Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Synodalne drżenie ziemi

Posted by Marucha w dniu 2014-10-23 (Czwartek)

Czy faktycznie podczas synodu „nic się nie stało”? Udawanie dzisiaj, że tak właśnie jest, to lekceważenie symptomów poważnej choroby, która jednak – odpowiednio wcześnie zdiagnozowana – daje się leczyć.

Powracający po watykańskim synodzie biskupi, będą musieli w końcu spojrzeć w oczy wiernym. Od wieków bowiem Kościół słusznie powtarza prawdę o nierozerwalności małżeństwa.

Tym razem jednak wprost z synodalnego zgromadzenia biskupów dotarł do wiernych jasny sygnał, że hierarchowie nie stanowią jedności wokół tego, co oczywiste. Podobnie rzecz ma się z podejściem do homoseksualistów. Robocze – jak to określono – Relatio prezentowało aprobatywny stosunek wobec par jednopłciowych, a austriacki kard. Christoph Schonborn zachwycał się wzajemną pomocą wyświadczaną sobie przez znaną mu parę homoseksualistów.

I choć kwestie te ostatecznie nie znalazły uznania w oczach większości biskupów, bo wypadły z dokumentu podsumowującego obrady synodalne, to niesmak pozostał.

Dlaczego biskupi w ogóle – znając z kart Ewangelii jasne i klarowne słowa Pana Jezusa na temat nierozerwalności małżeństwa – podejmowali dyskusję nad usilnie promowanym przez kard. Waltera Kaspera pomysłem dopuszczenia do Komunii świętej osób rozwiedzionych, żyjących w ponownych związkach?

Dlaczego na synodzie dotyczącym rodziny (sic!), podnoszono w ogóle temat homoseksualistów, dając w ten sposób jednoznacznie do zrozumienia, że kwestia par jednopłciowych mieści się w obrębie szeroko rozumianej problematyki rodzinnej?

To pytania, przed którymi będzie musiało stanąć wielu biskupów, gdy spojrzą w oczy wiernym po powrocie z Rzymu. Chyba że medialna gorączka wciągnie ich w zgoła inną rolę – duchownych tłumaczących się z niewystarczająco postępowej dla progresistów wymowy zakończonego synodu.

[I dlaczego papież Franciszek nie potępił głośno i zdecydowanie takich prób poprawiania Ewangelii? – admin]

„Nic się nie stało”?

Wiele wskazuje na to, że liczni z zagospodarowanych przez mainstream katolickich dziennikarzy nie będą dociekać sprawy podziału wśród hierarchów Kościoła w kwestiach – nie bójmy się tego słowa – fundamentalnych.

Przedstawiciele mainstreamowych mediów, łudzący katolików „kremówkową” wersją „Pytania na śniadanie” pod mętnym tytułem „Między niebem a ziemią”, postanowili podsumować obrady synodu, zapraszając do studia dziennikarza, duchownego i panią socjolog. W dyskusji pojawiły się same okrągłe zdania: dziennikarz uspokajał, że skoro biskupi przegłosowali ostatecznie poprawne Relatio, to nic się nie stało, socjolog zachwycała się samym pomysłem synodu i jego formą, a ksiądz poprzestawał – co można zrozumieć – na dyplomatycznych komentarzach.

Jaki przekaz płynie więc z masowych ośrodków medialnych do milionów katolików w Polsce? Że wszystko jest w porządku, nic się nie stało.

Łudząco przypomina to komentarze wielu publicystów katolickich po abdykacji Benedykta XVI, zdających się nie zauważać, że gdy naczelny wódz z własnej woli opuszcza swe wojsko, to jest to wydarzenie przełomowe, wprowadzające Kościół na zupełnie nieznane, wzburzone i pełne niebezpieczeństw wody.

Czy faktycznie podczas synodu „nic się nie stało”? Czy – jak mówi powiedzenie – wszystko dobre, co się dobrze kończy? Wydarzenia, do których doszło na synodzie, przypominały sceny z filmów katastroficznych, gdy tuż przed trzęsieniem ziemi oko kamery pada na drgającą coraz wyraźniej wodę w szklance. Na razie o trzęsieniu ziemi nie ma mowy, ale baczne oko obserwuje już jego zapowiedzi w nienaturalnym zachowaniu otoczenia, zaś zmysły dotyku i równowagi wyczuwają głębokie podziemne drgania.

Udawanie dzisiaj, że nic się nie stało, to jak lekceważenie symptomów poważnej choroby, która odpowiednio wcześnie zdiagnozowana, daje się leczyć. Biskupi nie mają oczywiście obowiązku opowiadać o tych symptomach publicznie. Zrozumiała jest ich troska, by mówienie o podziale w Kościele nie stało się przyczyną zgorszenia, ale z drugiej strony zdecydowawszy o upublicznieniu pierwszej, „roboczej” wersji Relatio, doprowadzono i tak do niemałego zgorszenia, chociażby dając do ręki ciężki oręż mainstreamowym mediom i innym nieprzyjaznym Kościołowi środowiskom.

Watykan kontra polscy biskupi

Sztandarowym zabiegiem dokonywanym przez polskie media głównego nurtu po opublikowaniu pierwszego Relatio, była próba wbicia klina między polski episkopat, który ustami przewodniczącego abp. Stanisława Gądeckiego skrytykował jego „postępową” część, a papieża Franciszka.

W myśl tej metody usilnie starała się postępować na przykład Monika Olejnik, zawzięcie dopytująca duszpasterza rodzin ks. Przemysława Drąga o to, czy polscy biskupi mogą „zbuntować się przeciwko papieżowi”, tak jakby głównym problemem Kościoła była dziś postawa hierarchów znad Wisły, a nie gwałtowne próby wywierania nacisku na Watykan – głównie przez niemieckich biskupów – by ten zaakceptował to, co sprzeczne z Ewangelią i Tradycją.

Przypadek Moniki Olejnik nie jest wyjątkiem. Najbardziej znamienite nazwiska polskich postępowców burzą się na biskupów, okraszając ich mianem „hamulcowych” Kościoła, mającego w ich opinii maszerować równym krokiem w kierunku wyznaczonym przez progresizm.

Kardynał Kasper, poruszywszy kamyk, który wywołał lawinę, dał do ręki przeciwnikom Kościoła znakomity oręż. Bronią tą postępowcy będą mogli okładać biskupów nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach. Pytanie o to, po której stronie „sporu” o rozwodników i homoseksualizm stał ten czy inny hierarcha będzie zapewne powtarzane w wielu stacjach telewizyjnych i gazetach na świecie. Natomiast z tarczą – o zgrozo! – powrócą do domów biskupi niemieccy i ich sprzymierzeńcy, grzejący się w blasku fleszów i telewizyjnych kamer.

Czyż taki obrazek nie świadczy o spektakularnym upadku chrześcijańskiej Europy? Oto „chłostą śmiechu i zabójstwem na śmietniku” potraktowani zostaną hierarchowie wiernie trwający przy nauce Chrystusowej, a usiłujący ją rozwadniać i zmieniać odbiorą laur zwycięstwa.

Nie traćmy nadziei

Przez najbliższy rok oczy wiernych Kościołowi katolików, zatroskanych o losy „Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego”, będą z uwagą patrzyły w stronę Watykanu. To tam, za rok, rozegrają się losy rodziny – ostoi katolickiego wychowania, swoistej komórki-przekaźnika tradycyjnych wartości. Jeśli Kościół twardo nie stanie w jej obronie, nie zawalczy o jej trwałość i naturalny model, to zniecierpliwieni postępowcy otworzą swoje areny, by na nich rozegrał się ich ostateczny koniec.

Na przestrzeni ostatnich dekad Kościół pozbywał się atrybutów swego przewodnictwa w sferze publicznej czy kulturze. Obecnie możemy obserwować opłakane efekty decyzji i posunięć osłabiających rolę Kościoła na tych dwóch polach – odrażające, pozbawione piękna wytwory kultury i nihilistyczne, wykastrowane z prawdy życie publiczne. Strach pomyśleć, co stałoby się za kilka lat z rodziną, gdyby słowa kard. Kaspera o wielu popierających go biskupach okazały się prawdą.

„Jeśli jesteś uczniem Chrystusa, niechże zapłonie Twoja gorliwość, niech powstanie Twoja władza przeciw takiemu bezwstydowi, przeciw tej powszechnej zarazie” – pisał o niebezpieczeństwach herezji św. Bernard z Clairvaux, udzielając rad papieżowi Eugeniuszowi III. Nie pozostawiał on Następcy Świętego Piotra wątpliwości, co do licznych niebezpieczeństw drzemiących także w Kościele: „Musimy to dostrzec: przyjęły się nowe obyczaje, zmieniły się czasy i zachowania ludzi. Niebezpieczeństwa nam w tej chwili nie grożą – już je przeżywamy”.

To, w jaki sposób je przeżyjemy, zależy dzisiaj od papieża Franciszka. Nie zapominajmy, że to on jest dzisiaj skałą, na której stoi Chrystusowy Kościół. Ale ponad wszystko pamiętajmy jeszcze o tych słowach Pana Jezusa, które stanowią dla nas, wiernych Kościołowi katolików nieustanne źródło otuchy: „bramy piekielne Go nie przemogą”.

Krzysztof Gędłek
http://www.pch24.pl

Komentarze 83 do “Synodalne drżenie ziemi”

  1. NICK said

    Bardzo „ostrożny” artykuł… .
    Za bardzo.
    Byłbym zapomniał o skale – Franciszku. Papieżu?

    Moim zdaniem jest adekwatny. – admin

  2. Cracovia Pany! said

    Na kursie i ścieżce… do piekła:

    http://wiadomosci.wp.pl/sort,9,kat,1356,title,Abp-Paglia-z-Rady-Rodziny-zmiany-sie-zaczely-nie-ma-odwrotu,wid,16979287,wiadomosc.html#opinie

  3. Dictum said

    ad – „…lekceważenie symptomów poważnej choroby, która odpowiednio wcześnie zdiagnozowana, daje się leczyć”.

    Symptomem poważnej choroby był Vat.2, rozpoczęła się w 1962 r. i od tego czasu toczy organizm, dla wielu ślepych poczciwów komletnie niezauważalnie.

    ad – „…zależy dzisiaj od papieża Franciszka. Nie zapominajmy, że to on jest dzisiaj skałą, na której stoi Chrystusowy Kościół”.

    No, no… o tej „skale” to jednak chciałoby się popolemizować – czy na kimś takim Kościół stoi, czy się chwieje w posadach.

  4. Lily said

    „Franek” musi sie,niewygodnie czuc, z tym ekstra balastrem,bo w realu jest szczuply. Nawet chodzi jakos koslawo,no i te extra kilka lat…Wiem,ze ludzie odejmuja sobie lat,ale zeby dodawac ?.To wszystko dla zmylenia maluczkich…

  5. Szymon Klucznik said

    Mystici Corporis Christi, św. Pius XII
    „Do członków Kościoła tylko tych zaliczyć można, którzy są ochrzczeni i wyznają prawdziwą wiarę i ani sami nie wyłączyli się na swe nieszczęście z jedności Ciała, ani też dla bardzo ciężkich przewinień nie zostali z niej wykluczeni przez prawowitą władzę. (…) Jak tedy w prawdziwym związku wiernych istnieje tylko jedno Ciało, jeden Duch, jeden Pan i jeden Chrzest, tak też może być tylko jedna wiara. (…) Ci więc, którzy różnią się wiarą nie mogą żyć w tym samym Ciele, ani też być ożywieni jednym jego Bożym Duchem. (…) Schizma, herezja i apostazja – samo przez się odłącza od Kościoła”.

    Papież Pius XI, Mortalium Animos (# 10), 6.01.1928:
    „Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez całe wieki pozostała bez zmazy i nigdy też zmazy doznać nie może. Daje już o tym świadectwo Cyprian: “Oblubienica Chrystusa – pisze on – nigdy nie może być pozbawiona czci. Jest ona nieskalana i czysta. Zna tylko jedno ognisko, świętość tylko jednej komnaty przechowuje w czystości”.

    Papież Hadrian I, II Sobór Nicejski, 787:
    „…Chrystus nasz Bóg, poślubił święty katolicki Kościół ‘nie mający skazy czy zmarszczki’ i obiecał go strzec. Potwierdził to mówiąc do swoich świętych uczniów: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.”

    http://katolikintegralny.wordpress.com/2014/08/12/herezja-kosciola-chorego-w-swych-czlonkach/

    To, co się zalęgło w Watykanie na pewno nie jest Oblubienicą Chrystusa.

  6. Joe said

    Skala skala…a problem nadal nie rozwiazany w KK bedzie istnial.Nie chodzi mi o homoseksualizm ktorego nie znam i niechce sie nim zajmowac…Ale z racji moich wieloletnich doswiadczen…mam zapytanie dla Wszystkich Obroncow Tradycji…Co dalej bedzie z tymi rozwiedzionymi ktorzy zostali postawieni przed faktem dokonanym…Ktorzy nie chcieli byc rozwidzionymi,ale upor Wspolmalzonka do tego doprowadzil…Czy nalezy Ich wyrzucic na smietnik historii…czy tradycjonalisci pozwola im WEGETOWAC?

  7. NICK said

    (6) Joe. Tak.
    To jest PROBLEM całej armii osób. Wielu cierpi z braku dostępu do Sakramentów… .

  8. Boydar said

    @ Pan Joe

    Raz się tylko (chyba) zdarzyło, że Pan Jezus na coś nie pozwolił, w świątyni.
    A więc może nie o samo pozwalanie tu chodzi. Jeśli problem nas przerasta, a przerasta, pozostawmy go Bogu.
    Moim zdaniem, ważniejsza jest świadomość niesienia krzyża jaki nam dano do niesienia. I pamiętanie o nim w zanoszonych modlitwach – Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. I nie przeginać, nie gorszyć, nie dawać świadectwa własnym upadkom. Bóg sobie z tym naszym nieszczęściem poradzi, po bożemu; ludzie nie. Będą szukać „prawdy”, „rozwiązania”, złotego środka”, a Szatan się będzie cieszył. Dałeś dupy ? Trudno, zdarza się. Ale nie czyń z tego faktu powodu do chwały czy męczeństwa. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Nawet nasze błędne wybory w życiu, są skutkiem poroztwieranych na oścież bram. Trzeba je nieustannie zamykać, zamykać, zamykać …

  9. NICK said

    (8)
    Ładnie Pan to wyłuszczył.

  10. Boydar said

    Tiaaaa … gdybym tylko jeszcze miał rację … Nie wiem, Panie NICK’u. Całe swoje dorosłe życie szukam pojednania między wiarą a rozumem. Mój rozum przegrywa, mały jest.

  11. Marucha said

    Re 6:
    Jeśli człowiek nie ponosi winy za rozwód, jeśli postawiono go przed faktem dokonanym – to może brać sakramenty.
    Pod jednym warunkiem – nie wchodzi w nowe związki.
    Wiem, wiem, to jest trudne.

  12. Joe said

    Re..11…Jak nie wchodzic w nowe zwiazki??…Jak sie mialo 35 lat,czas mijal,spotykalo sie wspanialych przyjaciol ktorzy tez nie chcieli byc sami?A celibatu sie nie przysiegalo…

  13. Boydar said

    Prawdziwe krzyże nie są ze styropianu

  14. anne said

    Wypowiem się jako osoba rozwiedziona nie ze swojej winy i w nowym związku, którego owocem jest 14 letni w tej chwili syn. Jeśli jest się osobą wierzącą, jeśli akceptuje się nauczanie KK, to należy pogodzić się z pewnymi faktami. Co niedzielę jestem w kościele, przyjmuję Komunię DUCHOWĄ i nie zapominam, że to łaska boża jest konieczna do zbawienia.

  15. Amadeus said

    Ad 12 Joe

    Nie wchodzić w nowe związki.
    A jak się weszło w nowy związek to koniec z przyjmowaniem komunii.
    Trzeba sobie zadać pytanie: czy dla tych paru lat kiedy chce się, czy można się zabawiać w łóżku opłaca się stracić prawdopodobnie na zawsze możliwość zbawienia? Jeżeli ktoś chce bo ma taką chcice, że nie wytrzyma to jego decyzja. Ale niech wie jakie są konsekwencje. Nie można zjeść jabłka i mieć to samo jabłko cały czas.
    Pan Jezus powiedział że cudzołożnicy nie wejdą do nieba.

  16. Jacek said

    Nie ma sposobu na to aby zagadac ostateczne rozmontowywanie tego co jeszcze pozostalo z katolickich przymiotow w „kosciele” posoborowym przez obecnego „owsiaka” w Watykanie. Nie zapominajmy, ze „kard” Kasper robil kariere rowniez pod patronatem „konserwatywnych papiezy” Wojtyly i Ratzingera, oni tez robili sobie zarty z Wiary Katolickiej, tylko bardziej zlosliwe bo mniej prostackie. Bergolio to nie zaprzeczenie ale logiczna kontynuacja swoich poprzednikow w Watykanie, poczynajac od Roncalliego. Wiec nie ma sie znowu co tak „dziwic”. Biskupom ( w znakomitej wekszosci juz niewaznie wyswieconym, wiec nie rozniacym sie od „biskupow” np anglikanskich), w ktorych pozstalo jakies poczucie zdrowej moralnosci dla jego obrony nie pozostalo nic innego jak nawrocic sie na Wiare Katolicka. Njawyzszy czas aby zdali sobie sprawe z tego, ze sa wzieci w dwa ognie miedzy Olejnik(owna?)a Bergolio i powrot do Wiary Katolickiej jest dla nich jedynym ratunkiem, jak zreszta dla wszystkich „katolikow” posoborowych.

  17. Romank said

    W Kosciele schizmy, herezje, apostazje i sekciarstwo jest norma!
    NIkt nie byl w Niebie..a kazdy opowiada co widzial:-_))) i kazdy z nich wie lepiej:-_)_)
    Niczym sie nie roznia i obecni purpuraci….to ze odrzucili idiotyzm swiadczy najlewpiej ,ze Duch Sw czuwa…moze nie tak dokladnei jak to by zrobili tu niektorzy lepsi…ale..
    Stary Bog zrobil co mogl….. reszte zostawil fachowcom:-)))

  18. JO said

    ad.17. Pan znow jest Chory, Romanie.

  19. Marucha said

    Re 12:
    Celibatu się nie przysięgało, ale się przysięgało więzy pewnej osobie. Jej zachowanie, zdrada, rozwód etc, nas od tej przysięgi nie zwalnia.
    To tak według prawa.
    Myślę, że poza tym można liczyć na Boże Miłosierdzie, ale to już sprawa indywidualnych przypadków.

  20. JO said

    ad.8. Tak wlasnie Banie BOYDAR

  21. Wreszcie konkretny, rzetelny (i bardzo na czasie) artykuł na ostentacyjnie katolickim pch24.pl. Pozostaje jednak mimo wszystko problem owej „Skały”. Może wyważam otwierane już dawno i to wiele już razy drzwi, ale przypominam nagie a nader bolesne i wymowne fakty: 1) Zaraz po wyborze Bergoglio odmówił włożenia przepisowych, tradycyjnych szat papieskich („zabierz te fatałaszki, bo karnawał się już skończył” – tak mniej więcej miał wyrazić do ceremoniarza Mariniego); 2) Już w tym samym momencie przedstawił się zgromadzonemu tłumowi jako biskup Rzymu – o papiestwie nie poczynił najmniejszej wzmianki (co prawda jedno wynika organicznie z drugiego, ale lud przeważnie oczekuje powiedzenia „czarnego na białym”, by nie było żadnych niedomówień, a w dodatku sam nominat dał się już wcześniej poznać jako jeden z najwybitniejszych kościelnych wywrotowców); 3) Zrezygnował ze zwyczajowej „numeracji” – został przedstawiony pierwotnie oficjalnie (przez kardynała protodiakona) jako „…qui sibi imposuit nomem Franciscum primum” – a już następnego dnia przemienił się po prostu w enigmatycznego „Franciszka” („Franciszek i basta” – ks. Lombardi na pytanie dziennikarzy, którzy przez pewien czas nie bardzo wiedzieli, jak jest naprawdę z tym imieniem); 4) Ostentacyjnie zrezygnował z zamieszkania w papieskich apartamentach, które stoją teraz puste. Jeśli do tego dodać te podstawowe przesłanki, że Franciszek już po swym wyborze w kółko powtarza o potrzebie jeszcze większej „kolegializacji” hierarchii kościelnej, że BXVI abdykował, jak wiele na to wskazuje, w efekcie presji, a nawet wprost szantażu (w każdym bądź razie w dziwnych okolicznościach), że ten „papież-emeryt” nosi nadal pełny strój papieski, to jest w zasadzie mniej więcej pewne, że Bergoglio odrzuca i neguje tradycyjne rozumienie władzy papieskiej i pragnie używać stanowczo jej atrybutów jedynie do tępienia jeszcze zachowanych tu i ówdzie względnych konserwatystów.
    Po ostatnim nieszczęsnym Synodzie miał się wyrazić mniej więcej tak: „W MOIM KOŚCIELE będę jadł i pił przy jednym stole nawet z prostytutkami”. Podstawowe pytanie: Czy ten JEGO KOSCIÓŁ to autentycznie Kościół Katolicki i Chrystusowy?
    Dodam, że nie jestem bynajmniej zadeklarowanym sedekiem, zaczynam odczuwać jednak coraz większe wątpliwości w tej materii!
    Czekam zatem na oświecenie przez znawców tematu!

  22. Boydar said

    Panie JO

    Pan Roman kpi (17), to prawda, ale jednocześnie mruży prawe oko i właściwie nikt nie ma wątpliwości co chce przez „to” powiedzieć. Konwencji się trzyma. Pan natomiast przejawia nadwrażliwość w tej materii i co do wypowiedzi konkretnej osoby. Uśmiechnij się Pan ! Pana Kafla nie można nikim zastąpić, jest względnie niepowtarzalny.

  23. JO said

    ad.21.
    1.To Kosciol Orzeknie kiedy tacy jak Bondziorno juz nie sa na stanowisku Papieza
    2. Zaden pojedynczy Katolik nie moze kwestionowac , ze Bondziorno nie jest Pamiezem ze stanowiska, bo takiema I koniec.
    3. Stanowisko Papieza nelezy do Sw Koscioal Katolickiego I poki ono bedzie – bedzie wciaz Kosciol Katolicki I nawet jezeli na tronie zasiadzie sam „Hitler” to on bedzie reprezentowal Sw Kosciol Katolicki ze wszystkimi jego Swietymi w tym Papiezami bez wzgledu jak sama osoba „Panujacego” Papieza bedzie sie zachowywac.
    4. Taka postawa jak wyzej jest Jedyna wlasciwa Katolicka.
    5. Uni chca nas sklocic , skonfudowac okupujac tron Papieski, po to bysmy staki sie Sedevakantystami w najlepszym razie a w najgorszym bysmy stracili wiare I to wlasnie sie dizeje.
    6. Bez konca Uni nie moga Grac, bo Gra w „Papieza” w postawie Katolickiej NIC nie zmienia dla Katolikow a przeciwnie powoduje, ze nie tylko Ksiadz I osoba wyksztalcona Teologicznie rozumie problem, ale ta sytuacja powoduje, ze KAZDY MALUCZKI zaczyna SZUKAC PRAWDY I ja ZNAJDZIE, wlasnie znajdzie kazdy Maluczki Prawde poprzez taka okupacje unych.

    Trwajmy Wiec, Sw Biskup Lefebvre nam Wyznaczyl Droge , cel, wyjasnil I obnazyl zamach Stanu Masonerii, ktory jes tylko Klamstwem, niczym groznym dla nas a tym berdziej jest NICZYM dla Sw Koscila. Dla nas samych nie jest groznym o ile sami nie staniemy sie grozni dla siebie osobiscie ulegajac KLAMSTWU I jego Sugestiom.

    JO

  24. JO said

    ad.22. Pan Zartuje Panie Bojdar.

    Ja znam Pana Romana b dobrze I wiem co pisze.

  25. Anteas said

    Kościół stoi na skale którą jest papież, ale obecnie Tron Piotrowy zajmuje antypapież. Heretyk wybrany przez kardynałów-heretyków. Na nim na pewno nic nie ustoi. Toteż nic dziwnego że organizacja przez niego kierowana chwieje się w posadach i za niedługo runie. Wtedy będzie można przywrócić Mszę Świętą i inne sakramenty, a wszelakiej maści heretyków usunąć z Kościoła.

    „Każdego dnia będę tępił wszystkich grzeszników ziemi, aby wygubić w mieście Pańskim wszystkich złoczyńców.”Ps 101;8

  26. u said

    Duzo zlego sie stalo i NIE z wolli Franciszka ( kardynal Burke ma duzy udzial w otatecznej wymowie tego dokumentu i biskupi z Afryki)), ze ostatecznie raport zostal zmieniony. Nawet bardzo gorliwi katolicy ( Buchanan) dochodza do wniosku, ze oobecnie tron papieski jest nieobsadzony. Zreszta Synod ma sie zebrac w przyszlym roku, poprzeczka bedzie wyzsza i trudniejsza do przeskoczenia dla Kosciola i „bledy” maja szanse zostac poprawione.

    ” Takie proby papiez powinien nazwac jako mowiecne herezji. Jak to jest z Doktryna katolicka, ze papiez jest nieomylny, ze nie moze popelnic bledu kiedy mowi ex cathedra na temat wiary i moralnosci, to wtakim razie to oznaczoloby, ze Franciszek nie jest waznym papiezem i tron Piotrowy jest pusty.” – Buchanan

  27. Smigly said

    http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/kosciol-o-papiezu-heretyku/

  28. Dictum said

    ad. 8
    Chyba nie tylko raz. Na przykład:

    „Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

    Nie pozwalał wiele razy na to, co sprzeciwia się Bogu Ojcu.

  29. Listwa said

    Nie bardzo rozumiem niektóre problemy powyżej wyrażone.

    @ 6 Joe
    Czy którykolwiek Tradycjonalista wzbrania komuś wegetować, jeśli ten bardzo tego chce? Tradycjonaliści są za tym, aby rozbite małżeństwa odrodziły się. Zgoda na rozwody nie jest zabezpieczeniem przed wegetacją rozwiedzionych, nawet tych z przymusu. I popatrzcie uważnie, czy oby tylko jedna strona winna jest rozpadu, a ta która czuje się pokrzywdzona jest zawsze niewinna. Zaczynają małżeństwa od dosłownie „dupy strony” czyli zakazanego przez Kościół seksu przedmalżeńskiego a potem są trudności i tragedie. Do koga mają pretensje że rozpadło się małżeństwo, które nigdy nie powinno zaistnieć. Nie słuchają Kościoła, aby nie zaczynać od grzechu, a potem jęczą o zgodę na rozwód. Nie uczą się dbać o małżeństwo, czuwać nad nim , chronić go , cóż oczekiwać? Zmiana Bożych postanowień cokolwiek uratuje i poprawi? Oj naiwni.

    @14 anne
    życzę mocno zbawienia, ale własna teoria nie zbawia. Mając związek małżeński , a wiążąc się z kimś związkiem cywilnym i żyjąc ze sobą „jak w małżeństwie”, obciąża się grzechem ciężkim, a w takim stanie umierając dziedziczy się potępienie. To Pan Bóg decyduje o prawach i porządku ,a nie człowiek wiedziony własnymi emocjami i poglądami. Pani przypadek w żaden sposób nie usprawiedliwi postawy wyciągania ręki po zakazany owoc rozwodu.

    @21 Krytyczny komentator
    A cóż to za krzyk rozpaczy i gniewu jak u Lenina?
    Na jakie oświecenie oczekujesz? jesteś w stanie określić?
    Zwolennicy rozbijania Kościoła w ostatnim soborze polegli przez kolegializm.
    Wypowiedż „W MOIM KOŚCIELE będę jadł i pił przy jednym stole nawet z prostytutkami”. Podstawowe pytanie: Czy ten JEGO KOSCIÓŁ to autentycznie Kościół Katolicki i Chrystusowy?” jest dopuszczalna i już faryzeusze zarzucali Panu Jezusowi że je i spotyka się z cudzołożnicami, celnikami i innymi osiągnięciami z narodu wybranego.
    Natomiast Pan Jezus nie zgodził się aby poglądy i doktryna cudzołóżników, prostytutek celników i innych twórców, nie stała się doktryną Kościoła Katolickiego i tak jest do dziś.

    @26 U
    Ruch Sedevakantyzmu nie rozwiązał żadnego problemu i mała szansa, aby nawet problem określił. Pan Buchanan chyba ze snu się zerwał i coś ze snu wyjąkał. Reszte tej wypowiedzi szkoda nawet komentować.

  30. Brat Dioskur said

    W niedziele Franio przyjal na audiencji FC.Bayrn.Przy podaniu reki zaden pilkarz nie przykleknal i nie pocalowal pierscienia,a przeciez sa tam katolicy z Hiszpanii wlacznie z trenerem ,jest i Polak Lewandowski ! czyzby znak czasu albo Franio …. nie zyczyl sobie takiego gestu!

  31. Marek said

    W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Byli, są i będą biskupi Kościoła, których Paweł określił, jako głoszących „przewrotne nauki”, choć ustanowieni zostali przez Ducha Świętego, by Kościół prowadzić. Dlatego cześć tym biskupom, którzy mają odwagę mówić Prawdę i cierpieć dla Prawdy, gdy trzeba.

    Dzieje Apostolskie, rozdz 20, Biblia Tysiąclecia:

    (17) Z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. (18) A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Wiecie, jakim byłem wśród was od pierwszej chwili, w której stanąłem w Azji. (19) Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek żydowskich. (20) Jak nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, tak że przemawiałem i nauczałem was publicznie i po domach, (21) nawołując zarówno Żydów, jak i Greków do nawrócenia się do Boga i do wiary w Pana naszego Jezusa. (22) A teraz, przynaglany Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka (23) oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. (24) Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: /bylebym/ dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. (25) Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których po drodze głosiłem królestwo, już mnie nie ujrzycie. (26) Dlatego oświadczam wam dzisiaj: nie jestem winien niczyjej krwi, (27) bo nie uchylałem się tchórzliwie od głoszenia wam całej woli Bożej. (28) Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. (29) Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. (30) Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. (31) Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. (32) A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. (33) Nie pożądałem srebra ani złota, ani szaty niczyjej. (34) Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. (35) We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który powiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. (36) Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

  32. Joannus said

    Ad 12 Joe
    Bezsens. Kto pojmuje osobę rozwiedzioną, już przez ten sam fakt dopuszcza sie códzołostwa, o czym dobitnie powiedził Pan Nasz Jezus Chrystus.

    Ad 26 U
    Analogiczne argumenty jak u niejakiego ”reformatora” Lutra.

  33. ojojoj said

    Wydaje mi sie, ze jest w tym wszystkim uzyte wywrotowe slowo „rozwod”. Niech mnie ktos oswieci, bo chyba nie chodzi rozwodnikow, bo takich w KK nie ma, bo KK nie daje rozwodow, tylko chodzi o cudzolostwo. Z tego co pamietam, Jezus powiedzial ze jest jeden maz i jedna zona, jedno moze odsunac drugie, ale nie moze angazowac sie w nowy zwiazek – czy jakos tak. Wiec sprawa jest oczywista. Jest jeszcze inna rzecz, mianowicie sam grzech moze zostac odpuszczony, jednak trwanie w grzechu – nie. Dlatego gosciu co sie co tydzien spowiada ze cudzolozy, bo mieszka sobie z kims, a bral slub z kims innym – nie ma rozgrzeszenia.

  34. JO said

    _______________________________________________________________________________________________________________________IV ZAKON

    ad.33. Sprawy nie sa takie proste.Kazda sytuacja wymaga szczegolowej analizy, gdyz by doszlo do Slubu musza zajsc okolicznosci. Czy Ktos wychowany w JPII Sekcie moze Swiadomie brac Slub Katolicki??? Czy mozna mowic, ze byl swiadomy? Czy moze raczej , ze zyl I podjal decyzje w OBLEDZIE, stanie totalnej szatanskiej nieswiadomosci???

    Co tu pisac, kazda dywagacja moze tylko utrudnic Ludziom zagubionym I sqrwionym przez Masonerie zblizenie sie do Pana Boga.

    Uwazam, ze jezeli ktos upadly poszukuje Boga, to nie wolno go z buta traktowa slowami , ze ” tak jest I koniec I rozgrzeszenia nie bdzie”

    Powtorze, kazda sytuacja wymaga szczegolowej analizy I nie jest nam sadzic czy ktos otrzyma czy nie rozgrzeszenia. To sprawa pomiedzy Ksiedzem a Spowiadajacym sie.

    My MUSIMY oceniac, czy ktos nie gorszy swoim postepowaniem I tylko tyle I az tyle oraz pomagac wychodzic z Bagna.

    Kazdy Upadly czlowiek poszukujacy Prawdy, pokutujacy, zapraszany jest przeze mnie do IV ZAKONU.

    ___________________________________________________________________________________________________
    __________________
    ____________

  35. ojojoj said

    odp 34. JO
    Nie do konca sie zgadzam. Sa pewne rzeczy oczywiste i sa tez prawa KK oparte o zycie Jezusa. Boga moze do konca nie znamy i pewnie nigdy nie poznamy, natomiast droge do Niego oraz adres zamieszkania znamy bardzo dobrze. Pokazal nam ja Jezus, wiec wszystko powinno byc jasne. Poza tym Jezus tez powiedzial: -szukajcie a znajdziecie, oraz -ignorancja nie jest usprawiedliwieniem. A wiec, jezeli ktos czuje, ze cos nie gra, jak w przypadku rozwodnikow, to trzeba poszukac i wszystko sie wyjasni. Tak, oni czuja ze cos nie gra – bo nie moga np. przystepowac do komuni. I nie, nie szukaja rozwiazania, najwyzej probuja wymusic zmiane prawa w KK – bo sa w wiekszosci ignorantami i smierdzacymi leniami oraz egoistami. Poza tym jak juz pisalem, slowa „rozwod” nie ma w KK, tak jak slowa „prywatnosc” nie bylo w ZSRR. Jest to slowo wytrych stworzone przez, .. sami wiecie kogo, zeby wlasnie wyeliminowac slowa takie jak „cudzolostwo”. A teraz wyobrazcie sobie – czy na tym synodzie odbylaby sie JAKAKOLWIEK rozmowa na temat rozwodnikow, gdyby slowo „rozwod” zastapiono slowem „cudzolozyc” ? Wszystko staje sie jasne, gdy wrocimy do poczatku tej sprawy. A sprawa zaczela sie od slowa „rozwod”, ktore to slowo wytworzylo zamet.

  36. ojojoj said

    Jeszcze jedno panie JO. KK naucza, ze jezeli klamiemy podczas spowiedzi, spowiedz jest NIEWAZNA. Czyli to nie jest tak jak pan pisze, ze ksiadz jak odpuscil to sprawa zalatwiona. Jeszcze raz podkresle – ignorancja (czyli tak naprawde oklamywanie samego siebie i innych) nie jest usprawiedliwieniem, ani przed Bogiem, ani przed drugim czlowiekiem, anie przed soba samym.

  37. Machaj said

    Gdy 10 lat temu zadaliśmy sobie pytanie o życie w czystości, moja cywilna żona usłyszała głos Pana „Dopiero życie w świętości daje wejście do nieba”. Było to grubo zanim poznaliśmy Tradycję. Wszystkie łaski od Boga dostaliśmy w novusie i z novusa przeszliśmy do Tradycji. W grudniu będzie już 10 lat. Chrystus Pan jest obecny także i w novusie.

  38. Szanowny Panie Listwa (ad. 29): Dziękuje za mocne, aczkolwiek dalej (przynajmniej dla mnie) nieprzekonywujące pouczenie osoby naprawdę biegłej w temacie. Z całym jednak szacunkiem dla Pana, nie bardzo rozumiem, co Pan ma na myśli, twierdząc, iż: „Zwolennicy rozbijania Kościoła na ostatnim soborze polegli przez kolegializm”. Prosiłbym zatem o doprecyzowanie tej myśli.
    Próba robienia analogii pomiędzy obecnymi postępkami Franciszka a kontaktami samego Chrystusa z prostytutkami, celnikami etc. wydaje mi się z gruntu chybiona, bo Chrystus, na ile znam Pismo Św. (a znam słabo – przyznaje się bez bicia) owszem nie uchylał się od kontaktów z osobami tego pokroju, ale zarazem wymagał nawrócenia i porzucenia grzechu, i to w zasadzie w trybie natychmiastowym. Natomiast Franciszek przeciwnie nie zamierza nikogo nawracać, a tylko wszystkim robić „dobrze”. Jak może być zresztą inaczej, skoro naprzód sam musiałby się nawrócić.
    Wreszcie gdy chodzi o „krzyk rozpaczy i gniewu jak u Lenina”, to faktycznie jest nad czym rozpaczać (a przynajmniej płakać), nie pisałem natomiast tego wcale w żadnym gniewie, nie posiadam też żadnych związków i konotacji z Leninem, wobec powyższego Pańska metoda polemiczna jest co najmniej niekulturalna. Nawiasem mówiąc, rozgniewanie, a przynajmniej pewne rozdrażnienie to raczej przebija z Pańskiej reprymendy.

  39. NICK said

    (29) P. Listwa. Proszę przyjąć jako pewnik, że są małżeństwa – rozwiedzione – gdzie jedyną winną stroną była strona jedna. Mimo, że, strona ‚druga’ ściśle stosowała się do Praw Bożych. Znam przykłady. Pan – nie?
    Co do cytatów Franciszka – „dzieńdoberka”, przez Pana zapodanych, można by się zgodzić. Acz, można znaleźć wiele GORSZĄCYCH. Np. słynny taki: „Kim ja jestem by oceniać… ” Np. pedałów.
    Mentorski ton? Pański? Pominę.

  40. Anteas said

    ad 29. Aa jaki pańskim zdaniem problem miał by określić i rozwiązać sedewakantyzm?

    ad 37 No i właśnie w tym rzecz! Chrystus wymagał nawrócenia od grzeszników, natomiast obecnie to grzesznicy chcą aby Kościół przyklasnął ich grzechom, a posoborowi heretyccy biskupi w większości chcą właśnie tak zrobić. Franciszek też tego chce.
    I na tym właśnie polega zasadniczy problem jego „Kościoła”. Zresztą spowiedź, absolutna potrzeba nawrócenia to są relikty przedsoborowego Kościoła, obecny posoborowy Kościół nie mówi o tym, aby nikogo przypadkiem nie urazić, bo jeszcze by przestał podatek kościelny płacić.
    Zresztą nie chodzi o podatek kościelny tylko, wszak „papież” chce być przez wszystkich chwalony i oklaskiwany (minął się z powołaniem, powinien zostać celebrytą), więc zanim coś powie, to najpierw się zastanawia co powiedzieć takiego, aby lewicowa, antychrześcijańska prasa to pochwaliła. I tak Chrystus wraz ze swoją nauką ląduje gdzieś w koncie, aby nie przeszkadzał w robieniu kariery medialnej, bo ani On, ani jego nauka medialne nie są.

  41. rad nierad said

    Re: 11, tylko ze wine zawsze ponosza dwie strony. Zona I tesciowa.

  42. Mordka Rosenzweig said

    re 29, + 38,39,40 i wszystkie inne czlowieki

    Szanowny pan Listwa napisal:

    „Ruch Sedevakantyzmu nie rozwiązał żadnego problemu i mała szansa, aby nawet problem określił”

    Ja pan Mordka muwi sze szanowny pan jest w bardzo duszym bledzie.

    Ruch Sedevakantyzmu rozwiazal jeden wielki problem kturego nie rozwiazal na pszyklad SSPX, a mianowicie zatszymal bardzo wiele czlowiekuw w religia katolicka.

    Wiele czlowiekuw patszac na ostatnie papiesze popadlo w watpienie czy to jest religia w kturej byli wychowani. Ruch sedevakantyzmu pomugl im zrozumiec, sze te ostatnie papiesze nie maja nic wspulnego z Kosciol Katolicki, ani z namiestnikiem od pan Jezus Chrystus.

  43. Boydar said

    Panie Mordka Najuszanowniejszy.

    Sądząc z treści wypowiadanych ostatnio opinii, to wygląda na to, że Pani Salcia naprawdę wygoniła Pana z Waszej willi.

    Wyrazy najszczerszego współczucia załączam.

  44. Mordka Rosenzweig said

    re 43

    Szanowny pan Boydar,

    Ja pan Mordka pszeprasza bo nie powinien zabierac glos na temat ta dziwna religia ktura jest jusz bardzo podobna do religia od nasza rasa.

    Jesli jakis szanowny i kulturalny czlowiek z nasza rasa nie lubi nauk od jeden pan rabin to idzie do drugi pan rabin, ktury mu muwi tak jest oczekiwane, oczywiscie za drobna oplata.

    Teraz jest bardzo podobnie u panuw katolikuw.

    Jesli jakis zagubiony goi nie lubi co muwi pan Franek to idzie do SSPX, a jesli tego tesz nie lubi to idzie do panuw sedevakantorowych.

    Co do moja Salcie to ona bardzo kocha pan Mordka, tak sze nawet jak wygoni to zawsze pszyjmie z powrotem jak jej pszejdzie zly humor, w ten wypadek to mosze jutro.

  45. Boydar said

    Do jutra to Pan Mordka może sobie odmrozić to i owo. Prognoza wesoła nie jest. Co do tego tam, to ja się bojam bana i nic już więcej nie napiszę. Ale bardzo cenię Pana Mordkę i Jego utyskiwania.

  46. revers said

    Panie bojdan, mordka jak ja widze na codzien na ulicach wielkich miast europejskich te tlumy wielodzietnych niemcow z afrykanskiej Namibi, czy tez rubensowych kasztaltow muzulmanki z gromadka dzieciakow gotowych do jihadu, noszacycych dziwna koakarde z tylu nad dooopa ich sultan, wychowanych na roznych socjalach i funduszach wyrownawczych, to mysle ze wszystkie czleki na ziemskim padole sa juz zbawione i juz zadna religia kk nie jest potrzebna.

    Europie juz nic nie pomoze sama sie skalifalizuje, zbuszmanii, zje przez samo kanibalizm, samozaglade, oczywiscie w pieknym stylu z kokardka na dooopie.

  47. revers said

    … lub z piekna brodka konczity na mordce, spiewajaco w Brukseli, teraz my rzondzim po waszemu.

  48. dr TS said

    Przepraszam, czy w tym wątku handluje się Prawem Bożym?

    Proponuje wykreślić, lub inaczej interpretować przykazanie Nr VI. Nie cudzołóż.

    Można je na przykład interpretować w rozumieniu do obcowania z inną osobą w nie swoim łożu. Bo w swoim, to np. można…

    No i nie byłoby dylematu, czy w grzechu ciężkim można duchowo przyjąć Najświętszy Sakrament. !!!
    A po tym, to pozostałe Sakramenty też można by było w analogii poddać nowej interpretacji…

    Tradycjonaliści, obudźcie się! O czym Wy dyskutujecie? Chcecie swoją interpretację Prawa Bożego?

    A tak nawiasem, odpowiadamy za swoje czyny. Rzadko który z nauczających podaje wagę zdrady. Jeżeli jest przysięga pod Boga, to jej zdrada jest na miarę Judasza – i taka sama nagroda…

    Wiem, że teraz płacz, bo są dzieci i trzeba je wychować, itd… za to też będzie nagroda, lepiej uwiązać kamień młyński… i co robić? Co teraz robić?
    Żyć i cierpieć dla Boga, żyć jak rodzeństwo, w celibacie, jak nakazuje Prawo Boże. Cierpieć i błagać o przebaczenie. A dzieci wychować w zrozumieniu Prawa Bożego.
    Że trudno i ciężko? Nikt nikomu nie kazał – macie wybór. A właściwie tylko dwie możliwości. Za dobre – nagroda, za złe – kara.
    I to koniec dyskusji, przynajmniej dla mnie.

    Pzdr.

  49. Marucha said

    Re 48:
    Ale któż tu handluje prawem Bożym? Jest ono jasne i niedwuznaczne.

  50. Boydar said

    Oj miał Pan TS w życiu szczęście, oj miał. Nie daj Boże dać Mu kamień do ręki, utłucze ani chybi …

  51. Listwa said

    @38 Krytyczny Komentator
    „A cóż to za krzyk rozpaczy i gniewu jak u Lenina?” – miało być żartobliwe, ale chyba mi nie wyszło, proszę absolutnie nie brać tego do siebie. Chyba też niezbyt dobrze odczytałem Pana wpis.

    Wypowiedź Franciszka: „W MOIM KOŚCIELE będę jadł i pił przy jednym stole nawet z prostytutkami” nie może przesądzić, że Franciszek Kościół opuścił lub jego kościołem nie jest Kościół Katolicki. To jest jeszcze dopuszczalne.

    Pełna zgoda, że Chrystus Pan nie tylko jadał i spotykał się z grzesznikami, w myśl zasady „Zdrowi nie potrzebują lekarza tylko chorzy”, ale nawoływał i oczekiwał nawrócenia i odrzucenia grzechu. Jednak pozostawiał to ludzkiej wolności, mówiąc „Idź i nie grzesz więcej, aby ci co gorszego się nie przytrafiło”. Jak się wydaje, Franciszek, w jakiś sposób, niepełny, wskazuje jak należy postępować, rzadziej, że należy grzech odrzucić, a często unika nazwania grzechem w zakresie ważnych tematów jakie podejmuje np. kard. Kasper czy o.Volpi (niszczy Franciszkanów niepokalanej). Jego problem to takie soborowe niedomówienia i niedoprecyzowania oraz tępienie tego co zaowocować może powrotem do Tradycji soborowej części Kościoła. Raczej to dzięki Franciszkowi tacy ludzie jak kard. Kasper i o. Volpi mają tyle do powiedzenia. Rzecz nie tylko w tym co mówi, ale czego nie mówi i jakie osoby faworyzuje.

    „Zwolennicy rozbijania Kościoła na ostatnim soborze polegli przez kolegializm”. Prosiłbym zatem o doprecyzowanie tej myśli.

    Znane jest powiedzenie – Rewolucja pożera własne dzieci. Wyniki ostatniego soboru, miłe dla kard. Kaspera pogrążyło głosowanie biskupów. To grono biskupów w głosowaniu o charakterze demokratycznym przesądziło o decyzji odrzucenia kolejnych nowinek, a nie Franciszek. A właśnie taki układ decyzyjny wprowadził sobór. Kard Kasper twierdzi, że Franciszek go popiera, Franciszek temu nie zaprzecza, dla kard. Kaspera i jego planów, to decyzje hierarchiczne a nie kolegialne gwarantowałyby sukces.

    @ 39 NICK said
    Oczywiście, że istnieją przypadki, że wina leży wyłącznie po jednej stronie, jednak w większości przypadków wina leży po obu stronach. Twierdzę, to po rozmowie ze starszym kapłanem, który zna temat ze spowiedzi. I winą są tez zaniedbania, nie tylko czyny przestępcze. Małżeństwo to ważny temat i bardzo szczególny, nie bez powodu ukonstytuowane sakramentem, była Święta Rodzina jako wzór. i św. Józef, choć w zasadzie nie było to konieczne. Dość często pojawiają się oceny o słabym przygotowaniu do małżeństwa, a biorąc pod uwagę umiejętność wspólnego pokonywania pojawiających się problemów małżeńskich i rodzinnych w praktyce żadna. Uczą się asertywności, dbania o swą wygodę, interes, sprawy, mamusię, swą wyższość, tylko nie uczą się dbać o żonę , czy dbać o męża, gdy pojawią się trudności. Św Rita zrobiła kiedyś tak : podeszła i przeprosiła swojego męża za to, że oceniała go negatywnie, a nie znała sytuacji w jakiej on znajdował się. Uznała to jako swój błąd. Zaniedbania to też zaniechanie ustawicznego odkrywania czynników destabilizujących dla małżeństwa i obrony przed nimi, to nie tylko nieznajomość Praw Bożych i stosowania się do nich. Jest to obowiązek męża/żony. Niekoniecznie przyczyną rozpadu małżeństwa jest czyjś upór do rozwodu, trzeba odnaleźć pierwotne czynniki. Prawo do rozwodu i powtórnego „małżeństwa” nie przyczyni się do odzyskania szczęścia rodzinnego, powtórne związki cywilne to tylko namiastka z pominięciem czarnej strony takich związków. Proponowane na synodzie rozwiązania skierowane były w stronę uznania zmiany sakramentalnego żony/męża za dozwolone, oprócz tego, próbowali przywłaszczyć sobie prawo do dowolnego kształtowania nauczania i życia katolickiego z pominięciem kryteriów doktrynalnych, w tym ważności sakramentu małżeństwa, zamiast przeciwdziałać czynnikom rozpadu małżeństw .

    Mentorskiego tonu miało nie być, dziękuje za pominiecie.

    @ 40 Anteas
    ad 29. A jaki pańskim zdaniem problem miał by określić i rozwiązać sedewakantyzm?
    To sami sedevakantyści powinni określić, jeśli tak często wyrażają konieczność uznania ich stanowiska za słuszne. Moim zdaniem, ich tezy i dążenia są jałowe i bezcelowe.
    Wgłębiając się w ich tok myślenia, to oni upatrują w stanowisku sedevakantystycznym sposób i metodę obrony przed błędnym nauczaniem jakie płynie ze strony obecnych władz Kościoła (intencja pozytywna). W rzeczywistości chodzi im o błędy, a mówią ciągle o pustym tronie (fałszywe założenie). Na błędne nauczania, to sedevakantyzm może być tylko lepszą lub gorszą rekcją, a nie obroną przed nim (chybione działanie).
    Ponadto zlewają dwa problemy w jeden.
    1. Obroną przed błędnym nauczaniem to: poznawanie rozległej, misternej, ale i zbawiennej oraz kunsztownej w formie i treści nauki Kościoła,
    2. Obroną przed osobami niegodnie sprawującymi urząd to: żądania procesu, osądu i usunięcia z urzędu tych co urzędu pełnić nie powinni.
    3. Jest jeszcze trzeci problem, kto ma osądzać i wydać wyrok i jak zapewnić, aby sędzią nie był ktoś kochający błąd i na niego ślepy, aby proces mógł być uczciwy i rzetelny, ponadto sędzią powinien być ktoś kto naukę Kościoła dobrze zna i pragnie dobra Kościoła.

  52. Listwa said

    @ 42 Mordka Rosenzweig

    Gdyby szanowny Pan miał te swoje racja, to mielibyśmy wokół samych sedevakantystów, a jakoś nie mamy. Mamy nawet dużo więcej takich co uważają ze papieże są papieżami i nie widzą żadnych problemów, (także wad w nauczaniu), znacznie więcej jest ich od sedevakantystów. Raczej myli sie Pan, co do skuteczności sedevakantystów i sedevakantyzmu. To nauczanie i odstępstwo od doktryny katolickiej przekonuje o ewentualnej ocenie na ile papieże mają coś wspólnego z Kościołem Katolickim, a nie przekonywanie „tron jest pusty”, na czym sedevakatyści się skupiają.

    Do oceny, na ile Franciszek ma coś wspólnego z namiestnikiem Jezusa Chrystusa oraz na ile nastąpiło odstępstwo od Kościoła Katolickiego, nie jest potrzebny w żaden sposób sedevakantyzm i jego tezy.

  53. dr TS said

    Ad 50
    Może więcej krzyży… ale jak to mówią stal się w ogniu hartuje…
    Kamień? No może do budowania, staram się krzywdy nie wyrządzać.
    Może u mnie więcej z Jakuba niż Piotra??

    Dobrze się Was czyta, mniej komentuję, bo dużo do ogarnięcia 🙂
    Ale wkurza mnie zawsze jedno – podważanie ciągłości kapłaństwa…
    Może Gajowy mi wyjaśni, czy księża przechodząc z posoborowego KRK do Bractwa przyjmują jeszcze raz święcenia kapłańskie?

  54. Boydar said

    Ja to tylko jestem ciekaw, jakim to chytrym sposobem mycka wskoczyła papieżowi na głowę … „Każda hucpa winna być …

  55. dr TS said

    Zapewniam Boydar’a, że każda hucpa będzie kiedyś odkryta, tak jak obecnie jest zakryta.

    Natomiast dyskusje wszelkiego rodzaju, zawsze można rozwodnić argumentami ważności Sakramentów.
    Życzę miłych snów.
    Gute Nacht, Dobranoc itd.

  56. czesiu said

    Niestety „Lefebryzm” i „Sedewakantyzm” jest nie do pogodzenia w kwestii doktryny. Są wrzucani do jednego worka o nazwie „tradycjonaliści” ale to nie odzwierciedla rzeczywistości

    Chyba się nie pomyle jeśli napiszę że wg FSSPX papiez jest nieomylny tylko wtedy jak zacznie uroczyście wypowiedź od „a teraz przemawiam ex cathedra”.
    Tak przedstawiając kwestię nieomylnosci papieża FSSPX może usprawiedliwić każde niekatolickie nauczanie posoborowych panów papieży.
    Nie ma to za wiele wspólnego z nauczaniem katolickim.

    Sedewakantyzm nie opracował autorskiej interpretacji nieomylności papieża. U nich jest…tradycyjnie

    JAK NALEŻY ROZUMIEĆ NIEOMYLNOŚĆ PAPIEŻA W PRZEDMIOCIE WIARY I OBYCZAJÓW?

    P. Chciałbym teraz wiedzieć w sposób bardziej wyraźny, w jakich sprawach Papież jest nieomylny?

    O. Już o tym mówiłem: Papież jest nieomylny w rzeczach dotyczących wiary i obyczajów. Co się zawsze mówiło o nieomylności Kościoła w nauczaniu wiary i moralności, to właśnie odnosi się także do Papieża.

    P. Bardzo dobrze. Czy jednak przez te słowa: wiara i moralność, których znaczenie tak jest rozległe, nie naraża na zbytnie rozszerzenie pojęcia o Nieomylności Papieża i Kościoła i wysunięcie takowej poza zakres jej przynależny?

    O. Ta sama pomoc Ducha Świętego, która daje nieomylność Papieżowi, sprawia też i to, że nieomylność nie może wyjść ze swego zakresu, co byłoby największym z błędów. Jakaż by to była nieomylność, która by się myliła, rozstrzygając więcej spraw niż powinna! jakiż to byłby Doktor nieomylny, jeżeliby nie umiał rozróżnić spraw, podległych sobie od tych, które do niego nie należą, albo który wiedząc o tym, przywłaszczyłby sobie powagę nieomylności, której nie posiada!?

    Nauka Kościoła utrzymuje się zawsze w granicach wiary i moralności, nigdy przeto działanie nie może być w tym razie przeciwstawiane prawu.

    P. A więc zobaczmy jak Kościół i Papież pojmują i wykonywują tę świętą władzę w swym nauczaniu?

    O. Nauki Kościoła i Papieża obejmują to wszystko, co się odnosi do rzeczy, w które powinniśmy wierzyć, lub też spełniać, chcąc dojść do żywota wiecznego. Przede wszystkim więc obejmują artykuły wiary wyraźnie objawione, potem prawdy mniej lub więcej związane z wiarą i moralnością, a więc dotyczące zbawienia wiecznego. A zatem do władzy nauczania Kościoła, albo Papieża (co na jedno wychodzi) w czynie i prawie należy potępianie nie tylko rzeczywistych herezji, ale również wszelkich błędów, mniej, lub więcej dotyczących wiary i moralności. Wskutek tego należy tu: potępianie książek, zdań rzekomo uczonych, zasad wychowawczych i politycznych, które by się sprzeciwiały wierze i moralności; odrzucanie różnych sekt i stowarzyszeń wzbronionych i niemoralnych, a zatwierdzanie dobrych i pobożnych zgromadzeń religijnych, jakimi są zakony, sądzenie o prawdziwości cnót i kanonizowanie Świętych; przyjmowanie lub odrzucanie rozmaitych nauk, mających na względzie dobro powszechne, prawa albo karność Kościoła Chrystusowego. Wszystko to jest związane z wiarą i moralnością, podpada przeto pod Nieomylność Kościoła i Papieża.

    Pozwolenie Władzy Duchownej:

    Nr. 98.

    APPROBATUR.

    Varsaviae die 9 Januarii 1909 an.

    Judex surrogatus,

    Praelatus Metropolitanus

    Leopoldus Łyszkowski ( uległ herezji sedewakantyzmu:)

    http://www.ultramontes.pl/katechizm_o_nieomylnosci.htm

  57. Romank said

  58. MatkaPolka said

    No i co te tzw. Żydy zrobiły z Europą

    To żadna fantazja, jest to najprawdziwsza rzeczywistość współczesnej Europy. Jakieś 20 lat wcześniej nie moglibyśmy w żaden sposób wyobrazić sobie tego jak daleko zajdzie Europa w ewolucji swego „chrześcijaństwa”, które od czasu II Soboru Watykańskiego stało się chrześcijaństwem „z tego świata”, w dosłownym sensie tego wyrażenia. A dzisiaj nie jesteśmy nawet zaskoczeni nagłówkami najnowszych doniesień, w rodzaju: „Dwaj homoseksualni biskupi wzięli ślub”, „Kobieta-kapłanica w Londynie jest lesbijką”, itp..

    Dzisiaj obserwujemy, sądząc po wszystkim, ostateczny koniec europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji, z jednej strony degradacja państwa, które w świetle prawa prześladuje i dręczy chrześcijan, promuje i wywyższa zboczeńców wszelkich rodzajów i przyczynia się, sprzyjając otwarcie, masowej imigracji, z drugiej strony upadek Kościoła, który nie sprzeciwia się nowym prześladowaniom chrześcijan i nagonkom na nich, błogosławi sodomię i jest całkowicie bezsilny wobec masowej islamizacji Europy.

    Często można usłyszeć opinię, że „nic złego” się nie dzieje i „zasadniczo nic nowego” nie zachodzi ponieważ „tak było zawsze”. We wszystkich czasach społeczeństwo było przesiąknięte rozpustą i występnością a sodomia często uważana była za „normalne zjawisko”.
    Tak, było tak w społeczeństwach przedchrześcijańskich. W społeczeństwie chrześcijańskim rozpusta i występność nazywana była rozpustą i występnością a państwo i Kościół wespół, w zorganizowany sposób, walczyły z tą degeneracją. W społeczeństwie post-chrześcijańskim, w którym my wszyscy żyjemy, dokonała się całkowita zamiana ludzkich a nawet religijnych pojęć i koncepcji, zostały skrajnie rozmyte kryteria zła i dobra, grzechu i cnoty a Kościół w tym gnijącym i rozpadającym się społeczeństwie stał się, po prostu, jego gnijącą częścią.

    Obejrzysz takie filmiki, poczytasz wiadomości o kolejnych „biskupach-sodomitach” albo o walce „tolerancyjnej Europy” z chrześcijanami

    Ale takiej gnijąco-śmierdzącej Europy nie chcę u nas. Tam gdzie krzyżują Chrystusa tam nadchodzi śmierć w każdym sensie i aspekcie. Przecież osławiona tolerancja jest najbardziej wściekłym, agresywnym, pełnym zła antychrześcijaństwem, które niesie Europie śmierć. Tak więc w obecnych warunkach staruszka Europa długo już nie pociągnie. A szkoda…

    Była to piękna i inteligentna kobieta tyle tylko, że w wieku dojrzałym dostała bzika.

    Alieksandr Żuczkowskij


    Parszywa ohyda – admin

  59. Marucha said

    Re 56:
    Chyba się nie pomyle jeśli napiszę że wg FSSPX papiez jest nieomylny tylko wtedy jak zacznie uroczyście wypowiedź od „a teraz przemawiam ex cathedra”.
    Tak przedstawiając kwestię nieomylnosci papieża FSSPX może usprawiedliwić każde niekatolickie nauczanie posoborowych panów papieży.
    Nie ma to za wiele wspólnego z nauczaniem katolickim.

    Myli się Pan, i to bardzo.
    Nieomylność papieża nie jest zdefiniowana przez FSSPX, lecz tak właśnie była rozumiana przez Kościół przed II Soborem: papież jest nieomylny, gdy mówi ex cathedra i tylko w sprawach religii i moralności.
    Wszystkie inne jego wypowiedzi, acz mogą zawierać ważne nauki i mieć dla wiernych duże znaczenie – nie są obowiązujące.
    W przeciwnym razie takie „nauki”, jakie głosił np. JP II w związku z wejściem do Unii Europejskiej (a konkretnie – namawianie Polaków do przyłączenia się do tego lucyferiańskiego tworu) musiały by obowiązywać katolika, a ich ignorowanie było by przeszkodą w zbawieniu.

    Katolika nie obowiązuje aż tak wiele rzeczy, jak się powszechnie przypuszcza. Nie musi nawet wierzyć w cuda – oprócz jednego: Zmartwychwstania.

  60. Do Pana Listwy: Dziękuję serdecznie za Pańskie wyjaśnienia i doprecyzowania zawarte w kom. nr 51. Pańska argumentacja jest jak najbardziej logiczna i przekonywująca, teraz do końca „kumam”, o co Panu chodzi, jakkolwiek jak mój gust przedstawia Pan Franciszka w zbyt korzystnym świetle. No, ale jest to już tylko moje własne odczucie, czysto subiektywne.

  61. Listwa said

    @56 czesiu said
    2014-10-24 (piątek) at 00:09:31

    Pan Czesiu to przykład z życia wzięty jak ideologia sedevakantyzmu przy Kościele niby zatrzymuje.

    „Sedewakantyzm nie opracował autorskiej interpretacji nieomylności papieża. U nich jest…tradycyjnie” – czyli jak? tak jak uczy Kościół czy po swojemu? Po swojemu.

    Bo Kościół twierdzi : tylko w warunkach nauczania Ex Catedra mamy pewność pełni prawdy podawanego nauczania i tylko w zakresie wiary i moralności”. Sedevakantyści mówią : Nie, zawsze jest nieomylność i mantrują nie wolno przesiewać, wszystko trzeba przyjąć , Nie ma to za wiele wspólnego z nauczaniem katolickim itp.itd,

    Lefebryzm nie jest żadną doktryną polityczną ani religijną, jest to sformalizowana grupa kapłanów wraz z korzystającymi z ich posługi wiernymi, którzy pragną kultywować i kontynuować to co Kościół czynił przez wieki. Sedevakantysci to niesformalizowana grupa kapłanów i wiernych (mniej liczna), którzy pragną kultywować i kontynuować to co Kościół czynił przez wieki wraz z dołączoną ideologią o wakacie papieskim. A ideologią, bo dodatek o braku papieża staje się sednem ich życia i działalności, przy jednoczesnej pustce w zakresie wykazania i udowodnienia, ze sprawy maja się tak jak oni twierdzą.

    Nie można mówić o godzeniu odrębnych doktryn, gdyż takich nie ma, a zarazem obie grupy odwołują się do doktryny katolickiej.

    Szwankuje u nich właściwa interpretacja dokumentów Kościoła oraz jedność z papieżem i Kościołem.

    @60 Krytyczny komentator

    Odnośnie przedstawienia Franciszka w zbyt korzystnym świetle – łatwo jest się zapędzić i zacząć oskarżać bez późniejszej możliwości udowodnienia oskarżeń.

    Trzeba pamiętać, że soborowie nie wchodzi na teren doktrynalny, przy zarzutach o naruszenie doktryny zawsze potwierdzają jej słuszność i niezmienność, ich taktyka polega na poruszaniu się w obszarze duszpasterskim oraz na przemilczaniu wielu kwestii (nie można ich złapać na herezji) wraz z przeakcentowaniem innych punktów połączonych z niewielką zmianą znaczeń słów, stąd wrażenie totalnego błędu i nadużyć przy jednoczesnej nieuchwytności, efekt jaki uzyskują to stała presja na poprawne poglądy w celu ich wykoślawienia i brak zarzutów formalnych, które można byłoby udowodnić.

    Ale my nie możemy dać się „wpuścić w maliny” i sami tworzyć bez ustanku nowe i bezpodstawne zarzuty i tym się napędzać. Prędzej czy później nazbieralibyśmy przeciw sobie wiele materiałów do wyśmiania, a przez to obalenia mnóstwa słusznych postulatów. My musimy znaleźć skuteczne antidotum. Musimy zmuszać ich do prezentacji w pełni i jasno doktryny katolickiej, a nie ich wrażeń , ocen i zaleceń duszpasterskich. Od błędów w postępowaniu jest spowiedź, a od prawidłowego postępowania jest doktryna i nauka. A zaleceń duszpasterskich możemy słuchać tylko jeśli są mądre. Wątpliwe i mętne do słuchania się nie nadają.

    W konkretnym przypadku – gdy Francszek mówi że będzie jadł z prostytutkami i złodziejami przy jednym stole , należy zapytać i sprecyzowac , czy Franciszek uważa że bycie prostytutka lub złodziejem to grzech? Zapewne potwierdzi że tak.

  62. Marucha said

    Panie Listwa,
    Panu chyba trzeba nadać tytuł Gajówkowego Doktora Teologii.
    Nie żartuję.
    Pan świetnie tłumaczy.
    I zwraca uwagę na nieustanne – fałszywe – twierdzenia sedewakantystów, że wszystko, co Papież powie (włącznie z rajfurzeniem członkowstwa w Unii Europejsatej albo NWO) jest rzekomo nieomylne.

  63. Mordka Rosenzweig said

    re 52

    Szanowny pan Listwa,

    Ja pan Mordka pszeczytal u szanowny pan:

    „Do oceny, na ile Franciszek ma coś wspólnego z namiestnikiem Jezusa Chrystusa oraz na ile nastąpiło odstępstwo od Kościoła Katolickiego, nie jest potrzebny w żaden sposób sedevakantyzm i jego tezy.”

    Ja pan Mordka sie zgadza z tym stwierdzeniem bo to jest prawda.

    Ale jest jedno pytanie: Co dalej?

    Jak czlowieki widza, sze pan papiesz i jego kler odstepuje od Kosciol Katolicki i jawnie zapszeczaja nauki od pan Jezus Chrystus, to co dalej?

    Chodzic dalej do ten kosciul i ogladac modlitwa do pilka od siatkuwki albo do pan Budda albo zloty cielec?

    A mosze po prostu powinni wziac rozaniec i sie modlic w domu, bo ten kosciul to nie jest Kosciol Katolicki.

  64. pawel said

    ad 63.

    Piłka od siatkówki i złoty cielec nie należą do Magisterium. 😉

  65. Listwa said

    @ 62 Marucha

    Dziękuję za uznanie, przekazuję tylko co dowiedziałem się od innych.

    Trzeba starać się przykładać rękę do zwycięstwa prawdy i dobra, aby wszyscy myśleli właściwie i bez błędów, jest to warunek prawidłowych decyzji, teraz i na wieki. Kiedyś staniemy w obliczu Królowe Nieba i Ziemi, wielki to zaszczyt, gdy Ona nas rozpozna, a Jej Syn powie znam cię po imieniu. .
    Panu też należałoby nadać jakiś tytuł, może Pan Jo przeznaczy jakiś wydatek na prezent dla Pana za tyle lat pracy i tudu.

    @63 Mordka Rosenzweig

    Trzeba wlaśnie nauczyć się stawiać pytanie „co dalej?” w odpowiednim momencie i szukać na nie odpowiedzi.
    Trzeba nauczyć się poświęcać trud i wysiłek dla dobrych spraw, a ziarno wzejdzie.

    Kościół Katolicki zawsze pozostanie Kościołem Katolickim nawet jeśli w jego świątyniach postawią „pilka od siatkuwki albo do pan Budda albo zloty cielec”
    Jego nauka została przedstawiona, święci oddali za nią swą krew i ona nie przestanie obowiązywać, Kościół tętnić będzie nieustannie łaskami sakramentów. Dla ludu dobrego i godnego Pan Bóg zawsze wyśle swych kapłanów, trzeba ich tylko odszukać i ich we wszystkim wspomagać. Trzeba brać Różaniec podarowany przez przepiękną i litościwą Matkę Bożą i modlić się w domu. A przebierańców i wilków w owczej skórze mijać „kołem szerokim”.

    I trzeba pamiętać : zło zawsze obliczone jest bardzo dokładnie, co do czasu i co do siły, jest skończone i skończy się zawsze. Wynika to ze złożonej z samego siebie ofiary Bogu Ojcu przez Boga Syna.

  66. JO said

    ad.65.

    „Panu też należałoby nadać jakiś tytuł, może Pan Jo przeznaczy jakiś wydatek na prezent dla Pana za tyle lat pracy i tudu.” – Listwa

    …jak to rozumiec Panie Listwa ???

  67. Listwa said

    @ 66 Jo

    Tak po prostu, może powinniśmy w ramach działań dla wspólnego dobra (jak Pan to określa) przeznaczyć jakąś kwotę jako wyraz wdzięczności dla Gajowego za tyle lat pracy i trudu.

    Pan taki twórczy jest to zaraz coś wymyśli.

  68. Mordka Rosenzweig said

    re 65

    Szanowny pan Listwa,

    Ja pan Mordka jest w dusza zgoda z pana komentasz:

    „A przebierańców i wilków w owczej skórze mijać „kołem szerokim”.”

    Ja pan Mordka od dzisiaj zacznie omijac pszebieraniec pan Franek wraz z cala jego swita, bo chyba o to chodzi.

  69. JO said

    ad.67. Drogi Panie Listwa,

    Odczuwam w Pana wpisie nutke uszczypliwosci I nie wiem czemu ona jest skierowana w moim kierunku a moze rowniez w kierunku kogos innego. Nie rozumiem o co Panu chodzi. Zarowno Pan jak I Pan Gajowy I inni dzialacie nie dla ziemskich dobr w tym „Jo przeznaczonych kwot ” , sama sugestia jest b obrazliwa.

    Nie rozumiem tez w jakim celu Pan napisal : „Pan taki twórczy jest to zaraz coś wymyśli.”

    Pan znalazl droge do zadania bolu, Panie Listwa.

    JO

  70. Mordka Rosenzweig said

    re 68

    Ja pan Mordka chce jeszcze dodac, sze wracamy chyba do punktu wyjscia:

    „Ja pan Mordka od dzisiaj zacznie omijac pszebieraniec pan Franek wraz z cala jego swita, bo chyba o to chodzi.”

    Czyli jak omijamy pszebierancuw to sie stajemy sedevakantorowcy, nieprawdasz?

  71. Marucha said

    Re 69:
    Panie JO.jest mi bardzo niezręcznie się wtrącać ze względu na to, iż rozmowa dotyczy mojej osoby.
    Otóż autorytatywnie wyjaśniam Panu, że p. Listwa nie miał na myśli przeznaczenia jakiejś części uzbieranej kwoty na wynagrodzenie czy rekompensatę dla gajowego, gdyź wie, że było by to sprzeczne z zasadami, na jakich opiera się gajówka i jakie niejednokrotnie były na jej forum wyartykułowane.
    P. Listwa mógł mieć na myśli jedynie symboliczny dowód uznania, coś w rodzaju laurki albo medalu wypalonego w drewnie. Ale nawet coś takiego jest zbędne.

    PS Nie rozumiem, jak p. Listwa swoją w dobrej wierze poczynioną propozycją mógł zadać Panu ból.

  72. JO said

    ad.71. Blednie zrozumialem, ot I tyle. Zaznaczylem we wpisie moim, ze wpisu Pana Listwy nie rozumiem. Pan wyjasnil I przyjmuje takie wyjasnienie, choc nie od Pana Listwy.

    My piszac w Gajowce mamy „swoje czynnosci, decyzje… wiele emocji” a nikt po drugiej stronie Monitora z Gajowiczow, w tym Pan Panie Gajowy czy Pan Listwa nie moze wiedziec co dzieje sie w zyciu czytajacego tresc wpisu, a moze miec wplyw na Emocjonalne Jego Odebranie I bledne zrozumienie.

    Przepraszam za konfuzje obu Panow,

    JO

  73. Listwa said

    @ 69 JO said

    Nie było w moim wpisie żadnych nutek uszczypliwości. Pan jest twórczy i nie szukałem żadnej drogi do zadania bólu. A nie trzeba samemu sobie bólu wyszukiwać. I tak od razu się przejmować.

    Pan Gajowy właściwie odczytał moją intencję. Jest nią wyrażenie wdzięczności Panu Gajowemu za wieloletni, codzienny trud. Ale nie można oczywiście tego wykonać z zebranych kwot przeznaczonych na konkretny cel. To wpłacający określili cel na który chcą poświęcić owoc własnej pracy i ich wolę trzeba mocno szanować.

    @70 Mordka Rosenzweig said

    No raczej nieprawdaż. Jakimś nowym odkryciem w dziejach ludzkości jest, że sedevacantyzm był punktem wyjścia. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, a nie sedevakantyzm. Jeśli ktoś utracił urząd to trzeba mu oficjalnie udowodnić, „mijać kołem” przebierańców i wilków można bez takich dowodów. No, ale sprytne ujęcie tematu.

    Pan Jezus powiedział : „Owce rozpoznają swojego pasterza” i z tego daru trzeba korzystać. Dr. Krajski nazywa to „intuicja katolicka”

  74. Mordka Rosenzweig said

    re 73

    Szanowny pan Listwa:

    Sedavakanterostwo nigdy nie bylo punktem wyjscia tylko nastepstwem panuw pszebierancuw.

    Ruwniesz, ja pan Mordka uwasza, sze w tym jest pies pogszebany szeby owce rozpoznaly pan pastesz, bo jak nie rozpoznaja to co dalej?

    Wina owiec czy wina pan pastesz?

    Ja pan Mordka jusz nie bedzie dluszej dreczyl pan Listwa bo ma dla niego duszy szacunek.

  75. Listwa said

    @ 74 Mordka Rosenzweig

    Na pewno Pan nie dręczy, Pana pytania i stwierdzenia są bardzo trafne.

    „szeby owce rozpoznaly pan pastesz, bo jak nie rozpoznaja to co dalej?

    Wina owiec czy wina pan pastesz?”

    Wina owiec i wina pan pasterz przebieraniec, dobry pasterz czeka i zawsze przyjmie oraz gotowy jest ofiarować tylko rybę nigdy węża.

    Dalej to zadanie owiec, aby udać się do pasterza prawdziwego po chleb i rybę , a nie do pan pasterz fałszywy po węża i kwas.

    A ja mam dla Pana dużo podziwu.

  76. pawel said

    A przebierańców i wilków w owczej skórze mijać „kołem szerokim”.

    Ale kto to ma ocenić kto jest kim? Prawda? I czy dotyczy to także Papieża?

    Tak naprawdę to mówienie że Kościół nas potrzebuje jest chyba przejawem pychy. Bo tak naprawdę to my potrzebujemy Kościoła. Bo KK będzie trwał nawet jak tylko jeden wierny pozostanie?

  77. Jacek said

    ad Listwa #61

    Niestety nie wie Pan o czym Pan pisze. Lefebvrysci to grupa biskupow i kaplanow, ktorzy z roznych wzgledow (bo nie jest to gurpa jednollta, wprost przeciwnie) kontynuuje fikcje „uznawania” publicznych heretykow za „papiezy”. NIe ma to nic wspolnego z katolicyzmem, jest jego zaprzeczeniem i jedynie de facto uwiarygania tych heretykow i podwaza pojecie autorytetu papiestwa a wiec i kosciola katolickiego.

    To Pan nie wie, o czym pisze, i ponadto rzuca oszczerstwami.
    Nie Pan, ani żadni internauci, nie decydują, kto jest legalnym papieżem.
    Admin

  78. Jacek said

    ad JO #23

    „1.To Kosciol Orzeknie kiedy tacy jak Bondziorno juz nie sa na stanowisku Papieza
    2. Zaden pojedynczy Katolik nie moze kwestionowac , ze Bondziorno nie jest Pamiezem ze stanowiska, bo takiema I koniec.”

    Kto to jest ten „kosciol”, gdzie on jest? Czy Bergolio lub Kasper to tez ten „kosciol”, czy juz nie?

    Kazdy pojedynczy Katolik widzac publiczne heretyckie wypowiedzi i popstepowanie Bergolio (czy innego „hierarchy”) ma obowiazek przestac uznawac go nie tylko za papieza (hierarche) ale za katolika i publicznie odciac sie od jego herezji czy apostazji. Inaczej staje sie tej herezji lub apostazji wspolnikiem. Tak jak swiadek morderstwa zachwowujacy na ten temat milczenie staje sie wspolnikiem w morderstwie.

  79. JO said

    ad.78. Kosciol To Chrystus, to Swieci…..I w mikro ulamku to reszta wiernych Kosciola Walczacego.

    Pan za daleko siega , Jacku.

  80. pawel said

    ad 77.

    Panie Jacku. Tu już trochę było już ostatnio wałkowane:

    https://marucha.wordpress.com/2014/10/08/o-volpi-bezprawnie-suspendowal-szesciu-franciszkanow-niepokalanej/

  81. Marucha said

    Re 78:
    Pańskie – skądinąd uprawnione – oburzenie na papieża czyny i rozmowy, to jeszcze za mało, aby go strącać z urzędu.
    Kościół to nie miejsce na samowolki. To coś więcej, niż grzeszni ludzie, którzy go tworzą.
    Wierzę w obietnicę Chrystusa.

  82. pawel said

    cd. 80.

    I tu jeszcze:
    https://marucha.wordpress.com/2014/10/03/co-z-tym-papiezem/

    I w pewnie paru innych miejscach.

  83. przemądrzałe bydlę said

    @58
    U nas właśnie podobna parszywa ohyda będzie nadawana przez kanały państwowej tel-awizji. TVP będzie bezpłatnie emitowała na swoich kanałach spot Kampanii Przeciw Homofobii promujący związki sodomickie:
    http://alexjones.pl/pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/39573-tvp-nie-wycofa-si%C4%99-z-homopropagandy
    [w linku jest adres mejlowy, gdzie można wysyłać skargi do KRRiT; ustawa o tej instytucji mówi, że media państwowe mają respektować chrześcijański system wartości i umacniać rodzinę; co ciekawe, z artykułu wynika, że KPH jest wpisana do rejestru organizacji pożytku publicznego, z czego wynikają różne przywileje ze strony państwa]

Sorry, the comment form is closed at this time.