Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    Gość o Tożsamość Ukrainy
    Andre Chmi. o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Boydar o Wolne tematy (48 – …
    NC o Tożsamość Ukrainy
    ojojoj o Ławrow: nazywanie NATO sojusze…
    ojojoj o Upały i irracjonalizm z b…
    ojojoj o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    Marcin o Wolne tematy (48 – …
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
    I*** o Upały i irracjonalizm z b…
    Mietek o Prawdziwa Europa szuka azylu w…
    revers o Syria uznaje republiki lu…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Naród nie może zginąć – rozmowa z prof. Andrzejem Werblanem

Posted by Marucha w dniu 2014-12-28 (Niedziela)

Bez wywalczenia przez Gomułkę znacznej autonomii w stosunkach z Moskwą Gierkowskie otwarcie na Zachód byłoby niemożliwe.

Prof. Andrzej Werblan – historyk, wieloletni członek władz PZPR, w latach 1971-1982 wicemarszałek Sejmu, autor licznych prac dotyczących dziejów Polski Ludowej.

Rozmawia Paweł Dybicz

Panie profesorze, niejeden może panu zarzucić, że na radzieckich czołgach wjechał pan do Polski, sprowadzając do niej komunizm.

– Rzeczywiście, do Polski wracałem – z Syberii – w randze młodszego oficera w 1. Brygadzie Pancernej 1. Armii Wojska Polskiego, ale w tej armii słowo komunizm było zakazane.

Ze względów taktycznych, by nie odstraszać.

– Nie sprowadzałbym tego do taktyki. Myślę, że rzeczywiste perspektywy też nie były jasne – dla nikogo. Hilary Minc, o czym dowiedziałem się wiele lat później z archiwaliów, w dyskusji wśród byłych członków KPP pod koniec 1943 r. temat, czy w Polsce ma być socjalizm, czy nie, uciął, mówiąc: „Towarzysz Stalin to rozstrzygnął, ma być demokracja, a nie żaden socjalizm. I nie ma co dyskutować”.

Zresztą z żołnierzami nikt nie rozmawiał o socjalizmie czy komunizmie. Wszystko sprowadzało się do słowa demokracja. I to się utrzymało chyba do 1947 r. W 1946 r. służyłem w Głównym Inspektoracie Wojsk Pancernych w Modlinie, w którym było kilkunastu przedwojennych oficerów. Z jednym z nich się zaprzyjaźniłem. Latem tego roku wstąpiłem do PPS, co w wojsku było tępione, bo formalnie miało ono być bezpartyjne. Zdziwił się, ale przyznał, że zapisał się do PPR. Kiedy zapytałem dlaczego, powiedział: „Słuchaj, PPS głosi, że chce budować socjalizm, a PPR jest tylko za demokracją. Socjalizm mi się nie podoba, wobec tego wstąpiłem do PPR”.

Dlaczego nie wstąpił pan do PSL?

– Ruch ludowy był mi daleki. Poza tym uważałem, że taka Polska, jaka się wyłaniała, jest w tych warunkach jedyną możliwą i opozycja wobec niej, ku czemu zmierzało PSL, wydawała mi się ryzykowna dla kraju. I wreszcie, co najważniejsze, byłem zauroczony politycznie publikacjami Juliana Hochfelda. Głównie jego książką „My socjaliści”, z podtytułem „Ze stanowiska socjalistycznego realizmu”. Te poglądy do mnie trafiały i dlatego wstąpiłem do PPS, co zresztą spowodowało, że pod koniec 1946 r. zdecydowałem się odejść z wojska. Szczęśliwie dla mnie.

Procesy i Realpolitik

Dlaczego tak wielu inteligentów i intelektualistów nie tylko poparło powojenny ład, ale wręcz czynnie zaangażowało się w budowę nowego porządku, nierzadko po stronie PPR?

– Zaważyły na tym trauma II wojny światowej i wiele okoliczności z nią związanych. Rozczarowanie polityką rządu emigracyjnego, która zakończyła się totalnym niepowodzeniem. Szok po dramacie powstania warszawskiego. Dość istotnym czynnikiem było też zafascynowanie wojennym sukcesem Związku Radzieckiego.

A nie hasła budowy innej Polski, innego społeczeństwa?

– To chciałem wymienić jako kolejny czynnik. II wojna światowa, podobnie jak I wojna, skłaniała do lewicowego myślenia. Powszechne było rozczarowanie istniejącym przed wojną porządkiem, oczekiwanie zmian. Wszystkie ówczesne partie głosiły ich potrzebę, nikt się nie opowiadał za powrotem sanacyjnego modelu ustrojowego. Myślę jednak, że głównym czynnikiem dla inteligencji była Realpolitik, przekonanie, że tylko coś pośredniego między kapitalizmem a socjalizmem jest możliwe w tej sytuacji geopolitycznej, jaka wytworzyła się po Jałcie.

Inteligencja musiała mieć inne wyobrażenie demokracji niż Stalin czy PPR. Musiała wiedzieć choćby o aresztowaniach, procesach.

– Procesy stalinowskie zaczęły się trochę później, po 1948 r., i oczywiście przerażały i odpychały, nie tylko inteligencję. Wcześniej procesów politycznych też było dużo, nawet więcej, ale wpisywały się w walkę z podziemiem, ofiary były po obu stronach, mniej więcej po równo. Z podziemiem solidaryzowała się mniejszość społeczeństwa, stopniowo kurcząca się. Aleksander Gieysztor opisał rozmowę z prof. Tadeuszem Manteufflem z lata 1945 r. Obaj wywodzili się z Biura Informacji i Propagandy KG AK.

Gieysztor otrzymał od prezesa powstającej właśnie podziemnej organizacji Wolność i Niezawisłość płk. Jana Rzepeckiego propozycję kierowania w niej czymś na kształt BIP i powiedział o tym Manteufflowi, z którym zaczęli odbudowywać Wydział Historyczny UW. Ten zdenerwowany rzekł: „Powiedz pan Rzepeckiemu, że my teraz nie robimy konspiracji ani powstania. My teraz robimy uniwersytet”.

W książce „Stalinizm w Polsce” pisze pan, że był w zespole doradczym Bieruta.

– Pod koniec 1954 r. Franciszek Mazur, zdaje się, wpadł na pomysł, że należy zorganizować małą grupę młodych ludzi, którzy służyliby pomocą I sekretarzowi KC, zbierając materiały, analizując problemy itd. Kończyłem właśnie trzyletnie studia w Instytucie Nauk Społecznych. Znalazłem się w trzyosobowej grupie wraz ze Stanisławem Kuzińskim, późniejszym profesorem ekonomii, i Edwardem Drozdowiczem, dobrze wykształconym biologiem, totumfackim Bieruta od polityki międzynarodowej i do specjalnych poruczeń.

Bierut nie umiał z tego zespołu korzystać, tak naprawdę żadnych poważniejszych zleceń nigdy nie otrzymaliśmy. Ale przez tych kilkanaście miesięcy sporo się nauczyliśmy, otarliśmy się o politykę w większym wymiarze, zwłaszcza że to były ciekawe czasy, początki destalinizacji.

Bierut nie korzystał z tego zespołu, bo może wystarczali mu radzieccy doradcy.

– To mit. Żadnego zespołu radzieckich doradców przy Bierucie nie było. Nie na tym polegała zależność od ZSRR. Nasz zespół powstał półtora roku po śmierci Stalina. W tym czasie już nie rzucała się w oczy wszechobecność radzieckich doradców ani zależność od Moskwy. To okres, kiedy PZPR zaczyna się uniezależniać. Nie ma już takiego dyktatu, a przynajmniej go nie widać.

Posłużę się przykładem, sprawą kard. Wyszyńskiego. Z tego, co wiem dzisiaj, bo wtedy taka wiedza do mnie nie docierała, sprawa kard. Wyszyńskiego, zaostrzenie stosunków z Kościołem, dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych, który wywołał konflikt zakończony uwięzieniem prymasa, była własną inicjatywą polskiego kierownictwa państwa. Po śmierci Stalina przez parę miesięcy wydawało się ono owładnięte myślą, że gdy nie ma wodza wśród żywych, z tym większym zapałem trzeba realizować jego idee. Stąd pomysł, żeby wziąć się do podporządkowywania Kościoła, wbrew porozumieniu z 1950 r.

Bierut doszedł do wniosku, że należy izolować Wyszyńskiego, i kiedy był w Moskwie, powiedział o tym. Usłyszał stanowczy sprzeciw Berii, że nie pora wzniecać takie konflikty. Sprawę odłożono. Powrócono do niej, też z własnej inicjatywy, dopiero kiedy Beria został usunięty.

Paniczna reakcja

Wydarzenia czerwcowe 1956 r. były dla pana zaskoczeniem czy spodziewał się pan ich, czytając otrzymywane materiały?

– Były zaskoczeniem nie tylko dla mnie, ale i dla ówczesnego kierownictwa partii. Nie docierały do mnie informacje, które sugerowałyby możliwość takiego wybuchu. Możliwe, że były, ale ja ich nie znałem. Chociaż, sądząc po zachowaniu ówczesnych przywódców, wydaje się, że też nie spodziewali się tego. Na wydarzenia reagowali w panice.

Dlaczego władza mówiła wtedy, że do Czerwca ‘56 doszło z imperialistycznej inspiracji itp.?

– Z nawyku, ale głównie chyba z uwagi na blokowe otoczenie. W dyskusjach wewnętrznych nawet w gremiach kierowniczych tego typu argumentacją nikt się nie posługiwał, nie było wątpliwości, jakie są rzeczywiste przyczyny protestu, ale w propagandzie używano innego słownictwa. Kiedy dziś na to patrzę, przypuszczam, że nawet nie umiano inaczej.

Gdyby nie było Gomułki albo gdyby nie udało się nim zagrać, rozwój wypadków w Polsce byłby o wiele bardziej tragiczny.

– Mogło dojść do wielkich konfliktów społecznych, skończyć się jak na Węgrzech, ale w Polsce był Gomułka i gdybanie nie ma wielkiego sensu. Nie chodzi o to, że Gomułką zagrano, on nie był obiektem gry. Odkąd przeżył okres stalinowski, stał się kluczową postacią sceny politycznej. Wcześniej czy później musiał na niej odegrać znaczącą rolę.

Czy zasadna jest teza, że Bierut, który bezpośrednio interesował się śledztwem przeciwko Gomułce, ingerując w nie, pisząc, co trzeba zrobić, o co nowego pytać, specjalnie je przedłużał, a tym samym odwlekał rozpoczęcie procesu?

– Z całą pewnością Bierut przedłużał śledztwo, ale czy robił to specjalnie, jest nie do rozstrzygnięcia. Mógł to robić z pedanterii, z której był znany. Nie wolno lekceważyć też samego Gomułki, który był człowiekiem bardzo trudnym do złamania, miał niezwykle silny i twardy charakter. Proces byłego I sekretarza KC PPR musiałby być jawny. Gomułka musiałby stać się uczestnikiem tego przedstawienia, trzeba by go złamać, a na to w 1952 r. się nie zanosiło.

Pan jest biografem Gomułki. Na ile to, co nazywamy odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym, i jego uwięzienie wpływały na jego postawę, postępowanie jako I sekretarza KC PZPR? W czym to się wyrażało?

– W kilku sprawach. Po pierwsze, w nieufności, której nabrał do aparatu bezpieczeństwa. Po drugie, myślę, że stał się nieufny wobec swoich kapepowskich towarzyszy. Zbyt wielu odstąpiło go w 1948 r., na dodatek rozumiał, że zrobili to nie z koniunkturalizmu, ale z przekonania. Oni rzeczywiście sądzili, że racja nie jest po jego stronie, uważali go, zresztą myślę, że słusznie, za prawicowego i nacjonalistycznego odchyleńca. On naprawdę był na prawo od nich i o wiele bardziej „narodowy” niż oni. Rok 1948 spowodował, że powstał u niego pewien mentalny dystans do tego środowiska.

Które później stopniowo osłabiał i eliminował.

– Chociaż starał się miarkować emocje, nie był człowiekiem mściwym. Byłem świadkiem jego scysji z salą na konferencji partyjnej województwa warszawskiego pod koniec 1956 r. Otrzymał masę pytań na temat Bieruta, a także żyjących Minca, Bermana, Zambrowskiego, jako tych, którzy zwalczali go wcześniej. Pytano, czy może z nimi nadal współpracować, czy dopuszcza, że działali w dobrej wierze. Gomułka po przeczytaniu na głos tych pytań oświadczył: „Będziecie niezadowoleni z tego, co wam powiem. Nie oczekuję od was oklasków. Jestem przekonany, że ci ludzie, działając błędnie, działali jednak w dobrej wierze. Ani przez chwilę nie dopuszczam myśli, że oni świadomie usiłowali zaszkodzić partii i Polsce. Gdybym tak sądził, a to nie tylko o tę trójkę chodzi, ale o większość ówczesnego KC PPR, to ja bym w tej partii już nie pozostał”.

Przyzwolenie Moskwy

Nie brakuje głosów, że odejście Gomułki w 1970 r. to wynik spisku Moskwy z częścią kierownictwa PZPR.

– On sam nigdy nie twierdził, że to był spisek. Owszem, powiedział mi w 1977 r. w takiej wspominkowej rozmowie, że Breżniew go usunął, że to nacisk radziecki spowodował jego odwołanie. To niezupełnie odpowiada prawdzie, choć przyzwolenie Moskwy czy jej zachęta, która rzeczywiście była, odegrały istotną rolę. Patrząc dziś na tę historię, myślę, że gdy dochodzi do takiego kryzysu jak w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu, to zmiana na szczycie jest naturalnym sposobem reakcji ludzi władzy. W krajach liberalnej demokracji też tak się dzieje, kiedy dochodzi do poważniejszego kryzysu w Niemczech, wymienia się Brandta na Schmidta…

…a w Anglii Thatcher na Majora.

– Jest to stosunkowo prosty sposób zadeklarowania zmiany polityki. Rzeczywiste jej skorygowanie, zazwyczaj konieczne w sytuacji kryzysowej, to przedsięwzięcie skomplikowane i wymaga czasu. Do tego niełatwo je zakomunikować społeczeństwu w sposób przekonujący. Zmiana lidera dobitnie wyraża chęć zmiany polityki, nawet jeśli ta chęć jest tylko połowiczna. Zmiana Gomułki była więc dość naturalna, tyle że w warunkach systemu autorytarnego takie zmiany mają sporo cech przewrotu pałacowego. Nie ma bowiem sprawnego mechanizmu sukcesji.

Jeśli jednak chodzi o relacje Gomułki z Kremlem, to z pewnością nie był tam ulubieńcem. Nie czuł się wasalem, nie zawdzięczał stanowiska jego poparciu, wręcz przeciwnie. Ze Związkiem Radzieckim wiązały go silniej interesy niż ideologia, interesy ustroju, który uważał za zbawienny dla Polski, przede wszystkim jednak interesy państwowe, granica zachodnia. Miał poczucie partnerstwa i skłonność do krytycznego, nieraz kostycznego recenzowania radzieckiej polityki wobec Chin czy na Bliskim Wschodzie, a czasem nawet wewnętrznej, np. rolnej. To radzieckich denerwowało i gdy nadarzyła się okazja, chętnie przyłożyli rękę do jego upadku. Sądzę jednak, że i na Kremlu zaważyła chęć możliwie szybkiego i bezbolesnego rozwiązania kryzysu na polskim Wybrzeżu, który także dla nich był bardzo niewygodny.

W jego wyniku nastąpiła dekada Gierka. Czym jego polityka różniła się od tego, co było za „Wiesława”?

– Różniła się znacząco. Została doprowadzona do końca zmiana generacyjna w warstwie rządzącej, zapoczątkowana jeszcze w połowie lat 60. Odchodzi z polityki pokolenie KPP, wchodzi pokolenie powojenne, zetempowskie, nawet nie pepeerowskie. I co ważniejsze, do głosu dochodzi technokratyczna, nieco aideologiczna koncepcja polityki. Już Gomułka wniósł sporo pragmatyzmu po 1956 r., ale Gierkowska ekipa wnosi go znacznie więcej: do polityki gospodarczej i zagranicznej, do otwarcia na Zachód, do polityki wyznaniowej – normalizuje stosunki z Kościołem i Watykanem. Pogłębia też politykę rolną Gomułki, znosi dostawy obowiązkowe, stymuluje inwestycje chłopskie, ustanawia KRUS.

To istotne zmiany, ale nie przeczą one linii wyznaczonej przez Październik ‘56, w istocie są jego kontynuacją. Powiedziałbym nawet, że polityka ekipy Gierka (i jego następców – Kani, Jaruzelskiego) wciąż korzysta z głównego osiągnięcia Gomułki, tj. zapewnienia Polsce znacznie większej autonomii w stosunkach z ZSRR. Bez tego ustawienia PRL w pozycji najbardziej samodzielnego kraju bloku wschodniego Gierkowskie otwarcie na Zachód byłoby niemożliwe.

Triumf albo zgon

Polska Ludowa i jej przywódcy są potępiani. Czym tłumaczyć te jednostronne oceny, m.in. wielu historyków?

– Oprócz zwykłego koniunkturalizmu brakiem wyobraźni, a czasem i profesjonalizmu. Zawsze zdumiewa mnie, że historycy, którzy odsądzają PRL od czci i wiary, w ogóle się nie zastanawiają, jaka była alternatywa, jaką inną możliwość utrzymania własnej państwowości miał naród polski. Konspirować, licząc na nową wojnę światową? Ginąć w walce bez szans o władzę dla „prawowitego rządu”? Zrezygnować z własnego, choćby niezupełnie suwerennego państwa? Otóż problem polega na tym, że naród strategii samobójczej zaakceptować nie może, w niesprzyjającej sytuacji zawsze wyłoni siły i politykę najkorzystniejszą dla tych właśnie okoliczności.

Nie może czy nie chce?

– Nie może, w najbardziej elementarnym sensie, co już dawno temu doskonale rozumiał i dobitnie wyraził Roman Dmowski. Cytując słowa pieśni „Dziś twój triumf albo zgon”, napisał, że obrażają jego najgłębszy zmysł moralny, gdyż „sama myśl o tym, że Polska może zginąć, jest przestępstwem”, a człowiek, który myślałby tak, jak śpiewa, byłby w jego oczach przestępcą.

Nazwałby pan PRL okresem przystosowania społeczeństwa do okoliczności i sposobem na przetrwanie?

– Oczywiście. To przystosowanie okazało się najkorzystniejsze z możliwych w tych okolicznościach. Wybitnie korzystne pod względem terytorium narodowego, przesunięcia na Zachód. Okres PRL, przy wszystkich okropnościach, które się wydarzyły, w sumie został wykorzystany do znacznej modernizacji, przynajmniej struktur społecznych. Ale częściowo również gospodarki, sposobu myślenia społeczeństwa, standardów oświatowych itd. Na tym fundamencie budowała obecna rzeczywistość, choć przy okazji sporo roztrwoniła i zniszczyła. Ta prawda jest zbyt oczywista, aby miała się nie ostać i w nauce, i w świadomości społecznej, zresztą w tej ostatniej już w niemałym stopniu to się dzieje.

Panie profesorze, czytelnicy „Przeglądu” pewnie będą się zastanawiać, czy opublikuje pan wspomnienia.

– Nie, nie można się ich spodziewać. Nie mam już szansy ich napisać, ale nie mam też chęci. Moje profesjonalne wykształcenie i nawyki historyka utrudniają mi pisanie wspomnień, bo nie chcę i nie umiem zawierzyć pamięci. Znam jej zawodność. Jak tylko zaczynam pisać coś z pamięci, zaraz biegnę do archiwów i bibliotek sprawdzać w źródłach. Dla mnie pisanie wspomnień byłoby równoznaczne z pracą nad monografią historyczną Polski Ludowej. A na to już nie starczyłoby sił ani czasu.

Paweł Dybicz
http://www.tygodnikprzeglad.pl

Warto przypomnieć, że  prof. Werblan w marcu 1968 analizował szkodliwy wpływ Żydów na polski ruch komunistyczny, szczególnie w okresie stalinizmu.
Admin

Komentarzy 18 do “Naród nie może zginąć – rozmowa z prof. Andrzejem Werblanem”

  1. Agaton said

    Werblan-Wiki
    //Od roku 1948 do 1981 był nieprzerwanie członkiem KC PZPR, zaliczany do byłych członków PPS zbliżonych do „puławia”: [żydy] podczas walki o władzę w kierownictwie PZPR w latach pięćdziesiątych[1],//

    a dopiero potem…

    //analizował szkodliwy wpływ Żydów na polski ruch komunistyczny, szczególnie w okresie stalinizmu.
    Admin//

    Puławianie [żydy]
    //Po wydarzeniach Poznańskiego Czerwca poparli kandydaturę Władysława Gomułki na I sekretarza KC PZPR.//

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pu%C5%82awianie

    za czasów Gomółki żydzi mogli sobie jeździć po świecie jak chcieli

    [Zawsze to mogli – admin]

  2. RomanK said

    http://www.spiegel.de/international/europe/culture-leaders-in-poland-report-growing-fear-of-russia-a-1006372.html

  3. Boydar said

    @ Pan Roman (2)

    No to poczytajmy z wyobraźnią …


    Polska od dawna widział siebie jako utknął między Wschodem i Zachodem, co skutkuje dużą ilością historycznego cierpienia. Rosyjska agresja na Ukrainie ma wiele w kraju obawiając się najgorszego. Czołowi polscy pisarze martwić, że Zachód nie robi wystarczająco dużo.

    Mieszkanie Jacka Dehnela pachnie pomarańczami mandarynki i ogrzewaniem gazowym. Dwa tuziny lasek wystają z jednego rogu pokoju, akcesoria młodego człowieka z arii mądrego starego dandysa. Książki ułożone są wszędzie, aż do sufitu, i linii ściany poety trzypokojowe mieszkanie, znajdujące się w samym sercu Warszawy, nad brzegiem Wisły.

    Apartament oferuje widok wysokiego, wzbogaconej wieżowcu – Pałacu Kultury i Nauki, punkt orientacyjny polskiego kapitału i symbol dawnego sowieckiego imperializmu. Warszawiacy dali budynku wiele barwnych pseudonimów, w tym „strzykawki Stalina.” Dziś jest otoczony prestiżowych budynków zaprojektowanych przez zachodnich architektów. Skok i wieżowce wokół niego, upiorne gości pojawiające się w mroku między Wschodem a Zachodem, są mgliście przypomina jednego z wierszy Dehnela: „widma rośnie na zewnątrz w cieniu, ciemność przychodzi z wizytą u moich okien.”

    Przed strzykawki stoi pomnik narodowego Adama Mickiewicza. Na ulicy przed Mickiewiczem, nazwy marek z Zachodu świecić w nocy – jakby ikoną poeta ma ukłucie strachu spływały szyję while błysków nadziei na jego oczach.

    Warszawa odzwierciedla historię Polski jak żadnym innym miejscu. To miasto, w którym sowiecka architektura stoi obok zachodnich wieżowców. Gdzie psychologia uczy się w budynku, który niegdyś mieścił się SS. Gdzie gruz z nazistowskiego ministra propagandy Josepha Goebbelsa domu urodzenia został wyświetlony na kilka dni przed Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki. Warszawa, gdzie w dużym stopniu gotowe kobiety i biodrówki krzyżują między McDonalda i barów mlecznych. To miasto, w którym emeryci na ulicy oddać kartonowe zdjęć papieża Jana Pawła II i wizytówki wiry wiatrowe domów publicznych w całej bruku.

    Warszawa jest stolicą kraju, znajduje się w samym sercu Europy, ale na peryferiach, z kultury charakteryzującej się „zachodniej lub wschodniej westernness easternness”, jak polski intelektualnej Maria Janion napisał kiedyś – kraju, który zniknął z mapy na 123 lat, został pocięty na kawałki przez sąsiadów i przez dziesiątki lat było objęte arkusza duch zwany komunizm. Podróż ta prowadzi nas do najważniejszych pisarzy w Polsce – kraju złowionych między Wschodem a Zachodem – porozmawiać o jedno: strach.

    Zapłon Lęk

    Ten strach jest namacalnym wszędzie. To spogląda z pierwszych stron gazet i czasopism, czołga się w całej telewizji i wślizguje się do rozmów Barroom. Jest położona w umysłach ludzi. To strach przed Władimira Putina w Rosji. Jest obawa, że Europa nie reaguje wystarczająco mocno na kryzys na Ukrainie, w strachu, że Putin nie tylko awansują do rzeki Doniec, ale wkrótce także do Wisły. I to jest strach sam Putin, który zaledwie kilka dni temu odniósł się do „wieku starego wspólnej historii”, który łączy Polaków i Rosjan, mówiąc, że wywołał niepokój wśród polskich mediów, ponieważ pasuje do retoryki zimnej uścisku, że Rosyjski prezydent był zarezerwowany dla Ukrainy.

    Ten strach jest wyrażona w liście otwartym: „Z Gdańska do Doniecka,” apel do Europy, podpisany przez 20 polskich intelektualistów i opublikowane 1 września w Gazecie Wyborczej , ekonomista , Le Monde , La Libre Belgique , Die Welt i w ukraińskich mediów. Mówi: „Każdy, kto nie powie” nie „dla Putina pasaran dziś (…) wyraża zgodę na zniszczenie porządku międzynarodowego.” Ponadto:. „Kto idzie Dziś politykę” biznes jak zwykle „w odniesieniu do konfliktu rosyjsko / ukraińska jest przymykanie oka (…) na ataki sił imperialistycznych Putina w kolejnych krajach Wczoraj był Gdańsk, dziś jest Donieck: Nie możemy dopuścić do sytuacji, w ​​której Europa będzie ponownie przez wiele dziesięcioleci dzienny z otwartą krwawiącą ranę i „.

    Poeta Dehnel jest jednym z sygnatariuszy listu. W wieku lat 34, jest już jednym z najbardziej znanych autorów w Polsce. Jego wiersze są anachronizmy, wersety, które mogą być sto lat, a bohaterowie Dehnela są ułożone wokół niego: Mickiewicza tutaj, Dostojewskiego, i tam jest tablica z przodu prac tych wielkich autorów, że czyta „Goethe nigdy nie było.”

    „Niemcy”, mówi Dehnel, „muszą zrozumieć, że strach przed Putina to nie przypadek.” Przeciwnie, ten strach jest wynikiem intensywnych obserwacji sąsiadami na Wschodzie i na Zachodzie. „Obecnie Polska ma bardzo dobre stosunki z Niemcami. W naszym liście zamierzamy na to, aby pozostać.”

    Dehnel uważa, że w Niemczech stanowisko w sprawie kryzysu na Ukrainie jest zbyt słaba, a on nie jest sam w tej ocenie. Dziennikarka Anne Applebaum, żona byłego ministra spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski oskarżył niemiecką kanclerz Angelą Merkel o braku w jej wysiłków dyplomatycznych w celu rozwiązania kryzysu, a polscy dziennikarze utrzymywali, że wyrok w Niemczech został przyćmiony jego mrocznej przeszłości: masakrze z II wojny światowej , masowe mordy w Związku Radzieckim, a bitwa o Stalingrad.

    „Następne One Will Strike Berlin”

    Dehnel krzyżuje ręce i nogi. On podsumowuje swoją wiadomość do Niemców, co następuje: „Jeśli Putin spadnie bomby atomowej na Warszawę, następny będzie strajku w Berlinie.”

    Jego odniesienie do najpotężniejszych broni wszystkim pokazuje ogrom i znajomości, o strachu. Jest on zasilany przez baśni opowiadanych przez rodziców i dziadków. Jest obawa, że ​​wyrasta z doświadczenia. Jest obawa, że ​​historia się powtórzy.

    Siedemdziesiąt pięć lat po wybuchu II wojny światowej, ostatnie wydarzenia rekindled pamięć, która drzemie głęboko w zbiorowej świadomości narodu polskiego: tajny protokół dołączony do paktu Ribbentrop-Mołotow, w którym Niemcy i Sowieci zgodzili się Czwarty rozbiór Polski, ponieważ dzieli regiony wschodniej Europy na strefy wpływów – pomysł, że Putin niedawno bronił. W dniu 1 września 1939 roku Wehrmacht wkroczył do Polski, a następnie Armii Czerwonej w dniu 17 września, podczas gdy reszta Europy nie zrobił nic. Ten zabytkowy zdrada Polski przez Europejczyków jest mowa w każdym wywiadzie w czasie tej podróży.

    Pociąg z Warszawy do Krakowa nazywa Kościuszko, nazwana po polskiego bohatera narodowego, który wygrał walkę z Rosjanami ponad 200 lat temu. Pijanych mężczyzn podróży w pociągu, taniec i opowiadanie dowcipów do śmiechu kolegów pasażerów i do przewodów. Na dworcu autobusowym w Krakowie, prawie 300 kilometrów (185 mil) na południe od Warszawy, pasażerowie czekają widzi własnego oddechu w mroźnym powietrzu. Wreszcie autobus przyjeżdża – starszy model z Niemiec. Pojazd wije przeszłości Zamek Królewski na Wawelu, którego katedra służy jako miejsce ostatniego spoczynku wielu wybitnych Polaków, dla, w tym Tadeusza Kościuszki, Mickiewicza i wszystkich królów polskich. Autobus jedzie dalej, z Krakowa i przez Województwo małopolskie, którego części, do 1918 roku, należał do Królestwa Galicji i Lodomerii, a crownland Cesarstwa Austro-Węgierskiego, gdzie jeden sztetl graniczy obok. Autobus zatrzymuje się w Gorlicach. Grubsza słowackiej granicy pół godziny na południe, i na Ukrainie jest o dwie godziny jazdy na wschód.

    Andrzej Stasiuk, 54, bierze nas w SUV. Stasiuk nie tylko jeździć, ściga się do swojej kabiny. Stasiuk, którzy także podpisali list otwarty, jest jednym z najbardziej znanych polskich twórców na arenie międzynarodowej. Stasiuk prowadzi również wydawnictwo Czarne, które publikuje prace przetłumaczone na język polski przez zagranicznych autorów, takich jak pisarz niemiecko-rumuński ukraiński Herta Müller i pisarza Jurija Andruchowycza. W Niemczech, Suhrkamp Wydawnictwo publikuje książki Stasiuka. Opowiadają o swoich podróżach, o przeszłości i piękna i melancholii Wschodu. Stasiuk brzmi jak jego książek: czasami jak chłopiec, który właśnie odkrył znaczenie ironii, czasami jak stary człowiek, który zauważał tęsknie w dal.

    Wybaw nas od zła

    Suche błoto kruszy z deski rozdzielczej SUV – być może polskie błoto, chyba rosyjski, mongolski czy chiński błoto – w każdym przypadku, błoto ze Wschodu, zjednoczeni w pojeździe Stasiuka, który ras poprzez Małopolski, zasuwa przeszłości resztki Ludowej Rzeczpospolita Polska, obok byłych kołchozów, że dziś należy do milionera. Na pobocza są usiane symboli religijnych: Jezus Chrystus, Mesjasz wyryte w kamieniu, nas zbaw ode złego.

    Śliwy, lasy iglaste, sosny. Gdzie drzewa rosną wokół prostokątnych teraz płaty trawy, domy stały aż do końca 1940 roku. „Do 1947 roku mieszkał tu Lemken, ukraińskiej mniejszości”, mówi, jego głos niski i żwirowe. „Przymusowo przesiedleni Polacy je.”

    Polacy i Ukraińcy mają trudnej wspólnej historii. Ukraińska Powstańcza Armia zmasakrowanych tysięcy Polaków w czasie II wojny światowej i polskie uprzedzenia utrzymują się do dziś. „Wielu Polaków widzi tylko Ukraińców, jak robotników i sprzątaczki”, mówi Stasiuk „, dlatego tak ważne jest, że mogę pomóc. Mój wydawnictwo publikuje większość tych ukraińskich autorów, którzy przetłumaczonych na język polski.” W przedniej części kierownicy Stasiuka, metalowe koń został przyklejony do deski rozdzielczej, prezent od ukraińskich przyjaciół, talizman, który pokazuje w jakim kierunku podjąć.

    Stasiuk zatrzymuje się przed kabiną, na skraju lasu. To gdzie pisze swoje książki. Opisuje on kabinę jako „surowe i proste” i tak to jest. W przedniej części kabiny, on podniósł flagi Kirgistan, Tadżykistan i Ukraina – pamiątki z podróży – ale on zdjęty rosyjską flagę.

    „Po ZSRR, wszyscy mówili, stare biznes Wschodu wobec Zachodu była skończona. Co kilka bzdur, do cholery!”

    W sierpniu, Gazeta Wyborcza opublikował artykuł na pierwszej stronie pod tytułem „Niemcy nie będą bronić nas” – stary strach powstają nowe tytuły. „Niemcy nie zrobić, nawet jeśli ataki Putina”, mówi Stasiuk. „W Niemczech wszystko, co musisz zrobić, to krzyczą” Rosja „i każdy zaczyna tryskającej o to miejsce.”

    Podróże Stasiuka zaprowadziły go daleko na wschodzie, często przez Rosję. Latem ubiegłego roku, wziął ostatnią podróż do kraju, który musi być odwiedziliśmy, mówi, aby zrozumieć, co sprawia, że ​​ludzie zaznaczyć, z których większość wsparcia Putina. „Putin jest mądrzejszy niż na Zachodzie”, mówi Stasiuk, „tak jak Rosja zawsze mądrzejszy. I rzeczywiście obawiają się, że nie będzie wojny. Przed Rada Bezpieczeństwa ONZ zwołuje i wyraża obawę, Putin będzie już na Śląsku „.

    Droga z Gorlic na Śląsk przechodzi Krakowie przed przejściem w kierunku zachodnim. Przechodzi przez elektrownię węglową w Tarnowie, idealne tło do filmu o mroku Wschodzie. To mija Auschwitz; przechodzi przez miasta, w których płatki gipsu z frontami budynków – elewacje jak twarzach starych ludzi, którzy widzieli wszystko. Witamy na Górnym Śląsku, w południowo-zachodniej Polsce, w niecałą godzinę jazdy samochodem od granicy z Czechami.

    Tatuaże i Dzieło Odzież

    „Nie chcę, aby zobaczyć żadnych rosyjskich czołgów”, mówi Szczepan Twardoch. Twardoch, 34, jest Śląska i enfant terrible polskiej literatury. Mieszka w miejscowości Pilchowice, w pobliżu miasta Gliwice.

    Jednym z głównych ulicach Gliwic nazywa Ulica Zwycięstwa , Ulica Zwycięstwa, przepaść między zadymionych szarych budynków. Piękna kobieta uśmiecha się z fasadą, zęby bielsze niż cokolwiek innego w Gliwicach – ale to tylko reklama dla sieci sklepów mody C & A. Tylko kilka kroków, ktoś rozpyla „SS” i chuligana hasło na murach: „. Mamy zniszczyć tych, którym Śląsk nic nie znaczy”

    Twardoch jedzie ulicy Zwycięstwa. Ma także SUV, ale jego pojazd pachnie nowy. Twardoch przejeżdża przez Górnym Śląsku z szarym toczenia na zielono, kiedy przechodzimy przez pola kukurydzy, ceglanych budynków i małych kapliczek do Maryi Panny – przez ojczyzny Twardoch, który został ojczyzna jego przodków 300 lat. Podczas II wojny światowej, obszar widział bitwy między Wehrmachtu i Armii Czerwonej.

    Twardoch wygląda hrabiego, który prenumeruje czasopisma stylu życia. On ma tatuaże i nosi drobne ubrania. Jego początki są śląscy złagodził polskiego. „Wiem, że nie jestem niemieckim,” mówi. „Wiem, że nie jestem Polakiem.”

    Jest samotny, tożsamość, jak Twardoch opisane raz w eseju, ale może jeszcze mówić do Polaków, jak mówi, a on był jednym z sygnatariuszy listu otwartego. Twardoch skomponował nową „Morphine” w języku polskim, książkę, który spowodował burzę w Polsce, ponieważ opowiada historię polskiego ruchu oporu w jesieni 1939 roku szuka narkotyków i seksu, kiedy wędruje przez wojną Warszawy. „Morfina” stała się bestsellerem i Twardoch używane licencyjne na budowę domu w Pilchowicach. Idzie do środka.

    „Moi polscy przyjaciele są naprawdę obawiają się, że ich cudowne życie mogą być zniszczone przez wielką wojnę.” Jak sam mówi, typy Twardoch oddalony od jego biały iPhone, która leży w jego białej kuchni. „Boją się, że będą musieli walczyć, być w więzieniu, i że kobiety nie będą ubrani tak dobrze.”

    Co Comes Potem?

    Twardoch widzi strach w twarze swoich przyjaciół. On widzi podobieństwo do książek, które opisują sytuację 100 lat temu. „Przed I wojną światową, wielu ludzi myśli, że już nigdy nie będzie wojny w Europie. Wiemy, co się stało po tym.”

    Strach przed wojną jest stary, ale ważne jest, jak wszystkich autorów zgadza. Nie ma końca historii, jak mówią w kółko. Kryzys na Ukrainie to dopiero początek, nalegać, i to wielokrotnie, jak oświadczenie miga czerwone światło sygnału alarmowego. Ale jeśli jest to tylko początek, co będzie potem?

    „Ta wojna będzie ciągnąć, czasem gorąco, czasem zimno,” mówi. „Albo Putin będzie zmuszony do kolana, albo dostanie to, czego chce. Stare granice Imperium” Twardoch patrzy długo na tarasie, gdzie zabawki swoich dzieci leżą na temat.

    Kolejnym etapem podróży zabiera nas ze wsi z tak wieloma imionami – polskim, niemieckim, śląskie – na północno-zachodniej Polsce, ze wsi do miast. Niektóre 180 km od domu Twardoch pochodzi Wrocław, na Odrze, rzeka, która staje się granica polsko-niemiecka dalej na północ. Na obrzeżach Wrocławia, młodzi Polacy wcisnąć wózków dziecięcych przez parki obok bloków mieszkalnych. W starej części miasta – pięknie odrestaurowany z funduszy unijnych – niemiecki emeryci odkrywać swoje korzenie. Wrocław był kiedyś domem dla niemieckiego poety Hoffmanna von Fallersleben. Jest to również miasto, które Hitler oświadczył twierdzy w 1944 roku, nakazując, że należy bronić za wszelką cenę.

    Kobieta leży na łóżku z czaszek z fotografowania mleka z jej piersi i dziecka leżącego na brzuchu. „Niekonwencjonalne Madonna, nie mówisz?”, Mówi Olga Tokarczuk, 52, jeden z najpopularniejszych pisarzy polskich. Niekonwencjonalne jest obraz Madonny wisi w kuchni Tokarczuk, w jej domu we Wrocławiu, wybudowany w 1912 roku i zamieszkałego w ciągu ostatnich 100 lat przez Niemców, Żydów i Polaków.

    Tokarczuk podpisała również list otwarty. Jej teksty są często przypowieści w regionie przygranicznym, gdzie Polska, Niemcy i Czechy spotykają. Wszędzie tam, gdzie są granice, są historie – i produkuje mity. „Niestety kryzys na Ukrainie jest ożywienie mitu w Polsce”, mówi Olga Tokarczuk, „mit, który mówi, że powinniśmy służyć jako ściany na Zachodzie, aby chronić go przed dzikim Wschodzie.”

    Wiedza i Działanie

    Mit ten jest tak stary, jak Polska. Przenika on dzieła Adama Mickiewicza, którego pomnik stoi w Warszawie, z strzykawki Stalina wysyłania ukłucie strachu spływały szyję. W poetyckiego dramatu Mickiewicza „Dziady”, na przykład, napisany prawie 200 lat temu, w czasie, gdy Polacy nie mieli państwa, Polska jest przedstawiana jako Chrystusa Europy, które za grzechy swoich sąsiadów zmarł. Rosyjski car jest szatan i Niemcy są akolitów diabła. To jest mit o Polsce jako ostatni bastion wolności nieuszkodzonym w Europie przed rozpoczęciem Wschodzie. Mit ten legitymizuje strach.

    Badanie Tokarczuk zawiera ołtarz. Na to koreański Buddę z opadające ramiona, kąciki jej ust odrzucił. Hinduska bogini Durga stoi pionowo obok niego, co stanowi wiedzy i działania.

    „Europejskie sankcje wobec Putina zaczynają mieć wpływ, tak,” mówi. „Ale czy to oznacza, że Europa wyraziła jednoznaczne” nie „dla działań Putina? To nie jest moje wrażenie.” Jeśli Europa nie mówi nie, to kto? „Myślę, że Donald Tusk będzie miał wpływ na kryzys „, ona odpowiada. Aż do września ubiegłego roku, Tusk premier Polski, ale w tym tygodniu został prezesem potężnej Radzie UE – a on oskarżył Putina o przekroczenie jego moc. „W obawie, Polacy liczą na Tuska -. I Europie”

    Tokarczuk naciska jej dłonie i palce są skierowane w górę, jakby się modlili.

    Tłumaczenie z niemieckiego Paula Cohena

  4. kresowiak said

    werblan żyd z tarnopola i wszystko wiadomo

  5. akej said

    Zyd Werblan pitoli jak natchniony. Szkoda tracic czas na czytanie tych pierdolow.

  6. bbola said

    Narod moze zginac w rozny sposob- albo walczac o wlasna droge rozwojowa albo poddajac sie obcej woli i przyjmujac ja za swoja.

  7. NC said

    Re 3: Jak Żyd Cohen tłumaczy z niemieckiego na polski, to zawsze wychodzi szwargot…

  8. Dictum said

    Ale jednak na tle dzisiaj rzadzącej swołoczy Gomułka jawi się jako patriota.

  9. Kojak said

    Od 8 Dictum ! Gomulka patriota ? Do porownań Gomulki z rzadzacymi bandytami i zlodziejami nie ma sensu ! Nie mozna bandziora porownzwac w miare normalnym czlowiekiem .Idealizowanie Gomoiki jest jednak absurdalne ! Zmarnowal ,lkowicie pokladane w nim nadzieje i bronil zydowskich oprawcow, zbrodniarzy i zlodzieji przed odpowiedzialnoscia ! To dzieki niemu zydowska kurwa ,
    wywloka i zbrodniarz Luna Brystygierowa nie stanela przed sadem i nie zostala wtracona do wiezienia ! Takze inni zydowscy oprawcy i zlodzejie tak naprawde nie staneli przed sadem bo kreatura Gomulka ich przed tym obronil ! To jego zona Zydowka Liva Szoken zmieniala zydowskim kreaturom i oprawcom za jego wiedza nazwiska na polsko brzmiace !!!

  10. Dictum said

    ad. 9
    Dobrze już, dobrze. Wszystko to racja. Ale na miarę ówczesnych możliwości (uzależnionych naszą powojenną sytuacją) polskich interesów bronił. I obronił np. rolnictwo. Zgodzę się, że swołocz taka sama, jak i dzisiaj.
    A konkluzja zawsze aktualna również ta sama – rozpanoszenie się tego żydowskiego robactwa.

  11. akej said

    @ 10
    W zasadzie to bronil tylko rolnictwo – i to tylko czesciowo bo przeciwstawil sie kolektywizacji. I na tym jego obrona rolnictwa sie konczyla. Zydow – komunistow i kryminalistow nie rozliczyl, chociaz mogl to zrobic. Wyraznie zarzuca mu to Brochocki w swej „Rewolucji marcowej”. Do konca swego marnego zywota pozostal jako indywiduum kompletnie ograniczone przez komunistyczna ideologie. Po 1956r. mogl zrobic bardzo wiele, ale byl na to zbyt ograniczony umyslowo.

  12. Kar said

    re:11

    moze i zdzialalby wiecej gdyby nie ta jego charakterystyczna pinda/hetera/pies (Szoken), ktora plula mu do ucha swoje zlote mysli. Chlop zglupial i pozniej mamlal do mikrofonu bez sensu …

  13. JerzyS said

    Dyskusje na temat narodowości, to uprawianie zabobonów!
    Patrz:
    -Biologizm!

    Pan to serio? – admin

  14. W jednej z książek (nie pamiętam w której, ale mogę znaleźć stosowny cytat) Albina Siwaka stoi jak byk, że to własnie tenże Werblan przechwycił i następnie ordynarnie ocenzurował pamiętniki Gomułki, wycinając z nich wszystkie krytyczne wzmianki o towarzyszach narodowości żydowskiej…

  15. kresowiak said

    urodził się w 1924 a w 1941 uciekł z tarnopola z towarzyszami na wschód bo by go polacy i ukraińcy zabili za jego działalność za okupacji sowieckiej

  16. JanuszLondyn said

    To jest strona 277 ksiazki pana Albina Siwaka „TRWALE SLADY”: „Doskonale znal ludzi, ktorzy faktycznie rzadzili panstwem, poprzez aparat bezpieczenstwa i sa,downictwa.Bardzo wyraznie napisal, ze jedni stali na strazy interesow Kremla, a drudzy mniejszosci narodowej.Jeszcze inni, uwaznie obserwowali scene polityczna iprzygotowywali swoich ludzi do obsadzenia stanowisk,gdy tylko nadarzy sie okazja. Te wlasnie tematy,ztaka gorycza i tak szczerze opisane przez Gomulke,calkowicie zostaly usuniete w wydaniach redagowanych przez Andrzeja Werblana. Kazde zdanie,ktore mogloby w zlym swietle przedstawiac Zydow, zostalo usuniete. Z pamietnika wycieto wszystkie fragmenty, w ktorych Gomulka, myslac o historii, opisal wezlowe problemy i generalne uwarunkowania majace wplyw na sprawy Polski. Wszystko to, co bolalo Gomulke i na miare swych sil i mozliwosci, podejmowal walke z tym, rowniez zniklo. Ten czlowiek naprawde kochal Polske i autentycznie bronil jej suwerennosci i niepodleglosci. Mial swiadomosc tego, ze pwzegrywal,bo byl otoczony zdrajcami.” AW to historyk ?, to biograf Gomulki?

  17. Plausi said

    Żydzi i Goje

    @Agaton:
    „Puławianie [żydy]”, nie tylko, także Goje szabasowe brali w tym udział. Unikajmy tych bardzo prostych odpowiedzi, bowiem one nie wyjaśniają wielu rzeczy.

    „za czasów Gomółki żydzi mogli sobie jeździć po świecie jak chcieli
    [Zawsze to mogli – admin]”

    To, pe jeździli nie jest aż takie istotne, chodzi o to, że utrzymywali stałą sieć powiązań, która z chwilą jak i Polacy zaczęli jeździć, sieć ta została jeszcze bardziej zacieśniona.. Międzynarodową sieć kontaktów to rozwinęli Izraelici już przed tysiącami lat, a ich diaspora dba o utrzymanie 6 milionów w małym państwie na BW. Przy tym w tym czasie rozwinęli liczne metody walki z Gojami i ich transformacji w Gojów szabasowych, dbają n.p. o skażenie wiedzy o własnej przeszłości ludów, na których pasożytują , a swe tradycje praktykują radośnie dziś n.p. w Palestynie na tamtejszej ludności.

    „//analizował szkodliwy wpływ Żydów na polski ruch komunistyczny, szczególnie w okresie stalinizmu. Admin// ” Istotnym jest, że to było w „w marcu 1968 „, kiedy daleko ważniejszym był szkodliwy wpływ w tym czasie a nie w okresie stalinizmu. Jak wyżej powiedziano o sieci, ten wpływ był daleko bardziej zgubny, gdyż przygotowywał przejęcie władzy w Polsce przez nową generację potomków urodzonych po tzw. „holokauście”.

    Także dziś zajmuje się IPN „szkodliwym wpływem” przed dziesiątkami laty a nie obecnym „szkodliwym wpływem”, co pozwala znowu tem wpływowi się znakomicie rozwinąć. Niewiele nam pomoże, jeżeli za trzydzieści lat będziemy się zajmowali „szkodliwym wpływem” dnia dzisiejszego, coś takiego nazywa się „musztarda po obiedzie”.

    A z jakąż bronią chcemy wystąpić przeciwko tym pasożydom ? Z tym nazywanym często „romantycznym” patriotyzmem półgłówków ? Zmiłujcie się państwo ! Zagony Izraelitów są od tysiącleci zaprawione w technikach walki o władzę i jak wskazano mają wiele wypróbowanych technik tej walki. Jednym z podstawowych tricków, jest wychowanie sobie wiernych Gojów szabasowych. Inne są nie mniej wyrafinowane, jak to dowodzi pierwszy cytowany link. I nie zapominajmy o potencjale finansowych, który jak dotąd wystarczał z reguły, aby każdego przeciwnika skorumpować.

    Wszystkie powstania od czasu rozbiorów zakończyły się klęskami, i wykazały co najmniej, że były bez sensu tzn. ze szkodą dla Polaków. Peany historyków spisane na zamówienie o bohaterstwie i szlachetności i.t.d. nie sposób jest brać zbyt poważnie. Klęska jest zawsze tyko tragedią. Albo poświęcimy nieco czasu i intelektu, aby się zastanowić nad sytuacją i wypracować jakieś sensowe strategie, w obecnej sytuacji, albo będziemy nadal uprawiać bezmyślne chaotyczne działania, nie wiedząc nawet, na czyje zlecenie my to czynimy, jak ostatnio w przypadku NSZZ „S”.

  18. Plausi said

    Werblan wyjaśnia

    być może niechcący, ale wyjaśnia być może jak doszło do kolejnych „przemian” w PRL, a pewnie i dziś.

    O Gomułce, „postępowanie jako I sekretarza KC PZPR? W czym to się wyrażało?
    – W kilku sprawach. Po pierwsze, w nieufności, której nabrał do aparatu bezpieczeństwa”

    Także red. Michalkiewicz i inni wskazują na to, że „aparat bezpieczeństwa” odgrywa niezwykłą rolę w administrowaniu państwem i podziale PKB, a szczególnie wszelkich „przemianach”. Nie obeszło się bez tego aparatu ani przy pierwszy,m wysadzeniu z siodła Gomułki i jego świty, przy powołaniu go z powrotem, przy kolejnym wysadzeniu go z siodła a cóż dopiero przy powstaniu NSZZ czy też III Rzeczy…. nazywanej też przez propagandę systemu Wolną Polską.

    Wg. Wikipedia.pl jest pochodzenie Werblana na dzień dzisiejszy nieznane, miał się urodzić w Tarnopolu, obecnie U-krainie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: