Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Sudbina Srba o Zełeński niszczy Ukraińską Cer…
    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Barbara Chojnacka o Izolacja Zełenskiego
    Aleksis o Polskość czarnych Polaków na…
    Zbigniew Kozioł o Nieukiem Polska stoi
    Aleksis o Polskość czarnych Polaków na…
    Carlos o Wolne tematy (08 – …
    Siekiera_Motyka o Polskość czarnych Polaków na…
    corintians o Izolacja Zełenskiego
    Carlos o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Izolacja Zełenskiego
    PK o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Szczepan Zbigniewski o UE chce „położyć łapę” na lasa…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Największa zbrodnia XX wieku?

Posted by Marucha w dniu 2015-04-07 (Wtorek)

„XX wiek nie zna drugiej takiej zbrodni” – powiedział prezydent Bronisław Komorowski podczas uroczystości poświęconych 75. rocznicy zbrodni katyńskiej, które odbyły się przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ten skrót myślowy wywołał żywe reakcje internautów.

Kadr z Filmy Andrzeja Wajdy „Katyń”

Obojętnie co miał na myśli Prezydent RP jedno nie podlega kwestii – była to wypowiedź wysoce niefortunna. Od razu bowiem pojawiły się komentarze oskarżające Prezydenta o tendencyjność i upolityczniania jednej zbrodni kosztem innych.

Od razu dodajmy, że są to zarzuty uzasadnione. Jak bowiem traktować nadawanie niebywałego rozgłosu medialnego i politycznego jednej zbrodni i próby zamiatania pod dywan innych? Jak rozumieć te ciągłe domaganie się „prawdy” o Katyniu, choć jest ona znana od wielu lat, i tuszowanie ludobójstwa banderowskiego? [Uwaga dla niepoinformowanych: zbrodnie na kresach nie tylko wielokrotnie przewyższały liczebnie zbrodnie zwane umownie katyńskimi, ale były dokonywane z najpotworniejszym chyba okrucieństwem, jakie znał świat. – admin]

Odpowiedź jest jasna – Katyń ma być ciągłym zarzewiem konfliktu ze współczesną Rosją. Ta polityzacja historii jest niemoralna, bo sprawia, że ofiary katyńskie są przedmiotem cynicznej gry, w której pamięć i prawda nie maja większego znaczenia.

Poniżej przedstawiamy garść komentarzy zamieszczonych na portalu Onet.pl przez internautów:

„Pan prezydent i jego „klasa polityczna” relatywizują rzeź wołyńską… Katyń był ohydną zbrodnią… Mimo wszystko – ograniczono się do rozstrzeliwania… Na Wołyniu rozpruwano brzuchy ciężarnym kobietom, krzyżowano na drzwiach od stodoły i piłowano w pół, piłami do drewna… A i ilość – znacznie większa… „polski parlament” jakoś tego nie potrafił w sposób godny i jednoznaczny uczcić, aby nie narazić się „przyjaciołom od Stepana Bandery”!”

„Co ma do oceny zbrodni formalny status Niemiec jako naszego „sojusznika”? Fakty pozostają niezmienne – zbrodnie niemieckie popełnione na Polakach już tylko z przełomu 39/40 przebijają Katyń 3-4krotnie. Potem mamy kolejne 3 lata ludobójstwa i niewolniczej pracy, zbrodniczą pacyfikację w Warszawie 44 itd. oraz wielki plan z pogranicza inżynierii społecznej i masowej zagłady narodów czyli wspomniany Generalplan Ost. Myślę, że Komorowski jako historyk powinien brać te fakty pod uwagę ZANIM palnie gafę, jak w tytule artykułu”.

„Może i nie wymordowano w tak krótkim czasie tylu oficerów, ale nie jest to największa zbrodnia XX wieku. To zbrodnia wojenna i jak każda zbrodnia zasługuje na potępienie, ale nazywanie jej największą jest ideologicznym kłamstwem i zbrodnią przeciwko milionom pomordowanych przez innych zbrodniarzy, nie mówiąc już o tym, że polscy oficerowie zginęli za sprawą „humanitarnej” kulki w potylice, a nie jak ofiary banderowców patroszeni żywcem, czy zadźgani widłami. nie jak ofiary nazistów – zagazowani, zagłodzeni, czy zamęczeni na śmierć. nie jak ofiary ustaszy – dekapitowani za pomocą tępych siekier itp.”

„Panie Komorowski pomijając pana wypowiedź, do której mam wiele zastrzeżeń, to nie wiem dlaczego o jednych zbrodniach się głośno mówi a o niektórych zapomina albo ukrywa, tak jak o zbrodni na Wołyniu. Czy to jest celowa robota tego rządu? Tego panu nie zapomnę i na pana nie będę głosował, bo zachowuje sie pan jak Dyzma z serialu TV. Tylko różnica taka, że tamten nie czytał z kartki jak pan. Jeśli chce pan budować wspólną politykę z Ukrainą, to nie na kłamstwie, bo ja sie z tym nie zgadzam”.

„Co za stek bzdur! Jak można być tak wyzutym z przyzwoitości, żeby wypowiadać słowa „XX wiek nie zna drugiej takiej zbrodni” mówiąc o Katyniu. I mówi to nie tylko prezydent, ale i historyk! Ja rozumiem, że trwa kampania wyborcza i trzeba się podlizać jak największej ilości, najlepiej oszołomów, bo tacy łykną każdy debilizm, ale to już szczyt chamstwa, hipokryzji i braku elementarnego ludzkiego honoru. Ze słów Komorowskiego wynika, że koło 100 tysięcy cywilnych ofiar UPA, czy miliony ofiar nazizmu są niczym, że jedynie 20 tyś ofiar stalinizmu zasługuje na pamięć, cała reszta nie ma większego znaczenia. Po prostu mieli pecha znaleźć się w złym miejscu, w złym czasie. Wstyd mi, że ludzie tacy, jak Komorowski sprawują najwyższe urzędy państwowe. Jak słucham tych oszołomów z PiSu, czy teraz, tego, pożal się boże prezydenta, zaczynam się wstydzić, że jestem Polką. Jeżeli ich celem jest to, żeby Polacy wstydzili się przyznawać do swojej narodowości, to są na bardzo dobrej drodze”.

„Słaby historyk z tego naszego prezydenta, bo największą zbrodnią XX w. nie była zbrodnia Katyńska, tylko Oświęcimska! Większość badaczy przyjmuje, że w obozie tym zginęło od 1 do 1,5 miliona ludzi, z których większość, bo 90% stanowili Żydzi. Katyń był najtragiczniejszą zbrodnią dla Polaków, ale w skali masowych zbrodni w Europie, to Katyń był tylko mały procentem pomordowanych ludzi w okresie działań wojennych, skoro Międzynarodowy Trybunał Karny zbrodni Katyńskiej nie uznał za zbrodnię masową, o co polskie Rodziny Katyńskie do dzisiaj walczą!”

„Komorowski, za to, że będąc historykiem i mówiąc takie bzdury, właśnie straciłeś głos mój i całej mojej rodziny. Szanowny panie niedouczony historyku, pytam sie – co z ofiarami hitleryzmu, co z ofiarami mordów wołyńskich, co z ofiarami innych krwawych wydarzeń? Pamięć zawiodła, czy mówić niewygodnie? Kilka tygodni temu mieliśmy rocznicę wydarzeń w Hucie Pieniackiej, gdzie wtedy byłeś? Dlaczego milczałeś? Czy wtedy ginęli gorsi Polacy od tych w Katyniu? Rozliczenia dokonamy w dniu wyborów p Komorowski, i proszę się douczyć oprócz gramatyki, także historii własnego państwa”.

http://mysl-polska.pl

Sami historycy. Tusk historyk, Michnik – historyk, Komorowski – też historyk…
Admin

Komentarzy 41 do “Największa zbrodnia XX wieku?”

  1. zig said

    Kadr z czegokolwiek od Wajdy jest policzkiem dla pamieci tamtych ludzi. Prosze o zmiane fotki.

  2. Jerzy Lica said

    cuś o gułagach nie widzę. A tam GóWnie „starsi…” wymordowali dziesiątki milionów…

  3. Halszka said

    Warto by pamiętać, że poza Katyniem i Holocaustem były w XX wieku i inne masowe zbrodnie. Hiroszima, Nagasaki, killing fields Pol Pota…

  4. Siekiera_Motyka said

    Ad. 1 – Zgadzam się. To nie jest Polski reżyser.

    „Myślę, że Komorowski jako historyk powinien brać te fakty pod uwagę ZANIM palnie gafę, jak w tytule artykułu”.”
    Nie ma sensu marnować słów na tym osobniku. A nazywać tego złodzieja i morderce Prezydentem to tak jak by pluć na te zaszczytne stanowisko i pamięć zamordowanych ludzi.

    http://stand.bloog.pl/kat,40979078,index.html?smoybbtticaid=614a51

  5. Cracovia Pany! said

    Jak Bul śmiał podważyć najważniejszość holokaustu sześciu (a może i sześciuset!) milionów przedstwicieli narodu wybranego?!

  6. dworzan said

    „Zbrodnie Katynska” traktujemy z roznego kata patrzenia;
    1. nie mozna jej mieszac z e zbrodniami stalinowskimi, gdyz byl to ZAMACH NA POLSKA RACJE STANU….zamach na konstatucyjna polska WLADZE, gdzie wlada…to: RZAD i WOJSKO
    TEMAT RZEKA…….(….)

  7. Józef Piotr said

    -„Sami historycy. Tusk historyk, Michnik – historyk, Komorowski – też historyk…”
    {Admin}
    Dodać należy jeszcze : Nałęcz robiący za profesora na dworze „pankracego” – Też HISTORYK !!!

    Widać że u tych „historyków” to też z głowami coś nie tak. Chorzy na głowę ? Na pewno.!!
    Bo i w latach „posunięci” i pochodzenie pokręcone i relacje z „babami” jakieś nie ” roztropne”
    No i ciągle muszą „cyganić” i jak tu im się nie zagubić? Jak zanik „pamięci świeżej” dba o poplątanie słowotoku. A jeszcze ta ” pomroczność jasna” która krąży niczym „ebola” nad gliniastymi historykami.
    Być może umysły historyków wyprowadziły z równowagi specjalizacje jakie zdobyli w dobie ich edukacji .
    Tusk to na pewno specjalista od granic III Rzeszy ad 1938 oraz obozów Kl .
    Ten następny od „wielkiego Izraela” na miejscu ” kraju moherów” w przyjażni i pojednaniu z zakonem synów przymierza (z diabłem).
    A kolejny od transformacji ideologicznej morderców Polaków czyli ucywilizowania „ludożerców” pomijając ich zbrodnie bądź lekceważeniu bilansu zbrodni wykazanego w życiowym ich dokumentowaniu przez Siemaszków (ojciec i córka)
    No i nadworny historyk od historii ruchu robotniczego i ideologii komunistycznej oraz „wielkiego proletariatu”
    To już matoł z POM’u nie robił sobie żylaków na mózgu bo je miał od urodzenia i plótł co mu na myśl przyszło lub jakiś głupek mu podpowiedział jak też jego „zagony” niszczące gospodarkę i miejsca pracy za pieniądze od bundeskanclera. organizujące strajki na pohybel gospodarki PRL’u.
    Organizacja komitetowa obrony robotników najpierw dała wystrzelać co niektórych (70- 76- 81 ) a póżniej wysłała ich z torbami na „zieloną trawkę” organizując na niebywałą wcześniej skalę epidemię bezrobocia z późniejszym zaleceniem zdrowego odżywiania „szczawiem z niepotrzebnych nasypów kolejowych lub mirabelkami na nieuzytkach po PGR’owskich i bezdrożach marszu do UNI ewropejskiej.
    Towarzystwo pokrętnych historyków nie chce i nie umie wykazać w zestawieniu łańcucha zbrodni na Polskim Narodzie w ostatnich 100 latach jako sztafety zbrodni dokonywanych planowo przez lub z podpuszczenia, ale też planowo, „strasznych i mądrzejszych” nazywanych przez niektórych duchownych „braćmi” w wierze (szatana)
    Pomimo że historia od dawna ujawniła że za mordem w Katyniu tak ideologicznie jak i fizycznie stoi sprawstwo wyznawców szatana czyli jest to morderca ten sam co wymordował Słowian w Rosji topiąc ją we krwi 60 czy 70 mln jej słowiańskich obywateli. Tylko „naszym” przez gardło nie może przejść prawda o tym.
    Nawet w 2010 wyprawiając się do Katynia sformułowano memorandum przebaczenia ludowi rosyjskiemu za uśmiercenie Polaków w XX wieku czyli też w latach nawały bolszewickiej 20 – tego roku jak też asygnatowych mordów lat lat 37 – 38 w ramach operacji polskiej. Za taką wersją historii opowiadały się głowy administracyjne , duchowne jak i militarne . Nieprzewidywalnym przebiegiem losów do tego nie doszło bo stała się tragedia i na stosie kurhanowym pamięci złożone zostało następne 96 osób „zutylizowanych” w nieznanych okolicznościach.
    Te historyki , nawet myśli wyżygując , nie umieją podsumować a nawet policzyć bezmiar zbrodni dokonanych przez mniejszości narodowe w 39 i póżniej na ludności rdzennie Polskiej i do dzisiaj utrzymuje się politykę zmowy milczenia lub oszustw stroniąc od bilansu i ustalanie sprawstwa martyrologi narodu Polskiego a nawet przy otwartej kurtynie odżywia się i reanimuje wyciągając z ukrycia oraz hieroizujac dokonania zbrodniarzy z pod znaków swastyki tryzuba oraz menory.
    Przebiegłe „lisy” zlikwidowały armię Polską oraz jej zaplecze (przemysł i szkolenie rekruta) bojąc się ewentualnych rozliczeń z grzechów ostatnich stu lat i pomimo tego pchają propagandowo naród na wojnę z z kreowanym wrogiem mając w rekach maczugę i kamień . Bo jak nazwać kilkanaście zdemobilizowanych samolotów do których nie ma uzbrojenia a pomalowanych żeby wyglądały dobrze na defiladzie . Lub z czołgami w znacznej liczbie z zachodniego demobilizacyjnego podarunku do których nie nadaje się Polska amunicja.
    Cieszą się niczym dzieci z tego że „wuj Sam” pomoże posyłając w odsiecz 300 żołnierzy i kilkanaście BWP oraz powaga i grożna mina Monarchi Gross Britanien wystraszy potęcjalnych napastników choć kazde dziecko wie jak ta pomoc wyglądała w czasach II WŚ kiedy to wypiwszy z Polski krew pozostawiając jej ciało bez życia oddawszy w niewolę kominternowskiego komunizmu na lat 50 który miał zawładnąć światem
    Lecz bieg historii wywinął „koziołka” za sprawą przyjażni stolicy „kominternu” z wyznawcami Allaha w latach 60 – tych.
    Nie przewidziały „genseki” tego że dziwnym zrządzeniem losu postanowiono zabrać im przywództwo frontu zawojowywania świata z Moskwy i obdarzono tym zupełnie innych a ich „włości” staną się „bankiem” w pokerze o podział bogactw doczesnego świata.
    Teraz jesteśmy świadkami wszczynani lokalnych wojen , na razie wszędzie tam gdzie jakieś interesy CCCP były reprezentowane a które w spadku odziedziczyła Rosja . Więc Gruzja, Ukraina , Syria , Jemen , Łotwa . Litwa , Estonia , Polska , Somalia ,Kuba , nikaragua z tą rożnicą że teraz zaczyna warczeć pies Chiński broniąc swoich interesów (Jemen , Syria, Nikaragua , Kuba …..) Wszystko chyba po to aby Niedżwiedż się szarpał i był niespokojny gdyż musi pilnować interesów na świecie oraz strzec dóbr w swoim portfelu zawartych .
    Igrzyska o skali światowej czym to się skończy ? Kto nie wytrzyma nerwówki ?
    Na naszych histeryków nie ma co liczyć bo i tak sa słabo wykształceni bo podejrzane dyplomy a ponad to gubią się w zeznaniach i nie trzymają się ustalonej gdzieś za horyzontem wersji propagandowej.
    Ciagle reformowane wersje podręczników do nauczania młodzieży wprowadzają zamęt więc muszą nauczać starsi którzy coś mają „oleju” w głowach i czynić to tym intensywniej im szybko upływa czas.
    Te „wielkie historyki” nie zdaja sobie sprawy że czyny ich jak też wypowiadane słowa zostają zapisane w Histori prawdziwej oraz umysłach ludzi a na ich kontach zostają kłamstwa świadome zapisane po stronie GRZECHÓW śwqiadomych !!

    .

  8. dworzan said

    „KATYN”
    Kazdy z uwiezionych Oficerow mial SWOJA TECZKE…..
    Dokumenty „ZBRODNI KATYNSKIEJ….. TO Dokumenty SCISLE TAJNE” NR. 1. w Sowieckich Archiwach w Moskwie
    Klamstwo Katynskie……objelo nastepne Ofiary i KLAMSTWA
    NKWD – organ wykonawczy Politbiura o charakterze sadowym mial w swoim skladzie 80 % czlonkow pochodzenia zydowskiego
    Skrupulatnie przygotowany mord na POLAKACH to rodzaj – MORDU RYTUALNEGO…..(….)
    temat rzeka….

  9. aa said

    Po co robicie reklame kazdej bzdurze co ten duren-i reszta mu podobnych co dorwali sie do koryta w Polsce -piepszy??? Przeciez to samo piepszy byle dziad pod budka z piwem-tez bedziecie cytowac? nie ma innych tematow-np rozne niuanse z historii Nieoficjalnej lub sprawy wspolczesnego swiata. Jedyny film co „wymknal” sie Wajdzie cos warty to „wszystko na sprzedaz” reszta to propagandowe bzdury na zamowienie tej czy innej „wladzy” Rezyser ktory przejdzie do historii polskiego kina to Szulkin-moim zdaniem-swietny „golem” czy”wojna swiatow” wogole zostawcie te „cytaty” oficjalkom typu onet czy inferia-ich”wiadomosci” to : ten lub inny debil powiedzial to czy tamto. i co z tego? powiedzial co mu kazano i za co mu placa a do rzeczywistosci to sie ma jak czarne do bialego- wesolych Swiat-12-04 Wielkanoc Prawoslawna

    Artykuł NIE JEST o Wajdzie ani Wajdy nie cytuje.
    Admin

  10. TomUSAA+ said

    O co chodzi? Une zawsze mają tylko nasze dobro na myśli (i uczynku?) Przecież pąn prezydęt też chciał jak najlepiej. A że wyszło jak zawsze . . ?

  11. akej said

    Nie chce mi sie szukac. Wg danych sowieckich – o ile sobie prawidlowo przypominam, w Auschwitz zydzi nie stanowili 90% ofiar, tylko chyba nieco powyzej 70%. Poza tym wszyscy dobrze wiemy jakimi historykami „od bulu” sa Tuski, Michniki i Komorowskie. Tymniemniej nie oburzalbym sie tak bardzo nad wypowiedzia Komorowskiego – bo Katyn, czy nam sie to podoba czy tez nie, byl ludobojstwem dokonanym przez zydow na Polakach.

  12. Racjonalista said

    XX wiek nie zna drugiej takiej zbrodni
    Trudno nie zgodzić się z tym twierdzeniem – nie tylko XX wiek, ale nawet dzieje ludzkości nie znają drugiej takiej zbrodni, by zebrać dziesiątki tysięcy oficerów i wymordować wszystkich. Bywały ludobójcze zbrodnie o nieporównanie większej liczbie ofiar, bywały zbrodnie o jeszcze większym okrucieństwie, z których rekordy wszelkie biją zbrodnie banderowskie, ale były to zbrodnie inne od tej katyńskiej. Takiej drugiej nie było jeszcze. Jedynie mordowanie żołnierzy polskich po bitwie pod Batohem to jedynie zapowiedź Katynia.

    Katyń ma być ciągłym zarzewiem konfliktu ze współczesną Rosją
    A co niby Rosja ma wspólnego z Katyniem? Przecież ci sami oprawcy, co mordowali polskich oficerów w Katyniu, mordowali także oficerów rosyjskich. Polacy i Rosjanie mają ze sobą ciężkie rachunki, ale na pewno Katyń się do nich nie zalicza, gdyż po 1917 Rosji nie było, a Rosjanie nie mogą odpowiadać za ZSRR, który był państwem żydowskim wykorzystującym siłę narodu rosyjskiego i innych narodów podbitych (czyli należących do ZSRR) jako narzędzie do sowietyzacji ludzkości.

  13. Boydar said

    Niby piękna obrona pamięci ofiar wołyńskich, równie dziarski atak przypuszczony na motłoch u władzy, ale wpier.dol dalej zbiera Rosja – „… Katyń ma być ciągłym zarzewiem konfliktu ze współczesną Rosją …”. Nie dostrzegam w artykule ani jednego słowa o tym, że ani współczesna ani ówczesna Rosja ze zbrodnią katyńską nic wspólnego nie miały z wyjątkiem terenu. Coś jak „polskie obozy”, bo pomiędzy Odrą a Bugiem. Ci zaś którzy mieli, dalej są pod ochroną i osłoną.
    Szukałem autora artykułu, powiedzmy, że nie znalazłem …

  14. Boydar said

    @ Pan Racjonalista

    Jak widać, myślimy prawie podobnie, zbyt długo edytowałem komentarz i nie widziałem jeszcze Pańskiego, kiedy zacząłem. Jednak nie mogę się zgodzić z „… ale nawet dzieje ludzkości nie znają drugiej takiej zbrodni …”. Owszem, znają, i zawsze sprawcami byli jewreje. Rzeki i jeziora krwi jeńców to przecież ich specjalność, można jedynie zastanawiać się nad Aztekami; ale może i to nie być konieczne …

  15. revers said

    Zostalo jeszcze pare tysiecznych grobow w Miednoje, innych miejscach zbiorowych rozwalek w oblosciach Charkowskich, ktore sa na dzsiaj nietyklane ze wzgledu na „demokracje ukraisnka” nie na demokracje chazarska..

    Po co odrazu demonizowac i podsycac ogien w piecach, bezimiennych grobow w lasach.

    Po zy tym nie wiadomo do konca ile Niemcy tam swoich rozwalek nie podrzucili, chocby ciala 180 polskojezycznych Gliwickich zolnierzy ktorzy zatakowali niemiecka stacje radiowa w Gliwicach, czy z Poznankiego Batalionu Ochotnikow SS.

    A propaganda Smolenska byla potrzebna w 1943 roku, gdy zalamal sie front na wschodzie, i istniala reala grozba powstania drugiego frontu na zachodzie, by zrobic wylom w wspolparcy koalicji antyhitlerowskiej wscho-zachod.

    Jakos Srebnica nikogo nie boli, choc pol srebnickego Katynia odbylo sie w niedalekiej, poprzedniej dekadzie z pomoca Flamskich Hollendrow i ich kontraktowi na trupy z okolic konfliktu, takze tych trupow po bomardowanich NATO.

    A w Katyniu obok siebie lezeli Rosjanie, Bialorusini, Polacy, inne narodowci – cos jak by zydowski holocaust w Auschwitz, tyle ze w sekcie katynskiej bo niby rabina znaleziono w katynskim lesie.

  16. akej said

    @ Revers
    Wiadomo przeciez, ze mordercy w Katyniu dokonywali szulerstw kladac do kieszeni polskich oficerow zydewskie papiery. Poza tym nikt tu nie wspomnial o 5 tysiacach Polakow utopionych w Morzu Bialym lub Barentsa (nie pamietam dokladnie w ktorym, ale wiem ze w jednym z nich).

  17. Błąd w opisie obrazka. Jest: Kadr z Filmy. Powinno być: filmu. Mój komentarz można usunąć.

  18. revers said

    Teraz tez idzie sowietyzacja trockistowska swiata ale z „demokratycznego ” USA, obozy FEMA gotowe, obozy pracy to nic innego jak pensjonariusze prywatnych wiezien z skazancami za drobne wykroczenia, a ktorych jest w nadmiarze po przychylnych dla sieci obozow wyrokow sadu, siec obozow CIAej od Guantanamo po Polskie Obozy w Starych Kejkutach

    http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/polish-idioten-zaplaci-za-wiezienia-cia-w-polsce-za-polskie-obozy-koncentracyjne,71902

    tylko ze tych obozow usraelskich odosobnienai bylo wiecej w Europie od Majorki po Rumunie, a przybedzie na Ukrainie.

    Po za tym zarzydzone NKWD mialo wlasne porachunki za oboz w Brzesciu i podobne na granicy z Prusami, gdzie po zwycieskiej Biitwie Warszawskiej 1920, Pilsudczycy nie folgoali sobie z 100 tys. jencow sowieckich, przepedzonych czesciowo z Prus Wschodnich, w tym z 10% kadry oficerskiej, nawet tej carskiej ktora po niedudanej wyprawie na Kijew Polskich Panow, nie wyrazila oporow wsrod i Bialej Kadry Rosyjskiej by znalezc linie Cursona gdzie trzeba, stad pokoje brzeskie miedzy Rosja Sowiecka a Polska, Poslska a Rosja.

    O Ormianach zapomnialo sie? w milionach, wrod tej populacji rowniez z 10% nalezalo do sluzacych w wojsku, rodzinach wojskowych.

  19. revers said

    No i mamy wspanialy XXI wiek a to dopiero poczatek wojny z terrorem, z 1,3 mln umarlych nie smiercia naturalna Irakijczykow,
    oraz kolejnych odkrywkach amsowych grobow, tym razem w Tirkicie, gdzie szwadrony smierci z IS maskaruja tysiace zolnierzy nie tego konfensjonalu Islamskiego w polnocnym Iraku, lub ateisci zydokomunistyczni kontra Chrzescianie w Katyniu.

    A Katyn chca powtorzyc europejscy kibole i lewacy w Sewili, jak tez cholubieni przez dwor warszwski Jarosze, Laszkowie z ukrainskiej Nazgwardii, UPA, Banderowcow. Rowniez Kociol Ateistow powstal w RP.

    Masowy grob 1700 zolnierzy szickich w Tikrici, makabryczne zdjecia video z egzekucji krarza po sieci, ale masowe mordyi zbrodnie XXI w uznawane sa przez tzw. „spolecznosc miedzynarodowa” w tym internautow zachodnich za teorie spiskowe.

    http://www.heise.de/tp/artikel/44/44593/1.html

  20. aa said

    ad admin-wiadomo ze artykol nie o Wajdzie ale to Wajda sknocil bzdet pt Katyn i jeszcze gorszy o Bolku-vide zdjecie-Komorowski ma trudnosci z czytaniem po polsku ale te durne filmy pewno widzial – z kuflem pilznera i nogami na stole-jak wiekszosc polskiej publiki-stad tez jego gadulstwo. Przeslanie moje aby nie dawac tym durniom uwagi-tak moze znikna

  21. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka znalazl bardzo ciekawy komentasz, ale po angielsku a to mosze i lepiej bo chyba jest antysemitnicki.

    Consider for a moment how many innocent Christians and people of all races and cultures who have been slaughtered, killing each other since the time of the Russian Revolution thinking they were fighting „for their country” or for „world peace” or for „democracy” when in reality they were being fed into the Zionist meat grinder.

  22. marta15 said

    to wartosciowanie roznych zbrodni ( jakosciowe i ilosciowe) jest wyjatkowo obrzydliwe.
    Czy zabicie kogos strzalem w potylice jest lepsze/gorsze od zabicia kogos siekiera?
    czy zabicie kogos siekiera jest lepsze/gorsze od zabicia kogos glodem ?
    czy zabicie kogos glodem jest lepsze/gorsze od zabicia kogos chlodem?
    czy zabicie kogos chlodem jest gorsze/lepsze od zabicia kogos gwaltem?
    czy zabicie kogos gwaltem jest lepsze /gorsze od zabcia kogos za pomoca spalenia?
    KAZDA zbrodnia na niewinnym czlowieku jest obrzydliwa zbrodnia, grzechem wolajacym o pomste do Nieba..
    Nie ma lepszych czy gorszych zbrodni.
    Takie kupczenie, targowanie sie, porownywanie czyja zbrodnia jest „bardziej zbrodnicza” to typowa zagrywka Przedsiebiorstwa holocaust, ktore juz jasno i wyraznie oswiadczylo wszystkim glupim gojom, ze nie ma gorszej zbrodni w historii CALEJ ludzkosci nad zbrodnie Holocaustu.
    Komorowski poszedl ta droga pragnac zaskarbic sobie sympatie swych starszych braci, poprzez uzycie ich porownywawczej retoryki w jakosciowaniu zbrodnii. To jest typowa zagrywka pod emocje.

    Owszem, kurwa, są zbrodnie popełniane z większym, lub mniejszym okrucieństwem.
    Admin

  23. marta15 said

    NAJWIEKSZA zbrodnia 20 wieku jest przejecie Watykanu przez judeo-masonistyczno-satanistyczne sily i
    opetanie milionow dusz ichnia, demoniczna ideologia.
    MILIARDY dusz IDA na stracenie wieczne wskutek tego. TO JEST najwieksza zbrodnia.
    RATUJ SIE kto moze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/krzyz-z-janem-pawlem-ii-w-sprzedazy-na-masonskiej-witrynie-2015-04

  24. marta15 said

    tu ciekwe artykul z cyklu najwieksza zbrodnia.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rewolucyjne-zmiany-w-teologii-ukrzyzowania-2015-04

  25. Jacek said

    no i po co te pdniety? bul wykonuje jedynie polecenia partyjne.. no to znaczy koszerne.

  26. Zdziwiomy said

    Teraz jeszcze o sprawie gen. Antona Denikina i o winnym tej „Największej zbrodni XX wieku”.

    Tak naprawdę gen. Denikin, który latem 1919 r. miał w swoim ręku niemal całą Ukrainę wraz z Kijowem, nie mógł składać na temat granicy polsko-rosyjskiej żadnych zobowiązań. To mógł uczynić tylko i wyłącznie prawowity rząd rosyjski, powołany po rozgromieniu bolszewickiej hołoty. Uczciwość generała armii rosyjskiej (nie bolszewicko-anarchistycznej hordy) nakazywała mu nie czynić żadnych obietnic bez pokrycia. O ile Piłsudski, a nawet jego polityczni oponenci — także panicznie bojący się „caratu” — w owym czasie mogli się jeszcze łudzić co do bolszewickich deklaracji o prawie narodów do samostanowienia. To dzisiaj już wiemy, ile te deklaracje były warte. Wówczas sądzono, że sąsiadowanie z Bolszewią, a nie Rosją, jest dla Polski bezpieczniejsze, bo apetyty bolszewików są mniejsze (sic!). I sympatie Zachodu w razie konfliktu będą po naszej stronie. Stwierdzić jednak należy, że z perspektywy historycznej, był to karygodny błąd. „Nasza” klasa polityczna z Piłsudskim na czele dała dowód tego, że gotowa jest poprzeć choćby diabła, by nie dopuścić tylko do odrodzenia się znienawidzonego „caratu”. Nie zachwycała jej może rewolucja bolszewicka, ale o wiele bardziej od niej obawiała się powrotu Rosji carskiej z nacjonalistycznym zawołaniem: jedinaja niedzielimaja (jedna niepodzielna). I to była rusofobia, „choroba na Moskala” — w wielu przypadkach nieuleczalna. Przerażały naszych rusofobów apetyty „białych” Rosjan, ale mieli za nic (dużo większe!!!) apetyty kosmopolitycznej Bolszewii (to nie kto inny tylko bolszewicy śpiewali: Jutro może (…) zdobędziemy cały świat…). Za tego typu błędy i grzechy płaci się wcześniej czy później. I zapłaciliśmy! Skorośmy nie chcieli wspólnie z gen. Denikinem tępić hord anarchistyczno-bolszewickich, to mieliśmy później sami na własnej skórze doświadczyć, czym jest bolszewik, i czym się różni od Rosjanina. Gdy złodziej-morderca plądruje mieszkanie mojego sąsiada, jeśli nawet go nie lubię, to nie pozwolę, żeby robił to bezkarnie. Moralność i zwyczajna uczciwość obowiązuje nas także w stosunkach międzynarodowych. To powinni wiedzieć — zwłaszcza konserwatyści (także liberalni). Przymykanie oczu na zbrodnię, okrucieństwo i niegodziwość — i nieudzielenie pomocy w ich zwalczaniu — wcześniej czy później odbije się na nas samych. Obojętność wobec masowych zbrodni bolszewików bestialsko mordujących znienawidzonych przez „nas” Rosjan, musiała i dla Polski skończyć się Katyniem. Złoczyńców bowiem należy tępić! Tutaj żadne rachuby są nie na miejscu. W przeciwnym razie stajemy się ich wspólnikami. I taki był wybór Piłsudskiego (bez epitetów).

    A gros polskich „polityków” mieniących się (tu śmiech mnie zżera) prawicowo-patriotycznymi wrzeszczy antyrosyjsko… Bo Polak tym się szczyci, że Moskalów ma w ży**.
    Jako żywo przypomina XIX-wieczną — postyczniową atmosferę bojkotu wszystkiego, co rosyjskie.

    Skąd się u nas bierze ta rusofobia?

    Niewątpliwie ma ona długa tradycję. Złożyły się na nią różnice cywilizacyjne i religijne (cywilizacja łacińska — z jednej, a cywilizacja bizantyjsko-turańska — z drugiej strony), całkiem odmienne systemy polityczne (samodzierżawie w Rosji i „demokracja szlachecka” w państwie polsko-litewskim). Nasze powstania i zrywy rewolucyjno-niepodległościowe pogłębiały tylko te antyrosyjskie repulsje. Apogeum nastąpiło po powstaniu styczniowym, kiedy to polsko-rosyjskie stosunki kulturalne gwałtownie się pogorszyły. Przeciwstawiając się naporowi rusyfikacji likwidowano — jak tylko się dało — wpływy kultury rosyjskiej na ziemiach polskich — i to akurat w okresie jej największego rozkwitu!

    Kiedy więc Europa przeżywała wielką fascynację rosyjską literaturą i sztuką — u nas kulturę tę deprecjonowano, traktowano tak jakby jej w ogóle nie było. Ruch biernego oporu zapoczątkowany na początku lat 60., w ciągu blisko półwiecza określał zasady współżycia Polaków i Rosjan w Królestwie. Postępowano dokładnie jakby wg scenariusza broszury wydanej w Lipsku (sic!) w roku 1863, gdzie zakazywano Polakom: „bywać na ich widowiskach”, zalecano „pism ich publicznych nie prenumerować”, a nawet „spalić książki rosyjskie, jeśli takie są w bibliotece”. Mało tego broszura ta nakazywała zerwać wszelkie kontakty z Rosjanami — towarzyskie i gospodarcze (sic!), usuwać służbę rosyjską, bojkotować „składki dobroczynne przez nich zbierane”. Rozwojowi polskiej rusofobii sprzyjały podobnie żywiołowe nastroje antypolskie w Cesarstwie Rosyjskim. Polaków uznano za wiecznego wroga Rosji (zwłaszcza szlachtę polską), którego nie można niczym pozyskać — pozostaje więc Polaków istriebit! Odpłacano więc pięknym za nadobne.

    Mieszkańcy zaboru rosyjskiego uchylali się od wszelkich kontaktów z zaborcą. W polskich domach z reguły nie przyjmowano Rosjan. W Warszawie Polacy nie bywali w Klubie Rosyjskim, zaś Rosjanie w obu resursach — kupieckiej i obywatelskiej. Jedynym miejscem spotkań wyższych sfer polsko-rosyjskich stał się — specjalnie do tego celu powołany — Klub Myśliwski. Małżeństwa mieszane były rzadkością. Polacy strzegli się przed przejmowaniem rosyjskich obyczajów. Nawet warszawskie przekupki nie ułatwiały sobie życia — na znak protestu domagały się należności w złotówkach, choć wymagało to uciążliwego przeliczania z obowiązujących rubli i kopiejek.

    Literatura rosyjska tego okresu nie pozostała dłużna wobec polskich buntowścikow, a miała na tym polu pewne tradycje. Aleksander Bestużew-Marliński ów „wieszcz i żołnierz” ze słynnego wiersza Mickiewicza (Do przyjaciół Moskali), będąc już na zesłaniu, z wielkim oburzeniem przyjął wiadomość o wybuchu powstania listopadowego, które dla niego było tylko „warszawską zdradą”. Dla takich jak on (a tacy byli w większości po Nocy listopadowej 1830 r.): „Polacy nigdy nie będą szczerymi przyjaciółmi Rosjan. Natura zawsze ciągnie wilka do lasu…” Także i jeden z najwybitniejszych prozaików rosyjskich pierwszej połowy XIX stulecia, Mikołaj Gogol, nie pominął tematyki polskiej w swoich historycznych powieściach. W Strasznej zemście (1831) odmalował Polaków — Lachów w niekorzystnym świetle — jako tych, którzy „szydzą z prawosławia, naród ukraiński nazywają swoimi parobkami”. W Tarasie Bulbie (1834-1842) przedstawił natomiast „pozytywnego” bohatera — uosobienie wartości kozackich, ów „hulał po całej Polsce ze swoim pułkiem, spalił osiemnaście miasteczek, około czterdziestu kościołów”. Gogol był szczególnie niepopularny w zaborze rosyjskim, młodzież polska zmuszana była do czytania jego Tarasa Bulby — lektury obowiązkowej w zrusyfikowanych szkołach.

    Po roku 1863 — podobnie jak po powstaniu listopadowym — pisarze rosyjscy sięgnęli do tematyki historycznej — zwłaszcza z czasów „smuty” i panowania Iwana IV Groźnego. Mikołaj Czajew w swojej Smucie, 1608-1612 (1867) przedstawił Polaków jako chciwych i pełnych „jaśniewielmożnej” pychy wrogów, którzy chcą zgubić prawosławną Ruś. Aleksander Ostrowski — autor Koźmy Zacharycza Minina Suchorukiego (1861-1866) charakteryzuje Polaków jako heretyków i wrogów Rusi. Natomiast we współczesnym ujęciu Fiodora Dostojewskiego Polak — to zwykle złodziej, wyrafinowany oszust, podający się za człowieka innego stanu niż ten, z którego pochodzi w rzeczywistości.

    W polskiej literaturze postyczniowej bohater rosyjskiego pochodzenia jest prawdziwą rzadkością. Jak słusznie zauważył Stanisław Mackiewicz: „polska literatura zachowywała się tak — jakby o okupancie nic nie wiedziała, nie znała go”. Wymownym świadectwem tego ignorowania Rosjan i kultury rosyjskiej może być przykład miesięcznika „Ateneum” — współredagowanego przez Spasowicza — gdzie publikowano przekłady ze wszystkich liczących się literatur świata. W ciągu 25 lat „Ateneum” nie zamieściło ani jednego tłumaczenia z języka rosyjskiego. Znakomite powieści Dostojewskiego i Tołstoja (który notabene był przeciwnikiem polityki rusyfikacyjnej i nie przyłączał się nigdy do ataków na naród polski – tu warto przeczytać opowiadanie Za co?) ukazywały się w przekładzie polskim z opóźnieniem sięgającym od 20 (np. Zbrodnia i kara) do 40 lat! Warszawscy krytycy okazywali jedynie zainteresowanie literaturą rosyjską na wieść o entuzjastycznych wystąpieniach krytyków zachodnioeuropejskich (sic!). Takim pośrednikiem w odnotowywaniu popularności literatury rosyjskiej na Zachodzie był w Królestwie (zamienionym na Priwislienje) przede wszystkim prorosyjski Paryż.

    Ignorancja ta nie ograniczała się tylko do literatury. Repertuar rosyjski został całkowicie wyrugowany ze sceny Warszawskich Teatrów Rządowych. Bojkotowano gościnne występy rosyjskich artystów. Nie budziły też większego zainteresowania nieliczne wystawy malarstwa rosyjskiego.

    Wszystko to jednak było na pokaz. W rzeczywistości wielu Polaków dobrowolnie, acz skrycie czytało dzieła rosyjskich autorów — i to w oryginale! Maria Kuncewiczowa wspomina na przykład, jak zachwycała się — nie bez poczucia grzechu — Wojną i pokojem Tołstoja, zgadzając się w końcu ze „wszystkim, czegokolwiek pragną Moskale, wrogowie „naszego” Napoleona”. Co zakazane nęci — w tajemnicy rozczytywano się więc w dziełach Moskali, oficjalnie protestując przeciwko wszystkiemu co „rossyjskie”. Także listę Polaków piszących pod wpływem rosyjskim można wydłużać w nieskończoność, poczynając od: Dąbrowskiej, Prusa, Orzeszkowej, Żeromskiego, Micińskiego… Niewielu jednak było takich „renegatów”, którzy odmówili podporządkowania się tej obowiązującej ogół polski hipokryzji i nienawiści do wszystkiego, co rosyjskie.

    Zmiany nastąpiły na początku XX wieku, kiedy coraz większą popularnością cieszyła się idea jedności Słowian — wśród Polaków (zachowawcy i endecy) i wśród samych Rosjan. Ludzie pióra — Rosjanie — jak Piotr Boborykin postulowali (1908 r.) przyznanie Polsce autonomii i powołanie ligi zbliżenia rosyjsko-polskiego. Były to jeszcze dość rzadkie głosy w germanofilskiej i antypolskiej Rosji. Lecz śladem Bobyrykina poszli wkrótce także rosyjscy politycy. Książę — dyplomata Grzegorz Trubiecki w swej pracy Rosja jako wielkie mocarstwo (1913) postulował nadanie Królestwu autonomii — wolności religijnej oraz języka polskiego w szkole i samorządzie. Wtórował mu minister spraw zagranicznych Sergiusz Sazonow (w memoriale z 20 stycznia 1914 r.). Publicyści rosyjscy, jak np. Aleksander Pogodin, Eugeniusz Trubiecki, Paweł Milukow, Paweł Dołgorukow przekonywali o konieczności nawiązania przyjaznych stosunków z Polakami — braćmi Słowianami; zjednoczenia się w obliczu germańskiego zagrożenia. Podobne głosy pojawiły się i w Królestwie. Niemal identycznie, tj. negatywnie, oceniano (w prasie prorosyjskiej w Królestwie i propolskiej w Rosji) działalność proniemiecką Piłsudskiego i jego Legionów. Uczucie goryczy z powodu zdobycia Polski przez Niemców w 1915 r. udzieliło się Grzegorzowi Iwanowowi, który w swym wierszu Polska ostrzegał nas, by nie wierzyć Niemcom, bo im (Tjewtonam) potrzebna nasza krew, a ich miłość — gorzką trucizną. O Polakach pisano wówczas jak o „bratnim narodzie”, Polskę nazywano „młodszą siostrą”. Przyjaźń polsko-rosyjska, jaka narodziła się w dobie starcia z „odwiecznym wrogiem Słowiańszczyzny” — Germanią, nie przerodziła się jednak w stałe uczucie. Sami zresztą nie daliśmy powodów inteligencji rosyjskiej do wdzięczności za próbę choćby ratowania sojuszniczej Rosji od bolszewickiej zagłady. Po stronie rosyjskiej mieliśmy wyraźne zapowiedzi ekspiacji — Eugeniusz Trubiecki na przykład „historycznym grzechem Rosji” nazywał jej udział w rozbiorach Polski. Podobnie Mikołaj Bierdiajew wyraźnie podkreślał winy Rosji wobec Polski. W swoim artykule Dusza rosyjska i polska wyraził myśl, że „naród rosyjski powinien odkupić swoją historyczną winę wobec narodu polskiego”.

    Nam tylko wydaje się, że jesteśmy w porządku wobec narodu rosyjskiego — bez winy. Chyba tylko Józef Mackiewicz (Lewa wolna) odważył się zauważyć, jak to „nasz mąż Opatrznościowy”, Józef Piłsudski, wstrzymując ofensywę przeciwko Bolszewii — w momencie jej największego zagrożenia — na froncie wschodnim, nie udzielając wsparcia Denikinowi, przyczynił się do pogrążenia „białej” Rosji. Potem — jak wszystkim wiadomo — mieliśmy i wzloty — „cud nad Wisłą”, i upadki — 17 września 1939 r. Ale także Katyń – bolszewickie „podziękowanie” — zbrodnię jakiej nigdy nie dopuściłaby się na nas carska Rosja. Błąd Piłsudskiego, bezmyślnie zaślepionego wroga „caratu”, kosztował nas rządami czerwonego tyrana Stalina, rzezią kwiatu polskiej inteligencji i komunistyczną niewolą. Błąd ten podyktowany był chorobliwą nienawiścią do Rosji i wszystkiego co rosyjskie, słowem – rusofobią.

    Jednym z kardynalnych błędów polityki zagranicznej międzywojnia – tej u zarania naszej odrodzonej państwowości — było przekonanie, że Rosja „czerwona” jest słaba i lepsza niż ta dawna — „carska”. Czy II Rzeczpospolitej lepiej się rozmawiało z bolszewikami, czy lepiej rozmawiałoby się z rządami oligarchii rosyjskiej — powiązanej z kołami przemysłowo-handlowymi? Czy bolszewicy mieli rzeczywiście mniejsze apetyty niż Rosjanie? Nie wierzę, to przecież nie jest prawda. Bolszewicy patrzeli na nas, jak na potencjalny łup, który wcześniej czy później wpadnie im w łapy. Dla Rosji „czerwonej” byliśmy śmiertelnym wrogiem, stojącym na drodze do panowania nad Europą. Z Rosją kapitalistyczną — moglibyśmy się prędzej dogadać, bo łączyłyby nas wspólne interesy (np. wspólne zwalczanie zagrożenia komunistycznego). Sprawa granic też nie byłaby tak do końca przesądzona. Rosja — jako już państwo dominujące — dawała nam zawsze tyle, na ile nam ufała. Zabierała nasze mienie — po powstaniach — kiedy traciła zaufanie. Nawet nasze znakomite wojsko utraciliśmy na skutek głupiego powstania listopadowego — w interesie nie naszym (tylko rewolucji na Zachodzie Europy). Czyż nie sami się o to prosiliśmy (w chwili wybuchu powstania stosunek sił był jak 1:10!)? Mieć pretensje do Rosji za to, że prowadziła antypolską politykę, bo my chcieliśmy ją wcześniej pokonać w polu, to coś, czego nie można zrozumieć. Rozbiory też były konsekwencją tego, że wpadaliśmy w objęcia Prus — z własnej i nieprzymuszonej woli. Inicjatorami rozbiorów były Prusy, a nie Rosja — o tym nie wolno nam zapominać. Lepiej więc było zachować całość, integralność terytorialną pod hegemonią Rosji, aniżeli spiskując przeciwko niej (bratać się ze zdradzieckimi Prusami) gotować własnej ojczyźnie rozbiór (i to było następstwo naszej antyrosyjskiej polityki)! Czy lepsze więc były rozbiory (przez trzy wrogie nam potęgi), czy może hegemonia jednego tylko państwa (nawet tej nie lubianej Rosji)?

    A może by tak z powodu tragicznej przeszłości naszych wzajemnych polsko-rosyjskich stosunków zadekretować na mocy układów dwustronnych Warszawa-Moskwa zerwanie wszelkich stosunków między Polską i Rosją?
    Jakie stąd dla nas wyniknęłyby korzyści? Wiadomo, że z tego skorzystałby tylko Berlin. Jak wielokrotnie korzystały Niemcy z naszych antyrosyjskich resentymentów, fobii i zrywów etc. Przypomnieć tu wypada mądre spostrzeżenie, że tylko głupiec szuka przyjaciół daleko, a wrogów blisko.

    Poza tym cóż to za fatalizm wiecznotrwałej wrogości, na którego zmianę nie mamy żadnego, ale to żadnego wpływu? Kiepskie to daje on nam świadectwo — przedmiotu dziejów, a nie dziejów podmiotu. Jeśli my już w ogóle nie mamy żadnego wpływu na politykę naszych sąsiadów — to po co te frazesy o niepodległości? Powiedzmy sobie, że nic nie możemy, i wymyślajmy naszym „odwiecznym ciemiężycielom”, bo tylko to, jak na razie, wychodzi nam najlepiej. To zdają się nam sugerować wszyscy „chorzy na Moskala” rusofobowie-fataliści. Albo szukajmy sobie pana — jeszcze bardziej spragnionego naszych ziem (a jakie dziś Rosja ma pretensje terytorialne do Polski?). Dzisiaj są to niewątpliwie Niemcy (i Ukraińcy, którym zawsze mało). Tak — trzeba to odważnie i głośno powiedzieć.

  27. Boydar said

    Ze wszystkiego co Pan Zdziwiomy napisał wynika tylko jedno – kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko. Żydowscy dywersanci wiedzieli o tym od zawsze, dla tego ukradli nam Kościół Katolicki i praktycznie wszystkie media. Potem już mieli z górki.

  28. Zdziwiomy said

    Tak Panie Boydar, trzeba też jeszcze raz przeczytać zamieszczony przez Pana Gajowego poniższy tekst:

    https://marucha.wordpress.com/2014/12/12/bierdiajew-rosyjska-dusza-polska-dusza/

  29. Siekiera_Motyka said

    A teraz Niemcy nam dobiją jak tylko mogą swoimi mediami przekazu bo na pewno sporo widza.

    „Notatka BND ws. Smoleńska mówi o spisku? Wywiad: Takiego dokumentu nie znaleziono”
    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/487302,ksiazka-jurgena-rotha-o-zamachu-w-smolensku-komentarz-bnd.html,1,2

  30. revers said

    Sprzedaz PRL za fancik Walesy w reku $$$$ wraz z pochowkiem, tubylcami

  31. Sam said

    Mnie różne kobity, odkąd tylko pamiętam, to chciały ukatrupić pieszczotami.

    😦

    A reklamiarz, a fanfaron, a samochwała…
    Admin

  32. wi42 said

    Tekst:”Fakty pozostają niezmienne – zbrodnie niemieckie popełnione na Polakach już tylko z przełomu 39/40 przebijają Katyń 3-4krotnie.”

    Faktycznie, w ciągu kilku miesięcy zamordowano ok. 30 tys. Polaków i wypędzono z domów ok. 1 mln.

    #3 H.
    „Warto by pamiętać, że poza Katyniem i Holocaustem były w XX wieku i inne masowe zbrodnie. Hiroszima, Nagasaki, killing fields Pol Pota…”

    Nie trzeba szukać aż tak daleko od Katynia – w obwodzie smoleńskim za okres 1941-43 zamordowano ok. 400 tys. przeważnie ludności cywilnej.

  33. wi42 said

    Zbrodnia o której nikt nie pisze, wiadomość była w internecie b. krótko, link nie działa, ale to skopiowałem – od 100 do 300 tys. cywilów różnej płci i wieku zamordowały żołnierze Korei Południowej – przepraszam, że zabieram tyle miejsca, ale tego chyba nie znajdziecie, a warto o tym wiedzieć.

    By CHARLES J. HANLEY and JAE-SOON CHANG, Associated Press Writers 1 hour, 15 minutes ago
    DAEJEON, South Korea – Grave by mass grave, South Korea is unearthing the skeletons and buried truths of a cold-blooded slaughter from early in the Korean War, when this nation’s U.S.-backed regime killed untold thousands of leftists and hapless peasants in a summer of terror in 1950.
    With U.S. military officers sometimes present, and as North Korean invaders pushed down the peninsula, the southern army and police emptied South Korean prisons, lined up detainees and shot them in the head, dumping the bodies into hastily dug trenches. Others were thrown into abandoned mines or into the sea. Women and children were among those killed. Many victims never faced charges or trial.
    The mass executions — intended to keep possible southern leftists from reinforcing the northerners — were carried out over mere weeks and were largely hidden from history for a half-century. They were „the most tragic and brutal chapter of the Korean War,” said historian Kim Dong-choon, a member of a 2-year-old government commission investigating the killings.
    Hundreds of sets of remains have been uncovered so far, but researchers say they are only a tiny fraction of the deaths. The commission estimates at least 100,000 people were executed, in a South Korean population of 20 million.
    That estimate is based on projections from local surveys and is „very conservative,” said Kim. The true toll may be twice that or more, he told The Associated Press.
    In addition, thousands of South Koreans who allegedly collaborated with the communist occupation were slain by southern forces later in 1950, and the invaders staged their own executions of rightists.
    Through the postwar decades of South Korean right-wing dictatorships, victims’ fearful families kept silent about that blood-soaked summer. American military reports of the South Korean slaughter were stamped „secret” and filed away in Washington. Communist accounts were dismissed as lies.
    Only since the 1990s, and South Korea’s democratization, has the truth begun to seep out.
    In 2002, a typhoon’s fury uncovered one mass grave. Another was found by a television news team that broke into a sealed mine. Further corroboration comes from a trickle of declassified U.S. military documents, including U.S. Army photographs of a mass killing outside this central South Korean city.
    Now Kim’s Truth and Reconciliation Commission has added government authority to the work of scattered researchers, family members and journalists trying to peel away the long-running cover-up. The commissioners have the help of a handful of remorseful old men.
    „Even now, I feel guilty that I pulled the trigger,” said Lee Joon-young, 83, one of the executioners in a secluded valley near Daejeon in early July 1950.
    The retired prison guard told the AP he knew that many of those shot and buried en masse were ordinary convicts or illiterate peasants wrongly ensnared in roundups of supposed communist sympathizers. They didn’t deserve to die, he said. They „knew nothing about communism.”
    The 17 investigators of the commission’s subcommittee on „mass civilian sacrifice,” led by Kim, have been dealing with petitions from more than 7,000 South Koreans, involving some 1,200 alleged incidents — not just mass planned executions, but also 215 cases in which the U.S. military is accused of the indiscriminate killing of South Korean civilians in 1950-51, usually in air attacks.
    The commission last year excavated sites at four of an estimated 150 mass graves around the country, recovering remains of more than 400 people. Working deliberately, matching documents to eyewitness and survivor testimony, it has officially confirmed two large-scale executions — at a warehouse in the central South Korean county of Cheongwon, and at Ulsan on the southeast coast.
    In January, then-President Roh Moo-hyun, under whose liberal leadership the commission was established, formally apologized for the more than 870 deaths confirmed at Ulsan, calling them „illegal acts the then-state authority committed.”
    The commission, with no power to compel testimony or prosecute, faces daunting tasks both in verifying events and identifying victims, and in tracing a chain of responsibility. Under Roh’s conservative successor, Lee Myung-bak, whose party is seen as democratic heir to the old autocratic right wing, the commission may find less budgetary and political support.
    The roots of the summer 1950 bloodbath lie in the U.S.-Soviet division of Japan’s former Korea colony in 1945, which precipitated north-south turmoil and eventual war.
    In the late 1940s, President Syngman Rhee’s U.S.-installed rightist regime crushed leftist political activity in South Korea, including a guerrilla uprising inspired by the communists ruling the north. By 1950, southern jails were packed with up to 30,000 political prisoners.
    The southern government, meanwhile, also created the National Guidance League, a „re-education” organization for recanting leftists and others suspected of communist leanings. Historians say officials met membership quotas by pressuring peasants into signing up with promises of rice rations or other benefits. By 1950, more than 300,000 people were on the league’s rolls, organizers said.
    North Korean invaders seized Seoul, the southern capital, in late June 1950 and freed thousands of prisoners, who rallied to the northern cause. Southern authorities, in full retreat with their U.S. military advisers, ordered National Guidance League members in areas they controlled to report to the police, who detained them. Soon after, commission researchers say, the organized mass executions of people regarded as potential collaborators began — „bad security risks,” as a police official described the detainees at the time.
    The declassified record of U.S. documents shows an ambivalent American attitude toward the killings. American diplomats that summer urged restraint on southern officials — to no obvious effect — but a State Department cable that fall said overall commander Gen. Douglas MacArthur viewed the executions as a Korean „internal matter,” even though he controlled South Korea’s military.
    Ninety miles south of Seoul, here in the narrow, peaceful valley of Sannae, truckloads of prisoners were brought in from Daejeon Prison and elsewhere day after day in July 1950, as the North Koreans bore down on the city.
    The American photos, taken by an Army major and kept classified for a half-century, show the macabre sequence of events.
    White-clad detainees — bent, submissive, with hands bound — were thrown down prone, jammed side by side, on the edge of a long trench. South Korean military and national policemen then stepped up behind, pointed their rifles at the backs of their heads and fired. The bodies were tipped into the trench.
    Trembling policemen — „they hadn’t shot anyone before” — were sometimes off-target, leaving men wounded but alive, Lee said. He and others were ordered to check for wounded and finish them off.
    Evidence indicates South Korean executioners killed between 3,000 and 7,000 here, said commissioner Kim. A half-dozen trenches, each up to 150 yards long and full of bodies, extended over an area almost a mile long, said Kim Chong-hyun, 70, chairman of a group of bereaved families campaigning for disclosure and compensation for the Daejeon killings. His father, accused but never convicted of militant leftist activity, was one victim.
    Another was Yeo Tae-ku’s father, whose wife and mother searched for him afterward.
    „Bodies were just piled upon each other,” said Yeo, 59, remembering his mother’s description. „Arms would come off when they turned them over.” The desperate women never found him, and the mass graves were quickly covered over, as were others in isolated spots up and down this mountainous peninsula, to be officially „forgotten.”
    When British communist journalist Alan Winnington entered Daejeon that summer with North Korean troops and visited the site, writing of „waxy dead hands and feet (that) stick through the soil,” his reports in the Daily Worker were denounced as „fabrication” by the U.S. Embassy in London. American military accounts focused instead on North Korean reprisal killings that followed in Daejeon.
    But CIA and U.S. military intelligence documents circulating even before the Winnington report, classified „secret” and since declassified, told of the executions by the South Koreans. Lt. Col. Bob Edwards, U.S. Embassy military attache in South Korea, wrote in conveying the Daejeon photos to Army intelligence in Washington that he believed nationwide „thousands of political prisoners were executed within (a) few weeks” by the South Koreans.
    Another glimpse of the carnage appeared in an unofficial U.S. source, an obscure memoir self-published in 1981 by the late Donald Nichols, a U.S. Air Force intelligence officer, who told of witnessing „the unforgettable massacre of approximately 1,800 at Suwon,” 20 miles south of Seoul.
    Such reports lend credibility to a captured North Korean document from Aug. 2, 1950, eventually declassified by Washington, which spoke of mass executions in 12 South Korean cities, including 1,000 killed in Suwon and 4,000 in Daejeon.
    That early, incomplete North Korean report couldn’t include those executed in territory still held by the southerners. Up to 10,000 were killed in the city of Busan alone, a South Korean lawmaker, Park Chan-hyun, estimated in 1960.
    His investigation came during a 12-month democratic interlude between the overthrow of Rhee and a government takeover by Maj. Gen. Park Chung-hee’s authoritarian military, which quickly arrested many then probing for the hidden story of 1950.
    Kim said his projection of at least 100,000 dead is based in part on extrapolating from a survey by non-governmental organizations in one province, Busan’s South Gyeongsang, which estimated 25,000 killed there. And initial evidence suggests most of the National Guidance League’s 300,000 members were killed, he said.
    Commission investigators agree with the late Lt. Col. Edwards’ note to Washington in 1950, that „orders for execution undoubtedly came from the top,” that is, President Rhee, who died in 1965.
    But any documentary proof of that may have been destroyed, just as the facts of the mass killings themselves were buried. In 1953, after the war ended in stalemate, after the deaths of at least 2 million people, half or more of them civilians, a U.S. Army war crimes report attributed all summary executions here in Daejeon to the „murderous barbarism” of North Koreans.
    Such myths survived a half-century, in part because those who knew the truth were cowed into silence.
    „My mother destroyed all pictures of my father, for fear the family would get an image as leftists,” said Koh Chung-ryol, 57, who is convinced her 29-year-old father was innocent of wrongdoing when picked up in a broad police sweep here, to die in Sannae valley.
    „My mother tried hard to get rid of anything about her husband,” she said. „She suffered unspeakable pain.”
    Even educated South Koreans remained ignorant of their country’s past. As a young researcher in the late 1980s, Yonsei University’s Park Myung-lim, today a leading Korean War historian, was deeply shaken as he sought out confidential accounts of those days from ordinary Koreans.
    „I cried,” he said. „I felt, ‚Oh, my goodness. Oh, Jesus. This was my country? It was true?'”
    The Truth and Reconciliation Commission can recommend but not award compensation for lost and ruined lives, nor can it bring surviving perpetrators to justice. „Our investigative power is so meager,” commission President Ahn Byung-ook told the AP.
    His immediate concern is resources. „The current government isn’t friendly toward us, and so we’re concerned that the budget may be cut next year,” he said.
    South Korean conservatives complain the „truth” campaign will only reopen old wounds from a time when, even at the village level, leftists and rightists carried out bloody reprisals against each other.
    The life of the commission — with a staff of 240 and annual budget of $19 million — is guaranteed by law until at least 2010, when it will issue a final, comprehensive report.
    Later this spring and summer its teams will resume digging at mass grave sites. Thus far, it has verified 16 incidents of 1950-51 — not just large-scale detainee killings, but also such events as a South Korean battalion’s cold-blooded killing of 187 men, women and children at Kochang village, supposed sympathizers with leftist guerrillas.
    By exposing the truth of such episodes, „we hope to heal the trauma and pain of the bereaved families,” the commission says. It also wants to educate people, „not just in Korea, but throughout the international community,” to the reality of that long-ago conflict, to „prevent such a tragic war from reoccurring in the future.”
    ___
    Associated Press investigative researcher Randy Herschaft in New York contributed to this report.

  34. Siekiera_Motyka said

    Ad. 33 – Mimo że nie na Polski temat ale jest dobrze o tym mówić bo narodom wydaje się że te żołnierzyki z Ameryki to takie luziki i dobre wujki dające dzieciom gumę do żucia.

    W USA jest dobrze zakorzeniony rasizm co do ludzi z Dalekiego Wschodu. W czasach II WS dał on się pokazać i tak samo się stało w Korei. Nienawiść do „skosich ok” wyraził się w masakrach które do dzisiaj są dobrze zatuszowane. Hollywood sporo w tym pomagał.

    http://en.wikipedia.org/wiki/No_Gun_Ri_Massacre
    http://www.academia.edu/6417696/Forgotten_war_forgotten_massacres–the_Korean_War_1950-1953_as_licensed_mass_killings

  35. jaworscy said

    Skokowo wzrośnie liczba fotoradarów Komentarzy: 4, Wyświetleń: 475 Tagi: bezpieczeństwo, drogi, fotoradary

    FUTURO: Do wakacji liczba urządzeń rejestrujących przy polskich drogach wzrośnie o 25% – ujawnia „Dziennik Gazeta Prawna”.

    Główny Inspektorat Transportu Drogowego chce skłonić kierowców do bezpieczniejszej jazdy. Dlatego już na przełomie maja i czerwca zakończy się instalacja 100 nowych fotoradarów stacjonarnych. Oznacza to, że takich inspekcyjnych urządzeń przy drogach krajowych będzie już 400.

    Obsadzenie radarami dróg to nie wszystko. Do końca czerwca zamontowane zostaną rejestratory wjazdu na czerwonym świetle (ma ich być 20). Rejestratory zostaną zamontowane w 10 województwach: najwięcej w woj. mazowieckim – 4, najmniej na Śląsku, Dolnym Śląsku i Lubelszczyźnie – po jednym.

    W połowie roku powinien się też rozpocząć montaż urządzeń do odcinkowego pomiaru średniej prędkości.

    Źródło: gazetaprawna.pl

    Opracował: GK

  36. Boydar said

    Czyżby Jaworscy skończyli ze stręczycielstwem ? Moje gratulacje !

    Nie. Są wywalani. Gajówka to nie darmowa tablica ogłoszeń.
    Admin

  37. semperparatus said

    Zdziwiony,26…Świetna i wyczerpująca analiza historii wrogości polsko-rosyjskiej…która przynosiła i przynosi obu narodom tylko straty i tragedie…Wrogość ta jest na rękę różnym siłom trzecim…głównie Niemcom i Żydom…a więc jest nieustannie podsycana z zewnątrz…W związku z tym nie widzę większych szans na poprawę wzajemnych relacji…

  38. Boydar said

    „… A reklamiarz, a fanfaron, a samochwała…”

    A wpół do szóstej !!!

  39. NICK said

    „A wpół do szóstej !!!”
    Może być nawet: ‚za dziesięć minut trzynasta’.
    A potem? Zelga wielka.
    Raz. Putin?
    Zawsze. Putin.
    Nawet emerytowany… .:) .

  40. Boydar said

    Paaaanie NICK’u, już raz „to” wyjaśniałem …

  41. NICK said

    Przepraszam Lubelaku, nie pamiętam.
    Też nie lubię ‚dookoła Wojtek’, by powtarzać pewne rzeczy.
    Mistrzem jest Gospodarz. We powtarzaniu wielokrotnym. żmudnym. Ale – owocnym.
    Choćby dlatego – ma prawo się wkurwić i zakląć.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: