Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Rafal Cz. o Z Rosją się rozmawia: polskie…
    Maverick o Polska armia prowadzi działani…
    jasiek z toronto o Władza świetnie wykształcona…
    Rafal Cz. o Polska armia prowadzi działani…
    NICK o Parlamentarna głupota ma się…
    Maverick o Ani dnia, ani godziny
    Przepowiadam o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    gd-ap o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Słota o Ani dnia, ani godziny
    Krzysztof M o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Krzysztof M o Evo Morales i «białe złoto»…
    Jack Ravenno o Wolne tematy (60 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (60 – …
    Słota o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Sedewakantyzm na kruchym fundamencie zbudowany

Posted by Marucha w dniu 2014-11-29 (Sobota)

W nawiązaniu do tekstu dostępnego tutaj:
https://marucha.wordpress.com/2014/11/16/sedewakantyzm-a-lefebryzm/#comment-429950 [komentarz #123 – admin]
dla pełniejszego obrazu, należy omówić jeszcze dwa zagadnienia, są nimi: herezja i utrata urzędu.

Jak wiadomo naczelna idea sedewakantystów brzmi: „papież nie jest papieżem, gdyż jest heretykiem” lub zamiennie „papież nie jest papieżem, gdyż głosi herezje ” – są to według sedewakantystów powody utraty urzędu przez papieża.

Wchodząc w tę tematykę, sedewakantyści – czy chcą tego czy nie – wchodzą od razu w cztery odrębne w stosunku do siebie płaszczyzny: personalną, administracyjną, ideową i dogmatyczną, a nie jak oni sobie to wyobrażają w jedną: „papież nie jest papieżem”.

Jest tak dlatego, że teza heretycka to pogląd, herezja to sprzeciw wobec dogmatów, heretyk to osoba, utrata urzędu, to administracja.

Kompromitujący dla wielu sedewakantystów jest fakt, że herezją nazywają wszystko, co jest niewłaściwe w postępowaniu lub sprzeczne z nauką Kościoła. Natomiast „Herezją nazywa się w Kościele katolickim wszelka nauka, wprost przeciwna jednemu z dogmatów, podawanych przezeń za objawione przez Boga.”
Żeby nie było wątpliwości: http://www.ultramontes.pl/herezja.htm .

Herezją nie jest wszystko co niewłaściwe lub błędne, herezją jest tylko to, co neguje, podważa, odrzuca dogmat, czyli definicje prawd podane przez Kościół do wierzenia w klauzuli Ex cathedra i określane jako dogmat (czym jest dogmat, wymaga odrębnego zrozumienia i poznania, nie ma to nic wspólnego z deklaracją celów, wartości, podstaw ideowych np. partii, dogmat nie jest tezą sformułowaną w celu ideowego określenia, jak ma to miejsce w stowarzyszeniach czy organizacjach; dogmaty określają, w co mamy wierzyć i co przyjąć dla osiągnięcia zbawienia, a nie konstytuują ideę Kościoła).

Zatem herezja to teza godząca tylko w określony, zamknięty zbiór definicji dogmatycznych i nic ponadto. Papież może różne rzeczy mówić i robić, mogą one być niewłaściwe, błędne, kompromitujące, ale jeśli nie dotykają one dogmatyki, nigdy nie będą uznane za heretyckie, a papież za heretyka.

(Przykład nauczania dogmatycznego, KONSTYTUCJA APOSTOLSKA MUNIFICENTISSIMUS DEUS określająca Dogmat wiary, dostępna tutaj:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/konstytucje/munificentissimus_deus_01111950.html.
Bardzo ważna jest deklaracja końcowa, bez niej nie byłoby deklaracji dogmatycznej i nauczania Ex cathedra).

Teza heretycka to pogląd, nie należy go utożsamiać z napisanym lub wyrażonym zdaniem. Teza heretycka może być zawarta na 2 czy 3 stronach tekstu A4, może zdarzyć się, że dwie tezy heretyckie są wyrażone w jednym zdaniu, może być przekazywana w programie satyrycznym lub teatrze bez umiejscowienia jej lub zamknięcia w jednym konkretnym wyrażeniu werbalnym.
Herezją jest to, co neguje lub sprzeciwia się jednemu lub kilku dogmatom.

Sedewakantysci powtórnie kompromitują się gdy zamiennie używają „papież nie jest papieżem, gdyż jest heretykiem” i „papież nie jest papieżem, gdyż głosi herezje.”
„Głoszenie herezji” i „bycie heretykiem” to dwa różne i odrębne pojęcia, które nie mogą być zamiennie stosowane. Urząd utracić może tylko heretyk, jak zresztą naucza często cytowany przez sedewakantystów św. Robert Bellarmin z jednoczesnym pomijaniem przez nich tego co on głosił:

„Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”.  Św. Robert Bellarmin (†1621), Doktor Kościoła, De Romano Pontifice. II, 30.

Po raz wtóry sedewakantyści kompromitują się, gdy pokrzykują o utracie urzędu, wychodząc od obejrzanych w Internecie zdjęć, wywiadów medialnych, komentarzy czy własnego oburzenia itp.

Punktem wyjścia przy stwierdzaniu herezji jest nauczanie dogmatyczne Kościoła, (a nie treści w TV lub internecie) i jego bardzo dobra znajomość, potem konieczna jest umiejętność wychwycenia i sprecyzowania kontrowersyjnych tez oraz zbadanie w świetle nauczania dogmatycznego, czy wyodrębnione tezy są heretyckie.
Trzeba przy tym pamiętać, że od stwierdzenia, że teza jest heretycka do uznania osoby ją formułującą za heretyka jest jeszcze długa droga – oraz zasadę Kościoła uznania za heretyka tylko tego, kto heretykiem jest i nie uznanie takowego, gdy heretykiem nie jest.

Kolejnym krokiem jest ścisłe wyartykułowanie, które tezy są heretyckie wraz z powiązaniem, który dogmat (lub dogmaty) naruszają, następnie w jaki sposób naruszają oraz na czym polega błąd lub fałsz i gdzie on tkwi.

Dopiero od tego momentu można mówić o zaistnieniu herezji i uznaniu tezy za heretycką.

W tym miejscu należy przypomnieć, że zgodnie z nauką Kościoła, to Kościół jest autorem i twórcą nauki dogmatycznej, stąd jest jedynym właściwym jej interpretatorem i jedynym należycie i dogłębnie ją znającym oraz mającym władzę i zdolność do rozpoznania i jej opisu w świetle otrzymanego depozytu wiary i Tradycji.

Ponadto Kościół jako jedyny ma prawo do określania co jest dogmatem i jako jedyny ma prawo do ostatecznej deklaracji o uznaniu co jest herezją i co za heretyckie należy uznać. Prawo do ostatecznej i obowiązującej oceny ma tylko Kościół, nikt nie ma prawa do ostatecznych rozstrzygnięć co jest i czy jest herezją (zdarzały się już przypadki, że pojawiały się wypowiedzi, iż papież jest zły i jest heretykiem, ponieważ nie chciał się zgodzić na uznanie aborcji jako aktu moralnie słusznego).

Występują tu dwa elementy: badanie, ocena, klasyfikacja tezy oraz prawo do ogłaszania i publicznego stwierdzania.

Jak wiadomo sedewakantyści promują postawę dającą prawo każdemu do określania co jest herezją, kto jest heretykiem oraz uznania kto pełni urząd, a kto nie.

Po przebrnięciu przez tematykę poglądów, tez heretyckich, herezji, dogmatyki, prawa i uprawnień, dopiero wtedy można przejść do heretyka, czyli osoby.

Herezja to pogląd religijny sprzeczny z dogmatem, ale herezja to też akt odłączania się od Kościoła.
Herezja, po grecku αϊρεσις – wybierać, Herezja po łacinie haeresis – wybór, podział.

Heretyk to ktoś, kto poprzez świadomy i dobrowolny wybór tez i poglądów uznanych za heretyckie odcina się i odchodzi od Kościoła.

Prawdy zawarte w nauce dogmatycznej są podane w formie nieomylnej Ex cathedra i warunkują osiągnięcie zbawienia, z tego względu nie przyjęcie ich w całości jest ciężkim przestępstwem, gdyż odrzuca się w ten sposób nieomylność i wolę Pana Boga.

Grzech ciężki nie może zaistnieć, jeśli ktoś nie ma świadomości jego popełniania. Stąd nie każdy kto głosi tezy heretyckie od razu zostanie uznany za heretyka. Jeśli ktoś głosi lub przyjmuje tezy heretyckie nieświadomy ich istoty, nie będzie uznany za heretyka. Nie ominie go zarzut zaniedbania lub lenistwa oraz adekwatnych konsekwencji, gdyż jego obowiązkiem jest poznać i przyjąć prawdę, ale nie zostanie oskarżony o herezję. Dopiero, gdy upomniany i uświadomiony, nadal będzie trzymał się poglądów heretyckich, podpadnie pod zarzut herezji.

Wypowiedzenie lub uznawanie poglądów heretyckich nie czyni automatycznie osoby heretykiem, choć bez wątpienia taki ktoś błądzi i ryzykuje utratą zbawienia. Osoba, która indywidualnie została przez Kościół upomniana i obwiniona o głoszenie poglądów heretyckich, a która nadal uporczywie tkwi w swych przekonaniach i odmawia ich odrzucenia, staje się jawnym heretykiem oraz stawia się poza Kościołem.

„Jawny heretyk” nie bierze się stąd, że został przez Kościół oficjalnie upomniany, lecz z tego powodu, że fakt uporczywego trzymania się poglądów heretyckich jest jawny i znane ogółowi. Jak widać z powyższego, proces uznania kogoś za heretyka lub jawnego heretyka, warunkuje uprzednia wymiana poglądów i deklaracji oraz świadoma decyzja ze strony heretyka o odrzucenia upomnienia i pozostaniu w sferze poglądów heretyckich. Do stwierdzenia, że ktoś jest heretykiem nie wystarczy same głoszenie lub uznawanie poglądów heretyckich ze strony osoby błądzącej.

Tu dochodzimy do znanego (niektórym) sedewakantystom problemu, gdyż, aby papież mógł zostać uznany za jawnego heretyka, to musiałby zostać przez Kościół upomniany i wezwany do porzucenia wskazanego jemu poglądu heretyckiego, a następnie musiałby on te upomnienie odrzucić. Dopiero wtedy, jak uczy św. Robert Bellarmin, papież mógłby być sądzony i ukarany przez Kościół, gdyż „jawni heretycy tracą wszelką jurysdykcję”. Przy czym upomniany heretyk, gdy wezwany porzuci poglądy heretyckie, nie zostanie uznany za heretyka, choć wcześniej takie poglądy ewidentnie głosił.

A jurysdykcja to (z łac. iurisdictio dosł. „orzekam o prawie”) – prawo sądzenia, posiadane przez dany podmiot (organ) uprawnienie (kompetencja) do rozpoznawania i rozstrzygania danych spraw.

„W prawie kanonicznym przez jurysdykcję rozumie się prawo i obowiązek sprawowania rządów wewnątrz Kościoła, przy czym uważa się, że jest to władza we właściwym znaczeniu pasterska i że powinna być wykonywana z pełną miłości pokorą”:
http://www.opoka.org.pl/slownik/ltk/jurysdykcja.html

„Jurysdykcja to fakt nadania księżom trzody przez ich biskupa, lub też powierzenie przez papieża trzody biskupowi, w postaci nadania mu diecezji. Jurysdykcja jest władzą, jaką sprawuje przełożony nad swoją trzodą; władzą jaką pasterz ma nad swymi owcami.
Oto czym jest władza jurysdykcji: władzą karmienia trzody” .

Bez wątpienia, możemy rzeczywiście kwestionować prawowierność niektórych biskupów, a można mieć nawet pytania co do samego Papieża. Lecz są to tylko pytania. Nie mamy prawa podejmowania decyzji w tych sprawach. Sam Kościół będzie to osądzał. Przyszły sobór lub papież wypowie się na temat tajemniczej sytuacji papieża Jana Pawła II i jego poprzednika, Pawła VI. Nie nam o tym sądzić. Nie mamy po temu władzy. To Kościół musi rozwiązać ten problem, co bez wątpienia uczyni. I nie ulega wątpliwości, że nie podejmie decyzji stwierdzając: „Ten Papież nie był Papieżem”. Nie sądzę, żeby co takiego się stało, gdyż nie zdarzyło się nigdy w historii Kościoła, aby zapadło podobne rozstrzygnięcie: ten Papież nie był Papieżem. Jednak zostanie ogłoszone: „Ten Papież był złym Papieżem… wyznającym błędy… a nawet herezje!” Dlatego też nie możemy powiedzieć, że hierarchia Kościoła już nie istnieje. Jest ona w dużej części niewiarygodna, lecz nie możemy powiedzieć, że już nie istnieje. Nie możemy tego stwierdzić.
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/160

Zakładając, że doszło do uznania papieża jawnym heretykiem, to utraciłby on wtedy władze „karmienia trzody”, nie oznacza to utraty urzędu. Mianowanie papieżem, biskupem, proboszczem to decyzja administracyjna Kościoła. Papież, podobnie jak biskup czy proboszcz, pełnią swe funkcje od momentu mianowania do momentu odwołania nominacji. Utratę urzędu może spowodować głoszenie herezji, niewłaściwe prowadzenie się, choroba, alkoholizm, ale one same nie mają bezpośredniej siły sprawczej, ani co do aktu nominacji (przy braku choroby, alkoholizmu, herezji), ani co do utraty urzędu (gdy takie przesłanki występują). Takie zmiany powoduje tylko akt administracyjny, tzn. ktoś pełni urząd od czasu jego powołania i do chwili jego odwołania. Przy ważnej nominacji i braku jej odwołania, fakt np. herezji nie spowoduje zanegowania ważności sprawowania urzędu.

Na koniec warto zwrócić jeszcze uwagę na tekst sedewakantystycznego Bp Donald J. Sanborna, dostępny tutaj:
http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2014/11/23/niezniszczalnosc-i-sprzeciw/#respond
lub tutaj:
http://www.ultramontes.pl/Sprzeciw.htm

Biskup ten – posługując się terminem sedewakantyzm – uznaje za stan sedewakantyzmu już nie utratę urzędu przez papieża, a w zasadzie wprowadza pojęcie sedewakante całego Kościoła. Zmienia podejście z „utraty urzędu wskutek faktu herezji” konkretnego papieża, na „Punktem wyjścia dla sedewakantysty jest zasada, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy Novus Ordo i Wiarą Katolicką”, rozumując w ten sposób:

„Lecz jeżeli – uważają oni – Novus Ordo różni się istotnie od Wiary Katolickiej, to nie może być ono katolickie. A jeśli nie jest katolickie – twierdzą dalej – jest wówczas niemożliwym, aby taka rzecz była wprowadzona przez autorytet Kościoła, bo władza kościelna nie może błądzić w takich sprawach jak doktryna, kult i dyscyplina. Tak więc – konkludują – nie jest możliwe aby ci, którzy wprowadzili Novus Ordo posiadali autorytet władzy Kościoła Katolickiego. A więc jest niemożliwe aby Montini, Luciani czy Wojtyła byli papieżami.
Zasady, które doprowadziły do powyższych wniosków są absolutnie niepodważalne. Znajdują one uzasadnienie w zdrowej filozofii lub nauczaniu Kościoła. Są bezsporne i logicznie wiodą do swoich wniosków” – jak uważa Bp Donald J. Sanborn.

Otóż jest tak, że władza kościelna może zbłądzić, a pewne rozwiązania mogą zostać Kościołowi narzucone i to narzucone zwykłymi szwindlami. Co wcale nie oznacza ich akceptacji i trwałej adaptacji. Władza kościelna nie może błądzić tylko w warunkach nauczania „Ex catedra”.

Bp. Sanborn dodaje też:
”Jak się przedstawia sytuacja z biskupami? Ten system nie pozbawia koniecznie każdego biskupa jego autorytetu, lecz tylko tych, którzy publicznie skłaniają się do nowej religii. Ale nawet gdyby pozbawiał każdego z nich ich autorytetu, to jednak sedewakantyzm nie zmienia istotnie natury Kościoła Katolickiego, lecz pozostawia przywrócenie ładu Opatrzności Bożej.”

Bp Donald J. Sanborn pomija już aspekt ważności sprawowania urzędu i sprowadza sprawę do „autorytetu”. Samo zapewnienie, że „nie zmienia istotnie natury Kościoła Katolickiego” jest prawdziwe, bo niby jakby mógł zmienić, natomiast bardzo zmienia wyobrażenia wiernych sedewakantystycznych w tej materii.

*                            *                            *

Tak w ogólnym zarysie przedstawia się problem sedewakantyzmu, w swych zasadniczych i praktycznych aspektach, zupełnie pomijanych przez sedewakantystów. Oczywiście nikt nie musi zgadzać się, każdy może wyrazić swą krytykę. Ale – sedewakantyści – nie poprzez epitety, teksty o fartuszkach i kim kto jest lub nie jest, tylko poprzez wskazanie konkretnych fragmentów z tekstu i poprawieniu ich.

Negowanie słuszności postawy sedewakantystycznej nie należy mylić z obroną czynów żadnego z papieży. Sedewakantyści chcąc urzeczywistnić swe poglądy musieliby zmierzyć się ze szczegółami, od których poznania i uwzględnienia stronią. Gdyby udało im się realizować swą ideę, a nie tylko doprowadzać do dekompozycji Kościoła, to doprowadziliby do kompromitacji siebie i całej Tradycji. Przy konfrontacji z Rzymem dostaliby każde szczegółowe pytanie, na które musieliby celująco odpowiedzieć i umotywować. Czego oczywiście nie byliby w stanie zrobić. Na wstępie odbyłaby się seria głośnych wywiadów i oświadczeń – o Mszy, Piusie X, Tradycji, wartościach przedsoborowych, by potem zamknąć sprawę druzgocącym oświadczeniem Watykanu o żenującym poziomie intelektualnym tych co przybyli do Rzymu niby Tradycji bronić (bez opisu różnic występującymi między tradycjonalistami od bp. Lefevbre a sedewakantystami). Zaczęliby od tego, że Tradycjonaliści oskarżają papieża o herezje, a nie wiedzą, że zakładanie czerwonej kuleczki na nos nie jest herezją oraz nie potrafią odróżnić sfery doktrynalnej od administracyjnej, a poglądy mieszają z dogmatyką.

Sedewakantyzm nie jest rozwiązaniem problemów i jest ślepą uliczką.

Prof. de Mattei: „To, co zostało przyjęte na sesji Synodu nie można traktować, jako zwycięstwa. Jest to tymczasowe zawieszenie broni. Dyskusja będzie trwała aż do następnej sesji w przyszłym roku, Okazuje się, że stanowisko nazwijmy je tradycyjne, jest traktowane, jako opinia części środowisk, a nie rzeczywista nauka Kościoła, Czas do października 2015 r. wszyscy musimy wykorzystać na to, by nasz głos zaczął być słyszany. Trzeba pokazać co myślą, jak żyją i w co wierzą katolicy broniący rodziny i małżeństwa takim, jakim chce go Boskie prawo”.

Prof. Kucharczyk: „Pojawiły się pytania o to, co dzieje się w Stolicy Piotrowej: – Czyżby Rzym nie widział setek tysięcy manifestujących we Francji i Hiszpanii w obronie rodziny? Dlaczego nie zestawia się tego obrazu z pustymi kościołami w Niemczech?”

Prof. de Mattei: „Naszym kompasem, busolą powinno być nasze sensus fidei. Trzeba bronić wiary otrzymanej na chrzcie przed herezją, zarówno w teorii jak i w praktyce. Mamy także obowiązek zgłębiana naszej wiary”. – Błędy rozprzestrzeniają się, gdy nie są atakowane i uderzane. Jeśli pozostawić je w spokoju wtedy szybko sie mnożą. Synod nie wykorzystał szansy i nie potępił np. ideologii gender. Te niepotępione błędy wtargnęły w obrady”.
http://www.wieden1683.pl/news/roberto-de-mattei-zadanie-na-dzis-obrona-wiary-i-jej-zglebianie/

Drogę wskazują także tu:
http://www.militia-immaculatae.org

Autor: Listwa

Komentarze 32 to “Sedewakantyzm na kruchym fundamencie zbudowany”

  1. < said

    Panie Listwa, coś mi się wydaje, że nie za bardzo sam Pan rozumiesz o czym piszesz ( super mix ogłupiający z pomieszania pojęć ) i kogo bronisz, bo jeśli FSSP X to u nich mixów w stylu sedevakantów jest znacznie więcej. Już sami wierni tracą orientację o co im chodzi w ichniejszym nauczaniu, tak zmieniane są poglądy. A gdy nie wiadomo o co chodzi – to jak życie pokazuje – przeważnie chodzi o kasę i popularność pięknie zawoalowaną .

    Papież JP 2 i Franciszek to faktycznie heretycy. Gdy o pierwszym i Jego pontyfikacie bardzo wiele napisano i opatrzono to foto i nagraniami – ten drugi stara się teraz być czułym, kochającym pasterzem lecz poprzez wprowadzenie bigami, poligamii i sodomskich grzechów oraz ich sprawców czyniąc godnymi przyjmowania sakramentów – Najświętszej Eucharystii – staje się tym samym świętokradcą i gdy te jego zamiary w przyszłym roku zostaną oficjalnie uznane na synodzie – będą popełniane świętokradztwa sakramentalne za przyzwoleniem papieża. O tym, że świętokradztwo jest grzechem śmiertelnym, chyba Pan Listwa wie. Świadczy to również o tym, że papież i teologowie to apostaci głoszący herezję.
    Wobec tego chodzi o kasę – iluż to ,,wiernych,, przybędzie, jaka frekwencja i wpływy ekonomiczne, lecz to jest najtragiczniejsze w tym wszystkim – papież skazuje na potępienie wieczne dusze ludzi poprzez ich oszukanie i wprowadzanie sprzecznych z nauką Pisma Świętego czyli Prawdy Objawionej przez Pana Jezusa i Ducha Świętego z Której to jako skarbca depozytu wiary czerpie zarówno tradycja jak i dogmatyka – i to jest owa >> nieomylność papieża ex catedra << prościej tego nie przedstawię,jednak chyba logiczniej niż Pan.
    Ta rzeczywistość przypomina mi wczorajsze czytania o ziemskim Jeruzalem ( KK ) otoczonym przez wojska pogan – kamień na kamieniu nie pozostanie – by spełniło się proroctwo apokalipsy, ,, wówczas w mocy i chwale w obłoku przyjdzie Pan Jezus na sąd i świat otrzyma Nowe Jeruzalem. Demon zostanie związany i wtrącony na 1000 lat do piekła. Módlmy się świadomie – przyjdź Królestwo Twoje.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Pan Listwa bardzo dobrze wie, o czym pisze, natomiast osoba idntyfikująca się znaczkiem „<" raczej nie.
    P. Listwa wyraźnie wyjaśnił, w oparciu o źródła, że aby Kościół ogłosił kogoś heretykiem nie wystarczy, aby co jakiś czas wygłosił jakąś herezję, albo żeby tak orzekli internauci, choćby przedstawiali bardzo dobre argumenty.

  3. Joannus said

    Ad 1
    ”’… to u nich mixów w stylu sedevakantów jest znacznie więcej. Już sami wierni tracą orientację o co im chodzi w ichniejszym nauczaniu, tak zmieniane są poglądy. A gdy nie wiadomo o co chodzi – to jak życie pokazuje – przeważnie chodzi o kasę i popularność pięknie zawoalowaną ”.

    Kim jesteś aby puszczać w obieg takie plwociny.
    Wierni FSSPX nie tracą orientacji, przeciwnie do szukających wrażeń samozwanczych katolików mających problemy ze sobą.

    Oskarżenie FSSPX o żądzę sławy i pieniędzy, jest oczernianiem właściwym tylko osobie z rozchwianiem emocjonalnym, nie posiadającej poczucia odpowiedzialności za słowa i czyny. Ponadto antykościelną obsesję.

  4. Marucha said

    Re 3:
    Słuszna replika.
    Gdyby FSSPX szukało sławy i pieniędzy, już dawno podporządkowałoby się Watykanowi na zasadzie swoistego rezerwatu dla wymierającego gatunku. I miałoby „łączność” i „status kanoniczny”.
    Ale FSSPX nie chodzi o to, żeby jakaś grupa kapłanów mogła sama dla siebie w spokoju odprawiać Tridentinę.
    FSSPX walczy o to, aby była ona dostępna dla każdego (i właściwie wywalczył to) – a także o wiele innych rzeczy, jak np. potępienie ekumaniactwa, liberalizmu i kolegializmu, czyli o powrót Świętej Tradycji. I też odnotowują tu sukcesy.

  5. Listwa said

    @ 1 < said

    Zabawny jest pan w tym swoim znajdowaniu pieniędzy we wszystkim. Bankier.

    Jesteśmy zainteresowani, żeby sedewakantyści nie ośmieszyli siebie, a przez to wszystkich Tradycjonalistów. Oraz żeby swą radykalną i nieuzasadnioną postawą nie odpychali od Tradycji tych, którzy wahają się czy opuścić soborowie.

    Nie dziwne jest , że czuje się pan super mix ogłupiony z pomieszaniem pojęć, gdy tylko czytał teksty sedewakantystyczne oraz ich slogany i na tym budował swe wyobrażenia. Rzeczywistość jest bardziej złożona niestety.

    Proszę jeszcze nam zdradzić tajemnicę , na jakiej podstawie, pan jako przeciwnik Bractwa, wypowiada się za tych co sedewakantystami nie są. Macie jakiś monopol na gadanie ?

  6. sarto said

    Skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle.

    Jeśli nie ma herezji w kościele soborowym u jego hierarchów to FSSPX nie powinien opowiadać o przyszłym sądzie nad papieżem bo przecież nie ma za co go sądzić. Lefebrysta strzela gola do własnej bramki…

    Autor propaguje kłamstwo:

    Tu dochodzimy do znanego (niektórym) sedewakantystom problemu, gdyż, aby papież mógł zostać uznany za jawnego heretyka, to musiałby zostać przez Kościół upomniany i wezwany do porzucenia wskazanego jemu poglądu heretyckiego, a następnie musiałby on te upomnienie odrzucić. Dopiero wtedy, jak uczy św. Robert Bellarmin, papież mógłby być sądzony i ukarany przez Kościół, gdyż „jawni heretycy tracą wszelką jurysdykcję”. Przy czym upomniany heretyk, gdy wezwany porzuci poglądy heretyckie, nie zostanie uznany za heretyka, choć wcześniej takie poglądy ewidentnie głosił.

    Tutaj naprostowanie kłamstw:

    „Drugi ze złożonych ustępów Siscoe pochodzi z tego, co Bellarmin nazywa piątą opinią, tą, której sam Bellarmin broni: Papież, który jest jawnym heretykiem automatycznie przestaje być papieżem.

    Składając oba ustępy wielokropkiem Siscoe stara się dać do zrozumienia, że Bellarmin wymagał dwóch napomnień wobec heretyckiego papieża jako warunek konieczny, by wywnioskować, że papież utracił urząd. Nie tylko to, ale Siscoe podnosi stawkę do tego, co nazywa „uroczystym i publicznym napomnieniem”.

    Ale Bellarmin nie robił niczego takiego.

    Po pierwsze, święty po prostu stosował typową normę w argumencie teologicznym: użycie ustępu z Pisma świętego jako pierwszy dowód gdziekolwiek to możliwe.

    Bellarmin nawiązał więc do Tytusa III, 10-11 tylko po to, aby ustalić przesłankę większą swego argumentu: Herezja jest rodzajem samosądu, która stawia kogoś (i przez rozszerzenie, heretyckiego papieża) poza Kościołem. W rzeczywistości katolickie komentarze jak Challoner-Haydock-Gnass w wydaniu Nowego Testamentu Douay Bible House1 z 1935 roku wysuwają ten sam ogólny wniosek o tym ustępie:

    „Swoim własnym osądem. Inni przestępcy są osądzani i wyrzuceni z Kościoła orzeczeniem pasterzy tego samego Kościoła. Heretycy, bardziej nieszczęści, uciekają z Kościoła dobrowolnie i czyniąc podobnie, wydają osąd i orzeczenie przeciwko swoim własnym duszom” (s. 732).

    „Ale nie można unikać papieża, który pozostaje papieżem; jakże bowiem możemy unikać naszej głowy?” pyta Bellarmin (co Siscoe opuszcza), więc jak rozwiązać problem? Używając Tytusa III jako swego punktu wyjścia święty nie mówi nic więcej o correptiones („przestrogi” czy „nagany”), gdy przechodzi do obszernego rozpracowywania Kajetana.

    Po drugie, w piątej opinii, swojej własnej, Bellarmin podobnie nie mówi niczego o correptiones wobec heretyckiego papieża. Gdyby były takie ważne dla niego, Bellarmin zdefiniowałby nam termin bardzo, bardzo dokładnie i wyczerpująco nakreślił sposób, w jaki miałyby być doręczone heretyckiemu papieżowi.”

    http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2014/05/14/siscoe-bellarmin

    Autor nie wie, że czym innym jest prawna deklaracja Kościoła orzekająca o herezji a czym innym stwierdzenie faktu, że dana osoba jest heretykiem (sąd w znaczeniu stwierdzenia faktu) co leży w gestii każdego katolika.

    Wiara katolicka nakazuje strzec się przed heretykiem

  7. Tadeusz said

    A co by się stało gdyby faktycznie Jan XXIII był masonem jak możemy w niektórych źródłach przeczytać oraz został
    niekanonicznie wybrany? Są źródła potwierdzające takie okoliczności.
    A druga sprawa, to co w sytuacji gdyby faktycznie w całym powszechnym Kościele w przyszyłym roku oficjalnie dopuszczono do sakramentów rozwodników czy innych sodomitów.
    Zaznaczając, że takie praktyki są od wielu lat prowadzone w krach zachodnich oraz pamiętając, iż JPII czy BXVI udzielali komuni świętych niekatolikom.
    Proszę o przestawienie oficjalnego nauczania Kościoła na temat sankcjonowania grzechu cieżkiego przez hierarchie.
    Rozumiem, że usłysze, że nie będzie to należeć do nieomylnego nauczania.
    Czyli konkludując. Możemy sobie wyobrazić, że Kościół wprowadzi małżeństwa homoseksualne, święcenia kobiet, rozwody, komunie rozwodnikom i wszystko będzie w porządku ponieważ nie będzie to należeć do nieomylnego nauczania.

  8. Boydar said

    set, gem i mecz ! Szacunek, Panie Listwa.

  9. marost said

    Ja mysle… i zreszta tym sie kieruje, ze tu nie chodzi o herezje w sensie wypaczania doktryny jak np co sie tyczy protestantow – zmiana doktryny o usprawiedliwieniu – tylko przez wiare, bez uczynkow a zatem grzech jest pojeciem im nieznanym….
    Wiemy dobrze, ze SWII na zyczenie JXXIII (moze nie tylko?) zajal sie zmiana nauczania wiary, nie zmieniajac ani nie dodajac zadnej doktryny.
    Wiemy do czego to doprowadzilo – Kosciol stal sie z teocentrycznego antropocentrycznym… to czlowiek stal sie niejako podmiotem uwielbienia, choc nigdzie nie napisano ani tez sie tego nie naucza ze Bog przestaje byc wielbiony na rzecz czlowieka.
    Zmieniono w istocie tylko??? jedna zasade – ze nauczanie duszpasterskie (pastoral) nie musi absolutnie koniecznie wyplywac z doktryny ale moze czerpac z woli (przemyslen) kosciola (hierarchicznego). Bylismy tego swiadkami podczas „debaty” synodalnej… „a moze by tak uznac zwiazki cywilne w Kosciele… ?).

    Trudno SWII i papiezom nie uznawanym przez Sedewakantystow przypisywac herezje w postaci klasycznej, ale wcale to nie znaczy ze nic sie nie stalo.
    Stalo sie… i to moze wiecej niz wprowadzenie klasycznej herezji do Kosciola… Chociazby ustanowienie „trucizny” z etykietka „wolnosc religijna” – ktora zlamaniem doktryny nie jest, ale jej skutki sa grozniejsze dla Kosciola niz gdyby np zmieniono lub wyrzucono jeden z artykulow w Credo – a takich „uaktualnien” jest przeciez pelno w kosciele soborowym.

    Zatem w dyskusji nt sedevacant nie dojdzie sie nigdy do porozumienia co do meritum, bowiem problem nie jest herezja papiezy czy SWII w jej klasycznym znaczeniu. Nie zmieniono doktryny ale zmieniono sposob jej nauczania. Perspektywiczne rozmiary tej katastrofy w Kosciele widac w dokumentach dot nowego ekumenizmu – „ekumenizmu wspolnej drogi” w porownaniu z dotychczasowa nauka o „ekumenizmie powrotu”.

    Uwazam, ze sedewakantystyczna postawa tej grupy katolikow jest w pelni uzasadniona, ba… trzeba naprawde wielkiej odwagi w oparciu o radykalizm katolicki – tak, tak – nie nie…! A kto ma racje? – Bog sam osadzi.
    Najwazniejsze jest – z tego co wiem, ze sedevacant nie neguje instytucji papiestwa i to w sytuacji trwania najwiekszej katastrofy w Kosciele katolickim.

    Nawiasem mowiac, obecnosc dwoch papiezy na SA – jednego, ktory papiezem byc juz nie mogl i drugiego, ktory byc papiezem nie chce… czy to kwestia duszpasterska? – czy doktrynalna???

    „Nic juz nie bedzie jak dawniej” powiedzial, jakby nie bylo Ojciec Kosciola soborowego – JPII. Skoro nic juz nie jest jak dawniej wiec jak mawiaja Francuzi nie szukajmy poludnia o czternastej.
    Kosciol soborowy to poprostu wiekszosciowy odlam schizmatycki i z tej perspektywy sprawy wspolczesnego Kosciola wygladaja zupelnie inaczej…. prosciej!

    NB przygladajac sie postawie wybranego na papieza kard Bergoglio, ktory nie chce mieszkac w palacu papieskim „nosi sie” odmiennie niz dotychczas nam znani papieze, odmawia paszportu watykanskiego…itd (lista jest dluga i wciaz sie wydluza) mozna odniesc wrazenie, ze ten czlowiek ma swiadomosc ze jest „p.o. papiezem” – pelniacym obowiazki papieza (zapowiada juz skrocenie swojego panowania) a papiezem jest nadal BXVI….

  10. Szymon Klucznik said

    Panie Gajowy, kiedyś zaczął Pan publikować serię tłumaczeń Oli Gordon o tezie Siriego. Czemu Pan nie wrzucił dalszych części?

    Jeśli ktoś chce poznać wiarę katolicką to zapraszam:
    http://katolikintegralny.wordpress.com/2014/11/28/poznajcie-prawde-a-prawda-was-wyzwoli/

    Pani Ola przestała chyba przysyłać kolejne odcinki… – admin

  11. Boydar said

    Ja również, np. trzy pierwsze pozycje, i wszystko pod ręką ! – https://marucha.wordpress.com/do-pobrania/

  12. Szymon Klucznik said

    Teraz idzie już nowa narracja, Gajówka jest w tyle…

    Obecnie nawet grupy indultowe twierdzą, że Bergoglio nie jest papieżem ale fałszywym prorokiem:

    O ile przy Wojtyle i Ratzingerze kwestia papieskości rozbijała się o zagadnienia teologiczne i doktrynalne (mało dla kogo zrozumiałe) o tyle przy tym obecnym cyrkowcu sprawa dotyczy moralności, co już jest nie do przełknięcia dla tego zaściankowego narodu mieszkającego na Wisłą.

    Stad nowa linia fartuszkowej partii: jak ci nie pasuje wesołek Bergoglio to masz do wyboru wielkiego tradycjonalistę Ratzingera.

    https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/

  13. Szymon Klucznik said

    Żeby było zabawnie różne indulty zaczęły twiedzić, że „ależ oczywiście, że jak papież jest heretykiem to traci urząd! To przecież jest jasne i oczywiste!”. Nagle pojawiły się również teorie spiskowe o zmuszeniu do rezygnacji Benedykta…

    Ja od początku twierdziłem, że cała ta linia fartuszkowej partii bazuje na stopniu herezji „papieża”. Dopóki herezja „papieża” jest w oczach wiernych mała i nieznacząca to wszystko jest OK! Ale niech tylko „papież” wygłosi jakąś większą kalibrem herezję, a to co innego!

  14. marost said

    AD12

    Dzieki za odnosnik https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/

    Zapowiada sie ciekawie…

  15. marost said

    AD15
    Do zaś – 😉
    Przypomnialo mi to prawie trzy dziesieciolecia mieszkania w Poznaniu… „zaś” to „pozniej” po poznansku…

  16. Joannus said

    Ad 15
    1. ”– pozostawię bez komentarza pański wpis ad kasy.
    Wstydź się człowieku”
    Kto zatem to napisał
    – ” A gdy nie wiadomo o co chodzi – to jak życie pokazuje – przeważnie chodzi o kasę i popularność pięknie zawoalowaną.”

    2. ”Znalazł się ktoś taki – Sarto said. Są jednak ludzie myślący logicznie i analitycznie”
    To Pan Listwa zalicza się do ludzi myślących logicznie, analitycznie i po katolicku.

    3. Wyraznie kierujecie się zasadą – kto nie jest z nami, jest przeciwko nam.

  17. Marucha said

    Re 12:
    Przepraszam bardzo, co zwolenników FSSPX obchodzą grupy indultowe?
    FSSPX trzyma się swojej opinii.
    Żadne inne ugrupowanie podające się za Tradycjonalistów nie nawet maleńkiej części zasług FSSPX dla ratowania Tradycji.

    Re inni:
    Prowokacyjny i pozbawiony jakichkolwiek argumentów bełkot osobnika „<" (były nr. 15) został usunięty, razem z osobnikiem.

  18. Boydar said

    No, i co żeście Panowie narobili !

    Msza trydencka staje się na tyle „popularna”, że ci którzy już, już, położyli na niej lagę, uznając ją za nieodwracalnie pokonaną, tym razem planują wrogie przejęcie. I jeśli nic nie zrobimy, zapewne odniosą sukces. Moja nadzieja w tym, że nie zdążą. Poza tym, … nie, nie będę wskazywał wrogowi jego naiwności 🙂

    http://www.pch24.pl/msza-trydencka—za-gestami-i-symbolami-kryje-sie-bogactwo-kosciola,23917,i.html

  19. Anteas said

    „Papież Franciszek
    – Wierzę w Boga. Nie w katolickiego Boga.”

    Zapytam o jedną tylko sprawę. Jakim sposobem Bractwo uważa za papieża człowieka który nawet nie jest Katolikiem, bo nie może być Katolikiem człowiek który nie wierzy w katolickiego Boga? Przecież wielu niekatolików wierzy w jakiegoś boga, niektórzy nawet w wielu bogów.
    Czy też może do bycia Katolikiem nie jest wymagana wiara w katolickiego Boga?

    Na tej samej zasadzie, na jakiej Komorowski jest prezydentem Polski – admin

  20. marost said

    AD19
    Zapytam o jedną tylko sprawę. Jakim sposobem Bractwo uważa za papieża człowieka który nawet nie jest Katolikiem
    Na tej samej zasadzie, na jakiej Komorowski jest prezydentem Polski – admin

    Dokladnie.

    DEKLARACJA abp Lefebvre’a z 4.10.1987r

    „Powiedziałem krótko, kardynałowi Ratzingerowi – w kilku słowach:
    – Nawet jeśli dacie nam biskupa i w związku z tym pewna autonomie,
    – nawet jeśli wyrazicie zgodę na liturgie z 1962r,
    – nawet jeśli wyrazicie zgodę na dalsze funkcjonowanie Seminarium Bractwa, ktore mamy obecnie,
    – nie będziemy mogli współpracować – to jest niemożliwe, niemożliwe…
    Dlatego, ze pracujemy w kierunkach diametralnie przeciwnych :
    – wy uprawiacie dechrystianizacje społeczeństw, osoby ludzkiej i Kościoła,
    – my natomiast uprawiamy chrystianizacje – zatem nie porozumiemy sie.
    – Rzym stracił wiarę moi drodzy przyjaciele….. Rzym jest w stanie apostazji….
    To nie są puste słowa…., To jest prawda….. Rzym jest w stanie apostazji.
    Nie możemy dalej ufać tym ludziom…., oni odeszli od Kościoła – to jest pewne,
    pewne, pewne.

  21. Anteas said

    Upraszam wybaczenia, panie Gajowy, ale ja jestem człekiem prostym i nieuczonym, nie wiem zatem na jakiej zasadzie Komorowski jest prezydentem Polski. O ile mi wiadomo prezydentem może być tylko człowiek będący obywatelem polskim i mającym ukończone ileś tam lat. Nawet gdyby wybrany został na prezydenta człowiek nie spełniający powyższych warunków, wybór ten był by nieważny, a elekt nie był by prezydentem.
    Nawet gdyby ogromna większość Polaków upierała się przy twierdzeniu że mimo wszystko jest to prezydent, a ci którzy ośmielili by się uważać inaczej byli by prześladowani.

    I fundamentalne pytanie; Czy człowiek nie wierzący w katolickiego Boga jest Katolikiem?

  22. NICK said

    (21)
    Ostatecznie, spierdalaj, Anteas!
    Szkoda czasu na repliki!

  23. Boydar said

    Wygląda mi na to, że Pan Anteas nieco udaje. Nic to, Jego wola. Gdyby znalazł jednak chwilę czasu, niechby spróbował dookreślić, co dla Pana Anteasa znaczy pojęcie ‚wierzyć’. Może uda się nam dzięki takiemu zabiegowi znaleźć jakiś konsensus.

  24. NICK said

    Się nie uda! Ewangelia! Chrystus!

  25. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka pszeczytal komentasz od pan Gajowy:

    „Na tej samej zasadzie, na jakiej Komorowski jest prezydentem Polski – admin”

    Ja pan Mordka bardzo, bardzo dziekuje pan Gajowy sze nie wspomnial pan Obama.

    re 12

    Szanowny pan Szymon,

    Ja pan Mordka wszedl na ten link i poczytal.

    Ja pan Mordka zaraz poleci po pul litra i bedzie z Salcie duszo pil.

  26. Anteas said

    Ad 22.
    „Ostatecznie, spierdalaj, Anteas!”
    Rozumiem że mam „spierdalać” bo zadałem niewygodnie pytanie?

    Ad 23.
    Nie wiem co pańskim zdaniem udaję udaję, ale nie uważam za konieczne, czy nawet wskazane dookreślać czym jest „wiara”. Przynajmniej do póki pan Bergoglio nie dookreśli pojęć użytych przez niego w cytowanej wypowiedzi.

    Ale pan (a może pani?) Nick udzielił mi już wystarczającej odpowiedzi. Mam się zgadzać ze stanowiskiem Bractwa albo, jak to raczył ująć, „spierdalać”.

  27. NICK said

    Szkoda czasu!
    Ale, jakby nie było, przepraszam P. Anteasa za moje słownictwo. Sorry.
    Po ludzku się wqurwiłem. Dyskutujmy.

  28. Szymon Klucznik said

    Panie Mordka Rosenzweig, a czemu Pan chce pić pół liter? Ze szczęścia, z rozpaczy czy może ze szczęścia i rozpaczy równocześnie?

  29. Mordka Rosenzweig said

    re 28

    Ja pan Mordka chce wypic pul liter bo sobie pszypomnial takie powiedzenie u nasza rasa, sze bez wudki nie rozbierosz a pan Mordka jak na razie nic nie rozumie.

  30. Inkwizytor said

    Re 22

    A może sam byś łaskawie spier….ł ?

  31. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka chce rozluznic to napiecie w ta dyskusja i daje czlowieki cos dla relaksu – prawdziwe komentasze sportowe:

    1. „Biegnie Smolarek lewą stroną, po prawej puszcza Bąka.”
    2. „Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?”
    3. „Jadą! Całym peletonem. Kierownica obok kierownicy, pedał obok pedała.”
    4. „Trener Włoch rozkłada ręce, trzymając się za głowę.”
    5. „Nawet nie pseudokibiców a bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów”.
    6. „Zawodnicy są tak zaangażowani w walkę, jak aktorki filmów porno w dialogi”- Jerzy Kulej.
    7. „Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam.”
    8. Podczas meczu piłkarskiego nad stadion opada gęsta mgła. „Jak państwo widzą, zawodników już nie widać!”
    9. „Ta radość jest niesamowita. Ludzie się bawią, tańczą się..” -Tomaszewski
    10. „Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą” -Andrzej Zydorowicz
    11. „Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz.”
    12. „Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej.”
    13. „Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna. Dwie ostatnie noce spędziła poza wioską.”
    14. „Na trybunach nie ma żony Michała Bąkiewicza. Może dlatego, że nie jest żonaty.”
    15. „Zawodniczka nawiązała łączność z koniem.”
    16. „Siatkarze plażowi są często samotni, bo nie mają czasu na założenie rodziny. Ale są za to bardzo rodzinni.”
    17. „Obrona Mike’a coraz bardziej śmierdzi. Jak dworcowa knajpa.”
    18. „Polak walczy z Murzynem – to ten w czerwonych spodenkach.”
    19. „Szurkowski, cudowne dziecko dwóch pedałów.”
    20. „Na stadionie nikt nie siedzi, nikt nie stoi – wszyscy stoją.”
    21. „Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.”
    22. „Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.”
    23. „Teraz widać, ile kręci się tu dziwnych owadów podobnych do nietoperzy.”
    24. „Jeśli Tyson podniesie się po tym ciosie, to będzie największy cud od zmartwychwstania Łazarza”

  32. Listwa said

    @ 6 sarto said
    Pana tekst i rozumowanie to trzecia liga.

    „Jeśli nie ma herezji w kościele soborowym u jego hierarchów to FSSPX nie powinien opowiadać o przyszłym sądzie nad papieżem bo przecież nie ma za co go sądzić. Lefebrysta strzela gola do własnej bramki…”

    – każdy po śmierci będzie sądzony, heretyk i nie heretyk także każdy sedewakantysta, po raz kolejny obnażacie swą ignorancję katolicką.

    Wywody X. Antoniego Cekady są niewiarygodne i o zwichniętej argumentacji .

    Oczywiście, że heretycy „uciekają z Kościoła dobrowolnie i czyniąc podobnie, wydają osąd i orzeczenie przeciwko swoim własnym duszom” – czynią tak poprzez dobrowolne i świadome odrzucenie upomnienia i jednoczesny świadomy wybór pozostania w sferze poglądów heretyckich.

    Wy sedewakantyści nie bardzo rozumiecie, co cytujecie, co czytacie i co krytykujecie. Ostatecznie nie bardzo wiecie o co wam chodzi i co chcecie powiedzieć, a szczególnie nie wiecie po co cytujecie.

    @ 12 Szymon Klucznik

    We wklejonym kazaniu x. Kneblewski chyba nie mówi nic o żadnej konkretnej osobie, w tym że „Bergoglio nie jest papieżem ale fałszywym prorokiem”. Pan stara się wprowadzić czytających w błąd ? (byłoby to nie po raz pierwszy. Czy zdoła pan w swojej obronie wskazać jakiś fragment z tej wypowiedzi z tego typu twierdzenami?. X. Kneblewski mówi o internecie, Piśmie św , Duchu Św, magisterium Kościoła , Tradycji , ale nie kto jest fałszywym prorokiem i nic o papieżu.

    „Na dzień dzisiejszy (16 października 2014 roku) nic nie wskazuje na to, by Franciszek w jakiejkolwiek swojej wypowiedzi świadomie, dobrowolnie i formalnie popełnił już jakąkolwiek herezję.”

    „Gdy mówimy o jawnych i oczywistych herezjach musimy wskazać na tekst lub wygłoszoną wypowiedź, może być i jej tekst spisany, jednoznacznie pochodzącą od danej osoby (zawierającą jej autentyczne słowa), która jest wprost sprzeczna z nieomylnym Magisterium Kościoła. Nie może być to też poszukiwanie w wierze albo jakaś wypowiedź wahająca się, nieznacząca, niezaaprobowana lub taka, wobec której możliwa jest jej odmienna interpretacja przy naświetlaniu przez pozostałe wypowiedzi czy kontekst. Sprawa musi być klarowna, czysta, zarysowana czarno na białym, musi być niejako deklaracją, świadomą. Póki co nie znajdujemy takiej wypowiedzi u Franciszka.”

    Czy to jest ze strony której link pan podał : https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2014/10/17/na-razie-brak-herezji-u-franciszka-tym-gorzej/#more-403

    Masz pan mierny poziom uczciwości.

    @ 13 Szymon Klucznik
    „Żeby było zabawnie różne indulty zaczęły twiedzić, że „ależ oczywiście, że jak papież jest heretykiem to traci urząd! To przecież jest jasne i oczywiste!”. Nagle pojawiły się również teorie spiskowe o zmuszeniu do rezygnacji Benedykta…”
    – które indulty twierdzą , że papież jest heretykiem i nie jest papieżem?
    Ponownie sugeruje pan cos co nie ma miejsca.

Sorry, the comment form is closed at this time.