Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Rugia – tajemnicza wyspa

Posted by Marucha w dniu 2015-04-17 (Piątek)

Rugia (Insel Rügen) to największa niemiecka wyspa, znana przede wszystkim z obrazu Caspara Davida Friedricha „Kreidefelsen auf Rügen” (zobacz foto). Od czasu zjednoczenia Niemiec to jedna z największych atrakcji turystycznych kraju.

Nationalpark Jasmund

Pragnę jednak opisywać nie piękno krajobrazów tej wyspy, lecz jej przeszłość i historię. Nas Polaków szczególnie interesuje słowiańska przeszłość Rugii – a nie był to krótki okres czasu, bo conajmniej pół tysiąclecia (mniej więcej lata 600-1200). Zacznijmy więc od początków.

Choć brzmi to na paradoks historii, jednak przed 1000 laty i wcześniej, tereny późniejszego komunistycznego NRD zasiedlały plemiona zachodniosłowiańskie, z tej samej grupy językowej co żyjący na wschodzie czy południu Polacy, Czesi i Słowacy (resztkami tych pierwotnych mieszkańców są dzisiejsi Sorbowie w Łużycach). O gęstości zaludnienia żyjących tam Słowian i ich wpływach kulturowych na tych terenach, świadczą utrzymane do dzisiaj, czyli od ponad 1400 lat, słowiańskie nazwy rzek, miast czy nawet nazwiska dzisiejszych mieszkańców Niemiec Wschodnich.

W kręgach naukowych (historyków, językoznawców, etnografów czy onomatystów) mówi się o tym terenie jako „Germania Slavica” – czyli teren przemieszania się plemion słowiańskich i germańskich. Poniżej pragnę naszkicować ten „fenomen” właśnie na przykładzie wyspy Rugii.

Prawdopodobnie około roku 600 Rugię (zwaną w języku połabskim Rana), ale także tereny leżące na południowym wybrzeżu Bałtyku, czyli części dzisiejszego landu „Vorpommern” (Pomorze Przednie) zasiedliły słowiańskie plemiona Ranów, spokrewnione z Wieletami (po niemiecku Wilzen), Obodrzycami i Pomorzanami. W Niemczech wszystkie te słowiańskie plemiona zwie się „Elb-und Ostseeslawen” (czyli Słowianie połabscy i nadbałtyccy).

Od mniej więcej VII do XII wieku, czyli około 500 lat, Rugia była wielką potęgą morską na południowym Bałtyku. Nawet silne królestwo duńskie nie potrafiło stawić jej czoła. Słynna była flota rugijska i jej nieustraszeni żeglarze, którzy siali postrach nawet wśród duńskich Wikingów! W IX wieku zniszczyli m.in. twierdzę Lilleborg na wyspie Bornholm. W Gardźcu (Garz) Ranowie mieli stolicę książęcą, a w Arkonie religijną – poświęconą pogańskiemu Bogu Svątevit/ Świętowit, którą strzegła załoga w sile 300 wojowników. Podobno świątynia kryła też ogromny skarb, zbierany od pokoleń.

W Ralowie (dziś gmina Ralswiek koło Bergen) znajdował się wielki port oraz centrum handlowe Ranów. Ostatnio znaleziono tam nawet monety arabskie, co świadczy o międzynarodowych kontaktach handlowych Słowian rugijskich.

Caspar David Friedrich „Kreidefelsen auf Rügen” (1818)

Dopiero pod koniec XII wieku Duńczykom udał się podbój wyspy. Po ośmiu latach ciężkich walk król duński Waldemar I zdobył Rugię, a świątynię Świętowita w Arkonie doszczętnie spalił w 1188 roku. Książę Ranów Jaromar I (zm. 1218) został wasalem duńskiego króla, a mieszkańców wyspy zmuszono do przyjęcia chrztu. Terytorium Rugii włączono oficjalnie do duńskiej diecezji Roskilde.

Mimo późniejszego napływu niemieckich kolonistów przewaga Słowian na tych terenach utrzymywała się jeszcze długo. Na leżącym naprzeciw Rugii wybrzeżu Bałtyku, tzn. w okolicach Stralsundu i dalej wgłąb lądu, nie odnotowujemy jeszcze aż do 1230 roku żadnych niemieckich osiedli. Sama Rugia była do 1300 roku prawie czysto słowiańska. Dopiero pod koniec XIII wieku wpływy niemieckie zaczęły stawać się bardziej widoczne, szczególnie po małżeństwie księcia Wizława II z Agnes, córką Otto I (Otto das Kind), z rodu Brunszwik-Lüneburg.

Rugia jest dzisiaj szczególnie dla językoznawców bardzo wdzięcznym terenem badań. Do dziś na wyspie utrzymało się wiele nazw słowiańskich. Jeśli uzmysłowimy sobie, że język ostatnich słowiańskich mieszkańców Rugii wymarł przed mniej więcej 500 laty, ale nazwy słowiańskie przetrwały aż do dzisiaj – świadczy to o wielkiej sile kulturowej dawnych Słowian.

Poniżej spróbuję w skrócie przedstawić ten językowy fenomen Rugii. Dzięki istnieniu wielu orginalnych dokumentów (m.in. zawartych w „Pommersches Urkundenbuch”), możemy przy tym oprzeć się na faktach.(1)

Wśród wymienionych w tym źródle 205 nazw miejscowości na Rugii na początku XIV wieku – tylko 9 miało niemieckie nazwy. Jeszcze w roku 1500 wśród 170 miejscowości rugijskich – czysto niemieckie nazwy miały tylko 24 miejscowości.

Interesujące są typowe dla Rugii końcówki nazw na –itz i –witz (Saßnitz, Schönitz, Pansewitz), rzadziej na –ow (Bantow, Stresow, Siggermow). Oczywiście w przeciągu wieków orginalne nazwy rugijskie ulegały coraz większym zniekształceniom. M.in. dawne słowiańskie końcówki –ice, albo –ica zmieniono właśnie na –itz, -iz, np. Dąbica (Dabica) zmieniono na Dambiz, a Brusovice na Brusewitz (1471).

Inne przykłady zniemczania nazw rugijskich: dawne połabskie końcowe –c przemieniano na –tz, np. Gardziec pierw na Gardc, a potem na Gartz (1504), słowiańskie –k przemieniano na –ck, np. Raków na Reckow (1495). Chodzi oczywiście o formy pisemne (bowiem niemieccy urzędnicy nie potrafili dokładnie przetransliterować słowiańskich dzwięków na niemieckie), w mowie potocznej orginały przetrwały dłużej.

Oto niektóre dzisiejsze nazwy miejscowości na Rugii oraz ich odpowiedniki w dokumentach historycznych („Pommersches Urkundenbuch”): Po lewej dzisiejsza nazwa, w środku forma spotykana w orginalnych dokumentach (z datą wpisu w nawiasie), po prawej słowiańska praforma, albo polski, połabski czy inny słowiański odpowiednik – chronologisch należy więc czytać „od prawej do lewej”.

Bisdamitz – Bisdomitze (1314) – Bezdoma
Blandow – Blandowe (1318) – Błędów
Bergen – Gora (1289) – Góra
Darnevitz – Darnovitze (1314) – Darń
Darsband – Darsebande (1318) – Darzebądy
Datzow – Datzow (1318) – Daszew/ Daszewice
Glode – Chlode (1314) – Chłód/ Chlody
Glowe – Glowe (1314) – Glova/ Głowa
Göhren – Gorna (1276) – Górny
Gramtitz – Grambetitze (1314) – Grąbętin
Kosel – Cosele (1314) – Kozel/ Kozieł
Lebbin – Lubbin (1314) – Lubin
Libitz – Lypitze (1386) – Lipa/ Lipiec
Lieschow – Liskowe (1318) – Liskov/ Liskovice
Lobkevitz – Lopkevitze (1318) – Lobkovice
Muglitz – Mughalitze (1318) – Mogiła/ Mogylica
Nardevitz – Neradevitze (1318) – Nieradowo
Nesebanz – Nesebanz (1318) – Nasebądź
Pansevitz – Pansevitze (1314) – Pąsovici
Puttgarten – Pudgarde (1335) – Podgrodzie (tzn. w tym wypadku „leżące pod grodem
Arkona“ – połabskie „gard” oznacza gród)
Stönkvitz – Stulnekevitze (1318) – Stolikovici/ Stolnik
Starrvitz – Starsevitze (1318) – Stary/ Starzechowice
Streu b. Bergen – Streye (1249) – Stryje
Varbelvitz – Varbelvitze (1285) – Wróbel/ Vorble (forma pomorańska)
Viervitz –Virevitze (1318) – Wir (w wodzie)

Wogóle to w większości wypadków potrafimy się sami domyślić, co obecne nazwy kiedyś oznaczały, np.: Mukervitz (mokry), Parow (para), Pennin (piana), Pütte (pić), Starkow (stary), Stralsund (strzała), itd.

Podsumowując dodajmy, że końcówki miejscowości na -ow czy –in pochodzą od nazwiska fundatora (podobnie jak w Polsce – Kraków od legendarnego Kraka), a te typowe dla Rugii zakończenia na –itz wskazują na wspólną fundację, np. przez jakiś klan.

Myślę, że to króciutkie wprowadzenie w historię nazw miejscowości na Rugii, przybliży nam nieco tą „słowiańską wyspę”.

Jerzy Ziaja

Adnotacja:
1) Pommersches Urkundenbuch, Bd. I (786-1253), 2. Auflage Köln/ Wien 1970 (1. Auflage Bde I-VII, Stettin 1868-1936)

http://polonia-viva.eu/index.php/pl/4-historia/artyku/331-rugia-tajemnicza-wyspa

*                    *                     *

Wyspa Słowiańskich Bogów

Rugia – jedna z największych i najpiękniejszych wysp Morza Bałtyckiego liczy sobie 926 kilometrów kwadratowych powierzchni, i posiada najdłuższą bo 573 kilometrową linię brzegową.

We władaniu niemieckim pozostaje Rugia dopiero od stu kilkudziesięciu lat, od kongresu wiedeńskiego. Dawniej była duńska. Jeszcze dawniej była we władaniu książąt pomorskich, przedtem we władztwie Bolesława Krzywoustego, a na samym początku była wyłącznie słowiańska i to przez kilkaset lat.

A to co w połowie XII wieku pisał o Rugianach niemiecki kronikarz, proboszcz z Brzozowa / Bosau /, który na własne oczy oglądał ich świątynie, a także rąbał płoty gajów świętych:

„… Rugianie których niektórzy Ranami nazywają są narodem okrutnym, mieszkającym w środku morza i szczególnie bałwochwalstwu oddanym. Wodzą oni raj w całej słowiańszczyźnie, mają króla i świątynię najsłynniejszą. Stąd też z powodu szczególnej czci tej świątyni sami w czci tej wyrządzaniu pierwsze zajmują miejsce, a narzucając wielu swe jarzmo, sami od nikogo nie znoszą, będąc bezpieczni z powodu niedostępności miejsca: ludy zaś orężem podbite zmuszają do płacenia daniny…”

Z perspektywy lat nie dziwi nas stwierdzenie teutońskiego proboszcza, że słowiańscy Ranowie byli ludem okrutnym, że łatwo nie ulegli i długo się opierał: germańskiej nawale, że nie chcieli przyjąć nowej wiary, której krzewienie było tylko pretekstem dla najeźdźców z zachodu.

Ich celem była ziemia i ów dobrze znany nam Lebensraum – przestrzeń życiowa. Dawni posiadacze Rugii, ci sprzed kongresu wiedeńskiego byli zainteresowani w posiadaniu ziemi, ale nie mieli ambicji przemalowywania jej na swój kolor.
Tok życia pozostał dawny, nawet mowa zachowała się długo. Polacy jeżdżący nad morze do Sassnitz czyli Sośnicy na Rugii, z rybakami tamtejszymi rozmawiali po polsku, a było to w końcu XIX w.

To znaczy przybysze mówili po polsku, a rybacy odpowiadali w języku zbliżonym do dzisiejszej kaszubszczyzny.
Słowianie zamieszkujący Rugie należeli do zachodnio-lechickiej – czyli połabskiej grupy językowej. Takim samym językiem jak Rugianie posługiwali się Drzewianie, plemię słowiańskie zamieszkujące tereny na zachód od Łaby, mniej więcej na wysokości naszej historycznej Cedynii.

Do dnia dzisiejszego na wszystkich mapach niemieckich tereny te oznaczone są nazwą Drawehn czyli Ziemia Drzewian.
Szczęśliwie się stało, że właśnie na Ziemi Drzewian na początku XVIII wieku pastor z Wustrowa / Ostrowa / Krystian Hennig, rodem z Łużyc / najprawdopodobniej pochodzenia słowiańskiego / ułożył słownik niemiecko- słowiański.
Nąjobfitszy materiał do napisania tego słownika czerpał Hennig z ust wieśniaka – Słowianina Jana Janisza z Klenowa, która to miejscowość znajduje się w niewielkiej odległości od Luchowa.

W tym miejscu należy zauważyć, że nasze miasto Łowicz utrzymuje partnerskie kontakty właśnie z Lichowem, miastem po tamtej stronie Łaby, gdzie przed stuleciami rozbrzmiewała wyłącznie mowa słowiańska.

O tym jak duże było podobieństwo pomiędzy wymarłym językiem Słowian Zachodnich a językiem polskim niech świadczą następujące przykłady: jancmen – znaczy tyle co po polsku jęczmień, jogna – polskie jagnię, deta – polskie dziecię, runka – polskie ręka, dumb – polskie dąb, sunsod- polskie sąsiad, płocan – polskie płaczę, joz aida – ja idę itp.

A co my obecnie wiemy o wyspie na której rozbrzmiewała mowa słowiańska? Znajduje się w niewielkiej stosunkowo odległości od Szczecina.

W piękny majowy dzień wyruszamy na spotkanie z cieniami przeszłości. Po drodze mijamy miasta o swojsko brzmiących nazwach, takich jak Prenzlau / Przemysław / Zarenkow / Czarnków / Anklam / Nakło Greifswald / Gryfia /.
Greifswald mimo, że leży w pewnej odległości od morza ma piękny port jachtowy. Podziwiamy stojące na nim łodzie. To właśnie w tym mieście w 1456r. pomorski książę Wracisław IX ustanowił istniejący do dziś uniwersytet.
Tu studiował XIX wieczny poeta i filozof, syn pańszczyźnianego chłopa Ernest Arndt, który wbrew powszechnej wtedy negatywnej opinii o Słowianach pisał, że byli tak samo pięknym, silnym i szlachetnym narodem jak Niemcy.

Po trzech godzinach niespiesznej jazdy znaleźliśmy się w Stralsundzie czyli Strzałowie. Całe miasto leży na półwyspie, którego zakończenie podobne jest do ostrza strzały, stąd nazwa.

W 1937 roku pomiędzy wyspą Rugią a stałym lądem usypano groblę / Rugendamm / ze wspaniałym zwodzonym mostem dla przepływających statków. Od tego czasu formalnie wyspa przestała być wyspą. Po trwającym kilka minut przejeździe znaleźliśmy się na wyspie, w miejscowości o nazwie Alterfahr /Stara Przeprawa /. Krajobraz wyspy lekko pofalowany, pokryty zagajnikami mieszanych lasów. Nad strugami mazowieckie wierzby z wielkimi głowami.

Czujemy się jakbyśmy byli w centrum Polski. Dominują łany pól z ciągnącymi się aż pod horyzont uprawami rzepaku. Na obrzeżach pól, na terenie całej wyspy widoczne ogromne trój skrzydłowe wiatraki, lekko obracające się w podmuchach zachodniego wiatru. Niegdyś, nie tak dawno temu, przed II wojną światową na wyspie przeważały słowiańskie słomiane strzechy na chatach i żurawie przed domami. Spotykamy taką chatę ze słomianą strzechą w m. Gingst. Mieści się tam muzeum regionalne , wypełnione starymi sprzętami i narzędziami rolniczymi.

Zmierzamy prosto na północ, na przylądek Arkony. Ciekawi jesteśmy jak wygląda. Czy to miejsce to było godne siedziby bogów? Arkona, dawny słowiański Wawel, miejsce Słowiańszczyzny, ze świętych najświętsze, położone na wysokim wzgórzu, nad brzegiem szumiącego morza – istnieje do dziś naprawdę. Stała tam świątynia sławnego boga Swiętowita, najważniejszego boga Słowiańszczyzny Zachodniej, a na skałach znajdowało się gniazdo morskiego orła.

W piękny słoneczny wiosenny dzień stajemy na wałach Arkony. Widok jaki mamy przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania, a jest to przepiękny widok na błękitne bezkresne morze i złoty piasek w dole, pod stopami nieistniejącej świątyni Słowian – naszych wymarłych, może zniemczonych braci w mowie i wierze.

Wzbiera podziw dla dobrego gustu naszych przodków którzy tu, pięćdziesiąt metrów nad powierzchnią morza, a nie gdzie indziej, miejsce dla swego sanktuarium wybrali.

Minęło ponad 800 lat od daty zburzenia świątyni przez duńskiego króla Waldemara I, co nastąpiło w dniu 15 lipca 1168 roku , a wały Arkony nadal wznoszą się na wysokość kilkunastu metrów, zaświadczając swoim istnieniem tłumom niemieckich turystów o solidnej słowiańskiej robocie.

Przez te kilkaset lat morze nie próżnowało. Pochłonęło miejsce gdzie stał chram ogromny z posągiem Świętowita, wszechwiedzącego z głowami patrzącymi na cztery strony świata. Według opisu Saxa Gramatyka Swiętowit w prawej ręce trzymał róg z metalu, który corocznie kapłan napełniał winem dla wróżenia o urodzajach roku następnego. Tu znajdowała się stajnia” świętego konia ” którego magiczne przejście przez rozłożone włócznie decydowało o wojnie lub pokoju.
Toteż obok posągu zawsze leżała uździenica, siodło i ogromny miecz którego srebrna pochwa i rękojeść pięknej były roboty.

Po zdobyciu Arkony Duńczycy zmusili słowiańskiego księcia Jaromira I do przyjęcia chrześcijaństwa. Książę w 1180 roku ufundował kościół Mariacki w Górze czyli obecnym Bergen. Oglądamy ten kościół z ciekawością. Na zewnętrznym murze świątyni znajduje się płyta kamienna tzw. „Mnich ” będąca pozostałością nagrobka kościoła , z wykutym krzyżem w miejsce dawnego słowiańskiego rogu.

Kronikarze ówcześni pisali, że dwór Jaromira I składał się w przewadze z rycerzy słowiańskich o takich nazwiskach jak Gniewomir, Witomir, Popiel, Cieszymir, Strzeżebor itp.

W kościele oglądamy tablicę upamiętniającą mieszkańców Rugii którzy polegli na frontach I wojny światowej. Wśród poległych nazwiska o brzmieniu słowiańskim takie jak Waśnik, Libki, Wilk .Być może byli to potomkowie wojów w Arkony.
W odległości kilku kilomtrów od przylądka Arkona, na półwyspie Witów znajduje się miejscowość Altenkirchen, czyli Stary Kościół.

Zwiedzamy ten stary kościółek z XII wieku. Kryje on ciekawy element stanowiący ślad walki chrześcijaństwa z pogaństwem. Chodzi tu o płaskorzeźby wykonane z granitu, zwane babami kamiennymi.

Jedną z nich oglądamy w krypcie bocznej kościoła. Płaskorzeźba przedstawia postać męską w długiej szacie, z brodą i wąsami, trzymającą wielki róg w obu rękach. Rzeźba ta symbolicznie wmurowana została w ścianę kościoła, nie pionowo ale poziomo. Była ona niegdyś w murze zewnętrznym świątyni. Kryptę dobudowano później gdy walka z pogaństwem straciła na aktualności.

Rzeźba w tym kościele, jak i w kościele w Bergen ma wiele wspólnego z opisanym przez Saksa Gramatyka wizerunkiem bóstwa Swiętowita w Arkonie.

Rzeźba w Altenkirchen – wmurowana poziomo – symbolizuje upadek pogaństwa, a rzeźba w Bergen, wmurowana pionowo, z rogiem zamieniony na krzyż to symbol zwycięstwa chrześcijaństwa.

Rugia jest jednym wielkim zabytkiem słowiańskiej przeszłości o czym świadczą nazwy wsi, jezior, półwyspów i wzgórz.

Żegnamy się ze wspaniałą wyspą słowiańskich bogów. Poprzez Garz dawną Grodnicę dojeżdżamy ponownie do Stralsundu, aby po kilku godzinach znaleźć się w Szczecinie, jeszcze pół wieku temu znanym pod nazwą Stettin.

Historia kołem się toczy.

Feliks St. Chojecki
http://tomba.nazwa.pl/instalator/joomla/index.php/p-f-st-chojecki/298-wyspa-slowianskich-bogow

Komentarzy 12 do “Rugia – tajemnicza wyspa”

  1. revers said

    tak toczy sie historia, od 2016 roku rusza wyprzedaz ziemii, lasow gor i rzek, przymorza. Tym razem pod roznymi handlowymi slupami, znakami np. „Kaufland” – Kup ten kraj. w .tlum. za centa.

    Rycerskich feudalow juz nie ma, ani legendarnych wodzow zachodnich slowian Niktlotow, ktorzy nie raz do 59 roku zycia potrafili przepedzic hordy watykanskie pod wodza nijakiego cysorza Otto po Labe, zwane chrzescianskimi – czyli zachodnioeuropejskie szumowiny od wloskiej Lombardi , przez Bayer po Magdeburg, co na wiesc o latwych lupach i saracenach na Rugii, szli na wyprawy malo krzyzowe, bo lupieszcze. W Arkonie znajdowala sie nie tylko swiatyna Swiatowida , ale tez skarbnica Runow.

    Ostani slang zachodnio-slowianski zachowala kobieta ktora zmarla pod koniec XV w. W artykule brakuje jeszcze zdjecia wspolczesnych repliki Swiatowida w drewnie, zalegajace powysep Arkona. Czy Runowei poddali sie calkowicie chrzescianstwu? Nie, znali sztuke zeglarska, czsc z nich migrowla w kierunku polnocno-wschodnim w rejony Finlandii, czesc z nich migrowala w kierunku polnocno zachodnim asymilujac sie z celtami w Irlandii.

  2. revers said

    https://slowianin.wordpress.com/2012/08/05/niklot-slowianski-ksiaze-dzielny-wielce/

  3. Przecław said

    http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/04/12/niemiecka-teoria-wszystkiego-obalona-przez-samych-niemcow/

  4. Galernik said

  5. Zdziwiomy said

    W środkowej częsci wyspy położone jwst Samtens, około 20 km na północny wschód od Stralsund i około dziesięć kilometrów na południowy zachód od Bergen.

    Pierwsza wzmianka jest z roku 1246 jako Samtensze. Nazwa osady jest pochodzenia słowiańskiego i oznacza Samotny, co odnosi się do położenia w oddaleniu od głównych ówczesnych dróg. Znajduje się tam murowany kościół w stylu gotyckim z około 1450 roku. Zachowały w nim z czasów budowy Triumfujący Krzyż nieznanego mistrza i fresk Sw. Krzysztofa, reszta pochodzi z czasów baroku i czsów póżniejszych.

    img src=http://www.die-ruegen.de/images/samtens/-samtens-kirche-1-6999.jpg=500

    img src=http://www.die-ruegen.de/images/samtens/samtens-kirche-inen-1-7002.jpg=500

  6. Zdziwiomy said

    Ad. 5

    http://www.die-ruegen.de/images/samtens/-samtens-kirche-1-6999.jpg 1

  7. Zdziwiomy said

  8. Ad. 2

    NIKLOT, a wspak TOLKIN – to już tylko krok do Tolkiena, tego od „Władcy Pierścieni” 🙂

  9. akej said

    Piekny artykul. Prosimy o wiecej takich. A swoja droga, nie rozumiem dlaczego po wojnie nie dano nam wszystkich ziem Ksiestwa Pomorskiego (z Pomorzem Przednim wlacznie) – ze Strzalowem (Stralsund), Naklem (Anklam), Dyminem (Demmin), Rugia, Wologoszczem (Wolgast) i Rostoka (Rostock).

  10. Marucha said

    Re 9:
    Nie dano, bo byliśmy, jak zwykle, śmieciem dla Zachodu.

  11. Ad. 9

    Dlaczego nie dano? – Za mało dywizji. A siłą moralną to se można…

  12. Racjonalista said

    To głupie, że polską wyspę Polacy określają niemieckim mianem Rugia (spolszczone Rügen). Ta wyspa zwie się Rana, a zamieszkujący ją lud nazywano Ranami.

Sorry, the comment form is closed at this time.