Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak to z węglem było

Posted by Marucha w dniu 2014-10-13 (Poniedziałek)

Rozmowa z dr. Jerzym Markowskim

W mediach pojawiły się nawoływania polityków do wprowadzenia embarga na rosyjski węgiel.

– Polska importuje rocznie około 12 milionów ton węgla, z czego 60 proc. pochodzi z Rosji. Ten import jedni traktują jako przyczynę kłopotów polskiego górnictwa, a ja jako skutek tych kłopotów. Import pojawił się przed kilku laty, dlatego że nasze górnictwo nie było w stanie wydobyć takiej ilości węgla, jakiej potrzebował polski rynek. Tak więc nie jest to dowód na jakąś rosyjską ekspansję, tylko na naszą nieudolność.

Dla rosyjskiego górnictwa Polska nie jest żadnym strategicznym odbiorcą. Jest nim Azja. Chiny kupują w świecie rocznie 180 milionów ton, Japonia 170 milionów, a Indie ponad 140 milionów ton węgla. To o te rynki walczą ze sobą najwięksi producenci węgla.

Importujemy 12, a eksportujemy 10 milionów ton rocznie. To prawie wychodzimy na zero.

– Za granicę sprzedajemy węgiel energetyczny, sprowadzamy zaś przede wszystkim tzw. węgiel gruby przeznaczony dla indywidualnych odbiorców, którego nasze kopalnie wydobywają zaledwie 6 milionów ton, gdy krajowe potrzeby są na poziomie 11 – 12 milionów. Jeszcze dwa latatemu pod kopalniami ustawiały się potężne kolejki ciężarówek. Dziś tych kolejek już nie ma, gdyż kupujemy węgiel z Rosji i Ukrainy.

Węgiel rosyjski jest tańszy, ale podobno także gorszy i dlatego psuje nasz rynek.

– Ten przeznaczony dla ciepłowni, elektrociepłowni musi być odpowiedniej jakości, gdyż po pierwsze, jest badany, a po drugie, inaczej kotły by go nie spaliły. Poza kontrolą jakości jest 6 milionów ton importowanego węgla przeznaczonego dla indywidualnych odbiorców. Przyjęło się uważać, że winę za złą jakość jakiegoś towaru ponosi ten, który go sprzedaje, tymczasem winny jest ten, który go kupuje. Oczywiście nie mam na myśli osób, które palą węglem w domowych piecach, tylko polskich importerów, którzy powinni określić parametry takiego węgla, a następnie sprawdzić, czy te parametry zostały dotrzymane.

Za czasów późnego Gierka wydobywaliśmy 198 milionów ton rocznie, teraz 73 miliony ton i nie możemy więcej?

– Polskie górnictwo zostało tak bardzo zniszczone w ostatnich dziesięciu latach, że nie jest w stanie zwiększyć wydobycia. Gdy przed igrzyskami w Pekinie tona węgla kosztowała nawet 150 dolarów (Chiny kupowały go w olbrzymich ilościach), nasze spółki węglowe zarabiały ogromne pieniądze i rządzącym się wydawało, że tak będzie zawsze. Nie modernizowano więc kopalń i dziś, gdy ceny spadły do 80 dolarów za tonę, nie mamy ani środków na zwiększenie wydobycia, ani nawet możliwości obniżenia kosztów.

Ten wysoki koszt powoduje, że nasz węgiel przegrywa z węglem importowanym. Nie ma już hossy, ale nawet obecne ceny nie są takie złe. Przypomnę, że gdy ja kierowałem górnictwem, tona węgla energetycznego kosztowała 12 dolarów i jakoś dawaliśmy sobie radę. Wówczas mieliśmy 76 kopalń, w których pracowało 430 tysięcy osób. Dziś mamy 24 kopalnie, w których jest zatrudnionych 110 tysięcy osób. Za moich czasów wydobywano 140 milionów ton – dziś dwa razy mniej. Tylko że wówczas osiągano przychody na poziomie 20 miliardów, a dziś to aż 36 miliardów! Wobec tego trzeba zadać pytanie, gdzie są te pieniądze!

Ostatnio słyszymy o kłopotach Katowickiego Holdingu Węglowego i Kompanii Węglowej, ale i Jastrzębska Spółka Węglowa jest w gorszej sytuacji niż dwa, trzy lata temu.

– Katowicki Holding Węglowy i Kompania Węglowa dysponują starymi kopalniami, w których zaniechano inwestycji. Do tego dochodziły coraz to nowe socjalne żądania związków zawodowych. Dziś łączne zadłużenie obu spółek przekracza 13 miliardów złotych i właściwie jest nie do spłacenia. W ostatniej dekadzie koszt wydobycia węgla wzrósł tam o 200 proc., a wydajność spadła o 50 proc.

O ile we wspomnianych spółkach przyczyną obecnej sytuacji jest przede wszystkim złe zarządzanie, to Jastrzębską Spółkę Węglową niszczy właściciel, czyli państwo. Każdy pieniądz, który ona zarabia, natychmiast jest zabierany przez Skarb Państwa dla ratowania wspomnianych obu spółek węglowych. JSW trzy lata temu weszła na giełdę i wszystkie przychody z tego tytułu zostały przejęte przez państwo, ani jedna złotówka nie poszła na modernizację. Gdy w ubiegłym roku JSW zarobiła ponad miliard złotych, to właściciel kazał jej kupić od Kompanii Węglowej kopalnię „Szczygłowice”, żeby ratować Kompanię. JSW jest notowana na giełdzie, więc takie postępowanie państwa jest działaniem na szkodę pozostałych akcjonariuszy. Kondycję firmy najlepiej widać po wartości akcji. Przed trzema laty wynosiła ona 130 złotych, a dziś 30 złotych!

Dlaczego obecni włodarze naszego górnictwa sobie nie radzą?

– Górnictwem rządzi Polskie Stronnictwo Ludowe. Minister gospodarki, wicepremier Piechociński, zajmuje się obsadzaniem stanowisk, ale nic dla górnictwa nie robi. Pan premier pojawia się na Śląsku mniej więcej co trzy miesiące, ostatnio był na meczu polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata w siatkówce i przy okazji rozmawiał z prezesami spółek węglowych. Żaden przewodniczący rady nadzorczej nie ma doświadczenia górniczego. Jeden z nich jest szefem cechu rzemiosł… piekarniczych! Żaden z prezesów spółek węglowych nie był dyrektorem kopalni.

Co pana zdaniem należałoby zrobić w górnictwie w pierwszej kolejności?

– Niestety, polski rząd nie może wspierać górnictwa publicznymi pieniędzmi, gdyż nie potrafił załatwić takiej zgody w Brukseli. Taką zgodę załatwili sobie Niemcy i dotują swoje górnictwo w wysokości 3,5 miliarda euro rocznie, mimo że wydobywają zaledwie 12 milionów ton rocznie. Nie można więc dać spółkom węglowym pieniędzy, ale można ograniczyć ich zabieranie. Podatek VAT wynosi w Polsce 23 proc. i jest najwyższy na świecie. W Rosji kopalnie płacą zaledwie 15 proc., a więc już na starcie ich węgiel jest o 8 proc. tańszy. Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie obowiązuje podatek od wyrobisk. Nikt go nie płaci, ale każdy nalicza. Trzecia sprawa, którą można załatwić niemal od ręki, to kwestia obrotu węglem. Tona węgla na bramie kopalni kosztuje 300 złotych, a w składzie opałowym w Suwałkach 900!

W kraju o gospodarce rynkowej trudno zlikwidować pośredników.

– Mnie się to udało w 1995 roku. Wystarczyła jedna uchwała walnego zgromadzenia. Potem zmienił się rząd i wicepremier Steinhoff z tego się wycofał. Państwo powinno zorganizować własną sieć tanich pośredników i chyba w tym kierunku to zmierza.

A co zrobić z 8 milionami ton węgla, które od lat zalegają kopalniane hałdy?

– Wcale nie jestem pewien, że tam leży 8 milionów ton. Jeżdżę po kopalniach i wiem, gdzie są zwały. Moim zdaniem możemy mówić najwyżej o 3 – 4 milionach ton.

Czy to znaczy, że ktoś ukradł 4 miliony?

– Nie. Tego węgla nikt nie wydobył, tylko zaliczono go w koszty funkcjonowania przedsiębiorstw. A co powinno się zrobić z istniejącymi zwałami? Minister gospodarki jako właściciel powinien uchwałą walnego zgromadzenia pozwolić kopalniom sprzedać go poniżej kosztów produkcji.

Przez kilka dni trwał pod ziemią strajk w kopalni „Kazimierz Juliusz”. Czy takie kopalnie należy likwidować?

– Tak na marginesie, w tej kopalni zginął ojciec Edwarda Gierka. W „Kazimierzu Juliuszu” zostało zaledwie 6 milionów ton zasobów, co przy obecnych kosztach sprawia, że wydobycie jest nieopłacalne. Oczywiście nierentowne kopalnie należy likwidować, ale to nie oznacza, że zatrudnieni tam ludzie stracą pracę. Dziś brakuje górników w kopalniach efektywnych albo takich, które mają szansę na efektywność. Dniówka górnika trwa 7,5 godziny, ale bezpośrednio przy wydobyciu pracuje on realnie około 4 godzin. Zwiększając zmianowość, znacząco poprawiono by rentowność kopalń.

Przez ostatnie 25 lat wielu ekspertów twierdziło, że w Polsce węgiel nie ma przyszłości.

– Po pierwsze, Polska nie ma innej alternatywy, bo nie dysponuje dużymi zasobami gazu, ropy, nie ma energetyki jądrowej. Nasze udostępnione zasoby węgla przy obecnym wydobyciu wystarczą na około 25 – 30 lat, a zasoby udokumentowane – na 200 lat eksploatacji. Musimy budować nowe kopalnie, bo to kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Problem tylko w tym, że nie mamy na to pieniędzy, bo koszt takiej inwestycji to 400 milionów euro. Jestem ostatnim Polakiem, który wybudował w kraju kopalnię od początku do końca („Budryk” – przyp. autora) i nie widać, żebym w dającej się przewidzieć perspektywie mógł mieć następców.

Rozmawiał Krzysztof Różycki,  „Angora” nr 40/2014

Jerzy Markowski, inżynier górnik, ratownik, który przeszedł wszystkie szczeble pracy w kopalni – od górnika do dyrektora. W latach 1995 – 1997 wiceminister przemysłu i handlu, a następnie gospodarki, odpowiedzialny za górnictwo.

http://www.rokor1.pl

Komentarzy 10 do “Jak to z węglem było”

  1. Wosiu said

    Zrealizowano dokładnie plan Banku Światowego ze stycznia 1991 który zakładał zlikwidowanie 56 kopalń, zwolnienie 300.000 górników i przejście Polski na import węgla. Jedyna różnica, że zlikwidowano 52 kopalnie zamiast 56. A wbrew propagandowym kłamstwom, górnictwo węgla kamiennego w Polsce zawsze było rentowne. Pisałem już o tym w swoim opracowaniu „Węgiel – suwerenność energetyczna Polski” z 2004 roku.

  2. Sowa said

    Jak niszczono górnictwo węgla kamiennego w III Rzeczpospolitej – dr Wojciech Blasiak

    http://www.bibula.com/?p=35029

  3. Guła said

    „Tylko że wówczas osiągano przychody na poziomie 20 miliardów, a dziś to aż 36 miliardów! Wobec tego trzeba zadać pytanie, gdzie są te pieniądze!”

    Proste jak „sznurek w kieszeni”
    Kapitaliści pewnie inwestowali w nowe kopalnie. Złodzieje Boże uchowaj, boć trefny gold. Zresztą bolączka narodowa, jak Kraj długi i szeroki.
    A 900 stów za tone to niekoniecznie w Suwałkach dużo bliżej też. Jak sze ma licencje to sze muszy kręcić.

  4. biscoter said

    Kopalnia Budryk jest bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania. Jest to rentowna kopalnia, a zasoby wystarczą jeszcze, z tego co mi wiadomo, na około 50 lat opłacalnej eksploatacji. Co do wydajności pracowników – mam okazję obserwować paru kolegów zatrudnionych pod firmami współpracującymi z kopalnią i jednego, który dzięki protekcji pracuje bezpośrednio pod kopalnią. Ci pierwsi zarabiają dużo mniej, a muszą pracować ciężej. Po powrocie do domu mają ochotę odpocząć, wypić piwko lub wieczorkiem wyskoczyć na przejażdżkę samochodem i wcześnie się położyć, żeby rano wstać. Ten zatrudniony pod kopalnią odpoczywać czuł potrzebę rzadko, jeździł na imprezy jako kierowca, po nocach się włóczy, sypia bardzo mało i jakoś bez większych problemów przychodzi mu wstać rano i znowu iść do roboty. Wnioskuję z tego, że po prostu jako pracownik uprzywilejowany ma okazję się tam obijać, co sam zresztą czasami sugeruje poprzez różne wypowiedzi.

  5. NICK said

    P. Biscoter, po raz kolejny, zapodał świadectwo. Swoje. To są ważne SPRAWY. Są zarzuty?

  6. wiech said

    Zgadzam się całkowicie z p. Błasikiem, lecz muszę dodać coś co zostało przeoczone:
    Otóż po wprowadzeni przez Balcerowicza gospodarki wolnorynkowej uwolniono cen wielu artykułów z wyjątkiem cen węgla. Wówczas wprowadzono dotacje za poniesione kosztów strat za wydobycie 1 tony węgla, Każdego 8 dnia miesiąca wpływały na konta kopalń pieniądze z budżetu, Tak ale tylko przez 3 miesiące w czwartym miesiącu i następnych te pieniądze wpływały z kilkudniowym opóźnieniem, a ponieważ wypłaty dla górników odbywały się 19 każdego miesiąca, to gdy nie było na wypłaty, to od razu strajk i tak było. Wówczas gł. Księgowy jechał do banku zaciągał kredyt i tak powstała lawina odsetkowa, która doprowadziła do potężnego zadłużenia kopalń. I tutaj UWAGA wkracza minister gospodarki w rządach lsd pan Markowski, który powoduje powstanie spółek górniczych w celu poprawy sytuacji najbardziej zadłużonych kopalń. Początkowo spółki węglowe utrzymywane są z budżetu państwa, ale po kilku miesiącach kopalnie muszą płacić za utrzymanie tych spółek co w efekcie prowadzi do upadku i likwidacji kopalń. Spółki przejmują handel węglęm skutkiem tego jest niewyjaśniona afera węglowa kopalnie tracą węgiel i pieniądze ktoś bierze kasę, a winnych nie ma, Natomiast interesującą sprawą jest likwidacja kopalń rozpoczęta za rządów lsd i zakończona przez rząd Buzka. Musiałbym jeszcze dużo pisać jak odbywała się likwidacja i kto na tym zarobił, ale to niczego nie zmieni, Być może jacyś historycy napiszą o tym w przyszłości, ale musieli by sięgnąć po wiedzę tych, którzy jeszcze żyją.
    Pozdrawiam
    emerytowany górnik i to nie po 25 latach tylko więcej.

  7. Gazda said

    Autor pisze: „Dziś brakuje górników w kopalniach efektywnych albo takich, które mają szansę na efektywność”. Pytanie: Czy w tej nowomowie „kopalnia efektywna” to to samo co „kopalnia rentowna” (patrz wpisy 1 i 4), czy tez cos innego. W tym drugim przypadku prosze o, i z gory dziekuje za definicje.

  8. maurycy said

    Gdzie jest moj komentarz ? Dokonales pan cenzury i ordynarnej manipulacji Moj komentarz nie chwalac sie byl najbardziej rzeczowy Widac te fakty panu nie pasowaly W niczym tez nie przesadzilem Ludzie ktorzy dokonuja malwersacji na setki a chyba miliardy dolarow na szkode panstwa powinni w normalnym kraju zawisnac na szubienicy i nie jest to zadna przesada ! Czyzbys pan chronil zydowskich zlodzieji i bandytow, stojac na strazy ich kryminalnych geszeftow ? A zarzekales sie pan ze jestes obiektywy jak zarzrzucalem panu niecne uczynki . Widac cos jest na rzeczy skoro dopusciles sie pan dranstwa

    >>>> Czego, kurwa, człowieku ode mnie chcesz? Może pałą w ryj?
    Nigdy cię, człowieku, nie cenzurowałem!
    Jak możesz, debilu, po długiej tu obecności, obsypać mnie takimi oszczerstwami?
    Won z gajówki, pojebańcu.
    Admin

  9. Atanazy said

    Nawet na Onecie ludzie się rzadko aż tak wyzywają. 😦

  10. Boydar said

    si vis pacem, para bellum

Sorry, the comment form is closed at this time.