Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wiceadmirał Józef Unrug, Polak z wyboru

Posted by Marucha w dniu 2014-10-07 (Wtorek)

Pani Tekli dziękujemy za przypomnienie nam 130. rocznicy urodzin wiceadmirała Józefa Unruga, dowódcy Marynarki Wojennej II RP i Obrony Wybrzeża w czasie kampanii wrześniowej. Przy okazji poruszymy temat ogólniejszy – o Polakach z wyboru.
Admin

Polacy z wyboru

Po napaści III Rzeszy na Polskę przyszło im dokonywać wyboru pomiędzy wiernością Rzeczypospolitej a rodzinnymi, niemieckimi korzeniami. Nie wahali się – opowiedzieli się za swą przybraną polską Ojczyzną, za dumą z bycia Polakiem.

Dziś, gdy pseudoelity nawołują do ucieczki od polskości, obrzydzają patriotyzm i szydzą z niego, trzeba pamiętać o tych bohaterach II wojny światowej, którzy płacąc wysoką cenę, wybrali honor, służbę i wierność Polsce.

Zapomnieli niemieckiego 1 września 1939 roku

Polskości nie wyparło się wielu służących w Wojsku Polskim obywateli Rzeczypospolitej, w których żyłach płynęła niemiecka krew. Walczyli we wrześniu 1939 roku, a potem, po dostaniu się do niewoli, otrzymywali wiele propozycji zwolnienia. Przesłuchiwani przez Abwehrę mieli podpisać volkslistę i rozpocząć służbę na rzecz III Rzeszy. Wielu kategorycznie odmówiło. Niektórzy byli zapraszani na spotkania z członkami rodzin poza obozem. Mimo takiej presji nie ulegali jej, pisząc oświadczenia, że czują się Polakami.

Z obozu jenieckiego Oflag II C w Woldenbergu (Dobiegniewie) przeniesiono kilkunastu oficerów Wojska Polskiego o niemiecko brzmiących nazwiskach do zamku w Książu. Razem zgromadzono ich około trzystu. Wszyscy byli lepiej traktowani i żywieni. Złagodzono im rygory, jakim byli poddani w obozach jenieckich. Kilka miesięcy później wrócili do obozowych baraków. Nikt z nich bowiem nie podpisał niemieckiej listy narodowościowej.

Porucznik Gerhard Büllow dowodził plutonem w szwadronie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, walczył w bitwie nad Bzurą. Miał nie tylko niemiecko brzmiące nazwisko, ale i liczną rodzinę w Niemczech. Gdy trafił do oflagu w Woldenbergu, odwiedzili go dwaj bliscy krewni – pułkownicy Wehrmachtu. Wtedy zwrócił się z prośbą o przydzielenie tłumacza – mimo iż niemiecki znał równie dobrze jak polski. Podczas spotkania z kuzynami zażądał też obecności polskich świadków. Na propozycję zwolnienia z obozu nie przystał, argumentując, iż jest polskim obywatelem i oficerem, a zatem w niewoli pozostanie tak długo, jak oficerowie Wojska Polskiego.

Taka postawa nie była wyjątkiem. Kontradmirał Józef Unrug pytany, dlaczego nie mówi po niemiecku, odpowiadał: „Zapomniałem tego języka 1 września 1939 roku”.

W mundurze WP pod bagnetem

W Oflagu VII A w Murnau więziono urodzonego w Wiedniu majora kawalerii Józefa Trenkwalda. Służył jeszcze w wojsku austriackim, a od 1918 roku w 8. Pułku Ułanów im. ks. Józefa Poniatowskiego. Za wojnę polsko-bolszewicką otrzymał Order Virtuti Militari. Reprezentował Polskę na wielu jeździeckich zawodach, zdobył drużynowo srebrny medal olimpijski w Amsterdamie w 1928 roku oraz trzy lata później Puchar Narodów, z powodzeniem uczestniczył w mistrzostwach Polski w jeździectwie.

We wrześniu 1939 roku mjr Trenkwald był zastępcą dowódcy 9. Pułku Strzelców Konnych. Walczył do końca, bijąc się z wojskami niemieckimi oraz sowieckimi i kapitulując dopiero w ostatniej bitwie pod Kockiem. Do obozu w Murnau przyjechał jego ojciec – generał, aby przekonać go do podpisania volkslisty. Major Trenkwald nie zmienił zdania, a po wyzwoleniu przez wojska gen. Pattona kontynuował służbę w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa.
Niektórzy demonstracyjnie okazywali swą wierność Polsce. Porucznik Kazimierz Pfaffenhofen-Chłędowski podczas walk we wrześniu 1939 roku stracił rękę. Kiedy był już w niewoli, zmarł jeden z jego niemieckich krewnych. Na pogrzeb pojechał ubrany w polski mundur, prowadzony przez niemieckiego strażnika pod bagnetem. Obozowi koledzy porucznika oddali mu przed wyjazdem najlepiej zachowane części swych uniformów, aby prezentował się niczym na defiladzie.

Jestem Polakiem i oficerem polskim

Niezłomną postawę symbolizuje wspomniany już admirał Józef Unrug. Urodzony w Brandenburgii, był synem oficera armii pruskiej i Saksonki niemówiącej po polsku. Podczas I wojny światowej służył w niemieckiej marynarce wojennej, dowodząc kolejno kilkoma okrętami podwodnymi. Od wiosny 1919 roku rozpoczął służbę w polskiej marynarce. Tworzył ją od podstaw i kontynuował to dzieło przez cały okres II Rzeczypospolitej. Komandor Bolesław Romanowski, wspominając polskich marynarzy walczących u boku aliantów podczas wojny, powiedział o kontradmirale: „To byli wspaniali z twardej szkoły admirała Unruga. Dobrzy specjaliści, doskonały korpus podoficerski. Tylko dzięki szkole, z której wyszliśmy, mogła się rozwinąć nasza flota na Zachodzie. Trzeba pamiętać, że przez okres II wojny w oparciu o krajowy trzon personalny obsadziliśmy 2 krążowniki, 10 niszczycieli, 2 patrolowce, 5 okrętów podwodnych (nie licząc trzech internowanych) i sporą ilość ścigaczy”.

We wrześniu 1939 roku kontradmirał Unrug dowodził całością polskich sił morskich i lądowych na Wybrzeżu. Podczas kapitulacji Helu 2 października 1939 roku odmówił rozmów w języku niemieckim. Zdumionym oficerom Wehrmachtu znającym jego życiorys i służbę w pruskiej marynarce rzucił krótko: „Jestem Polakiem i oficerem polskim”. W niewoli nie podał ręki żadnemu Niemcowi. Pozostał nieugięty, nie uległ też naciskom swej niemieckiej rodziny i represjom – gdy trafił do karnego oflagu w Colditz. Po wyzwoleniu znalazł się w Anglii, został I zastępcą szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej. „Był Polakiem dużego formatu, broniącym narodowego honoru i osobistej godności” – napisał o nim Zbigniew Mierzwiński.

Wszystko za przybraną Ojczyznę

Te słowa można też odnieść do arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga – syna Karola Stefana. Jako absolwent wiedeńskiej Wojskowej Akademii Technicznej i oficer armii austriackiej Karol Olbracht zgłosił się na ochotnika do odradzającego się Wojska Polskiego, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Kilka lat później przeszedł do rezerwy, zajmując się swym majątkiem w Żywcu.

Na wieść o wybuchu wojny z Niemcami – mając ponad pięćdziesiąt lat – włożył mundur pułkownika Wojska Polskiego, po czym zgłosił się do pobliskiej jednostki wojskowej, ale nie został przyjęty. Wtedy wsiadł w samochód i przyjechał do Ministerstwa Obrony Narodowej. Gdy dotarł do stolicy, nie zastał już tam władz RP…

– Ojciec uważał, że choć jest z pochodzenia Austriakiem, to jest wiernym obywatelem II Rzeczypospolitej, który oddałby wszystko za swoją przybraną Ojczyznę – wspominała jego córka księżna Maria Krystyna Habsburg, dzisiaj honorowa obywatelka Żywca.

Już w połowie listopada 1939 roku został aresztowany przez gestapo i uwięziony w Cieszynie. Ceną za opuszczenie więzienia było podpisanie volkslisty. – Ojciec powiedział, że nie, bo on złożył przysięgę i jest oficerem polskim. Nie zdradził swej Ojczyzny – zapamiętała córka.

Umieszczono go na dwa lata w pojedynczej celi, gdzie siedział ze świadomością, że każdego dnia może zostać zamordowany. Podczas przesłuchań był bity – stracił wzrok w jednym oku i został częściowo sparaliżowany. Jego żona, Alicja Ankarcrona, z pochodzenia Szwedka, współpracowała z ZWZ-AK, za co została internowana wraz z rodziną i innymi Polakami w głębi Niemiec. Ich majątek skonfiskowała III Rzesza. Mimo represji nigdy nie wyrzekli się Polski. Tak też wychowali dzieci.

Syn Kazimierz już pod koniec sierpnia 1939 roku wrócił ze Szwecji i zaciągnął się do Wojska Polskiego. Walczył pod Narwikiem, pragnął wstąpić do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, ale nie pozwolił mu na to słaby wzrok. Z kolei jego brat Karol Stefan walczył w 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Ich siostra, księżna Maria Krystyna Habsburg, pozostała w kraju. Musiała wyjechać dopiero po wkroczeniu sowieckiej armii. Wróciła w 2001 roku.

– W Polsce jest wszystko: wspaniałe góry, jeziora, morze, wspaniała roślinność. Za tym wszystkim tęskniłam. Nawet gdy mówię po szwedzku, niemiecku czy francusku, myślę po polsku. Polska jest dla mnie „non plus ultra” – wartością najwyższą. Nigdy nie wyrzekłam się swej polskości i nie przyjęłam żadnego innego obywatelstwa – mówiła księżna.

Dr Jarosław Szarek
http://www.naszdziennik.pl

*                       *                        *

Admirał Józef Unrug – zapomniana legenda września 1939 roku

Mam przyjemność przedstawić wam sylwetkę niezwykłego człowieka. Po francusku i niemiecku mówił lepiej niż po polsku, ale do końca pozostał człowiekiem honoru. Zapomniany trochę przez historię, ale pozostawił piękną kartę po sobie.

W dziejach Polski mamy wiele postaci wybitnych i znanych. Wiceadmirał Jozef Unrug z pewnością nie jest postacią znaną szerzej Polakom. Większość zapewne nigdy o nim nie słyszała, a powinna, bo był człowiekiem niezwykłym.

Urodził się w Niemczech w roku 1884, jako syn generała królewskiej pruskiej gwardii. Niemiecki generał nie ukrywał swojej polskości, a jego starsi bracia brali udział w powstaniu styczniowym 1863 roku. Matka, niemiecka hrabianka, nigdy nie mówiła po polsku i to ojciec wychowywał dwóch synów w polskiej tradycji. Uczył polskiej historii, posyłał na lekcje języka polskiego do polskich emigrantów.

Przyszły dowódca polskiej floty, marynarzem postanowił zostać już w dzieciństwie. Maturę Józef Unrug zdał w Dreźnie, a następnie wrócił do rodzinnego majątku na Kujawach w Sielcu koło Żnina. Ojciec, emerytowany już niemiecki generał Tadeusz Unrug, chciał żeby Józef studiował agronomię. Bał się, że syn w niemieckiej szkole morskiej się wynarodowi. Trochę to dziwne , bo on sam się nie wynarodowił, pomimo wysokiego stopnia wojskowego w Cesarstwie Niemieckim, a w syna nie wierzył. Na wszelki wypadek Józefa wydziedziczył z praw do rodzinnego majątku.

Józef Unrug rozpoczął studia w Akademii Morskiej w Kilonii. W 1904 roku Józef Unrug (Josef von Unruh), jako kadet wypłynął w swój pierwszy rejs. W następnym roku był już chorążym Cesarskiej Floty. Ojciec miał nadal obiekcje co do jego służby w niemieckiej marynarce wojennej, ale Józef czuł się Polakiem. W roku 1907 został podporucznikiem marynarki, a w 1910 roku porucznikiem. Był znakomicie wykształcony, władał kilkoma językami, odbywał rejsy na różnych okrętach, ciągle się doskonalił, pełnił służbę na morzu i lądzie. W roku 1915, podczas pierwszej wojny światowej, rozpoczął służbę na okrętach podwodnych, wcześniej kończąc Oficerską Szkołę Okrętów Podwodnych. W tym samym roku dostał awans na kapitana marynarki.

W grudniu 1917 roku kapitan Józef Unrug jest już szefem flotylli szkolnych okrętów podwodnych i szefem szkoły dla marynarzy I techników podwodnych w Kilonii. We wrześniu 1918 roku, kapitan Unrug otrzymał Krzyż Żelazny I klasy. W marcu 1919 roku Józef Unrug złożył dymisję i zwolnił się ze służby w Cesarskiej Marynarce Wojennej.

Już dwa miesiące później Jozef Unrug przyjechał do Warszawy do Sekcji Marynarki Ministerstwa Spraw Wojskowych. Polska odzyskała niepodległość i Józef Unrug pragnął także odbudowywać ojczyznę, zgodnie z przekonaniami i wychowaniem. Niestety ojciec Józefa nie doczekał tych czasów. Józef Unrug złożył prośbę o przyjęcie do Polskich Sił Zbrojnych z zaliczeniem 15 letniego stażu w Cesarskiej Marynarce. W owym czasie Polska jeszcze nie miała dostępu do morza, lecz tworzono już plany budowy floty. Były to bardzo trudne czasy, wręcz niewyobrażalnie trudne do zrozumienia dla dzisiejszego pokolenia. Kraj i jego gospodarka była w gruzach, brakowało wszystkiego oprócz entuzjazmu.

Do Polski ciągnęli ludzie z wszystkich zaborów, każdy w swojej dziedzinie pragnął pracować dla kraju. Jednym z problemów była trudność w porozumiewaniu się wszystkich w ojczystym języku. Były niemiecki oficer Unrug przedstawił dokumenty, że jest obywatelem polskim z rodzinnym majątkiem w Sielcu. Przedstawił pisma tamtejszej społeczności potwierdzające jego polskość. Przydali się także krewni: Chłapowscy i Unrugowie służący w oddziałach wojskowych z Wielkopolski. Józef Unrug został pozytywnie zweryfikowany i przyznano mu stopień kapitana marynarki.

Józef Unrug służbę w Polskiej Marynarce Wojennej uczynił treścią i celem życia. Szybko został doceniony za wiedzę i sumienność. Pełnił różne funkcje sztabowe, a następnie odesłano go do Gdańska celem przejęcia obiektów nawigacyjnych wybrzeża. Traktat wersalski przyznał Polsce część wybrzeża z małymi portami Puck i Hel. Od Niemiec przejmowano tereny, lecz Niemcy twierdzili, że Polacy nie zabezpieczą nawigacyjnie swoich wód terytorialnych.

Byli zszokowani, że polska marynarka dysponuje doskonałą kadrą oficerską, wysokiej klasy specjalistów. Kapitan marynarki Józef Unrug został szefem Urzędu Hydrograficznego, który tworzył od podstaw dobierając do współpracy trzech polskich oficerów, byłych oficerów marynarki niemieckiej. Jednym z zadań było nabycie statku hydrograficznego. Władze Gdańska nie uznawały wówczas rządu polskiego, wiec statek nabyto niejako prywatnie na nazwisko Kapitana Unruga. W połowie 1920 roku Unrug przedstawił memorandum na temat przyszłej bazy morskiej dla Marynarki Wojennej w Gdyni. Miał istotny wkład w budowę portu. W 1927 roku objął obowiązki dowódcy Floty. Miał już wtedy stopień komandora.

W 1933 roku otrzymał awans na kontradmirała. W sierpniu 1939 roku został Dowódcą Obrony Wybrzeża. Był świadomy, że Polska może liczyć tylko na własne siły i zapasy. Kontradmirał jako dowódca wybrzeża nie zamierzał wchodzić w kompetencje dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża, pułkownikowi Dąbkowi, który mu podlegał. Pułkownik Dąbek, znakomity żołnierz, dowódca i patriota spełnił swój obowiązek do końca. Do swojej bohaterskiej śmierci.

Dowódca floty kontradmirał Unrug miał świadomość beznadziejnego położenia Polski w przededniu wojny. Był doświadczonym oficerem jeszcze z pierwszej wojny światowej i nie miał zamiaru przelewać krwi żołnierzy i marynarzy nadaremnie. Był tez człowiekiem honoru i rygorystycznie przestrzegał podczas walk międzynarodowych konwencji. Po miesiącu walk poddał podległe mu wojska 1 października. Wielu oficerów i żołnierzy chciało dalej walczyć, lecz posłuchali przełożonego. Admirał Unrug miał niesamowity posłuch i szacunek wśród podwładnych.

Był wysokim (ponad 190 cm wzrostu), przystojnym mężczyzną, surowym lecz sprawiedliwym. Zawsze o nienagannych manierach, ubiorze i postawie. Pełen zapału do pracy, odpowiedzialny, pracowity i skrupulatny. Podpisanie kapitulacji na Helu odbyło się 2 października 1939 roku. W rozkazie pożegnalnym admirał stwierdził że „po wojnie będziecie defilować nie tylko w Warszawie, ale i w Berlinie”.

Niemcy po kapitulacji odnosili się do admirała z wielkim szacunkiem, oddawali mu honory oficerowie i marynarze. Podczas rozmów kapitulacyjnych z Niemcami, oficerowie Polscy pomimo, że znali język niemiecki mówili tylko po Polsku w obecności tłumaczy.

Józef Unrug miał swój udział w podjęciu decyzji o przejściu trzech kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii, co uratowało życie 600 marynarzom oraz spowodowało, że Polska Flota brała nadal udział w II wojnie światowej na morzu. Niemcy próbowali nakłonić admirała Unruga do podjęcia służby w marynarce niemieckiej. W jego żyłach płynęła niemiecka krew, był spokrewniony z wieloma wybitnymi rodami niemieckimi. Zawsze słyszeli odpowiedź: JESTEM POLSKIM OFICEREM. 5 października kontradmirał Józef Unrug został odwieziony do obozu jenieckiego.

W niewoli admirał zachował swoje nienaganne maniery, był zawsze starannie ubrany, był dumny i wyniosły. Następna próba nakłonienia Unruga do służby w Niemieckiej Marynarce Wojennej nastąpiła w lutym 1940 roku. Do obozu jenieckiego przyjechała grupa dostojników wojskowych, w tym kuzyn admirała ,generał major Walther von Unruh. Admirał odmówił rozmowy po niemiecku, twierdząc że zapomniał ten język 1 września 1939 roku. Na pytanie czy coś mu potrzeba, odpowiedział, że ma nieszczelną zasłonę. Niemcy byli osłupieni.

Postawa admirała w niewoli była wzorem do naśladowania przez podkomendnych oficerów, którzy wykazywali duże morale i wiarę w ostateczne zwycięstwo. Admirał był przenoszony do obozów jenieckich kilkukrotnie i zawsze był namawiany do wstąpienia do Kriegsmarine i podpisania niemieckiej listy narodowościowej. Zawsze odpowiadał ,że taka propozycja to dla niego zniewaga i nigdy jej nie przyjmie. Niemcy niejednokrotnie próbowali Unrugowi utrudniać pobyt w niewoli, lecz ten momentami był cierpliwy, a momentami po prostu swoją postawą i pozycją stawiał na baczność nawet komendantów obozów, besztając ich, że stoją przed naczelnym dowódcą floty polskiej, wprawdzie w niewoli, ale odznaczonego najwyższymi krzyżami Francji i Niemiec.

Niemiecka niewola skończyła się dla Józefa Unruga w kwietniu 1945 roku. W maju 1945 roku kontradmirała Unruga zaprosił do swojej kwatery pod Paryżem głównodowodzący wojsk ekspedycyjnych w Europie generał Eisenhower, przysyłając samolot. 18 maja Unrug dotarł do Londynu. Został powołany na zastępcę szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej w Londynie. Władze emigracyjne mianowały Józefa Unruga do stopnia wiceadmirała. 19 września 1946 roku zapadła decyzja o likwidacji Polskiej Marynarki Wojennej na Zachodzie. Admirał Unrug zdał egzaminy i otrzymał dyplom kapitana żeglugi wielkiej.

Wiceadmirał Józef Unrug zmarł w 1973 roku we Francji. Mieszkał z żoną w Domu Polskim dla emerytów. Komuniści nie chcieli by admirał po wojnie wrócił do Polski, on nie przyjął nawet francuskiego obywatelstwa. Był dumnym patriotą do końca życia.

Powiedzieli o admirale

„Codzienną pracę ułożył sobie tak, że był w stanie załatwić w oznaczonych godzinach, obowiązki dowódcy Floty, omówić zagadnienia bezpośrednio z podwładnymi, obejrzeć port wojenny oraz warsztaty, wskazać każde niedociągnięcie, dać wskazówki i wyciągnąć konsekwencje za najmniejsze niedbalstwo. […] To był Polak, którego patriotyzm przejawiał się w rzetelnym codziennym wykonywaniu obowiązków z całkowitym poświęceniem. Był przełożonym o najwyższych kwalifikacjach fachowych, wychowującym i uczącym własnym przykładem. Zawsze stawiał najwyższą poprzeczkę dla siebie i tego też wymagał od innych. Był człowiekiem szlachetnym, sprawiedliwym, zawsze taktownym, bezpośrednim, szanował godność innych i własną.”

Jerzy Kłossowski tak pisze o admirale: „Dowódca floty przeważnie raz na dzień obchodził nabrzeża portu wojennego, dokonywał powierzchownych oględzin okrętów i urządzeń portowych. […] W związku z tymi kontrolnymi obchodami pozostawał pewien humorystyczny szczegół. Sygnałem ostrzegawczym o nadejściu dowódcy floty był wyprzedzający go wilczur z odgryzionym w niefortunnych zalotach ogonem. Dlatego załogi nazwały tego psa „Kominem”. Ukazanie się „Komina” na horyzoncie stanowiło zawsze hasło do ogłoszenia alarmu na okręcie.”

„…zawsze będę pamiętał Jego wyprostowaną, elegancką sylwetkę, gdy spacerował po obozie z nieodłączną laską w ręku. Również pamiętam i pamiętać będę, że kontradmirał był grzeczny i uprzejmy dla współjeńców oraz manifestacyjnie wyniosły i oschły dla Niemców. Przypominam sobie także, iż głośno i ostro zwymyślał […] niemieckiego podoficera, który ośmielił się wejść do Jego pokoju […] bez pukania.”

Źródło: http://www.progressforpoland.com/
http://www.sadistic.pl

Komentarzy 10 do “Wiceadmirał Józef Unrug, Polak z wyboru”

  1. tedd said

    „nauczyciele”, uczyć, uczyć takiego patriotyzmu w POlskiej szkole, a nie pierdół ……………

  2. pawel said

    I jeszcze dziś rocznica bitwy pod Lepanto! Tego też uczyć.

  3. Plausi said

    Zasłużeni dla wojen

    Mamusia tej rodziny utrzymywała, że nikt nie jest dla wojny tak zasłużony, jak jej potomstwo. I kiedy my zajęci jesteśmy wyszukiwaniem starszych i nowszych bohaterów, w tym narodowych, ten klan przygotowuje następną sposobność do niezbędnego dla systemu wyniszczenia zbędnej ilości mieszkańców tego globu.

    Przerażające jest to, że do dziś wielu Polaków, skądinąd wcale rozsądnych, uważa, że to ci Niemcy z racji swej nienawiści do Polaków napali na Polskę. Niewiele są w stanie rozświetlić takie wiadomości uzupełniające zamieszczane przez Maruchę. A rzeczona powyżej rodzinka, razem z jej zausznikami, patrzy z góry rozbawiona na ten zgłupiały motłoch. uszczęśliwiony, że „temat afrykański” jeszcze mu się nie objawił z całą surowością.

    Czytelniku, wiem, że z tego tekstu nic nie zrozumiałeś, ale bez znajomości zawartości inków nie jest to możliwe. Zresztą nie zamierzamy cię informować, to robią znakomicie za nas media głównego nurtu, my stawiamy ci jedynie pytanie, czy twoje rozumowanie jest logicznie spójne, albo raczej czy twoja wiara jest jako tako uzasadniona ?

  4. Kubuś Fatalista said

    Przy okazji pobytu w Żywcu warto pójść do muzeum mieszczącego się w tamtejszym browarze – są w nim udostępnione nagrania z wystąpieniami już ŚP księżnej Krystyny Habsburg – piękny dowód jej patriotyzmu.

  5. maurycy said

    Od 1 .Tedd ! Najpierw to trzeba wpoic zasady moralne i przyzwoitosc ! Patriotyzm to niejako sam prawie przyjdzie !

  6. słowianin said

    Całe poświęcenie na nic się zdało….ostateczny rozbiór Polski nastąpił po 1989 roku (nie za pomocą armat).Teraz tzw.Polska-to fikcja.Polaczki sprzedawczyki…sprzedali własną ojczyznę za kiełbasę i pół litra bez kartek

  7. Helena said

    Fragment ksiazki Slawomira Lindnera „Ale serce boli” ,ktory sluzyl na Helu kilka miesiecy przed IX 39 r.
    „Mat Jarzebiak obawial sie spoznic na capstrzyk na okrecie,wobec czego zatrzymal pierwszy lepszy samochod jadacy na Oksywie.Traf chcial ,ze byl to akurat samochod admirala Unruga.Admiral ,zolnierz bardzo w sluzbie pedantyczny,po jakims czasie zadzwonil na okret.
    -Tu Unrug.
    -Panie admirale,oficer sluzbowy,por. Krzywiec.
    -Czy jest u was Jarzebiak ?
    -Jarzebiaku juz nie ma,jest tylko czysta.
    Dlugo musial tlumaczyc sie Wacus admiralowi z tego nieporozumienia.”

  8. jowram said

    Zmieleni jako ruch obywatelski odnieśli niewątpliwy sukces. Dzięki Waszej pracy i zaangażowaniu postulat zmiany ordynacji wyborczej wdarł się do debaty publicznej i na stałe zagościł również w mediach maintreamowych. Badania opinii publicznej pokazują, że ponad 71% Polaków pragnie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Stworzyliście unikalną w skali Polski społeczność, wokół naszej strony internetowej i facebookowego fanpage’a wytworzyła się blisko 50 tysięczna grupa aktywnych ludzi pragnących zmian w naszym kraju.

    Twoje wsparcie sprawiło, że tak wielu ludzi zrozumiało, że zmiana ordynacji wyborczej na JOW jest sprawą fundamentalną dla naszego kraju. To wszystko było i jest bardzo ważne, ale nie możemy się zatrzymać w pół drogi. Musimy iść dalej z naszym postulatem i dotrzeć do wszystkich Polaków, także do tych, którzy na co dzień nie interesują się sprawami społecznymi. Dlatego przygotowaliśmy akcję „Efekt JOW”.

    Efekt JOW jest z jednej strony grą społecznościową, w której użytkownicy zdobywają punkty za realne działania promujące ideę JOW w lokalnych społecznościach, a z drugiej (co chyba ważniejsze) zestawem prostych narzędzi, które posłużą użytkownikom do promocji naszego postulatu.

    Bez efektu Zmielonych nie byłoby Efektu JOW, ale teraz potrzebujemy jeszcze raz Twojej pomocy. Pomóż nam wypromować ten projekt!

    Zadanie jest bardzo proste, wystarczy się zarejestrować w serwisie efektJOW.pl.

    Możesz też wesprzeć nasz projekt finansowo za pomocą serwisu

    Więcej informacji już niebawem
    Pozdrawiamy,
    Wojciech Każmierczak
    Patryk Hałaczkiewicz
    Maciej Skwara

    http://mail.mailnews.pl/c/s78as47yh5/yvw97q185g/

    http://efektjow.pl/

  9. NICK said

    Bo jednomandaty coś zmienią… .
    P. Jowram szanowny. Oj, Oj.
    Zmienić to może co najwyżej „woda królewska” polana na łby co niektórych.
    No. Wesprę. Finansowo. Ale to może jutro… .

  10. ENKI said

    Jak Wyglądałaby Europa Narodów, gdyby ją tworzyli tacy ludzie, patrioci jak admirał Unrug, zdolni uszanować osobowości i narodowości. Spotkanie takich indywidualności – nawet poprzez historię czy literaturę – dodaje siły i sensu życia, uczy wytrwałości w działaniu na rzecz wielkich spraw. Admirał Unrug i major Trekenwald po wsze czasy nam uświadamiają na czym polega godność człowieka i przypominają nam nasze obowiązki wobec Ojczyzny.
    Dzięki za artykuł o tych niezapomnianych bohaterach.

Sorry, the comment form is closed at this time.