Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    Maciejasz o Wolne tematy (82 – …
    guma o Wolne tematy (82 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    Piotr B. o Dugin: geopolityka wyjaśnia…
    UZA o Dziś Barbórka. Święto Peugote’…
    Boydar o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
    NyndrO o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
    Greg o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    D-T o Pseudopolicjanci skazani za po…
    Boydar o List otwarty do Prezydenta RP…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 565 obserwujących.

Czego nam nie chcą powiedzieć?

Posted by Marucha w dniu 2014-12-01 (Poniedziałek)

W szumie informacji które do nas docierają są rzeczy których nam nie chcą powiedzieć za żadne skarby!

Poczyniłem w imię zdobycia wiedzy znaczącą inwestycje. Nabyłem butelkę drogiego trunku i wykwintne jedzenie a to wszystko by porozmawiać z dwoma znajomymi. Panowie ci nie są anonimowymi panami, Z ale dość znanymi tzw. analitykami zatrudnionymi w instytucjach nader uznanych lub wręcz państwowych. Czasami można nawet zobaczyć ich w naszych zakłamanych telewizorkach.

Jak wszystkim zapewne wiadomo analityk to taki człowiek, który zbiera dużo wiedzy niedostępnej dla nas szarych zjadaczy chleba a następnie wyciąga wnioski, które mają pomagać decydentom podejmować decyzje. Jak również powszechnie wiadomo nasi decydenci są zbyt głupi, aby korzystać z tych porad, bo jedyne, co ich interesuje to słupki CBOS. W rozmowie zadaje się wiele pytań i przytaczanie każdego doprowadziłoby każdego czytelnika do szału. Skoncentrowałem się, więc na głównych znakach zapytania a pomijam te wspomagające. Świadomie pomijam też peany na temat naszych rządzących, bo akurat te wątki każdy może sobie dopełnić z TVN lub Gazety Szmacianej ( zwanej kiedyś Wyborczą). Postaram się jednak zapisać wszystko to, co pomijane jest w oficjalnych środkach przekazu. Zaczynamy:

To jak to naprawdę jest z tą Rosją? Wygrywamy z nimi czy przegrywamy?

Zacznijmy od tego, że tak na prawdę to sytuację i co ważniejsze politykę rosyjską jest w stanie ocenić tylko niewielka grupa ludzi na świecie. Chodzi o to, że nawet, jeśli napływają jakieś wiarygodne dane to nie wiadomo jak je interpretować.

Dajmy dla przykładu zamieszanie z walutą. Przez długi czas ośrodki decyzyjne w wielu krajach cieszyły się z tego, że rubel się osłabia, bo traktowano to, jako słabnięcie rosyjskiej gospodarki. Niestety ostatnio coraz częściej dochodzą nas głosy, że rubel jest świadomie spuszczany w dół i że jest to nauczka, którą Rosja wyniosła z poprzedniego kryzysu, który przegrała. Jak wiadomo wielkim problemem rosyjskim było wywożenie aktywów na zachód np. w celu zakupu nieruchomości lub odkładania pieniędzy w zachodnich bankach. Teraz po zmianie kursu nawet wycieczka zagraniczna zaczyna przerastać możliwości wielu Rosjan, przy czym ważne jest zauważenie, że produkty rosyjskie stają się dla społeczeństwa coraz bardziej konkurencyjne, jeśli się je porównuje z zachodnimi.

Oczywiście przeciętny Rosjanin zauważa wzrost cen i inflacje, ale przeanalizujmy strukturę ich handlu. Ceny rosną głównie na produkty sprowadzane z zagranicy. Co Rosja sprowadzała? Głównie dobra luksusowe, bez których można się obyć w codziennym życiu. Niestety dane o imporcie rosyjskim są często delikatnie mówiąc koloryzowane. Dla przykładu dużo się mówi o tym, że Rosjanie sprowadzają wysokie technologie, czego dowodem jest to, że maszyny i urządzenia stanowią 50% procent rosyjskiego importu. Smaczkowi tej informacji dodaje fakt, że 53% z tego to środki transportu nie kolejowego. Czyli po prostu samochody. To samo dotyczy kwestii towarów rolno-spożywczych.

Zaraz po ogłoszeniu rosyjskiego embarga w publikatorach zaroiło się od informacji, że Rosjanie zdechną teraz z głodu. Tą informacje powinno się dopełnić. Rosyjski import tych produktów to 16 % ogólnego importu. Tu przeciętny Rosjanin zauważy różnicę, bo eksportowano głównie to, co było tańsze zagranicą. Ceny żywności w Rosji wzrosły, ale głód im nie grozi a bez sera białego i żółtego, który stanowił ok 35% ich importu jakoś sobie poradzą.

Rodzi się tylko pytanie jak ten nagły bum na rodzimą produkcję zostanie wykorzystany. Jeśli zainwestują w rozwój produkcji to na tym wygrają a jeśli przepiją to wiadomo.

Teraz to, co najważniejsze. Gdyby nie spuszczono ceny rubla to obecna sytuacja na rynku ropy skończyłaby się dla Rosji tragedią a tak automatycznie spadły ceny wytwarzania surowca, jego transportu i magazynowania. Niebagatelną sprawą jest to, że faktycznie Rosjanie sprzedają, licząc w rublach, ropę za taką samą cenę jak wcześniej! Kompensują spadek cen ropy wzrostem przelicznika dolara do rubla.

Fakt pozostaje faktem, że dzisiejszą Rosje nie stać na tak duże zakupy zagraniczne jak wcześniej. Z Rosji odpływa kapitał i tu pojawia się następny problem. Z jednej strony odpływają zagraniczne aktywa, lecz z drugiej dochodzą coraz częstsze informacje o wręcz siłowym wypychaniu firm polskich z rynku rosyjskiego. Reasumując dochodzimy powoli do takiej konkluzji, że jeśli Rosja wytrzyma najbliższe 3 lata to już nie przegra. Przynajmniej w sferze ekonomicznej. Te 3 lata to przyjęta na zachodzie czerwona linia, czyli czas, który potrzebny jest rosyjskiej gospodarce na zmianę kierunku z zachodu na wschód oraz zastąpieniu dostaw z rynków zachodnich ( w tym Ukrainy) rodzimą produkcją lub eksportem z innych kierunków.

Dodatkowym aspektem, przez który trudno ocenić efekt bieżących wydarzeń to zmiany, które zachodzą w samej Rosji. Czytając nasze media łatwo odnieść wrażenie, że Rosja nie zmieniła się przez ostatnie 50 lat, a Rosjanin to nadal ten sam kacap, który dzień zaczyna od szklanki wódki. Nic bardziej mylnego. Musimy uznać fakty. Sytuacja się zmieniła. Teraz delegacje zachodnie przy stole negocjacyjnym spotykają adwersarzy często wykształconych w tych samych uczelniach, co oni sami i tak samo dobrze opłacanych. Czasy pijanego Jelcyna już się skończyły.

Jedno, co pozostało to fakt, że Rosjanie są nieprzewidywalni. Gdybyśmy na dziś potrafili stwierdzić, jaki jest ich rzeczywisty cel to pewnie z większym prawdopodobieństwem byśmy mogli określić czy ten konflikt wygrywamy czy przegrywamy. Jest dowód na to, że Putin był świadomy nadejścia kryzysu i że do niego się przygotowywał od dłuższego czasu. W czasie, gdy państwa zachodnie weszły w stan zimnej wojny z Rosją z deficytami budżetowymi, ci ostatni zgromadzili fundusz, który przekracza 500 mld $ na wypadek kryzysu.

Dużo miejsca poświęciliśmy Rosji, ale jak to wygląda z naszej strony? Tu mamy problem, bo tak na prawdę nie przeprowadzono jeszcze kompleksowej analizy zysków i start. Tyle, co na dziś można założyć to, że Europa i tzw. świat zachodni będzie musiał nauczyć się żyć bez Rosji. Tu nie chodzi o proste rozwiązanie, bo to, co obserwujemy to polaryzacja świata umownie nazwanego wschodem i zachodem. Jeśli pozwoli się przejść całkowicie Rosji z jej zasobami na stronę wschodu to powstanie siła, która będzie w stanie równoważyć lub wręcz zastąpić zachodnie demokracje. Jeśli proces odchodzenia od rozliczeń w dolarach będzie postępował to światową gospodarkę czekają duże zmiany. Nie jest to kwestia krótkiego okresu czasu, ale jest to coś, na co warto się przygotowywać. Teraz obserwujemy lekkie wzrosty w prawie wszystkich krajach starej demokracji. Jest to efekt racjonalnej polityki banków centralnych, ale też sytuacji politycznej na świecie. Jak wiadomo nic tak nie napędza gospodarki jak przemysł zbrojeniowy a konfliktów na świecie nie brak.

Czy Polska wygrywa czy nie?

Trudno powiedzieć. Nasza sytuacja będzie przejrzysta w chwili, gdy wyczerpią się unijne dotacje. Czym bliżej 2020 roku, kiedy to Polska stanie się płatnikiem netto Unii, tym klarowniej będzie można zobaczyć efekty zmian sytuacji w ostatnich latach. Głównym atutem Polski są niskie ceny produkcji. Na te ceny składa się wiele czynników. Najważniejszym jest ekstremalnie tania siła robocza i co się z tym wiąże bardzo tani system socjalny. Polska inwestuje też bardzo mało w edukacje, nowe ( krajowe) technologie i prawa pracownicze. To powoduje, że cenowo jesteśmy w stanie konkurować nawet na rynkach zachodnich. Wiele inwestycji w kraju jest realizowane przez zagraniczne firmy lub z udziałem kapitału zagranicznego i dlatego tworzenie nowych miejsc pracy nie wymaga dużych nakładów finansowych ze strony polskiej.

Wymienione zalety to jednocześnie wady. Popyt na tanią siłę roboczą z jednej strony doprowadza do wzrostu zatrudnienia, ale z drugie powoduje odpływ wysoko wykwalifikowanej kadry, która wybiera lepiej płatną pracę za granicą kraju, niskie inwestycje w edukacje i innowacyjność spycha nas do roli fabryki, której biura i laboratoria znajdują się w zupełnie innym miejscu. Typowym przykładem słabości systemowych jest uderzenie w nasze rolnictwo. Ponieważ gospodarstwa nie potrzebują dużej ilości pracowników w stosunku do przychodu, więc konkurencja na rynkach jest dla nas bardzo trudna. Nie możemy przebić ceny, aby nie ponosić start a za razem towar o podobnych parametrach wszyscy potrafią wyprodukować.

Na pewno naszą piętą achillesową jest nasze górnictwo. Często podnoszonym argumentem jest eksport taniego węgla z Rosji, ale to tylko część prawdy. Nasze kopalnie są ekstremalnie drogie i to nie tylko ze względu na przywileje pracownicze. Nasze kopalnie są po prostu stare! Dochodzimy do ekstremalnych głębokości wydobycia, co powoduje duże koszty, ale też większe ryzyko dla pracowników. Dla porównania w Australii, RPA i Rosji istnieją odkrywkowe kopalnie węgla. Oczywiście można drogą administracyjną zakazać importu węgla, ale to doprowadzi do tego, że po kieszeni dostanie obywatel, bo wzrośnie cena ogrzewania. Wzrosną też ceny produkcji. Czyli tak jak już ustaliliśmy wcześniej.

Nasza sytuacja będzie klarowna za 4 lata, kiedy dotacje unijne przestaną napędzać naszą gospodarkę. Następnego skoku na OFE raczej nie będzie. Co bardziej złośliwi przewidują, że za kilka lat na niektóre stanowiska będzie przeprowadzana łapanka, bo działalność trzeba będzie zaczynać od minusowego audytu!

No dobrze a wojna na Ukrainie?

To już osobna sprawa. Tu jest tyle opinii ilu ekspertów, ale mówimy o faktach a nie o telewizyjnych mitach. Ukraina to bardzo ciekawy poligon. Myślę, że na obecną chwilę nikt nie może zakończyć tego konfliktu a nawet gdyby się zakończył w ten czy inny sposób to nic by to nie zmieniło. Na przykład czy myślisz, że nawet po zakończeniu konfliktu Rosjanie zamówią jakiś statek czy okręt we Francji? Czy NATO cofnie się ze swoich nowych pozycji? To są już fakty i ich się nie da zmienić.

Już teraz wiadomo, że największy błąd popełniono w sferze socjotechniki. Na tym polu też trwa wojna, ale akurat tu wytoczono broń tego kalibru, którą w warunkach polowych można by porównać do użycia głowic atomowych. Tak to jest, gdy do poważnej roboty zabierają się dyletanci. W pewnym momencie zadecydowano, że trzeba społeczeństwa przekonać, że wojna jest konieczna i pracę zlecono fachowcom. Niestety fachowcy robotę po prostu spieprzyli. Socjotechnika też ma swoje reguły i zasady. Jest to dość brutalna zabawa ludzkim umysłem i dlatego trzeba ściśle przestrzegać schematu. Jedną z takich podstaw schematu jest tworzenie alternatywnego wyjścia np. w razie zaistnienia nieprzewidzianych okoliczności.

Załóżmy zupełnie teoretycznie, że Rosja wycofuje się z zajętych terenów (wiadomo, że to się nie stanie, ale załóżmy to tak czysto teoretycznie). W tym wypadku należałoby wygasić konflikt tylko, że na chwilę obecną (a takie sondy już były robione) nikt nie ma pomysłu jak odkręcić wszystkie zmiany, które poczyniła propaganda w społeczeństwie. Wypracowano schemat, który dobrze działa, bo atmosfera społeczna np. w Polsce rozgrzana jest do czerwoności, ale problem polega na tym, że nie istniał i nie istnieje plan jak to wygasić w razie potrzeby. Dlatego jeśli porozmawiasz z wieloma ekspertami to Ci powiedzą, że czeka nas dalsza eskalacja.

Weźmy dla przykładu polskie społeczeństwo. Większość prawomyślnych widzów telewizyjnych uważa, że warunkiem minimum żeby uznać Rosjan za ludzi powinno być zamordowanie Putina i przeproszenie całego świata demokratycznego. Jednocześnie po drugiej stronie też siedzą politycy tylko rosyjscy. Oni tak z resztą jak nasi dostają codzienną prasówkę o tym, co się o nich mówi i pisze na świecie. Czy wyobrażasz sobie, że któryś ze znaczących polityków rosyjskich szczerze i w kuluarach porozmawia z polskim politykiem? Po rewelacjach Sikorskiego nie ma takiej szansy. A jeśli to miałaby być cena pokoju? Była rozmowa z polskim personelem w Rosji. Mówią, że sytuacja jest ekstremalnie trudna, bo rosyjska propaganda nie bawi się nawet w komentarze po prostu przechwytują artykuły czy wypowiedzi na różnych forach. Oczywiście te, które im pasują a przy tej atmosferze nie muszą się bardzo wysilać.

Rosjanie są przekonani, że jedynie Putin może ich wybronić, bo świat chce ich powybijać. Tak się kończy głupio robiona propaganda. Ofiarami tego wszystkiego są ludzie, którzy mieszkają na terenach walk, bo nikt nie ma możliwości tego zakończyć a główni aktorzy jeszcze nie osiągnęli celów. Rosja postanowiła, że ma gdzieś Europę i chcą w tym stanie zamrożenia wytrwać te swoje zaplanowane trzy lata, bo przecież gdyby chcieli wojny to już się połączyli z Naddniestrzem i żadne sankcje by im w tym nie przeszkodziły. NATO i USA wreszcie dostały argument zmuszający inne kraje sojuszu do zwiększania budżetów wojskowych a na dodatek Amerykanie nie muszą prosić o to, żeby ktoś chciał ich baz , wszyscy wręcz o to błagają.

Handel bronią kwitnie a kto produkuje najwięcej broni na świecie? Perspektyw na dzień dzisiejszy dla Ukrainy nie ma. Już teraz Bruksela przygotowuje się do tego, że ten kraj trzeba będzie utrzymywać przez wiele lat. W biurze komisarza ds. Uchodźców głośno mówi się o przygotowaniu planów na wypadek masowej migracji z Ukrainy. Na dodatek, jeśli Ukraina zdoła utrzymać swoją gospodarkę na dotychczasowym poziomie, co jest wątpliwe, to Unia musi rocznie dokładać ok. 34 mld Euro żeby zapobiec Majdanowi 3. Dlatego Niemcy tak cisną teraz, bo gros z tych pieniędzy będzie pochodzić od nich, a jeśli nie daj Boże skończy się dla nich tani gaz Rosyjski i zaczną konkurować na rynkach na normalnych zasadach, to długo z tym balastem nie pociągną.

To, kto to wszystko zorganizował?

Tego nie wiem a nawet gdybym wiedział to bym i tak nie powiedział. Fakty są takie, że nie zrobili tego Rosjanie, bo oni mieli Ukrainę tam gdzie im pasowało. Jednak wszystkie fakty przemawiają za tym, że to było zorganizowane. Za dużo elementów pasuje do siebie. Tempo zaogniania konfliktu, nadzwyczajnie szybka reakcja polityczna, plan, wyznaczanie strategicznych celów itd. Dużo już na ten temat napisano w prasie fachowej.

Jeśli chodzi o samolot to prawdy albo nigdy się nie dowiemy albo przeczytają o tym nasze dzieci po odtajnieniu jakiś archiwów. To tak jak nowa moda na terminatorów z lotniska w Doniecku. Terminatorów to walczy tam chyba z piętnasta zmiana, a tworzy się wrażenie, że to stale ci sami. Taka jest rola propagandy. Była Niebieska sotnia, ale stała się niewygodna, bo nie wiadomo, kto ich zabił no to mieliśmy samolot a teraz terminatorów.

I wszystko jest takie jasne i proste?

No nie… daleko od tego. Przez Ukrainę powstał solidny burdel na Bliskim Wschodzie. Wywiad rosyjski i NATO już tam nie współpracują. Teraz Amerykanie muszą polegać na Izraelu no i w efekcie nie wiedzą nawet, co Saudyjczycy chcą zrobić. Wiadomo, że przez Syryjczyków Rosjanie kontrolowali część ekstremum arabskiego, a to dawało amerykanom otwarte pole działania. Teraz wszystko się kotłuje od Afganistanu aż po Jemen. Jeszcze na dodatek poszła plotka (nie wiadomo czy niesterowana), że jak będzie się za bardzo Rosjan cisnąć to nagle w Iranie albo Syrii nagle mogą pojawić się prawdziwe i to uzbrojone rakiety średniego zasięgu, których podobno nie ma, ale wszyscy wiedzą, że są. Takie coś wymierzone w Izrael byłoby wyzwaniem dla USA, jakiego jeszcze nie mieli od drugiej wojny.

No dobrze, ale lepiej zakończmy na polityce. Tak naprawdę jak Rosyjskie władze postrzegają Polskę?

To zależy, co chcesz usłyszeć? Prawda jest taka, że oni nas tak naprawdę nie postrzegają. Politycznie wytłumaczenie jest bardzo proste. Oni doskonale wiedzą, jak działają różne mechanizmy i wiedzą, kto rządzi a kto nosi za rządzącym teczkę. Sam zgadnij, kim w tej kolejności jest Polska. Jeśli będą chcieli załatwić jakąś sprawę to porozmawiają z Amerykanami, może w drugiej kolejności z Niemcami. Odwracanie kolejności nie ma dla nich sensu, bo to wydłuży okres oczekiwania na konkretną odpowiedź.

Jeśli zaś chodzi o sprawy bilateralne to takie prawie już nie istnieją. Można odnieść ostatnio wrażenie, że dla nich mamy taki status jak Madagaskar, czyli trochę ważniejszy niż Zimbabwe. Wszelkie kontakty są prowadzone na najniższym z możliwych szczebli.

Zauważyć należy, że na ostatnią wypowiedź na temat Polski wypuścili błazna Żyrinowskiego a później jego wygłupów nawet nikt nie raczył skomentować. O naszej sile militarnej możemy nie dyskutować a tak często podnoszone w prasie atakowanie naszego terytorium można skwitować tylko pytaniem: po co? Tu nie ma nic, co oni by chcieli mieć ani co warto by było zdobyć.

Jeśli ktoś w swojej chorej wyobraźni wyobraża sobie, że Rosjanie mogą najechać Polskę to sugeruje, że Niemcy powinni żyć w strachu, ponieważ jedynym logicznym celem takiego ataku mogłoby być dostanie się do Niemiec. No, ale te rozważania chyba możemy zostawić ekspertom od sci-fi.

Marx 8888
http://brukowiec.neon24.pl

Komentarzy 19 do “Czego nam nie chcą powiedzieć?”

  1. Bernard Korzeniewicz said

    Prościej:
    Z gospodarczego punktu widzenia unijne dotacje i każda inna forma „pomocy/inwestycji zagranicznej” rozkręca ekonomię liczoną wskaźnikami, ale … niszczy firmy rodzime działające na rynkach objętych „pomocą”. W efekcie powstają np. dwie supernowoczesne fabryki nabiału, ale upada lokalna siec mleczarni.
    Rośnie wydajność systemu, ale kosztem redundancji. Czyli system działa optymalnie – ale tylko w określonych warunkach, gdyż staje się b. podatny na elementy wcześniej pomijalne (np. wahania ceny paliwa przy transporcie 1 półciężarówką na ~15km nie mają znaczenia, ale już stają się znaczącą figurą kosztów przy użyciu floty TIRów na 300km [jak to się dzieje obecnie z masłem])

    Politycznie dostarczyciele „pomocy” stają się samodzielną siłą polityczną we wspomaganym kraju, tak, że lokalna administracja dba o ich interey bardziej niżo rozwój własnej tkanki ekonomicznej (przykład brzegowy: Pakistan – z najbogatszego nie-białego kraju świata w 1948 stoczył się do jednego z 10 krajów najbiedniejszych).

    W sumie utrata zagranicznych kredytów i kapitału to jest zjawisko … dobre. Pozwala na racjonalizację wydatków (znikają „tanie pieniądze” to i nie ma czego marnować), hamuje zjawiska korupcyjne, stabilizuje kraj politycznie. Warto pamiętać, że największy sukces ekonomiczny XXw. to nie Chiny, ale Tajwan, kraj, gdzie nie inwestowano przed 1976r, kraj, który swoja pozycję wypracował z własnych środków. (dokładniej – dyktatura nie wiedziała co robić i obywatele sami zarobili pieniądze, bo w skali mikro JKM ma rację :-P)

  2. Boydar said

    Cóż Pana skłoniło do tak wnikliwej analizy, Panie Bernardzie. Jeśli nie może Pan patrzyć na takie artykuły bez obrzydzenia, to można przecież zawsze monitor szarym papierem zakleić. Wklejanie pierdów poprawi Pański humor tylko na małą chwilkę, inni i tak artykuł przeczytają. I przyswoją !!!

  3. maurycy said

    Polska wygra ? Platnik netto? Inwestycje zagraniczne ? Same nonsensy ! Polska juz jest platnikiem netto!Tylko na skutek bezczelnej bandyckiej zydowskiej propagandy i prania mozgu oglupiono dokumentnie ludzie jak i tego ,,pisatiela,, ze my dostajemy jakies realne pieniadze ! Brednia ! Juz o tym pislem nie chce sie juz powtarzać i nie mam sily pisac o tym kolejny raz ! Inwestycje zagraniczne ? Tez piramidalna bzdura ! Gdyby Polakom dano choc polowe tych pieniedzy ktore dostaja zlodzieje z tzw firm zagranicznych byloby conajmniej 10 (!!!) razy tyle miejsc pracy stworzonych ! Niezliczona ilosc dotacji ,doplat ,preferencji i roznych zydowskich zlodziejstw i matactw ! Polak na dzien dobry musi placic od zaraz wszelkie oplaty, oni na dzien dobry kilka lat najczesciej nie placa NIC ! Latami w kryminalny sposob wykazuja straty i nadal l dzialaja ! Zydowstwo na to zawsze przymyka oczy ! Polaka za byle co zniszczy i juz !

  4. Krzysztof P said

    To trzeba kupowac wódę i kabanosa by sie dowiedziec TO, co jest powszechnie wiadomym ?
    A wogóle po cholera ta w i e d z a rzadzącym w Polin, skoro nie przeprowadza sie ani badań ani stymulacji, nie analizuje i wprowadza własne inowacje ( do wypracowań obcych) – tylko oczekuje DYREKTYW od G** Wyborczego lub telefonu od zaufanego Srula?
    Rosjanie może tracą na obniżce cen ropy…ale szantażyści BARDZO ulatwiają rozwój Chinom i Indii.- a TO sie równie żle skończy dla bankstersów !!! Zaporowa cena nosników energii POWINNA przyspieszyć nowe odkrycia w tej dzidzinie – i to także jest gwóźdź do zydowskiej trumny! Trzeci wektor. Rosja zwraca się ku dalekiemu wschodowi, co powoduje, że uzależniona Europa dostanie zaraz „pieredyszki ” (astmy) gospodarczej. I tak dalej i tym podobna.. Ponadto, przyciskanie niedźwiedzia do sciany MOŻE sie nagle źle skończyc dla eksperymantorów?
    Jedno jest prawdą – żadna ze stron grająca globalnie NIE będzie z polactwem u steru rozmawiać – bo o CZYM do diaska?
    Wkurzaja mnie takie ” opracowania ” i już !

  5. Justyna said

    Czyli nadal nic nie wiemy i nikt nic nie wie, poza paroma ludzmi, którzy faktycznie pociągaja za sznurki.

  6. inka said

    „na dodatek Amerykanie nie muszą prosić o to, żeby ktoś chciał ich baz , wszyscy wręcz o to błagają.” – zwłaszcza dziś na Filipinach błagają i Okinawie…( ironia jakby ktoś nie był na czasie z dzisiejszymi info o demonstracjach PRZECIW bazom…) Jak się ktoś tak myli w tej kwestii to jak ufać mu w innej? Poza tym wypowiedź była asekurancka i nie wniosła praktycznie żadnej nowej wiedzy. Taką analizę może zrobić gimnazjalista na wos. I nie wiem czy by dostał porządną ocenę bo płytkie to było jak kałuża.

  7. Siekiera_Motyka said

    Ad. 3 Zgadzam się. Sporo jest napisane na temat tych dotacji i jak my na tym wychodzimy. Nie potrzebuje eksperta by wiedzieć że jeżeli te pieniądze które dajemy w części nie powrócą to nasza gospodarka będzie tylko emigracyjna. Taka w sam raz dla Niemiec potrzebna i oczekiwana.

    Podoba mi się tytuł artykułu bo sugeruje odwrotne pytanie,
    „Czego nie pozwolą nam powiedzieć”

    „O zwolnieniu Jasiewicza z funkcji kierownika Zakładu Analiz Problemów Wschodnich w ISP PAN prof. Eugeniusz Cezary Król, dyrektor Instytutu Studiów Politycznych PAN.

    Sprawa dotyczy wywiadu z historykiem i politologiem prof. Jasiewiczem, który na początku kwietnia opublikował magazyn „Focus Historia Ekstra”. W rozmowie pt. „Żydzi byli sami sobie winni?” Jasiewicz powiedział m.in., że Holokaust „nie byłby możliwy bez aktywnego udziału Żydów w mordowaniu swego narodu”.”

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prof-jasiewicz-za-antysemickie-wypowiedzi-nie-bedzie-kierowal-zakladem-w-pan/bcbp1

  8. Dotacje UE dla Polski nie istnieją. Istnieje nasza składka, czyli nasza strata. Zysk, to jest to, co do Polski wraca i nazywane jest dotacjami. Sęk w tym, że tzw. dotacje mogą być wydane nie na to, co nam pasuje, a na to, co pasuje UE. Bilans tego zysku i tej straty jest dla nas morderczy – dlatego młodzi uciekają z kraju.

  9. RomanK said

    NIkt nikomu nie zabrania powiedziec niczego!
    CI co wiedza nie mowia, bo nei jest to w ich interesie….
    I drudzy co wiedza i mowia,,nie sa sluchan……i bo albo sluchacze nie rozumieja co mowia..albo poprostu nie wierza:-)
    Oto juz drugi raz w zyciu ogladam cuda z ropa,,czyli rozwiazanie kryzysyu finansowego piebnieznego kosztem narodow…

    http://www.bloomberg.com/news/2014-11-30/oil-at-40-possible-as-market-transforms-caracas-to-iran.html

  10. Nowotfór said

    Przepraszam, ale z kilkoma rzeczami nie mogę się zgodzić. Przede wszystkim rosyjskie rolnictwo jest rolnictwem EKSTENSYWNYM. To oznacza wielkie uprawy zbóż czy roślin okopowych, ale już nie wymagających o wiele więcej nakładów pracy mleczarstwa, drobiarstwa czy hodowli zwierząt rzeźnych, o sadownictwie nie wspomniawszy już. Oczywiście Rosji głód nie grozi w żadnym wypadku, ale gwałtowny wzrost cen na artykuły spożywcze jest już faktem i wzrost ten będzie kontynuowany, bo zastąpienie importu produkcją własną wymaga czasu, pieniędzy i kadr, a z dwoma z tych trzech czynników w Rosji obecnie dość krucho. Zwłaszcza kłopoty demograficzne rosyjskiej wsi są znane nie od dzisiaj. Oczywiście w dłuższej perspektywie odcięcie importu będzie korzystne bo summa summarum zmusi to kraj do przebudowy rolnictwa, ale trzy do pięciu lat będzie dość chudych dla rosyjskiego stołu. Inna sprawa to Ukraina. Tu się pewnie narażę wielu, ale uważam, że Kreml spartolił sprawę konkursowo, a potem brnął bez głębszej myśli strategicznej i teraz siedzi w lejku. Otóż nawet majdanowcom do NATO się zupełnie nie paliło, a UE postrzegali jako partnera handlowego a nie cel. Tymczasem bezsensowne popieranie skompromitowanego Janukowycza nawet kiedy już było jasne, że jest politycznym trupem tylko zaogniło sytuację. Gdyby w połowie lutego Kreml wycofałby poparcie dla Janukowycza i w zamian za to wystąpił w roli rozjemcy i gwaranta osobistej nietykalności ówczesnego ukraińskiego prezydenta w zamian za jego ustąpienie popsułby szyki wszystkim mieszającym w ukraińskim kotle. Ale wolał ślepo się go trzymać co pozwoliło różnym siłom skanalizować autentyczny w dużej mierze społeczny protest przeciw upadkowi państwa w antyrosyjską rewoltę. Kolejny ruch to zajęcie Krymu. Miałby tylko taki sens, gdyby Kreml odpuścił resztę Ukrainy. Ba, mógłby za jakiś czas zaoferować Ukrainie w ramach odszkodowania poważne korzyści gospodarcze. Ale tu kolejny ciężki błąd Kremla. Żąda zwiększenia płaconej przez Kijów ceny za gaz. Kompletna głupota. Kolejna sprawa to Donbas. Albo trzeba było wejść jak na Krym, albo wygasić konflikt w zamian za gwarancje i ustępstwa ze strony Kijowa. To było możliwe, bo Kijów już się zorientował, że Zachód ma dla niego mnóstwo ciepłych słów i nic poza tym. A tu kolejny rozkrok, niezdecydowane działania Moskwy powodują, że wybuch wojny stał się faktem, ale powstańcy nie dostawali z Rosji niezbędnego wsparcia. Efekt był taki, że Kijów zdołał się pozbierać i ruszył do ofensywy. Co więcej rządzący wyczuli, że obecnie Ukraina chce mitu założycielskiego. Dobra, niech będzie to wojna z Rosja o Donbas! Mocno dwuznaczna polityka Rosji postawiła w końcu powstańców pod ścianą. W początkach sierpnia ich sytuacja stała się beznadziejna. Dobry moment na wkroczenie „mirotworców” (po ruchach wojsk w pasie przygranicznym sądząc jestem pewien, że taki plan istniał) i zmuszenie obu stron do autentycznych rozmów. Tymczasem Rosja wkracza jako strona-niestrona ratuje powstanie, ale sama nie osiąga właściwie żadnych celów. Kijów ma swój „Dolchstoss” i może zgodzić się na mińska farsę. Żadnych uzgodnień i tak nie ma zamiaru dotrzymać bo po co. Teraz po raz kolejny zmusza Moskwę do zdecydowanych ruchów samemu odgrywając rolę skrzywdzonej niewinności. Zostawia Donbas samemu sobie. W obecnej sytuacji Noworosja jest w stanie zebrać tylko około 20% niezbędnych funduszów potrzebnych do przetrwania zimy. O jakiejkolwiek odbudowie nie ma mowy. Rosja musi sięgnąć do nadwyrężonej już kieszeni albo zostawić Donbas samemu sobie. Co więcej szans na rozszerzenie powstania w tej chwili nie już żadnych. W tej chwili Rosja jest w ślepym zaułku, bo sama wpędziła się w położenie, z którego nie ma dobrego wyjścia. Wycofać się nie może, bo jej autorytet załamałby się kompletnie. Świat odebrałby to jako upokarzającą klęskę w starciu ze słabszym przeciwnikiem. Utrzymywać obecnej sytuacji też na dłuższą metę się nie da, bo Donbas zamieni się w pompę drenującą rosyjskie siły i środki w stopniu niedopuszczalnym. Aneksja Donbasu też nie wchodzi w grę. Krym jeszcze Zachód i Ukraina by przełknęły, ale Donbasu nigdy. Poza tym na jego odbudowę i doprowadzenie do rosyjskich standardów potrzeba by było zupełnie kosmicznych pieniędzy. A niepodległa Noworosja w takim kształcie to utopia, bo i tak musiałaby żyć na rosyjskiej kroplówce. Kreml jest obecnie w kropce, bo musi coś zrobić, podczas gdy Kijów musi tylko czekać.

  11. przemądrzałe bydlę said

    @1 Świetny komentarz. Dorzucam jeszcze linki z artykułem „Pomoc trojańska”:
    http://www.uwazamrze.pl/artykul/1010575/pomoc-trojanska
    http://www.uwazamrze.pl/artykul/1010575/pomoc-trojanska/2
    http://www.uwazamrze.pl/artykul/1010575/pomoc-trojanska/3

  12. milton said

    Stawiam sobie następujące pytania?
    1) czy moja wiedza na wymienione tematy wzrosła po lekturze artykułu ?
    2) czy pytania : Wygrywamy z nimi czy przegrywamy? Czy Polska wygrywa czy nie? – mają sens ?
    3) czy postawiłbym ‚analitykom’ drogą wódkę ?
    Ad 1) NIE
    Ad 2) NIE
    Ad 3) NIE
    Klasyczna publikacja wywołująca depresję jesienną.

  13. Toni said

    System unijny w wydaniu UE służy przede wszystkim banksterom. Państwo członkowskie, np. Polska, wpłaca składkę do banków obsługujących biurokrację unijną. Banksterzy z tego tytułu dysponują dodatkowymi środkami. Biurokracja unijna dzieli je według swoich programów, czyli – jak wspomniano to w komentarzu 1 – dzieli na to, co ona uważa, że powinno być robione, a nie na to, co jest danym gospodarkom potrzebne. Zatem, pierwszy przekręt tej unijnej głupoty polega na tym, że odbiera się państwom władztwo nad częścią ich środków i nakazuje wydawać je na coś, co może być przysłowiowym kwiatkiem do garnituru, gdy tymczasem garnitur pozostaje stary i znoszony.

    Dalej – rządy państw muszą się przygotować do tzw. absorpcji unijnych dotacji powstałych z ich składek, czyli muszą stworzyć potencjalne fundusze wspierające współfinansowanie projektów. Państwa tworzą te fundusze zaciągając duługi w bankach, czyli banksterzy po raz kolejny korzystają na unijnym geszefcie, bo przecież nie udzielają tego „wsparcia” za darmo.

    Kolejny etap zysków banksterskich zaczyna się wtedy, gdy tzw. beneficjenci dostają obiecanki, że zostały im przyznane pieniądze na jakieś tam projekty. Beneficjenci, generalnie, muszą najpierw pokryć cały wydatek, a dopiero później otrzymują ewentualną częściwą refundację z owych „środków unijnych”, czyli beneficjenci zaciągają w bankach kredyty i pożyczki, by sfinansować całoś. Refundacja natomiast, jeśli w końcu nastąpi, szybko pozwala w dużej części zaspokoić banksterów, a w części tzw. „wkładu własnego” beneficjentów daje to banksterom możliwość dalszego dojenia owych beneficjentów, którzy, w innych okolicznościach, być może żadnych kredytów by nie zaciągali, albo zaciągaliby o wiele mniejsze.

    Bywa jednakże jeszcze tak, że beneficjenci, aby nie spowalniać prac i harmonogramu różnych robót, biorą (w przetargu lub inaczej) takich wykonawców, który przejmują finansowanie projektów, bo dzięki dotacjom i „wkładom własnym” przepływającym przez beneficjentów odzyskają w końcu z nawiązką wyłożone środki. Wykonawcy tacy na ogół owo swoje finansowanie organizują również z kredytów zaciąganych u banksterów, a więc banksterzy po raz kolejny zyskują na całym tym ruchu dotacyjnym…

    Najbardziej zauważalnymi efektami tej prowadzonej unijnie gospodarki są lawinowo narastające długi u wszystkich podmiotów (tak publicznych jak i prywatnych) i powstawanie w wyniku takiej działalności ok. 90% obiektów (inwestycji) niewiele komukolwiek potrzebnych. Znamiennym przykładm jest np. unijne finansowanie Hiszpanii: powstało wtedy w Hiszpanii 47 lotnisk, bo na to były unijne dotacje, ale na dzień dzisiejszy funkcjonuje z tego jedynie 7, bo tylko tyle, z ekonomicznego punktu widzenia, było chyba potrzebnych…

    O Donbasioe i innych wątkach artykułu już nie napiszę. Odsyłam np. do komentu 10 i in.

  14. RomanK said

    ad10.. Extensywne rolnictwo to nalepsza sprawa..jesli ma sie do tego warunki czyli ziemie i pogode. a Rosja to ma. Najlepsza hodowla miesa to ranch,,,Nie ma wiekszego ranch niz Rosja..plus masowa hodowla dziczyzny, ktora jest doskonalym miesem..potrafia to robic ludy syberyjskie -ktore potrafia utrzymywac stada renow, karibu i jeleni wielodzieciotysieczne….
    Pomijam niezmierzone zasoby ryb slodko i slonowodnych….plus runa lesnego…
    Przy GMO zakazy w Rosji zapewnia jej najwyzsze ceny na swiecie….

    Sprawy Kryma..calkowicie zle przedstawione…sprawa Krymu..od poczatki niepodleglosci wisila mieczem Demoklesa nad Ukraina… Wiedzial o tym i zdawal sobie z tego sprawe Ojciec Wolnej Ukrainy Viaczeslaw ” Wiesku” Czernowil..zamordownay przez bande Kuczmy w przeddzien wyboru na preyzdenta Ukrainy.
    Oto co mowil „Wiesku” w roku 1992 parlamencie Ukrainy,,,,

    Niech pan dobrze poslucha…to zapowiedz tragedii jakiej mimo ostrzezen nie unikneli…
    Kijow nie posluchal..czekac juz nie ma na co….po Krymie pojda jedna po drugiej prowincje Noworosyjskie…bo Noworosja to nei Ukraina..mogla nia byc. wiedzial o tym Czernovil i jego ludzie, trzymajacy na dystans banderowcow i innych glupkow…Niestety zabili najlepszego z nich….

  15. Gotard said

    POLACY jesli chcemy sie dowiedziec Kto pociaga za sznurki.?To usunimy sila caly ten establishment polityczny.A wtedy dowiemy sie kto nas niszczy.Z wschodu czy z zachodu

  16. Siekiera_Motyka said

    Ad. 14 – Panie Romanie, nie do końca rozumie o co jemu chodzi. Czy tu mowa o szanowaniu praw Tatarów czy tu mowa że Krym jest w rekach oligarchów ? Niech Pan uprzejmie wyjaśni tego Pana pozycje.

  17. Nowotfór said

    Ad 14. Ale ekstensywne rolnictwo może dostarczyć zboża i wołowiny. Nie dostarczy nabiału, owoców i większości warzyw. Nie twierdzę, że Rosja musi całkowicie zmienić typ rolnictwa, ale musi dołożyć starań, aby uniezależnić się o praktycznie całego importu. Warunki glebowe i pogodowe ma wystarczające, by stać się agro potęgą w perspektywie kilku lat. Natomiast co Krymu. Uważam, że właśnie z wielu powodów Ukraina by się w pogodziła z jego utratą, oczywiście za sowitym odszkodowaniem. I gdyby Kreml poprzestał na jego aneksji a potem zaproponował Kijowowi duży pakiet gospodarczy, pewnie dziś byłoby już po sprawie. Oczywiście jakieś formalne dąsy dyplomatyczne pewnie by trwały, ale kiepska sytuacja gospodarcza Ukrainy byłaby dobrym motywatorem do ułożenia sobie na nowo stosunków z Rosją. Zwłaszcza, że Zachód do wywołania burdy skłonny był, ale do zapłacenia za nią rachunku już nie. Żeby nie paść na pysk Kijów potrzebuje 15 mld $. Czyli tyle, ile proponował rok temu Kreml za odstąpienie od umowy z UE.

  18. przemądrzałe bydlę said

    „Niezależni” dostają sr*czki:
    http://niezalezna.pl/61992-gazprom-przejmie-tvn-rosjanie-buduja-przyczolek-medialny-w-polsce
    Wolałbym, aby to nasz naród było stać w końcu na jakąś dużą telewizję, ale skoro na to się póki co nie zanosi, to nawet coś takiego, co by nadawało alternatywne do syjonistycznych informacje a la RT, zawsze by trochę rozruszało jednolitą mainstreamową propagandę, jaka panuje w polskojęzycznym światku medialnym.

    PS. Może do Kremla dotarły słowa Piskorskiego z tego wywiadu?

    „-Czy Rosja, w pana ocenie, nauczyła się prowadzić wojnę medialną z Zachodem? Kto ją wygrał tym razem?

    – Rosja ma w dalszym ciągu zbyt mało instrumentów do działania na frontach wojny informacyjnej. W zasadzie ograniczają się one do Russia Today – kanału całkiem dobrze odbieranego przez widzów w krajach anglosaskich, ale nadal niedostępnego dla mieszkańców szeregu państw europejskich, nie władających dostatecznie dobrze językiem angielskim; radia i strony internetowej „Głos Rosji” – to jedyne medium rosyjskie nadające też w języku polskim, bardzo profesjonalne i prowadzone przez doświadczonych dziennikarzy; i jeszcze internetowy portal RIA Novosti, który wszakże nie jest wystarczająco dobrze wypozycjonowany w przeglądarkach. To zdecydowanie za mało, by stworzyć system alternatywnych przekaźników informacji. Od lat już sugeruję moim rosyjskim przyjaciołom, że przydałyby się nowe inicjatywy medialne nakierowane na odbiorców posługujących się językiem niemieckim, francuskim, hiszpańskim, ale też polskim. W Polsce potrzebujemy szczególnie mediów rosyjskich, jako odtrutki na ITI i zbliżoną ideowo do Fox News telewizji publicznej.”
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/11945/ludzie-maja-dosc-rusofobicznej-propagandy—rozmowa-z-dr-mat

  19. @18
    Niezależna nie jest dla mnie źródłem wiarygodnym. Raz zdobytego przyczółka, czyli w tym wypadku TVN, zachodnia mafia nie odda. Jest to kolejny cyrk ze straszeniem ruskimi.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: