Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Sebastian o NATO może się samo rozbroić…
    revers o NATO może się samo rozbroić…
    ? o Wolne tematy (58 – …
    Yagiel o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Co nam zrobili ruskie
    Głos Prawdy o Co nam zrobili ruskie
    Anzelm o NATO może się samo rozbroić…
    plausi o Położyć kres patologii
    Anzel o Położyć kres patologii
    Anzelm o Położyć kres patologii
    bardzo o Wolne tematy (58 – …
    Emilian58 o Schiller na liście Ukraiń…
    prostopopolsku o Żydowska kloaka przetacza się…
    bryś o Co nam zrobili ruskie
    Us o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Kto wygrał wojnę o rubla? – widziane z USA

Posted by Marucha w dniu 2014-12-21 (Niedziela)

Rosja wyszła z tej wojny mocno okaleczona, ale nie powalona na kolana. Natomiast bardzo wąska grupa, bardzo bogatych i doświadczonych spekulantów walutowych poniosła bardzo duże straty, zachęcana dodatkowo przez rządy USA i UE.

Wojna o Ukrainę i Krym, pomiędzy Rosją a koalicją sprzymierzonych z USA i podzielona Unia Europejska, na razie weszła w fazę wojny ekonomicznej. Jej jaskrawym przejawem była wojna o rubla. Najważniejszym czynnikiem w tej wojnie walutowej było ciche zachęcanie agend rządu amerykańskiego, jak również z UE.

Kiedyś pisałam, że od czasów rządu Ronalda Reagana, cała polityka zagraniczna USA jest podporządkowana Izraelowi, której to pilnuje zarówno w Kongresie jak i w administracji rządowej największe lobby proizraelskie. Jest też prawdą, że Izrael ma wyraźny interes w tym, by zachęcać rząd USA do wojny z Rosją o Ukrainę.

Wydaje mi się, że powoli zaczyna się kończyć wizja XIX- wiecznego, syjonistycznego państwa jakim jest Izrael w obecnych granicach. W związku z tym Izrael potrzebuje terytorium zastępczego, najlepsze miejsce jakie sobie mogli wyszukać do tej pory, jest właśnie Wschodnia Ukraina, a konkretnie półwysep Krymski. Tam potomkowie króla Dawida mieli zamieszkać, podczas gdy cały wschód Ukrainy miał na nich pracować, czyli Słowianie jako podlejsza rasa.

Początkowo wszystko szło im bardzo gładko. Pośledniejsze bydełko ukraińskie, bardzo łatwo dało się zmanipulować, wynosząc do władzy poprzez zamach stanu nowych oligarchów żydowskiego pochodzenia. Ukraińcom również wmówiono, że jedynym ideologiem i równocześnie ojcem ich nowoczesnego narodu jest nie kto inny, tylko Stepan Bandera, gloryfikator i sprawca czystek etnicznych.

Ponieważ Rosjanie skorzystali z zamieszania wywołanego zamachem stanu, zajęli Krym bez żadnego wystrzału, bezczelnie sprzeciwiając się żydowskim planom zasiedlenia Krymu przez naród wybrany, więc należało dać im solidną nauczkę. Zaczęła się więc wojna na sankcje. Sankcje podejmowane przez rządy podpuszczane do tego przez lobby żydowskie w USA, podzieliły mocno elity i koła gospodarcze w USA i Europie Zachodniej z ich rządami w sprawie sankcji ekonomicznych wobec Rosji.

Skoro one nie wywołały wrażenia na Rosjanach, mało tego, stanowisko i konsekwencja prezydenta Putina w sprawie Ukrainy, pokazało Zachodowi, że Rosjanie zdecydowanie popierają swojego prezydenta i że w miarę zwiększania się sankcji popularność Putina wzrasta nie tylko wśród Rosjan. W takiej sytuacji mrzonkami okazało się wywołanie niepokojów społecznych w Rosji, które wskutek rosnących trudności życia codziennego miały obalić obecną ekipę i wynieść do władzy spolegliwego wobec Żydów nowego prezydenta.

Skoro te kroki nie przyniosły efektu, rozpoczęto atak na system walutowy Rosji. Wydawałoby się że wybrano idealny moment.

Po pierwsze, firmy rosyjskie mające zaciągnięte kredyty w dolarach w bankach zachodnich, zazwyczaj pod koniec roku spłacają większą część swoich zobowiązań. Wiem to od mojej znajomej z Petersburga, która działa bardzo prężnie i z dużym powodzeniem w biznesie turystycznym. Więc wzrasta cena dolara kosztem rubla.

Po drugie gwałtowny spadek cen ropy naftowej miał również swoje znaczenie na wartość rosyjskiej waluty. Wartość eksportu rosyjskiej ropy stanowi ok. 20% rosyjskich wpływów do budżetu.

Po trzecie okres przed Bożym Narodzeniem to okres przedświątecznych zakupów, a Rosjanie uwielbiają dawać sobie bardzo bogate prezenty, więc wzrasta również zapotrzebowanie na walutę obcą przez importerów dostarczających rosyjskiemu klientowi bogatych prezentów, więc cena dolara i euro odpowiednio wzrasta. Tak się dzieje co roku w grudniu.

Więc moment do ataku na walutę rosyjską był najlepszy z możliwych. Więc teoretycznie byłyby to złote żniwa dla spekulantów walutowych. Aby to zrozumieć dokładnie jak to działa w przypadku spekulantów trzeba dokładnie opisać ten mechanizm. Skoro spekulanci wiedzieli o tych podstawowych czynnikach osłabiających walutę rosyjską, aby wykonać atak z powodzeniem i zarobić maksymalnie, musieli wiedzieć wcześniej że taki atak jest planowany z zachętą rządów państw wrogich Rosji. Musieli to być bardzo bogaci spekulanci, skoro musieli brać kredyty w banku pod zastaw swojego majątku. Nikt na tak krótki okres na Zachodzie, jaką jest spekulacja walut nie posługuje się własnym kapitałem, tylko kredytem, skoro na spekulacjach rublem można było zarobc w ciągu paru dni ok 50% a nawet więcej, więc każdy kto tylko przewidywał taka sytuację, brał krótkoterminowy kredyt w banku na 15% by zarobić 50%. Do tego zachęcał centralny bank rosyjski, który zdawał się być ogarnięty jakimś dziwnym paraliżem decyzyjnym. Do spekulacji zachęcała również sama prezes Centralnego Banku Rosji, mówiąc że Bank nie zamierza ratować rubla.

Jak wiemy główny atak nastąpił w poniedziałek i wtorek, kiedy to wydawało się ,że rosyjska waluta osiągnie poziom śmieciowy. Nawet dała się na to nabrać jedna z najpoważniejszych agencji ratingowych, zachęcając spekulantów do jeszcze większych inwestycji. Środa okazała się czarnym dniem, ale dla spekulantów. Centralny Bank Rosji, zachowujący się do tej pory bardzo niepewnie, nagle podniósł stopy procentowe tak wysoko, głównie po to, by dać nauczkę przede wszystkim spekulantom. Moja dobra znajoma z giełdy chicagowskie, mówiła mi o ogromnych stratach domów inwestycyjnych, zaangażowanych w wojnę walutową z Rosją.

Przede wszystkim, doświadczeni spekulanci nie liczyli się z tak drastyczną podwyżką stóp procentowych Banku Centralnego Rosji. Tak drastyczna interwencja banku centralnego w USA, spowodowałaby samobójstwo każdej partii sprawującej władzę w danej chwili, nie mówiąc o skutkach gospodarczych.

Spekulanci zostali więc z górą rubli, zakupionych pod zastaw i teraz muszą do każdego rubla wziętego na kredyt dopłacać i to sporo. Natomiast gospodarka rosyjska wyszła z tej wojny mocno okaleczona, ale nie dobita, na co liczył zachód. Żadnych z tego powodu rozruchów w Rosji nie zanotowano, a władza wyszła z tej wojny o rubla wzmocniona, na dodatek z większym autorytetem. Mocno okaleczona gospodarka rosyjska będzie z tego wychodziła parę lat, ale dała nauczkę spekulantom doświadczonym i bardzo bogatym, że Rosjanie poniosą każdą ofiarę za Rosiję Matuszke, oraz w niczym nie naruszono podstaw rosyjskiej ekipy, sprawującej obecnie władzę.

Liczenie na szybki upadek Rosji w wojnie walutowej okazał się mirażem. Teraz aby wygrać wojnę walutową z Rosją, potrzebne jest zaangażowanie banków centralnych FED i EU, które by również musiały podnieść znacząco swoje stopy procentowe, by zacząć ponownie wojnę walutową z Rosją. A to odbiłoby się bardzo niekorzystnie na gospodarkach będących dodatkowo w stanie kryzysu, zwłaszcza w Europie Zachodniej.

Osobiście bardzo wątpię by FED i Bank Centralny UE, kosztem drastycznego podniesienia stóp procentowych dał zarobić bardzo wąskiej grupie bardzo bogatych spekulantów w bardzo teraz niepewnej wojnie walutowej z Rosją. Każda partia sprawująca obecnie władzę zwłaszcza w EU, pożegnałaby się z władzą raz na zawsze, dając do ręki pewną broń wrogom Zjednoczonej Europy, przyczyniając się w ten sposób znacząco do rozpadu tego poronionego socjalistycznego i globalistycznego eksperymentu.

Ślepa Mańka
http://slepamanka.neon24.pl

Komentarzy 11 do “Kto wygrał wojnę o rubla? – widziane z USA”

  1. semperparatus said

    Rubel ma solidne oparcie…w całej prawie tablicy Mendelejewa…ostatni atak na niego to była czysta agresja ekonomiczna zbrodniczej szajki banksterskiej…Jesteśmy pewnie że rubel i Rosja się obronią…w przeciwieństwie do masowo drukowanego,bezwartościowego dolara…który opiera się tylko na handlu ropą(petrodolarze)i sile US-Army…Krach światowej gospodarki już blisko…Wygranymi będą ci którzy posiadają fizyczne srebro i złoto…

  2. JO said

    ad.2. Ja nie jestem ekonomista. Wiem jednak, ze nie bedzie zadnego krachu, chyba ze taki zaplanowany, ale to nie krach a kolejny rewolucyjny krok do zniewolenia ludzi.

    Ci co krach tworza maja srodki , by krach zniwelowac, bo zwsze zaplaci za wszystko TLUM a nie uni. Cala propaganda „krachu” to kolejna wg mnie podpucha, wirtualny strach, plonna nadzieja…poprostu klamstwo.

    Uni manipuluja pieniedzmi w tym „krachamai” by niszczyc spolecznosci a robia to bo moga , a robia to bo sluza szatanowi.

    W spoleczenstwie Katolickim pienidz tez sluzy, ale nie by niszczyc spolecznosci a wspomagac w ich budowaniu i to dlatego Rubel nie upadnie, bo Rosja ma pelna wladze nad Panstwem i Rublem. Roznica jest taka, ze Rosja uzywa tej wladzy po Bozemu a Masoneria wykonuje robote dla Lucyfera.

  3. semperparatus said

    Re.2 Krach jest nieunikniony…nieznany jest tylko moment załamania…Banksterzy oczywiście doskonale o tym wiedzą…i wykorzystają takie ogólnoświatowe załamanie do ograbienia maluczkich ze wszystkiego…i wprowadzenia NWO…Miejmy tylko nadzieję,że „opozycja” w postaci grupy BRICS zniweczy te plany…Należy przypuszczać,ze w interesie Rosji i Chin leży wprowadzenie pieniądza opartego na złocie i srebrze(co by było nienajgorszym rozwiązaniem dla zwykłych ludzi)natomiast banksterzy zamierzają całkowicie wycofać gotówkę z obiegu i wprowadzić światowy pieniądz elektroniczny…co by było równoznaczne z nowoczesnym niewolnictwem…To wszystko przy założeniu,ze nie będzie światowej wojny nuklearnej…

  4. Siggi said

    Konfiskata depozytów w Europie coraz bardziej prawdopodobna.
    Trader21, independenttrader.pl
    Polska
    2014-12-19
    Od czasu rozpoczęcia kryzysu finansowego w 2008 roku praktycznie wszystkie banki centralne na świecie drukują walutę w ogromnych ilościach. Część nowo kreowanych środków idzie na pokrycie ogromnych deficytów. Część na skup obligacji rządowych oraz toksycznych aktywów, które bezmyślnie skupowały banki komercyjne w czasach boomu gospodarczego.
    Wielokrotnie podkreślałem, że programy typu QE, czyli popularne quantative easing nie mają nic wspólnego ze stymulacją gospodarki, lecz są ukrytą formą ratowania sektora bankowego. Innym celem dodruku jest skup obligacji zbankrutowanych rządów, na które bez ingerencji banków centralnych nie byłoby kupców, co z kolei przerodziłoby się w bankructwa całych krajów. Dodrukiem waluty politycy kupują czas, jednocześnie pogarszając sytuację.
    Jak do tej pory bankiem centralnym, który dewaluował (niszczył) walutę w najmniejszym stopniu był Europejski Bank Centralny. Polityka EBC była odmienna od pozostałych banków centralnych wyłącznie dzięki Niemcom, doskonale pamiętającym tragiczne skutki hiperinflacji.
    Międzynarodowa finansjera przez ostatnie miesiące bardzo intensywnie naciskała na Europejski Bank Centralny, aby ten przejął część dodruku wypełniając lukę po FED. Mario Draghi, Prezes EBC (człowiek Goldmana) robił co mógł, by uzyskać zgodę na masowy dodruk, ale wszystko wskazuje na to, że dodruk w strefie Euro został zablokowany.
    Draghi, mimo iż od dawna forsował projekt „stymulacji” gospodarki europejskiej dodrukiem Euro, to ostatecznie stracił resztki poparcia wewnątrz samego banku centralnego.
    W praktyce oznacza to, że dwoma walutami najwolniej niszczonymi w kolejnym roku będą Euro oraz CHF sztywno powiązany z walutą europejską. Konserwatywna polityka monetarna jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania, zarówno pojedynczego państwa, jak i całej strefy walutowej.
    Dodruk absolutnie nie jest żadnym lekarstwem na problemy gospodarcze, czego najlepszym dowodem jest Japonia, która mimo 20 lat systematycznego osłabiania waluty nie może wyjść z recesji. Mimo tylu czytelnych dowodów na nieefektywność takiej polityki Japonia przyśpiesza tempo dodruku. Efekty już widać w bardzo wysokiej inflacji.
    Wracając jednak do Europy, pozytywna decyzja jaką jest niewątpliwie odmowa dodruku niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Wiele krajów europejskich jest bowiem zadłużonych ponad stan umożliwiający spłatę długów. Problem szczególnie dotyczy tzw. Południowców, czyli Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Grecji, a także Francji.
    Szybko może się okazać, że międzynarodowy kapitał, aby ukarać niepokorny EBC zacznie wyprzedawać obligacje eurobankrutów. Z pokazem siły mieliśmy już do czynienia kilka dni temu, kiedy to rentowność obligacji greckich nagle wzrosła z 7% do 9%, a giełda w Atenach zanotowała spadki najsilniejsze od 20 lat.
    To, co się stało w Grecji jest tylko przedsmakiem tego, co nas czeka na szerszą skalę. Nie ma bowiem fizycznej możliwości, aby długi wielu krajów były uczciwie spłacone.
    Z punktu widzenia międzynarodowej finansjery optymalnym wyjściem byłby dodruk do samego końca, czyli do upadku waluty, gdyż długi automatycznie zresetowałyby się wraz z oszczędnościami społeczeństwa.
    Jeżeli, jednak EBC blokuje taką możliwość, ktoś inny musi ponieść koszty bankructwa kilku krajów. W normalnym świecie koszty spadłyby na banki komercyjne, które bezmyślnie skupowały obligacje licząc, że w przypadku problemów wyratuje je EBC, biorąc złe długi na siebie.
    W sytuacji, w której bank centralny nie pali się do pomocy należy zmienić prawo, aby chronić sektor bankowy. Jak się okazało, na niedawnym szczycie G20 w Australii zdecydowano, że rządy nie będą już odpowiedzialne za bail-out największych banków sklasyfikowanych, jako SIFI (systemically important financial institutions), czy TBTF (too big to fail).
    Zmieniono zatem techniczne definicje sprowadzające właścicieli depozytów do roli wierzycieli banków na równi z posiadaczami obligacji, czy innych papierów wartościowych.
    Implikacje tego mogą być różnorakie. Od wykluczenia z systemu gwarantowanych depozytów, na pokrycie których i tak nie ma wystarczających środków, po zamianę depozytów na akcje upadłego banku, o czym pisałem przy okazji Cypru (Grabież depozytów na globalną skalę czyli Cypr 2.0 ). Ciężko jest obecnie prorokować, w którą stronę pójdą rozwiązania, ale biorąc pod uwagę postawę EBC, konfiskata części depozytów jest coraz bardziej realna.
    Optymistycznie patrząc możemy domniemywać, że ryzyko upadku części sektora bankowego w związku z bail-in jest na tyle duże, że długi południowców będące w posiadaniu wielu banków, zostaną przejęte przez bank centralny Japonii kosztem wyższej inflacji w tym kraju. Być może po krótkim okresie przejściowym FED znowu przyśpieszy dodruk i podobnie jak w 2008 roku wyratuje europejskie banki.
    Z drugiej strony, jeżeli w USA pojawią się problemy czy chociażby petrodolar zostanie zaatakowany, to celowe wywołanie problemów w strefie Euro byłoby Amerykanom na rękę. Ostatecznie, rozpadający się jen oraz problemy strefy euro przekierowałyby natychmiast ogromny strumień kapitału w kierunku dolara.

    Podsumowanie.
    Niezależnie czy działania EBC zostały wymuszone groźbą porzucenia strefy Euro przez Niemcy czy innymi czynnikami, to na dłuższą metę są bardzo pozytywne. Niestety rozsądne i trudne decyzje czasami oznaczają krótkotrwałe problemy. A problemy mogą oznaczać znaczny wzrost niebezpieczeństwa dla całego sektora bankowego.
    Jeżeli żaden bank centralny nie zacznie skupować długów europejskich, to ich ciężar ostatecznie spadnie na społeczeństwo. W pierwszej kolejności zapewne straty dotkną posiadaczy depozytów powyżej 100 tys. euro. Moim zdaniem, ucierpią także posiadacze mniejszych kwot, których depozyty mogą być zamienione na bezwartościowe akcje banków. W Polsce co prawda sytuacja sektora bankowego jest dobra na tle innych krajów, ale nie zapominajmy, że większość „polskich” banków jest w posiadaniu zagranicznych instytucji finansowych.
    W mojej opinii, trzymanie w bankach większych środków, zwłaszcza w sytuacji zerowych stóp procentowych jest niepotrzebnym ryzykiem. Aby sytuacja wróciła do normy niezbędnych jest kilka ruchów, na które potrzeba czasu.
    Po pierwsze, należy ponownie rozgraniczyć bankowość oszczędnościowo – kredytową od bankowości inwestycyjnej. Po drugie, należy wprowadzić ograniczenia, co do stopnia zalewarowania na rynku derywatów.
    Ostatecznie, co najbardziej bolesne, należy zredukować zadłużenie niemalże wszystkich rozwiniętych krajów do rozsądnych poziomów. Ruch ten jednak związany jest z koniecznym, ale i bardzo bolesnym resetem, który różnymi trikami jest ciągle odsuwany w czasie.
    IndependentTrader.pl – Niezależny Portal Finansowy
    http://www.prisonplanet.pl/ekonomia/konfiskata_depozytow_w,p1123282047

  5. NICK said

    Gajówkowicze! Powtarzam dobrą radę: wycofajcie wszelkie depozyty w bankach i podobnych instytucjach!!! Prostytucjach!!!
    Sytuacja jest tak dziwna, że aż niemożliwa. Historia, tym razem, rzeczywiście zatacza koło. Finanse, wojna… .
    Ale – ludzie świadomi, coś zachowają, inwestując odpowiednio.
    Zapewne rodzi się wątpliwość. Przyspieszymy KRACH. Tak.
    I tak przyjdzie.

  6. marta15 said

    W Israelu -bis, czyli oficjalnie zwanym jeszcze USA, krzyza z okazji swiat Bozego Narodzenia NIE MOZNA postawic
    bo jest niby „konstytucyjne rozdzielnie panstwa od religii” ale za to wielka Menroe to juz tak.
    Z tej okazji cala obecna smietana globalno-demoniczna zbiera sie przed tzw Bialym Domem aby celebrowac zapalanie owej menory, ktorej nie obowiazuje „konstytucyjny rodzial panstwa od religii”.
    Czyli, „co wolno wojewodzie, jednym slowem ,to nie tobie, glupi goju.” .
    Glupi goj ma byc tylko niewolnikiem do pracy i kupowania badziewia za ciezko zarobione grosze, a potem , ew. miesem armatnim lub swinka doswiadzczalna w szponach famaceutyczno-medycznego biznesu.
    I wiekszosc glupich gojow, trzeba przyznac , z pokora akceptuje ten podzial. TERAZ GOJE ZAJMUJa sie ganianiem po sklepahc za prezetnami i przygotowywaniem wyzerki bo przeciez w koncu na Christmas najwazniejsza jest ladnie oswietlona choina, podarki i zarlo. Reszta to juz niuans.

    „…‘Tis the season for American politicians to genuflect to Judaism and for the joyous event, the Lighting of The US National Menorah on the White House lawn, where a cross IS NOT ALLOWED BECAUSE the Constitution provides for “SEPARATION between church and state” BUT SAYS NOTHING about synagogue and state.
    This new “tradition,” sponsored by the joint collaboration of The American Friends of Lubavitch and the Jewish-dominated executive branch of the US started in 2009, when the US Air Force Band was present to offer a “trumpet salute” to the new national symbol and Rahm Emanuel lit the candles of the 40-foot-tall US National Menorah….”

    http://www.deliberation.info/merry-hannukah/

  7. Putin ostrzegał, że spekulantów zaboli bardziej niż Rosję i słowa dotrzymał 🙂

  8. kresowiak said

    putin jest patriotą i to żydów boli

  9. Siggi said

    Chwała Chińskiej Republice Ludowej !!! Chińczykom chwała !!!

    x x x x x

    Żródło:
    http://wgospodarce.pl/biezace-analizy/17716-chiny-ida-w-sukurs-rosji-silne-umocnienie-rubla

    Chiny idą w sukurs Rosji: silne umocnienie rubla

    opublikowano: 22 grudnia 2014 roku, 17:20 | tagi: Chiny, Rosja, rubel rosyjski, rynek walutowy

    W trakcie dzisiejszej sesji na rynku walutowym obserwowaliśmy bardzo małą zmienność. Inwestorzy myślą już raczej o Świętach i dlatego też na głównych parach nie widzieliśmy większych ruchów. Nieco inaczej wyglądała sytuacja na rynku rosyjskim, gdzie tamtejsza waluta silnie odrabiała straty

    Wynikało to przede wszystkim z informacji o tym, że dwóch chińskich ministrów zaoferowało pomoc Rosji jeśli zajdzie taka potrzeba. Powiedzieli oni jednocześnie, że są pewni, że Rosja przezwycięży problemy ekonomiczne i wyjdzie na prostą. Ta informacja sprzyja umocnieniu rosyjskiej waluty, która w trakcie sesji zyskiwała prawie 9%. Także indeks RTS mocno rośnie i obecnie jest notowany ponad 8% powyżej piątkowego zamknięcia. Jeszcze w październiku Chiny i Rosja podpisały 3-letni kontrakt na SWAP walutowy o wartości 24,1 miliardów dolarów.

    Dodatkowo, bank centralny obiecał dziś pomoc wielkości 0,5 mld USD bankowi National Bank Trust, który jest w gronie 15 największych banków pod względem depozytów od klientów indywidualnych. Bank ten oczywiście ma problemy z powodu przeceny rubla i braku płynności na rynku międzybankowym. Bank centralny nie tylko wesprze finansowo NBT, ale także pomoże w znalezieniu nowego inwestora dla banku.

    Na naszym lokalnym rynku walutowym obserwowaliśmy dalsze osłabienie polskiej waluty. Złoty szczególnie mocno tracił w stosunku do funta i notowania GBPUSD znajdowały się nawet powyżej 5,45 zł. Z kolei EURPLN notowany jest już na poziomie 4,27 zł i zmierza w kierunku ponad rocznych maksimów.

  10. @Kresowiak
    Najbardziej się śmieje z tych, którzy z Putina albo Medwiediewa robili zdrajców, którzy sprzedają Rosję i Noworosję. Padały oskarżenia o głupotę, zdradę, chciwość, a jednocześnie oskarżyciele nie zorientowali się, że ustawili się niechcący w tłumie wujów, często opłacanych, którzy mieli wzbudzić rewolucyjne nastroje w Rosji. Ciekaw jestem czy wycofają się ze swoich wcześniejszych twierdzeń. Ja wolałem poczekać, ale widać, że mamy do czynienia z twardymi graczami, którzy wiedzą, że grają o wszystko, a nie dyletantami.

    @Siggi
    Dzięki. To kolejny dowód, że Rosja i Chiny to po prostu sojusznicze kraje trzymające się razem z powodu wspólnego wroga i nawzajem się wspierające. USA umie jedynie obecnie okradać swoich partnerów – vide Kanada i Australia. O Polsce nawet nie wspominam.
    Nikt też nie zauważa, że słaby rubel jest zagrożeniem dla pewnej niemieckiej sieci montowni zwanej POlandią. My dodatkowo oberwiemy. Cieszą się parchy i ich anonimowe kundelki, że wpychają Polaków na minę, bo ważne jest tylko, aby nadskakiwać USraelowi. Z kosztami tych błazeństw nikt się nie liczy.

  11. NICK said

    (9) P. Siggi.
    Znaczy z BRICKS’a, pozostaje tylko bRiCs… .
    Co tam Mandżuria i inne takie. Wcale nie kpię.

    Tzw. złoty polski najsłabszy od roku… . Co dalej?
    Cóż kredytobiorcy frankowi?
    Nawiasem. Była ich [„ich”] inicjatywa z Krakowa, bodajże?
    CISZA. Zapewne łeb ukręcono. Przy narodzinach. Inicjatywy.
    Od razu pojawia się kanon 1543[?] Ukręcony przez ‚santo subito’. TFU.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: