Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    AlexSailor o Rosyjska agencja regulacyjna z…
    Zerohero o O tych, którzy się na niemieck…
    corintians o O tych, którzy się na niemieck…
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    Yagiel o Wolne tematy (09 – …
    Yagiel o Wolne tematy (09 – …
    minka o Czterech pancernych i Ukr…
    Szczepan Zbigniewski o Trucie kurczaków w USA?
    Boydar o Wolne tematy (09 – …
    Peryskop o Wolne tematy (09 – …
    Mafiozi przestępczeg… o Wojna nie rozpoczyna się od cz…
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    Listwa o Wolne tematy (09 – …
    UZA o Czterech pancernych i Ukr…
    okon o Rosyjska agencja regulacyjna z…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Niebiesko-żółta polska jesień

Posted by Marucha w dniu 2014-11-23 (Niedziela)

„Potrzebujemy 140 tysięcy imigrantów. I to co roku!” – Gazeta Wyborcza

W zalewie pobieżnych i tendencyjnych opinii, w zgiełku mediów głównego nurtu, wśród szpiegowskich paranoi i wojennej histerii, w cieniu wydumanej a wyczekiwanej przez niektórych „wojny z Rosją” – w zasadzie niezauważona pozostaje szara rzeczywistość i twarde fakty związane z teraźniejszym kształtem Państwa Polskiego. Taki stan rzeczy nie jest przypadkiem, a zamierzoną strategią obliczoną na konkretne cele, z których najważniejszym jest masowy, cichy napływ imigrantów ze Wschodu, zwłaszcza z zachodniej Ukrainy, do Polski.

Jednogłos systemu – propaganda i przemilczenia

Od początku obecnego kryzysu państwa ukraińskiego, to jest wraz z początkiem wystąpień na tzw. Euromajdanie w Kijowie, uderza zaskakująca jednomyślność wszystkich postsolidarnościowych partii głównego nurtu – zarówno rządzących, jak i opozycyjnych. Natychmiast porzuciły one pozory sztucznie rozdmuchiwanych konfliktów pomiędzy sobą i zaczęły prześcigać się w przeciąganiu Ukrainy do bloku państw zachodnich, nie cofając się przy tym przed największymi manipulacjami i podłościami (z których wymienić warto skandaliczne wystąpienie prezesa partii opozycyjnej u boku epigonów banderyzmu, oraz dwuznaczną rolę odegraną przez polskiego ministra spraw zagranicznych w faktycznym zamachu stanu dokonanym w Kijowie).

Myliłby się jednak ten, kto ów chór – z osobliwie podobnie brzmiącymi solistami z „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej” – wziąłby za wyraz „polskiej racji stanu”, „interesu narodowego”, czy też po prostu głos zdrowego rozsądku. Błąd ten popełnił szereg ugrupowań pozasystemowych – zarówno prawicowych, lewicowych jak i „trzeciopozycyjnych”, przy okazji skutecznie falsyfikując twierdzenia o swojej rzekomej antysystemowości.

Demoliberalny system, dewastujący Polskę od 25 lat, udowodnił już bowiem nie raz, że wokół spraw przesądzających o jego przetrwaniu – i poparciu ze strony swych zagranicznych mocodawców – jest w stanie przyjmować postać wręcz monolityczną. Tak było w roku 1997, gdy przeforsowano wstąpienie Polski do NATO, tak było w 2004 gdy wepchnięto nas do Unii Europejskiej.

Rok 2014 niczym się pod tym względem nie różni. Znów umiejętnie rozegrano polskie słabości i resentymenty, grając na patriotycznych uczuciach w rytm przebrzmiałej, antyrosyjskiej melodyjki. Polskę przedstawiono jako „adwokata Ukrainy”, a jak najszybszą akcesję tego kraju do Unii Europejskiej utożsamiono z naszym interesem narodowym. Jest to oczywiście propagandowe kłamstwo, tak jak kłamstwami były rzekome korzyści z członkostwa w NATO i UE. Służy ono zamaskowaniu prawdziwego, przemilczanego celu tych działań, znów stanowiącego o „być albo nie być” systemu.

Spóźniony trend – armia rezerwowa kapitału

Odsuwając na bok rozważania czysto ideologiczne, warto poświęcić uwagę analizie dominującego w Republice Okrągłego Stołu makro-trendu ekonomicznego i demograficznego (czyli dotyczącego „bazy”). Ujmując rzecz syntetycznie i w przybliżeniu: szokowe i błyskawiczne rozgrabienie gospodarki („prywatyzacja”), głównie przez podmioty zagraniczne, wytworzyło próżnię socjoekonomiczną, skutkującą zahamowaniem wzrostu demograficznego w warunkach rzeczywistej pauperyzacji społeczeństwa, przykrytej pozłotką popkultury, marketingu i konsumpcjonizmu.

Dezintegracja środków produkcji stanowi o dominacji „sektora usług”, gdzie jedyną cechą konkurencyjną naszego kraju jest w zasadzie nieograniczona dostępność tanich w zatrudnieniu i nisko opłacanych, niewykwalifikowanych (bo niezatrudnionych w swych wyuczonych zawodach lub posiadających niepraktyczne wykształcenie) wyrobników.

Rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami płacowymi młodego Polaka kończącego studia a rzeczywistami ofertami rynku pracy – zdominowanego przez różnorakie „call centers”, obsługującymi zagraniczne korporacje – jest ogromny. Niezadowolenie to nie przełożyło się jednak bynajmniej na bunt (a przynajmniej nie ten artykułowany w kategoriach politycznych), lecz stało się motorem drugiej fazy omawianego makrotrendu: masowej emigracji. Związana jest ona z optymalizacją (raczej homeostatyczną niż bezpośrednio sterowaną) globalnej gospodarki, w której krajowi pracownicy są chętnie i masowo zastępowani przez imigrantów – jako tańszych i mniej roszczeniowych, a przy okazji umożliwiających rozgrywanie społeczeństw podług zasady „dziel i rządź”.

Jest to dokładnie ta sytuacja, której od kilkudziesięciu lat doświadczają państwa Europy Zachodniej, szczegółowo i błyskotliwie opisana przez francuskiego myśliciela narodowo-rewolucyjnego, Alaina de Benoist, w eseju „Imigracja – armia rezerwowa kapitału”. W kraju, który doświadczył zahamowania wzrostu demograficznego a następnie masowej emigracji znacznej części obywateli w wieku produkcyjnym, powstała próżnia zostanie niechybnie wypełniona przez „armię rezerwową” – masową imigrację z krajów świeżo zdewastowanych przez globalizm, które przekonano do „otwarcia granic”.

Dla Polski źródłem takiej masowej imigracji nie będą oczywiście państwa arabskie czy afrykańskie (jak przypuszczają co bardziej ociężali umysłowo), lecz Ukraina (a także Białoruś i Rosja, jeśli Zachodowi uda się je zdewastować politycznie i ekonomicznie) błyskawicznie zmierzająca w kierunku modelu „państwa upadłego”. Imigracja ta jest niezbędna z punktu widzenia kapitalistycznego systemu w lokalnej odmianie, ponieważ zapewni stały dopływ wspomnianych wyrobników – jeszcze tańszych i mniej żądających, zapobiegając gwałtowniejszym wstrząsom możliwym w sytuacji ich niedoboru lub zorganizowanego oporu.

Psychologiczne kondycjonowanie – fałszywy patriotyzm a niemożność buntu

Należy zwrócić uwagę, że również w sferze „nadbudowy” – czyli ideologii i retoryki politycznej głównego nurtu, obowiązujących od 25 lat – Polska jest doskonale przygotowana na rolę ofiary „rezerwowej armii kapitału”. Wykorzystując resentymenty i resztki narodowej dumy, wbrew logice, za to głośno, jako przyczynę zagmatwanej sytuacji w regionie wskazuje się nie jej rzeczywistych autorów – Brukselę, Berlin i Waszyngton – a Rosję.

Absurdalny w obecnych realiach antykomunizm wykorzystywany jest do tłumienia zasadnych postaw i postulatów antykapitalistycznych.

Tym samym indukuje się toporny ciąg skojarzeń prowadzący do wniosku, że masowo napływający do Polski Ukraińcy to ofiary nie posługującego się socjoekonomicznym ciśnieniem globalistycznego trendu (a także własnego zaślepienia i parcia głośnej mniejszości w objęcia Zachodu), a rzekomej rosyjskiej agresji.

Tlące się uczucia narodowe Polaków ma mile łechtać fakt, iż po raz kolejny (po osławionych „czeczeńskich uchodźcach”) okazujemy się azylem dla „ofiar kacapów”. Wojowniczy resentyment ma oczywiście uniemożliwić pytanie o kwestie ekonomiczne i demograficzne, będące podstawą egzystencji narodu. Tym fałszywym, płytkim i hałaśliwym patriotyzmem posługuje się zarówno prawa jak i lewa strona demoliberalnego systemu, zaś ultra-liberalne poglądy popularne wśród części młodych Polaków skutecznie uniemożliwiają im myślenie w kategoriach obrony dobra wspólnego (bo to „socjalizm”, „kolektywizm” i „totalitaryzm”).

Ich w zupełności zadowoli retoryka mówiąca, że „dzięki imigrantom polscy przedsiębiorcy osiągają większe zyski”, nawet jeśli frazę taką usłyszą w radiu zmywając naczynia w knajpie gdzieś na West Endzie. Demoliberalny system osiąga swój cel: jego podstawy pozostają nienaruszone i dobrze bronione, i to z wykorzystaniem uczuć, które pokierowane racjonalnymi podstawami okazałyby się zgubne dla niego samego. Odpowiedzią może być tylko całkowite odrzucenie postsolidarnościowego paradygmatu w każdym aspekcie i totalna krytyka „Republiki Okrągłego Stołu”, z twardym i bezkompromisowym wskazaniem na wspomniane socjoekonomiczne podstawy.

Ukraińska imigracja – skala problemu

Jak wynika z szacunków medialnych (zapewne zaniżonych, a będących uwerturą dla bezpiecznego nagłośnienia tematu w myśl powyższego schematu), potencjał emigracyjny Ukrainy to 2,5 miliona osób. Z kolei według informacji podanych w listopadzie przez Eurostat, liczba wydanych obcokrajowcom pozwoleń na pracę w Polsce była w roku 2013 największa w całej UE. Dla części imigrujących Ukraińców Polska stanie się tylko krajem tranzytowym, ale prawdopodobnie większość wybierze językowe i kulturowe pokrewieństwo wraz z zarobkami z ich perspektywy godnymi pożądania.

Napływ ten, choć liczony w setkach tysięcy, na razie pozostaje niezauważony przez większość społeczeństwa: sprowadzani do Polski Ukraińcy zatrudniani są głównie przez agencje pracy tymczasowej, wchodząc jako zwarte grupy do niskopłatnych prac o dużej rotacji kadr, nie są również widoczni w życiu publicznym (nie licząc nie nagłaśnianych przez media głównego nurtu incydentów, jak sfotografowanie się z flagą UPA przez „studentów” jednej z przemyskich uczelni).

Nie należy zapominać, że w swej masie zachodni Ukraińcy (którzy jako biedniejsi i tradycyjnie antyrosyjscy wybiorą Polskę jako pierwszy cel swej emigracji) stanowią grupę narodowościową ukształtowaną przez zasadniczo antypolsko zorientowaną politykę historyczną, a mieszanka zrozumiałej frustracji i wpojonych resentymentów (poczucia krzywdy, ale też przekonania, że brutalna zemsta jest możliwa) skutecznie uniemożliwi jakąkolwiek asymilację czy choćby pokojowe i spokojne współżycie.

Warto bowiem pamiętać, że życie społeczne na Ukrainie już od dawna cechuje się znacznie większą brutalizacją niż jego niemrawy polski odpowiednik. Ponadto młodzi Ukraińcy, którzy liczebnie dominują w imigracyjnej fali, w dużej części są poddani wpływom propagandy neobanderowskiej ze strony ugrupowań takich jak Prawy Sektor czy Swoboda, które tradycje banderowskiej kolaboracji z ośrodkami zachodnimi kontynuują poprzez branie pieniędzy od organizacji kontrolowanych przez Departament Stanu USA, czy też postulowanie otwarcia granic i wstąpienia do UE oraz NATO.

Można się spodziewać, że z powodu chęci sprowadzenia jak największej liczby imigrantów w jak najkrótszym czasie, ewentualne przypadki narastania sytuacji konfliktowych będą nadal wyciszane.

Za tożsamością – przeciwko kapitalizmowi, imigrantom i emigracji

Odpowiedzią ze strony polskich środowisk tożsamościowych (to znaczy tych, które akurat nie będą zajęte tak priorytetowymi celami jak „preczowanie z komuną”) powinno być rozwinięcie i prowadzenie zdecydowanej retoryki antyimigracyjnej, skupiającej się jednak nie tylko na skutkach („obcy zabierają nam pracę”) ale przede wszystkim na przyczynach tego stanu rzeczy, bez uciekania się do prymitywnych, etnicznych uprzedzeń. Należy wskazywać na procesy, które w pierwszej kolejności „zrobiły w Polsce miejsce” dla masowej imigracji, a także te, które doprowadziły do upadku państwa ukraińskiego.

W miarę możliwości powinno się promować wśród przebywających w Polsce Ukraińców nieszowinistyczne poglądy antyoligarchiczne i antyliberalne, oraz wszelkimi sposobami zachęcać ich do powrotu do własnego kraju (w jakiejkolwiek okrojonej wersji by się on nie ukonstytuował) oraz wskazywać, że z powodu globalistycznego dyktatu liberalnego cierpią wszystkie narody europejskie, zaś największym ciosem zadanym wspólnemu przeciwnikowi będzie kładzenie podwalin antykapitalistycznego ładu i dobrobytu we własnych krajach.

Ogromnym krokiem naprzód byłoby powstanie wyłamujących się z postsolidarnościowego dyskursu i niezależnych od układów z wielkim kapitałem partii politycznej i związku zawodowego (zainteresowanego walką o prawa pracownicze większości nie posiadającej swej reprezentacji związkowej, a nie werbalną walką z Putinem), które podjęłyby problem odpływu Polaków i napływu na ich miejsce imigrantów.

Przedostatnim stadium tak prowadzonej polityki (przed uzyskaniem bezpośredniego wpływu na stan rzeczy) powinno być koordynowanie wysiłków: antyimigracyjnych w krajach-biorcach oraz antyemigracyjnych w krajach-dawcach. Właściwie ukierunkowane uczucia patriotyczne, promowanie i wykonywanie żmudnej pracy dla państwa i ojczyzny, wreszcie silna, antyliberalna podbudowa ideowa powinny położyć podwaliny pod nową Polskę, której pierwszym zwycięstwem będzie to, że Polacy będą chcieli w niej żyć.

Patryk Łomień
http://xportal.pl

Komentarzy 19 do “Niebiesko-żółta polska jesień”

  1. arcybolesnaprawda said

    „Potrzebujemy 140 tysięcy imigrantów. I to co roku!” – Gazeta Wyborcza

    Najlepiej z Izraela?

  2. Polacy z całego świata! Przyjeżdżajcie do Polski! Potrzebujemy Was 140 tys. rocznie!

  3. żydostwo zobaczy WAŁA a nie Polaków przeciwko Rosjanom said

    Ad 1. Banderowcy są żydoswtwu potrzebni do spacyfikowania Polaków i przejęcia kontroli nad ich ziemiami, instytucjami, gospodarka, szkolnictwem, itd.,a dopiero potem przyjedzie żydoswto z Izraela, USA, itd. Jak to się mówi, na gotowe, czyli kiedy przestrzeń życiowa nad Wisłą zostanie uwolniona od Polaków.

  4. Zbyszko said

    Masowy napływ imigrantów z zachodniej ukrainy, by zasilić szeregi (nie)polskiej policji. Banderowcy sprawdzili się w mordowaniu i gwałtach w Donbasię, więc teraz czas na Polskę.

  5. Joannus said

    Ad 3
    Zgadza się. Do tego idzie.

  6. boristhenes said

    Reblogged this on Wolna Polska.

  7. Zbyszko said

    Hulasz, nie rozpierdolą, bo dostaną porządne wynagrodzenia z naszych podatków i gwarancję bezkarności wymierzonej w Polaków. Czyli co ukradną, zgwałcą itd, to będą ich dodatkowe łupy

  8. Zdravko said

    Rzeczywiście Ukraińców w Polsce jest dużo, a z roku na rok jest ich coraz więcej. Niestety banderowska ideologia zrobiła im gąbkę z mózgu, jednakże duża część z nich nie jest antypolsko nastawiona, niektórzy z nich nawet nie znają ukraińskiego. Pomiędzy sobą zaś porozumiewają raz po ukraińsku, raz po rosyjsku, a czasem po polsku, (jak chcą, żebym coś zrozumiał :D). Nie widziałem jakiejś wrogości pomiędzy Ukraińcami, a Rosjanami, nie twierdze, oczywiście że takiego czegoś nie ma.
    Konkludując nie mam nic przeciwko umiarkowanej emigracji z państw słowiańskich, bałtyckich, czy też madziarskich, jednakże potencjalni emigranci powinni zdać egzamin z języka, kultury i historii Polski oraz zostać prześwietleni przez służby specjalne, pod kątem czy dany delikwent nie należy do jakiejś antypolskiej szowinistycznej organizacji. Uniknęłoby się wówczas sytuacji podczas których Ukraińcy zgrywają głupa (chyba, że rzeczywiście nie wie) powtarzają oklepany frazesy: „ludobójstwa nie było”, „UPA walczyła głownie z Sowietami”, albo idą nawet dalej „Bandera to wymysł Rosjan” (sic!) itd.

  9. JO said

    ad.8. Ukrainiec jako Tradycyjny Katolik lub Prawoslawny na ziemieach I Rzeczpospolitej zawsze bedzie Polakiem, jakkolwiek by sie oficjalnie nazywal.

    Ukrainiec o filozofii Talmudycznej – Banderowskiej….to RAK, ktorego trzeba leczyc lub usuwac, to juz nie jest ani Rusin, Ani Polak, Ani Rosjanin, ani Ukrainiec jak w pierwszym zdaniu…a Zydo-Mason – obcy Twor

    Podobnie jest z Lemingami w PRL Bis – to Nowotwory…

  10. NICK said

    (3 i 5). Takie są zamiary.

  11. Guła said

    Mieli to być Białorusini w pierwszych planach. Później Chińczycy, którzy co prawda zaczęli przybywać ale każdy z nich natychmiast zakładał własny interes. Teraz Ukraińcy.

    O ile przybędzie ich właściwa ilość i poczują się „w cuglach” to pierwszą rzecz jaką uczynią to będzie wywindowanie płac być może nawet na europejski poziom (towarzystwo prosi … itd).

    Ktoś musi uporządkować tę pożal się Boże gospodarkę w Polsce.

  12. NICK said

    (11). Paaanie Guła. Coś Pan dzisiaj, generalnie, dziwnie piszesz. Jakby nie Pan.
    No ale dobra. Pisze Pan już zaproszenia? Dla „ukraińców”?
    Co by ‚naprawili’ polską gospodarkę?
    Panu, qooorwa, odbiło!
    P.S. Adminie. Czy to ktoś się podszywa pod P. Gułę?

  13. Guła said

    To osobiście ja panie Nick

  14. Moher49 said

    Potrzebujemy imigrantów, no problem. Wielu Polaków z Kazachstanu chce się osiedlić w Polsce bo tam chrześcijan zaczyna straszyć islam. Co im powiedział były prezydent Kwaśniewski: Polsce jesteście potrzebni tu w Kazachstanie. Polski rząd Polaków z Kazachstanu nie chce – osiedlają się w Niemczech, Rosji i na Białorusi. Polski rząd daje bez problemu obywatelstwo żydom z Izraela.

  15. Tekla said

    Ad.2 Pan Krzysztof..

    Jestem poruszona losem naszych biednych rodaków w Brazylii ,nigdy nie mysłałam i nie czytałam ,ze jest ich tam tak duzo szacuje się na 1800 000 ,niestety wiekszosc zyje w bardzo biednych warunkach..
    ogładłam na you tube jak młody czlowiek na pytanie co znaczy dla pana słowo Polska odpowiada ..MARZENIE..Boże mój płakac sie chce.

    Bardzo ciekawe opracowanie na temat Polaków emigrujacych do Ameryki Południowej o ich tragicznych losach,jak ichoszukano i zamieniono na niewoników..
    .
    http://books.google.pl/books?id=WmEhH7iLKXgC&pg=PA61&lpg=PA61&dq=do+brazylii+w+latach+trzydziestych&source=bl&ots=-nM6JPaPQS&sig=-FiVb_06DWdw62YyzqWagycPSvk&hl=pl&sa=X&ei=hOtxVIyBKqe3ygOMnYCoDA&ved=0CDIQ6AEwAw#v=onepage&q=do%20brazylii%20w%20latach%20trzydziestych&f=false

  16. Marek said

    Ktoś tu na forum kiedyś pisał, że trockista szechter na jakimś spotkaniu w Australii odpowiadał na pytanie, co zrobić, gdy Polacy połapią się w jakim goownie siedzą?
    „Napuści się Ukraińców na Polaków”
    Planowana imigracja banderowców przybliża rozwiązanie, o której x lat temu tuba propagandowa hołoty zarządzającej kolonią przewidywała.

  17. przemądrzałe bydlę said

    @Tekla
    Piłkarz Thiago Cionek, Polak z Brazylii, gra w reprezentacji Polski w piłce nożnej:

  18. parva said

    Opowiadano mi , że parę lat ,jak możliwa była praca na czarno w Holandii,przebywało wtedy spora grupa Ukraińców,którzy” po wypłacie „musieli płacić haracz swoim silniejszym ziomkom.Ciekawa jestem czy to prawda?
    Przy okazji chcę zwrócić uwagę na fakt kompletnego ignorowania istnienia Słowian w mass mediach na tzw zachodzie .Mogłam to obserwować przez parę dobrych lat. W powszechnej świadomości jesteśmy ciemnym ludem,żyjącym przeszłością tzn zapiekli nacjonaliści{Jugosłwia jest tego dowodem} ,którzy nie rozumieją nowoczesnego myślenia i żyjący prymitywnie.Jeśli wspominano o nas to z ogromną wyższością i kontekście czysto folklorystycznym z wozem drabiniastym w tle. Generalnie jesteśmy gorzej traktowani niż inne narody,prawie trzeba udowadniać ,ze nie mamy garba .Sytuacja się zmieniła ,gdy wchłonął nas eurokołchoz i pojawili się „mężowie stanu „którzy zrozumieli swoją opatrznościową misję i galopująco nadrobili ” zaległości”kulturowe i ekonomiczne .Niewątpliwie gwiazdą był i jest mister Tusk , który obawiam się przysporzy nam jako nasza kochana pociecha wiele radości ,które wzbogacą kolekcję głupoty i nieodpowiedzialności,która potwierdzi naszą niższość{w ich mniemaniu] względem mądrego i odpowiedzialnego Zachodu.

  19. NICK said

    P. Marku (16). Tak.
    Imigracja banderowców trwa w najlepsze. Od wieeelu lat. Ostatnio znacząco przyśpieszyła. Wiele ‚polskich’ zakładów pracy zatrudnia ukrów. Wielu wstępuje do ‚polskiej’ policji. Jakże wielu jest w PIS-ie, na czele z prezesem.
    Jawi się to logicznie jako dawno zaplanowany scenariusz.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: