Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O Polsce i Rosji z wyobraźnią

Posted by Marucha w dniu 2014-12-21 (Niedziela)

Peter Strzelecki Rieth, piszący po angielsku „konserwatysta z wyobraźnią” ciekawie i twórczo rozważa stosunki polsko-rosyjskie na tle wojny domowej na Ukrainie.

Pokusą każdej rewolucji jest łatwość, z jaką odkrywa ona kruchość człowieka i jego instytucji, które siłą tłumu można obrócić w pył. Ciężar wolności jest zaś powołaniem jednostki do wstrzemiężliwości i odpowiedzialności w obliczu faktu, iż czyny i idee zawsze niosą za sobą konsekwencje. Wolność jest domeną jednostek, nie tłumu. Tłum ucieka przed tym ciężarem w bezgraniczną swawolę, w której nikt za nic nie jest odpowiedzialny.

Rokosz na kijowskim Majdanie, zgiełk bitwy naszego pokolenia, każe na nowo postawić pytanie Henryka Krzeczkowskiego, który w roku 1981 rozpoczął swoje rozważania nad stanem wojennym w Polsce od analizy maksymy Cycerona: czy rzeczywiście w zgiełku bitwy musi zamilknąć głos refleksji? Mowa Cycerona pro Milone uzasadniała używanie siły, nawet wbrew prawu, w obronie ładu przed tłumem, ale nie jego obalenie na rzecz tłumu.

Major Henryk Krzeczkowski, który jako polski żołnierz przeszedł wschodni szlak bojowy tej wielkiej wojny, która w Rosji nosi miano Wojny Ojczyźnianej przeciwko zachodniemu faszyzmowi, rozumiał tragiczną wagę tej powinności. Pisząc już w 1974 roku o nadchodzącym kresie zimnej wojny, o świcie złudnego wyboru między Gogiem a Magogiem, na rzecz zjednoczonej Europy wolnych i suwerennych narodów, widział on rolę Polski jako obrońcy Rosji. Pisał, że „tylko Polska suwerenna i silna może stać się tym czynnikiem w zjednoczonej Europie, który będzie skutecznie powstrzymywać wszelkie ewentualne zapędy do wtrącania się w sprawy wewnętrzne Rosji i jakiekolwiek zakusy na jej istnienia”.

Widząc zmierzch Układu Jałtańskiego jeszcze w czasach porozumień z Helsinek, Henryk Krzeczkowski kreślił realistyczne widzenie relacji polsko-rosyjskich, twierdząc, że „suwerenna, silna Polska nie może stanowić militarnego zagrożenia dla swych potężnych sąsiadów. Nie jest też w stanie skutecznie stawić im czoła w przypadku agresji. Jedynym zabezpieczeniem jej niepodległego bytu jest znalezienie wspólnego języka z takimi siłami politycznymi lub społecznymi w Związku Radzieckim i w Niemczech, które gotowe są stawiać wyżej bezpieczeństwo Europy, a zatem także i swoje własne, nad uleganiem pokusom realizowania awanturniczych ambicji. Porozumienia takiego nie osiąga się przy pomocy szlachetnych apeli i kasandrycznych przestróg. Jest ono możliwe tylko wtedy, gdy ci którzy pragną się porozumieć, biorą pod uwagę ułomność natury ludzkiej, rzeczywistość narodowych i państwowych tradycji, historyczne ukierunkowania społeczeństw, a wreszcie ich subiektywne wyobrażenia o swych dziejowych przeznaczeniach”.

Mając jakby na uwadze tych, którzy dzisiaj ulegli pokusie realizowania awanturniczych ambicji na Ukrainie i w szerszym świecie, Henryk Krzeczkowski przestrzegał, że „przyświadczenie, że demokracja parlamentarna i pluralistyczna organizacja społeczeństwa jest najbardziej nam odpowiadającą formą bytu społecznego i politycznego, opiera się na rozumieniu naszych tradycji (…) to jednak nie powinno skłaniać nas do orzekania, że takie właśnie formy polityczne i społeczne są dobre dla społeczeństwa, które w długiej swej historii ich nie tworzyło, i które, jak zaświadcza o tym jego twórczość duchowa, uważa je za obce sobie. Związek Radziecki uważany jest powszechnie za kontynuację państwa Rosyjskiego. Można rozmaicie oceniać przemiany, jakie zaszły tam w wyniku rewolucji bolszewickiej, trudno jednak uważać je za spisek mędrców Syjonu z niemieckim sztabem generalnym. Oczywista i znana jest rola terroru politycznego i policyjnego w tym państwie przed rewolucją i po niej, byłoby jednak absurdalnym uproszczeniem uważać, że państwo to mogłoby funkcjonować tak długo w swojej imperialnej formie bez aprobaty lub choćby biernego poparcia znakomitej większości obywateli. Tę aprobatę otrzymała przede wszystkim rewolucja bolszewicka, która bynajmniej nie głosiła zasad europejskiej demokracji ani nie uznawała europejskiej hierarchii wartości. Specyficzność zaś rosyjskich tradycji politycznych i społecznych potwierdzają dobitnie ponawiane próby usprawniania czy, jak to zwykło się określać na Zachodzie, liberalizowania kolejnych systemów. Z poparciem społecznym spotykały się tylko te, które tej specyfice odpowiadały i tylko te bywały urzeczywistniane. Kiedy więc mówimy o odwoływaniu się do sił politycznych w Związku Radzieckim, mamy na uwadze wciąż regenerujące się elity władzy.”

Skoro nawet polska myśl niepodległościowa za czasów Związku Radzieckiego snuć mogła takie koncepcje współżycia Polski i Rosji, jest rzeczą naganną, że w obecnej Polsce snuje się wobec Rosji pomniejszonej o republiki ludowe, okrojonej o byłe już republiki radzieckie koncepcje równie nierealne co niebezpieczne dla porządku europejskiego i zgubne dla sprawy polskiej. Marnowana jest historyczna szansa wyjścia naprzeciw napięciom powstałym wskutek przemian geopolitycznych zapoczątkowanych w 1989 roku. Spełniono, jak się wydaje, podstawowe ambicje większości narodu polskiego: Polska należy do struktur Unii Europejskiej i NATO kosztem rosnącego niepokoju Rosji co do swojego bezpieczeństwa…

III RP współpracująca z Rosją w kwestii ukraińskiej położyłaby kres tym niepokojom. III RP jako przedpole dla Zachodniej krucjaty antyrosyjskiej jedynie je pobudza. Polska przypominająca Zachodowi, że Solidarność była skuteczna nie dlatego, że stały za nią miliardy dolarów amerykańskich, albo że stosowała metody zamaskowanych band zajmujących nielegalnie budynki państwowe tak, jak to miało miejsce na Majdanie pokazałaby wschodniemu sąsiadowi, że jest głosem rozsądku oraz dojrzałości w Europie i NATO. Polska studząca mesjanistyczne popędy zachodnich liberałów wobec Rosji mogłaby zwrócić uwagę swym atlantyckim sojusznikom, że kolejny przewrót uliczny przeciwko legalnie wybranej władzy ukraińskiej nie przyniesie zbawienia, lecz grozić może rozpadem tego kraju. Gdyby polska polityka szła tym torem przez ostatnie miesiące, rokowania pokojowe z wielkim trudem toczące się obecnie w Mińsku, toczyłyby się w kluczowej wtedy dla sprawy Warszawie…

http://jeznach.neon24.pl

Komentarze 3 to “O Polsce i Rosji z wyobraźnią”

  1. Ostrożnie z używaniem pojęcia Wojny domowej na Ukrainie. Już z tego skorzystali i sprzedają organa ludzie swych ofiar. Jest to przedłużony pełzający zamach stanu Chazarów. Innymi słowy „zmiana reżimu” inspirowany finansowo przez Chazarów z USA w wykonaniu już obecnie oficjalnie przez NATO najemnikami z chipami w czapie. Serdeczne pozdrowienia i życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia śle BS z Kanady dla Gajowego i jego „ruskich agentów”..

  2. Henry said

    Polacy . gdzie wy jestescie ??
    Kazanie przedswiateczne.
    Bez komentarza.
    Prosze posluchac.

  3. Minus said

    Wszystko fajnie, tzn. moc pracy w doborze materiałów i komentarzy w celu ocieplania wizerunku Rosji, Rosjan, niewątpliwie zasadnego; tylko ja już postawiłem kiedyś w Gajówce pytanie: a jakież to siły polityczne w Polsce, z jakimi siłami politycznymi w Rosji mogłyby wejść w jakieś alianse? Formalne, mniej formalne struktury, grupy o realnej władzy tu i tam. Jakim politycznym decydentom w Rosji zależałoby na bycie niezależnej Polski? Konkluzje ( m.in. oczywiście ) pana Stanisława Krajskiego w książce ” Wojna masonów na Ukrainie. Reperkusje dla Polski” przy założeniu, że w Rosji o władzę walczy Putin z GRU jako reprezentantem masonerii rosyjskiej ( rytu francuskiego ), a i Putin i ruscy masoni mają do ustalenia nową granicę wpływu z masonerią amerykańską, atlantycką, rytu szkockiego, to te konkluzje sprowadzają się do: jak się nie obrócisz- du..a z tyłu, 1.wygrywa Putin- zemści się na Polsce, 2.wygra GRU- masoni rosyjscy, zrobią wszystko, żeby zniszczyć, jakby nie psioczyć na posoborowie, w swej masie katolicką Polskę, 3. wygra masoneria amerykańska ( w konfrontacji na Ukrainie )albo dogada się z masonerią rosyjską, czy Putinem dalsza rozwałka ekonomiczna Polski, a i nie wykluczone, że wylecimy z ich strefy wpływu- pkt. 1 albo 2. Szansą na wybicie się Polski na niepodległość jest globalna plajta, światowy krach. Szansą… To powtórzę dosłowniej niegdysiejsze pytanie: to na czym miałaby polegać ten sojusz, mizianie misia 😉 z Rosją? Z kim konkretnie?, kto? znaczy się?
    ps.
    Prezydenci Rosji, Białorusi i Kazachstanu – Władimir Putin, Alaksandr Łukaszenka i Nursułtan Nazarbajew – podpisali w czwartek 29 maja 2014 w aStanie ( 29 maja 1954 odbyło się pierwsze spotkanie Klubu Bilderberg ) traktat o utworzeniu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG), struktury wzorowanej na Unii Europejskiej. EUG powstanie 1 stycznia 2015 roku na bazie Unii Celnej i Jednolitego Obszaru Gospodarczego, dwóch struktur integracyjnych tworzonych przez te trzy kraje. Będzie otwarta na inne państwa. Swój akces zgłosiły już Armenia i Kirgistan. Doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej ds. integracji gospodarczej Siergiej Głazjew w środę wyraził nadzieję, że przystąpi do niej też część Ukrainy.

    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3454477,powstala-eurazjatycka-unia-gospodarcza-traktat-o-eug-podpisaly-rosja-kazachstan-i-bialorus,id,t.html

Sorry, the comment form is closed at this time.