Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Mg-42 o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Marek Rogalski o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Kura domowa o Wolne tematy (67 – …
    Piotr B. o Operacja na Ukrainie a globaln…
    Yagiel o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Rozliczanie piłsudczyków

Posted by Marucha w dniu 2014-10-27 (Poniedziałek)

Rząd gen. Sikorskiego chciał postawić Rydza-Śmigłego przed sądem

Upadek sanacyjnego reżimu w pierwszych dniach września 1939 r. był nie mniej dramatyczny niż klęska militarna polskiego wojska. Po ewakuacji i internowaniu dotychczasowych władz w Rumunii rządy objęli ludzie z dawnej opozycji z gen. Władysławem Sikorskim na czele. Wraz z nimi nadszedł czas porachunków i rozliczeń.

Szybkość, z jaką niemieckie jednostki zbliżały się do Warszawy, zaskoczyła nawet największych pesymistów w polskim rządzie. Konieczność ewakuacji podnoszono już pierwszego dnia wojny, jednak ostateczną decyzję podjęto dopiero 5 września. Tego dnia najwyższe władze państwowe z prezydentem i premierem na czele opuściły stolicę, licząc na schronienie w twierdzy brzeskiej.

Towarzyszył im wódz naczelny, co w ewakuowanym korpusie dyplomatycznym odebrano z mieszanymi uczuciami.
Wszelkie nadzieje na przełamanie niemieckiego naporu pierzchły rankiem 17 września. Wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczypospolitej czyniło jakikolwiek opór pozbawionym większego sensu. Korzystając ze swoich uprawnień, wódz naczelny Edward Rydz-Śmigły nakazał więc wycofanie wojska do Rumunii i na Węgry, by tam oczekiwać na dalsze rozkazy. Sam, wraz z prezydentem Ignacym Mościckim i rządem, przekroczył rumuńską granicę 17 września późnym wieczorem.

Rozkład elit

„To nie koniec Polski, ale koniec pewnej koncepcji i pewnej Polski. Niemniej przeto chwila jest tragiczna. Zachowanie się rządu haniebne” – tak gen. Władysław Sikorski skomentował ewakuację prezydenta i rządu z premierem Felicjanem Sławojem Składkowskim do Rumunii. Dla Sikorskiego, a także dla wielu osób, zarówno wojskowych, jak i cywilów, ucieczka wodza naczelnego oraz najwyższych władz państwowych potwierdzała rozkład sanacyjnych elit.

Jako osoba niechętna sanacji Sikorski pozostawał poza wojskiem od 1928 r. Nie zmienił tego nawet wybuch wojny. Pomimo natłoku zajęć Rydz-Śmigły znalazł czas, aby się upewnić, że generał nie otrzyma przydziału do żadnej jednostki. W Rumunii Sikorski kilkakrotnie starał się spotkać z wodzem naczelnym, jednak bez powodzenia. Kiedy Rydz-Śmigły zgodził się w końcu na rozmowę w cztery oczy, Sikorski był już w drodze do Francji.

Z Paryżem zawsze utrzymywał dobre stosunki. Także w ówczesnym gabinecie Édouarda Daladiera znalazł wielu przyjaciół. Miał nadzieję, że dzięki ich wstawiennictwu uzyska wpływ na kształt odradzającego się Wojska Polskiego we Francji. „Poinformuję rząd [francuski] o stanie faktycznym z wnioskiem o niedopuszczenie tej kliki rządowej. Nie uzna tej kliki wojsko formowane we Francji”, zapisał Sikorski w swoim notatniku przed wyjazdem. Jego zdaniem należało dążyć do jak najszybszego utworzenia rządu „przy poparciu wszystkich stronnictw, nie wyłączając ugrupowania rządowych”. Nie wiedział jeszcze, że wkrótce to zadanie spadnie na jego barki.

Powrót z niebytu Sikorski zawdzięczał Rumunii i Francji. Ta pierwsza, pod naciskiem niemieckim, internowała polskie władze. Sanacyjna elita – Mościcki, Sławoj Składkowski, Rydz-Śmigły czy Beck – znalazła się w areszcie domowym. Możliwe, że żądania ambasadora III Rzeszy spełzłyby na niczym, gdyby nie ich dyskretne wsparcie przez Francję. Paryż nigdy nie krył niechęci do sanacyjnych przywódców. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, dopomógł przewrotowi politycznemu. Sikorski bez problemu opuścił Rumunię i już 30 września we francuskiej stolicy przyjął nominację na premiera.

Zgodnie z konstytucją kwietniową obowiązki szefa rządu sprowadzały się do administrowania krajem. Korzystając jednak z francuskiego poparcia, Sikorski wymusił na prezydencie Władysławie Raczkiewiczu podzielenie się władzą. „W ramach konstytucji kwietniowej postanowiłem te jej przepisy, które uprawniają mnie do samodzielnego działania, wykonywać w ścisłym porozumieniu z prezesem Rady Ministrów”, ogłosił prezydent 30 września. Na początku grudnia Sikorski przejął po Rydzu-Śmigłym obowiązki wodza naczelnego. Tym samym skupił w swoim ręku władzę porównywalną tylko do władzy Józefa Piłsudskiego na początku polskiej państwowości.

Sikorski i Piłsudski nigdy nie pałali do siebie sympatią. Sikorski trafił do armii austro-węgierskiej niedługo po tym, jak Pierwsza Kompania Kadrowa wkroczyła do Kielc. Może gdyby nie to „spóźnienie”, stałby się jednym z najwierniejszych uczniów Piłsudskiego? Wszak talentami wojskowym i politycznym przewyższał Kazimierza Sosnkowskiego czy Walerego Sławka. Patrząc na ich późniejsze kariery, można się zastanawiać, jak potoczyłaby się przyszłość Sikorskiego. Jemu jednak bliżej było do tych, którzy w działaniach samozwańczego komendanta widzieli więcej szkód niż pożytku dla sprawy polskiej.

Piłsudski i Sikorski spotkali się dopiero w 1916 r., i to od razu po przeciwnych stronach barykady. Komendant wzywał do bojkotu wojska austro-węgierskiego aż do czasu większych ustępstw na rzecz Polski. Sikorski odwrotnie. Sądził, że im więcej Polaków służyło w cesarsko-królewskiej armii, tym silniejsza stawała się pozycja Polski w Wiedniu. Spór musiał być na tyle zacięty, że zaważył na dalszej współpracy obu wojskowych. Krótkotrwałe zawieszenie broni nastąpiło dopiero w grudniu 1922 r., kiedy z inicjatywy Piłsudskiego Sikorski został premierem. Jednak po zaledwie sześciu miesiącach nastąpiła dymisja rządu i wszystko wróciło do normy. Czary goryczy dopełniło odsunięcie Sikorskiego od armii w 1928 r.

Komisja Hallera

Sikorski mógł mieć pretensje do piłsudczyków. Nie tylko zahamowali jego karierę wojskową i polityczną, ale też – co musiało najbardziej zaboleć – zlekceważyli jego rady. W 1934 r. generał wydał książkę „Przyszła wojna. Jej możliwości i charakter oraz związane z nim zagadnienia obrony kraju”. Pod tym przydługim tytułem krył się niemalże proroczy opis blitzkriegu, w którym Sikorski trafnie przewidział zarówno skalę konfliktu, jak i rolę nowoczesnego uzbrojenia. Książkę czytaną z zaciekawieniem w Anglii i we Francji w Polsce zbagatelizowano.

Utworzony we wrześniu 1939 r. rząd został zdominowany przez zagorzałych przeciwników sanacji. Na swojego pierwszego zastępcę Sikorski wybrał Stanisława Strońskiego, narodowca, szczerze nieznoszącego Piłsudskiego i jego popleczników. Porachunki z sanacją miał także Marian Kukiel, jeden z najbliższych doradców nowego premiera. Z Sikorskim łączyła go nie tylko przyjaźń, ale także wspólne doświadczenia. Niegdysiejszy szef Biura Historycznego Sztabu Generalnego po zamachu majowym został przeniesiony w stan spoczynku. Po hitlerowskiej napaści bezskutecznie próbował dostać przydział w armii.

Sikorski od początku definiował swoje rządy jako przeciwieństwo sanacji. W broszurze „Służba Polsce” wydanej jesienią 1939 r. pisał: „Kraj cały ze słusznym żalem i potępieniem odnosi się do grupy osób, która ująwszy rząd nad nim, sprawowała go bez kontroli, stawiając się poza opinią, a nawet i ponad nią. (…) Kraj nie chce mieć nic wspólnego z tak zwaną »sanacją«”.

Nic dziwnego, że jednym z pierwszych zadań rządu „Wojny i Jedności” było rozliczenie się z poprzednikami. Z inspiracji premiera 10 października 1939 r. uchwalono dekret o „udzieleniu pełnej rehabilitacji i amnestii byłym więźniom brzeskim” w celu „zatarcia rozterek przeszłości i dokonania całkowitego zjednoczenia narodowego”. Tego samego dnia powołano też komisję do zbierania i oceny dokumentów „odnoszących się do przebiegu ostatnich zdarzeń w Polsce i ustalenia ich przyczyn”. Na jej czele stanął gen. Józef Haller, legendarny dowódca Błękitnej Armii, przeniesiony w stan spoczynku po krytyce przewrotu majowego. Obok generała w pracach komisji brali udział Stroński oraz gen. Aleksander Ładoś i płk Izydor Modelski. Dwóch ostatnich łączyła wierność stronie rządowej, gdy zaczął się przewrót majowy, co złamało ich kariery wojskowe.

Komisja Hallera miała nie tyle dowieść winy Rydza-Śmigłego, Becka i innych, ile zdezawuować samą ideologię sanacyjną. Dlatego zaczęła obrady od wezwania „wszystkich Polaków” do przedstawiania własnych „spostrzeżeń wraz z rzeczowymi dowodami”. Apel komisji powtarzały rządowe media, tłumacząc, że „tylko łajdak i łotr ze zbrukanym sumieniem uchylać się może od tego obowiązku!”.

Liczba chętnych do zeznawania przed komisją Hallera przekroczyła wszelkie oczekiwania. Najliczniejszą grupę zeznających tworzyli byli urzędnicy państwowi, klepiący biedę po przybyciu do francuskiej stolicy. Łudzili się, że dzięki samokrytyce znajdą zatrudnienie w rozrastającym się aparacie emigracyjnego rządu. Obiecywana posada w biurze niejednego skusiła do „szczerych zeznań i szczegółowych sprawozdań”, jak relacjonowała ówczesna prasa. Jeszcze inni krytykowali sanację z powodu prostego koniunkturalizmu. W ten sposób wielu zagorzałych piewców reżimu sanacyjnego stało się jego nieprzejednanymi wrogami.

Pomimo przesłuchań kolejnych świadków prace komisji nie posuwały się. Oczekiwany akt oskarżenia sanacyjnej elity nadal nie powstawał. Na coraz bardziej natarczywe ponaglenia prasy Haller odpowiadał, podkreślając konieczność zgromadzenia większej liczby dowodów i zeznań. W końcu orzekł, że z powodu braku odpowiednich uregulowań prawnych „w istniejących warunkach nie da się zrobić procesu przed Trybunałem Stanu”. W odpowiedzi wysunięto projekt kolejnej komisji. Tym razem byłaby ona wyposażona w „prawa sędziego śledczego i prokuratora”. Pomysłodawcy przewidywali także, że po udowodnieniu win komisja otrzyma prawo pozbawienia winnych klęski obywatelstwa polskiego.

Patowa sytuacja

Niektórzy uznali jednak, że czas komisji się skończył i należy sięgnąć po nowe środki. Na posiedzeniu rządu 2 stycznia 1940 r. Jan Stańczyk, PPS-owski minister pracy i opieki społecznej, zaproponował, aby postawić przed sądem wojskowym marszałka Rydza-Śmigłego za zaniedbania w służbie, „których następstwem było nieprzygotowanie armii do obrony kraju”. Obok niego na ławie oskarżonych Stańczyk widział m.in. Sławoja Składkowskiego i ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Podobne żądania wysuwali także pozostali bliscy współpracownicy Sikorskiego: Karol Popiel, Izydor Modelski i Stanisław Kot.

Na te propozycje Sikorski odpowiedział negatywnie. Podejmując taką decyzję, brał pod uwagę brak odpowiednich uregulowań prawnych, które dawałyby możliwość powołania Trybunału Stanu lub innego ciała mogącego osądzić członków sanacyjnego rządu. Dodatkowo przypominał, że zbytnie atakowanie poprzedników może „do pewnego stopnia ułatwić aliantom zrzucenie z siebie odpowiedzialności za losy Polski i pomniejszyć nasze wkłady w tę wojnę”. Czym innym było bowiem krytykowanie sanacji za nieumiejętne przygotowanie się do niemieckiego ataku, a czym innym oskarżanie jej polityków o całe zło II wojny światowej.

Szukając wyjścia z patowej sytuacji, Sikorski polecił zajęcie się sprawą Radzie Narodowej, quasi-parlamentowi na emigracji. Przy okazji nakazał skonfiskować wydanie „Robotnika”, w którym wydrukowano wniosek Stańczyka. Wkrótce po tym premier zaproponował, aby wszystkie sprawy związane z rozliczeniem sanacji podejmowane na forum czy to rządu, czy Rady Narodowej miały klauzulę największej poufności. Nie chciał, aby wewnętrzne sprzeczki polityków przedostały się do opinii publicznej, a co gorsza do zachodnich aliantów.

Pomimo nakazu zachowania tajemnicy przecieki o szykowanym oskarżeniu przeciwko piłsudczykom szybko przedostały się do prasy. Jedną z ofiar medialnej nagonki został bohaterski prezydent Warszawy Stefan Starzyński. „Nie chcemy Starzyńskiego! Trzymajmy się z daleka od osób złączonych choćby luźno ze sprawcami klęski!”, krzyczał spiker Polskiego Radia. Fali krytyki poddał się także Antoni Słonimski. Na łamach „Wiadomości Polskich” poeta układał wątpliwej wartości strofy w stylu: „A nam potrzebny las, który śpiewa, szumiący bór, konar prawdziwy twardego drzewa i mocny sznur!”.

Tam, gdzie rząd miał wpływy, starano się zacierać ślady poprzedników. Zdając sobie sprawę z popularności, jaką nadal cieszył się w polskim społeczeństwie Piłsudski, Sikorski po prostu o nim milczał. W żadnej mowie, w żadnej odezwie nie nawiązał do życia i dokonań naczelnika. Choć nie było wyraźnego rozkazu, z gabinetów wojskowych i urzędowych szybko znikały portrety Piłsudskiego i jego pisma. W tworzącej się armii pieśń „My, Pierwsza Brygada” zastąpiono innymi. Ustanowionych przez sanację świąt narodowych – 19 Marca (data przyjęcia przez Piłsudskiego stopnia marszałka Polski) oraz 11 Listopada (Święto Niepodległości) – nowa władza ostentacyjnie nie obchodziła.

Z manifestacyjną pogardą traktowano niedawnych przywódców kraju. Kiedy gen. Tadeusz Kasprzycki, przedwojenny minister spraw wojskowych, zwrócił się do Sikorskiego z prośbą o „jakikolwiek przydział w wojsku”, ten mu odpisał: „Pan jest odpowiedzialny za poniesioną klęskę, która nie jest wolna od hańby. (…) Ojczyzna nie chce jego usług”. Z kolei podobną prośbę swojego poprzednika na stanowisku premiera, gen. Sławoja Składkowskiego, skwitował odpowiedzią: „Żąda pan rzeczy niemożliwej, nie rozporządzam tak silną policją, ani żandarmerią, by ochronić pana od zniewag i zamachów, które spotkać go muszą w każdym większym skupieniu polskim”. Sztuki bycia mężem stanu Sikorski uczył się powoli.

W obliczu wojny

O ile takie działania można wytłumaczyć jako formę odreagowania po latach upokorzeń, o tyle rugowanie z wojska oficerów średniego szczebla nie znajduje usprawiedliwienia. W akcjach tych brylował prof. Stanisław Kot, szara eminencja rządu Sikorskiego i faktycznie jego pierwszy zastępca. Sam, a także za pośrednictwem swoich agentów, przemierzał Rumunię i Węgry i tam wyszukiwał „podejrzanych, szkodliwych i ukrytych wrogów” gen. Sikorskiego. Nie setki, lecz tysiące oficerów zmuszonych zostało do głodowej egzystencji tylko dlatego, że istniało wobec nich podejrzenie o sprzyjanie sanacyjnym rządom.

Niektóre działania emisariuszy Sikorskiego ocierały się o zdradę narodową. Nie dość, że wiele razy naciskali na rumuński rząd, aby przypadkiem nie zwolnił z internowania sanacyjnych władz, to jeszcze wprost go ostrzegali przed planowanymi ucieczkami. Projekty wnoszone na forum Rady Ministrów przewidywały z kolei wcielenie „podejrzanych” żołnierzy do Legii Cudzoziemskiej lub wręcz wysłanie ich do „odległych kolonii”. Projekt przeniesienia oficerów sprzyjających sanacji do Egiptu upadł tylko dlatego, że „rząd angielski nie mógłby zaręczyć, iż nie wyjadą stamtąd do Ameryki”.

Ostatecznie prawie stu oficerów i urzędników osadzono w „ośrodku odosobnienia” we francuskim Cerizay. Miało to być pierwsze z wielu podobnych miejsc do „skierowywania tam niepożądanych uchodźców”. Planu tego nie zrealizowano, głównie ze względu na opór samych Francuzów, którzy uznali, że na takie działania przyjdzie czas po wojnie. Dlatego niektórych, jak gen. Stefana Dąb-Biernackiego (awansowanego w 1924 r. do stopnia generała na wniosek Sikorskiego), zamykano w zwykłych francuskich więzieniach, gdzie dzielili cele z pospolitymi przestępcami.

W pierwszej połowie 1940 r. pojawiła się groźba udziału w wojnie Rumunii. Skierowanie wojsk niemieckich na Zachód dało przypuszczenia, że tym razem Hitler nie zgodzi się na bierność sojuszników i wymusi na nich aktywną pomoc. Wśród polskiego wychodźstwa wzbudziło to niepokój o przedwojenne władze, które wciąż pozostawały internowane. Na posiedzeniu rządu z 8 maja 1940 r. rozgorzała prawdziwa kłótnia o to, czy zwrócić się do Bukaresztu z prośbą o zwolnienie Becka i pozostałych członków władz przedwojennej Polski. Przeciwko takiemu rozwiązaniu najgłośniej protestował min. Stańczyk, według którego oznaczałoby to „amnestię” dla członków sanacyjnych władz. Ostatecznie zdecydowano się umożliwić im wyjazd. Część „lojalnych sanatorów” mogła przybyć do Francji, reszta natomiast miała zostać ulokowana w Afryce Północnej.

Sankcje wobec prawdziwych i domniemanych sympatyków sanacji stosowano także po ewakuacji do Wielkiej Brytanii w czerwcu 1940 r. Błyskawiczny upadek Holandii i Belgii, a przede wszystkim Francji, nie ostudził zapałów rozliczeniowych polskich władz. Wręcz przeciwnie. Im głośniej i częściej krytykowano dowództwo Sikorskiego, zwłaszcza zaś jego rozkaz walki nawet już po kapitulacji Francji, tym mocniejsze rosło w nim przekonanie, że za wszystkimi nieprzychylnymi głosami stoją piłsudczycy. Prawda była jednak bolesna. Sikorskiemu nie udało się odmienić polskiej armii. Przeciwnie, nie zapobiegł jej rozkładowi, który dostrzegali nawet sojusznicy. „Polacy rozpijają się w nieprawdopodobny sposób – donosiły brytyjskie raporty – i dostrzec można wrogość wojska wobec oficerów”.

Z rozkazu wodza naczelnego wybudowano na wyspie Bute, położonej u zachodnich wybrzeży Szkocji – żeby użyć jego własnych słów – „obóz koncentracyjny”. W urągających wszelkim standardom warunkach stłoczono setki żołnierzy i urzędników, zamkniętych niczym jeńcy wojenni. Co gorsza, okolicznym mieszkańcom rozpowiedziano, że w obozie znajdują się osoby skazane za malwersacje finansowe, ekscesy seksualne, a także za sprzyjanie Niemcom. Zwłaszcza to ostatnie oszczerstwo musiało godzić w honor zatrzymanych. Wielu nie wytrzymało upokorzenia i popełniło samobójstwo.

Według historyków na wyspie Bute, zwanej przez niektórych Wyspą Węży, w różnym czasie przebywało ponad
1,5 tys. polskich oficerów i urzędników. Żadnemu z nich nie przedstawiono zarzutów, żaden nie doczekał się procesu sądowego. Zdecydowana większość trafiła do obozu po donosach. Odbudowywaną wielkim wysiłkiem armię polską trawił rak donosicielstwa i wzajemnych podejrzeń. Każde, nawet najniewinniejsze słowo krytyki pod adresem Sikorskiego lub jego rządu mogło kosztować pobyt na wyspie Bute.

Druga strona medalu

Ewakuacja polskich oddziałów w 1940 r. do Wielkiej Brytanii została przeprowadzona nieskładnie i chaotycznie. Na wyspy przedostało się mniej niż jedna trzecia z 85-tysięcznej armii uformowanej rok wcześniej we Francji. Można więc zadać pytanie o zasadność przetrzymywania w odosobnieniu doświadczonych oficerów, których braku Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie nigdy nie nadrobiły. Ponadto trzeba pamiętać o tysiącach oficerów zamordowanych w ZSRR w kwietniu 1940 r. Chociaż więc miło jest słyszeć słowa pochwały za bitność i waleczność polskich żołnierzy na wszystkich frontach II wojny światowej, warto się zastanowić, ilu z nich udałoby się ocalić dzięki mądremu dowodzeniu. Powstanie warszawskie jest najtragiczniejszym przykładem, do czego prowadzi powierzenie kierownictwa niedoświadczonym i niekompetentnym osobom.

Sanacyjne elity z pewnością zasługiwały na proces i osądzenie. Ewakuacja wodza naczelnego i najwyższych władz w chwili największej próby na zawsze pozostawiła plamę na ich honorze. Honorze, na który tak często powoływali się w okresie swoich rządów. Ich następcom zabrakło jednak wyczucia i umiaru. Chcąc raz na zawsze zerwać z sanacyjną przeszłością, zaczęli ją odtwarzać w nowych warunkach. Ponownie pojawiły się miejsca odosobnienia, ponownie opozycja polityczna została zepchnięta do roli kozła ofiarnego.

Była także druga strona medalu. Internowane sanacyjne elity nie pogodziły się z utratą władzy. Dobrze pamiętały, że nominacja Sikorskiego na premiera była wynikiem przewrotu politycznego zorganizowanego przez władze francuskie. Wielu piłsudczyków w Rumunii, we Francji i innych miejscach obecności polskiego wychodźstwa cały czas sondowało możliwości powrotu do władzy. Sikorski doskonale o tym wiedział. Jeśli więc polskie wojsko utworzone we Francji rozpadało się pod ciężarem nieufności i donosicielstwa, źródeł tego zjawiska można się doszukiwać w sanacyjnych spiskach. Nie było ich aż tak wiele, jak przypuszczał Sikorski, jednak nawet niewielka ich liczba skutecznie dezorganizowała budowę jedności armii.

Walka Sikorskiego z sanacją nie wpłynęła na przebieg II wojny światowej. Wśród sojuszników potwierdziła jedynie stereotyp Polaków jako narodu kłótliwego i niezdolnego do kompromisów. Dziś natomiast służy jako lekcja poglądowa. Pokazuje bowiem, do czego prowadzi niepohamowana chęć odwetu na przeciwniku politycznym. Ostatecznie sympatyków Piłsudskiego i Sikorskiego pogodziła dopiero emigracyjna niedola. Oby dla ich następców los był łaskawszy.

Krzysztof Wasilewski

Bibliografia:

  • Jacek Krzysztof Danel, Jenerał Sikorski. Antologia, Zamość, 2008;
  • Eugeniusz Duraczyński, Rząd Polski na uchodźstwie 1939-1945, Warszawa 1993;
  • Mirosław Dymarski, Stosunki wewnętrzne wśród polskiego wychodźstwa politycznego i wojskowego we Francji i w Wielkiej Brytanii 1939-1945, Wrocław 1999;
  • Maria Pestkowska, Za kulisami rządu polskiego na emigracji, Warszawa 2000;
  • Władysław Pobóg-Malinowski, Najnowsza historia polityczna Polski. 1939-1945, Gdańsk 1990.

http://www.przeglad-tygodnik.pl

Komentarzy 39 do “Rozliczanie piłsudczyków”

  1. słowianin said

    ….uciekali jak szczury z płonącego okrętu o obliczu wojny porzucając naród na pastwę wroga- ot moralność elit politycznych. Król Jagiełło który był na polu bitwy pod Grunwalnem teraz w grobie się przewraca

  2. Vici said

    Jest to wina tego niemieckiego agenta Jozefa Pilsudzkiego.Rzekomego wodza wszystkich polakow.Zrobil przewrot majowy.Przezco do wladz naszego kraju dostalo sie mnostwo Masonow I niemieckich agentow .I to dalo nam kleske Wrzesniowa.
    Unas w Polsce zaduzo jest poblarzaniu zdrajcom I roznym agentom dzialajcym na naszej arenie politycznej.Dzis mamy to samo.

  3. Przecław said

    W maju 1926 agent angielski w Marsylii dokonał jednoczesnego mordu na królu Jugosławii Aleksandrze oraz ministrze spraw zagranicznych Francji, Bartou, w tym samym czasie przeprowadzono zamach stanu w Polsce. W ten sposób rozmontowana została Mała Ententa, czyli sojusz Francji-Polski-CSR-Jugosławii-Rumunii gwarantujący bezpieczeństwo europejskie. Odtąd agentura brytyjsko-niemiecka rządziła w Polsce, paraliżując jej wielki potencjał pod względem militarnym i gospodarczym, a droga do 2WŚ została otwarta.
    Dojście Sikorskiego do władzy, dzięki Francji, było spóźnionym i chwilowym przywróceniem tego sojuszu, niestety po wyeliminowaniu CSR i Polski oraz wymuszonym wejściu Rumunji do strefy niemieckiej. Dalszy bieg wypadków, czyli atak Niemiec na Francję, zabójstwo Sikorskiego na terytorium brytyjskim, było już tylko konsekwencją tego scenarja.

    dot,Słowianin.
    Oczomwidno, Rydz i cała ekipa pogrobowców Piłsudskiego zachowała się niegodnie, tymbardziej w zestawieniu do postawy n.p. hetmana Stanisława Żółkiewskiego, także naczelnego wodza, który odważnie i świadomie podjął się beznadziejnej obrony, która oznaczała dla niego śmierć. A przecież pozostanie w Polsce broniącej się przed najazdem niemieckim nie było równoznaczne z ryzykiem śmierci, Hitler respektował konwencję genewską i niemal wszyscy wzięci do niewoli oficerowie polscy dotrwali do zakończenia wojny w oflagach. Mogło jednak oznaczać dla nich utratę benefitów, jako odstawionej od cycka bezwolnej agentury i tym wlaśnie należy tłumaczyć ich niegodną ucieczkę.

  4. awkzim said

    awkzim
    ad 2
    Piłsudski nie był agentem niemieckim był agentem austro – węgierskim. A jego oficerem prowadzącym był późniejszy generał Zagórski. ( patrz wikipedia ).

  5. ALI BABA said

    ad 4 „A jego oficerem prowadzącym był późniejszy generał Zagórski. ( patrz wikipedia ).”… I DLATEGO- PÓŹNIEJ ZAGINĄŁ W TAJEMNICZYCH OKOLICZNOŚCIACH, bo- miał jakieś kwity na marszałka…Polecam książkę „Generał Zagórski zaginął”..wydaną jeszcze za babci- komuny. .A inni wyżsi / nazwisk nie pamiętam/ oficerowie zmarli śmiercią „naturalną”..!! PS Polecam Ziemkiewicza „Jakie piękne samobójstwo „..b. uważnej lekturze..!!

  6. Jacek said

    o odsunieciu Sikorskiego od wplywu na rzad lub wojsko przez Pilsudskiego zadecydowaly okolicznosci towarzyszace zamachowi majowemu, w ktorych Sikorski pojawil sie jako przeciwwaga aurorytetu Pilsudskiego.

    Rozgrywki z pilsudczykami staly sie jedna z najwiekszych jesli nie najwieksza slaboscia rzadu Sikorskiego na uchodztwie, ktore oslabialy pozycje Rzadu II RP wobec aliantow i spojnosc jego dzialan. Oskarzanie rzadu sanacyjnego o przegrana kampanie wrzesniowa, w obliczu inwazji sowieckiej i zaniechania dzialan wojskowych w pierwszym rzedzie przez Francje, bylo bezsensowne. Poparcie Francuzow dla Sikorskiego bylo rowniez problematyczne i konflikt z pilsudczykami ulatwial Francuzom traktowanie rzadu Sikorskiego jako rzad marionetkowy. Oczywiscie, winnym zaniechania dzialan wojennych w sojuszu z Polska bylo na reke wyeliminowanie z gry ministrow Rzadu II RP z ktorymi zawierali sojusze. Trzeba sie zastanowic do jakiego stopnia rzad Sikorskiego byl pod tym wzgledem manipulowany.

  7. karlik said

    Ad.4
    Skąd ta pewność , że nie był agentem niemieckim..?
    A co robił u jego boku:
    „Graf Harry Kessler (ur. 1868, zm. 1937) – niemiecki hrabia, pisarz, artysta, dyplomata i polityk. Odpowiedzialny za kontakty władz niemieckich z Józefem Piłsudskim w czasie jego internowania w twierdzy Magdeburg. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, został pierwszym akredytowanym w Warszawie dyplomatą.” i kto go akredytował , gdy rząd weimarski to był rok 1919..
    No i oczywiście jak wydostał się Hans Hartwig von Beseler z Warszawy?
    Tutaj napisali http://de.wikipedia.org/wiki/Hans_von_Beseler
    „Aus Angst vor den deutschen Soldatenräten floh Beseler (als Arbeiter verkleidet, am 12. November gegen 17 Uhr) mit seinen zwei Adjutanten und zwei von Piłsudski zu Verfügung gestellten polnischen Offizieren auf einem Schiff der Weichselschifffahrt aus Warschau nach Thorn und von dort nach Berlin. ”
    że Piłsudski przydzielił mu dwóch polskich oficerów , by pomogli mu wyjechać…
    Ale na pewno kłamią bo na polskiej stronie tego nie napisali..

  8. Brta Dioskur said

    Formalnie byl Pilsud agentem austriackim ,niemniej austriackie i niemieckie sluzby specjalnie tak sie wzajemnie przenikalay ,ze agenci obu stron pracowali jednoczesnie dla obu mocarstw.Polecenie wzniecenia powstania w Kongresowce wyszlo naturalnie z kajzerowskich sluzb specjalnych ale wykonanie go zlecono agentowi austriackiemu ,ktorym byl Pilsud.Utopienie we krwi Kongresowki mialo umozliwoc Niemcom przerzucenie kilkunastu dywizji na front Zachodni….., na szczescie Polacy wyciagneli naukl ze Stycznia 63′ i bande Pilsuda przywitaly w Kielcach …zamkniete okiennice!

  9. maurycy said

    od 6 Oskarzanie pilsudczykow bylo bezsensowne ? Co za brednie pan pisze ? Pochod na rzez jak barany do niewoli dobrowolnie byl wspanialy z Rosja Sowiecka? Wedlug pana to byl jeden z wielkich sensow idiotow i czesto wrecz bandytow Pilsudskiego ! Oskarzamy o Katyn Staina a zapominamy ze ci idioci szli dobrowolnie w lapska Stalina na rzez ! Kto to byl Stalin i ze byl byl zbrodniarzem kazdy swiatly i przytomny na umysle wiedzial !!! A te cudowne idiotyczne uzbrojenie ,cudowna mysl wojskowa i strategiczna ,a kawlifikacje generalow ,czesto nieudolnych a wrecz niekiedy cepow (!) to tez byl wielki sens pilsudczykow ? A Bereza Kartuska ? Bandzior Pilsudski zamykal tam ludzi na podstawie …..decyzji adminstracyjnej starosty powiatu !!! Zamykal tam bezterminowo !!! A sprowadzenie przez ta kanalie Pilsudskiego milona Zydow Litwakow to tez mialo sens ?! Pan sie nie moze wyzwolic jak inni Polacy od bandyty chama, prostaka i prymitywa Pilsudskiego ! A pochowanie tego bandyty i chama zmieniajacego wyznania w zaleznosci od kochanki na Wawelu sila wbrew decyzji Kardynala Sapiechy to tez mialo sens ? Moze ktos wreszcie wyrzuci toi scierwo, stamtad ? On zamarl nie bedac katolikiem ! Wiec jakim prawem jest tam pochowany ?’ Nie opowiadaj wiec pan bredni innym, zostaw je pan dla siebie

  10. MatkaPolka said

    “Rządy Piłsudskiego i jego ekipy zakończyły się dla Polski tragicznie

    W wyniku II wojny światowej zginęło ok 8 milionów Polaków. w wyniku zmian terytorialnych i to strata ok. 12 mln – 33% populacji Polski..

    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    Jedna z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej

    JEST TO DOKUMENT PRZERAŻAJĄCY – pisze general Izydor Modelski

    “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”.
    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła
    Opracowanego w Londynie w 1941 roku, na podstawie miedzy innymi

    Dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego
    przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów I osądów.”

    Dokument oznaczony jest jako ściśle tajny, rzecz prosta , po upływie więcej niż 38 lat(Obecnie 69) tajność at już nie obowiązuje. Normalnie archiwa tajne towering sa po 30 latach, a juz zwłaszcza nie może być mowy o dalszym trwaniu tajności w szczególnych warunkach polskich , gdy dawny aparat rządowy zawalił sie I jego sekrety przestały być tajemnica wymagająca strzeżenia.

    Redakcja “Opoki”

    Wyciąg z dokumentu Ministerstwa Spraw Wojskowych w Londynie .

    Strona tytułowa. Ściśle tajne L.Ew.Nr 2 dz. 1740/I.G.ZI/41 “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”.
    Wykonano w dwóch egzemplarzach- Naczelny Wódz Generał broni Wł. Sikorski L.Ew.Nr 1 –
    Generał brygady dr. L.Modelski L.Ew.Nr 2 , 1 wrzesnia 1941 roku”.

    “ Wojskowe przyczyny klęski jesiennej 19390 roku “. Początek :str 16/I.

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ

    https://marucha.wordpress.com/2013/09/01/swastyka-przeciw-krzyzowi/#comment-276233

    Raport dotyczący działalności agenta niemieckiego, dyktatora, „Marszalka” samozwańca, sługusa wrogów Polski i Polaków, renegata Józefa Piłsudskiego i jego popleczników – zdrajców narodu polskiego

    Tak jak Piłsudski był agentem niemieckim, tak i dzisiaj Tusk jest agentem niemieckim.
    Te same cele, te same metody w innej unowocześnionej współczesnej formie.
    Historia nauczycielka życia

  11. MatkaPolka said

    Instytutu Literackiego w Paryżu w swych Zeszytach Historycznych 92, 93, 94 ,95 wydala ten Raport

    Linki do całość Raportu – w dziwny sposób ten Raport Znika !!!– i trudno go znaleźć na Internecie ani w Bibliotekach – Mam całość zeszyty 92,93, 94, 95

    Click to access Modelski_92.pdf

    Click to access Modelski_93.pdf

  12. MatkaPolka said

    Inne Linki

    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=1517&Itemid=158

    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=1613&Itemid=158

  13. MatkaPolka said

    Przypisywanie jakichkolwiek zasług Piłsudskiemu lub twierdzenie, że odzyskanie niepodległości to równa zasługa Dmowskiego i Piłsudskiego to wielkie historyczne zakłamanie i nieporozumieniem

    Piłsudski nic dobrego dla Polski nie zrobili, a wręcz odwrotnie, był największym hamulcowym tego wielkiego zrywu narodowego. Był psem spuszczonym ze smyczy przez Niemców, aby ten zryw narodowy poskromić.

    Być Polakiem, być Polką tzn być narodowcem – innej opcji nie ma. Wszelki inne opcje wszelkie ideologie i wszelkie –IZMY sa fałszywe – socjalizmy, marksizmy, komunizmy, faszyzmy, nazizmy, syjonizmy nigdy dla Polski nie były dobre.

    Mimo przegranej wojny Niemcy nie rezygnowali i nie próżnowali. Prowadzili bardzo aktywna tajną i zakulisową politykę. Tajna polityka, tajna dyplomacja, intrygi i spiski, korupcja sa bronią znacznie groźniejsza i skuteczniejsza niż dywizje czołgów i eskadry bombowców; miało to miejsce w historii zawsze i obserwujemy to również teraz, jako Niewidzialną Wojnę prowadzona przez Niemcy wobec Polski.

    11.11.1918 to zakończenie wojny – w Compiegne we Francji podpisano zawieszenie broni będące kapitulacją Niemiec i kończące I wojnę światową. To również przybycie Piłsudskiego do Warszawy.

    Dla Polaków wojna się nie skończyła – ciężkie walki z Niemcami prowadzili powstańcy wielkopolski i powstańcy na Śląsku przez następne trzy lata o powrót ziem polskich do macierzy i wyzwolenie spod jarzma niemieckiego. Bohaterska młodzież polska broniła Lwowa przed zjednoczonymi silami Rusinow i Niemcow.
    Trwały wojny z bolszewikami – w 1920 roku odbył się bój o Warszawę i po zwycięskiej bitwie dalsza wojna z bolszewikami.

    Niemcy zawsze dążyły do likwidacji Polski i kontroli nad Rosja
    Do Rosji wysłali Lenina, aby robił Rewolucje bolszewicka, a do Polski wysłali Piłsudskiego chwilowo internowanego w Magdeburgu po nieudanych próbach wzniecenia powstania przeciw Rosji.

    Niemcy widząc, że powstanie niepodległej Polski jest rzeczą nieuchronną, chcieli przynajmniej tę Polskę możliwie osłabić. Jednym ze sposobów osłabienia Polski było utworzenie na wschód od Polski nowych państw, wrogich Polsce, któreby możliwie jak najwięcej ziemi Polsce odebrały. To było główną przyczyną utworzenia przez Niemców niepodległej Litwy Z tego samego również powodu spowodowali Niemcy utworzenie państewka „ukraińskiego” we wschodniej Małopolsce.

    Osłabianie gospodarcze Polski,

    Niemcy prowadzili politykę FAKTÓW DOKONANYCH. Przemocą narzucili Polsce rząd Piłsudskiego

    Trzy osobowa Rada Regencyjna (Aleksander Kakowski, Józef Ostrowski, Zdzisław Lubomirski) , która miała wybrać Wilhelma II na króla Polski rozwiązała się i przekazała rządy Piłsudskiemu, którego Niemcy przysłali w salonce z Berlina. Piłsudski miał urządzać Polskę po niemiecku.

    Piłsudski odmówił pomocy dla powstańców wielkopolskich twierdząc, że wielkopolska należy do Niemiec. A powstańcy wielkopolscy toczyli ciężkie walki z Niemcami – to była regularna wojna polsko niemiecka

    Niemiecka politykę tworzenia państw buforowych realizował Piłsudski pod płaszczykiem Federalizacji.
    Wpływ Niemców na Ukrainie jest znamiennym przykładem działalności Niemców na kresach Wschodnich Polski. Już austriaccy Habsburgowie podsycali nacjonalizm ukraiński; dość wspomnieć do rzezi Jakuba Szeli. Kontynuacją tej samej polityki niemieckiej w czasie II wś były rzezie ludności polskiej na Wołyniu dokonane przez UPA, które były tworem niemieckim, takim jak chociażby SS Galizien. Stefan Bandera był agentem Gestapo.

    Piłsudski blokował pomoc dla obrońców Lwowa okupowanego przez połączone siły Rusinów i Niemców.
    Sabotował pomoc militarna gen. Rozwadowskiego i spontaniczny pomoc mieszkańców Warszawy

    Grupie, która ujęła w Polsce władzę, nie w smak była akcja przeciw Rusinom we Lwowie. Nie tylko, że nie wysłano do Lwowa odsieczy, ale hamowano czynione w tym kierunku samorzutne wysiłki.

    W całej Polsce, a przede wszystkim w usposobionej wysoce patriotycznie Warszawie, dochodziło do burzliwych manifestacji. Ludność domagała się powszechnego poboru, a choćby tylko umożliwienia ochotniczego zaciągu – i wysłania wojsk pod Lwów. Piłsudski był jednak nieugięty.
    Nie przyjmował delegatów, lub przyjąwszy ich, zbywał ich niczem, oraz prawił im impertynencje i wojsk do Lwowa nie wysłał

    CO ZŁEGO ZROBIŁ DLA POLSKI PIŁSUDSKI

    *.Wróg Polski – agent Niemiecki
    *.Kolaborant z Niemiecki i Bolszewicki
    *.Zdrajca Polski i zwycięskich aliantów
    *.Dyktator i terrorysta Narodu Polskiego
    *.Poskromiciel walk wyzwoleńczych i odbudowy terytorialnej –
    *.Rzecznik straty terytorialnych i ludzkich w interesie Niemiec
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie Niemiec i Bolszewikow

    *.Mistrz obłudy w ukrywaniu prawdziwych celów

    *.Likwidator polskiej Armii – dążył do jej osłabienia
    *.Likwidator polskiej armii. Niedopuszczenie do tworzenia silnej armii
    *.Rozbicie Zjazdu Polaków wojskowych 1917
    *.Likwidator lotnictwa. Przeciwnik unowocześniania i motoryzowania armii

    *.Poskromiciel i sabotażysta ruchów patriotyczno narodowych
    *.Poskromiciel dążeń wyzwoleńczych i odzyskania utraconych terenów.
    *.Zwolennik strat terytorialnych Polski na rzecz Niemiec
    *.Odmówił pomocy dla powstania wielkopolskiego
    *.Odmowa i sabotaż i blokada pomocy dla Lwowa –
    *.Sabotaż i konfliktowanie plebiscytu na Śląsku i powstań śląskich .
    *.Rozbijacz ruchów scaleniowych. Grabarz jedności narodowej na Śląsku
    *.Federalizacja – realizacja niemiecka koncepcja państw buforowych na Kresach Wschodnich
    – zamiast pozyskiwać rzecz Polski konfliktował i odpychał

    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie wroga – wyprawa na Kijow,
    *.Konfliktowanie powstań śląskich, Kunktator i sabotażysta powstanie wielkopolskie

    *.Celowo narażał na śmierć setki tysięcy Polaków.
    Wyprawa na Kijow zginęło 200,000 Polaków,
    Polska poniosła olbrzymie straty ludzkie i straty terytorialne

    *.Likwidator i sabotażysta polskiej gospodarki

    *.Niszczyciel polskiego szkolnictwa i edukacji

    *.MORDERSTWA I UWIEZIENIA Polskich BOHATERÓW PATRIOTÓW DZIAŁACZY NARODOWYCH
    Gen. Rozwadowski otruty w Wilnie na Antokolu , gen. Zagorski – poćwiartowany
    Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński (i dziesięciu innych z procesu brzeskiego – twierdza brzeska) Wojciech Korfanty – podtruty na Pawiaku A ilu było w Berezie Kartuskiej

    Piłsudski i jego wyselekcjonowana i ekipa realizująca Testament Polityczny
    w pełni odpowiedzialna za klęskę wrześniową 1939 r.
    *.Wróg Polski i Polaków – naraził Polskę i Polaków na olbrzymie straty ludzkie i terytorialne

    *.Rozbroił Polskę. zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera zginęło 8 mln obywateli polskich
    Celowe narażenie na śmierć milionów Polaków (wepchnąć pod gąsienice czołgów)

    *.Aferzysta i złodziej, defraudant funduszy państwowych

    *.Fałszerz wyborów – terrorysta polityczny

    Wszystkie późniejsze wydarzenia już po zamachu majowym w 1926 w pełni potwierdziły główne cele i metody stosowane przez Niemców w stosunku do Polski

    Osłabienie gospodarcze, osłabienie militarne (Piłsudski Likwidator armii polskiej), pauperyzacja społeczeństwa , przemoc dyktatura, destrukcja życia społecznego destrukcja edukacji, niszczenie wartości moralnych i duchowych, warcholstwo>

    Tak było za Augusta II Sasa, Tak Było za Pilsudskiego, Tak jest teraz za rządów Donalda Tuska

    Kończąc ten materiał historyczny pragnę odnieść się do spraw dnia dzisiejszego, do rocznicy święta niepodległości i Marszu Niepodległości 2011 , który to zakłóciły bojówki neonazistowskie wysłane przez kanclerz Merkel i rodzime z policji państwowej i z Antify zaopatrujące się w lokalu „Krytyki Politycznej” w pały i kastety do bicia manifestantów obchodzących Święto Niepodległości.
    Pisze wysłane przez Merkel , bo nic mi nie wiadomo, aby ponieśli jakakolwiek odpowiedzialność karna ze strony władz niemieckich i co gorsz a władz zwanych władzami polskimi z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim na czele.

    Polska jest pod okupacja i jesteśmy ofiarami współczesnej Niewidzialnej Wojny i ponownej agresji na Polskę przez największego wroga Polski Niemcy. Należy przypomnieć , ze kampanie wyborczą Tuska finansowały fundacje niemieckie.

    <Przypomnijmy ostatnie Marsze Niepodległości -2012 już nie użyto prowokatorów z Antify i Kolorowej Niepodległej , neo nazistów od Merkel lub innego kamuflażu. Użyto państwowych sił policyjnych – te dwa zestawienia pokazują czym sa zdradzieckie, pseudo polskie rządy w Polsce – to wasale żydogermanizmu i Międzynarodówki Finansowej – skrzętnie wykonujące polecenia swych panów.

    Neo nazistowska NDP jest finansowana z budżetu państwa, tak samo jak tzw. Ziomkostwa Pruskie.
    Ponadto Niemcy aktywnie ingerują w życie Polityczne Polski.. Zilustrować to można takim artykułem

    Jak zmanipulowano wybory 2007 roku

    Artykuł ilustruje wpływ fundacji niemieckich na życie polityczne w Polsce . – to skandal.
    Finansowanie kampanii wyborczej Tuska przez tradycyjnie wrogie Polsce ościenne Państwo. To stały element tajnej dyplomacji pruskiej – osadzić na czołowej decyzyjnej pozycji swojego agenta. Robili to przez wieki – w tym konkretnym przypadku chodzi o volksdeutscha Tuska, niemieckiego Żyda
    niepoprawni.pl/category/tagi-z-blogow/fundacja-konrada-adenauera http://niepoprawni.pl/category/tagi-z-blogow/fundacja-konrada-adenauera

    Fundacja Konrada Adenauera należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.

    Tusk ponadto jest laureatem nagród niemieckich za zasługi dla Niemiec, nagrody niemieckie dla Tuska – Nagroda Karola Wielkiego i Waltera Rathenau –dowód agenturalności Tuska na rzecz Niemiec , największego wroga Polski.

    Prasa polskojęzyczna jest w rękach niemieckich MA OLBRZYMIA SILE OGŁUPIANIA i zawsze miała

  14. karlik said

    Całość dokumentacji do raportu znajduje się tutaj.

    Click to access documentarytesti1949unit.pdf

  15. karlik said

    A tutaj wszystkie zeszyty razem w pdf
    ZESZYTY HISTORYCZNE – 92 / 93 / 94 / 95

    Click to access Modelski.pdf

  16. karlik said

    Przepraszam , już nieaktualne..

  17. Z tekstu dość jednoznacznie wynika, że antysanacyjne czystki w wykonaniu Sikorskiego i jego zaplecza politycznego były politycznym błędem, a nawet poważną szkodą dla sprawy polskiej. Jeśli dobrze rozumiem, nie należało powielać brzydkich i nikczemnych piłdudczykowsko-sanacyjnych metod rozprawiania się z przeciwnikami politycznymi, oddzielić przeszłość „gruba kreską” i właściwie amnestionować do cna skompromitowanych sanatorów i zwykłej słownej czy prasowej reprymendzie.
    Tymczasem ośmielę się twierdzić, że owe czystki były nie dość efektywne i skuteczne. Przede wszystkim Sikorski nie zdołał zapobiec ujęciu w szybkim czasie kierownictwa niejako oficjalnego, rządowego podziemia w kraju (SZP, ZWZ, AK) przez element postsanacyjny. Oczywiście było to szalenie trudne, bo bez zaangażowania znajdujących się z kraju oficerów zawodowych nie było możliwe budowanie jakiejkolwiek poważnej konspiracji wojskowej. Także i cześć piłsudczyków, zwłaszcza mniej upolitycznionych, nie związanych ściślej z kamarylą piłsudczykowską, było wcale dobrymi polskimi patriotami i fachowymi dowódcami. Nasuwa się tu choćby postać gen. Roweckiego-Grota. Niemniej w szeregi ZWZ-AK i takich kluczowych jej agend, jak wywiad i kontrwywiad, BIP czy sama Komenda Główna wcisnęło się cały szereg obcych agentów i zakamuflowanych wrogów Narodu Polskiego. I skutek tego okazał się wprost straszny. Samobójczego powstania warszawskiego nie wywołały przecież krasnoludki, nie wybuchło też ono przypadkiem. Nie jest też wcale wykluczone (a raczej wysoce prawdopodobne), że konspiracja piłsudczykowska w PSZ na Zachodzie i jednocześnie w podziemiu krajowym dopomogła istotnie do wykończenia także i samego Sikorskiego, i to w czasie, gdy obierał już kurs znacznie bardziej wobec niej pojednawczy.
    Ale może źle odczytuję intencje autora i mylę się w swych odczuciach. .

  18. Guła said

    A jednak, Piłsudski znał się na ludziach.

  19. NICK said

    (17). P. Guła.
    No. Wiedział. Jak Polaków sprzedać. I, jak mordować. Był „po szkole”.
    Pan to, tak, ostatnio, na „poważnie”?

  20. AlexSailor said

    Potwierdzam.
    „Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej” to lektura obowiązkowa.
    Dodam, że gen. Modelski bronił rządu w 1926r., a prócz wymienionych wojskowych, przesłuchiwał i odbierał raporty z przesłuchań wielu osób cywilnych i urzędników różnej rangi na okoliczność przygotowania i prowadzenia wojny w 1939r.
    Przesłuchania miały miejsce we Francji przez komisję gen. Hallera powołaną przez WN gen Sikorskiego, której gen. Modelski był członkiem.

  21. AlexSailor said

    Ad. 3 @Przecław

    Bardzo cenna informacja – dziękuję.
    W zamian zasygnalizuję, że rozstrzeliwania polskich oficerów w ZSRR, których symbolem jest Katyń, ustały w 1940r. po upadku Francji.
    Myślę, że tyle wystarczy.

  22. karlik said

    Ad 17 „Samobójczego powstania warszawskiego nie wywołały przecież krasnoludki, nie wybuchło też ono przypadkiem.”
    „Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD,
    realizującym cele sowieckiej polityki” – więcej poniżej
    http://www.powstanie.pl/?ktory=0&class=text

  23. Hetmański said

    Takie skromne pytanie Co możecie powiedzieć na zamach stany zorganizowany przez Sikorskiego w dn 10 IX 39 r . Z dokumentów historycznych wynika że był on małym zawistnym człowieczkiem . To dzięki jego polityce utraciliśmy możliwość obrony Kresów przed zaborczą polityką Stalina.

  24. Guła said

    Sikorski umoczył własny autorytet w aferze z maskami gazowymi i tak skończył się raz na zawsze. Dalsze rozrywanie szat na jego temat pogrążą gloryfikujących jego osobę.

    Francja ten czołowy kooperant hitlerowskich Niemiec (i partner aferzystów polskiego budżetu zbrojeniowego) jako sojusznik jakichkolwiek układów? Toż Francuzi kolaborowali z Niemcami do końca wojny i gdyby nie de Gaulle najpewniej skończyliby jak Niemcy. W Norymberdze.

  25. Marucha said

    Re 24:
    Ewentualne umoczenie autorytetu przez gen. Sikorskiego w niczym nie poprawia wizerunku Piłsudskiego.

  26. MatkaPolka said

    Piłsudski, Rozbiory i Niepodległość: Wojna o Prawdę
    https://marucha.wordpress.com/2013/08/23/pilsudski-rozbiory-i-niepodleglosc-wojna-o-prawde

  27. MatkaPolka said

    Jozef Retinger – Agent Syjonizmu – książka Henryka Pająka z 1996 r – do pobrania – ale można wygooglowac inne komentarze – ale nie książkę

    Click to access Paj__k-H.-Retinger-mason-i-agent-syjonizmu.pdf

    Konieczne do przeczytania i zachowania

    Jozef Retinger – Szara Eminencja polityki polskiej (polityki w stosunku do Polski) w czasie II św

    Jozef Retinger tak długo siedział „na plastra” ( sekretarz) na plecach Gen W. Sikorskiego, aż doprowadził do zamachu w Gibraltarze – gdzie nagle go ubyło – przestał być plastrem – a za to zginął Gen. Sikorski

    Jozef Retinger, jako 56 letni „staruszek” skoczył na spadochronie przed Wybuchem „Powstania Warszawskiego” i drogą perswazji I doprowadził do jego wybuchu – wbrew rozkazom Naczelnego dowództwa na Zachodzie – wbrew woli dowództwa AK – wbrew doświadczeniom „Akcji Burza”

    Józef Retinger ma tablice pamiątkową w Krakowie – za swoje dokonania przeciw Polsce i przeciw Narodowi polskiemu.

    Masonerii – Anglikom, Niemcom i Żydom zawsze chodzi o fizyczne wymordowanie i likwidacje Polski i Polaków – i tu Jozef Retinger spełnił swoja rolę.

    Masońską ekipę w Polsce międzywojennej – Zamach majowy i finansowanie zamachu przez masonerie angielską opisuje Henryk Pająk w swojej książce „Ponura prawda o Piłsudskim” – ale jest wiele innych opracowań

    Fragment – w niewoli mitu Piłsudskiego
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/08/26/w-niewoli-mitu-pilsudyzmu-henryk-pajak

  28. MatkaPolka said

    Jędrzej Giertych, O Piłsudskim

    http://polskainfo2.tripod.com/255_OPILSUDSKIMCD.html

    Źródło: Jędrzej Giertych, O Piłsudskim, Londyn 1987, Nakładem własnym
    Wydawca: Jędrzej Giertych, 175 Carlingford Road Londyn N. 15. 3ET
    Printed by Inprint Ltd 39 Chiltem St London W1M 1HJ Tel. 0l- 935 7140

    Fragmenty

    [Książka J. Giertycha, O Piłsudskim, na charakter popularyzatorski. Autor nie zaopatrzył jej — jak inne swoje dzieła — w szereg przypisów źródłowych i komentarzy. Jest zwięzła, by była tania, i by była łatwiejsza w czytaniu. Na str. 3 Autor dodał taki przypisek: Kto chce poznać dzieje Piłsudskiego dokładniej, winien zapoznać się z książkami obszerniejszymi i o charakterze źródłowym i o naukowej dokumentacji. Także i z moimi. Wymieniłbym z tych ostatnich rozdziały dotyczące Piłsudskiego, w książce „Tragizm losów Polski”, Pelplin 1936. „Rola dziejowa Dmowskiego”, Chicago, tom I, 1968. Józef Piłsudski 1914-1917”, Londyn tom I 1979, tom II 1982. „Rozważania o bitwie warszawskiej 1920 roku”, Londyn 1984. „Kulisy powstania styczniowego”, Kurytyba, 1965 i liczne mniejsze rozprawy, zwłaszcza w „Komunikatach Towarzystwa im. Romana Dmowskiego”, Londyn, tom I 1970/71, tom II

    Polska w chwili obecnej przeżywa wiele klęsk i nieszczęść i narażona jest na wiele niebezpieczeństw. Została pod koniec drugiej wojny światowej wydana przez niewiernych sprzymierzeńców — układami w Teheranie i Jałcie — w ręce Rosji Sowieckiej. Narzucony Polsce został, na bagnetach rosyjskich i przy pobłażliwym przymrużeniu oczu przez Anglię i Amerykę, system komunistyczny, oparty na filozofii i ekonomii Marksa i Lenina. Polska została poddana sowieckiej eksploatacji, zmuszona do masowej produkcji swoich wytworów, — węgla, stali, okrętów i innych — dla Rosji, w taki sposób, że eksport ten przynosi nieustające straty i oznacza wyciskanie polskiej gospodarki jak cytryny. Niezależna polska myśl i życie duchowe są skrępowane, może się w Polsce ukazywać w druku tylko to, na co pozwala komunistyczna cenzura. W szkołach młodzież polska uczona jest pojęć fałszywych, dyktowanych przez komunistyczną propagandę.

    Tysiące Polaków zwłaszcza w pierwszych latach po wojnie zostało przez sądy komunistyczne — albo i bez sądu poskazywanych za swoje uczciwie polskie i chrześcijańskie poglądy na śmierć i porozstrzeliwanych lub powieszonych, albo też skazanych na długoletnie więzienia albo powywożonych na Syberie. A przecież było to tuż po latach wojennych, gdy także miliony Polaków doznawały prześladowań od Niemców, ginąc masowo w obozach koncentracyjnych i masowych egzekucjach, albo znosząc wszelkiego rodzaj cierpienia jako więźniowie i robotnicy przymusowi, gdy Polska doznawała takich zniszczeń. W porównaniu do tego to, co tu napiszę, może się wydawać mało ważne.

    A jednak jest to w istocie sprawa także ważna. I nie można jej lekceważyć. Nawet małe sprawy powinny być załatwiane, mimo, że są one błahe w porównaniu do spraw wielkich, a to nie jest sprawa ani mała, ani błaha.

    Mówię o ogromnej propagandzie, prowadzonej w Polsce, zmierzającej da wypaczenia politycznego sposobu myślenia polskiego narodu i popchnięcia tego narodu w kierunku dla niego niebezpiecznym i szkodliwym, a nawet groźnym i wiodącym do katastrofy.

    Propaganda ta usiłuje narzucić polskiemu narodowi, jako rzekomy ideał i polityczny drogowskaz człowieka z niedawnej przeszłości, który był jednym z największych szkodników w polskiej historii, w znacznym stopniu narzędziem państw wrogich Polsce i kierunków politycznych szkodliwych dla Polski i który w czasie pierwszej wojny światowej w praktyce w wybitny sposób przeszkadzał odbudowaniu niepodległej Polski (mimo, że wielu Polaków uważało go za prawdziwego niepodległościowca a i on sam miał pad tym względem szczere złudzenia, wyobrażając sobie, że polityka jego prowadzi do zbudowania Polski, wykrojonej z części zaboru rosyjskiego, a potem także z zachodniej Galicji, a wiec do Polski wprawdzie maleńkiej, ale niepodległej), którego polityka w okresie międzywojennym doprowadziła — już po jego śmierci — do osamotnienia Polski w roku 1939, do nieprzygotowania do wojny, do katastrofy wrześniowej i do nowego rozbioru. Doprowadziła także w roku 1926 — po trzydniowej wszczętej przez niego wojnie domowej, w której poległo 379 Polaków, a 920 było rannych — do wielkiego zdemoralizowania i wyniszczenia Polski.

    Człowiekiem tym jest Józef Piłsudski.

    Istnieje wielu Polaków, zwłaszcza z najmłodszego pokolenia, wyobrażających sobie, że Piłsudski, który był w Polsce Naczelnikiem Państwa i formalnym wodzem naczelnym polskiej armii, a potem polskim dyktatorem jest symbolem Polski niepodległej. Tej Polski, która istniała faktycznie w latach 1916—1939 a formalnie trwała do roku 1945-go, mając swój emigracyjny rząd w Paryżu i Londynie, mając na zachodzie armię o blisko 300 tysiącach żołnierza, marynarkę i lotnictwo oraz miała pod sobą powstanie warszawskie.

    Są tacy, którzy myślą, że Piłsudski przyczynił się w pierwszej wojnie światowej do odbudowania niepodległej Polski — czy nawet te niepodległość odbudował — i że w bitwie warszawskiej w 1920 roku pobił Rosję. Ci, co tak mysią, wyobrażają sobie czasem, że doszli do tych poglądów własnym rozumem i przestudiowaniem historii. W istocie, są oni ofiarami złej, szkodliwej dla Polski propagandy. Zostali przez tę propagandę przerobieni, a nawet w istocie, jakby zahipnotyzowani.

    Całe, niezliczone zastępy młodych Polaków zostały w ostatnich kilku latach całkowicie, jak posłuszne stado baranów, popędzone przez tę propagandę ku bezmyślnemu pochodowi w kierunku, wiodącym Polskę do nowych, możliwych katastrof.

    Propaganda ta jest dziełem sił wrogich Polsce. Jej głównym celem jest spowodowanie, by większość Polaków uformowała się we front polityczny, posłuszny Niemcom. Piłsudski jest znakomitym symbolem poddania się Polaków polityce niemieckiej. Kto wierzy w Piłsudskiego jest już przez pół zdobyty dla polityki niemieckiej i jej celów. Wpływ niemiecki zresztą w chwili obecnej tylko w małym stopniu działa bezpośrednio.

    W znacznym stopniu posługuje się wpływem amerykańskim, który w obecnej chwili całkowicie popiera Niemców. Rozstrzygającą rolę odgrywa tu Radio Wolna Europa, które jest organem rządu amerykańskiego i finansowane jest całkiem oficjalnie, z amerykańskiego rządowego budżetu. Jak kropla drążąca skałę, dzień po dniu — radio to urabia miliony polskich mózgów.

    Sączy ona, kropla po kropli, hasła propagandowe, dogodne dla Niemców, a w istocie wrogie polskiemu narodowi. Wśród tych haseł, sączy ona uwielbienie Piłsudskiego i jego kult.

    Ale na tym nie koniec. Legenda Piłsudskiego i kult Piłsudskiego są w Polsce szerzone przez marksistów. To był wielki rewolucjonista, socjalista, czciciel Marksa. To Rosja bardzo dyskretnie, ale bardzo umiejętnie i podstępnie dopomaga do szerzenia w Polsce kultu Piłsudskiego, bo kult ten jest dzisiejszej Rosji w Polsce potrzebny, gdyż przyczynia się do przerobienia Polski w duchu socjalistycznym i marksistowskim. Mimo odmiennych pozorów, zawsze — w ciągu Ostatnich, więcej, niż 40 lat — wolno było w Polsce głosić wielkość Piłsudskiego i wychwalać jego rzekome zasługi — wszędzie, na łamach gazet w przemówieniach publicznych, w wykładach uniwersyteckich, w nauce szkolnej, w powieściach i poezji. — mimo, że nie wolno było nic dobrego mówić o rzeczywistym twórcy polskiej niepodległości — Romanie Dmowskim i często i o innych zasłużonych ludziach, o Korfantym, czy Rozwadowskim, czy Witosie, czy innych. Tak samo jest w istocie i dziś.

    Ta propaganda Piłsudskiego jest dla Polski niezmiernie szkodliwa. Trzeba jej się koniecznie przeciwstawić. Trzeba sprawić, by większości Polaków, a zwłaszcza Polakom młodym, spadło bielmo z oczu i by nareszcie zaczęli widzieć i rozumieć prawdę.

    Napisałem tę książeczkę, by zastępom Polaków otworzyć oczy. Jest to książeczka, której celem jest mówienie prawdy. Mówienie o niedawnej przeszłości tego, jak ta przeszłość wyglądała naprawdę a nie w świetle kłamliwej opartej na fałszach propagandy. Nie jest to książeczka o całości nowożytnej polskiej historii.

    Jest to książeczka o jednej tylko, otoczonej kłamstwami, złowrogiej dla Polski postaci, o Józefie Piłsudskim.

  29. Vici said

    Tego smiecia pilsudzkiego trzeba usunac z Wawelu.

  30. MatkaPolka said

    WYKONAWCA PLANÓW NIEMIECKICH. ROK 1914.

    Największą winą Piłsudskiego wobec polskiego narodu jest, że całożyciową swoją działalnością wepchnął politykę dużego odłamu polskiego narodu, a potem polskie państwo na złą drogę polityki zagranicznej, mianowicie na drogę podporządkowania Polski dążeniom niemieckim. Polityka zagraniczna — to była istota polskiego losu. Polska odzyskała w latach 1918-1919 niepodległość, bo przytła¬cza¬jąca większość polskiego narodu prowadziła dobrą, słuszną, prawidłową politykę zagraniczną. Niepodległość Polski zawaliła się w roku 1939 — bo trzynaście lat rządów Piłsudskiego i piłsudczyków poprowadziły Polskę po drodze błędnej, samobójczej, bezpośrednio prowadzącej ku katastrofie, polityki zagranicznej. W życiu kraju o takim położeniu geograficznym jak Polska rzeczą najważniejszą — ważniejszą od wszystkiego innego — jest polityka zagraniczna. Dobra — albo zła. Od niej wszystko zależy.

    Istotą położenia Polski w okresie porozbiorowym było to, że była ona podzielona pomiędzy Rosję a kraje niemieckie (Prusy i Austrię) a państwa zaborcze utrzymywały ze sobą nie tylko zgodę ale głęboką solidarność. Wojna światowa, samo zbliżanie się jej oznaczało zerwanie tej solidarności, przecież to była wojna miedzy zaborcami. W interesie Polski leżało, by się zaborcy nie pogodzili, a zanosiło się na to, że się mogą pogodzić. Leżało także coś jeszcze: by nie odniosła w ich wojnie zwycięstwa ta strona, której zwycięstwo było dla narodu polskiego szczególnie niebezpieczne.

    Szczególnie niebezpieczna była dla Polski i polskiego narodu możliwość zwycięstwa niemieckiego. Naród niemiecki był w owej chwili w jednym ze szczytowych momentów potęgi w swej całej tysiącletniej historii. Dążył on do zapanowania nad Europą a może i nad Światem. A nieodzownym tego warunkiem było zmiażdżenie Polski. Tej Polski, która stała na drodze rozrostowi potęgi niemieckiej niezmiennie od tysiąca lat.

    Długie lata niewoli sprawiły, że polskie społeczeństwo było pozbawione doświadczenia politycznego i politycznie niewyrobione i naiwne. Ogromna cześć Polaków, to byli ludzie wprawdzie kochający ojczyznę i nieraz żarliwie Polsce oddani, ale mający pojęcia polityczne niemal dziecinne i oceniający sprawy polityczne prymitywnymi formułami demagogicznymi, a nie założeniami politycznego rozumu. Ten naiwny i uczuciowy gatunek ludzi stał się podatnym materiałem do poczynań pozornie efektow¬nych i budzących nawet zachwyt, ale w istocie przed¬siębranych przez wrogie Polsce siły w ich interesie, a nie w interesie polskiego narodu. W oparciu o patriotycznie naiwne, a pozbawione politycznego rozumu siły w polskim narodzie udało się polityce niemieckiej wytworzyć w polskim narodzie obóz polityczny, pozornie patriotyczny, a w istocie będący narzędziem tej niemieckiej polityki i prowadzący polski naród ku zgubie. Wodzem tego obozu stał się Piłsudski.

    Od czasu utworzenia — w roku 1871 — niemieckiego cesarstwa, wielkim niebezpieczeństwem, przed którym cesarstwo to stało była możliwość, że może się ono nagle znaleźć w wojnie na dwa fronty, przeciwko państwom, które czuły się wzrostem potęgi niemieckiej zagrożone. Osią możliwego, wrogiego Niemcom frontu byłyby Francja i Rosja, do których mogłyby się dołączyć także i inne państwa. Założeniem polityki niemieckiej było, więc nie dopuścić do tego by Niemcy musiały toczyć wojnę na dwa fronty, to znaczy z Francją i Rosja, razem. Niemcy pragnęły bić się w razie potrzeby z pojedynczymi wrogami, każdym z osobna. Ale obawiały się, że mogą zostać pobite, jeśli wypadnie im bić się z nimi wszystkimi równocześnie. To była wielka, budząca niepokój w szeregach czołowych polityków niemieckich groza: „koszmar koalicji” i perspektywa wojny na dwa fronty.

    Politycy niemieccy znaleźli na tę grozę lekarstwo. Znaleźli je już w krótko po utworzeniu niemieckiego cesarstwa. Jednym z wynalazców tego lekarstwa był istotny założyciel tego niemieckiego cesarstwa Otto von Bismarck (1815-1898). Lekarstwo polegało na tym, że trzeba użyć sprawy polskiej dla odciągnięcia Rosji od Francji i sprawić, że Niemcy nie będą się potrzebowały bić równocześnie z Francją i z Rosją, lecz z samą tylko Francją. A w walce z samą tylko Francją odniosą łatwe i pełne zwycięstwo. Będzie to początkiem do zawładnięcia przez Niemcy całej Europy. A także i kolonii francuskich — przynajmniej niektórych — poza Europą.

    Trzeba, by w Polsce — w zaborze rosyjskim — wybuchło polskie powstanie przeciwko Rosji. W Rosji jest tyle nienawiści przeciwko Polakom, że wybuch takiego powstania od razu obróci uczucia rosyjskiego narodu, także rosyjskiej politycznej elity, przeciwko temu powstaniu.

    Zamiast bić się z Niemcami, Rosja skieruje swoje siły przeciwko temu powstaniu. Skutki tego mogą być rozmaite. W najmniej dla Niemców pomyślnym wypadku, Rosja pozostanie w zasadzie wierna sojuszowi z Francją, ale nie będzie podejmować żadnych kroków wojskowych przeciwko Niemcom, dopóki się z Polakami nie upora. Zapewni to Niemcom bezpieczeństwo od wschodu co najmniej na kilka tygodni. W ciągu tego czasu, Niemcy będą potrafiły rozprawić się z osamotnioną Francją drogą tak zwanej „wojny błyskawicznej”, (Blitzkrieg) i dotrzeć już w 1914 roku, podobnie jak to się stało w 1940-tym do Oceanu Atlantyckiego i do granicy hiszpańskiej.

    Będą wtedy mogły dyktować swoją wolę nie tylko Francji, ale także i innym państwom, między innymi Anglii i Rosji. To w wypadku dla Niemiec najgorszym. Ale może się zdarzyć, że rzeczy potoczą się dla Niemiec jeszcze lepiej. Rosja może nie tylko zaniechać na czas pewien prowadzenia przeciw Niemcom działań wojennych, ale może się w ogóle z wojny wycofać, a więc zawrzeć z Niemcami pokój. Albo może nastąpić coś dla Niemiec najlepszego: tak jak to już raz miało w historii miejsce, mianowicie w czasie wojny siedmioletniej w 1762 roku, Rosja może dokonać całkowitego zwrotu w swej polityce i zmienić swe miejsce w wojnie, z wroga Niemiec stając się ich sojusznikiem.

    Oczywiście, Rosja w tej sytuacji zamieniłaby się bardzo szybko w niemieckiego wasala.

    Do wszystkiego tego potrzeba było tylko jednej rzeczy: żeby Polacy zrobili przeciwko Rosji powstanie. Polacy są na tyle głupi, że gotowi są takie powstanie zrobić. Trzeba ich tylko umiejętnie do tego namówić. Umożliwią tym Wielkie zwycięstwo niemieckie, a sami wcale nie muszą odnosić jakiejkolwiek korzyści. Nie trzeba im nic obiecywać. Po niemieckim zwycięstwie można ich będzie po prostu zmiażdżyć. A jeszcze lepiej, można będzie pozwolić Rosji, by to ona ich zmiażdżyła, a więc swoich rąk tym nie brudzić, może się zresztą zdarzyć, że trzeba im będzie jednak czymś za ich wysiłki zapłacić. Może się zdarzyć, że po prostu trzeba im będzie pozwolić na utworzenie małego, wykrojonego z zaboru rosyjskiego, nominalnie niepodległego państewka. Państewko to byłoby niemieckim wasalem. Ale istnienia tego państewka nie trzeba będzie tolerować zbyt długo. Sam Bismarck powiedział do ambasadora niemieckiego w Petersburgu księcia Henryka VII von Reuss, przewidując, że może powstać taka sytuacja, że „wskrzesimy Polskę”, ale że „wtedy będziemy mogli po dwudziestu latach odnowić związek trzech mocarstw dla dokonania czwartego rozbioru”.

    Posiadamy już dziś dużo Informacji o tym, że już Bismarck myślał planowo o tym, że w razie niebezpieczeństwa wojny na dwa fronty z Francją i Rosją, Niemcy będą się musiały posłużyć sprawą polską, aby Rosję od Francji odciągnąć. Ograniczę się tylko do powołania się na pamiętniki marszałka Alfreda von Waldersee (1832-1904), który był za czasów Bismarcka niemieckim szefem sztabu. W pamiętnikach tych, które zapewne nie były przeznaczone do druku, bo zostały wydane dopiero w roku 1925, a więc w 21 lat po śmierci autora, ten czołowy niemiecki dygnitarz wojskowy opisuje liczne poufne rozmowy jakie miewał z Bismarckiem, a w których wciąż się przewija myśl o sprawie polskiej jako narzędziu do osiągnięcia zwycięstwa w wojnie z możliwą antyniemiecką koalicją.

    Na przykład w dniu 1 listopada 1886 roku, w 15 lat po utworzeniu niemieckiego cesarstwa i w 23 lat po powstaniu styczniowym, a na 28 lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej Waldersee notuje streszczenie swej rozmowy z Bismarckiem i najwidoczniej słowa samego Bismarcka: „Gdybyśmy mieli zostać uwikłani równo¬cześnie w wojnę z Rosją i Francją, będziemy musieli mimo wszystkich zastrzeżeń jakie to budzi, odbudować Polskę. Mimo wszystko, lepsze, to, niż pójść na dno”. W dwanaście dni później,12 listopada 1886 roku Waldersee napisał od siebie: „Obstaję przy tym, że odbudowanie Polski jest dla nas na wypadek gdybyśmy musieli prowadzić wojnę jednocześnie z Rosją i Francją, nieodzowną koniecznością. Ale łatwe to w każdym razie nie będzie, bo Polacy nie powstaną ot tak sobie, bez powodu (sich nlcht ohne weiteres erheben wurden) (…) Sprawa musiałaby być wzięta w rękę przez Austrię; my (podkreślenie Walderseego) nie ściągniemy pod broń nawet setki Polaków”.

    Akcja Piłsudskiego, przygotowująca powstanie przeciw-rosyjskie w Królestwie, a mająca oparcie w rządzie austriackim — i w polityce austriackiej — była właśnie urzeczywistnieniem pragnienia i planu Walderseego (a zarazem Bismarcka) by „sprawa musiała być wzięta w rękę przez Austrię”, bo „my” sami bez Austrii doprowadzić jej do skutku nie zdołamy.

    Jaką drogą Niemcy, czy też ich obóz natrafił na Piłsudskiego, tak, że mogli się nim następnie posłużyć? Nie mamy o dawniejszym kontakcie Piłsudskiego z obozem Bismarcka i Walderseego, czy ich późniejszych następców, takich danych, jak o jego kontakcie z wywiadem angiel¬skim. Nie wiemy o nikim, kto byłby pod tym względem odpowiednikiem Tytusa Fillpowicza i Witolda Jodko-Narkiewicza. Jest możliwe, że spotkanie Piłsudskiego z ośrodkami, które kierowały planowaną polityką wojenną Niemiec i Austrii, było dziełem przypadku, albo nawet owocem inicjatywy samego Piłsudskiego. Choć jest faktem, że Piłsudski był już od samej swej młodości w kontakcie z rosyjskim rewolucjonistą Piotrem Struwe i nawet otrzymywał od niego subwencje pieniężne. A istnieją co do Struwego poszlaki, że reprezentował on wpływy niemieckie.

    Trzeba stwierdzić, że Niemcy natknąwszy się na Piłsudskiego, mieli szczęście. Natrafili na człowieka całkiem dużego kalibru. Nie był to materiał na pospolitego małego agenta. Był to człowiek o wielkich zdolnościach i talencie, także i o wielkich osobistych ambicjach. Czynnik niemiecki go nie uformował, on go tylko znalazł. Piłsudski miał swoje własne cele i dążenia, tyle tylko, że się one z dążnościami niemieckimi zbiegły.

    Był on przede wszystkim rewolucjonistą w państwie rosyjskim. Miał w swoich planach także i dążenie do utworzenia państewka polskiego w obrębie ziem zaboru rosyjskiego, a także do utworzenia takiego państwa litewskiego, co wszystko łączyło się z zamiarem przebudowy Rosji. W dążeniach tych gotów był korzystać z pomocy każdego, kto mógł mu pomoc okazać, również i z pomocy rządowej państw wcale nie socjalistycznych, a więc z pomocy Japonii, Anglii, Niemiec czy Austrii.

    Był to człowiek wielkiej pychy, oraz o umie¬jętności podporządkowania sobie ludzi i komenderowania nimi. Miał właściwości osobistego czaru, który pociągał do niego ludzi. Miał także rodzaj zdolności hipnotycznych, które sprawiały, że niektórzy ludzie ulegali mu w sposób irracjonalny, wcale nie dbając o to, jakie są rozumowe podstawy jego polityki. Przy tym, był to nie tylko rewolucjonista, wyznawca Marksa i sojusznik i stronnik rewolucjonistów rosyjskich.

    Był to także swojego rodzaju romantyk, ożywiony irracjonalnie uczuciami, które wywo¬dziły się — poprzez środowisko szlacheckie na Litwie, z którego wyszedł — ze wspomnień powstania styczniowego, a także i polskiej poezji romantycznej. Wszystko to sprawiło, że budził on w pewnych kołach sympatie i potrafił pozyskać duże zastępy zwolenników idących za nim w sposób uczuciowy i wytworzyć z nich całkiem duży obóz polityczny. Na obóz ten składali się rewolucjoniści, socjaliści, stronnicy Marksa. Składali się także romantycy, romantyczni miłośnicy dążeń powstańczych, gorący i naiwni patrioci, wyobrażający sobie, że „czyn” typu powstańczego Jest właściwą drogą do wyzwolenia Polski. I składali się ludzie, którzy przede wszystkim nienawidzili carskiej Rosji i dla których obalenie w Rosji caratu było celem ważniejszym od wyzwolenia Polski. Wszyscy razem stali się w polskim narodzie wielkim obozem proniemieckim. Obozem, którym w istocie kierował wpływ polityczny niemiecki.

    W czasach Bismarcka i Walderseego, a więc w roku 1886 i w latach przed dymisją (1890) i śmiercią (1898) Bismarcka i dymisją (1891) i śmiercią (1904) Walderseego, Niemcy tak bardzo się obawiały wspólnego frontu Francji i Rosji, że godziły się z myślą utworzenia wykrojonego z ziem zaboru rosyjskiego polskiego państewka. Natomiast w roku 1914 czyli w 28 czy też 24 lata potem tak już urosły w potęgę, a także w pewność siebie i pychę, że już nie myślały o tym, by Polakom czymś za zrobienie powstania zapłacić. Uważały, że Polacy mogą zrobić powstanie, ale wcale nie przewidywały że ma to za sobą pociągnąć utworzenie jakiegoś polskiego państewka. Dopiero po z górą dwóch latach niepowodzeń wojennych, w dniu 5 listopada 1915 roku, cesarze niemiecki i austriacki ogłosili, że utworzone będzie Królestwo Polskie, obejmujące okrojone terytorium Królestwa Kongresowego (utworzo¬nego przez Kongres Wiedeński 1815 roku), wprawdzie nie „niepodległe”, ale „samodzielne” (co oznaczało położenie takich krajów, jak Bawaria i Saksonia).

    W roku 1914 z chwilą wybuchu wojny, ani Niemcy, ani Austria nie zrobiły najmniejszego kroku w kierunku uczynienia czegoś dla choćby najbardziej ograniczonego dobra polskiego narodu. Także i myśl wysuwana przez niektórych członków obozu Piłsudskiego, by zapowiedzieć przyłączenie Królestwa do Galicji i uczynienia z tego połączonego obszaru trzeciego, podobnego do Węgier członu w monarchii Austro-Węgierskiej została przez czynnik austriacki odrzucona.

    W dniu 29 września 1906 roku, a wiec w 20 lat po dniu, gdy Bismarck i Waldersee dochodzili do wniosku, że to Austria musi się zająć zorganizowaniem polskiego powstania przeciw Rosji, Józef Piłsudski i Witold Jodko-Narkiewicz zgłosili się u austriackiego pułkownika Franza Kanika, szefa sztabu austriackiego 10 korpusu w Przemyślu i zwierzchnika ośrodka wywiadowczego tamże i ofiarowali swoje usługi wywiadowcze austriackiej armii. Oświadczyli przy tym, w sposób zupełnie zresztą niezgodny z prawdą, że partia, którą reprezentują (P.P.S.) dysponuje w Królestwie Kongresowym liczbę 70.000 uzbrojonych ludzi, a w razie otwartej walki potrafi wystawić 200.000, przy czym ponadto poprą ją i inne niesocjalistyczne elementy polskie. Od owej chwili trwał stały kontakt między orga¬nizacją Piłsudskiego a wywiadem austriackim.

    Początkowo, Austriacy byli w tym kontakcie ostrożni i obawiali się widocznie, że Piłsudski i jego ludzie mogą się kiedyś jakoś pogodzie z rządem rosyjskim i zdradzić mu, że byli w konszachtach z wojskiem austriackim na temat przygoto¬wań powstańczych w Królestwie, co byłoby dla rządu austriackiego bardzo w czasach pokoju kompromitujące. Potem jednak, Austriacy jakoś przesiali się czegokolwiek obawiać i stosunki z organizacją Piłsudskiego zacieśnili, opierając je na stałych podstawach. Być może zamach na pociąg pod Bezdanach 27 września 1907 roku, w którym brał osobiście udział Piłsudski, uspokoił Austriaków, gdyż uczynił niemożliwym jakiekolwiek ułożenie się stosunków między Piłsudskim, a rządem rosyjskim, a więc także i niedyskrecję Piłsudskiego wobec władz rosyjskich.

    Władze austriackie zezwoliły na założenie pod zaborem austriackim związanej z Piłsudskim organizacji „Strzelca”, działającej legalnie, a zajmującej się ćwicze¬niem kadr przyszłego powstania w Królestwie przeciw Rosji. Setki dzielnych chłopców zapisywały się do tej organizacji, wyobrażając sobie, że przygotowują się do wydarzenia, mającego utorować drogę do wyzwolenia Polski. W istocie, przygotowywali się do przedsięwzięcia, które miało umożliwić Niemcom zwycięstwo w wojnie światowej.

    W dniu 5 sierpnia 1914 roku w przededniu wybuchu wojny austriacko-rosyjskiej, austriacki kapitan Rybak, wy¬wiadowczy zwierzchnik Piłsudskiego wezwał Piłsud¬skiego do siebie i udzielił mu w imieniu sztabu austriac¬kiego zlecenia, by w dniu następnym 6 sierpnia wkroczył ze swoimi „Strzelcami” do Królestwa i rozpoczął tam akcję powstańczą. (Wojna austriacko-serbska wybuchła 28 lipca 1914, wojna niemiecko-rosyjska 1 sierpnia, wojna nie¬miecko-francuska 3 sierpnia, wojna brytyjsko niemiecka 4 sierpnia, ale wojna austriacko-rosyjska dopiero 6 sierpnia). W wyniku tego w dniu następnym 6 sierpnia pierwszy oddział „Strzelców” z Krakowa, tak zwana „kompania kadrowa” przekroczył granicę między zaborem austriackim i rosyjskim, i wkroczył do Królestwa, przy czym dowódca tego oddziału zaopatrzony był w austriacką przepustkę, zezwalającą jemu i jego oddziałowi na przekro¬czenie granicy. (W dniu następnym poszły za tym oddzia¬łem następne, a wraz z nimi sam Piłsudski. W sumie były to oddziały o łącznej sile około 400 ludzi).

    Propaganda głosząca w Polsce chwałę Piłsudskiego obwieszcza przez całe ubiegłe z górą 70 lat tę datę 6 sierpnia, jako dzień wielkiego wydarzenia w historii Polski. W istocie, owo wydarzenie, to było wykonanie zlecenia udzielonego Piłsudskiemu przez kapitana austriackiego wywiadu, w tym celu, by wywołać wbrew interesom Polski powstanie, stanowiące część wielkiego planu strategicznego niemieckiego.

    Zarówno Austria jak Niemcy wiedziały o tym, że przedsięwzięta zostaje próba wszczęcia w dniu 6 sierpnia 1914 roku polskiego powstania w zaborze rosyjskim. Niemiecki polityk hrabia Kuno Westarp pisał do przywódcy konserwatystów niemieckich, noszącego nazwisko Heydebrand und der Lasa właśnie w dniu 6 sierpnia, że „dzisiaj ma wybuchnąć w Rosji polskie powstanie”. (Heute der polnische Aufstand In Russland ausbrechen würde”). Szef niemieckiego sztabu generał Moltke, donosił 5 sierpnia niemieckiemu Urzędowi Spraw Zagranicznych, że przygotowana jest polska akcja powstańcza w Królestwie.

    Już 2 sierpnia austro-węgierski minister spraw zagranicz¬nych Leopold hrabia Berchtold miał w Wiedniu rozmowę z polskim politykiem zaboru austriackiego, narodowcem, profesorem Stanisławem Głąbińskim (1862-1943), byłym prezesem Koła Polskiego w Parlamencie wiedeńskim i byłym austriackim ministrem kolei (zmarłym potem jako eks-więzień i wygnaniec w Rosji) i powiedział mu „czy już wszystko przygotowane do wywołania powstania; (…) Powstania na tyłach armii rosyjskiej?” Głąbiński odpowie¬dział mu, że żadnego takiego powstania nie będzie. Berchtold na to: „Ależ na Boga (…) takie powstanie być musi, zostało mi Święcie przyrzeczone, ja przyjąłem wobec sztabu stanowcze zobowiązanie, sztab na nie rachuje” i ” (…) Ależ to nie może być, na to już wszyscy rachują”. To są cytaty z pamiętników Głąbińskiego (późniejszego męża stanu polskiego).

    Piłsudski wywołać powstania w Królestwie nie zdołał. Usiłował to robić przez 10 dni, miedzy 6 a 16 sierpnia, a miał swoją bazę w Kielcach. Usiłowania jego były bezskuteczne. Niemiecki pułkownik, późniejszy generał Sauberzweig, kwatermistrz niemieckiego czołowego wodza, generała Hindenburga powiedział w dniu 1 października 1914 roku przedstawicielowi Piłsudskiego Michałowi Sokolnickiemu w tonie wyrzutu: „Przewidy¬wane powstanie w Polsce nie wybuchło” Niemiecki plan strategiczny zamienienia wojny dwufrontowej na jednofrontową się nie udał.

    Niemcy i Austria nie zdecydowały się jednak na całkowite zaniechanie zamiaru posłużenia się w wojnie politycznym faktem posiadania po swojej stronie grupy Polaków, demonstracyjnie służących zbrojnie sprawie niemiecko-austriackiego zwycięstwa. Likwidacja prób powstańczych i przekształcenia niedoszłych powstańców w polski legion w ramach armii austriackiej została przez władze austriackie postanowiona w rozmowie szefa sztabu generalnego austriackiego, generała Conrada von Hoetzendorfa z austriackim podpułkownikiem Janem Nowakiem w dniach 15 i 16 sierpnia 1914 roku i potwierdzona rozkazem wodza naczelnego armii austriac¬kiej arcyksięcia Fryderyka Habsburga z dnia 27 sierpnia. Rozkazem tym stworzone zostały Legiony Polskie w ra¬mach armii austriackiej, składające zwykłą przysięgę austriackiego Landsturmu (pospolitego ruszenia), ale noszące odrębne mundury, tyle tylko, że z austriacką czarno-żółtą opaską na ramieniu, oraz używające jako języka urzędowego i komendy języka polskiego. Dotych¬czasowi niedoszli powstańcy w Kielecczyźnie zostali tym rozkazem przekształceni w jeden pułk a dowódcą tego pułku został mianowany Józef Piłsudski. Dalsze trzy pułki utworzone zostały z ochotników galicyjskich w Krakowie i Lwowie. Dowódcą całości legionów mianowany został austriacki generał narodowości polskiej, Baczyński.

    W trzy miesiące później, 15 listopada 1914 roku innym rozkazem tegoż wodza naczelnego armii austriackiej, arcyksięcia Fryderyka Habsburga „Komendant 1 pułku legionu polskiego” Piłsudski został awansowany na brygadiera, „z uposażeniem 1 grupy”. Został później dowódcy 1-szej brygady legionów. (W sierpniu 1915 roku legiony składały się z trzech brygad. 1-sza pod dowództwem Piłsudskiego liczyła 5.5 tysiąca żołnierza, 2-ga 5 tysięcy, 3-cia 6 tysięcy.

    Warto z tymi liczbami porównać armię Hallera, kilka lat później, we Francji, która liczyła 90.000 żołnierza, w czym 20.000 ochotników polskich z Ameryki.

    Piłsudski złożył przysięgę austriackiego Landsturmu, na wierność cesarzowi austriackiemu, 5 września 1914 roku, w Kielcach. (Większość legionistów 4 września w Krakowie). Ochotnicy ze Lwowa, tworzący początkowo tzw. Legion Wschodni, którzy przemaszerowali ze Lwowa do Mszany Dolnej na Podhalu, odmówili, dowiedziawszy się, że mają być częścią austriackiego Landszturmu i mają składać przysięgę na wierność cesarzowi austriackiemu, złożenia takiej przysięgi. 5 i pół tysiąca tych ochotników wystąpiło z Legionu Wschodniego, tylko 350 złożyło ją i wstąpiło ostatecznie do stanowiących cześć wojska austriackiego Legionów.

    Legioniści mieli świadomość, że idą przeciwko narodowi. Cały naród szedł w pierwszej wojnie światowej przeciw Niemcom i popierał koalicje, złożoną z Francji, Anglii, Rosji, Włoch, a w przyszłości także i Ameryki.

    Ale legioniści bili się po stronie Niemiec i Austrii.

    Demagogiczna propaganda przekonała ich, że to nie oni nie idą „w nogę” z narodem, ale, że to naród nie idzie w nogę z nimi, bo naród jest bierny i bezmyślny, a także tchórzliwy, a tylko oni wiedzą co jest dobre dla Polski i po bohatersku Polsce służą. Wielu z nich to byli wprawdzie chłopcy ideowi i dzielni, ale nauczono ich mieć naród polski w pogardzie, a nawet nienawidzieć go. Nauczono ich pieśni, która stała się jakby ich hymnem, pod tytułem „My, pierwsza brygada”, której treścią było znieważanie polskiego narodu:

    Nie chcemy już od was uznania,
    Ni waszych mów, ni waszych kies.
    Bo minął już czas kołatania
    Do waszych serc, ……. was pies.

    W pieśni tej legioniści mówili także „I szliśmy tak osamotnieni”, to znaczy wbrew narodowi.

    W interesie polskiego narodu leżało przede wszystkim pokonanie Niemiec. Polska to nie było tylko tak zwane Królestwo, z dodatkiem zachodniej Galicji, ale to był kraj od gór aż do morza, obejmujący wszystkie trzy zabory. Kluczową rolę w życiu polskiego narodu miał zabór pruski.

    Nie tylko dlatego, że Wielkopolska, że (Gniezno i Poznań to była kolebka polskiego państwa, polskiego narodu, polskiej kultury i polskiego Kościoła, ale i dlatego, że poprzez zabór pruski Polska miała dostęp do morza. Naród tej wielkości, co Polska i w takim położeniu geogra¬ficznym, co ona nie może być naprawdę niezależny, nie mając dostępu do morza. Szwajcaria i Czechy mogą być niezależne, mimo, że nie mają do morza dostępu, bo są małe i otoczone górami. Ale Polska, jeśli miała być odcięta od morza, nie mogła istnieć. Dlatego rzeczywiste dążenie do niepodległości Polski musiało mieć za podstawę dążenie do odzyskania Pomorza, a więc zaboru pruskiego. W dodatku zabór ten był najbardziej zagrożony. Zarówno niemieckie osadnictwo na ziemiach zaboru pruskiego jak nacisk germanizacyjny, zmierzający do zniemczenia tam dzieci i młodego pokolenia, zagrażały dużej części zaboru pruskiego niebezpieczeństwem utraty polskiego charakteru.

    A więc jeśli widoki na odzyskanie przez Polskę swego miejsca wśród narodów Europy nie miały być zaprze¬paszczone na zawsze, trzeba było przede wszystkim ratować zabór pruski, jako najbardziej narażony na zagładę a więc trzeba było ten zabór spod władzy pruskiej wyzwolić.
    Gdy zanosiło się, na wojnę między zaborcami — dążeniem narodu polskiego — musiało być przede wszystkim pokonanie Niemiec. Ewentualna klęska Niemiec w tej wojnie dawała widoki na zjednoczenie Polski, całej od gór aż do morza. A zjednoczona Polska w sposób nieunikniony musiała stać się osobnym państwem, to znaczy albo od razu, albo etapami odzyskać niepodległość. (Carska Rosja, która już i przedtem nie dawała sobie rady z panowaniem nad ziemiami polskimi swojego zaboru, nie byłaby w stanie pochłonąć Polski zjednoczonej).

    Natomiast, gdyby w nadchodzącej wojnie stroną zwycięską były Niemcy, Polska byłaby zmiażdżona. Prawdo¬podobnie żaden twór państwowy by nie powstał, prze¬ciwnie, uległby wszędzie zwiększeniu ucisk polskości. Nie tylko, że zaborowi pruskiemu zajrzałoby w oczy widmo śmierci, ale także i Królestwo Kongresowe i Galicja zostałyby w swym życiu polskim ograniczone i politycznie okrojone i podzielone. A gdyby nawet okoliczności tak się złożyły, że Niemcy byłyby zmuszone zgodzić się na utworzenie polskiego państewka z części ziem Królestwa Kongresowego, państewko to terytorialnie mocno okrojone byłoby niemieckim wasalem, całkowicie zależnym od Niemiec, gospodarczo i politycznie i być może częścią Rzeszy Niemieckiej. Byłoby karykaturą polskiego życia państwowego i w dodatku byłoby zagrożone bliskim całkowitym skasowaniem. A zwycięskie Niemcy zapano¬wałyby nie tylko nad całą wschodnią połową Europy ale i nad dużą częścią Świata.

    Myślący polscy politycy już na szereg lat przed wojną wiedzieli — i głosili — że w nadchodzącej wojnie naród polski musi stanąć w obozie antyniemieckim i musi dążyć do tego, by wojna zakończyła się całkowitą klęską Niemiec.

    W sposób formalny postawa ta została uchwalona na tajnym zjeździe w majątku Pieniaki pod Lwowem w dniach 15-19 września 1912 roku, w którym wzięło udział czołowe kierownictwo druzgocąco przeważającej części polskiego narodu, mające tytuł do nadawania kierunku polityce polskiego narodu. Przewodniczył na tym zjeździe Roman Dmowski, do niedawna prezes Koła Polskiego w parla¬mencie rosyjskim (Duma) i nadal tamtejszemu Kołu przewodzący. Uczestniczyli w tym zjeździe Władysław Seyda, prezes Koła Polskiego w parlamencie niemieckim i Stanisław Głąbiński jeszcze rok przedtem prezes Koła Polskiego w parlamencie austriackim, (to prawda, że w owej chwili, po nowych wyborach, przewodzący tylko mniejszości tego Koła, a więc reprezentujący tylko mniej niż połowę polskiej ludności zaboru austriackiego) oraz 15 innych czołowych polskich polityków. Było to rzeczywiste przedstawicielstwo polskiego narodu, którego tytuł do przewodzenia temu narodowi oparty był na wyborach mniej więcej powszechnych. Zjazd ten uchwalił, że w nadchodzącej wojnie naród polski — cały we wszystkich trzech zaborach — stać będzie po stronie przeciwnej Niemcom. Zjazd zakończony został wspólnym wypiciem toastu na cześć „Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej”.

    To była wola polskiego narodu i polityczny nakaz jego politycznego kierownictwa. Kto się temu — jak Piłsudski i jego legioniści — sprzeciwiał, ten szedł przeciw polskiemu narodowi i był manipulowany przez wpływ niemiecki w niemieckim strategicznym interesie dla zapewnienia niemieckiego panowania nad Polską, i nad światem.

  31. MatkaPolka said

    Gdy wojna wybuchła, stanowisko polskiego narodu obwieścił światu oświadczeniem w Dumie (parlamencie rosyjskim), przedstawiciel Koła Polskiego, jedyny obecny w Petersburgu wybitny polski polityk, a poseł do Dumy i członek tego Koła, Wiktor Jaroński. (Było to w samym środku letnich wakacji. Romana Dmowskiego i innych polskich polityków w Petersburgu nie było. Ale Jaroński działał dokładnie tak jak było trzeba i w myśl polityki Dmowskiego).

    Jaroński złożył w dniu 8 sierpnia 1914 roku (w chwili gdy Piłsudski usiłował w Kielcach organizować powstanie) deklarację w imieniu nie tylko Koła Polskiego w Dumie, ale całego polskiego narodu, że w zaczętej wojnie naród ten staje przeciw Niemcom, że opowiada się po stronie Słowiańszczyzny (to znaczy Rosji i Serbii) że pragnie nowego Grunwaldu, to znaczy wielkiej klęski niemieckiej i że celem jego w wojnie jest „połączenie rozdartego na trzy części narodu polskiego”. W oświadczeniu tym Jaroński nie wysunął postulatu niepodległości, choć wspomniał, że naród polski jest „pozbawiony samoistności”. To było przedwczesne. Trzeba było wpierw osiągnąć zjednoczenie — a do tego potrzeba było udziału w wojnie Rosji, której nie trzeba było straszyć wysuwaniem postulatu niepodległości, do którego opinia rosyjska nie była jeszcze przygotowana.

    Rosja odpowiedziała na deklarację posła Jarońskiego w 6 dni później manifestem wodza naczelnego armii rosyjskiej, stryja cesarskiego wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, do Polaków. W manifeście ogłoszonym dnia 14 sierpnia, rosyjski wódz powtarzał niemal dosłownie niektóre wyrażenia z oświadczenia posła Jarońskiego, mówił o potrzebie nowego Grunwaldu i wysuwał jako cel wojny zjednoczenie ziem polskich, stwierdzając, że od półtora wieku „żywe ciało Polski zostało rozdarte”, że ” niechaj znikną granice, dzielące naród polski, czyniąc z niego jedną całość”. Dodawał do tego rzeczy, których w deklaracji Jarońskiego nie było, że zjednoczona Polska dozna „odrodzenia” i „zmartwychwstania” i że uzyska „samorząd”, to znaczy „autonomiczną odrębność” pod berłem cesarza Rosji. Mówił także o „męce narodów”, a więc i polskiego, a więc pośrednio uznawał winy Rosji, popełnione wobec Polaków. Manifest ten zapowiadał rzecz najważniejszą: program zjednoczenia Polski w jedną ca¬łość, w odrębny polityczny organizm. Był to w istocie pierwszy krok na drodze przyjęcia przez antyniemiecką koalicję za program postulatu zjednoczonej Polski niepod¬ległej. Mianowicie po tym manifeście nastąpiły deklaracja rosyjskiego cara z 25 grudnia 1916 roku, zapowiadająca, że „wolna Polska będzie mleć własny ustrój państwowy z własnym rządem, parlamentem i armią”, potem deklaracja rządu Rosji republikańskiej z dnia 30 marca 1917 roku, uznająca pełną niepodległość Polski i kilkakrotne deklaracje mocarstw koalicyjnych zachodnich, uznające niepodległość Polski zjednoczonej z dostępem do morza za jeden z celów wojennych.

    Deklaracja Jarońskiego i manifest Mikołaja Mikołajewicza stanowiły jakby niepisany, milczący sojusz miedzy Polską a carską Rosją. Były także maleńkim krokiem na drodze polityki, prowadzonej w imieniu polskiego narodu przez Romana Dmowskiego, który już w roku 1916, w lutym ustnie wobec rosyjskiego ambasadora w Paryżu, a dnia 2 marca 1916 na piśmie, w memoriale dla rządu rosyjskiego zakomuniko¬wanym w odpisach i innym rządom alianckim, oświadczył, że jest rzeczą potrzebną, by rządy koalicji antyniemieckiej łącznie z Rosją ogłosiły, iż zmierzają do ustanowienia Polski, nie tylko zjednoczonej, ale i całkowicie niepodległej i że będzie on odtąd w swej akcji politycznej stawiać sobie Polskę niepodległą za cel.

    Po stronie koalicyjnej naród polski nie tylko prowadził akcję dyplomatyczną. Prowadził obok tego działania, które miały wpływ na przebieg wojny. Jednym z tych działań było przeciwstawianie się próbom wywołania przeciw Rosji powstania. To był wybitny czyn: nie dopuścić do tego, by Piłsudski powstanie wywołał. Legioniści Śpiewali później: „i szliśmy tak osamotnieni”. Byli w narodzie osamotnieni, bo naród się ich akcji przeciwstawił, uznając te ich akcję za szkodliwą i korzystną tylko dla sprawy niemieckiej w wojnie.

    Drugim z tych działań było poparcie, udzielone Rosji i kierowanie Rosji ku okazaniu pomocy Francji.

    Istniał na szczytach hierarchii państwowej rosyjskiej potężny obóz przyjaciół Niemiec. Wprawdzie badania historyczne wykazują, że cesarzowa rosyjska (żona cara Mikołaja II-go), która była Niemką, nie odgrywała w roku 1914-tym większej roli pod tym wzglądem, ale wybitną role proniemiecką odegrał Sergiej Witte, jeden z czołowych rosyjskich polityków, w latach 1905-1906 rosyjski premier. A przede wszystkim — wielką potęgę stanowił obóz przyjazny Niemcom — wśród rosyjskiej generalicji. Istniał w śród tej generalicji spisek, na którego czele stał w istocie generał Suchomlinow, rosyjski minister wojny. Spisek ten doprowadził do tego, że wojsko rosyjskie szykowało się w przeddzień wybuchu wojny nie do przedsięwzięcia przewidzianej w rosyjsko-francuskich układach sojusz¬ni¬czych natychmiastowej ofensywy przeciwko Niemcom, ale do wycofania się na pozycje obronną mniej więcej na linii Niemna i Bugu (Kowno-Grodno-Brześć). W chwili wybuchu wojny toczyła się na szczytach hierarchii państwowej rosyjskiej walka o to, kto, ma być rosyjskim wodzem naczelnym: stronnik Francji, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, czy utajony przyjaciel Niemiec, generał Suchomlinow. Walka w tej sprawie była w istocie zacięta, choć krótka. Wodzem tym został ostatecznie Mikołaj Mikołajewicz. Musiał on w wyniku tego stoczyć, i inną jeszcze walkę: o to, czy robić, czy nie robić ofensywę przeciwko Niemcom, by odciążyć Francję walczącą na za¬chodzie z Niemcami. Przeprowadził swoje: mimo nieprzy¬gotowania armii rosyjskiej do tego, zdołał zorga¬nizować zaimprowizowaną ofensywę rosyjską na Prusy Wschodnie, w postaci ataku dwóch armii, jednej pod dowództwem generała Samsonowa, złożonej ze z góra 7 korpusów od południa od strony Warszawy i drugiej pod dowództwem generała Rennenkampfa od wschodu od strony Suwałk i Kowna też złożonej z kilku korpusów.

    Nie byłoby to możliwe, gdyby zwolennikami walki z Niemcami nie byli Polacy. Postawa narodu polskiego ode¬grała tu decydującą role nie mając przeciwko sobie wro¬gości Polaków, koła antyniemieckie w Rosji mogły z całą siłą myśleć o walce z Niemcami. Odegrał tu rolę fakt nega¬tywny, że nie udało się Niemcom wywołać w Królestwie polskiego powstania, i także i fakt pozytywny: że naród polski zajął jawnie postawę antyniemiecką. Zajął ją już od szeregu lat przed wojną, manifestując ją na różne sposoby, zajął ją polityką Koła Polskiego w Dumie rosyjskiej już od roku 1907 i zajął ją w szczególności deklaracją posła Jarońskiego w Dumie 8 sierpnia 1914 roku.

    Mikołaj Mikołajewicz został wodzem naczelnym dnia 2 sierpnia. Dnia 10 sierpnia — w dwa dni po deklaracji posła Jarońskiego, a w 8 dni po swojej nominacji wydał dyrektywę do podległych sobie wojsk, zarządzając, że „przeżegnawszy się krzyżem świętym” mają w najbliższych dniach wyruszyć do ofensywy na Prusy Wschodnie. Postanowił, że ofensywa ta ma się rozpocząć 13 sierpnia. Dnia 14 sier-pnia podpisał wymieniony wyżej manifest do Polaków. Zaraz potem armie rosyjskie przekroczyły granice Prus Wschodnich, zajmując w ciągu kilku dni dużą ich część. W dniach 25-30 sierpnia stoczona została przez rosyjską armie Samsonowa z niemiecką armią generała Hindenburga bitwa, zwana drugą bitwą pod Grunwaldem (Tannenbergiem). Była ona druzgocącą kieską rosyjską. Wojska niemieckie otoczyły armie generała Samsonowa, wybijając niektóre oddziały prawie do nogi, a biorąc inne do niewoli. Generał Samsonow, widząc, że poniósł kieskę, popełnił samobójstwo. W dniach 5-15 września również i armia generała Rennenkampfa poniosła kieskę w bitwie nad Jeziorami Mazurskimi i musiała się z Prus wycofać.

    Bitwa pod Grunwaldem była wielką, straszliwą kieską armii rosyjskiej. Ale zarazem przyczyniła się w sposób wybitny do tego, że koalicja antyniemiecka odniosła zwycięstwo w wojnie. Waga historyczna tej bitwy polegała nie na tym, kto te bitwę wygrał, ale na tym, że ta bitwa się w ogóle odbyła.

    Ofensywa rosyjska na Prusy Wschodnie sprawiła, że dowództwo niemieckie wycofało z frontu zachodniego i rzuciło kolejami do Prus Wschodnich dwa korpusy i jedną samodzielną dywizję. Wojsk tych zabrakło Niemcom w decydującej bitwie z Francją i korpusem ekspedycyjnym brytyjskim nad rzeką Marną. W dniach 7-10 września (zaczętej w 8 dni po zakończeniu bitwy pod Grunwaldem i w dwa dni po rozpoczęciu bitwy nad Jeziorami Mazur¬skimi). Bitwa nad Marną została przez Niemców przegrana i tym sposobem niemiecki plan zwyciężenia Francji w krótkiej wojnie błyskawicznej się nie udał. W istocie w bitwie nad Marną rozstrzygnięta została wojna światowa, choć na razie zmieniła się w wyniku tej bitwy w początkowo nierozegraną wojnę pozycyjną, i zakończyła się pełnym zwycięstwem aliantów zachodnich dopiero w z górą cztery lata później. Bo gdyby Niemcy byli tę bitwę wygrali, wojna byłaby się zakończyła pełnym niemieckim zwycięstwem już w roku 1914-tym. Bitwa nad Marną niemiecki plan generalnego, wojennego zwycięstwa błyskawicznego przekreśliła.

    Zwycięstwo francuskie nad Marną było wynikiem ofensywy rosyjskiej na Prusy Wschodnie. To nie tylko bohaterstwo żołnierza francuskiego (także i niedużej grupy angielskiej) było przyczyną tego zwycięstwa. Przyczyniła się do tego zwycięstwa także i ofiara wojsk rosyjskich, które poniosły straszną, krwawą klęskę po to, by odciągnąć ku sobie cześć wojsk niemieckich z Francji i przez to dać Francji możność pokonania niemieckiego najazdu w głównej rozstrzygającej bitwie.

    Jest faktem, uznanym przez wszystkich historyków i także przez takich mężów stanu, jak Anglicy Churchill i Lloyd George, albo jak francuski generał Dupont, że zwycięstwo francuskie nad Marną było możliwe tylko dlatego, że odwody niemieckie, zamiast być użyte w tej bitwie, zostały wysłane na wschód, bo Niemcy zostały najechane przez armię rosyjską. To znaczy, że zwycięstwo francuskie nad Marną osiągnięte zostało wspólnym wysiłkiem Francji, Anglii i Rosji, a nie tylko samej Francji z jej bliskimi sojusznikami. Jest to twierdzenie niekompletne. Do osiągnięcia tego zwycięstwa przyczynił się jeszcze jeden czynnik, mianowicie naród polski.

    Naród polski nie posiadał własnego państwa, więc jego dokonania nie znalazły odbicia w doku¬men¬tach dyplomatycznych. Ale dokonał on osiągnięcia takiego, jakby był państwem niepodległym: wywarł wpływ roz¬strzy¬gający na bitwę pod Grunwaldem, a więc pośrednio na bitwę nad Marną. To znaczy już w początkowym okresie pierwszej wojny Światowej wywarł wpływ na przebieg i wynik tej wojny. Gdyby nie naród polski i jego postawa, ataku rosyjskiego na armię niemiecką w Prusach Wschodnich byłoby w ogóle nie było, czyli, że wojna przybrałaby całkiem inny obrót; prawdopodobnie, zakoń-czyłaby się — już w roku 1914-tym pełnym zwycięstwem niemieckim.

    Naród polski wywarł na ofensywę rosyjską w Prusach Wschodnich wpływ dwojaki. Po pierwsze, umożliwił tę ofensywę swoją postawą polityczną, pozwolił na to, że czołowi ludzie aparatu wojskowego i politycznego rosyj¬skiego mogli się na przedsięwzięcie tej ofensywy zde¬cydować. (Rola polska jest tu mało widoczna i dla powierzchownych obserwatorów niedostrzegalna, ale była bez wszelkiej wątpliwości wielka, a nawet wręcz rozstrzygająca. Bo mając naród polski przeciwko sobie Rosjanie by się na takie śmiałe przedsięwzięcie nie odważyli).

    Po wtóre, naród polski wziął udział w owym rosyj¬skim ataku na armię niemiecką, a więc w owym sukursie dla walczącej z najwyższym wysiłkiem Francji — udział fizyczny. Bo Rosja nie była w stanie rzucić do walki z Niemcami w pierwszym miesiącu wojny wojsk złożonych z Rosjan. Do bitwy pod Grunwaldem, a w niemałym stopniu także i do bitwy nad Jeziorami Mazurskimi użyła wojsk, w dużej części złożonych z Polaków. Wojska, którymi dowodził nieszczęsny generał Samsonow składały się w znacznym stopniu ze zmobilizowanych rezerwistów. Rezerwiści stanowili dwie trzecie większej części wszystkich formacji, które wzięły udział w rosyjskiej ofensywie, a w niektórych formacjach liczba ich dochodziła do 80 procent. A wielkie odległości rosyjskie, oraz mała sprawność rosyjskiej sieci kolejowej sprawiały, że było fizycznym niepodobieństwem sprowadzić wielkie masy rezerwistów z głębi Rosji. Rezerwiści w pułkach, dywizjach i korpusach generała Samsonowa to byli polscy chłopi z Królestwa, a główna masa oficerów niższych stopni, to byli polscy inteligenci, oficerowie i podchorą-żowie rezerwy. Jeden tylko z siedmiu korpusów armii generała Samsonowa, — trzynasty smoleński, — zdążył przyjechać z rdzennej Rosji i składał się w całości z Rosjan. Pozostałe sześć — to były korpusy z Królestwa i składały się głównie z Polaków. W dodatku Polakami byli w nich nie tylko rezerwiści: także i duża cześć żołnierzy poboro¬wych, odbywających służbę regularną, to byli rekruci miejscowi, poborowi z Królestwa. Pola Grunwaldu spłynęły nie tylko krwią rosyjską — krwią zawodowej rosyjskiej kadry oficerskiej i podoficerskiej. Spłynęły przede wszystkim krwią polską. A żołnierze, którymi generał Samsonow dowo¬dził to nie byli ludzie bierni, posłuszni jak barany. Szli oni pod Grunwald zapowiedziany zarówno przez Jarońskiego, jak przez Mikołaja Mikołajewicza na 17 i na 11 dni przed początkiem bitwy, o czym po¬wszechnie wiedziano — z całą świadomością i nie małym entuzjazmem wiedząc, że choć ubrani w obce i wręcz nienawistne mundury, idą bić się za Polskę.

    To żołnierze — Polacy, także i podchorążowie („praporszczycy”) — Polacy, bili się pod Grunwaldem, przychodząc tym z pomocą Francji i poświęceniem swoim przyczyniając się do tego, że pierwsza wojna światowa została wygrana przez koalicję antyniemiecką.

    Naród polski odegrał wielką role w pierwszej wojnie światowej — będąc niedostrzegalnie dla innych — świadomym uczestnikiem wielkiej antyniemieckiej koalicji i przyczyniając się, już w pierwszym miesiącu wojny, w sposób wybitny do zwycięstwa tej koalicji nad Niemcami.

    Piłsudski miał w tej wojnie całkiem inne zadanie. Miał on się przyczynić do totalnego zwycięstwa Niemiec, to taka była jego rola, wyznaczona mu przez strategię niemiecką. Roli tej nie spełnił. Nie potrafił. Sprawił Niemcom głęboki zawód. Bo miał naród polski przeciw sobie, bo był w tym narodzie, jak głosi pieśń „My pierwsza brygada” — „osamotniony”. To jego bezsilność sprawiła, że Niemcy wojny nie wygrali i że ich plan wojny błyskawicznej się załamał.

    Chcę tu dodać jeden ciekawy szczegół. Bitwa zwana grunwaldzką, toczyła się na obszarze kilku powiatów i mogła być nazwana na różne sposoby. Pierwotnie nazywano ją bitwą pod Działdowem (po niemiecku Soldau). Ale naraz Niemcy zmienili nazwę tego swego zwycięstwa. Nadali temu swemu zwycięstwu nazwę drugiej bitwy grunwaldzkiej (po niemiecku Tannenberg) — i cały świat te nazwę przyjął. Było to ironiczne nawiązanie do deklaracji Jarońskiego i do manifestu Mikołaja Mikołajewicza: chcieliście Grunwaldu, oto macie Grunwald. Ale było to zarazem tryumfalne obwieszczenie, że pierwszy Grunwald, ten z roku 1410-go został pomszczony i przekreślony. Przekreślony przez pobicie Rosji? Nie. Przez uderzenie w naród polski. Przez otwarcie na nowo drogi ekspansji niemieckiej na wschód, która została na 500 lat zamknięta przez wielkie polskie, grunwaldzkie zwycięstwo.

    Wielkie zaszły wydarzenia w roku 1914 w życiu polskiego narodu. Ale Piłsudski w tych wydarzeniach nie uczestniczył. Starał się położyć im, w interesie niemieckim tamę. Tyle tylko, że mu się to nie udało.

  32. MatkaPolka said

    WYKONAWCA PLANÓW NIEMIECKICH: ROK1916 i 1917

    Klęska niemiecka nad Marna sprawiła, że nie¬miec¬ki plan wojny błyskawicznej („Blitzkrieg”) się nie udał. Wojna zaciąg¬nęła się na walkę na przetrzymanie. A na dalszą metę, państwa walczące z Niemcami były od Niemiec (i ich sojuszników: Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji) silniejsze. Państwa te miały więcej ludności i większe zasoby materialne. Także były — przynajmniej niektóre z nich — lepiej rozwinięte technicznie. Niemcy zaczęli sobie zdawać sprawę, że jeśli wojna potrwa długo — to mogą ulec wyczerpaniu wcześniej, niż ich wrogowie i wskutek tego wojnę przegrać.

    Doszli w wyniku tego do wniosku, że muszą z położenia swego znaleźć jakieś niespodziane wyjście. A tym wyjściem będzie to samo, co planowali w 1914 tym roku: posłużenie się sprawa polska.

    Powzięli mianowicie zamiar utworzenia wielkiej armii polskiej i powierzenia tej armii — pod czuj-nym dozorem niemieckim — frontu wschodniego, to znaczy frontu walki z Rosją i przerzucenia lwiej części wojsk niemieckich, które pełniły służbę, na froncie wschodnim na front zachodni (francuski) i uzys¬kanie na tym zachodnim froncie takiej przewagi liczebnej, że będą mogli silnymi uderzeniami fran¬cuska linie obrony przełamać i odnieść zwycięstwo.

    Podstawą tego planu było to, że Rosja wybrała z ziem polskich zaboru rosyjskiego w roku 1914 i na początku 1915 tylko cześć materiału ludzkiego, nadają¬cego się do zmobilizo¬wania, a w dodatku upływ czasu sprawił, że podrosły tam nowe roczniki mło¬dzieży. Obliczano, że w zaborze rosyjskim znajduje się około miliona ludzi, nadających się do służby wojskowej, których dotąd nie zmobilizowano. Niemcy ocenili, że to właśnie tych ludzi mogliby zmobilizować, osiągając dzię¬ki temu tę przewagę liczebną wojsk swojego obozu w wojnie nad wojskami obozu koalicyjnego, która dałaby im zwycię¬stwo. (Niemiecki generał Ludendorf oceniał, że można by powołać w Królestwie 350 do 800 tysięcy polskich rekrutów).

    Niemcy nie odważyli się jednak na to, by tych rekrutów wcielić do armii niemieckiej. Krok taki byłby jawnie sprzeczny z prawem międzynarodowym, które nie pozwalało przymuszać do służby woj-skowej w swo¬im wojsku poddanych państwa nieprzyjacielskiego, a przecież Polacy z zaboru rosyjskiego byli poddanymi rosyjskimi. To jeszcze nie były czasy Hitlera, który o prawo międzynarodowe nie dbał. Niemcy cesarza Wilhelma starały się przynajmniej o pozory stosowania się do tego prawa. Ale rzecz ważniejsza: ci polscy rekruci byliby bardzo złym materiałem żołnierskim w wojsku niemieckim i złożone z nich formacje byłyby mało warte, a więc nie nadawałyby się do tego, by im trzymanie frontu wschodniego powierzyć. Niemcy mieli w szeregach swojej armii Polaków z zaboru pruskiego i jakoś dawali sobie z nimi radę. Ale wcielić do tej armii Jeszcze więcej Polaków, to już byłoby z ich punktu widzenia niebez¬pieczne, zwłaszcza, że ci nowi Polacy mieliby świadomość, że objęcie ich niemieckim poborem jest bezprawiem. Nie chcie¬liby w wojsku niemieckim służyć — pilnowanie ich, przeszka¬dzanie buntowi z ich strony, już nie mówiąc o potrzebie szkolenia ich przez niemieckich oficerów i podoficerów wyma¬gałoby takiego udziału niemieckiego wojska, że cała operacja nie opłacałaby się.

    Niemcy doszli do wniosku, że ten pobór w zaborze rosyjskim nie może być przeprowadzony przez nich samych, ale musi być przeprowadzony przez Polaków, pod hasłami polskimi i w imię rzekomego polskiego patriotyzmu, a utworzone z owych polskich rekrutów oddziały muszą mieć cechę polskiej armii, w mundurach całkiem od niemieckich in¬nych i mających charakter polski, oraz posługiwać się językiem polskim, jako językiem komendy.

    Wedle niemieckiego planu, musiałby się w zaborze rosyjskim zorganizować polski rząd, który występowałby jako rząd polskiego państwa — i to ten rząd przeprowadziłby pobór do wojska. Wojsko to rze¬ko¬mo broniłoby samodzielności owe¬go polskiego państwa, oderwanego od Rosji — i jego zadaniem by¬łoby pilnować, by Rosja na nowo tego państwa nie podbiła. To byłoby uzasadnieniem objęcia wschodniego frontu przez Polaków: w przekonaniu Niemców ta polska armia broniłaby swego własnego kraju przed niebezpieczeństwem ze strony Rosji i mogłaby wskutek tego być ogarnięta patrio¬tycznym polskim zapałem i spełnić swoje zadanie skutecznie. Niemcy mogliby wskutek tego wycofać z frontu wschodniego na front zachodni lwią cześć swoich własnych wojsk.

    Niemcy byli złymi psychologami i nie rozumieli polskiego narodu, o którym mieli pojęcie oparte o błędną ocenę polityczną. Nie zdawali sobie z tego spra¬wy, że program ich wcale nie jest dla narodu polskiego korzystny i nie będzie przez lwią cześć tego narodu przyjęty. Program ten miał za podstawę Ideę stworzenia polskiego państwa, wykrojonego z samego tylko zaboru rosyjskiego i to jednej tylko jego części, miano¬wicie Królestwa Kongresowego. Co więcej owo Królestwo Kongresowe miało być na rzecz Niemiec okrojone. Wiedziano już ogólnie współcześnie, że Niemcy mają zamiar zaanektować zagłębie węglowe wokół Dąbrowy Górniczej i Sosnowca, oraz Suwalszczyznę. A co po¬dejrzliwsi z Polaków do¬myślali się już wówczas, że także i inne obszary Królestwa były narażone na przyłą¬czenie do Niemiec. Dzisiaj zaś wiemy już w sposób pewny, że Niemcy zamierzali także oderwać od Królestwa i przyłączyć do Rzeszy tak zwany „pas graniczny”, obejmujący Kalisz, Włocławek, Ostrołękę i Łomżę, z którego ludność polska byłaby wysiedlona i zastąpiona przez kolonistów nie¬miec-kich. A przecież naród polski pragnął zjednoczenia w jedną, niepodległą całość wszystkich trzech zaborów Polski, a więc uwol¬nienia Poznania, Gniezna, Gdańska, Krakowa, Lwowa i owa rzekomo samodzielna Polska, pozbawiona tych miast, pozbawiona nawet Dąbrowy Górniczej, byłaby tylko drwiną z polskiego dążenia do niepodległości, a wcale nie jego urzeczywistnieniem.

    Co więcej, Niemcy zgoła o tym nie myśleli, by wykrojo¬nemu z części Królestwa Kongresowego państewku, mającemu przeprowadzić pobór nadać cechę maleńkiej niepodległej Polski.

    Całe przedsię¬wzięcie było oszustwem, obliczonym na polską naiwność i łatwowierność. Ogłaszając utworzenie owego państew¬ka nie użyli nazwy „niepodległość”, lecz tylko „samo¬dzielność” (Selbstandigkeit), która w terminologii kon¬stytucyjnej niemieckiej oznaczała położenie takich państw, jak Saksonia, Bawaria, i Wirtembergia, albo księstwa Meklemburgia, Oldenburgia i Hesja. Nie uznali także za stosowne nadać temu państewku cech samodzielności w jakiejkolwiek dziedzinie, a utrzymali w całej pełni porządek okupacyjny, — w północnej, większej części Królestwa niemiecki, w południowej, mniejszej austriacki. Całe to, usta¬no¬wione przez Niemców Królestwo Polskie było fikcją.

  33. MatkaPolka said

    PIŁSUDSKI ZWOLENNIKIEM BOLSZEWII?
    https://marucha.wordpress.com/2011/12/30/pilsudski-zwolennikiem-bolszewii/#more-17877

  34. Guła said

    Piłsudski posiada ustaloną renomę w naszym społeczeństwie. A jaką? Ano przeciwną do tych wszystkich – publikowanych powyżej, komentarzy, opracowań literackich, opinii (a propos, a co z Opinio? Ten by dopiero zadał jemu bobu) itp itd.

    Jak dotychczas ta renoma, im bardziej postponowana znaczy opluwana, zbezczeszczana, tym bardziej zahartowana jest i bardziej odporna na wszelkie kalumnie („Łapać złodzieja”)

    Jak każdy człowiek i on popełniał biedy. Ale, co by nie wymyślać, to jemu Opatrzność powierzyła zadanie stworzenia II RP z którego to zadania doskonale wywiązał się. A podpierając powyższy argument jaki w takiej sytuacji zwykł przytaczać Zagłoba sum, pomniejszać rolę Piłsudskiego w naszej historii, to, to samo co przeciwstawiać się Bożej Woli.

    Obciążanie marszałka tym co wyprawiali tzw harcownicy w Kraju korzystający z nadarzających się okazji. Wcale a wcale nie zwalnia ich z współodpowiedzialności, a tym bardziej nie usprawiedliwia z co najwyżej wątpliwej przydatności.
    Czy zasłużyli na miano autorytetów moralnych, krytyków. Historyków. Strategów. Ekonomistów.
    Wątpię.

    Takie zadanie jakiego się podjęli w stosunku do osoby marszałka, ma afirmować ich osobowość i usprawiedliwiać własną niemoc ili postępki w ówczesnych okolicznościach?
    Ciekawym.

  35. słowianin said

    odn 30.Matka polka-no ale się Pani rozpisała -bez przesady-Każdy takie informacje może sam znaleść w internecie (jeszcze)

  36. Nemo said

    @29 Vici

    „Tego smiecia pilsudzkiego trzeba usunac z Wawelu.”

    Nie tylko jego. Oj nie tylko…

  37. Joe said

    34…Oj napracowala sie agentura pilsudczykowa….zeby prawda o tym PARCHU zostala przykryta…Nawet za komuny w MSW
    byli JEGO OBRONCY…ktorzy cichcem zeby wladzuchna sie nie zorientowala…mscili sie za PARCHA posmiertnie….
    Tylko na filmie dokumentalnym mozna to Ludziom pokazac…i moze sie to pokaze.

  38. TOmUSAA+ said

    Paweł Wieczorkiewicz: „Historia Polityczna Polski 1935-1945”. Dzieło, a właściwie arcydzieło, chociaż stricte naukowe.
    Wtedy „Obłęd 44” przestaje być czytadłem.
    Dla mnie nigdy nie był.

  39. NICK said

    (29 i 36) Choćby najbliższego sąsiada – Kalksteina. Z „ukrainy”-chazarskogermańskiej=z piekła rodem.
    Nomen omen tak ‚spoczywają’, że, blisko do wyjścia… .
    Chyba, że, sobowtóry.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: