Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Olo o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    JW o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    NC o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Piskorz o W rocznicę utworzenia Narodowy…
    Jacek o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    walthemar o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Dziadzius o Wybór sofisty. Ochrona zdrowia…
    NyndrO o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    NyndrO o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    UZA o Nadmiarowe zgony
    NyndrO o Nie żyje Jerzy Targalski
    Peryskop o Wolne tematy (63 – …
    Piskorz o Wolne tematy (63 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 553 obserwujących.

Żołnierze Wyklęci – tragicznej historii ciąg dalszy

Posted by Marucha w dniu 2014-11-30 (Niedziela)

Wielu bacznych obserwatorów życia politycznego III RP na pewno zadaje sobie pytanie o to, dlaczego – wbrew konsekwentnie prowadzonej przez władze naszego państwa antypatriotycznej polityce – zostało ustanowione święto państwowe na cześć tzw. Żołnierzy Wyklętych. Co więcej, jest to promocja swoistego ich kultu.

Na pierwszy rzut oka można by przypuszczać, że chodzi o to, by dać Polakom jakąś nieszkodliwą namiastkę patriotyzmu. Jednakże po głębszym zastanowieniu się trudno nie dostrzec, iż taka forma patriotyzmu jest propagowana właśnie dlatego, że ma ona na trwałe szkodzić Polsce. Mamy tutaj bowiem do czynienia z celowymi działaniami wychowawczymi (w rozumieniu socjocybernetyki), które mają u Polaków wytworzyć postawy, które są szkodliwe z punktu widzenia interesów narodu polskiego.

Po pierwsze, działania te mają służyć „podtrzymaniu przy życiu” stereotypu męczennika, który jest dominującym stereotypem patriotyzmu w społeczeństwie polskim. Związany jest z nim kult tych, którzy w imię racji moralnych przegrali walkę polityczną. Po drugie, działania te mają wzmocnić panującą w Polsce ideologię antykomunizmu. Po trzecie, kult ten ma także na celu podtrzymanie w społeczeństwie polskim rusofobii.

Zacznijmy od pierwszego aspektu kultu Żołnierzy Wyklętych. Kult ten idealnie wpisuje się w dominujące wśród Polaków wyobrażenie patriotyzmu jako gotowości do złożenia najwyższej ofiary za swoją ojczyznę. Tak rozumiany patriotyzm ignoruje pytanie o skuteczność podejmowanych działań na rzecz ojczyzny – liczy się jedynie ich etyczny wymiar, rozumiany jako gotowość do umierania za rzekomo słuszną rację moralną.

Takie właśnie oprogramowanie patriotyczne oczywiście sprzyja przegrywaniu na polu – nazwijmy to – codziennej i przyziemnej walki politycznej. Nie uczy ono bowiem podejmowania działań w sposób przemyślany, zdyscyplinowany i konsekwentny. Zamiast tego wzmacnia emocjonalny i spontaniczny (wręcz odruchowy) sposób reagowania na konkretne wyzwania i zagrożenia. Kult Żołnierzy Wyklętych ma więc odwracać uwagę Polaków od takich wzorców patriotyzmu, które zakładają podejmowanie planowych i systematycznych działań na rzecz państwa polskiego. Zatrzymajmy się dłużej przy tym zagadnieniu.

W tekście, który ma stanowić pierwszy rozdział książki pt. „Podstawy naukowe nacjokratyzmu” (dostępnym na stronie http://www.socjocybernetyka.pl), Józef Kossecki omawia rolę taktyki, sztuki operacyjnej, strategii i ideologii w działaniach społecznych. Cytuje on klasyka nauk wojennych, generała Stefana Mossora: „Taktyka w pojęciu nowoczesnym obejmuje nie tylko umiejętność ugrupowania wojska do walki, ale i uzgodnienie kilku walczących obok siebie czynników do wspólnego wysiłku mającego jeden cel ograniczony w czasie i przestrzeni. […] Strategia jest najwyższą dziedziną sztuki wojennej. Nie zniża się ona nigdy do rzemiosła wojennego, jakim jest bezsprzecznie taktyka, pozostając zawsze na wyżynach potężnych zamiarów, rozstrzygających o losach krajów”.

Na tle takiego rozróżnienia należy przyjąć, iż Żołnierze Wyklęci działali wyłącznie na poziomie taktycznym, ich działania nie były jednak podejmowane w ramach jakiejkolwiek przemyślanej strategii. Podtrzymywanie takiego kultu ma więc na celu to, aby Polacy nie potrafili myśleć i podejmować skutecznych działań na poziomie strategicznym. J. Kossecki wskazuje na to, że „W polityce dodać tu jeszcze trzeba walkę ideologiczną, gdyż ideologia w rozumieniu socjocybernetycznym, wytycza zasadnicze cele wszelkich działań społecznych, w tym również wszelkich rodzajów walki. […] Strategia wynika z ideologii, sztuka operacyjna wynika ze strategii, zaś taktyka ze sztuki operacyjnej. […] Pojęcie ideologii ma w tych rozważaniach znaczenie ogólne i oznacza systemy norm społecznych wytyczających zasadnicze cele działań społeczeństwa jako systemu autonomicznego. Przy czym przez system autonomiczny – zgodnie z definicją Mariana Mazura – rozumiemy system, który ma zdolność do sterowania się i może przeciwdziałać utracie tej swojej zdolności, albo inaczej mówiąc jest swoim własnym organizatorem i może się sterować zgodnie z własnym interesem (w określonych granicach)”.

Ze słów tych jednoznacznie wynika, że o społecznym systemie autonomicznym możemy mówić tylko wtedy, kiedy jest on w stanie wypracować swoją własną ideologię i strategię. Dopiero po wykonaniu tego zadania można przystąpić do celowych i skutecznych działań społecznych. W przeciwnym razie – jak słusznie stwierdza J. Kossecki: „narażamy się na fiasko tych działań, albo też przejęcie – jawne lub ukryte – sterowania tymi działaniami przez inny system, który powyższe problemy rozwiązał i może działaniami społecznymi skutecznie sterować – oczywiście we własnym interesie”.

Rozważania J. Kosseckiego na temat związku między strategią a ideologią prowadzą nas do drugiego aspektu kultu Żołnierzy Wyklętych, czyli kwestii ideologii antykomunizmu. W celu uniknięcia możliwych nieporozumień chciałabym zaznaczyć, że pod pojęciem ideologii antykomunizmu rozumiem ideologię, która jest odpowiednikiem ideologii antyfaszyzmu. Ideologia ta nie posługuje się żadnym precezyjnie zdefiniowanym pojęciem komunizmu, nie proponuje żadnej spójnej teoretycznie krytyki komunizmu oraz tworzy czarno-biały obraz rzeczywistości, zgodnie z którym obywatele PRL dzielili się na komunistów oraz opozycję demokratyczną.

Po dokonaniu tego uściślenia przywołajmy jeszcze raz J. Kosseckiego, który stwierdza, iż „w hierarchii skuteczności społecznej, najwyżej stoi wybór odpowiedniej ideologii, następnie właściwej strategii, potem rozwiązań operacyjnych i na koniec taktycznych. Błędnych wyborów ideologicznych nie da się nadrobić nawet najlepszą strategią, sztuką operacyjną czy taktyką […]”.

Jak już to już zostało wspomniane, kult Żołnierzy Wyklętych idealnie wpisuje się w ideologię antykomunizmu, która zdominowała polskie życie polityczne. Zgodnie z tą ideologią cały dorobek PRL należy uznać za z gruntu zbrodniczy i potępić go moralnie. Z tego wynika taka sama ocena każdej formy współpracy ze strukturami ówczesnej państwowości. W świetle tej ideologii postawa np. Adama Doboszyńskiego, który nawoływał do zaprzestania walk przez żołnierzy, współcześnie nam obwołanych Żołnierzami Wyklętymi, także zasługuje na moralne potępienie.

Kult Żołnierzy Wyklętych ma więc służyć temu, aby w Polsce nie powstała żadna inna ideologia, która mogłaby wyprzeć ideologię antykomunizmu. Zaś ideologia antykomunizmu powstała w ośrodkach sterowniczych innych systemów, które za jej pomocą,, zgodnie z przytaczanymi słowami J. Kosseckiego, sterują społeczeństwem polskim w swoim własnym interesie. Zagadnienie to wymaga osobnego opracowania, w tym tekście chciałabym tylko zwrócić uwagę na jeden aspekt szkodliwych dla Polski skutków tej ideologii.

Chodzi o kwestię Ziem Odzyskanych. Przyłączenie tych ziem do Polski jest ściśle powiązane z powstaniem PRL-u i polityką Związku Radzieckiego. Co więcej, także z PRL-em powiązane jest ściśle zbudowanie struktur polskiej państwowości na tym obszarze.

Ideologia radykalnego antykomunizmu, czyli radykalnego negowania legalności i dorobku PRL, siłą rzeczy musi prowadzić do zanegowania wysiłku tych wszystkich osób, które pracowały nad budowaniem struktur polskiej państwowości na tych terenach. W świetle kultu Żołnierzy Wyklętych działania tych osób jawią się jako antypolskie – jako wyraz podległości Moskwie i hołdowania komunistycznej ideologii. Pod wpływem działania tej propagandy sami Polacy coraz częściej negują koncepcję Ziem Odzyskanych i traktują ją wyłącznie jako wytwór propagandy komunistycznej (należy na marginesie dodać, że pod wpływem tej samej propagandy wielu Polaków posługuje się propagandowym terminem „wypędzonych”). Co więcej, coraz częściej uważają za moralnie uzasadnione żądania niemieckie do odtwarzania niemieckości na tych terenach – właśnie w ramach rozrachunku z komunizmem i „antyniemiecką propagandą PRL”.

Żeby nie pozostać gołosłownym, przywołam jeden przykład. Zacytujmy fragment artykułu Jacka Nizinkiewicza pt. „Wrocław: historia przezwyciężona”: „Nowo przybyła ludność urzędowo „odniemczała” Wrocław. Miasto ludnościowo stawało się polskie. Powojenna polityka komunistyczna propagandowo, już od najmłodszych lat w szkołach, wpajała, że zamieszkane wcześniej miasto przez ludność niemiecką było przesiąknięte polskością. Rodząca się w PRL podziemna opozycja próbowała odkłamywać przeszłość i narzucaną Polakom przez Związek Radziecki niechęć do Niemców. Częściowo niechęć Wrocławian do zachodnich sąsiadów wynikała z obawy przed odbiorem ziem i domostw, które to obawy nigdy się nie spełniły. […] Dziś Polacy na Dolnym Śląsku z radością witają niemieckich turystów, którzy z akceptacją wrocławian nazywają Wrocław Breslau. Dziś we Wrocławiu z powodzeniem funkcjonuje mniejszość niemiecka. […] Wcześniej część Wrocławian łączyła się w solidarnościowym zrywie przeciwko komunistycznej władzy i jej propagandzie. Dziś mieszkańcy miasta wydają się być pogodzeni z niełatwą kulturą Wrocławia i żyją świadomie w pełnej asymilacji kulturowej” (30.08.2013 r., http://www.rp.pl/artykul/1043303.html).

O fatalnych skutkach ideologii antykomunizmu w kontekście kwestii Ziem Odzyskanych świadczy także artykuł Roberta Kościelnego pt. „Na straży polskich interesów”. Zaprezentujmy jego dłuższy fragment:

„Chodzi o fakt, że obszar ten, choć słowiański, to jednak od średniowiecza zniemczany przez kolonistów, później należący do państwa pruskiego, a następnie Niemiec, dostał się po II wojnie światowej w granice sowieckiego protektoratu, zwanego od 1952 r. Peerelem, rządzonym przez polskich namiestników na podstawie otrzymanego od Moskwy jarłyku. Namiestnicy wyznaczali lokalnych kacyków otaczających się prowincjonalnym dworem. Wśród dworzan byli również historycy. I to oni właśnie oraz ich młodsze klony piszą dziś historię tych ziem po 1945 r., równie zakłamaną jak ich życiorysy. […]

Przyjąć, że w 1945 r. rodziła się państwowość polska czy w ogóle państwowość – wszak niektórzy socjologowie uważają, że Peerel nie tylko nie był Polską, ale również nie wypełniał definicji państwa – jak też uznanie, że w czasach przełomu tworzyliśmy jakąś wspólnotę będącą w stanie razem (z PZPR) odbierać doświadczenia „na drodze do społeczeństwa obywatelskiego”, to uruchomić katarynę, która już będzie mówić za nas: z różnych stron historycznego podziału szliśmy do tego samego celu – III RP, „demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”. To przyznać, że racje rotmistrza Pileckiego były tyle samo warte co Humera, że Polska z testamentu „Warszyca” nie może rościć pretensji do bycia lepszą od tej opisanej w konstytucji z 1952r., a I sekretarz KW miał swoją rację i palący gmach KW mieli swoje racje.[…]

Należy podnieść znaczenie Szczecina – uświadomić mieszkańcom miasta i kraju, a nade wszystko sąsiadowi z Zachodu, że jesteśmy tu, bo wywalczyliśmy sobie te ziemie walką z komunizmem: krew Polaków wylana w 1970 r., męstwo lat 1980-1981, walka i ofiary stanu wojennego uzasadniają w sposób absolutny i bezsporny naszą obecność nad Odrą i Bałtykiem. Dzięki naszemu zaangażowaniu i poświęceniu w walce z nasłanymi z „moskiewskiego chanatu” nadzorcami runął mur berliński, mogło dojść do zjednoczenia narodu niemieckiego, Europa mogła odetchnąć od trwogi przed komunizmem i wojną atomową.

Wywalczyliśmy sami sobie te ziemie. W sposób heroiczny, pokojowy. I dlatego tu jesteśmy i będziemy. A nie dzięki sowieckim czołgom i pepeszom – jak to próbują wciskać niewolnicze dusze, które wychynęły z cienia Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Szczecinie. Nie może być tak, że do miasta wjeżdża się Trasą im. Piotra Zaremby, pieszczocha władzy ludowej. Do Szczecina winno się wjeżdżać promenadą bohaterów Grudnia ´70 i Sierpnia ´80. A witać przybyszów powinien olbrzymi monument upamiętniający ofiary komunizmu i niezłomnych walczących z reżimem” („Nasz Dziennik”, 29.10.2012).

Celowo przytoczyłam dłuższy fragment tego tekstu, gdyż stanowi on dobitne potwierdzenie postawionych w moim tekście tez. Autor maluje czarno-biały obraz PRL, którego obywatele rzekomo dzielili się na polskich namiestników na podstawie otrzymanego od Moskwy jarłyku oraz prawdziwych patriotów-opozycjonistów, do których należeli oczywiście Żołnierze Wyklęci.

Wyznawcy ideologii antykomunizmu – co zostało zaprezentowane na dwóch powyższych przykładach – potępiają działania podejmowane przez wszystkich tych, którzy po wojnie pracowali nad ustanowieniem polskiej państwowości na tych terenach. Za wyraz rzekomej uległości Moskwie muszą oni więc uznać np. powojenną twórczość Melchiora Wańkowicza. Wańkowicz w książce pt. „Walczący gryf” pisze tak: „Na zjeździe w pięćsetlecie Grunwaldu zorganizowanym w Krakowie w 1910 roku witałem imieniem młodzieży Pomorzan składających wieńce u stóp pomnika Jagiełły. W 1913 roku, przemierzając Pomorze Gdańskie, drętwiałem widząc ład pruski zakrzepły na mierzwie słowiańskiej. W 1919 roku szedłem pieszo z Kolibek do Gdyni po wyzwolonym brzegu. W dwudziestoleciu widziałem Gdynię rosnącą z piachu nadmorskiego. W lipcu 1939 roku widziałem fanfary i parady hitlerowskie w Gdańsku; niebawem runął kolejny odwet. I doczekałem nowego nawrotu fortuny. Ale tym razem nie szedłem od Kolibek do Gdyni, tylko jechałem naszym brzegiem od Gdańska po Szczecin. W dwa i pół tygodnia po wyzwoleniu Gdańska i nazajutrz po osadzeniu tam pierwszego wojewody, w dniu 16 kwietnia 1945 r., wpisano do ksiąg pierwszego noworodka – Barbarę Labun, córkę artystki-malarki […] Czas pracuje na nas”.

Wańkowicz dalej wymienia wszystkich tych, którzy pomagali mu przy pisaniu tej książki – wśród nich są także osoby publiczne. Wspominam o tym dlatego, iż dla wyznawców ideologii antykomunizmu są oni wyłącznie zdrajcami. Niestety, podczas gdy ci ostatni pracowali nad tym, aby Polska umiejętnie wykorzystała ten „nowy nawrót fortuny”, polscy antykomuniści skutecznie przyczyniają się do tego, że Polska te ziemie traci.

Jak słusznie stwierdza Rafał Brzeski, w naszej części globu rzadko prowadzi się wojny energetyczne, natomiast dominują tu wojny informacyjne. Różnicę między nimi Brzeski, w sposób obrazowy, tak charakteryzuje: „Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna” („Wojna informacyjna”, http://www.socjocybernetyka.pl/).

Propagowanie w Polsce ideologii antykomunizmu bez wątpienia jest jednym z elementów toczącej się wojny informacyjnej. Tajemnicą Kościelnego pozostanie bowiem uzasadnienie tego, że rzekomo walka z komunizmem dała nam prawo do Ziem Odzyskanych. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że negowanie realnego faktu, iż to właśnie dzięki sowieckim czołgom i pepeszom weszliśmy w posiadanie tych ziem, może doprowadzić do katastrofalnych skutków. Wańkowicz pisał o tym, że „Furor Teutonicus” ciągle usprawniał swojej metody – Smętek znowu przystąpił do ataku, jak zwykle, w sposób bardzo nowoczesny.

Należy jeszcze krótko wspomnieć o związanej z kultem Żołnierzy Wyklętych rusofobii. Za pomocą podtrzymywanej w polskim społeczeństwie anty-rosyjskości pcha się Polskę w ramiona UE – a przede wszystkim Niemiec – i USA.

Podsumowując, należy stwierdzić, że kult Żołnierzy Wyklętych idealnie wpisuje się w praktykę propagowania wśród Polaków patriotyzmu rozumianego jako pozbawionej głębszego namysłu gotowości do radykalnego konfrontacjonizmu. Powstańcy warszawscy – Żołnierze Wyklęci – radykalne skrzydło opozycji solidarnościowej to różne wariacje na ten sam temat. Tym pierwszym poświęcono muzeum, drugim święto państwowe, a ci trzeci mają zostać upamiętnieni w tworzonym w Gdańsku Europejskim Centrum Solidarności (na marginesie należy wspomnieć, iż jego dyrektorem jest mieszkający od wielu lat w Niemczech Basil Kerski, redaktor naczelny polsko-niemieckiego czasopisma „Dialog”).

Niestety, tragizm żołnierzy niezłomnych (bo tak właściwie należałoby określać ich los) polega na tym, że tak jak po wojnie ich walka przyczyniła się do umocnienia się pozycji faktycznego namiestnika na podstawie otrzymanego od Moskwy jarłyku, czyli Bermana, tak teraz jej wspomnienie wykorzystywane jest w celu umacniania się wrogich Polakom ośrodków władzy.

Magdalena Ziętek
http://magdalenazietek.blogspot.se

Komentarze 32 do “Żołnierze Wyklęci – tragicznej historii ciąg dalszy”

  1. Proste pytania:

    1. Czy walkę zbrojną po roku 1945-tym można było wygrać?

    2. Czy jest sens prowadzić walkę, której wygrać nie można?

  2. Marucha said

    Re 1:
    Powiem Panu tak: gdy się wie, że mamy na sobie tak czy owak wyrok śmierci, to można albo położyć łeb na pieńku, albo spróbować przynajmniej kilku wrogów zabrać ze sobą na drugą stronę.

  3. janek0 said

    Co za obrzydliwy paszkwil
    Od Wyklętych łapy precz żydówo!

  4. Co ty piszesz (a właściwie pleciesz) JankuO! A przeczytałeś w ogóle uważnie, tak na chłodno i bez niepotrzebnych, niezdrowych emocji, tekst p. Ziętek, użyłeś konkretnie mózgownicy do jego przemyślenia, rozumiesz jego zasadnicze przesłanie?
    Mogę zrozumieć nawet Twoje przywiązanie i admirację dla „Wyklętych” (choć, zgodnie zresztą z wyrażoną powyżej sugestią p. Zietek, dużo lepiej i trafniej byłoby używać określenia „Niezłomni”), ale po co od razu ten „paszkwil” i ta „żydówa! Masz w ręku dowody na takie a nie inne pochodzenie etniczne p. Ziętek? A gdyby było ono nawet faktycznie żydowskie, to nie jest jeszcze wcale powód, by w taki ordynarny sposób rzucać się na autora, tym bardziej kobietę, która pisze akurat naprawdę rozumnie, z sensem i z pożytkiem dla sprawy polskiej (no, może kilka zdań jest trochę dyskusyjnych, ale całość bardzo rzeczowa i logiczna) – ma się rozumieć w mojej ocenie. Nie zamierzam oczywiście narzucać jej innym, jednakże apeluję o rzeczową i merytoryczną dyskusję.
    Opinię p. Gajowego wyrażoną w kom nr. 2 jak najbardziej rozumiem i będąc w podobnej sytuacji postąpiłbym dokładnie tak samo. Nie zmienia to wszakże w niczym faktu, że walka „Wyklętych” („Niezłomnych”) była z góry skazana na klęskę i nie mogła dać Polsce jakichkolwiek wymiernych korzyści, no może poza zachowaniem honoru. Forsowanie zaś na siłę dzisiaj ich kultu jest w sposób oczywisty wychowawczo i politycznie szkodliwe!

  5. Joannus said

    Ad 4 Krytyczny Komentator
    Bez wazeliny przyznam, że Pana komentarze dobrze się czyta, bi i są zbieżne z moim postrzeganiem spraw.

    ”Forsowanie zaś na siłę dzisiaj ich kultu jest w sposób oczywisty wychowawczo i politycznie szkodliwe!”

    Właśnie tak jest.
    Niech Janek0 zastanowi się dlaczego współczesna piłsudczyzna / Kaczyński, Gzaeta Polska i spóła/ żeruje na tym, co chce ugrać.
    Do czego zmierza, czy aby nie min. do wymarszu drugiej kadrowej na ”moskala”.

  6. SWO said

    1. Nikt tak porywająco nie potrafi opisywać bohaterów jak Ci, którzy w swoim życiu byli jak najbardziej „złomni” (inne przykłady to Alfred Szklarski i jego Tomki oraz Luwik Kalkstein i jemu przypisywane Czarne Chmury), a tu kolejny przykład:
    http://www.stefan-niesiolowski.pl/antykomunistyczne-podziemie-zolnierze-wykleci

    2. Zarzuty „żydostwa” i odmawianie „polskości” na podstawie wyrwanych z kontekstu wypowiedzi i rysów fizjonomii, to część chocholego tańca, który od samego zarania służy strategii wroga (syndrom pcheł, które nie wyskoczą poza słoik bezproduktywnego prymitywnego i łatwego do zarządzania buntu).

    3. Żołnierze niezłomni w okresie powojennym byli często więźniami swojej szlachetności i bezwzględnej wiary w pewne pryncypia, które nie pozwalały im na tak wielki w ich mniemaniu kompromis. A nawet jeśli niektórym pozwalały to był on często niemożliwy do zrealizowania ze względu na naturę i taktykę drugiej strony. To była często misternie skonstruowana ślepa uliczka, z której nie było powrotu dla wielu. Ci którzy, jak domniemamy, odnieśli sukces w zaimplementowaniu takiego kompromisu w powojennej rzeczywistości (np. Piasecki) wciąż pozostają dla nas wielką niewiadomą, gdyż poza naszym pełnym poznaniem pozostaje co było pragmatycznie niezbędnym kompromisem, a co parszywą zdradą.

    4. To nie jest prawda, że Niezłomni działali w przeświadczeniu strategicznego bezsensu swoich działań. Wielu z nich widziało bliską perspektywę (podobnie jak UPA, choć tu podobieństwo się kończy) kolejnego konfliktu zbrojnego w Europie, naiwnie nie wierząc, że zachód ułoży się z sowieckim komunizmem na zasadzie geopolitycznego rozdziału. Inni znów padli ofiarą swojego dowództwa, które uwikłane było w rozkwitające inicjatywy wywiadowczo-szpiegowskie między „zachodem”, a „wschodem”, w które wciągnęło sowich podwładnych kreśląc zapewne przed nimi rozmaite perspektywy.

  7. Ad. 2

    ‚gdy się wie, że mamy na sobie tak czy owak wyrok śmierci, to można albo położyć łeb na pieńku, albo spróbować przynajmniej kilku wrogów zabrać ze sobą na drugą stronę.”

    – I takie rozwiązanie zaproponowałby pan wszystkim Polakom? … Nie byłoby komu światła zgasić…

  8. Boydar said

    „… Nie byłoby komu światła zgasić…”

    To ilu tych wrogów jest, 200 milionów ?

  9. janek0 said

    @Krytyczny Komentator i Joannus
    To że:
    1. Walka Niezłomnych była skazana na klęskę
    2. „współczesna piłsudczyzna / Kaczyński, Gazeta Polska i spóła” żerują na Nich
    Nie uprawnia do plucia i i negowania Ich zasług.

    Co do autorki
    Przeczytałem tekst kilka razy bo nie dowierzałem i myślałem może to ja coś źle rozumiem. Ale nie.
    Wyklętym ZARZUCA antykomunizm (!!!!) i bełkocze coś o rusofobii. No ludzie kochani…

    Ja dobrze rozumiem, że powinienem forsować kult pana Nelsona Mandeli czy innego Baumana. I wtedy byłbym fajny i miał aprobatę. Ale nic na to nie poradzę.

    Panie Komentatorze
    Nie mam dziś ochoty na merytoryczną i rzeczową dyskusję o Wyklętych. Powiem więcej, prawie nigdy nie mam ochoty, jeśli mam polemizować z takimi ewidentnie antypolskimi tekstami. Tak jak nie dyskutuję o Jezusie-geju/jego żonie/dzieciach. itd. Jakie prawo ma Magdalena Ziętek do szydzenia z partyzantów walczących o Polskę? Kim byli jej dziadkowie? Co robili w czasie wojny?

    Panie Joannus
    Niech Joannus zastanowi się dlaczego współcześni Polacy plują na AK,NSZ, co chcą ugrać.
    Do czego zmierzają. W czym im przeszkadza ten promil Polskiej młodzieży, która woli poczytać o historii zamiast oglądać satanistyczną tv i upijać się co tydzień.

    Jestem w szoku, że na patriotycznej witrynie muszę się tłumaczyć z bronienia Niezłomnych

  10. Do Janka0: Można naprawdę dużo (nawet wszystko) znieść i wytrzymać, ale widzę, że wszelkie próby polemizowania z Tobą i z Twoim oglądem omawianego aspektu polskiej historii przypominają dialog kota z psem (oczywiście takim z innego gospodarstwa). Bez nadmiernej urazy, ale z jednej strony uparcie twierdzisz, iż „przeczytałem tekst kilka razy”, a z drugiej można odnieść takie wrażenie, jakbyś do końca nie rozumiał po polsku. Jeśli jest inaczej, to:
    1) Wyjaśnij i udowodnij, nie tylko mnie, nie tylko p. Joannusowi, ale w ogóle wszystkim forumowiczom, w którym to konkretnie miejscu autorka „pluje” na „Niezłomnych”, w którym akapicie „szydzi z partyzantów walczących o Polskę”, a nawet otwarcie i jednoznacznie „neguje ich zasługi”?
    Wierzę, naprawdę wierzę, że „nie masz dziś ochoty na rzeczową i merytoryczną dyskusję”, ale może zmienisz zdanie, jak się podszkolisz choć trochę w temacie. Proponuję choćby następującą lekturę:

    Click to access 1-2-3.pdf

  11. Dopowiadam do kom. nr 10: chodzi konkretnie o tekst pt. „Dlaczego właściwie Żołnierze Wyklęci, nie zaś Niezłomni”, s. 14

  12. błysk said

    Oceniam bardzo dobrze walkę żołnierzy niezłomnych .Walczyli oni de facto z imperium żydowskim ,prezentowanym ówcześnie przez ZSRR i Stalina ,jako głównego wielkorządcę .Dali w ten sposób wyraz swojemu patriotyzmowi i honorowi ;prezentowali najszczytniejszy wyraz woli naszego narodu.Inna sprawa ,jak dziś się to przedstawia.Nasz Dziennik świadomie pomija ,że ZSRR nie był w tym czasie rządzony przez Rosjan i prezentował cele nie rosyjskie ,ale światowo komunistyczne /niedawno otrzymałem e-mail,iż Stalin dążył do światowego imperium żydowskiego ,którego chciał zostać przywódcą/. Trzeba to wszystko bezustannie ukazywać i demaskować.

  13. gość said

    Proponuję uważnie przestudiować „Wpadło ziarno między żarna” Sołżenicyna, zwrócić uwagę na przemianę w jego pojmowaniu patriotyzmu rosyjskiego po zetknięciu się z mediami i politykami zachodu. Zbrojny opór miał sens tylko wtedy, gdy była szansa powodzenia. W 1939 roku ostatnie miejsca oporu poddały się wrogowi, oficerowie – do oflagów, żołnierze do stalagów, bo nie było szansy powodzenia. Inne były losy jeńców w ZSRR, mój kuzyn szczęśliwie trafił do Workuty, a z niej do Andersa. Zbrojny opór, z wyjątkami, przeniesiono do podziemia. Czytałem marzenia z polskich obozów w Anglii o nuklearnej wojnie z ZSRR, po której Polska pozostałyby pustynią poatomowa. Artykuł pani Ziętek uważam za trafny. Pozdrawiam Admina i Forumowiczów.

  14. Marucha said

    Re 7:
    No to co Pan proponuje ludziom, którzy i tak byli by skazani na śmierć? Iść jak barany na rzeź, czy jednak stawiać opór?
    Rozumiem, że przykład króla Leonidasa jest przestarzały i w ogóle nieżyciowy. Podobnie jak przykład Libii, Iraku czy Serbii, broniących się przed bandytami mimo zerowych szans na zwycięstwo.

    Re 9:
    Wszystkie narody czciły swych bohaterów, nawet tych przegranych, dlatego z tezami autorki można dyskutować, ale nie można jej zarzucać jakichś szyderstw z Żołnierzy Niezłomnych.

  15. JerzyS said

    Poczytajcie

  16. JerzyS said

    str 46 – 49
    Henryk Rostkowski
    Warszawa należała do Gestapo

    o Alfredzie Spilkerze , dowódcy Sonderkommando IV AS i jego grach z
    polskim podziemiem

    Historia UWAŻAM RZE
    nr 13 (33) grudzień 2014

    Ciekawe , choć mocno nieprawdziwe

    Trzeba pamiętać równiez o aferze Berg!

    O kupczeniu polska krwią przez Czicgodnych Dezerterów którzy uciekli na zachód i przeszli na żołd Aliantów

    Kto 17 września przekroczył most w Zaleszczykach?

  17. JerzyS said

    Tytuł artykułu „Warszawa należała do Gestapo” do kogo należała po 45 roku? do dezerterów którzy z „Walki o wolną ” uczynili sobie źródło dochodu!

  18. Joannus said

    Ad 10 Krytyczny Komentator.

    Musi Janek O, to młody człowiek. Mam nadzieję, że romantyzm i radykalizm pójdzie drogą myślenia pro narodowego.

    Ad 13 Gość
    Cieszę się, że po przerwie wpisała Pani swój komentarz, tak jak inne wartościowy i wart uwagi.
    Pozdrawiam serdecznie.

  19. Piotr said

    Odpi……..się od Żołnierze wykletych kretyni.!!!! Nie nawidzę takich tekstów mądralińskich, gówno wszyscy cokolwiek rozumiecie z historii

  20. robert2360 said

    Re 19, Panie Piotrze, Pana argumenty są niezwykle rzeczowe w swoim komentarzu wskazał Pan na ciekawy aspekt, mianowicie, że żołnierze niezłomni do w swojej masie to przedwojenni podoficerowie, którzy w swoim działaniu ignorowali postawę takich ludzi jak Doboszyński, płk. Rzepecki czy gen. Fildorf – ci ludzie w okresie powojennym robili wszystko żeby „rozładować las”. Robili wszystko aby żołnierze niezłomni zachowali tzw. tkankę biologiczną skupili się na tzw. robocie infiltracyjnej aparatu państwowego – właśnie tego żydobolszewia się najbardziej w tamtych latach bała. Infiltracji. Odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego we własnych szeregach ! A niezłomni po lasach to było tylko alibi wobec Stalina dla żydobolszewi nijako wówczas mówili ” O prosze Towarzyszu zobaczyć jak my mamy tu ciężko z poakowskim podziemiem, Kościołem katolickim i jeszcze opozycją mikołajczykowską! Nie możesz dać władzy tow. Stalinie władzy tutejszym, rodzimym polskim komunistom – partyzantom wide Moczar, Berling. Bo oni będą mieć zachamowania i jeszcze będą chronić te poakowską partyzantkę!” I w ten sposób tow. Stalin przekazał władzę eszelonowcom alias żydobolszewi a nie jak powiadam polskim komunistom, którzy mogliby mieć jakieś zahamowania. W taki oto sposób wykorzystano niezłomnych! Jeszcze raz Panie Piotrze dziękujemy za rzeczowe argumenty ale może niech Pan lepiej położy się spać, odsapnij Pan!
    Janek0 – dzieciaku, stać cię w ogóle na jakieś rzeczowe argumenty czy tylko pluć potrafisz. Zamęt Pan tym emocjonalnym nastawieniem tylko wprowadzasz.

  21. AlexSailor said

    @Marucha
    „No to co Pan proponuje ludziom, którzy i tak byli by skazani na śmierć? Iść jak barany na rzeź, czy jednak stawiać opór?”

    Byli w sytuacji bez wyjścia, ale nie tylko oni.
    Także ci z Września, Katynia, Powstania Warszawskiego i wielu innych miejsc.

    Co powinni zrobić??
    Chyba najlepiej byłoby się wtopić w otoczenie lub w miarę możliwości uciekać.
    Łatwo się dzisiaj mówi, ale nie chodzi o ocenę postaw tylko o najlepsze, najbardziej racjonalne rozwiązanie.
    No i trzeba przypomnieć, że przeżyli wojnę, co już samo w sobie było wyczynem.

    Problem w tym, że działali bez jakiegokolwiek strategicznego celu, na własną rękę, bez kierownictwa politycznego,
    a to skutkowało wzmocnieniem antypolskich elementów we władzach z rosyjskiego nadania.
    Wzmagało represje, spowalniało odbudowę kraju.
    Obiektywnie działania Niezłomnych były bardzo na rękę wrogom Polski i Polaków po 1945r.
    Skutki działań militarnych w skali taktycznej są zupełnie pomijalne, już bardziej w sferze świadomości społecznej.
    A społeczeństwo nie bardzo było przychylne przedłużaniu działań zbrojnych.

    To wszystko skutkowało napychaniu do urzędów, służb, wojska, milicji, na stanowiska osób o nastawieniu antypolskim lub
    o niskich walorach moralnych, często obciążonych przeszłością jak, konfidentów gestapo, obcych narodowości (np. ukraińców), szmalcowników, kryminalistów pospolitych, cwaniaków i złodziei, i podobnych.
    Między innymi przez toczącą się cichą wojnę domową Polacy o lepszym morale nie pchali się co współpracy, w tym na stanowiska
    w aparacie nowej władzy.

    Efekt mamy do dziś.

  22. Plausi said

    Tragizm braku zrozumienia zdarzeń

    @Błysk,13 prawdy
    „Oceniam bardzo dobrze walkę żołnierzy niezłomnych .Walczyli oni de facto z imperium żydowskim ,prezentowanym ówcześnie przez ZSRR i Stalina „, za to na rzecz innego imperium, przeszło 10 milionów Polaków tak dalece pozazdrościło tej roli walecznej na rzecz innego imperium żołnierzom, że zapisali się do tzw. „Solidarności” a nawet finansowali tę operację swoimi składkami.

    Nie podzielamy zaperzenia niektórych dyskutantów nie wymienionych z imienia. My zwróciliśmy jedynie uwagę na te zdania:

    „Ideologia ta nie posługuje się żadnym precezyjnie zdefiniowanym pojęciem komunizmu, nie proponuje żadnej spójnej teoretycznie krytyki komunizmu oraz tworzy czarno-biały obraz rzeczywistości ”

    Nieprecyzyjność pozwala na dowolność interpretacji, tak się też dzieje z katastrofalnymi skutkami. Niestety, mało kto zauważył, że PRL jako Rzeczpospolita nie zasłużył nawet na oddzielny nummer, no bo co jest pomiędzy II i III Rzeczpospolitą ? Rzeczpospolita 2 1/2, czy po prostu pustka ? Tzn. to co Polacy w tym okresie 2 1/2 stworzyli to nie było/jest nic warte. No, to posłanie to już Balcerowicz i jego wspólnicy tak też pojęli i przepuścili ten majątek narodowy na rzecz tego, kto dał wyższą łapówkę. Trzy generacje Polaków i ich osiągnięcia zostały wykreślone z historii.

    „ideologię antykomunizmu, która zdominowała polskie życie polityczne ”

    Któż odważy się pod tym terrorem sprzeciwić antykomunizmowi ? Dodajmy, że antykomunizm jest równie nieprecyzyjny jak sam komunizm, o czym powyżej. To pozwala obecnemu reżymowi każdą opozycję uznać za komunizm, i zwalczać ją ze wszystkimi środkami przemocy, jakimi dysponuje i to przy poklasku otępiałego społeczeństwa.

    Ta nieprecyzyjność, to przecie element wojny semantycznej , jaką okupant prowadzi od dziesięcioleci przeciwko narodowi polskiemu.

    „Należy jeszcze krótko wspomnieć o związanej z kultem Żołnierzy Wyklętych rusofobii.” W przeciwieństwie do większości rusofobów, mieliśmy kontakt z Rosjanami, nie różnią się oni swych uprzedzeniach i zaletach od Polaków, ale także niektóry Rosjanin potrafi być przyjacielem, co można powiedzieć także o niektórych Polakach, ale daleko nie wszystkich. Już dawno przestaliśmy identyfikować ludzi z reżymami ich krajów, to są dwie zupełnie różne rzeczy. To dotyczy także mieszkańców USA jak RFN, Francji, Rosji nie tylko Polski.

    Artykuł zwraca uwagę na kilka ważnych aspektów, ten odnośnie Ziem Odzyskanych jest wcale nie bagatelny, co każdemu polskiemu patriocie nie powinno ujść uwadze.

    Tzw. „żołnierze Wyklęci” to tragiczny przypadek braku zrozumienia faktów, już nie wspominamy ich sensu, bo to jeszcze trudniejsze. To są tragiczne losy ludzi pozbawionych zdolności oceny wydarzeń politycznych, a ta zdolność jest stosunkowo rzadka. Przeszło 200 lat nieudanych powstań w Polsce wskazuje na to, że wśród Polaków szczególnie rzadko, ta dyskusja zdaje się tego dowodzić.

    Polacy, zacznijcie wreszcie myśleć, zanim zaczniecie coś czynić, inaczej grozi wam znowu masowe szaleństwo w rodzaju NSZZ „S” i przepuszczenie majątku narodowego w stylu Balcerowicza !

  23. Marucha said

    Re 21:
    Pan ma w zasadzie rację.
    Tylko ze ci ludzie nie widzieli innego wyjścia z sytuacji.
    Tych, którzy próbowali się ukrywać, rozpłynąć w społeczeństwie, prędzej czy później wyłapano…

  24. Toni said

    Dyskusja pod tym ciekawym tekstem została wykolejona, bo zapomniano o meritum artykułu. Rangę tego meritum zaczęto w dyskusji upatrywać w kanwie. Artykuł bowiem odnosi się do tez teorii sterowania społecznego na kanwie aktualnych obecnie odsłon aspektu przemilczanej i zakłamywanej wcześniej historii Żołnierzy Wyklętych (Niezłomnych).

    W kontekście teorii sterowania społecznego artykuł rzuca nowe światło na to arcyważne zagadnienie: dlaczego mimo tylu wciąż żyjących w naszym kraju, możnych i władnych wrogów dobrej pamięci o żołnierzach komunistycznego podziemia, dopuszcza się w końcu do obiegu publicznego pewne zarysy dotyczące ich historii? Można się naiwnie cieszyć, że dobrze, iż po latach kłamstw i czarnej propagandy, cokolwiek drgnęło w tej materii. Można jednak – biorąc pod uwagę wszystkie współczesne konteksty społeczno-polityczne – próbować spojrzeć głębiej. Tę próbę ciekawie podejmuje autorka zamieszczonego artykułu.

    W życiu społecznym, gdzie zawsze występuje trudno uchwytny element sterowania społecznego w skali szerszej niż tylko poziom narodowy, nie ma próżni. Ciągle i permanentnie tkana jest pajęcza sieć pojęć, stereotypów, sloganów i spajających to wszystko zbiorowych emocji, by w odniesieniu do poszczególnych narodów i społeczności uzyskiwać pożądane (z punktu widzenia globalnych układów sterujących) zachowania. Kiedyś takim globalnym układem sterowania, układem, który – w mojej i nie tylko w mojej ocenie – odpowiadał najbardziej żywotnym interesom społeczeństw, był Kościół Katolicki. A dziś tym układem jest anty-kościół. Różnica diametralnie przeciwstawna. Nie wolno o tym zapominać.

    Artykuł zmusza nas do tego, by poważnie rozważyć kwartet powiązań (wzór tkanej pajęczyny pojęć i stereotypów) rzutujący w jakiejś perspektywie na klęskę albo zwycięstwo dziejowe społeczności lub narodu:
    ideologia – strategia – działania operacyjne – działania taktyczne.
    Kiedy Polska odzyskiwała niepodległość w 1918 r. ów kwartet odnoszący się do wzoru pajęczyny pojęć był należyty (przynajmniej w dominującej części społeczeństwa i jego elity politycznej). W XVIII w., kiedy Polska traciła niepodległość, kwartet ten pracował (i dziś podobnie pracuje) w obrębie wadliwego wzoru siatki pojęć. I o tym jest powyższy artykuł.

  25. SWO said

    „… Dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego wydał rozkaz określający zadania KWP w zakresie walki z przestępczą działalnością władz komunistycznych i ochrony społeczeństwa oraz żołnierzy podziemia niepodległościowego przed terrorem organów bezpieczeństwa.

    Konspiracyjne Wojsko Polskie prowadziło także walkę z pospolitym bandytyzmem – bandy rabunkowe, składające się niekiedy z byłych żołnierzy podziemnych organizacji zbrojnych, były plagą okresu powojennego.

    Warto zaznaczyć, że Konspiracyjne Wojsko Polskie informowało oficjalne organy ścigania Polski Ludowej o licznych przypadkach przestępstw, popełnianych przez funkcjonariuszy UBP, milicji, czy żołnierzy Armii Czerwonej, żądając ich ścigania i dostarczając dowody. Zawiadomienia wysyłane do władz pozostawały bez odpowiedzi.

    Z rozkazu Warszyca do żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego z 1946 r.:

    ”Jeśli Polska za okupacji niemieckiej dla odzyskania wolności poświęciła ponad 6 milionów obywateli, w tym przynajmniej 2 miliony najlepszych swych synów , to obecnie dla tego samego celu nie może zawahać się pozbyć kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy odszczepieńców i najgorszych szumowin. Nie jest przestępstwem likwidować zdrajców, zwyrodnialców pastwiących się nad swymi braćmi, wszelkiego rodzaju wykolejeńców, nie uznających żadnych świętości: – zbrodnią niewybaczalną jest dopuścić, aby ofiary milionów zostały zdystansowane przez miernoctwo i podłość. […]

    Walka z szumowinami i unicestwienie ich to wielka sprawa, to zagadnienie zapewnienia Polsce równowagi moralnej i ocalenia jej przed zgubą.”

    ”Karać rękę a nie ślepy miecz. […] Jest jasne, że więcej zbliżamy się do celu, gdy np. zlikwidujemy jednego peperowca wojewodę czy starostę, niż kilkudziesięciu zwykłych członków, jednego oficera z wojewódzkiego czy powiatowego UB, niż kilkudziesięciu, czy kilku żołnierzy „bezpieczeństwa”.

    ”Większość żołnierzy Żymierskiego zdaje sobie sprawę z tragedii sytuacji i w akcji przeciw Społeczeństwu i obrońcom wolności bierze udział tylko pod przymusem. Podobnie my widzimy w nich naszych braci, naszych najserdeczniejszych towarzyszy broni, którym tylko czasowo skrępowano wolę, ale którzy są gotowi zawsze nas wesprzeć. Oddziały Służby Ochrony Społeczeństwa pomszczą śmierć żołnierzy, zmuszonych do walk bratobójczych.”

    ***

    Relacja ks. Stanisława Piwowarskiego, spowiednika zamordowanych żołnierzy KWP:
    ”9 maja o godz. 21.00 woła mnie ksiądz proboszcz bo oto porucznik UB przyszedł twierdząc, że skazani proszą księdza. Wziąłem 12 komunii św. I razem z tym komendantem poszedłem na ul. Kościuszki do budynku UB. Oni byli tam zamknięci w piwnicach. Był tam taki połamany stół. Położyłem na nim bursę i wtedy oni pojedynczo przychodzili – cała dwunastka. Po spowiedzi każdy chwytał mnie za szyję, żegnał się, całował bo ja ich wszystkich znałem z lasu. Był wśród nich 18 letni chłopiec – Leopold Słomczyński. Łzy mu płynęły gdy mówił: >Ja się śmierci na boję ale bardzo cierpię. Tatuś mój przyszedł z czteroletnim bratem. Kiedy widzenie się kończyło żołnierz mówi – koniec! – a wtedy brat mnie chwycił za głowę i nie chciał puścić. Dopiero żołnierz oderwał te rączki od mojej głowy. Ten widok – płaczącego brata i moich rodziców – jest moim cierpieniem przed śmiercią.nie powinniście skazywać człowieka, który ma 18 latsąd wojenny, nie ma żadnej dyskusji<. Była godz. 1.00 w nocy jak opuszczałem to miejsce i widziałem, że przed budynkiem stało już auto – nie wiedziałem wówczas, że czeka by zabrać ciała. Po moim odejściu wszystkich chłopców zamordowali, wywieźli do Bąkowej Góry i tam zostawili w bunkrze."

    ***

    List Otwarty Warszyca do pułkownika Jana Mazurkiewicza „Radosława", komendanta warszawskiego Kedywu, z 12 września 1945 r. „Radosław" był aresztowanego przez UB 1 sierpnia 1945 r. Jak wiadomo, we wrześniu wezwał wszystkich żołnierzy AK do ostatecznego ujawnienia się. Historycy ciągle spierają się o intencje i skutki wydania tego rozkazu. „Warszyc" nie miał wątpliwości od samego początku:

    „Czyn Pana jest najzwyklejszą zdradą" – pisał do „Radosława". „Trudno bowiem przypuszczać, aby Pan nie umiał myśleć, nie orientował się w wewnętrznej sytuacji Polski i AK, nie zdawał sobie sprawy z zadań, jakie się nam same w jaskrawy sposób narzucają. Mówi Pan w deklaracji o Honorze, o rozumnym kierownictwie, o dobru państwa, o pracy dla sprawiedliwej i demokratycznej Polski […].

    Gdy wpływy Stalina na rządzącą klikę w Polsce równają się okupacji, gdy w administracji państwowej jest wielka ilość osób posiadających obywatelstwo rosyjskie lub zaprzedanych ZSSR, gdy na terenach tzw. Polski stoją gęsto załogi Armii Czerwonej, a żołnierze jej grabią i gwałcą, gdy w wojsku polskim na różnych stanowiskach są oficerowie sowieccy lub rażąco w nieproporcjonalnej ilości Żydzi, gdy stronnictwom politycznym chcą narzucić swe kierownictwo peperowcy, gdy wolność słowa wyklucza mówienie prawdy i nawet najobiektywniejszą krytykę reżimu, gdy Żydów traktuje się jako obywateli pierwszej klasy, a nawet lojalnych – co nie jest równe ze zdrajcami – członków AK dopuszcza się jedynie do stanowisk podrzędnych i dość często traktuje się ich gorzej niż volksdeutschów, gdy służba bezpieczeństwa działa jak NKWD, gdy stosowaną przez czerwonych metodą rządzenia jest system policyjny, gdy po więzieniach i obozach karnych siedzi tylu najlepszych synów Polski, gdy nie ma dziedziny, gdzie by czerwoni nie dopuszczali się najpospolitszych draństw – góra AK nie widzi potrzeby prowadzenia walki konspiracyjnej, nie potrafi sprecyzować aktualnych żądań i dostosować do sytuacji taktyki działania – jest tylko pełna nadziei, że zrobią to za nią „mocarstwa urządzające świat powojenny”? […].

    Wskaźnikiem naszego postępowania jest nie to, co władze [komunistyczne] oficjalne głoszą, a co czynią. Nie mogą zasłaniać się prawem, skoro działalność ich jest jednym wielkim bezprawiem. Należy także pamiętać o tym, że stosunek nasz do czerwonych władz ma uzasadnienie nie tylko ideologiczne, ale i formalne: władze te z takich czy innych względów zostały aprobowane przez zagranicę, ale nie zostały uznane przez Naród. Jeżeli więc Pan żył myślą wkupienia się przez złożenie broni, to czy nie właściwiej, nie bardziej honorowo było poczekać, aż odbędą się wybory i władzę w swe ręce weźmie rząd z woli Narodu!? Pan jednak wolał, nie wiadomo po co i dlaczego, schylić czoło przed uzurpatorami niż rządem legalnym […].

    Aby faktycznie zapewnić warunki dla prowadzenia walki o sprawiedliwą i suwerenną demokratyczną Polskę, należy stawiać zadania konkretne i prowadzące do określonego celu […]: zwolnienie z administracji państwowej, wojska oraz organów bezpieczeństwa obywateli niepolskich i przyjęcie na ich miejsce oficerów, podoficerów i szeregowców AK. Przyjęcie naszych ludzi na miejsce funkcjonariuszy, których wskażemy jako osobników o złej opinii z czasów okupacji niemieckiej […]. Wypuszczenie na wolność aresztowanych […].

    Załatwienie spraw awansów oficerów, podoficerów i szeregowców AK […]. Kadry AL składają się z oficerów i podoficerów awansowanych o 5-9 stopni, np. z kaprala na pułkownika, względnie osobników, którzy w ogóle nic wspólnego z partyzantką i wojskiem nie mieli, a są dzisiaj oficerami […].

    Wolność słowa, zagwarantowanie możliwości mówienia prawdy o AK, o osiągnięciach w walce z Niemcami […].

    Zwrot Żydom tylko majątku, który był ich imienną własnością, traktowanie ich nie lepiej niż byłych więźniów politycznych Polaków.

    Nie można dla spraw mało ważnych i nieistotnych poświęcać celów podstawowych. Decydując się na jakiś krok, trzeba mieć wyczucie tych celów oraz świadomość swej siły i wartości. Człowiek mający w swej dyspozycji dziesiątki tysięcy żołnierzy uzbrojonych, ich poważny dorobek bojowy, ich gotowość do dalszej walki o niezależność Polski, o ład społeczny i sprawiedliwość, musi zdobyć się jeżeli nie na więcej, to przynajmniej na tyle odwagi cywilnej, co przywódca prawomyślnej partii.

    A poza tym, Panie Pułkowniku, niech Pan wybije sobie z głowy i niech Pan wytłumaczy czerwonym uzurpatorom, że będziecie nas kiedykolwiek wprowadzali w prawa obywatelskie przez amnestie i łaskawe przebaczanie nam. W imieniu uzbrojonych tysięcy zwracam wam uwagę, że podejście wasze do zagadnienia jest katastrofalnym pomieszaniem pojęć. Za krew przelaną dla Ojczyzny, za odniesione rany, za ofiary z życia naszego, za cierpienie i poniewierkę dla Polski – wy widzicie jedyną drogę dla nas do odzyskania praw człowieczych i obywatelskich – przez uznanie i rozgrzeszenie nas.

    A my wam oświadczamy, że z nami możecie tylko pertraktować jako z reprezentacją większości społeczeństwa polskiego, reprezentacją, której cele są nieskazitelne i słuszne, że wolno do niej odnosić się jedynie z respektem i szukać form do realizacji jej postulatów”.
    Stanisław Sojczyński 12 września 1945

    * * *

    Adresat listu Sojczyńskiego, generał Jan Mazurkiewicz, 1 sierpnia 1945, w pierwszą rocznicę wybuchu powstania, został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Zwolniony po miesiącu, stanął na czele tzw. Centralnej Komisji Likwidacyjnej AK. 8 września 1945 zwrócił się do AK-owców z apelem o ujawnienie się i skorzystanie z amnestii. U części oficerów AK spotkało się to z dezaprobatą, a nawet posądzeniem o zdradę. W wyniku jego apelu ujawniło się ok. 50 tys. członków podziemia.

    W miarę swoich możliwości otaczał opieką swoich byłych żołnierzy, pomagał im znaleźć pracę i organizował opiekę medyczną.

    * * *

    4 lutego 1949 generał Jan Mazurkiewiczzostał ponownie aresztowany. Poddano go długotrwałemu śledztwu, w czasie którego był torturowany. Próbowano na nim bezskutecznie wymusić zeznania obciążające gen. Fieldorfa "Nila". 16 listopada 1953 został skazany przez sędziego Mieczysława Widaja (Ciekawostka: Widaja jak wielu sędziów stalinowskich był w AK. W czasie kampanii wrześniowej dowodził plutonem w 60 Dywizjonie Artylerii Ciężkiej. Do wiosny 1945 roku był oficerem Armii Krajowej okręgu lwowskiego) na karę dożywotniego więzienia. Na wolność wyszedł w wyniku amnestii w 1956, a rok później został zrehabilitowany.

    Na kilkanaście dni przed ponownym osadzeniem w więzieniu Urzędu Bezpieczeństwa ppłk Jan Mazurkiewicz „Radosław” napisał list do ministra gen. Stanisława Radkiewicza (adresatem listu mógł być również wiceminister gen. Roman Romkowski), w którym zwrócił uwagę na nieuzasadnione i masowe aresztowania byłych żołnierzy AK. List napisany w sposób wyważony i ostrożny, jest w rzeczywistości oskarżeniem i jedną z ostatnich prób sprzeciwu wobec bezprawnych i nieuzasadnionych działań represyjnych stosowanych przez UB wobec żołnierzy podziemnego państwa polskiego. Mimo, iż „Radosław” stwierdza: „Ciśnie mi się pod pióro wiele gorzkich uwag, staram się jednak zachować spokój – i nie ponosić nerwom, usiłując jeszcze wierzyć w Sprawiedliwość”, to jednak wydźwięk dokumentu ma charakter jednoznaczny. Działalność UB prowokuje i pogłębia wewnętrzny polityczny podział kraju, co staje się wysoce szkodliwe dla interesów państwa; policja podejmując walkę z byłymi akowcami daje dowód swojego politycznego dyletantyzmu; w więzieniach, w warunkach urągających godności ludzkiej przetrzymuje się i maltretuje zupełnie niewinnych ludzi; metody stosowane przez UB wykluczają jakiekolwiek zaufanie do tej instytucji i jej funkcjonariuszy.

    4 lutego 1949 r. Jan Mazurkiewicz został osadzony w celi więzienia mokotowskiego. Podczas trwających dwa lata przesłuchań torturowano go psychicznie i fizycznie (bicie, wybijanie zębów, wyrywanie włosów). Próbowano uzyskać zeznania obciążające pierwszego szefa Kedywu Komendy Głównej AK gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Część zeznań – jak twierdził sam „Radosław” w swoim oświadczeniu z 12 IX 1951 r. – została sfałszowana. Podczas rozprawy nie dopuszczono przed sąd świadków obrony. Skazano go na karę dożywotniego więzienia na podstawie art. 1 pkt. 1 dekretu z 31 VIII 1944 r. Więzienie opuścił na mocy amnestii w 1956 r. Po roku został zrehabilitowany.

    * * *
    Te sprawy były zatem dużo bardziej skomplikowane niż się niektórym narwańcom wydaje. To co ważne, to aby nie pozwolić, aby różne kulty (nawet jeśli moralnie uzasadnione) nie wprowadzały nas w błędne koło fałszywych założeń gwarantujących wieczną klęskę.

  26. Boydar said

    Panie Toni, skoro doszedł Pan w dywagacji aż do tego miejsca, trzeba było pójść dalej. Dlaczego się Pan zatrzymał ?

    Dobra teoria jest dobra, jeśli każdy przypadek z jej dziedziny mieści się w niej i nie wystaje. Spoza Pańskiej, wystaje np. (23). A bez wątpienia jest prawdziwy aż do bólu.

    Ja podobnie jak Pan, uważam i uwzględniam istniejące mechanizmy, nazwijmy je umownie, ponadczasowe. Różnie na to różni mówią, przeważnie ‚nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło’. Ma to odniesienie do złych papieży, złych powstań, złych rządów. Tylko są to dwa całkowicie odrębne zagadnienia – świadomość, udział i rola jednostek oraz co z tego miało być a co wyszło. Jeśli miłościwie nam panujący Fanciszek, wyjdzie jutro na plac św. Piotra w kostiumie kąpielowym (albo i bez) to nic to w planach Boga ani ludzi nie zmieni. Konsekwencje poniesie on. Mimo, że widać tak miało być. Komuś się przez to pogorszy, będą i tacy którym się polepszy. Wialnia pracuje pełną parą. Wracając zaś do naszych Żołnierzy; oni umierali za Polskę w samotności. Może i ją który przeklął w ostatnim tchnieniu, ale Bóg Mu to wybaczy, bo za Ojczyznę. I nam nie wolno tych zdarzeń i tych Ludzi oceniać inaczej, jak tylko pod kątem złożonej ofiary własnego życia. Cała reszta jest poza, out of sevices.

    Powody dla których różni autorzy próbują do stosu ofiarnego mieszać politykę, są różne, i wszystkie brudne. A z brudu lęgną się choroby, niektóre śmiertelne w skutkach.

    Chciałem dodać coś naszego, polskiego, ale jedyne co mi adekwatnie przychodzi do głowy, to słowa z piosenki – ojczyzno moja, cóżeś mi uczyniła !

  27. Krzysztof P said

    Nie jestem w stanie pisać spokojnie o żołnierzach niezłomnych. To część tragicznej epopei Rodzinnej, tak jak walki Wrzesienia 39. okupacja, Armia Krajowa – a później Katyn, Starobielsk..etc. A juz po wszystkim złośliwa ” blokada ” PRL-owskich szans, awanów. szkół, uczelni itp. A skąd że ci to na nas przyszło? Ano, stamtąd..ze wschodu, z czerni i dzikiej tluszczy zaślepionej czerwoną ideologią….

    Z perspekywy 70 lat wszystko wyglada inaczej…ICH nie ma a my cóż, znowu kroczymy w ciemnościach nonsensów Swiata.?
    W i d z i m y te wektory czystego szatańskiego ZŁA, a mimo to nie potrafimy się / skutecznie / przeciwstawić?.
    W dobie powszechnego dostepu do wiadomości jesteśmy LEPIEJ poinformowani,( wyedukowani ) jak ówczesni stratedzy sztabowi – a mimo to i MY jesteśmy bezradni !? Fatum czy durnota? A może TO nam było pisane od zawsze albowiem – nie ma Swiecie Narodu bardziej sponiewieranego, doswiadczonego i powszechnie bardziej znienawidzonego, deprowanego, bardziej rozkradanego jak POLSKA CHRZESCIJAŃSKA ?!!
    Z perspektywy 70 lat ( jak pisalem powyżej ) uważam, że skoro tak a nie inaczej toczyły się nasze LOSY Narodowe, to najpilniejszym zadaniem DOWODCÓW wszelkiego autoramentu było ocalić jaknajwięcej substancji ludzkiej. NIE POZWOLIĆ GINĄĆ ANI W LASACH ANI W OKOPCH. Ocalic siebie…dla przyszłych POKOLEŃ. To głosił i do tego wzywał nieustannie Ks. Prymas Stefan Wyszyński.

    Ps. Historia mojego Rodu sięga pierwszych Piastów. Szlachectwo spod Grunwaldu…Krew Książat i Bojarów w sobie, a waleczna i nie pospolita służba Polsce w okresie wojen i POKOJU, nie raz zapisana w wspólnej Historii naszych ziem.
    Komu TO było i jest potrzebne ??????

  28. Toni said

    Ad. 26. Po prostu nie chciałem w komentarzu tworzyć koreferatu (vide koment 25 – ciężko go przebrnąć). Samoograniczenie, to wielce wymagająca sztuka. Zasygnalizowałem tylko to, o czym meritum, a czym kanwa. „Pajęcza” siatka pojęć jest tkana w tzw. mainstreamie. Jak zmieniać mainstream, jakie do tego trzeba mieć siły i wpływy oraz zrozumienie zagadnień i procesów społecznych? – o to jest pytanie.

  29. SWO said

    Ad. 28. Ciężko przebrnąć przez ok. 4 strony materiału (głównie źródłowego) podzielonego na 6 wyraźnych sekcji? Ludzie dyskutują nad dylematami powojennej konspiracji zupełnie ignorując realia i dokumenty źródłowe z tamtych lat. Zamienia się to w debatę pod tytułem, które myśliwce są lepsze: amerykańskie, czy rosyjskie, w której to nie dyskutuje się ani jednego parametru technicznego. Ma to posmak kibicowskiej ustawki uwarunkowanej hormonalnie.

    Pominąwszy ten aspekt, wpis 24 Pana Toniego niemal idealnie oddaje istotę poruszanych tu spraw. Coraz trudniej o tak wnikliwe wpisy wchodzące na wyższe orbity, a coraz łatwiej o komentarze w stylu: „Magdalena Ziętek z wyboru czcionki jakiej używa wygląda mi na żyda” i jeszcze kilka chaotycznych bluzgów na podniesienie rangi merytorycznej wypowiedzi.

    Nie zgodziłbym się jedynie z twierdzeniem iż: „Kiedy Polska odzyskiwała niepodległość w 1918 r. ów kwartet odnoszący się do wzoru pajęczyny pojęć był należyty (przynajmniej w dominującej części społeczeństwa i jego elity politycznej).”

    Warto także poczytać publicystykę z tamtych lat, choćby Żeromskiego, aby wiedzieć, że sytuacja nie była, aż tak różowa. Nie mówiąc już o czających się w mrokach syrenich urokach: „patriotycznej piłsudczyzny”. Oczywiście nie można tego porównywać do stanu po drugiej wojnie światowej, kiedy z tak misternym trudem uświadomione warstwy narodu zostały zwyczajnie fizycznie zaorane lub w innym sposób wyeliminowane z precyzją chirurga w ponad pięć lat trwającej wyrafinowanej operacji.

    Jeszcze tylko jeden trywialny choć chyba niedoceniany cytat z Orwella (doskonale tu znany), aby nie było znów „za długo” 😉

    “Those who control the present, control the past and those who control the past control the future.”

    I w tym tkwi ważność tego jak interpretujemy dziejowo (niezależnie o szacunku do bohaterów i krwi przelanej) wszystkie powstania, włącznie z 44 i powojenną walką Niezłomnych.

    PS. Panie Toni niech Pan się w swoich wywodach samo-nie-ogranicza. To się dobrze czyta.

  30. Boydar said

    @ SWO (29)

    Wprawdzie w niektórych szczegółach mam odmienne zdanie, ale generalnie podpisuję się. Dobrze Pan Toni steruje.

    Tak przy okazji, może Pan zna odpowiedź na dręczące mnie od lat pytanie ? Będę szczerze zobowiązany.

    https://marucha.wordpress.com/2014/03/19/radio-maryja-medialna-tuba-antypolskich-rusofobow/#comment-332544

  31. JerzyS said

    Kto tu żołnierzem , a kto bandytą?

    a kto Żołnierzem Wyklętym?

    „Brzozów, 18 XI 1946 r.
    Do szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie
    Raport specjalny

    Dnia 16 XI 1946 r. o godz. 21.30 do miasteczka Dynowa ze wszystkich stron wtargnęła banda UPA w sile około 400 ludzi uzbrojonych w rkm-y, automaty, karabiny i granaty ręczne, część bandy była w mundurach wojskowych polskich, a część w ubraniach cywilnych. Banda przed wtargnięciem uszkodziła linię telefoniczną, prowadzącą z Dynowa w kierunku Przemyśla, Sanoka i Brzozowa, przez zerżnięcie słupów telefonicznych i zerwanie przewodów telefonicznych. Ponadto w miejscu uszkodzenia linii pozostawione były silne placówki, które zabezpieczały jednocześnie drogi prowadzące do Dynowa.

    Banda do Dynowa wtargnęła 3 grupami UPA i jedną grupą banda polska NSZ-etu pod dowództwem ps. „Młota”’

    . Każda grupa miała wyznaczony zakres działania, a mianowicie :
    Część grupy ps. „Młota” zajęła się rabunkiem w aptece, w grupie tej było 2 lekarzy i 1 magister farmaceuta,
    którzy specjalnie wyszukiwali potrzebne im lekarstwa i narkotyki.
    Pozostała część grupy patrolowała Dynów i przy zetknięciu się z ludnością przedstawiali się jako Wojsko Polskie, zaś swych dowódców tytułowali po polsku, jak panie poruczniku, kapitanie itp., starając się w ten sposób zdezorientować ludność i oddział ORMO.

    Ponadto grupa będąca w aptece oświadczyła właścicielowi apteki Baranieckiemu Franciszkowi, że środki lecznicze, które zabierają, są dla oddziałów partyzanckich polskich i UPA.

    Jedna z grup UPA zabezpieczała ulicę i przyjmowała walkę z oddziałem ORMO i MO, zaś pozostałe dwie grupy zajęły się rabunkiem. Zostało obrabowanych : Spółdzielnia Rolniczo-Handlowa, gdzie zabrano różne towary na sumę 300 000 zł oraz został podpalony lokal biurowy, który częściowo został spalony. Sklep prywatny Tarnawskiego Władysława, gdzie zrabowano towary mieszane na sumę 55 600 zł. Sklep prywatny Kędzierskiego Mariana, gdzie zrabowali towary gastronomiczne na sumę 13 750 zł. Sklep prywatny Bucikowskiego Mariana, gdzie zrabowano towary konfekcyjne na sumę 200 000 zł.

    Sklep prywatny Stankiewicza Bronisława i Kędzierskiej Genowefy po obrabowaniu różnych towarów na sumę 500 000 zł został spalony, który spalił się doszczętnie. Sklep prywatny Węgrzyn Marii, gdzie zrabowano towary cukiernicze i monopolowe na sumę 150 000 zł. Warsztat szewski Majdy Józefa, gdzie zrabowano skóry na sumę 200 000. Wartość zrabowanych towarów i lekarstw w aptece wynosi l 000 000 zł. Ogólne straty wyrządzone przez bandę w zrabowaniu towarów wynoszą 3 383 500 zł.

    Grupa UPA zabezpieczała ulice miasteczka, wraz z grupą NSZ-etu udała się do posterunku MO,

    który został zamknięty od wewnątrz, a na posterunku był tylko obecny jeden milicjant dyżurny Stec Wojciech,
    gdyż reszta milicjantów udała się wraz z komendantem na odgłos pierwszych strzałów stoczonej walki z oddziałem ORMO.

    Banda po przybyciu pod lokal posterunku obstawiła go 8 rkm-ami i wezwała po nazwisku dyżurnego Steca do poddania się,
    oświadczając, że nic mu się nie stanie, a jeżeli zdobędą włamaniem, to będzie jego marny los.
    Milicjant Stec bronił się do czasu wystrzelenia naboi, następnie ukrył się na strychu.

    Banda włamała się przez okna zamknięte okiennicą, którą uszkodzono pociskami, przez przecięcie sztaby regulującej okiennicę. Po wtargnięciu się w opisany sposób do lokalu posterunku banda zdemolowała lokal wystrzałami broni automatycznej i rzuconymi granatami, potem zrabowała sorty mundurowe milicjantów, tak cywilne, jak i służbowe, pościel i obuwie, uszkodziła aparat telefoniczny strzałami, o czym świadczy rozbita słuchawka od pocisku i ślady na ścianie, potem zrabowali go.

    Ponadto zabrali prowiant milicji, który miał wystarczyć do pierwszego grudnia. Akta posterunku zostały w większości zniszczone. Zniszczyli doszczętnie umeblowania posterunku, jak: biurka, szafy, stoły i krzesła. Zabrali równocześnie wszystkie naczynia z kuchni, po splądrowaniu posterunku banda udała się do grup rabujących sklepy.

    Banda, penetrując miasteczko, napotkanych mieszkańców zatrzymywała, zabierając obuwie i wierzchnią odzież, po czym puszczali, nakazując udać się do mieszkania. Natomiast do osób, które się broniły lub stawiali opór z bronią, strzelali. Został zabity Sikora Jan, lat 51, Domin Stanisław, lat 32, i Bałdys Władysław, lat 42. Ranni zostali: Domin Jan, Drozd Agata, Cymbalista Mieczysław. Z oddziału ORMO zostali zabici podczas stoczonej walki: Rakowski Józef, syn Michała i Pauliny, lat 23, Ulaniecki Antoni, syn Jakuba i Anieli, lat 49. Obaj pochodzą z Dynowa. Ranni zostali Tymowicz Stanisław i Toczek Karol z Dynowa.

    W czasie walki oddział ORMO stracił 6 karabinów, 2 karabiny zabitych, 2 karabiny rannych i 2 zostały zabrane podczas zatrzymania ich żywych,
    którzy po odebraniu im broni zdążyli uciec. Jeden karabin został zdobyty przez członka ORMO od bandy.
    Jak wskazują ślady skrzepłej krwi, to ze strony bandy byli zabici lub ranni, ponieważ znaleziono w 6 miejscach krew niepochodzącą z zabitych i rannych własnych.
    4 takich śladów jest na Rynku, a 2 przed lokalem posterunku.

    Rannych jednak banda zabrała ze sobą.

    O godzinie 24 banda pod osłoną strzałów wycofała się z miasteczka Dynowa, przez San przechodząc brodem, wraz z zrabowanym łupem.
    Ponadto banda rozrzuciła kilkanaście broszur i ulotek wśród ludności w Dynowie, a to broszury pod tytułem:

    Stosunki polsko-ukraińskie, pisane w języku polskim,
    odbijane na powielaczu, ulotki pisane w języku polskim odbijane na powielaczu pt. Nasza odpowiedź.

    Zachowanie się ludności miasteczka Dynowa podczas napadu bandy bylo dość spokojne,
    nie wytworzyła się panika, ludność garnęła się do obrony i stawiała ją z dużym zapałem, wskutek tego dużo sklepów zdołano uratować swoją obroną przed obrabowaniem.
    Jak również uratowano pocztę i Bank Spółdzielczy, gdzie znajdowały się większe sumy gotówki. Do całkowitej obrony brak było większej ilości broni i zapasu amunicji
    .

    Jak stwierdzono, banda zdążyła ludność zdezorientować, ponieważ czołowe patrole bandy ubrane byty w mundury wojskowe polskie, posługiwali się mową czysto polską, przy czym przedstawiali się za żołnierzy polskich. Szef PUBP w Brzozowie (-) Turek Ludwik”

    1 Artykuł został napisany w oparciu o opracowania Artura Brożyniak zamieszczone w Piśmie Instytutu Pamięci Narodowej „Pamięć i Sprawiedliwość” nr 1 z 2008 r. oraz w Jarosławskim Roczniku Armii Krajowej nr 6 z 2008 r.

  32. Zwracam uwagę na to, że przedmiotem tego tekstu nie jest ocena działań podejmowanych przez tamtych ludzi, tylko cel tworzenia i podtrzymywania określonego kształtu ich kultu. Jest to tekst na temat tego, w jaki sposób kształtowana jest PAMIĘĆ o nich – kto ją kształtuje i w jakim celu. Jest to tekst o sterowaniu społecznym, a nie na temat historii.

Sorry, the comment form is closed at this time.