Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Linia podziału
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    CBA o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Irmina Blad o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Józef Bizoń o O paranoi giedroyciowych i bar…
    rafalryszkiewicz o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    Irmina Blad o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Polska: Balcerowicz kontra zdrowy rozsądek

Posted by Marucha w dniu 2015-03-07 (Sobota)

Zabójca polskiej gospodarki, oszust, agent „międzynarodowych”, odpowiedzialny za zdziesiątkowanie Polskiego Narodu.

Mówienie o „zdrowym rozsądku” w kontekście polskojęzycznych tuzów polityki jest zupełnie bezsensowne, ponieważ rozsądek (a zwłaszcza zdrowy) nigdy nie stanowił dla nich żadnego kryterium postępowania. Robią to, co mają nakazane przez starszych i mądrzejszych od siebie. – admin

Leszek Balcerowicz postanowił skrytykować wypowiedź ministra gospodarki i wicepremiera polskiego rządu Janusza Piechocińskiego.

Piechociński przedwczoraj, w wywiadzie dla agencji Reutera, stwierdził, że ukraińska gospodarka zaczyna się rozpadać, jej elity zawodzą pokładane w nich nadzieje, a my powinniśmy się przygotować się na to, że setki tysięcy emigrantów napłyną do Polski.

To właśnie te słowa wywołały reakcję Balcerowicza, który podsumował je jako „nieodpowiedzialną gadaninę ze strony człowieka, który jest wicepremierem polskiego rządu i głównie zajmuje się gadaniem”. Piechocińskiemu oberwało się także za to, że „niewiele robi dla naprawy polskiej gospodarki w trudnych czasach”. [Żyd Balcerowicz niewiele mógł przeciwstawić trafnym spostrzeżeniom Piechocińskiego, więc pokrył to gadaniną nie na temat. – admin]

Balcerowicz w programie, którego był gościem, postanowił także skomplementować władze Ukrainy nazywając je najlepszą ekipą, jaką Ukraina miała u władzy [on tak naprawdę powiedział – admin]. Uznał także, że tym, czego najbardziej potrzebuje to państwo, jest wsparcie finansowe. Komentując wielomilionowe pożyczki, które zaciąga Ukraina na ratowanie swoich finansów, stwierdził, że „jest ważne, żeby zapobiec pogorszeniu się sytuacji przez to, że będą pieniądze z MFW i UE. Pierwsze kroki zostały zrobione i to są bardzo potrzebne kroki”.

Zapytany zaś o ewentualne wysłanie broni na Ukrainę, odpowiedział: „Niech oni wreszcie przestaną mówić i coś zrobią. To samo dotyczy Polski. Przestańmy o tym mówić. Jeżeli jesteśmy w stanie pomóc temu, żeby Ukraina mogła się bronić, to zróbmy to”. [To zrób to z własnej kieszeni, kanalio! – admin]

(Na podst. tvn24bis.pl oprac. B.W.)
http://xportal.pl

Komentarzy 35 do “Polska: Balcerowicz kontra zdrowy rozsądek”

  1. lopek said

    Te polskojęzyczne kanalie nie liczą się już w ogóle z tubylcami. Oni jeżeli mówią poprzez media to mówią do siebie – bo przecież wg. nich – do bydła się nie mówi – bydło się doi.

  2. Moher49 said

    Takie gadanie i jęczenie na nic się zda, jest nieskuteczne. Ten „Zabójca polskiej gospodarki, oszust, agent „międzynarodowych”, odpowiedzialny za zdziesiątkowanie Polskiego Narodu” już dawno powinien skończyć jak Boruch Niemcow. Niestety nie ma jeszcze w Polsce siły, która mogłaby takie jak on mendy skrócić o sprzedajny łeb.

  3. Adam said

    Przypomnę: Leszek Balcerowicz – Aaron Bucholtz -(wróg #1 Polskości, Narodu Polskiego i Wolnego i Niepodległego Państwa Polskiego, polonofob, dywersant, świnia Orwellowska, polakożerca, fanatycznie i zajadle nienawidzi polskości, Polaków i Polski, członek PZPR od 1969, mason, globalista, agent Sachsa i Sorosa, główny „rabin” żydolichwy w Polsce; Od 1995 do 2000 roku był przewodniczącym Unii Wolności. Od grudnia 2000 roku jest prezesem NBP. Od 1 maja 2004 wszedł z urzędu w skład Rady Ogólnej Europejskiego Banku Centralnego; członek globalnej organizacji „Grupa 30” założona w 1978 r. przez Żyda, masona i globalistę Geoffreya Bella z inicjatywy Fundacji Rockefellera; obecnie prezydentem jest mason, Żyd Alan Greenspan, prezydent Banku Centralnego Rezerw Federalnych USA)
    więcej informacji znajdziesz tu => > http://www.polonica.net/Balcerowicz.htm

  4. vortex said

    Tutaj chyba ciekawy tekst o tzw. reformie Balcerowicza. On jest nie do końca prawdziwy bo eksponuje rolę postkomuny jako beneficjentów transformacji, a pomija dyskretnym milczeniem innych. Żydów, Niemców, Francuzów, Anglików, Amerykanów, i całą resztę czeredy, choćby Włochów którzy na czele z masonem Agnelli podpieprzyli nam bezczelnie FSM. Podpieprzenie zaczęło się jeszcze za schyłkowej komuny (Włosi prowadzili klasyczne operacje werbowania agentury wśród kadr kierujących FSM (masowe wyjazdy niby szkoleniowe na ciepłe wyspy, a tam ciepłe rozmowy przy wódeczce czy winie), wiem coś o tym od takich co jeździli, nasze niby polskie polskie służby już wtedy zostały wyłączone z gry odpowiednimi rozkazami, w całej Polsce zresztą).

    http://www.zapis.w.szu.pl/artykuly.php?s=2&id=80

    A gdzieś trafiłem w sieci o tym jaki był Balcerowicz przed 80tym rokiem. Miał jakichś asystentów i twardo ich pilnował, aby trzymali linię komunistycznej ortodoksji, za mordę ich twardo trzymał. Pewnie dzięki temu został wykładowcą w sławnym Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu i Leninizmu. I taki zwykły palant (to bardzo adekwatne określenie) został u nas czołowym liberałem. Warto wiedzieć że ten „instytut” już za komuny przez zwykłych naukowców z polskich szkół ekonomicznych był uważany za zbieraninę debili i miernot na służbie komunistycznego bełkotu.

  5. vortex said

    No a dokończenie podpieprzenia odbyło się już a „naszych” rządów. Za rządów „wielce patriotycznego” Jana Olszewskiego i „wielce nabożnej” Hanny Suchockiej.

  6. Parva said

    Dlatego nie mam telewizora ,jestem zbyt impulsywna ,żeby tę zarazę oglądać,bo dalibóg nie ma słów ,żeby nazwać te gadające mendy. Nie mam zamiaru „błogosławić wrogom ” , co mi doradza wielu rozmówców.

  7. Filo said

    Zdrowy rozsadek Balcerowicza polega na tym, ze mu dobrze placa za to co robi i gada. A reszta towarzystwa niech zdycha z glodu.
    Zastanawiam sie czy kiedykolwiek w Polsce ujawnione zostana prawdziwe zrodla dochodow ‚polskich prominentow’ u wladzy?
    Bo czasami sie zastanawiam kto wybral takiego buca do reprezentowania rzekomych interesow Ukrainy?
    Jakos tak sie sklada, ze w czasie kampanii wyborczej w Polsce nikt nawet nie probuje pytac uczonych kandydatow o ich program polityki zagranicznej. Bo program polityki wewnetrznej jest oczywisty i krysztalowo przezro/czysty.

  8. Pszek said

    Baderowskie świnie jeszcze będą żałować, że Bucholtza „zatrudniły”. Jak im zaordynuje terapię szokową, to zdechną bez wojny.

    Dodam notatkę o Nim, szanowny Gajowy
    Leszek Balcerowicz – Aaron Bucholtz – wróg #1 Polskości, Narodu Polskiego i Wolnego i Niepodległego Państwa Polskiego, polonofob, komuch, dywersant, mason, świnia Orwell’owska, fanatycznie i zajadle nienawidzi polskości, Polaków i Polski, członek PZPR od 1969, globalista, agent Sachsa i Sorrosa, główny „rabin” żydolichwy w Polsce; Od 1995 do 2000 roku był przewodniczącym Unii Wolności. Od grudnia 2000 roku jest prezesem NBP. Od 1 maja 2004 wszedł z urzędu w skład Rady Ogólnej Europejskiego Banku Centralnego; członek globalnej organizacji „Grupa 30” założona w 1978 r. przez żyda, masona i globalistę Geoffreya Bella z iniciatywy Fundacji Rokefellera; obecnie prezydentem jest mason, żyd Alan Greenspan, prezydent Banku Centralnego Rezerw Federalnych USA) więcej informacji znajdziesz tu => > http://www.polonica.net/Balcerowicz.htm

  9. Budziwoj said

    Konfiskata majątku i dożywotnie kamieniołomy na rzecz okradzionych, oczywiście w odpowiednio zaistniałej sytuacji w Polsce.

    Panie Moher49
    Pełna zgoda!

  10. adsenior said

    Należy dodać, iż ta kanalia, jest sprawdza zaniżonych emerytur, w tym mojej i mojej żony, to żydzisko poleciło zniszczyć dokument płacowe wcześniejsze niż 1980 rok, przez co nie można było udowodnić zarobków i lat pracy, niezbędnych do wyliczenia emerytury.

  11. Pszek said

    Geneza powstania w Polsce… Bucholtz’a.
    Dzięki takim właśnie, jak Soros, Bucholtz mógł doprowadzić do rozwalenia polskiej gospodarki.
    Wcale nie takiej słabej. Dokonał także, innych, pseudo reform.

    Soros – ojciec polskich nieszczęść

    Przy przemianie Polski od komunistycznej dyktatury do systemu wolnego rynku, wielkim zaufaniem obdarzono Leszka Balcerowicza, który ponoć jest ojcem „cudownych” ekonomicznych reform. Jednak według specjalnego raportu opublikowanego przez Executive Intelligence Review w Waszyngtonie, prawdziwym mózgiem stojącym za reformami, które zubożyły i zniewoliły Polaków na pokolenia, jest węgierski Żyd, megaspekulant George Soros, używający amerykańskiego paszportu.
    Urodzony w Budapeszcie na Węgrzech w 1930 roku i wykształcony w Anglii, George Soros, z jego osadzonym na Curaçao Quantum Fund (Kwantowy Fundusz), szybko stał się cichym partnerem Rotschilda, Reichmana, wydalonego z USA Marca Richa, izraelskiego handlarza bronią Saula Isenberga i wielu innych bogatych i wpływowych Żydów, takich jak Henry Kissinger. Głównym polem ich działalności są inwestycje spekulacyjne, wykorzystujące polityczne i ekonomiczne słabości różnych krajów.
    Quantum Fund Sorosa zarabia pieniądze poprzez przewidywanie zmian ekonomicznych na całym świecie. W 1992 roku Soros sądził, że brytyjski funt będzie tracił na wartości z powodu politycznych i ekonomicznych nacisków. Aby zarobić na swoich przewidywaniach, pożyczył miliardy funtów i wymienił je na marki niemieckie. Kiedy funt gwałtownie spadł 16 września, Soros zwrócił funty po obniżonym kursie i schował różnicę do kieszeni. Jego zysk wyniósł miliard dolarów.
    Żeby zrozumieć, czym George Soros różni się od innych finansowych spekulantów, przyjrzyjmy się tylko temu: cudowne dzieci Enronu, reprezentujące szczyty finansowej wynalazczości, nazwały jedną ze swych niesławnych spółek „Chewco” – na cześć postaci z filmu „Gwiezdne Wojny” Chewbacca. Soros wybrał dla swego głównego narzędzia do zarabiania miliardów dolarów nazwę „Kwantowy Fundusz”.
    On nawiązywał, mówi jego biograf Michael Kaufman, do teorii „nieokreśloności” Wernera Heisenberga: niemożliwość jednoczesnego określenia pozycji i prędkości cząstki atomowej. Gdy zastosujemy to do rynków, aluzja jest taka, że nie można inwestować w coś (szczególnie na skalę Sorosa) bez wpływania na perspektywy tego czegoś, dobre czy złe. „Wybór Sorosa”, pisze Kaufman, „był równocześnie ironicznym mrugnięciem i ukłonem w kierunku pojęć omylności, zwrotności i jego własnej koncepcji niepełnego determinizmu.”
    OK, taki jest więc Soros, naprawdę sprytny, a ci faceci z Enronu, mimo posiadania dyplomów MBA Uniwersytetu Harvarda, teraz wyglądają przy nim jak głupi. Ale mieli jednak razem coś wspólnego.
    Soros jest uznawany za głównego stratega tzw. funduszy hedgingowych – jest to strategia inwestowania, mówiąc najprościej, która maksymalizuje możliwości zysku inwestora, przy równoczesnym zabezpieczeniu się przed ryzykiem większych spadków spowodowanych wahaniami rynku, które mogą być całkiem nieprzewidywalne. Tak więc, na przykład, w tym samym czasie kupuje się akcje jednej firmy (zajmuje tzw. długą pozycję), sądząc że cena tych akcji będzie rosła, zawierając równocześnie transakcję terminową sprzedaży akcji innej spółki (zajmuje tzw. krótką pozycję), zakładając, że jej kurs będzie spadać. Przez balansowanie długimi i krótkimi pozycjami, jeśli zdarzy się coś niespodziewanego, jak atak terrorystyczny, co pcha wszystkie ceny akcji w górę lub w dół, jest się ubezpieczonym przeciwko utracie ostatniej koszuli. Niektóre zakłady wygrają, nieważne które. A jeśli nic niespodziewanego się nie zdarzy, wszystkie zakłady mogą wygrać.
    Gdy Enron przeobrażał się ze zwykłego handlarza gazem w finansowego gracza derywatywami, przesunął pojęcie ubezpieczania się na dwie strony z obszaru rozsądku do krainy nonsensu. Enron, największe bankructwo wszechczasów, jako wynik ochrony przez bankructwem! Inwestorzy Enronu na rynku derywatyw byli w tym sensie następcami Sorosa, że jako finansowi spekulanci chcieli sprytnie pokonać system, zabezpieczając się przeciwko wszystkim możliwym ewentualnościom.
    Soros i ostatni zarząd Enronu usiłowali zrobić pieniądze głównie przez manipulowanie pieniędzmi. Różnica jest taka, że Soros rzadko tracił, podczas gdy zarząd Enronu, zaślepiony przez chciwość i nieposkromioną pychę, wyprał się z pieniędzy.
    Czy finansowi spekulanci są pasożytami wyzyskującymi ludzi i przedsiębiorstwa, wykonujące realną pracę, czy też sami wytwarzają jakieś wartości? Intrygująca biografia Sorosa, autorstwa Michaela Kaufmana, nigdy w pełni nie postawiła tego pytania – to jeden z niewielu błędów w tej poza tym wartej przeczytania książce o zagadkowo fascynującym Sorosie. A sam Soros starannie omija zagadkowe sprawy, dzięki którym osiągnął swoje sukcesy.
    Soros „rewolucyjny plutokrata”, chciałby być królem filozofów i jednoosobowym Planem Marshalla, ustanowionym aby zmieniać świat – użyć swych miliardów aby finansować rozszerzanie się „otwartego społeczeństwa”. On stał się jednoosobowym kanałem funduszy z Zachodu na Wschód, od zamożnych do niezamożnych. Z tego wynika inna kwestia, której biografia Kaufmana nie zgłębia. Kiedy zwykły człowiek ofiarowuje pieniądze na cel dobroczynny, można to traktować jako jego osobisty wybór. Ale kiedy w grę wchodzi człowiek, który może wydawać miliardy – kiedy jest to ktoś, kto może niedbale powiedzieć: „Powiedz mi o zdrowiu króla Tajlandii… Stałem się właścicielem 5% tajlandzkiego rynku akcji w tym tygodniu” – wtedy można zacząć się zastanawiać, czy to jest w porządku? Przed kim ten człowiek jest odpowiedzialny?
    Jednym z przydomków Sorosa jest „Człowiek, który rozbił bank Anglii”, w odniesieniu do słynnego wielomiliardowego interesu, który zrobił jego fundusz, tak że konserwatywny rząd Johna Majora nie był w stanie podtrzymać wartości brytyjskiego funta. To określenie jest zwykle używane z podziwem – jakim to wspaniałym ekspertem finansowym jest ten facet, Soros!
    Ale co byłoby, jeśli powiedzmy, Osama bin Laden robiłby interes? Jeśli taka manipulacja byłaby prowadzona w imieniu „zamkniętego społeczeństwa”, a nie otwartego?
    Liberałowie kochają otaczać Sorosa szacunkiem, ignorując jego przeszłość na Wall Street, ponieważ jego motywy są oczywiście uczciwe i pieniądze, które on wydaje, najwyraźniej służą dobrej sprawie. Ale jego życie nasuwa kłopotliwe pytania o autonomię kapitału w okresie globalizacji. Róbcie dość pieniędzy i nie musicie stosować się do niczyich reguł!
    Jak można oczekiwać po pierwszej „autoryzowanej” biografii Sorosa pt”Soros: życie i czasy mesjańskiego miliardera”, jest ona pochlebna dla swego podmiotu. Ale nie jest nigdy przymilna, a nakreślony tam portret psychologiczny jest przekonujący i pouczający
    Życie Sorosa, nieważne jak je podzielić, było niezwykłe. Kilka pierwszych rozdziałów tej biografii – które opisują wysiłki nastoletniego Sorosa żeby uniknąć grabieży najpierw nazistów a potem Sowietów, w jego rodzinnych Węgrzech – czyta się jak dreszczowiec. Jak zauważa Kaufman, ta przeszłość pozwala łatwo zrozumieć jak Soros był w stanie radzić sobie ze stresem związanym z wysoce ryzykownym inwestowaniem: Kiedy twoje doświadczenia, które cię uformowały, obejmują widok przyjaciół i kolegów zabieranych i wysyłanych do Oświęcimia, w ciemnych czasach II Wojny Światowej, to jest możliwe, że mało co będzie w stanie kiedykolwiek cię przestraszyć.
    Wczesne doświadczenia Sorosa z faszyzmem i totalitaryzmem także wyjaśniają jego późniejsze motywy udzielania pomocy wschodnioeuropejskim i sowieckim dysydentom. Kaufman celuje w drobiazgowym analizowaniu i tłumaczeniu psychologicznego oblicza Sorosa. Choćby to jedno – czy można sobie wyobrazić Rockefellera albo Carnegie, albo Gatesa, szczerze rozmawiających o wynikach psychoanalizy, jeśli oni nigdy nawet nie przyznali się że odwiedzili terapeutę? Kaufman uzyskał to, że Soros się otworzył – mówił o swych analizach, o rodzinie i marzeniach. Wyłania się obraz człowieka, który jest nie tylko głęboko samokrytyczny, ale także oczekuje krytyki od innych. I ta jego obsesja, aby być współczesnym filozofem, łącznie ze wspaniałymi wizjami zmieniania świata w pojedynkę, czyni go bardziej niż trochę neurotykiem.
    Kilku neurotyków oczywiście jest w stanie rozdać około pół miliarda dolarów na rok komukolwiek, kogo wybiorą. Ale czy to jest naprawdę dobre?
    W czasie kryzysu finansowego w Azji w 1997 roku, premier Malezji Mahathir Mohammad oskarżył Sorosa o zdestabilizowanie jego kraju poprzez walutowe spekulacje. Według Kaufmana, Soros nie był wplątany w handel walutą w Malezji w tym czasie, ale jego odpowiedź, na konferencji zorganizowanej w tamtym roku w Hong Kongu, jest pouczająca.
    „Wczorajsze sugestie Dr Mahathira, żeby zakazać handlu walutą, są tak niewłaściwe, że nie zasługują na poważne rozważenie. Ingerowanie w wymienialność kapitału w takim momencie jak ten jest receptą na katastrofę. Dr Mahathir jest zagrożeniem dla jego własnego kraju”.
    Nie ma znaczenia, że ostre ograniczenia na obieg waluty, które narzuciła Malezja, są teraz powszechnie uważane za dobre rozwiązanie. To nie jest ważne czy Soros miał rację czy nie; istotna jest arogancja w zaklasyfikowaniu Mahathira jako „zagrożenia”.
    Jeżeli ty albo ja myślelibyśmy, że Mahathir jest neo-autorytarnym despotą, który jest zasadniczo antydemokratyczny, to jedno. Ale Soros może zirytować się na przywódcę i zdecydować się sfinansować ludowy ruch, mający na celu destabilizację rządu. On robił to wcześniej! Jeśli ja byłbym obywatelem Malezji, świadomym tego, co Soros zrobił w Polsce, Czechosłowacji i byłym Związku Radzieckim, byłbym trochę zaniepokojony, kiedy on zacząłby lżyć mojego przywódcę. Kto mógł go powstrzymać? Kto mógł go skrytykować? Nikt.
    Soros stwierdził, że on nie czyni filantropii w krajach, w których jest zaangażowany jako handlarz, i vice versa. Zauważył także, że nie rozpatruje swojej filantropii jako moralnej, a swoich interesów finansowych jako „niemoralnych”. Ale czy naprawdę jest możliwe takie rozróżnienie? Jeśli konsekwencje wyłożenia miliarda dolarów przy nieprawidłowym kursie
    wymiany waluty destabilizują ekonomię danego kraju, zwiększają bezrobocie i inflację, czy wyrównuje to korzyści wypływające z podłączenia wszystkich rosyjskich uniwersytetów do Internetu?
    Powinniśmy wszyscy być wdzięczni, że George Soros wydaje się być w głębi duszy dobrym facetem, w szczególności gdy osądzać go według liberalnych wartości Zachodu. Jego zaangażowanie w „otwartość” jest szczere, jego ofiarność, żeby poprawić ludziom życie jest niekwestionowana. On jest najbardziej zaangażowanym liberalnym dobroczyńcą i dlatego dajmy mu poklask.
    Ale równocześnie taki facet jak Soros nie może być przegłosowany, jeśli nie zgadzacie się z nim. I kiedy jego miliardy dolarów mogą mieć wpływ na politykę, nie tylko w jego własnym kraju, ale w innych krajach przez niego wybranych, jest to dostateczny powód żeby się trochę zdenerwować. Może premier Mahathir jest naprawdę zagrożeniem dla własnego kraju. Ale pewnego dnia George Soros w złym humorze może być zagrożeniem dla każdego kraju.
    Aby zdobyć cenną wiedzę o możliwościach spekulacji, George Soros założył ogromną organizację powiązanych instytutów „otwartego społeczeństwa”, zatrudniających głównie Żydów. Chociaż jego „instytuty” zostały wydalone z Chin, Rosji, Indonezji i Czech, egzystują w Albanii, na Białorusi, w Bośni-Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Estonii, Francji, Gruzji, Kazachstanie, Kirgistanie, na Łotwie, Litwie, w Macedonii, Mołdawii, Polsce, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Południowej Afryce, w Wielkiej Brytanii i USA. Nie ma wątpliwości, że taka organizacja pozwala mieć potężny wywiad ekonomiczny zbierający informacje i wykrywający słabości umożliwiające finansowe spekulacje. Ale idąc krok dalej; George Soros był także znany z manipulowania wynikami procesów politycznych przez finansowanie swych własnych kandydatów w wyborach prezydenckich, jak to niedawno udokumentowano na Ukrainie i w Peru. W dzisiejszym wieku informacji, najbardziej korzystne dla spekulantów jest mieć swoich ludzi w rządzie kraju, który oni planują plądrować. Jego ulubionym planem jest przekonanie rządu danego kraju, że neo-liberalne reformy to najlepszy sposób wyjścia z finansowego kryzysu; wtedy on może ciągnąć korzyści ze spekulacji walutą i prywatyzacji. Soros usprawiedliwia swoje metody stwierdzeniem, że to, co on robi może nie być moralne, ale nie jest wbrew prawu.
    Według Lyndona LaRouche, Soros zdobył nową pozycję w latach 1997-1998. Ważną rzeczą, która wydarzyła się w południowo-wschodniej i wschodniej Azji jest to, że Premier Malezji Mahathir bin Mohamad stał się bohaterem ekonomii. On przeciwstawił się Alowi Gorowi, przeciwstawił się Madeleine Albright – osobiście twarzą w twarz w Azji, w sprawie Georg’a Sorosa. I Madeleine Albright i Al Gore przeszli do wściekłej obrony George’a Sorosa. W okresie między październikiem 1998 r. i kryzysem brazylijskim w lutym 1999 r., George Soros był wykorzystywany jako główny doradca jak wytworzyć lawinę oszukańczych pieniędzy, które były użyte w szczególności żeby spróbować radzić sobie z brazylijskim kryzysem zadłużenia. Tak więc George Soros przeszedł od bycia postacią, którą był wcześniej, do użycia swojego doświadczenia i koneksji do nieco innych operacji. On jest kluczową częścią tego, co jest aktualnie generowane, globalna hiperinflacja, jak ta w Republice Weimarskiej w 1923 roku.
    Rzecz, o której zawsze trzeba pamiętać to fakt, że Stany Zjednoczone jako narodowa gospodarka, są obecnie beznadziejnym bankrutem. Na przykład Stany Zjednoczone mają deficyt budżetowy około pół biliona dolarów na rok. Otóż to jest oznaką zbankrutowanego biznesu. Nie ma nadziei na to, że kiedykolwiek wypracuj ą dochody, żeby opłacić ten deficyt.
    My nie wiemy jak dużo pieniędzy zostało włożonych, żeby próbować uratować Stany Zjednoczone od zapaści. Oficjalne dane z banku centralnego i innych wskazują na przynajmniej 1000 milardow dolarów rocznie. LaRouche szacuje, że oprócz tego jest jeszcze dodatkowy bilion dolarów rocznie albo i więcej, który wchodzi w nie rejestrowane derywatywy.
    Innymi słowy, Stany Zjednoczone jako gospodarka są obecnie beznadziejnie zbankrutowaną firmą, która pożycza wciąż zawrotne sumy kredytów dzień po dniu, żeby uchronić się przed zamknięciem drzwi. Według wszelkich obiektywnych kryteriów amerykańska gospodarka i amerykański dolar tworzą najbardziej zbankrutowane państwo na świecie. I to jest bomba z opóźnionym zapłonem, która może spowodować największą zapaść finansową w historii, zapaść, która pogrąży całą światową gospodarkę.
    Tak więc, stwierdza LaRouche, znaczenie Sorosa polega na tym, że ci faceci próbują utrzymać się przy życiu, odsunąć bankructwo od drzwi, wystarczająco długo aby ustanowić swój rodzaj światowego rządu, albo ogólnoświatowy rząd czy też system. Jak gdyby tego nie było dość, George Soros także aktywnie promował swobodne używanie narkotyków, które prowadzi do większej liberalizacji poszczególnych krajów i większych możliwości spekulacyjnych zysków.
    Według Raportu EIR, Soros był osobiście odpowiedzialny za wprowadzenie ekonomicznego chaosu wynikającego z „terapii szokowej” do wschodzących gospodarek Europy Wschodniej od 1989 roku. On narzucił kruchym, nowym rządom na Wschodzie najbardziej drakońskie ekonomiczne szaleństwo, politykę, która pozwoliła Sorosowi i jego finansowym przyjaciołom grabić zasoby dużej części Wschodniej Europy po śmiesznie niskich cenach.
    W Polsce, po 1989 roku, Soros osobiście zorganizował tajne spotkanie pomiędzy komunistycznym rządem Mieczysława Rakowskiego (także Stanisław Gomułka i Wojciech Jaruzelski) a przywódcami nielegalnej wtedy opozycji – parasolowej organizacji Związek Zawodowy Solidarność. Według dobrze poinformowanych polskich źródeł, na tym spotkaniu w 1989 roku między komunistycznym reżimem a Solidarnością, Soros odsłonił swój „plan” dla Polski: komuniści muszą pozwolić opozycyjnej „Solidarności” przejąć rząd tak, aby zyskać zaufanie ludności.
    Potem, powiedział Soros, państwo musi działać przemyślnie, aby doprowadzić do bankructwa swoje własne przemysłowe i rolnicze przedsiębiorstwa przy pomocy astronomicznych stóp procentowych, wstrzymując potrzebne państwowe kredyty, i w ten sposób obciążyć firmy niespłaconymi długami. Gdy już to będzie zrobione, powiedział Soros, on zachęci swoich majętnych międzynarodowych przyjaciół od biznesu, żeby przyjechali do Polski jako przyszli nabywcy prywatyzowanych państwowych przedsiębiorstw. Dobrym przykładem tego planu prywatyzacji Sorosa jest przypadek wielkiego zakładu stalowego, Huta Warszawa. Według ekspertów wybudowanie nowego nowoczesnego kompleksu kosztowałoby zachodnią firmę 3­4 miliardy dolarów. Polski rząd zgodził się umorzyć „dług” Huty Warszawa i sprzedać wolne od długów, produkujące stal przedsiębiorstwo mediolańskiej firmie Lucchini za cenę 30 milionów dolarów!
    Aby wesprzeć swój plan, Soros osobiście zwerbował swojego przyjaciela (białoruskiego Żyda z amerykańskim paszportem), 35-cio letniego ekonomistę z Harvardu Jeffreya Sachsa, którego dotychczasowe doświadczenia sprowadzały się do doradzania rządowi Boliwii wprowadzenia katastrofalnych neo-liberalnych reform. Następnie Soros założył jedną ze swoich licznych fundacji, Fundację Stefana Batorego, obsadzoną przez polskich Żydów powiązanych z rządem Mazowieckiego. Fundacja Stefana Batorego stała się oficjalnym sponsorem pracy Sachsa w Polsce w latach 1989-90. Przed swym niedawnym przeniesieniem się do Peru, żeby doradzać sponsorowanemu przez Sorosa Prezydentowi Alejandro Toledo i jego belgijsko-żydowsko-polskiej żonie Eliane Karp, Sachs odwiedził Polskę ponad 40 razy. W 1996 roku, chociaż oficjalnie nigdy nie był zatrudniony przez polski rząd (jak twierdzi Janine Wedel), Sachs został odznaczony Orderem Orła Białego przez post-komunistycznego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
    Soros przechwalał się, że wszedł w bliskie osobiste kontakty z szefem doradców Wałęsy Bronisławem Geremkiem. Był także przyjęty przez głowę Państwa Polskiego Gen. Jaruzelskiego, uzyskał jego aprobatę dla swojej fundacji. Soros współpracował też blisko z „szarą eminencją” polskiej „terapii szokowej”
    prof. Trzeciakowskim, zakulisowym doradcą Ministra Finansów Leszka Balcerowicza. Utrzymywał też dobre stosunki z człowiekiem, który pierwszy chciał narzucić Polsce „terapię szokową” – samym Balcerowiczem. Kiedy Lech Wałęsa został wybrany Prezydentem Polski, Soros powiedział: „głównie z powodu nacisków z Zachodu (Waszyngtonu) Wałęsa zatrzymał Balcerowicza jako ministra”. Balcerowicz narzucił zamrożenie płac, kiedy przemysł bankrutował na skutek obcięcia państwowych kredytów. Produkcja przemysłowa spadła ponad 30% w ciągu 2 lat.
    Ponieważ we wczesnym stadium „terapii szokowej” Balcerowicz utrzymywał stały kurs wymiany dolara, ze stopą zysku w polskich złotych sięgającą 80% rocznie, Polska przez wiele lat była ziemią obiecaną dla walutowych spekulantów takich jak George Soros. Niestety w czasie tych lat nie było podatku od zysku z oprocentowania zarabianego w polskich bankach i dlatego nie ma zapisów odnośnie tego ile pieniędzy zostało wyciągniętych z kraju. Podatek od odsetek bankowych został zastosowany dopiero w roku 2001 i dopiero odtąd dochody z oprocentowania są rejestrowane. Chociaż nie ma możliwych do sprawdzenia zapisów, ja oceniam, że Polska straciła do 30 miliardów dolarów przez spekulacje z wymianą jej waluty. Prof. Kazimierz Poznański, z Uniwersytetu w Waszyngtonie, twierdzi, że Polska straciła ponad 80 miliardów dolarów poprzez manipulacje z wymianą waluty i nieuczciwą prywatyzację.
    Soros przyznaje, że wiedział z góry, że jego „terapia szokowa” spowoduje ogromne bezrobocie (około 20% w 2002 roku), zamykanie fabryk i społeczny niepokój. Z tego powodu nalegał, żeby Solidarność weszła do rządu. Poprzez swoją Fundację Stefana Batorego Soros dokooptował także głównych twórców opinii publicznej w mediach, takich jak Adam Michnik (Gazeta Wyborcza) i we współpracy z amerykańską Ambasadą w Warszawie nałożył cenzurę, łaskawą tylko dla „terapii szokowej” Sorosa i wrogą dla wszystkich krytyków – cenzurę, która mogła rywalizować z komunistyczną, według niektórych polskich relacji.
    Nie byle jaki to wyczyn węgierskiego Żyda, który przeżył „holocaust” i zaczynał z niczym, oprócz nazwiska. Jego osobiste zasoby są oceniane na 15 miliardów dolarów. Magazyn „Time” scharakteryzował Sorosa jako „współczesnego Robin Hooda”, który rabuje bogate kraje żeby dać biednym krajom Wschodniej Europy i Rosji. „Time” twierdzi, że Soros osiągnął ogromne zyski finansowe przez spekulowanie przeciwko zachodnim bankom centralnym, po to by użyć swych dochodów ku pomocy wschodzącym postkomunistycznym gospodarkom Wschodniej Europy i byłego Związku Radzieckiego, aby wesprzeć je w tworzeniu tego, co on nazywa „otwartym społeczeństwem”. Stwierdzenie „Times’a” jest całkowicie trafne w pierwszej części i całkowicie nietrafne w drugiej. On zabiera bogatym
    Zachodnim krajom – w porządku – później jednak używa swoich zysków żeby stworzyć podstawy do zabierania jeszcze bardziej bezlitośnie Wschodowi, pod przykrywką „filantropii”. Jego celem jest grabić gdziekolwiek się da. Soros był nazywany głównym manipulatorem „zbiegłego z miejsca wypadku kapitalizmu”, a Polska, przy współpracy postkomunistycznych władców, była jedną z jego łatwych zdobyczy. Jednakże oficjalnie nie ma doniesień, że sam George Soros, albo jego Quantum Fund, zabrał z Polski jednego dolara. Prawdziwy szaber był robiony przez innych, którzy byli w pełni chronieni przez prawo prywatności w postkomunistycznym systemie bankowym.
    To co Soros rozumie przez „otwarte”, oznacza otwarte dla niego i jego finansowych drapieżnych przyjaciół gospodarki krajów byłego Układu Warszawskiego, tak by mogli oni grabić ich zasoby i majątek. Przez wprowadzenie ludzi jak Jeffrey Sachs i ich ekonomicznej „terapii szokowej” we wschodzące gospodarki, Soros położył fundamenty dla kupowania nieocenionego majątku we wszystkich regionach świata po śmiesznie niskich cenach, dla siebie i jego wybranych bogatych przyjaciół, którzy podzielają marzenia o sformowaniu pewnego dnia rządu światowego.
    Musi być jasno powiedziane, że George Soros nie byłby w stanie spowodować kryzysu w Polsce bez pełnej współpracy ze strony wiecznej oligarchii polsko-żydowskich polityków, ale ich zdrada jest tematem do dyskusji przy innej okazji.

    Stan Tymiński stan@transduction.com

    W załączeniu:
    Zdjęcie Sorosa – Ojca polskich reform

    Zdjęcie Sachsa – udekorowanego w Polsce Orderem Orła Białego

    Bibliografia:
    1. EIR Raport Specjalny: „Prawdziwa historia Sorosa Golema”, kwiecień 1997.
    2. Wywiad z Lyndonem LaRouche, Executive Intelligence Review, 7 lipca 2000 r.
    3. George Soros „Gwarancja demokracji”, 1991.

    Źródło: http://www.rzeczpospolita.com/stanpdf/sorospol.pdf

  12. adsenior said

    Należy dodać, iż ta kanalia, jest sprawdza zaniżonych emerytur, w tym mojej i mojej żony, to żydzisko poleciło zniszczyć dokument płacowe wcześniejsze niż 1980 rok, przez co nie można było udowodnić zarobków i lat pracy, niezbędnych do wyliczenia emerytury. A tutaj, tak jak cała sfora żydowska, dosiada się do zasobów Ukrainy, jak mucha do goowna oraz wysyła POLAKÓW, gojów do walki w imieniu żydowskich geszeftów.

  13. Anzelm said

    Dla poszerzenia widzenia:

    Dr.Edward Kieyne – 1999 w Warszawie DO superministra Balcerowicza

    „Odczarowany wysłannik Finansjery czyli STADLANY (pośrednik wspomagania planów manipulacją matematyczno- finansową w obronie interesów Narodu“wybranego“))

    Kurier Berliński – Polonica Deutsch-Polnische Zeitung für Deutschland Nr 7 (27) wrzesień 99 Sprawozdanie z wystąpienia Dr. Edwarda Kieyne na V Światowej Gospodarczej Konferencji Polonii w dniach 19 – 20 czerwca br. w Warszawie

    W dniach 19 – 20 czerwca br. odbyła się w Warszawie piąta z kolei Światowa Gospodarcza Konferencja Polonii, w której udział wzięło 450 uczestników z dziesięciu krajów świata. Pierwszego dnia konferencji, w tak zwanej części oficjalnej, głos zabrało kilku przedstawicieli władz państwowych Rzeczpospolitej Polskiej. Pierwszym z nich był wicepremier i minister skarbu Leszek Balcerowicz, który – przybywszy na konferencję z półgodzinnym opóźnieniem – usprawiedliwiał je ważnym historycznym wydarzeniem, którym miało być wniesienie przez rząd do Sejmu przygotowanego przez Ministerstwo Skarbu projektu reformy systemu podatkowego, przewidującej jego znaczne uproszczenie oraz redukcję podatków. – Jest to wydarzenie historyczne – oświadczył wicepremier – bo z jednej strony reforma ta zbliży Polskę do rozwiniętych krajów Zachodu pod względem strukturalnym, a z drugiej – zapewni Polsce dodatkowy wzrost gospodarczy, czym przyczyni się do stworzenia 4 milionów (sic!) nowych miejsc pracy. Enuncjacje te zostały przez uczestników konferencji przyjęte oklaskami na stojąco (standing ovation).

    Uwadze bystrego obserwatora nie mogło jednak ujść, że nie wszyscy uczestnicy konferencji wstali z miejsc i nie wszyscy też oklaskiwali formułowane w krótkich, przypominających do złudzenia stylem przemówienia wyborcze, sekwencjach optymistyczne, ba, wręcz entuzjastyczne prognozy wicepremiera, dotyczące owoców jego polityki gospodarczej. Wśród tych, którzy nie dali się zarazić optymizmem wicepremiera, a stanowili oni na sali obrad wyraźną mniejszość, znalazł się prawnik z Niemiec, pan dr Edward Kieyne, właściciel firmy doradztwa prawno-ekonomicznego. Przypadek chciał, że udzielono mu głosu zaraz po wystąpieniu Leszka Balcerowicza. W spokojny, wyważony sposób, aczkolwiek z nieukrywaną ironią, skomentował on najpierw wypowiedź wicepremiera, a następnie skierował do niego kilka pytań, dotyczących polskiej polityki gospodarczej w kontekście ubiegania się przez Polskę o członkostwo w Unii Europejskiej. Zwracając się do Leszka Balcerowicza, powiedział: – Panie premierze, w odróżnieniu od wielu tu obecnych nie powitałem pańskich zapowiedzi reformy podatkowej oklaskami. Przyjąłem je wręcz z mieszanymi uczuciami. Bo jak tu cieszyć się z poważnej redukcji podatków, kiedy jednocześnie znosi pan wszelkie dotychczasowe, sprawdzone w praktyce, ulgi inwestycyjne. Twierdzi pan, że redukcja stóp podatkowych natychmiast i automatycznie przełoży się na wzrost gospodarczy oraz stworzy nowe miejsca pracy, których liczbę określa pan na wręcz trudno wyobrażalne cztery miliony. My w Niemczech, kraju bez porównania zasobniejszym od Polski, kraju gospodarki rynkowej o bogatych tradycjach, ale również kraju, gdzie troska o miejsca pracy dla obywateli należy do głównych zadań rządzących, mamy nie najlepsze doświadczenia ze składanymi przez polityków obietnicami tworzenia nowych miejsc pracy, choć obietnice te – pomijając pewnego polityka z przeszłości, którego nazwiska lepiej nie wspominać – nigdy nie były tak hojne, jak te składane przez pana. Dziwne, że będąc takim optymistą, nie wspomina pan ani słowem, jakim cudem ma dojść do owego wielomilionowego pomnożenia miejsc pracy, co ma skłonić tych wszystkich, którzy zapłacą mniejsze podatki, do inwestowania w nowe miejsca pracy, zamiast zaoszczędzone pieniądze wydawać na konsumpcję, na towary i wyjazdy zagraniczne. Dotychczasowy system podatkowy cierpiał na pewno na niejedną ułomność, również dotychczasowe stopy podatkowe są obiektywnie dość wysokie, choć broniłbym się przed stwierdzeniem, że za wysokie. W końcu jest Polska krajem na dorobku, krajem w pełni procesu transformacji i jej rząd oraz przeróżne instytucje, tak państwowe, jak i samorządowe, potrzebują znacznych środków na jego finansowanie. Dotychczas obowiązujące wysokie podatki, choć nie w pełni pokrywały potrzeby finansowe państwa, stwarzały znaczne możliwości stymulującego oddziaływania przez państwo na gospodarkę. Dodatkowy instrument sterowania procesami inwestycyjnymi stwarzał zróżnicowany system ulg inwestycyjnych, czyli tzw. odpisów podatkowych na inwestycje.

    Wystąpienie dr. Kieyne przerywają na chwilę burzliwe oklaski i okrzyki: Trzeba gościa z Niemiec, żeby p. Balcerowicza ściągnąć na ziemię! Po chwili dr Kieyne kontynuował: – Panie premierze, pan chce pozbawić państwo polskie, znajdujące się we wczesnej fazie transformacji ustrojowo-gospodarczej, tych właśnie instrumentów, zawierzając magicznej sile sprawczej wolnego rynku i wolnej inicjatywy, że ona wszystko już we właściwy sposób ureguluje. Otóż taki sposób rozumowania jest bardzo naiwny i dowodzi głębokiej niewiedzy o zachowaniach różnych czynników ekonomicznych w sytuacji uwolnienia ich spod wszelkiej kontroli. Panie premierze, przyjechałem na tę konferencję z Niemiec, czyli z kraju znanego z racjonalności działań zbiorowych. Z historii wiemy, że takie działania, zwłaszcza w sferze społeczno-politycznej, nie zawsze wyszły na dobre, tak sąsiadom Niemiec, jak i im samym. Natomiast nie ulega wątpliwości, że państwo niemieckie ma wielkie osiągnięcia w modelowaniu polityki gospodarczej, zarówno w perspektywie historycznej, jak i w odniesieniu do teraźniejszości. W tychże Niemczech radykalne obniżki podatków przeprowadzane są tylko dla pobudzenia koniunktury, w chwili jej załamania lub wtedy, gdy kasa państwowa jest pełna. Przy obniżkach podatków różnicuje się poza tym podatki od osób fizycznych oraz od podmiotów gospodarczych. Obniżki podatków od podmiotów gospodarczych są zawsze obłożone pewnymi warunkami, mającymi zapewnić ich pożądaną reinwestycję. Z pańskiej wypowiedzi wynika natomiast, że pan samą obniżkę podatków, bez jakichkolwiek zróżnicowań oraz uwarunkowań, uważa za źródło prosperity gospodarczej. Wygląda na to, że w sytuacji spowodowanego pańską dotychczasową polityką załamania gospodarczego i związanego z nim wielkiego niedoboru budżetowego; w sytuacji przeprowadzania jednocześnie czterech ważnych, ale też bardzo kosztownych reform systemowych, bez – jak już teraz widać – odpowiedniego zabezpieczenia finansowego; w sytuacji niedokończonej, bardzo kosztownej transformacji własnościowej i strukturalnej w przemyśle oraz gospodarce komunalnej; w sytuacji nawet nie rozpoczętej, choć mającej dla Polski znaczenie strategiczne, transformacji systemowej w rolnictwie, tj. reorganizacji i modernizacji handlu, przetwórstwa, ochrony celnej, polityki inwestycyjnej, ubezpieczeń, komasacji etc. oraz w sytuacji niedostatecznej ochrony socjalnej olbrzymiej, bo kilkumilionowej rzeszy najbardziej potrzebujących, proponowana przez pana obniżka podatków niczym jakaś sztuczka kuglarska ma rozwiązać wszystkie wyżej wymienione problemy. Według pana, ten ogrom zadań, z którym państwo polskie nie może sobie dać rady, przy dość wysokich poborach podatkowych, zostanie rozwiązany niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jeśli zmniejszone zostaną podatki, czyli ograniczone finansowe możliwości państwa. Państwo będzie co prawda dysponowało mniejszymi funduszami, ale ponieważ – również za pańską sprawą – lepiej nauczy się nimi gospodarować, unikając dotychczasowego wielkiego marnotrawstwa, pieniędzy wystarczy na wszystko. Ba – Polska przemieni się w kraj mlekiem i miodem płynący. Ta zadziwiająca strategia w typie fundamentalnego manczesteryzmu, zadziwiająca zwłaszcza u byłego gorącego zwolennika gospodarki socjalistycznej, stoi w uderzającej sprzeczności do polityki zdecydowanej większości krajów Unii Europejskiej, gdzie od dziesiątków lat właśnie przy pomocy interwencjonizmu państwowego i ze środków podatnika usiłuje się przeprowadzić wszystkie podstawowe reformy, również gospodarcze, przez co obciążenie podatkowe obywatela pozostaje wysokie. Pan, panie premierze, zapatrzony w model szkoły chicagowskiej, każe nam wierzyć w cuda, przywołując przykład Stanów Zjednoczonych Ameryki z ich polityką podatkową. Ponieważ ani Europa Zachodnia, ani tym bardziej Polska, to nie Stany Zjednoczone, pozwoli pan, że nie uwierzę w zapowiadane przez pana cuda. Co więcej, pańska polityka gospodarcza wzbudza i we mnie, i w olbrzymiej większości społeczeństwa polskiego wielkie zaniepokojenie i obawę przed kryzysem, z którego wyjście o własnych siłach będzie bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe. Ale może o to panu chodzi, o wprowadzenie Polski w stan dodatkowej, zupełnie zbędnej zależności od zagranicy? Proszę w takim wypadku nie udawać, że uprawia Pan politykę dla Polski, dla społeczeństwa polskiego.

    Olbrzymie oklaski. Przewodniczący konferencji, pan Zbigniew Olszewski: – Szanowny panie dr. Kieyne. Nie miejsce tu na polemikę z polskim rządem! Czy ma pan jakieś pytanie do pana premiera?

    Jeśli nie proszę o zakończenie wypowiedzi. – Panie przewodniczący. Pytań do wicepremiera Balcerowicza skierowałem już kilka. Pozwoli pan jednak, że skieruję do niego jeszcze trzy pytania związane z polską polityką wobec unii europejskiej.

    Panie premierze! Cała polityka polska nastawiona jest od kilku lat na sforsowanie – celowo używam tu słowa „sforsowanie” – jak najszybszego przyjęcia Polski do Unii Europejskiej. Cel sam w sobie może i zbożny, i ja go w zasadzie również popieram. Niepokoi mnie natomiast sposób ubiegania się o członkostwo w Unii, dla którego to sposobu użyłem określenia „forsowanie (inni nazywają ten sposób „wchodzeniem do Europy na klęczkach”), oraz sposób informowania polskiego społeczeństwa, względnie prowadzenia społecznej dyskusji na temat wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wiemy wszyscy, jakim zaskoczeniem dla społeczeństwa polskiego było otwarcie przez NATO działań wojennych przeciw zawsze wobec Polski przyjaznej Jugosławii w zaledwie kilka dni po przystąpieniu Polski do tego sojuszu. Mimo że w mało której sprawie społeczeństwo polskie było w ostatnich latach tak zgodne, jak właśnie w sprawie przystąpienia Polski do NATO, to i w tym przypadku postronnego obserwatora uderzały dwa fakty: brak szerokiej dyskusji w mediach nad za i przeciw, nad politycznymi i gospodarczymi zyskami i kosztami przystąpienia oraz to, że w odróżnieniu od wszystkich innych dotychczasowych krajów członkowskich NATO, które zapraszano do wstąpienia, Polska musiała o przyjęcie do sojuszu ubiegać się sama, musiała przymilać się i prosić. W końcu przyjęto ją do Sojuszu w oparciu o Traktat Waszyngtoński z 1949 roku, określający NATO jako sojusz obronny, tzn. wykluczający zbrojną agresję oraz zakazujący mu działań wojennych poza terytorium państw członkowskich Sojuszu. W zaledwie tydzień po hucznie w Polsce – i tylko w Polsce – świętowanym przyjęciu Polski do NATO, społeczeństwo polskie obudziło się z ręką w nocniku, dowiadując się, że Polska bez jego wiedzy i przyzwolenia uczestniczy w agresji przeciwko przyjaznej Jugosławii w imię nowej, ani polskiemu społeczeństwu, ani nawet polskiemu Sejmowi w chwili głosowania nad wstąpieniem do NATO nieznanej, i stąd przez niego nie zatwierdzonej doktryny wojennej, nazwanej eufemistycznie „obroną praw człowieka”. Naród polski i jego politycy otrzymali właściwą zapłatę za irracjonalność swych zachowań. Ale widać historia, również ta dziejąca się na naszych oczach, nie dla wszystkich magister vitae est. Polityków Trzeciej Rzeczpospolitej nic nie jest w stanie nauczyć racjonalnych, głęboko przemyślanych zachowań, skierowanych na dalekosiężne, uparte i systematyczne budowanie pomyślności narodu i państwa polskiego, czego dowodzi polska polityka zagraniczna, zabiegająca o polskie członkostwo w Unii Europejskiej. Bo jakże tu być odmiennego zdania, kiedy widzi się, że podobnie jak w przypadku przyjęcia Polski do NATO, to nie Unia Polskę zaprasza do wstąpienia do Unii, tylko odwrotnie – Polska skacze u klamki Unii, składając raz po raz wiernopoddańcze deklaracje i domagając się w zamian oficjalnego określenia daty jak najszybszego przyjęcia jej do Unii. W swej nadgorliwości rząd polski wprowadza na długo przed przyjęciem Polski do Unii obowiązujące w Unii regulacje systemowe i otwiera polski rynek dla towarów i usług z krajów unijnych bez wzajemności ze strony Unii. Wobec powyższego stawiam następujące pytania. Pytanie pierwsze:

    Dlaczego Polska, kraj z niedokończoną transformacją gospodarczą i państwową, a więc nie w pełni ustabilizowany, kraj bez elit politycznych i gospodarczych zdolnych mierzyć się z elitami państw zachodnich, kraj mało konkurencyjnego przemysłu oraz kraj z niewielkim i dość nieporadnym kapitałem finansowym, dlaczego tenże kraj tak się spieszy z wstąpieniem do Unii Europejskiej?
    Pytanie to stawiam biorąc pod uwagę, że wejście do Unii oznacza rezygnację z własnej polityki celnej i społecznej, a poprzez to utratę tak ważnych instrumentów sterowania procesami gospodarczymi, jak ochrona celna produkcji krajowej czy alokacje środków przez redystrybucję budżetu. Panie premierze, im szybciej Polska przystąpi do Unii Europejskiej, tym szybciej odda w ręce urzędników międzynarodowych wszystkie ważne instrumenty, pozwalające na suwerenne sterowanie gospodarką, na działania ją wzmacniające, przyczyniające się do wzmocnienia jej konkurencyjności, a tym samym wzmacniające pozycję Polski w Europie. W momencie, kiedy o celach, podziale środków budżetowych i innych ważnych dla wzrostu i wzmocnienia gospodarki narodowej sprawach zamiast Warszawy decydować będzie Bruksela (a w rzeczywistości nawet Berlin lub Berlin z Paryżem), jest wielce wątpliwe, żeby Bruksela podejmowała decyzje sprzyjające tworzeniu się polskiego kapitału narodowego, czy wzmacniające polską gospodarkę narodową. Pytanie drugie dotyczy prywatyzacji banków oraz wprowadzenia w Polsce wspólnej waluty euro. O ile mi wiadomo, w krajach Unii Europejskiej udział kapitału obcego w systemie bankowym poszczególnych państw nie przekracza 12 proc., a dla finansowo najpotężniejszych Niemiec sięga zaledwie 8 proc. Tymczasem pan szczyci się, że dzięki pańskiej polityce „sprywatyzowano” już przez oddanie w ręce kapitału obcego, głównie niemieckiego, około 60 proc. kapitału w bankach polskich, przez co banki te są polskimi tylko z nazwy. Co gorsza, wygląda na to, że chętnie sprzeda pan obcemu kapitałowi i pozostałe banki, czym niewątpliwie zasłuży sobie pan na to, że np. tygodniki „Der Spiegel”, „Time” albo jakaś inna tuba wielkiego kapitału jeszcze w tym roku, a najdalej w następnym, okrzykną pana za tę wielkoduszność „Człowiekiem roku”, a parę szacownych uniwersytetów przyzna panu doktoraty honoris causa. Dla Polski natomiast stanowiło to będzie oddanie kontroli gospodarki narodowej w ręce obcego kapitału, niekoniecznie międzynarodowego. Co do euro, to jego wprowadzenie w Polsce oznaczało będzie, że Narodowy Bank Polski zrezygnuje na rzecz Centralnego Banku Europejskiego we Frankfurcie, w którym najwięcej do powiedzenia mieć będą najsilniejsze finansowo kraje członkowskie, z większości swoich kompetencji, stanowiących podstawę suwerenności gospodarczej, a co za tym idzie – i suwerenności politycznej kraju. Pytanie moje w tym kontekście brzmi: Czy jest pan zdania, że tak radykalne „odnarodowienie” gospodarki, właściwie bezprecedensowe w Europie i spotykane jedynie w krajach trzeciego świata bądź w rozwijających się krajach Azji i Ameryki Łacińskiej, leży w interesie narodu i państwa polskiego? Wreszcie pytanie ostatnie, najkrótsze: Dlaczego polscy politycy, a zwłaszcza politycy koalicji u władzy, a wśród nich na pierwszym miejscu pan, panie premierze, w swych licznych publicznych wystąpieniach na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, nic, ale to zupełnie nic nie mówicie o kosztach związanych z przystąpieniem i przynależnością do Unii, nic nie mówicie o związanych z tym zagrożeniach, tak gospodarczych, jak i politycznych czy społecznych? Byłbym panu wdzięczny za choćby krótkie ustosunkowanie się do sformułowanych tu pytań. Dziękuję. Na pytania dr. Kieyne, hucznie oklaskiwane, zaczerwieniony wicepremier Balcerowicz odpowiedział zdawkowo i nie na temat, a mianowicie – wyrażając zdziwienie, że z Niemiec na konferencje gospodarcze przyjeżdżają do Polski „biznesmeni komuniści” oraz przeciwnicy euro, choć przecież wiadomo, że to były kanclerz niemiecki Kohl był głównym orędownikiem jak najszybszego wprowadzenia wspólnej waluty europejskiej. Po sesji plenarnej konferencji „Kurier Berliński” przeprowadził z p. Kieyne krótki wywiad na temat możliwej roli Polonii niemieckiej w polsko-niemieckich stosunkach gospodarczych.

    Pan Kieyne powiedział „Kurierowi”: – Wierzę w uczciwość intencji strony polskiej wobec kapitału polonijnego, wierzę, że stronie polskiej zależy na przyciągnięciu jak największych środków z tego źródła i że gotowa jest traktować ten kapitał „na specjalnych warunkach”.

    I choć jest to na pewno ważne i dla Polonii, i dla Polski, mnie osobiście w konkretnym kontekście gospodarczych stosunków polsko-niemieckich szczególnie interesuje, w jakim stopniu Polska gotowa jest wykorzystać polonijny potencjał wiedzy na temat kraju osiedlenia, potencjał znajomości środowiska, kontakty w sferach administracji, gospodarki, polityki, kultury i nauki dla promocji polskiej gospodarki w Niemczech, dla otwarcia – ba, dla zdobywania – niemieckiego rynku przez polski przemysł i handel. Jak dotąd, nie widzę żadnych skoordynowanych działań w tym kierunku. Mimo że Niemcy są największym partnerem handlowym Polski, Polska jest niewidoczna na rynku niemieckim. W obustronnym handlu Niemcy mają olbrzymią nadwyżkę eksportu nad importem, a polski deficyt w wymianie z Niemcami to połowa polskiego deficytu w wymianie z Unią Europejską. Polskie, w olbrzymiej większości nisko przetworzone towary, trafiają na rynki Unii Europejskiej za pośrednictwem unijnych przedsiębiorstw handlowych, które to spijają śmietankę, kasując 90 proc. wartości dodanej. Większość kontaktów gospodarczych między przedsiębiorstwami polskimi i unijnymi to kontakty doraźne. Mało jest długoterminowej kooperacji. Tam, gdzie się zarabia najwięcej i najszybciej: w handlu międzynarodowym, w usługach finansowych i ubezpieczeniowych, gospodarka polska jest nieobecna i niewidoczna. Stanowi to wobec usilnych polskich starań o szybkie przyjęcie do Unii europejskiej zjawisko niepokojące. Tajemnicą poliszynela jest, że reklama jest dźwignią gospodarki. żeby zdobyć rynki, należałoby inwestować duże środki w reklamę, która jest droga. Polskich przedsiębiorstw nie stać na efektywną reklamę medialną w krajach Unii, a importerzy niemieccy, francuscy czy inni nie są zainteresowani płaceniem za reklamę polskich towarów, a co za tym idzie – za reklamę polskiej gospodarki. Stąd otwiera się tu szerokie pole działania dla działających w gospodarce krajów Unii europejskiej osób pochodzenia polskiego. Adwokaci, ekonomiści, doradcy podatkowi, osoby prowadzące firmy konsultingowe polskiego pochodzenia, znające obok języka i realiów ekonomiczno-politycznych ich kraju zamieszkania również język polski i realia polskie, i odczuwające sentyment do Polski, mogą odegrać dla promocji polskiej gospodarki, dla wprowadzenia polskich produktów w obieg gospodarczy Unii nieocenioną rolę. A dla nich samych stanowić to może zarówno dodatkowe źródło dochodów, jak i możliwość oddania przysługi krajowi ich pochodzenia. Boleję nad tym, że jak dotąd brak w Polsce głębokiego zrozumienia tej sprawy. Dużo się mówi o tym, ile to Polonia mogłaby dla polskiej gospodarki zrobić, formułuje się nawet wyraźne oczekiwania i na tym koniec. A trzeba by było, żeby zrzeszone przecież w różnych korporacjach polskie koła gospodarcze zorganizowały jedną czy dwie porządne konferencje poświęcone temu tematowi, reklamując je odpowiednio zagranicą, posługując się do tego istniejącymi w różnych krajach Zachodu związkami przedsiębiorców inżynierów itp. polskiego pochodzenia, żeby powstały pożądane kontakty. Należałoby też wypracować odpowiednią koncepcję współdziałania z korporacjami polskich przedsiębiorców oraz z polskimi państwowymi resortami gospodarczymi Chciałbym na V Światowej Konferencji Gospodarczej Polonii poruszyć ten problem.

    Z racji mego zawodu mam spore doświadczenie w zakresie problemów, z którymi borykają się polskie przedsiębiorstwa świadczące usługi budowlane oraz w przemyśle w Niemczech. Paradoksalne jest, ze pracuje im się znacznie trudniej i zarabiają znacznie mniej niż to było u schyłku lat 80. i na początku lat 90. I dzieje się tak, mimo że Niemcy twierdzą, że są głównym adwokatem Polski w jej staraniach o przyjęcie do Unii Europejskiej. Zanim zaczęto w ogóle mówić o możliwości wstąpienia Polski do Unii, tj. na początku lat 90., polski eksport usług budowlanych do Niemiec przekraczał 6 mld. DM i rentowność usług eksportowych często przekraczała 20 proc. wartości kontraktów. M. in. dzięki temu Polska nie miała w handlu z Niemcami deficytu. W roku 1997 malejące od 1992 r. wpływy z tego tytułu spadły do 1,5 mld DM, a deficyt w handlu z Niemcami przekroczył 5 mld DM. Przyczyna tak gwałtownego załamania się polskiego eksportu usług do Niemiec leży w polityce systematycznego rugowania firm polskich z rynku niemieckiego przy pomocy środków administracyjnych, w tym i prawa. Władze niemieckie wydają ciągle nowe rozporządzenia wykonawcze do obowiązujących ustaw, naginając te ustawy do nowej polityki wobec Polski, nie martwiąc się, że niekiedy popadają w sprzeczność, jeśli nie z prawem niemieckim, to z prawem unijnym. Władze niemieckie nie wahają się przed szerokim stosowaniem metody kryminalizowania polskich przedsiębiorców. Cel takich działań jest jeden: jak największe utrudnienie działalności gospodarczej podmiotom polskim i jak największe obniżenie rentowności tej działalności. W świetle powyższego pretendowanie przez stronę niemiecką do roli adwokata Polski w Unii Europejskiej jest uzurpacją będącą w sprzeczności z rzeczywistymi działaniami władz niemieckich wobec państwa i wobec gospodarki polskiej. Równie wielką pomyłką, jeśli nie zamierzonym wprowadzaniem w błąd jest twierdzenie polskiego rządu, że Niemcy są wielkim przyjacielem i prawdziwym partnerem Polski. Niestety, nie są one ani jednym, ani drugim, choć 2-milionowa rzesza Polonii niemieckiej niczego bardziej by nie pragnęła, jak tego, żeby Niemcy stały się naprawdę przyjacielem Polski i zaczęły ją w końcu traktować jak partnera. Stworzyłoby to zarówno Polsce, jak i Niemcom nowe szanse współpracy o wymiarze wręcz historycznym. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby rychło się tak stało.

    Na pewno nie jest partnerstwem protekcjonalne poklepywanie przez niemieckich polityków ich polskich kolegów, prawienie tymże komplementów, przyznawanie im nagród i doktoratów honoris causa. Wszystko to postronnego Polaka nawet by i cieszyło, gdyby wszędzie indziej – tam, gdzie naprawdę idzie o interesy, strona niemiecka nie pokazywała się „głucha” i nie szczerzyła od czasu do czasu zębów. Krótko mówiąc, stosunki polsko-niemieckie są inne, niż zapewniają nas o tym media i trzeba wiele wysiłku i gotowości ze strony niemieckiej, aby stały się lepsze. Droga do partnerstwa wydaje się być jeszcze długa, a koniec jej znika za odległym horyzontem. W moim przekonaniu drogi tej nie da się pokonać bez włączenia Polonii niemieckiej jako znaczącego, pełnoprawnego czynnika w procesie dochodzenie do partnerstwa w relacji Polska – Niemcy. Czyli warunkiem tego, żeby Polska i Niemcy stały się partnerami z prawdziwego zdarzenia, jest uprzednie uznanie zarówno przez Polskę, jak i Niemcy Polonii niemieckiej za ważny samodzielny czynnik w bilateralnych stosunkach polsko-niemieckich, zarówno gospodarczych, jak i politycznych. Ze swej strony chętnie przyczynię się do jak najrychlejszego spełnienia tego warunku przez obydwa państwa. /PA/ –

    / Stowarzyszenie Rodzina Polska http://www.rodzinapolska.pl/

  14. Anonim said

    Człowiek Nikt zwyczajny frontmen do skreślenia jakby co tak samo jak niemcow. Soros albo Sachs to by ich zabolało.
    A co do tej „najlepszej ekipy” to przecież potwierdza prawdę że gdy jewreje chwalą jakiś rząd to nic dobrego dla tubylców z tego rządu nie wyjdzie.

  15. nazywając je najlepszą ekipą, jaką Ukraina miała u władzy ”

    Mówi tak, bo on jest obecnie częścią tej ekipy. ‚Ciszej Panie Piechociński nad tą trumną, bo przeszkadzacie mi kraść’

  16. Siekiera_Motyka said

    Lepiej słuchać szum lasu niż Aarona Bucholtza

  17. Filo said

    11
    Pszek
    Soros nie ucierpial z powodu holokaustu bo razem z tatusiem okradli zydow wegierskich w czasie wojny i tak zaczeli swoja fortune.
    Soros rowniez jest funadatorem wszystkich kolorowych rewolucji i rozwalka Jugoslawii (zalozyl i finansowal Otpor w Serbii, a obecnie Udar pana Kliczko).
    Finansuje Femen i Pussy Riot.
    Putinowi obiecal islamska rewolucje.
    Jest agentem Rotschilda i ma nieograniczony dostep do drukowanych dolarow.
    Do Fundacji Batorego w Polsce naleza czlonkowie z obu partii PO i PiS.
    Dwa lata temu jezdzil po calym swiecie i zmuszal rzady do legalizacji marijuany w tak zwanych celach leczniczych, czyli kolejnych dochodow pana Sorosa.

    I w glowe zachodze skad mu sie wzial przydomek : filantrop.
    Przeciez Soros jeszcze nikomu ani grosza nie dal. Wprost przeciwnie; wyciska ostatnie grosze i soki z narodow.

  18. Pszek said

    Ad. 16. Pan Filo
    To kiedy ta q… wreszcie zdechnie panie Filo?
    Pytam o Sorosa. Tyle mu tej juchy przetoczyli, że już mu żyły nie przyjmują?
    A ciągle „śmierdzi” i kontynuuje Nam NWO.

  19. Siekiera_Motyka said

    Ad. 17 – Widocznie jest tak dobry że mają problem znaleźć zastępce. Tusk odpadł na kandydata bo wszędzie widzi na zielono, a Kwaśniewski dale każde rano ma kaca i nie może pracować „normalnie”.

  20. SoS said

    Q………….a te scierwo jeszcze zyje.Dzieki naszej prymitywnej dobroci wzgledem tych co cie przesladuja.KONIEC ICH

  21. Filo said

    17
    Pszek
    Problem w tym, ze Soros ma duzo wielbicieli.
    Obecna, rozpetana przez Sorosa antyrosyjska propaganda wlecze sie od czasow Czeczeni. Chodorkowski byl kumplem Sorosa i razem rabowali Rosje. Soros ma zabroniony wstep do Rosji.
    No wiec tak naprawde wszyscy, ktorzy tak fanatycznie oskarzaja Rosje, nolens volens pomagaja Sorosowi.
    Ja nie twierdze, ze Rosji nie mozna krytykowac i ze Rosja jest swieta, ale w obecnej sytuacji fanatyzm i oskarzanie Rosji o calkiem wydumane zbrodnie dzialaja na szkode Polski i calej Europy. Juz odczulismy na sankcjach i trzepnie nas niemalo po kieszeni ‚bratnia Ukraina’.

    I wtedy kiedy byl jeszcze czas, zeby sie puknac w glowe, wziac lupe, przygladac sie z bliska gwaltownym zmianom i zaczac analizowac polska racje stanu i interesy panstwa polskiego – to Polacy kompletnie lekcewazyli wydarzenia w Europie. Zapatrzeni we wlasny pepek polecielismy za ciosem wielkich przemian i zgodzilismy sie na przemial.
    Albania byla generalna proba zamachu na Europe. Tragedia Jugoslawii nikogo specjalnie nie obeszla bo wszyscy koncentrowali sie na propagandzie anty-serbskiej.
    W internecie pelno bylo informacji na temat AMBO Project i planow Haliburtona, a amerykanskie zrodla z duma podawaly o wielkich planach ‚roponosnych’ z Basenu Morza Kaspijskiego: Europa zas zawziecie dyskutowala wydumane ( i oplacane) przez Sorosa konflikty religijno-etniczne w Jugoslawii.
    Rzygac sie chce na samo wspomnienie dyskusji publicznych w Polsce i w calej Europie; przypominaly obecna nagonke na Moskwe.
    Z calego serca nienawidzilismy Husejna, ktory Polakom nic zlego nie zrobil.
    Nic nas do tej pory nie obchodza losy Polakow w Libii, Palestynie, Syrii. A nawet na Ukrainie.
    Nikt w Polsce nie zareagowal na zbombardowanie polskich kosciolow katolickich w Libii.
    Nie obchodza nas losy chrzescijanskich Amharow – ginaca rasa.
    Teraz rozkradaja muzea w Iraku; spladrowane muzea kolebki naszej cywilizacji w Mezopotamii nikogo specjalnie nie interesuja.
    Kobra propagandy sparalizowala nam mozgi. I ludzkie uczucia.
    Ginie nasza cywilizacja i pomagamy ja zadusic wlasnymi rekami.

    Tak, Soros ma wielu zwolennikow.
    A jak ta kanalia trzasnie w kalendarz to radosnie bedziemy popierac Sorosowe pomioty.

  22. Joannus said

    Ad 20 Filo
    ”No wiec tak naprawde wszyscy, ktorzy tak fanatycznie oskarzaja Rosje, nolens volens pomagaja Sorosowi.”

    Celna uwaga.
    Swoi wiadomo świadomie, a masa naszych pariodytów na czele z amatorami muchomorkowego czadu w roli użytecznych głupców, pozostając w przekonaniu słuszności swych postaw, staje po stronie satanistów.

  23. Pszek said

    Ad.21. pan Filo
    Zgadzam się z pańską wykładnią obiema rękami i obiema nogami.
    Przemyślane, celne, świetne… konkretne.

  24. Filo said

    Balcerowicz klamie czy tylko taki glupi i niepoczciwy: a moze tylko zazdrosny?

    Ukraina – panstwo rzadzone przez najbardziej skorumpowany rzad na swiecie:
    http://wakeupfromyourslumber.com/ukraine-country-ruled-by-most-corrupt-regime-in-the-world/

  25. Joe said

    Dochodzi do glosu SOROSOWE scierwo.Zainwestowali na Ukrainie pieniadze ktore ukradli w Polsce POprzekrecie okraglego stoliczka.
    Ukraina plonie od roku…Oplakali Smolensk i zawijaja rekawy do dalszego dzialania w JUDEOLANDZIE ktory trza zrobic szybko bo czas ucieka.

  26. Listwa said

    A wiecie że przetrwanie zależy przede wszystkim od siły gospodarczej. Mówienie nawet najbardziej trafnych ocen dot. ludzi i wydarzen nie zastąpi działań gospodarczych, nawet więcej, jesli zajmowanie sie formułowaniem trafnych ocen jest kosztem trafnych decyzji w sferze gospodarczej to sprawy zmierzają do katastrofy. Dobrze te sprawy rozumieją zydzi, amerykanie , Chiny, Rosja, Niemcy,. Gadanie o Balcerowiczu to strata czasu. Nigdy nie maił nic do powiedzenia jak pozostali ministrowie finansów, różni go od nich tylko to że prowadził sprawy bardziej świadomie od nich

  27. Feluś said

    Balecerowicz największy wróg Polski, został obsypany dziesiątkami nagród i dyplomów, m.in. Ukrainiec Juzwenko , dyrektor Ossolineum wreczał mu wysokie odznaczenie i kupę forsy.

  28. AQQ said

    Szwagrem balcerowicza jest m.święcicki, obaj mają za żony córki E.Szyra z pzpr-u

  29. Toudi said

    No,jak „nasz mistrz” ich uzdrowi tak jak to było w Polsce począwszy od lat 80-tych, to dopiero będą pluli sobie w brodę.
    Najpierw zmieni w bankach oprocentowanie kredytów z 4% na 40%.
    Później doprowadzi do hiperinflacji.
    Ukraińcy wówczas wykupią wszystkie żelazka, radia, maszynki do krojenia chleba, wszystkie artykuły AGD, zresztą wszystko co będzie w sklepach, aby nie stracić pieniędzy na galopującej inflacji.
    Na półkach sklepowych pozostanie jedynie ocet. Jednocześnie Ukraińcy będą już zarabiać miliony.
    Kolejnym krokiem będzie dewaluacja.1000 do 1. Wtedy stracą wszyscy, a najbardziej ci co pieniądze trzymali w „skarpetach”.
    Natomiast za pieniądze co im zostały po wielu latach oszczędzania i po „uzdrowieniu” przez „naszego mistrza”, będą mogli sobie kupić jedynie kilka sznek z glancem i butelkę taniego wina na pocieszenie.
    No i w końcu Ukraińcy będą uzdrowieni. Z kasy i złudzeń… też?

  30. Joannus said

    Coś mi się widzi realizacja planu budowy ”Polski” od morza do morza czyli połączenia Polin czy inaczej Judeopolonii z resztówką upadliny, neo chazarią.
    Oczywiście u nas patriodytów rzesza będzie w ekstazie,ale na krótko bo dzielni hieroje od Bandrey z właściwym sobie zapałem przystąpią do oczyszczania terenu z ludzi zawadzających napływającym masowo starszym we wierze.
    Czyż nie temu ma służyć tak wielkie i szerokie w całym społeczeństwie poparcie dla banderlandu, o władzach nie wspominając.

  31. RomanK said

    Uwaga!!!!
    czy ktos moze mi wyjasnic , podac definicje….powie co to jest:

    ZDROWY ROZSADEK ???????

    Panie Romanie, po co to? – admin

  32. RomanK said

    Common sense….to wiem doskonale .zatem prosze nie mieszac!

  33. BANITA NSZ said

    W poniedziałek mój pies zobaczył balcerowicza w szklanym okienku.We wtorek, weterynarz stwierdził u Maxa bezpłodność i odwodnienie .

    Ale co pies winien, że Polskę zainfekowano takim łajzą… BANITA NSZ.

  34. marta15 said

    „…

    Domyślam się zatem, że w tym całym programie szkoleniowym „korpusu podoficerskiego” na Ukrainie chodzi Amerykanom o to, by w oparciu o banderowców z ochotniczych batalionów stworzyć nową szlachtę, która zapanuje nad tamtejszą „czernią” zamiast tamtejszych oligarchów.
    Ciekawe, czy prezydent Poroszenko, który przecież sam jest oligarchą mającym fabryki w Rosji, Kazachstanie, Chinach i na Węgrzech, zapowiada wprowadzenie stanu wojennego, by w ten sposób stworzyć osłonę prawną dla przeprowadzenia tych „reform”, czy też ten manewr będzie formowany przez Arszenika Jaceniuka przeciw i wbrew niemu.
    Tak czy owak – „w Urzędzie dają broń i władzę – a wkoło kraj jak Zachód Dziki”. Trudno sobie wyobrazić skalę możliwości rabunku zasobów Ukrainy, jakie otworzą się przed przyjaciółmi tego kraju w razie dobrego fartu.
    To im się przyda, bo jeśli chodzi o nasz nieszczęśliwy kraj, to wyżarli już jego zasoby nieomal do gołej ziemi.
    Dlatego gwoli lepszej orientacji w kierunkach i tendencjach polityki wewnętrznej i zagranicznej naszego nieszczęśliwego kraju, warto postawić pytanie, kto z czego żyje. Weźmy na początek prawdziwe nieszczęście Polski, to znaczy Aleksandra Kwaśniewskiego, który na dobry porządek za Interstery i inne przewały powinien do dziś razem z czcigodną małżonką jęczeć i szlochać de profundis w jakimś lochu – ale przecież nie u nas, bo na skutek safandulstwa naszego lekkomyślnego narodu,
    który POBLAZA ZDRADZIE , aż przez dwie kadencje był tu prezydentem.
    Nawiasem mówiąc – i na tym stanowisku dopuścił się zdrady,
    przepraszając 10 lipca 2001 roku „za Jedwabne”, przez co autorytetem najwyższego konstytucyjnego przedstawiciela III RP potwierdził eskalację oskarżenia
    przeciwko narodowi polskiemu, że jest winien „współudziału” w zbrodniach II wojny światowej………….”
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3338

  35. RomanK said

    Panie Budziwoj…widzial pan kiedys parcha w kamieniolomie????
    TYlko jako sprzedwaca badz kupiec..dzis kamieniolom to sofisticated miejsce pracy,,z drogimi maszynami i sprzetem..do obslugu ktorych potrzebni sa zdolni mlodzi i wyksztalceni ludzie…
    Galaz i latarnia…przepadek mienia w calosci wlacznie z ubraniem…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: