Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    kontra o Jad węża w „Desideratio deside…
    Emilian58 o Gaz za ruble, kto przegra…
    kontra o Jad węża w „Desideratio deside…
    bryś o Wolne tematy (48 – …
    Mietek o Szczytowanie przed dołowaniem
    Olo o Szczytowanie przed dołowaniem
    osoba prywatna o Wolne tematy (48 – …
    Emilian58 o Rozmowy małżeńskie Wielomskich…
    mironik o Wolne tematy (48 – …
    Kura domowa o Wolne tematy (48 – …
    Mietek o Gaz za ruble, kto przegra…
    Emilian58 o Matka skazana za zagłodzenie d…
    Emilian58 o Ławrow: nazywanie NATO sojusze…
    angol o Wolne tematy (48 – …
    Emilian58 o Szczytowanie przed dołowaniem
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Turecki gambit

Posted by Marucha w dniu 2014-12-28 (Niedziela)

Niewiele zrozumiałem z tego artykułu i wywodów w nim zawartych. Co zapewne jest skutkiem ciągnącej się nadal choroby „zimowych wymiotów”.
Admin

Pamiętamy z historii, że w czasach gdy osmańska Turcja poważnie zagrażała samemu cesarskiemu Wiedniowi, katolicka Francja pozostawała sułtańskim sojusznikiem, gdyż głównym przeciwnikiem Paryża byli Habsburgowie. Podobnie i teraz: Wietnam współpracuje ze Stanami, gdyż z perspektywy Hanoi – główne zagrożenie pochodzi z Pekinu.

I to pomimo strasznych obciążeń, przecież nie tak dawnymi zmaganiami Wietnamczyków z Amerykanami. Tylko u nas stale wznieca się rozrachunki z przeszłością. Trwale ciążą one nad naszą współczesnością, nie pozwalając na głębszy geopolityczny oddech. Odświeża się stare problemy, które bieg wypadków już dawno unieważnił. Wręcz historyczno – histeryczny terror.

Tymczasem światowa sytuacja jest dynamiczna, wyraźnie zmierzająca do przesilenia, na którym – jak zwykle – jedni zyskają, inni zaś stracą. Baczmy byśmy nie znaleźli się w obozie przegranych, dla których, na dodatek, będzie to definitywna porażka.

Panorama Wschodu

Chodzi teraz naturalnie o ten Bliski i Środkowy. Gdy likwidowano tureckie Imperium, jako skutek pierwszy światowej wojny, terytorium późniejszego Iraku przypadło Brytyjczykom, zaś Syria Francuzom. Nad Tygrysem już wówczas większość stanowili szyici, ale Anglicy popierali słabszych, czyli sunnitów. Z kolei w Damaszku przeważali ci drudzy, lecz Paryż poparł alawicką mniejszość. Wszystko zgodnie z rzymską maksymą divide et impera (dziel i rządź).

Ten stan przetrwał wiele burz, aż do czasu gdy Waszyngton – może za namową Izraela? – postanowił ów porządek zmienić, a nawet odwrócić go do góry nogami. W sytuacji zaś gdy Afganistan jest prawie stracony, a w ślad za nim nadzieje na Serce Lądu (Azja Centralna), palącą koniecznością stało się znalezienie w miarę bliskiego terenu dla amerykańskiego zaangażowania, by ukryć widoczną geopolityczną, czyli zasadniczą, porażkę. Wszystko, by poszło zgodnie z ustalonym scenariuszem, gdyby nie tak zwana kwestia kurdyjska. A ona zaś jest ściśle związana z interesami Turcji, będącej, jak dotąd, sojusznikiem tandemu USA – Tel Awiw. Sytuacja więc z dnia na dzień stała się niezwykle skomplikowana i dla Stanów nadzwyczaj drażliwa.

Na naszych oczach swoją pozycję umocniły bowiem trzy państwa: Ankara, Teheran, Rijad Saudów. Wystarczy, przeanalizować ich wydatki na zbrojenie, by w niedalekiej perspektywie zobaczyć wyłaniający się Bliski Wschód nawet bez Izraela. A utrzymanie tego swoistego amerykańskiego lotniskowca jest istotnym celem tego supermocarstwa. Jak długo wyrastające tam regionalne potęgi będzie można trzymać we wzajemnym szachu? Położenie jest więc nieprzewidywalne. A wszystko za przyczyną bliskowschodnich wojen Białego Domu! Czy jest to zatem krótkowzroczność?

Czy jakaś głębsza geostrategiczna roszada, w której Wschód odgrywa jednak pomocniczą, a nie podstawową rolę? A Izrael dla wyższych racji może być w każdym czasie porzucony? Gdy jeszcze do tego składu dodamy Egipt, o potencjalnie dużych możliwościach i który uzyskuje nowe podstawy politycznej stabilizacji, w oparciu o stałą praktykę rządów wojskowych – dostrzegamy złożoność położenia.

Kair rozszerza swoje wpływy na Libię, a przynajmniej na jej część – Cyrenajkę. Obiektywnie zyskuje więc na znaczeniu i z całą pewnością wejdzie do regionalnej czołówki. Izraelowi pozostaje więc Arabia Saudyjska, też coraz potężniejsza, nowoczesna i agresywna, lecz jednak nie najważniejsza. Gra na rozbicie Iraku, a teraz Syrii, wcale nie poprawia więc położenia żydowskiego państwa, ale przeciwnie: zmienia dotychczasowy układ na jego niekorzyść. Uwikłany w nierozwiązywalny konflikt z Palestyńczykami, w ciągłe beznadziejne masakrowanie arabskiej Gazy, staje się coraz mniej niewygodnym partnerem, a dla Stanów aż nawet sporym obciążeniem, które – jak dostrzegamy – bardzo ogranicza pole manewru. Właśnie teraz na Bliskim Wschodzie sprawa rozegra się wokół problemu z Kurdami, co angażuje już wszystkich istotnych graczy z tego obszaru i wokół niego. Tu prawdopodobieństwo amerykańskiej porażki wydaje się największe?

Europejski Wschód

To z kolei co się zdarzyło i wciąż dzieje na Ukrainie naznaczono bardzo wieloma znakami zapytania. Dlatego trudno jest się do tego rzetelnie oraz obiektywnie ustosunkować. Dużo mówi się o amerykańskich przygotowaniach do przeprowadzenia przewrotu. W sumie mistrzowskiego wykorzystania galicyjskich nacjonalistów do dokonania destabilizacji i wyforowania dzięki temu tak zwanych żydowskich oligarchów. Ale z drugiej strony nie mogło dziać się to w tajemnicy przed aparatem władzy lojalnym w stosunku do Janukowycza, a przede wszystkim przed Rosją. A mimo to Moskwa przez czas przygotowań i kilka pierwszych miesięcy pozostawała zadziwiająco bierna, jakby bezradna i nieobecna.

Prezydent Ukrainy politycznie umierał w zastanawiającym osamotnieniu. I być może dlatego właściwie nie walczył, iż dobrze o tym wiedział, że jego los jest przypieczętowany nie na Majdanie, lecz w innym miejscu. Po prostu posłusznie odgrywał przypisaną sobie rolę ofiary międzynarodowego spisku. Jedni go pracowicie przygotowywali, a drudzy przez zaniechanie z tymi pierwszymi faktycznie współpracowali.

Po sukcesie, drogi Waszyngtonu oraz Moskwy – jak zwykle w takich przypadkach – rozeszły się. I każdy z osobna rozpoczął walkę o swoje: co komu. Jest to dla obydwu stron niebezpieczna gra, ale bardziej dla Putina. Chociaż można, by rzec, iż wistuje iście po mistrzowsku. Realnie mając tak niewiele, bierze tak dużo. Moskwa będzie więc zyskiwała, a w kontekście sytuacji na Bliskim Wschodzie stanie się nawet niezbędna.

Gdy odrzucimy cały ten słowny balast, retorykę, którą posługują się uczestnicy tej geopolitycznej gry, widać przecież nagie realia. A one wskazują na jedno: kijowska ekipa wcale nie broni stanu posiadania w Noworosji, tylko swoją ambiwalencję ukrywa przed rozgorączkowanymi ukraińskimi radykałami. Dlatego Rosjanie, zainteresowani trwaniem Poroszenki w Kijowie, będą minimalizowali rozmiary jego końcowej porażki.

W najgorszym zaś razie ucieknie na wiosnę znad Dniepru i w stołecznym Kijowie, jak wiele razy, zapanuje bezkrólewie. Największym przegranym jest już teraz Bruksela, gdyż to w jej najżywotniejszym interesie było utrzymanie Janukowycza u steru ukraińskich rządów. Niemcy przynajmniej nadal liczą na patronat nad Galicją i Wołyniem, ale na końcu mogą obejść się smakiem. Przedstawiona ocena jest jedną z możliwych wersji tego co tam zachodzi i dopiero najbliższe miesiące nieco rozjaśnią ten tak zdecydowanie zaciemniony horyzont.

W każdym razie Amerykanie osiągnęli to, iż między Unią a Rosją wbity został mocny klin, zaś Moskwa w celu zachowania panowania nad poradziecką przestrzenią w końcu wycofa się z Bliskiego Wschodu. Takie są chyba kalkulacje Waszyngtonu? Bo przecież nie chodzi o Ukrainę? W istocie jest ona bardzo ważna dla Rosji, ale tylko z powodu tej ważności znalazła się w strefie amerykańskiego zainteresowania. Jeśli natomiast powyższa teoria jest fałszywa – trzecia wojna światowa stanie się faktem.

Rosja – Turcja – Unia Europejska

W nakreślonych okolicznościach nie odnosimy się do egzotycznych konfliktów, czy chwilowych nieporozumień dzielących mocarstwa; lecz o taką sytuację, z którą już wkrótce świat będzie się musiał zmierzyć, gdy ten wielki globalny statek straci sterowność i zacznie się całą seria niszczycielskich zmagań, angażujących bezpośrednio wszystkie potęgi współczesności.

Niestety winą należy obarczyć tych, od których najwięcej zależy: przede wszystkim Amerykanów. Widzimy także i to, że Unia Europejska nie jest w stanie odgrywać samodzielnej roli. Niczego nie tworzy i co najwyżej nieco spowalnia polityczny radykalizm modny ostatnio za Oceanem. Bruksela nie ma swojej koncepcji, a każdy z tego grona uprawia własną grę, licząc, iż na końcu coś jemu przypadnie w udziale. Skierowanie zaangażowania Unii aż nad Dniepr jest nie tylko taktycznym, ale i strategicznym błędem. Należy raczej szukać aliansu z Turcją, będącą w poważnych opałach. Tylko bowiem wzmocnienie Ankary może powstrzymać wybuch na całym Bliskim Wschodzie. Po co Unii Ukraina? Bruksela nie weźmie przecież i Kijowa, i Stambułu. Ankara teraz jest ważniejsza, sojusz z nią wzmocniłby Unię i działał stabilizująco.

Duża turecka armia, prężna gospodarka, ludny kraj to przecież atuty. Wspomaganie upadłej Ukrainy niczego dobrego nie przyniesie. Tylko kłopoty, zaostrzające spory. Trzeba także dodać, że w tym przypadku nasz narodowy interes jest zbieżny z interesami Zachodniej Europy. Zauważmy, że turecki rząd w stosunku do ukraińskiego konfliktu i militaryzacji Morza Czarnego zachowuje dość powściągliwą postawę. W sumie korzystną dla Rosji.

Jeśli Turcja nie pozwoli tylko uwikłać się w konflikt na Kaukazie np. o Góry Karabach między Armenią a Azerbejdżanem, będzie faktycznym sojusznikiem Rosji. W sprawie Kurdystanu Ankara bowiem walczy o wszystko. Jeśli niewłaściwie wybierze zostanie terytorialne znacznie zredukowana i skończy jako reliktowa formacja, bez większej przyszłości. Unia, Moskwa i Turcja biją się o to samo. Zachowanie mocarstwowej pozycji. Amerykanie natomiast sądzą, że kilkoma pociągnięciami umocnią swoją kontrolę nad nimi wszystkimi, czym zapobiegną powstaniu groźnego dla tego morskiego mocarstwa bloku eurazjatyckiego. Zapowiada się więc ostra, zdecydowana batalia.

Wnioski

Jak zazwyczaj, na zakończenie warto jest poświęcić kilka zdań ocenie położenia Warszawy. Polska znajduje się między trybami, które zostały puszczone w ruch, miażdżąc wszystko, co napotykają na swojej drodze. Winniśmy przede wszystkim lepiej koordynować swoją politykę z państwami tak zwanej Grupy Wyszehradzkiej. Trzymajmy się okolicy i nie wychodźmy poza znane nam najbliższe opłotki, ponadto winniśmy starać się utrzymywać relacje z Moskwą na poziomie nie gorszym aniżeli Niemcy. Poza tym za wszelką cenę musimy ocieplać kontakty z Białorusią, której rola przecież bardzo ostatnio rośnie.

Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 51-52 (21-28.12.2014)
http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 15 do “Turecki gambit”

  1. semperparatus said

    Strategicznym celem naszego państwa i narody byłby sojusz e Rosją…a tym samym z osią Moskwa-Pekin…w celu wyrwania się z niszczącej nas…w każdym aspekcie…zależności od antyludzkiej i antychrześcijańskiej opresji zdegenerowanego tzw.”zachodu”…Piszę „byłby”…bo w obecnej sytuacji jest to-bez jakiegoś potężnego wstrząsu-raczej niemożliwe…A więc należy przyjąć „plan minimum”…taki realizują np.Węgry Orbana i Grecja…formalne pozostanie w systemie zachodnim(Unia,NATO)ale dystansowanie się od amerykańskiego imperializmu i faktyczny status państwa neutralnego…A to w celu obrony istnienia państwa i narodu…poważnie zagrożonego w swoim istnieniu…Niestety…dzisiejsze kompradorskie elity nie pozwalają nawet na realizację tego „planu minimum”…Dlatego najbliższą przyszłość widzę czarno…zarówno dla Polski jak i całego świata…Kataklizm minimum…to potężny kryzys finansowy…a maksimum-wojna jądrowa unicestwiająca całą ludzkość…

  2. AdRe said

    Białoruś to tylko malutki pionek, którego cit wyłuszczono obecnie w gazetach ze względu na to, że robi Putinowi kuku w postaci wpuszczania zachodnich towarów do Rosji pod białoruskimi etykietkami.

    Białoruś jest skazana na pożarcie i Łukaszenka o tym wie. To co teraz widzimy, to jest preludium, przygrywka do pożarcia. Wygibasy Łukaszenki to próba układania dobrych stosunków i z Rosją i Zachodem. Skończą się one tragicznie.

    BTW
    Pisałem tutaj kiedyś o dwóch samolotach. Jednym w Europie, drugim w Azji południowo wschodniej.
    Obydwa sie wydarzyły.

    Białoruś też się wydarzy.

  3. Kojak said

    OD 2 ! CO PAN WYPISUJE ZA DYRDYMALY O LUKASZECNCE ? GDYBY TAk nasze smiecie i odpadki ludzkie ktore stanowia plugawa i lajdacka ,,elyte , choc w polowie dorownywalyby Lukaszence ! Nie pisz pan bredni poprawnych politycznie !

  4. Marucha said

    Re 2:
    Niech Pan wytrzeźwieje po Świętach.

  5. Moher49 said

    Kandydat ONR na prezydenta Polski, pan Marian Kowalski, pytany gdzie odbyłby pierwszą podróż zagraniczną, odpowiedział Węgry potem Białoruś.

  6. Boydar said

    Nie mam odwagi, ale mogę Panu Gajowemu spróbować pomóc się rozeznać.

    Kluczem do zrozumienia artykułu jest zdanie „… W każdym razie Amerykanie osiągnęli to, iż między Unią a Rosją wbity został mocny klin …”. Kiedy zidentyfikuje się fałsz w nim zawarty, a w dalszej kolejności jego celowość, reszta staje się względnie prosta.

    Po pierwsze, światem nie rządzą Amerykanie, i nawet nie struktury intencjonalne czy siłowe zlokalizowane w Ameryce. Wszystko z czym nam się kojarzy USA czy nawet USRael, jest jedynie ręką. Tą zaś kieruje zazwyczaj głowa; i do tego momentu jest względnie obojętne, z której strony przyczepiona jest do tułowia. Autor artykułu, podejmuje żałosną próbę narzucenia nam błędnego sposobu oceny, kto decyduje o zamierzonych celach aktualnej rozgrywki.

    Po drugie, Unia nie jest nie tylko żadnym monolitem z reprezentatywną dla wszystkich więźniów polityką zewnętrzną, tylko właśnie łagrem, z większymi przywilejami dla niektórych. To zresztą jednak do czasu, przyjdzie kolej na wszystkich.
    Z kolei Rosja monolitem nie jest w pełni, co autor pomija również, proporcjonalnie do swoich zamierzeń.

    Wbijanie klina możliwe jest w pieniek. Tu żadnego pieńka zaś nie ma. Z jednej strony (tzw. UE) jest kupa gruzu, a z drugiej (Rosja) kilkadziesiąt milionów ludzi, mających dosyć cudzej zabawy w teatr w budowie. Szczególnie, że śmiertelność wśród uczestników przekroczyła przez ostatnie 200 lat wszystkie dopuszczalne normy BHP.

    Wracając do artykułu. Autor złapał reflektor szperacz i z dużą wprawą oświetlił punktowo kilka wybranych obszarów. Taki halogen wyciąga szczegóły bez pardonu; są bez wątpienia prawdziwe. Tyle że, tylko te szczegóły, które zostały oświetlone; o innych nawet mowy być nie może, bo ciemno jak w okrężnicy u afroamerykanina.

    No i jak się to wszystko zestawi do kupy, a nie miało się okazji oglądać tego cyrku za dnia, to wychodzi pan autor na wybitnego znawcę tematów wszelakich i rzetelnego fachowca. Tymczasem właściciel reflektora, cyrku i placu budowy bez najmniejszych emocji pozostaje w cieniu, spożywając o siedemnastej obowiązkowy posiłek regeneracyjny. Publika się emocjonuje, czasem klaszcze a czasem gwiżdże. Rzucanie kamieniami w aktorów oraz siebie nawzajem jest również przewidziane, ale dopiero w następnym akcie. Dobry spektakl powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, później napięcie winno stopniowo narastać. Byle by herbata nie wystygła.

  7. RomanK said

    Panie Gajowy… Euroazja….Hazaria Magna…niech pan wspomni kto przyczynil sie do upadku Ottomanskiego Imperium i kim byl Atta Turk…Tesalonikas..Donmeh…pan patrzy na mape… Turcja to mniej wiecej najwieksza czesc dawnego Bizancjum… Czy wyobraza sobie pan Panstwo od Morza Baltyckiego, przez Czarne, Srodziemne do Czerwonego????
    Niech an pslucha peru wystapien pani Sibel”

  8. akej said

    Jaka szkoda, ze nie zrealizowano tego, co podpisal ostatni sultan turecki – rozbioru i zliwidowania Turcji – tego obcego Europie islamskiego wrzodu na dupie. Na zlosc historii pojawil sie zyd – pedal Ataturk, ktory uratowal wyznawcow Mahometta. Dzis, po 2WS oni (ponad 80 milionow) ciagle rosna w sile i znow stanowia prawdziwe zagrozenie islamizacji Europy. Ot, Angole, zabojady i makaroniarze rozegrali beznadziejnie glupio te partie! Najbardziej zal mi Ormian, ktorzy utracili 5/6 (zajetego dzis przez islamskich Kurdow!) swego narodowwego terytorium oraz to, ze ci glupcy nie udzielili odpowiedniej pomocy Grekom w walce z Turkami. Za to teraz, za kare, sami maja u siebie miliony wyznawcow Allaha.

  9. Macko said

    Troche o Turcji, jako marionetce zydów brytyjskich, walczacych o wolny dostep do ropy, do szlaków komunikacyjncy do Indii oraz exterminujacych chrzescijan, czyli Asyryjczyków, Koptów czy Armenczyków:
    http://www.voltairenet.org/article186228.html
    La guerre mondiale fait rage et le triumvirat Jeunes Turcs qui a pris le pouvoir à Constantinople [7] en 1913, a en effet choisi d’associer son destin à celui de l’Allemagne dont l’influence économique dans l’Empire est immense… et il entend profiter du tumulte de la guerre pour conduire à grande échelle une politique d’épuration ethnique à l’encontre de toutes les communautés chrétiennes de l’Empire. Avec, à n’en pas douter, des arrières pensées messianiques et une haine eschatologique que bien peu osent encore aujourd’hui évoquer. S’ouvre alors un abîme dans lequel la majorité de la nation arménienne va, entre 1915 et 1916, se trouver engloutie.

    Une politique génocidaire que poursuivra et complétera Kemal Pacha (Atatürk) bien au-delà de la défaite des Jeunes Turcs et de la victoire alliée de 1918, en particulier en 1924 à l’occasion des transferts massifs de population chrétienne d’Anatolie prévus par le Traité de Lausanne, signé le 24 juillet 1923. Traité par lequel se clos définitivement la Grande Guerre sur son front oriental. Notons que l’athée fanatique, compagnon de route du Comité Union et Progrès, qu’est Kemal Pacha n’aura été, en poursuivant l’ethnocide [8] commencé par ses prédécesseurs, qu’un précurseur du nettoyage ethno-confessionnel conduit actuellement, mais à beaucoup plus petite échelle, par les djihadistes salafo-wahhabites au Nord de l’Irak contre les catholiques assyro-chaldéens et les yézidis…

  10. RomanK said

  11. RomanK said

  12. Ex said

    @12 RomanK

    I dlatego Rosja mogła dopuścić do tego co obecnie dzieje się na Ukrainie, a może nawet to jakoś sprowokować, żeby raz – rozbroić bombę wtedy kiedy JEJ pasuje, dwa – wykorzystać sztucznie wywołany kryzys (sankcje, atmosfera wojenna itd itp) do przestawiania gospodarki na nowe tory (jak największa samowystarczalność) z jednoczesnym utrzymaniem poparcia ludności dla okresowych niedoborów.

    Zabezpiecza ich to na wypadek upadku Zachodu, uniezależnia, a poza tym może być etapem przygotowania do przejścia w rozliczeniach wewnątrz BRICS na inną walutę niż dolar. Chiny też wydają dolara gdzie się da kupując co się da.

  13. Guła said

    Z nasiej demokracji:

    Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej i skandal z podsłuchanymi rozmowami polityków i urzędników to najważniejsze wydarzenia 2014 r. – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-wygral-z-afera-tasmowa,wid,17137985,wiadomosc.html

  14. RomanK said

    Panie Ex….Krym…. Ukraina to wielki step….taki albo sie kosi, albo pali.
    Bez Krymu…jest tylko kwestia czasu, kiedy Ukraincy sami wyrzna „swoja” wladze.Nieodlegla zreszta, dajac przyklad osciennym – jak pozbyc sie „swoich” wladz.
    To tylko kwestia zorganizowania sie i samofinasowania.
    Niech pN ZAUWZY ZE PODANA WCZORAJ INFOPRMACJA O WYSOKOSCI DLUGU…
    opiewa na sume 4-8 quadrilionow dollarow…..:-))))))
    Cale GDP calego swiata to nie wiecej niz 73 triliony:-))))))

  15. Ex said

    @RomanK Pod warunkiem, że armia/policja przejdzie na stronę narodu. Zrobi to tylko w przypadku gdy bankomaty nie będą im chciały wypłacić pieniędzy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: