Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wywiad z bp. Fellayem po jego spotkaniu z kard. Müllerem

Posted by Marucha w dniu 2014-10-08 (Środa)

Wywiad z bp. Bernardem Fellayem, przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, przeprowadzony po jego spotkaniu z kard. Gerardem Ludwikiem Müllerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary.

23 września br. Wasza Ekscelencja spotkał się z kard. Müllerem. Komunikat Biura Prasowego Watykanu powtarza sformułowania znane z komunikatu wydanego w 2005 r. po spotkaniu z papieżem Benedyktem XVI, w którym również była mowa o tym, że obie strony będą „procedować stopniowo, w rozsądnym okresie czasu (…) i z zachowaniem perspektywy pełnej komunii”. Z drugiej strony tegoroczny komunikat mówi o „pełnym pojednaniu”. Czy to znaczy, że wszystko zaczyna się znów od początku?

I tak, i nie – w zależności od przyjętego punktu widzenia. Nie jest to nic nowego w tym sensie, że zarówno nasi rozmówcy, jak i my sami zdajemy sobie sprawę, że wciąż mamy do czynienia z różnicami doktrynalnymi – jasno określonymi podczas dyskusji teologicznych [prowadzonych] w latach 2009–2011 – i że z tego powodu nie mogliśmy podpisać preambuły doktrynalnej, przedłożonej przez Kongregację Nauki Wiary w 2011 r.

A co jest nowego?

Mamy nowego papieża, a na czele Kongregacji Nauki Wiary stoi nowy prefekt. To niedawne spotkanie pokazuje, że ani oni, ani my nie chcemy przerwy we wzajemnych relacjach: obie strony podkreślają, że wyjaśnienie kwestii doktrynalnych jest niezbędne przed jakąkolwiek formą uznania kanonicznego. To dlatego władze rzymskie domagają się wyraźnego uznania [przez Bractwo] preambuły doktrynalnej, a z kolei my nie możemy jej podpisać z powodu zawartych w niej dwuznaczności.

Kolejnym nowym faktem jest zaostrzenie się kryzysu w Kościele. W przeddzień Synodu o Rodzinie (chodzi o III Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, które ma się odbyć w dniach od 5 do 19 października br. – przyp. red.) wychodzą na jaw wysunięte przez kilku kardynałów poważne i dobrze umotywowane zarzuty pod adresem propozycji kard. Kaspera dotyczących udzielania komunii osobom rozwiedzionym i żyjącym w nowych związkach. Podobna sytuacja nie miała w Rzymie miejsca od czasu interwencji kardynałów Ottavianiego i Bacciego i upublicznienia ich Krótkiej analizy krytycznej nowego porządku Mszy w 1969 r.

Ale to, co się nie zmieniło, to fakt, że władze rzymskie wciąż nie biorą pod uwagę naszej krytyki soboru, ponieważ w porównaniu z poważnymi problemami w dzisiejszym Kościele wydaje im się ona sprawą drugorzędną czy wręcz wydumaną. Hierarchowie dostrzegają kryzys, który wstrząsa Kościołem na jego najwyższym szczeblu – teraz dotyka on kardynałów – ale nie uważają, że jego przyczyną może być właśnie sobór. To jest jak dialog głuchych.

Czy Wasza Ekscelencja może podać konkretny przykład?

Przykładem tego, o co obwiniamy sobór, są propozycje kard. Kaspera umożliwienia komunii osobom rozwiedzionym, pozostającym w nowych związkach. W przemówieniu, które kardynał wygłosił podczas konsystorza 20 lutego br., zaproponował, aby uczynić to samo, do czego doszło na soborze, to znaczy: potwierdzić naukę katolicką, ale jednocześnie zaoferować „rozwiązania duszpasterskie”.

W licznie udzielanych wywiadach kard. Kasper ponawia rozróżnienie pomiędzy nauczaniem a praktyką duszpasterską. Twierdzi, że teoretycznie nie można zmienić doktryny, ale jednocześnie zastrzega, że konkretnie, w rzeczywistości, zdarzają się sytuacje, w których doktryna nie znajduje zastosowania. Wówczas, zgodnie z jego opinią, rozwiązanie można znaleźć tylko dzięki podejściu duszpasterskiemu… kosztem nauczania. Winimy sobór za stworzenie tego sztucznego podziału między doktryną a praktyką duszpasterską, ponieważ ta praktyka musi wynikać z doktryny. Na skutek wielu ustępstw poczynionych ze względów duszpasterskich w Kościele zostały wprowadzone istotne zmiany, a jego doktryna została naruszona. Oto, co wydarzyło się podczas i po soborze, a my potępiamy właśnie tę strategię, której dziś używa się przeciwko moralności małżeńskiej.

Ale czy zmiany wprowadzone podczas soboru, które pośrednio naruszały doktrynę, były tylko pastoralne?

Nie, rzeczywiście trzeba zauważyć, że poważne zmiany zostały dokonane również w samej doktrynie: wolność religijna, kolegializm, ekumenizm… Jednak jest prawdą, że te zmiany wyraźniej przejawiają się w swoich konkretnych zastosowaniach duszpasterskich, ponieważ w dokumentach soborowych są one przedstawione jako nieśmiałe sugestie, podane nie wprost, pełne niedopowiedzeń… co czyni z nich – by użyć słów mego poprzednika, ks. Schmidbergera – „bomby zegarowe”.

Gdzie wśród propozycji kard. Kaspera Wasza Ekscelencja dostrzega rozwiązania duszpasterskie, które uwypuklają zmiany doktrynalne wprowadzone podczas soboru? Gdzie można zobaczyć „bombę zegarową”?

W wywiadzie udzielonym 18 września watykaniście Andrzejowi Torniellemu kardynał powiedział: „Doktryna Kościoła nie jest systemem zamkniętym – II Sobór Watykański naucza o jej rozwoju, co oznacza, że ​​jest możliwe jej pogłębienie. Zastanawiam się, czy pełniejsze zrozumienie, podobne do tego, jakie widzieliśmy w eklezjologii, jest możliwe także w tym przypadku (tzn. rozwiedzionych katolików żyjących w związkach cywilnych – przyp. A.T.). Chociaż Kościół katolicki jest prawdziwym Kościołem Chrystusa, to również poza instytucjonalnymi granicami Kościoła istnieją elementy eklezjalności. Czy niektóre elementy małżeństwa sakramentalnego nie mogłyby być, w pewnych przypadkach, uznawane również w małżeństwach cywilnych? Na przykład zobowiązanie na całe życie, wzajemna miłość i opieka, chrześcijańskie życie i publiczna przysięga wierności, która nie występuje w wolnych związkach.”

To, co mówi kard. Kasper, jest całkiem logiczne i doskonale spójne. Proponuje on – w dziedzinie małżeństwa – duszpastersko zastosować nowe zasady dotyczące Kościoła, w imię ekumenizmu wyrażone na soborze: istnieją elementy eklezjalności poza Kościołem. Kardynał logicznie przechodzi z dziedziny ekumenizmu kościelnego do ekumenizmu małżeńskiego. Zatem, jego zdaniem, istnieją elementy małżeństwa chrześcijańskiego poza sakramentem [małżeństwa]. Mówiąc wprost, trzeba by zapytać małżonków, co pomyśleliby o [propozycji] „ekumenicznej” wierności małżeńskiej albo „wierności w różnorodności”! I analogicznie, co my mamy myśleć o tak zwanej „ekumenicznej” jedności doktrynalnej, która jest jednością w różnorodności? To są konsekwencje tego, co potępiamy, ale Kongregacja Nauki Wiary albo tego nie dostrzega, albo nie chce dostrzec.

Jak należy rozumieć wyrażenie „procedować stopniowo”, obecne w watykańskim komunikacie?

Jako wspólne – Rzymu i Bractwa Świętego Piusa X – pragnienie kontynuowania rozmów doktrynalnych w szerszych, mniej formalnych ramach niż to miało miejsce podczas poprzednich dyskusji.

Ale skoro rozmowy doktrynalne z lat 2009–2011 nie przyniosły żadnego rezultatu, to po co je wznawiać, choćby i w szerszym zakresie?

Ponieważ – idąc za przykładem abp. Lefebvre’a, który nigdy nie odrzucał zaproszeń władz rzymskich – zawsze rozmawiamy z tymi, którzy pytają nas o przyczyny naszej wierności Tradycji. Nie możemy uchylać się od tej powinności i będziemy wypełniać ją w duchu i w ramach obowiązków, które zostały określone podczas ostatniej Kapituły Generalnej FSSPX.

Ale, skoro wspomniał Ksiądz moją audiencję u papieża Benedykta XVI w 2005 r., to pamiętam, iż powiedziałem wówczas, że chcieliśmy wykazać, że w dzisiejszym świecie Kościół byłby silniejszy, gdyby stał na straży Tradycji. Chciałbym też dodać: gdyby z dumą wspomniał na swoją dwutysiącletnią Tradycję. Raz jeszcze powtórzę, że pragniemy dać nasze świadectwo – jeśli Kościół chce zakończyć ten tragiczny kryzys, w którym jest pogrążony, to lekarstwem nań jest Tradycja. W ten sposób manifestujemy naszą synowską cześć dla wiecznego Rzymu, dla Kościoła, Matki i Nauczycielki prawdy, któremu jesteśmy głęboko oddani.

Wasza Ekscelencja powiedział, że to jest dawanie świadectwa; czyż nie jest to raczej wyznanie wiary?

Jedno nie wyklucza drugiego. Nasz Założyciel zwykł mawiać, że teologiczne argumenty, przez które wyznajemy wiarę, nie zawsze są rozumiane przez naszych rzymskich rozmówców, ale to nie zwalnia nas z obowiązku ich przywoływania. Co więcej, Arcybiskup, ze swoim charakterystycznym nadprzyrodzonym realizmem, dodawał, że konkretne osiągnięcia Tradycji, takie jak seminaria, szkoły, przeoraty, liczba księży, braci i sióstr, seminarzystów i wiernych świeckich, również ma wielką wartość jako dowód. Wobec tych namacalnych faktów nie sposób użyć bałamutnych argumentów: contra factum non fit argumentum (łac. ‘z faktami się nie dyskutuje’). A w tym przypadku możemy wytłumaczyć znaczenie tej łacińskiej sentencji słowami Pana Jezusa: „przeto z owoców ich poznacie ich”. I w tym sensie, wyznając wiarę, musimy dawać świadectwo żywotności Tradycji.

Źródło: Interview with Bishop Fellay after his meeting with Cardinal Müller
http://news.fsspx.pl

Komentarze 22 do “Wywiad z bp. Fellayem po jego spotkaniu z kard. Müllerem”

  1. Dollarama said

    Brak jednej istotnej informacji: kto i dla jakich mediów przeprowadził ten wywiad. Czy jest to jeszcze jedna rozmowa we własnym gronie nazwana szumnie wywiadem?

    Nieważne, chodzi o to, co mówi JE bp Fellay – admin

  2. Griszka said

    @1
    Przecież ten wywiad pochodzi z oficjalnej strony internetowej FSSPX. Został opublikowany za zgodą zainteresowanego biskupa.

  3. Filo said

    Wszystko mi sie pokrecilo.

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/papiez-franciszek-wierzyc-boga-isc-nieba-2014-10

  4. JO said

    ad.1. ………..A MOWI w tym Wywiadzie tak jak nalezy Mowic – „tak, tak, nie, nie”……

  5. NICK said

    (3)
    E, tam, pokręciło. Nadziwić się i uwierzyć Panu trudno choć zmysły nie kłamią.
    Papież, urwał, papież. Unże, un.
    Czekam na wyjaśnianie kwestii legalności jego wyboru.
    Wówczas wydam ze siebie taki rynsztok słówek, że opatrzę: dozwolone od lat 99.

  6. Listwa said

    Wywiad dość obszerny, wywiad po spotkaniu z kard. Müllerem, jednak nie ma w w nim nic na temat:

    czy bp. Falley zamierza podporządkować Bractwo pod wpływy soborowia, mających duży i silny wpływ na władzę Kościoła?
    czy zamierza dopuścić wpływy nauczania soborowego w seminariach Bractwa oraz w kazaniach dla wiernych?

    Bo to jest najbardziej interesujące i ważne.

    Wprawdzie pada tam stwierdzenie : ” zarówno nasi rozmówcy, jak i my sami zdajemy sobie sprawę, że wciąż mamy do czynienia z różnicami doktrynalnymi – jasno określonymi podczas dyskusji teologicznych [prowadzonych] w latach 2009–2011 – i że z tego powodu nie mogliśmy podpisać preambuły doktrynalnej, przedłożonej przez Kongregację Nauki Wiary w 2011 r.” – ale nie wiemy, czy nie dojdzie do takiego podporządkowania pomimo różnic doktrynalnych.

    „Wyjaśnienie kwestii doktrynalnych jest niezbędne przed jakąkolwiek formą uznania kanonicznego. To dlatego władze rzymskie domagają się wyraźnego uznania [przez Bractwo] preambuły doktrynalnej, a z kolei my nie możemy jej podpisać z powodu zawartych w niej dwuznaczności” – nie wiemy też, czy usuniecie dwuznaczności w preambule jest jedynym dla bp. Faley’a problemem, zwłaszcza, że „władze rzymskie wciąż nie biorą pod uwagę naszej krytyki soboru, ponieważ w porównaniu z poważnymi problemami w dzisiejszym Kościele wydaje im się ona sprawą drugorzędną czy wręcz wydumaną”.

  7. Tralala said

    Te Wladze rzymski NIGDY nie pozwola na krytyke soboru ! Szkoda o tym gadac.
    Natomiast, mowi sie, ze przeoraty dostaly polecenie utrzymywania dobrych stosunkow z biskupami diecezjalnymi. Maja byc mili i goscinni.
    Mnie to mowi wiecej niz 5 wywiadow.

  8. JO said

    ad.7. Mili I Goscinni dla KLAMSTWA???

    Jezeli to prawda, to rzeczywiiscie, to wiecej mowi niz wywiad.

  9. marost said

    kto i dla jakich mediów przeprowadził ten wywiad.

    Jak to kto….????

    Pod artykulem podane jest zrodlo: (Source : FSSPX/MG – DICI du 03/10/14)

    FSSPX / Maison Généralice.

    DICI est l’organe de communication de la Fraternité sacerdotale Saint-Pie X.

    Par cet organe, la Fraternité St-Pie X se propose de fournir une information régulière ainsi qu’une analyse des événements et des documents concernant la vie de l’Eglise.

    DICI is the communication agency of the Priestly Society of St. Pius X

    Through this agency, the SSPX wishes to provide regular information as well as analyses upon the events and documents pertaining to the life of the Church.

  10. NICK said

    Spoko. Dollarama już nie raz zadawał podobne „pytania”… .

  11. marost said

    AD8
    Spokojnie…. Nie zapominajmy FSSPX zachowuje sukcesje Apostolska – to Bractwa dotycza slowa „bramy piekielne Go nie przemoga” .
    Pan Jezus nigdy nie wspominal, ze pod koniec XX wieku zmodernizuje swoj kosciol. Bractwo jest jedynym spadkobierca tej obietnicy…
    Oczywiscie, nie jest wykluczone, ze od Bractwa beda „odrywac sie kawalki”. Zyjemy w tak szalonym swiecie; Widac wyraznie, kto jest „ksieciem tego swiata” – nie musimy uciekac sie do wiary w slowa Pisma – to widac slychac i czuc….!!!!

    Szatan nie bedzie sie czepial kosciola soborowego – tam chwasty sa posiane i dorodne wyrastaja. Bedzie wiec wciaz nekal najlepszy „kąsek” – ale go nie przemoze….

    Jak dlugo mozna odmawiac Credo w ktorym stoi wyraznie: wierze w JEDEN swiety i powszechny Kosciol…..?
    Jesli JEDEN to JEDEN. Nie mozna widziec znakomitej niestety czesci Kosciola, ktora zboczyla i tej ktora pozostala jej wierna jako jedna calosc… jak dlugo mozna sie oszukiwac?
    FSSPX (mam oczywiscie na mysli wszystkich katolikow skupionych wokol Bractwa) nie odeszlo od definicji tozsamosci Kosciola katolickiego i Kosciola Chrystusowego.
    To kosciol soborowy uwaza, ze Kosciol Chrystusowy w nim TRWA – ze niby ma go w swoim lonie najwiecej, jako ze, inne religie, gdzie indziej, tez posiadaja pierwiastki Prawdy (JPII).
    Kosciol soborowy glosi wiec wolnosc religijna poddajac w watpliwosc nauke Objawiona o tym, ze nasza religia jest jedyna religia prawdziwa zapowiedziana przed wiekami na kartach Starego Testamentu.

    To krazace jak zlowroga chmura klamstwo o jednosci Kosciola w ktora wierzymy musi wyjsc na jaw i wierze, ze wyjdzie ale dopiero wtedy kiedy soborowcy niczym swieca… wypali sie do konca.

  12. nołnejm said

    Ad. 11

    Drogi Panie,

    Bractwo niestety się gubi. Proszę przeczytać poniższy tekst, może w końcu i Wam otworzą się oczy.

    Abp Lefebvre za pojednaniem i dlaczego nie przyjaźnić się z lefebrystami?

    W najnowszym „Komentarzu Eleison” (nr CCCLXXVII z 4 października, 2014) xiądz biskup Williamson przytacza fragment ostatniego wywiadu, który został przeprowadzony z arcybiskupem Lefebvre’m przed jego śmiercią.

    Siłą rzeczy dwie uwagi nasuwają się na myśl każdego konsekwentnego katolika.

    Po pierwsze, nawet po konsekracjach z 1988 roku, kiedy to wszystkie zewnętrzne pozory świadczyły o tym, że abp Lefebvre całkowicie zerwał z modernistami, miał on jednak nadal nadzieję na przyszłe porozumienie z nimi i takiego porozumienia z zasady nie odrzucał. Na pytanie, „Czy sytuacja w Rzymie pogorszyła się od czasu negocjacji z 1988 roku?” arcybiskup odpowiada:

    „Oh, tak! Będziemy musieli poczekać jakiś czas zanim rozważymy możliwość dokonania porozumienia. Z mojej strony wierzę, że tylko Bóg może uratować sytuację, jako że po ludzku nie widzimy żadnej możliwości, by Rzym poprawił wszystko”. (tłumaczenie własne z oryginału „Komentarza” po angielsku)

    W ostatnich miesiącach tak zwany „ruch oporu” FSSPX, czyli FSSPX2 („FSSPX do kwadratu”), pojął gdzieniegdzie, zwłaszcza we Francji, że nie wolno kurczowo trzymać się maksymy „Mons. Lefebvre dixit, causa finita” (pierwszorzędnym tego przykładem jest strona „Avec l’Immaculée”, „Z Niepokalaną”). Doprowadziło to skądinąd do poważnych konfliktów na łonie tegoż „ruchu oporu” (a oni od początku zarzucają sedewakantystom, że są wśród nich podziały – wszystko to tylko dowodzi wakatu Stolicy Apostolskiej). Chodzi mianowicie o to, że abp Lefebvre nie wykluczał z zasady pojednania się z modernistami, zależało mu przede wszystkim na tym, aby ci ostatni zapewnili jego Bractwu odpowiednie warunki współistnienia wewnątrz oficjalnych struktur modernistycznego neokościoła. Tak wyglądało pragmatyczne rozwiązanie arcybiskupa: negocjować, negocjować i jeszcze raz negocjować warunki z wrogami wiary o pokojowe istnienie wewnątrz ich struktur oficjalnych (komisja „tradycji”, zagwarantowanie niezależności od lokalnych ordynariuszy Novus Ordo, etc.).

    Z zasady jednakże abp Lefebvre nie wykluczał paktu ze sługami Szatana, a moderniści są tym właśnie. Była to tylko odmowa okolicznościowa, uwarunkowana niezagwarantowaniem warunków. I te słowa przytoczył biskup Williamson w swoim ostatnim cotygodniowym felietonie.
    Hermeneutyka ciągłości czy też zerwania?

    Hermeneutyka ciągłości czy też zerwania?

    Skoro poprzedni Prorok FSSPX wyrokował o tym, co jest w Novus Ordo katolickie, a co nie, kiedy pertraktować, a kiedy nie, i z kim, czemuż się więc dziwić, że obecny Prorok, bp Fellay, rozpoznał znaki czasu, uznał, że „nadeszła wiekopomna chwila”, aby wznowić pertrakcje z heretykami ku koniecznemu pojednaniu?

    Dla antyliberalnego katolika jest to o tyle ważne, że wiąże się to ściśle z faktem, że FSSPX jako całość i praktycznie wszyscy jego członkowie oraz wierni trwają w komunii z modernistami. Przejawia się to w sposób najbardziej dobitny w kanonie Mszy świętej, w której kapłani Bractwa wymieniają imię Franciszka jako najbardziej prawowiernego ze wszytkich biskupów. Jaką mamy wobec tego przyjąć postawę wobec lefebrystów i wszystkich innych pseudotradycjonalistów, którzy trwają w jedności ze śmiertelnymi wrogami Kościoła?

    Odpowiedź znajduje się w tymże samym wywiadzie z arcybiskupem Lefebvre’m. Na pytanie, „Czy istnieje niebezpieczeństwo w pozostawaniu w przyjaźni z Tradycjonalistami, którzy przeszli na stronę Rzymu i w uczęszczaniu na ich Msze?” odpowiada:

    „Tak, ponieważ podczas Mszy jest nie tylko Msza, ale także kazanie, atmosfera, otoczenie, rozmowy przed i po Mszy i tak dalej. Te wszystkie rzeczy powodują, że pomału zmienia człowiek swoją mentalność. Panuje klimat niejednoznaczności. Jest się w atmosferze podporządkowania Watykanowi, ostatecznie podporządkowania Soborowi, tak więc człowiek zostaje w końcu ekumeniczny”. (tłumaczenie własne z oryginału „Komentarza” po angielsku)

    Naturalnie nasuwa się pytanie: Czy jest zatem niebezpieczeństwo w pozostawaniu w przyjaźni z Tradycjonalistami, którzy trwają w komunii z okupantami Rzymu i w uczęszczaniu na ich Msze?

    Parafrazując samego arcybiskupa można śmiało odpowiedzieć:

    Tak, ponieważ podczas Mszy jest nie tylko sama ceremonia, ale przede wszystkim to, co ona wyraża. Nie tylko jakaś bliżej nieokreślona atmosfera, otoczenie i rozmowy, ale najwyższy stopień komunii kościelnej, która wyraża się wspomnieniem imienia obecnie okupującego Watykan heretyka w kluczowym momencie Mszy świętej. Panuje klimat jednoznacznej jedności z heretykiem w jednoczesnym uznawaniu go za widzialną Głowę Kościoła, którego jest zaprzysiężonym wrogiem. Jest się w atmosferze, ba, wyznaje się słowami i obecnością podporządkowanie się moderniście, który za cel postawił sobie starcie świętej religii katolickiej z powierzchni tej ziemi, To powoduje zmianę mentalności człowieka, który powoli zaczyna przyjmować wszystko, co pochodzi od „Ojca świętego”. Człowiek zostaje w końcu ekumenistą.

    Tak więc, każdy integralny katolik, katolik antyliberalny zna niebezpieczeństwo, które tkwi w przyjaźnieniu się z ludźmi trwającymi w jedności z heretykiem, w słuchaniu ich Mszy.

  13. marta15 said

    tu jest ciekawy artykul na temat taktyki sekty watykasnkij 2 oficjalnego wpuszczenia pederastow do parafii. Warto to zaanalizowac bo taktyka iscie diabelska.
    Innymi slowy, diabel by sie tego nie powstydzil.
    dodam wiecej. TO przejdzie. Ludzie TO kupia. W calosci.
    http://www.traditioninaction.org/HotTopics/N013_Sean.htm

  14. marost said

    AD12

    Abp Lefebvre za pojednaniem i dlaczego nie przyjaźnić się z lefebrystami?

    „Za pojednaniem??????” – wprost przeciwnie – prosze posluchac co mowi on sam:

    http://m6w.org/traditio/index.php/topic,9566.0.html

  15. Marucha said

    Re 12:
    Bractwo się gubi?
    Zatem w którym miejscu odstąpiło od Ewangelii i Tradycji?
    Nie chodzi mi o to, że rozmawia z Rzymem.
    Chodzi mi o konkrety: gdzie i kiedy odbiegło od Magisterium? Jakie kompromisy poczyniło?

  16. Listwa said

    @ 12 nołnejm

    A kto według Pana się nie myli ? Tylko Pelagiusz z Asturii?

  17. JO said

    Sa rzeczy, ktore nalezy zostawic samym Ksiezom, choc one musza byc pod MIKROSKOPEM/Lupa Wiernych.

    Tylko Kosciol moze okreslic , kiedy nalezy powiedziec stop a to okresli wowczas, gdy rzeczywiscie te stop nastapi. Ja nie mam wiedzy by opisac sytuacje , kiedy kosciol powie, ze WYBIERAMY PAPIEZA, bo tron jest pusty, ja nie mam takiej wiedzy.

    Osobiscie daze do poznania Wiary i wiedzy na jej temat ale nie osiagnalem nawet minimum, minimum w tym temacie.

    Musze wiec ufac Autorytetom.

    Ufam Biskupowi Lefebvre, ale on nie zyje. Nie mam zaufania do Biskupa Fellaya, ale mam zaufanie do pozostalych trzech Biskupow i Ksiezy Jana i innych z Bractwa Piusa X.

    Ze swieckich, mam zaufanie do Pana Gajowego.

    Patrze wiec na rece Autorytetom i slucham co mowia i nakazuja…

  18. marta15 said

    ad 17 panie JO jest takie powiedzenie po angielsku : „QUESTION authority” to znaczy, m.in, „nie ufaj, kwestionuj tych co to niby uwazasz za autorytety”.
    nieglupia zasada, wbrew pozorom,
    nie zawsze slepe posluszenstwo jest wskazane .
    not all obedience is holy, not all love is good.

    Chyba, że chodzi o papieża Dimonda. Jego orzeczenia są ważniejsze, niż Piusa X.
    Admin

  19. Nołnejm said

    Ad. 15

    „… podczas Mszy jest nie tylko sama ceremonia, ale przede wszystkim to, co ona wyraża. Nie tylko jakaś bliżej nieokreślona atmosfera, otoczenie i rozmowy, ale najwyższy stopień komunii kościelnej, która wyraża się wspomnieniem imienia obecnie okupującego Watykan heretyka w kluczowym momencie Mszy świętej. Panuje klimat jednoznacznej jedności z heretykiem w jednoczesnym uznawaniu go za widzialną Głowę Kościoła, którego jest zaprzysiężonym wrogiem. Jest się w atmosferze, ba, wyznaje się słowami i obecnością podporządkowanie się moderniście, który za cel postawił sobie starcie świętej religii katolickiej z powierzchni tej ziemi, To powoduje zmianę mentalności człowieka, który powoli zaczyna przyjmować wszystko, co pochodzi od „Ojca świętego”. Człowiek zostaje w końcu ekumenistą…”

  20. marta15 said

    ad 18
    na razie nie mam NIC do zakwestionowania w tym co bracia Dimond podaja do wiadomosci. Slepe posluszenstwo nigdy nie bylo moja cecha i prawdopodobne nie bedzie.

    Ależ oczywiście! Opinia Dimondów jest ważniejsza, niż Piusa X.
    Admin

  21. JO said

    ad.19. Czyli kazdy Ojciec , ktory Upadl … przez Dzieci powinien byc opuszczony I nawet Modlic sie dzieci nie powinny za niego.

    Oto co Pan radzi!
    Dzekuje,nie poslucham.

  22. Tralala said

    ad 21 JO

    Pelna zgoda z Panem.

Sorry, the comment form is closed at this time.