przenikać społeczność chrześcijańską w celu skutecznego na nią oddziaływania. Strategia wiązania się poprzez zawieranie małżeństw była wysoce skuteczna, jako że od XVI w. większość hiszpańskich rodów szlacheckich ma Żydów wśród swoich przodków. Niemalże doszło do zaślubin Izabeli Kastylijskiej z Pedrem Gironem, bogatym lichwiarzem wywodzącym się z marranów. Jak się wydaje, zrządzeniem Opatrzności zmarł on jednak w drodze do swej narzeczonej, odmówiwszy wcześniej Św. Sakramentów i zbluźniwszy przeciwko Najświętszemu Imieniu Jezus.

    Aby zrozumieć Inkwizycję Hiszpańską, trzeba by odkryć dwie rzeczy, o które się troszczyć nigdy nam nie śniło: czym była Hiszpania i czym była Inkwizycja. Pierwsze pytanie doprowadziłoby nas do całego wielkiego zagadnienia Wojny Krzyżowej przeciw Maurom i bohaterskiego rycerstwa, które uwolniło naród europejski od obcej władzy, przybyłej z Afryki. Drugie pytanie poruszyłoby całą sprawę innej Wojny Krzyżowej, przeciw Albigensom, oraz powodów miłości i nienawiści ludzkiej do tego nihilistycznego widziadła, przybyłego z Azji.

    Gilbert K. Chesterton
    Marrani nie zadowalali się wpływami w środowisku hiszpańskiej szlachty, lecz przeniknęli także do Kościoła. Wynikało to z faktu, że owych czasach wyższe duchowieństwo rekrutowało się zasadniczo spośród szlachty. Doprowadziło to do wielu nadużyć. Niektórzy księża właściwie nauczali Talmudu w swych kazaniach. Biskup Segovii, Juan Arias z Avila zorganizował żydowski pogrzeb swoim rodzicom, którzy odrzucili chrześcijaństwo. Biskup Calahorra, Pedro d’Aranda, zaprzeczał istnieniu Trójcy Przenajświętszej i odrzucał Mękę Chrystusa. Encyklopedia Żydów Kastylijskich stwierdza, że „marrani instynktownie starali się osłabiać hiszpański katolicyzm”.

    W swej Historii marranów żydowski historyk Cecil Roch pisze:

    Olbrzymia większość conversos – jak nazywano marranów – pracowała podstępnie dla realizacji własnych interesów w łonie politycznych i kościelnych gremiów, krytykując, często otwarcie, naukę Kościoła i prowadząc poprzez swoje wpływy do skażenia całej chrześcijańskiej społeczności13.

    Judaizacja hiszpańskiego katolicyzmu poprzez wpływy marranów tłumaczy po części popularność, jaką cieszył się w Hiszpanii prekursor Lutra – Erazm. W Rzymie poważnie obawiano się powstania w Hiszpanii królestwa żydowskiego.

    Drugi poważny problem dotyczący marranów nakłada się na wspomniane zagadnienie religijne. Dzięki posiadanym bogactwom udało się marranom opanować urzędy publiczne w kilku hiszpańskich miastach. Przez swoje działania rujnowali stare chrześcijańskie rodziny, uciskając je podatkami i lichwą. Doprowadziło to w 1449 roku do wybuchu w Toledo oraz Ciudad Real powstań ludowych skierowanych przeciwko władzy conversos. Jednak już w 1467 roku udało się im odzyskać kontrolę w tych miastach, co liczni chrześcijanie przypłacili życiem. Kolejne krwawe zamieszki miały miejsce w 1468 roku w Kastylii oraz pięć lat później w Andaluzji. Hiszpania stanęła wobec zagrożenia wojny rasowej i religijnej. Uniknięto jej jednak dzięki interwencji Trybunału Świętej Inkwizycji.

    Warto zauważyć, że konwertyci z judaizmu nie zawsze zaliczali się do marranów. Wielu z nich szczerze nawróciło się na wiarę katolicką. Za przykład niech posłuży choćby św. Teresa z Avila, która była wnuczką marrana potępionego przez Inkwizycję.

    W rzeczy samej, szczerze nawróceni Żydzi stawali się dla marranów największymi wrogami. Były rabbi Salomon Halevi został biskupem w Burgos przyjąwszy imię Pawła od Świętej Maryi. Jehoshua ha-Lorqui, przybrawszy imię brata Hieronima od Wiary Świętej, pisał dzieła, w których zdecydowanie występował przeciwko judaizmowi.

    Historyk Henry Kamen zauważa, że główni polemiści antyżydowscy byli w rzeczywistości nawróconymi Żydami. To oni występowali do Trybunału Inkwizycji z prośbą o rozróżnienie fałszywych konwertytów od szczerze nawróconych. Pierwszy hiszpański Wielki Inkwizytor, Tomas de Torquemada, był także nawróconym Żydem. Trzeba dodać, że wielu marranów podlegało procesom judaizacji poprzez tradycję rodzinną lub niewłaściwe zrozumienie wiary katolickiej. Dlatego Inkwizycja musiała dokonać rozróżnienia pomiędzy tymi, którzy rozmyślnie zmieniali integralną wiarę, a tymi, którzy byli ofiarami niedostatecznej katechizacji.

    Inkwizycja hiszpańska została ustanowiona bullą papieską w 1478 roku. Działalność tego trybunału ochroniła jedność doktrynalną Kościoła w Hiszpanii i pozwoliła jednocześnie uniknąć niebezpieczeństwa powszechnego pogromu. Wobec zagrożenia ze strony marranów w Hiszpanii, podobnie jak wcześniej w przypadku katarów, Inkwizycja starała się neutralizować przywódców, a zwolenników herezji oszczędzić i uratować.

    Procedura inkwizycyjna
    Choć procedura inkwizycyjna różniła się zależnie od państwa i czasów w jakich funkcjonowała, to jej zasadnicza podstawa zawsze opierała się na takich samych założeniach. Można powiedzieć, że Inkwizycja dawała przy każdej sposobności okazję do uwolnienia się od podejrzeń, zaś zdecydowanie karała tych, którzy uporczywie trwali w swym odrzuceniu wiary. Inkwizycja bowiem starała się pouczyć błądzącego nie mniej, niż powstrzymywać jego heretyckie działania. Jej zadanie polegało częściej na wykorzenianiu zabobonów niż na przeciwdziałaniu przewrotom. Procedurze sądowej towarzyszyło zawsze cierpliwe nauczanie.

    Gdy Trybunał przybywał do danego miasta, ogłaszano „czas łaski”. W przeciągu miesiąca heretycy mieli możliwość dobrowolnie przyznać się do błędów, zapewniając sobie łagodne potraktowanie, ograniczające się do nałożenia duchowej pokuty. Po upływie tego czasu inkwizytorzy ogłaszali edykt, w którym pod groźbą ekskomuniki zobowiązywali wszystkich chrześcijan do ujawnienia heretyków i ich protektorów. Inkwizycja nie posiadała do swej dyspozycji tajnej policji ani sieci informatorów. Opierała się na współpracy z wiernymi katolikami, działając bardziej jako stróż spokoju społecznego niż zniewalający aparat władzy.

    Katolicka Inkwizycja nie przypomina w swym działaniu charakterystycznych dla XX wieku totalitarnych narzędzi ucisku. Nie poszukiwała bowiem za wszelką cenę zdrajców, kontrrewolucjonistów czy kolaborantów. Zwracała się wyłącznie ku jawnym propagatorom błędów, a zwłaszcza ku przywódcom, biorąc pod uwagę nie stan sumienia, lecz zewnętrzne działania osób.

    Papież powierzył średniowieczną Inkwizycję Dominikanom i Franciszkanom. Te dwa nowo powstałe zakony dały świadectwo uczciwości i świętości, której wykładnią była wybitna znajomość zagadnień teologicznych i kanonicznych. W rzeczywistości Inkwizycja skupiała w swych szeregach kwiat duchowieństwa epoki. Odmiennie niż działającym we Francji rewolucyjnym trybunałom z 1793 roku, Inkwizycji nigdy nie przewodniczyli skorumpowani i zdeprawowani fanatycy.

    Inkwizytor nie podejmował decyzji jednoosobowo. Towarzyszyli mu asesorowie pochodzący z lokalnego duchowieństwa. Sentencja wyroku była poddana kontroli przez miejscowego biskupa, a oskarżony miał możliwość odwołania się do papieża. Można zatem uznać, że Inkwizycja zapoczątkowała kształtowanie się powszechnego dziś modelu sądownictwa. Procedura inkwizycyjna odpowiadała obowiązującym obecnie kryteriom wymiaru sprawiedliwości. Odmiennie od panującej powszechnie opinii, Trybunał często uniewinniał podsądnych. Uchodzący za surowego Bernard Gui, pełniąc funkcję inkwizytora w Tuluzie od 1308 do 1323 roku, wydał 930 wyroków, z których 139 stanowiły uniewinnienia.

    Oskarżony mógł bronić się korzystając z pomocy prawnika, jakkolwiek nie zawsze miał możliwość wysłuchania świadectwa oskarżycieli. To utajnienie oskarżenia było często podstawą zarzutów wysuwanych wobec procedury inkwizycyjnej. Trzeba jednak odnieść się do okoliczności, jakie towarzyszyły procesom. Heretycy ścigani przez Inkwizycję byli zazwyczaj bogatymi i wpływowymi ludźmi. Często posiadali do swej dyspozycji uzbrojone oddziały. Nierzadko świadkowie oskarżenia, a nawet sami inkwizytorzy stawali się ofiarami zamachów. Zeznawanie przeciwko przywódcom katarów lub marranów mogło być równie niebezpieczne, jak w dzisiejszych czasach przeciwko bossom mafii. W roku 1485 Wielki Inkwizytor Hiszpanii, Piotr d’Arbues, został zasztyletowany przy ołtarzu przez wynajętego przez marranów przestępcę (Ae s. 41). Dlatego też Inkwizycja w koniecznych przypadkach musiała chronić anonimowość świadków, uciekając się do tajnego zbierania informacji. Pomimo to oskarżony mógł korzystać z pewnych gwarancji. Już na początku procesu miał możliwość przedstawienia listy swych osobistych wrogów. Jeśli któryś z anonimowych świadków znalazł się na tej liście, jego świadectwo było automatycznie odrzucane. Ponadto zeznanie tajnego oskarżyciela było składane w obecności prawnika osoby oskarżonej. W takiej sytuacji, aby zagwarantować, że tożsamość świadka nie zostanie ujawniona, Trybunał wyznaczał prawnika, który jednocześnie był zobowiązany do sumiennego wykonania zadania obrony.

    Stwierdzić należy, że zasada zachowania anonimowości osoby zeznającej nie musi przeczyć sprawiedliwości. Obowiązujący obecnie w Polsce kodeks postępowania karnego przewiduje w art. 184, że

    jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia, wolności albo mienia w znacznych rozmiarach świadka lub osoby dla niego najbliższej, sąd (…) może wydać postanowienie o zachowaniu w tajemnicy danych osobowych świadka.

    Innym zarzutem stawianym Inkwizycji jest stosowanie tortur w czasie przesłuchań. Po raz kolejny należy jednak odnieść się do ówczesnej sytuacji. W porównaniu do praktyk stosowanych przez sądy świeckie, miały one zdecydowanie mniej drastyczny charakter. Przeprowadzane przez Inkwizycję przesłuchania w żaden sposób nie przypominały także sadystycznych tortur przeprowadzanych przez Gestapo czy KGB.

    Procedura inkwizycyjna regulowała przesłuchania oskarżonego w bardzo szczegółowy sposób. Torturom mógł być poddany tylko podejrzany o najcięższe przestępstwa, wobec którego Trybunał posiadał uzasadnione przypuszczenia co do winy. Dodatkowo wymagana była zgoda miejscowego biskupa, która chroniła oskarżonego przed nadużyciami nadgorliwych czasem inkwizytorów. Przesłuchania nie mogły być powtarzane. W czasie przeprowadzania tortur wymagana była obecność przedstawiciela biskupa oraz lekarza. Zabronione było stwarzanie podczas przesłuchania niebezpieczeństwa dla życia oraz okaleczanie. Ponadto lekarz zobowiązany był udzielić pomocy medycznej niezwłocznie po ich zakończeniu. Tortury nie były stosowane w trakcie przesłuchań osób chorych, w podeszłym wieku, a także kobiet w ciąży. Ocenia się, że w rzeczywistości stosowano je stosunkowo rzadko. Jean Dumont podaje, że były przeprowadzone w odniesieniu do 1-2%, zaś według Bartolomé Bennassara 7-11% procesów.

    Zadziwiające jest, że większość osób poddawanych torturom wytrzymywała je i w konsekwencji była uniewinniana. Trudno zatem utrzymywać, że celem tortur było uzyskanie przyznania się do winy za wszelką cenę. Można za to przyjąć, że przesłuchanie pod groźbą tortur mogło stanowić dla oskarżonego ostateczny środek obrony, rodzaj sądowego testu, porównywalnego ze średniowiecznymi ordaliami.

    Ordalia, czyli „sądy boże”, były metodami dowodzenia winy lub niewinności w średniowiecznym procesie sądowym. Oskarżony dowodził w nich swoich twierdzeń przed trybunałem poddając się próbom ognia, wody, czy też miecza. Pierwsza z nich polegała na uchwyceniu ręką żarzącego się węgla. Jeśli rany zagoiły się w określonym czasie, sąd uznawał świadectwo za prawdziwe. Kolejna próba polegała na wrzuceniu podsądnego do wody. Jeśli utrzymywał się na powierzchni – sąd uznawał, że kłamie, natomiast gdy tonął – dowodził tym samym swej niewinności. W przypadku próby miecza osoby reprezentujące wykluczające się twierdzenia stawały do pojedynku. Wygrana miała wskazywać, po której stronie jest prawda. Kościół wielokrotnie występował przeciw ordaliom, jako zabobonnej praktyce wywodzącej się ze starogermańskiego prawa pogańskiego.

    Użycie tortur jako środka dowodowego, choć szokuje współczesnych, stanowiło jednak postęp wobec praktyki ordaliów. Nie należy zapominać, że praktyka przesłuchiwania z wykorzystaniem tortur była w owym czasie o wiele częściej stosowana w odniesieniu do spraw kryminalnych. Dodajmy, że Wielki Inkwizytor, św. Jan Kapistran zakazał stosowania tortur w procesach inkwizycyjnych w XV wieku, co Ludwik XVI uczynił ponad 300 lat później w stosunku do procesów karnych.

    Niewątpliwie procedura inkwizycyjna stanowiła postęp w historii prawa. Z jednej strony ostatecznie odrzuciła ordalia jako środek dowodowy, zastępując go stosowaną do dzisiejszego dnia zasadą składania zeznań przez strony. Z drugiej – wprowadziła instytucję ścigania przestępstw przez państwo. Do tego czasu to pokrzywdzony sam musiał dowodzić winę sprawcy, co było szczególnie utrudnione, gdy oskarżony był osobą wpływową. Od czasów Inkwizycji ciężar prowadzenia oskarżenia przesunięty został na podmiot publiczny.

    Kolejnym przekłamaniem na temat Inkwizycji jest liczba osób, które spłonęły na stosach. Wielu historyków powołuje się w swych badaniach na Juana Antonio Llorente, od którego pochodzą rewelacje na temat liczby zgładzonych14. Llorente nie wydaje się jednak być wiarygodnym źródłem wiedzy historycznej. Był to hiszpański ksiądz, który porzuciwszy wiarę katolicką zaciągnął się do służby u Napoleona w czasie jego okupacji Hiszpanii. Po rzuceniu kalumnii na Święte Oficjum zniszczył archiwa Inkwizycji hiszpańskiej, które mogły świadczyć przeciwko jego twierdzeniom. Niektórzy wciąż jednak podają liczby ofiar Inkwizycji powstałe kiedyś w antyklerykalnej wyobraźni Llorente15. Natomiast od 1900 roku dane te odrzucają Ernest Schafer i Alfonso Junco. Od tego czasu historycy zgadzają się, że liczba ofiar Inkwizycji hiszpańskiej jest o wiele mniejsza, niż to się powszechnie sądzi. Jean Dumont pisze o około 400 egzekucjach w ciągu 24 lat królowania Izabeli Katolickiej. To niewiele, gdy wspomnimy na 100.000 ofiar akcji oczyszczania Francji z „kolaborantów” w latach 1944-45, czy też dziesiątki milionów ofiar komunistów w Związku Sowieckim, Chinach…

    Trzeba także pamiętać, że nie wszystkie wyroki śmierci egzekwowano. Ich sentencje bywały zmieniane na karę więzienia i zamiast oskarżonych palono na stosach kukły. Ponadto skazani nie zawsze byli paleni żywcem. Jeśli okazywali choćby cień skruchy, to najpierw dokonywano egzekucji, a następnie palono martwe już ciała. Kara śmierci dosięgała tylko tych, którzy, wcześniej osądzeni już za herezję, z uporem do niej powracali.

    Niektórzy ludzie zdają się być zdziwieni, że Kościół, który w innych sytuacjach nakazuje przebaczać wrogom, był zdolny domagać się kary śmierci. Jednak należy rozróżnić pomiędzy obowiązkami władzy publicznej i pojedynczego człowieka, które nie są takie same. Obowiązek miłości nakazuje wiernemu przebaczać nawet zabójcy jego najbliższych krewnych. Podstawowym zaś obowiązkiem państwa w służbie miłości jest zabezpieczać porządek publiczny, bronić dóbr materialnych i duchowych obywateli. Jeśli kara śmierci jest konieczna dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, państwo albo Kościół może się do niej uciekać. Katechizm Soboru Trydenckiego (rozdz. 33 § 1) oraz Katechizm Kościoła Katolickiego wydany przez Jana Pawła II (art. 2266) potwierdza słuszność kary śmierci.

    Św. Tomasz z Akwinu usprawiedliwiał egzekucję kryminalistów wskazując, że obawa śmierci często ułatwiała ich nawrócenie. Kapelani więzienni z czasów, gdy funkcjonowała jeszcze kara śmierci, świadczą że niemal wszyscy skazani przystępowali do spowiedzi przed wejściem na szafot. Tak więc ziemska kara śmierci umożliwiała skazanym uniknąć kary wiecznej śmierci czyli piekła. W ten sposób państwo praktykuje prawdziwą miłość. Wypuszczanie na wolność pod pretekstem przebaczenia stwarza przestępcy okazję do powrotu do grzechu i w konsekwencji zatracenia duszy.

    W każdym razie orzeczenia kary śmierci stanowiły mniej niż 1% wydanych przez Inkwizycję wyroków. W większości przypadków kary miały charakter duchowy i polegały na przykład na noszeniu znaku krzyża na ubraniu, odprawieniu pielgrzymki, pełnieniu służby w Ziemi Świętej czy też biczowaniu, często symbolicznym. Czasami Trybunał konfiskował mienie lub wtrącał do twierdzy, w której warunki bywały znośniejsze niż w zwykłych więzieniach. Powodowało to nawet, że niektórzy więźniowie kryminalni, chcąc polepszyć warunki odbywania kary, przyznawali się do herezji. Heretycy korzystali też często z amnestii. Królowa Izabela ogłosiła w roku 1495 powszechną amnestię dla wszystkich skazanych przez Inkwizycję.

    Dzieje Świętego Oficjum w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z czarną legendą, rozpowszechnianą przez wrogów Kościoła. Bartolomé Bennassar, nie będący zgoła apologetą Trybunału, napisał w książce Inkwizycja hiszpańska w XV-XIX wieku:

    Jeśli Inkwizycja hiszpańska byłaby trybunałem jak inne, nie wahałbym się wnioskować – nie obawiając się głosów sprzeciwu i na przekór rozpowszechnionym uprzedzeniom – że przewyższała je wszystkie pod każdym względem… Bardziej skuteczna, co do czego nie ma wątpliwości, bardziej dokładna i skrupulatna, pomimo ludzkich słabości niektórych sędziów. Był to Trybunał, który praktykował wyjątkowo dokładne badanie dowodów i stosował skrupulatnie metody ich sprawdzania, który przyjmował bez wahania protest oskarżonego odnośnie do braku obiektywizmu świadka, który – odmiennie od sądownictwa cywilnego – rzadko stosował tortury, i który, pomimo surowości, wyjątkowo skazywał na karę śmierci, równie rozważnie stosując karę galer. Trybunał, który pragnął wyjaśnić oskarżonemu, dlaczego jest w błędzie, który napominał, doradzał, i którego ostateczne potępienia dotykały wyłącznie powracających do herezji (…) Lecz Inkwizycja nie może być traktowana jako sąd podobny do innych. Nie broniła bowiem osób czy też mienia przed zagrażającym im niebezpieczeństwem. Inkwizycja została stworzona dla obrony wiary16.

    Tu znajduje się sedno „problemu” Inkwizycji. Jako uczciwy i kompetentny historyk, Bennassar nie mógł nie odrzucić kłamstw, które od wieków powtarza się na temat Inkwizycji. Ale jako liberał i relatywista nie może zaakceptować zasady, która jest podstawą tej instytucji – zasady przymusu w sprawach religii.

    Ostatecznie jedynym zarzutem, który liberałowie mogą jeszcze czynić Inkwizycji jest ten, że zwalczała ona fałszywe religie. Jest to prostą konsekwencją tego, że liberałowie nie uznają Kościoła katolickiego jako jedynej drogi zbawienia. Nie są zatem w stanie pojąć nadprzyrodzonego celu działania Świętego Oficjum.

    Katolicy powinni odważnie rozpowszechniać pozytywny osąd na temat Inkwizycji. Przez oczyszczenie Kościoła katolickiego w Hiszpanii z wpływów marranów Trybunał uratował Hiszpanów przed protestantyzmem i zaoszczędził im horroru wojen religijnych, podobnych do tych, które spustoszyły znaczną część Europy w XVI wieku. Przypomnieć należy, że aż trzecia część ludności niemieckiej straciła życie wskutek licznych wojen religijnych, które miały miejsce pomiędzy 1520 a 1648 rokiem. Jeśli Hiszpania uniknęła podobnej tragedii dzięki skazaniu na stos kilkuset heretyków, to wypada stwierdzić, że Święte Oficjum dokonało aktu humanitarnego.

    Uznać można, że Inkwizycja uratowała nie tylko Hiszpanię, ale cały Kościół. W XVI wieku świat katolicki stał na krawędzi przepaści – gwałtownie atakowany przez rewolucję protestancką na północy, ze wschodu zaś zagrożony ekspansją turecką. Pogrążona w wojnie domowej Francja nie była w stanie dłużej bronić Kościoła. To właśnie Hiszpania uratowała chrześcijaństwo, w dużej mierze dzięki zwycięstwu w bitwie pod Lepanto w 1571 roku.

    Dziełem Hiszpanii była także kontrreformacja. Jeśli zatem hiszpański katolicyzm mógł odegrać tak zbawienną rolę w XVI wieku, to tylko dzięki obronie jego doktrynalnej jedności przez Inkwizycję w wieku XV. Być może Kościół i społeczeństwo nie byłyby dziś w tak opłakanym stanie, gdyby w XIX i XX wieku działał Trybunał, broniący je przed modernizmem.

    Przywrócenie Inkwizycji z pewnością nie wydaje się dzisiaj dobrym pomysłem. Jest na to za późno. Inkwizycja może spełnić swoją rolę tylko wtedy, gdy społeczeństwo jest prawdziwie chrześcijańskie. Jest to zatem raczej środek obronny, nieskuteczny dla przywrócenia świata dla wiary katolickiej.

    Choć nie ma dzisiaj warunków dla powrotu do Inkwizycji, trzeba jednak, zgodnie z prawdą historyczną, dokonać jej rehabilitacji. Z całym szacunkiem należnym tym, którzy lubują się w oglądaniu Kościoła dyskredytującego samego siebie, katolicy nie mają powodu wstydzić się dzieł podejmowanych w przeszłości przez ten święty Trybunał. Ω

    Jan-Klaudiusz Dupuis jest historykiem, nauczycielem w Szkole Świętej Rodziny, prowadzonej przez Bractwo Św. Piusa X w Quebec. Artykuł ukazał się w listopadowym numerze „The Angelus” z 1999 r. Tłumaczył z języka angielskiego Arkadiusz Górski.

    Przypisy:
    1.Wolter, Inquisition,[w:] Dictionnaire philosophique, [w:] Oeuvres complètes, t. VII. Ed. Th. Desoer, 1818, s. 1309-1319.
    2.Jan Paweł II, Tertio Millennio Adveniente, 1994, § 35.
    3.Sekta tego okresu, określana także jako „Illuminati”.
    4.J. de Maistre, Lettres a un gentilhomme russe sur l’Inquisition espagnole, Oeuvres complètes, t. VII, Ed. Société Nationale, 1938, s. 283-391; J. Morel, Lettres à M. Louis Veuillot sur l’Inquisition moderne d’Espagne, Incartades libérales de quelques auteurs catholiques, Ed. Victor Palmé, 1869, s. 31-241.
    5.J. Dumont, L’Eglise au risque de l’Histoire, Ed. Critérion, 1984, s. 171-231, 343-413; L’Incomparable Isabelle la Catholique, Ed. Critérion, 1992, s. 79-110.
    6.L. Choupin, Hérésie,[w:] Dictionnaire apologétique de la foi catholique, t. II, 1911, s. 442-457.
    7.A. Ottaviani, L’Eglise et la Cité, Imprimerie polyglotte vaticane, 1963, s. 309.
    8.J. Guiraud, Inquisition, DARC, t. II, 1911, s. 823-890; E. Vacandar, Inquisition, DTC, t. VII, s. 2016-2068.
    9.Katolicki historyk zaś powinien oceniać fakty w świetle zasad katolickich. W tej sprawie patrz: Dom Guéranger, Le sens chrétien de l’histoire, [w:] „Le Sel de la terre”, 22, s. 176.
    10.Na przykład: Hefelé, Le Cardinal Ximenés, Librairie Poussielgue-Rusand, 1856, s. 588.
    11.F. Vernet, Albigeois et Cathares, [w:] Dictionnaire de théologie catholique, t. I, s. 1987-1999.
    12.H. K. Léa, Histoire de l’Inquisition au Moyen Age, Ed. Jérôme Millon, 1986.
    13.C. Roch, Histoire des Marranes, Ed. Liana Lévi, 1990.
    14.J. A. Llorente, Historia critica de la Inquisición en Espańa, Ed. Hiperion, 1981.
    15.Na przykład wśród współczesnych historyków Pierre Dominique twierdzi, że Inkwizycja hiszpańska skazała 178.382 osoby, z czego 16.376 zostało spalonych żywcem [w:] L’Inquisition, Ed. Perrin, 1969; Henry Kamen wskazuje zaś na 341.021 wyroków, gdzie 31.912 stanowiły orzeczenia skazujące na spalenie. [w:] Histoire de l’Inquisition espagnole, Ed. Albin Michel, 1966. Dane H. Kamena zostały następnie przez niego zrewidowane i obniżone w późniejszej edycji jego książki.
    16.B. Bennassar, L’Inquisition espagnole Xve-XIXe siècle, Ed. Hachett, 1979, s. 398-390.

  22. Maciej said

    PANIE EASY RIDER:

    Apeluje gorąco niech sobie pan ściągnie i poczyta:

    Click to access czarne-karty-koc59bcioc582a-vittorio-messori.pdf

    Albo jeszcze lepiej, ściągnie i posłucha:

    http://chomikuj.pl/jakub264/Audiobooki+nauka+samorozw*c3*b3j+NLP+itp/Vittorio+Messori+Czarne+Karty+Kosciola+audiobook+lektor+PL

    Trzeba mieć konto i przesłać jakieś złotówki, żeby posłuchać, ale warto … Żeby pan się nie musiał kompromitować, powiem panu, że wynosząc wiedzę z liceum i filmów też miałem obraz o którym pan pisze … Na szczęście, ciekawość i zainteresowanie wzięły górę …

  23. TomUSAA+ said

    Poproszę o solidny opis etykiety „Syjonista”. Z góry dziękuję.

  24. Griszka said

    Jeśli nawet Anonimowi, czyli lewactwo, bronią Inkwizycji ze względu na jej zasługi w tropieniu Eskimosów to, co ja mogę więcej dodać w jej obronie.

    Czy Pan Easy Rider jest katolikiem ? Nie przypominam sobie, aby którykolwiek z papieży nazwał Św. Inkwizycję organizacją zbrodniczą. Czemu Pan jako katolik pluje w ten sposób we własne gniazdo i wydaje takie krzywdzące wyroki o tysiącach zasłużonych kapłanów ? Ósme przykazanie Pana nie obowiązuje ?

    Pańscy oponenci podali solidne argumenty w obronie Inkwizycji, a Pan jedynie bajdurzy coś o Ziemkiewiczu, wkleja jakieś przypadkowe zdjęcia, p..przy coś o hitleryzmie, UPA albo wmawia nam, że jesteśmy syjonistami. Pan siebie sam ośmiesza takimi etykietkami, które mają zasłonić braki w argumentacji, tak samo jak inny domorosły ekspert od historii Dick Dawkins. „Mam rację, bo mam rację”. Coś mi to przypomina. Ach tak. W dyskusji pod hasłem „Inkwizycja” na Wikipedii miłośnicy Dawkinsa, fantomy IV Departamentu MSW z racjonalisty i element protestanckiego oszołomstwa został pogoniony przez adminów ze względu na niemerytoryczny bełkot, brak odwołań do źródeł historycznych itp. Przynajmniej jeden śmietnik został tam uprzątnięty.
    Proszę Pana Easy Rider’a o nie robienie tutaj podobnego burdelu.

  25. Dictum said

    ad. 18.
    Te meble zaprezentowane przez p. Easy Ridera niewykluczone, że z Anglii i niewykluczone, że służyły Henrykowi VIII jako argumenty wobec opornych katolików.

  26. Marucha said

    Re 25:
    Takie eksponaty można obejrzeć w niemal każdym szanującym się zamku, o ile posiada własną ekspozycję.
    To jest taki sam dowód, jak zestawienie fałszywego herbu Rotschildów i Rosji i wyciąganie z tego wniosków.

  27. marta15 said

    tu jest ciekway artykul na temat kolejnego wielkiego klamstwa czyli Wandeii — rzezi katolikow zrobionych przez komunistyczo- masonka rewolucje, tzw, francuska.
    http://zawszepolska.eu/wandea-%e2%80%93-wielki-grzech-francji/

    „..wojnie domowej o Wandeę brał udział jego ojciec, Hugo więc w książce spisał relację naocznego świadka: okrucieństwo o wyjątkowej skali. Z Wandejczyków zdzierano żywcem skórę i robiono z niej ubrania dla wojska, wbijano ich na pale, topiono na tratwach. Hugo nie użył jednak słów ‘terror’ ani ‘ludobójstwo’. O Wandei we Francji milczano przez ponad sto lat…

    Stéphan Courtois, wybitny francuski historyk: – Masowe zbrodnie w Wandei popełnione między latem 1793 r. a wiosną 1794 r. były ukrywane i maskowane przez historyków republikańskich, potem przez komunistycznych. Robespierrowscy historycy dostali rozkaz by dbać o rozprzestrzenianie narodowej amnezji o zbrodniach w Wandei. Do dziś to temat tabu na naszych uczelniach.

    I temat niebezpieczny, bo ci którzy mówią o Wandei prawdę, są dziś szykanowani przez… państwo. Jak Reynald Sécher, historyk, który kwestią Wandei zajmuje się od ponad 30 lat. Kiedy pierwszy raz w swojej pracy naukowej o wojnie w Wandei użył określeń ‘ludobójstwo’ i ‘eksterminacja’, ZWOLNIONO GO z Sorbony…”

  28. Maciej said

    @ 27

    Rewolucja francuska.
    Próbą generalną dla masonerii oraz planów wprowadzenia w życie koncepcji Spartakusa była rewolucja francuska. Choć podczas trwania jakobińskiego ludobójstwa wszystkie loże we Francji były zamknięte to trzeba pamiętać, że masoneria skutecznie zdetonowała samą rewolucję. Rozpoczęciem rewolucji był słynny marsz na Bastylię 14 lipca 1789 roku, sama rewolucja trwała niemal dziesięć lat. Zmiana jaka wtedy nastąpiła zmieniła nie tylko całą Francję, ale i Europę. Model absolutyzmu zastąpiła oświecona demokracja – rządy ludu, ludu który ucierpiał najwięcej przez te systemowe przeobrażenie. Samo hasło rewolucji wolność, równość, braterstwo jest tworem masonerii to oni podyktowali te słowa jako zbawienne dla mas wobec znienawidzonej monarchii. Oddajmy głos samym masonom:
    „Wolność, równość, braterstwo to trzy pojęcia najgenialniejszego oszustwo, jakie kiedykolwiek wymyślono, oby oszukać demokrację… Masoni zbierają się z reguły po to, oby oszukiwać tych, którzy sami najbardziej oszukują”
    Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela została zredagowana przez francuskich braci – masonów. Jak wiemy sama rewolucja francuska dała początek nowym systemom politycznym które z czasem ewoluowały. By z tej perspektywy prawidłowo rozszyfrować masońskie hasło rewolucyjne musimy stwierdzić jasno:
    Wolność – liberalizm, równość – socjalizm, braterstwo – brać masońska panująca nad wszystkim.
    By ukazać prawdziwe oblicze francuskiej rewolucji musimy przybliżyć jeszcze jeden aspekt owego wydarzenia. Metodykę wprowadzania tego szczytnego hasła w życie na terenach ówczesnej Francji. Obywatele – prosty lud po mimo szczytnych haseł nie miał wielkiego wyboru, musiał się podporządkować lub wybrać śmierć. Gilotyny dla opornych oraz eksterminacja kontrrewolucjonistów ( hasło dobrze znane wieki później ) wyrażono „ ustawą wobec podejrzanych” było to jawnym podburzaniem do samosądów i aktów przemocy. W tym czasie najwyższe stanowiska zajmowali masoni Danton – minister sprawiedliwości w Tymczasowej Radzie Wykonawczej, oraz jego duchowi bracia Marat i Robespierre. Elementarnym przykładem „poszanowania” praw człowieka przez przyjaciół ludzkości z Paryża było wysłanie wojsk rewolucyjnych do Wandei. Niektórzy historycy nie boją się pisać w tym kontekście o ludobójstwie – jako etymologicznym zniszczeniu ludu. Po wielkiej batalii w której źle uzbrojeni i nie zwykle odważni wieśniacy walczący pod sztandarem Najświętszego Serca nad którym widniał napis Dieu et le Roy – Bóg i król, jakobiński generał Westermann pisał do Paryża ( oazy wolności, równości i sprawiedliwości ) do Komisji Zdrowia Publicznego:
    „Obywatele Republikanie, Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarło wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując mi dane uprawnienia , dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich”
    Niszczenie domów i upraw także miało swój cel: sprawić oby Ci którzy ocaleją umarli z biedy i głodu. Dane jakie gromadzą odważni historycy podają o wymordowaniu w ciągu osiemnastu miesięcy na terytorium 10.000 km² 120.000 osób, co daje 15 % całej populacji. Gdyby ten ułamek odnieść do ludności Francji obecnie dało by to około 8 milionów istnień ludzkich. „Demokraci” z Paryża byli protoplastami wielu barbarzyństw wykorzystanych przez późniejsze SS. Z wygarbowanej skóry mieszkańców Wandei robiono buty dla urzędników ( z delikatnych skór kobiet robiono rękawiczki) . Przegotowywano setki trupów aby uzyskać z nich tłuszcz i mydło. Ówczesnymi komorami gazowymi dla wieśniaków i księży były statki wyprowadzane na środek rzeki i zatapiane. Masowe powstanie które miało miejsce w Wandei jest symbolem obrony chrześcijaństwa które zostało brutalnie stłamszone z polecenia tych którzy miłowali wolność, równość i braterstwo pozostawiając tylko jedną alternatywę wobec swoich haseł – śmierć.

    1.Guido Grandt, Czarna księga masonerii, tłumaczyła: Małgorzata Gawlik, Wydawnictwo WEKTORY, Kobierzyce 2010.
    2. Henryk Pająk, Bestie końca czasu, Wydanie III, Wydawnictwo RETRO, Lublin 2005.

  29. Gwoli poprawnosci etycznej (z ktora zawsze jest kiepsko wsrod ludzi) nalezy jednak w tym miejscu dodac, ze sama idea stosowania tortur w czasie przesluchan jest chora i nie ma nic wspolnego ze sprawiedliwym procesem opartym o zdrowy rozsadek, a DOBITNIE swiadczy o patologii.
    Tyle slowo PRAWDY. Taki schylek Epoki Moralnosci w naszym czasie zaintonowal nieslawny Mr. Busz z nieukrywana radoscia oswiadczajac wprowadzenie slawetnej tortury wodnej (higienicznej, lekkiej i przez to oczywiscie calkowicie humanitarnej).
    Za kazdyn razem oznacza to slabosc w systemie organizacji naszej cywilizacji i swiadczy o tym cala historia tzw. „rodzaju ludzkiego” na tej planecie. To wlasnie stosowanie krwawych ofiar przy jednoczesnym braku Niebianskiej Wiedzy (PRAWDY) w obrzedach kultur wedyjskich spowodowalo rozpad Ogolnoswiatowego Imperium Atlantow, poczawszy od kraju Kusz w Afro-Azji, a nastepnie rozpad Globalnego Imperium Lechii w Euro-Azji. Chrzescijanstwo, zanim powtorzylo blad swych poprzednikow, zwyciezylo wlasnie odstepstwem od krwawych rytualow w religii.
    Z tego punktu widzenia Swieta Inkwizycja jawi sie jako symptom schylku wielkiej czystej IDEI, i odstepstwo od jej pierwotnego kanonu.
    Mzona powstrzymac tenb trebnd zawsze – z pewnoscia nie ppoprzez wybielanie tegop czo czarne. Tej plamy zmyc sie nie da kochani. Nie dal rady Wedyzm, nie dal rady Judaizm, nie da rady Chrzescijanstwo, ani nikt i nic po nich.
    Taka jest PRAWDA, mozna plakac.

    Jakiej, u diabła, „czarnej plamy” na Kościele?
    Nie czytał Pan licznych tu wpisów? Udaje Pan, że ich nie było?
    Kościół nikogo nie torturował i nie torturuje. Grzesznikom w zupełności wystarczą tortury piekielne.
    Admin

  30. Easy Rider said

    Ad 17 – Filo.

    Nigdy nie slyszal o awanturach miedzy Krolem a Kosciolem???

    Ależ słyszałem, tylko tam chodziło zwyczajnie o władzę, a nie religię i na ogół kończyło się „pójściem do Canossy”. Natomiast nie słyszałem, aby któryś z królów walczył z Inkwizycją.

    Ad 19 – Strong Jack.

    Opiera Pan swoją opinię na jakichś konkretnych opracowaniach czy po prostu tak Pan uważa?

    Tak uważam, na podstawie całokształtu wiedzy i przemyśleń w ciągu kilkudziesięciu lat. Do tego rodzaju poglądów nie dochodzi się na podstawie jednego dokumentu, stąd też nie jestem w stanie takowego wskazać, tym bardziej, że nie dokonywałem szczegółowej ewidencji tych źródeł.

    Ad 20 – Marucha.

    […]„wiedza” zaczerpnięta z filmów Hollywoodu i literatury fantastyczno-historycznej jest tak zakorzeniona, że chyba żadne dowody, żadne kroniki, żadne świadectwa jej nie wyeliminują.

    Czy istnieją filmy (nie Hollywoodzkie) i literatura (nie fantastyczno-historyczna), w których to dziełach Inkwizycja byłaby przedstawiana jako „święta”?

    Ad 21 – Dictum.

    Watykan nie może być sędzią we własnej sprawie.

    Ad 22 – Maciej.

    Apeluje gorąco niech sobie pan ściągnie i poczyta:

    http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/czarne-karty-koc59bcioc582a-vittorio-messori.pdf

    Próbowałem czytać, ale nie byłem w stanie, gdyż jest to styl tutejszego Janusza Prawdzica-Tella. Tym bardziej, nie byłbym w stanie tego wysłuchać.

    Ad 23 – TomUSAA+.

    Poproszę o solidny opis etykiety „Syjonista”.

    Domniemywam, że to do mnie, w sprawie Ziemkiewicza. Oczekuje Pan na esej czy co? Jak można nazwać człowieka, który w 2003 r. uzasadniał konieczność USraelskiej agresji na Irak? Za chwilę jednak napisze inny artykuł, aby się przypodobać patriotom, jeszcze później – artykuł wybielający Inkwizycję, aby się przypodobać katolikom. Dla mnie to nie jest zaskoczenie, natomiast Pan, jak widzę, ma trudności ze zrozumieniem istoty talmudycznej perfidii.

    Ad 24 – Griszka.

    Jeśli nawet Anonimowi, czyli lewactwo bronią Inkwizycji ze względu na jej zasługi w tropieniu Eskimosów to, co ja mogę więcej dodać w jej obronie.

    To dla mnie nie jest zaskoczeniem, gdyż Anonimowi to nie lewactwo, lecz hasbara.

    Czy Pan Easy Rider jest katolikiem?

    Tak, mam chrzest, komunię, ślub kościelny, dzieci były ochrzczone, w komunii itd. Ale to są atrybuty formalne, natomiast wewnętrznie nie pasuję na pewno do katolika w wersji góralskiej, w ogóle nie pasuję do żadnej szufladki. Żeby było jasne – nie stałem się również ateistą.

    Nie przypominam sobie, aby którykolwiek z papieży nazwał Św. Inkwizycję organizacją zbrodniczą. Czemu Pan jako katolik pluje w ten sposób we własne gniazdo i wydaje takie krzywdzące wyroki o tysiącach zasłużonych kapłanów? Ósme przykazanie Pana nie obowiązuje?

    Katolicyzm nie polega na wierze w papieży, od których trudno byłoby oczekiwać, aby potępili swoich poprzedników, nie tylko zresztą w zakresie Inkwizycji – bo przecież zbrodnie pod egidą Watykanu to nie tylko Inkwizycja, ale tzw. ewangelizacja obu Ameryk oraz ludów nadbałtyckich, w tym ostatnim przypadku przy pomocy Krzyżaków.

    Dlaczego jednak potępiamy Krzyżactwo, walczyliśmy z nim, uważamy za formację zbrodniczą i nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia, jakie był Pan łaskaw zasugerować wyżej? Przecież nie ma różnicy między Inkwizycją a Krzyżakami pod względem relacji z papiestwem. Ponadto, trzeba przypomnieć, że w związku z bitwą pod Grunwaldem, ówczesny papież Marcin V obłożył Jagiełłę i Polskę klątwą za wyrżnięcie rycerzy Najświętszej Marii Panny. Klątwy tej do dzisiaj żaden papież nie zdjął, nawet „nasz” JPII, co powinno mieć określone konsekwencje kanoniczne, ale nikt się tym nie przejmował i nie przejmuje.

    Ale może wkrótce ukażą się artykuły, wybielające również Krzyżactwo? Będzie to trudniejsze niż w przypadku Inkwizycji, bo skutków działalności Krzyżactwa doświadczyliśmy bezpośrednio na sobie, natomiast Inkwizycja – to był temat raczej odległy, gdyż ta zbrodnicza instytucja w niewielkim tylko stopniu zaznaczyła swoją obecność w Polsce, stąd też łatwiej o obalenie „mitów”.

    P.S. Używanie nazwy „święta” wobec Inkwizycji – to tak, jakby nazywać świętymi Gestapo lub NKWD.

    >>>> Panie Easy Rider, czy po wielu latach tu spędzonych, mam Pana wywalić z gajówki za uporczywe wypisywanie oszczerstw skierowanych przeciwko Świętej Inkwizycji?
    Pan złośliwie i celowo ignoruje wszelkie argumenty – admin

  31. re 29.
    Ja tam wtedy nie bylem, wiec nie moge zajac mojego ulubionego stanowiska – „nie bedziecie mi tu mowic, bo tam bylem i widzialem!”. W moim rozumowaniu opieram sie jedynie na matematycznej figurze zwanej ‚indukcja matematyczna’, ktora wchodzi w sklad PRAWDY. Wiec uscisle tylko, ze ten aspekt PRAWDY utrzymuje iz „nie ma na swiecie rzeczy bez skazy, a nawet jesliby ktos takowa znalazl, to taki wyjatek potwierdzilby tylko te regule”. Wszystko w swiecie ma swoje „czarne plamy”, a urzednicy kazdej instytucji przekraczaja swoje kompetencje, co mamy dzis przed oczami.
    Nie bylo i nie ma zbiorowosci ludzkiej bez skazy i nie ma potrzeby wytykac palcem, a ktora konkretnie chodzi, bo ‚indukcja matematyczna’ dowodzi slusznosci tego w kazdym przypadku z matematyczna precyzja.
    A juz zupelnie paradoksem zupelnie nie do pojecia dla czlowieka jest np. to, ze nawet sama Doskonalosc musi zawierac Niedoskonalosc, by byc Doskonaloscia! Na tej wlasnie zasadzie Bog Wszechmogacy toleruje istnienie Szatana. Wszyscy wybitni filozofowie pokaleczyli sobie na tym mozgi, wiec przyjmijmy to raczej za pewnik, a z pewnoscia zminimalizujemy nasze odstepstwo od PRAWDY. Pogodzmy sie z faktem, ze w naszej ludzkiej niedoskonalej postaci z reguly nie osiaga sie PRAWDY i w zwiazku z tym DOSKONALOSCI, a mozemy do NIEJ jedynie zmierzac, mniej lub bardziej kretymi drozkami,co pracowicie czynimy przez cale nasze zycie.

  32. Easy Rider said

    Ad 30 – uwaga Admina.

    Nie trzeba mnie wywalać – sam odejdę. Na każdym forum przychodzi taki moment, że nie da się zaakceptować stanowiska Admina czy większości uczestników. Trudno byłoby mi dalej znaleźć wspólny język z osobami, które nie mają żadnych wątpliwości moralnych przed nazwaniem Inkwizycji „świętą”.

    Dziękuję za wspólnie i ciekawie spędzony czas przy omawianiu różnych zagadnień, pozdrawiam wszystkich uczestników i życzę dalszych owocnych dyskusji. Może z niektórymi spotkamy się na innych forach.

    Easy Rider

  33. Dictum said

    ad. 30.
    Walczyliśmy z krzyżactwem, bo to nie była organizacja do zwalczania herezji tylko łupieżczy zakon zainstalowany w Polsce w celu nawracania Prusów. Jeśli oni sami nie ocierali się o herezję, to na pewno zakorzeniona była w nich hipokryzja. Oni owszem używali siły, ale bardziej niż nawracanie interesowało ich łupienie i podbój, czego efektem było powstanie Prus Zakonnych.
    Zakon krzyżacki ze Świętą Inkwizycją nie miał nic wspólnego Krzyżacy, byli bardziej – w zamierzeniu – krucjatą.

  34. Marucha said

    Re 32:
    Mnie jest też trudno zaakceptować osobę, która w sposób ostentacyjny demonstruje nieuczciwość intelektualną i zero argumentów.

  35. Inkwizytor said

    Co za bydlę parszywe ten Rider. Nie wstyd ci gnoju szkalować szacowną Inkwizycję Kościoła Katolickiego ?

  36. Dictum said

    PS. do p. ER – czy „historycy” zaczną wybielać krzyżaków, czy nie, zagwarantować nikt Panu nie może, tak jak nikt się do niedawna nie spodziewał „polskich obozów koncentracyjnych” albo chociażby wielce „historycznych” opracowań wydarzeń – ZASTRZELENIA, a następnie spalenia żydów przez paru wieśniaków w Jedwabnem. A to się działo na polskiej ziemi przecież. I co? Do dziś skutecznie obronić się nie możemy. Jak się znajdą chętne szumowiny na modłę Tomasza Grossa, to i krzyżaków wybielą.
    Do poznawania historii ważne jest posługiwanie się wiarygodnymi źródłami i nie powielanie stereotypów wciskanych przez wrogów Kościoła i Polski, co Pana wyraźnie spotkało.

  37. Boydar said

    Całkiem bez sensu, pragnę wyartykułować pewne swoje spostrzeżenie. Czasem jest tak, że jesteśmy do czegoś (koncepcji) przekonani, ale nie jesteśmy w stanie tego ani dowieść ani umotywować. Próby przedstawiania takiego punktu widzenia, zwłaszcza gdy jest kontrowersyjny, powoduje iz zaczynamy doświadczać ostracyzmu najbliższej społeczności. Nasz żal i wściekłość bezsilności obracamy przeciw tym, którzy nas nie rozumieli. Nie uwzględniając, że sami nie potrafiliśmy ich przekonać. Jednak sama kontrowersyjna myśl nie musi być tym samym błędna. Przeważnie czas i zmiana klimatu przynosi twardą wiedzę pozwalającą na ukazanie w nowym świetle dawnych przeczuć.
    To co powyżej, odnosi się do sytuacji z Panem Easy. Pragnę zapewnić Was, że istnieją realne scenariusze, w których wszyscy mamy rację. Ale to już zupełnie inna bajka.

    O czym Pan, excusez le mot, chrzani? – zdumiony a i wkurwiony admin

  38. Boydar said

    Otóż miedzy innymi mam na myśli, że Pan Easy nie wygląda mi na dywersanta. Posiada natomiast faktycznie denerwującą cechę, rzucania różnych „fatalnych” pomysłów, których nie potrafi w żaden rozsądny sposób obronić. Zastanawiałem się, co może być przyczyną takiego stanu rzeczy. Pierwszą myślą jest charakter Pana Easy – łagodnie mówiąc – nie szanuje zbytnio swoich oponentów. Co skutkuje obrazem „ja o Iwanie a on o bałwanie”. Drugą, jest Jego wybiórczość w podejściu do dysponowanych ogólnie bezsprzecznych ustaleń – całkowicie pomija znaczenie tych, które Mu nie pasują. Mógłbym wymienić jeszcze kilka, ale to niecelowe. Wracam więc do nurtującego Pana Gajowego pytania, o czym chrzanię, czyli przekładając z polskiego na nasze, o jakich to scenariuszach napisałem w (37). Otóż czytałem kiedyś coś (dawno i nie pamiętam), że Święta Inkwizycja pomimo że de facto nic jej zarzucić nie można i faktycznie była taka jak przytacza np. Pan Dictum w (21) w rzeczywistości była w swym powstaniu zainspirowana przez najwyższe kręgi władzy niezupełnie kościelnej. Z pełną premedytacją utworzono (według autora tego artykułu o którym wspominam) struktury Świętego Oficjum realizujące ściganie żydostwa. Pozornie tylko jest to absurd, gdyż historia (mniej lub bardziej prawdziwa) ujawnia wiele przypadków sterowania przez Sanhedryn masami żydowskimi przy użyciu elementów zewnętrznego zagrożenia. Przyjmując zaś za prawdziwe znane nam okoliczności z roku 1233, można zauważyć, że nie wszystko wokół tej kwestii trzyma się, kolokwialnie mówiąc, kupy. Reasumując, ja uznaję że Inkwizycja była jedną z najuczciwszych (jeśli nie najuczciwszą) instytucji śledczych na świecie; nie zmienia to w niczym podejrzeń że jej funkcjonowanie mogło mieć także inne cele i cele te zostały zrealizowane.

  39. Anzelm said

    Ad. Boydar:

    Pana „dawkowanie”: co prawda a co cwele, bawi mnie po dwakroć,
    bo to pan jest katalizatorem wszelkich, możliwych planów: AntyPolskich!!!
    Bój się Pan liścia . . . bo spada za plecami, tak jak zawsze za wami!

  40. Filo said

    38
    Boydar
    W poszukiwaniu prawdy o geneze i charakter Inkwizycji mozemy natrafic na cale morze interpretacji, opinii i nawet dokumentow.
    Mnie sie rozchodzi jednak o to, DO CZEGO posluzylo zjawisko Inkwizycji jako narzedzie propagandy i broni przeciwko Kosciolowi Katolickiemu.
    Nikt sie tu nie rozbija o idealna administracje Kosciola ani o nieskazitelna historie przywodcow Kosciola.
    ( a bezgriesznych nie znajet priroda – jak nam wyspiewal Bulat Okudzawa)

    Chodzi o to, ze zaden wspolczesny Kosciol chrzescijanski nie jest tak atakowany i pomawiany o wszelkie zbrodnie z przeszlosci i terazniejszosci (pedofilia, popieranie nazistow) jak KK z wyolbrzymieniem niektorych zjawisk a pominieciem innych.

    Podam przyklady:
    Kosciol Anglikanski trzesie sie od pedofilow, ale Newsweek nigdy by nie zamiescil na okladce obrazkow z 10 Downing Street, czlonkow rodziny krolewskiej (Krolowa jest Glowa Kosciola Anglikanskiego) czy syjonistycznych ewangielistow, ktorzy popieraja rzez niewinnych ludzi w obronie Izraela.
    Nasze obecne czasy wymagaja przyjrzenia sie przez lupe co sie teraz dzieje z najstarszymi kosciolami chrzescijanskimi w Etiopii, Egipcie czy Syrii. My w ogole nie szukamy winnych: my juz znamy winnych bez przeprowadzenia sledztwa!
    Dochodzi do takich idiotyzmow, ze wierzymy hasbarze na sto procent, ze islamisci, czyli fanatyczni muzulmanie bombarduja wlasne meczety i minarety i podrzynaja gardla wierzacym muzulmanom w imie tej samej religii!.
    Zeby nie zajmowac sie sprawami doczesnymi, bo ktos moze nas posadzic o sprzyjanie terrorystom, roztrzasamy historyczne dzieje wedlug tego samego szablonu: Obojetnie co sie dzieje na swiecie winien wszystkiemu jest … Putin.
    I mamy spokoj duszy, ze nie potrzeba tracic czasu, fatygi i pieniedzy na dochodzenie sprawcow zdarzen.

    Skoro porownujemy koscioly wspolczesne to mamy prawo porownywac przywodcow politycznych wybranych przez narod.
    No wiec Putina mozemy porownac do Obamy,Busha, czy Clintona; Camerona, Walesy, Kwasniewskiego czy Kaczynskiego. No jeszcze jest znany rzezimieszek Tony Blair. I ta nieszczesna Merkelowa: Nie chcem ale muszem nalozyc sankcje na Rosje.

    Dochodzi do takich glupactw, ze Putina porownuje sie do Hitlera, mimo, ze Rosja ani Putin nikogo nie bombarduja, nie zakladaja wiezien po calym globie ani baz militarnych; nie torturuja ludzi, nie handluja narkotykami i nerkami z niedobitych ofiar.
    Rosjanie wspolpracuja z przywodcami innych panstw – Amerykanie „wymieniaja” niewygodnych.
    Najwiekszym grzechem Rosji jest to bezczelne upieranie sie przy zachowaniu i szanowaniu praw lokalnych i miedzynarodowych.

    I choc nie bylo moim zamiarem porownywania przeklaman o Inkwizycji do antyputinowskiej propagandy w obu przypadkach nasuwa sie to samo podejrzenie, ze mamy do czynienia z narodami chrzescijanskimi, ktore sa ofiarami ogromnej wojny propagandowej.

    Nam wrecz zabroniono dyskutowac dochodzenia prawdy historycznej: od holokaustu, Katynia, tragedii smolenskiej, podejrzanych samobojstw znanych Polakow az po …. metody wprowadzania demokracji w Kjiowie.
    Z prasy zachodniej wynika, ze to Rosja napadla na Ukraine mimo, ze ani Obama ani senator McCain nie zaprzeczaja, ze pomagaja juncie zbrojnie i ze finansowali bolszewicka rewolucje majdanu!
    Wlasnie poleciala do Kijowa Victoria Nuland „pomagac” w wyborach!!!!!!
    Juz raz pomogla i wybrala jednoosobowo Jacyniuka na premiera!
    No to gdzie byl Putin??

    Teraz polskie wladze sie odgrazaja, ze beda scigac PODEJRZANYCH obywateli polskich o sympatie pro-rosyjskie!!
    Bo mozna miec sympatie pro-nazistowskie i mozna popierac polityke ludobojstwa, natomiast zdrada stanu stalo sie nawolywanie do przestrzegania prawa i poszanowania godnosci ludzkiej!!

    Wielu takich jak ja niekoniecznie kocha Putina. Politycy nie sa od ubostwiania. Ale sa od porownywania z innymi politykami.
    I widze roznice miedzy filozofia mordowania cudzych dzieci a ich ratowaniem.
    Dla milosnikow i sympatykow Obamy zycie ludzkie jest gowno warte.

    No wiec oskarzenie Inkwizycji o wymordowanie 3 milionow zydow uwazam za taka sama wredna brednie niczym nie udokumentowana jak i oskarzanie Rosji o zamiar napasci na Polske. To juz bralismy w 1980 roku!
    Polska krajem Walesow??

    Propaganda?
    Czy to Putin prowadzi wojny ofensywne w ponad stu krajach?
    Czy to Putin nawoluje do mordowania ludnosci cywilnej a w ogole jakiejkolwiek?
    Putin „zagarnal” Krym bez jednego wystrzalu. Dzieki wynikom referendum.
    Kijow nie moze zagarnac Donbasu nawet przy pomocy morderczej armii i eksterminacji cywilow. (pomimo wynikow referendum)

    I kto nam obiecuje pokoj?

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/obiecywany-pokoj-wieczna-wojna-2014-09

  41. Marucha said

    Re 38:
    Nikt nie zarzucał Easy Riderowi bycia dywersantem, ale nie to jest powodem, że odpowiadam.

    Pana rozumowanie świetnie się wpisuje w propagandę tych, którzy twierdzą, iż Kościół Katolicki to Piąta Kolumna żydostwa, które poprzez stworzenie religii dla gojów odebrali im ich charakter, duszę, chęć do walki – krótko mówiąc: zrobili z nich bezbronne, naiwne cipy.
    Autor owej książki wydaje się należeć do tej samej grupy, która z Putina albo Ahmadineżada robi żydów.

  42. Maciej said

    Pan Easy Rider chyba sobie żarty stroi jeśli tekst Victorio Messori jest trudny, chyba boi się pan zderzenia z prawdą !

  43. Boydar said

    @ Pan Gajowy

    Normalnie mnie wszyscy wykończycie ! Ciągle są ze mną problemy; chłe, chłe, ze mną.

    Pierwsze pomijam, bo to formalność, w takim razie drugie; ile razy będę tłumaczył Panu Gajowemu, że Kościół katolicki jako dar, spadek dla nas, wspólnota ducha i idei i jakby Go jeszcze nie określić na użytek laików, nie posiada właściwości i możliwości bycia wartością negatywną. Jest jedyną możliwą drogą do najwyższego dobra za które uważam Zbawienie naszej duszy. Natomiast niektórzy osobnicy ciągnący tłumnie do Jego (Kościoła) widzialnych i namacalnych struktur to już zupełnie co innego. Lezą jak muchy do miodu i srają. Określenie „V kolumna” nie jest w stanie oddać istoty i sensu tego co oni robią. Byłem przekonany, że Pan Gajowy to wie. Że ja to wiem, oczywiście.

    Co do trzeciego, gie mnie obchodzi kto jest Żydem a kto nie. Ten problem Pan Bóg rozwiązał prawie na samym początku – squrwesyny mają wybite na czole piętno. Widoczne i zrozumiałe dla każdego „kto ma rozum”, posługując się zupełnie innym fragmentem Pisma. I nie potrzeba genealogii ani badań DNA, bo „drzewo poznaje się po owocach”. Zarówno Putin jak i Achmadineżad owoce wydają (wydali) dobre. To nad czym i po co ja mam się zastanawiać.

    Uwagi Pana Ef w żaden sposób nie są sprzeczne z moimi dywagacjami.

    A Pan Anzelm tnie głupa i nie umie czytać ze zrozumieniem; albo nawet nie tnie, do czego się skłaniam.

  44. JO said

    2014-10-07 (wtorek) at 21:41:07
    Re 32:
    Mnie jest też trudno zaakceptować osobę, która w sposób ostentacyjny demonstruje nieuczciwość intelektualną i zero argumentów.-admin

    i ja sie podpisuje pod tymi spowami w odniesieniu do Pana Eary Rider

    „NIEUCZCIWOSC INTELEKTUALNA”

    …bo trudno zarzucic Panu Riderowi glupote….ten Pan umie myslec i wyciagac wnioski.

  45. Marucha said

    Re 43:
    Tak, tak, oczywiście…
    A słowo wylatuje wróblem, a powraca wołem.
    Dał Pan fajny argument wrogom Inkwizycji. Stworzona przez żydów…

  46. Boydar said

    Wrogowie Inkwizycji, Panie Gajowy, nie potrzebują ŻADNYCH argumentów aby nas niszczyć. Ja nie wiem, jak tam było, ale wiem jedno : najbardziej przebiegły i chytry plan naszych wrogów, we właściwym momencie obróci się przeciwko nim. Bo takie jest boskie prawo. I nie trzeba żadnych cudów aby tak się właśnie stało. To jest fizyka. Amen.

  47. JO said

    ad.46. Jak Pan moze powiedziec:, ..”Ja nie wiem, jak tam bylo..” czy uwaza Pan, ze KK Klamie? Czy uwaza Pan, ze ludzie – Katolicy, ktorzy badaja temat robia to z taka sama „rzeteknoscia” co Zydo-Masoneria?

    Przeciez mamy materialy , na podstawie ktorych mozemy dokonac analizy i wyciagnac wnioski, ktore daja nam WIEDZE jak „tam wlasnie bylo”.

    Banie Boydar!!!

    Moze Pan tez nie wie jak Bylo z ta UPA??? he????

  48. Boydar said

    Ale Pan zalewasz, Panie JO. Ja nie wiem jak było, bo nie wiem, to są istotne szczegóły. Nie wiem kto, komu pierwszy przyniósł dokumenty świadczące o sytuacji wśród hiszpańskich przechrztów, kto komu i jak naświetlił co należy zrobić, kto i jak podsunął i zreferował to wszystko Papieżowi. Kto na naradzie w synagodze zatarł łapy – „teraz tym naszym brudasom damy popalić, szybko staną się znów posłuszni, niech im się tylko inkwizycja papieska do dupy się dobierze ! I mają być uczciwie sądzeni ! żeby nikt tego nie mógł zakwestionować ! wtedy zobaczą, że tylko my jesteśmy ich jedyną nadzieją”. To co kursywą, to moja licentia poetica. Gdzie ma Pan JO rzekome moje uważanie że „… ze KK kłamie …” ?!? Kościół był, jest, i będzie uczciwy. Bo nie może być inny. Ale gnidy mącą i knują, i nic się na to nie poradzi, na razie.

  49. JO said

    ad.48. Pana wypowiedz Jest Jedna wieka SPRZECZNOSCIA. Prosze siebie przeczytac , najlepiej razy kilka Panie Boydar…

  50. Boydar said

    Panie JO, albo mnie Pan za durnia uważasz, albo z Panem jest coś nie tak. Na jakiej podstawie mam przypuszczać, że w XIII wieku koło Papieża nie kręcili się tacy Dziwisze ??? Bo Panu do wizji nie pasuje ? Że przed SV2 było cudownie a po to be ? Po, owszem, be silnia, ale Judasze plenili się nawet koło Pana Jezusa. Pan nie jest urodzonym oszustem, jak ja; Pan nie może zaakceptować faktu, że wszystko co materialne na tym świecie, jest wyłącznie z TEGO ŚWIATA. I wielopiętrowość przekrętu nie mieści się Panu w głowie !!! Pan Jezus to wszystko wiedział i widział; co było, jest i będzie. Dlatego dał nam wskazówki i narzędzia do prawego życia na tym administrowanym przez Szatana świecie. Proste, jasne, najuczciwsze pod słońcem. I zrozumiałe DLA KAŻDEGO. Tak skuteczne dla zwycięstwa, jak tylko mogą być dobre rady Ojca dla Dzieci.
    Jak jednak widzę, niektórzy cierpią chronicznie na oczy. A wspomnianą „sprzeczność”, zdecydowanie proszę wykazać, nie pustymi słowami tylko konkretnie. Może być nawet Brailem, proszę się nie krępować żadnej Pańskiej dyscośtam.

  51. JO said

    ad.50. Panie Boydar, tylko winni sie tlumacza… Nie elepiej przyznac sie do winy? – i by na tym wstyd byl zakonczony a tak tylko Pan sie pograzasz.

    Pan ma umysl geniusza, jak kiedys wpominalem. On prowadzic moze do zapultania sie , jezeli zbyt mocno da sie mu filozofowac…

  52. Boydar said

    Pańska propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia. Może innym razem 🙂

  53. Griszka said

    „Katolicyzm nie polega na wierze w papieży,”

    Na szczęście katolicyzm nie polega też na wierze w Pana Easy Ridera i jego radosną interpretację w historii Krk.
    W ogóle gratuluję. Przez cały pański sążnisty wpis w ogóle nie odniósł się Pan do Świętej Inkwizycji. Nie znalazłem tam nawet cienia dowodu na zbrodniczość Inkwizycji, a jedynie typowa mantra dawnkisowska – mam rację, mam rację.
    Nie dziwię się, że Pan postanowił się zmyć z forum.

    „Ponadto, trzeba przypomnieć, że w związku z bitwą pod Grunwaldem, ówczesny papież Marcin V obłożył Jagiełłę i Polskę klątwą za wyrżnięcie rycerzy Najświętszej Marii Panny.”

    Do niczego takiego nie doszło, ale to nie przeszkodziło, żeby esbecka redakcja FiM wysr..ła taki „fakt” i urządziła wokół tego wielką „debatę historyczną”.

    Mnie zaszokował fakt, że u do tej pory sensownego uczestnika gajówki przejawiła się antykościelna kurwica…
    Admin

  54. Griszka said

    @37 Boydar
    Litości. Pan Easy Rider jedynie bełkotał. W swoich postach w ogóle nie przywołał jakichkolwiek faktów.
    No może nie licząc „Faktów i Mitów”.

  55. Boydar said

    To wychodzi na to, że byłem adwokatem D ? Trudno, zdarza się, powiedział jeż schodząc ze szczotki. Lepiej że na mnie padło.

  56. JO said

    ad,55, Ten Panski wpis uwazam za przeprosiny, Panie Boydar…

  57. Griszka said

    Tak, diabła przez duże D. Strach pomyśleć z jakiej kloaki wydobyto porównania Inkwizycji z Gestapo czy NKWD. Następny razem trzeba się wykręcić sianem i nie brać takiej fuchy, Pani Boydarze.
    🙂

  58. Griszka said

    Miało być Panie, nie „Pani”. Ups.

  59. Griszka said

    Ciekawe, że Pan Easy Rider nie miał żadnych wątpliwości moralnych w związku z rzucaniem oskarżeń na papieża Marcina V podpierając się artykułem znanego i lubianego esbeckiego kabla „Romana Jonasza” związanego z IV Departamentem MSW, a obecne posła Twojego Ruchu Pedalskiego, który wrzucił na swój blog inny kabel Palikutas.
    Ten pan albo celowo manipulował przepisując kłamstwa z tego paszkwilu, albo nie zadał on sobie nawet minimum trudu, aby zweryfikować tę bajkę za pomocą Google w mniej niż 5 minut.
    Jeśli tak to dobitnie pokazuje jak Pan Easy Rider ma głęboko w d.pie religię, którą wyznaje, i jej kapłanów, że nie potrafi spędzić nawet kilku chwil przy wyszukiwarce, aby zweryfikować pierwszą lepszą antyklerykalną śpiewkę. W odniesieniu do powyższego pańskie kpiny z Messoriego to już po prostu totalna żenada.

    Przepraszam, ale jak zobaczyłem to niemożebne p..przenie, że mam się wstydzić, że mam mieć wątpliwości moralne z powodu, że jako katolik bronię instytucji Krk, to nie mogłem się powstrzymać, aby to skomentować. Całego kosmosu by nie wystarczyło, aby pomieścić ego Easy Ridera.

  60. Boydar said

    Dobra, jedziemy z tym koksem. Wypada posprzątać. Tak to jest, jak się robi kilka rzeczy naraz.

    Możecie mi nie wierzyć, ale fragmentu tekstu ER (8) „… Zastanawiam się, kiedy pojawią się artykuły mówiące o mitach zbrodni bolszewickich, hitlerowskich czy banderowskich? Sądzę, że to tylko kwestia czasu …” JA PO PROSTU NIE WIDZIAŁEM. Dlaczego ? Nie wiem. Moja Mama powiedziała by „diabeł ogonem nakrył”. Może i nakrył. A co to dla niego za problem. Może mnie chciał przetestować, czy ulegnę presji, czy pozostanę przy własnych poglądach. Oczywiście, że pozostałem. Dodatkowo wprowadził mnie w błąd Pan Gajowy ze swoim excusez le mot. Zamiast walnąć z grube rury jak oceniam zacytowany fragment to mnie zaczepił delikatnie, po francusku i przez bibułkę. Prawie na koniec to samo zrobił Pan JO, zalecając mi powtórną analizę moich własnych komentarzy, zamiast właśnie (8). Może by się wtedy coś odblokowało. Wszyscy są kulturalni w najmniej stosownym momencie.
    No i mam problem. Pan JO chce na siłę moich publicznych przeprosin, ba, uznał że miały miejsce. Wymuszone zeznanie (sic!) dla uczciwego sądu jest bez wartości, Panie JO ! Uwzględniając jednak okoliczności – przepraszam. Wcale nie na siłę. Zaś za co, to już każdy niech sobie dopisze sam. Na koniec, to myślę sobie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wiele aspektów zyskało nową jakość. A i stare się trochę odświeżyły.

  61. Boydar said

    Do przeprosin dodaję jeszcze podziękowania. Dla Pana Griszy (57). Gdyby nie ten Pański wpis i nawiązanie do Gestapo i NKWD (zrobiłem „oczy” i zacząłem szukać źródła) nie wpadł bym „o co kaman”.

  62. Marucha said

    Re 50:
    Na jakiej podstawie mam przypuszczać, że w XIII wieku koło Papieża nie kręcili się tacy Dziwisze ???
    A na jakiej podstawie snuje Pan przypuszczenia, że się kręcili?

    Re 60:
    Uważa Pan, że ‚excusez le mot’ sprawiło, iż walnięcie nie było z grubej rury? Było. Proszę przeczytać ponownie mój dopisek przy #37.

  63. Griszka said

    Odnośnie komentarza Pana Gajowego. W pierwszej chwili myślałem, że to jakiś troll się znowu pod kogoś podszywa. Serio.

    Najlepsze, że ten esbecki szmatławiec FiM oczernił papieża, który był znany z obrony dobrego imienia Polaków. Te ubeckie glizdy, które udają obiektywnych dziennikarzy, próbują obrzydzić wszystko co ma związek z Polską.

  64. Boydar said

    Pan Gajowy jest co raz wkur…iony i trudno przywiązywać do tego większą wagę 🙂

    Pytanie zadane wcześniej jest odwróceniem kota ogonem. Osobiście uważam, że się kręcili. Było by dziwne, gdyby diabeł się zdrzemnął w XIII stuleciu i nie korzystał z nadarzających się okazji. To, że dopiero za kadencji Montiniego oficjalnie zamrugały czujki dymowe, nie znaczy że ktoś ich wcześniej systematycznie nie dezaktywował, albo po prostu, system wentylacji działał sprawniej. Stawiam na tą druga opcję.

  65. marta15 said

    ad 64 oczywsice, ze sie krecili. I w 13 i w 14 i w 15 wieku , itd.
    Diabel sobie urlopow nie bierze. Tyle w koncu dusz do zgarniecia.
    W 16 wieku diabel popisal sie wielka protestancka herezja, w 11 wieku schizma , w 16 wieku tez zagarnal kawal Anglii dla siebie. W 16 wieku jednak diablel przegral w Ameryce Pd ( objawinia w Guadalupe , konkwistadorzy etc i miliony dusz dodanych do KK). Ta bezwzgledna walka toczy sie wraz ze stworzeniem czlowieka i bedzie sie toczyc o dusze tego ostatniego czlowieka na ziemi ,ktory zostanie.

  66. Marucha said

    Re 64:
    Pan Gajowy jest co raz wkur…iony i trudno przywiązywać do tego większą wagę 🙂
    Bredzi Pan.
    Ale oczywiście może Pan nie przywiązywać wagi do tego, co mówię. Ch… z tym. Tylko potem nagle budzi się Pan z ręką w nocniku, bo „czegoś nie zauważył”, jak np. we wpisach Easy Ridera.

    To, co Pan uważa na temat Inkwizycji, jest mało istotne. Nie mamy bowiem w całej historii Kościoła bodaj najmniejszych wzmianek, najmniejszych aluzji do tego, co Panu wydaje się prawdopodobne. Trudno przypuścić, aby wszystkim, w tym wrogom Kościoła, umknęło to niepostrzeżenie.

    Co Pan właściwie ma na celu, usiłując zdezawuować instytucję Świętej Inkwizycji, bo przecież Pan to robi, choć w następnym zdaniu się Pan tego wypiera?

  67. JO said

    ad.64. Uparty Panie Boydar, prosze sie nie upierac i nie szukac dziurawej kieszeni w spodniach p. Gajowgo. Kieszenie sa szczelne.

  68. Boydar said

    Panie Gajowy

    Ja rozumiem, że ma Pan pewne pryncypia. Są praktycznie, jak sądzę, identyczne z moimi. Tak więc, wydawało by się, że nie powinno być różnicy zdań. A jednak, jak widać, jest. Zarzuca mi Pan, że dezawuuję św. Inkwizycję. To nieprawda. Ani jedno moje zdanie na to nie wskazuje i wskazywać nie miało. A ja sam wiem najlepiej, że nigdy tego nawet nie pomyślałem. Aby uwzględnić mój sposób rozumowania, warto posłużyć się przykładem skonstruowanym przeze mnie na tą okoliczność.

    Właściciel szpitala nie ma pacjentów. Przez podstawionych zbirów powoduje poważny wypadek np. komunikacyjny. Akcja ratownicza jest prawdziwa, ofiarna i skuteczna. Lekarze dają z siebie wszystko. Czy nawet wiedząc o ukartowanym draństwie, można im coś zarzucać ? Nic, zupełnie nic. Byli wspaniali. Ale CAŁA SPRAWA miała inne PRZYCZYNY

    Przyczyny o których myślę, to zabiegi światowego Sanhedrynu, mające na celu wywołanie i podsycanie nienawiści Żydów (tu konkretnie hiszpańskich) do katolicyzmu, papiestwa, chrześcijaństwa w ogóle. Wg. mnie, posłużono się instytucją Kościoła do realizacji brudnego celu. Przecież gdyby nie fałszywe przechrzty zalewające obszar katolickiej Hiszpanii, Święte Oficjum nie miało by powodu zaistnieć. A Kościół nie miał wyjścia, Papież musiał zareagować na marańskie praktyki, sprokurowane być może wyłącznie w tym celu kilkadziesiąt lat wcześniej. Dzisiaj, do tego co się działo (jak np. przytacza Pan Dictum), dorabiana jest delikatnie mówiąc, broda a najmniejsze próby przecieków jak było naprawdę, są skrzętnie tuszowane. Jeśli nie daje się zatuszować, przedstawiane jest jako niewielki wyjątek potwierdzający żydowską tezę. I co w tym moim toku myślenia jest nieprawidłowego. W krótkich komentarzach, trudno jest przedstawić wszystko co się myśli, zwłaszcza gdy temat jest obszerny. A i nie zauważyć czegoś, nawet dużego, rzecz ludzka. Już bardziej się nie wytłumaczę.

  69. Marucha said

    Re 66:
    Święta Inkwizycja by zaistniała bez względu na obecność żydów. Wystarczyło by aż nadto heretyków i poprawiaczy Chrystusa wśród gojów. To była tzw. konieczność dziejowa.
    Pana wpisy stwarzają wrażenie, jakoby Św.Inkwizycja powstała na skutek knowań żydowskich – i kto wie, kto wie? – może była pod ich kontrolą.

  70. Boydar said

    Uważam że nie była, ani pod kontrolą ani pod wpływem. Żadne przesłanki na to nie wskazują.

    Sugestia, że „… by zaistniała bez względu …” nie jest sprzeczna z moimi wyobrażeniami.

    To co prezentowałem w swoich komentarzach, nie jest „prawdą objawioną” a jedynie prawdopodobną moim zdaniem, opcją spiskowej teorii dziejów. Gdybym się nie wpieprzył w obronę ER, moje posty w temacie można by potraktować jako „ciekawostkę” a nie „herezję”.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: