Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    J o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    Lily o Wolne tematy (67 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Mg-42 o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Marek Rogalski o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
    NICK o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Kobieta w poszukiwaniu świętości

Posted by Marucha w dniu 2014-11-09 (Niedziela)

„Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie narody, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Ł 1, 48-49).

Znane są nam te doniosłe słowa, które przed niemal dwoma tysiącami lat wyśpiewała Niepokalana Dziewica podczas odwiedzin u swojej krewnej św. Elżbiety. Jej prorocze słowa potwierdziła historia. Nie ma takiego narodu, w którym nie wielbiono by Maryi, w którym wszystkie rodzaje sztuki i literatury nie opiewałyby Jej chwały. To Ona, prawdziwa kobieta, jest koroną ludzkiego rodzaju. Bo to przez Nią- kobietę, przyszło na świat zbawienie ludzkości.

To Maryja, a nie ktokolwiek inny na świecie, sprawiła, że we wszystkich narodach, których kultury ukształtowało chrześcijaństwo, nikt od wielu wieków nie ośmiela się kwestionować wielkiej, we wszystkim równej mężczyźnie godności kobiety.

W ostatnich dziesiątkach lat mówi się w krajach kultury euroatlantyckiej bardzo wiele na temat godności oraz praw i obowiązków kobiety w rozmaitych sferach współczesnego życia: społecznego, gospodarczego, politycznego i kulturalnego. Przyczyniło się do tego w znaczącym stopniu nauczanie Świętego Jana Pawła II., który temat godności osoby kobiety wyjątkowo pogłębił, często w kontekście pogłębiania kultu Matki Najświętszej, najwspanialszej z kobiet w dziejach świata. Przy wyraźnym akcentowaniu bezcennej wartości uzupełniających się wzajemnie różnic między kobiecością a męskością, Święty Jan Paweł II podjął jednocześnie bardzo gruntownie kwestię roli współczesnej kobiety w Kościele, podkreślając wielokrotnie wagę aktywnej i harmonijnej współpracy kobiet i mężczyzn w jego życiu i pełnionej misji zbawienia świata. Aby zagwarantować tożsamość ludzkiej osoby, w swojej refleksji sięgał przede wszystkim do biblijnej antropologii.

W dyskusjach związanych z kwestią rangi i roli kobiety, pojawiły się w ostatnim czasie nowe tendencje. Jedna z tych tendencji dążąc konsekwentnie do tego, aby wywołać zamierzone z góry protesty kobiet, mocno podkreśla stan podporządkowania kobiety męskiemu światu. Zwolenniczki takiego ujęcia zmierzają do jednoznacznej konkluzji, że kobieta, aby stać się wolną i samoświadomą osobą, musi automatycznie stać się przeciwniczką mężczyzny. Na występujące nadużycia męskiej dominacji odpowiadają strategią konsekwentnego dążenia do władzy we wszystkich sferach życia społecznego. Ten proces prowadzi wprost do rywalizacji płci, w której to rywalizacji tożsamość i rola jednej płci przeciwstawiana jest jako krzywda i uszczerbek dla płci drugiej. Konsekwencją takiej postawy i takich działań jest zamieszanie w sferze antropologii; zamieszanie, które przynosi niedające się uleczyć szkody w strukturze rodziny.

Konsekwencją realizacji wyżej wspomnianej tendencji jest także coraz powszechniej głoszone przekonanie, że aby uniknąć rywalizacji między płciami, należy usunąć wszelkie różnice, jakie występują w postawach, funkcjach, zadaniach i wszelkiego rodzaju działaniach mężczyzn i kobiet, gdyż, jak twierdzą współczesne feministki, różnice te nie mają charakteru naturalnego, lecz są spowodowane wyłącznie warunkami historyczno- kulturowymi. Dla usunięcia niesprawiedliwej dominacji mężczyzn nad kobietami należy więc- podkreślają- sprowadzić rolę różnic cielesnych między kobietą i mężczyzną do niewiele znaczącego minimum, a w najwyższy sposób podkreślić i uznać za jedynie istotny wymiar kulturowy osobowości męskiej i kobiecej, gdzie nie istnieją żadne różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną. Uporczywie tendencyjne przesłanianie różnic, czy mówiąc inaczej dualizmu, jaki istnieje między płcią męską i żeńską, niesie ze sobą doniosłe negatywne skutki.

Tego rodzaju antropologia, która do równouprawnienia kobiety, domaga się usunięcia w cień wszystkiego tego, co różni ją od mężczyzny, stanowi w rzeczywistości inspirację i wsparcie tej współczesnej ideologii, która stawia pod znakiem zapytania sens istnienia i wspierania rodziny tworzonej przez mężczyznę i kobietę, i która wszelkimi sposobami narzuca współczesnym społeczeństwom pogląd, że homoseksualizm jest absolutnie tak samo wartościowy i naturalny jak heteroseksualizm; co więcej, że homoseksualizm góruje w wielu aspektach nad heteroseksualizmem.

Zwolennicy tej ideologii, pozostające w sprzeczności z biblijną antropologią judeochrześcijańską, atakują biblijny obraz mężczyzny i kobiety, zarzucając mu spetryfikowany patriarchalizm, w którym nie ma mowy o równości płci.

Wobec powyższych, niepokojących i fałszywie interpretujących antropologię biblijną poglądów, Kościół katolicki, odwołując się zarówno do Starego jak i Nowego Testamentu, oraz za ścisłą ich współpracą w społeczeństwie, a z drugiej strony mocno akcentuje wielką wartość wszelkich odrębności obydwu tych natur – kobiecej i męskiej.

Na poparcie swojego stanowiska Kościół odwołuje się do wielu wypowiedzi z Pisma świętego, między innymi do ogromnie ważnych wypowiedzi z Księgi Rodzaju, przedstawiających opisy stworzenia człowieka. W pierwszym z tych opisów czytamy: „A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” …Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (1,26-27). Z zacytowanych słów Pisma świętego wynika wprost, że człowiek jawi się tu jako istota, która od samego początku wyraża się jako mężczyzna i kobieta- stanowi „Obraz Boży”.

Drugi opis stworzenia człowieka, znajdujący się w drugim rozdziale Księgi Rodzaju, w niedwuznaczny sposób podkreśla ważność, a nawet doniosłość zróżnicowania płciowego, a jednocześnie całkowitą równość między nimi. Czytamy w tym opisie następujące słowa: „Wtedy to Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą… Potem Pan Bóg rzekł: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką ona da im nazwę… I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z żeber… Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: „To dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała… Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się z żoną swoją tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (2, 7-24).

Biblijne wyrażenie, że kobieta dana jest mężczyźnie jako odpowiednia pomoc, w żadnym wypadku nie oznacza, że jest mu podporządkowana. Tak samo mężczyzna dany jest kobiecie jako odpowiednia dla niej pomoc. Obydwoje potrzebują wzajemnej pomocy, uzupełniając się doskonale fizycznie i psychicznie, służą sobie wzajemnie i nigdy w swoim związku nie są samotni.

Jak podkreślał to bardzo mocno w swoim nauczaniu (Mulieris dignitatem, 15.08.1988, 6; AAS 80 (1988) 1664) Jan Paweł II: Kobieta jest po prostu innym „ja” we wspólnym z mężczyzną człowieczeństwie. Od początku rodzaju ludzkiego, obydwoje jawią się jako „jedno w dwojgu”, co oznacza przezwyciężenie pierwotnej samotności, w której znajdował się pierwszy człowiek. Nie jest się ani mężczyzną, ani kobietą tylko dla siebie. Jest się stworzonym przez Boga po to, by być jedno dla drugiego, a nie tylko być „ze sobą” lub być „obok siebie”. Jest się stworzonym mężczyzną i kobietą, by wzajemnie, wszechstronnie się wspierać i uzupełniać.

Z wyżej zacytowanych tekstów, a także z wielu innych, które odnajdujemy w Nowym Testamencie, wynika, że antropologia biblijna bardzo mocno akcentuje osobowy charakter człowieka, podkreślając, że niezależnie od tego, czy się jest kobietą czy mężczyzną, przysługuje ludzkiej osobie ta sama, wielka godność dziecka Bożego.

Nie można przy tym jednak pomijać wielkiego daru, jakim jest zróżnicowanie płci. Różnice między męskością i kobiecością stanowią określoną rzeczywistość, głęboko wpisaną w nasz byt. Tych różnic nie można redukować do w gruncie rzeczy najmniej istotnego aspektu biologicznego. One obejmują także i przede wszystkim, sferę psychiczną i duchową, co manifestuje się bardzo wyraźnie w różniących się- męskich i kobiecych- postawach, w różnym dla obydwu płci sposobie myślenia i różnym postrzeganiu całego świata. Przy czym „różny” nie oznacza „lepszy” bądź „gorszy”; nie oznacza bynajmniej „wrogi” sobie; lecz zawsze oznacza „inny”, inny w sensie wielkiej komplementarnej, uzupełniającej świat drugiej płci, wartości.

Tego antropologicznego wymiaru płciowości nie można oddzielić od wymiaru teologicznego. Obydwoje, kobieta i mężczyzna, powołani zostali w równym stopniu przez Boga, aby uświęcać samych siebie i aby uświęcać świat, w którym żyją, kochają się, rodzą dzieci, pracują, odpoczywają, oraz podejmują najrozmaitsze życiowe zadania: społeczne, polityczne, kulturalne i inne.

Świętość to nic innego, jak przyjaźń z Bogiem. Starożytni mówili: „Idem velle et idem nolle est vera amicitia” – „Chcieć, to co chce przyjaciel i nie chcieć tego, czego on nie chce- oto jest prawdziwa przyjaźń”. Nie ma prawdziwej przyjaźni bez wspólnoty poglądów. Nie ma prawdziwej przyjaźni między ludźmi, jeśli nie ma między nimi zgody w odpowiedzi na pytania egzystencjalne; na takie pytania jak to: Co jest prawdziwym dobrem, a co złem? Co jest prawdą, a co fałszem? Jak należy postępować? Do jakich fundamentalnych wartości przykładać największą wagę? Jaki jest cel i sens ludzkiego życia? Jak wychowywać młode pokolenia?

Aby zachować ludzką nawet przyjaźń należy zadbać o zgodność w odpowiedziach na egzystencjalne pytania.

Zachowując odpowiednie proporcje, należy to wszystko odnieść także do przyjaźni człowieka z Bogiem, która oznacza po prostu świętość. Chcąc zachować przyjaźń z Bogiem należy znać i szanować Bożą Wolę. Każdy chrześcijanin i każda chrześcijanka dobrze ją znają, ponieważ znają Dekalog i Ewangelię, ponieważ znają swoje życiowe obowiązki, obowiązki swojego stanu i swojego zawodu. To właśnie tam zawarta jest Wola Boża, tam wyraźnie ukazane jest to, czego Pan Bóg oczekuje od każdego z nas, w naszej konkretnej sytuacji życiowej. Czego oczekuje od matki i ojca, córki i syna, siostry i brata. Czego oczekuje od lekarza, pielęgniarki, zakonnicy, kapłana, szewca, krawca, polityka, dziennikarza, profesora, nauczyciela, dyrektora itd. Nie po liściach słów i dobrych intencji, lecz po owocach czynów naszych, po sposobie spełniania przez nas życiowych obowiązków widać, kto pozostaje w przyjaźni z Bogiem, a kto tę przyjaźń zdradza.

Truizmem jest mówienie, że świętość rodzin, narodów i całego świata w pierwszym rzędzie zależy od kobiet. Tak jest naprawdę. To one wychowują nowe pokolenia kobiet i mężczyzn. To ich kolana są najważniejszym na świecie uniwersytetem. To przede wszystkim matki mogą wskazać właściwy kierunek życia dla swoich dzieci. To one mogą wzbudzić najszczytniejsze powołania i rozwinąć najwspanialsze talenty. Z drugiej strony to także kobiety mogą wywierać jak najgorszy wpływ na swoje dzieci i na otaczający je świat. Mogą karmić siebie i innych toksycznymi iluzjami. Mogą siać niezwykle skutecznie cywilizację śmierci. Mogą przyczyniać się do powszechnego deptania przykazań Bożych i rozpowszechniania anarchii moralnej. Słuszne są zatem słowa zawarte w świętej żydowskiej księdze, w Talmudzie, gdzie napisano, że wtedy, gdy moralnie upada mężczyzna, upada on sam, lecz gdy upada moralnie kobieta, wówczas wraz z nią upada moralnie całe społeczeństwo.

Największy wkład w rozwój kultury przypisywany jest zazwyczaj mężczyznom. To ich nazwiska wymienia się jakom twórców nauki, filozofii, muzyki, architektury, techniki, literatury itd. Tymczasem dobre wychowanie dziecka, czy bycie kapłanką ogniska domowego, wokół którego koncentruje się pełna wzajemnej miłości rodzina, wymaga dużo większego geniuszu niż zbudowanie komputera, wieżowca czy stworzenie nowej formy sztuki. Dojrzała, mądra kobieta jest natchnieniem i skarbem dla mężczyzny, jest błogosławieństwem dla ludzkości. Nie bez powodu w Księdze Mądrości czytamy: „Niewiastę dzielną i mądrą któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły” (Prz 31,10).

Trudno jest wprost wyrazić ogromne znaczenie kobiet w sferze duchowej i religijnej. Są bardziej wrażliwe na te sfery rzeczywistości. Łatwiej niż mężczyźni odczytują naturę człowieka i sens ludzkiego życia. Więcej niż mężczyźni się modlą, chętniej uczestniczą w Eucharystii, odważniej przyznają się do Chrystusa, bardziej troszczą się o religijne wychowanie dzieci i młodzieży oraz więź z Bogiem wszystkich członków rodziny. To kobiety przyprowadzają do Boga tych, których kochają. To one były i są bliżej Chrystusa. Wiemy to z Ewangelii i z codziennego współczesnego życia. Jak pamiętamy z historii zbawienia, Chrystus miał wielu wrogów wśród mężczyzn, ale nie miał ich wśród kobiet. W naszych czasach niektóre kobiety dołączyły niestety do chóru przeklinających Go, gardzących Nim i wołających, by Go ukrzyżować, ponieważ przeszkadza im w zbrodniczej aborcji, w dzikim feminizmie i w bezgranicznym, często sprzecznym z naturą, wyuzdaniu seksualnym, jakiemu wiele z nich niestety uległo. Są one jak Ewa uwiedziona przez diabła, i tak jak ona sprowadzają nieszczęście grzechu na ludzkie generacje.

Tak samo jak każdy mężczyzna, również kobieta, powołana jest przez Boga do świętości.
Bóg przy tym nie jest ani mężczyzną, ani kobietą. Mieć określoną płeć oznacza – być kimś niepełnym i potrzebującym uzupełnienia oraz pomocy osoby drugiej płci. Bóg jest doskonałą pełnią miłości. Miłości zarówno ojcowskiej jak i macierzyńskiej, wyrażającej swoją obecność na ziemi przez miłość ojcowską i matczyną, męską i kobiecą.

Kościół Chrystusowy został założony po to, by prowadzić ludzi do Boga, który jest pełnią miłości, i do siebie nawzajem. Nieocenioną pomoc świadczą Kościołowi właśnie kobiety. To ich niedostrzegalne często działania, to ich modlitwa, to ich ofiarność, samozaparcie i oddanie Bogu, podtrzymują kapłanów i umacniają Kościół. Dlatego to takie ważne, by jak najwięcej kobiet angażowało się w życie Kościoła, by czuły się w nim jak we własnym, przyjaznym i pełnym miłości domu. By pełniąc Wolę Bożą, dla każdej z nich przeznaczoną przez Stwórcę, same były święte i prowadziły do świętości potrzebujący nawrócenia i Bożego miłosierdzia świat.
Amen.

Abp Stanisław Wielgus
W tekście wykorzystano: J. Ratzinger, “Vitale Verschiedenheit in der Gemeinschaft friedlich leben”. „Die Tagespost”, nr 92 (2004), s, 5-7; M. Dziewicki, „Jak wygrać kobiecość”, „Wychowawca”, nr 7-13 (2005), s. 7-13.
Myśl Polska, nr 45-46 (9-16.11.2014)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 15 do “Kobieta w poszukiwaniu świętości”

  1. Boydar said

    Aż strach coś napisać … To milczenie jest złowróżbne

  2. Marek said

    Biblijne wyrażenie, że kobieta dana jest mężczyźnie jako odpowiednia pomoc, w żadnym wypadku nie oznacza, że jest mu podporządkowana. Tak samo mężczyzna dany jest kobiecie jako odpowiednia dla niej pomoc. Obydwoje potrzebują wzajemnej pomocy, uzupełniając się doskonale fizycznie i psychicznie, służą sobie wzajemnie i nigdy w swoim związku nie są samotni.

    =====

    Biskup Wielgus nie powinien się bać słowa: podporządkowanie – kobiety mężczyźnie.

    Apostoł Paweł nie bał się.
    1 list do Koryntian 11
    (1) Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. (2) Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję. (3) Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa – Bóg

    a tu już nie ma żadnych wątpliwości:
    List do Efezjan 4
    (20) Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa! (21) Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! (22) Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, (23) bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. (24) Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. (25) Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie.

    ====
    błogosławieni, którzy uznają ten porządek i na niego się godzą 🙂
    niewiastom na pociechę:
    mężczyźni mają gorzej – mają miłować swoje kobiety, jak Chrystus umiłował Kościół, więc proszę nie narzekać.

  3. Marek said

    Tak samo jak każdy mężczyzna, również kobieta, powołana jest przez Boga do świętości.
    Bóg przy tym nie jest ani mężczyzną, ani kobietą. Mieć określoną płeć oznacza – być kimś niepełnym i potrzebującym uzupełnienia oraz pomocy osoby drugiej płci. Bóg jest doskonałą pełnią miłości. Miłości zarówno ojcowskiej jak i macierzyńskiej, wyrażającej swoją obecność na ziemi przez miłość ojcowską i matczyną, męską i kobiecą.

    ========

    Z całym szacunkiem dla Biskupa Wielgusa, Biblia nigdzie nie formułuje wniosku:
    „Bóg nie jest ani mężczyzną, ani kobietą”.
    Gdy Biblia i Tradycja milczy, nie ma potrzeby fantazjować na temat płci lub braku płci Boga. Bóg jest Ojcem dla swoich dzieci i Swojego Jednorodzonego Syna i to powinno nam wystarczyć.

    A tak ogólnie, artykuł bardzo dobry.

  4. Marek said

    Słuszne są zatem słowa zawarte w świętej żydowskiej księdze, w Talmudzie, gdzie napisano, że wtedy, gdy moralnie upada mężczyzna, upada on sam, lecz gdy upada moralnie kobieta, wówczas wraz z nią upada moralnie całe społeczeństwo.

    =====

    Nie umiem się powstrzymać 🙂
    Ani Talmud święty, ani jego powyższa teza wcale nie jest taka oczywista.
    Proszę mnie oświecić, po co komu mądrości Talmudu serwowane katolikom?
    Może lepiej było coś zacytować z Ojców Kościoła…

  5. Boydar said

    🙂

  6. nutka said

    Re 1.
    Co tu pisać? Wszystko tak pięknie wyrażone w tekście Wielgusa. Uwagi b. budujące dla kobiety. Mam nadzieję, że nie tylko ja, ale i inne panie bywające na tym forum przyjdą tu i je przeczytają (albo już przeczytały).

  7. Anzelm said

    Ad. 6 – to ładnie i pięknie, Ewa z Raju pozdrawia !

  8. Mężczyzna to racjonalizm.
    Kobieta to emocjonalizm.

    Racjonalizm = Emocjonalizm?

    To jest tzw. równouprawnienie. Czyli jeśli dana kobieta myśli wyłącznie emocjami, to ma prawo kierować np. rodziną na RÓWNI z mężczyzną? Do czego to doprowadza?

  9. Anzelm said

    Ad. 8 – doprowadza do Soboru SVII i synodu F1 – dlaczego to takie trudne?

  10. Boydar said

    @ (7)

    A co, na warunkowym jest ?

  11. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka pszeczytal w artykul:

    „Tak samo jak każdy mężczyzna, również kobieta, powołana jest przez Boga do świętości.”

    Ja pan Mordka by to zmienil, sze tylko kobiety sa powolane do swietosci bo sam to widzial.

    Ja pan Mordka poszedl kiedys ze swoja Salcie, pszez ciekawosc, do taka synagoga dla gojuw.

    Tam tylko kobiety rozdawaly takie biale krążki, kture goje jedli ze smakiem.

  12. vigil said

    ad.3

    „Bóg jest Ojcem dla swoich dzieci i Swojego Jednorodzonego Syna”

    Czyli plec zostala okreslona.

  13. Artykuł faktycznie bardzo dobry, zwłaszcza gdyby odnieść go poziomu intelektualnego, teologicznego, filozoficznego itd. reprezentowanego przez obecny „polski” Episkopat. A już samym kobietom na pewno się spodoba, i nawet może wywrzeć na niektóre z nich wielce pozytywny wpływ. Niestety, te braki i (po)soborowe naleciałości, tak celnie i precyzyjnie wypunktowane przez p. Marka (w kom. nr 2, 3 i 4), istotnie psują jego całościowy przekaz.
    Przy całym szacunku do abpa Wielgusa, uległ on nadmiernie wpływowi ‚wojtylianizmu”, do czego zresztą otwarcie się przyznaje w samym tekście.

  14. AniaK said

  15. Anteas said

    Teraz, skoro wymiar „sprawiedliwości” posoborowej imitacji Kościoła usunął Wielgusa z funkcji ordynariusza warszawskiego na podstawie wyssanych z palca zarzutów i ohydnej prasowej nagonki wyraźnie ukazującej jaką wagę do prawdy przywiązuje „polska” prasa, cierpi On teraz na nadmiar wolnego czasu, dzięki czemu może pisać. Gdyby jeszcze tak porzucił posoborowe herezje i nawrócił się na Katolicyzm..
    Myślę że P. Bóg odpowiednio dowartościował kobiety, posoborowie nie musi Go poprawiać.

    ad 2, 3, 4
    Bardzo dobrze ujęte błędy teologiczne posoborowego „Kościoła”.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: