Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Kura domowa o Wolne tematy (54 – …
    Boydar o Otyłość coraz większym problem…
    revers o Czeski film w Wielkiej Brytani…
    yattakaj o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Greg o Wolne tematy (54 – …
    Marek Lipski o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    gd-ap o Wolne tematy (53 – …
    yattakaj o Wolne tematy (53 – …
    Niedźwiedź o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    Boydar o Zimowy sen Polski
    Kojak o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Jak trafiłam pod opiekę Bractwa

Posted by Marucha w dniu 2014-12-21 (Niedziela)

Na początku procesu mojego „nawrócenia” do Tradycji katolickiej przeczytałam wywiad pt. „Rozmowy jeszcze niedokończone”, zamieszczony w dwumiesięczniku ZAWSZE WIERNI. Bohater wywiadu opuszcza zakon franciszkanów i przechodzi do Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X – niewątpliwie taka decyzja może wzbudzać niezrozumienie i kontrowersje, zarówno u jego współbraci franciszkanów, jak też u jego dawnych parafian. Podziwiam tę odwagę i radykalizm…

Moje „odejście” z Kościoła posoborowego i poddanie się pod opiekę duszpasterską księży z Bractwa Św. Piusa X z całą pewnością nie wywołało tak mocnych kontrowersji i wielu emocji… Po etapie wewnętrznych zmagań, po wyjaśnieniu wielu wątpliwości, po otrzymaniu odpowiedzi na wiele nie dających mi spokoju pytań, jestem zdeterminowana, aby podążać drogą katolickiej Tradycji. Serce, rozum i głos sumienia mówią mi, że podjęłam słuszną decyzję.

Powołując się na słowa św. Teresy od Dzieciątka Jezus – „Bardziej niż kiedykolwiek rozumiem, że najmniejsze przypadki w naszym życiu kierowane są ręką Boga. On budzi nasze pragnienia i On także je spełnia” – chciałabym podzielić się moją drogą odkrywania Tradycji i działalności Bractwa Św. Piusa X.

Pierwszokomunijne obrazki i EMPIK

Wiele „przypadków” w moim życiu zostało nakreślonych ręką Bożej Opatrzności i to dzięki nim w ostatnią niedzielę sierpnia 2013 roku pierwszy raz w życiu uczestniczyłam w Mszy św. Wszechczasów w pewnej kaplicy Bractwa we wschodniej Polsce. Jeszcze miesiąc wcześniej takiej ewentualności w ogóle nie brałam pod uwagę…

Nie był to mój pierwszy kontakt z Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X. Będąc na studiach w Warszawie, często przeglądałam prasę w EMPIK-u na ul. Marszałkowskiej. Pewnego razu wpadł mi w ręce numer ZAWSZE WIERNI. Zdziwiło mnie, że katolickie pismo odnosi się krytycznie do pewnych zachowań papieża i biskupów.

A największym odkryciem była dla mnie informacja o możliwości uczestniczenia w trydenckiej Mszy św.! O Mszy św. po łacinie wiedziałam od bardzo dawna. Kiedy miałam 6 czy 7 lat, zaciekawiły mnie stare, pierwszokomunijne obrazki, na których ksiądz stał „tyłem do ludzi”. Następny „przypadek” miał miejsce w 2002 roku – były to plakaty informacyjne (ilustrujące Mszę św. przedsoborową) o wykładzie francuskiego księdza należącego do Bractwa. Wykład miał miejsce w Warszawie. Ciekawość i pragnienie poznania prawdy – dlaczego już nie ma tej tradycyjnej Mszy – zaprowadziły mnie na tę prelekcję. Dowiedziałam się wówczas o błędach Soboru Watykańskiego II, o przyczynach powstania nowego rytu Mszy, o różnicach między Mszą Trydencką a nowym rytem, o nadużyciach liturgicznych i udzielaniu Komunii na rękę, o spotkaniu papieża Jana Pawła II w Asyżu i wielkim zaniku wiary na Zachodzie.

I ostatecznie któregoś wiosennego dnia dotarłam na ul. Garncarską w Warszawie. Ale na Mszę św. już nie dotarłam… Kiedy zobaczyłam przed kościołem panie ubrane w długie spódnice i chustki, zrozumiałem, że jestem ubrana niewłaściwie. Ostatecznie weszłam nawet do świątyni, ale tuż przed rozpoczęciem Mszy opanował mnie lęk przed nieznanym. Opuściłam przeorat z postanowieniem, że przyjadę tu ponownie – ale już odpowiednio ubrana, i to najlepiej w niedzielę. Swoje postanowienie zrealizowałam, ale dopiero w grudniu 2013 roku…

Przestraszyłam się wpadnięcia w schizmę

Kiedy przeczytałam dokumenty wydane przez Konferencję Episkopatu Polski na temat działalności Bractwa Św. Piusa X, bardzo przestraszyłam się groźby „ekskomuniki” i wpadnięcia w „schizmę”. Te pisma skutecznie zasiały we mnie wątpliwości, nie brałam już pod uwagę jakichkolwiek kontaktów z Bractwem. I przez te wszystkie lata nikomu nie powiedziałam o wykładzie i moim pobycie w przeoracie w warszawskiej Radości. Dziś nie dziwię się swojej postawie nieufności, ponieważ mając 20 lat, nie chciałam znaleźć się w grupie „schizmatyckiej i w strukturach poza Kościołem katolickim” (jak mylnie podają te dokumenty).

Wiele razy wracałam myślami do treści tego wykładu. Dlaczego ukarano arcybiskupa Marcela Lefebvre’a za odprawianie Mszy św. Wszechczasów, która została kanonizowana przez papieża św. Piusa V? Dlaczego ryt nowej Mszy pomagali tworzyć protestanccy pastorzy? Przecież posoborowy ekumenizm stoi w jawnej sprzeczności z nauczaniem wcześniejszych papieży – skąd nagle taka zmiana i dlaczego nie trzeba już nawracać innowierców do Kościoła katolickiego? Dlaczego duszpasterze straszą „lefebrystyczną schizmą”, zakazują udziału w Mszach trydenckich, a jednocześnie zachęcają katolików do udziału w nabożeństwach ekumenicznych?

Kolejne lata tylko potwierdzały, że nadużycia liturgiczne stają się rzeczywistością także w Polsce. W Roku Eucharystii kard. Józef Glemp w liście pasterskim na Wielki Post zezwolił na przyjmowanie Komunii na rękę na terenie archidiecezji warszawskiej. W tym samym czasie chodziłam do Duszpasterstwa Akademickiego ojców dominikanów na Nowym Mieście w Warszawie. Nasz duszpasterz, powołując się na list księdza kardynała, udowadniał studentom, że taki sposób udzielania jest powrotem do tradycji – a na dowód cytował fragmenty katechez św. Cyryla Jerozolimskiego.

Dlaczego księża nie mówią już o piekle?

Podczas kilkumiesięcznego pobytu w Anglii nie zapomniałam o niedzielnym obowiązku i chodziłam na Mszę w pobliskiej parafii katolickiej. Zobaczyłam tam nie tylko przyjmowanie Komunii na rękę, ale także udzielanie Jej pod dwiema postaciami, ministrantki, nadzwyczajnych szafarzy Komunii, a nawet nadzwyczajne szafarki! Po takiej dawce aberracji liturgicznych, zastanawiałam się, czy aby na pewno trafiłam do kościoła katolickiego… Po powrocie do kraju znajomy ksiądz z radością oznajmił mi, że parafia w której obecnie pracuje, jako pierwsza w mieście ma nadzwyczajnych szafarzy i oni będą także zanosić Komunię św. do chorych.

Nie mogłam zrozumieć, dlaczego kapłani sami deprecjonują swoją posługę! Przecież chorzy mogą potrzebować także spowiedzi, rozmowy duchowej czy kapłańskiego błogosławieństwa… W końcu i do mojej parafii dotarły zmiany: posługę nadzwyczajnych szafarek Eucharystii w święta Bożego Narodzenia pełnić zaczęły siostry zakonne. A po Mszy dla dzieci przed ołtarz wniesiono wielki urodzinowy tort dla Pana Jezusa. Miesiąc później znany piosenkarz, oprócz tradycyjnych kolęd, zaśpiewał w tym kościele swoje złote przeboje…

Smaczna zupa z kroplami trucizny

W 2009 roku otrzymałam łaskę nawrócenia i wkroczyłam na drogę prowadzącą do poznania całej Prawdy. Zrozumiałam, że najważniejszą rzeczą w życiu jest kochanie Pana Boga, pełnienie Jego woli i dzięki temu osiągnięcie wiecznego szczęścia w niebie. Moje życie nabrało głębszego sensu. Czytając żywoty i dzieła świętych, odkrywałam prawdziwy skarb katolickiej wiary. Kiedy w Kościele obchodzono Rok Kapłański, któremu patronował proboszcz z Ars św. Jan Maria Vianney, zanurzyłam się w lekturę jego kazań. Dało mi to wiele do myślenia, ponieważ z ust współczesnych kaznodziejów już dawno nie słyszałam nauki o grzechu, walce duchowej i o rzeczach ostatecznych!

W 2009 roku udałam się na tzw. Fundament Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego do Centrum Duchowości ojców jezuitów w Częstochowie. Może to właśnie dzięki tym rekolekcjom ponownie trafiłam do Bractwa Św. Piusa X? Od pierwszego etapu zaczęły budzić się we mnie wątpliwości, czy na pewno są one zgodne z katolicką ortodoksją. Zauważyłam, że rekolekcje są zwrócone ku człowiekowi, ku doczesności. W centrum rozważań nie był Pan Bóg, Jego przykazania, pełnienie Jego woli i zbawienie duszy. Dużo jeszcze innych rzeczy dawało mi do myślenia.

Nie bez powodu mówi się, że jezuici są „awangardą” modernizmu w Kościele. Ksiądz Karol Stehlin w jednej z konferencji zobrazował to przykładem smacznej zupy, do której wlano kilka kropel śmiertelnej trucizny. Będąc na tych rekolekcjach, jadłam smaczną zupę, bo wiele treści było dobrych i zapewne dzięki nim tak dobrze poznałam Ćwiczenia Duchowe i całą duchowość ignacjańską. Ale była tam również trucizna, która rozsadzała wszystko…

Czy coś ze mną nie tak?

Widząc, co się dzieje w kościołach w ostatnich latach, zauważyłam u katolików rosnącą obojętność wobec Boga i Kościoła. Nawet w Roku Wiary nie był nauczany katechizm, nie objaśniano dogmatów i z tego powodu wierni – w tym ja – tracili duchową orientację. Pozbawieni podstaw katechizmowych, wierni nie wiedzą już, dlaczego należy chodzić do kościoła. Niedzielna liturgia traktowana jest często jako okazja do spotkań towarzyskich, do udziału w festynach rodzinnych. Ile ludzi spośród milionów katolików Polsce rozumie głębokie znaczenie Mszy świętej?

Chodząc na nową Mszę, nawet w dni powszednie, nie widziałam u siebie owoców duchowego wzrostu… W mojej rodzinnej parafii jest całodzienne wystawienie Najświętszego Sakramentu. Na 10 tysięcy wiernych przychodzi najwyżej kilkanaście osób. I to ciągle tych samych. Zastanawiałam się czasem, czy ze mną jest wszystko w porządku, ponieważ w tej garstce modlących się byłam jedyną młodą osobą.

W maju 2013 roku obejrzałam na kanale Youtube rekolekcje wielkopostne pt. „Dziecięctwo Boże według św. Teresy od Dzieciątka Jezus”, które głosił ks. Konstantyn Najmowicz. Nauki rekolekcyjne bardzo mi się spodobały. Wiele razy czytałam Dzieje duszy, znałam historię życia tej świętej i propagowaną przez nią „małą drogę” duchową. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że jeszcze zachowały się tak tradycyjne rekolekcje? Nie wiedziałam wówczas, że prowadzący je kapłan należy do Bractwa Św. Piusa X.

Bashobora i mail do ks. Karola

Znajomi często mówili mi, że jeśli chcę się duchowo rozwijać, powinnam należeć do jakiejś wspólnoty. W połowie sierpnia ubiegłego roku zaprosili mnie na spotkanie charyzmatyczne z o. Johnem Bashoborą. Był to mój jedyny kontakt z tzw. charyzmatykami. Kiedy zobaczyłam tam tzw. upadki i spoczynki w Duchu Świętym oraz tzw. święty śmiech, byłam naprawdę przerażona! Nigdy w życiu nie czułam się przerażona tak bardzo, jak właśnie wtedy! To wydarzenie było tą kroplą, która przepełniła kielich…

Wróciwszy do domu, szukałam w internecie informacji o Odnowie w Duchu Świętym i „przypadkowo” trafiłam na wykład ks. Karola Stehlina pt. „Ruchy charyzmatyczne – koń trojański w Kościele katolickim”. Odsłuchałam go z zapartym tchem. Znalazłam odpowiedź na pytania i wątpliwości, które kotłowały się przez wiele lat. Napisałam mail do ks. Karola. Wspomniałam o wydarzeniach sprzed lat, o wielkim strachu przed „ekskomuniką i schizmą”, oraz o wszystkich moich wątpliwościach w wierze. Ksiądz Karol odpisał mi – zachęcił do „odświeżenia pamięci” na temat działalności prowadzonej przez Bractwo Św. Piusa X.

Jesienią ubiegłego roku odsłuchiwałam z internetu inne jego wykłady – o ekumenizmie, kryzysie w Kościele, tajemnicach fatimskich, Mszy trydenckiej itd. W zrozumieniu problemu rytu nowej Mszy pomocą okazała się także konferencja ks. Jana Jenkinsa pt. „Dlaczego nowa Msza nie jest katolicka?”. Odsłuchując wykłady i konferencje, czytając artykuły zamieszczone w ZAWSZE WIERNI, powoli zaczęłam odkrywać, że zmiana rytu Mszy jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Zmian posoborowych było o wiele więcej.

Pan Bóg spełnił moje prośby

W ubiegłym roku w połowie grudnia uczestniczyłam w Mszy św. w pewnej kaplicy Bractwa, którą sprawował ks. Karol. Po jej zakończeniu rozmawiałam z nim chwilę, zostałam zachęcona do udziału w rekolekcjach montfortańskich. Tak też zrobiłam. Po świętach Bożego Narodzenia przyjechałam do warszawskiego przeoratu, miałam możliwość dłuższej rozmowy, kapłan przygotował dla mnie materiały wyjaśniające zagadnienie stanu wyższej konieczności w Kościele i jurysdykcji nadzwyczajnej. Te dokumenty i materiały ostatecznie przekonały mnie, że korzystając z opieki duszpasterskiej Bractwa Św. Piusa X, nie tylko nie robię nic złego, ale co więcej – po wielu latach poszukiwań, poznając Tradycję, na nowo mogę odkryć Kościół katolicki i swoje w nim miejsce…

Pan Bóg spełnił moje prośby i pragnienia, a nawet dał więcej niż oczekiwałam! Dzięki lekturze tradycyjnych katechizmów i studiowaniu przedsoborowej apologetyki powoli odbudowuję swoją wiedzę religijną. Poznawszy skarb Mszy św. w klasycznym rycie, dopiero teraz w pełni rozumiem, że na Ołtarzu uobecnia się dokładnie i rzeczywiście ta sama Ofiara Pana Jezusa, jaka dokonała się na Kalwarii. Odnalazłam głęboką duchowość, należny respekt i uniżenie wobec Pana Boga oraz szacunek dla osób duchownych. Biorąc udział w rekolekcjach, słuchając kazań i katechez, otrzymałam wiedzę spójną i logiczną – skarb niezmiennego depozytu wiary katolickiej.

Droga, którą szły miliony

Jestem świadoma wielkiego wyróżnienia i ogromu łask, jakie otrzymałam razem z poznaniem Tradycji. Pamiętając słowa Pana Jezusa, że „komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą’’, pragnę być „małym ambasadorem” katolickiej Tradycji w moim środowisku. Wielu spośród moich znajomych odeszło od Kościoła, żyje w stanie duchowej dezorientacji, trafiło do wspólnot charyzmatycznych tylko dlatego, że nie poznali skarbu naszej wiary…

Kiedy rozmawiam z przyjaciółmi i znajomymi na temat stanu dzisiejszego Kościoła, wszyscy oni spostrzegają pewien kryzys. Jednak nikt nie podziela mojego zdania, że to sami katolicy, w większości nieświadomie, nie znając Tradycji, czyli własnej tożsamości, przyczyniają się do powiększenia tego kryzysu. Zawsze pada argument nie do przebicia: musimy się zadowolić tym, co mamy, przecież sam papież, biskupi i księża pozwalają na wiele zmian i nowości.

Na razie jeszcze nie udało mi się nikogo przekonać do udziału w Mszy św. w klasycznym rycie. Jednak nie tracę nadziei – skoro katolicką Tradycję i dawną Mszę św. poznałam ja, dzięki łasce Bożej mogą ją poznać także inni. Poddałam się pod duchową opiekę kapłanów z Bractwa Św. Piusa X i jestem głęboko przekonana, że jest to początek mojej drogi, którą w ciągu dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa mężnie szły i uświęciły się miliony katolików.

N.N.
http://www.piusx.org.pl

Komentarzy 12 to “Jak trafiłam pod opiekę Bractwa”

  1. Plausi said

    „Ręka opatrzności”

    „Wiele „przypadków” w moim życiu zostało nakreślonych ręką Bożej Opatrzności „, ta ręka opatrzności wiodła nas przed piętnastu laty do niepozornego tekstu o kanonie 1543, który niepostrzeżenie zniknął z księgi kanonów kościoła katolickiego zaraz na początku pontyfikatu naszego rodaka Karola Wojtyłły. To cudowne zniknięcie pozostaje do dziś niezauważone dla miliarda wierzących chrześcijan, za to koncentrują się oni na takich zjawiskach jak nadużywanie seksualne nieletnich. Nadużycie wobec nich samych uchodzi ich uwadze.

    W sprawie kanonu 1543 zwróciliśmy się do naszego proboszcza przed siedmiu laty, obiecał nam to wyjaśnić u naszego biskupa. Jedyne wspomnienie na ten kanon jakie mamy, to wycie opętanych wiernych po śmierci naszego kochanego papieża: „Santo subito !”

    Ta sama ręka prowadziła nas do źródła, które uświadomiło nam wiele zjawisk i ułatwiło ich zrozumienie. Także gajowy Marucha nie szczędzi wysiłków, aby nam uświadomić sens tego świata i naszej działalności, choćby ostatni artykuł pod tytułem „Biologiczny Żyd, czyli pasożyt ludzkości”. Odpowiedź na postawione przez nas niedawno pytanie: „Czy zbrodniarze mogą ustanowić demokrację ? ” nie powinna stanowić problemu, w ostateczności słownik demokracji, na który się często powołujemy, powinien być dostateczną pomocą.

  2. Jarus said

    Cyt.”Czy coś ze mną nie tak?

    Widząc, co się dzieje w kościołach w ostatnich latach, zauważyłam u katolików rosnącą obojętność wobec Boga i Kościoła. Nawet w Roku Wiary nie był nauczany katechizm, nie objaśniano dogmatów i z tego powodu wierni – w tym ja – tracili duchową orientację.”
    .., nie objaśniano dogmatów…

  3. Plausi said

    Kto odpowiada za NASZ kościół ?

    Kto właściwie odpowiada za nasz kościół ? Musimy wobec wydarzeń, szczególnie w ostatnim stuleciu, stuleciu panowania dolara i jego prywatnego banku FED, odpowiedzieć na to pytanie. Czy papież jest zań odpowiedzialny, czy może ktoś inny ?

    Postawmy inne pytanie pomocnicze: Kto tworzy kościół ? Tworzy go hierarchia kościelna, czy też tworzą go wierni ? Wyobraźmy sobie więc kościół z samej hierarchii kościelnej za to bez wiernych, czy byłaby w stanie stworzyć kościół ? A czy jest możliwy kościół z samych wiernych bez hierarchii kościelnej i papieża ?

    Wydaje nam się, że ostatnie pytanie możemy potwierdzić bez wahania, poprzedzające je, o kościół pozbawiony wiernych raczej nie. A więc

    kościół to MY.

    Hierarchia kościelna włącznie z papieżem może wyczyniać co chce, jedynie MY możemy uzasadnić ich prawo egzystencji. Jesteśmy zdania, że nadszedł czas abyśmy od tych podejrzanych postaci, które media nam wciskają jako kierownictwo kościoła, zażądali rachunku za ich czyny i ich wyczyny. Papież Franciszek, który robi się na skromność, a zdaje się ma jedynie na myśli biedę i nędzę NASZĄ, gdyż warunki, jakie stworzyli jego poprzednicy JP II i BXVI idą bez wątpienia w tym kierunku.

    My nie musimy cierpliwie się przyglądać zżydowieniu kościoła katolickiego. MY nie musimy się cierpliwie przyglądać, jak hierarchia kościelna oddaje nas pod knut tej zbrodniczej społeczności, tych odwiecznych zwyrodniałych morderców Jezusa i chrześcijan i nie tylko chrześcijan , którzy do dziś chlubią się swymi zbrodniami, ich święto Purim jest tego przykładem.

    Skończmy wreszcie z celebrowaniem tzw. „holokaustu”, który bez wątpienia został zaprojektowany przez ich chore umysły, i jak gajowy w całym cyklu artykułów dowiódł: „Kolaboranci żydowscy w czasie II wojny światowej (1-9)”, został przez nich samych zrealizowany. Są dwie możliwości, albo przywołamy hierarchię kościelną do porządku, albo musimy ją wymienić.

    Zapytajcie swego proboszcza, swego biskupa o kanon 1543 i w zależności od odpowiedzi wspierajcie go lub nie, duchowo i finansowo. Likwidacji tego kanonu dokonali papieże na żądanie globalistów,

    Kanon 1543, zakaz lichwy/procentu musi wrócić do kościoła katolickiego !

    MY odpowiadamy za kościół a nie papież.

  4. jowram said

    „Kiedy zobaczyłam tam tzw. upadki i spoczynki w Duchu Świętym ” Chcę, abyście jasno i dobrze zrozumieli, upadki przy „zaśnięciu w Duchu Świętym”, to nie jest moje działanie.

    Wielu z was słyszy słowa, a często towarzyszą upadki, które przeważnie są darem pochodzącym od złego ducha. Osoba, która to otrzymuje, ma objawienia okultystyczne. Demon sprawia, że osoba ta nie zwraca uwagi na owoce swojego działania, a zachwyca się tym, co otrzymuje. Gdy ktoś ją upomina, to upomnienia nie przyjmuje do wiadomości, bo lubi błyszczeć i być w centrum uwagi.

    Jeżeli chce ona wykonywać prawdziwą Wolę Bożą, to niechaj w czasie spowiedzi dobrowolnie wyrzeknie się wszelkich „darów” i „łask” niepochodzących od Trójcy Świętej. Demon ustąpi, objawienie okultystyczne ustanie, a Wola Boża nareszcie zacznie być wykonywana.

    Żądam, aby powróciła w dużej mierze łacina do Kościoła. Żądam, aby każdy kapłan rozwijał swoją pobożność, odprawiał Msze Święte i nabożeństwa według dawnych rytów. Żądam, aby biskupi uzupełnili święcenia wszystkim swoim kapłanom, o święcenia egzorcystatu. Żądam powroty gorliwości kapłanów i biskupów. Nie zamykajcie kościołów, mnóżcie nabożeństwa, przywróćcie stare, stosujcie w praktyce Świętych obcowanie.

  5. Boydar said

    No, nie powiem, od owego pamiętnego wtorku poczyniliście Plausi poważne postępy. Tak trzymać.
    Jeszcze jak będziecie pisali ‚Gajowy’ z dużej litery i per Pan to już będzie całkiem sicher i richtig.

  6. Justyna said

    Strasznie cukierkowe swiadectwo jakiejs pierwszej naiwnej, moze nawet napisane przez jakiegos księdza z bractwa.
    Mnie odstręcza od bractwa wielkie plucie na papieza Jana Pawla II, przy jednoczesnej nieludzkiej ekwilibrystyce w obronie „papieza” Franciszka, masona i niszczyciela Kosciola jakiego swiat nie widzial. Tego człowieka wybronić sie nie da, a ks Karol dokonuje cudow, zeby go jakos usprawiedliwic, bo taka pewnie jest polityka narzucona z góry, żeby się nie narażać. Dorazna korzysc ważniejsza niz prawda.
    Mam wrażenie, ze bractwo FSSPX zostało przejęte, jak wszystko.

  7. Plausi said

    Kontynuacja

    @Justyna, 6

    „Mnie odstręcza od bractwa wielkie plucie na papieza Jana Pawla II, przy jednoczesnej nieludzkiej ekwilibrystyce w obronie „papieza” Franciszka ”

    Jesteśmy jak wiadomo dalecy od tego, aby pluć na naszego kochanego papieża, ale nie oznacza to, że nie zauważamy jego wielkiego dzieła …. zniszczenia, jakiego dokonał zarówno w kościele katolickim jak też w Polsce a nawet poza jej granicami.

    Czy Pani rozróżnianie pomiędzy JP II i F I dopuszcza myśl, że F I jest po prostu kontynuacją swych poprzedników a to J XXIII, JP II, FI, tego jednego pomiędzy umarto po paru dniach, z czym zrobiono miejsce dla JP II, że go nie uwzględniamy.

    Proszę sobie uświadomić, że kanon pełni funkcję konstytucji w kościele, jest najwyższym prawem, przy czym 1543 obowiązywał ok. tysiąca lat. Tysiącletnie prawo nie zmienia się cichaczem i to prawo o zasadniczej wadze moralnej chrześcijaństwa.

    „Mam wrażenie, ze bractwo FSSPX zostało przejęte ”
    To jest bagatela w porównaniu z tym, że zostałaby przejęta kontrola nad miliardem chrześcijan w Watykanie Jeśli jest pani taka pobożna i zatroskana, to proszę zapytać swego proboszcza, czy nie jest grzechem, jeśli Pani pożyczy na procent/za lichwę, bowiem każdy procent jest lichwą, nawet ten zdawać by się mogło nieduży ?

    JP II jest kluczowym papieżem, on powinien nosić imię nie Jan Paweł ale św. Globalizator I. Jest dla nas niepokojącym, że wierni jakoś nie są w stanie pojąć, jakie ciężkie konsekwencje ma pontyfikat JP II, i to pomimo wyłożenia „kawy na ławę”. To jest postawienie dundamentu etyki chrześcijańskiej na głowie.

    Spory o mszę trydencką, o formę, czy inne są jedynie zjawiskami obocznymi, ale nie tak zasadniczymi jak „pieriestrojka” chrześcijaństwa na którą zwracaliśmy uwagę.

  8. Marucha said

    Re 6:
    Pani Justyno, widzę, że Pani niewiele wie o Bractwie.
    Bractwo nie „pluje” na papieży posoborowych, a w szczególności na Jana Pawła II. Bractwo ich uznaje jako papieży i modli się za nich.

    Co do Jana Pawła II, to acz punktowano jego błędy w nauczaniu, podobnie jak u innych papieży posoborowych – to zarazem podkreślano jego troskę o rodzinę, o ochronę życia, o niedopuszczanie do żadnej dyskusji na tematy homoseksualizmu, eutanazji, aborcji itd.
    Nie wiem, skąd Pani czerpie takie informacje.
    I jakich cudów dokonuje ks. Karol aby bronić Franciszka?

  9. Justyna said

    Wystarczylo kilka numerow „Zawsze wierni”, zeby mnie skutecznie odrzucilo na kilometr – przykre to pisemko i pod pozorami świetoszkowatosci kotłuja sie straszne emocje. Bylo to nieprzyjemne i sekciarskie. A ks Karol napisal taki tekst (byl na Bibule i w gajowce) o nowym „papiezu” i po tym tekscie widze, ze kazdego mierzy sie inna miara w zaleznosci od interesu w danej chwili.
    Skala destrukcji nigdy nie byla tak wielka jak teraz.
    Fakt, ze negatywne zmiany rozpoczely sie od soboru, ale poprzedni papieze Jan Pawel II czy Benedykt przynajmniej stopowali co mogli, otoczeni masonami mieli slabe mozliwosci manewru, byli bardzo krytykowani na świecie i w wielu krajach znienawidzeni, ale bronili rodziny, Benedykt nawet wrocil do tradycji, a ten to juz otwarcie i na chama, niszczy co sie da. Papiez dziadostwa i najgorszych zboczencow. Ulubieniec wrogow Kosciola i wszystkich lewackich mediow.
    I to jest zasadnicza roznica, poprzedni papieze bronili ostatnich bastionow naszej wiary – obecny nie. Nie widze tu zadnej ciaglosci. Sobor WII nie wystapil przeciwko rodzinie, sakramentom, nie umizgiwal sie do homoseksualistow itp. Nie robili tego tez poprzedni papieze w duchu soboru. Teraz mamy pelny i niepohamowany „postęp” ku swietlanej masonskiej przyszlosci. To jest rewolucja a nie ciaglosc.

  10. Wierny Tradycji said

    Do Justyny

    Skąd u Ciebie taka podejrzliwość co do autentyczności świadectwa ? Myślisz, że księża z Bractwa posuwają się do tego stopnia i wymyślają historie / osobiste świadectwa, aby je zamieścić w Zawsze Wierni ? I skąd wiesz,że autorka świadectwa,jest „pierwszą naiwną ? Nie znasz, to nie oceniaj ! .
    Jeśli dla Ciebie jest to ” cukierkowe świadectwo „, to pewnie nie przeszkada Ci tort w kościele, który jest konsumowany przed Najświętszm Saramentem ? I w mojej parafii rok temu był taki „tort dla Jezusa”, widziałem na własne oczy ! Autorka świadectwa niczego nie wymyśliła, czego nie można zobaczyć, usłyszeć we współczesnym Kościele. Sam mam doświaczenie rekolekcji ignacjańskich u jezuitów i potwierdzam opinię autorki, że było tam więcej psychoanalizy niż troski o wieczne zbawienie.To dowodzi na sprzeniewierzenie prawdziwego ducha św. Ignacego u jego własnych synów… A wydaje Ci się normalną sprawą, aby świecki chodził z Najświętszym Sakramentem do chorych ? Przecież w Polsce mamy tylu kapłanów ! Ale oni zatracili się w „swojej posłudze” i idą na lep łatwizny… A w kwestii braku katechizacji dorosłych… Również zgadzam się z autorką…. Kaznodzieje mogli wykorzystać Rok Wiary i przypomnieć wiernym podstawowe prawdy… Takie katechezy są normą w kaplicach FSSPX !
    Myślę, że świadectwo napisała osoba, która szczerze szukała prawdy i pragnęła pogłębienia życia duchowego. Przez wiele lat doświadczała pewnych sprzeczności w posoborowym Kościele… I to ją doprowadziło do Tradycji, do Kościoła jaki znali nasi dziadowie i pradziadowie… Jeśli takie odkrycie nazywasz ” naiwnością”, to lepiej przyjrzyj sie swojej drodze do Boga…
    PS. A jeśli Cię tak odrzuca od Zawsze Wierni, to przecież nikt Cię nie zmusza do lektury ! Po ostatnim wpisie widać, że nie rozumiesz ruchu Tradycji katolickiej i o co naprawdę walczy Bractwo….

  11. Plausi said

    „Skala destrukcji

    nigdy nie byla tak wielka jak teraz.”, @Justyna, 9

    Nie wiem na ile jest Pani z konstrukcją budowli obeznana, ale największą destrukcją, jest destrukcja fundamentu. „To jest postawienie fundamentu etyki chrześcijańskiej na głowie.” Niszczenie fundamentu jest największą możliwą zbrodnią.

    Przy okazji poprawka, winno być: „F I jest po prostu kontynuacją swych poprzedników a to J XXIII, JP II, B XVI”

    Ten sympatyczny B XVI (Ratzinger) był na soborze watykańskim ważnym doradcą wpływowej delegacji z RFN. Ratzinger tworzy więc klamrę łączącą sobór J XXIII z F I. Jeśli ktoś nie dostrzega tu kontynuacji, to trudno.

    „Nie Pi tylko FI”, ten dowcip przychodzi nam na myśl, gdy spotykamy się z imieniem obecnego papieża, chcieliśmy najpierw napisać „ostatniego papieża”, ale może nie będzie aż tak źle, acz krąży ponoć przepowiednia, że tak. Nas to nie porusza w najmniejszym nawet w stopniu, bowiem:

    „kościół to MY.”

    a nie papieże. Przestańmy histeryzować jak dzieci z sierocińca opuszczone przez personel.

    Najważniejszy jest fundament, w Watykanie niewiele z niego pozostało, musimy sobie to uświadomić. Zresztą papieże nie zawsze byli spolegliwi, już pierwszy nie wytrwał nawet do piania kura. Religia potrafiła jedynie przetrwać, dzięki oddaniu wiernych, nie papieży. Jak chcecie w tej sytuacji zatroszczyć się o fundament wiary, czy mamy przejść do porządku dziennego nad lichwiarskim chrześcijaństwem ?

  12. Marucha said

    Re 9:
    Prawdę mówiąc nie rozumiem Pani zastrzeżeń wobec świetnego pisma „Zawsze Wierni”, bo ogranicza się Pani do ogólników.
    A poza tym – czy Pani ocenia Bractwo im. Św. Piusa X? Czy też jedną z wielu publikacji związanych z Bractwem?

Sorry, the comment form is closed at this time.