Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

PRL – dorobek i osiągnięcia

Posted by Marucha w dniu 2015-04-25 (Sobota)


Żeby dokonać sensownych porównań gospodarki PRL z gospodarką współczesnej Polski, trzeba brać pod uwagę trzy uwarunkowania, z którymi musiała się zmierzyć Polska Ludowa, a z którymi nie musi się mierzyć współczesny rząd:

– Odbudowa Polski z ruiny wojennej,

– Zacofanie gospodarcze i społeczne, powszechny analfabetyzm oraz ogromne obszary nędzy, odziedziczone po Polsce przedwojennej,

– Ogromny przyrost naturalny – od 23,930 mln obywateli w roku 1946 do ok. 38 mln w roku 1989. Za PRL przybyło ponad 14 mln Polaków. Oznacza to, że średnio co roku rodziło się ok. 326 tysięcy nowych obywateli.

Wszystkim PRL zapewniała darmową edukację od żłobka po studia, darmową opiekę zdrowotną, często bardziej rozbudowaną niż obecnie – np. darmowe gabinety dentystyczne w szkołach, oraz miejsca pracy (zerowe bezrobocie). Przy tym wszystkim praktycznie nie istniało zjawisko bezdomności.

Tymczasem ze współczesnej Polski uciekło za granicę 2,3 mln Polaków.

Mimo to współczesna Polska, w przeciwieństwie do PRL, nie zapewnia wszystkim miejsca pracy (bezrobocie utrzymuje się według ostrożnych kalkulacji powyżej 10%, czyli co najmniej co dziesiąty Polak nie ma pracy).

PRL zapewniała darmową edukację od żłobka po uniwersytet i wybudowała grubo ponad tysiąc szkół. Tymczasem współczesna Polska zamknęła ok. 1000 szkół, utrzymując duże klasy, wprowadziła odpłatność za studia wieczorowe i zaoczne, wprowadziła opłaty za drugi kierunek. Ponadto część dzieci kształci się prywatnie, co stanowi mniejsze obciążenie dla budżetu.

PRL zapewniała powszechną, bezpłatną opiekę zdrowotną. Tymczasem współczesna Polska prywatyzuje służbę zdrowia, powołując się na zbyt duże koszty.

Za PRL budowano więcej mieszkań niż we współczesnej Polsce (w latach 1950-89 wybudowano ponad 5 mln mieszkań). Praktycznie nie istniało zjawisko bezdomności. Tymczasem we współczesnej Polsce liczba bezdomnych przekroczyła 43 tysiące.

Współczesne rządy twierdzą, że PRL zostawiła kraj w ruinie. Tymczasem nigdy w historii Polski nie zbudowano tyle fabryk jak za PRL. W ciągu 40 lat zbudowano 1615 nowych zakładów przemysłowych o zatrudnieniu 100 i więcej osób. Współczesne rządy rzeczywiście musiały się bardzo „natrudzić”, żeby zamknąć wiele z nich, a resztę sprzedać za bezcen zachodnim korporacjom.

Czy „cudowna” gospodarka współczesnej Polski poradziłaby sobie z powojenną odbudową i wzrostem populacji aż o 14 mln osób, skoro nawet przy ucieczce ponad 2 mln Polaków za granicę i corocznej jałmużnie od Unii Europejskiej nie potrafi zapewnić tego, co zapewniał PRL?

https://www.facebook.com/RacjonalistaPL

Komentarzy 140 to “PRL – dorobek i osiągnięcia”

  1. sarthois said

    Niestety… nie bylo komputerow, GPSow, TGV – nawet polskiego „Pindzio-lindzio”, nie mozna bylo wyjezdzac za granice, nie bylo autostrad….
    Takie kretynskie porownania jak w artykule moga trafiac tylko do rownie kretynskich odbiorcow.

  2. AQQ said

    „My, urodzeni w latach 60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych,
    „Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
    Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.
    Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo – jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
    Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.
    Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
    Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła.
    Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
    Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.
    Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.
    Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.
    W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.
    Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
    A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!”
    Łezka się w oku kręci………” http://pytamy.pl/kat,273,title,ktos-mysli-podobnie,pytanie.html?smclgnzlticaid=614c04

  3. Pokręć said

    Tak, ale takie coś, jak komputerek typu ZX Spectrum kosztował w latach 80-tych ok. 100 dolarów. Dla Anglika to była 1/20 pensji, dla Polaka – 10 pensji. Ten cały socjalizm miał właśnie taką cenę. Tyle kosztowała ta „darmowa” edukacja, opieka zdrowotna i pełne „zatrudnienie”. Pisze „zatrudnienie”, bo za komuny nagminne było powiedzenie „czy się stoi, czy się leży 1000 zł się należy”. Prawda, nikt nie umierał z głodu, zwłaszcza na wsi, jak miał w chlewiku świnię, czy dwie, powiedzmy, na podstawowe sprawy starczało, pod warunkiem, że się to wystało w olbrzymich kolejkach. Dziś też przy odrobinie samozaparcia na wsi, jak się ma z hektar, czy 2 pola i dużo czasu (jako bezrobotny), to z głodu raczej się nie umrze. Wiem, co mówię, bo mój sąsiad, który w latach 80-tych prowadził małe gospodarstwo, mówił, że u niego zawsze było mięso na stole, szynka nie tyko od święta, jedzenia nie brakowało. Ale to było jedzenie, które on sam wyrwał rękoma z ziemi! W sklepie nie było NIC. Dostałeś pensję za pracę „czy się stoi, czy się leży”, nominalnie mogłeś za to żyć na poziomie nie bardzo podłym, fakt, ale kupienie np. pralki automatycznej za złotówki po cenie urzędowej to była epopeja kolejkowo – znajomościowa. Nie wspominając, że na coś takiego, jak telefon – TAK, zwykły telefon kablowy w mieszkaniu – czekało się po kilkanaście lat! No, chyba, że było się członkiem PZPR. No, ale tutaj, w gajówce, przy okazji takich wpisów to chyba jest milczące założenie. Miałem kolegów w latach 80-tych, których rodzice pracowali na kontraktach w RFN-ach, przywozili im stamtąd zabawki, o jakich ja mogłem tylko pomarzyć, a teraz jak przychodziło do składania oświadczeń lustracyjnych na uczelniach, to tylko mój ojciec jak tylko pojawił się taki obowiązek – złożył je z podniesionym czołem. Nie bał się, że mogą na niego mieć gdzieś fałszywe kwity – mają, czy nie mają, jego to nie obchodziło – on na oczy nie widział ubeka nigdy. Podpisał prawdę i to wszystko. Nie bał się w razie czego za nią pocierpieć. Ojcowie moich kolegów oczywiście kwiczeli jak zarzynane wieprzki aż władza wycofała się z pomysłu.
    A to, że ludzie się rozmnażali to nie była zasługa systemu takiego, czy innego, bo podejrzewam, że nawet za okupacji niemiecko-radzieckiej liczba urodzeń była wysoka. To, co nas liczebnie zmniejszało, to liczba zgonów spowodowanych przez okupantów (+innych gagatków, jak banderowcy), bijąca na łeb jakąkolwiek możliwość kobiet w rodzeniu dzieci.
    Moja teoria jest taka, że to dostępność antykoncepcji i edukacja ludzi w jej stosowaniu daje takie efekty. Jak świat światem ludzie bardzo się lubią ciupciać, ale też niespecjalnie lubią mieć dzieci. Owszem, jedno, czy dwoje maks, ale nie 5-ro czy 7-ro! Każdy by sobie chciał pogrzmocić i mieć gwarancję bezdzietności. Taką gwarancję daje dziś antykoncepcja hormonalna a w razie czego – aborcja. To dlatego spada liczba urodzeń, nie dlatego, że ludzie stracili kręgosłup moralny i przestali uważać posiadanie potomstwa za honor, obowiązek i chwałę, tylko po prostu przestali mieć potomstwo – bo mają takie techniczne możliwości.
    Idę o zakład, ruble przeciwko orzechom (albo na odwrót, co sobie oponent wybierze), że minimum 90% ludzi na świecie to dzieło przypadku i wpadki. Małżeństw, które planują swoje dzieci z kartką i ołówkiem w ręku, analizując „za” i „przeciw”, pragnących ich w liczbie powyżej jednego i akceptujących dwójkę – jest jak na lekarstwo. Jeszcze mniej jest małżeństw, które żyją (z wyboru – świadomie) na zasadzie „ile Bóg da”. Więcej jest takich, które żyją na zasadzie „ile Bóg da” – nieświadomie. Ich nie obchodzi, ile będą mieli dzieci, tylko ile będą mieli orgazmów.
    To TECHNIKA farmaceutyczna zabija i sterylizuje ludzkość. Ludzkość OD ZAWSZE miała z grubsza takie podejście do dzieci, jakie ma dziś – dzieci to po prostu produkt uboczny pożycia małżeńskiego, sposób na życie, coś nieuniknionego, CZASAMI tylko upragnionego. Ponieważ ludzkość nie jest w stanie wybrać, czy chce się pieprzyć, czy nie (tempo uprawiania seksu jest wśród ludzkości stałe na 1000 ludzi), jedyną zmienną jest po prostu dostępność antykoncepcji.

    A wracając do meritum – mogliśmy mieć w Polsce, tak, tej komunistycznej, polski komputer klasy IBM-PC – na jakieś 10 lat przed IBM-em. Poczytajcie o inż. Karpińskim, jak bardzo chciał ten komputer robić w Polsce, choć Anglicy chcieli mu za niego dobrze zapłacić pod warunkiem, że będzie to pod ich szyldem. Tylko jego komputer nie mógł być lepszy, szybszy i sprawniejszy od radzieckiego RIAD-a, zwłaszcza, że komputer Karpińskiego miał możliwości IBM-XT, miał jego rozmiary (walizka) a RIAD – to było kilkanaście szaf. Przykro mi, ale komuna to nie jest coś, do czego należy wzdychać. Chyba, że się miało tatusia w PZPR a mamusię w UB.

  4. AQQ said

    Przepraszam za PRL
    Wypowiedź Mieczysława F. Rakowskiego

    22 lipca 2006 r. w Warszawie odbyła się konferencja zorganizowana przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Edwarda Gierka, nt. „Nie przepraszać za Polskę Ludową”. Organizatorzy poprosili mnie, żebym wystąpił ze swoimi przemyśleniami o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Skorzystałem z tego i oto, co wtedy powiedziałem.

    Drodzy Przyjaciele!
    Stoję przed wami z poczuciem winy, z którą żyję od końca lat 80. ubiegłego wieku. Ściślej, od jesieni 1989 r., gdy władzę w Polsce przejęła opozycja demokratyczna, która w następnych latach określiła się jako antykomunistyczna. Dzień, w którym się spotykamy, jest – jak sądzę – dobrą okazją do uwolnienia się od ciążącej na mnie winy. Chcę to uczynić tu i teraz, w waszej obecności, zwracając się do antykomunistycznej prawicy, zajadle zwalczającej PRL, do tych polityków, historyków, politologów, dziennikarzy, satyryków, poetów i pisarzy, słowem do wszystkich, którzy im dalej od PRL, tym bardziej zwalczają epokę, w której żyły dwa pokolenia Polaków.
    Zwracam się do wszystkich tych moich rodaków, którzy podzielają opinię, że PRL była tragicznym epizodem w ponad tysiącletniej historii Polski. To, co zamierzam za chwilę powiedzieć, kieruję do społeczeństwa, moich braci i sióstr, którzy przez ponad cztery dekady żyli i cierpieli pod komunistycznym jarzmem. Wszystkich powyżej wymienionych, a także tych, których pominąłem, chcę w waszej obecności przeprosić. Łańcuch naszych przewinien jest długi. Obawiam się, że czas wystąpienia, przydzielony mi przez organizatorów konferencji, nie jest wystarczający, żebym wymienił wszystkie moje winy. Spróbuję nie uronić żadnej poważniejszej winy, żadnej, która dotknęła miliony obywateli.

    A zatem:
    – przepraszam za likwidację podziałów klasowych, która była dziełem komunistów, socjalistów i lewicowego odłamu ruchu chłopskiego;
    – przepraszam za reformę rolną, o której marzyło i bezskutecznie walczyło kilka pokoleń polskich chłopów;
    – przepraszam za nacjonalizację przemysłu, a ściślej tego co przetrwało okupację hitlerowską;
    – przepraszam robotników za to, że komuniści przywrócili im poczucie godności;
    – przepraszam za awans społeczny milionów synów i córek chłopskich i robotniczych;
    – przepraszam za bezpłatny dostęp młodzieży robotniczej i chłopskiej na wyższe studia;
    – przepraszam za likwidację znalfabetyzmu, masowego zjawiska w Polsce międzywojennej;
    – przepraszam za zbudowanie Polski przemysłowo-rolniczej ;
    – przepraszam za masowy exodus chłopów z przeludnionych wsi do miast, do przemysłu. Los ten dotknął kilkanaście milionów obywateli PRL;
    – przepraszam za to, że dwa pokolenia Polaków żyły, nie znając plagi bezrobocia, że zaczynały każdy dzień z poczuciem bezpieczeństwa socjalnego, że były wolne od troski o przyszłość swoich dzieci;
    – przepraszam, że na ulicach polskich miast nie było żebraków ani dziesiątków tysięcy bezdomych, że nikt nie wyobrażał sobie, by milion dzieci zaczynało dzień bez śniadania;
    – przepraszam naukowców, artystów, twórców za to, że dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstały arcydzieła filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową;
    – przepraszam za tysiące bibliotek, za tanie książki, za miejskie i wiejskie domy kultury;
    – przepraszam, że w czasach PRL powstała kadra znakomitych fachowców i świetnych menedżerów;
    – przepraszam za niespotykaną w historii stosunków polsko-rosyjskich inwazję kultury polskiej na bezkresne obszary Związku Radzieckiego. Twórczość znakomitego pisarza Stanisława Lema wydano w ZSRR w nakładzie 3 milionów egzemplarzy;
    – przepraszam za odbudowę zniszczonej przez hitlerowców Warszawy i wielu innych miast, za przywrócenie pięknej warszawskiej i gdańskiej Starówki;
    – przepraszam za odbudowanie z pietyzmem pałaców, kościołów i licznych pomników narodowej kultury, zniszczonych w czasie wojny;
    – przepraszam już trzecie pokolenie Polaków, które gospodarzy na ziemiach nad Odrą i Nysą Łużycką, żyjące w bezpiecznych granicach;
    – przepraszam za pokolenie komunistów, które w 1945 roku nie wezwało narodu do walki o zachowanie przy Polsce terenów na wschód od rzeki Bug, na których żyło 5 milionów Ukraińców i 1,9 mln Białorusinów oraz mniej niż 5 mln rdzennych Polaków;
    – przepraszam za morską granicę Polski, liczącą 440 km;
    – przepraszam za pokolenie Władysława Gomułki, które zagospodarowało Ziemie Zachodnie i z uporem walczyło o uznanie zachodniej granicy, przez ćwierć wieku nie uznawanej przez kolejne rządy Republiki Federalnej Niemiec;
    – przepraszam za plan utworzenia strefy bezatomowej w Europie (tzw. plan Rapackiego), który rozsławił Polskę na świecie;
    – przepraszam za ustawę o działalności gospodarczej, której projekt mój Rząd przedstawił Sejmowi w końcu 1988 roku, a która po uchwaleniu otworzyła drogę do gospodarki rynkowej;
    – przepraszam za Okrągły Stół, wspólne dzieło mojego obozu i opozycji. Po raz pierwszy w dziejach Polski, nie tylko nowożytnej dwa zwaśnione obozy polityczne zasiadły przy jednym stole i znalazły pokojowe rozwiązanie głębokiego kryzysu politycznego, który gnębił kraj przez niemal całe dziesięciolecie.

    Drodzy Przyjaciele,
    taki jest niepełny rejestr moich, a mam chyba prawo powiedzieć naszych przewinień.
    Dziejów PRL, podobnie jak wielu narodów i państw, nie da się wtłoczyć w z góry przyjęte schematy. Znamy słabości, błędy, a nawet zbrodnie, które też tworzą historię PRL. Wiemy, że byliśmy więźniami dogmatów, od których uwalnialiśmy się stopniowo, z upływem czasu. Ale historia PRL to nie tylko tragiczne wydarzenia. To przede wszystkim ofiarność, poświęcenie, gotowość służenia Ojczyźnie. Stać nas było na czynienie dobra, z przekonaniem, że jesteśmy w stanie doskonalić siebie, kraj i państwo. Za wielkie, historyczne osiągnięcie mojej formacji uważam zachowanie naszej osobowości narodowej.

    Sądzę, że powyższe wystąpienie Mieczysława F. Rakowskiego na konferencji, zorganizowanej przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Edwarda Gierka w dniu 22 lipca 2006 r. w Warszawie, możnaby uzupełnić jeszcze o szereg dalszych „przewinień”, obciążających rządzących w Polsce Ludowej w latach 1945-1989. Na przykład jak poniżej zapisano kursywą:
    – przepraszam za wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń na starość i powszechnej bezpłatnej opieki zdrowotnej;
    – przepraszam naukowców, artystów, twórców za to, że dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstały arcydzieła literackie i filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową;
    – przepraszam za odbudowę zniszczonej przez hitlerowców Warszawy i wielu innych miast, za przywrócenie pięknej warszawskiej, wrocławskiej i gdańskiej Starówki;
    – przepraszam za odbudowanie z pietyzmem pałaców, kościołów, Zamku Królewskiego w Warszawie i licznych pomników narodowej kultury, zniszczonych w czasie wojny;
    – przepraszam za morską granicę Polski, liczącą 440 km i za otwarcie Polski na szeroki świat, przez budowę wielkich portów, stoczni i floty morskiej;
    – przepraszam za to, że w Polsce Ludowej ludność powiększyła się z 23,9 mln (I.1946) do 38 mln i że przyrost naturalny w PRL w każdym pojedynczym roku był większy niż łącznie w 16 latach 1990-2005. W ogóle realnie po wielkim przyroście ludności w PRL, po 1989 r. w III RP ma miejsce ubytek ludności (1990 – 38.183 mln, 2000 – 38.254 mln, 2004 – 38.174 mln).

    http://www.binek.pl/6_t8.html

  5. Marucha said

    Re 1:
    Nie rozumiem, które porównania są „kretyńskie”.

    Liczba urodzin?
    Liczba wybudowanych zakładów pracy?
    Liczba bezrobotnych i bezdomnych?
    Poziom opieki socjalnej?

    Nikt nie mówił o komputerach czy GPS-ach.

    Autostrad nie było. Co nam znowu takiego dało, że teraz jest ich trochę? Można było budować dużo tańsze drogi szybkiego ruchu, a TIR-y przewozić koleją.
    Za granicę było trudno wyjechać? Tak.
    Teraz niektórym trudno jest pojechać z miasta do miasta, bo nie mają na bilet.

  6. x.x.x said

    … na, ale dzisiaj mamy za to złoty okres, jak mówi nasz Wielki Umiłowany Przywódca CiongBulSon i to trzeba doceniać.

  7. adsenior said

    Ani PRL nie było całe zło ani po 1989 nie jest całe dobro i na odwrót. Wiem co piszę, bo większość życia miałem w PRL-u.

    I właśnie o to chodzi, aby tę prawdę przypomnieć.
    A co do tego „dobra” po 1989 roku, to nie będę się wypowiadał, bo znowu pójdzie mi wiącha krótkich wyrazów…
    Admin

  8. sarthois said

    Re5
    Nie rozumiem, które porównania są „kretyńskie”.

    Chociazby to, ze jest to porownywanie rzeczy nieporownywalnych… tamtej Polski JUZ!!!! nie ma.
    „Kretynskie” – bo przedwczesne – zyja jeszcze ludzi ktorzy doskonale pamietaja czasy stalinowskie.
    Mowia niektorzy ze JPII to byl papiez… taki nowoczesny -!!! latal samolotami odbywajac swoje podroze, nie tak jak „te Piusy”.

  9. Marucha said

    Re 8:
    Wciąż nie rozumiem.
    Porównujemy rzeczy jak najbardziej porównywalne: bezrobocie, liczba bezdomnych, przyrost naturalny, liczbę wybudowanych szkół.
    Czy ktoś jest innego zdania?

  10. zolnierz said

    To dobrze,ze wlasciciel portalu podsunal taki „temat porownan” przy którym można sobie „wygarnąć” kto co zyskal a co stracil .
    Wiec ja jako zolnierz służby zawodowej (nie mylic z najemna obecna) w latach 1962 do 1983 w POLSCE jeszcze POLSKIEJ sluzylem POLAKOM choć niektórzy zarzucaja nam do dzisiaj ,ze Zwiazkowi „zdradzieckiemu” .
    I co na początek zatwardziałym politykierom chce napisac :
    WOJSKO POLSKIE BYLO POLSKIE w POLSKICH MUNDURACH (rogatywka była „polowka”) choć tez zydostwo w nim wiodło prym ale gen.Jaruzelski przycinal im pejsy wraz z Gomulka,za co później do śmierci go nienawidzono.
    To co w Polsce zbudowano po IIWS tez było POLSKIE zas LUDZIE w niej mieszkający i pracujący MIELI GLOS POLSKI a nie bełkot angielski !
    Choc ktoś zaraz może się wyrwac,ze rosyjskiego na sile uczono od podstawowoki to dodam ,ze był latwiej przyswajalny i swojski ,latwiej w nim SLOWIANIE mogli się porozumieć i wiedzieli PO CO .
    A dziś co macie durnoto slepa i zapyziala ze swymi kompami i bełkotem jankeskim okraszonym szwargotem zydoniemieckim ???
    Tylko mi tu nie zarzucać ,ze w kantynach były konserwy a w cywilu na polkach tylko ocet,bo w zydowskim KC PZPR mieli wszystko czego zlob zapragnal .
    POLSKI BRONILO WOJSKO POLSKIE Z POBORU a nie najemni MIESZANCE roznych krwi osiadłej na naszych ziemiach.

  11. mironik said

    Fakt z ceną komputerów ZX ale było embargo na nowoczesne technologie.

  12. Zerohero said

    PRL miał dobry fundament na którym po zdjęciu socjalistycznego garba można było budować mocne państwo. Zbudujcie teraz te elektrownie co wtedy, Azoty, petrochemię, wykształćcie ludzi….no…..? W 1986 PRL mial poziom technologiczny Korei Południowej i takiż PKB. To zostało zaprzepaszczone.

    III RP jedzie na kredytach większych niż za Gierka i zarobkach Polaków pracujących za granicą. To ludziom bezmyślnym daje złudzenie dobrobytu.

  13. Marucha said

    Re 11, 12:
    Zawsze, gdy przychodzi porównać PRL z III RP wyciąga się:
    – ale trudno było za granicę jeździć
    – ale kalkulatory elektroniczne były strasznie drogie
    – ale nie było bananów, awokado, krewetek i łososia.

    Tak niewiele trzeba było zmienić… tyle właśnie, co proponowała „Solidarność”…

  14. sarthois said

    Re9
    Wciąż nie rozumiem.
    Porównujemy rzeczy jak najbardziej porównywalne: bezrobocie, liczba bezdomnych, przyrost naturalny, liczbę wybudowanych szkół.

    Hmmmm… – dziwie sie. Prosze zauwazyc, ze minelo juz ponad pol wieku. Czas wciaz uplywa, zmieniaja sie kryteria oceny stanu rzeczy. Trzeba pisac i mowic jak bylo – prawde – ale nie oceniac tamte czasy z pozycji dnia dzisiejszego, bo jest to klamliwe i szkodliwe dla mlodego pokolenia.
    Tego jezyka uzywaja tzw politycy w telewizorni: „kiedy wy byliscie u wladzy to….” – Nie wspomina sie o tym o uwarunkowaniach zewnetrznych i wewnetrznych…. moralnych, o oczekiwaniach intelektualnych, materialnych owczesnego spoleczenstwa.
    Takie trudne? – A moze latwiejsze jest zacieranie prawdy? Moze lepiej zapomniec o takich wydarzeniach jak na filmie ponizej?

    – Polecam od 8″40′.

  15. @1
    Nie było komputerów ?

    Do reszty się nie odniosę, bo to jakiś bełkot.

  16. Marucha said

    Re 3:
    Komputerki ZX były w Polsce drogie. Na telefon długo się czekało. Fakt.
    Za to Anglicy dziwili się, jaka u nas była tania żywność, komunikacja miejska, opieka lekarska etc.

    Nikt tu nie mówi, że PRL było idealne i niech Pan Pokręć nam czegoś takiego w pyski nie wkłada.

    Ale państwo było silne. Przy stosunkowo niewielkich zmianach moglibyśmy dziś żyć lepiej, niż wiele krajów unijnych.

  17. Marucha said

    Re 14:
    Panie Sartois,
    To może Pan zaproponuje, jakie były by bardziej obiektywne kryteria porównawcze, niż poziom bezrobocia, liczba bezdomnych, przyrost naturalny, liczba zbudowanych fabryk i zakładów, dostępność do taniej/bezpłatnej opieki lekarskiej itd?
    Czekam.
    Ale ciśnienie mi rośnie…

  18. W PRL nie mieliśmy też Concorde’a. Bieda była.
    🙂

    I ciężko było o pisma pornograficzne… ceny na czarnym rynku były horrendalne.
    Admin

  19. mlody za PRL said

    Mam 21 lat i urodziłem się już po PRL. Obecnie jestem studentem (w systemie dziennym – zaoczny jest za drogi) i szukam pracy od pół roku. Koszty studiów (dojazdy i pełno opłat uczelnianych) pokrywam z oszczędności zgromadzonych podczas poprzedniej pracy (na umowę zlecenie), którą utraciłem po zapytaniu się o umowę o pracę na kwotę lekko wyższą niż minimalna krajowa. Podczas pracy zachorowałem i byłem zmuszony do wizyty u prywatnego lekarza oraz tygodniowej nieobecności – za ten czas nie dostałem żadnego wynagrodzenia. Brak prawa do urlopu wypoczynkowego. Perspektywy to praca w magazynie, na kasie albo przy ulotkach, w zachodnich firmach które transferują za granicę miliardowe zyski.

    Banany, awokado, komputery i wyjazdy za granicę, podczas gdy z trudem można opłacić przejazd z jednego miasta do drugiego. Tak wygląda Polska. Nigdy nie byłem za Korwinem, bo właśnie tak wygląda wolny rynek. Jestem młodym socjalistą.

  20. Marucha said

    Re 19:
    Nie trzeba być socjalistą, aby dojść do identycznych wniosków, co Pan.

  21. Rokitnik said

    W każdej epoce w każdym okresie Historycznym trwania Narodu, można albo pogorszyc albo polepszyć BYT ludzi.
    Nie ustrój ale k…wa LUDZIE władzy o tym decyduja ( powtarzam za p. Maruchą sprzed kilku dni !!).
    PRL przy calej jej siermierżności był rozwojem na ” jałowym biegu „. Dowcipnisie powiadali wówczas, że rowijał się jak papier toleatowy, by w konsekwencji stwierdzić, ze wszystko i tak było do dupy?. Czas późniejszy ( obecny) to czarna dziura zapchana ” gadżetam i” i szmelcem zachodnim, przy rownoczesnym rozpadzie Rodzin, gospodarki, finansów, polityki, nauki, kultury, religii, moralności i tak dalej..!

    Z tym ” ciupcianiem” to tez lekki bajer. Byt określa swiadomość. Skoro tak, to swiadomi konsekwencji d o r o ś l i muszą z konieczności kalkulowac czy STAĆ ich na potomstwo? Zazwyczaj nie stać z przyczyn jak wyżej. No ale ” natura ” domaga się więc w sukurs przyszły następne patalogie (wywrocenie pojęcia płciowości ludzkiej, pedrylstwo, prawa Kobiet czyli aborcja na życzenie, gender, surogatki czyli prokreacja dla zysku).

    Temat wyższości Polski Ludowej nad obecym bezhołowiem juz tutaj gościł w Gajowce.
    Jednak konkluzją powinno być stwierdzenie, że tak naprawdę NIGDY w czasach nowożytnych NIE byliśmy gospodarzami we własnym DOMU ( Ojczyźnie). Pomijam okres XX lecia międzywojennego, bo i wówczas mieszali wśród nas agenci, co sie dla NAS marnie skończyło w 1939
    D r y f u j e m y Szanowni Państwo jako Naród,skołowany i etnicznie rozbity. Jak dotąd nie widac mielizny na ktorej możnaby zatrzymać się, by ochłonąć i zacząć płynąć Ś W I A D O M I E w porządanym kierynku? W obecnym stanie rzeczy…niestety SAMI już nic nie uczynimy, stąd nasz ( Gajowiczow) kurs ku Słowiańszczyżnie – bardzo mocno zwalczany przez szabes gojów i innych mieszańców.

  22. mlody za PRL said

    #1: Autostrady o znacznie zawyżonych kosztach, pokrytych z budżetu państwa, za które kierowcy dodatkowo muszą płacić.
    #20: zgadzam się.

    #14: Nie wspomina się o oczekiwaniach intelektualnych i materialnych ówczesnego społeczeństwa. Minęło pół wieku i zmieniły się kryteria oceny stanu rzeczy. Ocena warunków na podstawie dostępu do pracy, mieszkań oraz bezpłatnej edukacji i służby zdrowia jest nieaktualna, kłamliwa i szkodliwa dla młodego pokolenia. To typowa lewacka postawa roszczeniowa. Teraz człowiek jest samowystarczalny i wyżywi oraz wyleczy się sam. Mamy banany, autostrady i możliwość wyjazdów za granicę, i to jest dobrobyt adekwatny do oczekiwań nowoczesnego, europejskiego społeczeństwa.

  23. Pokręć said

    @16: tu się z Panem Gajowym zgodzę, likwidowano to, co było złe, ale rozwalono jednocześnie to, co było wspaniałe. Jak najbardziej. Nie jestem fanem ani apologetą tego, co z Polską zrobiono po 1989-tym.
    Faktem jest, że teraz żyje mi się O WIELE LEPIEJ niż kiedykolwiek wcześniej, ale to jest zbieg okoliczności. To tylko kwestia czasu, kiedy ciepła woda w kranie się skończy a mnie dopadną problemy „za co zapłacić rachunki”.
    Poza tym jedzenie było u nas tanie, ale… dla Anglika, jak było płatne w funtach. Ja jako dziecko szynkę widziałem raz w roku. Jeszcze raz powiem: nominalnie płaca urzędowa starczała na w miarę godne życie po cenach urzędowych. Ale w sklepach nic nie było po tych cenach urzędowych. Pusta półka i na niej metka z ceną urzędową.
    Znajomy mamy mówił, że w zakładach mięsnych, gdzie za komuny pracował – cała produkcja szła do ZSRR koleją. W drewnianych skrzyniach z napisem „Сделано в СССР”. I mówił, że nie tyle go to bolało, że jego dzieci wtedy w najlepszym razie jadły podłe parówki, co ten napis na skrzyniach. I tak było… A w ZSRR w tym czasie do każdego rachunku doliczano „podatek” 20 kopiejek „na biedna Polskę”. Mówię to, co usłyszałem.
    Na ziemi nie ma aniołów – są ludzie. I na wschodzie, i na zachodzie.

  24. sarthois said

    RE 17

    jakie były by bardziej obiektywne kryteria porównawcze, niż poziom bezrobocia, liczba bezdomnych

    Juz pisalem – nie ma kryteriow dla porownywania wartosci nieporownywalnych. Bezrobocie????? – obowiazywal NAKAZ pracy pod grozba surowych kar… tzw „uchylanie sie od pracy”… czy to moze miescic sie w glowie wspolczesnemu mlodemu czlowiekowi?. Skoro nakaz pracy? – to jak moglo sie miec do tego wynagrodzenie???? Jak mozna porownywac, doszukiwac sie „lepszosci” w zatrudnieniu dawniej i dzisiaj????
    System spolecznej wlasnosci srodkow produkcji???? – w praktyce wlascicielami byli ktorych dzis nazywaja oligarchami…. System nakazowo rozdzielczy…itp.
    ….A zreszta…. po cholere ja sie denerwuje???? – Niech sobie zyje sojusz robotniczo chlopski z towarzyszami Gierkiem i Jaruzelskim na czele!!!

  25. mlody za PRL said

    Przymus pracy, czyli oczywisty powszechny dostęp. Niestety, współczesnemu młodemu człowiekowi nie mieści się to w głowie, ponieważ pracy nie ma nawet dla wielu chętnych.

  26. Jacek said

    Odnosnie tego co bylo dobrego w prlu, to byli Polacy, jak i dziasiaj Polacy sa tym coa jest dobre a iiirp.

    Gdy w prlu powstala mozliwosc, ze rzeczywiscie Polacy przejma na wlasnosc owoce swojej pracy, „zalozyciele” i rzeczywisci wlasciciele prlu szybko sami prl zlikwidowali ( tzn wystawili na sprzedarz po cenach bankruckiej wyprzedazy, zgarniajac wplywy do wlasnej kieszeni). To w koncu rakowski likwidowal Stocznie Gdanska.

    Prl i iiirp to twor tych samych ludzi w tym samym celu. Dwa skrzydla tego samego ptaka. W koncu trzeba z faktow: pakt rockefeller -jaruzelski (zalozycielski iiirp), spolka balcerowicz -saks, oraz spolka „najwiekszy z rodu slowian”- soros, wyciagnac wnioski. Przypomne, ze tow. wieslaw z luboscia porownywal produkcje telewizorow w Polsce z lat 1939 i 1969. Natomist 30% do 50% wzrost cen podstawowej zywnosci ( wydatki na zywnosc byly glowna pozycja w budzecie miesiecznym wiekszosci Polakow) „rownowazyl” obnizeniem cen klodek marki Renifer i lokomotyw parowych (doslownie). A to jest sliwa towarzysze? sliwa -towarzyszu Gierek. Takie sentencje padaly w czasie godzinnych „promocji” wadzy w telewizorze, gdy nie mozna bylo kupic przyzwoitej klamki do drzwi a zakup mebla wymagal ustalenia wielomiesicznej strategii nawet jak sie mialo „pieniadze’.

    System nakazowo -reglamentowy „zarzadzania” gospodarka i spoleczenstwem rozpadl sie pod koniec lat 60 tych, gdy pokolenie zmp-owcow dochodzilo do znaczenia, to byl koniec prl. Bo zmp to mialy byc „kadry przyszlosci” bolszewizmu w Polsce. Reszta to drgawki, lacznie ze sprowadzaniem miesa z Argentyny, i wysylka wegla do Newcastle w zamian za statki budownae w Glasgow. Jaruzelski przeszedl na reczne sterowanie na podstawowy wzor bolszewicki i to cofnelo gospodarke do poziomu wczesnych lat 50 tych. I to wsyzstko.

    W iiirp jest zle nie dlatego, ze w prlu bylo lepiej, w iiirp jest zle bo w prlu bylo zle. A bylo i jest zle bo ta sama swolocz „rzadzi” z tego samego w ostatecznym rozrachunku nadania.

  27. RomanK said

    Panie Sartholis..niech pan porowna dla Gajowkowiczow porownywalne:
    Pan wybierze jakis porownywalny kraj, jak np Swajcarie czy Mozambik i dokona porownan latami…poczawszy od powiedzmy 50 roku.

    1. Liczba zatrudnionych

    2.Pensja realna porownana do koszyka zywnosci,-
    ubrania
    mieszkania
    srodkow lokomocji
    3. Dostepnosc i skutecznosc sluzb zdrowia
    wspolczynnik smiertelnosci]
    wspolczynnik kalectwa spowodowanego warunkami pracy
    4.Srednia dozywalnosci
    5. Wysokosc rent i emerytur w porownaniu z koszykiem…
    6. Liczba wydawnictw i tytulow magazynow gazet o ksiazek wydawanych poza systemem panstwowym.
    7.Liczba paszportow wydawanych obywatelom corocznie w okresie wakacji.

    Reszty juz nie trzeba…

  28. RomanK said

    Dokladnie panie Gajowy…tyle wlasnie chciala zmienic Solidarnosc.. Pierwsza Polska Solidarnosc….
    nic tylko ta przekleta statystyke…..
    Zlikwidowano Solidarnosc i statytystyka pozostaje taka sama:-))))
    prosze porownac…jota w jote…teraz..zobaczy pan ze nic nie drgnelo:-))
    Nawet porownanie pensji ministra z pensja…. pielegniarki!

  29. Marucha said

    Re 24:
    Niestety, na te tematy nie da się z Panem rozmawiać w sposób sensowny i bodaj odrobinę obiektywny.
    Pan sobie ubrdał, że ktoś usiłuje porównywać rzeczy nieporównywalne – a one właśnie są jak najbardziej porównywalne, co by Pan nie mówił.

    Kłuje Pan w oczy „nakazem pracy”.
    A to przede wszystkim znaczy, że były wolne miejsca pracy, że nie trzeba było ich szukać miesiącami i latami, że nie trzeba było zgadzać się na jakieś umowy śmieciowe czy zasuwać za darmo w ramach „przygotowania do zawodu”, po którym delikwenta się wypieprza i bierze nowego. Po prostu praca była.
    Skądinąd, co złego było w nakazie pracy? Nie wiem, ile milionów młodych i starszych ludzi z pocałowaniem ręki odebrało by teraz nakaz pracy w jakimś państwowym przedsiębiorstwie.

    O jakich „oligarchach” Pan mówi? Te słynne majątki niektórych członków rządu czy partii – to przecież śmiech na sali wobec osiągnięć obecnych rządów.
    Kto niby był oligarchą w PRL? Jakieś nazwiska? Gierek? Kania? Gomułka?

    Re 27:
    Dla p. Sarthois NIC się nie da porównać – ani Polska ze Szwajcarią czy Mozambikiem, ani rok 1966 z rokiem 2010.
    Przestaję go rozumieć.

  30. EKO-LAS said

    Toż to już od zarania ludzkiej świadomości umysłu, inteligencją przeplatanego, materia uzyskana – jedynie wolą ducha mogła być realizowana. Dorobek ducha, oceniać w porównaniach by rozsądnym było, a i bogactwa jego mierzalnym uczynić, szczęśliwością życia rodzinnego. o_O

  31. Dictum said

    Czasy stalinowskie były straszne. To prawda.
    Gomułkowskie ubogie, ale już bardziej patriotyczne.
    Gierkowskie – propaganda sukcesu, ale jakieś sukcesy na miarę możliwości były.
    Związek Sowiecki nas okradał i pilnował, to prawda, ale nie wp…lał z butami do każdej lokalnej dziedziny naszego życia. O dzieciach decydowali rodzice. Edukacja była na dobrym poziomie. Nie było publicznej rozwiązłości. Nie było żebractwa. Leczyć się można było w normalny sposób – szybko i w ramach ubezpieczenia. Leki były dostępne. Telewizja była kulturalna, dziś jest zbiorowiskiem idiotów. Nie było skretyniałych reklam. Radio było na wysokim poziomie. Było biednie, ale po ludzku. Kobiety ubierały się jak kobiety, a nie – jak dzisiaj – poprzebierane za klownów, pajaców i inne dziwadła.

  32. ALI BABA said

    ad 31..: Leki były dostępne..” POPIERAM cały wpis..A jak się szło do szpitala za babci-komuny..to leki, które chory brał PRZEDTEM W DOMU…DOSTAWAŁ ZA FRICO w tymże szpitalu inie musiał ich brać ze sobą!!! O STUDIACH ZAOCZNYCH I WIECZOROWYCH już nie wspominam…NIE BYŁO GENERALNIE BIORĄC TARYFY ULGOWEJ nie było żadnych prywatnych szkółek wyższych z tymi tzw. licencjatami..ITD ITD PS NASZE firmy /te wszystkie Cekopy. Metalexp, Ciechy, Dromexy, Animexy itd itd..znane były w Europie i na świecie.. WIELE INNYCH spraw UŁATWIAJĄCYCH żywot człowieka prostego/poczciwego..nie wymieniam, bo czasu mi teraz brak.!!

  33. Marucha said

    Powtarzam – i będę powtarzał: tak niewiele potrzeba było w Polsce zmienić, aby stała się naprawdę dobrym krajem do życia.
    Dopiero teraz niektórzy widzą, co zyskali – a co stracili.

  34. Marucha said

    Jeszcze jedno: przypatrzmy się, jaka była przynależność plemienna tej głośnej opozycji antykomunistycznej w PRL. To może wiele wyjaśnić. Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju. Irytowały ich w zasadzie różne głupie drobiazgi.

  35. mlody za PRL said

    Polska 1989, Libia 2011, Ukraina 2014

  36. sarthois said

    Re34
    Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju. Irytowały ich w zasadzie różne głupie drobiazgi.

    Nie! – nie mozna przymknac oka na takie stwierdzenie. Wiele spotkan zalozycielskich ‚S’ organizowalem, prowadzilem badz w nich uczestniczylem. Ludzie wypowiadali sie, pytali itd. rzeczywiscie nie bylo (lub rzadko) pomyslow na inny ustroj – nie mozna bylo tez oczekiwac od robotnikow pomyslow na rozwiazania ustrojowe, chociaz ten „duch” koniecznosci zmian ustroju byl wszechobecny. Oni wiedzieli jedno: ten ustroj jest niereformowalny…. A jesli jest niereformowalny to co????.
    Ludzie chcieli zmieniac ustroj w zakresie im dostepnym: – domagali sie od ‚S’ spowodowania zmiany osobowch na stanowiskach kierowniczych…itp
    Zatem twierdzenie „Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju.” nie jest prawdziwe.

  37. Bebebe said

    Nakaz pracy był chyba do lat 70, po prostu studenci mogli dostać po zakończeniu studiów dwu, trzyletni nakaz pracy w wyznaczonym miejscu, np po medycynie, pedagogice, na wsi lub w małych miejscowościach, gdzie chętnych do pracy nie było wśród miejscowych,ale za normalną pensję, z dodatkiem i przydzieloną opłaconą stancją.
    Natomiast jeśli kobieta chciała opiekować się domem i dziećmi, to nikt jej siłą do roboty nie gnał, po prostu mąż zarabiał, a ona mogła dorobić w jakiejś spółdzielni, choćby dzierganiem swetrów. Typowi
    Borejkowie z jeżycjady Musierowicz.
    Owszem, za granicę trudno było wyjechać.kolorowe rzeczy i mydełka Fa były ino w Pewexach, filmy amerykańskie nowości były w maju na Konfrontacjach, …
    Ale na cholerę nam to amerykańskie i inne pornograficzne i brutalne gówna, przerywane reklamami papieru toaletowego, takich tam produktów dla pań, ….
    Telewizora nie mam od lat 20, i dzieci wychowuję bez TV. I nie czują się stratne, bo w ich klasach trafiły na podobnie wychowywane koleżanki.Więc brak tv jest już normą.

  38. EKO-LAS said

    Jeden z wymiernych czynników utraconej szczęśliwości rodzinnej, uzyskanych dokonaną zamianą PRL na to coś, obecnie funkcjonujące.

    http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/warunki-zycia/dochody-wydatki-i-warunki-zycia-ludnosci/warunki-zycia-rodzin-w-polsce,13,1.html

    ZAKŁAD WYDAWNICTW STATYSTYCZNYCH, 00-925 WARSZAWA, AL. NIEPODLEGŁOŚCI 208
    PRZEDMOWA
    Mamy przyjemność przekazać Państwu publikację “Warunki życia rodzin w Polsce”, która jest oparta na wtórnym wykorzystaniu wyników badań ankietowych przeprowadzonych w gospodarstwach domowych.
    (…)
    Małżeństwo i rodzina są podstawą życia społecznego i dlatego tak ważna jest troska o ich dobrą kondycję w różnych istotnych wymiarach. Artykuł 18 Konstytucji RP stanowi, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Rolą GUS jest dostarczenie możliwie pełnej informacji na ten temat. Mam nadzieję, że niniejsza publikacja wypełni znaczną część luk informacyjnych występujących do tej pory w odniesieniu do warunków życia rodzin w Polsce.

    dr Piotr Łysoń
    Dyrektor Departamentu Badań Społecznych i Warunków Życia, Warszawa, grudzień 2013 r.
    (…)

    Zagrożenie ubóstwem w szerszym zakresie dotykało rodzin na wsi (23,5%) niż w miastach (11,0%).
    Także deprywacją materialną znacznie częściej dotknięte były gospodarstwa rodzinne mieszkające na obszarach wiejskich.

    Do relatywnie najuboższych gospodarstw rodzinnych w Polsce w 2011 roku należały rodziny wielodzietne (z co najmniej 3 dzieci na utrzymaniu) oraz gospodarstwa samotnych rodziców z dziećmi na utrzymaniu. Dla obu tych klas gospodarstw rodzinnych wskaźnik zagrożenia ubóstwem przekraczał 40% na wsi i 25% w miastach.

    Także analiza niezaspokojenia potrzeb z przyczyn finansowych wskazuje na te dwie grupy gospodarstw rodzinnych jako najsilniej zagrożone deprywacją materialną, przy czym w odróżnieniu od zagrożenia ubóstwem deprywacją w szerszym zakresie dotknięci byli samotni rodzice z dziećmi na utrzymaniu.

    Gospodarstwa rodzinne tworzone wyłącznie przez osoby niepełnosprawne, bądź w składzie których były takie osoby, częściej od rodzin, w których żadna z osób nie posiadała orzeczenia o niepełnosprawności zagrożone były ubóstwem lub deprywacja materialną.

    Gospodarstwa rodzinne osób starszych w porównaniu z gospodarstwami rodzinnymi bez osób w wieku co najmniej 60 lat były mniej zagrożone ubóstwem, a także w mniejszym zakresie były doświadczone niemożnością zaspokojenia niektórych potrzeb z przyczyn finansowych.
    (…)

    Potrzeba korzystania z pomocy rzeczowej lub w formie usług występowała znacznie rzadziej niż w przypadku pomocy finansowej. W 2011 roku 17,2% gospodarstw rodzinnych odczuwało konieczność korzystania z takiej pomocy (nieznacznie więcej na wsi (18,7%) niż w mieście (16,4%)).

    Wystąpiły jednak duże różnice pomiędzy poszczególnymi typami gospodarstw rodzinnych. Najczęściej konieczność korzystania z pomocy rzeczowej lub w formie usług odczuwali samotni rodzice z dziećmi na utrzymaniu (ponad 40% tego typu rodzin), nieco tylko rzadziej małżeństwa z co najmniej 3 dzieci (ponad 1/3 rodzin tego typu)

    Różnice między gospodarstwami rodzinnymi na wsi i w mieście nie były duże.

  39. SAP said

    ad. sarthois

    „twierdzenie „Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju.” nie jest prawdziwe.”
    Pozwoli Pan, że zapytam:
    Gdzie w postulatach 1. Solidarności był punkt zmiany ustroju na inny?
    Gdzie w postulatach 1. Solidarności był punkt przeprowadzenia nowych wyborów do sejmu czy tzw Krajowych Rad Narodowych?
    Dlaczego nie są powszechnie dostępne zapisy audio wideo z obrad w Hali Stoczni, z których jasno wynika, że nie o zmianę ustroju chodzilo ale o jego tzw. „wypaczenia”. Niech Pan dotrze do informacji jak dużo ludzi spie.doliło z Polski 1981 r. nie z powodu socjalizmu ale zakłamania tzw. struktur solidarności. Jak wielu zwrócilo legitymację lub odmawiało członkostwa w NSZZ.

  40. GIETRZWAŁD said

    ad 36-Sarthois

    Panie Sarthois, proszę niech pan nie piepszy takich farmazonów!

    Tak, to właśnie robotnicy i rolnicy byli realistami i wiedzieli dobrze, że nie ma szansy na jakieś obalanie ustroju w środku układu warszawskiego, i chcieli tylko poprawić swoje życie.
    Ktoś inny na tym ogniu upiekł inną koszerną pieczeń.

    A może pan spróbuje teraz Polskę wyprowadzić z unii europejskiej, co?

  41. RomanK said

    Sap..podaj te dane!
    w 1981 roku Solidarnosc dopiero tworzyla swoje struktury i szykowala sie do Zjazdu, ktory mial okreslic jej zadnia…
    ‚ TO nastapilo po wydani tez programowych 15 listopqada 1981 roku…13 grudnia wprowadzono stan wojenny ,,a planowano go na 12 kwietnia 1891…
    Lzesz o sapierdalaniu ludzi z powodu zaklamania struktur….tak spierdalali zakonspirowane w Solidarnosci Ubeki , po ujawnieniu kim sa.

  42. SAP said

    ad. RomanK
    S..dalali zdemaskowane ubeki, a zostali sami święci. No cóż. Nie dogadamy się.

    I po co tak pier****ić?
    Wiadomo, że część ubeków została. Wiadomo, że część uczciwych nie wyrobiła i wyjechała.
    Ale sam znałem takich, co uciekli… przed Solidarnością. Bali się, że ich rozliczą.
    Admin

  43. ALI BABA said

    ad 37..”gdzie chętnych do pracy nie było wśród miejscowych,ale za normalną pensję, z dodatkiem i przydzieloną opłaconą stancją.” TAK BYŁO, ALE za babci-komuny BYŁA TEŻ GAZETA /i chyba ukazuje się nadal/ SŁUŻBA ZDROWIA /czytałem bo czytała moja mama lekarz/..I BYŁO TAM MASĘ OGŁOSZEŃ Z CAŁEJ POLSKI TYPU ..”zatrudnimy lekarza + np
    okulistę, najchętniej małżeństwo…i DALEJ MIESZKANIE.. DO DYSPOZYCJI.!! BYŁY NAWET /pamiętam z zachodniej Polski oferty…Z MAŁYMI DOMAMI.!! Władze miejscowe stawały na łbie..aby mieć medyków na swoim terenie!! Ogłoszenia dotyczyły RÓWNIEŻ ŚREDNIEGO PERSONELU MEDYCZNEGO..!!

  44. Jacek said

    ad Sarthois #36

    ma Pan racje. Ludzie powszechnie domagali sie zmiany zarzadzania i zarzadzajacych. To byl w pierwszym rzedzie protest przeciwko oczywistej i fatalnej niewydolnosci zarzadzania i oczywistej korupcji. Uwazali, ze to sa wlasnie przyczyny zalamania gospodarczego. Gospodarka byla na tyle zaawansowana, ze pobolszewicki system nomenklaturowo – nakazowy ulegal rozsypce.

  45. Marucha said

    Re 44:
    Panie Jacku – gdzie i kiedy ludzie domagali się ZMIANY USTROJU?
    Domagali się jego naprawy. Usunięcia oczywistych wad. Nie zmiany ustroju.
    W czym więc „ma rację” p. Sarthois?
    W tym, że jego zdaniem nie można nijak porównywać PRL z III RP?

    Nie było żadnego załamania gospodarczego. Żydostwo do tego doprowadziło, celowo. Sabotażem.
    Nie było wyprzedaży wspólnego majątku w obce ręce. Nie było zamykania stoczni ani zalewania kopalń na rozkaz z zagranicy.

    Korupcja? TO BYŁ KURWA MAŁY CHUJ w porównaniu z obecną korupcją.
    Niewydolność zarządzania?
    Pan myśli, że gigantyczne zakłady w PRL to się same z siebie sterowały, i zarządzały, i dawały zyski, i eksportowały?
    Że tam nie było specjalistów?

  46. bart said

    Były dwie Polski (coraz mniej z nas to pamięta).
    Jedna Polska to była ta normalna, w której znajomy milicjant przynosił cielęcine, (zupelnie zreszta niepotrzebnie, albowiem cielęcina wykazuje niewielka wartość odżywczą), albo kultowo symboliczna szynkę, ludziska sie spotykali przy kielichu i ryczeli ze śmiechu na te absurdy tzw. socyjalizmu. Bywalo, ze ten i ów aktywista partyjny uczestniczył w tych pogaduszkach i wcale sie nie krępował mówic jak jest. Profesor R. przyszedł raz do mnie agitować za przynaleznościa. Powiada: Wiem, że masz pasje fotograficzną, my ci wyposazymy ciemnię i będa kontrakty. Ja mu mówie, ze mi sie nie chce. A on na to wiem, czemu ci sie nie chce. Bo chodzisz do kościoła. Ale wcale nie musisz ze swieczka po mieście latać, Ja tez nie latam. To sie nazywało najweselszym blokiem w ruskim obozie. I Rosjanie tez lubili nas odwiedzać, bo jak Polak zobaczyl ruskiego zaraz to lecial do sklepu po flaszke i salceson na zagrychę.

    (choc wielu gości z Rasieji wolało sie napić dobrej herbaty i pogryźć domowe ciasto)

    A druga Polska to była taka na pokaz, bombastyczna i czerwona, której nawet bubki na trybunach nie brały na powaznie.

    Solidarność stworzyła zagrożenie dla świata precedensem, że ludziska mogą wziąć sprawy w swoje ręce i nawet w ramach istniejącego systemu osiągnąć sukces gospodarczy. Do tego nie można było dopuścic, bo jakże mówiące narzędzia mogą brac się za organizację. (ale nie wolno mi tego twierdzić autorytatywnie, ponieważ wtedy już byłem wyjechany i patrzyłem na to z dystansu).

    Dla mnie jedna różnica pomiędzy peerelem i obecną sytuacją jest niezwykle istotna:

    Za tzw. komuny za cenę pół litra krzakówy mogłem wyjść z księgarni obładowany książkami. Aktualnie za cenę jednej książki można kupić dwie flaszki nienajgorszej gorzały, albo cztery zwykłej. Dlatego wtenczas sklepy alkoholowe stały w pewnym oddaleniu od sklepów z książkami.

    Wówczas absurdy pozwalały sie smiac. Aktualne absurdy skłaniają do smutku. Zresztą i tak smiac sie juz nie wolno.

    Nie, nie wróce do Kraju na emeryturę, bo nie mam do czego. Zapraszać będę do Toskanii.

  47. vortex said

    Ad. 45, Marucha.

    „Nie było żadnego załamania gospodarczego.”

    Nie było, ale i było. System centralnie planowany był z definicji koszmarnie niewydolny, doskonale to widzieli właśnie ludzie na produkcji, robotnicy i inżynierowie. Miał wiele wad, można by książkę o tym napisać (zresztą ci na zachodzie dobrze o tym wiedzieli i się po cichu śmiali do rozpuku). Teraz nie myślę się rozwodzić. Choćby taka sprawa, centralnie nie sposób zarządzać kilkunastoma milionami stanowisk pracy (wie to każdy fachowiec od zarządzania, to jest sprawa oczywista), a jednak była centralna komisja planowania z taką ambicją – „doprowadzić plan do każdego stanowiska pracy” ( to było takie wtedy hasło).
    Praktyka? Przestoje po 3-4 dni, bo jakiś podzespół na linii się zepsuł i cała linia produkcyjna stoi. Dostawca podzespołów ma tam swój plan i go spokojne robi (dyrekcja premię bierze), więc nie ma pośpiechu. Często wymagało to interwencji na poziomie ministra, a nawet premiera (wtedy naprawdę przemierzy osobiście zajmowali się takimi bzdurami). Ale i tak wychodziło kilka dni, bo premier nie chłopak na posyłki. A teraz? Robimy telefon do firmy od tych maszyn – musi być pilny, bardzo pilny remont, każda godzina się liczy. Oni spokojnie – nie ma sprawy, sprowadzimy części z Niemiec samolotem, załatwimy wam ten remont w 12 godzin, ludzi wyrwiemy z łóżek do roboty po nocy, ale rozumiecie – płacicie podwójną stawkę. Odpowiedź oczywista – ściągajcie samolotem, płacimy podwójnie.
    A że wtedy opłacało się bez miary rozdymać koszty wszelkiej działalności gospodarczej na państwowym, to każdy wie co się trochę interesował. I tylko autentyczni zajadli patrioci z zakładów produkcyjnych ich nie rozdymali. Ale ilu takich patriotów było? Trochę ich było, bo by tyle wtedy nie nabudowano. Ale wtedy było też takie powiedzenie – jelenie wyginęły w Wietnamie.

  48. Marucha said

    Re 47:
    Wszystko to prawda, co Pan pisze. I o to właśnie chodziło Solidarności – aby to usprawnić.
    Ale nie było załamania. Doprowadzili do niego SZTUCZNIE i CELOWO ci sami, którzy najwięcej skorzystali na „zmianie ustroju” i „reformie gospodarki”. Przy pomocy swoich zagranicznych pobratymców.

    A teraz? Teraz NIE MA polskiej gospodarki, więc nie ma się czym zachwycać.
    Że Niemcy, Francuzi, Żydzi itp. robią na nas pieniądze? To o to kurwa chodziło w tym „usprawnianiu zarządzania”?

  49. volviak19 said

    A ja tam wolałem tamten system, niż ten, gdybym mógł, to wróciłbym do tamtych czasów.
    Urodziłem się w 1964 r, szkoła podstawowa od 1971 r..od 1 klasy wracało się z kolegami na piechotę, Od wczesnej wiosny do jesieni po odrobieniu lekcji nieustające zabawy na terenie osiedla, rowery, wyprawy nad staw, jedyny obowiązek to nauka- wiadomo.Kto chciał odwiedzał bez pytania, lub samemu się szło gromadą do kogoś.Jedyna uciążliwość co pamiętam, to wszechobecne kolejki, nie znosiłem stania tamże.
    Ojciec pracował w zakładach Świerczewskiego, był tokarzem, potem szlifierzem, co roku byliśmy 2 tyg. na wczasach :Jastrzębia Góra, lub w Karpaczu, 4 razy byłem na koloniach po 3 tyg.odpłatność była minimalna,
    Zakład urządzał liczne festyny, organizował koncerty, występy etc na swoim terenie-była tam sala widowiskowa.
    Brakowało mięsa, wędlin AGD, samochodów, ale ludzie jakoś sobie radzili, nic nie mogło się zmarnować, ludzie naprawiali własnym sumptem wszystko, było mało kasy, brało się drugi etat u prywaciarza, bardzo duzo ludzi tak robiło.
    Powiem tak, nie było luksusów, ale to nie przeszkadzało- dlatego że nie bylo takiego parcia, jak teraz żeby mieć wszystko co nowe, wszystko co modne, lepsze niż sąsiad, rodzina, tak wiem co mówię.
    Kiedyś nie było marketów, wiadomo, były mniejsze i większe osiedlowe sklepy i Sam-y WSS Społem i inne+ oczywiście warzywniaki, były wszędzie kolejki, ale wynikało to z braków w zaopatrzeniu- teraz proszę zobaczyć obecnie; jest powiedzmy wszystko miliony, setki milionów metrów kw. powierzchni w gigamarketach a i tak są kolejki- dlaczego-bo ludzie są tak nakręceni, że kupują wszystko co reklamowane, czy potrzeba czy nie.
    Mówię czasem do żony: zobacz w Polsce byłaby wojna domowa, gdyby zamknąć wszystkie obce markety.
    Ludzi byli dla siebie milsi, przyjaźniejsi, do pracy przyjmowali z otwartymi rękoma, kadrowe były jednocześnie twoim adwokatem, mówiły jakie warunki, prawa pracownika, jak się praca nie podobała, bez problemu się zmieniało, albo szło sie do prywaciarza, gdzie na dzień dobry miałeś 2 tyle.

  50. Guła said

    Ustrój rzecz jasna to był constans. (Baza – ZeroHero) No bo chyba nie kapitalizmu domagali się robotnicy. Czy może marzyły się małorolnym latyfundia.
    Należało utrzymać dotychczasowe osiągnięcia których Polska nigdy nie posiadała, za każda cenę. Realizować produkcję o posiadany stan technologiczny, rynki zbytu. Nic absolutnie nie zmieniać poprzez szacher macher (joint ventures), a rozwijać samodzielnie wykorzystując istniejące zaplecze naukowe i zagwarantowaną pracę. Aż do pełnego sukcesu. Tyle ze nudne.
    Konieczność utrzymania stanu armii dziś też jest jaskrawo oczywista. Niechaj za przykład posłuży, no nie Szwajcaria z jednorodnym obywatelstwem, ale neutralna (kompletnie rozbrojona) Szwecja.

    Dla niezadowolonych Dworzec Gdański był przecież zawsze czynny. Czy nie był?
    Był rzecz jasna i funkcjonował w najlepsze. Tyle że perspektywy geszeftu okazały się silniejsze i całkiem realne.

    Tak, panie Guła. Ma Pan całkowitą rację.
    To wszystko dałoby się poprawić. A baza wyjściowa była. Przecież nie nic innego do dziś wyprzedają rządzące Polską szumowiny.
    Co zbudowano w III RP?
    Admin

  51. EKO-LAS said

    @46. Bart

    ….Waszmość mógłżeżby takwąż bądź, swą żółciopędność żądłem żółcienia należną zjeść ość, gdyż łżącą żółć bździn ważkim by strząść i dźgnąłwszy ćmę, z lędźwi małżeńską zbić dłoń. …..

    To taki żartobliwy, mój ukłon chwalebny, dla Szanownego Pana Barta i wszystkich Gajówkowiczów , którzy pomimo to, podtrzymują tę kulturę „ęć,śłą, żóź-kowania” w tych tekstach swych zawartych, spoza Polski do nas płynących. 😈

  52. Student said

    Panie Gajowy!
    Do tej pory pana szanowałem … ale to co pan zamieścił to hańba!
    Już kilkanaście lat zdobywam wykształcenie w Najlepszej Polsce Jaką Kiedykolwiek Mieliśmy (NPJKM) i paru rzeczy zdołano mnie już nauczyć! Dlatego sprostuję zaserwowane nam przez pana kłamstwa:
    1) DZIECI: w PRL-u dzieci się nie rodziły, bo PRL stawiał na starych, a III RP, jak przypomniał prezydent Bronisław J.O. hr. Komorowski, stawia na młodych, dlatego to właśnie teraz rodzą się miliony dzieci!
    2) BEZROBOCIE: w PRL-u nie było bezrobotnych, ponieważ przez brak zasiłków umarli z głodu – jest to oczywiste nawet dla początkujących ekonomistów, a opisany stan nazywamy bezrobociem ukrytym. A to właśnie dzięki III RP każdy Polak może znaleźć pracę na miarę swoich możliwości. Np.: wielu naszych rodaków realizuje swoje pasje czyszcząc toalety w Londynie, choć niektórzy wbijają w Najlepszą… szpilki (to nie ludzie, to wilki!) twierdząc, że praca ta może być upokarzająca. Jest to oczywistą bzdurą: otóż nawet początkujący fizjolog człowieka (a właściwie nadczłowieka) wie, iż kupa Anglosasów i Żydów pachnie fiołkami oraz innymi kwiatkami z rodzajów Pulsatilla, Ranunculus, Ficaria, Primula, Rosa etc., o czym może zaświadczyć nawet początkujący botanik.
    3) PRZEMYSŁ: w PRL-u nie było żadnego przemysłu, a jedynie trujące kominy. To w III RP dzięki pomocy zagranicznego kapitału (który, aby zapewnić nam podstawy egzystencji, poświęcił dobrowolnie ogromne środki finansowe) udało się zbudować potężny i nowoczesny przemysł (tysiące zakładów!). Nie może pan o tym nie wiedzieć, gdyż na tych wszystkich zakładach znajduje się monstrualnych rozmiarów logo cudzoziemskiego fundatora. Ruiny postindustrialne jakie widujemy niekiedy w podróżach po kraju to atrapy wybudowane w PRL-u, celem skompromitowania nadchodzącej jako dziejowa konieczność wolnej i demokratycznej NPJKM!
    Mam nadzieje, że odwoła pan swoje bluźnierstwa przeciwko III RP!
    RAZ SIERPEM RAZ MŁOTEM CZERWONĄ GOŁOTĘ!!!
    JKM – najlepszy prezydent NPJKM!!!

  53. Marucha said

    Re 52:
    Chyba najbardziej podobało mi się, że w PRL-u nie było żadnego przemysłu, a jedynie trujące kominy 🙂

  54. Jacek 2 said

    Może ktoś pamięta taki serial „Przystanek Alaska”? Na owej Alasce pewien żydowski lekarz musiał odpękać parę lat za otrzymane stypendium chociaż marzył mu się wypasiony gabinet w Nowym Jorku. Czy to nie był nakaz pracy w „najlepszej demokracji” na Ziemi ? Moje stypendium (koniec lat 80′) wystarczało na akademik i stołówkę, byli tacy z wielodzietnych lub niepełnych rodzin którzy dostawali dwa razy tyle i nikt takiego delikwenta po ukończonych studiach nie zmuszał do pracy w określonym miejscu. Wcześniej tak bywało ale miało się zapewnione zakwaterowanie, tak jak w przypadku mojej Mamy . Pokręć uparł się na lata osiemdziesiąte, po stanie wojennym, w tym czasie, między innymi na skutek zachodniego embarga i paru innych przyczyn, zapanowało ogólne dziadostwo. W latach siedemdziesiątych, bo te jeszcze pamiętam, było inaczej. Jeżeli dostawało się pensję za „czy się stoi czy się leży” to jakim cudem powstawał w tamtym czasie niezniszczalny sprzęt AGD, starannie wykonane meble fornirowane drewnem a nie jakimś papierowym dziadostwem, sprzęt RTV którego nasi inżynierowie pracujący w ówczesnych warunkach nie musieli absolutnie się wstydzić, statki, samoloty (tutaj lipa absolutnie nie wchodzi w grę), lokomotywy (do dziś jeżdżące i modernizowane), samochody (wprawdzie licencyjne ale Japończycy też kupowali licencje), motocykle, obrabiarki i masa innych rzeczy. Dobra konsumpcyjne, produkowane wtedy na miejscu, nie były wcale tanie nawet na Zachodzie. Wystarczy dzisiaj porównać ile kosztuje produkt ” Made in Japan” w porównaniu z tym robionym w Chinach. Byliśmy pewni jutra, mało kto wówczas przejmował się brakiem oszczędności na czarną godzinę, obecnie przy ogólnie panującej nędzy grosza na chude lata nie ma nawet jak zgromadzić . Mieliśmy wtedy poza milicją i bezpieką tylko wywiad i kontrwywiad wojskowy a nie tak jak teraz „naście” służb, na drodze mogła nas zatrzymac tylko drogówka , za „dobrobytu” może to już robić policja, straż graniczna, służba celna, itd, policja skarbowa, straż leśna, żandarmeria wojskowa i cholera wie kto jeszcze. Zaletą tamtych czasów, co według mnie jest bardzo ważne, było to że wiedzieliśmy kto sprawuje władzę bo teraz nie mamy takiej świadomości. III RP kojarzy mi się z mroczną przepowiednią Romana Dmowskiego na temat powstania państwa o nazwie Ukraina.

  55. SAP said

    W latach 70-tych Polska się bogaciła. Tempo tego bogacenia nie było równe dla wszystkich, a to rodziło frustracje. Jednak bylo coś wtedy co czyni ten okres wyjątkowym. Niesłychany rozwój kultury na różnych poziomach. Wzrost duchowości, nauki, mody na czytelnictwo, znajomość języków obcych i wszechobecny obyczaj dyskutowania, wręcz popisywania się erudycją i elokwencją. Był kult jazzu, sztuki, brydża. Knajpy czynne do rana (przynajmniej w trójmieście). Jednym słowem, rozwój osobowy, obszar doznań i doświadczeń był niewiarygodny. Ale to też rodziło frustrację głupich (ty magisterku jeb..ny usłyszalem od kogoś komu zabraklo argumentów.). Ucięcie kultu wiedzy doprowadziło do kultu prostego cwaniactwa, koterii i szczelnych układów zamkniętych, a idea braterswa robotniczo inteligenckiego do zrównania do poziomu robola (w sensie partacz, leń, niedołęga). Dlatego robol, cham i cwaniak są prezydentami, bo robol, cham i cwaniak na nich głosuje. W latach 70-tych przekonałem się, że Polacy są superinteligentni i utalentowani. Dziś się maskują.

  56. Henry said

    Krew mnie zalewa jak czytam tego:
    Szanownego pana SARTHOIS,

    Jak widac jest Pan SARTHOIS czytaty i pisaty i troche rozumie , ale prowadzi swoja filozofie bez podawania konkretnych
    danych ekonomicznych i nie ma zadnych konkretnach argumentow, ktore sa bardzo wazne niezaleznie od czasu i systemu.

    Szanowny panie SARTHOIS – otrzymuje Pan dzisiaj swoja rente, siedzi Pan w wygodnym fotelu, ale o prawdziwam zyciu
    w dzisiejszej Polsce to nie ma Pan prawdziwego pojecia.

    Prosze dokladnie przeczytac jeszcze raz tu na tej stronie Maruchy – te wypowiedzi mlodych ludzi zyjacych w dzisiejszej Polsce i wczuc sie w ich sytuacje.Prosze poznac ich problemy. Tach problemow mysmy nie mieli, zarowno Pan jak i ja.
    Mielismy problemy, ale one byly innej natury.
    Czy zastanawial sie Pan co czuje dzisiaj mlody wyksztalcony z zawodem czlowiek w niby „wolnej”, „demokratycznej” Polsce w tym wolnym systemie rynkowego kapitalizmu? ktory miesiacami, latymi nie moze znalezdz pracy we wlasnym kraju?
    Nie moze wyzywic wlasnej rodziny i jest zdany na tulaczke za granica i bardzo czesto idzie do zmywarki?

    Albo jest na umowie „smieciowej” i nie ma zadnej gwarancji na lepsze jutro i normalnej perspektywy otrzymac w przyszlosci
    normalna rente ? Czy Pan miala za PRL-u te problemy? Nie.
    Czy zdaje sobie Pan sprawe jakie to jest upodlenie moralne czlowieka?

    Faktem jest, ze system PRL mial tez swoje zalety ale i wady.

    Osiagniecia PRL o ktorych pisze Pan Marucha sa nie do podwazenia.

    W czasie kiedy dochodzilo do rozmow z komun. rzadem mysli Pan SARTHOIS, ze robotnicy i chlopi chcieli, aby w przyszlosci
    nowy rzad sprzedal za bezcen zaklady panstwowe zlodziejom zachodnim ?
    Te zaklady panstwowe byly wlasnoscia calego spoleczenstwa, ktore w efekcie z tej sprzedarzy nie mialo i nie ma nic.
    A dzisiaj kolporacje zachodnie sa na inych prawach niz zwykli polscy przedsiebiorcy, a zyski sa odprowadzane
    za granice i tam na calym swiecie inwestowane. A co maja Polacy z tego ?
    W wiekszosci kapital jest w obcych rekach.

    Za czasow PRL bylo tylko 5% ludzi biednych, a dzisiaj dochodzi do 18% z poglebiajaca sie tendencja do gory.
    Roznica miedzy bogatymi a biednymi rosnie go gory.
    Za czasu PRL nie bylo ludzi bezdomnych, wszyscy mieli prace i mozna bylo wyzyc , ale wolnosci i paszportow w domu
    nie mozna bylo miec i to byl wielki problem dla wielu ludzi marzacych o prawdziwej wolnosci.

    Malych dzieci bezdomnych walesajacych sie po ulicy tez nie bylo, a dzisiaj ?
    W pracy bylo spokojnie i bez nerwow. A dzisiaj ??
    Tylko pieniadz i wydajnosc sie liczy, dlatego i autostrady.
    Najwazniejsze to to , ze kiedys ludzie byli ludzmi.

  57. jowram said

    Szopka jak w Korei Północnej! Specjalnie dla Komorowskiego udawali budowę obwodnicy
    wpis z dnia 22/04/2015

    foto: Youtube.com | PISF (Flickr.com / CC by SA 2.0)

    Proszę, powiedzcie mi, że to się nie działo naprawdę, że takie rzeczy są możliwe tylko w Korei Północnej, a nie w Polsce w roku 2015! W Inowrocławiu ekipa wynajętych budowlańców specjalnie dla Komorowskiego udawała budowę obwodnicy miasta. Może nawet nie tyle specjalnie dla Komorowskiego, co dla kamer głównych telewizji, by miały co pokazać w wieczornych serwisach informacyjnych.

    Jeszcze dzień przed wizytą Komorowskiego w Inowrocławiu, w miejscu w którym przemawiał było pole. W ciągu kilkunastu kolejnych godzin nagle pojawił się ciężki sprzęt w postaci ciężarówek, koparek i walców, które zmieniły krajobraz tak, aby jak najbardziej przypominał plac budowy. Największą szopkę odwalono jednak w chwili kiedy przemawiał Komorowski. Za jego plecami ciężarówki udawały ruch jeżdżąc od lewej do prawej, koparki w kółko przewalały ziemię z jednego miejsca w drugie, a do tego walec cały czas jeździł do przodu i do tyłu po jednej linii. Tuż po opuszczeniu przez Komorowskiego miejsca „budowy”, z teren ulotniło się też większość ciężkiego sprzętu (zostały trzy pojazdy). To nie jest film Barei czy Korea Północna. To Polska pod rządami Bronisława „Bula” Komorowskiego.

    Czytaj więcej: Komorowski odwiedził udawaną budowę obowdnicy (VIDEO, Zdjęcia) (Wykop.pl)

    http://niewygodne.info.pl/artykul5/02219-Dla-Komorowskiego-udawali-budowe-obwodnicy.htm

  58. akej said

    Musze tu sprostowac autora. Wprawdzie podaje prawidlowo liczbe mieszkancow Polski w 1946 r. (23,9 mln.), ale zapomina ze w w tych 23,9 mln. bylo wtedy ponad 2,5 mln. szwabow, ktorych zgodnie z Poczdamem do roku 1948
    przetransportowano do Reichu. Rzeczywiscie bylo nas wtedy nieco powyzej 21 mln. Poza tym sam Bog tylko wie ilu sila wypchnieto za granice po wprowadzeniu stanu wojennego? Z pewnoscia przybylo nas o wiele wiecej niz 14mln. Nie bardzo rozumiem dlaczego wielu przedsiebiorstwom nie udalo sie przystosowac do nowej rzeczywistosci – unikajac w ten sposob zlodziejskiej prywatyzacji? Przeciez mielismy wtedy wielu naprawde dobrych fachowcow. Tylko nielicznym sie powiodlo – w tym torunskim „Opatrunkom”, ktore swietnie prosperuja do dzis.

  59. akej said

    @ 57
    Widac, ze ktos szaleju sie nachlal…

  60. volviak19 said

    Ktoś pisze, że było czy się stoi, czy się leży….., to bzdura, kto nie pracował w tamtych czasach to gucio wie, pracowałem w róznych zakładach, wszędzie były normy do wykonania, dnówka zadaniowa lub akord, maszyny pracowały, trzeba było obsługiwać nie było obijania, może wśród urzędników.
    Pozdrawiam wszystkich i Pana Maruchę, za trzeźwe osądy, za to że jest NORMALNY, a to rzadko teraz się zdarza.

  61. vortex said

    Ad. 54. Jacek.

    Sprzęt, obuwie, odzież, itd. musiał wtedy spełniać PN (polską normę), to był taki centralnie planowany system, PN i już. Więc poza dość częstymi brakami, reszta miała naprawdę solidne możliwości. Taki kolega z „internatu” raz mi mówi w latach późnych 90tych – popatrz, ja tę kurtkę mam jeszcze z czasów komuny, i jeszcze w niej chodzę. Tak samo było z odkurzaczem Zelmer, używał go jeszcze po 2000 roku. Jak kupił jakiś tani, nowy to mu się zaraz zepsuł. Ale PN to jedno, a zastój to drugie. Ani te kurtki nie były ambitne (nowoczesne, rozwojowe) , ani te Zelmery, tyle że było to solidne. System socjalistyczny centralnie planowany miał stały problem z rozwojem. Bo jak centralnie zaplanować ulepszenia (nieraz drobne) setek tysięcy produktów.
    Chińczycy dobrze myślą, u nich jest 7 państwowych poziomów jakości wyrobów ( w ich gospodarce rynkowej), dwie ostatnie mają zakaz dopuszczania do obrotu. Dlaczego dwie ja się tylko domyślam – pewnie przedostatnia z powodu bardzo niskiej jakości, a ostatnia z powodu zagrożenia dla życia i zdrowia. Jest u nich rynek, ale każdy odbiorca wie za co płaci, ma informację o poziomie jakości wyrobu który kupuje. Chcesz kupić tani badziew, kupuj – twój wybór. Zdaje się że niczego podobnego nie ma naszej tej bardzo podobno cywilizowanej zachodniej strefie, w Polsce na pewno nie ma. A badziew z tych dwóch ostatnich grup jest masowo sprowadzany do Polski, kraju jak widać dzikiego. Chińczycy nie pozwalają zaśmiecać tym swojego rynku.

  62. Jacek 2 said

    Panie SAP, jako robol chciałbym Panu przypomnieć że bez tych roboli nie miałbyś Pan co do garnka włożyć, nie miałbyś dachu nad głową ani nawet chudej gołej dupy czym zakryć bo pewnie gaci sam sobie nie umiesz uszyć. Robole o zgrozo też czytają, interesują się nauka, języki obce czasem też musza znać (w moim przypadku techniczny angielski, trudniejszy od potocznego).
    Jazz, brydż i knajpy… komuś chyba w dekiel pizło jeżeli to jest jakiś wkład w kulturę. Wkurza mnie ta parchata pogarda w stosunku do ludzi wykonujących pożyteczną pracę. Magisterek od magistra tym się różni że ten pierwszy ma dyplom a drugi wykształcenie i klasę. Widocznie obelga była zasłużona.

  63. volviak19 said

    http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/sekret_fatimy.htm#_Toc93811762

  64. Zdziwiony said

  65. Marucha said

    Re 62:
    Więcej mam szacunku dla przysłowiowego kopacza rowów, niż dla „specjalistów od marketingu”, „negocjatorów” czy innych totalnie bezproduktywnych zawodów, bez których ludzkość się zawsze obywała, a które wyłącznie żerują na tym, ci wytworzyli inni.

  66. Marucha said

    Re 61:
    Za PRL-u restauracje były oznakowane różnymi kategoriami: S, I, II, III.
    Wiadomo było mniej więcej, czego oczekiwać i jakie będą ceny.
    I kumu to przeszkadzało, pánie?
    Na Węgrzech kategorie istniały jeszcze kilkanaście lat temu. Nie wiem, jak teraz.

  67. Zdziwiony said

    TEKST POCHODZI Z KRĘGÓW WOJSKOWYCH PRL ALE WART PRZECZYTANIA I ZADUMY

    „PRL -i to wszystko jak leming wie NA KACU I W STANIE NIETRZEŹWYM
    PERMANENTNYM!!!

    A kto – z młodych wykształconych, z dużych miast – wie, ze kiedyś w
    Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni?
    Ze produkowano turbiny o mocy 500 MW, a przymierzano się do turbin 1500
    MW? Ze polowa chińskich, indyjskich, indonezyjskich, greckich i
    tureckich, libijskich i irackich elektrowni wyposażona była / jest nie w
    amerykańskie, czy niemieckie, a w polskie turbiny? Ze produkowano u nas
    śmigłowce, samoloty tłokowe i odrzutowe, ze produkowano 40.000
    ciężarówek, ze wytapiano 20 mln ton stali, ze byliśmy na 2 miejscu – za
    Japonia – w produkcji statków rybackich, a te zdobywały Błękitną Wstęgę
    Atlantyku – w tej kategorii? Ze nasze zestawy audio – radio, wzmacniacz,
    głośniki, gramofon, magnetofon Radmoru biły amerykańskie i japońskie? Ze
    nasze sprężarki chłodnicze kupowało wiele krajów świata? Ze już w latach
    50-tych nasz Star był napędzany gazem LPG i miał NIM chłodzone nadwozie?
    Kto pamięta, ze pierwszy PC komputer powstał w Erze – przed ZX Spectrum?
    wybudowano:
    – trasa Warszawa-Katowice (GIERKÓWKA, niecałe 300 km – jedna z
    nielicznych dzis dróg dwujezdniowych o tej długości w Polsce),
    – trasa Łazienkowska wraz z drogami dojazdowymi w Warszawie,
    – dwujezdniowa droga Tuszyn-Łódź,
    – szpital „Centrum Zdrowia Dziecka”,
    – szpital „Centrum Zdrowia Matki Polki”,
    – rafineria ropy naftowej w Gdańsku,
    – odlewnia żeliwa w Koluszkach,
    – Zakłady Dziewiarskie „Kalina” w Lodzi,
    – zakłady produkcji dywanów „Dywilan” w Lodzi,
    – zakłady odzieżowe „Cotex”,
    – zakład produkcji profili giętych w Bochni,
    – zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego w Leżajsku i Lipsku,
    – huta miedzi w Głogowie,
    – produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im.
    Tadeusza Sendzimira),
    – Plocka Fabryka Maszyn Zniwnych (wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów
    zbozowych BIZON),
    – zakłady mleczarskie w Wegrowie, Ciechanowie, Chodzieży, Zabrzu,
    – produkcja autobusu Jelcz w Kowarach,
    – zakłady mięsne w Ostródzie, Sokołowie Podlaskim, Zielonej Górze,
    – Port Północny i nafto-port (mieliśmy wtedy własne tankowce),
    – zakład kineskopów kolorowych na licencji amerykanskiej w Piasecznie
    (wtedy jedyny zakład w Europie produkujący tej klasy sprzet),
    – produkcja układów scalonych i półprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym
    Centrum Pólprzewodników CEMI w Warszawie,
    – 11 elektrowni (w tym najwieksza – Kozienice I – o mocy 1200 MW; – po
    1989 r. – ZERO elektrowni)
    – i wiele, wiele innych.
    – w latach 70′ oddawano do uzytku ok. 300 tys. MIESZKAN rocznie, a
    obecnie ok. 1/3 tej liczby, w latach 90′, jeszcze mniej.
    – w latach 1970-75 place wzrosly o 40%,
    – w dekadzie 1970-80 – wzrost PKB o ok. 80% (po 1989 r. potrzeba bylo na
    taki sam wyczyn 20 lat),
    – spozycie miesa na glowe bylo wyzsze niz dzis, miesa nie myto i nie
    nasaczano (CONSTAR),
    – w 1982 (rok kryzysu wywolanego przez „Solidarnosc” finansowana przez CIA)
    – od tego roku mierzy sie w Polsce liczbe osób zyjacych ponizej minimum
    socjalnego
    – zyjacych ponizej tego minimum – 24 %, obecnie – powyzej 60%!!!.
    – we wrzesniu 1980 r. (kiedy Gierek odchodzil) zadluzenie Polski w
    Klubach Paryskim i Londynskim wynosilo ok. 17,6 miliardów dolarów. Na
    osobe (615 USD) bylo ono mniejsze niz na Wegrzech (836 USD) lub
    Jugoslawii (856 USD). Pod wzgledem zadluzenia bylismy na 12-13 miejscu w
    swiecie, co odpowiadalo naszej ówczesnej produkcji. Przypominam, ze
    Polska posiadala wówczas rezerwy walutowe w wysokosci ok. 1,3 mld USD, 4
    mld USD w surowcach i pólfabrykatach, jak równiez blisko miliardowa
    nadwyzke eksportu nad importem (wartosc eksportu w 1980 to ok 10 mld
    USD; bilans handlowy pogorszyl sie po strajkach „S”). Dlug Gierka zostal
    prawie calkowicie splacony w roku 2009. Gierek, kiedy rzadzil, mieszkal
    w rzadowych willach (które przy niektórych dzisiejszych chalupach
    wygladaly jak psia buda). Po internowaniu mieszkal w domku typu klocek w
    Ustroniu. Jezdzil maluchem 126p kupionym na talon. Zyl tylko z emerytury
    belgijskiej za okres przepracowany w tamtejszych kopalniach

    Proste pytania dla tych którzy dostają piany na ustach kiedy pada słowo
    ROSJA. Które przedsiębiorstwa kupiła Rosja lub Rosjanie w Polsce za
    bezcen, a następnie zlikwidowała przez tzw. wrogie przejęcia? Może w
    Łodzi? Na Śląsku, w Starachowicach? Kto doprowadził armie Polską do
    ruiny, tak że w tej chwili mamy zaledwie parę tysięcy żołnierzy zdolnych
    do walki? Czy to w Moskwie powstają prawa zakazujące w Polsce wędzenia
    mięsa? Kto limituje nam połowy ryb, produkcję mleka, cukru, etc.? Czy to
    Rosja kontroluje handel w Polsce przez 12 największych sieci handlowych?
    Ktoś może dać przykład kiedy Rosjanie przez podstawione osoby wykupują
    ziemie na zachodzie Polski? A może ktoś zna jakieś rosyjskie,
    lichwiarskie banki w kraju nad Wisłą? Kto zlikwidował całe nasze gałęzie
    przemysłu takie jak stocznie, elektronika, hutnictwo, zbrojeniówkę? A
    może Putin nałożył na nas haracz za emisję dwutlenku węgla, przez co
    prąd kosztuje Polaka dwa razy więcej tyle co wcześniej? Czy Rosja w
    Polsce propaguje demoralizację, niszczy rodzinę, patriotyzm młodzieży,
    gryzie katolików? Rosja nie pozwala budować dróg tak jak chcemy ze
    względu na dwa żółwie przechadzając się od sadzawki do sadzawki? Czy
    Rosjanie planują masowe osadnictwo na ziemiach polskich? Czy Rosjanie
    roszczą pretensje do 1/3 polskiego terytorium? Czy Rosja wspiera naszych
    wrogów takich jak banderowcy? Czy żąda od nas wysyłania kontyngentów
    wojskowych do Afganistanu, na Bliski Wschód czy ostatnio Afryki przy
    okazji niszcząc nasze interesy i powiązania handlowe? Czy Rosja narzuca
    nam swojego rubla, czy ktoś inny – euro? Czy Rosja zmusiła do emigracji
    około 4 milionów, głównie młodych ludzi po 1989 roku? Czy to Rosja
    kazała nam podpisach w 2006 roku traktat lizboński, który de facto
    zlikwidował suwerenność Polski? Pytań można mnożyć, bagaż historyczny
    stosunków Polsko-Rosyjskich jest ciężki jak cholera – ale każdy powinien
    zrozumieć proporcje. Los Ukrainy jest ważny, ale jeszcze ważniejsze jest
    to – co LEŻY w INTERESIE POLSKI a CO NIE! ”

    – czasem się o tym zapomina… Co do zakładów to można wymienić jeszcze
    setki innych – w zależności z jakiego fragmentu Polski się pochodzi bo
    po prostu było tego całkiem sporo… Jeśli wszystko to było nieopłacalne
    to niech mi ktos wyjaśni z czego było do nich dokładane skoro do Gierka
    nikt nie brał ani grama pożyczek? I podobno sponsorowaliśmy ZSRR i KDLe…
    normalnie perpetuum mobile

  68. mlody za PRL said

    #56: świetna wypowiedź.

    W #19 opisałem już pobieżnie jak to wygląda. Pomimo doświadczenia i wysokich wyników w nauce na kierunku technicznym od pół roku jestem bezrobotny, a oszczędności kończą się i może nie wystarczyć na dojazdy do końca roku akademickiego. Ewentualnie mogę wziąć pożyczkę w lichwiarskiej firmie, której potem nie będę miał jak spłacić. Niewiele bardziej cywilizowane banki udzielają kredytu tylko tym, którzy mają umowę o pracę. Perspektywy w moim mieście i w okolicy to zawody sprzedawcy, roznosiciela ulotek, akwizytora, pomocnika na produkcji, magazyniera, a otrzymanie pracy to długotrwały proces wysyłania życiorysów (albo CV w neokolonialnej nowomowie), płacenia za dojazdy na rozmowy kwalifikacyjne i uczestniczenia w kolejnych etapach „rekrutacji”, z których nic nie wynika. Oczywiście umowa zlecenie i maksymalnie jednocyfrowa kwota brutto/h. Brak urlopu wypoczynkowego – wyjazd na studia to dzień bez wypłaty. Wizyta u lekarza możliwa tylko odpłatnie (umowa zlecenie – brak ubezpieczenia zdrowotnego), a nieobecność podczas choroby to dzień bez wypłaty. Dlatego podczas niemal wszystkich chorób chodziłem do pracy, oprócz tygodniowej przerwy podczas zapalenia płuc. Piszę w odniesieniu do mnie, ale taka jest ogólna sytuacja.

    W telewizji trwają beztroskie debaty dotyczące patologicznych „ideologii” itp. które w ogóle nie powinny podlegać dyskusji (aborcje, in-vitro, zmiany płci), a niektórzy nawet mówią o niżu demograficznym. Jednakże nawet przeznaczenie 100% środków nie zapewniłoby choćby połowy rzeczy, które są niezbędne dla godnego bytu JEDNEGO dziecka.

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/korwin-mikke-ostro-o-zwiazkowcach-to-sa-po-prostu-glupcy/x3ykny
    Proszę zobaczyć, że pada tutaj propozycja zlikwidowania zasiłku dla bezrobotnych. W połączeniu z inną propozycją, czyli brak minimalnej stawki, spowodowałoby to, że kilka milionów ludzi w desperacji z powodu braku środków do życia byłoby gotowych do ciężkich prac za np. 2 zł/h, jeszcze bardziej zwiększając zyski netto kapitalistów. Realny przymus niewolniczej pracy, zupełnie inny niż ten wspomniany wyżej, w odniesieniu do PRL.

    Nie znam nawet jednej osoby w moim wieku (21 lat), z którą mógłbym wymienić spostrzeżenia na ten temat. Słyszałem, że kiedyś rozmowy w pociągach były normalnością. Teraz też jest to możliwe, ale tylko podczas podróży z osobami starszymi. Młode osoby w większości interesują się tylko patrzeniem na swój telefon, który obowiązkowo musi być wyjęty nawet podczas podróży trwającej 5 minut.

    Wyborca pewnej partii z pewnością stwierdziłby, że wykazuję lewacką postawę roszczeniową (napisałem już, że wymagania nt. jedzenia, pracy i miejsca zamieszkania są świetnym tego przykładem). Faktycznie negatywnie oceniam obecną sytuację (bo nie ma innej możliwości), niestety jednak nie mam żadnego pomysłu, jak to zmienić.

  69. SAP said

    Panie Jacku 2
    Obelga o j. magisterku padła w czasie odbywania przeze mnie mnie stażu jako zwykły robotnik, bo tak sam chciałem. Protestowałem wtedy przeciw użyciu przez jednego robola środków niebezpiecznych dla zdrowia jego i calej brygady. On miał to gdzieś, bo chciał szybciej wykonać robotę. Inny robol „majster” kawalarz zmusił młodego pracownika do użycia tego środka. Chłopak zmarl na raka pół roku później. To była dobra lekcja życia. Nauczyłem się pić po krakowsku, kląć jak szewc i bić w mordę tępych roboli, których głupota bywa zbrodnią. Widziałem też upodlenie polskich robotników na budowach w Niemczech, gdzie zap.dalali po 12, 14 dziennie jedząc i śpiąc na budowie i nie zmieniając „gaci”, których z pewnością sami sobie nie uszyli. Ja mam szacunek do robotników, a raczej mistrzów swojego fachu, ale nie dla roboli. Jeśli pan tego nie rozumie to pańskie doświadczenia życiowe są bardzo mizerne. Mógłby mnie pan nazwać jeszcze żydem i ubekiem, bo to bardzo robolskie zagranie.

  70. Zdziwiony said

    Władze PRL kupiły od Niemców za 800 mln marek technologię zgazowania węgla. Ta technologia umożliwiłaby nam uniezależnienie się od rosyjskiego gazu. Jednakże jak tylko maszyny znalazły się na terytorium PRL, Sowieci wpadli w furię i kazali nam je zniszczyc. Plusem ekipy Gierka, w odróżnieniu od wszystkich ekip III RP, poważnie podjęła próbę wykorzystania nowoczesnej technologii pozwalającej na uniezależnienie się od rury. Gdyby nie ekipa Gierka, byc może wciąż bylibyśmy zależni od Rosji także pod względem dostaw ropy. To przecież Gierek kazał zbudowac gdański naftoport, do którego możemy sprowadzac ropę tankowcami.
    Gierek zadłużał Polskę, ale w mniejszym stopniu niż rządy III RP, i przynajmniej wykorzystywał zaciągnięte kredyty na jakieś sensowne inwestycje, z których do dzisiaj korzystamy – np. trasę katowicką czy Trasę Łazienkowską. Miał też prawdziwe ambicje mocarstwowe – rozpoczął program budowy broni jądrowej, który przerwała tajemnicza śmierć kierownika tego projektu, gen. Sylwestra Kaliskiego.

    Tego wszystkiego Sowieci oraz ich marionetka Jaruzelski nie mogli mu darowac. Obalili go w 1980 roku, pozbawiając go wszelkich stanowisk, odznaczeń i emerytury.

    Gierka obalili Żydzi. – admin

  71. Ad. 10

    „Wiec ja jako zolnierz służby zawodowej (nie mylic z najemna obecna) w latach 1962 do 1983 w POLSCE jeszcze POLSKIEJ sluzylem POLAKOM choć niektórzy zarzucaja nam do dzisiaj ,ze Zwiazkowi „zdradzieckiemu” .”

    – PRL w roku, powiedzmy 80-tym. Kadra w pewnej jednostce wojskowej dostała rutynowy rozkaz nocowania przez parę dni w koszarach, salka na trzydziestu chłopa, parę miejsc wolnych. Stopnie od plutonowego do kapitana. Dyżurny kompanii dorzuca do pieca i słyszy, jak dowódca jednostki wznosi toast: „Za flotę radziecką!” – Reszta towarzystwa z oburzeniem „Nie pijemy! Nie pijemy!” – dowódca kontynuuje toast „DO DNA!” – „Aaa, to co innego!” pada gromka odpowiedź i natychmiast wszyscy wprowadzają to w czyn. 🙂

  72. Ad. 61

    „Ale PN to jedno, a zastój to drugie. Ani te kurtki nie były ambitne (nowoczesne, rozwojowe) , ani te Zelmery, tyle że było to solidne.”

    – Nie potrzebujemy lodówek z internetem. Potrzebujemy lodówek, w których rurki instalacji chłodniczej mają ścianki grubsze, niż grubość papieru (pracowałem przy składaniu takich instalacji, z każdą dostawą coraz cieńsze ścianki). Dlaczego są takie cienkie? Bo mniej miedzi idzie i jak się zepsuje, to nikt tego nie naprawi, bo za cienkie. Musisz kupić nową, pewnie jeszcze gorszą. To jest system dobry dla ludzi Zachodu, bo ich na to stać.

    Nas na marnotrawstwo nie stać. A tak się składa, że żądza zysku powoduje gigantyczne marnotrawstwo. Marnotrawstwo dla zysku. I wszystko, co przynosi ZYSK jest usprawiedliwione – taki system.

  73. Jacek 2 said

    Panie SAP
    Jestem robolem ale nie z tych nie zmieniających gaci. Raczej rzadko klnę, zwłaszcza po szewsku, jeżeli już to bez świadków, nigdy nie piłem wódki po „krakowsku”, nie wiem nawet na czym to polega, nikogo też nigdy nie biłem. Żyję i pracuję już na tyle długo że swojego doświadczenia nie uznaję za mizerne. W każdym fachu odsetek mistrzów jest raczej niewielki (dlatego nazywa się ich mistrzami), pozostali bywają różni co wcale nie znaczy że są godni pogardy którą Pan im okazuje. To co Pan widział za granicą to jest reguła czy jednostkowa obserwacja? Żydem czy ubekiem Pana nie nazwę, co najwyżej masonem i cyklistą 🙂 Robol, kibol, łysol i co tam jeszcze- takimi określeniami posługuje sie ktoś grający w brydża w knajpie mając za plecami kwartet jazz-owy? Czy przypadkiem nazywanie kogokolwiek „robolem” nie jest obraźliwe?

  74. Ad. 45

    „Pan myśli, że gigantyczne zakłady w PRL to się same z siebie sterowały, i zarządzały, i dawały zyski, i eksportowały?
    Że tam nie było specjalistów?”

    – Z paroma miałem zaszczyt pracować. Jeden skonstruował komputer przemysłowy (na Motoroli) do nawijarek na produkcji. Gdy sterowniki z przyległościami ruszyły, to serwisanci zapomnieli o wydziale nawijarek, bo nic się nie psuło. Program został napisany w kodzie maszynowym (nie asembler). Żeby zdobyć procesory i tranzystory mocy (embargo!) trzeba było uruchomić prywatne znajomości w jednej z central handlu zagranicznego w Warszawie. I to się udało.

    Telekomunikacja. Duża awaria jednej z central. Dwa dni najcięższej pracy umysłowej, jaka może być udziałem inżyniera. I nasi znaleźli błąd w oprogramowaniu Siemensa. A do prasy poszło, ze to specjaliści tegoż Siemensa z Portugalii znaleźli błąd…

  75. Ad. 73

    „Czy przypadkiem nazywanie kogokolwiek „robolem” nie jest obraźliwe?”

    – Jeden z moich kierowników pisał Coca-cola przez literę „K”. Jak to nazwać? Robolem nie był, bo biuro. Więc jak? Widziałem takiego, który siedząc na drabinie przez nierdzewkę wiercił pięć minut. Fi 8 chyba. Pot mu czoło perlił gęsto. I przewiercił. Z tym, że na lewych obrotach. Jak to nazwać? Drugi, jego kierownik, nie wiedział, jak wykorzystać twierdzenie Pitagorasa, żeby na nierównym gruncie posadowić prostopadłe do siebie ściany płyt izolacyjnych komory chłodniczej (Że już o długiej rurce „wasserwaga” nie wspomnę, albo i o wielokrążku na budowach, bo to technika rodem z NASA przecież). Jak to nazwać?

  76. […] Za; https://marucha.wordpress.com/2015/04/25/prl-dorobek-i-osiagniecia/ […]

  77. Siggi said

    Układ społeczno-polityczny,gospodarczy Polski Ludowej i pozostałych państw socjalistycznych od początku miał założony stryczek,który z biegiem lat zaciskał się coraz silniej. Mam na myśli jedno z głównych założeń ideowo-politycznych tego systemu,a mianowicie :…przywódcza rola klasy robotniczej i jej emanacji w postaci partii.Propaganda w owym czasie poprzewracała w łbach robotników,którzy traktowali to założenie dosłownie.Zaczęło się włażenie…po paluszku w doooopę klasie robotniczej,co waaadza uważała ,że tak trzeba.Złe duchy z krasnoludkami wykorzystałi to z wiadomym skutkiem,czego najdobitniejszym przykładem było, w warunkach Polski ,lansowanie tępaka,który ledwo czytał itd. aż do pierwszoplanowej funkcji w państwie,tylko dlatego,że to robotnik.
    I wokół tego „fenomenu” można pisać, i pisać,i pisać.A mnie na wymioty bierze….Jak se o tem pomyślę.
    I to by było na tyle.

  78. […] AQQ said / 2015-04-25 (sobota) at 10:30:32 […]

  79. SAP said

    Panie Jacku 2
    W latach 80 – tych chodziłem demonstracyjnie w kufajce i oficerkach. Ale teraz myślę, że tych rzeczy nie należy łączyć. Dzieli nas różnica doświadczeń. Mnie imponuje w człowieku wiedza, wola doskonalenia się, poznawania, entuzjazm, pasje. Ale też miłość i szacunek do innego człowieka. Nie imponuje mi niszczenie samego siebie ciężką, bezmyślną orką. Bo po to mamy rozum, by nawet najcięższa robota była wykonana bez zarzynania się, szkodzenia sobie. To też był problem PRL, w której masa ludzi po prostu harowała, bo miała wrednie zorganizowaną pracę i tak jest też dzisiaj. Byłem na robotach w Niemczech. Czy pan wie. że niemiecki robotnik ma w czasie dnia pracy w sumie 1,5 godziny przerwy tzw. Mahlzeit? Że często śpi w czasie tych przerw? Że pracuje 5, 10 min bardzo intensywnie, a potem robi krótką przerwę? I że zostawiali w tyle nie robiących przerw Polaków? Że pracują tam starcy, kobiety i nastolatki? A majster chodzi w odświętnym stroju mauera? Ja nie jestem germanofilem ale podziwiam ludzi, którzy są dumni ze swojej kultury pracy, bo oni ją sami stworzyli i są jej wierni. Tu tego nie ma.

  80. bart said

    ….Waszmość mógłżeżby takwąż bądź, …….

    Panie Eko, ja dopiero od dwóch lat stosuję polskie znaczki. Wcześniej nie wiedziałem, jakie to proste.

  81. bart said

    „To w III RP dzięki pomocy zagranicznego kapitału (który, aby zapewnić nam podstawy egzystencji, poświęcił dobrowolnie ogromne środki finansowe) udało się zbudować potężny i nowoczesny przemysł (tysiące zakładów!)”.

    Napisz Pan coś jeszcze. Siedzę w tej robocie w nocy I łeb mi na stół leci. Przynajmniej sie pośmieję, choc gorzko…

  82. bart said

    Panie SAP (79), taki zbieg okoliczności. Kiedyś wydrukowała mi się książka, taka trochę powieść kostiumowa z czasów zarazprzednowotestamentowych (skoro jest film kostiumowy, to może być i powieść kostiumowa). Tam był taki Niemiec Eryk, zakupiony wraz z grupa słowiańskich i frankońskich niewolników. Poniżej taki fragment.

    „Roboty w porcie było w bród. Początkowo ludzie zarabiali jak wszyscy, po trzy i pół sestercji na dzień dla robotnika, ale to się rychło odmieniło na lepsze. Otóż Eryk, mimo młodego wieku, okazał się być doskonałym organizatorem. Porywczy Słowianie usiłowali całodzienną robotę wykonać w trzy godziny i z tego powodu męczyli się wielce. Eryk nauczył ich sposobu rozkładania sił, jako Niemcy pracują – pomału, za to bez częstych przerw na odpoczynek. Ponadto chłopak tak poustawiał ludzi, by jak najmniej biegali z ładunkiem na plecach i w ten sposób, pracując zespół, wykonywali robotę wielokroć szybciej i sprawniej niż inni pracownicy doków. Dochodziło do tego, że piętnastu ludzi potrafiło rozładować dwadzieścia tysięcy modii zboża w ciągu jednego tylko dnia, więc Eryk – w porozumieniu z właścicielami – zaczął liczyć od armatorów za wykonaną robotę, a nie za czas pracy. Przez to dochód wzrósł do trzydziestu, a czasem i czterdziestu denarów na dzień”.

  83. Guła said

    I owszem, jest różnica (i była) pomiędzy kulturą pracy germańską a polską. Wystarczy przeczytać Był rok 1945 E. Osmańczyka. Tyle tylko że Niemcy posiadali ciągłość w(e) własnej działalności przemysłowej, nikt ich nie wykorzystywał jak podbity naród. To nie tylko okazuje się z książki, o wydolność pracy chodzi, ale nade wszystko o zdyscyplinowane i konsekwentne społeczeństwo.

    No i niezbędne fundusze.

    Polskie króciutkie 20 lat to dużo za mało aby mówić o wielkich osiągnięciach technicznych, o tradycji, kulturze przemysłowej. A pomimo tego króciutkiego mgnienia 20 wiosen wolności, stworzono COP!. Rzecz jasna kosztem bytu narodu. Z konieczności. Chyba wiemy o 4,5 miliona emigrantów na początku 20 roku dla których nie starczyło środków do życia. Czytaliśmy też obowiązkową lekturę „Pamiątka z Celulozy” Igora Newerlego.

    Specjaliści od oceny możliwości gospodarczej danego kraju opierają się na przemyśle budowlanym, w którym skupiają się wszystkie możliwe branże przemysłowe w ogóle. A przecież PRL w 81 a nawet jeszcze w 89 (miałem 22 lata stażu) to była jedna wielka budowa.

    Ten cały stan oblazły hieny z nieustającym pazernym ślinotokiem na swoich ryjach.

  84. Guła said

    Znać było, że będzie się kalkulowało …

  85. Yah said

    Ad. 3 Przecież „deficyty” towarów były robione celowo przez żymian, żeby udowodnić, że Polacy nic nie potrafią, że Polska to jedna wielka patologia. Towarzystwo uwierzyło i ma teraz jeszcze większa patologię, tyle że z uginającymi się od towarów pólkami ( które mogą kupić – na kredyt). ….

  86. zolnierz said

    Już po „defiladzie” dyskusyjnej ,wiec może podsumowanie jakas madra glowa zafunduje ?
    Przeciez już dorobek mamy i porównawcze osiagniecia .
    Dobrze jest was czytac ,bo poznajemy się nawzajem ,kto Polak a kto Zyd podparty Niemcem lub inny mieszaniec na dyzurze .
    Wiec krotko :
    Na początek smutno i z obrzydzeniem,bo …. iludzie klna ,czego takze gospodarz się nauczyl,a to nie do rodow polskich pasuje – ludzie zamiast klac wezcie cos do reki i po garbatych nosach lub pięknych obcych twarzyczkach !

    Dalej – mało się doliczyłem mlodych dyskutantow ale już to ktoś wyżej wyjasnil dlaczego, przecież obecnie dano im rozne zabawki,by nie mogli myslec o rzeczywistosci.
    A starzy (?), rozni bywaja i roznie gderają,pozwalajac sobie na ironie i dowcipy,przeciez maja swoje osiagniecia zyciowe ,tak za PRL-u jak i obecnie w „polinowej” ,kolejnej RP .

    Koncze ,bo już ktoś tam wezwal „do dna !” :

    BOG DAL KAZDEMU ROZUM , WOLNA WOLE ale i to na co zasluzyl ,choć dla niektórych jeszcze „z wyplata” się wstrzymuje !

    DOCZEKACIE SIE WSZYSCY SPRAWIEDLIWOSCI BOZEJ !!!
    Zydzi,Niemcy i ich słudzy również – każdemu wg.zaslug .

    Szkoda ,ze JUZ TAK MALO JEST POLAKOW WSROD POLAKOW.
    BOZE MIEJ LITOSC NAD RESZTA – PROSIMY CIE PANIE !

  87. zolnierz said

    Do młodych :
    Kiedy wam wylacza wszelka energie ,w tym energie zycia , pomyślcie o jednym – czy zycie to tylko zabawa ?

    Starzy – umierajcie spokojnie ,
    jesteście już „po wojnie” .

    Wojny przed kolejnymi pokoleniami.

  88. zolnierz said

    Podziekowania moje i mych przyjaciol za podsumowanie „Zdziwionego” (czytaj wyżej).
    Oczywiście i gospodarzowi niniejszej strony za goscine i „uczte rozumowa”,
    SERDECZNE DZIEKI !

    Polska nasza,
    to nie zydowska manna kasza .
    POLSKA ZYLA i ZYC BEDZIE ,
    GDY MLODYM POLAKOM ROZUMU PRZYBEDZIE !!!

  89. Marucha said

    Re 80:
    No widzi Pan. To naprawdę proste z tymi polskimi znaczkami. Panu się chciało poświęcić na to trochę czasu…

    A ja od wielu lat staram się przekonać tu piszących, jakie to łatwe… NA PRÓŻNO! Duszyć rupą się nie chce. Nawet spytać się bystrego dziesięciolatka jest za trudne.

    KURWA – nawet jest taka witryna, gdzie można wkleić tekst bez polskich znaków i ona go spolszczy.
    Podawałem jej adres wiele razy.
    Podam jeszcze raz: http://www.spolszcz.pl/
    Spróbujcie chociaż!

    Patrioci…. Ustrój, władze chcą zmienić… a po polsku pisać im się nie chce…

  90. Isreal said

    gdyby nie masowa aborcja byłoby pewnie kilka milionów więcej, „na szczęście” aborcja to głównie temat w rodzinach tzw inteligencji i kacyków, więc tałatajstwo nie mnożyło się zbytnio…………..

    Niemal w każdej gminie był lokalny aborcjusz tłukący kasę na tej zbrodni………………

    przecież to te same geny sprawowały w prl-u

  91. Boydar said

    Przyzwoity człowiek się nie skrobie …

  92. Jacek said

    ad Marucha #45

    prosze Pana ja sie ustosunkowalem do nastepujacej wypowiedzi p. Sarthois:

    „Ludzie wypowiadali sie, pytali itd. rzeczywiscie nie bylo (lub rzadko) pomyslow na inny ustroj – nie mozna bylo tez oczekiwac od robotnikow pomyslow na rozwiazania ustrojowe, chociaz ten „duch” koniecznosci zmian ustroju byl wszechobecny. Oni wiedzieli jedno: ten ustroj jest niereformowalny…. A jesli jest niereformowalny to co????.
    Ludzie chcieli zmieniac ustroj w zakresie im dostepnym: – domagali sie od ‚S’ spowodowania zmiany osobowch na stanowiskach kierowniczych…itp
    Zatem twierdzenie „Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju.” nie jest prawdziwe.”

    Ja rowniez bralem udzial w organizowaniu S, zereszta kedy jeszcze nazwy S nie bylo, wybrany do takiej roli (wraz z kilkoma innymi osobami) na wiecu, pod moja nieobecnosc . Podjalem sie tej roli jako obowiazku wobec Rodakow. Zgadzam sie z ocena rozumowania i nastroju ludzi przedstawiona powyzej. W dodatku dynamika byla niesamowita. Organizacja okolo 3500 z wybranymi przedstawicielami powstala w ciagu 10 dni.

    Twierdzenie, ze ludzie nie chcieli zmieniac ustroju, jest czysto literackie. Z prostego powodu:

    poniewaz kazdy kto wzial udzial w strajku, a tym bardziej byl w nim aktywny, byl zdeklarowanym (przez „wadze ludowa” czyli przestepcza swolocz rzadzaca Polakami z sowieckiego nadania) wrogiem prlu, „wadzy ludowej” i „przyjazni ze zwiazkiem radzieckim”, czyli z definicji obalal „ustroj”. Grozilo mu przynjamniej wyrzucenie z pracy (utrata pracy na polecenie partyjne skutkowala w prlu skrajna nedza), nie mowiac o pobiciu przez zomo czy „milicje ludowa”, nie mowiac o mozliwosciach wiezienia, zastrzelenia, a co najgorsze pobicia prowadzacego do kalectwa lub paralizu. W czasie trwania strajkow swolocz z pzpr, zms ( z „komitetow” w zakladowych) spisywala listy uczestnikow a zwlaszcza ludzi aktywnych i wymyslala represje.

    Ludzie to wiedzieli, znali z doswiadczen pazdziernika, marca i grudnia. Poza prowokatorami i szpiclami, wszyscy bioracy udzial swiadomie deklarowali sie jako „wrogowie ustroju”. Bezpieczenstwo byl w liczbach. Oczywiscie nie dla najbardziej aktywnych. W momencie gdy przelamana byla bariera strachu ruszala lawina.

    Warto obejrzec:

  93. EKO-LAS said

    Ad. 92
    Poniżej zamieszczam tekst przepuszczony przez stroną dodającą polskie „znaczki”
    http://www.spolszcz.pl/

    Nie jest idealnie, jednak ta cała zmiana trwała raptem 15 (piętnaście sekund).
    Czyż nie jest przyjemniejszym takie czytanie?
    POLECAM 🙄

    Jacek said
    2015-04-26 (niedziela) at 11:10:21
    ad Marucha #45

    proszę Pana ja się ustosunkowałem do następującej wypowiedzi p. Sarthois:

    „Ludzie wypowiadali się, pytali itd. rzeczywiście nie było (lub rzadko) pomysłów na inny ustrój – nie można było też oczekiwać od robotników pomysłów na rozwiązania ustrojowe, chociaż ten „duch” konieczności zmian ustroju był wszechobecny. Oni wiedzieli jedno: ten ustrój jest niereformowalny…. A jeśli jest niereformowalny to co????.
    Ludzie chcieli zmieniać ustrój w zakresie im dostępnym: – domagali się od ‚S’ spowodowania zmiany osobowch na stanowiskach kierowniczych…itp
    Zatem twierdzenie „Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju.” nie jest prawdziwe.”

    Ją również brałem udział w organizowaniu S, zereszta kędy jeszcze nazwy S nie było, wybrany do takiej roli (wraz z kilkoma innymi osobami) na wiecu, pod moją nieobecność . Podjąłem się tej roli jako obowiązku wobec Rodaków. Zgadzam się z oceną rozumowania i nastroju ludzi przedstawiona powyżej. W dodatku dynamika była niesamowita. Organizacja około 3500 z wybranymi przedstawicielami powstała w ciągu 10 dni.

    Twierdzenie, że ludzie nie chcieli zmieniać ustroju, jest czysto literackie. Z prostego powodu:

    ponieważ każdy kto wziął udział w strajku, a tym bardziej był w nim aktywny, był zdeklarowanym (przez „wadze ludowa” czyli przestępcza swołocz rządząca Polakami z sowieckiego nadania) wrogiem prlu, „wadzy ludowej” i „przyjazni ze związkiem radzieckim”, czyli z definicji obalał „ustrój”. Groziło mu przynjamniej wyrzucenie z pracy (utratą pracy na polecenie partyjne skutkowała w prlu skrajną nędzą), nie mówiąc o pobiciu przez zomo czy „milicje ludowa”, nie mówiąc o możliwościach więzienia, zastrzelenia, a co najgorsze pobicia prowadzącego do kalectwa lub paraliżu. W czasie trwania strajków swołocz z pzpr, zms ( z „komitetow” w zakładowych) spisywała listy uczestników a zwłaszcza ludzi aktywnych i wymyślała represje.

    Ludzie to wiedzieli, znali z doświadczeń października, marca i grudnia. Poza prowokatorami i szpiclami, wszyscy biorący udział świadomie deklarowali się jako „wrogowie ustroju”. Bezpieczeństwo był w liczbach. Oczywiście nie dla najbardziej aktywnych. W momencie gdy przełamana była bariera strachu ruszała lawina.

    Warto obejrzeć:

  94. Jacek said

    ad # 93 ad # 93 ma Pan rację. Nie jestem na bierzaco. (bierzaco wyszło jak wyszło)

    PS warto obejrzeć:

  95. Jacek said

    Korekta do #93 :

    oczywiscie powinno byc nie ” zereszta kędy jeszcze nazwy S nie było”

    a : „zreszta kiedy jeszcze nazwy S nie było”.

  96. Jacek said

    Korekta do Korekty #93 :

    oczywiście powinno być nie ” zereszta kędy jeszcze nazwy S nie było”

    a : „zresztą kiedy jeszcze nazwy S nie było”.

    Nie ma rzeczy doskonałych. Zwłaszcza gdy wzrok i palce .

    A swoja droga, Polak wie gdzie i jakie znaki powinny byc uzyte.

    Pozdrawiam

  97. sarthois said

    AD 92
    Ja rowniez bralem udzial w organizowaniu S, zreszta kedy jeszcze nazwy S nie bylo,….

    Nareszcie ktos tu mowi normalnym jezykiem….. Chapeau!!!!
    Nie raz juz dawano mi tutaj do zrozumienia ze „nie jestem kompatybilny z Gajowka” .
    Najwiecej i najlepiej o powstawaniu ruchu, ktory pozniej nazywal sie Solidarnosc wiedza ci ktorzy wtedy albo siusiali w majtki albo nadal pracuja na potrzeby niepolskich zleceniodawcow.
    Organizowalem dwie trzy zakladowe organizacje zwiazkowe – 1700, 600, i 250 czlonkow, mam legitymacje nr 114 w duzym MKZ, dziesiatki zebran… i ponosi mnie jak mi dzisiaj ktos pierd..oli o tym, ze robotnicy nie chcieli zmiany ustroju, lub zadaje bezdennie glupie pytanie: dlaczego zadanie zmian ustrojowych nie figurowalo posrod 21 postulatow Gdanskich……chce sie odpowiedziec wprost – NA DRZEWO!!!!!! i niech tak zostanie.

  98. Marucha said

    Re 92, 93:

    Wiecie Panowie, żeby ktoś tu napisał (a gajowy przepuścił), że Prymas Wyszyński był włoskim żydem-homoseksualistą, to na pewno znalazłby się ktoś inny, kto by to poparł i się zachwycił trafnością spostrzeżenia.
    Myślę, że obaj Panowie aluzję pojmiecie.

    Solidarność nigdy nie prezentowała się jako „wróg ustroju”. Nigdy, nigdzie. Nie są mi znane ŻADNE dokumenty uprawniające do takiego twierdzenia.
    To, co pokrzykiwali pojedynczy ludzie – nierzadko zwykli, płatni prowokatorzy – jest bez znaczenia.

    A to, że „władza ludowa” nazywała „S” wrogiem ustroju, jest też bez znaczenia. Podobnie, jak bez znaczenia jest bełkot Michnika na temat antysemityzmu.

  99. EKO-LAS said

    ad. 93 w związku z @ 98.
    Ach ta moja skrótowość myślowa, to tak przed obiadem, na głodnego, wyszło jak wyszło. Oczywiście POLECAŁEM jedynie stosowanie polskich „ogonków” 😥

  100. Marucha said

    Re 99:
    Ja do Pana nic nie miałem, wiem, że Pan tylko zilustrował dodawanie ogonków.
    Panu się chciało. Inni nawet nie zajrzą na tę stronę. Czasu nie mają, bo Polskę naprawiają.

    Swoją drogą zastanawiają mnie ludzie, którzy w PRL widzą samo zło, nieudolność, głód, smród i ubóstwo.
    Idą w zaparte wobec najbardziej wymownych liczb.

    PRL kojarzy im się wyłącznie chyba ze stanem wojennym i zaraz potem.

  101. sarthois said

    AD98
    Myślę, że obaj Panowie aluzję pojmiecie.

    No, ja akurat nie…

    Solidarność nigdy nie prezentowała się jako „wróg ustroju”. Nigdy, nigdzie. Nie są mi znane ŻADNE dokumenty uprawniające do takiego twierdzenia.

    Mysle jak Pan, ze takich dokumentow, nawet z zebran organizacyjnych nikt nie znajdzie – nb nie traktujmy tych ludzi (siebie rowniez) z tego okresu jako idiotow….”podcinajacych galezie na ktorych siedzieli”

    To, co pokrzykiwali pojedynczy ludzie – nierzadko zwykli, płatni prowokatorzy – jest bez znaczenia

    Z calym szacunkiem – ale Pan sie mocno myli. Moze gdzies byli rowniez prowokatorzy…. uczestniczylem w wielu dyskusjach i to z udzialem ludzi z MKZ i pozniej dzialaczy wyzszych szczebli – mowilo sie o szukaniu „Trzeciej drogi” (nie komunizm czy socjalizm, nie kapitalizm ale cos innego… – czyz nie sa to rozwazania o zmianie ustroju????) – oczywiscie tego w dokumentach nie bylo i nie bedzie.

    Myli sie Pan mowiac ze to bylo „bez znaczenia”. Ja nie musze tych rzeczy czytac, czy szukac po dokumentach – przerabialem to doslownie „na codzien” i „na noce”.

    Przy okazji…. – gdzies wyzej wspomniane bylo, ze tamten ustroj nalezalo tylko nieco poprawic i juz byloby OK!

    – Powiem tak – nie moja Gajowka, nie moj cyrk i nie moje malpy ale jest to naprawde krzywdzaca zwlaszcza mlode pokolenia propaganda…. Tamto – co ustrojem nazywano bylo juz niereformowalne i o tym juz dzieci w szkole wiedzialy!!!!

    Mentalnosc ludzi, demoralizacja, korupcja tak u ludzi wladzy jak i spoleczenstwa od gory do dolu byla na poziomie nie wytrzymania na dluzsza mete. Tzw – jak mowia Francuzi ‚systeme de…’ gdzie wszystko „sie zalatwia” a nie kupuje osiagnal szczyty.
    Nie do wytrzymania – jak okazalo sie po latach – rowniez dla samej wladzy, ktora uzyla ‚S’ do przepoczwarzenia sie w komunizm Brukselski…Orwelowski.

  102. sarthois said

    AD100
    Swoją drogą zastanawiają mnie ludzie, którzy w PRL widzą samo zło, nieudolność, głód, smród i ubóstwo.
    Idą w zaparte wobec najbardziej wymownych liczb.

    PRL kojarzy im się wyłącznie chyba ze stanem wojennym i zaraz potem.

    Jesli o mnie chodzi – nie musze szukac skojarzen. Mam jeszcze dobra pamiec przezylem caly PRL (w Kraju!!!), pokazna biblioteke prasy juz od 1952 roku do Stanu Wojennego. Spora biblioteke Bibuly i materialow informacyjnych z okresu organizowania sie Ruchu Solidarnosc…. – wazne sa nie liczby ale nastroje ludzi i ich stosunek do panujacego (nie) porzadku i owczesnej wladzy

  103. KOR said

    @ 74 (I krakowiacy znaleźli defekt collidera szukającego „boskiej cząstki” – CERN)

  104. Jacek said

    ja również nie rozumiem pańskiej aluzji.

    Kto to jest wg Pana Solidarność?

    Skąd Pan wie, że nigdy i nigdzie?

    Jak Pan sobie wyobraża „prezentowanie się jako wróg ustroju”?

    Ci co krzyczeli „precz z komuna” to najczęściej byli prowokatorzy.

    Nie było potrzeby aby „prezentować się jako wróg ustroju” gdy się szło na strajk i organizowało ten strajk. Ludzie, którzy to robili jako Polacy, chcieli być Polakami i domagali się prawa bycia Polakami, gospodarzami we własnym kraju. Nie potrzebowali „się prezentować”, oni tym co robili odrzucali ” przewodnią rolę partii”, czyli byli wrogami „ustroju” i jako tacy byli represjonowani przez „ustrój”.

    Natomiast prawdą jest, że nie było ustalonej koncepcji jak tę Polskę zorganizować.

    Prawda jest również, ze Solidarność zaczęła się od prowokacji, która wymknęła się spod kontroli. Ale wymknęła się spod kontroli, bo Polacy nie akceptowali nieistniejącej władzy, czyli „ustroju”.

    Warto obejrzeć;

  105. KOR said

    Przeczytałem dorobki i osiągnięcia, długi polskiej komuny szt. 97 i zmartwiłem się co się stanie z chińską prawdziwą komuną, która nie ma, proporcjonalnie do liczby ludności, takich bogactw naturalnych jak: węgiel na 1000 lat, siarkę, miedź, złoto i srebro, wodę czystą i trawę zieloną, długów w banku światowym, a do tego ma złoża dolarów i akcji krajów kapitalistycznych. Zajrzyjcie do swoich komputerów, czy przypadkiem są tam chińskie akcesoria – wyrzućcie to komunistyczne badziewie. W latach 50-tych Stocznia Gdańska wybudowała tym Chińczykom kilka staków parowych, co doprowadziło do budowy w Chinach floty kontenerowców i upadku kolebki solidarności. Poniżej moje uwagi do niektórych wypowiedzi dyskutantów:

    @ 1 (Niestety… nie bylo komputerow – były), 10 (pracujący MIELI GLOS POLSKI a nie bełkot angielski – mówię i piszę w basic english fluently), 12 (III RP jedzie na kredytach większych niż za Gierka), 18 (W PRL nie mieliśmy też Concorde’a), 19 (Tak wygląda Polska), 21 (NIE byliśmy gospodarzami we własnym DOMU), 40 (Ktoś inny na tym ogniu upiekł inną koszerną pieczeń), 43 (zatrudnimy lekarza – stypendium, pracę i mieszkanie), 45 (Nie było wyprzedaży wspólnego majątku w obce ręce), 49 (gdybym mógł, to wróciłbym do tamtych czasów), 53(nie było żadnego przemysłu, a jedynie trujące kominy), 54(Przystanek Alaska), 55 (Polacy są superinteligentni i utalentowani), 61(Chińczycy nie pozwalają zaśmiecać tym swojego rynku), 65(Więcej mam szacunku dla przysłowiowego kopacza rowów), 67(A kto – z młodych wykształconych, z dużych miast – wie), 68 (Ewentualnie mogę wziąć pożyczkę w lichwiarskiej firmie), 69 (pańskie doświadczenia życiowe są bardzo mizerne), 73 (Jestem robolem ale nie z tych nie zmieniających gaci), 79 (są dumni ze swojej kultury pracy), 92 (Zwykli robotnicy czy rolnicy nie mieli żadnych zamiarów obalać ustroju – chcieli szwedzki socjalizm, królewnę i jej rękę).
    Pozdrawiam

  106. Jacek said

    PS

    „Swoją drogą zastanawiają mnie ludzie, którzy w PRL widzą samo zło, nieudolność, głód, smród i ubóstwo.”

    niczego takiego nie napisalem.

    Polacy w prlu mieli osigniecia. To byly osiagniecia Polakow i im dalej one szly tym bardziej marignalizowana byla „pzpr” i reagowala na to gwaltownie prowokujac Polakow aby miec powod do przywrocenia „przewodniej roli partii” czyli pozycji „wlascicieli polski ludowej”. A, ze pzpr bylo nieudolne, prymitywne i w sumie kryminalne, ze byli ludzie zyjacy bardzo biednie i ktorzy pracowali niezwykle ciezkio, ze „wlsciciele polski ludowej” byli gotowi uzyc sily przeciwko Polakom na kazda skale, co i czynili, to prawda. Ze „wlasciciele polski ludowej” niszczyli bezwzglednie pozostalosci rzeczywistych elit polskich, zaklamywali polska historie i planowo demoralizowali Polakow (koedukacja, powszechne zatrudnienie kobiet, „o czym chca wiedziec dziewczeta”, globulki, bezwzgledna walka z Kosciolem Katolickim ) .Obecnie Polakami rzadzi podobne pzpr tylko jewropejskie, no wiec skutki musza byc analogiczne. Dlaczego tak jest tlumacze od lat. Zreszta napisalem o tym rowniez powyzej. Prl i iii rp to dwa skrzydal tego samego ptaka. III rp jest kontynuacja prlu „na nowym etapie” postepu postepu, czyli talmudyzacji ludzkosci.

    „Swoją drogą zastanawiają mnie ludzie, którzy w PRL widzą samo zło, nieudolność, głód, smród i ubóstwo.”

    niczego takiego nie napisałem.

    Polacy w prlu mieli osiągnięcia. To były osiągnięcia Polaków i im dalej one szły tym bardziej marginalizowana była „pzpr” i reagowała na to gwałtownie prowokując Polaków aby mieć powód do przywrócenia „przewodniej roli partii” czyli pozycji „właścicieli polski ludowej”. A, że pzpr było nieudolne, prymitywne i kryminalne, ze byli ludzie żyjący bardzo biednie a którzy pracowali niezwykle ciężko, ze „właściciele polski ludowej” byli gotowi użyć siły przeciwko Polakom na każdą skale, z czym się nie kryli a przeciwnie, co i czynili, to prawda. Ze „właściciele polski ludowej” niszczyli bezwzględnie pozostałości rzeczywistych elit polskich, zakłamywali polska historie i planowo demoralizowali Polaków (koedukacja, powszechne zatrudnienie kobiet, „o czym chcą wiedzieć dziewczęta”, globulki, bezwzględna walka z Kościołem Katolickim ) .Obecnie Polakami rządzi podobne pzpr ( z dwoma głównymi skrzydłami po-pis) tylko jewropejskie, no wiec skutki muszą być analogiczne. Dlaczego tak jest tłumaczę od lat. Zresztą napisałem o tym również powyżej. Prl i iii rp to dwa skrzydła tego samego ptaka. III rp jest kontynuacja prlu „na nowym etapie” postępu postępu, czyli talmudyzacji ludzkości.

  107. Jacek said

    Ad Vortex #61

    „Sprzęt, obuwie, odzież, itd. musiał wtedy spełniać PN (polską normę), to był taki centralnie planowany system, PN i już. Więc poza dość częstymi brakami, reszta miała naprawdę solidne możliwości. Taki kolega z „internatu” raz mi mówi w latach późnych 90tych – popatrz, ja tę kurtkę mam jeszcze z czasów komuny, i jeszcze w niej chodzę. Tak samo było z odkurzaczem Zelmer, używał go jeszcze po 2000 roku. Jak kupił jakiś tani, nowy to mu się zaraz zepsuł. Ale PN to jedno, a zastój to drugie. Ani te kurtki nie były ambitne (nowoczesne, rozwojowe) , ani te Zelmery, tyle że było to solidne. System socjalistyczny centralnie planowany miał stały problem z rozwojem. Bo jak centralnie zaplanować ulepszenia (nieraz drobne) setek tysięcy produktów.”

    zgadza się proszę Pana. Podobnie było na „zgniłym zachodzie” do mniej więcej polowy lat 70 tych ludzie kupowali jedna pralkę czy zmywarkę na cale życie. To samo dotyczy odzieży. Można było za trochę większe pieniądze kupić sweter czy buty na cale życie, podobnie z meblami. To samo dotoczy domów, no i w końcu nawet żywności.

    Pewien Polak, który był głównym księgowym w dużej „zachodniej korporacji” tłumaczył mi w jakich okolicznościach przeszedł na emeryturę pod koniec lat 70-tych. Polityka korporacji było produkowanie sprzętu o wysokiej jakości i trwałości aby zapewnić duży i trwały popyt przy małym zysku na sprzedanej jednostce. W drugiej połowie lat 70 tych polityka korporacji „została zmieniona” ( takie zmiany są inicjowane przez banki od których każda korporacja jest mniej lub bardziej zależna). Zaczęto produkować tandetę, o niewielkiej trwałości, aby wymusić na klientach częste zakupy. Wbrew pozorom prl była a obecnie iirp jest „rządzona” wg tej samej kalki co „kraje zaawansowanej demokracji zachodniej”., Z pewnym opóźnieniem, ale wg tej samej kalki. Wniosek stad płynie, ze prl i iii rp miala i ma tych samych właścicieli.

  108. Jacek said

    a tutaj jeszcze trochę o tym jak „to się robi”:

  109. Jacek 2 said

    Ad 79
    W każdej branży istnieje piramida, na jej szczycie są ludzie którzy maja pojęcie o swojej pracy a jej podstawa jest od „przynieś, posprzątaj, pozamiataj”. Ten szczyt piramidy raczej rzadko szuka szczęścia na zachodzie bo nawet w Polsce ma nieźle, zupełnie inaczej jest z dołem pracującym przeważnie za najniższą krajową. Stąd pewnie takie nieadekwatne porównanie.
    Inna sprawa że na zachodzie do dziś lat panuje specjalizacja na którą u nas raczej nie ma co liczyć. Spotkał się Pan z patologią ale chyba nie jest to powód żeby tworzyć z tego regułę?

  110. Henry said

    Serdeczne dzieki Panie Marucha, co prawda to prawda.

    Krew mnie zalewa jak czytam tego:
    Szanownego pana SARTHOIS,

    Jak widać jest Pan SARTHOIS czytaty i pisaty i trochę rozumie , ale prowadzi swoją filozofię bez podawania konkretnych
    danych ekonomicznych i nie ma żadnych konkretnach argumentów, które są bardzo ważne niezależnie od czasu i systemu.

    Szanowny panie SARTHOIS – otrzymuje Pan dzisiaj swoją rentę, siedzi Pan w wygodnym fotelu, ale o prawdziwam życiu
    w dzisiejszej Polsce to nie ma Pan prawdziwego pojęcia.

    Proszę dokładnie przeczytać jeszcze raz tu na tej stronie Maruchy – te wypowiedzi młodych ludzi żyjących w dzisiejszej Polsce i wczuć się w ich sytuację.Proszę poznać ich problemy. Tach problemów myśmy nie mieli, zarówno Pan jak i ja.
    Mieliśmy problemy, ale one były innej natury.
    Czy zastanawiał się Pan co czuję dzisiaj młody wykształcony z zawodem człowiek w niby „wolnej”, „demokratycznej” Polsce w tym wolnym systemie rynkowego kapitalizmu? który miesiącami, latymi nie może znalezdz pracy we własnym kraju?
    Nie może wyżywić własnej rodziny i jest zdany na tułaczkę za granicą i bardzo często idzie do zmywarki?

    Albo jest na umowie „smieciowej” i nie ma żadnej gwarancji na lepsze jutro i normalnej perspektywy otrzymać w przyszłości
    normalną rentę ? Czy Pan miała za PRL-u te problemy? Nie.
    Czy zdaje sobie Pan sprawę jakie to jest upodlenie moralne człowieka?

    Faktem jest, że system PRL miał też swoje zalety ale i wady.

    Osiągnięcia PRL o których piszę Pan Marucha są nie do podważenia.

    W czasie kiedy dochodziło do rozmów z komun. rządem myśli Pan SARTHOIS, że robotnicy i chłopi chcieli, aby w przyszłości
    nowy rząd sprzedał za bezcen zakłady państwowe złodziejom zachodnim ?
    Te zakłady państwowe były własnością całego społeczeństwa, które w efekcie z tej sprzedarzy nie miało i nie ma nic.
    A dzisiaj kolporacje zachodnie są na inych prawach niż zwykli polscy przedsiębiorcy, a zyski są odprowadzane
    za granice i tam na całym świecie inwestowane. A co maja Polacy z tego ?
    W większości kapitał jest w obcych rękach.

    Za czasów PRL było tylko 5% ludzi biednych, a dzisiaj dochodzi do 18% z pogłębiająca się tendencją do góry.
    Różnica między bogatymi a biednymi rośnie go góry.
    Za czasu PRL nie było ludzi bezdomnych, wszyscy mieli pracę i można było wyżyć , ale wolności i paszportów w domu
    nie można było mieć i to był wielki problem dla wielu ludzi marzących o prawdziwej wolności.

    Małych dzieci bezdomnych wałęsających się po ulicy też nie było, a dzisiaj ?
    W pracy było spokojnie i bez nerwów. A dzisiaj ??
    Tylko pieniądz i wydajność się liczy, dlatego i autostrady.
    Najważniejsze to to, że kiedyś ludzie byli ludźmi.

  111. Henry said

    Szanowny Panie SARTHOIS,

    Z pewnością Pan wie,że statystyka gospodarcza i ekonomiczna każdego kraju na całym świecie
    niezależnie od systemu odzwierciedla poziom tejże gospodarki, co wlpywa na poziom życia obywateli.

    Dzisiaj np.społeczeństwo polskie pracuję 1/3 czyli 33,33% więcej niż statystyczny Niemiec, ale zarabia
    4 razy mniej niż statystyczny Niemiec.
    W ten sposób można porównać ogólnie pozim i warunki życia obu społeczeństw w 2 różnych krajach.
    W Polsce niewiele zostało jeszcze do sprzedarzy zachodnim korporacjom, więc zaczyna się nowa faza
    życia zarówno dla społeczeństwa jak i dla rządzących.
    Ekonomiści z Korei Poludn.zrobili opracowanie fachowe w którym wykazali spadek polskiej
    ekonomi w następnych wielu latach i spadek poziomu życia. Oby to się nie spełniło.

    Panie SARTHOIS – proszę podać trochę faktów i konkretów.

  112. Marucha said

    Re 110, 111:
    P. Sarthois, człowiek skądinąd sensowny – ma na punkcie PRL urazy. Najpewniej osobiste.
    Szkoda, ze wyraża tylko swoje opinie, a podane mu twarde fakty liczbowe odrzuca jako „nieporównywalne”, bo tak sobie akurat wymyslił.

    Dziś widziałem w telewizorze reklamę, która mnie wpieniła.
    Na ekranie starszy pan… zawsze marzył, żeby pojechać do sanatorium podreperować zdrowie … ale jak? Skąd wziąć na to pieniądze?
    No i teraz – uwaga, uwaga! – wziął pożyczkę z jakiejś ‚instytucji finansowej” i marzenie mu się spełniło! Będzie w sanatorium.
    A za rok pożyczkę weźmie żona – i też pojedzie do sanatorium. No i czy to nie jest wspaniałość?

    Pożyczka na sanatorium… Oto kwintesencja III RP.

  113. Zdziwiony said

    Cytaty z książki „Dziedzictwo” Kazimierza Wybranowskiego:

    …Właśnie teraz ci powiem rzecz najprzykrzejszą.
    – Mów, jestem przygotowana.
    – Czy lubisz Żydów?
    – Nie, mam wstręt do nich.
    – A gdybym ci powiedział, że w pewnym względzie jesteś przez nich wychowana… (…) … A wstyd kobiecy to wielka zdobycz naszej cywilizacji, tak samo, jak poczucie honoru u mężczyzn. Tego nie znają Żydzi; oni są niehonorowi i ich kobiety bezwstydne. I to jest ich wielkie zwycięstwo, że dziś pod ich wpływem u nas jedno i drugie zanika…

    Ludzie nie są tacy źli, tylko są głupi. Tak jak ja widzę, grzeszą oni o wiele więcej z głupoty, niż ze złości. […] Ustawiają sobie domki z kart, a gdy te się rozsypują, złoszczą się, zwalają winę na innych i mszczą się na nich za swoją własną głupotę. Dzieci, panie, dzieci!

    – Z Polakami łatwo – ciągnął stary [Żyd] – tylko trzeba być mądrym i trzeba ich znać.To są straszni patrioci. Aj, aj, aj, jak oni kochają tę swoją Polskę. Co oni się nad nią wypłaczą! Co oni jej komplementów nagadają? Trzeba to samo robić. […]
    staraliby się, żeby ta biedna Polska, co się tyle wycierpiała, miała na co dzień jakąś przyjemność. […] Trzeba ich do tego zachęcać i brać w tym udział. […] A gdy przyjdzie odpowiednia chwila, pchnąć ich dalej do krwawych manifestacji, żeby się dali zarzynać i zarzynali Polskę.

    Człowiek zachodni, gdy zatraca tę zdolność, gdy zaczyna się kierować wyłącznie swoimi celami osobistymi, swoim egoizmem, ma na ratunek swoją mocną indywidualność, swój wyrobiony charakter, a obok tego starą, tradycyjną dyscyplinę, utrwalone nałogi moralne, mocne poczucie prawa, wreszcie szereg instytucji, trzymających go w karbach. Jako egoista jest skutkiem tego bardzo często egoistą poprawnym.
    Polak zaś, który go naśladuje, przy swojej słabej indywidualności, przy nie wyrobionym charakterze, przy chwiejności naszych dobrych nałogów,przy słabym poczuciu prawa, przy braku instytucji, mających w społeczeństwie mocne korzenie – gdy się rządzi bezwzględnym egoizmem, osobistymi wyłącznie
    celami, staje się pospolitą świnią.

  114. Guła said

    Do sanatorium?
    Co z Panem, Panie Gajowy. No chyba że, KOR owcy.

    To jest cymes

    „Rząd PO-PSL pracuje nad projektem ustawy, która da możliwość samorządom odbierania majątków i oszczędności emerytom, którzy otrzymują mniej niż 1400 zł/mies.”

    http://parezja.pl/rzad-odbierze-emerytom-prywatne-majatki/

  115. marost said

    AD112
    P. Sarthois, człowiek skądinąd sensowny – ma na punkcie PRL urazy. Najpewniej osobiste.

    Urazy???? – hmmm… od PRL niczego dobrego nigdy nie oczekiwalem i na biezaco przekonywalem sie ze mialem racje..

    Natomiast to, ze Gajowka moze byc piewca propagandy sukcesu rodem z PRLu jest dla mnie zaskoczeniem… Zycie wciaz sprawia niespodzianki… ta akurat nie nalezy do milych… Trudno, mówi sie coż….

  116. Marucha said

    Re 115:
    Jasne.
    Kto nie szczeka na Putina – ten kacapski szpieg.
    Kto widzi pewne dobre strony z czasów PRL – ten „piewcą propagandy sukcesu”. A pewnie i czcicielem Bieruta.

    Pan Marost/Sarthois swego głębokiego przekonania nie potrafi podbudować absolutnie żadnym argumentem.
    Może dlatego, że z liczbami trudno się dyskutuje?

  117. sarthois said

    Re 116
    Kto nie szczeka na Putina – ten kacapski szpieg.

    To Pan tak sadzi. Ja tez tak jak Pan nie szczekam na Putina i Bogu za niego dziekuje.??? – uwazam ze racja jest po naszej stronie. Natomiast pochwaly PRLu i zbrodniarzy tego systemu tu „widac,slychac i czuc!”

    Pan Sarthois uważa, że III RP to wielki postęp w porównaniu z PRL. Czyż nie tak?
    I broń Panie Boże powiedzieć, że coś w PRL było dobre… To zdrada PATRIDYOTYZMU!

    Powtarzam: kto nie szczeka na Putina, ten ruski szpieg – a kto nie miesza z błotem wszystkiego, co było w PRL, to jebany komuch, żyd i zbrodniarz.
    Pan nie potrafi zrozumieć, że nie wszystko jest czarno-białe.
    I że nie każdy, kto stwierdza, że w PRL był dużo większy przyrost naturalny, to nie czciciel Bieruta albo Bermana.

    Nie widzę sensu dalszej dyskusji, gdy jedna strona podaje twarde fakty i liczby – a druga jedynie własne osądy.
    Admin

  118. sarthois said

    AD 117
    Pyta Pan wiec odpowiadam:

    Pan Sarthois uważa, że III RP to wielki postęp w porównaniu z PRL. Czyż nie tak?
    Niestety – nie tak! III RP to katastrofa…

    I broń Panie Boże powiedzieć, że coś w PRL było dobre… To zdrada PATRIDYOTYZMU!

    Nie tylko Panie Boze NIE BRON ale trzeba mowic o tym tak jak mowili o PRLu ludzie w tamtym czasie!!!!!!!
    I taka jest widzi Pan roznica miedzy nami. Cyfry, liczby mnie nie interesuja to nie jest statystyka.

  119. Zdziwiony said

    @ 116. Panie Marucha, może czasem warto przedstawić ludzi, którzy wybitnie przysłużyli się w rozwoju gospodarki PRL. Moim zdaniem zasługują oni na miano bohaterów skoro żyli i tworzyli, a nie byli przy tym tchórzami w tym, a jakże niewydolnym tworze, którym była PRL, choćby po to, by wykazać o braku takich ludzi z wiedzą i odwagą dzisiaj względem tamtych czasów o wiele trudniejszych, bo działali w państwie podległym(!).

    Na pierwszy rzut proponuję sylwetkę Profesora Witolda Andruszkiewicza (ur. 29 września 1917 w Omsku) zmarłego 28 października 2014 roku – polski ekonomista, profesor w dziedzinie ekonomiki portów morskich i żeglugi. Pomysłodawca budowy głębokowodnego portu w Świnoujściu oraz Portu Północnego w Gdańsku.

    Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przybył z rodziną w jej granicę w 1922 roku. Studia rozpoczął w Akademii Handlowej w Poznaniu w 1937 roku – ukończył je z tytułem magistra nauk ekonomiczno-handlowych w 1946. W latach 1947-52 wykładał w Wyższej Szkole Handlu Morskiego w Sopocie – do usunięcia z uczelni. W tym czasie uczestniczył w (zlikwidowanym w 1952) seminarium doktoranckim prof. Leona Koźmińskiego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki.

    W latach 1957-61 pełnił funkcję dyrektora ds. eksploatacji Portu Gdynia, następnie tworzył Zakład Portów Instytutu Morskiego w Gdańsku. W 1962 uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Od 1971 roku profesor nauk ekonomicznych. Pełnił funkcje członka władz naczelnych Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego oraz prezesa gdańskiego oddziału PTE.

    Według opracowanej przez niego koncepcji zbudowano w Świnoujściu głębokowodny port dla statków o nośności 65 tys. ton oraz Port Północny w Gdańsku dla statków o nośności 150 tys. ton. Opracował też koncepcje:

    – budowy Portu Wschodniego w Gdańsku,
    – powiązania Transeuropejskiej Autostrady Północ Południe (A-1) z liniami żeglugowymi Bałtyku (1972),
    – centralnego, portowego terminalu autostrady A-1 w Gdańsku Wiślince na południowym brzegu Martwej Wisły,
    – zagospodarowania portów: Świnoujście, Darłowo, Tolkmicko, Krynica Morska, Puck,
    – rachunku ciągnionego efektywności ekonomicznej budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej.

    Autor ponad 500 publikacji z dziedziny ekonomiki portów morskich i żeglugi.

    Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

    Profesor Witold Andruszkiewicz był niezwykle znaną, ceniona i lubianą osobowością szczególnie w środowisku morskim. Do końca życia był aktywny zawodowo. Brał udział w licznych konferencjach, udzielał wywiadów. W ostatnich latach był wykładowcą Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Poznaniu oraz w Europejskiej Szkole Hotelarstwa, Turystyki i Przedsiębiorczości – Szkole Wyższej w Sopocie. Wykładał także w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku.

    http://www.gospodarkamorska.pl/artykuly/%E2%80%9Erozwoj-gospodarki-morskiej-hamuja-absurdy-minionej-epoki%E2%80%9D—przypominamy-nasza-ostatnia-rozmowe-z-prof-witoldem-andruszkiewiczem.html

  120. Marucha said

    Re: 118:
    To, co Pan pisze nie nadaje się do dyskusji.
    „Cyfry Pana nie interesują”… Mam wrażenie, że Pana w ogóle nie interesuje oddanie sprawiedliwości tamtym czasom, a jedynie trwanie w nienawiści do nich. Bez względu na oczywiste fakty.

    Dyskusja z Panem to jak z polskimi patridyotami w sprawie Putina. Ja im podaję fakty: niskie podatki w Rosji, opieka nad rodzinami, za darmo kawałek ziemi, ochrona Cerkwi, zakaz propagandy sodomii…. a oni mi na to:
    – Udusiłbym kurwa Putina gołymi rękami bo on wszystkich krzywdzi.

    O ile zrozumiałem Pana, PRL pod pewnymi względami było jednak lepsze od „katastrofy”, jaką jest III RP – ale NIE POWINNO SIĘ O TYM MÓWIĆ. Żeby nie psuć wspomnień?

    A nasz obraz PRL, gdy jeszcze w nim tkwiliśmy, był potwornie zafałszowany przesadnymi wyobrażeniami o zachodniej „demokracji” i o poziomie życia na Zachodzie. Nie wiedzieliśmy nic o rosnącym zbydlęceniu tamtych społeczeństw, o bezrobociu i bezdomności, o szczurzej walce o byt. Owszem, w PRL było biedniej – ale nie było nędzy, nie było ludzi odrzuconych, prawie nie było żebraków.

    Dopiero po latach można nabrać dystansu do czasów, w jakich żyliśmy i sprawiedliwiej je ocenić. Pan tego nie potrafi i nie chce.

  121. Guła said

    @105
    „W latach 50-tych Stocznia Gdańska wybudowała tym Chińczykom kilka staków parowych, co doprowadziło do budowy w Chinach floty kontenerowców i upadku kolebki solidarności.”
    To pewnie analiza z gaz-wyb.

    A przy okazji wie kto jak tę gazetę Solidarności przejęli i przemianowali?
    (Co ja się mam z tymi „weteranami”)
    …………….
    Pod tym linkiem znajdują się wiadomości o produkcji SG i nie tylko.

    „Od 1999 rozpoczęto przenoszenie działalności produkcyjnej na wyspę ► Ostrów, gdzie powstaje ośrodek budowy i wodowania kadłubów. Już w roku 2000 nowa firma zbudowała 11 statków, w tym 9 wielozadaniowych z serii 8203, o nośności 7600 ton, 1 kontenerowiec o pojemności 1100 TEU z serii 8125 i 1 kontenerowiec o pojemności 1850 TEU z serii 8138, wszystkie dla armatorów z Niemiec”

    http://www.gedanopedia.pl/?title=STOCZNIA_GDA%C5%83SKA

  122. Henry said

    Całkowicie prawda Panie Marucha co Pan napisał:

    „A nasz obraz PRL, gdy jeszcze w nim tkwiliśmy, był potwornie zafałszowany przesadnymi wyobrażeniami o zachodniej „demokracji” i o poziomie życia na Zachodzie. Nie wiedzieliśmy nic o rosnącym zbydlęceniu tamtych społeczeństw, o bezrobociu i bezdomności, o szczurzej walce o byt. Owszem, w PRL było biedniej – ale nie było nędzy, nie było ludzi odrzuconych, prawie nie było żebraków.

    Dopiero po latach można nabrać dystansu do czasów, w jakich żyliśmy i sprawiedliwiej je ocenić. Pan tego nie potrafi i nie chce.”

    To jest ten klucz do zrozumienia tej kwestji na temat PRL-u.
    Pan widział i widzi to życie od podszewki po drugiej stronie i ta walkę o byt jak szczury.
    Wszyscy co nie przeszli tego co Pan i nie widzieli tego życia w tym zgniłym wolnym rynkowym kapital..
    nie potrafja docenić tego w jakich to warunkach jak „u mamy” wychowali się i żyli.

    Po raz pierwszy kiedy widziałem małe dzieci bez rodziców na ulicy jednych z dużych miast dzikiego zachodu błagające o pieniądze i zebrajace (w wieku 5-10 lat) uświadomiłem sobie w jakich to luksusach ja żyłem w PRL-u za co jestem do dnia dzisiejszego bardzo wdzięczny.
    Uświadomiłem sobie, że miałem olbrzymie szczęście, że urodziłem się właśnie w PRL-u i nie musiałem zebrać na ulicy jako dzieco aby przeżyć.
    Przecież te dzieci niczego nie zawiniły,nie były nic winne zebrajac aby tylko przeżyć, a miejsca urodzenia też nie wybierały.
    Mojego dziecinastwa jakie spędziłem w PRL-u nie chciałbym zamienić na jakiekolwiek luksusy na zachodzie.

    Jeśli ci wszyscy co widzą w czasach PRL-u tylko zło, to radziłbym wyjechać tylko na Ukrainę,do Afryki Poludn.
    Ameryki Poludn. do Azji Środkowej (Uzbekistan,Turkmenista, itd, itd,) zamieszkać razem z rodzinami i poznać życie z innej strony.
    Dotyczy to też wszystkich polityków tych „polskojęzycznych” jak i tych z Brukseli i wszystkich z Hameryki.
    Po przyjeździe z powrotem z pewnością ten świat byłby o wiele lepszy.

    Jeszcze raz serdecznie dziękuję Panie Marucha, ten temat siedział mi w głowie od dawna, a teraz dzięki Panu mogłem uświadomić sobie, że z moją opinia na temat PRL-u nie błądziłem.

  123. Marucha said

    Re 122:
    Niech Pan zauważy: ja nie gloryfikuję PRL. W artykule o prof. Andruszkiewiczu jest sporo przykładów negatywnych z tamtych czasów, i są to przykłady prawdziwe.
    Chodzi mi tylko o oddanie sprawiedliwości – tamtym czasomi i tamtym ludziom.

    Nie wierzyliśmy im, gdy mówili, źe zlikwidowali analfabetyzm, najgorszą nędzę, że dali wszystkim dostęp do wykształcenia i do opieki zdrowotnej.
    My patrzyliśmy na zachodnie błyskotki, których nam brakowało.

    Zamiast naprawić całkiem przyzwoity, choć nie luksusowy samochód – podłożono pod niego dynamit i odpalono.

    Zły był „siermiężny socjalizm” – no to mamy kapitalizm, liberalizm, wolny rynek etc. Etc.

  124. Kar said

    Żydzi polityka i seks. Kabaret Derkacz…

  125. Henry said

    Panie Marucha – dużo lat minęło abym mógł poczytać to co Pan piszę na temat PRL-u.
    Mogłem porównać Pana poglądy udowodnione faktymi z moimi i tu się całkowicie zgadzam z Panem.

    Pisze Pan same fakty,prawda jest, że najlepszą inwestycja w życiu to edukacja, a ta wpływa na poziom życia.
    To właśnie co jest i było najważniejsze w życiu to PRL udostępniło każdemu, kto tylko chciał.
    Dostęp do szkół,studiów,bibliotek, a nędzy to nie było.

    Wejście na wolny rynek kapitalist. i sprzedaż zakładów państwowych było kierowane (wiadomo przez kogo) i tu doszło do zbaczenia, a tylko indywidualni nieliczni się wzbogacili, a resztę przejeły korporacje, które dyktują swoje warunki, a rządy są jak pieski na usługach.

    Gdyby wówczas uzdrowiono ta gospodarke co była jak Pan pisze i wykozystano ta kadrę fachowców co PRL miało z pewnością dzisiaj Polska lepiej by stała niż Korea Poludn.

    Ciemniactwo wielu polityków w Polsce i w EU polega na tym, że oni nie widzą co to jest bieda i nie znają nędzy i prawdziwego życia normalnego człowieka, a w EU robi się nowa klasa polityczna bandziorów brukselskich ktorych jeszcze Europa nie widziała, ale mam nadzieję, że i tu jak widać w wielu krajach EU sytuacja może się szybko zmienić, ale nie wiadomo w którym kierunku czy na lepsze czy na gorsze.

    Serdeczne pozdrowienia Panie Marucha i polecam codziennie wypić sok z czerwonych buraczków (do 100ml), lub cieniutkie plasterki na surowo jeść z chlebem. Buraczki te mają dozy potencjał oksydacyjny i poprawiają stan zdrowia i przeciwdziałają stanom zapalnym.

    Ją piję codziennie następujący sok (robiony w sokowirówce do soków) na 2 osoby:
    2 jabłka, 2 marchewki,
    ogurek (polówka),1 kiwi,
    1/4 malego buraczka cwiklowego swiezego,
    można dodać trochę czerwonej i zielonej papryki,
    1/4 grejfruta (ważne-obniża ciśnienie,nie wolno jeść grejfruta jeśli ktoś bierze tabletki, gdyż mogą zmienić funkcje tych tabletek)
    od czasu do czasu można dodać 1 ząbek czosnku.

    jeszcze raz serdeczne dzieki

  126. Marucha said

    Re 125:
    Panie Henry… to tylko zasada, której staram się być wierny na ile pozwalają mi moje ułomności: oddać każdemu sprawiedliwość.
    Za przepis dziękuję, postaram się wypróbować, choć za burakami nie przepadam….

  127. Maćko said

    Przy wszystkich dobrych stronach PRLu o których wspominacie i które są prawdziwe, brakuje szerszego, makroskopicznego, spojrzenia na Polskę za „socjalizmu”.

    Polska, jak i cały obóz RWPG, była jedną wielką kolonia niewolnicz?, wypracowuj?c? zyski dla zapadnich korporacji, czyli Korporatokracji i Banksterów. Ropa, węgiel, rudy metali, siarka, złoto czy srebro, produkty rolne przechodziły przez centrale handlu opanowane przez koczowników i dające zyski przede wszystkim pośrednikom i zapadnim koncernom. Polska dostawała mało z tego handlu, dużo mniej niż jego wartość rynkowa.

    Ludzie pracowali ciężko, często w kiepskich warunkach, dostawali małe pensje, ledwo wystarczające na godziwe życie, wolny czas w dużej proporcji zużywali na załatwianie wyżywienia czy sprzętu domowego.
    Były duże ograniczenia w przemieszczaniu się, szczególnie w CCCP, ale i u nas pokutuje do dzisiaj jeszcze obowiązek meldowania się, czyli sposób na kontrolowanie ludności.
    Dalej nie mają Polacy prawa do posiadania broni. Nawet kusze są zabronione.
    Jak powiedział Gieremek, Polacy nie mogą zająć miejsca żydowskich rzemieslników więc tępiono ostro jakąkolwiek prywatną inicjatywę Polaków, pozostawiając w spokoju żydowskich zlotników…
    Itd.. itp..
    Macko

  128. NICK said

    Zasygnalizował Pan, Panie Maćko, rzecz zasadniczą.
    „Polska, jak i cały obóz RWPG, była jedną wielką kolonia niewolnicz?, wypracowuj?c? zyski dla zapadnich korporacji, czyli Korporatokracji i Banksterów. ”
    Krwią i potem. Chorobami i zgonami. Wypracowaliśmy majątek zżerany przez „projektantów”. Są to cykle i projekta z dawien dawna. Realizowane.
    Kwestią jest czy pozwolą Nam. Odrodzić się. By dalej na unych pracować. Jak za PRL-u.
    Ponieważ, jednak, osiągnęliśmy zbyt wysoki poziom jaźni? Raczej nie.
    Przyjdą jeszcze więksi głupcy. Ciekawe, że z Afryki… .

  129. Boydar said

    A ja PRL cenię najbardziej za Poczucie wspólnoty jakie mieli Polacy. Wprawdzie uważam, że wróg wokół którego krystalizowała się ta wspólnota był mocno przerysowany, ale ludzi to wiązało do kupy.

  130. NICK said

    Podtrzymywanie poglądu, że posiadamy jakikolwiek wpływ na cokolwiek, My jako Polacy, może służyć tylko celom znacznie wyższym i bardziej dalekosiężnym. Ja tego celu nie dostrzegam. Piszę o Wierze i Narodzie.
    Jeżeli jednak Gospodarz uzna, że nie wolno tak się wyrażać? Poprzestanę.
    Zdaniem moim i tym temacie ostatnim. To albo Pan Bóg nam pozwoli albo szatańska rozpierducha – bo, Bóg czeka.

  131. Boydar said

    Panie NICK’u

    Dlaczego uważa Pan, że Pan Bóg „albo pozwoli”. Wystarczy przecież, że nie zabrania ! A że może być rozpierducha ? Widać innej drogi nie ma.

    Przy okazji chciałbym wesprzeć moralnie Pana Gajowego. Sam zacząłem się zastanawiać czy jest coś w IIIRP co można by określić mianem dobrego. No i niestety znalazłem. „Niestety” natomiast, gdyż cena za to jest, jak widzimy, zaiste straszna. Otóż bez wątpienia dobrem w obecnym czasie jest zjawisko jakiego w podobnej nawet skali trudno by się doszukiwać kiedykolwiek indziej. Wypłynęło mianowicie większość gów.na jakim skażony był/jest nasz nieszczęśliwy kraj. Jeżeli przy okazji zdarzeń mocniejszego kalibru zdołamy skorzystać z tego dobra, to mamy szanse na normalne państwo. Jeśli nie, przypuszczam że drugiej szansy już nie dostaniemy.

  132. NICK said

    Ja – to pryszcz.
    Przez kilka dni miałem kontakty ze „szarymi” ludźmi, najprostszymi we wykształceniu, społecznej randze. Prostakami, wg mendiów. [Ho, ho. Mendia].
    Apeluję. Raz któryś. Idźcie do nich. Widać po gospodarstwach, do których iść należy.

  133. Marucha said

    Re 127:
    Polska, jak i cały obóz RWPG, była jedną wielką kolonia niewolniczą, wypracowującą zyski dla zapadnich korporacji, czyli Korporatokracji i Banksterów.

    Cóś misię wydaje, Panie Maćku, że taką kolonią to Polska się stała dopiero teraz.
    Wtedy część dochodów zostawała w kraju.
    Teraz NIC.

  134. SAP said

    Podaję link do kilku archiwalnych materiałów radiowych z tamtych czasów:
    Przykładowe:
    Edward Gierek. 18.08.1980. Wystąpienie telewizyjne na temat strajków sierpniowych (gorzko się tego słucha).
    http://www.historia.prw.pl/topics/view/32/Gierek-o-strajkach-sierpniowych

    Rozmowy z robotnikami Fadromy o VII Plenum KC PZPR:
    http://www.historia.prw.pl/topics/view/7/IX-Zjazd-PZPR

  135. SAP said

    „…uchylić wszystkie ograniczenia samorządu spółdzielczego” powiedzial wtedy Gierek i chyba to przesądziło o jego strąceniu.

  136. marchabr said

    W PRL nie było podatku dochodowego (!) – (admin z resztą powie, że to wymysł Ozjasza Goldberga). W PRLu prawo budowlane składało się z 4 stron – gdy samowola budowlana powstawała nie nakazywano jej burzyć. W PRLu było więcej wolności (mówię po 56tym) niż teraz w UsraElu. Gdy mój dziadek wycinał drzewa na swojej działce, nikogo nie pytał. Gdy chciał sprzedać płody rolne, to sprzedawał. Bez pozwoleń. Bimber by nielegalny, ale pędzony w co drugim domu na wsi. Sprzedawanie mleka i rozwożenie po domach LEGALNE.
    Polecam Adminowi, który tylko dlatego, że o wolności mówi Ozjasz Goldberg, nie może przyjąć do wiadomości, że na temat PRLu mówi jak było.

  137. Marucha said

    Re 136:

    Panie Marchabr, coś się Pan tak uparł, żeby uczyć ojca dzieci robić? Pan myśli, że mi coś objawia, czego ja nie wiem? Pan mnie chce pouczać w temacie, który chyba lepiej znam, niż Pan?

    Przejrzyj Pan gajówkę – to jedna z niewielu witryn broniących tego, co w PRL było dobre. Chyba umiesz Pan czytać ze zrozumieniem?

    A swoją drogą w PRL były podatki. Nie wiem, kto wymyślił tę bzdurę, że nie było. Może Korwin-Mikke. Oczywiście, że były. Od 1945 roku.
    W praktyce płaciło się je od naprawdę dużych dochodów, deklaracja podatkowa była niewyobrażalnie prosta i jasna. Wielkości podatków nie pamiętam.

  138. marchabr said

    Ad. 137
    Panie Gajowy, podatku DOCHODOWEGO nie było. DOCHODOWEGO. Podatek dochodowy wprowadzono w III RP r. Owszem podatki od list płac, podatki rolne itd. były. Mógłby Pan czytać ze zrozumieniem? Emerytury rolne wprowadzono za Gierka BEZ podatku DOCHODOWEGO.
    Ozjasz Goldberg nic na ten temat nie mówił. Poza tym w Prywisjanskim Kraju wprowadzono dochodowy tymczasowo po powstaniu styczniowym jako karę, a wie Pan ile ów wynosił – 5%. 5%(sic!!!) i już kara. Dziś z ZUSem pracownika i pracodawcy prawie 50%. On mówi, co jest faktem, że dochodowy wprowadzono w USA w 1913 r.
    W temacie PRLu skąd Pan może wiedzieć więcej niż ja?

  139. Marucha said

    Re 138:
    W takim razie nie wiem, co np. płacił w latach 70-tych mój kolega, który dzięki pracom zleconym przekroczył jakiś limit zarobków (bodajże 120 tys na rok). Pewnie podatek rolny?
    A skąd Pan może więcej wiedzieć, niż ja?

  140. Marucha said

    Różnica między PRL a Trzecią RP jest taka, że:
    – w PRL w najwyższych władzach partyjnych znajdowali się autentyczni patrioci. Dziś są wyłącznie kurwy, złodzieje i agentura.
    – to co budowano, zostawało w Polsce i przynosiło dochód Polakom.

Sorry, the comment form is closed at this time.