Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Głos Prawdy o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Izolacja Zełenskiego
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    misio o Wolne tematy (08 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    CBA o Wolne tematy (08 – …
    misio o Wolne tematy (08 – …
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    Listwa o Wolne tematy (08 – …
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Wywrotowiec o Ukraińscy lekarze nie muszą zn…
    Bezpartyjna o Polskość czarnych Polaków na…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

URSUS – miasteczko, którego nie ma

Posted by Marucha w dniu 2015-04-30 (Czwartek)

Wszystko zaczęło się 30 listopada 1989 r. Notariusz Maria Ogrodzińska-Zalewska sporządziła akt notarialny – założycielski spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Kwant.

Założycielem był Piotr P. Użycie skrótu nazwiska nie jest przypadkiem. Chodzi o „tego” Piotra P. – w raporcie o WSI wymienianego jako szef Fundacji Pro Civili, oficera tejże służby, który po oszałamiającej karierze w biznesie i fotografowaniu się z prezydentem Bronisławem Komorowskim ma obecnie postawione zarzuty prokuratorskie o wyłudzenie 360 mln złotych w aferze SKOK-u Wołomin.

[Piotr P. to Piotr Polaszczyk. Google udowadniają, iż jego nazwisko nie jest żadną tajemnicą. Szkoda by było, gdyby nazwisko tak wybitnego przedstawiciela formacji WSI miało przepaść w mrokach niepamięci – admin]

Nieopodal Warszawy została założona fabryka traktorów Ursus. Jej robotnicy słynęli z dwóch rzeczy: solidnie wykonywanej pracy i tego, że w razie potrzeby potrafią się zjednoczyć i postawić władzy. I za to przyszło im zapłacić miejscami pracy.

Po upadku komunizmu, w wyniku tzw. przekształceń własnościowych, fabryka traktorów Ursus upadła. Pozostało po niej 200 hektarów ziemi – uzbrojonego terenu z pełną infrastrukturą, łącznie z elektrociepłownią, oczyszczalnią ścieków przemysłowych i pełną siecią energetyczną. W porównaniu z bagnistym Wilanowem, gdzie powstało Miasteczko Wilanów to wyjątkowo tłusty kąsek.

Cały teren po fabryce traktorów w Ursusie jeszcze po 2000 r. był obszarem przemysłowym, na którym działalność produkcyjną i usługową prowadziło (i nadal prowadzi) blisko dwa tysiące mniejszych i większych podmiotów zaopatrywanych w energię przez przedsiębiorstwo Energetyka Ursus. Samo przedsiębiorstwo do dziś jest właścicielem gruntu (ponad czterech hektarów), na którym znajduje się elektrociepłownia, ale w skład jego majątku wchodzą także urządzenia energetyczne znajdujące się na gruntach nie będących już jego własnością – stacje energetyczne o dużej mocy (mogłyby zasilać wszystkie serwery Google na całym świecie!), sieci przesyłowe i instalacja oczyszczalni ścieków przemysłowych.

Był też potężny, wkopany na 12 metrów w głąb ziemi neutralizator ścieków. Był, bo został rozebrany w kontrowersyjnych okolicznościach, oczywiście nie przez Energetykę. Były także biura firmy. Zgodnie z polskim prawem każdy nabywca terenu, na którym znajdowały się wspomniane urządzenia, był zobowiązany do zapewnienia Energetyce Ursus nieograniczonego do nich dostępu i umożliwienia ich konserwacji, niezależnie od tego, czy ten stan rzeczy by mu się podobał, czy nie. Tyle teorii. Praktyka pokazała coś zupełnie innego. Na terenie majątku pozostających w upadłości zakładów Ursus ustanowiono syndyka. Funkcja ta (chociaż można zaryzykować nawet stwierdzenie „fucha”) przypadła Józefowi Sysce. Znamy już teren, pora zatem na małe kalendarium.

22 lipca 2002 r. do Adama Michnika jako wysłannik „grupy ludzi trzymających władzę” przybył producent filmowy Lew Rywin. Dopiero w styczniu 2003 r. po opublikowaniu obarczonego błędami artykułu w „Gazecie Wyborczej” wybuchła tzw. Rywingate. Pod koniec 2004 r. Lew Rywin prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie został skazany na dwa lata więzienia i 100 tys. zł grzywny. Na temat składu „grupy trzymającej władzę” konsekwentnie milczał.

To właśnie przy okazji Rywingate szersza publiczność po raz pierwszy usłyszała dwa nazwiska: Piotr Rychłowski i Marek Małecki. Obaj wówczas młodzi mecenasi bronili Lwa Rywina. W Warszawie na mieście zaczęto mówić, że Marek Małecki to kolega ze studiów Marcina Rywina – syna Lwa i tylko z powodu tych koleżeńskich relacji podjął się tak beznadziejnej sprawy. Faktycznie obrona klienta szła młodym mecenasom, oględnie rzecz ujmując, różnie i raczej od początku nikt nie wróżył im sukcesu.

Czy skazanie Lwa Rywina na dwa lata nim było? To rzecz dyskusyjna i nie mająca w tej sprawie większego znaczenia. Większe ma bowiem to, że do dziś nie wiadomo, kto należał do owej „grupy trzymającej władzę”, a bezpośrednio po skazaniu nie brakowało niepublikowanych komentarzy, że Rywin „wolał siedzieć niż powiedzieć”. Co to ma wspólnego z Ursusem? Teoretycznie nic. Poza paroma szczegółami.

Na scenę wkracza człowiek WSI

Wszystko zaczęło się dużo wcześniej. 30 listopada 1989 r. notariusz Maria Ogrodzińska-Zalewska sporządziła akt notarialny – założycielski spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Kwant. Założycielem był Piotr P. Użycie skrótu nazwiska nie jest przypadkiem. Chodzi o „tego” Piotra P. – w raporcie o WSI wymienianego jako szef Fundacji Pro Civili, oficera tejże służby, który po oszałamiającej karierze w biznesie i fotografowaniu się z prezydentem Bronisławem Komorowskim ma obecnie postawione zarzuty prokuratorskie o wyłudzenie 360 mln złotych w aferze SKOK-u Wołomin. [Przypominamy: Piotr P. to Piotr Polaszczyk – admin]

Kapitał zakładowy spółki Kwant wyniósł 20 zł. Słownie: dwadzieścia złotych. A mówimy o czasach sprzed denominacji i szalejącej inflacji. Przez ładnych kilka lat z Kwantem niewiele się działo. Może dlatego że założyciel spółki był zajęty w Fundacji Pro Civili? Dopiero 31 sierpnia 2004 r. kapitał zakładowy spółki Kwant został podniesiony do wymaganych wówczas przez prawo 50 tys. zł. Pomimo tak niskiego kapitału spółka miała bardzo rozbudowany przedmiot działalności – blisko 70. pozycji, co oczywiście zabronione nie jest, ale może budzić zastanowienie.

Od początku istnienia aż po ostatnie raporty Kwant twierdził, że nie prowadzi działalności w formie spółki cywilnej z żadnym innym podmiotem. Początkowo wszystkie udziały w kapitale zakładowym spółki należały do Piotra P., ale dość szybko nastąpiły zmiany. 24 lutego 2005 r. w spółce powstała rada nadzorcza. Weszli do niej Catherine Machtynger, zamieszkała w Wiedniu, Andrzej Muras i… Marcin Rywin. Młody Rywin pojawił się więc w spółce tuż po zakończeniu procesu swojego ojca.

W zarządzie zasiedli zaś Piotr P., jego brat (?) Paweł Polaszczyk i Zbigniew Bogusz, który pełnił funkcję prezesa zarządu. Prokurentem został zaś obywatel austriacki, zamieszkały w Wiedniu Marek Machtynger (mąż? brat Catherine?). Jesienią tego samego roku swoich udziałów pozbył się Piotr P. – sprzedał je spółce z ograniczoną odpowiedzialnością Vaster. Co dość dziwne – firma ta nadal posługiwała się tylko numerem RHB, chociaż od dawna istniał już Krajowy Rejestr Sądowy, do którego teoretycznie miały się „przepisać” wszystkie spółki. Udziały w Kwancie mieli też Paweł Polaszczyk, a także Andrzej Muras, Catherina Machtynger, Justyna Stępowska i Trinty Invest Sp. z o.o.

W porównaniu z pierwszym piętnastoleciem istnienia, w spółce zaczęło się dużo dziać, bo już rok później – 6 lipca 2006 r. – do KRS-u wpłynął kolejny wniosek o wpisanie. Zmianę złożył w jej imieniu jako pełnomocnik spółki Marek Małecki – obrońca Lwa Rywina i kolega jego syna. Rada nadzorcza, w której zasiadał Marcin Rywin, zniknęła, zniknął też Paweł Polaszczyk, w miejsce którego został wpisany właśnie Marek Małecki.

W ramach kolejnej zmiany z 23 lutego 2007 r. wykreślono jako wspólnika Trinity Invest Sp. z o.o. i wpisano Beline Investements Limited – cypryjską firmę, która objęła 33 udziały w kapitale zakładowym Kwantu. W lipcu tego samego roku Kwant usiłował zmienić nazwę na Marko Sp. z o.o., ale wniosek w tej sprawie pozostał nierozpoznany.

Dlaczego te wszystkie zawirowania są takie ważne? Dlatego że niemal równolegle działy się inne ciekawe rzeczy, mniej lub bardziej związane z tą spółką i terenem po fabryce w Ursusie. Pora zatem poznać drugiego uczestnika całego historii – Maddy Investment Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, wcześniej znana też jako Celtic Asset Management lub KMA – firma, która z powodu „wysokich kwalifikacji” przygarnęła Tadeusza Komorowskiego – absolwenta wydziału prawa bez śladu aplikacji czy doktoratu.

Komorowski Junior w Ursusie

19 lutego 2005 r. „Marta Krawczyk Trinity Corporate Services” (cytat z dokumentacji sądowej) złożyła w KRS wniosek o wpis do rejestru spółki Celtic Asset Management. (Uwaga! spółki tej nie należy mylić z giełdową Celtic Property Development SA [obecnie już CPD SA]). Dlaczego właśnie ona i dlaczego pojawiła się przy tym wniosku nazwa udziałowca spółki Kwant, nie wiadomo. Jedynym udziałowcem tego Celticu początkowo była cypryjska spółka Trust-scot Holding Limited, a w zarządzie zasiedli Aled Rhys Jones i Andrew Morrison Shepherd. (Kolejny smaczek – Andrew Sheperd do 17 września 2013 r. był prezesem zarządu wspomnianego wyżej Celtic Property Developments SA alias CPD SA).

Już w marcu 2006 r. jedyny ówczesny udziałowiec spółki Celtic Asset Management zmienił nazwę na Laxey Property Consultants. Celtic Asset Management, jak to nowej spółce na rynku, szło średnio. W 2005 r. odnotowała stratę podatkową w wysokości 653 845,27 zł, a rok później stratę w kwocie 438 755,25 zł. Co zaskakujące przy tak dużej stracie spółka miała też olbrzymie obroty. Na przykład w roku 2006 za usługi doradcze i konsultingowe osiągnęła przychód w kwocie 2 246 517,93 zł. Cały czas jej głównymi postaciami byli cudzoziemcy.

21 lutego 2007 r. w KRS został złożony wniosek o wykreślenie panów Jonesa i Shepherda oraz o wpisanie do niego Richarda Wernicka Christophera, a także o ustanowienie samoistnej prokury na rzecz Aleda Rhysa Jonesa. Richard Wernick musiał być dobrym prezesem, na tym stanowisku bowiem zdołał się utrzymać aż do 3 września 2014 r., kiedy złożył rezygnację a jego miejsce zajęła nowa prezes spółki – urodzona w 1981 r. Katarzyna Ikwanty.

W międzyczasie Celtic Asset Management zdążył już dwa razy zmienić nazwę (jak pokazują różne zdarzenia z lat 2005–2014, mogło to mieć miejsce nieprzypadkowo i nie tylko dlatego, że każda następna wydawała się wspólnikowi ładniejsza od poprzedniej). W każdym razie Celtic Asset Management Sp. z o.o. 2 sierpnia 2008 r. stał się KMA Spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, a 8 czerwca 2012 r. został Maddy Investment Spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. W 2014 r. jedynym udziałowcem Celtic Asset Management vel KMA vel Maddy Investment była spółka Dobalin Trading&Investement Limited z siedzibą w Nikozji na Cyprze. Na zgromadzeniu wspólników wspólnika tego reprezentowała Marta Michałek Szlaga – nie zasiadająca w zarządzie spółki ani nie będąca jej wspólnikiem.

Oczywiście śladów tego, kto stoi za cypryjskimi spółkami związanymi w ten sposób z Maddy, próżno szukać. Można za to znaleźć inny ciekawy ślad – oto 11 września 2013 r. samoistnym prokurentem Celtic Asset Management vel KMA vel Maddy Investement został Tadeusz Komorowski – syn urzędującego wówczas od trzech lat prezydenta, wcześniej pracownik kancelarii prawnej obsługującej przedmiotową spółkę (jeszcze w okresie, gdy nazywała się ona KMA Sp. z o.o.).

Co ciekawe, jeśli się bliżej zapoznać z jego działalnością, przedstawiał się jako pełnomocnik Maddy jeszcze przed formalnym objęciem prokury. O tym, dlaczego Maddy z Komorowskim juniorem jest tak ważna, będzie nieco później. Po przedstawieniu jeszcze jednej ważnej osoby prawnej – Challange Eighteen Sp. z o.o. – jednej z głównych spółek z grupy kapitałowej spółki giełdowej CPD SA (poprzednia nazwa Celtic Property Development SA).

Sami swoi

17 lutego 2006 r. w Krajowym Rejestrze Sądowym została zarejestrowana spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Challenge Eighteen. Miała najniższy z wówczas możliwych kapitał zakładowy – 50 tys. zł, ale bardzo szeroki przedmiot działalności, obejmujący prawie 100 pozycji i to z gatunku tych wymagających zaangażowania dużych środków finansowych. Dopiero 12 lipca 2006 r. uzyskała numer REGON. Biorąc pod uwagę, że numer REGON dostaje się od ręki, może to oznaczać, że właśnie w tym dniu wystąpiła o jego nadanie.

Udziałowcem spółki i prezesem jej zarządu został mecenas Marek Małecki (kilka miesięcy później został także pełnomocnikiem i udziałowcem opisanej już spółki Kwant). W zarządzie Challange zasiadł też Marek Machtynger – prokurent samoistny Kwant Sp. z o.o. (Obecnie udziałowcem Challange jest spółka giełdowa CPD SA – dawniej spółka Celtic Property Development SA, która na swojej stronie internetowej jako główny cel wskazuje „zwiększenie wartości aktywów inwestycyjnych w Ursusie, w celu podnoszenia wartości akcji spółki CPD SA”).

Ale wróćmy do roku 2006. Jak się okazuje, powstanie spółki Challange właśnie w tym czasie i obecność w niej osób już zaangażowanych w Kwancie mogły być nieprzypadkowe. Oto półtora miesiąca po wystąpieniu przez Challange Eighteen o numer REGON sprawy nagle nabrały dziwnego tempa. Józef Syska – syndyk masy upadłościowej ZPT Ursus ogłosił kolejny przetarg mający na celu sprzedaż gruntów (a właściwie ich prawa wieczystego użytkowania) po fabryce. Jak to w przypadku kolejnego przetargu, cena wywoławcza była niższa niż przy poprzednim.

Teoretycznie każdy mógł wziąć w nim udział. W praktyce barierę stanowiło wadium – 4 mln zł. W imieniu Challange Eighteen wpłaciła je… spółka Kwant. Skąd taka uprzejmość, skoro obie spółki nie prowadziły wspólnej działalności i skąd spółka Kwant, miała 4 mln na dobroczynne gesty wobec spółki Challange? – nie wiadomo do dziś. Pytany o to parę lat temu mecenas Małecki stwierdził, że pieniądze zostały pożyczone w banku, ale „nie pamiętał” w którym. Zupełnie jakby chodziło o „chwilówkę”, której pożyczenie nie wymaga składania żadnej dokumentacji. Innymi słowy – człowiek, który był pełnomocnikiem Kwantu, nie wiedział, skąd miał w „swojej” spółce pieniądze. Ale miał i spółka je wpłaciła.

Oczywiście można postawić pytanie, dlaczego Kwant sam nie przystąpił do przetargu, dlaczego pożyczył pieniądze dla kogoś innego i ile miał zarobić na tym interesie, ale uzyskanie odpowiedzi na te pytania jest wysoce wątpliwe. W końcu Kwant zawsze może powiedzieć, że jego pieniądze i jego decyzja, co z nimi robi i jak je wydaje. Jeśli spółkę na to stać, może i wyrzucić. Szczegóły dealu, na podstawie którego doszło do tak dobroczynnego gestu, owiane są tajemnicą po dziś dzień.

Szybko okazało się, że ta transakcja została zrealizowana w idealnym momencie. W czasie, gdy powstała spółka Challange, Rada m.st. Warszawy w kontrowersyjnych okolicznościach dokonała zmiany w zatwierdzonej wcześniej uchwale o Studium kierunków i zagospodarowania przestrzennego dla m.st Warszawy, będącego podstawą do uwalonego w ubiegłym roku planu zagospodarowania przestrzennego między innymi dla terenu będącego przedmiotem przetargu.

Zmiana została uchwalona w tajemnicy przed przedsiębiorcami prowadzącymi na nim działalność, bez ponownego wyłożenia do publicznego wglądu. Dzięki niej, Studium przewidywało usunięcie ze znacznej części terenu byłej fabryki Ursus funkcji przemysłowych, a na miejscu istniejącego przemysłu ciężkiego (np. firmy Asmet, Energetyka Ursus) wprowadzono tzw. mieszkaniówkę i usługi. (Na skutek protestów przedsiębiorców, po paru latach postępowania, sądy administracyjne przyjęły uchwalę o studium, wskazując w kilku istotnych miejscach na bezprawne zmiany dokonane z zaskoczenia, negujące wieloletnie badania urbanistów, nie podające powodów tak drastycznej zmiany przeznaczenia terenów. Wskazano również na wprowadzenie zmiany w studium bez uprzedzenia i bez ponownego wyłożenia do publicznego wglądu oraz dokonanie zmiany w sposób powodujący utratę zaufania obywateli do organów władzy, sprzeczny z przepisami prawa. Wyroki są prawomocne).

Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego że dziwnym trafem zaraz po uchwaleniu tych zmian w Studium, będącego podstawą do uchwalanych później planów miejscowych, Kwant zapłacił wadium, Challange stanęła do przetargu. Przetarg odbył się 29 sierpnia 2006 r. Poza Challange stanęła do niego tylko spółka Poland Business Park XII Sp. z o.o. Challange wygrała. Nabyła prawo użytkowania wieczystego 52 hektarów gruntu (oraz własność jednej działki), co trzeba koniecznie podkreślić – przemysłowego.

Co ciekawe, za 52 hektary uzbrojonego terenu (plus związane z nim wierzytelności, akcje i udziały) spółka zapłaciła 82 720 000 zł. Spółka Challange Eighteen, nabywając grunty, wiedziała, co wynika z treści aktu notarialnego, że na ok. 20 hektarah – czyli na znacznej części tych gruntów – znajdowały się urządzenia i obiekty przesyłowe osób trzecich, czyli Energetyki Ursus.

Zaczęło robić się ciekawie. Po pierwsze – spółki z grupy kapitałowej Celtic (obecnie CPD SA), w tym Challange Eighteen, zapowiadały, że chcą zbudować na terenie byłej fabryki Ursus, na około 120 hektarach osiedle Smart City (czyli Miasteczko Ursus), chociaż nawet dziś, po latach od transakcji z syndykiem, nie mają 60 hektarów. Po drugie, to że przedmiotem zakupu były 52 hektary nie oznacza, że był to teren w jednym kawałku. Przeciwnie – był podzielony na wiele działek, co oczywiście Challange Eighteen i jej udziałowiec – giełdowa spółka Celitic Property Development SA skrupulatnie wykorzystały.

Dostać dużo, sprzedać tanio – czyli interesy à la Cypr

Na szczególną uwagę zasługują działki o nr 113 i 119, obie położone w obrębie 2-09-09 w dzielnicy Ursus. 30 października 2010 r. Challange przeniosła prawo użytkowania wieczystego działki nr 119 (o powierzchni nieco ponad 2,2 hektara), na której znajduje się instalacja oczyszczalni ścieków przemysłowych Energetyki Ursus, na rzecz 14/119 Gaston Investment Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, wnosząc ją do przedmiotowej spółki jako aport. Wartość aportu strony określiły na 11 300 000 zł, potwierdzając ją operatem rzeczoznawcy majątkowego.

Tego samego dnia podobna transakcja została przeprowadzona w stosunku do działki nr 113, której wartość jako aportu, także popartą operatem rzeczoznawcy majątkowego, strony umowy (Challeange Eighteen i 4/113 Gaston Investment) określiły na 64 210 000 zł. Co ciekawe – w przedmiotowym akcie zabrakło informacji o roszczeniach i prawach na przenoszonym prawie użytkowania wieczystego osób trzecich. Tymczasem takie istniały – na działce nr 119 znajduje się instalacja oczyszczalni ścieków przemysłowych, a na działce 113 znajdował się neutralizator odpadów przemysłowych Energetyki Ursus.

Być może pominięcie tej informacji wynikało z faktu, że kwestia własności urządzeń przesyłowych oczyszczalni, neutralizatora itd. jest sporna – zarówno Energetyka Ursus, jak i Celtic uważają się za ich właścicieli, stąd od wielu lat toczą się pomiędzy nimi w tej sprawie postępowania sądowe i administracyjne. W każdym razie, jeśli chodzi o neutralizator (potężne urządzenie, wkopane 12 metrów w głąb ziemi), jedynie Energetyka Ursus miała prawo do korzystania z niego i eksploatacji oraz pozwolenie zintegrowane, a zbywca prawa użytkowania wieczystego tych praw nie miał.

Informacja taka powinna się więc znaleźć w akcie notarialnym. Nie znalazła się być może dlatego, że spółki z „grupy” Gaston (kolejne spółki z grupy kapitałowej Celtic, tj. spółki giełdowej CPD SA), w tym dostające tak szczodry aport, oczywiście nie wzięły się znikąd. Przeciwnie – zostały założone przez Challange chyba tylko po to, żeby podzielić działki i żeby prawem ich użytkowania mogły nimi swobodnie dysponować. Spółek Gaston zostało bowiem założonych dokładnie tyle, ile było przedmiotowych działek. Czas pokazał, że było to posunięcie wręcz genialne, obrót bowiem prawami użytkowania wieczystego tych działek odbywał się w takim tempie, że zanim została uchylona wątpliwa prawnie ta czy inna decyzja administracyjna, działka zmieniała użytkownika i zawsze następny „nie wiedział” nic o zobowiązaniach poprzedniego.

Zmiana użytkownika wieczystego następowała również w szybkim czasie po uzyskaniu przez Energetykę Ursus zabezpieczeń roszczeń w procesie o przywrócenie naruszonego posiadania. Ciekawostką jest, że obecnie Energetyka Ursus została postawiona w stan upadłości likwidacyjnej na wniosek spółek z „grupy” Gaston (grupa kapitałowa CPD SA), mimo że wszystkie ich wierzytelności wobec Energetyki Ursus są sporne zarówno co do zasady, jak i co do wysokości, a do dzisiejszego dnia nie zapadł żaden wyrok, nawet nieprawomocny nakazujący Energetyce Ursus zapłatę na rzecz którejkolwiek z tych spółek jakichkolwiek należności. Zastanawia nie tylko podstawa, lecz także tempo postępowania upadłościowego – jak na polskie sądy szybsze niż ekspresowe. Ale o tym innym razem.

Wróćmy jednak do działek, Gastonów i reszty. Mniej więcej dwa lata po transakcji pomiędzy Challange i Gastonami nasi znajomi znowu udali się do notariusza. 23 maja 2012 r. przedstawiciele 4/113 Gaston Investments Sp. z o.o. sp.k spotkali się tam z pełnomocnikami… KMA Sp. z o.o. – czyli obecnego Maddy Investment. Gaston sprzedał wniesione aportem prawo użytkowania wieczystego działki nr 113 na rzecz KMA. Aport wart 64 210 000 zł został sprzedany za… 4 000 000 zł. Tego samego dnia KMA stało się też właścicielem prawa użytkowania wieczystego działki nr 119. Za prawo użytkowania o wartości określonej w aporcie na 11 200 000 zł KMA zapłaciło około 2 000 000 zł.

Bardzo ciekawie wyglądał sposób zapłaty w obu transakcjach – w ciągu dwóch lat, bez zaliczki, bez zadatku, bez ustanowienia żadnego zabezpieczenia, bez żadnych rygorów na wypadek braku płatności. Nic. Zupełnie nic.

Czy kogoś ten gwałtowny spadek wartości użytkowania wieczystego zainteresował? Absolutnie nikogo. Według naszych informacji o sprawie była informowana Komisja Nadzoru Finansowego, która w ogóle nie zareagowała, jak też Urząd Skarbowy (ten podziękował za pismo i na tym skończyła się jego aktywność).

Już 2 lipca 2012 r. nieruchomość, pomimo braku zapłaty ceny za prawo jej użytkowania wieczystego, została wydana KMA Sp. z o.o. W tym czasie na działkach 119 i 113 zabezpieczone były roszczenia Energetyki Ursus, co oznaczało, że nikomu nie wolno prowadzić tam żadnych prac. Nikogo to nie obchodziło, a rozbiórki i prace budowlane trwały w najlepsze. Wkrótce zaczął się pojawiać Tadeusz Komorowski. Mniej więcej po rocznej batalii, już jako prokurent spółki Maddy alias KMA, pokazał, co potrafi. O tym jednak w następnej części, w której przedstawimy także niektóre sposoby bohaterów niniejszego artykułu na sądy, urzędnicze decyzje, policję oraz robienie tego, na co ma się ochotę, nawet gdy zakazuje takich działań wykonalne postanowienie sądu.

Post scirptum – co można mieć za złotówkę

3 lipca 2014 r. na sesji Rady Miasta Warszawy podjęte zostały uchwały w sprawie przyjęcia od właścicieli części terenu po fabryce Ursus wielomilionowej wartości gruntów za symboliczną złotówkę. W sporządzonym w tym samym dniu akcie notarialnym jako ofiarodawcy wystąpili: Challange Eighteen Sp. z o.o. oraz spółki z o.o.: 2/124 Gaston Investements, 3/93 Gaston Investments, 5/92, 6/150 Gaston Investements, 8/126 Gaston Investements, 9/151 Gaston Investements, 10/165 Gaston Investements, 11/162 Gaston Investements, 12/132 Gaston Investements, 13/155 Gaston Investements, 15/167 Gaston Investements.

Po stronie Miasta Warszawy do aktu stanęli: Jerzy Bogusław Mrygoń i Katarzyna Justyna Dudek (funkcji nie podano), którym notarialnego pełnomocnictwa udzieliła sama Hanna Gronkiewicz-Waltz. Na mocy tego aktu „ofiarodawcy”, zwani w nim Inwestorami, darowali miastu Warszawa udziały w użytkowaniu wieczystym swoich nieruchomości (bardzo ułamkowe udziały) za symboliczną złotówkę. Inwestorzy określili też przeznaczenie swojej darowizny – inwestycje drogowe. Co ciekawe, strony aktu stwierdziły, że „rażącą niewdzięcznością” miasta będzie zwlekanie z uchwaleniem planu zagospodarowania przestrzennego określającego przeznaczenie darowanych terenów pod drogi publiczne. W dodatku w samym akcie miasto zobowiązało się także potwierdzić na żądanie każdego z Inwestorów „odrębnym dokumentem” jego prawo „do dysponowania Nieruchomością na cele budowlane związane z realizacją inwestycji zgodnej z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego”.

Do rażącej niewdzięczności nie doszło, plan bowiem został uchwalony dziwnym zbiegiem okoliczności tego samego dnia – wieczorem 3 lipca 2014 r. Tu znowu doszło do dziwnego zdarzenia. Pomimo że po wielu latach walki przedsiębiorcy ze Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ursusa wygrali postępowanie w sprawie bezprawnej zmiany Studium. Mimo że ostatecznie Studium na części terenu na południe od ul. Posagu 7 Panien, utrzymywało możliwość prowadzenia lekkiej i nieuciążliwej produkcji przez małe i średnie przedsiębiorstwa stosujące nowoczesne technologie, Rada Miasta, uchwalając Plan, zignorowała to całkowicie i po prostu wyrugowała taką działalność z tego obszaru Ursusa.

Było to oczywiście bardzo na rękę Inwestorom. Pechowo dla nich, okazało się też, że darowizna nie pomogła i w samym centrum projektu znalazła się wielka „dziura” w postaci działki Energetyki Ursus z elektrociepłownią. W tej sytuacji więc budowa osiedla, pomimo darowizn i wieczornej metody podejmowania uchwał, okazała się niemożliwa. Deal na setki milionów nie do końca wyszedł. Nie ma się więc co dziwić, że Inwestorzy za wszelką cenę postanowili usunąć przeszkodę w postaci Energetyki ze swojej drogi. Jak się do tego zabrali i kto im pomagał – o tym już wkrótce.

Emilia Przeorska
http://www.gf24.pl/

Komentarzy 12 do “URSUS – miasteczko, którego nie ma”

  1. Kurupi Katuava said

    Pani Emilio Przeorska – czy ma Pani ochronę? Proszę również o wystosowanie oświadczenia, że nie zamierza Pani popełnić samobójstwa.

  2. Kurupi Katuava said

    A tak nawiasem mówiąc (pisząc) to konstrukcja przekrętu prawie mistrzowska, z tym, że pewnych spraw nie przeskoczyli. I dobrze. Oby skończyło się w Sądzie i to wyrokami normalnymi, a nie tak śmiesznymi jak w sprawie WGI.

  3. Boydar said

    „… po upadku komunizmu …”

    Pomijając kwestię formalną iż nie był to żaden komunizm, cokolwiek to nie było, na pewno nie upadło, Pani Emilio. Zgodnie ze scenariuszem trochę (sic!) się tylko przebrało; nawet aktorzy pozostali ci sami.

    To jak Pani sugeruje, jak mamy rozumieć ten „upadek” i dlaczego ? Czy dlatego, że oświadczył to Bolek i Szczepkowska ? No i Pani oczywiście !?

  4. Dictum said

    ad. 3.
    Utarło się już i wszyscy powtarzają (jedni celowo, drudzy bezmyślnie) zwrot o tej nadzwyczajnej cezurze (1989) nazywając ją:
    a) upadkiem komunizmu
    b) odzyskaniem niepodległości

    To jedna z największych kpin w zapisach historii Polski.

  5. Siekiera_Motyka said

    Wyczuwa się tu silne powiązania z „obcymi agentami” (Jones i Shepherd), bo to nie może być przypadkowe że pojawiają się tak często w takich sprawach zagraniczne osobowości. Spółki podane przez Sumlinskiego miały podobne „DNA”.

    A oto jeden z naszych Polskich bohaterów który świetnie prosperuje w Demo-„kraść”:

    Marek Machtynger w KRS – „http://manager.money.pl/krs/marek-machtynger/”

    Osoby, współwystępujące w KRS działają również w firmach:

    Zakłady Odzieżowe Asta sp. z o.o. (Lublin), KRS 0000001565
    Grupa C2 sp. z o.o. W Upadłości Likwidacyjnej (Lublin), KRS 0000039000
    Ferno sp. z o.o. W Upadłości Likwidacyjnej (Warszawa), KRS 0000117410
    Kolejowa SM Wschód W Upadłości (Lublin), KRS 0000132269
    Lst Capital S.A. (Warszawa), KRS 0000135232
    Copar sp. z o.o. W Upadłości Likwidacyjnej (Lublin), KRS 0000140722
    Przediębiorstwo Poligraficzno-Wydawnicze Uniprom S.A. (Warszawa), KRS 0000142534
    Art Du Blanc sp. z o.o. W Upadłości Likwidacyjnej (Warszawa), KRS 0000147413
    Versus sp. z o.o. (Lublin), KRS 0000162168
    New Gym sp. z o.o. (Warszawa), KRS 0000181766
    Korporacja Lobo S.A. W Upadłości Likwidacyjnej (Lublin), KRS 0000182814
    Kwant sp. z o.o. (Warszawa), KRS 0000217641
    Ferno-Plast sp. z o.o. (Warszawa), KRS 0000240306
    Greenpark Invest sp. z o.o. (Warszawa), KRS 0000273861
    Drewex S.A. (Kraków), KRS 0000276811
    Marconi Investment Energy Power Group S.A. (Warszawa), KRS 0000287435
    Zakład Włókienniczy Biawena sp. z o.o. (Biała Podlaska), KRS 0000302973
    Eurosnack S.A. (Chorzów), KRS 0000314024
    Runicom S.A. (Warszawa), KRS 0000348017
    Home Ceramics S.A. (Lubsko), KRS 0000355434
    Sunshine Garden S.A. (Lubsko), KRS 0000355463
    Industry Technologies S.A. (Lubsko), KRS 0000359211
    European Power Group S.A. (Warszawa), KRS 0000367382
    Lzmo S.A. (Lubsko), KRS 0000369775
    Plastpack Company S.A. (Warszawa), KRS 0000378325
    Skippi Yachts S.A. (Warszawa), KRS 0000381380

    Tu Pan Marek (jeszcze był w formie) w 2011 roku z Sawickim zbijają biznes

    „http://www.powiat-makowski.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&menu=134&dzialy=134&akcja=artykul&artykul=3258”

    A tu Pan Marek w 2015 fetuje siostry zakonne na motocyklu i okazuje się ze wspiera „Nocnych Wilków” na podstawie jego komentarzy na FB !!!

    Ma odwagę stawić się kontra „władzy”. Jego komentarz jest widoczny u jego kolegi motocyklisty,
    „https://pl-pl.facebook.com/people/Krzysztof-Strza%C5%82a/100000456921685”

  6. Siekiera_Motyka said

    Ad. 5 – Link się nie pojawił z fotki z siostrami. Oto on

    „https://www.facebook.com/photo.php?fbid=925906094100833&set=pcb.925906207434155&type=1&theater”

  7. Galernik said

    „Inwestorzy określili też przeznaczenie swojej darowizny – inwestycje drogowe.”
    Sprytne, qrwa jego mać.
    Teraz miasto za publiczne pieniądze wybuduje infrastrukturę drogową i pewnie kanalizacyjną dla prywatnej inwestycjii deweloperskiej.
    Zyski prywatne, koszty publiczne – znamy to.

  8. volviak19 said

    Trzeba zacząć uzmysławiać wszystkim, że zachodzi konieczność powołania z powrotem do życia organizacji „Polski Podziemnej”
    by bronić Polski i Polaków przed zdrajcami, szpiegami i dywersantami, a także tymi, którzy rabują nas w biały dzień.
    Muszą się wreszcie zacząć bać, ci co działają przeciwko Polakom, ponieważ ustawę karną z 1926 r.na razie trudno pewnie będzie przywrócić.Myślę że chętnych do takiej organizacji nie zabraknie- kwestia szkolenia i uzbrojenia.
    Polacy-
    ludzie bez pieniędzy, zastraszeni, smutni, bez widoków na przyszłość- gdzie jest ten naród dumnych Słowian?
    Powtarzam się może, wklejam już nie pierwszy raz, ale musimy sobie przyswoić drodzy Rodacy, Polacy, Patrioci –
    Ten rok 2015 będzie pamiętny, w tym roku odbędzie się ostateczna rozgrywka – to nasze być albo nie być.
    Od czego zacząć,np: malowanie napisów, graftti, przyklejanie ulotek, mimo że ludzie są odporni na wiedzę, trzeba też nosić i reklamować barwy narodowe, wszelkie bluzy, koszulki, jest tego dużo w Internecie, nie ma problemu z rozmiarem.
    Kupiłem i zacząłem nosić, dla obserwatorów jest to bardzo duże wsparcie, jest to bardzo budujące, mam 2 koszulki z orłem, jedna z piastowskim, teraz chcę zakupić kolejne z NSZ lub ZWZ oraz z radykalnym napisem „Śmierć wrogom ojczyzny”
    Zobaczymy jaka będzie reakcja, teraz są takie czasy, że ludziom szkoda jest nawet tłumaczyć, trzeba szokować- może to do nich przemówi, może dojrzeją ludzie do tego by czynnie włączyć się do walki o prawdziwie Wolną Polskę.
    Potrzebne są takie struktury jak Związek Walki Zbrojnej lub NSZ.
    Łudziłem się że RN, który gromadzi młodych ludzi pełnych zapału i miłości do ojczyzny, może wykorzystać ten potencjał, 100 tys.ludzi po Marszu Niepodległości, mogłoby zmienić rząd,policja i wojsko by się przyłączyła, ale nie oni muszą zgodnie z prawem, przez udział w wyborach, dostosowując się do kliki rządzącej.A teraz w RN podobno rozłam, organizacja sprowadzona w ślepy zaułek, czy stworzona była po to by skanalizować nastroje, żeby cała para poszła w gwizdek, pokrzyczą trochę i im przejdzie.Wywalili moim zdaniem wartościowego człowieka- patriotę Holochera.
    Dlatego piszę jak na wstępie- musi powstać apolityczna organizacja bojowa nie jedna a kilkadziesiąt lub kilkaset, jedna niezależna od drugiej.
    Drugi pomysł to stworzyć lub przyłączyć się do Unii Słowiańskiej, dać sygnały sąsiadom, ktoś kto ma kolegów lub rodzinę w krajach słowiańskich – może inni wpadną na taki pomysł, ktoś kto ma opanowany internet i jezyki, nie wiem jakieś delegacje?…
    Może trochę nieskładnie- może Pan Gajowy rozwinie moją myśl- zapraszam do dyskusji.

  9. niewolnik systemu said

    1.”musi powstać apolityczna organizacja bojowa” fajnie brzmi, ale każda organizacja bojowa, która chce przejąć władzę – chcąc nie chcąc staje się polityczna.

    2. „Upadek socjalizmu” – lepiej nazwać Przemiany zgodnie z zasadą, że wiele się musi zmienić, by się nic nie zmieniło.

  10. KOR said

    Przypominam sobie wielką transakcję sprzedaży 4 tysięcy traktorów Fabryki Traktorów „Ursus” do Meksyku, którą zamierzała zrealizować Spółka ART B, panów Bagsika i Gąsiorowskiego. Obaj panowie uwiecznili się w bankowym systemie „oscylatora” razem z braćmi Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. Gąsiorowski został rezydentem Izraela, a Lech – Wawelu. Przypuszczam, że pani Emilia wspomni o tych bohaterach przemiany „komunizmu” w kapitalizm w Kanie warszawskiej w dalszych częściach opowiadania.

  11. revers said

    😀 ostatnio czytalem j.w. lub tekst ze kapitalizm trwal w Polsce od 1988 roku do 1991 roku wg. ministra Wilczka, a potem to juz byly ZUS,KRUSY, podatki od podatkow, akcyzy, mrozenia zlotowki, inne balerowskie wygibasy, bo przybyla partia Balcerowicza z Frasyniukim, Olechowskim i innymi tuzami nowej ekonomi prokolonialnej.

  12. 166 bojkot TVN said

    Tytuł powinie brzmieć „Wielki zakład przemysłowy, którego nie ma!”

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: