Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Takie były zabawy, spory w one lata…

Posted by Marucha w dniu 2015-03-25 (Środa)

Ach, jak ta historia się powtarza! W XVIII wieku rozpoczęła się III wojna północna, w której Rzeczpospolita formalnie udziału nie brała, ale tak się złożyło, że większość działań wojennych toczyła się właśnie na jej terytorium.

A złożyło się tak dlatego, że panujący wówczas w Polsce król August II wykorzystywał rzeczpospolitą jako narzędzie do wzmocnienia Saksonii – bo tam dynastia Wettynów była dziedziczna, a na tronie polskim jej obecność zależała od humorów suwerenów, zresztą nagminnie przekupywanych przez państwa poważne. Zresztą nie tylko suwerenów – bo władcy państw poważnych, jak np. szwedzki Karol XII, próbowali zainstalować na polskim tronie swoich faworytów – w tym przypadku akurat Stanisława Leszczyńskiego.

Tedy niezależnie od wojny północnej, nasz nieszczęśliwy kraj stał się terenem walk między zwolennikami Augusta II, a zwolennikami Stanisława Leszczyńskiego („jeden do Sasa, drugi do Lasa”), co spowodowało straszliwą dewastację terytorium, która z kolei zwiększyła zastępy szlachty-gołoty, gotowej wysługiwać się każdemu, kto pozwoli im wypić i zakąsić. Wszystko to doprowadziło do rozbiorów i likwidacji państwa polskiego, zgodnie z zasadą sformułowaną znacznie później przez pruskiego teoretyka wojny Karola von Clausewitza, według której odpowiedzialności za wojnę nie ponosi napastnik, tylko napadnięty, bo swoją słabością zachęcił napastnika do napaści.

A cóż mamy dzisiaj? Ano, coś w rodzaju powtórki wojny północnej, chociaż przy podobieństwach są oczywiście różnice i to znaczne. Po staremu w wojnie tej bierze udział Rosja, ale zamiast Szwecji i Danii – Stany Zjednoczone, zaś interesy Saksonii reprezentuje dziś Nasza Złota Pani panująca w Republice Federalnej Niemiec.

Strony toczące współczesną wojnę północną mają w naszym nieszczęśliwym kraju swoich agentów, zgrupowanych w trzech stronnictwach: Stronnictwie Pruskim, Stronnictwie Ruskim [Marucha! – admin] i Stronnictwie Amerykańsko-Żydowskim. Te stronnictwa, których najtwardsze jądra stanowią bezpieczniacy z SB i wywiadu wojskowego, którzy w drugiej połowie lat 80-tych przewerbowali się na służbę do państw poważnych, sprawują w Polsce rzeczywistą władzę, co sprowadza się do postępującego rozkradania państwa i rabowania obywateli pod różnymi pretekstami.

Bezpieczniacy w Polsce, zarówno wojskowi, jak i „cywilni”, wywodzą się bowiem z kryminalistów, których władze polskie w 1939 roku powypuszczały z więzień, a ci natychmiast zajęli się bandytyzmem. Podczas wojny niemiecko-sowieckiej nad tymi bandami kryminalistów roztoczył kuratelę sowiecki Sztab Partyzancki, zapewniając im kryszę w zamian za przyjęcie bolszewickich dowódców i politruków. W ten sposób powstała „ludowa partyzantka”, którą po wojnie Stalin wykorzystał do stworzenia w Polsce powolnej wobec Sowietów tubylczej administracji.

Ten model stosunków politycznych przetrwał aż do dnia dzisiejszego z tym, że znaczna część wysługujących się przedtem Sowietom bezpieczniaków przeszła na służbę do przyszłych sojuszników: Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Stąd mamy trzy główne stronnictwa, które realizują zadania wyznaczone przez centrale w państwach poważnych, a narzędziem, przy pomocy którego zadania te przyjmują postać surowych praw, są Umiłowani Przywódcy, wśród których aż roi się od konfidentów jak nie tej, do innej bezpieczniackiej watahy.

Obecnie w związku z rozgrywką, jaka Stany Zjednoczone prowadzą we wschodniej Europie z Rosją – na razie do ostatniego Ukraińca – Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie próbuje rozszerzać swoje wpływy w naszym nieszczęśliwym kraju poprzez spychanie do głębokiej defensywy Stronnictwa Ruskiego a także wypieranie skąd można Stronnictwa Pruskiego. Tamte oczywiście nie zamierzają składać broni bez walki, toteż mamy coraz gwałtowniejszą wojnę na górze, w ramach której Umiłowani Przywódcy, mobilizowani przez swoich oficerów prowadzących, zaczynają kopać się nie tylko po kostkach, ale i wyżej.

Sygnał eskalacji dał pan generał Marek Dukaczewski, szef Wojskowych Służb Informacyjnych, a więc głównej siły okupującej nasz nieszczęśliwy kraj, oznajmił, że to nie prezydent Bronisław Komorowski „spotykał się” z oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych, który rozkradł SKOK w Wołominie, tylko Lech Kaczyński. Jakie płyną stąd wnioski?

Ano – po pierwsze – że Bronisław Komorowski nadal pozostaje faworytem i Wielką Nadzieją okupującej Polskę soldateski, która już nawet nie próbuje ukrywać, że jej przedstawiciele roznoszą całe państwo na ryjach.

Najwyraźniej – po drugie – muszą mieć na ten rabunek pozwolenie od państwa poważnego, które tubylczą soldateskę zadaniuje – bo tubylców od dawna, tzn. – od stanu wojennego przestali się obawiać.

Skoro tedy państwo poważne pozwala soldatesce na taką ostentację, to – po trzecie – wygląda na to, iż obmyślony przez państwa poważne dla naszego nieszczęśliwego kraju scenariusz rozbiorowy jest coraz bliższy realizacji, w związku z czym – po czwarte – nasi Umiłowani Przywódcy mogą się spierać między sobą już tylko o różnicę łajdactwa.

Stanisław Michalkiewicz
http://www.michalkiewicz.pl

Komentarze 4 to “Takie były zabawy, spory w one lata…”

  1. JO said

    Klamstwo, Klamstwem pogania. Masonska interpretacja Historii.

  2. Ileż jeszcze razy można klepać w kółko to samo (podobną, a nawet dokładnie taką samą wykładnię obecnej sytuacji Polski czytałem już co najmniej rok temu – jedyne co tu się zmienia, to najwyżej historyczna otoczka tych wielce odkrywczych diagnoz)? Nie wiadomo, czy to jest wynik postępującego zaniku inwencji twórczej u p. Michalkiewicza, czy też najzupełniej celowe, uporczywe wtłaczanie określonych kalek pojęciowych w mocno zlasowane i zamulone polskie mózgi. Sadząc po inteligencji autora, zakładam raczej to drugie…

  3. NICK said

    ‚To ja do was: mówcie mi Stasiu. A wy? Co?
    Rękę wam podaję. A wy co?
    Odkrywam co tajne/poufne. A wy co?
    Zostawcie chociaż mego kolegę. Z Kanady. Deal?’

    Kciuk mnie się wygiął z pięści zaciśniętej. W dół.

  4. Metro said

    Re 2.

    Stawiam na to drugie.

    Rabin Michalkiewicz jest starszym bratem na pozycji polskiego dziennikarza, teraz na etapie zdobywania wiarygodnosci u „swoich”. Prosze przesledzic jego zyciorys. To byly (? nie wiem) wiceprezes Unii Polityki Realnej, tej od pajaca Korwina Mikke. Oni widza przyczyne wszystkich nieszczesc w ingerencji panstwa w gospodarke, jako ratunek przed problemami proponuja totalna prywatyzacje i powrot do „standardu zlota”.

    Rabin Michalkiewicz pisze o tych cudownych receptach w swoich ksiazkach: http://michalkiewicz.pl/ksiazki.php

    Teraz jest Polakiem ale chyba rzeczywiscie niewiele wiecej moze juz napisac. Pozostaje mu zydowskie zaglowanie slowami.

Sorry, the comment form is closed at this time.