Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ja o Liczba urodzeń w Polsce najmni…
    Jabo o Nie chcą umierać za pomniki…
    Mietek o O tych, którzy się na niemieck…
    UZA o Nie chcą umierać za pomniki…
    plausi o Nowa ustawa psychiatryczna. Ka…
    Listwa o Nowa ustawa psychiatryczna. Ka…
    Liwiusz o Rosyjska agencja regulacyjna z…
    prostopopolsku o Nie chcą umierać za pomniki…
    Marucha o Liczba urodzeń w Polsce najmni…
    Ramirez o O tych, którzy się na niemieck…
    Liwiusz o O tych, którzy się na niemieck…
    revers o Wolne tematy (09 – …
    ella o Upadek cywilizacji zachodniej
    Liwiusz o Czterech pancernych i Ukr…
    osoba prywatna o Wolne tematy (09 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Wolny rynek poniósł porażkę w walce z biedą – mówi Thomas Piketty, nowa gwiazda ekonomii

Posted by Marucha w dniu 2014-12-28 (Niedziela)

Thomas Piketty, 43-latek, od dawna uchodził za cudowne dziecko francuskiej ekonomii. Doktorat zrobił na London School of Economics w wieku zaledwie 22 lat. Zaraz po studiach zaczął wykładać na najbardziej renomowanych amerykańskich uczelniach. Mimo sporego uznania zdobytego w USA zdecydował się jednak na powrót do rodzinnej Francji. 


W 2006 r. założył Paris School of Economics i został jej pierwszym szefem. Z uczelnią tą pozostaje związany do dziś. W kwietniu 2014 r. Piketty opublikował długo oczekiwany „Capital in the Twenty-First Century” (Kapitał w XXI wieku), który z miejsca stał się najgłośniej dyskutowaną książką ekonomiczną ostatnich lat

Czy jest pan nowym Karolem Marksem?

Nie.

Ale „Kapitał” pan napisał.

Proszę pamiętać o podtytule. Który u mnie brzmi: „w XXI wieku”.

Co za różnica? „Kapitał” to „Kapitał”. Nawet przesłanie jest u pana podobne jak u Marksa. Obaj pokazujecie, że kapitalizm w nieuchronny sposób prowadzi do gromadzenia się kapitału w rękach najbogatszych. I że to w końcu musi doprowadzić do wielkiego tąpnięcia.

Jeśli pan pyta, czy jestem marksistą, to muszę zgodnie z prawdą odpowiedzieć, że nie. Ani nawet nie jestem ekonomistą marksizującym. Zresztą trudno by mi było. Urodziłem się w 1971 r. W pewnym sensie jestem więc dzieckiem i zimnej wojny, i upadku żelaznej kurtyny. Doskonale pamiętam rozkład gospodarek odwołujących się wprost do ideologii marksistowskiej. Ich klęska była dla mnie zbyt mocno widoczna, bym traktował komunizm w kategoriach realnej alternatywy wobec kapitalizmu. Zresztą zawsze miałem uczulenie na płytkie antykapitalistyczne hasełka. To, że gospodarka rynkowa jest optymalnym ustrojem ekonomicznym, ani przez moment nie ulegało dla mnie wątpliwości.

Czyli pan jest jak Keynes. Chce pan ratować kapitalizm przed nim samym?

To już dużo celniej oddaje moje nastawienie do gospodarki rynkowej niż porównania z Marksem. A tak całkiem konkretnie mówiąc, to w moim „Kapitale” razem z grupą zaprzyjaźnionych ekonomistów zebrałem trochę danych historycznych. Udało nam się – za pomocą różnych metod statystycznych – stworzyć bazę nierówności dochodowych w krajach Zachodu od XVIII wieku do dziś. W tym sensie miałem łatwiej niż Marks.

Czemu łatwiej?

Bo Marks najpierw miał przeczucie, a potem wokół niego budował swoją teorię. Proszę zwrócić uwagę, że „Manifest komunistyczny” ze słynnym, zapowiadającym rewolucję cytatem „widmo krąży po Europie…” został napisany w 1848 r. I to była raczej deklaracja polityczna. Przez następne 20 lat Marks pracował nad udowodnieniem postawionej uprzednio tezy. I dopiero wtedy pojawił się monumentalny „Kapitał”, do dziś ceniona wśród ekonomistów analiza wewnętrznych sprzeczności tkwiących w kapitalizmie.

Ale pamiętajmy o tym, że Marks w swoich pracach rzadko odwoływał się do danych. Na przykład dowodzących, że w krajach przechodzących rewolucję przemysłową dochodzi do akumulacji kapitału w rękach klas posiadających.

To zarzut wobec Marksa?

Nie. On się do tych danych nie odwoływał, bo takie dane zwyczajnie nie istniały. Wobec podobnego dylematu stanęli wielcy poprzednicy Marksa, zwracający uwagę na palący problem nierówności: Thomas Malthus i David Ricardo. Na szczęście brak danych nie powstrzymał ich przed drążeniem problemu.

Dziwi się im pan? Widzieli przecież, co się wokół nich dzieje. I że jedni się bogacą ponad miarę, a inni żyją w skrajnym ubóstwie.

Absolutnie im się nie dziwię. W końcu sam idę w ich ślady. Powiem więcej. Każdy współczesny ekonomista zajmujący się problemem nierówności powinien łączyć swoją pracę na liczbach z klasykami literatury mierzącej się z tym samym problemem. Książki Jane Austen i Balzaka, „Germinal” Zoli, „Nędznicy” Hugo, książki Karola Dickensa. To były pierwsze książki popularnoekonomiczne. Nie oderwane od rzeczywistości wzory matematyczne, których pełno we współczesnej ekonomii. Wiem, co mówię (Piketty zaczynał swoją karierę od matematyki – red.).

Dlatego bardzo sobie cenię intuicję takich ekonomistów jak Malthus, Ricardo i Marks. Każdy z nich dostrzegał, że problem nierówności nabrzmiewa i destabilizuje spokój społeczny. I każdy tłumaczył to sobie na swój własny sposób. Malthus w 1798 r. napisał słynne „Prawo ludności”, w którym dowodził, że nierówności będą rosły, bo biedni mnożą się szybciej niż bogaci. Dlatego klęsce głodu może zapobiec tylko kontrola populacji.

Działający nieco później Ricardo rozkładał akcenty już inaczej. Według niego głównym motorem powstawania nierówności są prawa podaży i popytu. Pokazywał to na przykładzie ziemi uprawnej, czyli absolutnej podstawy ówczesnej gospodarki.

Z jednej strony ludzi na świecie jest coraz więcej. Z drugiej jednak ziemi uprawnej nie przybywa. Stanowi ona dobro rzadkie. Wobec tego rosnący popyt na ziemię będzie windował jej ceny w górę. Sprawiając, że klasa posiadaczy ziemskich będzie się bogaciła w nieskończoność. Jako pierwszy zaproponował więc zakrojoną na szeroką skalę redystrybucję. W formie podatku od renty ziemskiej.

Podobnie rozumował już w nowych warunkach rewolucji przemysłowej Marks, opisując zasadę niekończącej się akumulacji kapitału. I jego odpowiedzią była rewolucja. Oczywiście historia zawsze potem rewidowała ich przewidywania. Nie spełniła się więc apokaliptyczna wizja maltuzjańskiego przeludnienia, a ceny ziemi przestały rosnąć, gdy zaczęła się rewolucja przemysłowa. A kraje Zachodu zdołały poprawić dolę robotnika bez rewolucji komunistycznej. Ale jedno trzeba tym bardzo różnym ekonomistom przyznać.

Co takiego?

Że każdy z nich miał – co do zasady – rację. Problem nierówności nie rozwiąże się sam z siebie. I to jest w zasadzie główne przesłanie mojego „Kapitału”.

Skąd pan to wie?

Pokazują to zebrane przez nas historyczne dane. W ciągu ostatnich 200 lat nierówności wykazują stałą tendencję wzrostową. Spadają rzadko. I to wyłącznie pod wpływem wielkich wstrząsów społecznych. Takich jak na przykład I i II wojna światowa. Albo wielki kryzys lat 30. Przeczy to popularnej tezie amerykańskiego noblisty Simona Kuznetsa, że nierówności dochodowe mają kształt odwróconej litery U. To znaczy, że we wczesnej fazie bogacenia się społeczeństw faktycznie rosną, by potem spadać w warunkach gospodarek dojrzałych.

Tylko że Kuznets stworzył swoją teorię w latach 50. XX wieku. I bazował na danych statystycznych za lata 1913–1948. Czyli akurat trafił na okres, gdy nierówności rzeczywiście się zmniejszyły. Ale był to efekt jednorazowy spowodowany wojnami i wielką depresją oraz radykalną polityką redystrybucji, która była w wielu zachodnich krajach odpowiedzią na kryzys lat 30.

Krzywa Kuznetsa była potem wielokrotnie przywoływana na potwierdzenie politycznej tezy, że przypływ podnosi wszystkie łodzie. A więc przekonania, że od pewnego momentu na wzroście dorabiają się wszyscy i nierówności przestają być problemem. Krzywa zyskała popularność również z powodu swojej propagandowej wymowy. Trwała przecież zimna wojna i Zachód potrzebował namacalnych dowodów, że kapitalizm to ustrój nie tylko skuteczniejszy, lecz także sprawiedliwszy niż komunizm. Zmarły w 1985 r. ekonomista nie mógł wiedzieć, że mniej więcej od lat 70. nierówności dochodowe we wszystkich krajach rozwiniętego Zachodu znów rosną.

I to jak rosną!

Kierunkiem, w którym zmierzamy, są poziomy sprzed wielkiego kryzysu lat 30. Albo z końca XIX wieku. Najbardziej widać to w Ameryce. W latach 60. USA były krajem bardziej egalitarnym niż Francja. Na najbogatsze 10 proc. społeczeństwa przypadało wówczas 30–35 proc. dochodu narodowego. Dziś skoczyło to już do jakichś 50 proc. PKB. To tyle, co w szczytowym okresie szalonych lat 20. Tę samą tendencję widać w pozostałych krajach rozwiniętych. (Czytaj więcej na ten temat: Nierówności dochodowe w USA sięgają rekordowych poziomów)

Pytanie brzmi, dlaczego tak się dzieje.

Czynników jest wiele. Część z nich wzajemnie sobie przeczy. Ale ten najważniejszy jest dość wyraźny i prosty do wyjaśnienia. Nierówności rosną wtedy, gdy dochody z kapitału przekraczają tempo wzrostu gospodarczego.

Pan to opisuje w książce nierównością r>g. Poproszę o wyjaśnienie tych znaczków.

Pod symbolem r kryją się dochody z prywatnego kapitału. A więc zyski, dywidendy, oprocentowanie kont, zyski z najmu itd. Symbol g jest czytelny. To tempo wzrostu gospodarczego. Jeżeli r w znaczący sposób przewyższa g, to efekt jest taki, że bogaci stają się coraz bogatsi. Bo prywatne odziedziczone fortuny rosną szybciej niż dochody uzyskiwane z normalnej pracy najemnej. Im większy majątek, tym szybciej się powiększa. Zwłaszcza że wzmacnia go efekt rzadkości opisywany już przez Davida Ricardo. Chodzi po prostu o to, że bogaci mają największe możliwości ulokowania swoich pieniędzy w najbardziej zyskownych dobrach rzadkich. Czyli obecnie w paliwach oraz wielkomiejskich nieruchomościach.

Czy dochody z kapitału zawsze przewyższają tempo wzrostu gospodarczego?

W zasadzie tak. I nie ma to nic wspólnego z niedoskonałościami wolnego rynku. Odwrotnie. Im mniej ograniczeń narzucanych na rynek, tym proces odkładania się kapitału w rękach nielicznych przebiega bardziej gładko. Jest to szczególnie dotkliwe, gdy poziom wzrostu gospodarczego jest niski. Tak jak to miało miejsce przed wiekiem XIX i, jak się wydaje, będzie również w wieku XXI.

I tak na przykład we Francji czy w Wielkiej Brytanii w II połowie XIX wieku ogólna wartość prywatnego kapitału przewyższała dochód narodowy 6–7-krotnie. W pierwszej połowie XX wieku z powodów zawirowań społecznych, o których już mówiłem, ta relacja znacząco spadła do 2–3-krotności. Nie ma w tym nic dziwnego. W końcu wojny i rewolucje to czas, gdy majątek znika najszybciej. Mniej więcej od 1950 r. kapitał znowu ucieka dochodowi narodowemu.

Dziś w Wielkiej Brytanii doszedł do ok. 500 proc., a we Francji podchodzi pod 600 proc. PKB. Co ciekawe, ta tendencja jest od początku lat 90. bardziej widoczna w Europie niż w USA. Co jest efektem większej skłonności gospodarek europejskich do oszczędzania. A to oszczędzanie przekłada się na wolniejszy wzrost i prowadzi do bardziej intensywnej akumulacji kapitału.

Historia historią. Ale skąd pan wie, jakie będą losy kapitału w XXI wieku?

Proszę mnie nie brać za pyszałka. Lojalnie ostrzegam swoich czytelników, że nie mogę ze stuprocentową pewnością powiedzieć, co się wydarzy. Proszę sobie wyobrazić kogoś piszącego książkę „Kapitał w XX wieku” w 1914 r. Przecież nie mógł wiedzieć, że będą dwie wielkie wojny, rewolucje, kryzysy. Ja też nie wiem, czy coś takiego się nie wydarzy. Ale jeśli brać pod uwagę dotychczasową dynamikę, to wszystko wskazuje na to, że dominacja r nad g będzie się powiększać. A razem z nią nierówności.

Mówił pan dotąd wyłącznie o mechanizmie pchającym społeczeństwa ku większym nierównościom. Ale co ze zjawiskami, które pozwalają, by biedniejsi doganiali bogatych?

Jedną z takich teorii jest walka z nierównościami poprzez szeroki dostęp do wiedzy. Dzięki niej każdy ma przynajmniej teoretyczną szansę zwiększenia swojej produktywności. A co za tym idzie, może przesunąć się w górę dochodowej drabinki. W praktyce jednak rzadko jest to zjawisko powszechne, które byłoby czymś więcej niż tylko systemem awansu najbardziej uzdolnionych jednostek. Takie rzeczy nie dzieją się w sposób spontaniczny. Wymagają silnej i kosztownej interwencji ze strony takiej instytucji jak państwo. A o nią w warunkach niskiego wzrostu gospodarczego coraz trudniej.

Teoretycznie dostęp do wiedzy może być finansowany przez kapitał prywatny. Trudno jednak oczekiwać, by kapitał prywatny pociągnął cały sektor edukacyjny. Owszem, on może wchodzić tu i ówdzie z mniejszymi lub większymi datkami. Często bardzo szlachetnymi. Ale liczenie na coś więcej wydaje mi się iluzoryczne. Również dlatego, że edukacja nie jest biznesem przynoszącym konkurencyjną stopę zwrotu. A gdyby miała przynosić, musiałaby stać się niedostępna dla ogółu. I tym samym przestałaby spełniać swój podstawowy cel.

Chodziło mi również o takie zjawiska jak globalizacja, które umożliwiają rodzenie się w krótkim czasie nowych i nieodziedziczonych fortun. Jak choćby imperia miliarderów z Doliny Krzemowej.

To prawda. Każdy może założyć nowego Facebooka. Ale ilu jest takich „każdych”? To znów oferta dla wyjątkowych jednostek. Dla nich szanse wybicia się istniały zawsze. To jednak ma niewiele wspólnego ze zmniejszaniem nierówności. Bo co to za różnica, że na miejsce starych pieniędzy wyrosłych na fabrykach opakowań wskoczą nowi internetowi miliarderzy? Dopóki będą to jednostkowe przypadki, nie będzie to miało dla całego społeczeństwa większego znaczenia.

No to co robić?

Najpierw musimy zdać sobie sprawę z powagi sytuacji. Bo dziś poziomy nierówności dochodowych w krajach rozwiniętych albo właśnie zbliżają się do historycznych rekordów z XIX wieku, albo w niektórych przykładach już je przekroczyły. Wniosek z tego prosty. Obietnica, że więcej wolnego rynku i mniej regulacji przyniesie eliminację takich zjawisk, jak bieda i nierówności, nie sprawdziła się. Przypływ nie podnosi wszystkich łodzi.

A co potem?

Możemy liczyć, że sytuacja jednak się jakoś rozwiąże. I pewnie tak będzie. Tylko że mój wniosek z obserwacji ostatnich stuleci rozwoju dynamiki rozwoju nierówności dochodowych jest pesymistyczny. W pewnym momencie dochodzi do przesilenia. Wybuchają rewolucje, wojny i powstania. Giną ludzie i leje się krew. Z tego chaosu w końcu tworzy się jakiś nowy porządek. Ale czy to naprawdę jest cena, którą chcemy zapłacić?

Powtórzę pytanie. Co w tej sytuacji robić?

Odpowiedź jest dość oczywista. Jedyny pokojowy i demokratyczny sposób redukcji nierówności dochodowych to…

Podatki?

Tak jest! Najlepiej globalny podatek od zysków kapitałowych.

A coś bardziej realnego niż podatek globalny? Jak na razie nie ma przecież czegoś takiego, jak globalny rząd. I nie zanosi się na to, by taka instytucja miała się pojawić.

Proszę tak łatwo nie skreślać tej koncepcji. Ponad 100 lat temu podobnie iluzorycznym rozwiązaniem wydawał się przecież podatek dochodowy. I co? Dziś jest czymś zupełnie oczywistym. Oczywiście zgadzam się, że mówienie o globalnym podatku od kapitału to propozycja utopijna. Niemniej opracowanie takiej propozycji to zadanie moim zdaniem zupełnie sensowne. Już choćby dlatego, żeby stworzyć punkt odniesienia na przyszłość. Nie należy również wykluczać, że taki model mógłby zostać w dowolnym momencie przyjęty przez grupę państw, które uznają to za słuszne. Na przykład na poziomie Unii Europejskiej lub przynajmniej jej części. Wtedy już można sobie coś takiego jak najbardziej wyobrazić.

Można również argumentować, że taka forma międzynarodowego podatku od kapitału byłaby próbą wyprzedzenia bardziej protekcjonistycznych i mniej przejrzystych rozwiązań. Czyli na przykład różnych form kontroli przepływów kapitałowych. Te ostatnie pewnie prędzej czy później nadejdą. Jako przejaw frustracji krajów, które chciały podwyższyć podatki na własną rękę, ale kapitał zaczął im wyciekać za granicę. Niestety nieuchronnym skutkiem ubocznych tych – skądinąd zrozumiałych – posunięć protekcjonistycznych będą międzynarodowe napięcia.

Załóżmy, że to byłoby możliwe. Jak taki podatek miałby wyglądać?

Moim zdaniem powinien to być progresywny podatek od majątku netto. To znaczy, że płaciłoby się go od sumy rynkowej wartości wszystkiego, co posiadamy. Czyli depozytów bankowych, akcji, obligacji, udziałów. A więc zarówno nieruchomości, jak i aktywów finansowych oraz biznesowych. Bez wyjątku. Oczywiście po odliczeniu różnego rodzaju zobowiązań. Żeby nie wpychać ludzi w zadłużeniową spiralę. Żeby nie było tak, jak dziś, gdy w większości krajów opodatkowane są na przykład nieruchomości – i to bez względu na to, czy są one obarczone długiem, czy też nie – a jednocześnie fiskus wyjątkowo szerokim łukiem omija aktywa finansowe.

Jak wysoki powinien być ten podatek?

Rzecz jasna nie chodzi tutaj o odbieranie biednym ani nawet średniakom. Można sobie wyobrazić, że podatek wynosi 0 proc. dla majątku netto poniżej miliona euro. A potem 1 proc. dla majątku na poziomie 1–5 mln. I 2 proc. powyżej 5 mln. Albo system bardziej progresywny. Poczynając od 0,1 proc. od 200 tys. euro. Po 5–10 proc. za majątek powyżej miliarda euro. Możliwości jest naprawdę wiele. Oczywiście ten podatek nie ma w żadnym sensie zastąpić istniejących. Powinien być wobec nich dodatkiem. Wcale niewygórowanym. Obliczonym przede wszystkim na zatrzymanie naturalnego wzrostu nierówności, o którym mówiłem panu na początku. Miałby jednak jeszcze jeden cel.

Jaki?

Nawet bardzo niski globalny podatek majątkowy o znikomym znaczeniu fiskalnym bardzo by się przyczynił do zwiększenia majątkowej przejrzystości. Bo dziś nawet urzędy podatkowe i statystyczne najbogatszych krajów świata nie do końca wiedzą, kto ma ile majątku, gdzie i w jakiej formie. Oczywiście im większy majątek, tym większa mobilność jego posiadacza. A co za tym idzie, większe możliwości uchylania się nawet od tych niezbyt wysokich obciążeń fiskalnych, jakie istnieją obecnie w krajach Zachodu.

Poza tym dziś opinia publiczna wie o najbardziej majętnych najwyżej tyle, ile oni zechcą o sobie zdradzić dziennikarzom „Forbesa” przygotowującym doroczny ranking najbogatszych. Tworzy to niebezpieczne skrajności. Jedni są przekonani, iż miliarderzy mają tyle pieniędzy, że wystarczyłoby ściągnąć z nich troszeczkę, by rozwiązać wszystkie problemy świata. Inni z kolei dowodzą, że superbogaczy jest ledwie garstka. Więc jakiekolwiek próby opodatkowania ich majątku nie dadzą absolutnie nic.

I jedna, i druga postawa budzi poczucie bezradności. Podczas gdy prawda leży mniej więcej pośrodku. To znaczy globalny podatek od majątku nie rozwiąże wszystkich problemów świata. Ale jednocześnie jego wprowadzenie może nas uchronić przed wieloma szkodliwymi społecznie zjawiskami. I uruchomić wreszcie współpracę międzynarodową w dziedzinie ścigania przestępstw gospodarczych.

Tylko czy to jest sprawiedliwe?

Odwróciłbym to pytanie. I sformułował je w sposób następujący: Czy sprawiedliwa jest sytuacja, w której majątek po osiągnięciu pewnej wielkości przestaje być w ogóle przedmiotem zainteresowania fiskusa? Czy to jest fair wobec tych wszystkich szaraczków wypełniających grzecznie swoje zeznania podatkowe, przed którymi nie mogą uciec? Weźmy osobę, której wartość media szacują na więcej niż 10 mld euro. Na przykład dziedziczkę fortuny firmy kosmetycznej L’Oreal Lilianę Bettencourt.

A teraz przypomnijmy, że przez ostatnie trzy dekady zyski kapitałowe w krajach zachodnich wynosiły realnie ok. 6–7 proc. rocznie. Żeby było uczciwie, zmniejszmy tę wartość do 5 proc. Oznacza to, że dochody takiej osoby to jakieś 500 mln euro rocznie. Kiedy się jednak przegląda statystyki podatkowe takich krajów jak Francja albo USA, to tam po prostu nie ma takich dochodów. Z tego, co wiemy z doniesień medialnych, Bettencourt nigdy nie zadeklarowała dochodów wyższych niż 5 mln euro. Oznacza to tyle, że w przypadku najbogatszych efektywny poziom opodatkowania jest po prostu śmiesznie niski. Pytanie, czy to jest fair?

A podatki dochodowe?

Pierwsze zadanie to ochrona koncepcji podatku progresywnego. Bo jest on jednym z najlepszych wynalazków, na jakie ludzkość kiedykolwiek wpadła. Bez progresywnych podatków dochodowych nie byłoby ani państwa dobrobytu, ani tego wstrzymania wzrostu różnic dochodowych, z którym mieliśmy do czynienia w latach 1930–1970. Niestety przez ostatnie 20–30 lat progresywność zachodnich systemów PIT była coraz bardziej podcinana. Zwłaszcza wśród najbogatszych.

To ile powinni płacić najbogatsi?

Powyżej 80 proc.

Poważnie?

Już kilka lat temu napisałem na ten temat osobny tekst bazujący na przykładzie amerykańskim. Dowodziłem w nim, że dla dochodu powyżej 1 mln dol. rocznie najwyższa stawka podatkowa powinna wynosić właśnie 80 proc. A więc mieć de facto charakter konfiskacyjny. I nie chodzi tu nawet o efekt fiskalny. Raczej o to, żeby firmy – na przykład z branży finansowej – przestały płacić swoim czołowym menedżerom pieniądze, które po wielokroć przekraczają ich faktyczną wartość. I żeby te pieniądze przeznaczyli raczej na wynagrodzenia dla pracowników średniego szczebla. Co byłoby z korzyścią i dla firmy, i dla całej gospodarki.

Dobrze. Załóżmy na koniec, że podatki od największych majątków udało się zebrać. Pytanie, dokąd powinny trafić te pieniądze. Żeby faktycznie przyczynić się do zmniejszenia różnic dochodowych. I uniknąć wybuchu nowej rewolucji francuskiej.

W XX wieku w zachodnim świecie państwa wzięły na siebie bardzo wiele zobowiązań. Korzystamy z nich każdego dnia, nawet już o tym nie pamiętając. Edukacja, emerytury, opieka zdrowotna. To wszystko generuje jednak duże koszty. I te koszty muszą być pokrywane z podatków. Pierwszą reakcją na wybuch kryzysu 2008 r. było w wielu krajach hasło cięcia wydatków socjalnych.

Z biegiem czasu coraz bardziej widać, że to nie jest żadne rozwiązanie. Głównie dlatego że nie jest to w naszym własnym interesie. Bo przecież zachodnioeuropejski model socjalny to pewna zdobycz cywilizacyjna, z której nie powinniśmy tak łatwo rezygnować. Można i trzeba ją za to modernizować. Tak by służył następnym pokoleniom równie dobrze, co poprzednim. Jeśli na ten cel trafią pieniądze uzyskane od najbogatszych, to już będzie to całkiem niezłe rozwiązanie.

*                                          *                                        *

Kiedy następnym razem usłyszymy z ust ekonomisty słowa brzmiące jak niepodważalna prawda, pamiętajmy, że światopogląd jest dla niech czasem ważniejszy, niż twarde dane. O tym, dlaczego tak się dzieje, przeczytasz w tym artykule.

Rafał Woś
http://forsal.pl

Komentarze 73 do “Wolny rynek poniósł porażkę w walce z biedą – mówi Thomas Piketty, nowa gwiazda ekonomii”

  1. Ex said

  2. Ex said

    Problem nr 1 to czy pieniądz służy narodowi, czy jakiejś wąskiej ponadnarodowej grupie interesu jak jest dzisiaj. Jeśli służy narodowi, buduje naród to podatki są sprawą drugorzędną, a jak już to powinny być jak najniższe (wewnątrz państwa narodowego dla jego członków inwestujących to co zarobili z powrotem w swoją rodzimą gospodarkę).

    Nikt nigdy nie będzie płacił 80% podatków, bo to rabunek a to bogaci rządzą i nie dadzą się okraść. Zacznie się ukrywanie, omijanie, przenoszenie do „rajów podatkowych” kupowanie „luk w przepisach” albo całych ustaw czy urzędników itd itp.

    Przeczytałem z grubsza i koleś robi wrażenie totalniaka-utopisty. Typowy Francuz, oni już nawet nie potrafią się skutecznie zbuntować.

  3. Re: Artykul…
    Czyzby autor tego „kapitalu XXI wieku” mial na mysli a nawet byl przekonany ze capital to ten drukowany prosto z zydowskiego federal reserve pt: ‚”dollar????”.(ktory to (ten „dollar”) orze, sieje, produkuje, swiadczy uslugi, buduje domy itp:???)
    Zastanawiam sie, dla kogo lub komu mialby sluzyc ten elekwentny belkot o wszystkim I zarazem o niczym???
    ===========
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  4. Boydar said

    Nie wiem, jak Wam, ale mnie, ciemnemu chłopu spod Świdnika, wcale nie wadzi, że mój sąsiad zza płotu ma osiem tysięcy dochodu miesięcznie. I też płaci taki sam % podatku. W sumie, z niego zedrą więcej.

    To wszystko w artykule to pierdy odwracające uwagę. Swą pozorną głębia i „mądrością” mają sprawić wrażenie na maluczkich. I spowodować, by nie zaglądali za kurtynę – co się z tymi podatkami dzieje. Czy są wykorzystywane na pożytek płacących czy wręcz przeciw nim. Oraz jak to jest, że mierny-bierny-ale wierny zarabia wspomniane 8 tysięcy, a „inny” liczy grosze na zasiłku albo puszki pod śmietnikiem.

    PS. skłamałem tendencyjnie – ja nie płacę żadnych podatków, wypisałem się z tej „umowy”. Kombinuję tylko jeszcze jak płacić za towar wyłącznie tyle, ile jest warty. I wymyślę.

  5. gd-ap said

    Ad 4) … jak wykombinujesz Pan – to się podziel wiedzą.

    Ja od kilku lat lawiruję pomiędzy półkami w sklepach , i staram się wybierać to , co jest – jak Pan napisał – warte swej ceny

  6. Zerohero said

    Jak na „złote dziecko ekonomii”, człowieka z doktoratem zaraz po dwudziestce itp. facet kręci. Myślę, że pozorując chęć dobrania się do wielkich kapitalistów, nierównoci etc. w rzeczywistości chce zniszczyć wyższe klasy średnie. Temu służą na przykład pomysły wprowadzenia 80% podatku. 80% to nie jest podatek. To jest rozbój i konfiskata. Kto ten podatek zapłaci? Wysoko opłacany specjalista, właściciel małej fabryczki, znany aktor, lekarz, adwokat, wzięty artysta… A oligarcha….? Nie!

    Oligarcha będzie jak zwykle bezpieczny. W 2 części „Wojny o pieniądz” Song Hongbing opisuje mechanizm ukrycia wielkich majątków pod postaciami fundacji. Miliarder przepisuje majątek na fundację, oficjalnie traci nad nim kontrolę, ale w statucie fundacji jego rodzina staje się „sługami” fundacji. Tracona jest zatem oficjalna własność, ale zachowana jest kontrola. Fundacji nie dotyczy drobiazgowa kontrola księgowa, nie dotyczy prawo spadkowe, w USA jest tylko konieczność przeznaczania 5% zysków na cele dobroczynne. TYLKO 5%! Poza tym owa „dobroczynność”, to może być jakiekolwiek hobby miliardera, np. szerzenie własnej propagandy. Hongbing opisał jak w latach 50 w kongresie USA próbowano dobrać się do fundacji. Niestety wszelkie „komisje” bywały skutecznie uwalane. Od tamtego czasu fundacje działają bez przeszkód. W „fundację” ucieka właśnie Bill Gates. Nie można mylić tego procederu z fundacjami typu owsiakowego. Owsiakowa fundacja służy utrzymywania cwaniaka z pieniędzy wolontariuszy a nie ukrywania fortuny.

    No i jak ma się powyższy wywiad do kwestii fundacji? Autor ani razu nie używa słowa „fundacja”. Zamiast postulować dobranie się do mętnych wód fundacji, on wymyśla rzeczy typu opodatkowanie rynków kapitałowych. Dla fundacji będzie wyjątek. Czyli podatek dotknie fundusze emerytalne, lokaty ciułaczy itd., natomiast Rockefellerowie i Rothschildowie będą nie do ruszenia.

    Może jestem niesprawiedliwy…

    ale warto być czujnym. ONI są inteligentni i wiedzą jak ludzi ograbić tak by ludzie im jeszcze dziękowali.

    Lampka alarmowa powinna zapalić się przy każdym tekście mówiącym, że „1% ludzi kontroluje x% majątku….” – takie teksty sugerują, że co setna osoba (czyli dużo) to jakiś niezasłużenie bogaty kapitalista. W rzeczywistości jest to max. sto osób w skali globu a nie co setna osoba na ulicy! Oto skala manipulacji dobrych wujków walczących o kapitalizm z ludzką twarzą.

  7. Zerohero said

    @4, Boydar

    O to, to! Dobrze Pan trafił. Wielki dobrodziej chce przywalić w typowego „dobrze zarabiającego sąsiada”. Tymczasem na przykład bankierska rodzina Wallenbergów kontroluje większość szwedzkiego przemysłu za pomocą różnych „akcji uprzywilejowanych”. Płynie z tego wielka kasiora i władza, ale oficjalnie są oni biedni jak myszy kościelne. Temat Wallenbergów nie istnieje. Ci multimiliarderzy żyją od pokoleń w socjalistycznej Szwecji gdzie podatki potrafią przekroczyć i 100% (przypadek Astrid Lindgren), a Wallenbergów jakoś się nie imają.

    @3 Jasiek z Toronto

    Słuszna uwaga. „złote dziecko ekonomii” piętnuje akumulację kapitału a w rzeczywistości największe fortuny powstają dzięki przywilejowi jego kreacji, nie akumulacji.

    @Ex

    Widzę, że Pana też oburzyła ta stawka 80%. W zasadzie….za takie pomysły koleś powinien mieć obitą gębę. To jest zwykły bolszewik. Jak wiadomo bolszewia skonfiskowała ludziom majątki (mieszkania, domy), ale długi wobec zachodnich bankierów traktowała jak świętość i to nawet gdy dysponowała 10 tysiącami głowic jądrowych.

  8. NC said

    Pan dr. Thomas Piketty to nie tyle marksista, co bolszewik – „Cała władza w ręce nomenklatury”.

  9. veri said

    „Opodatkowac bogatych ” –

    – co bogacze robia ze swoimi pieniedzmi ?

  10. veri said

    2. @ Ex said

    „Typowy Francuz” –

    – moja corka mieszka teraz w Paryzu … wiekszosc jej opini o Francuzach sprowadza sie do okreslenia ” Francuzi to idioci – udowodniaja to na kazdym kroku „… i sypie wymownymi przykladami.

  11. @6
    Fundacja owsika polega głównie na przepychaniu konkretnej ideologii oraz opcji politycznej. Owsiki nie mają z tego tak wielkich kokosów (co prawda dla zwykłego Kowalskiego to nie są małe pieniądze). Główne źródło utrzymania jest inne.

  12. Aguirre said

    Szkoła, którą kończył zionie marksizmem. Walka z nierównością to ściema nie da się walczyć z naturalnym stanem rzeczy. Takie gadanie ma tylko za zadanie wzbudzanie zawiści do tych, którzy mają więcej niż ja, a ja nie zazdroszczę bo to grzech. Zdecydowanie bardziej wnerwia mnie marnowanie pieniędzy przez polityków i grabienie nas w podatkach niż to że jakiś bogaty gość ma jacht i pływa sobie po Karaibach i nie obchodzi mnie w jaki sposób je zdobył. Szczególnie, że może to być bardzo nieszczęśliwy gość na pięknym jachcie.

  13. bezpartyjny said

    Ja uważam ,że facet ma dużo racji. Czy to się komuś podoba czy nie kumulacja kapitału następuje, rozwarstwienie majątkowe także, ilość ludności rośnie w postępie geometrycznym, państwo wycofuje się z wielu dziedzin jak chociażby służba zdrowia, rośnie ilość aborcji i eutanazja (u nas ukryta). Osoby i firmy o dużych dochodach nie tylko nie zechcą łaskawie płacić 80% ale będą unikać nawet 5 %. Czy podatek progresywny zatrzyma nadejście katastrofy, i na jaki czas – nie wiem. Sprawę należałoby rozwiązać kompleksowo. Jak ? A tak mądry to nie jestem.
    Ale, że ktoś dostrzega problem, potrafi go opisać i próbuje go rozwiązać to już coś. Inni (ci sami bogacze) proponują rząd światowy ,likwidacja klasy średniej, całość majątku i zarządzania w ręku powiedzmy 100 osób, zmniejszenie populacji do 500 mln. Odpowiada Panowie ? A może sądzicie, że pozostaną Wam i Waszym wnukom te śmieszne mająteczki do których jesteście przywiązani. Przed wojną wielu tak myślało, przed rewolucją bolszewicką też, no i co z tego chciejstwa im pozostało ? Jest wyjście jedyne, królestwo Jezusa na ziemi, ale czy na to już czas ?

  14. Ad. 12

    „Walka z nierównością to ściema nie da się walczyć z naturalnym stanem rzeczy. ”

    – Naturalnie, gdy pan będzie głodny, to pan zje mnie. A ja gdy będę głodny, to analogicznie. I to jest naturalne. Natomiast mocno nienaturalne jest np. ofiarowanie samego siebie na krzyżu… To jest nawet bardzo mocno nienaturalne…

  15. Marucha said

    Widzę, że na gajówkowiczów można liczyć.
    Artykuł puściłem bez jednego słowa zgryźliwego komentarza.
    I bardzo dobrze.
    Komentarze czytelników są o niebo lepsze.

  16. Marucha said

    Re 14:
    Panie Krzysztofie, już niejaki Jezus Chrystus powiedział, że ubogich zawsze będziecie mieć będziecie wśród siebie… (J 12,1-11)

  17. Bronisław said

    Panie Gajowy Marucha!

    Dlaczego Pan przed frazą: „Jezus Chrystus powiedział”, wstawił słowo „niejaki”. W moim odczuciu brzmi to pejoratywnie
    i lekceważąco?! Nie pasuje mi to do Pana! Łączę serdeczne pozdrowienia dla Pana i Gajówkowiczów!

    To był taki, może niezbyt udany chwyt erystyczny, aby przypomnieć o istnieniu Jezusa Chrystusa i Jego słowach…
    Admin

  18. akej said

    Tak mimichodem. – Jaki to wolny rynek jak bogaty Zachod ma uprzywilejowane kwoty produkcji i doplat w porownaniu z biednym postokomunistycznym Wschdem. To sa jaja w zywe oczy! On pewnie z byka spadl.

  19. Boydar said

    @ Pan Bronisław

    Bo Pan nie ogarnia kontekstu; nie chcę się wcinać między wódkę a zakąskę, ale dla tych, do których zwrócił się w (16) Pan Gajowy, określenie „Jezus Chrystus” … niewiele znaczy; taki tam, Budda, czy inny Machomet … jeden z wielu. No, ale tamci dwaj nic nie mówili w temacie szczególnego, może zwrócą czcigodni adresaci jakąś szczególniejszą uwagę na „niejakiego” J.Ch. Może im się kiedyś przydać. A do drugiego człowieka, należy mówić jego językiem, inaczej nie pojmie. Tylko niejaki J.Ch mówił, i … wszyscy rozumieli.

    Nie smęć się Pan, nas Jezusicek się nie pogniwo, On syćko wi 🙂

  20. Filo said

    Ten Thomas Piketty to jakas nowa gwiazda na firmamencie oszustow ekonomicznych?
    Jest to nie tylko kwestia nazewnictwa (‚wolny rynek’); jest to glupie zalozenie, ze jakoby celem tego ‚wolnego rynku’ byla walka z ubostwem.
    Bogaci ludzie na Zachodzie nie walcza z ubostwem. Oni go tworza.

    Ciekawe w jakiej kategorii ekonomicznej filantropii zmiesci sie taki np. chinski Gates czy Owsiak albo nawet ten najslynniejszy z filantropow: George Soros:

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-2850436/Millionaire-Chinese-businessman-bulldozes-run-huts-village-grew-builds-luxury-flats-residents-instead-free.html

  21. RomanK said

    Stake bzdur…wolny rynek z nikim nie walczy..poprostu jest..albo go nie ma. Wszystko zalezy od systemu.Im bardziej uczciwy system tym wolniejszy rynek…

    Wolny rynek jest zawsze tam -gdzie ekonomia kieruje zasada: Kto nie pracuje ten nie je…

    Normalna sytuacja jest zawsze tam-
    gdzie system polega na zasadzie – Pracuj i Oszczedzaj…

    Idiotyzmy i sprzecznosci , nierownosc powstaje zawsze tam, gdzie obowiazuje zasada-
    Pozycz i Wydaj….
    Marks nie byl zadnym ekonomista..w jwgo dziele Kapital nie poswiecil opisowi Kapitalu zadnej uwagi….
    Najlepiej zrobila to doskonala Roza Luxemburg..ktra byla ekonomstka bardzo dobra!
    Marc manifest Komunistyczny napisal na zamowienie Roosevelta…i masonerii amerykanskiej,

  22. NC said

    Re 21: Toś Pan palnął, Panie Romanie:
    Manifest Komunistyczny 1848
    Prezydent Theodore R. Rosevelt 1858 – 1919.
    A jego ojciec „filantrop” i ptzedsiębiorca urodził się w 1831…

  23. Filo said

    21
    RomanK
    OOOps, panie Romanie
    Palnal pan po raz wtory.
    Wolny rynek walczy. Z konkurencja.
    I stosuje rozniste metody.
    Brak miejsca na gajowce, zeby wszystkie wymienic.

  24. Macko said

    Filo!!! WOLNY rynek daje kazdemu szanse. To, co pan uwaza ze „wolny” rynek jest wlasnie socjalistycznym monopolizmem panstwa sterowanego przez korporatokracje.

    Tak trudno dyskutowac z deformacjami wpojonymi nawet madrym ludziom przez lata indoktrynacji masmendialnej.

    Gdzie ma Pan na Swiecie wolny rynek? No gdzie? Wszedzie korporatokracja rekami zakupionych polityków przygotowala sobie system prawny chroniacy ja przed konkurencja – czyli niszczacy jakiekolwiek slady wolnego rynku.
    Pan Roman dobrze to ujal. Ludzie sami sobie radzimy jesli mamy prawdziwa WOLNOSC rynkowa a nie zamordyzm „liberalizmu” czy „neoliberalizmu”. Slowa nic nie znacza. Jelsi pisze na butelce mleko a jest w niej srodek owadobójczy to jest taka sama sytuacja jak np. w Polsce czy we Francji. Mówi sie demokracja a jest demokratura, mówi sie woony rynek a rzad naklada taki system protekcji ze praktycznie nikt nie moze zaczac nowej firmy bez pozwolenia korporatokracji.
    W bardzo nielicznych niszach rynkowych, w których istnieje jeszcze wolnosc dla przedsiebiorczosci, potrzeby konsumentów sa dobrze zaspokajane a zarobki pracowników zadowalajace.

    Na zakonczenie: MARKS NIE NAPISAL MANIFESTU! On go SKOPIOWAL! Z broszurki Victora Prospera Considerant’a. Zamówili ja u niego amerykanscy banksterzy z Wall Street i placili mu za to co roku, naprzód my przywozil pieniadze niejaki

    He also unearths a little-known document written by Clifford Roosevelt, a cousin to Franklin Delano Roosevelt, which was a forerunner to Roosevelt’s new deal. That manifesto, The Science of Government, Founded on Natural Law, written in 1841, proposed a totalitarian government without individual rights and run by an elitist establishment. The book has been removed from the Library of Congress catalog and only two editions are known to exist.

    Clifford Roosevelt was, of course, one of the elites, hailing from a long line of bankers and legislators. In addition to FDR, Clifford’s relatives included Theodore Roosevelt, John Quincy Adams and Van Buren. So it’s not surprising he would advocate a totalitarian government run by an elitist aristocracy.

    Karl Marx’s Communist Manifesto, written seven years later, contained many of the same themes as The Science of Government. Coincidentally, while writing his manifesto Marx was funded by a cabal of German and American bankers, and it espoused a 10-point plan to bring about the destruction of the middle class and establish control in the hands of the elite. Point No. 5 was the establishment of a central bank.

    Click to access Federal-reserve-conspiracy–By-antony-sutton.pdf

    Considerant wrote much in advocacy of his principles, of which the most important is La Destinée Sociale. He authored Democracy Manifesto, which preceded by five years the similar Communist Manifesto by Marx and Engels

  25. Macko said

    Marks skopiowal Manifest Komunistyczny z ksiazki wydanej w 1845 roku w Paryzu i napisanej przez francuzkiego fourieriste, Victor Prosper Considerant. Ksiazka jest doslownym copy-paste. Pisze o tym anthony C. Surton. Dodaje równiez, ze Marks byl oplacany przez bankierów z Wall Street naprzód poprzez specjalnego wyslanca Lafitte a potem poprzez depozyty w Bazylei.

    Na stronie 38 A.C.Sutton pisze: Furthermore, the Manifesto was plagiarized from an obscure
    French socialist named Victor Considerant, and his work, Principes du
    Socialisme: Manifeste de la Democratie au Dix Neuvieme Siecle,
    published in 1843.

    The plagiarism was spotted by an even more obscure writer, W.
    Tcherkesoff, and published in precise detail in his Pages of Socialist
    History (Cooper, New York, 1902).
    Let Tcherkesoff explain Marx’s plagiarism:
    I felt myself stupefied, indignant, even humiliated, when,
    about a year ago, I had occasion to read the work of Victor
    Considerant, „Principles of Socialism: Manifesto of the
    Democracy of the Nineteenth Century,” written in 1843, second
    edition published in 1847. There was reason for it. In a pamphlet
    of 143 pages, Victor Considerant expounds with his habitual
    clearness all the bases of Marxism, of this „scientific” Socialism
    that the parliamentarians desire to impose upon the whole world.
    Properly speaking, the theoretical part, in which Considerant
    treats of questions of principle, does not exceed the first 50 pages;
    the remainder is consecrated to the famous prosecution that the
    government of Louis Philippe brought against … Anthony C. Sutton – The FED conspiracy, 1995

  26. RomanK said

    22. NC…
    Clinton Roosevelt autor pierwszego opracowania lansujacego New World Order;
    „The Science of Government founded on Natural Law”…(New York Published by Dean &Trevett 121 Fulton Street- 1841….ktorej to kompilacja jest Manifest.

    Panie Filo….wolny rynek nie ma zadnej konkurencji….To pojecie pewnego stanu wolnego obrotu gospodarczego i wymiany ..ktore poprostu jest ……albo go nie ma.
    Dokladnie- jak wolnosc..jest albo jej nie ma…!

  27. RomanK said

    Tak panie Macko…socjalizm zastepuje wolny rynek.
    Considerant skopal robote wiec dano ja Marxowi i Engelsowi.,ich wersja zostala.

  28. NC said

    Re 26: Nie miałem o tym pojęcia. Warto odwiedzać Gajówkę, by poszerzać horyzonty 🙂
    Znalazłem taki kwiatek:

    „Don’t get me started on Franklin Delano Roosevelt. Let me just drop a couple of bombs people may not heard.

    An ancestor cousin of FDR lived in New York before the Civil War. His name was Clinton Roosevelt, a politician who co-founded the „Equal Rights Party”, slang name the „Loco Foco” Party, also known back then as the PEOPLE’S Party. History books correctly say this group was the ‚radical Left’ of the day. Among the members were Walt Whitman, and Horace Greeley. These people exploited the Bank Panic of 1837 to promote Clinton’s radically different economic scheme which was basically a prototype of the New Deal. In fact Greeley helped him publish a book about it in 1841; ‚The science of government, founded on natural law’. [1]

    The book failed to catch fire in the minds of men, but Greeley knew of a promising young revolutionary writer in Germany: Karl Marx. Marx was commissioned to write based on Roosevelt’s material. The result or course was the COMMUNIST MANIFESTO, published in 1848 just in time for the international Freemasonic revolutions across Europe and South America. The revolts mostly failed, but the Manifesto caught on and became the ‚Bible’ of Communism. Greeley made Marx European correspondent for Greeley’s New York Herald Tribune – weekly – with titles like „Revolution and Counter-Revolution”, introducing into American reader’s minds such novel words as „bourgeoisie” and „proletariat”. Marx was a regular contributor to the Tribune during the Civil War, not only praising Abraham Lincoln, but corresponding with him. [2]

    I could go on and on about Lincoln and Marx and their ties to 19th century occultists, but I’ll stop here and leave it with this tidbit: Didja know that Eleanor Roosevelt’s maiden name was Eleanor Roosevelt?”

    http://henrymakow.com/2014/03/fdr-was-a-communist.html

  29. Re: 21 RomanK

    Panie Romku, pisze Pan m.in..(…)…”Wolny rynek jest zawsze tam -gdzie ekonomia kieruje zasada: Kto nie pracuje ten nie je…

    (jasiek z toronto) Moze opowiem Panu pewna historie nawiazujaca do faktu zautomatyzowanej fabryki samochodow pt: „Ford” w Chicago, gdzie na pokaz tej fabryki zaproszono burmistrza miasta, by pochwalic sie „redukcja” pracownikow dzieki zwiekszeniu ilosci automatow.
    Burmistrz miasta Chicago, byl zafascynowany takim postepem i na konferencji prasowej przy udziale wlascicielow (share holders) zapytal publicznie glownego udzialowca tej fabryki: „Pieknie ta fabryka wyglada, ale nasuwa mi sie pytanie: Ile tych fabrycznych robotow (automatow) zakupi wyprodukowane tam samochody???”…
    (jesli ludzie pozbawieni pracy pozostana bez srodkow do zycia???).
    Niechze Pan wyciaga wnioski i nie przekonuje do tego, ze kto nie pracuje to nie je, bo ci ludzie nie stracili pracy, tylko dlatego ze byli leniwi, ale dlatego, ze zdobycze technologii nie sluza ludziom, ale tzw., „korporacjom” no i bankierom…(ktore to osrodki niczego nie wymyslily, ani niczego nie stworzyly).
    Wniosek? Ano bogactwo nie zdobywa sie tylko rekami, ale przede wszystkim spuscizna pokoleniowa…

    Normalna sytuacja jest zawsze tam-
    gdzie system polega na zasadzie – Pracuj i Oszczedzaj

    (jasiek z toronto) Jesli nie pracuje, to z czego (na podstawie czego) mam oszczedzac.
    Czy bedac obywatelem USA (Kanady) nie mam prawa do czesci zyskow z tytulu sprzedazy surowcow naturalnych, ktorych jestem w 1/30.000.000 wlascicielem? (udzialowcem) jak rowniez z tytulu spuscizny pokoleniowej???
    Czy nie slyszal Pan o takim terminie jak Narodowa Dywidenda z tytulu podzialu zysku narodowego dla kazdego obywatela???
    Jest to wpisane w Program Kredytu Spolecznego. NIe wiedzial Pan o tym, ze takie pisze Pan teksty???.
    ================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Ostatnio p. Michalkiewicz napomyka na temat sprawiedliwosci spolecznej w ktora nota bene bardzo nie wierzy, co swiadczy o tym, ze nie bardzo ma pojecie o Programie Kredytu Spolecznego, ktorego moze „liznal” z „pierwszej strony, ale nie dochodzi do jego umyslu, ze nie ma sprawiedliwosci spolecznej bez milosci do blizniego swego, bo jak mozna nie kochac i rozdzielac srodki finansowe kazdemu blizniemu jemu nalezne???.

  30. Marucha said

    Re 24:
    Panie Maćko, wolny rynek to świetna rzecz. Każdemu daje szansę.
    Tylko tak się składa, że jedni wykorzystają tę szansę lepiej (zdolniejsi, mający więcej szczęścia, mający układy, bardziej bezwzględni) a inni trochę gorzej.
    Z czasem ta pierwsza grupa zaczyna zarabiać tyle, że przejmuje kontrolę. Grupie drugiej zostają ochłapy albo bezrobocie. I do tego obelgi od liberałów, że „nie są elastyczni” i mają „postawę roszczeniową”.

  31. Cracovia Pany! said

    „Problem nierówności nie rozwiąże się sam z siebie.” – oczywiście, że nie. Potrzeba miliona biurew, które wiedzą lepiej od nas jak wydać nasze pieniądze.
    Tzw. eksperci zaciemnią i skomplikują każdy, nawet najprostszy temat, by żyło się lepiej – im, oczywiście. Bo przecież bez nich ani rusz…
    A wystarczy powrócić do chrześcijańskich wartości i wszystkie „problemy”, z którymi dzisiejsze systemy dzielnie walczą, zniknęłyby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
    Tylko któremu z dzisiejszych demonkratów to się opłaca? Une są jak zombie tylko zamiast „mózgiiii” wołają „stołkiiiii”.

  32. PiotrZW said

    Wolny rynek, w znaczeniu rynku nie regulowanego przez państwo, jest niemożliwy, jest utopią. Każdy podmiot rynkowy, który zdobędzie przewagę, będzie dążył do eliminacji konkurencji i monopolu.

  33. Siekiera_Motyka said

    „Jedną z takich teorii jest walka z nierównościami poprzez szeroki dostęp do wiedzy. Dzięki niej każdy ma przynajmniej teoretyczną szansę zwiększenia swojej produktywności. A co za tym idzie, może przesunąć się w górę dochodowej drabinki. ”

    Skoro profesor rozpoczyna od tego to widać że jest on pożytecznym &%@**.

    Problem polega na tak zwanych „trusts”, co już tutaj zauważono. Jest to mechanizm cwanie wymyślany by brzmiał nie groźnie dla zwykłych obywateli. Ale w prostych słowach jest to mechanizm prawny by ukryć fortuny od podatków. Resztę to robi się z prawami podatkowymi by były tak skonstruowane że tylko „wybrani” na nich wygrywają a reszta płaci jak głupki.

    Na liście widać tych którzy w prost nie mogą się schować pod dziwnymi nazwami w rajach podatkowych bo są wielkimi korporacjami.

    Na początku XX wieku w USA próbowano z tym walczyć ale się nie powiodło. Jestem przekonany ze jedna ofiara tej walki było dziecko Lindbergha. Ojciec Karola Lindbergha to szwed Charles August Lindbergh ktory ,
    „Po rozpoczęciu I wojny światowej zajął stanowisko zdecydowanie izolacjonistyczne, był także przeciwny polityce monetarnej rządu Woodrowa Wilsona i stworzeniu Systemu Rezerwy Federalnej. ”

    „“„Ustawa ta tworzy największy gigantyczny „trust” na ziemi. Z chwilą podpisania przez prezydenta (Wilsona) tej ustawy, zostanie zalegalizowany niewidzialny rząd „Władzy Monetarnej”… Przy pomocy tej ustawy bankowej popełnione zostało największe przestępstwo legislacyjne wszechczasów.”l.…”
    (Congressman Charles A. Lindbergh, referring to the act which established the Federal Reserve. Congressional Record, Vol. 51, p. 1446. December 22, 1913.”

    „Wszystko zaczęło się wraz z wprowadzeniem systemu Rezerw Bankowych. W chwili gdy wprowadzona została ustawa o Rezerwie Federalnej w Stanach Zjednoczonych Ameryki Pólnocnej w 1913 roku, kongresman Charles Lindberg ostrzegał Kongres USA w zapisach kongresowych datowanych na 22 grudnia 1923 (tom 51) o nieuniknionych konsekwencjach wprowadzenia w życie systemu Rezerwy Federalnej (link tutaj), który używając swojej władzy będzie mógł dowolnie wpompować oraz wypompowywać z systemu ekonomicznego pieniądze, nad którym korporacje przejmą kontrolę.

    Ujmując to słowami Kongresmana Lindberga należy powiedzieć: „Od teraz każdy kryzys będzie stwarzany w laboratorium naukowym”.

    I tak się dzieje. W 1929 roku „Władze Które Istniały” celowo doprowadziły do załamania giełdy. Jak? Wahania na giełdzie napędzane są emocjami ludzkimi. Przed załamaniem ekonomicznym w 1929 roku stworzone zostało sztuczne podekscytowanie na giełdzie, które stworzyło okresową inflację. Ci u władzy wypuścili swoje akcje w promocyjnych cenach a następnie stworzyli panikę na giełdzie. W wyniku spadku cen, zakupili oni swoje akcje za grosze eliminując podczas tego procesu swoją nadwyrężoną konkurencję.”

    Czytając to —–> „Tak jest! Najlepiej globalny podatek od zysków kapitałowych.”

    Daje sobie spokój z Profesorem „Marks” w wersji francuskiej. To już mowa o Babilonie i Gomorze.

    Profesor może iść do diabła bo omija sedno sprawy, ukryte majątki które nigdy nie będą dotknięte póki ci ludzie chodzą po tej ziemi. Jest on taki pożyteczny „Flecista z Hameln” potrzebny by młodzież mogła wieżyc że są możliwości zmienić status quo. By to zrobić trzeba będzie iść drogą pokazaną przez profesora. Minie 10-15 lat nic się nie zmieni (będzie gorzej), ale znajdzie się nowy Prof. Piketty a starego wprost się zapomni.

  34. inka said

    ad 4. Nie chcę Panu psuć humoru, ale nie da się „wypisać” z tego podatkowego interesu – można co najwyżej zmniejszyć jego ilość. „Nie płacę podatków” – niestety to niewykonalne. Chyba, że jest pan bytem energetycznym… albo płaci je za Pana ktoś, kto panu funduje jedzenie , prąd, prysznic i ogrzewanie i cała resztę, na którą nakładane są podatki.

  35. veri said

    31. @ Cracovia Pany!

    Kiedys czytalem ( z pamieci odtworze ) , ze kiedy przewodniczacy PE Hans Poettering wyglaszal w Krakowie ( na UJ ) speach poswiecony idei europejskiej integracji ktos z obecnych zaproponowal, by zamiast Traktatu + Karty Praw Podstawowych jako wspolny system regul dla Europy przyjac Dekalog to zebrani odpowiedzieli brawami a … a Pottering nabral wody w usta i nie odwazyl sie skomentowac tej , pol zartem, pol serio propozycji. Wiesc niesie, ze najwyrazniej bojac sie podobnych propozycji zrezygnowal z dalszych wykladow.

  36. veri said

    30. @ Marucha

    ” Tylko tak się składa, że jedni wykorzystają tę szansę lepiej (zdolniejsi, mający więcej szczęścia, mający układy, bardziej bezwzględni) ” –

    – jak by wygladalo nasze, spoleczne zycie gdyby o jego jakosci decydowali ( w taki czy inny sposob ) osobnicy nie dysponujacy takimi walorami ( zdolnosci, szczescia, bezwzglednosci, … ) ?

  37. Marucha said

    Re 36:
    O społeczeństwie winni (współ)decydować nie najlepsi bankierzy, przedsiębiorcy, lobbyści czy złodzieje chronieni prawem – ale ludzie wyróżniający się postawą moralną.
    W dawnych czasach w każdej wsi, czy miasteczku, wszyscy wiedzieli, gdzie tacy ludzie mieszkają i często prosili ich o rozstrzyganie różnych sporów.

    Pyta się Pan: jak by wygladalo nasze, spoleczne zycie gdyby o jego jakosci decydowali ( w taki czy inny sposob ) osobnicy nie dysponujacy takimi walorami ( zdolnosci, szczescia, bezwzglednosci, … ) ?

    Mam teraz społeczeństwa rządzone właśnie przez osobników dysponujących takimi walorami, jak zdolność do przekrętów, kradzieży, niszczenia niepokornych, do wynajmowania bandytów mordujących niewygodnych ludzi, do bezwzględnego pójścia po trupach dla zwiększenia zysku przedsiębiorstwa, do sprzedawania swoich usług obcym mocarstwom… to niewątpliwie zdolni ludzie, mający sporo szczęścia w życiu…
    I co, zadowolony Pan?

  38. Eden said

    Czlowiek porusza wazna rzecz. Nadakumulacje kapitalu po stronie wlasciciela. Dla niego powyzej kwoty X kapital staje sie tylko kolejnymi cyframi. Jego zdolnosci do konsumpcji dawno zostaly przekroczone. I ten czlowiek probuje wskazac ten problem. Jak tych wlascicieli sklonic do dalszej dystrybucji kapitalu. Oczywiscie mowienie, ze podatki dochodowe sa antidotum to jednak duze uproszczenie. Tu juz zostal okrzykniety jako nieudacznik. No niestety liczby go bronia co niektorzy nie raczyli wspomniec. Ekonomia to jak polityka. Nauka pelna hipotez, ktorych sprawdzalnosc zobaczymy w przyszlosci. Troche wiary. Czy taki Bill Gates potrzebuje tych swoich miliardow? Ale gdyby istnial mechanizm sprzyjajacy zmianom dla innych obywateli nic zlego by sie chtba nie stalo.

  39. veri said

    37. @ Marucha

    ” Mam teraz społeczeństwa rządzone … ” / ” W dawnych czasach w każdej wsi, czy miasteczku, wszyscy wiedzieli,… ” –

    – jezeli ludzie wybieraja to wybieraja ” best of the best „, prawda ?

    Nie ma żadnego „best” bez dodania „do czego”.
    Admin

  40. Re: 38 Eden…
    Czy pan kpi czy o droge pyta mowiac ze autor artykulu (wywiadu) porusza wazna rzecz, ktora jest „nadakumulacja kapitalu” (czyzby chodzilo mu o przeludnienie???)…

    A gdzie ten „francuski ekonomista” (czyt. „francuski lacznik”) porusza kwestie likwidacji lichwiarskiego syndykatu kontrolujacego emisje oprocentowanych kredytow finansowych?…
    A gdzie ten facet zwraca uwage na ten monopol tzw., „kopradorski” (cyt. Stanislawa Michalkiewicza)…

    A gdzie jeszcze ten „francuski lacznik” zwraca uwage na odroznienie finansow publicznych od finansow prywatnych, ktore de facto nic nie maja ze soba wspolnego, a TYLKO zwraca uwage na „kapital” prywatnych przedsiebiorcow, ktorych wszelkimi srodkami z podatkowymi wlacznie trzeba suto opodatkowac?!!!…
    (a zwlaszcza te, ktore nie naleza do lichwiarskiej bankowej sitwy…)…

    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskwalczaca.com

    P.S. Ten ‚wywiad” porusza jedynie g…no w przereblu na ktory kieruje uwage „tonazowych ekonomistow” zydowskich tworzac nowe „elokwentne” terminy…

  41. Bernard Korzeniewicz said

    Drodzy Państwo, jedna uwaga:
    nie ma nauki tak zafałszowanej jak ekonomia. Jestem gotowy się założyć, że i gender i marksizm-leninizm zawierają mniej bzdur i – doczepionych na chypcika – dezinformacji niż ekonomia. A to dlatego, że g. i m.-l. były przechowalniami dla tych mniej utalentowanych kłamców, bo tych bardziej utalentowanych przygarniały banki.
    Ekonomia operuje na danych podawanych przez rządy, rzędy, które słyną z precyzji, prawdomówności i otwartości w przyznawaniu się o błędów.
    Ekonomia weryfikowana jest przez banki, słynące z uczciwości i nie brania udziału w „ustawianiu” całych gałęzi przemysłu (vide LIBOR).
    Ekonomię piszą naukowcy (tu dogania nas g. i m.-l.) zależni od zleceń pryncypała rozdającego pieniądze na granty. Pryncypał to rząd albo instytucja finansowa.
    Co więcej głosiciele g. i m.-l. wiedzą, że kłamią. Ekonomiści (przynajmniej niektóry) szczerze usiłują pisać prawdę.

    Jakie jest rozwiązanie? Zdrowy rozsądek i powrót do nieskażonych źródeł. Bo tak się składa, że takie są…
    Pierwszą nowożytną książką ekonomiczną _nie_ jest „O bogactwie Narodów” Adama Smitha.
    Pierwsze prace ekonomiczne powstawały w XVI na uniwersytecie w Toledo. Wydział filozofii dostał zlecenie króla Hiszpanii na zbadanie obrotu pieniężnego w Sewilli… Praktycznie wprowadzał je w życie w XX wieku Antonio Salazar, ekonomista, ale także praktyk portugalski.

  42. matirani said

    Gajowy i inni krytycy wolnosci ludzkiej, rozwijajac krytyke wolnego spoleczenstwa podaja czesto argument o tym ze wiekszy zje mniejszego i dojdzie do monopolu.
    Tyle ze na wolnym rynku, np. takim jaki zaklada Kredyt Spoleczny czy Dystrybucjonizm Katolicki, nikt nie moze podwyzszyc cen powyzej rozsadnych bo automatycznie wywola to na powstanie konkurencji, której w WOLNYM kraju NIKT nie moze zabronic. Kluczem jest WOLNOSC – Libertad – Freedom dla ludzkiej dzialnosci. Popatrzmy na niszowa dzialanosc ulicznych producentów swiezych soków owocowych – poniewaz w róznych starbukach soki sa drogie i jest na nie popyt kazdy nmoze sobie postawic na chodniku wózek z wyciskarka i sprzedawac za 1/3 ceny snobistycznej szklanke soku swiezo wycisnietego. Oczywiscie starbuk, jako duza firma, przekupi burmistrza i gmina wyda, motywowany higiena, zakaz robienia soków w kiskach czy w przyczepkach. Ale… to nie bedzie wolny rynek tylko korporatokracyjny socjalizm. Pozdrawiam

    Nie jestem krytykiem wolności, bzdura – nie robię z niej jednak fetyszu.
    Bo wolność dobrze działa dla możnych i potężnych. Biedacy mogą sobie ją w d… wsadzić. Tyle z niej mają, co bezrobotny z obniżki cen na jachty.
    Znam trochę teorię dystrybucjonizmu. To nie jest wolny rynek, jaki nam opisują liberałowie.
    Admin

  43. matirani said

    Bernardzie, zapewne zna Pan katolickiego ekonomiste Jesus Huerta de Soto?


    pozdr

  44. Filo said

    Najlepszym przykladem wolnego rynku jest gielda w Nowym Jorku i Umowa Stowarzyszeniowa UE z Ukraina.
    Znaczy sie, wolny rynek istnieje tylko na papierze i w naglowku pisze: ‚Wstep nie dla kazdego’.
    Wielkie korporacje sa albo zwolnione od podatku albo maja rzadowe koncesje na rozne rzeczy jak np. infrastruktura: budowanie transportu, mostu czy koleji za ktore placi podatnik. Jak banki maja klopot to podatnik je ratuje ; drobny przedsiebiorca nie moze liczyc na pomoc panstwowa.
    Nie wiem na czym polega ten ‚socjalizm’ ale tak zwana ekonomia mieszana jak w krajach skandynawskich na ogol sie sprawdza, poniewaz ekonomia ich nie przewiduje wzrostu gospodarczego. W Japonii i Korei Poludniowej istnieje gorny pulap zarobkow. pewnie dla Polakow z Ameryki to sie nazywa socjalizm.
    Na temat ‚chinszczyzny’ malo kto sie wypowiada, bo im ten ‚komunizm’ dawno sie nie zgadza z wszystkimi pomyslami okreslenia systemow ekonomicznych.
    A tak naprawde dyktat ustroju gospodarczego idzie ze Stanow Zjednoczonych, ktore narzucaja swoj ‚wolny rynek’ innym krajom a obecnie calej Europie:” One size fits all” . A najlepiej tak jak w Iraku i Libii.
    No i ma Ukraina za swoje bo sie zachwycila systemem na Zachodzie… wolnorynkowym ale tylko dla elit.

    I w tym sensie Jasiek z Toronto ma 100% racji.
    No bo jesli kazdy robotnik zalozy wlasny biznes… a wszystkie zaklady zatrudnia robotow, bo tak nakazuje najlepszy z systemow.

    Skrajny kapitalizm nie przewiduje, ze ludzie nie sa zrobieni na tasmie produkcyjnej. Nie kazdy moze pracowac fizycznie i nie kazdy nadaje sie do robienia projektow opartych na scislej wiedzy np. maytematycznej czy fizycznej.
    Z kolei spoleczenstwo, zeby funkcjonowac musi miec humanitarna oprawe; zbior praw, relige, dokumenty historyczne, literature. .
    OK.wywazanie otwartych drzwi ale ludzki talent i ludzka mysl powinny miec szanse sie rozwijac w kierunku do ktorego sa najlepiej przystosowani przez nature i umyslowe/fizyczne mozliwosci. Astmatyk nie moze pracowac w kopalni a zezowaty w astronomii.

    Niedobrze jest planowac, ze wszyscy powinni pracowac i to najlepiej fizycznie i to tak jak sobie fabrykanci swiecidelek chinskich wymyslili.
    ZUpelnie niechcaco marzy sie niektorym swiat samych robotow i automatow.

  45. Re: 38 Eden…

    Czy pan kpi czy o droge pyta mowiac ze autor artykulu (wywiadu) porusza wazna rzecz, ktora jest „nadakumulacja kapitalu” (czyzby chodzilo mu o przeludnienie???)…

    A gdzie ten „francuski ekonomista” (czyt. „francuski lacznik”) porusza kwestie likwidacji lichwiarskiego syndykatu kontrolujacego emisje oprocentowanych kredytow finansowych?…
    A gdzie ten facet zwraca uwage na ten monopol tzw., „kopradorski” (cyt. Stanislawa Michalkiewicza)…

    A gdzie jeszcze ten „francuski lacznik” zwraca uwage na odroznienie finansow publicznych od finansow prywatnych, ktore de facto nic nie maja ze soba wspolnego, a TYLKO zwraca uwage na „kapital” prywatnych przedsiebiorcow, ktorych wszelkimi srodkami z podatkowymi wlacznie trzeba suto opodatkowac?!!!…
    (a zwlaszcza te, ktore nie naleza do lichwiarskiej bankowej sitwy…)…

    =====================
    jasiek z toronto

    P.S. Ten ‚wywiad” porusza jedynie g…no w przereblu na ktory kieruje uwage „tonazowych ekonomistow” zydowskich tworzac nowe „elokwentne” terminy…

  46. Re: 43 Filo.

    Chcialem tylko przekazac tylko jedna informacje, ktora sama sie obroni, a mianowicie:

    Czlowiek (ludzie) sa (nieograniczonym) KAPITALEM (a wiec wszyscy tworcy, producenci, uslugodawcy).

    Dobra materialne sa REZULTATEM PRACY tworczej kapitalu

    Pieniadze (banknoty i monety) sa TYLKO odzwierciedleniem dobr materialnych wytworzonych przez KAPITAL w sensie nieograniczonym winny byc emitowane w formie anonimowej faktury rowniez w nieograniczonym nakladzie, ale wprost proporcjonalnie do wytworzonych dobr materialnych dostepnych do uzytku czy konsupcji.

    1) Czlowiek – jako GLOWNY Tworca
    2) wytworzone przez czlowieka (lub czlowiek plus maszyna) dobra materialne
    3) pieniadz – jako pokwitowanie za wykonana (lub wykonujaca) usluge, prace czy dzielo…

    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Ekonomia (jak i system cyrkulacji srodkow finansowych w spoleczenstwie) jest prosta jak „swinski ryj” lub jak budowa cepa i nie ma ZADNYCH w niej tajemnic.
    Podobnie jak cyrkulacja krwi w czlowieku.

  47. RomanK said

    Panie Jasiu…znam teorie Kredytu Spolecznego- ale jak pan wie -nie wypelnialem deklaracji, ze bede wiernym wyznawca:-))) Zwlaszcza widzac- jak najwyzsze kaplanstwo Kredytu Spolecznego zanim go wcielilo w zycie dokonalo rozlicznych herezji:-)))
    Prawo- panie Janku-[ to pan ma tylko to ……ktore panu dal Stworca-

    Prawo do Zycia,
    Prawo do Wolnosci wlaczajac w to prawo do rownego dostepu do wszystkiego co Bog Stworzyl.

    Prawo do wylacznej wlasnosci tego- co jest produktem panskiego intelektu i panskich rak..

    .i Prawo do wyboru drogi zycia i poszukiwania szczescia.

    To sa pana prawa.
    Jak wynika z tego ma pan prawo dostepu..na takiej samej zasadzie- jak reszta stworzenia Boskiego, ktore nie sieje nie orze….
    Nie ma pan prawa przez assocjacje do niczego, czego pan nie dokonal wlasna praca.
    Owszem od zarania wielu uzurpuje sobie to prawo, ale za to cala ludzkosci ponosi konsekwencje,

    PS. Bedac obywatelem Canady..jest pan tylko poddanym Jej Krolewskiek Mosci Krolowej Anglii..zatem nie tylko nie jest pan niczego wspoludzialowcem, nawet panski nedzny zezwlok jest wlasnoscia Majestatu. Pan jestes object nie zaden subject:-)))

    PIerwsze4 Przykazania jakie Bog dal Adamowi: Idz czyn sobie ziemie poddana….daje mu tylko prawo do tego co w procesie pracy -czynienia ziemi poddanej-jako wspoltworca- w tym tylko podobny Bogu nabywa prawo wlasnosci….tego co stworzyl…i do tego na okres czasu jaki wyznacza jego zywotnosc… STad Stworca rzekl..tys tylko dzierzawca….

  48. NC said

    Re 37: Dobrze, że p. Gajowy to przypomniał. Mój Dziadek przed bolszewicką rewolucją by ł sędzią pokoju. Kiedy opowiadał mi o tym mój Ojciec, to nie wiedziałem, co to za funkcja. Teraz podobnie jest z moimi dziećmi.

  49. Ex said

    @RomanK 47

  50. Ex said

  51. Re: 47 RomanK
    No i dlatego m.in., Amerykanie „wypracowali” sobie wlasnymi „rencami” dlug finansowy w wysokosci ponad 230 bilionow (trylionow) dolarow, tylko dlatego, ze stali sie wyznawcami „wolnego rynku” poddanymi lichwiarskiej „demonkracji”…
    Taki jest wlasnie skutek, a ja niestety takiej „ekonomii” nie bylem, nie jestem i nie bede tymbardziej „wyznawca”…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  52. Boydar said

    Pani Inko

    Idąc tym (Pani) tokiem rozumowania dochodzimy do wniosku, że moja kocica również płaci. No bo przecież je (nie zawsze wolne od podatku myszy), sika do żwirku, a czasem zwymiotuje, i ktoś to musi posprzątać z użyciem środków czystości.
    Powtórzę, ani ja, ani kocica, żadnych podatków nie płacimy. Czy płaci za nas ktoś, nie wiem. Pitów cudzych nie oglądam.

    Danina, którą muszę wysupłać, zawiera się wyłącznie w cenie produktów przeze mnie kupowanych. Można je (produkty) ewentualnie ukraść, ale tym też się brzydzę, podobnie jak zabijaniem. Nie rozmawiajmy więc o ukrytych sposobach opodatkowania, bo do niczego konstruktywnego nie dojdziemy. Te ukryte, to jest złodziejstwo a nie podatki sensu stricto.
    Na temat złodziejstwa administratorów Polski porozmawiamy przy innej okazji. Teraz rozważamy podatki.

  53. RomanK said

    Panie Janku ekonomi sie nie wyznaje…ekonomie sie robi…i tylko robi. Bez ropboty nie ma ekonomii…i ekonomia to opis roboty i procesow opartych na robocie.
    I bez wyglupow..dlugi powstaja nie w procesach pracy ..ale tylko i wylacznie spekulacji.
    Tych pracujacych „rencamy” mozna tylko okrasc- badz uzyc w procesach spekulacyjnych w tym w modntym przez ostatnie 30 lecie derywatyzacji///…”tfozac” spekulacja z niczego1000 razy wiecej niz………. wszystko co wytworzyly „rence”…pracujacych.
    Z tym ze niech pan pamieta…to wszystko co powstalo z niczego w procesie spekulacji obroci sie w nic, czyli dokladnie w to z czego zostalo zrobione.
    To co ma wartosc idzie zawsze tam gdzie powstaje cos w procesie pracy…i zostaje to co zaoszczedzono.
    Niech pan patrzy- jak przemieszcza sie zloto:


    TO sa naturalne prawa panie Jasiu….
    PS…Ktos pruszyl spraee Dekalogu…proponujac jak zasady obowiazujace…MIAL RACJE!

    Dekalog to dziesiec zasad…… WOLNEGO RYNKU.

  54. revers said

    Panie Jasiek FED sypnal pieniedzmi z M1,M2,M3 na Mx, saudis obnizyli ceny ropy, indeks kaczora nadaq,s&p500, Down Jons, inne rynkowe buble poszly do gory, takze te pod wojne z Rosja i jest cymes, kilka grandziarzy gieldowych zarobi i senatorski etabishment, reszta niech szykuje sie na nowe lub wyzsze podatki pod NWO.

    Oto chodzilo, a eurowasale moga usraelskie ogryzki jesc, i ledwo nadazac an Euro STOXX-ach.

  55. TomUSAA+ said

    Re: 41 :”…nie ma nauki tak zafałszowanej, jak ekonomia”
    Przecież od dawna wiadomo, że ekonomia, wraz z meteorologią i wróżbiarstwem należą do czołówki nauk ścisłych!

  56. Re: 53 RomanK
    Och, Panie Romku, wkrotce jak Panu lichwiarze „zrobia ekonomie”, to obawiam sie, ze najwieksza u Pana sciana w domku stanie sie zbyt mala do przyklejania zydowskich zielonych papierkow, bo w toalecie nie za bardzo sie moga przydac.
    Tak, wiem i nie tylko Pan bedzie wkurzony i siegnie Pan po kija do baseball’a, ale prosze sie nie martwic, bo „specjalne sily” szybkiego reagowania juz sa „przygotowane” na tak „zrobiona ekonomie’ i szybko doprowadza nie tylko Pana do „porzadku w „zrobionej ekonomii”…
    To jest juz tuz, tuz..

    Re: 54 Revers…
    zydowski federal reserve sypnal kase na rynek, tylko dlatego, ze jeszcze moze „wycisnac” (przejac) hipoteki i wprowadzic iluzje dla pozostalych chetnych do ich zakupu. Chodzi o to, aby ludzie zostali TYLKO z dlugami…
    I jeszcze jedno. Moze nie wszyscy jeszcze wiedza, ze w Rosji zydowski dolar nie jest wymienialny, a wiec sila rzeczy lichwiarscy spekulanci nie sa w STANIE zagrozic wahaniom rosyjskiej waluty.

    Ostatnio Rosja zazadala od swoich odbiorcow gazu i ropy zaplaty w…zlocie. Tak, w zlocie. I kto nie bedzie posiadal zlota (a federal reserve jest pusty), to bedzie zmuszony pie….dziec fasola i kupic sobie „koze” na drewno…

    To moze na tyle, a jak bedzie malo, to pozniej „doloze”…n/t nowych pomyslow Putina…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  57. Ad. 16

    „Ubogich zawsze mieć będziecie wśród siebie.”

    – A pewnie! Krzywa Laffera się kłania. 🙂 Albo rozkład normalny, czy jakoś tak…

  58. Ad. 19

    Już miałem cuś takiego pisać, ale mnie pan wyręczył… Dzięki.

  59. Ad. 21

    Pojęcie „wolny rynek” istnieje na takich samych prawach, co pojęcie „Yeti”.

    Poza tym wprowadził pan nowe pojęcie „rynek wolniejszy”. Rozumiem, że istnieje także „rynek najwolniejszy”. 🙂

    I tak to jest z leberałami – sami się pogrążają.

  60. Ad. 24

    Czy tak trudno zrozumieć, że „wolny rynek”, to utopia? 🙂 To w życiu istnieć nie może! TO UTOPIA!

  61. TOM said

    @52 niestety ale cena czegokolwiek to w dużej części podatki, które płacą producenci, dystrybutorzy, itd…

  62. Ad. 61

    Są kraje, gdzie podatki są znacznie wyższe, niż w Polsce. I jakoś nikt stamtąd nie ucieka, a ludziom żyje się nieźle.

  63. matirani said

    RE62. Krzysztofie – jakie kraje ma Pan na mysli?

    Z USrAela ucieka juz wielu i wielu wkrótce ucieknie.
    W Szwajcarii jest duzo wieksza wolnosc niz w USrAhellu czy w Polsce i maja dosc narodowa nastawiony rzad
    Z Francji nie uciekaja bo nie maja gdzie, ale zyje im sie psowo i narzekaja, slusznie, no i co madrzejsci glosuja na FN
    Dojczki korzystaja z kolonii jakie maja na wschodzie i na poludniu oraz troche spada z kaskady banksterów
    Skandynawom coraz gorzej, tez im sprowadzaja islamistów i wkrótce przestana chciec placic tak wysokie podatki
    W GB bida piszczy wsród normalnych ludzi.. glód, chlód ubóstwo i smród za Walterem Scottem powtórze.

    Podatki sa zlodziejstwem, kradzieza.
    Jesli pisze sie tutaj ze wolnosc-wolny rynek sa utopia, to równiez kazdy widzi, ze uczciwe i uczciwie wydawane podatki nie istnieje, ze tez sa UTOPIA.
    pozdrawiam
    Macko

  64. Ad. 63

    „Podatki sa zlodziejstwem, kradzieza.”

    – Najpierw wyleczy się pan z liberalizmu. Potem możemy rozmawiać. A korwinowskie brednie lepiej niech pan na Marsa wystrzeli.

  65. matirani said

    RE62. Krzysztofie – jakie kraje ma Pan na mysli? … itd…
    U Korwina cos dobrego tez mozna znalezc, choc… taki z niego Polak czy patriota jak z Pana dobry dyskutant.

    Zamiast brzydko odpowiadac, moze Pan napisze, w jakim kraju placone przez ludnosc podatki sa dobrze i madrze wydawane?
    Macko

  66. Eliza said

    Z dyskusję, w całości się zapoznałam, jestem pod wrażeniem, a ze swojej strony powiem, że rozmowa z ekonomistą p.Thomas-em Piketty, który ” …doktorat zrobił na London School of Economics i zaraz po studiach zaczął wykładać na najbardziej renomowanych amerykańskich uczelniach i mimo sporego uznania zdobytego w USA zdecydował się jednak na powrót do rodzinnej Francji.. ” mocno mnie rozczarowała, bo odniosłam wrażenie, że tak pytania do p.Thomasa Piketty, jak i jego odpowiedzi oraz twórczość ” Kapitał – XXI wieku” – to wielka ściema, wyprodukowana na potrzeby medialne, opłacona przez grupy finansowe. Te pomysły z opodatkowaniem dochodów finansowych – to farsa. W Polsce jest PIT-38.
    Każdy człowiek sam w sobie jest wartość olbrzymią, a otoczenie go zmienia zabijając jego zdolności, niszcząc jego wolność i prawa do życia zgodne z jego naturalną potrzebą. Wartością jest Ziemia, która nas żywi ( uwaga; p. Sawicki wymyślił – wykup ziemi w RP – pod GMO?)
    Żyjąc w chaosie mamy coraz mniej praw i widocznie konkretnej grupie „wybrańców” na tym zależy. Tym od NWO, chodzi o zabicie psychiki, indywidualności, kultury, historii, wiary – coś im chyba nie wychodzi. Wymyślili plan podziału narodów, zabicia więzów rodzinnych, wprowadzili podział towarów i pieniądza niewspółmierny do pracy, iluzję konieczności miecia bez umiaru, seksizm, gender .. i wiele inny niepotrzebnych dla życia rzeczy. Dla mnie Świat może funkcjonować bez podatków. Wystarczy zlikwidować lichwę i fikcyjny obrót finansowy.

  67. RomanK said

    Panie Janku…ad 56…
    Przciez mowie o tym 30 lat….ja sie nie boje..przezylem juz rozpad ekonomii w Polsce…wymiany piewniedzy….I zapewniam pan anie bedzie tapetowania zielonymi. Zielone beda bardzo cenne….
    na dzis Bania derywatywow siega 4 quadrylionow dollarow….Caly GDP calego swiata to zaledwie 70 trilionow….z czego zielone w gotowce to promill….
    Kazdy prawie dom w USA ma dlug tylko na kredytowych kartach 16 tys dollarow…czym pan straszy:-))))

  68. Bronisław said

    Podobnie, jak Pani Eliza (Re: 66) – i jestem przekonany. że i wielu innych Gajówkowiczów – przeczytałem całość dyskusji
    i podobnie jak Pani jestem pod wrażeniem zawartych w niej wielu bardzo cennych myśli. Analogicznie trudno mi się doszukać genialności u p.ekonomisty T. Piketty. Dyskusję oceniam wysoko, wywiad miernie.
    Kto by się spodziewał (wielu się pewnie zastanawia?), że ten tak gwałtowny „wybuch” działalności finansowej w świecie rozpocznie się z taką dynamiką (po wstępnym opanowaniu Londynu w 2 połowie XVII wieku przez finansistów amsterdamskich) w niemieckim mieście Frankfurt (XVIII w.), w niewielkim lombardzie (czy kantorze) Mosesa Bauera, który od umieszczonej nad drzwiami swego zakładu czerwonej gwiazdy przyjął nazwisko Rothschild. Jego syn Amschel Meier urodzony w 1744 r. z pomocą pięciu swoich synów (miał też pięć córek) i wydatnym udziale wielu osób, a w tym zwłaszcza (prawdopodobnie bezwiednie) cesarza Napoleona, opanował centra finansowe Londynu, Paryża, Rzymu i Wiednia, a także Stanów Zjednoczonych Ameryki. Interesujący jest ten rozwój międzynarodowej bankowości?! Bankowość miał, już wcześniej, znakomicie rozwiniętą Zakon Templariuszy.
    I jeszcze jedna uwaga. O rynku, to przecież oczywiste, można mówić tylko wtedy, kiedy następuję swobodny (wolny) obrót towarów i usług, dlatego niemiecki tkz. Frei Markt, w Polsce przyjął nazwę Frymark, a co znaczy frymarczyć to chyba każdy wie?!
    Wnikliwa analiza, szczególnie, proroctw biblijnych, pozwala mieć przekonanie, że w najbliższych latach, nastąpi niemal całkowite przeobrażenie urządzenia i funkcjonowania porządku światowego.

  69. Ex said

    @RomanK (67) Wątpię, żeby ktokolwiek chciał używać $ i w nim się rozliczać po tym jak cały system się zawali. Każdy stan (lub państwo po rozpadzie USA) będzie miał swoją własną walutę.

  70. Listwa said

    „Wolny rynek” to slogan propagandowy.

  71. Re: wszyscy Czytelnicy.
    Dziekuje Bogu Najwyzszemu za dar ks. Piotra Natanka I calowac bede jego dlonie za bezkompromisowosc wobec obecnego swiata…
    Kocham Cie ksieze Piotrze I codziennie placze na tresc Twoich Slow…
    Cale zycie czekalem na takiego ksiedza….
    ============================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  72. Bodzio said

    Znany ekonomista odmówił przyjęcia Legii Honorowej
    http://fakty.interia.pl/swiat/news-znany-ekonomista-odmowil-przyjecia-legii-honorowej,nId,1582529

  73. NICK said

    Tak. X. Piotr Natanek JEST Darem Najwyższego.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: