Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bunt w Katyniu – historia nieznanego bohatera

Posted by Marucha w dniu 2015-04-21 (Wtorek)

Powiem szczerze: mam już dość, serdecznie dość sprawy Katynia. Mimo iż została ona wyjaśniona, mimo iż Polska otrzymała stosowne dokumenty od Rosji, mimo iż Rosja wyraziła skruchę – polityczne polskojęzyczne kurwy i agentura ciągną ją w nieskończoność, co i raz rozdmuchując, wykorzystując ją jak pałę od bejsbola do walenia Polaków w łeb, aby broń Boże nie zapomnieli, że Ruskie to nasz wróg. Choć to nie Ruskie zorganizowały Polakom Katyń, tylko starsi bracia Jana Pawła II.

Porównajmy choćby liczbę ofiar Katynia z liczbą ofiar banderowskich zwyrodnialców na polskich Kresach – około 200 tysięcy! – przypomnijmy sobie też, jak potwornie, nieludzko były torturowane przed śmiercią, wszyscy po równi, mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci, niemowlęta…

Ktoś powiedział, mniej więcej, że gdyby zbrodnie na Kresach były dokonane przez Rosjan, cała Polska, każde miasteczko i wieś były by zawalone pomnikami ich ofiar.
A ile mamy w Polsce pomników kresowiaków bestialsko zamordowanych przez spadkobierców Chazarii i ich żydowskiego przywódcy, Bandery? Ktoś wie? Ktoś ma ich spis? Czy Ukraina przeprosiła Polaków za zbrodnie? Nie, Ukraina GLORYFIKUJE zbrodniarzy.

Katyń wylewa się niemal codziennie z telewizora, z gazet, z Internetu. Ile się mówi o Wołyniu? Choć okazji, aby go przywoływać jest mnóstwo, czego wyjaśniać nie trzeba.

Niestety, Rodziny Katyńskie, z tego co wiem, dają się wykorzystywać jak narzędzie w łapach antypolskich skurwysynów, judzących Polaków na Rosjan. Dlatego – przykro mi – moje współczucie już się wyczerpało.

Artykuł o Katyniu zamieszczam jednak, gdyż jest niezwykle ciekawy.

Admin

Na początku długa droga pociągiem.

Potem, gdy już przyjechali na stację kolejową, prosto z wagonów do czarnych jak kruki samochodów… Praktycznie nie dotykali ziemi.

Wszystko było przemyślane. Perfekcyjna logistyka. Cała akcja musiała być przeprowadzona precyzyjnie, tylko w nocy.
Czarne samochody jechały w dwóch kierunkach – jedne skręcały piaszczystą drogą prosto do lasu, gdzie czekały już wykopane doły, inne kierowały się w stronę Smoleńska. Pod strażą konwojentów jeńcy zeskakiwali z ciężarówek i prowadzeni byli do budynku tamtejszego NKWD.

Akcja trwała już od kilku tygodni i była na tyle dobrze przygotowana, że enkawudziści nie spodziewali się żadnych niespodzianek. Każdy pasażer czarnego samochodu prowadzony był przez dwóch strażników do budynku. Tam kolejne przesłuchanie, a raczej identyfikacja ofiary. W papierach wszystko musiało się zgadzać. Ostatnia droga prowadziła do piwnicy. Wtedy też związywano jeńcom ręce. Wszystko robiono tak, aby inni nie domyślili się, co ich czeka.

Dla niego cała ta podróż była mocno podejrzana. Był oficerem Wojska Polskiego w jenieckiej niewoli.

Dlaczego tak długo nas trzymają? Przecież wojna skończyła się pół roku temu. Dokąd nas wiozą i dlaczego w takiej tajemnicy? Nawet samochody mają okna zamalowane na czarno. Na pewno coś chcą ukryć, ale co? Czyżby…? Nie, przecież jestem oficerem, jeńcem. No tak, ale im nie można ufać, nie dotrzymują słowa, nigdy nie dotrzymywali. Tak, oni do wszystkiego są zdolni, nawet do tego…

Uzbrojeni konwojenci wyprowadzili go z samochodu. Szarzało. Jeniec rozglądał się po okolicy. W powietrzu czuć było wiosnę. Stali przed szarym, brudnym budynkiem z otwartymi drzwiami wejściowymi. Strażnicy byli już mocno zmęczeni. Jeden z nich popchnął go w stronę wejścia do budynku: „Idi!”. W środku inny zaczął związywać mu ręce. Jego kolega przeciągle ziewnął.

Drewniane papierośnice wydobyte podczas ekshumacji zwłok zamordowanych polskich oficerów z masowych grobów w Charkowie w 1996 r.

 

To była chwila… Więzień błyskawicznie wyszarpnął jednemu ze strażników karabin, wymierzając silny cios kolbą. Drugi funkcjonariusz sięgał po broń, ale nie zdążył. Padł strzał i strażnik bezwładnie osunął się na ziemię. Jeniec odwrócił się, chcąc dopaść pierwszego konwojenta, lecz ten biegł już w stronę wnęki w ścianie. Drugi strzał oficera nie był celny. W tym momencie koło ucha świsnęła mu kula. To enkawudziści z końca korytarza strzelali do niego z karabinów. Na szczęście światło było bardzo słabe. Jeniec schylił się, przebiegając kilka kroków dzielących go od drzwi. Zamknięte! Enkawudziści biegli w jego stronę. Dudnienie wojskowych butów słychać było coraz bliżej. Strzelił w ich kierunku, dopadając kolejnych żelaznych drzwi. Na szczęście grube wrota ustąpiły. Jeniec błyskawicznie zamknął je za sobą, zasuwając żelazny skobel. Zdążył. Po chwili w drzwi zadudniły pięści enkawudzistów.

Schodami zbiegł do piwnicy. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Był w zbrojowni. Przez dwa małe okienka do wnętrza wpadało słabe światło. Zaczęło świtać. Walenie w drzwi nie ustawało: „Nu, sołdat, otwieraj dwieri, otwieraj!”. Nie odpowiedział. Gorączkowo rozglądał się po piwnicy. W rogu był kran z wodą, karabiny i skrzynie z amunicją. Załadował karabin…

Podwórze rozbrzmiewało tupotem żołnierskich butów. Oficer podsunął pod ścianę dwie skrzynki z amunicją. Teraz mógł zobaczyć podjeżdżające auta, z których wysypywali się żołnierze. „Otoczą cały budynek, mysz się nie prześliźnie” – pomyślał.

Przed budynek podjechała mała ciężarówka. Gdy otwarła się burta, jeniec zobaczył ubranego w czarny płaszcz oficera przy ciężkim karabinie maszynowym „Maxim”. Zdążył odskoczyć, gdy na ziemię posypały się tysiące kawałków szkła. Po chwili kanonada ustała. „Przeładowywuje” – pomyślał. Więzień przymierzył, biorąc na muszkę oficera w czerni. Padł strzał. Enkawudzista złapał się za rękę i z jękiem padł na przyczepę. Kolejne strzały nie były już tak celne. Rosjanie szybko odpowiedzieli zmasowanym ogniem. On jednak nie pozostawał im dłużny…

Oleg Zakirow (pierwszy z lewej) podczas służby w Afganistanie

Fikcja literacka? Niekoniecznie.

Major KGB Oleg Zakirow pierwszy raz o Katyniu usłyszał przez radio „Svoboda” na początku lat 80. XX wieku. Radiowe sensacje o pomordowanych oficerach polskich były sprzeczne z tym, co głosiła oficjalna radziecka propaganda. Już wtedy zastanawiał się, jaka jest prawda. O pracy w KGB marzył jeszcze na studiach prawniczych. Chciał zmieniać świat na lepsze i jak najlepiej służyć swojej ojczyźnie.

W 1983 r. z odległego Frunze jako funkcjonariusz KGB trafił do pracy do prowincjonalnego Smoleńska. Początkowa radość z informacji, że w ciągu kilku miesięcy otrzyma mieszkanie służbowe, szybko przerodziła się w zgorzknienie, gdy okazało się, że „służbówki” przydzielane są znajomym komendanta. Wkrótce jednak nowy budynek mieszkalny KGB zaczął się cieszyć złą sławą. Po Smoleńsku rozniosła się wieść, że podczas budowy koparka trafiła na duże ilości ludzkich kości.

Kolejnych informacji dostarczyła Zakirovowi rozmowa w smoleńskim KGB. W 1984 r. emeryt służb bezpieczeństwa w Smoleńsku Tabaczkow wygadał się, że polskich oficerów w 1940 r. rozstrzelało NKWD.

Ostra reakcja szefa działu pułkownika Klaczyna, oskarżającego o tę zbrodnię Niemców, tylko podsyciła ciekawość Zakirowa. To wtedy obiecał sobie w duchu, że kiedyś rozwikła tę zagadkę.

Po dwuletniej służbie w Afganistanie major Zakirow wrócił do smoleńskiego urzędu KGB. O pewnych rzeczach w Rosji mówiło się już coraz odważniej. Gorbaczow głosił hasła „pierestrojki” i ambitny śledczy uwierzył w te słowa. Wtedy już wiedział, że jego dziadek także był ofiarą czystek Stalina…

Dekret Gorbaczowa o rehabilitacji ofiar represji z lat 1939–1940 i początku 50. „skierował” Zakirowa do pracy w archiwum smoleńskiego KGB. Musiał tam zmierzyć się z ogromem zbrodni popełnionych w tym czasie w ZSRR. Z tej próby wyszedł całkowicie odmieniony.

W aktach jawił się prawdziwy, przerażający obraz sowieckiej rzeczywistości. Katyński las już w latach 30. stał się grobem dla dziesiątków tysięcy ofiar stalinizmu – Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Łotyszy, Estończyków, Niemców, Żydów… Ze szczególną zajadłością NKWD tępiło mieszkających w ZSRR Polaków.

W archiwum Zakirow sporządzał notatki na temat ofiar stalinowskich czystek, szukając jednocześnie śladu mordu polskich oficerów. Na próżno. W aktach znalazł jedynie informację o mieszkańcu Katynia, który za stwierdzenie, że Polaków rozstrzelało NKWD, został zesłany do łagru. Żadnego innego dokumentu o Katyniu nie udało się znaleźć. Utwierdziło go to w przekonaniu, że komuś zależało na tym, aby w archiwum nie pozostał ślad po tej zbrodni.

W roku 1989 podczas jednego z wieczornych dyżurów Zakirow odebrał telefon od mieszkanki Katynia z informacją, że ktoś z Moskwy chodzi po wsi i pyta o polskich oficerów i że odpowiedziała „co trzeba” – że Polaków zastrzelili Niemcy. Podczas innego z dyżurów ochrona obiektu specjalnego KGB w Kozich Górach (obok Katynia) informowała o zatrzymaniu dwóch ludzi, którzy wyrywali złote zęby odkopanym trupom. Major zapamiętał też informację, że na guzikach wojskowych mundurów były polskie orzełki.

Mundur oficerski i sutanna (po renowacji) oraz guziki od polskich mundurów wydobyte z dołów śmierci w Charkowie w 1996 r.

Zakirow doskonale wiedział, że Niemcy wyrywali rozstrzelanym ofiarom złote zęby. Nic nie mogło się zmarnować. Funkcjonariusze NKWD nie bawili się w takie drobiazgi. Nie mieli na to czasu.

Kierownictwo KGB wkrótce zorientowało się, że Zakirow sporządza notatki w archiwum, zakazano mu więc czytania teczek. Wtedy jednak major postanowił szukać żywych świadków ludobójstwa z wiosny 1940 r. – emerytowanych funkcjonariuszy NKWD. Tylko tak można było zdobyć niezbite dowody.

Wkrótce znalazł jednego z nich. Nie musiał szukać daleko. W lipcu 1989 r. Oleg Zakirow nakłonił do rozmowy Jegora Polakowa, emerytowanego enkawudzistę, pracującego wtedy w smoleńskim KGB jako strażak. „Rozstrzelanych z NKWD wywożono samochodami do Katynia i tam grzebano” – potwierdził Polakow.

Drugie spotkanie z Polakowem dostarczyło majorowi sensacyjnych informacji. Oto fragment z autobiografii O. Zakirowa:

„Jesienią 1989 roku jeszcze raz rozmawiałem z Jegorem Polakowem. On dobrze pamiętał, że polskich księży rozstrzelano w piwnicy NKWD. Opowiedział mi też o prowadzonym na rozstrzelanie Polaku, któremu się udało wyrwać broń jednemu z konwojentów i zastrzelić drugiego.
Potem zamknął się w piwnicy, skąd przez trzy dni się ostrzeliwał. Był nie do pokonania, dopóki nie otruto go gazem. Komendanta KGB Iwana Stelmacha zranił w rękę. Polakow twierdzi, że widział całą strzelaninę, a Stelmach strzelał w okno piwnicy z cekaemu »Maksim«. Całe śródmieście w okolicach NKWD otoczyło wtedy wojsko. Spowodował to jeden dzielny Polak!”.

Należy zwrócić uwagę, że Jegor Polakow opowiadał o tym zdarzeniu „swojemu”, czyli majorowi KGB. Nie miał potrzeby kłamać. Niemniej wytrawny śledczy doskonale wiedział, że każda informacja musi być potwierdzona przez „inne źródło”. Pod koniec 1989 r. Oleg Zakirow natrafił na takie źródło. Był nim stary czekista Iwan Nozdriow. Oto jak major wspomina to spotkanie w swojej książce:

„Od 1938 roku do jesieni 1940 roku Nozdriow wykonywał zadania NKWD w Smoleńskich Zakładach Lotniczych, gdzie zajmował stanowisko zastępcy dyrektora zakładów do spraw kadr (były to stanowiska-przykrywki, które zajmowali pracownicy NKWD). Dlatego on osobiście (jak twierdzi) nie brał udziału w rozstrzeliwaniu polskich oficerów. W zeznaniu z 23.12.1989 roku stwierdził jeszcze: »Komendantem w NKWD–UKGB w latach 1935–1950 był Iwan Iwanowicz Stelmach, miał przy sobie pluton komendancki« […] Nozdriow potwierdził też opowieść Polakowa o tym, że jeden ze skazanych na rozstrzelanie zabił konwojenta i przez trzy dni ostrzeliwał się w piwnicy budynku smoleńskiego NKWD. Nie pamiętał, jakiej narodowości był ten człowiek. Dodał jeszcze: »Tego, co strzelał, otruto gazem. Przez cały dzień później wietrzono pomieszczenia NKWD«”.

W grudniu 1989 r. Iwan Łukicz Nozdriow potwierdził więc sensacyjną informację Jegora Polakowa. W archiwach KGB Zakirow nie znalazł żadnego śladu walki w Smoleńsku wiosną 1940 r. Nie był tym zdziwiony, skoro przez kilkadziesiąt lat władze ZSRR za wszelką cenę chciały udowodnić, że mordu na polskich oficerach dokonali Niemcy. Tym bardziej chciano zapewne ukryć fakt walki smoleńskich enkawudzistów z jednym, nad wyraz odważnym więźniem. Byłaby to przecież jedna z opowieści ku pokrzepieniu serc. Ponadto gdyby więźniowi udało się uciec, moskiewskie kierownictwo NKWD z pewnością wyciągnęłoby wobec swoich smoleńskich podwładnych daleko idące konsekwencje.

Kim był śmiałek, który sam jeden zdecydował się na walkę z mordercami z NKWD? Zapewne był to oficer Wojska Polskiego, ale czy był on Polakiem? Pamiętajmy, że w 35-milionowej II Rzeczypospolitej Polacy stanowili 70%, a reszta to mniejszości narodowe: Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej Ukraińcy i Białorusini traktowani byli jak „swoi”. Wszak Armia Czerwona przyszła z pomocą swoim braciom. Co więcej, Ukraińcy już wtedy bardzo ochoczo zaczęli się przyczyniać do oczyszczania „ich terenu” z „elementu polskiego”.

Do radzieckiej niewoli trafili głównie Polacy i Żydzi z polskim obywatelstwem. Wśród kadry oficerskiej stanowili oni około 5% stanu osobowego. Można domniemywać, że walczący z enkawudzistami jeniec mógł być Polakiem albo Żydem, ale nie jest też wykluczone, iż mógł to być np. Białorusin.

Manierka z wyrytym nazwiskiem Sobolewski oraz obrączka zatopiona w mydle, znaleziona podczas renowacji w bakelitowej mydelniczce

 

Sam Zakirow wspomina jeszcze o innych świadkach opisujących zażartą walkę oficera WP. Podczas ucieczki do piwnicy o mało nie zabił on drugiego konwojenta. Trzydniowy opór był możliwy, bo w piwnicy była zbrojownia i jeniec miał się czym bronić. Nie pomógł ostry ostrzał z karabinu maszynowego, nie pomogła także próba zatopienia pomieszczenia. Dopiero trujący gaz wpuszczony do piwnicy zakończył opór nieznanego bohatera.

Co stało się ze świadkami walki w Smoleńsku?

Z informacji Nozdriowa wiemy, że to właśnie komendant NKWD w Smoleńsku Iwan Stelmach, zraniony podczas strzelaniny w rękę, dowodził plutonem rozstrzeliwującym jeńców. Nozdriow opowiedział jeszcze Zakirowowi o tym, że w czasie rozstrzeliwań Stelmach postrzelił swojego przyjaciela, który zmarł. Sam komendant zmarł w męczarniach w roku 1960.

Nozdriow i Polakow, świadkowie wydarzeń w Smoleńsku wiosną 1940 r., w 1989 r. byli już staruszkami.
O naczelniku więzienia w Smoleńsku, urodzonym w 1882 r. Iwanie Iwanowiczu Stelmachu wiemy, że już od 1918 r. należał do WCZk (Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem). Stelmach był jednym z głównych oprawców polskich oficerów.

Dzięki niebywałej odwadze mieszkającej na stałe w Niemczech dziennikarki (i całej ekipy filmowej) udało się w 1992 r. nagrać Jegora Polakowa w piwnicach smoleńskiego NKWD. Jego szczegółowa opowieść o tym, jak rozstrzeliwano polską elitę w piwnicy, która w roku 1940 stała miejscem kaźni, nie wymaga żadnego komentarza. W nagraniu emerytowanemu enkawudziście towarzyszył odkrywca historii nieznanego oficera Oleg Zakirow, wtedy już były oficer KGB.

W latach 40. Jegor Polakow był kierowcą smoleńskiego NKWD. Podobnie jak stary czekista Nozdriow, Polakow złożył zeznania na piśmie.

Dla mnie osobiście historia walczącego wojskowego urasta do miary symbolu walki z reżimem za wszelką cenę, do końca.

Najbardziej uderzający jest fakt, że pierwszych świadków katyńskiego mordu znalazł… major KGB, funkcjonariusz służb, które były spadkobiercą zbrodniczego NKWD! I to ci świadkowie opowiedzieli m.in. historię o walce nieznanego żołnierza w Smoleńsku wiosną 1940 r.

Zakirow swoimi działaniami na pewno przyspieszył tok spraw, a być może wręcz zmusił najwyższe władze ZSRR do ujawnienia prawdy o tym, kto zamordował polskich oficerów. Wszak zeznania świadków przekazywał odważnym dziennikarzom, którzy nagłaśniali sprawę Katynia, wywołując wściekłość KGB i pierwszego sekretarza partii Michaiła Gorbaczowa! Świadczy o tym chociażby wyrzucenie majora Zakirowa z szeregów KGB pod fałszywym zarzutem schizofrenii „o spowolnionym działaniu” już na początku 1991 r.

Dalsze losy majora KGB Olega Zakirowa, który poświęcił własną karierę i ryzykował życiem po to, by dociec prawdy o katyńskim mordzie, wymagałyby oddzielnej, długiej opowieści. Historia jego tajnego, prywatnego śledztwa jest wręcz nieprawdopodobna.

KGB nie wybaczyło Zakirowovi, że nie stał się bezwolnym narzędziem systemu. Telefoniczne groźby, szykany, problemy ze znalezieniem pracy w Rosji, bieda, dziwne wypadki byłego majora, zakrawające na zamachy na jego życie – wszystko to doprowadziło go do wyjazdu wraz z rodziną do Polski w 1998 r. W kraju nad Wisłą musiał przełknąć gorzką pigułkę niewdzięczności, biedy i obojętności urzędników. Dopiero w 2005 r. Prezydent RP przyznał majorowi Zakirowowi polskie obywatelstwo i uhonorował go Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski (za ogromny wkład w ujawnienie prawdy o mordzie katyńskim).

Sam Zakirow podkreśla, że do liczby 22 tys. zamordowanych polskich oficerów należy dodać 11 tys. członków ich rodzin, którzy zginęli podczas deportacji do Kazachstanu i na Syberię. Należy też pamiętać, że Rosja do dzisiaj nie odtajniła wszystkich akt dotyczących sprawy katyńskiej. Co więcej, Oleg Zakirow w swojej książce Obcy element przypomina nam, Polakom, że powinniśmy pamiętać także o polskich ofiarach stalinowskich czystek na terenie Rosji przed rokiem 1940, obliczanych na około 110 tys. ludzi.

Gdy zmęczony ciężarem zasłyszanych historii zapytałem Olega o jego ulubionego autora książek, ten bez namysłu odpowiedział: „Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow. Dlaczego? Bo widzisz, tam jest pokazane, jak iść jedną drogą i z niej nie zbaczać. I ja taką drogą poszedłem”.

Kropką nad „i” jest moim zdaniem fakt, że podczas prowadzenia tajnego śledztwa major KGB z ateisty stał się osobą głęboko wierzącą. „Czymże się dla mnie zakończyły moje błądzenia, poszukiwania i przeżycia? Najwspanialszą z łask: łaską wiary”.

O losie nieznanego bohatera nie zamierzamy zapomnieć. Czujemy się zobowiązani tę historię przypominać i nagłaśniać. Apelujemy do czytelników o zbieranie informacji na ten temat i o kontakt z naszą redakcją.

W artykule wykorzystano fragmenty książki Olega Zakirowa Obcy element, Wydawnictwo „Rebis” 2010.

Jarosław Mańka
Współpracownik magazynu „Inne Oblicza Historii”, absolwent historii UJ, dziennikarz, reżyser. Doświadczenie dziennikarskie zdobywał w TVN i TVN Discovery Historia. Obecnie współpracuje z redakcją dokumentu i reportażu TVP Kraków „Kontrapunkt”, dla której zrealizował reportaż „Prywatne śledztwo majora Zakirowa”.

http://ioh.pl

Komentarzy 39 to “Bunt w Katyniu – historia nieznanego bohatera”

  1. Zbyszko said

    Chyba nie ulega wątpliwości, że ten oficer KGB powinien dostać obywatelstwo honorowe ze stosowną emeryturą

  2. wegiel na raty said

    dlaczego brak komentarzy gajowego i innych frustratów aktualnej polskiej politycznej rzeczywistości i zachowania się w niej Polaków
    parafrazując tą historię
    przecież obecnie wszyscy Polacy powinni też skoczyć do piwnicy w buncie przeciw chazarskiemu panowaniu,
    3 dni się bohatersko ostrzeliwać po czym by na uśpili gazem
    dla pojedyńczych jednostek taka postawa to bohaterstwo
    w przypadku całego narodu to największa głupota

  3. Marucha said

    Re 2:
    O co Panu właściwie chodzi?
    O to, że człowiek zamiast dać się zamordować, wolał zginąć w walce i jeszcze spuścić paru bandytów do piekła?
    Co Pan z tym „całym narodem” wyjeżdża? Kto tu mówi o całym narodzie?

  4. z prowincji said

    boje się już otworzyć lodówki z obawy ze będzie tam niejaki Kowal .

    … a powinien być w zamrażarce. W prosektorium.
    Admin

  5. Joannus said

    ”… a powinien być w zamrażarce. W prosektorium.
    Admin”
    Wolałbym w spalarni spopielonego.

  6. Siekiera_Motyka said

    Ad. 1 – „Chyba nie ulega wątpliwości, że ten oficer KGB powinien dostać obywatelstwo honorowe ze stosowną emeryturą”

    Tak samo odebrałem tego dobrego Rosjanina poświęcenie dla słusznej sprawy. Ale znając realia „Polskiej władzy” nie było w tym „geszeftu” dla rządzących by wcześniej coś zrobić. Dzięki Bogu w 2005 wreszcie ktoś miał sumienie by coś mu załatwić.

  7. wegiel na raty said

    nie,
    ja pije ogólnie do Pańskiej nieustannej pretensji, że My Polacy jesteśmy winni temu, że rządzą nami niegodziwcy i przez to jesteśmy lemingi, polactfo, masa, chołota itp.
    Tak jakby w amercyce rządzili Amerykanie, w anglii Anglicy czy Niemcy w niemczech itd.

  8. Siekiera_Motyka said

    Ad. 4 – Dla Pana z Prowincji

  9. NICK said

    Obawiam się lub nie, że Pan Mańka jest moim kuzynem, dość dalekim. Bo mamy wiele cech charakterystycznych. Wirtualnie trudno pisać. Poprzestanę wtedy. Dzisiaj.
    Mańka? Mańko? Sołyga? Markuszów? Góry? Przybysławice? Henryk? Puławy?
    Jak nie, to przepraszam.

  10. Marucha said

    Re 7:
    To w takim razie totalnie niezrozumiale Pan pił do mojej „nieustannej pretensji”.

    A swoją drogą do Polaków czuję niechęć nie dlatego, że dali się oszukać i ze obcy nimi rządzą – ale że nawet nie widzą, iż są oszukiwani i gotowi są oszustów bronić zębami i pazurami.

  11. wegiel na raty said

    Ja się nie dziwię naszej ślepocie i niechęci nie czuję bo to moja rodzina, moi rodacy
    jednak
    to chyba błogosławiona ślepota
    bo gdyby rządzili tacy jak Pan byłoby jeszcze gorzej

  12. SWO said

    „…Powszechnie uważa się, że masowe groby w lesie katyńskim odkryli Niemcy wiosną 1943 r. (ogłoszono w radiu 13 IV 1943). Zastanawiające jest jednak, czy takich grobów szukali? Jeśli tak, to po co? Rozumiem przydatność propagandową wydarzenia (Polacy byli dla nich wrogami i „podludźmi”, ale zawsze można było usiłować skłócić Rząd RP z aliantami), ale czy nie byłoby to szukanie przysłowiowej igły w stogu siana? Nasuwa się przypuszczenie, że o samym fakcie wymordowania polskich oficerów już wiedzieli – pozostało szukać miejsca, gdzie zostali zamordowani i pochowani.

    Być może wiedzieli (chociaż bez takich szczegółów jak dokładne miejsce kaźni) już od 1940 r. Odbywały się wtedy wspólne konferencje Gestapo i NKWD, omawiano sposoby walki z polskim ruchem oporu czy wręcz eksterminacji Polaków. Okres rozstrzeliwania Polaków w Katyniu wręcz pokrywa się z okresem rozstrzeliwania Polaków w Palmirach i innych miejscach. Czy to tylko przypadek? Czy dwie części wspólnej akcji eksterminacyjnej na masową skalę?..”

    „…NKWD i Gestapo/SS swietnie sie dogadywalo czego celem było wyniszczenie polskich elit.:

    1. Zniszczenie akademikow – jesien 1939r. – obie strony
    2. Masowe deportacje wiosna 1940r. – obie strony
    Wymiana informacji trwala od spotkania Gestapo – NKWD we Lwowie w pazdzierniku 1939r. poprzez caly rok 1940. W listopadzie 1940r. odbylo sie spotkanie w Berlinie na najwyzszym szczeblu pomiedzy H. Himmlerem, a W. Mierkułowem w celu omowienia dotychczasowych „osiagniec”, a takze sposobow usprawnienia współpracy….”

    „…w październiku 1939 roku odbyła się we Lwowie pierwsza narada służb specjalnych obu okupantów, poświęcona przeciwdziałaniu organizującemu się polskiemu ruchowi oporu. Brak jest materiałów, na podstawie których można by odtworzyć przebieg narady. Bezpośrednio po obradującej w Krakowie w styczniu 1940 roku drugiej naradzie NKWD i gestapo miała miejsce pierwsza masowa deportacja ludności z ziem Polski wschodniej; bezpośrednio po trzeciej, zakopiańskiej naradzie służb specjalnych NKWD i gestapo w marcu 1940 r. przeprowadzona została druga masowa deportacja oraz akcja wymordowania jeńców wojennych z trzech obozów specjalnych, jak też więźniów z więzień tzw. Białorusi Zachodniej i Ukrainy Zachodniej . O tym że narady miały cel represyjny i eksterminacyjny świadczy przebieg wypadków pod okupacją sowiecką…”

    „…Pewne dokumenty wydobyte z archiwów partyjnych w pewnym sensie, pośrednio rzucają światło na fakt współpracy sowiecko niemieckiej w ramach Zbrodni Katyńskiej i akacji AB. Prowadząc kwerendę dokumentacji do tomu drugiego edycji, dotyczącego realizacji zarządzonej 5 marca 1940 roku zbrodni ludobójstwa, polscy archiwiści znaleźli dokument, z 7 marca 1940 roku, w którym szef Zarządu Głównego NKWD ZSRR do Spraw Jeńców Wojennych Piotr Soprunienko otrzymał rozkaz Berii nakazujący sporządzenie dokładnych spisów rodzin jeńców wojennych . Rozkaz ten był razem w pakiecie rozporządzeń z rozkazem nakazującym przeprowadzenie w początkach kwietnia masowej deportacji rodzin jenieckich – nr 892/b. Dla sporządzenia spisów, delegowano do obozów specjalnie wyznaczonych pracowników, którzy dokonali w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku rejestracji nie tylko rodzin jeńców pochodzących z zaanektowanych terenów Polski wschodniej lecz sporządzili alfabetyczne spisy wszystkich jeńców wojennych łącznie z tymi których rodziny, według danych ewidencji obozowej przebywają na terytorium okupowanym przez III Rzeszę . Prowadząc kwerendę dokumentów do trzeciego tomu edycji, natrafiono na dokument, wskazujący że podobne listy, na zasadzie wzajemności, sporządzane były także przez Niemców w obozach jenieckich.
    Jest to dokument wydany Zarząd do Spraw Jeńców Wojennych NKWD w kwietniu 1940 roku data dzienna wydanego dokumentu nie zachowała się czytelnie dokument posiada numer rejestru 886/b oraz jest opatrzony klauzulą Ściśle Tajne . Skierowany do Naczelnika 3 Wydziału Zarządu Głównego Bezpieczeństwa Państwowego NKWD ZSRR St. Majora Bezpieczeństwa Państwowego Trofima Nikołajewicza Kornijenki ….”

    „…„Jak wiadomo, w marcu 1940 roku
    w Krakowie i w Zakopanem odbyła się jedna z ostatnich konferencji NKWD i gestapo na wysokim szczeblu, poświęcona sprawie współdziałania w zwalczaniu polskiego ruchu oporu. Jest bardzo znamienne, że likwidacja 3 obozów
    zaczęła się wkrótce po zakończeniu tej konferencji. Niemcy odmówili przyjęcia jeńców. Dodatkowe obciążenie oflagów kilku tysiącami oficerów polskich nie było im na nic potrzebne.
    To być może zdecydowało o przyspieszeniu »rozwiązania ostatecznego….”

    INNA INTERPRETACJA POWYŻSZYCH ZDARZEŃ:

    „…Na przełomie kwietnia i maja 1940 r. we Lwowie odbyła się konferencja poświęcona wymianie ludności. W spotkaniu za strony niemieckiej uczestniczył, oprócz dyplomatów z Moskwy, m.in. znany nam gen.-mjr SS Otto Wächter jako przewodniczący niemieckiej Komisji ds. Przesiedleń Uciekinierów, a z sowieckiej – upoważnieni do rozmów kapitanowie NKWD:
    Semen Sorokin i Gieorgij Lejtaga oraz – kurtuazyjnie – przedstawiciele miejscowych władz sowieckiej Ukrainy (USRR).

    Błędem byłoby jednak przypuszczać, że wizyta miała jakieś szczególne znaczenie, a tym bardziej, iż w jej trakcie doszło do tajnych ustaleń. Upewnia nas o tym raport, w którym członek
    delegacji niemieckiej skarżył się na izolowanie przedstawicieli niemieckich i niepoważne, a nawet lekceważące traktowanie generała SS przez stronę rosyjską36. Izolację można tłumaczyć zwykłą sowiecką praktyką, choć świadczy ona jednocześnie o dużej nieufności, z jaką bolszewicy traktowali swoich sojuszników. Zlekceważenie niemieckiej delegacji, czego wymierną oznaką była niesymetryczność wobec przyjęcia Rosjan w Krakowie, stanowi ważną przesłankę dla rozpoznania istotnego charakteru spotkania i pośrednio oceny poziomu współpracy. Wniosek z raportu jest wyraźny: we Lwowie nie tylko nie przekazano sobie informacji o antypolskich działaniach aparatów bezpieczeństwa, ale w opisanej atmosferze wręcz nie mogło być mowy o podjęciu tematu współpracy służb specjalnych obu państw w ludobójstwie…”

    „… Odnotować należy wprowadzoną do literatury przez Andrzeja Szcześniaka relację, wedle której w połowie 1940 r. płk Adam Sawczyński, jeniec Oflagu II B w Arnswalde (Choszczno), zwrócił się wraz z grupą kolegów do komendantury niemieckiej o wysłanie w ramach wymiany jeńców do ZSRR, na co komendant oflagu Joachim von Loebecke odpowiedział mu: „Ależ oni was tam mordują”44. Nie znamy niestety źródła tej historii. Przyjmując, że wypowiedź jest prawdziwa, nie sposób nie zauważyć, że nie musiała się za nią kryć rzeczywista wiedza o zbrodni sowieckiej. Oficer niemiecki mógł wyrazić w sposób dosadny swój pogląd o lepszym traktowaniu Polaków w oflagach, od losu, którego mogą się spodziewać u bolszewików. Posiadając konkretną wiedzę o zbrodni, a zwłaszcza o współudziale własnego rządu w jej popełnieniu, oficer byłby raczej powściągliwy w przekazywaniu informacji, chyba że realizowałby szerszą akcję propagandową, której jednak wówczas nie prowadzono. Założenie, że chodziło o „straszenie” – przy braku rzeczywistej wiedzy – lepiej wyjaśnia wypowiedź Niemca, niż przyjęcie, iż oficer Wehrmachtu w jednym z oflagów wiedział o zbrodni na wschodzie. „

  13. NICK said

    Niechże Pan przeczyta. To co Pan wpisał. We (7).
    A teraz zapytam. Co żeś Pan zrobił, by ich wypierdolić lub lepiej – nauczyć. Przygarnąć?

  14. Boydar said

    To wszystko Panowie prawda. Tyle że trzecia i góralska. Znacie powiedzenie „g…o chłopu nie zegarek” ? I co, to niby o technicznych umiejętnościach ? A inne, „wpuść chama do biura”, albo „słoma z butów …”. Może to i gudły wysmerfowały, nie zmienia to jednak faktu, że i Polak Polakowi nie równy. Ani teraz ani nigdy przedtem. No, może tysiąc lat temu „gdy świat był rajem”, jak mówią słowa piosenki. Teraz proporcje się zmieniły na gorsze, znacznie gorsze. Ale i ktoś pracował nad tą zmianą w pocie czoła i przez lata. To czemu się dziwić. Pan Gajowy chciałby równać i Pan Przedstawiciel Składu Opału chciałby. Tele że jeden w górę a drugi w dół. Pogódźmy się z teorią, że w standardowym, wysoko cywilizowanym społeczeństwie, ton nadaje kilka procent ogółu. Kiedy jest kilkanaście to mamy wtedy do czynienia z enterprise class. Zacznijcie rozmawiać po linii i na bazie bo ludzie się gubią i nie wiedzą gdzie jest prawda. A tacy sami jesteśmy tylko dla Stwórcy, bo On WIE, co i dlaczego.

  15. parva said

    Jaka wielka odwaga ,ile ryzyka , godna podziwu konsekwencja i „nagroda „W kraju nad Wisłą musiał przełknąć gorzką pigułkę niewdzięczności, biedy i obojętności urzędników. „.Przecież w III Rzplitej nikt nie chce prawdy ,ze egzekucje wykonywali wyselekcjonowani ” starsi bracia”,wtedy młodzi i krzepcy.
    Jestem pod wielkim wrażeniem tych dwóch BOHATERÓW,czapki z głów!

  16. Dość said

    Guziki

    Pamięci kapitana Edwarda Herberta

    Tylko guziki nieugięte
    przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
    z głębin wychodzą na powierzchnię
    jedyny pomnik na ich grobie

    są aby świadczyć Bóg policzy
    i ulituje się nad nimi
    lecz jak zmartwychwstać mają ciałem
    kiedy są lepką cząstką ziemi

    przeleciał ptak przepływa obłok
    upada liść kiełkuje ślaz
    i cisza jest na wysokościach
    i dymi mgłą smoleński las

    tylko guziki nieugięte
    potężny głos zamilkłych chórów
    tylko guziki nieugięte
    guziki z płaszczy i mundurów

    Pięknie napisał kochany Herbercik

  17. Lovshak said

    Dyżurne szczekaczki żydobolszewii, szczekające na Rosje żydobolszewiki

    pokroju Kovala Simoniaka Czarneckiego spaslaka Kaminskiego, a jakże mamy też dzielne fanki UPAiny pokroju Gosiewskiej i tej drugiej zafascynowanej Azovem. Wielką rolę myśle w niszczeniu sympatii do tradycji narodowej odegrały żydowskie lisy z Do Rzeczy i GP dyskredytując Marsz Niepodległości poprzez współpracę z żydowskim CBś kiedy to tajniaków huliganów iprowokatorów wpuścili do Marszu, by ci mogli się wykazać. Katyń KatyńŻÓłnierze wyklęci itp itd. żydobolszewiki pokazują głupim Polakom na Rosje i śmieją sie z debili, a nóż uda im sie z dupnego tematu NocnychWilków zrobić aferę miedzynarodową z Polaczkami w roli zapiekłych wrogów Rosji

  18. Boydar said

    Tak sobie siedzę i myślę. Że z tym Katyniem 70 lat później czyli „zdarzeniem smoleńskim” to wszystko jest jeszcze inaczej. Otóż teraz uważam, że tego „zniknięcia” nie dokonały te same siły które stały za Katyniem 1940. Bo te same nie miały powodu. Pomijam mord rytualny, za mało spalenizny (!). Mówi się, is fecit, cui prodest; a ja się pytam, jaka korzyść z dania po mordzie chamowi, tylko ręce bolą. Ale przecież należało mu się. Korzyść więc, to nie wszystko. Siedemdziesiąt lat to kawał czasu, w skali życia człowieka, czasem i całe życie. Kiedyś cham powinien dostać w mordę, nawet Gajowy Marucha coś o tym wspominał. O ile przynajmniej kilku tzw. pasażerom nie trzeba dorabiać życiorysów i osiągnięć, reszta kreowana jest na anioły i elitę. Czy na pewno tak było ? Ja nie wiem, nie mam wglądu w archiwa Łubianki. Wiem jednak co innego, Polska upadła en masse nie przez bandytów którzy nią rządzili, nie przez tajne i jawne kliki łajdaków i nie przez knowania potężnych wrogich sił. Upadła przez włażenie w dupę wrogom. I tu się domyka ta logika. Żadnemu z „pasażerów” nie przeszkadzało, że ma na grobach ofiar składać hołd pamięci wespół z potomkami katów. Nikomu nie wadziło, że pierwszy pasażer nic innego nie robi, tylko etatowo Polskę zdradza i wyszydza. Ktokolwiek przyczynił się do zniknięcia tych 96, postanowił przerwać ten chocholi taniec. Nie wierzę, że zrobili to Ruscy, ale nie wierzę też że zrobiło się samo. Jeszcze chwilę trzeba poczekać. Jeśli reżyser wbija gwóźdź na początku spektaklu, możemy być pewni, że ktoś na koniec na tym gwoździu zawiśnie. Sądzę, że ostatni akt ma się ku końcowi.

  19. semperparatus said

    A to wszystko dlatego,że antypolski antychrześcijański agent i kreatura…wspomógł bolszewizm w decydującym momencie wojny domowej w Rosji…skutkiem czego była rzez nie tylko naszych rodaków w Katyniu,ale ponad 60 mln ofiar na terenie b.Imperium Rosyjskiego…Piłsudski…bo o nim oczywiście mowa…zasłużył się także dla hitleryzmu…tak,że Niemcy postawili honorową wartę przy jego grobie…A teraz czci się tego dywersanta jako wskrzesiciela Niepodległej Polski i bohatera narodowego…

  20. Marucha said

    Re 11:
    Na pewno niektórym byłoby jeszcze gorzej, albo i całkiem źle, panie Na Raty…

  21. MatkaPolka said

    Jeszcze o zbrodni katyńskiej i czego nie powiedział Putin

    https://marucha.wordpress.com/2015/02/22/jeszcze-o-zbrodni-katynskiej-i-czego-nie-powiedzial-putin

    Katyń, a ostatnio „Smoleńsk”, stał się punktem węzłowym „polskiej” polityki wschodniej, preparowania antyrosyjskich nastrojów wśród Polaków, miażdżenia świadomości, niedopuszczenia do zbliżenia Polski i Polaków z Rosją – wielkim sąsiadującym słowiańskim mocarstwem.

    Tak wiec uchylmy kilka rąbków tajemnicy – tej tragicznej wciąż nie do końca wyjaśnionej sprawy.

    KATYŃ

    Putin: “….Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”

    http://gazetawarszawska.eu/2012/09/07/katyn-putin-czy-to-nie-wystarcza-za-odpowiedz

    Przypomnę Polakom, że we wrześniu 2011 premier Putin, natarczywie wypytywany przez pseudopolską dziennikarkę w Moskwie powiedział:

    „Dlaczego tak pani zmusza mnie do powiedzenia, kto dokonał tej strasznej zbrodni w Katyniu? Przecież Polacy to inteligentny naród i wiedzą, że w tych samych dniach, z tej samej broni, ci sami oprawcy, co zamordowali polskich oficerów, to również zamordowali 46 000 oficerów Armii Czerwonej i leżą oni tu w Katyniu obok Polaków. Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”

    Bez strachu. Wspomnienia stare i nowe”, autor: Albin Siwak. Tom III, str 286

    Wystarcza. Polacy wiedzą, że NKWD składało się z 84% Żydów i 16 % Rosjan posłusznych ich rozkazom.

    Breżniew o żydach, jako sprawcach mordu katyńskiego

    Fragment książki “Bez strachu. Wspomnienia stare i nowe”, autor: Albin Siwak. Tom 1, str 90, Warszawa 2009.

    „Wiedziałem, mówił Gierek, że Gomułka rozmawiał na temat Katynia już z Chruszczowem. Zapytałem Breżniewa, co myśli o tym, że należałoby wyjawić tę sprawę i powiedzieć światu, a szczególnie Polakom, prawdę. Wtedy Breżniew powiedział:

    «Ja już tyle powiedziałem na Berię i Żydów, że więcej nie mogę. Oni na świecie mają duże wpływy, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Mimo że od nas wyjechało już ponad dwa miliony Żydów, to oni ciągle jeszcze u nas są i mają bardzo mocne powiązania z ludźmi władzy. Nam zależy na dobrych stosunkach z Zachodem, a oni tam są i mają duże możliwości wpływania na różne decyzje rządów. Na razie nie możemy o tym głośno mówić, bo jak zacznie się ciągnąć za tą nić to okaże się, kto to zrobił i dlaczego. Na razie nie» – zakończył Breżniew.”

    KATYŃ – KTO STRZELAŁ? Kto mordował Polaków?

    W lipcu 1971 r. prasa zachodnia szeroko rozpisywała się o wyznaniach polskiego Żyda z Izraela, niejakiego Abrahama Vidro. Abraham Vidro wyznał, że:
    1. Komendantami obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie byli:
    Raichman
    Mierkułow
    Urbanowicz
    2. Kierownikami masowych egzekucji byli członkowie mińskiego komisariatu GPU:
    Lew Rybak
    Chaim Finberg
    Abraham Borisowicz
    3. Zbrodnię wykonali:
    Bogdan Zacharewicz
    Kobulow
    Begman
    Elman
    Estrin
    Abram Borysowicz
    Krongauz
    Lejbkind J.Raichman
    Abakumow
    Milstein (transport)
    Sierow
    Lew Rybak
    Chaim Finberg
    major Joshua Sorokin
    kapitan Aleksander Suslow
    kapitan Samyun Tichonow

    ŻADNA z wyżej wymienionych osób nie była Rosjaninem! Zbrodni dokonało żydowskie NKWD. Wśród strzelających było również 3 Żydów polskiego pochodzenia.

    Janusz Rozwada w książce Katyń, Paryż 1960, opisuje, jak udało mu się zbiec. Podaje ze kierownikiem pociągu przewożącego więźniów z Kozielska był Bolesław Bierut, późniejszy prezydent Polski.

    Albin Siwak w książce „Bez strachu” podaje, że oficerów polskich żydowskiego pochodzenia odłączano od reszty i zabierano im dokumenty, wkładano te żydowskie dokumenty zamordowanym Polakom, a Żydom oddawano dokumenty pomordowanych Polaków. Dlatego taki Wajda może udawać, że jego ojciec zginął w Katyniu.

    Około 2,000 Żydów, którzy przeżyli w ten sposób Katyń, stanowiło później trzon Armii Andersa, niemieckiego Żyda. Zdezerterowali oni w Palestynie, aby tworzyć wojsko izraelskie, organizacje terrorystyczne itd.

    * * *
    W Katyniu zginęło 22,000 ludzi – kwiat inteligencji polskiej. Eksponujemy zbrodnie Katyńską.

    Zbrodnicza, nazistowska III Rzesza Niemiecką zgotowała narodowi polskiemu TYSIĄCE KATYNIÓW. Ale o tych zbrodniach zapominamy. Dlaczego?

  22. MatkaPolka said

    Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry.

    Wydra powiedział izraelskiej gazecie „Maariv” jak trzech sowiecko-żydowskich oficerów, którzy też byli świadkami zabójstw, powiedziało mu o mordowaniu. Zaznaczył, że dochowa tajemnicy przez cały czas, ale teraz chce ją wyjawić, nim umrze.

    Nazwał swojego informatora sowieckim majorem Joshua Sorokin, który przyznał się, że brał udział w masowych egzekucjach na początku wojny. Gazeta przytoczyła wypowiedź Vidry: „Żydowski major w tajnej sowieckiej służbie i inni oficerowie przyznali mi się, że okrutnie zamordowali 12 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim po wybuchu II wojny światowej”.

    W drugim obozie pracy dwa lata później dwóch innych oficerów powiedziało, że brali udział w mordach. Wydra powiedział, że wierzyli w niego, ponieważ był Żydem.

    Jeden z oficerów, utożsamiany jako porucznik Aleksander Susłow, powiedział mu: „Chcę ci opowiedzieć historię mojego życia”. Tichonow (drugi oficer) i ja jesteśmy dwoma najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na całym świecie. Mordowałem »polaczków« moimi własnymi rękami. Zastrzeliłem ich.”
    dr Ed Fields

    Stalin wybrał Żydów do mordowania Polaków w Katyniu

    Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu. Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.

    Kto mógł mordować Polaków?

    Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.

    Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.

    Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.
    Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.

    Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu

    Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

    Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

    Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

    Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.

    Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

    Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.

    Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.

    Tłumaczył W.N.
    Wreszcie Prawda
    Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989

  23. Siekiera_Motyka said

    Ad. 12 – Kontynuując,

    „Współpraca sowiecko–niemiecka a zbrodnia katyńska”

    http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-85c0dfda-ddea-468d-b21a-10725414c01b/c/47-70_Wasilewski.pdf

    „W środę 6 grudnia 1939 r. do Krakowa przybyła pociągiem z Przemyśla
    delegacja sowiecka na czele z Maksimem Litwinowem (byłym ludowym komi-
    sarzem spraw zagranicznych). W jej składzie był m.in. gen. Iwan Maslennikow
    (zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ds. wojsk NKWD), a także
    inni funkcjonariusze NKWD 8 . Przyjazd delegacji związany był z rozmowami
    dotyczącymi uregulowania wymiany ludności – nie tylko uciekinierów wojen-
    nych, ale i osób narodowości: rosyjskiej, białoruskiej i ukraińskiej, stale miesz-
    kających w GG oraz niemieckiej z terenów sowieckich – pomiędzy dwoma pań-
    stwami 9 . ”

    Maksim Maksimowicz Litwinow – właściwie Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein, ur. 17 lipca 1876 w Białymstoku

    Iwan Iwanowicz Maslennikow – Urodzony 16 września 1900, Zmarł 16 kwietnia 1954, samobójstwo

    A tutaj jak FDR i jego zaplecze ukrywało prawdę i wspierało wersje Sowiecką. Jest to jedyna praca z Vanderbilt Uniwersytecie w USA poświęcona Polsce ale NIE powiązana z Holokaustem !!!! Ciekawe jak to się stało (???)

    https://discoverarchive.vanderbilt.edu/bitstream/handle/1803/5196/BurnerHHT2013.pdf?sequence=1

  24. Józef Piotr said

    # Pan Gajowy
    dziękuję za wstępniak który wynosi artykuł na wyżyny. Mniej ciekawie byłoby bez Pana wstawek.

    #9 pan Nick
    ………”Mańka? Mańko? Sołyga? Markuszów? Góry? Przybysławice? Henryk? Puławy?”………….

    Panie Nick, czemu taki nick ?

    We wskazanym rejonie takie nazwiska występują ! Chociaż spotkałem w „Polsce” koshernego Mańka

    #12 SWO
    Pięknie
    Piękniej by było gdyby pan postawił na końcu wniosek jako podsumowanie. Bo istniało przecież wspólne żródło regulujące front niszczący Polaków i Polskośc. Vide : wstępniak admina.

    #21 , 22 Matka Polka
    Jest pan niezastąpiony. Dziękuje.

  25. Józef Piotr said

    Ze wstępniaka:gajowego:

    ” A ile mamy w Polsce pomników kresowiaków bestialsko zamordowanych przez spadkobierców Chazarii i ich żydowskiego przywódcy, Bandery? Ktoś wie? Ktoś ma ich spis? Czy Ukraina przeprosiła Polaków za zbrodnie? Nie, Ukraina GLORYFIKUJE zbrodniarzy.”

    Tak to w czystej postaci wychodzi że zawsze gdzie coś jest spychane do zapomnienia lub nie może być wyjaśnione to zawsze stoi za tym
    żyd najczęściej odmiany chazarskiej i tak się dzieje od co najumniej stu lat.
    Tych 96 co to ponoć (????) pod Smoleńskiem dokończyli żywota to też robota zbrodniczego plemienia .
    Zwrócić trzeba uwagę na Nieskończone Miłosierdzie Boże Które w Swej Łaskawości Dopuściło do Tego Mordu ale jednocześnie nie Dopuściło do kolejnego i to bardzo publicznego oskarżenia czystych Rosjan o MORD W KATYNIU.
    Nie Zbadane Są Decyzje Najwyższego. Chwała Panu Bogu Najwyższemu na wieki wieków.

  26. wi42 said

    Admin. „Powiem szczerze: mam już dość, serdecznie dość sprawy Katynia.”

    Spoko Panie Admin, przecież wiadomo, że II wojna światowa to Holocoust, Katyń, łądowanie w Normandii no i jeszcze gwałcone Niemki, oczywiście przez brudnych czerwonoarmistów.
    I każdy powinien TO wiedzieć, że było jeszcze coś, to już dla nielicznych.

    Odnośnie opowiadania o Zakirowie rozczula fragment:

    „KGB nie wybaczyło Zakirowovi, że nie stał się bezwolnym narzędziem systemu. Telefoniczne groźby, szykany, problemy ze znalezieniem pracy w Rosji, bieda, dziwne wypadki byłego majora, zakrawające na zamachy na jego życie – wszystko to doprowadziło go do wyjazdu wraz z rodziną do Polski w 1998 r. W kraju nad Wisłą musiał przełknąć gorzką pigułkę niewdzięczności, biedy i obojętności urzędników.”

    Co za bezdarne KGB, powodujące „dziwne wypadki byłego majora, zakrawające na zamachy na jego życie”, czyż nie mogli poprosić Z. aby zniknął z tego świata „w sposób zakrawający na samobójstwo”?

  27. Mariuszek said

    24.
    Matka Polka to kobieta.

  28. żart said

    Wszyscy dobrze wiedzieli w czasie wojny co się dzieje w Katyniu, tylko cicho siedzieli (Niemcy,Polacy,USA,Francja,Anglia,itd…) – matołki.
    Tylko „poinformowani”, nie wierzyli w oszustwa wschodu i zachodu.
    Prawda zawsze wyjdzie na „jaw” (wyszło szydło z worka) – szkoda że tak póżno.
    Powinni przestać wycierać sobie dupę „Katyniem” PO(srańce).
    Historycy to najwięksi oszuści ludzkości.
    Historię zmieniają jak „rękawiczki”.
    Historię piszą „zwycięscy”.
    Czytając historię, należy kierować się „logiką” i swoim rozumem (jak w matematyce).

  29. karlik said

    „Powiem szczerze: mam już dość, serdecznie dość sprawy Katynia. Mimo iż została ona wyjaśniona, mimo iż Polska otrzymała stosowne dokumenty od Rosji, mimo iż Rosja wyraziła skruchę – polityczne polskojęzyczne kurwy i agentura ciągną ją w nieskończoność, co i raz rozdmuchując, wykorzystując ją jak pałę od bejsbola do walenia Polaków w łeb, aby broń Boże nie zapomnieli, że Ruskie to nasz wróg.”
    Może i wszystko jasne , ale nie dotarłem do wyroku sądowego o winie Sowietów..
    Sami dali dowody , ale wyroku sądowego nie ma…albo się mylę i ktoś poprawi , przecież zbrodnie nie są przedawniane..
    Dowody są , bo Sowiety dali , a gdzie inne którymi nas karmili od lat??

  30. Marucha said

    Re 29:
    O jaki wyrok Panu chodzi?
    Na ludziach, którzy od dawna nie żyją?
    Czy wyrok na formacji NKWD?
    Na Żydach tworzących warstwę władzy w ZSRR?
    Czy na całym Związku Sowieckim?

    Co nam taki wyrok da? Co zmieni w świadomości narodowej? Co wyjaśni?

    Lepiej się zatroszczmy o to, co wyrabiają ukropskie skurwiele.

  31. Boydar said

    Słusznie ze wszech miar, nasze Kobiety i Dzieci trzeba chronić TERAZ !

  32. karlik said

    Ad.30
    „O jaki wyrok Panu chodzi?”
    O winie powinny decydować niezależne sądy, w Norymberdze ustalono winę niektórych , w sprawie Katynia może to być sąd w Koziej Wólce , ale nikt takiej winy nie ogłosił..
    Ukraińców również nikt nie osądził , a warto ..
    „Europejski Trybunał Praw Człowieka odmówił oceny rosyjskiego śledztwa w sprawie mordu w Katyniu w 1940 roku. Sędziowie uznali, że nie mają uprawnień, by to zrobić i odrzucili skargę krewnych ofiar.”
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/961068,Niekorzystny-wyrok-w-Strasburgu-dla-rodzin-ofiar-zbrodni-katynskiej
    http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,14979,strasburg-jest-wyrok-w-sprawie-katynia.html

    Pan się wywinął od odpowiedzi.
    Kogo mamy postawić przed sądem?
    Nieistniejące ZSRR?
    NKWD?
    A może ducha Berii?
    Bo chyba od takiego pytania trzeba zacząć sądzenie!
    Admin

  33. karlik said

    Nie chodziło mi o stawianie kogokolwiek przed sądem..
    Powinna być sądownie uznana wina Sowietów , bo skoro w Jedwabne kule niemieckie miały być dowodem , że zabijali Niemcy , dlaczego , kule niemieckie są dowodem , że w Katyniu strzelali Sowieci…
    Premier Kozłowski twierdził, że świadkowie zbrodni widzieli Niemców w Katyniu , czyli mogła to być zbodnia zbiorowa..
    Wyrok sądowy rozwiałby te wątpliwości..
    I oto mi chodziło…

  34. Marucha said

    Re 33:
    Panie Karlik, a jaki to sąd ma dziś na tyle niepodważalny autorytet na całym świecie, że może raz na zawsze uznać coś za definitywną prawdę historyczną?
    Może ten, co ustalił winę Saddama Hussejna albo Miloševicia?

    A który „międzynarodowy” sąd odważy się pokazać palcem na rzeczywistych sprawców zbrodni w Katyniu?

    Bądźmy poważni. Taki wyrok nie jest do niczego potrzebny. Kwestie historyczne niech rozstrzygają historycy, a nie aparat sądowniczy.

  35. Siekiera_Motyka said

    Ad. 32 – „w Norymberdze ustalono winę niektórych ,”

    Pan jest pewny że w Norymberdze oto chodziło ? Ja jestem opinii że chcieli wyczyścić tych co wiedzieli za dużo i byli zagrożeniem dla kontroli „kukiełek”.

    Niestety ale najlepsze jest po angielsku na ten temat, komentarze.

    http://www.dailykos.com/story/2007/09/16/385981/-Chris-Dodd-s-Letters-from-Nuremberg

  36. karlik said

    Ad.34
    „Kwestie historyczne niech rozstrzygają historycy, a nie aparat sądowniczy.”
    Historyk, to zgodnie z definicją nie ten kto ukończył naukę w szkole historycznej..
    „Historyk to człowiek zajmujący się zawodowo badaniem przeszłości
    w sposób naukowy, a więc nie tak jak dziennikarz albo pisarz powieści historycznych. Historyk bada rozmaite pozostałości z dawnych czasów, czyli tak zwane źródła historyczne (stare dokumenty, listy, pamiętniki, gazety, fotografie, filmy, ilustracje) i na ich podstawie stara się zrekonstruować obraz przeszłości.”
    Czy takowych mamy to trudno powiedzieć, bo ci co napiszą prawdę to tracą pracę , lub popełniają samobójstwo..

  37. Boydar said

    „Rosjanie szybko odpowiedzieli zmasowanym ogniem” – „… Doświadczenie dziennikarskie zdobywał w TVN …”

    idźta w pisdu, dopiero teraz przeczytałem artykuł, mea culpa.

  38. Beka z Gajowego said

    Szybko skasuj jeszcze raz!!!

    Czyli w Katyniu Polaków mordowali podstępni Żydzi, natomiast w ’44/’45 „wyzwalał” nas bohaterski Związek Radziecki, a głupie Polaczki nie potrafią tego docenić. Tzw. ‚operacja polska’ w latach 1937/1938, obława augustowska (mały Katyń), 17 września ’39, deportacje setek tysięcy Polaków na Syberię w bydlęcych wagonach, masakry NKWD po ’44 na ziemiach polskich – to wszystko zamaskowani Żydzi nie mający nic wspólnego z „ostatnimi obrońcami cywilizacji chrześcijańskiej”. Bardzo logiczne Panie Marucha i Pana tutejsi klakierzy 🙂 Z wypiekami na policzkach czekam na wykasowanie tego wpisu lub tak popularne tutaj wiadro pomyj i obelg, które za chwile zostanie wylane (w myśl zasady, że ręka podniesiona na władzę ludową zostanie urżnięta – i to przy samej dupie!).

  39. karlik said

    Ad.38
    Ma Pan całkowitą rację, wywieziono parę setek (może trzy proszę o poprawę), ale nie do komór gazowych..
    Wojna się skończyła w 1939 , przecież nikt nie ogłosił światu , że Sowieci to agresorzy.. Gdyby tak było wylecieli by z Ligi Narodów jak po napaści na Finlandię..
    Wywozili wrogów sowieckiego narodu i mordowali Polaków tak jak mordowali własnych obywateli..
    Nikt nie ginął dlatego, że był Polakiem.
    Przeżyli sowiecką niewolę tacy ludzie , jak brat Piłsudskiego czy premier Kozłowski..

Sorry, the comment form is closed at this time.