Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Święty Mikołaj czy Dziadek Mróz?

Posted by Marucha w dniu 2014-12-09 (Wtorek)

Дед Мороз

Istotą świąt stały się prezenty, które z roli sympatycznego dodatku do pamiątki narodzin Chrystusa stały się zapłonem konsumpcjonizmu, któremu rodzice coraz bardziej nie potrafią się oprzeć. Dzieci życzą sobie tabletów, telefonów za minimum 1000 złotych czy najdroższych lalek, które w dodatku uczą dziewczęta, jak się ubierać.

Wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, o czym tradycyjnie informują nas reklamy Coca-Coli oraz przystrojone centra handlowe.

Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie to, że stało się to dominującą, czy wręcz jedyną treścią tych kilku dni. Zwłaszcza dzisiaj, w okresie, kiedy cywilizacja zachodnia cuchnie strachem i nazywa te święta Zimowym Festiwalem.

W wielu pozornie chrześcijańskich domach w ogóle nie wspomina się o narodzeniu Jezusa Chrystusa, obiecanego przez Boga Odkupiciela. Za ten stan rzeczy odpowiada wiele czynników, lecz nie można zrzucać winy na propagandę, samemu niczego nie czyniąc w kwestii odnowy życia duchowego. Żyjemy w kraju, którego kultura została w olbrzymiej mierze ukształtowana przez chrześcijaństwo (w przypadku Polski jest to przeważnie katolicyzm), więc chcąc zachować tożsamość, a w konsekwencji wolność i suwerenność, nie możemy dalej tkwić w tym marazmie i musimy rozpocząć pracę nad potrzebnym nam renesansem. Jest to ciężkie zadanie, które na swoje barki muszą wziąć i kler, i laikat.

Sam nie czuję się dostatecznie kompetentny, by proponować drogę jaką Kościół w Polsce powinien podążyć, mam jednak drobne sugestie, które mogą okazać się pomocne.

Istotą świąt stały się prezenty, które z roli sympatycznego dodatku do pamiątki narodzin Chrystusa stały się zapłonem konsumpcjonizmu, któremu rodzice coraz bardziej nie potrafią się oprzeć. Dzieci życzą sobie tabletów, telefonów za minimum 1000 złotych czy najdroższych lalek, które w dodatku uczą dziewczęta, jak się ubierać. Proponuję sprawiać tańsze, aczkolwiek użyteczne upominki, które nie będą pochodziły ze świata reklam, seriali, w których uczy się dzieci buty, czy technologii, które odrywają je od wspólnoty rodzinnej. Myślę, że lepszym prezentem może być zestaw składający się z trzech elementów: nauki, ubioru, zabawy.

Pierwszym prezentem niech będzie słownik biograficzny zawierający krótkie biogramy znanych wynalazców, odkrywców, monarchów i sportowców. Miejmy przy tym nadzieję, jak i przy każdej lekturze którą by Państwo wybrali, że pobudzi ona nowe zainteresowania. Nie wnikajmy, czy będzie to kinematografia, literatura czy grafika komputerowa – najważniejsze będzie to, że czas wolny zostanie spożytkowany na zdobywanie wiedzy i umiejętności. Ów pierwszy upominek powinien zostać wręczony przez rodziców, gdyż to oni powinni być w oczach dzieci tymi ludźmi w ich życiu, którzy wymagają dyscypliny oraz są pierwszym autorytetem.

Następnym podarkiem niech będzie jakiś element garderoby. To z kolei może wręczyć wujek bądź starsza siostra. Niech te spodnie albo golf dadzą do zrozumienia, że prezentem może być coś, czego się nie reklamuje ani nie wręcza w bogatych serialowych rodzinach.

Ostatni prezent należy do dziadków, którzy traktują wnuki jak oczko w głowie i przy każdej wizycie obsypują cukierkami. W nagrodę za dobre zachowanie, a także na zachętę, niech położą pod choinką grę. Te nie są takie drogie jak wymarzone prezenty, a przy tym łatwiej będzie rodzicom czuwać nad tym, czy nie poświęcają temu zbyt wiele czasu. Ze swojego doświadczenia proponuję grę strategiczną lub RPG. Kierowanie obroną miasta czy planowanie rozwoju kierowanej postaci zmusi dziecko to bardziej zaawansowanego myślenia niż przewidywalny symulator piłki nożnej, zatem jest szansa na połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Druga sugestia dotyczy nazewnictwa osoby, na którą wszystkie dzieci czekają. Proponuję wprowadzić małą innowację w naszej kulturze świątecznej i nazwać popularnego św. Mikołaja Dziadkiem Mrozem. Tradycja prawosławna nie zastąpiła biskupa Miry postacią komercyjną, w odróżnieniu od katolickiego Zachodu, który bezpowrotnie stracił jednego ze swoich świętych. Pomijając fakt, że Polacy na ogół nie wiedzą, kim jest prawdziwy święty Mikołaj, chcąc ratować Boże Narodzenie nie wolno zapominać także o takich szczegółach. Biskup Miry powinien na powrót stać się tym, który podarował pieniądze na posag dla córek podłego bogacza, ratując je przy tym od pracy w burdelu oraz tym, który wstawił się za trzech oficerów u cesarza Konstantyna, czym zapobiegł niesprawiedliwemu wykonaniu wyroków śmierci.

Nazywanie miłego staruszka, roznoszącego grzecznym dzieciom podarki, świętym Mikołajem jest deprecjonowaniem rzeczywistej postaci oraz spłycaniem chrześcijaństwa. Może więc tak od tego roku prezenty będzie roznosił Dziadek Mróz albo znany (niestety coraz mniej) w Wielkopolsce i na Pomorzu Gwiazdor?

Norbert Lewandowski
/ame/
http://konserwatyzm.pl

Dziadek Mróz nie jest wymysłem żydobolszewii. Pierwotnie była to postać z wschodniosłowiańskiego folkloru i nie można go mylić ze Św. Mikołajem, choć (w Polsce bezskutecznie) był popularyzowany właśnie jako świecki odpowiednik Świętego Mikołaja. Dziadek Mróz pojawia się na Nowy Rok, żeby wręczać dzieciom prezenty. Jego żoną jest Starucha Zima, a jego wnuczką jest Śnieżynka.

Zobacz przy okazji:
https://marucha.wordpress.com/2011/12/06/dialog-wedlug-sw-mikolaja/
https://marucha.wordpress.com/2012/12/07/krasnoludek-paszol-won/
Admin

 

Komentarzy 17 do “Święty Mikołaj czy Dziadek Mróz?”

  1. Com said

    Oda do Świąt, uaktualniona przez podpisujacego sie Diogenes. Tłumaczenie zbędne.

    Ode To Christmas…

    December 4, 2010 by Diogenes

    With apologies to Chuck Kraemer, one-time critic at large on Boston’s WCVB Channel 5, who originally wrote it, I present herewith my version of his Ode to Christmas:

    Lord …and Taylor. Anne Taylor. Anne Klein, Calvin Klein, Cuisinart, Wal-Mart, cotton-polyester, budget stretcher, store-wide, half-off, all sales final, simulated wood-grain vinyl.

    12 months interest-free, HD, 3D, 4G, Blue-Ray, Bluetooth, LCD, LED, WiFi, hot-spot, buy a Kindle, or a Nook.

    Nintendo, Guitar Hero, waterproof, oven-proof, shockproof, 90-proof, down the hatch, dollar-a-batch, doesn’t match, helter-skelter, Alka-Seltzer.

    Amazon, BestBuy, eBay, Abercrombie, shopping zombie, UPS, CVS, JVC, DVD, GE, GI Joe, Axe, Fax, TJ Maxx, Timex, FedEx, AmEx, Gortex, X-Box, Reeboks, Ink-Jet, Polartec, J Crew, Jean Nate, Cachet, Faberge, Gourmet, Old Spice, LL Bean, I-Pad, I-Pod, I-Zod, Egad!

    Polo, Play-Doh, Lego, Tickle Me Elmo, Casio, Hasbro, Tyco, Tonka, Barbie, Dolby, Duracell, Eveready, rechargeable, returnable, recordable, portable, digital, trivial pursuit.

    London Fog, Canadian Club, Scotch Tape, Irish Mist, English Leather, Russian Vodka, Stolichnaya, Sterling Silver, Lady Schick, sure-stick, non-stick, Water-Pik, Shreve, Crump, Low watt, crock, pot.

    Cotton Dockers? Guess.

    One Day Sale, Buy Two, Three-speed, Four-slice, Saks Fifth Ave, Windows 7, Nine-volt, Ten-speed, 12-cup, Building 19, 1-800, kilo, mega, giga, tera, byte, white sale, infra-red, Walgreens, Black Friday.

    Black and Decker, Spelling checker, What the heck, Deck the halls with Hitachi, Mitsubishi, Sansui, Fuji, Sony, Seiko, Samsung, Panasonic, instant classic, automatic, anti-static, alkaline, online, nine to nine, Calvin Klein, Anne Klein, Anne & Hope, Anne Taylor, Lord & Taylor.

    Good Lord.

    What have we done… to Christmas?

  2. Nemo said

    A polscy katolicznicy mieszkający w Anglii już poubierali choinki. Co się będą szczypać :/

  3. revers said

    W NY juz wczesniej szatansici to zrobili, nawet swego Lucy Mikolaja wyniesli, na piedestaly.

  4. Filo said

    Ten artykul jest dla mnie za bardzo skomplikowany.
    Ja wierze w zmiany, ale dlaczego na zadne albo na gorsze?
    No bo jesli mozna wierzyc w Dziadka Mroza to mozna i w Sw. Mikolaja.
    Przyznam sie, ze nie znam tradycji Dziadka Mroza, trzeba bedzie poczytac, ale zastanawiam sie jaki jest cel odbierac naszym dzieciom to, co byl dla nas ogromnym przezyciem.
    Na Sw. Mikolaja czekalismy prawie caly rok. Rodzice nas szantazowali i obiecywali rozgi zamiast prezentow jak nie bedziemy sie modlic i sluchac rodzicow, babci, dziadka, cioci i … pani w szkole.
    Na wieczor mikolajowy czekalismy jak na wielkie z nieba objawienie.
    Za moich czasow, to Mikolaj przychodzil z cala swita: z diablami, aniolami, wielkim worem, rozga ..
    I trzeba bylo pokazac, ze sie potrafimy przezegnac, zmowic pacierz, opowiedziec Mikolajowi co zrobilismy dobrego a co zlego – taka troche spowiedz i Mikolaj mial przygotowane wielkie i male przemowienie po czym przedstawial zlo – diabla z rozga i dobro – Aniola, ktory sie nami na codzien opiekuje a diabel kusi.
    Oprocz moralitetu religijnego bylo to dla nas bardzo wazne wydarzenie. Cala dorosla czesc rodziny potakiwala Mikolajowi i bardzo powaznie odpowiadala na pytania. Diabel sie wyglupial, Aniol wzdychal a Mikolaj rozpakowywal prezenty i przy kazdym mial cos bardzo waznego do powiedzenia.
    W wieczor mikolajowy zazwyczaj zbierala sie cala rodzina, dziadki nawet przyjezdzaly spod Krakowa na te okazje, ciocie i wujki z dziecmi; i bylo wesolo.

    Wieczor Mikolajowy byl takze wstepnym oczekiwanien na Swieta Bozego Narodzenia.
    Pucowanie mieszkania, wielkie sprzatanie – mysmy w grudniu czesto chodzili do kosciola, nie tylko w niedziele. Babcia nas brala na wieczorne nabozenstwo.. Trzeba bylo przygotowac sie do spowiedzi, pomagac w dekoracji kosciola.
    Pomagalismy tez w zakupach, stali w kolejce po karpia, itd.
    Zylismy Swietami.

    Jakos tak bylo… religijnie.
    Bo dziadki i rodzice nam po raz nie wiadomo ktory opowiadali o Panu Jezusie i pastuszkach. Bardzo lubilismy sluchac jak babcia co stale cos robila na drutach opowiadala o Bozym Narodzeniu, Gwiezdzie Betlejemskiej, a o pastuszkach to juz ponosila ja czesto fantazja ale nam sie tez podobalo.
    A potem czekanie na Wigilie i ubieranie choinki.
    Wlasciwie grudzien byl niemal w calosci poswiecony religii.
    Nawet w czasach stalinowskich, gdzie byla niby konkurencja Dziadka Mroza w szkolach i zakladach pracy, ale w domach kazdy obchodzil Swieta po swojemu.

    Pamietam, ze jakos w czasach licealnych rozni ‚swiatli’ uczeni probowali tlumaczyc, ze tylko male dzieci wierza w Mikolaja i ze rodzice oszukuja dzieci opowiadajac baje o Sw. Mikolaju. I ze Dziadek Mroz jest bardziej ‚postepowy’.
    Moze i jest.
    Ale jesli mozna wierzyc w jakies Walentynki, Hallowinki, Swieto Konia czyli konski puchar – no to tymbardziej mozna wierzyc w Mikolaja, bo takie Walentynki to juz na drugi dzien nikt nie pamieta.
    A Sw. Mikolaja i zwiazane z tym nagrody za dobre uczynki pamietalismy caly rok.

    I ostrzezenie mamy, ze ” badz grzeczny, Mikolaj do ciebie nie przyjdzie’ traktowalismy bardzo powaznie.

  5. ewas said

    Дед Мороз, moze jest fajny w swieckich rodzinach, ale u nas tradycja jest sw.Mikolaj, ktory przychodzi 6-go grudnia. U mnie w Wielkopolsce przynosil prezenty /b. skromne, np.zeszyt i olowek + slodycz/ i wkladal je w bardzo wyczyszczone buty, ustawione przy lozku. Natomiast 24-go grudnia, po Wieczerzy Wigilijnej przychodzil Gwiazdor z prezentami /oczywiscie na miare mozliwosci rodzicow/. Kiedy z rodzina odspiewalismy kolede,mozna bylo siegac po prezenty.

  6. Mordka Rosenzweig said

    re 4

    Szanowny pan Filo,

    Ja pan Mordka sie bardzo zgadza z szanowny pan i bardzo sie dziwi sze pan Gajpwy zamieszcza takie artykuly.

    Dziadek Mruz to jest passe i nie ma racji bytu kiedy na calym swiecie panuje globalne ocieplenie. Obecnie to jest oszustwo, szeby nie placic podatek od emisji gazuw.

    Natomiast Swiety Mikolaj, chociasz nasza rasa tego nie uwasza, to jest pewna tradycja, ale tylko u goi.

  7. Joannus said

    Iluż to szydziło z Dziadka Mroza w ZSRR, teraz akceptują krasnala fruwającego z reniferami do Laponii.
    Tenże krasnal jest akceptowany bo hamerykański, a nie jest ruski

  8. Ktoś said

    Umnie na Pomorzu to żadnego Mikołaja ani Dziadka Mroza nie było. Był Gwiazdor! A Mikołaj to przylazł wraz z kapitalizmem i wszystkim co zachodnie. P. S. ma ktoś numer do Śnieżynki? Podobno to fajna blondyna, niskiego wzrostu o zgrabnych nogach i dużym tyłku! Mój typ.

  9. maasteer said

    Oglądając TV wszędzie świąteczne reklamy i tylko krzyczą: ŚWIĘTA, ŚWIĘTA – co to za pusty bzdet?? Jakie święta? No jakie? Święta choinki i prezentów? Urodziny Św Mikołaja?

    Dlaczego nikt nie nazwie rzeczy po imieniu, że to Boże Narodzenie?

  10. Atanazy said

    No proszę, nie sądziłem że ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby stręczyć Dziadka Mroza w miejsce św. Mikołaja – nie mylić z Santa Clausem, żenującym produktem rodem z USA.

    Święty Mikołaj jest zacnym patronem i słuszną jest rzeczą powoływać się na niego dobrze czyniąc bliźnim, a zwłaszcza pomagając zaspokoić ich godziwe materialne potrzeby. Dawanie prezentów w imię św. Mikołaja jest podejściem w pełni katolickim, ponieważ Kościół przez wieki nadawał różnym zwyczajom i świętom treść prawdziwie chrześcijańską. Nie jest to deprecjonowaniem świętego, wręcz przeciwnie. Przypomina mi się tutaj jedna z książek Fulli Horak, która będąc mistyczką miała możliwość obcowania ze świętym Mikołajem – kto ciekawy, niech sam sobie doczyta.

    Godne ubolewania jest to, że ludzie w dzisiejszych czasach nie oddają czci nowo narodzonemu Zbawicielowi, lecz bożkom obżarstwa, lenistwa i materializmu. Zapomnienie o św. Mikołaju, jednym z najzacniejszych partonów w Niebie, do nawrócenia ich nie przybliży, a ich dusz nie uleczy.

    Stręczenie Dziadka Mroza w Polsce, gdzie ten „bohater” kojarzy się bardzo źle z narzucaniem nam obcego obyczaju, traktuję w kategorii kiepskiego żartu. Bardzo negatywnie oceniam wymowę artykułu, a zwłaszcza pokrętną logikę wywodu p. Lewandowskiego.

  11. Boydar said

    Czy Was wszystkich już Alzheimer gania ?

    Obecna „tradycja” tzw świętego Mikołaja jest od początku do końca „zrobiona”. Czy jako przeciwwaga dla prawdziwego św. bp Mikołaja ? Raczej nie, Jego postać to tylko gałąź na której usnuto lepką pajęczynę. Nie miałem kiedyś żadnej pewności, ale zważywszy w jakim stopniu spełniło owo „zrobienie” zamiar autorów, mam przekonanie graniczące z pewnością. Nasza nadzieja, czyli dzieci, w ogóle stawiają ową czerwoną postać na centralnym miejscu ferii w okolicach 24-26 grudnia. Nic innego dla nich nie istnieje.
    Autor artykułu stwierdzając „… jest deprecjonowaniem rzeczywistej postaci oraz spłycaniem chrześcijaństwa …” albo postępuje bardzo ostrożnie zruszając tą jewrejsko protestancką skamielinę, albo przeleciał się po temacie nie dociekając szczegółów. Nie osądzam negatywnie, gdyż każdy ruch w tej kwestii jest ze wszech miar pożądany. Autor autorem jednak, a my mamy obowiązek dociekać źródeł i historii. Swoją drogą, nie da się bardziej spłycić wybetonowanego placu.

    Natomiast Died Moroz, to jak Pan Gajowy wspomniał w komentarzu, autentyczny folklor rosyjski, pod nikogo się nie podszywający i nikogo nie zastępujący ani tym bardziej wypierający. Bajka to bajka, ma swoje prawa. Ale bolszewikom każda tradycja była wrogiem.

  12. jowram said

    Boże Narodzenie to niezwykłe święto obchodzone od wieków, ale mało kto wie że święto to łączy w sobie elementy świata pogańskiego i chrześcijańskiego. Jednak, co tak naprawdę kryje się pod choinką? Dlaczego 25 Grudnia jest dniem narodzin Jezusa? Co oznacza dodatkowe nakrycie przy stole? Albo co oznaczają inne zwyczaje?

    http://ekontekst.net/artykuly/boze-narodzenie-co-poganskie-a-co-chrzescijanskie/

  13. A-a said

    Do nas 6 grudnia przychodził Św. Mikołaj. Czasem, gdy byłyśmy młodsze czekał na nas u sióstr salezjanek, gdzie wyglądał jak prawdziwy święty-z mitrą, pastorałem i w kapie lub ornacie. Ale to było jeszcze tuż przed Soborem…Natomiast 24 grudnia w nocy lub w Boże Narodzenie nad ranem składał nam wizytę Gwiazdorek, który, niezauważony przez nikogo, pozostawiał prezenty pod choinką. Przed ich rozpakowaniem trzeba było zaśpiewać kolędę, potem było wspólne kolędowanie- każda kolęda wyśpiewana była z książeczki do nabożeństwa, potem z biegiem lat z pamięci – wszystkie zwrotki! Czekało się nie tylko na prezenty, zazwyczaj skromne, dla małych dzieci zabawki, słodycze i zdobyte w kolejce pomarańcze lub mandarynki, dla już większych książki, kosmetyczne drobiazgi, czasem ciuszek. Ważna była sama atmosfera Świąt, przystrojona choinka, niecodzienne zapachy, domowe wypieki z wielką niewiadomą-czy makowiec pęknie? Wreszcie zatrzymanie w biegu, rodzice mający dla nas czas, opowieści rodzinne przy stole, bo w te dni telewizor „miał wolne”…

  14. revers said

  15. bobolain said

    ks. Piotr Natanek powiedział chyba wszystko w tym temacie

  16. bobolain said

  17. bobolain said

    coś te linki nie chodzą jak trzeba

Sorry, the comment form is closed at this time.