Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Skąd się wzięły rozwody? Historia prawa małżeńskiego.

Posted by Marucha w dniu 2014-10-25 (Sobota)

Luter pozbawił małżeństwo przymiotu sakramentu. Od tego momentu rozpoczęła się laicyzacja prawa małżeńskiego – mówi dla portalu PCh24.pl prof. dr hab. Andrzej Dziadzio z Katedry Powszechnej Historii Państwa i Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Panie Profesorze, jakie epokowe zmiany przyniosła w starożytności chrystianizacja instytucji małżeństwa?

Chrześcijaństwo unieważniło różnice cywilizacyjne między ludźmi. Uznało bowiem, że wszyscy, niezależnie od pochodzenia społecznego, etnicznego, narodowego czy wreszcie płci, są równi wobec Boga.

Nakaz równego traktowania kobiety i mężczyzny okazał się chyba najbardziej radykalnym hasłem chrześcijaństwa w tamtych czasach, poza oczywiście upodmiotowieniem niewolników. Chrześcijańska doktryna równości płci musiała z oczywistych względów rzutować na całkiem odmienne podejście do instytucji małżeństwa niż Rzymian czy ludów germańskich, których kultura prawna zakładała wprost całkowite podporządkowanie kobiety mężczyźnie.

Chrześcijaństwo postawiło przed małżonkami nowe wymagania: nierozerwalność związku małżeńskiego, obowiązek wzajemnej wierności i równość praw. Należy zatem przypomnieć, że w Rzymie zakazywano mężowi nawiązywania związków intymnych z kobietami własnego stanu społecznego. Ale już czynem moralnie nagannym nie było utrzymywanie kontaktów seksualnych z osobami niższych stanów.

W jaki jeszcze sposób Kościół stał na straży praw słabszej płci?

W pierwszej kolejności Kościół chronił kobiety orężem prawa kanonicznego, które zgodnie z etyką chrześcijańską opierało się na zasadzie równości praw. Kościół zatem uznał za konstytutywną przesłankę ważności małżeństwa wyłącznie zgodne i dobrowolne oświadczenie woli zawarcia małżeństwa przez oboje narzeczonych. O małżeństwie decydowała zatem wyłącznie sama wola nupturientów, a nie zgoda rodziny na małżeństwo. Kobieta zatem na równych prawach z mężczyzną decydowała o zawarciu małżeństwa.

Consensus facit nuptias, to jest „porozumienie narzeczonych czyni małżeństwo”, zasada ta stała się najważniejszą cechą kanonicznej koncepcji małżeństwa. Jednocześnie instytucja małżeństwa została przez Kościół katolicki podniesiona do rangi sakramentu udzielanego sobie przez samych nupturientów. W konsekwencji sakramentalnego charakteru małżeństwa drugą najważniejszą zmianą w podejściu chrześcijaństwa do małżeństwa był zakaz rozwodu praktykowanego tak u Rzymian, jak i u Germanów. Także zatem sprzeciw Kościoła wobec rozwodów był nastawiony na ochronę kobiet, bo prawo świeckie zezwalało na jednostronne rozerwanie małżeństwa wyłącznie przez męża.

Kiedy Europa przyswoiła sobie zasady kanonicznego prawa małżeńskiego?

Kościół musiał oczywiście przełamać przez długi czas opór władzy świeckiej przed wprowadzeniem kanonicznej koncepcji małżeństwa, włącznie z kościelną formą zawarcia ślubu. Wprawdzie uniwersalna monarchia Karola Wielkiego opierała się już wyraźnie na etyce chrześcijańskiej, a sam władca starał się wprowadzać w życie zakaz rozwodów, to jednak praktyka jeszcze przez długi czas pozostała odmienna.

Dopiero na soborze Laterańskim IV w 1215 roku udało się Kościołowi wprowadzić w życie zasady kanonicznego prawa małżeńskiego, to jest kościelną formę zawarcia małżeństwa w obecności proboszcza i dwóch świadków, konsensualną istotę małżeństwa i jego sakramentalny charakter oraz nierozerwalność małżeństwa w postaci zakazu rozwodu. Te przepisy prawa kanonicznego przyjęły się w całej chrześcijańskiej Europie i miały charakter powszechny, tzn. obowiązywały wszystkich niezależnie od przynależności stanowej, zarówno chłopa, jak i króla.

Kiedy z kolei w czasach nowożytnych pojawiły się tendencje do traktowania małżeństwa jedynie jako kontraktu cywilnego? W jakich państwach europejskich przyjęły się te koncepcje najwcześniej?

Prawo kanoniczne regulowało niepodzielnie instytucję małżeństwa, włącznie z jurysdykcją sądów kościelnych w sprawach małżeńskich, do czasów reformacji w XVI wieku, którą, jak wiemy, zapoczątkowało wystąpienia Marcina Lutra w 1517 roku. To właśnie ten reformator religijny w opublikowanej książce „O sprawach małżeńskich” uznał małżeństwo za zwykłą umowę prawa cywilnego, która powinna podlegać regulacji ustawodawstwa świeckiego. Jednocześnie Luter pozbawił małżeństwo przymiotu sakramentu.

Konsekwencją tak przyjętego stanowiska w sprawach małżeńskich było równoczesne dopuszczenie możliwości rozwiązania małżeństwa przez rozwód. Wprawdzie Luter z czasem przyznał, że małżeństwo jest instytucją boską i domagał się współudziału władz religijnych w obrzędzie ślubu, to jednak luterańska koncepcja małżeństwa dawała władzy państwowej doktrynalne uzasadnienie do szerszej ingerencji w sprawy małżeńskie, skoro małżeństwo uznane zostało za umowę cywilną.

Ówczesne tendencje laicyzacji prawa małżeńskiego najwcześniej zatem pojawiły się w państwach z dominującą pozycją wyznań reformowanych, jak np. w Holandii, w której w 1580 roku wprowadzono fakultatywną formę ślubu cywilnego i zezwolono na rozwody.

Sekularyzację prawa małżeńskiego w państwach o katolickiej strukturze religijnej powstrzymały wprawdzie uchwały soboru trydenckiego, ale i w tych państwach już w XVI wieku pojawiły się pierwsze zwiastuny tendencji laicyzacyjnych.

Zaskoczeniem dla wielu Czytelników będzie zapewne fakt, że pierwszym państwem, które uznało w swym ustawodawstwie, że małżeństwo jest wyłącznie kontraktem cywilnym, a nie sakramentem, była katolicka Austria. Stało to w czasach panowania cesarza Józefa II, który przejęty ideałami oświeceniowymi podjął próbę, po części skuteczną, ograniczenia niekwestionowanych do tej pory praw Kościoła. Jednym z nich był wpływ na kształt obowiązującego prawa małżeńskiego.

Patent Józefa II z 1783 roku, będący faktycznie pierwszą państwową ustawą małżeńską, przyjmując laicką koncepcję małżeństwa, nie wprowadził jednak ślubów cywilnych. Odebrał jednak całkowicie Kościołowi jurysdykcję w sprawach małżeńskich. Wprowadził mieszany system prawa małżeńskiego osobowego, charakteryzujący się tym, że zachowano kościelną formę zawarcia małżeństwa i małżeństwo podlegało przepisom religijnym wyznania, do którego należeli nupturienci, a rozwód był orzekany przez sąd państwowy tylko w przypadku osób, których wyznanie nań zezwalało. Katolicy zatem rozwodu uzyskać nie mogli.

Największy bodaj przełom w tej dziedzinie przyniosła rewolucja francuska oraz podboje Napoleona. Jakie rewolucyjne zmiany w dziedzinie prawa małżeńskiego osobowego roznieśli na bagnetach napoleońscy żołnierze?

Rzeczywiście, pełna laicyzacja prawa małżeńskiego nastąpiła w czasach rewolucji francuskiej, której ustawodawstwo wprowadziło obowiązkowe śluby cywilne, zawierane przed urzędnikiem stanu cywilnego i prawo do rozwodu dla każdego, bez względu na wyznanie. Daleko posunięty liberalizm tego ustawodawstwa wyrażał się w tym, że rozwodu udzielali urzędnicy stanu cywilnego, a więc dokonywano tej czynności w trybie administracyjnym, a nie sądowym. Postępowanie sądowe w sprawie o rozwód wprowadził dopiero kodeks cywilny Napoleona z 1804 roku, który utrzymał w pełni laicki system osobowego prawa małżeńskiego, przyjęty w pierwszej fazie rewolucji. Sukcesy militarne Napoleona doprowadziły do tego, że laickie prawo małżeńskie wprowadzone zostało w państwach niemieckich na lewym brzegu Renu.

Przez długi czas napoleońskie ustawodawstwo w dziedzinie prawa małżeńskiego obowiązywało na terenie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Jak Polacy – z natury przywiązani do wiary katolickiej – zareagowali na tak bardzo liberalne podówczas prawo?

Oczywiście tak jak w przypadku krajów niemieckich także w Księstwie Warszawskim Napoleon Bonaparte przeforsował, że prawem cywilnym Księstwa będzie jego kodeks cywilny w pełnym kształcie, włącznie z laickim prawem małżeńskim.

Dla polskiego katolickiego społeczeństwa regulacje napoleońskie miały znamiona rewolucji. I nic dziwnego, że zaraz po upadku Księstwa w Królestwie Polskim przystąpiono do zmiany kodeksu cywilnego w tej jego części, która niezgodna była z dawną polską tradycją. Dotyczyło to w pierwszej kolejności prawa małżeńskiego. W 1825 roku w miejsce laickiego systemu wprowadzono na wzór austriacki model mieszany.

Okazało się jednak, że liberalny i egalitarny charakter przepisów kodeksu cywilnego Napoleona w znacznej mierze trafiał w zapotrzebowania polskiego ziemiaństwa, które szybko przyswoiło sobie reguły gospodarki wolnorynkowej i nie chciało powrotu pruskiego fiskalizmu gospodarczego. Z tego też powodu kodeks Napoleona w polskiej XIX–wiecznej tradycji oceniany będzie pozytywnie. Wielu znalazł on obrońców jeszcze za rządów Napoleona, by wspomnieć ówczesnego ministra sprawiedliwości Feliksa Łubieńskiego, który z gorliwością neofity wprowadzał nowe ustawodawstwo.

A jaka była reakcja ówczesnej polskiej hierarchii kościelnej?

Otóż proces wprowadzania laickiego systemu prawa małżeńskiego w Księstwie Warszawskim miał jedną słabą stronę. Funkcję urzędników stanu cywilnego powierzono duchownym katolickim. Narzucono im zatem obowiązki, które sprzeczne były z ich wiarą i sumieniem. Księża bowiem zobligowani byli do ogłaszania cywilnych rozwodów i zapowiedzi przedślubnych osób wcześniej rozwiedzionych przez sądy cywilne.

Opór katolickiego kleru wobec nowego ustawodawstwa był zatem niezwykle silny. Doprowadził on do tego, że już w 1809 roku zwolniono ich z tego obowiązku. Hierarchię kościelną niepokoiły doniesienia, że urzędy gminne upowszechniały stanowisko, że po świeckiej ceremonii ślubnej nie był potrzebny żaden akt religijny. Z kolei do sądów kościelnych kierowano pytania, czy na podstawie wyroku orzekającego rozwód cywilny będzie można uzyskać rozwód od sądu kościelnego.

Hierarchowie wymusili więc na ministrze sprawiedliwości, by zobowiązał sądy do tego, aby w wydawanych wyrokach rozwodowych umieszczały wzmiankę, że orzeczenia te nie były wiążące dla władz kościelnych. Obawy hierarchii kościelnej o to, że laickie ustawodawstwo weźmie górę nad religijnym wymiarem małżeństwa okazały się ostatecznie bezpodstawne, gdyż orzeczono wówczas zaledwie kilka rozwodów, a w kilkunastu dosłownie przypadkach doszło do zawarcia związku małżeńskiego bez dopełnienia religijnego obrzędu.

Jak Pan Profesor już zauważył, dynastia habsburska słynęła przez wieki jako arcykatolicka. W jaki sposób w prawodawstwie monarchii austriackiej przyjęły się dziewiętnastowieczne nowości w prawie małżeńskim?

Cesarz Franciszek Józef I był bez wątpienia wiernym synem Kościoła katolickiego, który w okresie trwającego 68 lat panowania zapobiegł całkowitemu zlaicyzowaniu prawa małżeńskiego do tego stopnia, że mieszany system utrzymał się w Austrii aż do 1938 roku, czyli do jej aneksji przez III Rzeszę hitlerowską. Co nie znaczy, że tendencje sekularyzacji prawa cesarską Austrię ominęły całkowicie. Prawo do zawarcia ślubu cywilnego przyznano od 1870 roku osobom bezwyznaniowym, które także mogły uzyskać rozwód orzeczony przez sąd cywilny. Państwo prowadziło świeckie akty stanu cywilnego dla tych osób.

Katolik mógł uzyskać ślub cywilny w zasadzie tylko w sytuacji, gdy pragnąc zawrzeć małżeństwo z osobą innego wyznania chrześcijańskiego spotkał się z odmową udzielenia ślubu przez proboszcza, który domagał się, by niekatolicka strona umowy małżeńskiej złożyła oświadczenie, że dzieci będą wychowywane w religii katolickiej. Żądanie tego rodzaju było bowiem niezgodne z prawem państwowym i w takiej sytuacji władze administracyjne mogły wyrazić zgodę na ślub cywilny, który jednak był wpisywany do księgi małżeństw prowadzonej przez proboszcza, co prowadziło także na tym tle do sporów między państwem a Kościołem. Należy bowiem zaznaczyć, że przez pewien czas niektórzy biskupi austriaccy, o dziwo nie galicyjscy, bojkotowali nowe ustawodawstwa.

Jaki model małżeństwa panował w II Rzeczypospolitej? Czy polska hierarchia katolicka zaakceptowała ten stan rzeczy czy też próbowała wpłynąć na przeniknięcie norm z prawa kanonicznego do prawa cywilnego?

Po odzyskaniu niepodległości przez Polaków w 1918 roku odziedziczyli oni ustawodawstwo państw zaborczych, co w efekcie doprowadziło do daleko posuniętej mozaiki prawnej, szczególnie widocznej w prawie małżeńskim. Obowiązywały bowiem równocześnie aż cztery systemy osobowego prawa małżeńskiego: laicki (były zabór pruski), mieszany (były zabór austriacki), wyznaniowy (były zabór rosyjski) i fakultatywnego małżeństwa cywilnego na Spiszu i Orawie.

Ten partykularyzm prawny miała usunąć Komisja Kodyfikacyjna, której zadaniem stało się przygotowanie unifikacji prawa. Komisja starała się w swych pracach nawiązać do nowoczesnych i postępowych tendencji w europejskim prawoznawstwie. Przygotowała zatem projekt prawa małżeńskiego osobowego, który opierał się na systemie laickim, bo ten uznano za wiodący w ówczesnej Europie.

Tak zwany projekt Lutostańskiego z 1929 roku, przypominający dzisiejsze polskie uregulowania małżeństwa konkordatowego, nie znalazł jednak akceptacji hierarchii kościelnej, gdyż przewidywał rozwody. Chociaż ujmował on prawo rozwodowe w sposób dość restrykcyjny, to i tak nie przeszkodziło to w prowadzeniu ostrej kampanii przeciwko nowemu prawu przez duchowieństwo katolickie. Z uwagi na to, że sanacji zależało na poparciu Kościoła w sytuacji ostrego sporu politycznego z opozycją parlamentarną, rząd uległ naciskom i odstąpił od poparcia projektu Komisji Kodyfikacyjnej.

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski
http://www.pch24.pl

Komentarzy 8 to “Skąd się wzięły rozwody? Historia prawa małżeńskiego.”

  1. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka jest obuszony na pan Gajowy za takie niegodne publikacje! Po co to?

    „Chrześcijaństwo postawiło przed małżonkami nowe wymagania: nierozerwalność związku małżeńskiego, obowiązek wzajemnej wierności i równość praw.”

    Mosze sie stac, sze moje Salcie to pszeczyta i wtedy co?

    A jak moje Salcie sie nawruci na ta dziwna religia to pan Mordka bedzie mial bardzo duszy zal do pan Gajowy.

  2. przemądrzałe bydlę said

    Dostępna jest online broszura ks. Trzeciaka z 1932 roku „Żyd jako obrońca ślubów cywilnych i rozwodów dla katolików”:
    http://3obieg.pl/zyd-jako-obronca-slubow-cywilnych-i-rozwodow-dla-katolikow

  3. przemądrzałe bydlę said

    A to materiał opiniotwórczy jednej z tel-awizji:

  4. Boydar said

    To żaden problem, Panie Mordka Najuszanowniejszy; wypadało będzie Panu Mordce nawrócić się także. W jedności z ta dziwna religia jest raźniej i cieplej. Choć nie tak ciepło jak „tam niżej”, no ale to tym bardziej nie jest problem; raczej jego rozwiązanie.

  5. W latach 30-tych w Polsce w Kościele Katolickim zmieniona została treść przysięgi małżeńskiej. Wcześniej żona przysięgała mężowi posłuszeństwo. Zostało to wykreślone.

    Od tamtej pory, po dziś dzień, babska histeria niejedno małżeństwo rozłożyła.

    Myślenie racjonalne mężczyzny zostało zrównane w prawach z myśleniem emocjonalnym kobiety. – Tego chcecie?

  6. Mordka Rosenzweig said

    re 4

    Szanowny pan Boydar,

    Jak to nie jest szaden problem?

    Czy szanowny pan zada od pan Mordka aby go wyszucili z jego gmina?

    Pszeciesz wtedy nawet wielki pszyjaciel pan Mordka, pan rabin Skurka, ktury jest ruwniesz wielki pszyjaciel i nauczyciel dla pan papiesz Franek nie bedzie sie odzywal do pan Mordka.

    Pszeciesz obecnie pan Mordka mosze dawac pan Franek dobre rady na temat nowe relikwie na oltarz w kosciele dla gojuw, albo pisac pszemuwienia dla pan Franek na temat panuw pederastuw, sze to wspaniale czlowieki.
    A jak straci te kontakty to pan Franek bedzie zagubiony i mosze nawet powiedziec pszez dusza pomylka, sze istnieje Pan Bóg.

    Ja pan Mordka nawet nie chce o tym myslec, bo to jest straszne.

  7. Boydar said

    Kochany Panie Mordka, przysięgam Panu na wszystkie świętości, że jeśli z tego powodu wyrzucą Pana z Pańskiej gminy, to Pan Mordka zrobi tym samym najlepszy geszeft Swojego życia. Proszę tylko o zachowanie mojej rady w dyskrecji, bo to jest specjalna oferta tylko dla wybranych. A Franciszkiem proszę się za bardzo nie przejmować; on wbrew zaleceniom niezależnych ekspertów zainwestował wszystko w cudze i w dodatku fałszywe od początku do końca przedsięwzięcie. Ja nie wiem po co on tak zrobił, bo w tym biznesie słupy zawsze służyły wyłącznie do odstrzału.

  8. Filo said

    Mam nadzieje, ze tym razem nie „rozwodnie niczyjego problemu” jesli znowu mi sie wypsnie wspomnienie o sakramencie malzenskim. A tak sobie i innym przyrzekalem, ze juz tego na gajowce nie zrobie:

    Pismo Swiete
    Ewangelia wedlug sw. Mateusza:
    19
    1-9.
    Nierozerwalnosc malzenstwa:
    Gdy Jezus ukonczyl wszystkie te mowy, przeniosl sie z Galilei do ziemi judzkiej idac przez Zajordanie. Za nim szla wielka rzesza ludu; on zas uzdrowil ich na tym miejscu.
    Wtedy przystapili do niego FARYZEUSZE (podkreslenie moje) i chcac go wprawic w zaklopotanie zapytali go:
    ” Czy wolno mezczyznie rozwiesc sie ze swoja zona dla jakiejkolwiek przyczyny?”
    A On odpowiedzial im:
    Czy nie czytaliscie , ze Stworca na poczatku stworzyl mezczyzne i niewiaste i ze powiedzial: ‚Dlatego opusci mezczyzna ojca i matke i zlaczy sie z zona swoja, i ci dwoje beda jednym cialem (rozdz.2,24) Tym sposobem nie ma juz dwojga , lecz sa jednym cialem. Niechaj wiec czlowiek nie rozlacza tego, co Bog zlaczyl.
    … A ja wam powiadam : Ktoby sie rozwiodl z zona swoja , nawet wypadku nierzadu i pojalby inna, dopuszcza sie cudzolostwa ‚…

    10
    Na to rzekli mu uczniowie jego: ‚Jezeli tak sie ma sprawa miedzy mezczyzna a niewiasta , to lepiej sie nie zenic’

    Lecz on odrzekl im: Nie wszyscy to pojmuja , lecz jedynie ci, ktorym jest dane. Sa bowiem ludzie, ktorzy od urodzenia nie zdolni sa do malzenstwa i sa i tacy, ktorych ludzie niezdolnymi uczynili; a sa i tacy, ktorzy ze wzgledu na krolestwo niebieskie wyrzekaja sie malzenstwa. Kto to pojac moze, niechaj pojmuje”

    Nie bede tego roznym panom wykladac z polskiego na nasze; ale jesli juz ktos sie z nierzadnica ozenil to … niech spi z kim sobie poscielil.

    Osobiscie, ja wole raczej wracac ‚do zrodla’. Bo gdybym sie przejmowal tym co rozne monarchy, Luterany i inne reformatory nauk Chrystusowych sobie wykombinowaly przez wieki, to juz bym chyba sie z 15 razy ozenil i rozwiodl po cywilu i po koscielnemu – a na dodatek z ta sama moja zona i za kazdym razem w Holywood albo Las Vegas..

Sorry, the comment form is closed at this time.