Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prof. Bronisław Łagowski: rusofobia to jest obecnie ideologia państwowa

Posted by Marucha w dniu 2014-10-08 (Środa)

Ru­so­fo­bia to jest obec­nie ide­olo­gia pań­stwo­wa. Pol­skie pań­stwo przy­ję­ło taką orien­ta­cję po­li­tycz­ną, za którą idzie od­po­wied­nia pro­pa­gan­da – mówi w pierw­szej czę­ści roz­mo­wy z One­tem prof. Bro­ni­sław Ła­gow­ski, fi­lo­zof po­li­ty­ki i pu­bli­cy­sta.

Ko­men­tu­jąc ostat­nie gesty pre­zy­den­ta Ukra­iny Petra Po­ro­szen­ki, który po­wo­ły­wał się na bo­ha­ter­skość UPA, pro­fe­sor za­zna­cza, że „taka jest rze­czy­wi­stość i Po­la­kom po­win­no to dać do my­śle­nia”.

Bro­ni­sław Ła­gow­ski – eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Ja­giel­loń­skie­go i Uni­wer­sy­te­tu Pe­da­go­gicz­ne­go w Kra­ko­wie. Fi­lo­zof po­li­ty­ki, pu­bli­cy­sta, ese­ista. Autor wielu ksią­żek, m.​in. „Li­be­ral­na kontr­re­wo­lu­cja” (1994), „Szki­ce an­ty­spo­łecz­ne” (1997), „Duch i bez­dusz­ność III Rzecz­po­spo­li­tej” (2007), „Po­chwa­ła po­li­tycz­nej bier­no­ści” (2008), „Sym­bo­le po­żar­ły rze­czy­wi­stość” (2011); licz­nych ar­ty­ku­łów, pu­bli­ko­wa­nych w czo­ło­wych pe­rio­dy­kach kul­tu­ral­nych i fa­cho­wych, jak i fe­lie­to­nów, ese­jów czy wy­wia­dów, dru­ko­wa­nych w ty­go­dni­kach opi­nio­twór­czych i pra­sie co­dzien­nej (m.​in. „Ty­go­dnik Po­wszech­ny”, „Ga­ze­ta Wy­bor­cza”, „Zda­nie”, „Po­li­ty­ka”, „Prze­gląd”, „Kry­ty­ka Po­li­tycz­na”). Obec­nie stały fe­lie­to­ni­sta ty­go­dni­ka „Prze­gląd”. W swo­jej pu­bli­cy­sty­ce po­ru­sza róż­no­rod­ne kwe­stie, pi­sząc za­rów­no o bie­żą­cej po­li­ty­ce, w tym wschod­niej, jak i spra­wach hi­sto­rycz­nych. Lau­re­at licz­nych na­gród. W 2000 roku od­zna­czo­ny Krzy­żem Ofi­cer­skim Or­de­ru Od­ro­dze­nia Pol­ski.

Z prof. Bro­ni­sła­wem Ła­gow­skim roz­ma­wia To­masz Sze­ląg

To­masz Sze­ląg/Onet: W ostat­nim cza­sie prze­czy­ta­łem w róż­nych me­diach o: ci­chej mo­bi­li­za­cji w Pol­sce, groź­bie uży­cia przez Pu­ti­na broni nu­kle­ar­nej, groź­bie ataku na Pol­skę, woj­nie hy­bry­do­wej, jaką może za­sto­so­wać wobec nas. Nie mó­wiąc już o za­krę­ce­niu kurka z gazem przez Ro­sjan. Pa­trząc na czo­łów­ki ar­ty­ku­łów w me­diach, dys­ku­sje po­li­ty­ków i eks­per­tów, trud­no się nie oba­wiać ro­syj­skiej agre­sji na Pol­skę. Za­py­tam więc wprost: czy na­le­ży się jej oba­wiać?

Bro­ni­sław Ła­gow­ski: Obawa przed ro­syj­ską agre­sją na Pol­skę może być tylko trak­to­wa­na w ka­te­go­riach ja­kiejś psy­cho­lo­gicz­nej pa­to­lo­gii. Nic ta­kie­go nie wcho­dzi w ra­chu­bę. To ab­surd. Trze­ba by wiel­kie­go ka­ta­kli­zmu w Eu­ro­pie Środ­ko­wo-Wschod­niej czy w ogóle w Eu­ro­pie, by Pol­ska padła ofia­rą ta­kiej agre­sji. O ataku Rosji na Pol­skę w prze­wi­dy­wal­nym okre­sie mogą mówić tylko lu­dzie na­praw­dę nie­po­waż­ni i ba­wią­cy się po­li­ty­ką.

Mamy do czy­nie­nia z nie­po­trzeb­nym na­krę­ca­niem emo­cji?

Być może, że liczy się na na­iw­ność ludzi – na to, że można w ten spo­sób ukie­run­ko­wać ich po­sta­wy czy my­śle­nie, ale chyba jed­nak więk­szość się temu nie pod­da­je. Ja nie widzę stra­chu przed Rosją. Prze­wi­dy­wa­nia wojny, ta­kiej czy innej, nie są spra­wą prze­cięt­ne­go czło­wie­ka. Klasa przy­wód­cza po­win­na o tym my­śleć i jeśli ona wie­rzy na­praw­dę w agre­sję mi­li­tar­ną Rosji na Pol­skę, człon­ka NATO, tzn. że ma źle w gło­wie. Ale wąt­pię, czy wie­rzy.

Na razie z pew­no­ścią trwa wojna in­for­ma­cyj­na. Ro­sja­nie ukra­iń­skie wła­dze na­zy­wa­ją „ki­jow­ską juntą”, tam­tej­sze media piszą o „fa­szy­stach” i „ban­de­row­cach”. U nas re­be­lian­tów na­zy­wa się „pro­ro­syj­ski­mi se­pa­ra­ty­sta­mi”, cza­sem „ter­ro­ry­sta­mi”, jak z kolei czy­nią ukra­iń­skie wła­dze. Czy w tej walce o język można gdzieś do­szu­kać się praw­dy, czy je­ste­śmy ska­za­ni na pro­pa­gan­dę?

Można za­ob­ser­wo­wać zja­wi­sko osła­bie­nia pre­sti­żu praw­dy nie tylko w po­li­ty­ce, lecz w ogóle w kul­tu­rze. Pu­bli­ka­to­ry się nim w ogóle nie kre­pu­ją. Wi­dzi­my, za­pew­ne cy­nicz­ne, po­dej­ście do emi­to­wa­nych tre­ści, więc po­ję­cie wojny in­for­ma­cyj­nej jest jak naj­bar­dziej od­po­wied­nim po­ję­ciem dla okre­śle­nia tego, co się obec­nie dzie­je. Usi­łu­je się kształ­to­wać świa­do­mość mas w róż­nych kra­jach, zwłasz­cza w sy­tu­acji kon­flik­tu, za po­mo­cą od­po­wied­nio do­bra­nych tre­ści, bo to nie są in­for­ma­cje, i prze­cięt­ny czło­wiek czę­sto temu ulega na za­sa­dzie psy­cho­lo­gii tłumu, albo obo­jęt­nie­je na całą dzie­dzi­nę po­li­ty­ki, je­że­li ta wojna in­for­ma­cyj­na prze­kro­czy już ja­kieś gra­ni­ce sensu, co się nie­rzad­ko zda­rza.

A co Pan sobie myśli, gdy sły­szy skrót UPA po­ja­wia­ją­cy się przy oka­zji obec­ne­go kon­flik­tu na Wscho­dzie?

Myślę sobie jak naj­go­rzej. UPA to była or­ga­ni­za­cja fa­szy­stow­ska. Po­peł­nia­ła be­stial­stwa tak okrut­ne, że Po­la­cy szu­ka­li schro­nie­nia u Niem­ców. Za­chod­ni Ukra­iń­cy, bo wschod­ni mają do niej kry­tycz­ny sto­su­nek, utoż­sa­mia­ją się z tra­dy­cją UPA. Uwa­ża­ją, że nie­pod­le­głość Ukra­iny zo­sta­ła wy­wal­czo­na przez UPA, pod­czas gdy w rze­czy­wi­sto­ści Ukra­ina zo­sta­ła utwo­rzo­na przez bol­sze­wi­ków, Le­ni­na i Sta­li­na i utrzy­ma­na w ZSRR przez kil­ka­dzie­siąt lat. Była rzą­dzo­na w spo­sób ty­rań­ski jak cały Zwią­zek Ra­dziec­ki, ale z dru­giej stro­ny zo­sta­ła obro­nio­na m.​in. przed Pol­ską. Wia­do­mo, że mie­li­śmy ocho­tę nie tylko na Lwów. Gdy ZSRR upadł, Ukra­iń­skiej Re­pu­bli­ce ni­cze­go nie bra­ko­wa­ło, żeby być praw­dzi­wym pań­stwem. Do­pie­ro teraz bra­ku­je.

To dla­cze­go pań­stwo ukra­iń­skie – pre­zy­dent Po­ro­szen­ko po­wo­ły­wał się ostat­nio na bo­ha­ter­skość UPA – stara się bu­do­wać toż­sa­mość na­ro­do­wą na kul­cie tej or­ga­ni­za­cji, bio­rąc w na­wias zbrod­nię wo­łyń­ską?

Taka jest rze­czy­wi­stość i Po­la­kom po­win­no to dać do my­śle­nia. Po­win­no się po­ja­wić więk­sze za­in­te­re­so­wa­nie tą spra­wą, bo nie jest to tylko czy­sto sen­ty­men­tal­ne wspo­mi­na­nie prze­szło­ści, lecz na­stę­pu­je prze­ję­cie upo­wskich metod po­stę­po­wa­nia i po­li­ty­ko­wa­nia, prze­ję­cie ban­de­row­skie­go etosu, który jest sta­wia­ny dzi­siej­szym Ukra­iń­com za wzór, choć za­chod­nim Ukra­iń­com nawet nie trze­ba było go sta­wiać, bo oni w nim wy­ro­śli. Usi­łu­je się ca­łe­mu na­ro­do­wi ukra­iń­skie­mu ten etos ban­de­row­ski za­szcze­pić. Już samo nie­od­cię­cie się od tego etosu, a mo­gło­by ono tylko po­le­gać na sta­now­czym jego po­tę­pie­niu, jest nie­bez­piecz­ne.

UPA to jest tra­dy­cja naj­gor­sza z moż­li­wych, tak jak tra­dy­cja nie­miec­kie­go hi­tle­ry­zmu z cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi for­ma­cja­mi SS, do któ­rych UPA zresz­tą w róż­nych okre­sach się zbli­ża­ła. Uwa­żam, że Po­la­cy są za­śle­pie­ni an­ty­ro­syj­skim aspek­tem tra­dy­cji upo­wskiej i uwa­ża­ją, że skoro jest ona an­ty­ro­syj­ska, to jest jak naj­bar­dziej godna po­chwa­ły albo przy­naj­mniej po­błaż­li­wo­ści. W pol­skiej po­li­ty­ce jest to jedno z tych głupstw ocie­ra­ją­cych się o po­li­tycz­ną zdra­dę in­te­re­sów na­ro­do­wych.

Uprze­dził Pan moje py­ta­nie, bo chcia­łem przy­to­czyć po­gląd, który jest obec­nie dość po­wszech­ny: Wołyń był strasz­ną zbrod­nią, ale nie warto wciąż pa­trzeć na re­la­cje z Ukra­iną przez pry­zmat setek ty­się­cy ro­da­ków, któ­rzy zgi­nę­li w strasz­li­wych mę­czar­niach, bo na­cjo­na­lizm ukra­iń­ski się ucy­wi­li­zo­wał, nie ma ostrza an­ty­pol­skie­go, lecz an­ty­ro­syj­skie. Czy rze­czy­wi­ście tak jest, że nie ma w ogóle ostrza an­ty­pol­skie­go?

Nie, jest oczy­wi­ście ostrze an­ty­pol­skie, lecz jest ono obec­nie osła­bio­ne oko­licz­no­ścia­mi bie­żą­cy­mi. W tej ko­niunk­tu­rze, jaka ist­nie­je, a która prze­cież nie bę­dzie trwa­ła wiecz­nie, ten an­ty­pol­ski skład­nik ukra­iń­skie­go na­cjo­na­li­zmu jest przy­tłu­mio­ny, prze­sło­nio­ny, ukry­wa­ny, ale on prze­cież ist­nie­je. Można się o tym prze­ko­nać, nie jeż­dżąc nawet na Ukra­inę, lecz czy­ta­jąc to, co Ukra­iń­cy piszą w Pol­sce, gdzie wy­da­je się książ­ki, które mają UPA uspra­wie­dli­wić, przed­sta­wić w jak naj­lep­szym świe­tle.

A mógł­by Pan podać przy­kład ta­kiej książ­ki?

„Dla­te­go, że je­stem Ukra­iń­cem”, gdzie jeden z au­to­rów wy­gła­sza taki oto po­gląd: wpraw­dzie Ukra­iń­cy utra­ci­li te 20 tys. ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych te­ry­to­riów na rzecz Pol­ski, ale to nie jest stra­ta na za­wsze, bo czasy i gra­ni­ce się zmie­nia­ją. Ape­lu­je też do ro­da­ków miesz­ka­ją­cych na te­re­nach za­chod­nich, aby po­wra­ca­li na swoje zie­mie, które mogą kie­dyś wró­cić do Ukra­iny. I pisze to autor, który w in­nych miej­scach swo­je­go tek­stu wy­po­wia­da de­kla­ra­cje pro­pol­skie… Co więc one zna­czą?

Kil­ka­na­ście lat temu, w cza­sach względ­ne­go po­ko­ju na Wscho­dzie, na­pi­sał Pan, że „wiel­ka mi­łość sfer rzą­dzą­cych do Ukra­iny jest funk­cją nie­na­wi­ści do Rosji” i dla­te­go spra­wy ukra­iń­skie są u nas tak „ogól­ni­ko­wo i po­wierz­chow­nie i z takim uprosz­cze­niem trak­to­wa­ne, jakby cho­dzi­ło o abs­trak­cję, a nie re­al­ny kraj”. Pod­trzy­mu­je Pan ten po­gląd?

Tak. Tym bar­dziej dzi­siaj.

Trze­ba jed­nak przy­znać, że stro­na ro­syj­ska też nie po­ka­zu­je do nas wiel­kiej mi­ło­ści. Nie­któ­rzy ro­syj­scy po­li­ty­cy nie prze­bie­ra­ją w sło­wach. Wła­di­mir Ży­ri­now­ski otwar­cie mówił, że Pol­ska może zo­stać zmie­cio­na z mapy…

O Ży­ri­now­skim nie mo­że­my w ogóle mówić bez śmie­chu od ucha do ucha.

Pol­skie Mi­ni­ster­stwo Spraw Za­gra­nicz­nych mu od­po­wia­da­ło…

Jeśli MSZ mu od­po­wia­da­ło, to kie­ro­wa­ło się in­ten­cja­mi, które nie są jasne. Ży­ri­now­ski jest he­ca­rzem, czło­wie­kiem, który się wy­ży­wa w strasz­li­wych ra­dy­ka­li­zmach słow­nych o tre­ści za­ba­wo­wej, nie­po­waż­nej. Bra­nie pod uwagę tego, co mówi, to po­my­le­nie form prze­ka­zu: ktoś mówi żar­tem, jest li­cen­cjo­no­wa­nym bła­znem, a trak­tu­je się go w Pol­sce po­waż­nie i od­po­wia­da urzę­do­wo na jego bła­zeń­stwa. On mówi rze­czy dzi­wacz­ne, np. żeby do­ko­nać roz­bio­ru Ukra­iny.

Pro­po­no­wał też Pol­sce udział w roz­bio­rze Ukra­iny.

No tak, ale on prze­cież wy­stę­pu­je w me­diach jako taki za­ba­wo­wy prze­ryw­nik, a gdyby jesz­cze Po­la­cy wie­dzie­li, co on mówi o Ży­dach, choć sam jest z po­cho­dze­nia Żydem, to myślę, że by­li­by bar­dzo zdzi­wie­ni. Je­że­li cho­dzi o słowa, to trud­no sobie wy­obra­zić więk­sze­go an­ty­se­mi­tę niż Ży­ri­now­ski, ale to nie ma żad­ne­go po­waż­ne­go sensu. Nasi po­li­ty­cy i dzien­ni­ka­rze spe­cjal­nie eks­po­nu­ją jego słowa, aby upraw­do­po­dob­nić swoją tezę, że Rosja czyha na Pol­skę i przy­go­to­wu­je ja­kieś akty agre­sji. To jest roz­myśl­nie pod­trzy­my­wa­ne, by po­ka­zać: pro­szę, oto jakie po­glą­dy głosi się w Rosji.

Roz­ma­wia­łem jakiś czas temu z prof. Sta­ni­sła­wem Bie­le­niem z Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, który prze­ko­ny­wał, że w Pol­sce „ru­so­fo­bia jest zja­wi­skiem po­wszech­nym” i „pewną modą, nad któ­rej za­sad­no­ścią nikt się nie za­sta­na­wia”. Zga­dza się Pan z prof. Bie­le­niem?

Zga­dzam się jak naj­bar­dziej. Ru­so­fo­bia w Pol­sce na­si­la się. Od cza­sów opusz­cza­nia Pol­ski przez woj­ska ra­dziec­kie son­da­że no­tu­ją stały wzrost na­stro­jów an­ty­ro­syj­skich. Oczy­wi­ście one nie wy­ra­sta­ją z wa­run­ków ży­cio­wych, jak to bywa z po­waż­ny­mi po­glą­da­mi. Po­waż­ne po­glą­dy wy­ra­sta­ją z tego, co na­praw­dę się dzie­je. A w sto­sun­kach pol­sko-ro­syj­skich nie dzia­ło się nic, co by uspra­wie­dli­wia­ło wzrost ru­so­fo­bii.

Ru­so­fo­bia to jest obec­nie ide­olo­gia pań­stwo­wa. Pol­skie pań­stwo przy­ję­ło taką orien­ta­cję po­li­tycz­ną, za którą idzie od­po­wied­nia pro­pa­gan­da. Pro­pa­gan­da ta nie zna gra­nic, nie zna umiar­ko­wa­nia, nie dba o praw­do­po­do­bień­stwo. Media po­pa­da­ją w ja­kieś za­ciem­nie­nie umy­słu. Ru­so­fo­bia jest też za­sad­ni­czym wskaź­ni­kiem in­ter­pre­ta­cji wy­da­rzeń ak­tu­al­nych i hi­sto­rycz­nych. Tego nawet w Pol­sce mię­dzy­wo­jen­nej nie było, mimo że za­gro­że­nie ze stro­ny Rosji bol­sze­wic­kiej było rze­czy­wi­ste, na gra­ni­cy nie­mal cią­gle strze­la­no, gi­nę­li żoł­nie­rze – aż ta­kiej hi­ste­rii an­ty­ro­syj­skiej w Pol­sce nie było. W ogóle nie było hi­ste­rii, je­dy­nie praw­dzi­we wi­dze­nie rze­czy­wi­sto­ści.

Obec­nie to jest jakiś ma­nia­kal­ny spo­sób, w jaki Po­la­cy te po­glą­dy przyj­mu­ją, a naj­bar­dziej ci bę­dą­cy naj­bli­żej me­diów, tzw. in­te­li­gen­cja, a więc ak­to­rzy, li­te­ra­ci, fil­mow­cy, dzien­ni­ka­rze, dzia­ła­cze par­tyj­ni. Im bli­żej jest się me­diów, tym bar­dziej się temu ulega i w końcu czuje się zo­bo­wią­za­nym, by to robić, jeśli chce się na okre­ślo­nym sta­no­wi­sku utrzy­mać. Gra tu rolę i opor­tu­nizm, i me­cha­nizm imi­ta­cyj­ny. Poza tym pol­ska klasa po­li­tycz­na głosi, że Pol­ska z racji bli­sko­ści Rosji i swo­jej hi­sto­rii le­piej ro­zu­mie ten kraj ani­że­li Za­chód i jest wręcz po­wo­ła­na do tego, aby Za­chód po­uczać w tej spra­wie. Je­ste­śmy mą­drzej­si, bo do­sta­li­śmy od Rosji w d…

A nie jest tak, że mamy – z uwagi na bo­ga­ty bagaż hi­sto­rycz­ny – spe­cjal­ną kom­pe­ten­cję do­ty­czą­cą Rosji? Czy też może rację miał, ską­d­inąd życz­li­wy nam Alek­san­der Her­cen, który uwa­żał, że Po­la­cy kul­ty­wu­ją roz­myśl­ną igno­ran­cję w spra­wach ro­syj­skich?

Her­cen miał rację. Był przy­ja­cie­lem Pol­ski i bar­dzo się do Po­la­ków roz­cza­ro­wał. Nie znaj­dzie pan na Za­cho­dzie ksią­żek o Rosji pol­skich au­to­rów. Nikt nie tłu­ma­czy, nikt nie znaj­du­je ni­cze­go in­te­re­su­ją­ce­go w pol­skim pi­śmien­nic­twie o Rosji. Na­to­miast w Pol­sce cią­gle wy­cho­dzą, ostat­nio nie­mal co mie­siąc, tłu­ma­czo­ne z an­giel­skie­go książ­ki o Rosji i Pu­ti­nie. Po­la­cy cią­gle czer­pią wie­dzę o Rosji z ksią­żek za­chod­nich. W pew­nym okre­sie w XIX w. też tak było, gdy Do­sto­jew­skie­go tłu­ma­czo­no na pol­ski z ję­zy­ka nie­miec­kie­go, a pierw­sze utwo­ry Toł­sto­ja z fran­cu­skie­go. Te hi­sto­rycz­ne do­świad­cze­nia wro­go­ści, kon­flik­tu, uci­sku za­bor­cze­go spra­wi­ły, że pol­skie za­pa­try­wa­nia na Rosję kształ­to­wa­ły się w sy­tu­acji ab­so­lut­nie nie­sprzy­ja­ją­cej wy­pra­co­wa­niu obiek­tyw­ne­go po­glą­du. Po­glą­dy kształ­tu­ją­ce się w cza­sie wojen są za­wsze stron­ni­cze.

Pierw­sza wojna świa­to­wa wy­wo­ła­ła falę li­te­ra­tu­ry, któ­rej au­to­rzy już po woj­nie naj­chęt­niej by ją ukry­li i czę­sto tak ro­bi­li. Naj­wy­bit­niej­si fran­cu­scy i zwłasz­cza nie­miec­cy au­to­rzy pi­sa­li nie­stwo­rzo­ne rze­czy o sobie na­wza­jem jako o kra­jach bar­ba­rzyń­skich. Po woj­nie wsty­dzo­no się tych po­glą­dów. Nikt się na nich nie opie­ra. Tak też kształ­to­wa­ły się za­pa­try­wa­nia Pol­ski na Rosję – w trak­cie kon­flik­tu. Pol­ska nie ma żad­ne­go od­po­wied­nie­go do­świad­cze­nia, aby być obiek­tyw­nie le­piej ro­ze­zna­ną w spra­wach ro­syj­skich niż Za­chód. Jesz­cze wra­ca­jąc do ru­so­fo­bii – pro­szę zwró­cić uwagę, że cała ta tra­dy­cja jest XIX-wiecz­na, zwłasz­cza po­ezja, Mic­kie­wicz, który na­le­żał do lek­tur obo­wiąz­ko­wych nie tylko w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym, lecz rów­nież w okre­sie PRL-u. „Dzia­dy” były wy­sta­wia­ne z wiel­kim po­par­ciem władz, sa­me­go Bie­ru­ta. Kry­ty­ka ca­ra­tu była pseu­do­ni­mem kry­ty­ki Rosji.

Przez cały PRL li­te­ra­tu­ra an­ty­ro­syj­ska albo była lek­tu­rą obo­wiąz­ko­wą dla dzie­ci i mło­dzie­ży, albo w ogóle na­le­ża­ła do po­czyt­nych ksią­żek. To się na­si­la­ło w róż­nych okre­sach. Pol­ska nie ma więc żad­nych kom­pe­ten­cji, aby wła­ści­wie oce­niać po­li­ty­kę ro­syj­ską, ani we­wnętrz­ną, ani za­gra­nicz­ną, dla­te­go że jest uprze­dzo­na; dla­te­go że ma pewne ka­te­go­rie aprio­rycz­ne wy­pra­co­wa­ne w sy­tu­acji walki, a oceny wy­pra­co­wa­ne w wa­run­kach walki są z re­gu­ły fał­szy­we.

Po­la­cy są igno­ran­ta­mi w spra­wach ro­syj­skich i każda księ­gar­nia, do któ­rej pan wej­dzie, bę­dzie o tym świad­czy­ła. Są tam książ­ki tłu­ma­czo­ne z an­giel­skie­go, nie­miec­kie­go, nawet fran­cu­skie­go, a w księ­gar­ni za­chod­niej nie znaj­dzie pan – obie­cu­ję to panu – żad­nej książ­ki pol­skie­go au­to­ra o Rosji. Nawet Ku­cha­rzew­ski (Jan, pol­ski hi­sto­ryk i po­li­tyk, autor wie­lo­to­mo­we­go dzie­ła „Od bia­łe­go do czer­wo­ne­go ca­ra­tu” – przyp. red.) zo­stał od­rzu­co­ny za stron­ni­czość. De­kla­ro­wa­nie, że jest się au­to­ry­te­tem, znaw­cą Rosji, że ma się spe­cjal­ne prawa do za­bie­ra­nia głosu roz­strzy­ga­ją­ce­go, jest zu­peł­nie bez­pod­staw­ne. Pol­ska ma naj­mniej da­nych, aby być eks­per­tem w spra­wie Rosji.

Po­rzuć­my li­te­ra­tu­rę i wróć­my do po­li­ty­ki. Jak Pan oce­nia po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną pol­skie­go rządu wobec kon­flik­tu na Wscho­dzie?

W po­li­ty­ce pol­skie­go rządu za­sta­na­wia i nie­po­koi mnie jakaś po­chop­ność do przy­go­to­wań wo­jen­nych i li­cze­nie na to, że ta wojna może rze­czy­wi­ście na­stą­pi. Na pra­wi­cy jakby od­ro­dzi­ło się po­wo­jen­ne pra­gnie­nie emi­gran­tów i po­akow­skiej kon­spi­ra­cji, aby wy­bu­chła trze­cia wojna świa­to­wa. Dalej – ja­kieś nie­za­do­wo­le­nie z tego po­wo­du, że Niem­cy nie chcą wojny; że się słabo zbro­ją; że Bun­de­sweh­ra jest za słaba i że duch bo­jo­wy w Niem­czech nie ist­nie­je. Pra­gnie­nie, aby Niem­cy mogły wziąć udział w woj­nie z Rosją, jest po pro­stu sza­leń­stwem.

Chyba się do tego nie kwa­pią, są­dząc po wy­po­wie­dziach róż­nych po­li­ty­ków nie­miec­kich…

Oczy­wi­ście, że się nie kwa­pią. Oni nie mówią po­li­ty­kom pol­skim i dzien­ni­ka­rzom wprost, co o tym wszyst­kim myślą, bo obo­wią­zu­je pe­wien język, który nie obo­wią­zy­wał w daw­nych cza­sach. Język po­praw­no­ści i ła­go­dze­nia ocen.

Skąd więc w Pol­sce, która prze­cież tak wiele wy­cier­pia­ła z po­wo­du wojen ro­syj­sko-nie­miec­kich, taka wo­jen­na re­to­ry­ka? Po pierw­szej woj­nie świa­to­wej Pol­ska była prze­cież bar­dziej znisz­czo­na niż Niem­cy czy Rosja, w II woj­nie świa­to­wej zo­sta­ła do­pro­wa­dzo­na do ruiny, ale oczy­wi­ście uzy­ska­ła też po­waż­ną re­kom­pen­sa­tę w po­sta­ci no­wych gra­nic, miast, te­ry­to­riów itd. Tym­cza­sem obec­nie pa­nu­je takie prze­ko­na­nie, że wszel­kie ozna­ki zbli­że­nia nie­miec­ko-ro­syj­skie­go są dla Po­la­ków nie­bez­piecz­ne, a ozna­ki wro­go­ści po­żą­da­ne.

A jakby Pan sko­men­to­wał wy­po­wiedź pre­zy­den­ta, wy­gło­szo­ną w ONZ, gdzie osta­tecz­nie mówił dość ogól­ni­ko­wo o ko­niecz­no­ści re­for­my Rady Bez­pie­czeń­stwa, nie zgła­sza­jąc po­stu­la­tu po­zba­wie­nia Rosji prawa weta. Ko­mo­row­ski po­wie­dział: „Jeśli w tak wielu miej­scach je­ste­śmy świad­ka­mi kon­flik­tów po­cią­ga­ją­cych za sobą śmierć ty­się­cy ludzi, to dzie­je się tak ze wzglę­du na nie­prze­strze­ga­nie praw czło­wie­ka. Całym na­ro­dom od­ma­wia się wpły­wu na de­cy­zje po­li­tycz­ne. Takie jest tło kon­flik­tów na Ukra­inie, w Iraku i Libii”. Czy to słusz­na dia­gno­za?

Zu­peł­nie nie. Sy­tu­acja na Ukra­inie może się oczy­wi­ście w przy­szło­ści upodob­nić do sy­tu­acji w kra­jach arab­skich, ale na razie tak nie jest. Zu­peł­nie chy­bio­na dia­gno­za. Je­że­li cho­dzi o prawa czło­wie­ka, to po­ję­cie jest tak roz­cią­gli­we i tak do­wol­nie sto­so­wa­ne, że wła­ści­wie z po­waż­nej dys­ku­sji na­le­ży je wy­klu­czyć i zo­sta­wić wy­spe­cja­li­zo­wa­nym obroń­com praw czło­wie­ka. Zaraz, a jakby pan ro­zu­miał ten cytat? Bo to jest tak drę­twa mowa, że nie chwy­tam tre­ści.

Pre­zy­dent miał pew­nie na myśli, że całe zło dzi­siej­sze­go świa­ta bie­rze się z nie­prze­strze­ga­nia praw czło­wie­ka i to jest po­wo­dem wojen w Iraku i Libii…

No tak, i wszyst­kich wojen, jakie się kie­dy­kol­wiek od­by­ły… Nad tą wy­po­wie­dzią nie ma sensu się dłu­żej za­sta­na­wiać. Warto zwró­cić uwagę na inną rzecz: jak zo­sta­ła wy­pa­czo­na w Pol­sce myśl Gie­droy­cia i Mie­ro­szew­skie­go w spra­wie m.​in. Ukra­iny.

Stanisław Ciosek: w Moskwie są pewni, że Polska da sobie radę, video 3:01 min [w oryginalnym artykule]

Jak zo­sta­ła wy­pa­czo­na?

Oni przede wszyst­kim prze­ma­wia­li do emi­gra­cji, która nie uzna­wa­ła za­ję­cia Pol­ski Wschod­niej, Lwowa i Wilna, więc tłu­ma­czy­li emi­gra­cji racje, dla któ­rych na­le­ży z tych miast zre­zy­gno­wać. Po­zo­sta­ła na­to­miast taka ogól­na myśl, przy­ję­ta przez wszyst­kich ludzi w Pol­sce, że nie­pod­le­gła Ukra­ina od­da­la nas od Rosji czy chro­ni nas przed Rosją. Im dalej Rosja od nas, tym le­piej. Zga­dza­my się z tym, ja też się zga­dzam.

Na pewno by­ło­by do­brze, gdyby ist­niał taki kraj mię­dzy Pol­ską i Rosją, dzię­ki któ­re­mu mie­li­by­śmy więk­sze po­czu­cie pew­no­ści i więk­szą ochro­nę przed Rosją, ale czy z Ukra­iną tak jest? Prze­cież jest zu­peł­nie od­wrot­nie. Ukra­ina nas przed ni­czym nie chro­ni, wcale nie od­da­la Rosji od pol­skich gra­nic. Wsku­tek tego, żeśmy się wmie­sza­li w spra­wy ukra­iń­skie, to już dzi­siaj roz­wa­ża­my, czy Rosja nas za­ata­ku­je, czy nie – pro­blem, któ­re­go by nie było, gdy­by­śmy się za­cho­wa­li neu­tral­nie.

To upar­te mie­sza­nie się w spra­wy ukra­iń­skie do­pro­wa­dzi­ło, co prze­wi­dy­wa­li eks­per­ci, m.​in. Ri­chard Pipes, do zwró­ce­nia uwagi Rosji na Pol­skę i to wro­gie­go zwró­ce­nia uwagi, do tego stop­nia, że ci, któ­rzy mó­wi­li, że Ukra­ina nas chro­ni, to teraz już się za­sta­na­wia­ją, a przed­tem tego nie ro­bi­li, czy Rosja do­ko­na agre­sji na Pol­skę. Na­stą­pi­ło nie­sa­mo­wi­te przy­bli­że­nie, ską­d­inąd nie­bez­piecz­nej Rosji – i to przy­bli­że­nie ewen­tu­al­ne­go ro­syj­skie­go za­gro­że­nia nie jest spo­wo­do­wa­ne ni­czym innym jak naszą po­li­ty­ką ukra­iń­ską.

http://wiadomosci.onet.pl/

Komentarze 32 do “Prof. Bronisław Łagowski: rusofobia to jest obecnie ideologia państwowa”

  1. maurycy said

    Nie wiem czy ideologia ? Za duze slowa . To zwyczajna bandycka ,slepa i oszlomska nieustanna pyskowka rzadzacych Polska kanali i zlodziej stanowiacych tzw klase poltyczna Wykonuja one ukaz lajdakow i kanali z Usraela ktorych sa w Polsce rzadzacymi marionetkami ! Te plucie jest tak chamskie prymitywne ,prostackie i zalosne ze ideologia nazwanie tego to wrecz absurdalna przesada i komplement dla tych degeneratow !

  2. Aguirre said

    Cieszę się, że są jeszcze tak mądrzy profesorowie jak prof. Łagowski. Świetnie, że wywiad ukazał się w mainstreamowym Onecie może dotrze do części ludu. Choć pewnie od razu pisiactwo wyzwie Profesora od ruskich agentów i wrogów Polski.

  3. z prowincji said

    (2);a IPN przyjrzy się Profesorowi ;to stała praktyka w III RP taka forma dyskredytacji i wyciszania ludzi madrych .
    parszywa ta nasza III RP.

  4. Zerohero said

    @Maurycy

    To nie są za mocne słowa. Profesor uderzył bardzo celnie. Rusofobia w Polsce ma wszelkie znamiona ideologii państwowej. Jest to faktycznie ideologia prymitywna, ale jest. Kto powiedział, że ideologia ma być wyrafinowana. Rózne bywają ideologie.

  5. Inkwizytor said

    Coś a propos życzliwości ukrów do Polaków. We wrześniu byłem we Lwowie i jak zawsze odwiedziłem Łyczaków. Na bramie nieogolony ukrop po chamsku, bez żenada i oficjalnie chciał ode mnie 15 grzywien na utrzymanie cmentarza. Pogoniłem gnoma jak burą sukę oświadczając, że nie zapłacę za możliwość modlitwy nad grobami Orląt.

    Od Polaka, przewodnika po Łyczakowie, dowiedziałem się, że ukry kasę chcą tylko od Polaków

  6. Griszka said

    @5
    Ja mam znajomych z zachodniej Ukrainy, którzy potępiają UPA i uznają ich za groźnych czubków. Ich dziadkowie pochodzą z rosyjskiej części ZSRR oraz brali udział w walce przeciwko nazistowskim Niemcom.

  7. ojojoj said

    „O ataku Rosji na Pol­skę w prze­wi­dy­wal­nym okre­sie mogą mówić tylko lu­dzie na­praw­dę nie­po­waż­ni i ba­wią­cy się po­li­ty­ką” – panie profesorze, glupis pan czy o droge pytasz?
    To wszystko jest po to aby straszyc Polakow. Tak jak przestraszyli amerykanow rozwaleniem WTC. Te same pejsy, ta sama ideologia, podobne sposoby wykonawcze – a nie „bawiacy sie polityka”, robiacy eksperymenty, a moze zagubieni? Kogo ten profesor usprawiedliwia? szatana? Szatan nie jest GLUPI panie profesorze i niczym sie nie bawi, tylko wykonuje swoje zadanie – inaczej nie mialby po co istniec. A w jakim celu – chyba wszyscy wiemy.

  8. Zerohero said

    @7,

    Pojawia się deficytowy głos rozsądku, a Pan Ojojoj wyzywa od głupków, bo wypowiedź nie jest dokładnie tak jak sobie zażyczył. Wie Pan co? Dorób się Pan tytułów i wygłoś publicznie tezy o Żydach, WTC itp. Proponuję przemyśleć czy taktyka profesora, tzn. przedstawienie podżegaczy wojennych jako „głupich” to z jego strony naiwność czy też jedyny bezpieczny i skuteczny sposób wyrażenia swoich poglądów.

  9. ojojoj said

    re. 8
    Dla oneciarzy moze i bezpieczny i skuteczny, tylko ze ja nie czytam tego syfu, tak jak np. GW, z prostej przyczyny – dlaczego mam smierdziec babrajac sie w gownie? A pan jak mysli ze jakis glos rozsadku ktos uslyszy w szambie kanalizacyjnym – to panska sprawa. JP2 tez chcial wprowadzic spowrotem chrzescijanstwo do zsekularyzowanego zachodu – co wyszlo ? wszyscy wiemy.

  10. Zerohero said

    „Dla oneciarzy moze i bezpieczny i skuteczny”

    Po pierwsze. Nie dla oneciarzy. Bezpieczny sposób dla człowieka, który głoszenie poglądów ryzykuje własną karierą.

    Po drugie. Zwrotem „oneciarze” określa się zwykle komentujących na forum. Bardzo wiele komentarzy czytelników prostuje propagandę Onetu. Bardzo wielu ludzi wyrwało się z matrixa dzięki haczykowi jaki znaleźcli w komentarzach. Komentarzach ludzi, którzy komentują cierpliwie wiedząc, że co drugi wpis skasuje cenzor. Należy im się szacunek a nie pogarda.

    Po trzecie…

    Wyzywa Pan od głupców człowieka, który pracuje na odwrócenie wektora nienormalności. Nikt Panu nie broni zamykać się w wieży z kości słoniowej w postaci anonimowego uczestnictwa w wątku śledzonym przez 100 osób, ale proszę się zastanowić czy „smierdzący gownem” Łagowski nie zrobił DUŻO więcej niż Pan. Ja w dawnych czasach zadawałem sobie trud wchodzenia na „wrogie” fora i wiem, że trzeba się solidnie napocić i gryźć w język by ludziom otworzyć oczy. Ludzie są strasznie uprzedzeni, więc trzeba podchodzić delikatnie. To jest trudne, zwłaszcza przy moim temperamencie. Dlatego tym bardziej doceniam takich jak Łagowski.

    To jest dla mnie niepojęte by w takim kontekście strzelać focha i tępić potencjalnych sojuszników.

    Pan nic nie wie o polityce. Pan się zachowuje jak klient, który nie płaci a wymaga. Najlepiej aby przyjechał rycerz na białym koniu, pokonał wrogów, powiedział dokładnie co wypada powiedzieć. Nie ma rycerzy na białym koniu. Pan musi sam.

    Tak, polityka to jest G.WNO. 3/4 Polaków ma G.OWNO w głowach. Niestety, ale by coś zmienić trzeba tego G.WNA trochę się nawąchać.

    Przedłużenie polityki to wojna. Wojna to jeszcze większe G.WNO. Zabijanie to jest moralne G.WNO. A czasem nie ma innego wyjścia.

    Pan tymczasem poucza z pozycji wyfiołkowanego pustelnika.

  11. ojojoj said

    Panie Zerohero, mam inne poglady i tyle. Pan przedstawil swoje racje, a ja przedstawilem moje. Dodam natomiast pewna jeszcze rzecz:
    Czlowiek, ktory pisze w pejsatych miejscach – UWIARYGODNIA TE MIEJSCA w tym ze sa „obiektywne”, przez co ludzie zamiast ten syf zostawic i poszukac prawdy gdzie indziej – siedza w tym szambie do usranej smierci. Niestety, ale tak jest. To ze ktos cos przeczyta, zuwazy, pomysli, nie znaczy ze sie zorientuje ze w takim portalu oszukuja na lewo i prawo – wrecz przeciwnie. Prosze na chlodno sobie pomyslec, ilu rzuci taki portal w nie pamiec i zacznie szukac prawdy gdzies indziej po przeczytaniu takiego artykulu powyzej. Odpowiem panu – NIKT. Czyli dalej bedzie babral sie w szambie jeden z drugim. Ludzie bojkotuja, gdy widza klamstwo na klamstwie (tak jak to np. bylo w PRL-u), a nie klamstwa wymieszane z prawda. Ludzie sa za glupi, zeby pojac ze wystarczy JEDNO klamstwo, aby caly artykul, portal, gazete itd. wywalic do smieci. Wiekszosc ludzi sa poprostu DURNIAMI – dlatego nie tedy droga.

    Zadam panu proste pytanie z matematyki, a wiec prostej logiki: w rozwiazywaniu rownosci/nierownosci, ile trzeba popelnic bledow zeby otrzymac zly wynik?

    P.S. Nawet gdybym sie zgadzal z taka prawda w 99 i 99999.. proc. – taka „prawda” ma u mnie tylko jedno miejsce. Wole byc pustelnikiem i nic nie wiedziec, niz miec obsrany mozg.

  12. ojojoj said

    Zapomnialem dodac:
    „..Bezpieczny sposób dla człowieka, który głoszenie poglądów ryzykuje własną karierą..”.
    Kto cokolwiek ryzykuje piszac w pejsatych mediach? Na onecie to sobie moze jedynie zaryzykowac tym, ze moze zostac wysmiany lub obrzucany pustymi butelkami przez glupawych i pijanych siedzacych tam komentatorow. ktorym skonczyl sie alkohol i nie wiedza co z soba zrobic.

    To, co Pan napisał, nie jest prawdą.
    Taka np. prof. Raźny zapłaciła utratą stanowiska. To tylko jeden przykład.
    Admin

  13. marta15 said

    atu celebruja urodziny Putina w NYC

  14. marta15 said

    „..Po­rzuć­my li­te­ra­tu­rę i wróć­my do po­li­ty­ki. Jak Pan oce­nia po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną pol­skie­go rządu wobec kon­flik­tu na Wscho­dzie?

    W po­li­ty­ce pol­skie­go rządu ZASTANAWIA MNIE i nie­po­koi mnie jakaś po­chop­ność do przy­go­to­wań wo­jen­nych i LICZENIE NA TO ZE że ta wojna może RZECZYWISCIE na­stą­pi. Na pra­wi­cy jakby od­ro­dzi­ło się po­wo­jen­ne pra­gnie­nie emi­gran­tów i po­akow­skiej kon­spi­ra­cji, aby wy­bu­chła trze­cia wojna świa­to­wa.
    Dalej – ja­kieś nie­za­do­wo­le­nie z tego po­wo­du, że Niem­cy NIE CCHA wojny; że się słabo zbro­ją; że Bun­de­sweh­ra jest za słaba i że duch bo­jo­wy w Niem­czech nie ist­nie­je. Pra­gnie­nie, aby Niem­cy mogły wziąć udział w woj­nie z Rosją, jest po pro­stu sza­leń­stwem…”

    Musimy pamietac ze POlska ,od czasow ewidentnej zdrady przy tzw Okraglego Stolu ,rzadzi gloabalne judeo-masonska sitwa, ktora NIE MA interesow Polski wcale na uwadze, ALE tylko interesy swiatowych szmatlawcow zwanych tez gloabalistami, illumianati, syjonistami, lucyferianami ,rzadem swiatowym ,etc.
    Te hordy opanowaly juz bez mala wszystkie rzady tzw. Junii europejskiej i nadaja ton polityce podleglych im tubylczo kolonii zwanych dla niepoznaki „panstwami.”
    Horda usilnie dazy do wywolania wojny w Europie i za wszelka cene BEDZIE do niej dazyc.
    To, ze niby polski — a raczej polsko-jezyczny –rzad tanczy tak jak im swiatowa horda kaze, mnie nie dziwi.
    Zarzadca niewolnikow tanczy jak mu master kaze.
    A biedny niewolnik w tym nierownym ukladzie nie ma NIC do gadania.

  15. ojojoj said

    odp. 12 do pana Gajowego
    Nie znam sprawy, ale domyslam sie ze ta pani poszla do pejsatej firmy i zrobila cos anty-pejsowatego, albo odwrotnie (innych opcji nie ma). To w takim razie o co chodzi, bo nie rozumiem? Albo byla glupa albo dywersant – ktory chcial pokazac publicznosci plywajacej w szambie perle albo zloty pierscionek ktory znalazl, inaczej tego wytlumaczyc sie nie da. Jezeli bylaby madra, probowalaby stworzyc cos swojego lub z innymi, albo poszukac wlasciwego towarzystwa, skad latwo by ja nie wywalili ze wzgledu na podobienstwa pogladow czy kultury pracownikow i szefow. Z tego co widze, wielu ludzi, szczegolnie tych prawych, traci swoje sily w niewlasciwym kierunku – a potem galy z orbit wyskakuja.

    P.S. Moj poglad na ten temat jest prosty: jak sie widzi szambo – to sie go omija, a jak juz sie wlazlo – to poprostu trzeba wyjsc, a nie wrzeszczec ze jest sie w szambie.

    Pani prof. Raźny powiedziała mniej więcej to samo, co prof. Łagowski.
    Vide: https://marucha.wordpress.com/2014/06/19/sedno-sporu-o-rosje-1-rozmowa-z-prof-dr-hab-anna-razny/
    „Szukanie właściwego towarzystwa” nie zapewni dochodów z pensji, a i nie jest w „Polsce” łatwe.
    Każdy, kto zajmuje jakiekolwiek stanowisko, musi się liczyć z represjami za poglądy i nawet szkoda z tym dyskutować.
    Admin

  16. Griszka said

    @14
    Ta pani była emerytowanym profesorem. Uczelnia nie przedłużyła z nią kontraktu z powodu jej niepoprawnych politycznie poglądów na Rosję.
    To nie była jakaś prywatna firma, a państwowa uczelnia, gdzie takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.

  17. marta15 said

    tu bardzo ciekwa info
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/brics-trzon-rzadu-swiatowego-antychrysta-2014-10

  18. Griszka said

    @8 ZH
    Dokładnie. Trzeba docenić taki głos rozsądku. Ludzi niezdecydowanych łatwo wbrew pozorom przekonać, że są okłamywani przez propagandę w kwestii Ukrainy. Tylko do trzeba, aby argumenty strony przeciwnej pojawiły się w głównym nurcie. Według mnie słowa prof. Lagowskiego są prawdziwym przełomem. Widać też po komentarzach, że tym razem brygady internetowe POPiS zostały w większości zagłuszone i ośmieszone.
    Dla mnie popisowcy przegrali w momencie, gdy przemówienie Poroszenki, w którym gloryfikuje UPA, przedostało się do polskojęzycznych mediów. Ten domek z kart już teraz zaczął się sypać.

  19. ojojoj said

    odp. 15
    Polski rzad jest pejsaty, a wiec uczelnia jest pejsata. Ta pani dokladnie wiedziala gdzie jest. Jak nie wiedziala to prosze jeszcze raz sie odniesc do mojego wpisu powyzej aby dostac odp.

    Ja rozumiem o co chodzi, rozumiem oburzenie, ale ci ludzie sa tez sami sobie winni jezeli nie wiedzieli gdzie sa, chyba ze zrobili to specjalnie. Chodzi mi o to, ze no i co z tego? Jakie jest rozwiazanie? Siedziec na takiej uczelni i calowac buty rektorowi czy przestac sie ponizac i odejsc. Jesc chleb z kawiorem plywajac w szambie, czy jesc chleb ze smalcem przy polamanym stole. To sa sprawy ludzkie, ale logika jest niestety zimna i przerazajaca. Uwazam ze dobrze ze tak sie dzieje, daje to kopa niektorym aby zrobic cos samemu, nawet malego, ale w 100proc wedlug wlasnych przekonan – inaczej jestesmy wszyscy w totalnej niewoli, do ktorej dzisiaj i tak nie wiele brakuje, i wszyscy calujemy buty rektorom. Jest szansa, ze ta pani moze jeszcze kiedys zrobic cos, na ktorej widok ten rektor co ja wywalil bedzie dostawac bialej pejsatej goraczki. Gdyby tego nie zrobila, nie bylo by nawet szansy – zadnej.

    Zeby bylo jasne o co mi chodzi, czepilem sie goscia z artykulu, W pierwszym zdaniu znalazlem klamstwo i to, ze onet to opublikowal. Jezeli onet jest pejsaty, to znaczy ze jakis pejs przepuscil ten tekst. Nie dla zabawy czy niedopatrzenia, ale aby uwiarygodnic ten portal, ze niby podaje 2-e strony medalu. W rzeczywistosci, czegos takiego jak neutralnosc NIE MA. Patrzmy na owoce, bo oto chodzi. Jakie sa owoce? W moim przekonaniu zle, bo antypolski portal przez takie artykuly zostaje uwiarygoniony jako prawy, nawet jak zawiera jakies tam klamstwa, wiekszosc ludzi to debile – pisalem powyzej. W ocenie niektorych, jak Zerohero, jest odwrotnie, bo ludzie lizna troche prawdy, moze zaczna cos szukac. Nie zgadzam sie z tym, bo lizanie prawdy doprowadza tylko do zamieszania, a wiec do nie prawdy. A ludzie nietylko sa debilami ale tez leniami – nikt nic nie bedzie szukac, chyba ze ich rozleniwione komorki zobacza czyste klamstwa na klamstwie. Jestem przekonany, gdyby wszyscy ludzie mysleli tak jak to opisalem, nie byloby pejstych mediow – padlyby, bo niemialby kto je uwiarygadniac. W przypadku tym co opisuje Zerohero, wlasnie te media sa takie jakie sa – i nigdy sie nie zmienia dotad, kiedy beda tam przychodzic anty- i przyklaskiwac wrogom, klikajac na ich reklamy (czasami sie nie da uniknac bo wyskakuja z nienacka), czy wpisujac na ich portalach kolejny komentarz – nawet glupi.

  20. Griszka said

    @18
    Odmawia Pan przebywania Polakom na ich własnych uczelniach, bo zajęli je „pejsaci”… Czemu my nie mamy krytykować służalczej postawy dyrektora uczelni ? Przecież to bez sensu.

    „Chodzi mi o to, ze no i co z tego? Jakie jest rozwiazanie? Siedziec na takiej uczelni i calowac buty rektorowi czy przestac sie ponizac i odejsc.”

    Pan omawia jakiś inny przykład, a nie sytuację prof. Raźny. Z czym mamy tutaj dyskutować ? Na razie widzę tylko pańskie wyidealizowane wyobrażenie tej konkretnej sprawy, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Prof. Raźny w tym wypadku zaryzykowała, nie wiedząc wcześniej jakie spotkają ją konsekwencje.

  21. ojojoj said

    odp 18 – to bylo to pana Griszki z 16

  22. Zerohero said

    http://xportal.pl/?p=16398

    Tutaj Bartosz Bekier wystąpił w TVN. Ja bym nie potrafił, po prostu mnie skręca na widok funkcjonariuszy. Za słaby psychicznie jestem. Nie robię z mojej słabości cnoty i nie opluwam Bekiera, że „kolaborant”. Podziwiam jego opanowanie.

    Panie Ojojoj. Pan odróżnia występ w TVN takiego Bekiera od występów np. Cejrowskiego albo Ziemkiewicza? Widzi Pan subtelną różnicę?

  23. ojojoj said

    odp. 19 do pan Griszka
    Ja rozumiem oburzenie, ale co z tego? Jakie jest rozwiazanie? Za poglady nie jednego wywalili. A wiec naglasnianie takich spraw (czy zamieszczanie artykulow takich ludzi) szczegolnie w miejscach podobnych pogladowo do tych z ktorych ci ludzie byli wywaleni – nic nie daje, jest tylko ciekawostka zaraz zapomniana (przez wiekszosc ludzi), bo dalej ma to miejsce. Ja przedstawilem jeden z mozliwych sposobow, ktory moglby (nie wiem) to przynajmniej ukrocic. Ja znam tylko 2 sposoby. Albo probujemy zmienic tych co nas otaczaja, albo wychodzimy z takiego otoczenia (wchodzimy w inne lub tworzymy swoje). Inaczej zgadzamy sie z danym otoczeniem lub zaciskamy zeby. Innych opcji nie znam i bylbym wdzieczny gdyby ktos mnie zapoznal., jezeli zna inne rozwiaznia.

    Z tego co piszecie, ta pani nie wykazala sie odwaga, tylko glupota – bo nie wiedziala co moze ja czekac. Zeby wykazac sie odwaga, trzeba najpierw wybadac teren, co ryzykujemy a co tracimy i wtedy dzialac. Ta pani, gdyby wybadala sprawe, mogla by np. stworzyc wewnatrz uczelni jakies dodatkowe posilki, rozegrac sprawe tak, ze rektor musialby sie tlumaczyc przed sadem, albo przynajmniej sprawa bylaby naglosniona na cala europe – czy tego pejsy by chcialy czy nie. Mogla np. tez zapewnic sobie miekkie ladowanie, wiedzac ze ryzykuje utrata pracy, miec juz w zanadrzu kontrakt z kims innym – i wtedy walnac prawda po oczach jeszcze dobitniej. Paplac kazdy umie, ale z glowa to juz nie wielu. Wiem wiem, zaraz mi powiecie, ze sady? w polsce? rozgrywanie szefow czy bylych esbekow? W takim razie pytam poraz kolejny, jest problem, jaka jest droga zeby go rozwiazac? Kolejne przytaczanie roznych przypadkow takich jak powyzej – do nieczego nie doprowadza, a juz szczegolnie na pejsatych portalach ktore czytaja sami debile, ktorzy prawdopodobnie jeszcze sobie drwia z poszkodowanych i ich artykulow, takie jest moje zdanie.

    Chcialbym tez dodac, ze jest to calkiem normalne, ze za poglady ktore sa sprzeczne z firma/czymkolwiek gdzie sie pracuje, mozna wyleciec. Dlatego dla mnie jest glupota np. prowadzenie portalu o destruktywnym wplywie butow na zdrowie przez pracownika firmy Nike, bo gosciu ma taki poglad, nawet jak jest to w 100proc prawda.

  24. Marucha said

    Re 23:
    Teoretyzuje Pan, i to fałszywie.
    Uniwersytet to nie firma szyjąca buty. Tam ma obowiązywać swoboda dyskusji i prezentowania poglądów.
    Poza tym przesuwa Pan winę na prof. Raźny, a zdejmuje ją z Uniwersytetu. To jest stawianie sprawy na głowie.

  25. Romank said

    Z wielkom zniecierpliwosciom czekam ..ze jakis polski naukowiec , wybitny specjalisty przewybitnej wybitnosci..odkryje ..Amerykem…..
    I za ten niezwyky akt odwagi go wywwalom z roboty na uczelni,,ktora nic niczego nigdy nie nauczyla nikogo.
    I dla wontpioncych w wyzszosc najwyzszom swiatowom ,wyzszych uczelni polskich …przypomnienie…
    NIgdy, wogole i wobec przenigdy nigdy zadna polska uczelnia nie wywalila nikogo z roboty na uczelni, za poglondy@
    Nie wolno wywalac za poglondy…co absolutnie nie dotyczy poglondow niewlasciwych, za ktore oczywiscie nawet trzeba wywalic ///dla dobra uczelni i tego….

  26. Toni said

    Ojojoj
    prezentuje w swoch wypowiedziach (nie wiem, czy również w postawach) nieroztropny, a wrecz debilny radykalizm. Ja rozumiem doskonale radykalizm myślenia. Taki radykalizm myślenia np. na temat grzechu znajdujemy w Ewangelii, ale również znajdujemy na kartach Ewangelii ogromną delikatność Chrystusa wobec niektórych grzeszników, wobec zaś innych, zatwardziałych grzeszników, np. zadufanych w sobie i zapatrzonych w swoją nieomyść faryzeuszy, znajdujemy nieprzejednaną postawę naszego Zbawiciela… Jaki z tego wniosek? Mamy prawo myśleć radykalnie, ale nie ma jednej i tej samej metody postępowania wobec całego mnóstwa różnorodnych ludzkich indywiduów myślących inaczej niż my, choćby to ich myślenie było ze wszech miar błędne i nieroztropne.

    Chrystus, będąc Bogiem, dobrze wiedział, jaką metodę postępowania i nauczania zastosować do konkretnego człowieka, który błądzi. My tego nie wiemy. Jednakowoż nie zwalnia to nas z wrażliwości, by na miarę swoich talentów próbować odnajdywać właściwą drogę dotarcia do każdej ludzkiej duszy, która błądzi… Nie ma jednej skutecznej metody docierania z prawdą, metody typu: każdego walić obuchem po głowie… Dla jakiegoś promila ludzkich mentalności może to być nad wyraz skuteczna metoda, bo w przeciwnym razie nic i nikt ich nie przebudzi… W wiekszości przypadków jednak ryzykujemy zabicie delikwenta lub ryzykujemy walenie w zakuty łeb… A jeśli jakiś łeb skutecznie jest zakuty w hełm przeciwnych do naszego poglądów, to obuch odbije się od takiego łba i przeciwnik będzie mógł nam odparować w podobny sposób… I jeśli będzie miał możliwość, to pogruchocze wszystkie kości. A wtedy się nijak nie pozbieramy z radykalizmem naszych własnych sądów…

  27. krzysiek said

    Panie Marucha cenię Pana poglądy ale teraz strzelił Pan kulą w płot.
    Czy ta swoboda dotyczy też prof.Hartmana

    Po pierwsze nigdy nie powinien zostać profesorem.
    Po drugie – o ile jego poglądy i ich głoszenie nie są przestępstwem, to niestety może je głosić i Uniwersytetowi nic do tego.
    Natomiast jego koledzy, czyli społeczność akademicka powinna zareagować, gdy gada oburzające brednie.
    Niestety tego nie robi i to jest problem.
    W ogóle problemem nie jest istnienie ludzi o różnych odchyleniach. Problemem jest to, ze znajdują posłuch u tak wielu.
    Admin

  28. ojojoj said

    odp. 24 Gajowy
    Nie bylo to moim zamiarem, poprostu nie znam sprawy z prof. Razny, a powierzchowna wiedza mnie nie interesuje. Musialbym sie zaglebic, zeby cos powiedziec na ten temat. Moze ta pani przez ta sytuacje klepie biede, a moze opala sie na Majorce, bo dostala niezla wyprawke na odchodne. Nie wiem, poprostu trzeba sie zaglebic w temat, inaczej wychodza bzdury.

    Natomiast chodzilo mi o artykul, a wlasciwie o ludzi pod nim sie podpisujacy. Nie moge zrozumiec, juz poraz ktorys, ze mozna sie podniecac i przyklaskiwac czemus co sie ukazalo w antypolskim portalu. Dla mnie poprostu, nawet jakby ktos napisal 100proc prawdy i byl 100proc pro-polski, miejsce w ktorym to robi dyskwalifikuje takiego goscia i jego artykuly. Poprostu, onet jest antypolski, a wiec antypolak musial ten artykul zatwierdzic i przepuscic – tyle w temacie. Ile razy dalismy sie nabrac i przytakiwalismy i klaskalismy np. takiemu Giertychowi, Rydzykowi czy nawet swego czasu Walesie. Aby potem sie zloscic i pluc sobie w brody jacy bylismy glupi ze dalismy sie nabrac – PORAZ KOLEJNY. A wystarczylo tylko trzymac sie prostych uniwersalnych schematow – miejsce/towarzystwo, sponsorzy, zaglebic sie w sprawe a nie powierzchownie tylko wierzyc na slowo, itp. Bardzo sceptycznie podchodze do tego goscia i jego pisma, ze wzgledu na miejsce w jakim sie ukazalo.To tylko chcialem przekazac.

    Chcialbym jeszcze powiedziec, ze dla mnie powierzchownosc = klamstwo, zglebienie sie w sprawe = prawda. Uwazam to za jedno z uniwersalnych praw tego swiata – jak np. grawitacja. Wiele tutaj artykulow jest powierzchownych. Tak jak ten powyzej. Moze ten artykul napisany zostal gdzies indziej, a onet tylko skopiowal. Nie wiem. Powierzchownosc to rozrywka, nowinka, pomieszanie z poplatanym, czyli zazwyczaj falsz. Z tego co widze, to jedynie tematy posoborowe sa tutaj zaglebiane, przez co ten temat jest lepiej rozumiany, co mi sie podoba. Wlasciwie to chyba jedyna rzecz jaka mi sie tutaj podoba – ze wzgledu na glebie omawianego tematu. Dlatego zasugerowalbym, ze gdy jest artykul o czyms lub o kims, jego odwadze/bohaterstwie/zgniliznie/glupocie, to od czasu do czasu sledzil bym taka sprawe – zeby poprostu zaglebic temat. Inaczej, nie wstawialbym takich artykulow, bo nie wiemy jak naprawde jest i o co chodzi. Napisalem co mi sie tutaj podoba, a co mnie mierzi – to do tych, co mi zaraz napisza „kim jestes, ze mowisz co Gajowy ma robic na swoim portalu”.

  29. ojojoj said

    Panie Toni:
    Sa pewne uniwersalne prawa w tym swiecie. A wiec mozna je zastosowac do ogolu, obojetnie do jak glupich czy madrych, dobrych czy zlych ludzi. Jedno z tych praw umiescilem we wpisie 28. Inne takie prawo to np. WYNIK (owoce). Obojetnie jakie sa detale o ktorych nie mamy pojecia, obojetnie co knuje wrog czy w jaki sposob nam pomaga przyjaciel – wynik zawsze pokaze caly obraz. Pewnie zaraz mi ktos poda przyklad Madzugorii, bo tam szatan swiruje a ludzie wracaja odmienieni i bardziej rozmodleni. Otoz jest to nie prawda. Ta odmiana jest krotkotrwala, ludzie wracaja do swoich dawnych grzechow, nikt na wskutek tych objawien nie zostaje ksiedzem, zakonnikiem czy zakonnica, nawet sami ci co mieli widzenia. Wrecz przeciwnie, jedno z tych trzech swiadkow gra kasa pielgrzymow zostawiona w Madzugorii w kasynach w stanach zj. Tak jak pisalem wczesniej o innym prawie uniwersalnym tego swiata; temat trzeba zglebic – inaczej wychodza bzdury.

  30. Marucha said

    Re 28:
    Nie rozwadniajmy tematu.
    Pan napisał, że głoszenie pewnych poglądów niczym nie grozi.
    Ja zaś podałem kontrprzykład – prof. Raźny. I na tym koniec.
    Wszystkie inne rozważania, np.czy jej się to opłaciło, bo dostała odprawę, do tematu nie należą.
    A co do pojawiania się w mediach głównego ścieku – można mieć taką opinie, jak Pan, ale można też za ich pomocą próbować przebić się ze swymi poglądami do szerszej grupy odbiorców.
    Obie postawy mają swoje zalety i wady i trudno a priori orzec, która w danym przypadku jest słuszniejsza.

    Co do powierzchowności autorów… proszę z pretensjami do samych autorów, ja jestem tylko pośrednikiem.
    Zgłębianie tematu robią bardzo dobrze goście gajówki i żadna bzdura nie ma szans, aby nie spotkała się z krytyką. Taka właśnie jest gajówka, takie jest jej policy.
    A nawiasem mówiąc, gdyby polskie społeczeństwo posiadało bodaj taką powierzchowną wiedzę o świecie, Polska inaczej by wyglądała.

  31. Przecław said

    RUSOFOBIA czy MOSKALOFOBIA ?
    Rusią przecież jest Polska, a Moskwa zawsze przeciw Rusi walczyła.
    Już car Iwan II, 1462-1505, prowadził wojny przeciw Nowogrodowi, będącemu na równi z Kijowem sercem Rusi.
    Iwan IV Groźny wymordował połowę ludności W.Nowogrodu, nie oszczędzając matek z niemowlętami, które spychane były przez jego ludzi do przerębli na zamarzniętej rzece, podczas gdy on obserwował z brzegu.
    Cała Ruś była w granicach Rzeczpospolitej, a Lwów, stolica województwa Ruskiego jeszcze wcześiej, bo od czasu Kazimierza Wlk.
    Jak się okazuje, jeszcze w XV wieku Wielkopolanie nazywali rejon Krakowa Rusią. Czyli my Polacy jesteśmy Rusinami.
    Iwan Grożny samozwańczo nazwał swoje Wlk Księstwo Moskiewskie „Rosją”, gdyż taka nazwa dawała mu roszczenia do zawładnięcia ziemiami prawdziwej Rusi, a jak wiadomo nikt z Rusinów nie chciał aby jego kraj był zawładnięty przez Moskwę. O „dziwo” już na początku nazwa „Rosja” została uznana przez Anglię w r.1565 i jednocześnie przez „Niemcy”, jak podaje wikipedia w haśle „Rosja”, nie wiem jednak czy chodzi o Cesarstwo Rzymskie N.N., czy inny twór, bo tego wikipedia nie podaje. To „dziwo” nie jest już tak dziwne, gdy uświadomimy sobie, że Iwan był marionetką w ręku lichwiarzy londyńskich, którzy prowadzili rabunkową politykę w ich kolonii nazwanej przez nich z grecka „Rosją”, oni nakazali Iwanowi stworzyć Opryczninę, która wymordowała ok.1/5 mieszkańców W.Ks.Moskiewskiego, a resztę obrabowała. Sam Iwan został zamordowany w wieku lat 35, a na jego miejsce lichwiarze wstawili inną marionetkę, która z koleji zamordowała syna prawowitego Iwana.
    Wszyscy następni carowie /za wyjątkiem lat 1610-1612/ i sekretarze kompartii byli posłuszni lichwiarzom.
    Ta wiedza jest w Rosji zakazana.

  32. Przecław said

    Jak go zwał, tak go zwał, mnie nie odpowiada ani rusofobia, ani moskalofobia ani polakofobia. Nie można jednak udawać, że to zjawisko występuje po polskiej stronie tylko Jest wiele dowodów na to że jest tak samo po obu. Koronnym dowodem jest istnienie w Rosji święta narodowego 4 listopada, czyli rocznicy wymordowania Polaków, których przedstawia się jako główne zagrożenie dla Rosji, nie Niemców, nie USA tylko Polskę…
    Przy czym nikt /no może poza G.Braunem i jego kolegami/ nie dąży do rzeczowej analizy wydarzeń, które są podstawą tego święta. W Polsce zakłamał je niejaki, nie świętej pamięci, Szaniawski, a w Rosji film p.t.”Rok 1612″. Szaniawski wymyślił termin „hołd ruski”, który przypasował ćwierć-móżdżkom złaknionym triumfu,, a przecież Szujski w chwili prezentacji w Warszawie nie był carem od 1.5 roku, zrzucony przez samych Rosjan, a także Ruś nie była częścią Rosji, tylko Rzeczpospolitej.

Sorry, the comment form is closed at this time.