Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    lewarek.pl o Raz na moście, raz pod mo…
    revers o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Marucha o Wolne tematy (47 – …
    revers o Po decyzji Sądu Najwyższego…
    minka o Zamiast osądzać Rosję, Zachód…
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    minka o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Ile kosztowała Polska?

Posted by Marucha w dniu 2014-11-08 (Sobota)

Wyobraźmy sobie czterdziestoletniego mężczyznę. Schorowany i kaleki, nie jest w stanie podjąć się sporej ilości czynności fizycznych, ni żadnej dobrze płatnej pracy. Ponad to ma problemy z alkoholem i z hazardem, zatem takiej pracy nawet gdyby była, nie podjąłby się.

Jego żona pracuje na czarno i jest coraz to bardziej zmęczona tym stanem. Ich dzieci nie dojadają, gdyż rodzina nie ma pieniędzy, a najstarsze z nich wyjechały za granicę. Dziadkowie mieszkają z nimi.

Dom tej rodziny rozsypuje się.
Pogrążeni są w długach i cały czas boją się wieści, które przynosi im listonosz. Sąsiedzi wykorzystali okazję i za drobne pieniądze odkupili ich samochód. Czyż ta rodzina, jakich wiele, nie jest aby idealną metaforą stanu Państwa Polskiego?

Istotną siłę Państwa stanowi zawsze jego administracja. Problem w tym, iż korupcja i marnotrawstwo są równie wielkimi jej uzależnieniami, czym dla zwyczajnego człowieka jest jakakolwiek używka. Z uzależnieniem nie da się łatwo wygrać, a sama osoba chora najczęściej nie chce podjąć się żadnego leczenia. Ogromne sumy pieniędzy organizm Państwa traci przez akceptowany wszędzie nepotyzm, a administracyjna hydra z każdym rokiem rośnie coraz bardziej, zatem i skala problemu jest coraz większa. Podobnie jak schorowany, niezdolny do pracy hazardzista, machina urzędnicza nie wytwarza nic i nie jest zdolna do jakiejkolwiek pożytecznej pracy. Stanowi tylko problem i stawia innym coraz to większe przeszkody. Jej utrzymanie jest kosztowne i nie opłaca się, jednakowoż tylko radykalna zmiana mogłaby ten stan rzeczy odmienić.

Oczywiście skoro Państwo istnieje, podobnie jak ta rodzina, ktoś musi na ten stan rzeczy pracować mimo trudności i bólu. Polacy pozostający w kraju są zazwyczaj do tejże roli zmuszeni niczym tej rodziny żona. Większość owoców ich pracy zbiera niegodny mąż, który natychmiast je przepija i przegrywa w karty. To, co jest w jakimś stopniu przeznaczane jeszcze na cele konieczne, nie wystarcza w pełni na nic. Dach przecieka i w pokojach dzieci pojawia się woda, podobnie jak Polskę zalewa obcy kapitał wyrządzający więcej szkód niźli pożytku mimo zapewnień sąsiadów, iż woda jest przecież zdrowa. Ściany się sypią, zupełnie jak infrastruktura, która mimo wkładania w nią wielkich sum pieniędzy, w dłuższej perspektywie czasu zawodzi. Oczywiście, to po prostu wina męża, który do naprawy zatrudnił złych fachowców. Po znajomości miało wyjść taniej, a wyszło drożej.

Dzieci tej rodziny są również dziećmi Narodu Polskiego. Chodzą do szkoły, która wraz z biegiem czasu uczy coraz mniej, a element wychowawczy już dawno zgubiła gdzieś w drodze. One, choć niewinne, najbardziej cierpią przez stan całej rodziny i muszą znosić niekończącą się biedę i kłótnie. O czym więc marzą? Oczywiście o tym, by jak najszybciej się z tego domu wyprowadzić. Starsze już od dawna są daleko i starają się utrzymywać kontakt jedynie ze zdrową częścią ich rodziny. Nie widzą jednak możliwości na jakikolwiek powrót.

Dziadkowie z kolei starają się żyć na swych głodowych emeryturach, lecz byłoby to bez pomocy reszty rodziny niemożliwe. Musieli zatem przeprowadzić się do nich i choć nie powinni tak im się kojarzyć, po części stają się dla nich kolejnym ciężarem. Oczywiście sami z tego faktu nie są zadowoleni, są jednak postawieni do muru. Jest to również wina męża ich córki, którego hazard sprowadził na nich wiele biedy i nieszczęścia, choć niegdyś marzyli o godnym starczym życiu. Mogli mu nie ufać, to był ogromny błąd.

Banki przypominają o niespłaconych sumach pieniędzy. Choć rodzina dawniej była niezależna i mogła utrzymywać się bez pomocy jakichkolwiek instytucji finansowych, z powodu głupoty męża pozbyła się przynoszącej zyski firmy i szybko okazało się, iż nie ma z czego żyć. Jedynym ratunkiem pozostał zatem kredyt z horrendalnie wysokimi odsetkami. Należało odsprzedać działkę, całą biżuterię żony i wszystko co było w domu najcenniejsze. Banki jednak nie znają litości i wkrótce upomną się o resztę domu, póki ten jeszcze jest cokolwiek wart.

Wyzbycie się niezależności przez tą rodzinę można najlepiej porównać do procesu prywatyzacji w Polsce, która jednak odbyła się w skali makro. Za nędzne grosze pozbyto się nie jednej, a wielu tysięcy firm. Wpierw dzięki planom oligarchów pokroju Sachsa i Sorosa, później w celu przyjęcia Polski do Unii Berlińskiej. W efekcie tego Państwo straciło szansę na restrukturyzację, która mogłaby przynieść później ogromne dochody i koszty utrzymania wszystkiego spadły na żonę – podatników, w pocie czoła pracujących na kolejne to niepotrzebne wydatki i zachcianki męża vel urzędnika. Podpisując umowy z bankami, zaprzedali swe dusze diabłu.

Podobnie było właśnie z akcesją Państwa Polskiego do Unii: zabroniono nam prowadzenia jakichkolwiek instytucji finansowych w pozostałych krajach, zostaliśmy zmuszeni do przerobu śmieci bogatszych od nas państwa, podjęliśmy się magazynowania ich odpadów radioaktywnych, zezłomowaliśmy połowę tonażu floty połowowej, nie otrzymaliśmy prawa udzielania pomocy własnym firmom (kiedy upadała Stocznia Gdańska, sąsiedzi zza Odry chętnie dofinansowywali swoje stocznie) i anulowaliśmy wszelkie wcześniejsze traktaty handlowe.

Żadne Państwo nie ma prawa istnieć samodzielnie, jeśli nie posiada własnej waluty i nie ma prawa do jej pełnej kontroli. Tymczasem Aleksander Kwaśniewski wraz z całym SLD skutecznie doprowadził do zakazu zadłużania się Państwa Polskiego w jego własnym Banku Centralnym, co doprowadziło do wielu setek miliardów złotych zadłużenia w instytucjach zagranicznych, a których spłata jest niemożliwa. Ponad to, za całość sprywatyzowanego sektora bankowego, Państwo otrzymało około 25 miliardów złotych – czyli dzisiejszą wartość JEDNEGO banku. Cóż, trudno się spodziewać po mężu alkoholiku i hazardziście, by myślał o dobru swej rodziny kiedy przegrywa i przepija kolejne sumy pieniędzy. Kraj stracił na tym do 200 miliardów złotych samej podstawowej wartości sektora, nie wspominając już o zyskach, jakie ten przynosiłby wszystkim, gdyby dalej pozostawał w jego rękach przez ponad dwadzieścia ostatnich lat. BPH i Pekao S.A sprzedane za mniej niż 5-6 miliardów złotych, dziś posiadają aktywa rzędu 115 miliardów.

Wracając jeszcze do Unii Berlińskiej, w ramach akcesji Polska zobowiązała się do zniszczenia całych branż przemysłu: metalowego, zbrojeniowego, budowlanego, rolno-spożywczego, górnictwa, hutnictwa i wielu innych. Straciliśmy ponad 80% majątku produkcyjnego, nasz bilans handlowy jest od wielu lat ujemny, straciliśmy 5 milionów miejsc pracy (dzięki czemu w pozostałych krajach Unii powstawał ich ponad milion), dotacje nie zwracają nam nawet tych znanych opinii publicznej kosztów członkostwa i utrzymywania ogromnej biurokracji, której jedynym zadaniem jest dalej rosnąć i coraz to bardziej gnębić małych i średnich przedsiębiorców jak i całą gospodarkę.

Zobowiązania wobec tejże Unii jak i wobec banków w których zaciągnięto pożyczki musiały w końcu doprowadzić do tego, iż zaczęły się one domagać coraz to więcej: nasze rezerwy złota, ziemia orna, przywileje dla korporacji międzynarodowych, licencje na wydobycie… Kiedy Polak jest gnębiony przez aparat urzędniczy, każdy z obcym paszportem śmiało co rok wyprowadza z Polski kolejne dziesiątki i setki miliardów, a do Skarbu Państwa z tych zysków supermarketów i banków nie trafia ani grosz.

Może pora zatem zmusić męża do odwyku, znaleźć jakiś sposób na odzyskanie firmy by spłacić długi, odkupić biżuterię z lombardu, dokarmić dzieci, wyremontować dom i podziękować serdecznie sąsiadom za ich „życzliwą” pomoc i rady?

Robert Grunholz
http://rgrunholz.wordpress.com

Komentarzy 57 do “Ile kosztowała Polska?”

  1. Pokręć said

    Wszyscy o tym wiemy i co z tego?
    Trzeba swoje przeżyć i spieprzać z tego świata tak, jak dzieci tej rodziny z artykułu za granicę. I już nigdy tu nie wracać traktując życie na ziemi jak zły sen, jak tamte dzieci za granicą – swoje dzieciństwo.
    Od tysiącleci NIGDY nie było tak, żeby mądrzy, pracowici ludzie byli zadowoleni z biegu spraw publicznych i państwowych. Wszyscy, jak pamiętam, narzekali na rzeczywistość, złodziejstwo, ciężkie czasy, etc, etc. No, może poza niezbyt liczną grupką tych, co akurat byli na szczycie piramidy złodziejstwa i w jej okolicach.
    A na męża – alkoholika jest sposób – nie wychodzić za mąż. Iść do klasztoru i mieć w d… ten świat. Oczywiście, a jakże, modlić się za niego dzień i noc, ale na zasadzie „robię swoje”. I tak robię. Robię swoje. Idę do wyborów – zrobię swoje i nawet nie oglądam wieczoru wyborczego w TV – mało nie obchodzi, kto wygrał. Co ta wiedza zmieni? Dzieci nie mam, żeby zabijać się o lepszą przyszłość dla nich. Żyję jak w klasztorze (no, prawie) i jedynym moim celem jest zbawić duszę a nie ten świat. Temu światu pisana i tak zagłada w piekle. Po co ratować to, co już sam Bóg przeznaczył na zatracenie? Tak, tak, ten świat z tak ukochaną Polską kiedyś w ogień wieczny pójdzie. My jesteśmy obywatelami Nieba więc troszczmy się o sprawy Królestwa Bożego a reszta będzie nam dodana. Tak mówił najmądrzejszy Byt w całej rzeczywistości – sam Bóg.
    Przykro mi, ale ten świat tak ma. Myślimy, że w takim Izraelu Żydzi nie narzekają? Oni tam mają jeszcze gorzej niż my – u nas póki co można spokojnie założyć, że jak wejdziesz do autobusu drzwiami, to nimi wyjdziesz a nie wylecisz przez dach czy okno. Myślicie, że Niemcy i Szwajcarzy nie narzekają? Albo że Rosjanie nie płaczą nad losem swojej ojczyzny? Każdy ma swojego mola, co go gryzie.

    Wszystkie kłopoty tego świata biorą się ze spraw okołodupnych. No, może z wyjątkiem katastrof naturalnych i niektórych chorób. Gdyby ta matka z artykułu nie wyszła za mąż, to nie miałaby męża – pijaka i hazardzisty i… no właśnie.
    Znam jedną rodzinę, gdzie właśnie taki pijak i hazardzista wchodząc do niej zniszczył całą rodzinę, wpędził ją w olbrzymie długi i zrujnował wspaniale prosperującą firmę, nb. handlującą m. in. z Rosją swoimi wyrobami. Teraz już są po rozwodzie a jego żona (cywilnie już – była) powiedziała mi, że gdyby mogła wrócić czas, to by NIGDY nie wyszła za mąż – za nikogo. Na wszelki wypadek – po co ryzykować głupio?
    A dlaczego wyszła za mąż? Bardzo proste – „zakochała się”, dziecko w drodze, ślub, wiadomo. Co więcej, zmądrzała na tyle, że wolałaby dziś wychować dziecko jako samotna matka, niż wiązać się ślubem z człowiekiem, o którym wszyscy życzliwi wokół mówili, że nie nadaje się na męża ani tym bardziej na ojca… I tak jest z tą mądrością – najczęściej przychodzi dopiero PO szkodzie, kiedy już nie da się z niej skorzystać.

    Dlatego trzeba słuchać rozumu, nie „serca”, choć słuchanie rozumu jest bardzo bolesne a serca (czyt. d…y) – proste, łatwe i przyjemne. Bo potem człowiek będzie BARDZO żałował, że nie posłuchał rozumu.

    Popęd seksualny to najgorsza zakała ludzkości, przez niego wpędzamy się w 90% problemów. Kto mądry – ten wie, kto głupi – ten zmądrzeje z czasem.

    Albo masz twarde serce, albo musisz expresowo utwardzać tyłek.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Bóg nakazał człowiekowi się rozmnażać. Popęd seksualny jest częścią Jego planu. I nie ma co na niego zlorzeczyć.

    Natomiast gdyby – zwłaszcza kobiety – mniej kierowały się głupotą, a więcej rozumem, uniknęły by większości takich przypadków, jakie Pan opisał powyżej.
    Czy ta Pani nie widziała, że wychodzi za mąż za pijaka i hazardzistę? Czy ludzie naokoło nie mówili jej, że ten typ nie nadaje się na męża? Czy to było hinduskie małżeństwo, że przyszli małżonkowie spotykają się pierwszy raz dopiero na ceremonii zaślubin?
    A może liczyła, jak wszystkie sentymentalne kretynki, że uda się jej go „zmienić?”.

  3. Nemo said

    @Pokręć

    Panie Pokręć, każdy sobie rzepkę skrobie i układa sobie życie po swojemu. Ale na litość Boską, czemu pan zawsze wszystko musi sprowadzać do seksu? Jak słusznie zauważył Gajowy, popęd seksualny także wpisuje się w boski plan. Dzięki temu istniejemy. Pan również.

  4. Pokręć said

    @2: Mężczyzn to tez dotyczy, ten przykład akurat dotyczy kobiety. Sam bym się wpędził kiedyś w wielkie bagno, ale wszyscy wokół mi mówili, że ona się nie nadaje. Posłuchałem rozumu i bliskich mi osób, co kosztowało mnie kilka lat choroby psychicznej. Powiedzmy, takiego emocjonalnego silnego przeziębienia, które dało się wyleczyć domowymi sposobami. Teraz mi mówią, że ta szczepionka była zbyt silna. Dlatego wiem, co to znaczy utwardzić serce. Kilka lat „chodzenia po suficie” i myśli samobójczych wystarczy. Dlatego niespecjalnie dziwię się ludziom, którzy idą w związki bez przyszłości – wbrew logice i rozumowi. To jest jak siła przyrody, napierający żywioł, jak mu się postawisz, to masz wrażenie, że Cię zgniecie i rozerwie na kawałki jak tornado z trzęsieniem ziemi. Nie wiesz, co się dzieje. Jak jednak przetrwasz – już nigdy nie zbliżysz się nawet do wiejącego zefirka. To mija, jak zła pogoda…
    Od tamtego czasu zrozumiałem coś, czego nie byłem w stanie pojąć – jak można popełnić samobójstwo „z miłości”. A i moje własne życie jakby się zdewaluowało w moich oczach – nie bardzo mam ochotę o nie walczyć za wszelką cenę, nie zamierzam się poświęcać dla pierdół. Miłość romantyczna to straszny syf, tylko niewielu to rozumie. A najmniej ci, co mieli w niej szczęście.
    Szczęśliwi ci, co od początku zakochali się ze wzajemnością we właściwych osobach i mogli „bezkosztowo” posłuchać głosu serca. Potem z pozycji szczęśliwych małżonków i spełnionych rodziców mogą pouczać wszystkich o pięknie miłości i powołania małżeńskiego. A jeszcze lepiej robią to ci, co nigdy nie byli żonaci ani zakochani nawet solidnie – księża. Och, jak oni potrafią piać hymnem o miłości św. Pawła! Tylko miłość z tego hymnu nie jest miłością romantyczną – ona jest tą zwykła miłością bliźniego! Bo zaraz potem w tym samym liście św. Paweł pisze, że nie warto jest się żenić… Mnie to śmieszy, jak ludzie tego nie zauważają. Miłość to jest jak św. Maksymilian idzie do bunkra głodowego za współwięźnia czy Pan Jezus na Krzyż za nas wszystkich a nie wtedy, jak mamy „motylki w brzuchu” i poświęcenie oraz kochanie drugiej osoby po prostu zalewa nasze mózgi fenyloetyloaminami. W ten sposób to my SOBIE dobrze robimy a drugiej osobie – przy okazji. Miłość, to się zaczyna wtedy, kiedy następuje większość rozwodów, jak już mózgi się do fenyloetyloamin przyzwyczają (efekt tolerancji).
    Wiem, jedni powiedzą, e jestem zgorzkniały, inni – że zmądrzałem. Ale może to mi było potrzebne, żeby coś zrozumieć?

  5. inka said

    Ale ludzie sami się zmieniają w czasie swojego życia. Bo jakim cudem rozkoszne bobaski zamieniają się w ludzi którzy trafiają do więzienia? Znałam chłopaka który gdy był młody prowadzał się wyłącznie z „laskami” a gdy dorobił się kasy i niezależności ożenił się w „wielorybem” bo wówczas mógł być szczery co do upodobań i mieć opinie i rodziny i kolegów dokładnie gdzieś. Tak często bywa że jesteśmy tymi kim chcą nasi bliscy, koledzy, szefowie i ludzie od których zależymy ale tylko do momentu gdy nie zrzucimy ich jarzma. Wtedy mamy odwagę być sobą. A to bycie sobą często okazuje się diametralnie inne od maski która nosiliśmy przez lata. Nie można więc mieć w sumie pretensji do kogoś że się na kimś takim nie poznał. Bo ten ktoś sam się latami oszukiwał. Dlatego oceny nie są takie jednoznaczne, że zawsze od razu wiadomo z kim się ma do czynienia. Nawet ja patrząc na siebie śmieję się czasem że 20 lat temu sobota w domu to byla kara a teraz nawet jakby ktoś chciał mi płacić za diabła nie marnowałabym jej na kluby, knajpy i imprezy….a kiedyś bym nie wyobrażała sobie siedzieć w domu w weekend… LUDZIE się zmieniają w toku życia – jedni spokojnie ewoluują, inni pod wpływem wydarzeń i traumy lub w momencie gdy zniknie nacisk innych.

  6. Nemo said

    @4 Pokręć

    „Sam bym się wpędził kiedyś w wielkie bagno, ale wszyscy wokół mi mówili, że ona się nie nadaje. Posłuchałem rozumu i bliskich mi osób, co kosztowało mnie kilka lat choroby psychicznej. Powiedzmy, takiego emocjonalnego silnego przeziębienia, które dało się wyleczyć domowymi sposobami.”

    Witam w klubie panie Pokręć. Doskonale pana rozumiem, bo sam w młodości przeżyłem podobną historię. Umierałem z miłości do księżniczki z bajki a wspaniała kobieta, którą znałem od szkolnej ławy, zaś obecnie moja małżonka cierpliwie czekała aż mi przejdzie i zmądrzeję.
    Nikt nie wie co go w życiu spotka i dlatego to życie jest tak fascynujące.
    A św. Paweł, choć nauczał, że nie warto, to jednak zawierać małżeństw nie zabraniał.

  7. Pokręć said

    @3: Bo taka jest PRAWDA!!!! Wszystko, co osiągnęliśmy jako ludzkość (poza sprawami czysto duchowymi) to miało zawsze jakiś seksualny podtekst. Jelenie na rykowisku tłuką się wzajemnie i pokazują który ma większe rogi, ludzie – prowadzą wojny, budują imperia, tworzą dzieła sztuki… Gdyby jelenie miały większe mózgi, to tez oprócz walenia się po łbach o dostęp do stadka samic – rzeźbiłyby figurki z kamienia, malowałyby na ścianach jaskiń i plumkałyby w pianina. Owszem, potrafimy do tego dorobić ideologie i to wszystko ładnie zracjonalizować, ale sens istnienia ludzi jako gatunku jest taki sam, jak każdego innego gatunku – rozmnożyć się i zdechnąć. Na tym polega biologia człowieka. Jak drzewo dostaje liści wiosną a zaraz po wydaniu nasion je traci. Sensem budzenia się drzewa wiosną jest – wydać nasiona i to wszystko, cała reszta – to tylko przy okazji. Reszta wynika tylko z naszej interpretacji intelektualnej i racjonalizowania pewnych rzeczy. Owszem, owoce, które są pożywieniem dla zwierząt i ludzi – jak najbardziej, ale to tez jest strategia biologiczna – pestki zjedzone z owocami zostaną wydalone przez zwierzęta daleko od rośliny macierzystej i w ten sposób tylko się szanse gatunku zwiększą. Drzewo nie wydaje owoców z miłości do ludzi czy ptaków, ale tylko jako „przynętę” dla siewców NASION.

    Owszem, św. Paweł nie zabraniał, podobnie jak Pan Jezus, który mówił to samo wcześniej, małżeństwo to jest piękne powołanie, ale nie dla każdego. Tylko dla tych, którzy „nie pojmują”. Bo nie każdemu owo pojęcie jest dane, to inna sprawa.

    A jakby mnie nie było… Mogę sobie tylko pomarzyć.

  8. Ciekawa dyskusyja nam wypłynęła. Tak się jednak w kontekście metafory zastanawiam, że faktycznie gdyby żona zastanawiała się zawczasu na jaki związek się pisze np. w 1991 to nie miałaby dziś tego problemu. A popęd seksualny można śmiało zaliczyć jako chęć obywateli do tego, by ktoś decydował za nich, dziwną potrzebę posiadania kagańca władzy na sobie. Potrzeba, którą można dobrze wykorzystać albo która może nam sprawić problemy.

    Sam nic konkretnego do powiedzenia w tej kwestii nie mam. Za mało życia za mną. Myślę jednak, iż ożeniłbym się z pragmatyzmu. By wypełnić potrzebę posiadania obok osoby bliskiej, by razem rozwiązywać problemy, by posiadać towarzysza podróży, a dzieci to już inna kwestia. Przedłużanie linii rodziny, Narodu, jak i całej cywilizacji. Choć są i ludzie, którzy dzieci za szczęście nie uważają. Nikomu tego oceniać, sam każdy wie najlepiej czy się do czegoś nadaje czy nie.

    Tak się jednak zastanawiam… Skoro wszystko jest sprowadzone do seksu, to środowiska postępackie vel patologiczne robią dobrze zajmując się tylko kwestiami seksu. Jeśli jest to tak istotne, to tym właśnie niszczą ten świat, sprowadzając to do zerowej wartości i dewiacji.

    A co do weekendów to nie ma nic lepszego od dobrej książki. Albo i lektury Gajówki 🙂

  9. Pokręć said

    @Robertgrunholtz: proszę Pana, nie wpadajmy w skrajność, po to człowiek ma rozum, żeby zdać sobie sprawę z tego, co do czego dąży i jeśli nauczy się KONTROLOWAĆ swoją sferę seksualną, to wtedy jego działalność ma faktycznie wymiar duchowy. Tworzy po prostu świadomie i wie po co – ku większej chwale Boga. Taki człowiek nawet jak się ożeni i ma dzieci, to też „ku większej chwale Boga” a nie dlatego, że mu się zachciało seksu. I jedno u Pana mi się nie podoba – podejście pragmatyczne – ożenić się dla własnych korzyści a dzieci, to już inna kwestia. Pan ma to ustawione na głowie. Dzieci to PIERWSZY cel zawarcia małżeństwa, reszta to tylko dodatek. To, co dla nas jest ważne – wzajemna miłość, wsparcie, towarzystwo w życiu – to są rzeczy, które DZIECIOM dają szczęśliwy dom i lepszy start w życiu (do posiadania własnego potomstwa).
    Jeśli nie jest Pan gotów na traktowanie dzieci jako najważniejszego celu Pańskiego małżeństwa, to lepiej, żeby się Pan zastanowił nad tym i przemyślał sprawę.
    Też to zauważam – jak poznaję dziewczynę, to o dzieciach w ogóle nie myślę, tylko o tym, czy ona mi odpowiada, jak ja się z nią czuję, czy jest fajnie, czy między nami oprócz „chemii” jest miłość i przyjaźń, czy się razem rozumiemy i mamy wspólne zainteresowania… Celem małżeństwa jest zrodzenie wychowanie dzieci. Jeśli choć jedna ze stron wyklucza posiadanie dzieci – małżeństwo jest nieważne od samego początku. Jeśli choć jedna ze stron wyklucza podzielenie zainteresowań drugiej strony – to nie ma wpływu na ważność małżeństwa.

  10. To, że dzieci są inną kwestią nie oznacza jeszcze, że są mało ważne. Jeśliby chodziło tylko o własne korzyści to może wiele osób w ogóle nie chciałoby się żenić. Dajmy na to, iż ma żona okaże się bezpłodna. Czy mam ją wtedy zostawić, gdyż nie urodzi mi żadnych dzieci? A może to ona miałaby zostawić mnie gdybym miał taki problem? Czy liczyłoby się wtedy bardziej posiadanie własnego potomstwa, czy może to co się czuje do drugiej osoby? Dziś jest to ponad to problem coraz częstszy. Chciałbym posiadania dzieci i dobrego domu, lecz jeśli z przyczyn niezależnych nie dałoby rady, to pogodziłby, się z tym faktem. Tymczasem małżeństwo z myślą o tym jako najważniejszym i koniecznym numerem jeden mogłoby w tej sytuacji doprowadzić do ogromnego problemu. A przypominam, że my nie uznajemy rozwodów… Co zatem? Testy przedmałżeńskie? A co jeśli żona zajdzie w ciążę i będzie mieć problemy w trakcie ciąży? Co jeśli straci dziecko i już nigdy nie zdoła zajść w ciążę? Czy byłby to powód dla unieważnienia małżeństwa? Z pewnością dzieci są numerem jeden. Ale czy są czymś aż tak koniecznym, nie przesadzałbym. To bardzo ogólnikowe stwierdzenie, a każda sytuacja jest inna.

  11. Krzysztof P said

    Mój czcigodny przedmowca p. Pokręć sprowadzil nasze Człowiczeństwo do biologicznego bytu. Oczywiście TAK jest w swiecie przyrody jak mowi,z tym że zwierzeta, drzewa czy owady NIE ZAKOCHUJĄ się, w przeciwienstwie do LUDZI.
    Od zawsze wiadomo, że jesteśmy DWOIŚCI czyli istnieje cos wiecej jak ziemskie jestestwo.

    Celem Czlowieka jest życ i rozmnażac się na CHWALĘ STWÓRCY, albowiem zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo !!
    Wszystko inne ( ziemskie) to tylko cierpienia, łzy, krzyże / skutek grzechu pierworodnego / i czasami wytchnienie bysmy nie zwariowali doszczetnie.

  12. Filo said

    Ludzie, co wy gadacie o popedzie seksualnym??
    Przeciez nie znamy szczegolow.
    Baby bywaja sentymentalne i maja czesto’macierzynski’ stosunek do drania, ktory moze imponowac na przyklad ‚goracym przyrzeczeniem poprawy’.
    Zajawisko uzaleznienia psychologicznego jest dosc znane. Czesto strach rzucic drania bo sa dzieci i co bedzie bez chlopa w domu. Bywaja tez baby -jedze i wszyscy dookola sie dziwuja jak taki chlop z ta jedza moze wytrzymac.
    Pamietam taka babe ze wsi co tlumaczyla swojego meza:
    „Moj to jest dobry chlop. Jak trzezwy to do rany przyloz.. ale jak sie opije to wariot i taki sie robi nerwowy .”
    Ludzie zyja ze soba czesto na jakichs wariackich warunkach.. nie wszystkie glupactwa sie koncza dramatem.

    Ale bywaja tez bardzo dobrane malzenstwa: (europejskie!!!)

    Pierwsza dama znana jako pierwsza jedza, ktora trzesie calym krajem:
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-2585286/Ex-employee-Israeli-PM-sues-alleged-abuse.html

  13. Nemo said

    @7 Pokręć

    „Bo taka jest PRAWDA!!!! Wszystko, co osiągnęliśmy jako ludzkość (poza sprawami czysto duchowymi) to miało zawsze jakiś seksualny podtekst. Jelenie na rykowisku tłuką się wzajemnie i pokazują który ma większe rogi, ludzie – prowadzą wojny, budują imperia, tworzą dzieła sztuki… ”

    Panie Pokręć- z grzeczności nie napiszę jaka to jest moim zdaniem prawda. Ale zrównywania człowieka ze zwierzętami nie zdzierżę. Jak może człowiek wierzący wypisywać takie bzdury? Wszystko poza sprawami duchowymi. Dokładnie panie Pokręć, bo tylko człowiek ma duszę.
    Wszystko ma podtekst seksualny? Proszę odstawić Freuda.

  14. Szymon Klucznik said

    A czemu się Pan Nemo dziwi? Wszak żyjąc w grzech ciężkich bez łaski poświęcającej człowiek niewiele różni się od zwierzęcia a prócz popędu kieruje się tylko podszeptami szatana.

  15. Nemo said

    @14 Szymon Klucznik

    Szanowny panie Szymonie. Dziwię się, bo pan Pokręć, to człowiek zacny. I na pewno tą łaskę posiada.

  16. marta15 said

    ad 4 pane Pokrec. Lubie pana ale czasami to maze sie pan jak male baby.
    Zakochal sie pan z tzw . nieodwzajemniona miloscia i zrobil pan z tego tragedie na cale zycie. Swiadzy to tylko i wylacznie o pana EGOIZMIE. czy panu nie moze dojsc do glowy, ze ta druga strona, ta panna w ktorej sie pan tak „nieszczesliwie’ zaduraczyl po prostu, z jakiegos tam wzgledu pana nie chciala? W czym problem?? Pan z tego poczynil tragedie bo panu przez glowe nie przeszlo ze ktos mzoe pana nie chciec lub ze ten ktos nie jest po prostu dobrym materialme na zone/meza.
    Po co od razu mysli samobojcze i jeki na cala okolice i na caly internet?? Pan sie skupil na SOBIE i na swoje „nieszczesliwej” mnilosci i zyje tym jakby to faktycznei byla jakas tragedia na maire 20 wieku. Ja, ja , moje ,moje.
    Ludzie naprawde maja o wiele wieksze tragedie zyciowe niz jakas niedwzajemniona mnilsoc lub mnilosc do osoby ,ktora absolutnie nie zasluguje na owa mnilosc z jakis tam wzgledow.
    Pan chyba sie czegos boi i stad te dramaty?

  17. marta15 said

    ad 15 skad pan to wie piszac „na pewno”?? Nawet jezeli posiada to latwo moze ja utracic.
    Po drugie mysle, ze pan Klucznik pisal ogolnie ,ze czlowiek zyjacy w stanie grzechu nie rozni sie niczym od zwierzecia.
    Grzech to odlacznie od Boga, przerwanie tej wiezi, ktora mamy z NIM. Jeden grzech pociaga tez do drugiego grzechu,
    i do trzeciego …..itd…. I tak sie czlowiek stacza po rowni pochylej na samo dno.
    Ale wielu sobie NIC z tego obecnie nie robi. wrecz przeciwnie , ,mysli, ze to jest cool, bo tak wokolo wszyscy robia. to czemu i on nie..
    Miliony much nie moga sie mylic………..tak?

  18. Yah said

    Dzieci w małżeństwie są najważniejsze to one naprawdę łączą kobietę i mężczyznę – reszta to egoizm..

  19. Pokręć said

    No, dobrze, jestem katolikiem, kawalerem żyjącym w celibacie. Zastanawiam się tylko, dlaczego my, ludzie, do wszystkiego musimy dorabiać ideologię. Nawet zakochanie nazywamy miłością. Poniekąd jest to miłość, ale głównie własna. W tym stanie przyjemne jest dla nas robienie dobrze obiektowi naszych uczuć. To nas mózg nagradza za takie zachowania poprzez podlewanie neuronów neuroprzekaźnikami. Kupując dziewczynie kwiaty płacimy za dawkę przyjemności dla siebie a przyjemność dziewczyny – przy okazji. Miłość to się zaczyna, jak mózg przestanie reagować na naturalną extasy (fenyloetyloamina) z powodu zjawiska tolerancji i nadchodzi kryzys w związku. Dopiero wtedy można się wykazać miłością.
    Miłość to jest, jak św. Maksymilian idzie na śmierć za nieznanego mu wcześniej współwięźnia a nie kiedy kupuję dziewczynie kwiaty, bo liczę na bzykanko w perspektywie. Miłość jest w 100% bezinteresowna.
    Sensem życia człowieka jest tylko i wyłącznie oddanie chwały Bogu. Czy to uczciwym życiem, modlitwą, pracą, wychowywaniem dzieci, miłością, praktykowaniem cnót, sztuką, (zdrową) nauką, etc, etc. Człowieczeństwo polega na tym, żeby mieć świadomość biologicznych mechanizmów, o których wspomniałem wcześniej i wykorzystywać je nie dla własnej przyjemności / korzyści, ale dla większej chwały Boga. Aby żyć świadomie i wiedzieć, po co się żyje a nie dorabiać cnotę tam, gdzie jej nie ma. Jaką bowiem człowiek ma zasługę, że wyseksi, przyjmie i wychowa dzieci? Przecież nawet zwierzęta to robią na miarę ich możliwości intelektualnych. Zasługa będzie w tym, że człowiek to zrobi nie z popędu, tylko z miłości do Boga. I z miłości do Boga wychowa te dzieci tak, aby Bóg patrząc na nie radował się nimi a nie płakał nad losem ich dusz. Tylko człowiek może poprzez swoje nastawienie i podejście przemienić biologię w misterium miłości i oddanie Bogu chwały. Ale to NIE DZIEJE SIĘ automatycznie. Wielu ludzi żyje jak właśnie zwierzęta…

  20. NyndrO said

    Panie Pokręć,pańskie przemyślenia i wnioski dotyczą ściśle pańskiego życia.Bardzo szanuję to,że doszedł Pan do tego,że z tamtą kobietą to był pański egoizm (zresztą ujął pan to :” Sam bym się wpędził(…)”.Przecież skoro Pan kochał,to powinien się cieszyć z jej szczęścia z innym.Proszę jednak,żeby Pan tak luźno nie operował liczbą mnogą.Proszę mi wierzyć,że istnieją umysły zgoła inne od pańskiego.Ta sama sytuacja nie oznacza takiego samego przeżywania.

  21. nutka said

    @Pokręć
    To jest takie smutne, co Pan pisze; uporządkowane, logiczne i smutne. Przypłacił Pan tę swoją wyrafinowaną konstrukcję losu utratą miłością, zaprzepaszczeniem ważnego życiowego potencjału (żona, dzieci), depresją, a jednak głosi Pan jej pochwałę. Dziwię się, że jak Pan kochał, kierował się Pan opiniami innych ludzi, a nie swoim „instynktem”. Czasami to jest dobrze, jak niesie nas fala życia, niedobrze jest życie nadmiernie przekombinować.
    Ale to jest moje zdanie.
    Ta historia przytoczona przez Pana Roberta (bez tej paraleli z Polską), to są naprawdę banalne poziomy. Mąż swoją nieodpowiedzialnością i nałogami doprowadził rodzinę na skraj ruiny moralnej i finansowej. Żona powinna mieć trzeźwy rozum i wykorzystać wszystkie możliwe prawne sposoby, by się od dłużnika odciąć. Są takowe; choćby rozdzielność majątkowa. Chciał tego, nie miał rozumu, sumienia, niech idzie na dno, jeśli się jeszcze nie opamiętał, ale niech rodziny ze sobą nie ciągnie.

  22. niereligijna said

    ha ha ha !
    Panie Gajowy, ten tekst o Polsce i o tym jak po raz kolejny i przez tych samych zlodzieji Polska zostala okradziona tylko innym sposobem,
    a „komentujacy” walkuja znowu o sexie.
    „odkupić biżuterię z lombardu” – to dopiero naiwnosc! kupowac bizuterie „w pierwszym rzedzie”…przeplacic, potem sprzedac za tyle ile naprawde jest warta a potem odkupic po zawyzonej cenie. – bardzo ekonomiczne myslenie.

    tylko dZus…..biler moze takie rady dawac

  23. rudnicki said

    40-letni facet to jeszcze bardzo młody człowiek, a nie starzec zrujnowany fizycznie. Po pierwszym akapicie przestałem czytać.

  24. Ad.21

    Pani Nutko, w większości przypadków kobiety lubują się w takich draniach i za nic nie zostawiają swych mężów. Podobnie jest z podatnikami, którzy nadal głosują na tą samą bandę i nie chcą zmian, choć cierpią.

    Ad.22

    Mój przyjaciel kiedy się poci może bez ogrzania się i odpoczynku połamać. Dosłownie. Nie ma takiej jednostki chorobowej. Jeszcze inny ma problemy z kręgosłupem. Pan myśli, że każdy 40-latek jest pełen sił i zdrowia? Cóż, życzę niewątpliwie by Pan taki był.

  25. Moher49 said

    Szanowni Panowie, przestańmy jęczeć jak tygodnik „Solidarność”, szukajcie sposobu jak się z tego bagna wykaraskać. Wróg bardzo mocny, jest zlokalizowany, cel namierzony. tylko jak go zniszczyć? i co dalej?.

  26. Nemo said

    @17 Marta15

    W porządku pani Marto. Pan Szymon Klucznik pisał ogólnie, ja natomiast o konkretnej osobie. Wiedzieć na pewno nie mogę ale takie jest moje zdanie odnośnie pana Pokręcia i zdanie to podtrzymuję.

    @19 Pokręć

    „Sensem życia człowieka jest tylko i wyłącznie oddanie chwały Bogu. Czy to uczciwym życiem, modlitwą, pracą, wychowywaniem dzieci, miłością, praktykowaniem cnót, sztuką, (zdrową) nauką, etc, etc.”

    Proszę pana- o czym my w ogóle dyskutujemy? Czy nie widzi pan, że stoimy po tej samej stronie barykady? Jak pan słusznie zauważył, chwałę Bogu można oddawać na różne sposoby, każdy wedle swych możliwości i umiejętności. A to że wielu ludzi żyje jak zwierzęta nie oznacza, iż należy generalizować i wszystkich wrzucać do jednego worka(tu ukłon w stronę pana NyndrO) pan zaś często w swych wpisach tak właśnie czyni.

    @22 Rudnicki

    Wyczuwam u pana kryzys wieku średniego. Współczuję, ale to jest artykuł o stanie polskiej gospodarki a nie o patologicznych małżeństwach, tyle tylko że ubrany w zgrabną metaforę.

  27. Nemo said

    @24 Moher49

    „Szanowni Panowie, przestańmy jęczeć jak tygodnik „Solidarność”, szukajcie sposobu jak się z tego bagna wykaraskać.”

    Najpierw trzeba się zorganizować i urosnąć w siłę. Zapraszam do współpracy:

    http://owp.org.pl/index.php?option=com_contact&catid=4&Itemid=7

  28. Marucha said

    Re 23:
    Autor nigdzie nie nazwał 40 – latka starcem zrujnowanym fizycznie, lecz założył, iż człowiek ten jest chory. Nigdy Pan nie widział schorowanych 30 – latków?

  29. Pokręć said

    Oj, macie chyba zły obraz moich przemysleń. To nie było „złamane serce” – to była zupełnie inna dyscyplina sportu. Złamane serce to pierdoła – nie chce mnie i gitara, wiem, że nie mam czego szukać. Wzajemność była, a jakże! Mózg (przynajmniej mój) był zalany fenyloetyloaminą jak karkóweczka sosem własnym. Tylko, że ja w tym stanie musiałem posłuchać własnego rozsądku i zerwać. Sporo mnie to kosztowało. Ale zapłaciłem, udało się, wyszedłem z tego. I nie mażę się jak baba, tylko piszę, z własnego doświadczenia jak to jest. Ludzie, którzy po prostu zakochali się we właściwej osobie od razu nie bardzo to pojmą.
    Piszę tylko, że miłość romantyczna to fizjologia, miłość duchowa, ewangeliczna nie ma z nią NIC wspólnego. Często obie się wiążą ze sobą, ale tylko wtedy, jak człowiek potrafi panować nad miłością fizjologiczną i właściwie ja ukierunkowywać. Nie należy mylić obu tych zjawisk!

    @Nemo: zgadzam się, jesteśmy po jednej stronie barykady. Ja tylko chciałem zauważyć, że ta zwierzęcość jest w każdym z nas. To jest biologia, od której nie uciekniemy. Jedyne, co możemy, to nad nią panować i w ten sposób Boga chwalić. Bo naszym powołaniem jest czynić z ziemi swoja poddaną. A nasze popędy to właśnie sprawy ziemskie, biologiczne. A że to panowanie kosztuje sporo wysiłku – większość ludzi nie stać nawet na 30 minut dziennie sportu dla własnego zdrowia, więc czego się spodziewać w takiej dyscyplinie sportu jak trzymanie własnych popędów na postronku? Uważam, że człowiek oddaje Bogu chwałę przez to, że np. płodzi i rodzi dzieci ale nie jak zwierzę „z automatu”, ale robi to świadomie – bo zna swój prawdziwy cel i do niego dąży. Dla człowieka nic z ważnych rzeczy nie dzieje się „przy okazji” albo jako „skutek uboczny”. To dla zwierząt potomstwo to skutek uboczny rui, niestety, dla wielu ludzi także. Ale są rodziny, gdzie oboje rodzice świadomie i z premedytacją dążą do posiadania potomstwa – właśnie z miłości. Bogu chwałę oddają tylko czyny dokonane z miłości czy to do Niego, czy to do bliźniego (świadomej i dobrowolnej, nie tylko z samego zakochania) a nie takie, które dzieją się „same”, jak upadek kamienia, który stracił podparcie.

  30. Boydar said

    Bardzo mi się pisanie Pana Pokręcia podoba.

  31. revers said

    Panie G. ja znam tez nalogi pan uniwersyteckich, tj. nalgowe palenie papierosow i to z wyzszej polki.

    Juz dawno ktos ekonomicznie mslacy podliczyl ze nalogowe palenie, jesli w partnerstwie to miesieczny dodatkowy wydatek o wartosci telewizora HD, rocznie z dymem i smola w plucach idzie samochod a w ciagu zycia pary do wartosc budynku mieszkalnego, o innych uzywkach np.narkotycznych nie wspomne, czy dodatkowe koszty na leczenie w wieku podeszlym malo wydajnych zasmolonych pluc.

    „Cóż, trudno się spodziewać po mężu alkoholiku i hazardziście, by myślał o dobru swej rodziny kiedy przegrywa i przepija kolejne sumy pieniędzy. Kraj stracił na tym do 200 miliardów złotych samej podstawowej wartości sektora, nie wspominając już o zyskach, jakie ten przynosiłby wszystkim, gdyby dalej pozostawał w jego rękach przez ponad dwadzieścia ostatnich lat. BPH i Pekao S.A sprzedane za mniej niż 5-6 miliardów złotych, dziś posiadają aktywa rzędu 115 miliardów.”

    Juz Kwaniewski wiedzial jaka gmine reprezentuje, podstawy ekonomi z nieukoczonych studiow ekonomicznych mial jak i praktyki w bankach, biurach Juventuru, pan mordka moze poswiadczyc, a pani Kwasniewska lepiej kontrowala meza przez WSI swego ojca, jak i to co sie dzialo w gospodarce, wyprzedazach i likwidacji calych galezi przemyslu.

  32. Ad. 29

    Witam w klubie.

  33. Ad. 19

    Czy miłością jest umieszczenie żony na ścianie, a teściowej na drzwiach szafy (z krótkim ciągiem dalszym obu wątków)? Po takiej akcji żona zołza i teściowa hetera – do rany przyłóż! (zmiany okazały się stałe). Czy to jest miłość?

    Taką akcję przeprowadził kiedyś dobry znajomy kolegi.

  34. Ad.31

    Kiedyś papierosy nie były takpełne chemii jak dziś. Ale owszem, szczególnie przy ich wzroście cen są to ogromne sumy pieniędzy. Mi nie przeszkadza, iż ktoś lubi popić czy popalić, ludzie są niedoskonali, mają swoje nałogi, często nawet je lubią. Ja bez kawy i herbaty żyć bym z kolei nie mógł.

    Kwaśniewski to ważny element procesu niszczenia Polski, szczególnie sektora bankowego – zaraz obok Balcerowicza, Gronkiewicz-Waltz i Bieleckiego.

  35. Ad. 18

    „Dzieci w małżeństwie są najważniejsze to one naprawdę łączą kobietę i mężczyznę – reszta to egoizm..”

    – Naprawdę? To proszę przekonać faceta, żeby rzucił pracę i zajął się dziećmi. I proszę to powtórzyć z kobietą. … Facet jest stworzony do pracy. A kobieta jest stworzona do zajmowania się dziećmi.

    Dzieci „najważniejsze” potem wcale nie uważają rodziców za „najważniejszych”… – Ku przestrodze.

  36. Boydar said

    „… Dzieci „najważniejsze” potem wcale nie uważają rodziców za „najważniejszych” …”

    To jest qurwa NASZA WINA, NASZA ! NASZA ! NASZA !!!

  37. Ad. 12

    „Baby bywaja sentymentalne i maja czesto’macierzynski’ stosunek do drania, ktory moze imponowac na przyklad ‚goracym przyrzeczeniem poprawy’.”

    – Tratatata. Baba woli drania, bo drań, to po prostu samiec alfa. A taki samiec w walce zdobędzie najwięcej – najwięcej DLA NIEJ… Biologia się kłania.

  38. Ad. 36

    NASZA. OK. Dla rodziców najważniejsze winno być wychowywanie dzieci w prawdzie. A dla dzieci najważniejsze winno być posłuszeństwo w słuchaniu i stosowaniu tych nauk.

  39. Ad. 10

    Gdy małżeństwo nie ma dzieci, to może to być powodem do unieważnienia małżeństwa. Powodem do rozwodu.

    Kobieta, która dzieci mieć może – powinna je mieć. A jak jej się „nie będzie chciało”, to potem może tego pożałować. Ale czasu nie cofnie…

  40. Boydar said

    „… A dla dzieci najważniejsze winno być posłuszeństwo w słuchaniu i stosowaniu tych nauk …”

    To my dajemy dupy, nie dzieci, olewamy temat już wtedy, jak mają parę miesięcy. Dajemy im ŻADEN przykład, i to się wszystko qrwa mści, mści, mści …

  41. Marucha said

    Re 37:
    Czy aby na pewno DLA NIEJ?

  42. Boydar said

    Pan Krzysztof się nasłuchał tego …

    a może i tego …

  43. Ad. 41

    To taka kobieca logika. 🙂

  44. Marucha said

    Jest faktem, że wiele kobiet czuje pociąg do osobników nie tylko zupełnie nie nadających się do małżeństwa, czy nawet do życia w społeczeństwie – ale nawet do najbardziej odrażających kryminalistów. Nie chodzi tu o złodziei kieszonkowych czy nieuczciwych księgowych, ale morderców, gwałcicieli i innych zwyrodnialców. Świadczą o tym choćby listy miłosne pisane do nich, gdy już siedzą w więzieniu. Pisane przez kobiety, które nawet nigdy nie zetknęły się tymi indywiduami.

    Zjawisko to chyba w ogóle nie występuje wśród mężczyzn. W każdym bądź razie nigdy o nim nie słyszałem.

  45. Ad. 44

    W sytuacji braku tzw. prawdziwych mężczyzn, niektóre kobiety widzą takowych choćby w kryminalistach.

    Bardzo ciekawe byłyby dane statystyczne, jakiego typu kobiety tak mają… Jakie cechy charakteru, osobowości skłaniają je do tego…

  46. nutka said

    Re 24.
    Panie Robercie, proszę nie wmawiać kobietom masochizmu. To jest cały splot czynników, który powoduje, że ona drania nie wyrzuca z domu. Sytuacja takiego małżeństwa jest w każdym sensie bardzo skomplikowana. Jedyna rada, jeśli on ma być dalej przy rodzinie (a nie głodny i bezdomny), narzucić mu pewne rygory, maksymalnie ograniczyć jego destrukcyjne działania. Tu musi się wziąć nad takim do roboty cała rodzina. Problem jest tylko taki, że rodzina, bojąc się obciążenia problemami, od takiej kobiety odsuwa się i zostawia ją samą: z rozpaczą, bezradnością, z komornikiem na karku.
    Jest oczywiście taka delikatna granica, gdy jest ryzyko, że kobieta wejdzie w rolę psychicznej ofiary tej sytuacji ( tak jak dziecko alkoholika ma poczucie winy, że ojciec/matka pije). Tym bardziej że jest narażona na manipulację ze strony męża. Wszyscy nałogowcy to wysokiej klasy manipulatorzy. To wymaga od kobiety ogromnego hartu, asertywności, trwania w swoim poczuciu wartości, dobrze mieć oparcie w swojej pracy zawodowej, ważnym źródłem tej wewnętrznej siły jest wiara, to oczywiste.
    W każdym razie sprowadzenie wszystkiego do schematu, że jest tak ciężko, bo wali się, pali, a ona jest nadal pod urokiem tego drania, jest naprawdę dużym nadużyciem. Proszę o więcej wiary w rozsądek kobiet. 🙂
    W każdym razie rozpatrywanie takiego dramatu w rodzinnej, kameralnej skali jest łatwiejsze niż w skali państwowej, co Pan sugeruje w swoim artykule, ale prowadzenie takiej paraleli jest trafne.

  47. nutka said

    Re 44.
    Panie Gajowy, prasa nagłaśnia takie historie jako romantyczne. Nie pokazuje się ciągu dalszego, jak wygląda ich życie, gdy on kryminał opuszcza.
    Ale ja mam nadzieję, że to jest jakiś margines kobiet o takich ciągotach.

  48. Ad.46

    Tym bardziej zagmatwała Pani obraz kobiety. Już nie wystarczy, że dzieli nad odległość Marsa i Wenus, a trzeba jeszcze sprowadzać płeć piękną na Jowisz? 🙂

    Ile sugeruję, to ciężko powiedzieć. Ja nie pokazuję nikomu jak ma myśleć. Chcę tylko pokazać, iż można myśleć inaczej.

    Jeszcze co do rodziny narzucającej mężu pewne rygory i ograniczającej jego działania: właśnie. Właśnie tego nam brakuje. Być może właśnie przez strach o komorniku.

  49. Boydar said

    Jeszcze Wam mało ? Ależ bardzo proszę, dzisiaj mam dzień rozpaczliwie muzyczny …

  50. nutka said

    Re 48.
    A wie Pan, ja zauważyłam, że w pracy zawodowej, gdy mamy wspólne problemy, podobny poziom kompetencji, wspólną presję, nasza relacja jest właśnie ściśle zawodowa, te różnice między płciami mocno się minimalizują.
    Ale jest oczywiście olbrzymi obszar naszej prywatności.
    Pan nie pokazuje, jak kto ma myśleć, a czytelnicy Pana tekstu też są inteligentni.
    W tej sytuacji – jak wyżej opisana: rozdzielność majątkowa, dodatkowe umowy z mężem (nawet nie muszą być potwierdzone notarialnie) muszą być pierwszymi krokami, jakie podejmie kobieta. Bezwzględnie.

  51. nutka said

    Re 49.
    No Dobrze. Ja kończę. 🙂

  52. Boydar said

    Panie Gajowy, przecież ja wtedy nie miałem ani komórki, ani komputera, skąd Pan wie taki rzeczy ? – „… wiele kobiet czuje pociąg do osobników nie tylko zupełnie nie nadających się do małżeństwa, czy nawet do życia w społeczeństwie …”

  53. Hybristofilia – parafilia, w której jedynym lub preferowanym obiektem pożądania seksualnego mogą być osoby, które popełniły przestępstwo. Często nakierowana na osoby, które w społecznym odczuciu popełniły szczególnie brutalne zbrodnie, np. morderstwo czy gwałt[1].

    Według Sheila Isenberg, często stwierdza się to u kobiet, które przeżyły trudne dzieciństwo, tj. były ofiarami nadużyć seksualnych bądź innego znęcania się nad nimi. W swojej książce „Women who love men who kill”, twierdzi ona, że ​​kobiety te poszukują mężczyzn, których mogą kontrolować i którzy im nie zaszkodzą. Dlatego idealni są dla nich mężczyźni w więzieniach.

    Wiadomo, że na przykład: Charles Manson i Ted Bundy mieli wiele hybristofilicznych zwolenniczek. Również w 2012 roku aresztowanym Luce Magnotta i Andersowi Breivikowi, przypisuje się rosnącą bazę takich fanek[2].

  54. Analityk said

    @Moher49 #25

    Osobiście uważam, że należy postawić na niezależnych kandydatów do Sejmu i ludzi z KNP i RN.

    Mysle, że dobrym pomysłem jest wystawienie własnych kandydatów przez dany okręg wyborczy. Należy znaleźć w nim Prawych Polaków, na których wszyscy Polacy z tego okręgu byliby zobowiązani zagłosować np. na takich jak Stanisław Michalkiewicz, Leszek Żebrowski, Grzegorz Braun, prof.Jerzy Robert Nowak,prof.Piotr Jaroszyński, prof.Andrzej Nowak, etc. gdziekolwiek zobaczymy te i podobnych prawych ludzi to bezwzględnie wszyscy oddajemy na nich swój głos. Tych kandydatów trzeba szukać już dziś aby pojawili się później na listach wyborczych.

    Następnie w pierwszym ruchu należałoby:
    -zmienić Kwachową Konstytucję IIIRP ustalając, że tylko ona jest najwyższym prawem w RP,
    -powołać JOW (ludzie znają się w środowiskach wiedzą kto jest kim),
    -wprowadzić karę śmierci jak w Konstytucji kwietniowej z 1935 roku (za zdradę, za afery, branie łapówki przez urzędnika państwowego i morderstwo pierwszego stopnia),
    -wprowadzanie w życie uchwał Sejmu nie od początku roku następnego ale od początku najbliższego miesiąca,
    -zwolnienie z pracy pasożytów urzędników w liczbie 0,5 mln ludzi z PO/SLD/PSL/PiS,
    -nikt na państwowej posadzie nie może zarabiac wiecej niż np.15,000 złotych i żadnych premii czy nagród – płacimy za pracę a nie ma rozkradania pieniędzy z podatów,
    -zakaz przekraczania budżetu ustalonego na dany rok,
    -powołać NBP i dac mu jako jedynemu monopol na udzielanie pożyczek na inwestycje gospodarcze, banki prywatne mogą udzielać pożyczek jedynie na pozostałe cele, obniżyć podatki i wprowadzić podatek liniowy,
    -każda firma działająca w Polsce – zagraniczna czy krajowa – ma płacić podatek w Polsce, firmy zagraniczne płacą podatek od obrotu towarów (aby nie umozliwić im wrzucanie fikcyjnych kosztów do bilansu firmy i unikać płacenia podatków),
    -wolność gospodarcza każdy ma prawo wykonywać każdą pracę z pełnią odpowiedzialności za jakościowe i terminowe jej wykonanie do wysokości nie tylko kapitału firmy plus własności prywatnej właściciela i jego rodziny; wszelkie naprawy złej jakości dokonuje z własnych pieniędzy;
    -ustalenie jednakowej emerytury dla każdego obywatela RP w wysokości 1500 złotych dla godnego życia w latach poprodukcyjnych,
    -usunięcie wszystkich reżimowych sędziów i prokuratorów działających na niekorzyść Narodu Polskiego tj.nieprowadzących śledztw w sprawach zbrodni i przestępstw, kryjących różnych przestępców, etc.
    -sędziowie i prokuratorzy powinni by opłacani jedynie z podatków zebranych w gminie dla której pracują (wtedy będą służyć społeczności która im płaci),
    -referendum jako jedyna forma decydowania przez naród wszelkich decyzji dotyczących jego przyszłości, sojuszach, przynależności do organizacji międzynarodowych, etc.

    Ciekaw jestem opinii innych na wymienione propozycje.
    Wprowadzanie w życie uchwał Sejmu nie od początku roku następnego ale od początku najbliższego miesiąca daje mozliwość szybkiego operatywnego działania Polskich Patriotów zgromadzonych w Sejmie dla dobra Polski. Umożliwi to np. odzyskanie skradzionej własności, ustalenie prawa, że długi państwa płacą ci co je zaciągali i ich rodziny/złodzieje, ukaranie zdrajców, zaprzańców, wszelkich antypolaków, etc. od 1945 roku.

    Z mojej wiedzy – mimo, że troche jestem idealistą pesymistą – zauważyłem, że przekleństwem ludzkości jest NEPOTYZM. To powoduje, że ludzie władzy zaczynaja sie otaczać swoimi zwolennikakami i pogardzac innymi, którzy sie z nimi różnia w światopogladzie na różne aspekty życia, dążą do gromadzenia dobrobytu i spychaniem innych w nedzę co ZAWSZE doprowadza do buntów, rewolucji i przelewu krwi.
    Mysle, że gdyby nie było nepotyzmu a ludzie sprawujący władzę byliby prawi to system polityczny nie mialby znaczenia – ludzie byliby szczęśliwi jak w królestwie Bożym 

    Moja ideą jest Polska dla Polaków i bezwzglednie lojalnych Nam Polakom mniejszości narodowych. Jestem za proporcjonalnym rozdziałem stanowisk decyzyjnych w Państwie Polskim pomiędzy wszystkich obywateli RP w liczbie proporcjonalnej członków mniejszości narodowych np. jesli Żydów w Polsce jest 1% to oni mogą zajmować najwyżej 1% stanowisk decyzyjnych każdego szczebla w Państwie Polskim.
    Z przykrościa zauważyłem, że nawet żydostwo ostatnio juz tak bardzo nie protestuje tej idei – Polska dla Polaków. Oni teraz prowadza politykę wypedzania Polaków z Polski i sprowadzania maksymalnej liczby swoich ziomków do Polski. Później jak proporcje się odwrócą to może w całości podchwyca mój punkt widzenia 😦
    Najwyższy czas aby im w tym przeszkodzić!

  55. Analityk said

    PS.

    Ciekawe czy będzie jakaś odpowiedź na mój wpis czy dalej będzie dyskusja obok o małżeńskich kłopotach, które są i będą, gdyż zagrożone są podstawy ekonomiczne i biologiczne istenienia ludzi w Polsce jako całości Narodu Polskiego.
    Bez ich usunięcia to będzie tylko dalsze bicie piany jak to jest żle w Polsce, która jest państwem faszystowskich służącym jedynie Jej okupantom.

    Solon z Grecji (VII-VI BC); polityk, filozof I poeta; zaliczany byl do grona siedmiu medrcow.
    Cytat
    (…)
    „Jesli przez wlasne niedolestwo w ciezkie popadliscie losy, nie oskarzajcie o to bogow, samiscie bowiem wzmogli tyranow, sily im dajac i przez to ciezka dzwigajac niewole. Kazdy z was bowiem w slad idzie lisa i we wszystkich was tkwi lekkomyslny umysl.
    Jezyk, bowiem i slowa pochlebcy widzicie, na to zas, co sie dzieje, spojrzec nie umiecie.”

    Każdy kto uchyla się od dyskusji jest PRZESTĘPCĄ.
    (…)

  56. Boydar said

    Czasem dobrze jest posłużyć się cytatem : „… co muwi pan /Analityk/ to lepiej szeby nic nie muwil, bo szkoda bylaby mniejsza …” (prawa autorskie do powyższego, przynależą bezsprzecznie Najuszanowniejszemu Panu Mordce)

  57. Krzysztof P said

    Mr. Analityk.
    Mysmy juz o tym ( i innych rozwiazaniach systemowych ) wielokrotnie dyskutowali. Rzecz w tym, że to jest NIE wykonalne albowiem JEDNOSTKI nic nie zmienią – a na zmiany zasadnicze raczej się nie zanosi? Sytuacja przypomina tę sprzed I wojny Swiatowej, gdy ważyły się losy Europejskich Monarchii – a MY mogliśmy jedynie CZEKAĆ na roztrzygnięcia?.
    Rezultat był taki, że nasi zaborcy wzięli sie za łby…i powstały inne r o z d a n i a w tym m/n Państwa Narodowe. W naszym przypadku niezbyt fortunnie, bo z auspicjii Niemieckiej ( Piłsudzki ), co sie w koncu FATALNIE dla nas skończyło.
    Nooo…Pan to przecież ZNA (?) więc – skąd wsród pańskich zacnych kandydatów, niejaki St. Michalkiewicz?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: