Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dlaczego Żydzi w Polsce fetują austrowegierskiego i niemieckiego agenta, J.Piłsudskiego?

Posted by Marucha w dniu 2014-11-13 (Czwartek)

Piłsudski – „Salvator”czy „Bonaparstek”
Za: http://prawica.net/opinie/21774

Każda krytyka Piłsudskiego wywołuje u sporej grupy osób natychmiastowe negatywne emocje przejawiające się albo w bezwarunkowym odrzuceniu przeczytanych lub usłyszanych sądów (często połączone z obrzuceniem takiego krytyka niewybrednymi epitetami) lub co najmniej podejrzliwej rezerwie i powątpiewaniu w szczerość tejże krytyki.

Często wtedy słyszymy, że Piłsudski może i miał jakieś wady, może popełniał błędy (w końcu nobody is perfect) po czym najczęściej padają okrągłe sformułowania typu: był patriotą walczącym zawsze o niepodległość Polski, walczył z komunistami, ma zasługi dla uporządkowania parlamentarnego bałaganu etc. chociaż najgorliwsi wyznawcy owe zasługi sprowadzają właściwie do jednego, że bez Piłsudskiego Polska nie uzyskałaby niepodległości a nawet gdyby – to wkrótce zostałaby podbita przez bolszewików.


Nie chciałbym powtarzać argumentów i opinii, które są już dość dobrze znane i możliwe do łatwego sprawdzenia, natomiast chciałbym pewne sprawy uporządkować by każdemu kto chciałby zweryfikować swoje poglądy na ten temat po prostu to ułatwić. Osobiście przekonałem się jak trudno wyrobić sobie pogląd na ten (i inne tzw. kontrowersyjne tematy) na podstawie jednego czy nawet kilku obszernych źródeł, w tym biografii Marszałka.

Za głównego i najbardziej bezstronnego biografa uchodzi profesor Garlicki (ujawniony swego czasu jako TW Pedagog) i jeśli chodzi o szczegółowość biografii to jest to po części opinia uzasadniona, gdyż w żadnej innej biografii Piłsudskiego nie znajdziemy tak skrupulatnych zapisków dotyczących chociażby tego najwcześniejszego okresu działalności Ziuka tj. okresu zesłania i działalności w PPS.

Niestety tak ten biograf jak i każdy inny, komentarze i interpretację przedstawionych faktów prowadzi po linii swoich poglądów, co jest nawet oczywiste, ale tym samym zmusza czytelnika do krytycznego czytania i konfrontowania określonych spraw w innych źródłach jak i poleganiu na własnej intuicji i doświadczeniu.

W świetle faktu, że Garlicki sam przyznał się na łamach „Polityki”, że był TW „Pedagog”, prawie jak kpina z czytelnika wygląda pierwsze zdanie najnowszego wydania biografii Piłsudskiego, w którym historyk pisze, że bohater jego książki nie miałby w IPN–ie najmniejszych szans. Jest to zachowanie nieprofesjonalne i świadczące jak bardzo osobiste urazy autora rzutują na jego pracę zawodową. Czy w tej sytuacji możemy oczekiwać by komentarze historyka odnoszące się np. do okresu współpracy Piłsudskiego z wywiadami państw zaborczych i Japonii były obiektywne?

Co również ciekawe Garlicki nie potrafił albo nie chciał ustosunkować się do tak ważnego fragmentu biografii Marszałka jak np. autorstwo planu bitwy warszawskiej czy np. zaginięcia (czytaj: zamordowania) generała Zagórskiego. Jest to o tyle zastanawiające, że innym nawet bardzo błahym sprawom poświęca w biografii bardzo dużo miejsca a z komentarza nie zwalnia przecież fakt opisania tych problemów w innych opracowaniach. Stąd tak ważne jest wnikliwe analizowanie różnych punktów widzenia i umiejętne wyciąganie najbardziej prawdopodobnych wniosków z tych konfrontacji.

Należy także wyzbyć się dość powszechnej maniery krytykowania pewnych postaci i ich decyzji wyłącznie z punktu widzenia obecnych warunków geopolitycznych i naszej wiedzy o przeszłości ale starać się wyważyć na ile te wiadomości i przewidywania mogły być udziałem ocenianych postaci. Wreszcie trzeba mieć dobrą wolę tj. nie szukać jedynie faktów potwierdzających z góry upatrzoną hipotezę ale rzeczywiście szukać prawdy o tamtych ludziach i wydarzeniach. Sam wyrastałem w otoczeniu, dla którego zła była komuna a II RP i jej symbol – Piłsudski stanowiły coś na obraz „raju utraconego”. Taką wersję między wierszami przemycali nam nauczyciele, tak twierdziła opozycja i co może najważniejsze w tym nas utwierdzali nasi bliscy czerpiący ową wiedzę także najczęściej z ludowych legend.

Być może Giertychowi można zarzucić genetyczny krytycyzm wobec piłsudczyzny ale dla mnie ów krytycyzm zakiełkował, wzrastał i przekształcił się w niechęć do Piłsudskiego na drodze mozolnego szukania i chłodnego porównywania faktów, analizowania wydarzeń i ich skutków, weryfikowania opinii i wspomnień. Każdy człowiek ma trochę inny punkt krytyczny, od którego zaczyna bardziej wnikliwie przyglądać się pewnym problemom i osobom podejrzewając, że być może jego dotychczasowe sądy były błędne.

Maciej Rataj, który nawet w czasie zamachu majowego nie wyzbył się jeszcze pewnych złudzeń co do Piłsudskiego taki punkt zwrotny przeżył już wcześniej bo w czasie krytycznych dni wojny polsko – bolszewickiej. Pisze o tym w swoich „Pamiętnikach” w następujący sposób:

„Tak w sentymencie, jak i w szacunku swoim do Piłsudskiego zachwiałem się bardzo silnie właśnie w okresie krytycznym dla państwa. Piłsudski zmalał w moich oczach. i to nie z powodu klęsk (…) – doświadczyli ich najwięksi wodzowie. Piłsudski stracił pod wpływem klęsk głowę. Opanowała go depresja, bezradność (…) sugerowano mu, by udał się do jednego lub drugiego oddziału wojska, pokazał się, dodał otuchy żołnierzom –daremnie!”

No właśnie, w moim przypadku szukanie prawdy zainspirowały faktograficzne sprzeczności w różnych opiniach i relacjach, do tego stopnia różnych, że nie mogły wynikać jedynie z luk w pamięci czy przekłamań powstałych w trakcie kolejnego przekazu, zwłaszcza że te opinie pochodziły tak jak w przypadku Rataja z pierwszej ręki świadków tych wydarzeń.

Bo jak pogodzić chociażby wspomnianą opinię Rataja z utrwaloną w legendzie Piłsudskiego i często cytowanym zdaniem Weyganda, jak to Marszałek elektryzował żołnierzy wlewając w nich nowego ducha bojowego. W jaki sposób Marszałek „przelał z własnej duszy w dusze walczących ufność i wolę pokonania wszelkich przeszkód” skoro jak wspominali nad podziw zgodnie różni ludzie z jego najbliższego otoczenia sam potrzebował duchowego wsparcia i pomocy.

Nawet jego ówczesna konkubina a późniejsza żona Aleksandra Szczerbińska w opublikowanych wspomnieniach pisała, że nie wierzył w powodzenie i ona musiała podnosić jego wiarę na duchu („gdy żegnał się z nami, przed wyjazdem do Puław, był zmęczony i posępny (…) pożegnał się z dziećmi i ze mną, tak jak gdyby szedł na śmierć. Niecierpliwiła go moja absolutna pewność, że bitwa skończy się naszym zwycięstwem”).

Cechy charakteru i życie osobiste

Piłsudski jako małe dziecko był rozpieszczany i już wtedy zdradzał objawy narcyzmu, które objawiały się także w okresie dorosłym. Zapewne nie nauczony takiej umiejętności wcześniej, praktycznie przez całe życie był niezdolny do samoorganizacji i zadbania o najprostsze nawet sprawy bytowe. Owa tak często sławiona w legendzie skromność i prostota miała także swoje źródło w zwykłym lenistwie i niechlujstwie (jak opisywała wygląd Marszałka zauroczona nim Iłłakowiczówna: „Ma wygnieciony, jak psu z gardła wyciągnięty, mundur. Cały jest w poprzeczne fałdy, obsypany popiołem z papierosów, ręce i paznokcie ma szare od tego popiołu”).

Piłsudski mieszkając w Sulejówku raz jeden postanowił pomóc żonie w niezbyt zresztą ciężkich pracach ogrodowych co skończyło się dla niego tak podobno dokuczliwym nadwyrężeniem, że była to pierwsza i ostatnia praca fizyczna jaką w Sulejówku wykonał. Jak relacjonuje jego żona budził się późnym popołudniem, śniadanie i gazety dostawał „do łóżka” po czym znowu zasypiał i spał do godziny dwunastej w południe. Taki sam leniwy żywot pędził zresztą podczas syberyjskiego zesłania (a na carskim zesłaniu mógł czytać i pisać do woli korzystając ze świetnie zaopatrzonej biblioteki i regularnie dostarczanych gazet, co może szokować współczesnych mających jedynie wyobrażenie sowieckich zsyłek), o czym świadczą najlepiej jego własne listy z tego okresu.

Niewątpliwie (świadczą o tym zgodne opinie zarówno przeciwników jak i zwolenników Marszałka) Piłsudski miał psychikę neurotyczną (w późniejszym okresie te neurozy były połączone z koprolalią, czyli niepohamowaną skłonnością do wypowiadania słów nieprzyzwoitych) a potwierdzone w wielu relacjach skłonności do depresji świadczyły również o tym bardzo istotnym i negatywnym z punktu widzenia pełnionych funkcji znamieniu jego psychiki.

„Dołek” psychiczny przeżywany w kulminacyjnym okresie wojny polsko – bolszewickiej nie był ani pierwszy ani ostatni, dla przykładu krytyczny moment zamachu majowego Piłsudski przeleżał na kanapce w koszarach 36p.p. snując legionowe wspominki przed nieco zaskoczonym majorem Ziemskim (gdyby nie przejęcie dowództwa i wydania rozkazów przez Orlicz–Dreszera zamach mógł spalić na panewce już u swego zarania – pozostali spiskowcy byli zbyt zdeterminowani aby zamach uskutecznić, gdyż oni w przeciwieństwie do Piłsudskiego ponieśliby bardzo dotkliwe skutki zaniechania puczu).

Legenda przedstawia Piłsudskiego jako męża opatrznościowego w znaczeniu politycznym, wyrozumiałego „dziadka” dla legionowych kompanów oraz opiekuńczego męża i ojca. Taki sielsko – anielski obrazek wyjęty z infantylnego sztambucha Iłłakowiczówny („Ścieżka obok drogi”) czy wspomnień kapitana Lepeckiego.

Niestety te sielskie obrazki widziane oczami dorosłych dzieci (Iłłakowiczówna w pewnym momencie sama przyznaje, że ”Te cztery lata utrwaliły we mnie w sposób niezrozumiały, racjonalny, zupełną, żarliwą i bezwzględną wiarę w Józefa Piłsudskiego” i dalej „Nigdy – i aż do dzisiaj – nie umiałam rozróżniać partii politycznych, to też przeciwnicy Legionów to byli dla mnie konserwatyści, czy narodowi lub socjaldemokraci, ale po prostu ciotki, przyjaciółki, doktorzy, oficerowie, siostry – nieznośnie wszystko tępe i agresywne – z chwilą, kiedy była mowa o czynie Józefa Piłsudskiego” – są to typowe wyznania zauroczonej fanki i wyznawczyni a nie trzeźwego obserwatora) nie wytrzymują konfrontacji z wieloma faktami.

Życie osobiste człowieka jest z pewnością wizytówką jego charakteru stąd trudno tego elementu nie uwzględniać w analizie danej jednostki. Leonarda Lewandowska, z którą Piłsudski „żył” podczas zesłania na Syberii popełniła samobójstwo najprawdopodobniej na skutek tej zawiedzionej miłości, samobójstwo (taka jest przynajmniej oficjalna wersja) popełniła również Eugenia Lewicka, która nieoficjalnie towarzyszyła Piłsudskiego podczas słynnego pobytu na Maderze. Piłsudski był już wtedy mężem Aleksandry Szczerbińskiej, z którą miał obie córki urodzone jeszcze w czasie kiedy jego żoną była Maria Juszkiewiczowa.

Piłsudski i E.Lewicka

W tym panteonie żon i kochanek pojawia się jeszcze nazwisko Jadwigi Burhardt nie licząc mniej znaczących skoków w bok (w liście do Leonardy pisanym z Syberii Ziuk sam przyznaje się do niewierności co czyni na pewien sadystyczny sposób jakby po to aby osłabić jej chęci do kontynuowana wcześniejszego związku). Dla Piłsudskiego nieskrępowane porzucanie jednych kobiet dla drugich wydaje się zachowaniem naturalnym co być może w oczach wielu niewiast nadawało mu aury atrakcyjności ale przeczyło o jego możliwościach nawiązania głębszego związku.

Dzisiaj takie zachowanie określa się jako „instrumentalne wykorzystywanie” i nie byłoby może warte uwagi, gdyby odnosiło się ono tylko do spraw sercowo–łóżkowych, jednakże w podobnie instrumentalny sposób Piłsudski traktował również swoich politycznych współpracowników, których wartość uzależniał od ich bieżącej przydatności dla swojej kariery.

Tak samo traktował również sprawy światopoglądowe i religijne. Dla ożenku z rozwiedzioną Juszkiewiczową zmienił wyznanie, by – jak głosi przekaz – powrócić do katolicyzmu w czasie choroby, która dopadła go podczas I wojny światowej.

Jego oświadczenie o powrocie do poprzedniego wyznania miał przyjąć ksiądz Ciepichałł – notka biograficzna o tym kontrowersyjnym księdzu jest umieszczona m.in. na stronie pijarów – tylko co bardzo ciekawe tenże ksiądz po 1920 r. zrzucił duchowną sukienkę, został oficerem – urzędnikiem w resorcie spraw wojskowych i przeszedł z katolicyzmu na protestantyzm. Już sam fakt, że konwersję z wyznania ewangelicko–augsburskiego przyjmował ksiądz, który następnie sam porzucił katolicyzm na rzecz wyznania ewangelicko – augsburskiego wydaje się wystarczająco znamienny i zarazem zastanawiający (dodatkowo według przywołanych wcześniej ojców pijarów: „nie wiadomo, gdzie i kiedy (ks. Ciepichałł) przyjął święcenia kapłańskie”).

Pozostałe sprawy z religijnym życiem a raczej jego brakiem obszernie opisał m.in. ks. Warszawski w książce pt. „Piłsudski a religia” i chociaż autorowi można zarzucić, że jako zwolennik endecji mógł być nieobiektywny, to niestety najbardziej istotne elementy tej analizy potwierdzają także inni autorzy.

Jednakże tłumaczenie indyferentyzmu religijnego Marszałka (delikatne określenie na bezwyznaniowość i brak praktyk religijnych) dość powszechnym wtedy w kręgach inteligenckich racjonalizmem (Dmowski też do starości nie praktykował) jest też ułomne w świetle świadectw o jego zainteresowaniu praktykami okultystycznymi. Pisze o tym wprost m.in. pani Piłsudska w swoich wspomnieniach a trudno chyba małżonkę Marszałka podejrzewać o produkowanie jego czarnej legendy. Opisuje to także Sławomir Koper w niedawno wydanej książce pt. „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczpospolitej”.

Z kolei wspomniany egocentryzm i megalomanię Piłsudskiego najlepiej ilustrują dwa przykłady wzięte z mnóstwa innych ale mające tę zaletę w konfrontacji z ewentualną krytyką, że pochodzą również ze strony zwolenników towarzysza Wiktora (tylko jeden z kilku pseudonimów Piłsudskiego z okresu działalności w PPS – ie). Profesor Zdziechowski, człowiek uczciwy aż do granicy naiwności (którą niekiedy niestety przekraczał) w eseju pt. „Ze wspomnień o Piłsudskim i jego epoce” (opublikowany m.in. w zbiorze „Widmo przyszłości”) opisuje swoje zabiegi mające na celu osobiste spotkanie z Marszałkiem i wrażenie z tego pierwszego „wychodzonego” spotkania, które miało miejsce w październiku 1919 r. z okazji ponownego otwarcia Uniwersytetu Wileńskiego.

Zagajając rozmowę z Naczelnikiem profesor Zdziechowski wspomniał jego brata Bronisława dodając, że był „szlachetnym marzycielem”, na co Piłsudski odparł „Więc Pan ma mnie za nieszlachetnego” po czym jak wspomina Zdziechowski „odwrócił się do kogoś w pobliżu stojącego. Rozmowa ze mną była skończona”. Dalej Zdziechowski dodaje, że „Ów żarcik nie mógł oczywiście wywołać we mnie uczuć podziwu czy uwielbienia, które budził Piłsudski u innych”.

Tę megalomanię i sprowadzanie wszystkiego do własnej osoby najlepiej też podsumował Zdziechowski oceniając przemówienie Piłsudskiego z okazji nadania mu honorowego doktoratu w 1922 r. „W przemówieniu Piłsudskiego najbardziej uderzyła mię rzecz inna, mianowicie automesjaniczna nuta ”Ja i ojczyzna to jedno”…Nazywam się Miljon”. A uwagi te pisał zwolennik Piłsudskiego.

Drugi przykład wiąże się z przekonaniem Piłsudskiego o wyjątkowych zaletach swojego umysłu skutkiem czego jak pisze jego żona Aleksandra Piłsudska „prosił mnie, że jeśli żyć będę dłużej niż on, abym mózg jego oddała do naukowego zbadania. Sądził, że ponieważ myśli i rozumuje inaczej niż inni, inną też może mieć budowę mózgu”. Za czasów PRL – u na złość komunie kpiono sobie z podobnych zabiegów czynionych wokół mózgu Lenina, niestety w Polsce przedwojennej w ramach kultu Pierwszego Marszałka wyprawiano takie same szaleństwa. Przebywający wówczas na przymusowej emigracji w Czechosłowacji Witos, do którego dochodziły krajowe echa tych wydarzeń podsumował to w swoich pamiętnikach zdaniem:

„…wyznaczył dla siebie miejsce na Wawelu. Nie chcąc za wiele robić zaszczytu polskiemu Panteonowi, kazał serce złożyć gdzie indziej, a w przekonaniu, że mózg jego stanowi jakiś rzadki cudowny wyjątek, polecił go oddać uczonym lekarzom. Co o tym wszystkim myśleć?”

Oprócz tych dwóch przykładów megalomanii warto być może jeszcze przypomnieć, że tytuł i buławę Pierwszego Marszałka Polski Piłsudski de facto przyznał sam sobie. Wniosek złożony w tej sprawie do sejmu latem 1919 r. został przez konwent seniorów uznany za przedwczesny, dlatego też zwolennicy Naczelnika w wojsku zgłosili się kilka miesięcy później z takim samym wnioskiem do samego Piłsudskiego, który jak gdyby nigdy nic łamiąc obowiązującą procedurę legislacyjną, natychmiast bo jeszcze tego samego dnia wydał dekret o przyjęciu i zatwierdzeniu tego stopnia. Następnie w listopadzie przyjął buławę z rąk swoich podwładnych pod nieobecność wszystkich najważniejszych wtedy osób w państwie czyli marszałka sejmu i premiera (ten mało dzisiaj znany fakt opisuje m.in. Daria i Tomasz Nałęcz w biografii Piłsudskiego, Zbigniew Dworecki w niedawno wydanej książce „Poznańskie i Piłsudski” oraz opozycyjna prasa tamtego okresu)

Błędy strategiczne

O wyborach ideowych i politycznych Piłsudskiego napisano wiele i poddając te sprawy uczciwej ocenie trzeba przyznać, że trudno w owych politycznych decyzjach znaleźć jakąś istotną sprawę świadczącą na korzyść Marszałka. Jak wspomina generał Haller, Piłsudski miał mu pewnego razu oświadczyć, że w sprawach religijnych jest bezwyznaniowcem („Choć sam jestem bezwyznaniowy, ale szanuję zapatrywania innych”) i przez analogię można postawić hipotezę, że w sprawach ideologicznych też był bezideowcem. Ale tak samo jak w sprawach religijny był zabobonny tak samo zabobonność ową przenosił na każdą sferę swojego działania – vide szczególne i przesądne przywiązanie do daty 6 sierpnia (dzień wymarszu kadrówki do Królestwa w celu wywołania antyrosyjskiego antyrosyjskiego powstania).

Niezależnie od stopnia emocjonalnego zaangażowania, to z punktu widzenia osoby o prawicowych poglądach trudno uznać wieloletnią działalność Piłsudskiego w PPS–ie za godną pochwały, zwłaszcza, że owa działalność polegała także na rabunkowych napadach (nazywanych dla niepoznaki „akcjami ekspropriacyjnymi” – jak to wtedy dzielni ekspropriatorzy śpiewali: „W innych partiach bryndza/ Ogórkowe czasy – / U nas złoto płynie/ Oj dana, dana, dana/spluwo ukochana!/ Nie masz nic nad spluwę/ Nie!”)), w których ginęły nie tylko oszczędności kas powiatowych ale także prości żandarmi i konwojenci, czyli de facto niewinni ludzie.

Żeromski był również socjalistą ale jego komitywa z Piłsudskim załamała się, gdy pisarz zaczął krytykować sposób działania PPS a później orientację proniemiecką aktywistów, burzliwie zakończyło się także spotkanie w 1920 r., na którym Żeromski próbował namówić Naczelnika do poparcia polskich racji w plebiscytach organizowanych na spornych ziemiach zachodnich i północnych.

Same wypowiedzi Piłsudskiego i to już w czasie kiedy oficjalnie przestał identyfikować się z polityką państw centralnych, świadczą że pogodził się on z utratą ziem polskich będących pod zaborem pruskim (lub nigdy nie dążył do ich odzyskania) stąd też te strategie określano mianem „małej Polski” – sam Piłsudski mówił, że o ziemiach zaboru pruskiego możemy myśleć w perspektywie 50 lat albo dłużej.

Marian Seyda wspominał („Polska na przełomie”) delegację poznaniaków, która w 1916 r. rozmawiała z Piłsudskim o przyszłości zaboru pruskiego, słysząc w odpowiedzi, że „(Piłsudski) sprawą zaboru pruskiego głowy sobie zaprzątać nie myśli”. Było to zaprzeczeniem endeckiej wizji „wielkiej Polski”, która w gorszym scenariuszu miała być realizowana na drodze jednoczenia ziem polskich wszystkich zaborów pod patronatem Rosji oraz uzyskiwania dla nich coraz większej autonomii. Przebieg wojny oraz rozpad imperium carów umożliwił odbudowanie wielkiej Polski od razu jako państwa niepodległego.

Koncepcja opowiedzenia się po stronie państw centralnych miała wielu zwolenników także wśród osób, których trudno posądzać o niskie pobudki, koncepcję taką doradzały też Polakom koła watykańskie popierające Austrię ale nie ulega wątpliwości, że zwycięstwo państw centralnych a de facto Niemiec nie rozwiązałoby kwestii polskiej niepodległości natomiast pewnym było, że do owego państwa polskiego pod patronatem Niemiec nie zostałaby przyłączona ani piędź ziemi zaboru pruskiego a prawdopodobnie kilka dodatkowych piędzi polskiej ziemi zostałoby jeszcze od kraju oderwane (nawet taki germanofil i zwolennik Piłsudskiego jak Władysław Studnicki przyznawał, że w sztabie niemieckim widział mapę z tak zaznaczoną kadłubową Polską, sam zresztą snuł koncepcje polskiego portu w Lipawie zamiast Pomorza i Gdańska oraz w broszurze wydanej po niemiecku de facto doradzał Niemcom jak utworzenie Polski z ziem zaboru rosyjskiego przyśpieszy pokojową germanizację zaboru pruskiego).

Co tam zresztą Niemcy skoro Janusz Franciszek wielu imion Radziwiłł typowany nawet na króla Polski odrodzonej pod nadzorem zwycięskich państw centralnych, miał 5 października 1916 r. w Berlinie takimi m.in. słowami przekonywać niemieckich polityków i dziennikarzy do utworzenia niepodległej ojczyzny: „My, Polacy, wiemy, że Poznańskie stanowi część Niemiec i część Niemiec stanowić będzie po wszystkie czasy”. I to ten właśnie Radziwiłł po zamachu majowym stał m.in. na czele prosanacyjnych konserwatystów i współorganizował m.in. słynną wizytę Marszałka w Nieświeżu.

Na szczęście okoliczności ułożyły się pomyślnie dla idei wielkiej Polski ale Polacy musieli użyć sporo argumentów by przekonać zwycięskie mocarstwa do swoich racji (tę pracę wykonał Dmowski i Polski Komitet Narodowy) i mieć chociażby cień pretekstu aby zwycięska Ententa mogła uznać nas za swoich wojennych sprzymierzeńców.

Tego pretekstu dostarczyła tzw. Błękitna Armia oraz jednostki walczące po stronie rosyjskiej (korpus Dowbora – Muśnickiego, korpus Michaelisa, dywizje syberyjskie, korpus Żeligowskiego), także te jednostki np. austriackie, które po układach brzeskich przedarły się na rosyjską stronę (w końcu w efekcie tej eskapady do Francji przedostał się Józef Haller, późniejszy dowódca Błękitnej Armii).

Koniec końców dla Polski sprawy ułożyły się dobrze ale nie ulega wątpliwości, że wcześniejsi zwolennicy państw centralnych obawiali się o swoje miejsce i znaczenie w tak odrodzonym państwie stąd wykonywali różne działania, które niekoniecznie wzmacniały naszą pozycję ale na pewno tworzyły metodą faktów dokonanych (utworzenie tzw. rządu lubelskiego z premierem Daszyńskim i Komendantem Rydzem – Śmigłym, przekazanie przez Radę Regencyjną władzy Piłsudskiemu etc.) określoną rzeczywistość, którą można było zmienić jednie na drodze porozumienia lub wojny domowej.

Te uczucia wcześniejszych germanofilii najlepiej oddaje fragment deklaracji sporządzonej przez Leona Bilińskiego polskiego konserwatysty, posła do parlamentu austriackiego i przewodniczącego NKN: „Losy wojny światowej rozstrzygnęły sprawę polską nie w myśl naszej trzeźwej, jak się zdawało, polityki realnej, lecz po myśli idealistycznej wiary innych stronnictw politycznych w zwycięstwo Ententy. (…) Nie możemy się przyznać do błędu, ale przyznajemy z najwyższą radością tamtym stronnictwom szczęśliwy instynkt polityczny…”

Według tych słów orientacja proniemiecka była „trzeźwa” zaś orientacja na Ententę „idealistyczna” przeto potwierdzenie racji „idealistycznej” musiało być jedynie wynikiem szczęścia by nie rzec ślepego losu. Ale jak w takim razie pogodzić z tym fakt, że zwolennikiem owej „trzeźwej” proniemieckiej opcji był „Ziuk – wariat”, jak przezywano Piłsudskiego, co ten sam przyznawał i co opisał m.in. cytowany wcześniej profesor Zdziechowski.

Sprawa orientacji Piłsudskiego w czasie wojny jest ogólnie znana (nawet jak pisała przedwojenna prasa prawicowa słynna pieśń legionowa była wzorowana na melodie pieśni pt. „Blue Huzaren”) i na tle orientacji innych znaczących polskich polityków wojskowych nie stanowiłaby jakiegoś szczególnego zarzutu, natomiast od polityków takich jak np. cytowany wyżej Biliński czy wojskowych jak Rozwadowski, Sikorski czy Haller, dzieliły Piłsudskiego dwie sprawy a to: tajna i płatna współpraca Piłsudskiego, Sławka etc. m.in. z austriackim wywiadem mająca na celu wywołanie zbrojnego powstania w zaborze rosyjskim oraz zawodowe dyletanctwo tych wiecznych spiskowców w działalności pozakonspiracyjnej. Owa tajna współpraca przez długie lata stanowiła jedynie publiczną tajemnicę, natomiast obecnie żaden rozsądny historyk nie może jej poddawać w wątpliwość.

Wbrew przeświadczeniu części osób znających trochę ten temat to nie Ryszard Świętek w swojej obszernej pracy pt. „Lodowa ściana” pierwszy dotknął tego problemu podpierając się zachowanymi dokumentami. Jeszcze w roku 1967 czyli 43 lata temu, Stefan Arski (właściwie Artur Salman) oraz Józef Chudek wydali książkę pt. „Galicyjska działalność wojskowa Piłsudskiego 1906 – 1914”, którą znany współczesny apologeta Piłsudskiego tj. profesor Janusz Cisek w serii wydawanej pod patronatem „Rzeczpospolitej” nazwał tworzeniem „czarnej legendy” nie omieszkając – pomimo przestrzeganej wcześniej politycznej poprawności – zaznaczyć prawdziwego nazwiska i zarazem pochodzenia Arskiego.

Oczywiście większość nigdy nie potrudzi się by osobiście sprawdzić na czym polegał ów „paszkwil” duetu Arski (vel Salman) i Chudek, tymczasem książka ich autorstwa to nic innego, niż ponad czterysta stron fotokopii dokumentów wygrzebanych w austriackich archiwach (Kriegsarchiv, Haus – Hof – und Staatsarchiv i Verwaltungsarchiv) i prawie drugie tyle ich tłumaczenia na język polski. Komentarz autorski i wprowadzenie to zaledwie ok. 5 proc. całego opracowania ale także o wiele mówiącej dla nas współczesnych treści. Autorzy wspominają bowiem o wyraźnych śladach niszczenia dokumentacji pisząc m.in.: „z polecenia Rongego zniszczono więc w listopadzie 1918 r. listy konfidentów, pokwitowania pieniężne, tudzież wycięto żyletką z dziennika podawczego (Kundchafts Exhibiten Protokoll) Biura Ewidencyjnego wszystkie nazwiska konfidentów”.

Jednym słowem co ci przypomina widok znajomy ten… Kim był Maxymilian Ronge (vide jego wspomnienia pt: „Kriegs und Industriespionage. Zwolf Jahre Kundschafsdienst”) raczej wiadomo, tak jak z różnych wspomnień wiadomo, że austriackie archiwa czyścił już w listopadzie 1918r. w Krakowie brygadier Bolesław Roja późniejszy generał niesławny z defetystycznej postawy podczas wojny polsko – bolszewickiej i za taką postawę odesłany na wcześniejszą wojskową emeryturę.

Drugi problem to zawodowe dyletanctwo Piłsudskiego i innych jego wspólników z konspiracji, dyletanctwo raczej typowe dla ludzi, którzy faktycznie nigdy ani nie zdobyli fachowego wykształcenia ani nie wykonywali żadnego konkretnego zawodu, gdyż żyli ze spiskowania.

Stanisław Dzierzbicki, który był razem z Piłsudskim członkiem proniemieckiej Tymczasowej Rady Stanu w swoich pamiętnikach tak scharakteryzował późniejszego Naczelnika Państwa: „Mylnie wyobrażałem go sobie jako intelektualistę o wielkiej sile argumentacji i rozumowania, tymczasem spotkałem umysł raczej artysty, prosty, który rozumowanie bardzo mało ceni, argumenty nazywa wytartymi liczmanami, a całą swoją działalność opiera na wrażeniach i intuicji.”

Jeszcze gorszą opinię miał wystawić Marszałkowi jego poplecznik Rydz–Śmigły, co lakonicznie ujął późniejszy komendant policji nb. mason gen. Kordian Zamorski w następującym zdaniu: “Wieczór u Śmigłego. Zdaniem jego, człek to (Piłsudski – przyp.) nienormalny, co ukryć się nie da, a skoro się wyda, uważać nas będą za trzodę głupców, żeśmy tego nie spostrzegli”.

Część oficerów polskich w służbie austriackiej ukończyła solidne wojskowe szkoły i zdobywała wojskową praktykę co bardzo przydało się później w wojnie polsko – bolszewickiej i budowaniu polskiej armii. Oficerowie ci byli zawodowcami, część wojskowych i polityków jak np. Sikorski ukończyła także wyższe szkoły cywilne. Niestety z drugiej strony dość często się zdarza, że ludzie tacy jak Piłsudski , czyli wyjątkowo ambitni i mający duże mniemanie o sobie a zarazem dyletanci zawodowi, nie potrafią przyznać się do niekompetencji forsując swoje decyzje nawet na przekór fachowym opiniom otoczenia.

Piłsudski nie był wojskowym i nie znał się na dowodzeniu przynajmniej na szczeblu sztabu głównego.
Tytuł Pierwszego Marszałka Polski przyznał – o czym było wcześniej – de facto sam sobie, stopień brygadiera nie istniał formalnie w wojsku cesarstwa austro – węgierskiego, biorąc zaś pod uwagę stawkę uposażenia odpowiadał on stopniowi wojskowemu pułkownika.

Jednocześnie skoncentrowany na sobie i magalomańsko przekonany o własnej nieomylności, skonfliktowany z innymi politykami i wysokimi oficerami, których uważał za konkurentów – najpierw zawarł tajny pakt z Petlurą a następnie podejmując tzw. wyprawę kijowską wciągnął Polskę w wojnę z bolszewicką Rosją – powtarzając w chwili początkowych sukcesów, że może bolszewików bić kiedy chce i gdzie zechce.

Jak wiemy z historii wojna ta o mało nie zakończyła się utratą dopiero co odzyskanej niepodległości, kosztowała życie tysiące Polaków a uzyskane granice były terytorialnie mniej korzystne od granic możliwych do uzyskania na drodze pertraktacji zaproponowanych przez bolszewików w grudniu 1919 r..

Pomimo funkcjonującego sejmu i rządu posłowie i ministrowie nic lub bardzo niewiele wiedzieli o celach ofensywy kijowskiej, tajnych postanowieniach pomiędzy Piłsudskim a Petlurą czy rzeczywistych zamiarach Piłsudskiego dotyczących prowadzonych pertraktacji rozejmowych z bolszewikami (w tej ostatniej sprawie bardzo znamienna jest tzw. sprawa Borysowa od nazwy miasta na Białorusi, którą wyjaśniają m.in. w swoich pamiętnikach socjalista Adam Próchnik i endek Stanisław Grabski).

Na pewno wojnę rozpoczął Piłsudski i do czasu powołania rządu Witosa na premiera a generała Rozwadowskiego na szefa sztabu właśnie Piłsudski odpowiadał za dowodzenie polskimi armiami. Sprawa autorstwa bitwy warszawskiej i zasług w jej wygraniu innych osób niż Naczelnik jest oczywista nawet nie poprzez lekturę wspomnień i opracowań osób mu wrogich lub obojętnych ale przede wszystkim ze względu na własną relację Piłsudskiego („Rok 1920” wydany pod pretekstem odpowiedzi na podobną pozycję opublikowaną przez Tuchaczewskiego) spisaną pod jego dyktando przez już wtedy żonę Aleksandrę. A już opis tak rozsławionego kontrataku znad Wieprza w kontekście przypisywanego mu przez legendę przełomowego znaczenia dla bitwy warszawskiej wywiera na czytelniku wychowanym na legendzie dość przygnębiające wrażenie.

W czasie kiedy Piłsudski zaatakował znad Wieprza bitwa warszawska była już wygrana, natomiast kontratak ten miał duże znaczenie strategiczne dla unicestwienia wojsk sowieckich tak by wygraną była nie tylko bitwa ale i cała wojna (co zresztą zostało osiągnięte, ale nic by nie dało gdyby przegrana została bitwa pod Warszawą i na północ od stolicy, gdzie największy ciężar bitwy trzymała V armia Sikorskiego). Piłsudski sam przyznaje się, że już po przybyciu do Puław kiedy faktycznie nie miał żadnego wpływu na decyzje sztabu, „pewne zdziwienie” wywoływały u niego

„wiadomości o zwiększającym się nacisku wojsk p.Tuchaczewskiego w kierunku zachodnim, w kierunku Płocka, a nawet Włocławka i Brodnicy… Była w tym jakaś zagadka, której rozwiązać nie mogłem, gdyż przewracało to w pewnej mierze moje dotychczasowe pojęcie, że p.Tuchaczewski koncentrował wszystkie swoje siły na Warszawę”.

A przecież wiadomo, że taki obrót sprawy wcześniej zauważył Rozwadowski wydając odpowiednie rozkazy zmieniające, które tak bardzo krytykował właśnie Piłsudski, gdyż wzmocnienie sił na północy osłabiało jego południowy front. Sam kontratak podobno tak decydujący dla bitwy warszawskiej Piłsudski opisywał następująco:

„16 (sierpnia – przyp. ) rozpocząłem atak, o ile w ogóle atakiem nazwać to można. Lekki i bardzo łatwy bój prowadziła przy wyjściu tylko 21 Dywizja (…) Inne dywizje szły prawie bez kontaktu z nieprzyjacielem (…)główną zagadką, którą chciałem sobie rozstrzygnąć, była tajemnica tak zwanej Grupy Mozyrskiej. Właściwie nie było jej wcale. (…) Wydawało mi się, że śnię. Jako wynik, do którego doszedłem, był pogląd, że czeka mnie gdzieś jakaś zasadzka. (…) Dzień 17 sierpnia nie przyniósł mi żadnego wyjaśnienia tych zagadek. (…) Spędziłem znowu dzień cały w samochodzie szukając śladów tajemnicy i choć pozoru zasadzek. (…) Nie rozumiałem właściwie, gdzie jest sen, a gdzie prawda. (…) Pamiętam, jak dziś, tę chwilę gdy pijąc herbatę obok przygotowanego do snu łóżka, zerwałem się na równe nogi, gdy wreszcie usłyszałem odgłos życia, odgłos realności, głuchy grzmot armat, dolatujący gdzieś z północy. (…) Jeszcze ułożywszy się do snu, raz po raz głowę z poduszki unosiłem, by sprawdzić swoje wrażenie”.

W stosunku do opisu bezsennej trwogi Warszawy (vide wspomnienia Witosa czy Rataja) oraz zmagań dywizji stojących na przedmościu Warszawy (vide praktycznie samobójczy atak batalionu kapitana Stefana Pogonowskiego ratujący odsłonięte skrzydło obrony Warszawy) oraz zażartych walk na północ od stolicy, opis tej fazy bitwy przedstawiony przez Piłsudskiego widziany z punktu widzenia jego odcinka frontu wygląda prawie na sielankowy.

Piłsudski pomylił się także (chyba, że była to pomyłka kontrolowana) co do wskazania przyszłego najgroźniejszego wroga Polski, który to temat był omawiany podczas słynnej narady na początku lat 30 – tych mającej ocenić, które zagrożenie jest groźniejsze: niemieckie czy sowieckie. Większość obecnych podobno wyraziła opinię, że w najbliższej perspektywie zagrożenie niemieckie jest większe (tak też to widział m.in. odsunięty już wtedy od wojska Sikorski czego dowodzi jego autorstwa „Przyszła wojna” wydana w 1934 r.), co także – wbrew od lat suflowanej legendzie – Piłsudski zanegował wskazując w dalszym ciągu na kierunek wschodni (jakiekolwiek poważne przygotowania na froncie zachodnim Polacy przedsięwzięli z marnym zresztą skutkiem dopiero na kilka miesięcy przed wrześniem 1939 r. o czym pisze m.in. generał Sosnkowski w książce „Cieniom września” – nb. gospodarki w tym budżetu Polska nie przestawiła na tryb wojenny aż do samego wybuchu wojny).

Przeciw Polakom i przeciw Polsce

Piłsudskiemu wyraźnie przeszkadzała świadomość (lub podświadomość), że w dziele obrony a następnie budowania niepodległego bytu kraju zaczynają wybijać się inne uzdolnione osoby, że zaczyna się dostrzegać realne zasługi innych osób, że część tych osób była w krytycznych chwilach świadkami jego słabości, że naród głosuje na endeków i ugrupowania politycznie niechętne jego planom politycznym (np. PSL Piast).

Miał też zapewne świadomość korzeni swojej obecnej władzy, sięgających współpracy z blokiem niemieckim i namaszczenia na Naczelnika przez proniemiecką Radę Regencyjną oraz – co niebagatelne – świadomość owej niezbyt chlubnej karty życiorysu związanej ze współpracą z austriackim wywiadem.

Dzisiaj po latach doświadczeń z lustracją doskonale wiadomo jak bardzo takie obciążenia wpływają na zachowania i polityczne decyzje ludzi – vide przypadek Wałęsy. Ten amalgamat z jednej strony własnych błędów i niedoskonałości a z drugiej wybujałych ambicji wzmacnianych podszeptami swoich stronników (być może także jakichś podjętych wcześniej zobowiązań) spowodował, że do zamachu majowego Piłsudski nie dał spokojnie rządzić żadnemu gabinetowi, co sam zresztą bez ogródek a raczej w formie pewnej chwalby potwierdził.

Obecnie większość rodaków ma utrwalone przekonanie, że Piłsudski przeciwstawił się parlamentarnej anarchii prowadzącej nasz kraj ku zgubie, w co współcześni Polacy o tyle łatwo wierzą, że widzą jak wyglądają obecne parlamentarne rządy. Tymczasem nie negując, że w ciągu tych kilku lat parlamentaryzmu dochodziło do nadużyć i nieprawidłowości, to przecież były one także niechlubną zasługą tych ludzi i partii, które raczej Piłsudskiego popierały, jak PPS, PSL – Wyzwolenia czy ugrupowania mniejszości narodowych, głównie posłów żydowskich i ukraińskich.

Tymczasem wystąpienie Piłsudskiego było tak naprawdę skierowane przeciwko prawicy skupionej wokół szeroko rozumianej endecji i prawicy chłopskiej reprezentowanej przez PSL – Piast. Nie ma krzty prawdy w opinii Stanisława Mackiewicza ps. Cat, który w „Zielonych oczach” zanotował, że

„Tak samo jak w ojczyźnie, na emigracji endecy się bynajmniej do rządów nie pchali. Nic nie robiąc, wszystko krytykując, daleko łatwiej jest utrzymywać za sobą większość opinii”.

Każdy kto nieco wnikliwiej przestudiował historię tego okresu mógł bez problemu zauważyć, jak bardzo Piłsudski i jego stronnicy sabotowali każdą próbę sięgnięcia po władzę przez prawicę narodową, która była najliczniejszą partią sejmową. Prawica ta chciała rządzić, wystarczy przypomnieć okoliczności nieudanej – z powodu odmowy Piłsudskiego – próby powołania na premiera Wojciecha Korfantego, czy sprowokowane przez piłsudczyków zajścia krakowskie w listopadzie 1923 r. mające na celu obalenie pierwszego rządu Chjeno – Piasta oraz zamach majowy obalający drugi koalicyjny rząd Witosa (pierwszy z trzech rządów Witosa był rządem obrony narodowej).

Najpierw w 1922 r. Piłsudski odmówił kandydowania na prezydenta chociaż według wszelkiego prawdopodobieństwa zostałby wybrany, następnie w 1926 r. parlament wybrał Piłsudskiego na prezydenta a ten z kolei nie przyjął wyboru już po jego dokonaniu, przy czym działo się to jeszcze wszystko za kadencji owego tak krytykowanego przez Naczelnika parlamentu.

Aby było ciekawiej wybór w 1926 r. został dokonany kilkanaście dni po zamachu majowym i Piłsudski celowo nie zrezygnował z kandydowania przed wyborem ale dopiero po wyborze odmówił przyjęcia tego stanowiska. Jak sam przyznał, chciał sobie pośrednio zalegalizować przewrót, co sam tłumaczył następująco: „Dziękuję Zgromadzeniu Narodowemu za wybór. Po raz drugi w mojem życiu mam w ten sposób zalegalizowanie moich czynności i prac historycznych, które niestety dla mnie, spotkały się przedtem z oporem i niechęcią dość szeroką”. W wypowiedzi tej mamy zresztą nie tylko przyznanie się do chęci przyklepania dokonanego przewrotu ale również potwierdzenie, że jego wcześniejsze czynności i jak to określił „prace historyczne” spotykały się z szerokim oporem.

Sam zamach majowy, który zaważył na obliczu II RP i – można postawić taką hipotezę – jej losach, został przeprowadzony w czasie, kiedy wbrew propagowanej legendzie sytuacja Polski zaczęła się poprawiać. Stało się tak również za sprawą reform gospodarczych przeprowadzonych przez ów – tak podobno nieudolny – parlament. Zmiany konstytucji i wzmocnienia władzy wykonawczej chciała tak samo prawica, co zresztą kładziono na karb dążności tejże prawicy do rządów dyktatorskich (widać w tym zresztą typowy przykład logiki Kalego: jak endecja chciała rządów autorytarnych to było źle, jak zamach zrobił Piłsudski to ratował kraj z odmętów anarchii).

Tymczasem wydaje się, że jedyną okolicznością, która doprowadziła do zamachu była obawa Piłsudskiego i jego stronników o swoje wpływy, którym mogły realnie zagrozić drugie rządy koalicji Chjeno – Piasta. Rząd Witosa prawdopodobnie nie dopuściłby do powtórzenia tych samych sekwencji, których konsekwencją były wypadki krakowskie, obecne zaplecze polityczne rządu wydawało się bardziej zdeterminowane wytrwać w koalicji i zająć twardszą postawę wobec opozycji, także tej z Sulejówka. Widocznym przejawem było chociażby natychmiastowe zarekwirowanie wydania „Kuriera Porannego”, w którym Piłsudski w niewybrednych – ale sobie właściwych – słowach atakował rząd i ministrów.

Zamach majowy zmienił nie tylko politykę wewnętrzną ale i zagraniczną. W polityce wewnętrznej doprowadził do rządów monopartii, czyli BBWR, która to partia miała w nazwie „bezpartyjność” i stanowiła tym samym najlepszy symbol podwójnych standardów i politycznego cynizmu zwanego obecnie piarem. Z życia politycznego została wyrzucona jakakolwiek opozycja, która swoje postulaty brała na serio.

Tym samym rządzący samodzielnie sanatorzy wiedząc, że ich oparcie w społeczeństwie jest wątpliwe zamiast prowadzić politykę nakierowaną na interes kraju ale wymagającą czasami niepopularnych decyzji, bardziej dbali o swoje postrzeganie i propagandę tak jak to się dzieje także i dzisiaj. Systematycznemu psuciu ulegały także obyczaje życia nie tylko politycznego ale i społecznego. To wtedy zaczęły doskonalić swoje rzemiosło komanda „nieznanych sprawców”, to wtedy karierę zaczęli robić „bierni, mierni ale wierni” co opozycyjna prasa tego okresu przedstawiała następująco:

„Nie było ani jednego rządu w Polsce, któryby się poważył na takie rugi i przenoszenia jak rząd obecny. Wywodząc się z zamachu jest on trapiony niepokojem nowych zamachów i ciągle stara się umocnić usuwając z wojska, ze stanowisk urzędowych ludzi, których do kategorii „swoich” zaliczyć nie może”.

Przychylny Piłsudskiemu generał Jan Romer w swoich „Pamiętnikach” notował m.in. , że „…około Marszałka pozostają sami Piłsudczycy a wśród nich wielu tylko – karierowiczów, wielu czy to zdolnościami, czy wiedzą, czy charakterem miernych”. Felicjan Składkowski, późniejszy premier, jeszcze jako sanacyjny komisarz Warszawy okazał podobno szczere zdumienie, gdy po wydaniu władzom Banku Polskiego rozkazu „ustabilizowania złotego” dowiedział się, że potrzeba do tego środków dewizowych.

Jeżeli piszemy w Polsce o stalinowskich czystkach w armii sowieckiej, których ofiarą padł np. Tuchaczewski, to nie należy zapominać, że takie same czystki po zamachu majowym przeżyła polska armia (pisze się o minimum 700 oficerach zmuszonych do przejścia na emeryturę) a jeżeli czystki osłabiły armię sowiecką, to dlaczego czystki pomajowe nie miałyby osłabić armii polskiej? Aby zwalczyc konkurenta – Józefa Hallera i osłabić siłę jego Błękitnej Armii, Piłsudski w dniach zmagań z armiami sowieckimi zamykał amerykańskich ochotników (polskiego pochodzenia) z tej armii w obozach koncentracyjnych pod Grudziądzem, gdyż „rządził w ten sposób, żeby zużywać wszystkich ludzi, będących na widoku i wszystkie urządzenia”.

Najważniejsi i najbardziej zasłużeni politycy i oficerowie okresu przedmajowego zostali odesłani na emeryturę i emigrację a część z nich była więziona (Witos, Korfanty, Sikorski, Rozwadowski, obydwaj Hallerowie, Malczewski etc; nawet Sosnkowski pełnił do wojny praktycznie tylko funkcje dekoracyjne) a kto wie czy nawet nie otruta (Rozwadowski, Korfanty).

Morderstwo na generale Zagórskim i inne tajemnicze zgony osób mających pewną wiedzę na niewygodne tematy (vide generał Jan Hempel; wymienia się także inne nazwiska jak kontradmirał Anzelm Zierkowski, generałowie: Oswald Frank, Bolesław Jaźwiński, Jan Thullie) tylko dopełnia tego obrazu upadku stojącego w sprzeczności do rozpowszechnianych ciągle wierzeń o nieskalanym honorze przedwojennego oficera.

Zamach majowy wyniósłszy na ministerialne stanowiska najpierw Zaleskiego a następnie Becka przeorientował politykę zagraniczną, skutkiem czego Polska – zamiast umacniać sojusz z Francją oraz Czechosłowacją, Rumunią i Jugosławią – zaczęła uprawiać „politykę mocarstwową”, kumać się z Niemcami i przyklepywać układ monachijski poprzez udział w rozbiorze Czechosłowacji przyczyniając się tym samym do podkopania i obalenia porządku wersalskiego będącego fundamentem państwowego bytu ówczesnej RP.

Legendy a rzeczywistość

Jeżeli można mówić o zbiorowej pamięci to tylko w rozumieniu postaw, które prezentuje większość zainteresowanych. W takim rozumieniu Polacy przypominają typowego bohatera thrillerów filmowych, który na skutek wypadku i intrygi traci pamięć a po odzyskaniu świadomości otaczający go intryganci wykorzystując ową amnezję dla własnych celów wmawiają mu takie wersje przeszłości jakie odpowiadają ich samolubnym interesom.

Polacy dostali po głowie najpierw pałką germanizacji i rusyfikacji, następnie niemieckiej i sowieckiej agresji i okupacji oraz kilkudziesięciu lat PRL – u pilnowanego przez UB i SB.

Obudziliśmy się w III RP, w której natychmiast różni „przyjaciele” rozpoczęli prace historyczne nad ustanowieniem tej właściwej wersji naszej niedawnej przeszłości. Nieprzypadkowo również rozpoczęto starania aby III RP przedstawić jako sukcesorkę II RP, którą w tym celu należało odpowiednio wyliftingować. W kolportowanej legendzie dotyczącej Piłsudskiego pomija się fakt, że Niemcy wkraczając do Krakowa wystawili przed sarkofagiem Naczelnika wartę honorową, natomiast chętnie eksponuje się niechęć do piłsudczyzny ze strony władz prl–owskich.

Podkreśla się przy okazji, że endecy krytykując Piłsudskiego są w tym punkcie zgodni z komunistami. W ten sposób z rewolucjonisty, socjalisty i bezwyznaniowca, któremu zamach majowy pomagał realizować m.in. Władysław Gomółka, zrobiono obrońcę wiary i polskości a endeków zrównano jednocześnie z komunistami zacierając fakt, że źródła i powody opozycji prawicy i komunistów wobec sanacji były całkiem przeciwne.

Komuniści odwrócili się od Piłsudskiego dopiero gdy zauważyli, że ten wykorzystał ich (tak samo jak wielu przedtem i potem) dla własnych celów, chociaż tak naprawdę wiele resentymentów środowisk lewicowych i żydowskich do sanacji (nie można zapominać, że podstawy PRL–u budowało wielu komunistów żydowskiego pochodzenia) dotyczy okresu już po śmierci Piłsudskiego, kiedy sanacja zaczęła używać retoryki narodowej (projekt zakazu uboju rytualnego wniosła posłanka Janina Prystorowa, żona pułkownika Prystora, motywując to zresztą czynnikami humanitarnymi).

Przykładem takiej zawiedzionej miłości jest chociażby sławny poseł Herman Lieberman, który był przez długie lata zwolennikiem Piłsudskiego aż do czasów pomajowych a szczególnie wyborów brzeskich. Wspomina Witos, że dopiero dzieląc z nim los politycznego więźnia Liebermann przypomniał sobie pewne fakty („opowiadał mi na ten temat poseł dr Lieberman w więzieniu brzeskim, oburzając się na te straszne praktyki”) w tym wypowiedź Piłsudskiego wypowiedzianą jeszcze podczas kampanii przeciw bolszewikom u zarania niepodległości. Na zwróconą wtedy uwagę o dużych stratach wśród żołnierzy niektórych polskich pułków Piłsudski miał odpowiedzieć „a cóż to szkodzi, że trochę więcej Polaczyszków wyginie?”

To, że Piłsudski niezbyt przejmował się ludzkim życiem a nawet nim nadmiernie szafował świadczą także zapiski Stanisława Grabskiego, bardzo wpływowego wtedy polityka (chociaż dzisiaj bardziej znany jest jego brat Władysław), który w swoich pamiętnikach zanotował, iż zwracając Naczelnikowi uwagę na ryzyko wojny i związane z tym straty usłyszał w odpowiedzi, że „nie należy zanadto się przejmować stratami w ludziach na polach bitew, gdy kraj nie jest w stanie wyżywić całego swego przyrostu ludności i część jej zabiera mu zawsze liczna emigracja zarobkowa”.

Dzisiaj wielu publicystów chcących uchodzić za prawicowych często wytyka niektórym politykom stwierdzenia mające jakoby obrażać naród polski, tak jak to uczyniono onegdaj np. na łamach „Naszego Dziennika” z jakimś – dość błahym w istocie – cytatem z dawnej wypowiedzi Tuska. Jednocześnie te same osoby ze ślepym uporem alergicznie reagują na każdą próbę odbrązowienia Piłsudskiego, którego obelgi rzucane nie tylko wobec polityków, ale i wobec Polaków in gremio były stokrotnie gorsze – a przy tym wypowiedziane rzeczywiście z intencją ubliżenia (na zjeździe legionistów w 1927 r. Piłsudski sam przyznawał, że „…wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słówek i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów”) – od tych tak potępianych wypowiedzi współczesnych polityków.

Piłsudski miał szczęście, że jego działalność przypadła na okres kiedy kamera filmowa i mikrofon należały do rzadkości. Gdyby jego wypowiedzi i działalność była rejestrowana – tak jak to się dzieje obecnie – wszechobecnymi kamerami, aparatami, dyktafonami etc. to nawet największym propagandystom trudno byłoby przykroić jego faktyczną postawę do powszechnych dzisiaj wierzeń na temat tej postaci.

Do budowania legendy zaprzęgano literatów, z których niektórzy jak Kaden – Bandrowski czy Andrzej Strug vel Tadeusz Gałecki byli także legionistami. O tym, że powieściowy „Generał Barcz” to literacka wersja Piłsudskiego a „Mateusza Bigda” karykaturą Witosa raczej nikt nie ma oporów przypominać, natomiast mało kto ma odwagę przypominać, że kariera Nikodema Dyzmy to kariera Piłsudskiego w Polsce a ostatnie wersy powieści Dołęgi–Mostowicza odnoszą się właśnie do tych Polaków, którzy tego nie chcą dostrzec.

Otwarcie przyznał to np. Tomasz Nałęcz, który wraz z żoną Darią także zajmowali się zawodowo biografią Piłsudskiego nie tając zresztą swojej sympatii do marszałka. Powieść Dołęgi–Mostowicza okazała się ponadczasowa i przetrwała, ale inni autorzy znani są już tylko badaczom literatury. Czasami jeszcze ktoś przypomni sobie o ostrych esejach Nowaczyńskiego ale „Cudna i ziemi cudeńskiej” Józefa Weysenhoffa mało kto kojarzy. Zapewne dlatego, że pisarz mieszkańców Cudna czyli Polski podzielił na Robów, którzy działali mądrze i roztropnie ale przeciwnicy nadali im „okrutne przezwisko: endecy!” i Popsujów, „którzy się podobno mają za socjalistów”.

Aleksandra Piłsudska w swoich podretuszowanych wspomnieniach pisze, że Naczelnik nie pochwalał przynależności do masonerii i nakazał nawet swoim oficerom występowanie z takich organizacji. Dość wyraźnie w poprzek takim stwierdzeniom stoją inne świadectwa np. Władysława Baranowskiego, legionisty i masona, który na podstawie swoich konferencji z Marszałkiem napisał książkę pt. „Rozmowy z Piłsudskim 1916 – 1931”. Jedna z tych rozmów jest poświęcona odbudowaniu w niepodległej Polsce masońskiej sieci (co referował Baranowski) i co miało według niego spotkać się ze strony Piłsudskiego z życzliwym przyjęciem. W jednym z wywiadów Baranowski wspominał, że

„O masonerii w ogóle rozmawiał ze mną Marszałek kilkakrotnie w latach 1920 i 1921, w szczególności zaś o wolnomularstwie polskim (…) Pragnął, by odrodzone w Polsce niepodległej, nawiązało nić tradycji historycznych i by zdołało śród pokrewnych organizacji na terenie światowym zdobyć szacunek i odegrać swoistą rolę”.

Dodatkowo z artykułu opublikowanego (także na podstawie tych rozmów) w „Wolnomularzu Polskim” (dostępny w wersji elektronicznej) można dowiedzieć się, że Piłsudski polecał nawet z nazwiska tych oficerów, którzy mogliby ową sieć wolnomularską zasilić. Pośrednim potwierdzeniem tych informacji była nadreprezentacja członków masonerii w najbliższym otoczeniu Piłsudskiego i w składzie kierowanych i popieranych przez niego rządów.

Symptomatyczne było m.in. objęcie ministerstwa spraw zagranicznych zaraz po zamachu majowym przez Augusta Zaleskiego (dopiero w 1932 r. zastąpił go Beck), którego Piłsudski uważał za nieroba a jednak pomimo tego zgodził się na objęcie przez niego tak ważnego stanowiska. Sprawa staje się bardziej zrozumiała zważywszy, że Zaleski będąc masonem utrzymywał dobre kontakty z masonami angielskimi a o sprzyjanie zamachowi majowemu (a nawet jego finansowanie) opozycja antysanacyjna podejrzewała także rząd angielski.

Oczywiście dosyć powszechna jest już wiedza, że Piłsudski cieszył się także sympatią ze strony środowisk żydowskich, stąd też obok takich ironicznych przezwisk, którymi mieli go obdarzać polityczni przeciwnicy jak Koniugas (marszałek Trąmpczyńsk) czy Bonaparstek (gen. Rozwadowski) nazywano Piłsudskiego także „bożyszczem Żydów”, a jedna z gazet niemieckich całkiem poważnie i w ramach komplementowania nazwała nawet Piłsudskiego „prorokiem Starego Testamentu”. W gabinecie Adama Czerniakowa, przewodniczącego judenratu w getcie warszawskim cały czas wisiał portret Piłsudskiego, tego samego Piłsudskiego, któremu w tym samym czasie Niemcy (tychże Żydów mordujących) wystawiali warty honorowe na Wawelu.

Piłsudski w Giewont zaklęty (przedwojenna pocztówka)

Co ciekawe dzisiaj ze szczególną atencją do Piłsudskiego i piłsudczyzny odnoszą się te środowiska, które szermują hasłami prawicowymi a nawet narodowymi. Otwarcie do tego nurtu i osoby przyznaje się Kaczyński i zapewne większa część PiS–u, laurki wystawiają Piłsudskiemu także publicyści „Naszego Dziennika” (Szaniawski, Nowak) i szeroko rozumiana tzw. prawica niepodległościowa (Szeremietiew, Moczulski).

Do dzisiaj w sieci można przeczytać niskiego poziomu merytorycznego atak „narodowca” Jerzego Roberta Nowaka na Giertychów, wypominający Jędrzejowi Giertychowi krytyczną książkę o Marszałku. Jak zwykle w takich sytuacjach mało dyskutuje się o faktach, za to bardzo dużo o uczuciach i swojej w istocie dziecięcej wierze w Marszałka, co w rzeczywistości sprowadza taką publicystykę do wspomnianych wcześniej wynurzeń Iłłakowiczówny.

Logiki w tym za grosz biorąc np. pod uwagę nieustępliwość Kaczyńskich i wielu innych w wypominaniu Wałęsie jego agenturalnej przeszłości a zakrzykiwaniu jakichkolwiek napomknięć o agenturalnej współpracy Piłsudskiego. A przecież Piłsudski nawet mówił Wałęsą czy raczej odwrotnie, chociaż Wałęsa być może nawet sobie z tego nie zdawał sprawy. Wystarczy przeczytać fragment wystąpienia Piłsudskiego na posiedzeniu Rady Gabinetowej 1930 r., kiedy to perorował:

„Ja zawsze mówię, że nie jestem Polakiem, bo bym się często za panów wstydził i wstydzę […] W Polsce nigdy jednej rozmowy zrobić nie można. Tylko ja robię jedną rozmowę, ale – nie jestem Polakiem”.

Przecież takie wyrażenia jak „jednej rozmowy zrobić nie można. Tylko ja robię jedną rozmowę..” to wałęsizmy w czystej postaci. Ale Wałęsę potępiamy bo go znamy, słyszymy i widzieliśmy jak puszczał komunistów w skarpetkach, natomiast Piłsudskiego wielbimy bo znamy tylko legendy o nim i jego czynach.

Tak samo idealizujemy i chwalimy się II RP przez przeciwieństwo do beznadziei PRL–u, nie znając i de facto nie chcąc zrozumieć jak było naprawdę. Trudno się tedy dziwić, że wszyscy apologeci Marszałka głoszą jego wielkość jedynie za tzw. całokształt, który to całokształt sami wcześniej urobili i nadal urabiają. Tymczasem analizując każdą sferę osobowości Marszałka i jego działalności trudno nawet przy maksimum dobrej woli znaleźć te istotne obszary, które stawiałyby Piłsudskiego na tak wysokim miejscu w panteonie polskich przywódców.

Mieliśmy tak jak i inne narody złych przywódców ale dobrych ludzi, mieliśmy niegodnych naśladowania jako ludzie ale bitnych i zdolnych jako wodzowie, najlepiej kiedy dobry charakter łączył się talentami przywódczymi, natomiast kiedy brak talentów szedł w parze z niskim charakterem to nie bez powodu o takich przywódcach wolimy milczeć. Legenda Piłsudskiego jest tego niechlubnym wyjątkiem.

O ile czymś normalnym jest dyskutowanie nad błędami takich historycznych postaci i wodzów jak Sobieski, Kościuszko czy Sikorski to krytyka Piłsudskiego urasta do rangi zamachu na narodowe i państwowe imponderbilia. Piłsudski – co wspomina w pamiętnikach m.in. M. Rataj – miał dziwny zwyczaj otaczania się młodzikami, którzy z racji swojej zawodowej niesamodzielności i braku doświadczenia byli nie tylko zawodowo uzależnieni od kariery ich mentora ale także bezkrytycznie – prawie jak świętość – przyjmowali i powtarzali każde słowo Naczelnika.

Owi janczarzy byli później najbardziej gorliwymi głosicielami propagandy nazywanej uprzejmie legendą Piłsudskiego, z tym że z wiekiem ubywało im idealizmu a przybywało cynizmu i prywaty. Ta pogłoska trwa w narodzie polskim do dnia dzisiejszego, gdyż wielu nadal czerpie z tego duże profity i polityczne kapitały.

Na pewno w tym postrzeganiu naszej historii nie pomoże także kręcona przez Hoffmana kolejna superprodukcja o roku 1920, w której Piłsudskiego ma zagrać Olbrychski a jego żonę Aleksandrę (chociaż była wtedy konkubiną) Natasza Urbańska. Dostaniemy więc zapewne kolejną wersję legendy o Piłsudskim – Kmicicu i jego ukochanej Oleńce.

Krzysztof Mazur
http://suwerenna.wordpress.com

Komentarze 102 do “Dlaczego Żydzi w Polsce fetują austrowegierskiego i niemieckiego agenta, J.Piłsudskiego?”

  1. panMarek said

    Sądzę, że ciekawe:

    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/11/11/spor-o-mit-zalozycielski-ii-rp-czyli-dlaczego-swietujemy-11-listopada-komu-sluzyla-rada-regencyjna/

  2. piłsudczyk said

    tylko miernoty nie są stawiane pod pręgieżem krytyki …

  3. JO said

    ad.1. Czyli nie ma miernot, wszyscy jestesmy bogami…, bo przeciez kazdy podlega krytyce…..

    Niezle Panie Pilsudczyk, tak jak na Pilsudczyka przystalo…

  4. Boydar said

    Zgadzam się z p. Piłsudczykiem (1); dziadka Feliksa albo wujka Berii też się ciągle jakieś oszołomy czepiają nie wiadomo o co.

    Pewnie o ten prengież

    😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀
    Admin

  5. JO said

    Czytanie Zyciorysu i Opisu Profilu Pilsudskiego majac w Glowie WBITA nam wiedze o „Historii Polski” nigdy nie wyjdzie nam na dobre.

    Zaczac nalezy od przywrocenia prawdy historycznej uczac sie o :

    1. Co do Upadku Cesarstwa Rosyjskiego w sklad ktorego wchodzilo Krolestowo Polskie stanowilo slowo NAROD.
    2. Na jakiej Filozofii Narod o Tradycji Chrzescijanskiej Bazowal
    3. Co stalo sie na przolomie XIX i XX wieku z pojeciem Chrzescijanskim NAROD i jakie konsekwencje wywolal.

    4. Jakim Panstwem byla Po Zabojstwie Ostatniego Krola Polski-Cara Rosji – II Rzeczpospolita Polska.
    5. W swietle tego co mamy dzis, wiedzac o Liberalizmie, nalezy zbadac co stalos ie z Ludzmi, do ktorych Glow i Duszy wpajano MODERNIZM

    6. Czy Pilsudski byl Filarem Modernizmu i jego Ideologii jak dzis JPII, Walesa, Mazowiecki, Kawasniewski, Geremek, Michnik, Episkopat Polski…. filarami Liberalizmu

    Odpowiadajac sobie na te pytania i poglebiajac wiedze o tych problemach, zdamy sobie sprawe prwdziwie kim Jestesmy Dzis i jak Bardzo Roznimy sie od naszych Przodkow zyjacych nie tak dawno przeciez, zyjacych zaledwie 100 lat temu.

    Ja osobiscie Pamietam mojego Dziadka urodzonego w 1898 roku i jego podejscie do Zycia a jakie ma podejscie do zycia wspolczesny Dziadek wielu dla wielu trzylatkow-piecio latkow?

    Zdamy sobie sprawe, ze stalismy sie myslacymi inaczej, stalismy sie MASONAMI, dyz ich priorytety a nie Trojcy Swietej determinuja nasze wlasne decycje w codziennym zyciu:
    egoizm, ekumenizm – brak hierarchii w rodzinie…, kosmopolityzm, liberalizm, modernizm…

    Stawiamy wlasnego Ciala namietnosci za najwazniejsze, zaczynajac od wizji Nas jako Narodu a konczac na Rodzinie o ile jeszcze nie upadlismy egoistyvznie tak nisko , ze ja jeszcze chcemy posiadac.

    Stalismy sie potworami, czy wciaz jestesmy Ludzmi?

    Co nalezy robic? To podaje nam przed NOS Trojca Swieta a od nas zalezy czy Mamy Wolna Wole walczyc z Wlasnego Ciala namietnosciami i postawic sie nizej od BOGA JEDYNEGO , czy mic go conajmniej rownego sobie co oznacza, obrac sobia za Pana Lucyfera.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Czytanie Zyciorysu i Opisu Profilu Pilsudskiego majac w Glowie WBITA nam wiedze o „Historii Polski” nigdy nie wyjdzie nam na dobre.

    Nie bardzo rozumiem, jak dowiadywanie się prawdy może wyjść na złe. Nawet, jeśli ta prawda nie jest umieszczona w szerszym kontekście historii Polski, Europy oraz Świata

  7. Dość said

    Docent Kossecki go broni zawzięcie i pachnie to mi macom. Ale faktów się nie zmieni. Nazywał się Selman. Dziadek mój, który był w jego legionach i wylądował w końcu na Syberii wspominał mi, że pochodził z miejscowości Piłsudy, gdzieś na wschodzie, i od nazwy tej miejscowości przyjął nazwisko. Kuzyn zbrodniarza Dzierżyńskiego. Faktu tego, że był agentem niemiecko austrjackim i masonem (żydo-masonem bo masonerię stworzyło żydostwo do pomocy w zapanowaniu nad światem a później do likwidacji. – mówi o tym 15 rozdział Protokołów Mądral Syjonu)) nie da się zmienić ani ukryć. Bereza Kartuska też nie zaniknie w historii Polski, gdzie mordowani byli polscy patrioci, którzy nie chcieli być jego sługyusami. Bardzo szanował Piłsudskiego (Nie miernota @ 1″Piłsudczyku” – wyżej) Hitler. Mam zdjęcia na których widać warty hitlerowskie przy jego grobie na Wawelu w 1939 roku zaraz po rozpoczęciu niemiecko-chazarskiej agresji na Polskę. Mam zdjęcia z kościoła gdzie siedzi Hitler ze swoją świtą przed symboliczną trumną z godłem Polski – Orłem, na mszy za duszę Selmama-Piłsudskiego. Mam zdjęcia z marszu pogrzebowego, gdzie za trumną idą hitlerowcy w mundurach.

    A te jego wypowiedzi np. „Polska to wspaniały naród, tylko ludzie kurwy”… i wiele innych obrażających Polskę i Polaków.

    Reasumując:
    Piłsudskiego broni żydostwo i matoły historyczne. Innej możliwości NIE MA!!!

    Osłabiał Polskę. Stworzył armię sieczkową, niezdolną do poważnego działania. „My sowieckie i niemieckie czołgi koniem pogoniem.” Itd

  8. ALI BABA said

    ad 1…”pod pręgieżem krytyki …” POLECAM NAJPIERW SŁOWNIK ORTOGRAFICZNY..!!

  9. JO said

    ad.6. Poniewaz Kazdy z opisujacych i czytajacych opis postaci Pilsudskiego bazuje na Filozofii Masonskiej a nie filozofii nadprzyrodzonosci, ktora w wiekszosci czytelnikow umyslach jest sciense fiction, czyms jak opowiadaniem „Harry Poter”. My nie zdajemy sobie sprawy jak daleko nasz umysl i dusza jest skazona bledna filozofia…

    Poniewaz dowiadywac sie Prawdy o Pilsudskim w pelni i ja rozumiec moze tylko osoba bazujaca na Prawdzie – czyli rozumieniu Prawdy Teologicznej-Wiedzy o Bogu i Prawdzie Historycznej….,

    Majac bledna baze filozoficzna rozumowania, dochodzi sie do blednych, lub niepelnych wnioskow a wiec polprawdy prowadza do tego co czyni Posoborowy Kosciol i osiagniec – zlych owocow.

    Pan, Panie Gajowy czeso podejmuje temat, lub podejmowal temat Narodu w rozumieniu filozodii Naturalizmu-masonskiej filozofii i moim zdaniem wprowadzal Pan w blad niechcacy czytelnikow. Tak bylo w przeszlosi – taka jest moja ocena bylego Pana podejscia do tematu. Takie podejscie mial Pan Roman K, pod ktorego wplywem tresci i Pan sie wypowiadal.

    Rozumienie Postaci Pilsudskiego i jego „replik” w terazniejszosci i co najwazniejsze po analizie wydanie Wnioskow i w oparciu o nie dzialan wlasciwych, skutecznych, dajacych dobre owoce – JEST NIEMOZLIWE.

    Analiza Takich postaci jak Pilsudski bez rozumienia tego co sie wydarzylo na przlomie XIX i XX wieku pod wzgledem Rewolucji w Filozofii Panowania – wejscia na Tron filozofii Naturalizmu ..zmieniajacej definicje i nas samych!!, na ktorych budowana byla cywilizacja w tym Polska Cywilicacja – jest tuptaniem w miejscu. Jest niekonczaca sie rozmowa, niekonczacym sie dialogiem o Postaci Pilsudskiego, jest Paranoja.

    Tylko pelne, glebokie zrozumienie przepasci w jakiej sie znalezlismy i tworzymy pomiedzy naszymi przodkami ( budujacymi ortodoksyjne Krolestwa) a nami… moze zakonczyc debate o „ziutku”…i pozwolic pojsc naprzod , skinczyc „chocholi taniec”

  10. Paweł said

    Głupców nie sieją sami na własne życzenie nimi się stają. Ten „wielki patriota” przyjął do Polski ponad 500000 żydów z Rosji sowieckiej kiedy Polacy masowo opuszczali kraj za chlebem jadąc na wygnanie do Niemiec, Danii i obu Ameryk. Człowiek zmieniający wyznanie dla baby to zwykły łach. Mężczyzną nie jest facet którym sterują obce agentury, za pieniądze.Podły cwaniaczek. To wiadoma propaganda wypromowała takiego idola. Podobnie w dzisiejszych czasach Wałęsę.
    Prawda zawsze wypłynie. Fakty są faktami. A jeszcze nie ujawnione archiwa obcych mocarstw ujawnią ten rynsztok i zatopi dzisiejszych wyznawców.

  11. Kardamon said

    Ad 8. Chciałbym zwrócić uwagę Ali Babie, że umiejętność czytania i pisania to trochę za mało. Pora zabrać się za myślenie. pani/panie Ali Baba

  12. Cracovia Pany! said

    Dzięki Wam lepiej widzę dziwne podobieństwo postaci Lenina, Piłsudskiego i Wałęsy.
    I marność fundamentów, na jakich zbudowana jest współczesna Polska, Europa.
    Tu na prawdę potrzebna jest kontrrewolucja, może zbiorowy egzorcyzm… na pewno intronizacja Chrystusa na Króla Polski (my jako Naród… na polu elekcyjnym).
    Czy da się tego dokonać pokojowo? Bo „majdan” umocniłby tu chyba rządy zła i pozwolił im w świetle „prawa” wybić młodych patriotów. Ciężka sprawa.

  13. Joe said

    10 Pawel…Nie 1/2 mil a 700-tys OFICJALNIE…A ja spotkalem Zydowke z tych LITWAKOW jak ich nazywa sie…ktorej ojciec przywiozl pod ich nazwiskiem dwoch braci „przyszywanych”…Mieli jej nazwiska a bracmi nie byli…Ilu w ten sposob przeszmuglowano?Tysiace!!

  14. Marucha said

    Re 9:
    Zależy, czy chcemy opisać słowa i czyny Piłsudskiego, czy też wgłębić się w jego motywacje w oparciu o szerokie tło historyczne.
    Artykuł poświęca swą uwagę wyłącznie tej pierwszej opcji.

    A nadal nie dowiedziałem się, jak dowiadywanie się prawdy może wyjść na złe. Nawet, jeśli ta prawda nie jest umieszczona w szerszym kontekście historii Polski, Europy oraz Świata

  15. Boydar said

    „Trzeba siać, siać, siać …” Panie Gajowy 🙂

    10% !!!

  16. Marucha said

    Re 15:
    Czasami myślę, że lepiej wszystko zaorać…

  17. NICK said

    Żarty na bok… . P. Marucha.
    Choć zadanie coraz, jakby, cięższe.

  18. JO said

    ad.14. Jezeli tak sugerowalem, to przepraszam. Prawdy dochodzenie nigdy nie jest zle. Chodzilo mi o to, ze osoba Pilsudskiego nie moze byc oddzielana od Konteksty filozoficznego czasow w ktorym Zyl, bo byl Rewolucji Filarem, jak dzis JPII, Michnik, Geremek…..i rozumienie Smiertelnej Dzialnosci tych filarow nigdy nie bedzie mozliwe bez znajomosci okresu filozoficznego , ktory oni Forsowali/forsuja.

  19. JO said

    „Nie bardzo rozumiem, jak dowiadywanie się prawdy może wyjść na złe”.-admin

    Poza tym, w swoim wpisie ja tego nie sugerowalem nawet. Skad u Pana wiec takie podejrzenie u mnie sugestii?

  20. Boydar said

    Niektóre zasiewy w niektórych przypadkach musiały czekać i dwa tysiące lat, żeby wzeszło. W Pańskim przypadku, doczeka się Pan Gajowy plonów znacznie szybciej; tam w głębi już się coś rusza … Ale podlewać wypada, absolutnie.

  21. Guła said

    Bardzo mnie zdziwił brak oceny sposobu przyszycia guzików, w płaszczu Piłsudskiego. Każden endek wie że istnieją dwa sposoby; jeden żydowski, a drugi .. inaczej.

  22. Marucha said

    RE 19:
    Ależ sugerował Pan. Oto cytat:
    Czytanie Zyciorysu i Opisu Profilu Pilsudskiego majac w Glowie WBITA nam wiedze o „Historii Polski” nigdy nie wyjdzie nam na dobre.

  23. mgrabas said

    http://www.ivrozbiorpolski.pl/forum/index.php?type=topic&forum=9&id=2&p=8

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/08/26/w-niewoli-mitu-pilsudyzmu-henryk-pajak/

    http://www.eioba.pl/a/2z59/prawda-o-zamachu-na-polske-mordzie-w-katyniu-i-bestialstwie-w-s

  24. Marucha said

    Re 21:
    Nie za guziki go krytykujemy.

  25. Listwa said

    Pisanie prawdy o piłsudskim znosi kłamstwa jakie wokół niego istnieją oraz z nim związane mity.
    Np. sławne uderzenie „znad wieprza” opracował gen Rozwadowski, piłsudski tylko wybrał jedną w dwóch czy trzech koncepcji. Jest to poznawanie historii co nie może być złe i niewłaściwe, gdyż poznawanie historii jest poznawaniem prawdy.

    A piłsudczycy oprócz chwalenia w okrągłych zdaniach nie potrafią nic wykazać.
    @2 piłsudczyk
    Wykaż że piłsudski to nie miernota.
    Jeśli nie był miernotą to w tym co określamy jako wady i umięjętności utrzymania się przy władzy z pomocą obcych i za obce pieniądze.

  26. Guła said

    Piłsudski uważał się za Litwina a Stanisław Cat-Mackiewicz w „Dom Radziwiłłów” wyjaśnia ze istnieją trzy znaczenia słowa Litwin.
    Warto przeczytać tak jak i „Zielone Oczy” w których autor charakteryzuje każdą partię czy też stowarzyszenie działające w okresie II RP. Nie wyłączając mniejszości narodowej która w ówczesnych czasach jak najbardziej istniała, była ganc zorganizowana i miała swoich przedstawicieli w polskim sejmie.

    Piłsudski kiedy stwierdza „my Litwini” – a nie „nie jestem Polakiem” czy jakoś tak, ma na myśli Polaka najlepszego z najlepszych. Pełnego poświęcenia, ofiarnego, bitnego.

    Pogrzebaczem trudno z powyższego artykułu i – przy okazji „I prawdy” Jędrzeja Giertycha, wygrzebać jakąkolwiek „prawdę”
    A napewno jest ciekawa.
    Same mady.

  27. Guła said

    Oczywiście z wszystkich prawd profesora Jędrzeja Giertycha.

  28. Guła said

    Z raportów Maxime Weygand’a wynika że „uderzenie z nad Wieprza” było od początku do końca dziełem Piłsudskiego. Choć to mało istotne, bo to Naczelnik w wojsku wybiera koncepcję i bierze za nią odpowiedzialność. Na polu walki również. W opozycji do tej strategi, wynika to z wspomnianego raportu, był gen Sikorski i właśnie gen. Rozwadowski.

    Korespondencja Piłsudskiego z Rozwadowskim w trakcie przygotowania do uderzenia – ogólnie dostępną w muzeum J. Piłsudskiego w USA, wyjaśnia wszystko.

  29. Krzysztof P said

    Dodam tylko, że Polonusi po II Wojnie stworzyli na emigracji 2 Instytuty.
    Pierwszy Imienia DMOWSKIEGO nie ostał sie dłuzej jak 10 lat ( USA), zas Instytut Im Piłsudzkiego zyje i sie rozwija….Och…co za s p l e n d o r , należec do Członków wspierajacych? Jakich fantastycznych sponsorów posiada ( na przyklad Zbig Brzeziński, czy miejscowy Nowy Dziennik – filię G.Wyborczego wśród diaspory ) !
    Po wielu peturbacjach lokalizacyjnych Instytut przenosi sie na Greenpoint / etnicznej enklawy polskości na Broklinie/.
    kto umie m y s l e ć – niech powiąże te FAKTY w całość?

  30. Guła said

    Ed_ki zielonego pojęcia nie mają o stosunkach w wojsku. Jakie by to wojsko nie było. To nie anarchia ani demokracja w której każden ma swoja „prawdę”

  31. Guła said

    Piłsudski nie modlił się do cara zaborcy ino z nim walczył, również z bolszewią.

    Z. Brzeziński niszczył ZSRR a dziś Rosję w interesie kupców. Piłsudskiego jakoś nie widać, pewnie dawno temu umarł.

  32. Listwa said

    @28 Guła

    Piłsudski nie był zdolny do stworzenia jakiejkolwiek strategii wojskowej. To był wojskowy prostak nad prostaki. Niech Maxime Weygand bzdur nie wypisuje.

    W tym czasie piłssudski zrzekł się wszystkich funkcji państwowych (na piśmie, wręczył ją Witosowi, dokument istnieje do dziś) i uciekł na południe do kochanki, podobno zamierzał popełnić samobójstwo. Najpierw chciał zagarnąć liczny oddział wojskowy dla swej ochrony i przedrzeć się na zachód, nie dali mu , gdyz byłoby to znacznym osłabieniem i tak słabych sił obronnych.

    Ktoś kto zrzeka się władzy i ucieka tworzy w trakcie koncepcję „ataku z nad wieprza”?

    Na linii frontu został gen Rozwadowski, który stał i łapał uciekających w panice żołnierzy, w pamiętniku zapisał „Nie widzieliście uciekającego wojska w panice, to nie było wojsko uciekające w popłochu, uciekało w panice” dodajmy był to wynik strategii paiłsudskiego ataku na wschód i wielkiego zwycięstwa (5 dniowego wraz z paradą).

    Gen rozwadowski został porem (po zamachu majowym) uwieziony prze wilczą mordę i wkrótce zmarł.
    Gen rozwadowski był też obrońca Lwowa , robił to wbrew rozkazom piłssudskiego – stratega .

  33. Boydar said

    Pan Guła jest jak widzę dobrze zorientowany; niech by mi tak w kilku zdaniach streścił karierę p. Piłsudskiego. Ale wojskową i oficjalną. Bez wątków agenturalnych i osobistych. Aż do zamachu majowego. Machniom ?

  34. JO said

    ad.22. I z tego zdania Pan wyciagna WNIOSEK????:

    „..dowiadywanie się prawdy może wyjść na złe..” – admin

  35. Boydar said

    To nie prawda jest zła, tylko czasem umysły tych, którzy się dowiadują są za ‚umowne’. Mogą się w wyniku do cna rozsypać.

    To nie jest żadna aluzja, do nikogo, jedynie stwierdzenie smutnego faktu.

  36. Klub Inteligentów Gazety Polskiej said

    Piłsudski był geniuszem strategii, patriotą oraz wielkim mężem stanu. W całej historii Polski równać mogą się z nim tylko bracia Kaczyńscy.

  37. Boydar said

    I tu ma Pan całkowitą rację; żeby tak zrobić w ch…ja tyle milionów Polaków, to fucktycznie trzeba byc geniuszem strategii. W dodatku, autor dawno nie żyje, a strategia działa !!!

  38. Boydar said

    W uzupełnieniu (37) – pominąłem kwestię ojcostwa biologicznego, nie wypada mężowi stanu w majtki zaglądać. Patriotą również był, inaczej by Hitler nie wystawił mu warty honorowej. Skoro zaś nie był mężem dla swojej żony, zostawał już tylko stan; jak dają, to bierz, jak biją, to uciekaj …

  39. błysk said

    11 sierpnia 1920r. Piłsudski zrzekł się funkcji naczelnego wodza i naczelnika państw a oraz wręczył te dymisje ówczesnemu premierowi – Witosowi.Witos jednak schował te dymisje do szafy pancernej i ujawnił te dane w dopiero w pamietnikach ,które zostały ujawnione dopiero w 1962r. w Londynie. Piłsudski nie rozpoczął żadnej ofensywy znad Wieprza ,wystarczy poczytać jego „Pisma ,mowy ,rozkawy „by wyczytać że odgłosy armat usłyszał dopiero 17 sierpnia 1920 po czym spokojnie dokończył herbaty i położył się spać .!8 sierpnia przybył do Warszawy i zarządził pościg za bolszewikami ,którzy wszędzie był w odwrocie rozbici pod Warszawą i pod Nasielskiem >Różne Guły nie wspominają o objawieniu się Matki Bożej 15 sierpnia pod Warszawą , na Wólką Radzymińską i Radzyminem ,które spowodowały panikę wśród bolszewików i ich paniczny odwrót .Piłsudski nie dokonał więc żadnego czynu zbrojnego ,owszem raz użył oręża … zabijając w Belwederze swego ochroniarza . Dziwi mnie tylko miernota ówczesnych elit politycznych ,które tolerowały takiego osobnika,a naród był przecież wtedy mniej rozłożony.

  40. Condreau said

    Ciekaw jestem ilu jest oszustów judeofili lansowanych na patriotów t.j Piłsudski. Już jego chora judeofilia dyskwalifikuje w moich oczach. Od 700 lat tym krajem w mniejszym czy większym stopniu rządzą judeofile. Na pewno Piłsudski nie jest jedynym.
    Polacy powinni podążać za ideą, a nie za autorytetami, gdyż pojedynczą osobę łatwo złamać bądź też skorumpować, co powoduje zmianę poglądów. Ludzie się zmieniają, idee są niezmienne.

  41. Dość said

    @ 36

    Wy jesteście Klubem Idiotów Gazety Niepolskiej.
    Selman vel Piłsudski to był taki Polak jak każdy Żyd jest Polakiem. Czyli jak z koziej pochwy akordeon.

    Za Litwina się podawał. (raczej za litwaka powinien).

  42. Ad. 41

    Zakładając, że masz pan rację, brakuje nam naukowych podstaw definicji „Polaka” i „żyda”. To domena antropologii. Intuicyjnie rozumiemy, że Polak, to nie żyd, a żyd, to nie Polak. Jednak co różni Polaka od żyda, jakie właściwości mają jeden i drugi… tego z naukowego punktu widzenia nie wiemy. Mam nadzieję, ze ktoś młody to czyta i temat pociągnie dalej… Oczywiście po przeprowadzeniu badań statystycznych.

    Słowo „żyd” piszę z małej litery, bo to podobno żadna nacja. Ale ta „nacja” zachowuje się jak nacja. Czyli coś ich wewnętrznie jednak łączy… Może psychika, która być może jest kształtowana przez szok obrzezania w ósmym dniu? Nie wiem…

  43. Ad. 40

    „Polacy powinni podążać za ideą, a nie za autorytetami, gdyż pojedynczą osobę łatwo złamać bądź też skorumpować, co powoduje zmianę poglądów. Ludzie się zmieniają, idee są niezmienne.”

    – I ja tak myślę. Pozdrawiam.

  44. Ad. 39

    „Dziwi mnie tylko miernota ówczesnych elit politycznych ,które tolerowały takiego osobnika,a naród był przecież wtedy mniej rozłożony.”

    – Naród nie myślał rozumem. Naród histeryzował. Dlatego takie ZERO mogło uzyskać tak wielką popularność.

  45. Boydar said

    @ Pan Krzysztof

    A był Pan już tak blisko !

    „…brakuje nam naukowych podstaw definicji „Polaka” i „żyda”…”

    Żyd, z małej litery pisany, może być Żydem (z dużej) ale wcale być nie musi. To tak, jak każdy kwadrat jest prostokątem. Ma jednak jedną i zawsze weryfikowalną, fizyczną (wręcz) cechę, owo piętno Kaina, którego większość doszukuje się NA czole a nie POD czołem. To piętno to SPOSÓB MYŚLENIA. Żyd ZAWSZE myśli jak żyd. I nie trzeba zaglądać w spodnie czy papiery.
    I odwrotnie, jeśli myśli jak Człowiek, to nawet gdyby był stukrotnie i nieuleczalnie obrzezany, chodził w mycce i chałacie, żydem nie będzie. I ch…j !

    Uważa Pan, że to nie jest BARDZO naukowe podejście ?

  46. JO said

    ad.42. Jak Pan nie wiesz co Kto zyd a kto Polak, to oznacza, ze jak wiele razy powtarzalem na tym Forum w Pana kierunku – Pan NIE jest Tradycyjnym Katolikiem.

  47. Guła said

    Panie Boydar dużo jest tego wszystkiego, mniej lub bardziej wojskowego. Wiec może przy okazji machniom.

  48. Fajfer1962 said

    To już OSTATNI mój post tutaj. Bóg mi świadkiem Marucha
    Marszałek Piłsudski

    Film przedstawia barwną historię jednego z najwybitniejszych Polaków- Józefa Piłsudskiego…
    Film urozmaicają unikatowe zdjęcia, wyjątkowe cytaty z życia Marszałka i jego najbliższego otoczenia oraz pasująca do charakteru filmu ścieżka dźwiękowa..

    Był to niezwykły człowiek, który swoje życie poświęcił da Ojczyzny.
    Wielu ludzi bezpodstawnie oczernia Marszałka…Ten film powstał by podnieść na duchu tych, którzy wiedzą, kim był ten wielki człowiek, uparcie bronią swego stanowiska, poczynań Marszałka i wiedzą jakie zasługi wyświadczył dla Ojczyzny, oraz dla tych, którzy rozpowszechniają błędne racje i mniemania na temat Marszałka- jako prawdziwą opowieść o jego życiu.
    Po to powstał ten film….

    Zdjęcia: google.pl/grafika
    Muzyka: mp3.teledyski.info
    Tekst: Marcin9406
    Kompozycja całości:Marcin9406
    https://www.youtube.com/activism

    ciekawsze cytaty Józefa Piłsudskiego:

    =>Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

    =>Gdy dookoła nas wre wszędzie kłótnia i zawiść partyjna, gdy dygoce i rozpala się niechęć dzielnicowa, trudno, by żołnierz był spokojny.

    =>Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi.

    =>Ja tego, proszę pana, nie nazywam Konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest do prostituty. Pierdel, serdel, burdel.
    * Opis: o sytuacji bezwładu politycznego w Polsce.

    =>Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem.

    =>Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

    =>Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.
    * Opis: o Polsce.

    =>Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.

    =>Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

    =>Religia jest dla ludzi bez rozumu.

    =>Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!
    * Opis: o sytuacji politycznej w kraju.

    =>– Panie Marszałku, a jaki program tej partii?
    – Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

  49. Lily said

    Re 36; Czy ktos sobie kpi,czy o droge byta ?.
    Gazeta „Polska”,szef kilka dni temu,zostal odznaczony…

  50. Guła said

    Panie Listwa ktoś pana robi w trąbę robi podsuwając wyssane z palca informację. Znaczy zmataczone. Gen. Rozwadowski pełniący obowiązki wodza przy Radzie czeka na powrót Piłsudskiego – taki ci był i p.o. naczelnik. Piłsudski dopiero w sukurs walczącym od kilku m-c Lwowiakom wysyła korpus pod dowództwem Tokarzewskiego.
    Bój się pan Boga choćby z uwagi na ofiary Orląt Lwowskich.

    Już nie wspomnę jak kombinowali narodowcy we Lwowie z narodowcami mniejszościowymi kiedy z obroną miasta było bardzo krucho.

  51. Dość said

    @ 42

    Chodzi o różnice cywilizacyjne. To właśnie w tym jest różnica. Cywilizacja żydowska a łacińska to zupełnie co innego.
    Poczytaj na ten temat Feliksa Konecznego. My nie mamy uszkodzonej talmudycznie psychiki a żydzi mają. Talmud to kodeks kryminalno przestępczy.

    Oni sobie wmówili, że są narodem wybranym, a są narodem wysranym. Kto ich wybrał? Kto i kiedy? Sami siebie wybrali złodzieje. I dla tego wszelka ohyda pochodzi od żyda. Co robią w polskim słownictwie takie wyrazy jak brzydki, obrzydliwy, przebrzydły, brzydota?

    Żydowski kompleks wyższości jest konsekwencją kompleksu niższości, który ta zaraza posiada. Nic poza tym.

    To żaden naród. Naród ma swoje miejsce, terytorium, Ojczyznę, a oni nie mają. Żyją jak wampiry na szyjach innych narodów i żywią się ich krwią. To mafia talmudyczna, która wywołała i wywołuje wszystkie wojny i rewolucje na świecie. No i to idiotyczne słowo „antysemityzm”, wymyślone przez jakiegoś żydowskiego półgłówka.

    Jak może istnieć antysemityzm skoro nie ma Semitów? A najbliżsi pierwotnym żydom-hebrajczykom są Palestyńczycy okupowani dziś przez dzicz chazarską, która kiedyś za Bulana przeszła na judaizm. Wszystkie najbogatsze rody świata to chazarzy, wzbogaceni na narkotykach, niewolnictwie i różnych szfindlach. Rządzi światem banda psychopatów pseudożydowskich, bo prawdziwi żydzi już nie istnieją. Sralom dzikusy…

  52. Ad. 45

    To sprawy znane. Ale to tzw. mądrość ludowa. Nie nadająca do użytku w roli argumentu. Chodziło mi o coś nie do odparcia. Czyli wnioski z badań naukowych prowadzonych na sporej populacji. Niekoniecznie za jej wiedzą. 🙂

  53. Ad. 50

    „Poczytaj na ten temat Feliksa Konecznego.”

    – Moje książki Konecznego są w ludziach. A jeden znajomy pod moim wpływem kupił chyba wszystko, co wyszło autora. 🙂

    Czy jest sens przekonywać przekonanego?

  54. parva said

    Pewnie fakt jest ogólnie znany, że na przewrót majowy Piłsudas pożyczał forsę od ” Szkotów „w wysokości 800tyś funtów z tego wykorzystano 600 tys. Pokwitowania były do wglądu w Londynie,ale jakiś czas temu,przestały być dostępne Repetitio mater………. ,powtarzajmy często i długo, aż wreszcie przebije się prawda o najbardziej szkodliwych pseudobohaterach naszych ostatnich dziejów jakimi są Piłsudski i JP2 , są to dwie karykatury stworzone,abyśmy funkcjonowali w sferze czysto emocjonalnej jako skutek indoktrynacji.a nie przestrzeni faktograficznej

  55. Miet said

    Re.14.
    Dokładnie tak samo uważam.
    Dodam, że odnośnie Piłsudskiego brakuje mi rzeczowego i na wskroś obiektywnego „zestawienia” jego dokonań, tych które miały kluczowe znaczenie dla Polski – zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych.
    Oczywiście bardzo klarownego i ostrego rozdziału dokonać się nie da, bo zawsze znajdą się ludzie, dla których ten sam czyn będzie uznany na plus a dla innych na minus.
    Analiza codziennego życia i w tym stosunku do rodziny, przyjaciół, dalszych i bliższych znajomych to fajnie się to czyta do poduszki – ale w ocenie działalności politycznej powinno się brać to co zdziałał dobrego dla Polski i to co dla niej okazało się fatalne w skutkach.
    Ja nie wyrobiłem sobie jednoznacznej opinii o Piłsudskim i nie jestem pewien czy takową sobie kiedykolwiek wyrobię.

    Tak na marginesie, gdybyśmy chcieli oceniać wybitnych naukowców na podstawie ich życia rodzinnego i stosunku do otoczenia, a nie na podstawie osiągnięć naukowych, to okazałoby się, że na bardzo wielu z nich nie zostawili byśmy przysłowiowej suchej nitki.:-)))

  56. karlik said

    Artykuł jest bardzo dobry i ciekawy.
    Piłsudski jest moją ulubioną postacią historyczną i przeczytałem wiele na jego temat..
    Kilka uwag do słów napisanych.
    Ad.28 „Z raportów Maxime Weygand’a wynika że „uderzenie z nad Wieprza” było od początku do końca dziełem Piłsudskiego.”
    Różnie różni piszą , jeżeli ktoś ciekawy w temacie to polecam dobrą dyskusję na 43 stronach nie doszli do porozumienia..
    http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=86&t=16606&st=0&sk=t&sd=a&start=1050
    Ad. 32 „W tym czasie Piłsudski zrzekł się wszystkich funkcji państwowych (na piśmie, wręczył ją Witosowi, dokument istnieje do dziś)”
    Dokument nie istnieje , ale nie oznacza to , że kopia jest fałszywką..
    Piłsudski posiadał w Narodzie około 30 % poparcia ( fałszując wybory) i te osoby będą zawsze broniły jego osoby i nie można nic wskórać..
    Jeżeli ktoś chce uwielbiać uciekiniera z zamkniętego szpitala dla umysłowo chorych jego sprawa , ale zmuszać innych do uwielbiania to przesada..
    Jedynie Katowice nie mają ulicy Piłsudskiego – widocznie mają powody , ale mają pomnik na kasztance trzeba było dużo odwagi by z kasztanki konika zrobić..

  57. Joannus said

    Ad 53
    ”….są to dwie karykatury stworzone,abyśmy funkcjonowali w sferze czysto emocjonalnej jako skutek indoktrynacji.a nie przestrzeni faktograficznej”

    Dobre.

    Jestem zdania, że gbura,prymitywa, agenta i psychopatę ogłaszać geniuszem, można tylko …. pacjento w domach opieki dla poszkodowanych na umyśle.

  58. SWO said

    Artykuł:
    „Piłsudski miał szczęście, że jego działalność przypadła na okres kiedy kamera filmowa i mikrofon należały do rzadkości. Gdyby jego wypowiedzi i działalność była rejestrowana – tak jak to się dzieje obecnie – wszechobecnymi kamerami, aparatami, dyktafonami etc. to nawet największym propagandystom trudno byłoby przykroić jego faktyczną postawę do powszechnych dzisiaj wierzeń na temat tej postaci.”

    Nic nie pomoże na tą chorobę. Tutaj nawet jego żałośnie infantylne dywagacje o „trąbie przed którą stoi” uchodzą za głos geniusza i proroka:

  59. karlik said

    Ad. 58 Przy odrobinie szczęścia , można coś wyszukać..
    źródło : http://laurahuta.blogspot.de/2012/08/pan-marszaek-przez-radio-do-polakow-jak.html

    „Kraj cały oniemiały w dniu 11 listopada 1926 r. przemówienia Pana Marszałka słuchał. No może i niecały, gdyż w programie radiowym na ten dzień przemówienia tego nie uwzględniono, czyli „wskoczyło” ono na inny program – a odczytów mnogo tam było.

    W osiem lat po odzyskaniu niepodległości oraz w pól roku po odzyskaniu prawdziwej niepodległości Naród, przynajmniej ta jego część, która mogła pozwolić sobie na radioodbiornik za circa 250 zł, miała szansę wysłuchać radiowego przemówienia Marszałka PIŁSUDSKIEGO:

    Siedzą przy mnie dwa dzieciaki, dzieciaki miłe, i proszą o bajkę. Dlatego też powiem paniom i panom bajkę dla dzieci i dla dorosłych. „Tyle szczęścia, co jest we śni, tyle prawdy, co jest w pieśni”. Tak pan jakiś pisał, z panów jeden taki był, co pisał, a my, co czytamy, niekiedy mu wierzymy, a niekiedy nie. Ale za to dziś prawdę powtarzam, „bo są czary i są dziwy, byle ktoś tam był szczęśliwy”.
    Razu pewnego zobaczyłem gromadkę dzieci, schyloną i skurczoną nad jakimś przedmiotem. Patrzyłem zdumiony, co na brudnym, śmietnistym podwórzu one widzieć mogły, i dojrzałem małą żabkę. Żabka, w błocie utytłana, zabrudzona, w piachu wywalana, skakała niezgrabnie na długich nogach i wyłupiastymi oczkami łyskała na dzieci. Zapytałem dzieciaka – na co wy tu patrzycie ? Na to mi jeden chłopak odpowiedział, że przecież była taka żabka na świecie, co – on sam o tym czytał – na śmietnisku skakała, a nagle przez czary i dziwy wyjechała złocista kareta – ogromna kareta, w sześć rumaków wielkich zaprzężona. Sześciu wielkich hajduków pod uzdy rumaków trzyma, a z karety wysiadają panie, strojne nad wyraz ! Panie pudła z karety wyjmują i, o czary !, o dziwy ! – z żabki robi się nagle cud dziewica, cud dziewczyna – o przepięknych oczkach i liczku ! Tylko łachmanami przedartymi się chroni, zziębnięte ciało gołe przez dziury świeci i oczy ma cudne i piękne liczka. Z żaby, zatytłanej, w błocie uwalanej, tak piękna dziewczyna wyskoczyła z karety, a panie, strojne nad wyraz, niosą koszulkę białą, koszulkę cienką – jedwab najlepszy. Za koszulką idą pantaloniki, falbanki strojne, piękne, ładne falbaneczki, a gorsecik, co jej na piersi zawiązują, taki jest barwny, taki ładny – sznurki jedwabne …
    Dziewczyna sama sobie się przypatruje i dziwi się. A suknia, w którą ją przybierają, w białe perełki, róże, przeszyta złotem, srebrem, świeci. Piękna dziewczyna patrzy na nóżki. A na nóżki idą już pończoszki śnieżnobiałe i ciepłe, a tak ładne, że nóżki, czerwone od chłodu, w biały marmur się zamieniają, by pięknie przeświecać przez śliczne pończoszki. Ale co tam pończoszki ! Kiedy wreszcie przynoszą pantofelki, nad białość białe, nad puchu miększe, cieniutkie, i jej na małe nóżki chłodne wdziewają ! Żabę bu=rudną, na dziewczynę cudną przez czary zmienioną, wsadzają do karety i jedzie ona na białe, na wielkie pałace i sale. W pałacach i salach posadzki świecą, jak lustra, i w lustrze takim dziewczyna cudnej swej piękności się przygląda, a złe dziewczęta, z zazdrości zżółkłe, gwarzą i szepczą o niej, jako o złej i przewrotnej dziewuszce. A panie złe i macochy złe rzeczy do ucha sobie szepczą. Są wiec czary i dziwy, kiedy dziewczę jest szczęśliwe. Powiadają, że bajek na świecie nie ma ! …
    Tak mi chłopak mówił i czekał, żeby z żabki cud dziewica wyskoczyła i karoca na śmietnisko zjechała. Sam nie wiem, czy to bajki prawdziwe, ale, że są czary i dziwy, kiedy ktoś jest bardzo szczęśliwy, to jest prawdą. To ja sam na własne uszy słyszałem, na własne oczy widziałem, własnymi palcami dotykałem takich czarów i dziwów, że doprawdy aż opowiadać strach. Prawda, że może nikt z nas miłego dzieciaka nie widział, który by nagle, po lesie biegając, poziomki zbierając, zobaczył las z pierników i pierniki, jak gałązki, obłamując, do ust wkładał. A któż dziecko widział, które nagle, skacząc na jednej nóżce, w ogrodzie zaczarowanym się znalazło i widziało na gałęziach czar – ptaki, wesoło szczebioczące i wesoło pomiędzy sobą mówiące ? A któż miłą dziewuszkę widział, która w ogrodzie zaczarowanym się znalazła ? Tutaj widziała, jak grucha sama jej do buzi idzie, by sok z niej wyssała, a rumiane jabłuszka do kieszonki spadały jej same z gałęzi. Ja zaś wierzę, że taka dziewuszka gdzieś istnieje, że takie chłopaki żabki ładne oglądają, gdy w cud dziewicę się zmieniają, bo są czary i dziwy, kiedy dziewczę jest szczęśliwe, bo są czary i dziwy, kiedy chłopak jest szczęśliwy. Ja własnymi uszami słyszałem, palcami dotykałem i widziałem czar nad czary, cud nad cudy i o tym wam opowiem.
    Był kiedyś listopadowy dzień, jasny, kiedyś roczków niewiele, a działy się wtedy czary i działy się dziwy. Na drodze błotnistej, w błoto wszędzie zawalanej, ciągnie szary, krotki i niedługi – wąż szary chłopaków i chłopców.
    Tak samo, jak ta żabka niezgrabna, skacząc szli, po drodze błotnistej, szarej i wilgotnej. Biedne chłopaki, biedni chłopcy. Przytuleni do siebie, drżeli z zimna, oczki ich były niewyspane, po nocy ciężkiej i ciężkich dniach wielu. Nogi zmoczone w trzewikach podartych, w błocie utytłanych, szli, tuląc się często do ziemi, by choć na chwilę przykucnąć i przez chwilę odpocząć. Szli, ciągnęli w dzień 11 listopada, hen ! Gdzieś pod mury Krakowa. Na czele ich jechał chłopak inny, jechał na młodej kasztance z łysą głową. Kasztanka, córa pól i łanów, zalotnie szła w miasto, skąd przyszli biedne chłopaki, w błocie utytłani, w łachmany odziani, skąd przyszli chłopcy, co na grzbietach kubraki zawszone, zapaskudzone insektami, w koszulach brudnych, jak ziemia sama, szli do miasta. Jakąż przeszli oni ciężką dolę ! Szli noc całą, tak, że śmierć im wszędzie w oczy zaglądała. Szli przez bramy śmierci, przez wrota jej ciasne i duszne, szły biedne chłopaki, czując śmierć za sobą.
    A prowadził ich chłopak inny, idąc z nimi po błocie w wąwozach ciemnych, przez lasy ciemniejsze od ciemności. A gdy księżyc zza chmury na nich wyglądał, wydawało się tylko, że to blask kosy śmierci w oczy ich błyska. A nieprzyjaciół, co na nich czyhali, śmierć im niosąc, było bez liku, było bardzo wielu. Szli biedni chłopcy i biedne chłopaki, do ziemi przyciśnięci, brudni i zawszeni, podarci i obdarci, jak żebraki, szli, tęskniąc do murów Krakowa, gdzie o schronieniu tylko i o spoczynku marzyli. Biedni chłopcy, biedne chłopaki, tak, jak owa żabka, po brzegach śmietniska niezgrabnie skakali. A na czele ich jechał chłopak inny, jechał na ładnej wiejskiej klaczy, co w złocie słońca złotym włosiem lśniła. Klacz szła zalotnie do miasta i kiwa im na wszystkie strony. Lecz miasto złym okiem wiejską klacz spotkało. Gdy wchodziła już w pierwsze domy miasta, z góry pędziło straszydło – auto, hucząc i sycząc, łomocąc bruki miejskie puste i próżne, tak, jak puste i próżne główki bywają i łomocą i krzyczą swą prostotą.
    I klacz wiejska na zadzie przysiadła, nogami brykała. Prychać nozdrzami ze strachu zaczęła, a ów chłopak uspokajał ją głaskaniem i batem i zaczął mówić jej o czarach i o dziwach. „Poczekaj, kasztanko, nie tutaj będziesz, w stolicę wejdziesz, w bruki jej kopytami zadzwonisz, lud mnogi patrzeć na cię będzie. Na twoją szyję ładną i na twój złoty włos ! … Nie bój się, kasztanko ! Próżny strach twój tutaj ! … I nie wiem i wam nie powiem, dlaczego to tak było, lecz są czary i dziwy, kiedy chłopak jest szczęśliwy. Czy to na wieżach mariackich, koroną zdobnych, są czarowne słowa, czy hejnały, co godziny liczą, może w dźwiękach zaczarowane mają, czy w wielkim dzwonie Zygmunta, co na Polskę sercem bije, jest siła czarowna, czy w podziemiach Wawelu króle, śpiący snem wiecznym, czary w ustach mają, czy w trumnie Kościuszki, czy w wielkiej trumnie Mickiewicza głosy w spiże czarów biją, nie wiem i nie powiem. Lecz są czary i dziwy, kiedy chłopak jest szczęśliwy ! …
    Więc minęło roczków niewiele, latek nie dużo, dzień goni dzień, noc nockę prześciga, przyszedł znowu listopada dzień 11 – patrzy znowu kasztanka ta sama, łysym łbem kiwa, a świat zaczarowany przed jej oczami się przesuwa. W stolicy bruki pod kopytami jej dzwonią i wszystko zupełnie inaczej wygląda. Czar nad czary i dziw nad dziwy ! Kasztanka idzie, łbem łysym kiwa i wciąż się dziwi, gdzie chłopiec szary i brudny, gdzie pan mój zawszony ? I, łbem kiwnąwszy, sięga do swego pana. Ten sam – ten samiuteńki, lecz cóż się z nim dzieje ? Patrzcie, jaki zmieniony ! Na piersi gwiazd tyle , ile państw liczy świat. Na piersi wstęga, co kolorem nieba i żałoby o zwycięstwach mówi w wielkiej wojnie i do niebios o zwycięstwie krzyczy. Grzmią bębny warkotem okrutnym. Brzmią trąby mosiężne krzykiem, wołając żołnierzy. Idzie lud zbrojny, idzie twarda w zbrojach piechota, hełmy na nich stalowe, świecą lufy żelazne, idą krokiem twardym, miarowym, idą po zwycięstwo. Za nimi, w spiże zamknięte, ciężko i twardo idą armaty. Wśród ognia szły konie, prężąc ciała, wielkich armat ciężkie koła bruki przebijają, aż szyby się trzęsą. Za nimi malowane ułany nad ułany ! Jedni idą konni, drudzy spieszeni, a trąby mosiężne i warkot bębnów, fanfar odgłosy o zwycięstwie mówią. Świat cały jest zaczarowany ! Kasztanka łbem kiwa i wciąż się dziwi, bo są czary, bo są dziwy ………. Świat zaczarowany, przemiany ogromne, skąd idą ? Dokąd płyną ? Czy z bajek i czarów ? Czy z czego innego ?
    Panie i panowie, którzy mnie słuchacie, pozwólcie bym skończył życzeniem na dzień 11 listopada przyszłego roku. Nie wiem, panie i panowie, jak powita nas 11 listopada w przyszłym roku. Może nam szyby deseniami szronu przesłoni i śniegiem przyprószy dachy i ulice miasta. Wiemy, że gdy przy wskrzeszeniu ciał i duszy odrodzenie się odbywa, ciepłem od zimna się schronimy. Może listopad przywita nas wichurą, wiewem wiatru, co w szyby dzwoni i w kominach jęczy, co o śmierci mówi i o strachach krzyczy – wiem, że wskrzeszenie ciał z odrodzeniem duszy siłę i piękno w jedno razem zwije. Wichury złamiemy i tarczę ochronną przeciw wiatrowi znajdziemy. I nie wiem, panowie, być może w wilgotny dzień jesienny, z chłodem przenikliwym wilgoci dzień 11 listopada nam rzuci. I wtedy też z wskrzeszeniem ciał, z duszy odrodzeniem ciepło wewnętrzne znajdziemy, co wilgoć i zarazę zdusi. A może uśmiechnie się tak, jak uśmiechało się w czarownym dniu 11 listopada 1918 roku? I słonko jesienne lica przygrzeje i wiatr łagodny w twarz chłodzić będzie i wtedy z duszy odrodzeniem znajdziemy wspólny uśmiech szczęścia z bytowania z duszą wielką i odrodzoną. Życzę paniom tego i panom i miłym dzieciom …
    Do widzenia państwu ! …”

  60. Mordka Rosenzweig said

    re 40, 43

    Ja pan Mordka pszeczytal u pan Condreau i pan Krzysztof:

    „Ludzie się zmieniają, idee są niezmienne.”

    Ja pan Mordka troche sie zgadza, a troche nie bo, to zaleszy od idea.

    Taka idea jak np. tepic muchy mosze trwac tysiac lat i nikt oprucz much nie bedzie protestowal.

    Ale pan Mordka chce powiedziec, sze taka idea jak np. tepic zyda jest antysemitnicka i tszeba ja zmienic bo zyd to twuj pszyjaciel.

  61. TomUSAA+ said

    Czekałem na taki artykuł od kilku lat, i się doczekałem. Tylko, jak tu zmieniać teraz historię, po raz któryś już?
    Chciałem tu przytoczyć fragment z książki Richarda Watt’a pt. Gorzka Chwała, ale nie mogę znaleźć tego fragmentu, więc podaje z pamięci: jest to spotkanie przedstawicieli Polski z Rothchildem podczas obrad w Wersalu, na którym tenże mówi: jeśli postawicie na czele Dmowskiego, to zrobimy wszystko, aby on i wasz kraj nie odniósł najmniejszego sukcesu. Natomiast, jak postawicie na czele Piłsudskiego, no to już będzie inna sprawa. (Tworzę, ale sens jest tu oddany).

  62. Listwa said

    @49 Guła

    Pan musi poznać historię z niezależnych od środowisk piłsudczykowskich źródeł . Oni tylko wybielają siebie.
    Piłsudski chciał „budować Polske” na rozwoju Ukrainy kosztem Polski. Nie chciał bronic Lwowa i robił wszystko żeby on upadł.

    Już nie wspomnę jak kombinowali narodowcy we Lwowie z narodowcami mniejszościowymi kiedy z obroną miasta było bardzo krucho.- brednia.

    Austriacy oddali miasto ukraińcom. Polacy zaczęli walczyć. Długo za sprawą pisłsudskiego nie przysyłano posiłków. Po dłuzszym czasie wysłano gen Rozwadowskiego, który swym geniuszem wojskowym zaczął miasto wyzwalać. Żeby ukręcić zwycięstwu „łeb” w decydującej chwili piłsudczyzna wysłała rozkaz gen Rozwadowskiemu aby ten przybył na rzekoma naradę. Generał odmówił , „Teraz prowadzę obronę i nie zostawię swoich żołnierzy oraz Polskich mieszkańców miasta na pastwę losu i rzeź”. Nie pojechał do Warszawy , obronę dokończył , bitwę wygrał. Ale naraził się wilczej mordzie, który czuł się zagrożony, bo .naród podziwiał gen Rozwadowskiego.

    Roman Dmowski –
    „Nietrudno było wiedzieć że losy Galicji wschodniej zależą przede wszystkim od wyniku walki na miejscu, że praw do naszych do tej ziemi praw będziemy mogli bronic o tyle tylko , o ile ją będziemy faktycznie posiadać. o ile będzie znajdowała się niepodzielnie w naszych rękach”

    „Gererał Bothy w imieniu Rady Najwyższej pytał Dmowskiego czy godzi się na rozejm i warunki jakie dyktuje Rada w tej wojnie, Dmowski odpowiedzaił: Nie warunki my podyktujemy.
    A jakie sa wasze warunki ; są trzy
    1 zajęcie całej Galicji przez wojska Polskie
    2.Zreformowanie armii ukraińskiej przez misję wojskowa polsko – aliancką tak żeby była zdolna do walki z bolszewikami, tj. usuniecie z niej wszelkich żywiołów bolszewickich, austriackich,, niemieckich, zydowskich.
    3. natychmiastowe przejęcie pod kontrolę rządu Polskiego wszystkich źródeł nafty.

    A jeżeli Rada Najwyższa nie zaakceptuje warunków które Pan stawia – zapytał znów predstawiciel ameryki?
    To my je zrealizujemy z bronią w ręku” – powiedział Dmowski.

  63. Ad. 58

    Wiele dałbym za cyfrową rekonstrukcję (na podstawie czaszki) twarzy Józka bandziora, ale twarzy bez wąsów… I coś czuję, że zobaczylibyśmy twarz… idioty, prostaka itd. I niejeden od takiego widoku by się porzygał.

  64. Ad. 60

    ‚taka idea jak np. tepic zyda jest antysemitnicka i tszeba ja zmienic bo zyd to twuj pszyjaciel.ę

    – Panie Mordka szanowny. A po co tępić żyda, kiedy wystarczy tylko nie kupować u niego! Jak on nie będzie miał interes, to sze wyniesie tam, gdzie interes jest!

    To jest proste, jak budowa cepa. I żadna antysemityczność nie jest tu potrzebna.

  65. Mordka Rosenzweig said

    re 64

    Szanowny pan Krzysztof,

    Teoretycznie szanowny pan z tym wynoszeniem ma duszo racje, ale tylko teoretycznie.

    Wielki pszyjaciel od pan Mordka, pan Icek Rosenbaum uciekl z powodu dusza antysemitycznosc do Izrael, ale za pare lat wrucil.

    Jak pan Mordka sie go zapytal dlaczego wrucil do Polsza, to powiedzial sze nie moszna zreobic szaden interes w Izrael bo tam sa same zydy.

  66. parva said

    Rzucam hasło: Werwolf – jako przedłużenie ekspansjonizmu niemieckiego,ale wiele bardziej zakonspirowanego,o którym nawet sobie nie zdajemy sprawy,dywersja odbywa się praktycznie we wszystkich dziedzinach życia i na wielu poziomach,owoce są już prawie dojrzałe.

  67. Cadyk said

    Wywiad radiowy z początku lat 60 z Weygandem o bitwie (tłumaczony)…. Ciekawy

    http://www.polskieradio.pl/39/1240/Artykul/416748,Maxime-Weygand-Bolszewicy-zostali-zatrzymani-bo

  68. Kronikarz said

    – )

  69. MatkaPolka said

    https://marucha.wordpress.com/2013/08/23/pilsudski-rozbiory-i-niepodleglosc-wojna-o-prawde

    CO ZŁEGO ZROBIŁ DLA POLSKI PIŁSUDSKI

    *.Wróg Polski – agent Niemiecki
    *.Kolaborant z niemiecki i bolszewicki
    *.Zdrajca Polski i zwycięskich aliantów
    *.Dyktator i terrorysta Narodu Polskiego
    *.Poskromiciel walk wyzwoleńczych i odbudowy terytorialnej Polski –
    *.Rzecznik straty terytorialnych i ludzkich w interesie Niemiec
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie Niemiec i Bolszewików

    *.Mistrz obłudy w ukrywaniu prawdziwych celów

    *.Likwidator polskiej Armii – dążył do jej osłabienia – stały element polityki niemieckiej
    *.Likwidator polskiej armii. Niedopuszczenie do tworzenia silnej armii
    *.Rozbicie Zjazdu Polaków Wojskowych 1917 przez bojówki PPS
    *.Likwidator lotnictwa. Przeciwnik unowocześniania i motoryzowania armii

    *.Poskromiciel i sabotażysta ruchów patriotyczno narodowych
    *.Poskromiciel dążeń wyzwoleńczych i odzyskania utraconych terenów.
    *.Zwolennik strat terytorialnych Polski na rzecz Niemiec
    *.Odmówił pomocy dla powstania wielkopolskiego
    *.Odmowa i sabotaż i blokada pomocy dla Lwowa –
    *.Sabotaż i konfliktowanie plebiscytu na Śląsku i powstań śląskich . (
    *.Rozbijacz ruchów scaleniowych. Grabarz jedności narodowej na Śląsku
    (oficer dwójki – Grażyński rozbił ruch wyzwolenia i sabotował powstania śląskie W. Korfantego)
    *.Konfliktowanie powstań śląskich, Kunktator i sabotażysta powstanie wielkopolskie

    *.Federalizacja – realizacja niemiecka koncepcja państw buforowych na Kresach Wschodnich
    – zamiast pozyskiwać rzecz Polski konfliktował i odpychał
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie wroga – wyprawa na Kijów,
    *.Celowo narażał na śmierć setki tysięcy Polaków. Bolszewicy dwukrotnie proponowali rozejm
    Wyprawa na Kijow zginęło 200,000 Polaków,
    Polska poniosła olbrzymie straty ludzkie i straty terytorialne

    *.Likwidator i sabotażysta polskiej gospodarki
    /
    *.
    Niszczyciel polskiego szkolnictwa i edukacji

    *.MORDERSTWA I UWIEZIENIA Polskich BOHATERÓW PATRIOTÓW DZIAŁACZY NARODOWYCH

    Gen. Rozwadowski otruty w Wilnie na Antokolu w Wilnie, gen. Zagorski – poćwiartowany (to zwycięzcy Bitwy Warszawskiej 1920 – Piłsudskiego tam nie było, nie dowodził, zdezerterował – był w Bobowej 440 km – trzy dni jazdy od pola bitwy: 12 sierpnia przed bitwa złożył rezygnacje z naczelnika na ręce premiera Witosa)

    Premier polski Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński (i dziesięciu innych z procesu brzeskiego -skazani na ciężkie więzienie- twierdza brzeska) Wojciech Korfanty – podtruty na Pawiaku. A ilu zamknął w Berezie Kartuskiej

    *.Piłsudski i jego ekipa (chłopcy Komendanta) realizująca Testament Polityczny w pełni odpowiedzialna za klęskę wrześniową 1939 r.

    *.Wróg Polski i Polaków – naraził Polskę i Polaków na olbrzymie straty ludzkie i terytorialne

    *.Rozbroił Polskę. zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera zginęło 8 mln obywateli polskich
    Celowe narażenie na śmierć milionów Polaków (wepchnąć pod gąsienice czołgów)

    *.Aferzysta i złodziej, defraudant funduszy państwowych
    *.Fałszerz wyborów – terrorysta polityczny

    Wszystkie późniejsze wydarzenia już po zamachu majowym w 1926 w pełni potwierdziły główne cele i metody stosowane przez Niemców w stosunku do Polski

    O WSPÓŁPRACY PIŁSUDSKIEGO Z BOLSZEWIKAMI

    Piłsudski to Socjalista i Bolszewik –
    Piłsudski jest w jednym „niedoceniany”– to on uchronił rewolucje bolszewicka od klęski !!!

    Powinien być wymieniany jako ten który uratował komunę– obok Lenina , Trockiego, Stalina , Tuchaczewskiego.

    Przez tajne pakty z bolszewikami Przez nic nierobienie –zachowanie neutralności zgodnie z układami z bolszewikami. Dzięki temu bolszewicy mogli rozprawić się z armia Denikina.
    Przez odmowę wobec propozycji gen. Denikina i atamana Semena Petlury o wspólnym uderzeniu na okrążona XII armie bolszewików.

    Biała Rosja była Aliantem, dzięki, którym w Wersalu Polska powróciła na mapy świata po pruskich rozbiorach, była formalnym sprzymierzeńcem, było powinnością Polski pomóc Białej Rosji. W ten sposób Piłsudski zdradził interes Polski i Aliantów.

    Tak pisze gen. Denikin:
    (Jan Engelgard „Klątwa generała Denikina”).
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/2632/klatwa-generala-denikina—historyczna-lekcja-pokory

    Podejmując natarcie w stronę Kijowa, miałem na uwadze ogromne znaczenie – dla obu stron – połączenie Armii Ochotniczej z Armią Polską.
    Proponowałem dowództwu Polskiemu, aby przesunęło wojska jedynie do Dniepru górnego – Kierunek generalny Mozyrz.
    Ten jeden ruch, jak widać nie stanowiłby dla Polaków żadnej trudności, nie wymagałby żadnych nadzwyczajnych ofiar, kosztowałby nieporównanie mniej krwi i spustoszeń niż podjęty ostatecznie „Marsz na Kijów” i wtargniecie po nim armii bolszewickiej, które za nim nastąpiło. Bojowa akcja jesienią 1919 r. Armii Polskiej i Ochotniczej groziła Sowietom pogromem i upadkiem
    Z taka oceną sytuacji zgadzają się trzy strony. (polska, ukraińska, sowiecka).

    A tymczasem Naczelnik Państwa Polskiego zawarł jesienią 1919 r. tajne porozumienie z sowietami na mocy, którego działania wojenne zostały okresowo przerwane.

    W dwu turach piłsudczycy i bolszewicy doszli do porozumienia. Wstępne rokowania odbyły się w Białowieży, a ostatecznie tajny rozejm zawarto w Mikaszewiczach, gdy delegacja sowiecka została wyposażona we wszelkie pełnomocnictwa Włodzimierza Lenina. Zgodnie z wolą Piłsudskiego zawartą w drugiej nocie werbalnej: „U podstaw polityki Naczelnika Państwa tkwi fakt, iż pragnie on nie dopuścić do tego, aby w Rosji reakcja rosyjska zatriumfowała. Dlatego w tej materii będzie on robić wszystko co możliwe, nawet gdyby było to w rozbieżności z pojmowaniem spraw przez władzę radziecką”. W świetle tych dokumentów – powtórzmy raz jeszcze – pertraktacje z Denikinem i stawianie takich czy innych warunków, to wyłącznie mydlenie oczu białym.
    Polska była aliantem zachodnim i Rosji carskiej – i obowiązkiem Piłsudskiego było walczyć z bolszewikami po stronie Bialych

    Karol Radek Sobelson– przywódca bolszewicki

    „Jacy ci biało -Polacy głupi – mogli nas, czerwonych rozgnieść jeszcze osiem miesięcy wcześniej , gdyby pomogli białym Rosjanom; teraz sami leżą u naszych stop”.

    Tuchaczewski – sowiecki general

    „Gdyby rząd polski umiał porozumieć się z Denikinem przed jego klęska – wówczas uderzenie Denikina na Moskwę, posiłkowane przez ofensywę polską z zachodu, mogłaby skończyć się dla nas znacznie gorzej i trudno nawet zdać sobie sprawę z ostatecznych wyników”.

    Koniec tej dygresji o uratowaniu rewolucji bolszewickiej przez Piłsudskiego .
    Kontynuując temat wydarzeń wokół odzyskania przez Polskę niepodległości przypomnijmy najważniejsze daty.

    5 listopada 1916 – wydanie aktu gwarantującego powstanie Królestwa Polskiego, w bliżej nieokreślonych jeszcze granicach. (Z królem niemieckim jako królem Polski, stąd 3-osobowa Rada Regencyjna )
    4 stycznia 1917 – rozpoczęcie działalności przez Tymczasową Radę Stanu.
    12 listopada 1917 – przejęcie obowiązków głowy państwa przez Radę Regencyjną.
    7 października 1918 – ogłoszenie niepodległości Polski przez Radę Regencyjną.
    25 października 1918 – powołanie rządu Józefa Świeżyńskiego.
    30 października 1918 – Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie przejęła władzę w Galicji Zachodniej.
    1 listopada 1918 – wybuchły polsko-ukraińskie walki we Lwowie – Bój o Lwów.
    3 listopada 1918 – nastąpiła kapitulacja Austro-Węgier.
    z 6 na 7 listopada 1918 – powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele.
    9 listopada – po abdykacji cesarza Wilhelma II proklamowano w Niemczech republikę.
    10 listopada – powrócił do Warszawy z internowania w Magdeburgu Józef Piłsudski.
    11 listopada – w Compiegne we Francji podpisano zawieszenie broni będące kapitulacją Niemiec i kończące I wojnę światową.

    14 listopada 1918 – nowym dekretem Rada Regencyjna (twór całkowicie niemiecki) postanowiła się rozwiązać i całą władze w państwie przekazała Józefowi Piłsudskiemu, ustanawiając urząd naczelnika państwa.
    15 listopada – papież Benedykt XV w liście do arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego dał wyraz pragnieniu, „by Polska jak najszybciej odrodzona znowu w zupełnej niepodległości zajęła na nowo miejsce w gronie państw i kontynuowała swą historię”.
    16 listopada – wysłano podpisaną przez Piłsudskiego depeszę: „Jako Wódz Naczelny Armii Polskiej, pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski”.
    18 listopada – Piłsudski podpisał oficjalną nominację rządu skrajnie lewicowego utworzonego przez Jędrzeja Moraczewskiego.

    …”urzędowemu orłowi polskiemu zdjęto koronę z głowy, a na gmachach państwowych wywieszono czerwone sztandary socjalistyczne”
    19 listopada – zakończyła się ewakuacja okupacyjnych oddziałów niemieckich z terenu Polski.
    22 listopada – Rada Ministrów uchwaliła dekret o podstawach ustrojowych państwa Polskiego
    27 grudnia 1918 – wybuch powstania wielkopolskiego w Poznaniu.

    11 listopada na ulicach wszystkich miast panowała euforia z powodu rodzącej się niepodległości

    „Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. (…) Kto tych krótkich dni nie przeżył, kto nie szalał z radości w tym czasie wraz z całym narodem, ten nie dozna w swym życiu największej radości. Cztery pokolenia czekały, piąte się doczekało. Od rana do wieczora gromadziły się tłumy na rynkach miast; robotnik, urzędnik porzucał pracę, chłop porzucał rolę i leciał do miasta, na rynek, dowiedzieć się, przekonać się, zobaczyć wojsko polskie, polskie napisy, orły na urzędach, rozczulano się na widok kolejarzy, ba, na widok polskich policjantów i żandarmów.” („Powstawanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów”).

    Podobna atmosfera panowała w stolicy.

    „Warszawa żyła w tych dniach na ulicach. (…) Gdy 11 listopada, w historycznym daniu zawieszenia broni, wyszedłem rano na miasto, ulica miała wygląd jakiś zupełnie inny niż zwykle: ludzie poruszali się szybko, każdy patrzył z ciekawością naokoło, każdy czegoś wyczekiwał, zawiązywały się rozmowy między ludźmi nieznajomymi. Niemców spotykało się niewielu i nie mieli już tak butnych min jak poprzednio, większość z nich miała już na mundurach czerwone rewolucyjne kokardki, dyscyplina rozluźniła się, widziało się i czuło się już zupełną dezorganizację tej karnej armii. Ludność samorzutnie zaczęła rozbrajać żołnierzy, którzy podawali się temu przeważnie bez protestu.” (M. Jankowski, „11 listopada 1918 r.” [w:] Warszawa w pamiętnikach pierwszej wojny światowej, Warszawa 1971).

    Piłsudski nie spełnił jednak pragnień społeczeństwa. Dnia 18 listopada zamianował rząd skrajnie lewicowy, z uczestnikiem rządu lubelskiego, Jędrzejem Moraczewskim na czele
    Rząd ten zaczął prowadzić skrajnie lewicową, a przy tym przyjazną Niemcom polityk
    ę. Cały szereg zarządzeń tego rządu, po prostu prowokacyjnych wobec społeczeństwa, budził w tym ostatnim coraz większą opozycję.

    Dmowski o Piłsudskim

    Fragment listu do Stanisława Grabskiego z 14 marca 1919 r.

    „Kochany Stachu! List Twój z 5. b.m. częściowo potwierdził moje pojęcia o sytuacji w kraju, częściowo obudził we mnie nowe troski.

    Od dłuższego już czasu doszedłem do przekonania, że Piłsudski śni o dyktaturze wojskowej, o roli Napoleona wypływającego na fali rewolucji.

    Ten człowiek ma różne wielce niebezpieczne strony:

    1. nie rozumie Polski, nie zdaje sobie sprawy z tego, co w niej jest potrzebne i co możliwe;

    2. nie jest człowiekiem dzisiejszym, należąc swoją konstrukcją psychiczną do I – szej połowy XIX w.;

    3. nie jest jednolity: to kombinacja starego romantyka polskiego z bolszewikiem moskiewskim, dająca się genetycznie wyjaśnić;

    4. nie jest sobą, ale przedrzeźnia wielkie wzory historyczne, co zawsze prowadzi do czynów poronionych;

    5. otrzymawszy posadę boga od jołopów, którzy go otaczają, usiłuje być większym, niż go Pan Bóg stworzył, robi pozory siły wielkiej, poza którymi ukrywa się słabość itd. Robi czasem na mnie wrażenie wołu, któremu wydaje się, że jest bykiem, i wdrapuje się na krowę…

    Taki człowiek, podniecany przez swoich współkonspiratorów, łakomych na władzę, łatwo gotów pokusić się o zamach na sejm.

    Zamach taki, moim zdaniem, skazany jest na fiasco w tym znaczeniu, że Polską rządzić bez poparcia narodu nikt nie jest w stanie.

    Nam wszakże musi chodzić nie o to, żeby podobny zamach spotkał się z niepowodzeniem, ale o to, żeby zamachu nie było.”

    Po wycofaniu się na jakiś czas z życia politycznego Piłsudski dokonał zamachu stanu 1926
    – finansowany przez Wielką Brytanię. To była dyktatura. Zaczęła się faszyzacja kraju.

    Rządy Piłsudskiego i jego ekipy zakończyły się dla Polski tragicznie

    W wyniku II wojny światowej zginęło ok 8 milionów Polaków. w wyniku zmian terytorialnych i to strata ok. 12 mln – 33% populacji Polski..

    Obszerne fragmenty Raportu general Izydor Modelskiego
    Linki do całość Raportu

    http://79.173.24.103/zasoby_www/dokumenty/gen.modelski_przyczyny_kleski_wrzesniowej_1939r

    Jedna z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej
    Jest to dokument przerażający – pisze general Izydor Modelski

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ

    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”
    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła

    Dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów i osądów.”

    Osłabienie gospodarcze, osłabienie militarne , pauperyzacja społeczeństwa , przemoc dyktatura, destrukcja życia społecznego destrukcja edukacji, niszczenie wartości moralnych i duchowych, warcholstwo

    Tak było za Augusta II Sasa, który rozpoczął proces, a jego następcy doprowadzili do rozbiorów
    Tak było za Piłsudskiego,
    Tak jest teraz za rządów Donalda Tuska

    Kończąc ten materiał historyczny pragnę odnieść się do spraw dnia dzisiejszego, do rocznicy Święta Niepodległości i Marszu Niepodległości 2011 , który to zakłóciły bojówki neonazistowskie wysłane przez kanclerz Merkel i rodzime z Antify zaopatrujące się w lokalu „Krytyki Politycznej” w pały i kastety do bicia manifestantów oraz policji państwowej bijącej manifestantów obchodzących Święto Niepodległości.
    Pisze wysłane przez Merkel , bo nic mi nie wiadomo, aby niemieccy bojówkarze ponieśli jakakolwiek odpowiedzialność karna ze strony władz niemieckich i co gorsz a władz zwanych władzami polskimi z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim na czele.

    Polska jest pod okupacja i jesteśmy ofiarami współczesnej Niewidzialnej Wojny i ponownej agresji na Polskę przez największego wroga Polski Niemcy pod przykrywka Unii Europejskiej. Należy przypomnieć , ze kampanie wyborczą Tuska finansowały fundacje niemieckie.

    Jak zmanipulowano wybory 2007 roku

    Artykuł ilustruje wpływ fundacji niemieckich na życie polityczne w Polsce–to skandal.
    http://niepoprawni.pl/category/tagi-z-blogow/fundacja-konrada-adenauera

  70. MatkaPolka said

    ZMODEROWALO SIE – DLUGI WPIS

  71. Miet said

    Dodam jeszcze do mojego wpisu (55), że obserwując to wszystko co się dzieje w mojej starej Ojczyźnie od 1989 po dzień dzisiejszy, mam takie ciche marzenie:

    gdyby znalazł się teraz w Polsce ktoś na miarę Piłsudskiego, nawet ktoś z takimi samymi wadami jakie posiadał Piłsudski a nawet, i z gorszymi, i gdyby dokonal przewrotu (nie konicznie majowego) i rozpędził na cztery wiatry to tałatajstwo, które roztrwoniło cały majątek narodowy i dalej go rozkrada, to ja bym takiego „wodza” na rękach nosił i pomniki za żywota mu stawiał.

    Ale się rozmarzyłem …, czas iść spać.:-)))

  72. Guła said

    Panie historyk Listwa, Piłsudski siedział w twierdzy więc nie mógł przyjść w sukurs walczącemu Lwowu. Po powrocie i objęciu funkcji naczelnika wysyła korpus Tokarzewskiego. Chyba już pisałem na ten temat?

    A gen Rozwadowski p.o. naczelnika, przez całe miesiące nie reagował na walki we Lwowie, sam nie śmiał podjąć decyzji? Czy co? (po traktacie ryskim, który zakończył wojnę z bolszewikami, każda polityczna opcja jest możliwa)

    Wystarczy porównać daty …

    Odsyłam też do wspomnień Lwowian, opisów walk o Lwów, ogólnodostępne w sieci … poza tym.

  73. I pomyśleć tylko, że wystarczyło w odpowiedniej chwili zastrzelić go jak psa… A okazji było w bród…

  74. MatkaPolka said

    Cud nad Wisłą – Matka Boża Łaskawa a– dzieje kultu i łaski”

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/15/matka-boza-laskawa-a-cud-nad-wisla-dzieje-kultu-i-laski

    Fragmenty książki ks. dr-a Józefa Marii Bartnika i Ewy J.P. Storożyńskiej pod tym samym tytułem.
    Wydawnictwo Sióstr Loretanek

    https://marucha.files.wordpress.com/2012/08/kossak_cud_nad_wisla.jpg?w=500&h=332

    Jerzy Kossak – Cud nad Wisłą

    Na znanym obrazie Jerzego Kossaka Cud nad Wisłą, ponad żołnierzami polskiego wojska broniącego przyczółków Warszawy przed bolszewicką nawałą, jaśnieje postać Matki Boskiej. To nie żaden przypadek ani licencia poetica. Maryja faktycznie zjawiła się wówczas, by obronić ledwie powstałą po okresie rozbiorów Polskę przed kolejną niewolą, by uchronić tę ziemię przed antychrześcijańską ideologią.
    (…)
    ŚWIADKOWIE UKAZANIA SIĘ BOGURODZICY

    Bogurodzica, groźna jak zbrojne zastępy, pojawiła się na nocnym niebie w chwili, gdy porucznik Stefan Pogonowski wraz ze swoim batalionem znienacka zaatakował pozycje bolszewików (por. rozdział 18). Sołdaci, obudzeni w środku nocy niespodziewaną strzelaniną, struchleli, widząc kobiecą postać unoszącą się na niebie ponad atakującymi Polakami. Jej szeroki, granatowy płaszcz powiewał na wietrze, odcinając się smugami światła od czarnego nieba. Jego poły zasłaniały stanowiska Polaków i znajdującą się za nimi Warszawę. Chaotyczna strzelanina nie trwożyła zawieszonej na niebie Postaci. Co więcej, dostrzeżono, że Niebiańska Osoba jakby wychyla się to w jedną, to w drugą stronę i odrzuca czy też odbija lecące w Jej stronę – czyli w kierunku Polaków – pociski!

    Osłupieli ze zgrozy bolszewicy obserwowali, jak odrzucone przez Niewiastę kartacze eksplodują tam, gdzie znajdowały się ich odwody! Ksiądz Zdzisław Król przytoczył świadectwo gospodyni ze wsi pod Radzyminem, u której nieprzytomny z przerażenia krasnoarmiejec szukał kąta do ukrycia się.

    Wstrząśnięty mówił, że widział na własne oczy, jak „Matier Bożja brasala puli!” Matka Boża rzucała (odrzucała) pociski!.

    Bolszewicy byli ludźmi twardymi, nie ulegali łękom. Jednak widok majestatycznej postaci Bogurodzicy, jakby zawieszonej na niebie, wywołał wstrząs. Obudził zagłuszone sumienia i… wiarę.

    A sumienia te, które teraz, w obecności Najświętszej Dziewicy doszły do głosu, wołały, oskarżały i przypominały o popełnionych niegodziwościach, mordach, gwałtach i okrucieństwach!
    Każdy z nich czuł, że powinien paść na twarz, by oddać Matce Bożej cześć, by błagać o wybaczenie straszliwych win, by żebrać o zmiłowanie! Jednocześnie serca przepełniała trwoga!
    Uczucie to przeważało i bolszewicy, ogarnięci panicznym strachem, uciekali na łeb, na szyję, porzucając tabory, działa i amunicję. Nikt z krasnoarmiejców nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki, nikt nie lękał się sądu polowego.

    Wszyscy śmiertelnie bali się Maryi! Ochłonęli dopiero pod Zambrowem, gdzie wstrząśnięci opowiadali chłopom:

    Wy etawo nie widieli.
    Tuda pod Warszawoj stojała bolszaja armija.
    My tuda widieli Bożiju Matier,
    katoraja zaslanijala Palijakow

    Wyście tego nie widzieli.
    Pod Warszawą stała wielka armia.
    Myśmy tam widzieli Bożą Matkę,
    która osłaniała Polaków
    .

    I oto, wbrew solennym zapewnieniom komisarzy, że Boga nie ma, sołdaci świadczyli o Jego istnieniu – wszak na własne oczy oglądali Bożą Matkę! Jej postać nie była urojeniem, widmem czy duchem.

    Obserwowali Niebiańską Niewiastę działającą! Widzieli, jak odrzucała wystrzelone w kierunku Polaków pociski! Czy nie jest ironią losu, że prześladowcy wiary i mordercy księży katolickich stali się naocznymi świadkami zjawienia się Najświętszej Maryi?

    Wrogowie krzyża, programowi ateiści, chętnie i dobrowolnie składali świadectwa istnienia Bogurodzicy! Jaki pogląd mieli bolszewicy na temat istnienia Boga, dowiadujemy się z relacji ks. Wiktora, Mieczkowskiego, proboszcza parafii św. Idziego w Wyszkowie.
    W sierpniu 1920 r. zmuszony był przyjąć na kwaterę bolszewicką wierchuszkę. Podczas posiłków gościom rozwiązywały się języki: przyszli do mnie na pogawędkę […].

  75. MatkaPolka said

    Wizja świętej Faustyny Kowalskiej, która zanotowała pod datą 12 maja w dniu śmierci Jozefa Piłsudskiego

    Wieczorem , zaledwie się położyłam do lóżka , zaraz zasnęłam ,ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona/… Wtem ujrzałam pewna dusze, która rozłączyła się od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drze cala na widok okropności, świadczą przeciw niej (…) dusza, która widzę w skonaniu, jest to dusza, która jest pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech.

    Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu (…) Nie mam wyrazów ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych

    (Faustyna Kowalska; „Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mej” Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 1995 str 152-153.

  76. MatkaPolka said

    Okoliczności Pogrzebu Piłsudskiego w relacji wybitnego masona okultysty

    Kazimierza Chodkiewicza ( broszura – „Kraków ognisko sil tajemnych”

    Gdy godzinę po śmierci Marszalka staliśmy przed bramą Belweder, a Prezydent , ministrowie i dostojnicy państwowi weszli do środka , aby złożyć ostatni hołd temu Wielkiemu Człowiekowi , nie słychać było żadnych slow , nie widać, było najmniejszego poruszenia, a jedynie lzy w oczach wszystkich. Płakali nawet ci , którzy nigdy tego nie robili . I tylko cisza, cisza najwyższa
    Och ! to jest tchnienie Wawelu , tchnienie Tatr obecne tutaj

    Wierzyć nie wierzyć – przeczytać warto

    • Tuesday, January 13, 2009, 18:42
    http://www.meritum-news.com/KULTURA/?p=42

    Żandarm w mistycznym obłoku.

    W dniu i godzinie pogrzebu Marszałka Józefa Piłsudskiego przebudził się czakram na Wawelu zainstalowany tam prawie dwa tysiące lat temu przez Apoloniusza z Tiany. Temu aktowi białej magii towarzyszyło wiele niezwykłych zdarzeń. Tak przynajmniej twierdzi autor tej opinii, Kazimierz Chodkiewicz, oficer Drugiej Rzeczpospolitej, a jednocześnie twórca legendy krakowskiego czakramu i jeden z najsłynniejszych polskich teozofów.

    Był on naocznym świadkiem uroczystości żałobnych Józefa Piłsudskiego, które rozpoczęły się 17 maja 1935 r. w warszawskiej katedrze świętego Jana. Pełniąc straż honorową przy otwartej trumnie Marszałka, czuł, że świątynię wypełnia „intensywna, astralna aura”. Wydawało mu się, że zgromadzeni w kościele ludzie emanują uczuciami miłości i braterstwa. Podobne fale płynęły ku trumnie nie tylko ze wszystkich zakamarków kościoła, lecz także z zewnątrz, ze wszystkich części miasta i wszystkich stron kraju. Trumna ze zwłokami Marszałka stała się potężnym, magnetycznym ośrodkiem szlachetnych uczuć miłości i oddania, braterstwa i dobrej woli – wspominał po latach w szkicu „Kraków. Ognisko sił tajemnych” opublikowanym po raz pierwszy po angielsku w 1966 r. w Londynie.

    (Czyli jak natura przeciwstawiała się pogrzebowi Piłsudskiego na Wawelu – MatkaPolka)

    Pisał, że wrogie Polsce siły ciemności nie chciały dopuścić do uaktywnienia się czakramu, więc atakowały aż trzy razy, za każdym razem używając jako broni mocy natury. Pierwsze uderzenie nastąpiło podczas przewożenia trumny ze zwłokami Marszałka z katedry na dworzec kolejowy. Pogodne wcześniej niebo nagle zasnuło się ciężkimi chmurami, po czym nastąpiła straszliwa burza połączona z oberwaniem chmury. Pośród szalejących żywiołów udało się jednak przyczepić platformę z trumną do lokomotywy i ruszyć w stronę Krakowa, gdzie tego samego dnia również odnotowano niespotykane anomalie pogodowe. Około godziny 14.17 w grodzie Kraka zapadły ciemności, a temperatura spadła o kilka stopni.

    Huragan szalał tak bardzo, że wyrywał drzewa z korzeniami, niszcząc przy tym żałobne dekoracje ulic. Trzeci „atak” zdarzył się następnego dnia, czyli 18 maja, kiedy to pękły wszystkie łożyska w platformie, na której umieszczono trumnę i pociąg nie mógł wjechać na dworzec. Mimo tych przeciwności, dalsze ceremonie pogrzebowe przebiegały według wcześniejszych planów. Ciało Piłsudskiego spoczęło w krypcie dokładnie o godzinie 10.57.

  77. MatkaPolka said

    ” Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić.” Jan Paweł II (Karol Wojtyła)

    W sercu Polska

    CO PIŁSUDSKI ROBIŁ w dniach 13-14 SIERPNIA 1920, GDY ZACZYNAŁA SIĘ BITWA WARSZAWSKA?

    http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=1027:co-pisudski-robi-w-dniach-13-14-sierpnia-1920-roku-&catid=6:warto-przeczytac&Itemid=6

  78. teed said

    :(:(

  79. Luxeuro said

    To jest kontynuacja tych dziel bo NIC się nie zmieniło.

    „Jedną z kardynalnych przyczyn ban­kructwa polityki niemieckiej w Warsza­wie i na prowincji było:
    1) ekonomiczne popieranie Żydów z jawnym upośledzeniem żywiołu polskiego,
    2) obsadzanie Żydami wszystkich urzę­dów cywilnych z oczywistym wydaniem
    na ich pastwę ludności polskiej,
    3) dążenie do takie go sytuowania Ży­dów u nas kosztem naszym, aby powstrzy­mać ich emigrację do Niemiec,
    4) wyjęcie Żydów z pod wszelkiej krytyki, czy to ekonomicznej, czy społecznej,
    czy narodowej, czy wreszcie katolickiej,
    5) korzystanie z ich us ług jako szpie­gów i denuncjantów .
    6) używ anie ich do rozmaitych bluffów patriotycznych, skutkiem czego Żyd
    parzył „zbawcę“ Polski a Polak był pod osłoną władz niemieckich traktowany
    przez Żyda jak „natrętny cudzoziemiec“,
    7) posługiwanie się Żydami przy wy­ławianiu monet złotych, srebrnych, papierowych i drobnicy.”

    „Słowem zarówno z roku 1863, jak z ro­ku 1905, jak wreszcie z lat 1914 -1917.
    Żydzi w stosunku do Polaków wychodzą zwycięzcami a Polacy w stosunku do Ży­dów rozgromionymi. Literaturę skutków pomyślnych dla Żydów roku 1863
    tłumiła cenzura rosyj­ska. Literaturę skutków pomyślnych dla Żydów roku 1905 tłumił liberalizm i radykalizm polsko- żydowsko- rosyjski, a li­teraturę skutków lat 1914 -1917 tłumią Niemcy, Austriacy i ich miejscowi zwo­lennicy, niestety, pokrywający zdradę narodową Białym Orłem.

    A gdy Żydzi skupywali majątki powstańców 1863 roku, gdy w roku 1905 przy
    pomocy swych bojówek wysadzali mosty kolejowe, aby w pewnych okolicach podnieść ceny na zwiezione uprzednio towary, gdy w latach 1914— 1917 obsiadły znękaną Polskę, jak kruk i konającego żołnierza równocześnie i ciągle oskarżali nas o ten­dencje „pogromowe “, zmyślali fakty takich pogromów, wszelki akt ekonomicz­nej naszej samoobrony piętnowali zagra­nicą jako nie słychany objaw antysemity­zm u krwiożerczego, psuli nam opinię, gdzie mogli, i teraz, jak gdyby dla szyderstwa, uda ją niepodle głościowców, wzywają do
    tworzenia wojska przeciw Rosji, wydziedziczają nas z mienia, nazwisk, słowem
    przy pomocy swoich szatańskich metod toczą z nam i wojnę, niby mocarstwo
    odrębne, ale takie , które się rozsiadło w sercu naszym i rządzi się we wszyst­kich jego komorach.”
    http://rcin.org.pl/dlibra/docmetadata?id=1367&from=&dirids=1&ver_id=&lp=14&QI=

  80. Zdziwiony said

    W 1917 roku Paderewski sporządza dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Thomasa Wilsona. memoriał na temat Polski i konieczności uczynienia jej suwerennym krajem z wolnym dostępem do morza; nakłania Wilsona do wygłoszenia w Senacie Stanów Zjednoczonych wiekopomnych słów: „Wszyscy politycy są zgodni, iż powinna istnieć niepodległa, zjednoczona Polska”. W tymże roku zabiegał o utworzenie i wyszkolenie armii polskiej.
    Ogromna estyma jaką cieszył się Paderewski wśród elit politycznych Zachodu spowodowała, że 30 stycznia Stany Zjednoczone oficjalnie uznały państwo polskie na arenie międzynarodowej, a w lutym Francja, Anglia, Włochy.
    Bez Ignacego Jana Paderewskiego, R. Dmowskiego ale też bez W. Witosa (szczególnie roli jaką odegrał w czasie kryzysowej sytuacji w czasie wojny z bolszewikami) nie byłoby II RP i koniec! Czas przywrócić te postacie i ich rolę, świadomości historycznej Polaków i to, że wielkie rzeczy (Rzeczypospolite!) buduje się zgodą i kompromisem a nie „wojną na górze” i partykularnymi interesami „elyty wadzy”.
    O prawdziwym mężu stanu jest dzieło prof. Henryka Przybylskiego – „Paderewski między muzyką a polityką”.

  81. Zdziwiony said

    ad. 80
    Koncertując na całym świecie – w Brazylii, Argentynie, Afryce Południowej, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie – wspiera wszystkie niepodległościowe inicjatywy Polaków, przypominając światu o losie Polski i Polaków.
    Jednoczy Polonię Amerykańską, koncertuje, apeluje i zbiera miliony dolarów, zabiega o utworzenie polskiego wojska. Dla powstającej Armii Polskiej komponuje hymn bojowy na chór męski pod tytułem „Hej, Orle Biały”.

  82. Guła said

    @72 Guła
    Coś pisałeś , Guła , ale jesteś krnąbrny piłsudczyk co z prawdą ma kłopoty.

    Czy jest to fałsz?
    „Bitwa o Lwów, in. obrona Lwowa – polsko-ukraiński konflikt zbrojny o Lwów, trwający od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 roku, zakończony zniesieniem ukraińskiego okrążenia”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Lw%C3%B3w_1918-1919

    Czy to jest fałsz?
    „Nic wiec dziwnego, że Kessler, którego wysłano 6 listopada ponownie do Magdeburga, otrzymał w nocy z 7 na 8 polecenie, aby uwolnić Piłsudskiego, tym razem bez podpisania wstępnych warunków, i przywieźć go jak najszybciej do Berlina. Jest jasne, ze tak jak rząd księcia von Badena, tak i rząd socjalistyczny Eberta i Scheidemanna upatrywał w osobie Piłsudskiego najlepsza szanse osiągnięcia swych celów. Przynętą miało być oddanie mu dowództwa nad ośmiotysięczną tzw. armią polską dowodzoną do momentu jego dymisji, tj. 23 października, przez gubernatora generała Beselera (zastąpił go wówczas z ramienia Rady Regencyjnej gen. Rozwadowski). Nie było więc chyba przypadkiem, że 8 listopada, w dniu gdy Kessler przybył po raz drugi do twierdzy magdeburskiej, jakiś zadyszany niemiecki feldfebel (sierzant) pokazał Pilsudskiemu i Sosnkowskiemu tygodnik Die Woche. Byl tam na pierwszej stronie wielki portret Pilsudskiego z napisem General Pilsudski, der neue Oberbefelshaber der polnischen Armee (nowy dowodca polskiej armii).

    Kessler wypełnił misję. Dowiózł Piłsudskiego z Sosnkowskim do Berlina tegoż wieczoru i ulokował ich w hotelu Continental”

    „Jakim dniem był ten 11 listopada 1918 roku w Warszawie? Przytoczmy tu notatkę świadka historii, księżny Marii Lubomirskiej, wielkiej damy polskiej arystokracji. Pod tą datą pisze:
    „Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! ”

    http://www.jpilsudski.org/artykuly-historyczne-pilsudski/epizody-z-zycia-jozefa-pilsudskiego/item/2017-11-listopada-1918-roku-jozef-pilsudski-i-niepodleglosc-polski

    Bo jak to nie są to fałsze to wojna trwała od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 rok, a pisłsudski był już w Warszawie 11 listopada 1918 roku, więc od 8 dnia od rozpoczęcia wojny nie siedział w żadnej twierdzy, a był juz sterowany przez niemców.

    Wywiad kiepski, ale trochę prawdy jest:
    „Później zapisał się w historii jako obrońca Lwowa. To nieco zapomniana karta naszych dziejów. Z nikłymi siłami, bez wsparcia z Warszawy i mimo rozkazu wycofania trwał na posterunku. Miał powiedzieć: „Powziąłem niezłomną decyzję raczej zginąć z załogą niż w myśl rozkazu Naczelnego Dowództwa opuścić Lwów”. Dopiero krytyka społeczeństwa na władze w Warszawie doprowadziła do wysłania odsieczy na Lwów..”

    http://historia.org.pl/2013/03/09/zapomniany-general-tadeusz-rozwadowski-tworca-wojska-polskiego-i-zwyciestwa-w-1920-r-wywiad/

    A tu możesz sobie Guła popatrzeć i posłuchać jeśli z akceptacją prawdy zawartej w druku masz problemy, histeryku:

  83. Alojzy said

    Przypomnę raz jeszcze – Piłsudski poszedł na Kijów nie w wyniku układu z Petlurą, a układu z „hrabią” Branickim, któremu obiecał zwrot latyfundów na Ukrainie.
    I tylko za to powinno jego ścierwo być psom rzucone na pożarcie

  84. Hnatuśko said

    Panie Alojzy, można prosić o więcej informacji na ten temat? Jakieś szczegóły?

  85. Listwa said

    @ 82
    Przepraszam , wkradł się błąd.
    Wpis pochodzi ode mnie , niechcący wkradł się nick Guła.

  86. Pilsudcki czy pil sudki said

    To nagranie powinno byc zamieszczane przy nazwisku Pilsudcki dla utrwalenia w glowach naszych Rodakow. W nagraniu prowadzacy w RM sami mowia o swoich zydowskich bohaterach.
    [audio src="http://w712.wrzuta.pl/audio/2c6zRSfxWKs/unknown_artist_-_c_windows_desktop_16m36s.mp3" /]
    ….a tu lezy jeden z tych „katolikow”

  87. Pilsudcki czy pil sudki said

    Nie zamieszczony zostal link, probuje zamiescic ponownie.
    …a tu lezy jeden z tych „katolikow”

  88. Pilsudcki czy pil sudki said

    Dlaczego powyzszy moj wpis nie pokazuje linku do zdjecia.
    [audio src="http://w712.wrzuta.pl/audio/2c6zRSfxWKs/unknown_artist_-_c_windows_desktop_16m36s.mp3" /]
    Prosze popatrzec na ostatnie zdjecie po prawej stronie.
    …a tu lezy jeden z tych „katolikow” http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Szaniawski_%281944-2012%29

    Przecież ten pierwszy link pokazuje na jakieś nagranie dźwiękowe w formacie mp3…
    Admin

  89. karlik said

    Moim zdaniem Szaniawski nie miał tytułu profesora…

  90. Maverick said

  91. Guła said

    @82 „Guła”

    „Nie ma przypadków są tylko znaki”

    „Bo jak to nie są to fałsze to wojna trwała od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 rok, …”
    Skrzyknęli się po fajrancie 1 listopada 1918 r.?

  92. JO said

    ad.77. Prosze nie cytowac JPII, gdyz tym Pani konfuduje czytajacych. JPII jedno mowil a zaraz innym zaprzeczal…

  93. Ad. 81

    Ten kawałek jest dobry do słuchania w Filharmonii. Ale jako pieśń bojowa, czy wiecowa jest do niczego. Romantyzmem i zuchowatością z jego jedzie. Ale siły nijakiej w nim nie ma.

  94. Listwa said

    @ 91 Guła

    A do znaków, że piłsudski był agentem niemieckim który całe swe życie działał w imię swej kariery służąc obcym na szkodę Polski był fakt , że do Twierdzy magdeburskiej niemcy nie zamknęli go za działalność na rzecz Polski tylko za działalność kompromitującą plany i działania niemieckie.

    Nigdzie pisłudczyzna nie wyjasnia, dlaczego piłsudski był zamkniety w twierdzy magdeburskiej. Zakładają że patriota był i tak wam wmawiają.
    On sam siebie określał wielokrotnie mówiąc „jestem chytra Litwina”, a Polaków miał za śmieci i robactwo. A dlaczego Panie Guła został pobity Tadeusz Dołęga Mostowicz ? Bo był autorem powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”, a pisłudczyzna odczytała to jako krytyka Wodza.

    I w XXI wieku , w dobie internetu i stacji kosmicznych , wy czcicie go jeszcze jako wyzwoliciela, wodza, zwyciężce w Bitwie warszawskiej. .

  95. Ad. 94

    „Nigdzie pisłudczyzna nie wyjasnia, dlaczego piłsudski był zamkniety w twierdzy magdeburskiej.”

    – Było blisko do restauracji. A wyżerkę Józek musiał mieć dostarczaną regularnie i na czas.

  96. Guła said

    Nie wiem dlaczego pobili T. Dołęgę – Mostowicza. Nie było mnie przy tym.

    A co do Litwy i Litwinów to po raz enty proponuję „Dom Radziwiłów” S. Cata – Mackiewicza. Bez zawartych informacji w polecanej książce dyskusji konstruktywnej nie może być żadnej. Jeno emocjonalne.

    Zauważyłem w dobie internetu ten ście … znaczy strumień, ba rzekę, wiadomości na temat.

    A tak w ogóle to pochodził z Kresów marszałek Piłsudski, wiec siłą rzeczy był agentem niemieckim a nie ruskim.

    A za Henning’iem Mankell’em który w powieści Chińczyk przedstawia współczesną nam sytuację w Chinach i jej wpływ na politykę światową, zauważę za cytatem Mao jakim posługuje się autor iż dobór sojuszników bez własnego, samodzielnego, uporządkowania spraw we własnym kraju czyni z delikwentów wasali.

    Czy jakoś tak, bo z pamięci przytaczam.

  97. Listwa said

    @ 96 Guła

    Piłsudski był agentem tych od których otrzymywał korzyści a nie tych przy których mieszkał. Zajmij się poznaniem faktów, bo piłsudski i cała piłsudczyzna wygląda bardzo cienko.

    Ale jak bardzo chcesz mu dupę lizać to liż

  98. karlik said

    Ad.96 „A tak w ogóle to pochodził z Kresów marszałek Piłsudski”
    Co Pan rozumie pod wyrazem Kresy ?

  99. Guła said

    Piłsudski i korzyści.
    Zabawne.

  100. Re: Artykul…
    Dlaczego zydzi chwala pilsudskiego???…
    Ano dlatego, ze w 1926 roku pilsudski wprowadzil do Polskiego Sejmu zydow i masonow, a efektem tego bylo m.in., „przybicie” Polskiego Orla dwiema zelaznymi masonskimi piecio-ramiennymi gwiazdami…No i wcale sie zydom nie dziwie, ze chwalic beda pruskiego agenta pilsudskiego…
    =======================
    jasiek z toronto

    http://ojczyzna.pl

    P.S. Sluchac prosze ks. Piotra Natanka na stronie: http://www.christusvinci-tv.pl

  101. miziaforum said

    ZAINTERESUJCIE SIĘ TYM – TO JEST ZAGROŻENIE – informacja prawdziwa link zawiera linki do opracowań naukowych -IDEALNE NARZĘDZIE W RĘKACH POLITYKÓW – ODPOWIEDŹ NA WSZYSTKIE PYTANIA DLA CZEGO POLSKA PO 25 LATACH „WOLNOSCI” WYGLĄDA TAK A NIE INNACZEJ ….
    po co depopulacja … nie potrzeba
    http://miziaforum.wordpress.com/2014/11/16/alarm-85-polakow-zakazonych-wirusem-atcv-1-to-wirus-ktory-nas-unicestwi/

  102. karlik said

    Ad.99 „Piłsudski i korzyści.
    Zabawne.”
    Nie zabawne a prawdziwe..
    1. Kto płacił za mieszkanie w Belwederze ?
    2. Kto płacił za podróże Piłsudskiego ? (np.Madera)

    Może kasy nie kontrolował dokładnie osobiście bo miał tam brata.
    Jan Piłsudski od 27 maja 1931 do 6 września 1932 minister skarbu w rządzie Aleksandra Prystora, w latach 1932–1937 wiceprezes Banku Polskiego.
    Swoją drogą ciekawe dlaczego przeżył niewolę u Sowietów?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: