Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Starynkiewicz – twórca nowoczesnej Warszawy

Posted by Marucha w dniu 2015-05-05 (Wtorek)

W 1875 roku prezydentem Warszawy został rosyjski generał Sokrates Starynkiewicz, który okazał się najwybitniejszym zarządcą stolicy w XIX w.

Po stłumieniu powstania styczniowego, władze rosyjskie dążyły do pozbawienia Warszawy statusu stolicy i zrównania jej z innymi rosyjskimi miastami gubernialnymi. Na mocy ustawy „O urządzaniu zakładu gospodarczego miasta i o porządku oddania go pod zawiadywanie ministerstwa spraw wewnętrznych” z 13 października 1870 roku ograniczono kompetencje prezydenta i magistratu Warszawy.

Największym ograniczeniem uprawnień prezydenta było pozbawienie go bezpośredniego wpływu na budżet miasta. Bez odwoływania się do władz centralnych, prezydent (przy budżecie wynoszącym około 2 mln rubli) mógł wydać zaledwie 5 tysięcy rubli, a po uzyskaniu akceptacji gubernatora kwota ta mogła zostać zwiększona o 10 tysięcy rubli. W efekcie tych zmian rola prezydenta został sprowadzona do funkcji administracyjnych, bez prawa decyzji w sprawach finansowych, inwestycyjnych.

Sokrates Starynkiewicz, który objął stanowisko prezydenta Warszawy, po ustąpieniu generała Witkowskiego, urodził się 20 grudnia 1820 roku w Taganrogu w rodzinie szlacheckiej. Jego ojciec, Jan był dyrektorem miejscowego gimnazjum. Po ukończeniu w 1834 roku Instytutu Szlacheckiego w Moskwie, Sokrates wstąpił do Wyższej Szkoły Artylerii, którą ukończył w 1841 roku, uzyskując stopień podporucznika. W trakcie służby wojskowej uczestniczył w wojnie krymskiej, w czasie której awansował do stopnia pułkownika. W 1863 roku zostaje generałem i szefem sztabu wojskowego okręgu odesskiego, zostając prawą ręką gen. Pawła Kotzebue. W kilka miesięcy później w dziwnych okolicznościach składa dymisję i przechodzi do pracy w administracji cywilnej. W 1869 zostaje mianowany gubernatorem chersońskim, na którym to stanowisku pozostaje do 1871, kiedy to składa dymisję. Następnie zostaje zarządcą posiadłości księcia Anatola Demidowa.

W 1874 roku gubernatorem warszawskim został jego dawny zwierzchnik gen. Paweł Kotzebue. Po rezygnacji gen. Kaliksta Witkowskiego ze stanowiska prezydenta Warszawy, zaproponował swojemu byłemu podwładnemu objęcie tego urzędu, co ostatecznie następuje 1 grudnia 1875 roku. W momencie objęcia stanowiska, Starynkiewicz był doświadczonym administratorem, człowiekiem o sprawdzonej uczciwości, „spoza układu ze stosunkami miejscowymi”, „o czystych rękach, o wysokiej ludzkiej prawości”.

Aby zdać sobie sprawę z ogromem zadań przed którymi stanął, należy wspomnieć, iż oprócz ograniczenia władzy prezydenckiej, ingerencji władz centralnych w inwestycje miejskie, dużą przeszkodą w unowocześnieniu infrastruktury miejskiej był fatalny stan finansów miasta. Spowodowany był on pozbawieniem Warszawy w 1867 roku dochodów z podatku propinacyjnego i konsumpcyjnego oraz ograniczeniem pomocy skarbu państwa na utrzymanie policji i żandarmerii.

Jedną z najważniejszych potrzeb miasta była budowa nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji. Ostatecznie w 1878 roku wybrano ofertę angielskiego inżyniera Williama Lindey’a , który wcześniej zaprojektował podobne systemy kanalizacji i wodociągów w Hamburgu i Frankfurcie nad Menem. Koszt całej inwestycji wynosił 8 mln rubli, z czego 4,5 mln miało przypaść na Warszawę lewobrzeżną, a 3,5 mln na Pragę. Plan inwestycji wraz z kosztorysem wysłano do Petersburga celem zatwierdzenia przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Niechęć kół rządowych do nowych inwestycji w Warszawie sprawiła, iż sprawa zatwierdzenia projektu ciągnęła się przez dwa lata. Dopiero 17 maja 1880 roku Komitet Techniczno-Budowlany MSW zatwierdził projekt i przesłał do ostatecznej decyzji carowi Aleksandrowi II. Zanim to nastąpiło, car zginął w zamachu i w efekcie w kwietniu 1881 roku jego następca Aleksander III podpisał zgodę na rozpoczęcie budowy.

W kwietniu 1881 roku powołano Społeczny Komitet Kanalizacyjny z prezydentem Starynkiewiczem na czele, który miał kierować budową. Znaleźli się w m.in.: Ludwik hr. Krasiński, dr Ludwik Natanson, senator Gudowski, architekt J. Heurich, Henryk Rejman, Jan Bloch, Tadeusz Chrzanowski, Jan Bergson, Edward Lilpop, Leonard Marconi. Jednocześnie z jego powołaniem powstał Wydział Mierniczy, który miał przeprowadzić pomiary miasta.

Po ustanowieniu Komitetu prezydent Starynkiewicz przesłał projekt do warszawskich gazet, celem dyskusji nad nim. Był to niecodzienny, jak na ówczesne warunki, pomysł. Aleksander Świętochowski uważał, iż Starynkiewicz był człowiekiem, który mimo posiadania prawa decyzji „odwołuje się ciągle do słuszności i nie chce użyć władzy, dopóki nie pozyska przeciwników swoimi racjami”.

W warunkach Warszawy, pozbawionej samorządu lokalnego, jedynym forum dyskusyjnym były lokalne dzienniki. Na ich łamach przez cały czas inwestycji toczyła się dyskusja nad projektem i jego realizacją. Głos zabierali w niej zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy projektu Lindley’a. Aktywnym uczestnikiem tej debaty był także prezydent, który spokojnie odpowiadał na zarzuty oponentów, podważających celowość tak wielkiej inwestycji. Prezydent tłumaczył, iż obecny stan sprawia, że „podwórza domów i przyległe im ulice zanieczyszczone są śmieciami i ściekami, wywózka nieczystości kosztuje drogo i przytem uskutecznia się w sposób odrażający i zdrowiu szkodliwy; ścieki zatruwające powietrze płyną przez podwórza i ulice; wyziewy kanałowe szczególnie w lecie zarażają powietrze; w czasie wysokiego stanu wody na Wiśle, dolną część miasta zatapiają płynne i cuchnące ścieki z górnej części miasta (…) wody zaskórne nie mając odpływu zatapiają piwnice i powodują wilgoć w domach (…) z fosy okopowej szpecącej miasto, wydzielają się cuchnące wyziewy zarażające całą okolicę; studnie dostarczają wody niezdrowej, przesyconej nieczystościami”.

Starynkiewicz podkreślał również, iż dzięki tej inwestycji miasto uzyska dochód w wysokości 150 tysięcy rubli rocznie.

Ze względu na wielkie koszty inwestycji, podzielono ją na cztery etapu. Na pierwszy etap miały wystarczyć środki z kasy miejskiej w wysokości 800 tysięcy rubli. Pozostałe pieniądze uzyskano z pożyczek zaciągniętych w zagranicznym konsorcjum.

Prace postępowały bardzo szybko, i tak w 1883 roku nowa siec wodociągowa liczyła 1660 m, w rok później 3332, w 1885 – 14.557 m, a w 1886 – 18.147 m. W podobnym tempie budowano sieć kanalizacyjną.

W momencie zakończenia pierwszego etapu budowy doszło do konfliktu między właścicielami kamienic a magistratem. Jego przyczyna leżała w wysokich zdaniem właścicieli kamienic, cenach wody dostarczanej przez nową sieć wodociągową, a także przymusowym podłączaniem kamienic do sieci wodociągowej na koszt kamieniczników. Prezydent uważał, iż podniesienie ceny wody niezbędne było z uwagi na dużo wyższe koszty dostarczania wody oraz dalszą rozbudowę wodociągów. Ponadto „stara” woda była złej jakości, źle filtrowana oraz zarażona bakteriami z wód podskórnych.

Fala krytyki jednak nie zmniejszyła się, a w 1889 roku na czele przeciwników prezydenta stanął jeden z najbogatszych mieszkańców Warszawy – Jan Gotlib Bloch, który pozyskał poparcie warszawskich inżynierów: Diehla i Cieszkowskiego. Powołana Komisja domagała się zmiany projektu kanalizacji, jako nie spełniającego podstawowych warunków higieny – wszystkie ekskrementy miały bowiem spływać do Wisły, zatruwając ją i jednocześnie pozbawiając rolnictwo naturalnego nawozu. Komisja wywalczyła zniesienie przez MSW obowiązku podłączenia kamienic do nowych wodociągów. W tej sytuacji magistrat zamknął stary wodociąg, zmuszając w ten sposób właścicieli kamienic do korzystania z nowej sieci.

Powoli jednak większość Warszawiaków zaczęła postrzegać pozytywne strony zmian i grono oponentów prezydenta wyraźnie zmniejszyło się. Tym bardziej, że prace posuwały się szybko i w trakcie drugiego etapu wybudowano drugą grupę filtrów, ukończono wieżę ciśnień, a w 1889 roku długość sieci wodociągowej przekroczyła 90 km, a kanalizacyjnej 40 km. Równocześnie miasto uzyskiwało coraz większe zyski z jej eksploatacji. Wystarczy wspomnieć, iż dochody z wodociągów i kanalizacji (ponad 500 tysięcy rubli) stanowiły w 1890 roku ponad 50% wszystkich dochodów miasta z zakładów komunalnych.

W 1892 roku blisko połowa (46%) wszystkich budynków było podłączonych do sieci wodociągowej, natomiast skanalizowanych zaledwie 13%. Inwestycja była kontynuowana także po ustąpieniu Starynkiewicza, i na początku XX w. 85% budynków miało bieżącą wodę, a ponad połowa była skanalizowana. Pomimo zaprojektowania sieci wodno-kanalizacyjnej dla miasta półmilionowego, w momencie przekroczenia tego pułapu, wodociągi nadal dostarczały wodę w wystarczającej ilości. Jakość dostarczanej wody była na bardzo wysokim poziomie i aż do 1931 roku nie wymagała ona chlorowania.

Wielką korzyścią zbudowania nowoczesnego systemu wodociągów i kanalizacji była poprawa zdrowotności mieszkańców. Zachorowania na choroby przewodu pokarmowego, jak dur brzuszny zmalały w latach 1886-1887 o ponad połowę, z 71 zachorowań na 100.000 mieszkańców do 30.

Poprawił się także wygląd miasta – zniknęły rynsztoki, woda w czasach roztopów przestała zalewać ulice znajdując ujście w kanałach, nie przeszkadzał już fetor wydzielający się z otwartych kanałów i rynsztoków.

Dodatkową zyskiem dla miasta było stworzenie dokładnej mapy Warszawy oraz przeprowadzenie pierwszego wiarygodnego spisu mieszkańców (w 1882 r.) Doszło także do zwiększenia zatrudnienia w budownictwie i przemyśle maszynowym.

Filtry warszawskie, zdjęcie z roku 1928

Inną nierozwiązaną przez poprzedników Starynkiewicza sprawą był problem komunikacji miejskiej.

W 1878 roku prezydent, mimo skoncentrowania swoich wysiłków na budowie nowej sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, zainicjował opracowanie projektu wprowadzenia nowych linii tramwajowych w mieście. Dokument wysłano do Petersburga w celu zatwierdzenia go przez tamtejsze MSW, co nastąpiło dość szybko. W tej sytuacji magistrat ogłosił przetarg na budowę 7 linii tramwajowych, rozjazdów, stajni na 200 koni oraz remiz dla wagonów.

W wyniku przeprowadzonej licytacji koncesje otrzymało Towarzystwo Belgijskie, prowadzące podobne inwestycje w Neapolu, Mediolanie, Trieście i Lwowie. Umowa została podpisana w listopadzie 1880 roku i przewidywała wybudowanie powyższej infrastruktury w ciągu 3 lat, a następnie eksploatację tych 7 linii tramwajowych przez 35 lat. Po tym okresie całość infrastruktury przechodziła bez wykupu na własność miasta. Magistrat uzyskał także prawo wykupu przedsiębiorstwa po 15 latach za sumę odpowiadającą trzem średnim dochodom w ciągu ostatnich 5 lat (co faktycznie zostało przeprowadzone w końcu lat 90. XIX w.).

Przez cały czas użytkowania linii miasto miało partycypować w zyskach Towarzystwa w wysokości 5 %, a ponadto Towarzystwo miało płacić normalne podatki do kasy miejskiej. Towarzystwo Belgijskie zgodnie z warunkami kontrakty, uruchomiło do 1883 siedem linii tramwajowych i liczba pasażerów w pierwszym roku eksploatacji sięgnęła 30 tysięcy dziennie.

Kolejną konieczną inwestycją z dziedziny komunikacji była budowa nowego dworca kolejowego na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i alej Jerozolimskich. Stary dworzec kolei Warszawsko-Wiedeńskiej był za mały aby zaspokoić rosnące potrzeby miasta. Podstawową wadą dworców warszawskich był fakt, iż były to stacje kończące bieg pociągów, bez możliwości przedłużenia linii kolejowej. Z inicjatywy Starynkiewicza, Towarzystwo Dróg Żelaznych Rosyjskich ogłosiło w 1890 roku „konkurs europejski na wykonanie projektu dworca pasażerskiego dla wyjeżdżających ze stacji drogi żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w Warszawie”. Sprzeciw rosyjskich władz rosyjskich planujących wybudowanie linii średnicowej sprawił, iż wybrany projekt nie został zatwierdzony, a Warszawa nowy dworzec otrzymała dopiero w okresie niepodległości.

Ważnym zagadnieniem związanym z rozwojem komunikacji, była poprawa nawierzchni chodników i jezdni. 1/3 ulic w Warszawie była niebrukowana, a tylko 10% ulic miało dobrą nawierzchnię. Przy okazji prac nad siecią wodociągowo-kanalizacyjną, starano się zmienić bruki na lepsze, jednocześnie wprowadzono płyty chodnikowe wykonane z betonu. Zastąpiły one kostki z piaskowca, granitu lub drewna. Z powodu braku środków finansowych wybrukowano zaledwie kilkanaście nowych ulic.

Za prezydentury Starynkiewicza podjęto także próbę regulacji ulic, które były za ciasne dla komunikacji omnibusów i tramwajów. Pierwszym krokiem było stworzenie planu przestrzennego miasta, na podstawie którego dokonano w latach 90. poszerzenia kilku ulic oraz wytyczenia kilku nowych. Do tej pory rozwój miasta następował w sposób nieuporządkowany, bez żadnego planu, likwidując przy okazji wiele terenów zielonych. Brak wolnych terenów spowodowany był otoczeniem miasta przez obiekty wojskowe, w obrębie których nie wolno było wznosić trwałych budowli (dotyczyło to terenów do 5 km na zewnątrz umocnień). Od północy była to, wzniesiona po upadku powstania listopadowego, Cytadela. W latach 1878-1890 Rosjanie zbudowali kilkadziesiąt fortów ciągnących się od Koła, Szczęśliwic, Rakowca, aż do ulicy Dolnej. Dopiero zmiana doktryny wojskowej, doprowadziła do zniesienia w 1911 roku tego zakazu budowy w okolicy umocnień.

Kolejnym problemem, które czekało na rozwiązanie od dłuższego czasu była kwestia nowego kontraktu z gazowym Towarzystwem Dessaudzkim. Dotychczasowa umowa była bardzo niekorzystna dla miasta, które traciło tysiące rubli rocznie a przy tym nie miało zapewnionego dobrego oświetlenia, tak, iż „tonęło w egipskich ciemnościach”. Zużycie gazu do oświetlenia rosło w Warszawie bardzo szybko (w latach 1864-1884 – 9 krotnie), zapewniając Towarzystwu krociowe zyski.

Prezydent pragnął zapewnić miastu udział w zyskach Towarzystwa, a w razie oporu ogłosić przetarg na budowę konkurencyjnego zakładu. Dotychczasowy kontrakt stawiał jednak Towarzystwo w uprzywilejowanej sytuacji, a dyrektor gazowni p. Rein otwarcie powiedział Starynkiewiczowi, że nie zamierzał „zawrzeć nowego kontraktu na oświetlenie Warszawy przy warunkach bezpłatnego oddania po ubiegu pewnej ilości lat zakładu gazowego na własność miasta”. Wobec próby wykupienia zakładu, Towarzystwo przedstawiło absurdalną wycenę, zgodnie z którą gotowe było sprzedać miastu zakład gazowy za kwotę 6 mln rubli, podczas gdy niezależne wyceny opiewały na 2 mln rubli.

W tej sytuacji Starynkiewicz rozpisał przetarg na budowę nowego zakładu gazowego, który wygrał projekt inżyniera Hagenera. W obliczu niebezpieczeństwa utraty zysków Towarzystwo Dessaudzkie rozpętało wielką kampanię prasową oskarżającą prezydenta o zapędy dyktatorskie, podjęło także interwencję w petersburskim MSW. Akcja ta odniosła sukces, gdyż gubernator nakazał magistratowi zawarcie następnej umowy z Towarzystwem, co nastąpiło ostatecznie w 1883 roku. Na jej mocy doszło do obniżenia ceny gazu, a miasto miało partycypować w zyskach Towarzystwa (niespełna 2%), w zamian za to miało zostać zwolnione od płaty rogatkowej i patentowej.

Dużym problemem dla miasta była także nieuregulowana Wisła. Powodowało to liczne powodzie i zalewanie dolnej części miasta – Powiśla. Liczne mielizny, łachy i małe wyspy ograniczały swobodny przepływ wody, utrudniały transport rzeczny i doprowadzały do osadzania się na brzegach licznych zanieczyszczeń. Konieczna była regulacja rzeki w obrębie miasta polegająca na wyprostowaniu jej biegu, likwidacji zakola oraz budowie bulwaru, który osłoniłby miasto przed fala powodziową. Powódź 1883/84 roku doprowadziła do przesunięcia głównego koryta rzeki, co utrudniło prowadzenie budowę nowych wodociągów.

W obliczu zagrożenia tej inwestycji, Starynkiewicz zażądał od rosyjskiego MSW oraz Ministerstwa Komunikacji szybkiego uregulowania rzeki. Jego interwencja odniosła skutek – Ministerstwo Komunikacji zgodziło się wyasygnować 0,8 mln rubli na regulację Wisły na odcinku 11 wiorst od mostu Aleksandryjskiego (Kierbedzia) w stronę Wilanowa. Resztę potrzebnej kwoty – około 0,5 mln rubli miało pochodzić z kasy miasta. Prace powyższe rozpoczęto w 1885 roku i trwały one do 1889 roku. Kolejny projekt, obejmujący budowę bulwarów oraz zagospodarowanie Powiśla, nie zyskał akceptacji władz centralnych, które myśląc o budowie trzeciego mostu, nie chciały się zgodzić na zwężenie koryta rzeki.

Nie mogąc poprawić sytuacji Powiśla, Starynkiewicz podjął starania w celu zadrzewienia tej części miasta, aby zlikwidować tereny podmokłe. Była to część kompleksowego planu prezydenta zwiększenia terenów zielonych w mieście. Ogółem za rządów Starynkiewicza posadzono w mieście ponad 16 tysięcy drzew przy ulicach i 12 tysięcy w parkach, odrestaurowano 13 parków i założono park Ujazdowski.

Dzięki energicznym krokom Starynkiewicza Warszawa przeżywała dynamiczny rozwój i zaczęła stopniowo zmniejszać dystans w stosunku do innych miast europejskich. Nawet jego oponent Aleksander Świętochowski napisał, że „Warszawa miała szczęście w tych czasach, gdyż prezydentem miasta mianowano człowieka wyjątkowo uczciwego, a przy tym dobrego administratora – generała Starynkiewicza, który mając bezpośredni wpływ w Petersburgu umiał na czas paraliżować zakusy różnego rodzaju aferzystów, chcących łapać ryby w mętnej wodzie”.

Gdy po śmierci głównego kasjera w kasie miejskiej stwierdzono brak 16 tysięcy rubli, prezydent z własnej kieszeni pokrył to manko.

Pomimo tych sukcesów, a może właśnie z ich powodu, 7 września 1892 roku prezydent ustąpił ze stanowiska. W oficjalnym oświadczeniu podano jako powód rezygnacji, zły stan jego zdrowia, jednak mając na uwadze, iż potem na emeryturze nadal aktywnie działał na rzecz miasta, należy przypuszczać, iż faktyczny powód ustąpienia był inny. Decydującą rolę odegrała niechęć władz petersburskich, którym nie podobał się jego liberalny stosunek do Polaków. Zamiast wspierać plany zrównania statusu Warszawy z miastami powiatowymi, doprowadził do jej znacznego unowocześnienia i rozbudowy. Redaktor Aleksiejew na łamach „Warszawskich Nowosti” napisał, iż był on „osobnikiem wynarodowionym, kosmopolitą, mającym przytępione poczucie narodowe”.

Po ustąpieniu ze stanowiska, Starynkiewicz pozostał w Warszawie. Ówczesną praktyką było natomiast, iż b. urzędnicy rosyjscy szybko wyjeżdżali do Rosji.

Będąc już na emeryturze, Starynkiewicz zaangażował się w prace związane z elektryfikacją linii tramwajowych. Realizacji tego przedsięwzięcia już nie doczekał, gdyż kontrakt na zastąpienie tramwajów konnych przez elektryczne został podpisany w 1905 roku. Był także zwolennikiem budowy elektrowni i oświetlenia elektrycznego Warszawy, dzięki czemu oprócz uzyskania tańszego źródła energii, miasto pozbywało się Towarzystwa Dessaudzkiego.

Prezydent Sokrates Starynkiewicz zmarł 23 sierpnia 1902 roku. W jego pogrzebie uczestniczyło całe miasto. Trumnę ze zwłokami zmarłego przeniesiono z sobory na Długiej na cmentarz prawosławny na Woli.

„Przed trumną szli członkowie cechów, (…) członkowie zarządu gminy starozakonnych, (…) dalej przedstawiciele kupców. Za tymi delegacjami oficerowie artylerii nieśli na poduszkach ordery zmarłego. (…) Przy karawanie po obu stronach szli urzędnicy magistratu z generałem Bibikowem na czele (…). W pierwszym rzędzie za karawanem oprócz rodziny postępowali generał –gubernator warszawski, generał Czertkow,(…) i inni dostojnicy wojskowi i cywilni. (…) Orszak pogrzebowy zamykały dwa szwadrony lejbgwardii pułku ułanów, rota piechoty i bateria artylerii”. Na trasie pochodu ustawiły się liczne tłumy warszawiaków pragnących oddać ostatni hołd prezydentowi miasta.

Wybrana literatura:

A. Słoniowa – Sokrates Starynkiewicz
A. Słoniowa – Początki nowoczesnej infrastruktury Warszawy
K. Beylin – Dni powszechne Warszawy w latach 1880-1900
A. Świętochowski – Wspomnienia
S. Kieniewicz- Warszawa 1795-1914
W. Pruss – Rozwój przemysłu warszawskiego w latach 1864-1914

Autor: Godziemba

Za:
http://blogpress.pl/node/7450
http://old.niepoprawni.pl/blog/3081/starynkiewicz-tworca-nowoczesnej-warszawy-2

Zobacz też:
http://histmag.org/Jak-Rosjanin-Warszawe-cywilizowal…-7755

… oraz ciekawy artykuł o bracie Sokratesa Starynkiewicza:
http://historia.focus.pl/swiat/zaszczuty-general-815?strona=1

Komentarzy 17 to “Starynkiewicz – twórca nowoczesnej Warszawy”

  1. Siekiera_Motyka said

    Podziwiam w jakiej ciemnocie można się poruszać po tym Świecie. Ile razy kiedy będąc w Warszawie i napotykając te nazwisko myślałem sobie że to Polak !!! 😦

    Ciekawą niespodzianką dla mnie jest także założyciel Uniwersytetu Warszawskiego !!!! 🙂

    „W listopadzie roku 1816 król Polski Aleksander I przychylił się do inicjatywy Stanisława Kostki Potockiego i Stanisława Staszica, podejmując decyzję (Postanowienie naznaczające założenie Szkoły Głównej pod imieniem Królewskiego Uniwersytetu z dnia 7 (19) listopada 1816 r. – Dz.Pr.K.P. Tom XIII, Nr 51, s. 90-95) o utworzeniu Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego – przez połączenie Szkoły Prawa i Nauk Administracyjnych (zał. 1808) oraz Szkoły Lekarskiej zwanej też Akademickim Wydziałem Lekarskim (zał. 1809).”

    A teraz SB tam rządzą. Jestem prawie pewny że nie ma żadnego obiektu publicznego ufundowanego przez Żyda dla narodu Polskiego. No dobra, może jakiś bank. Czy się mylę ?

  2. STW said

  3. Sowa said

    „na czele przeciwników prezydenta stanął jeden z najbogatszych mieszkańców Warszawy – Jan Gotlib Bloch”

    Jak można się było domyślać – koszernego pochodzenia:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Gotlib_Bloch

    Nie napisano o nim wprost, że był Żydem. On tylko „urodził się w rodzinie żydowskiej”.
    Nowomowa.
    Admin

  4. Sowa said

    Więcej na temat latarń gazowych i Towarzystwa Dessauskiego (a nie Dessaudzkiego):
    http://www.nid.pl/upload/iblock/6d0/6d06afb2973d4f18372510437d99a0f4.pdf

    B. ciekawe… i przygnębiające.
    Admin

  5. NICK said

    Adminie. Proszę o kasowanie moich wpisów komentujących komentarze usuwane. Bo tak to wiszę (5) jak jakaś bezdomna ciota.

    Najlepiej to nie komentować trollów, obszczymurków itd.
    Admin

  6. Joannus said

    Wypada żywić nadzieję iż włodarze i aktywiści nie doczepią się do upamiętnienia imieniem S, Starynkiewicza placu w Warszawie, a okazja ku temu się nadarzyła, bo ze wszech miar ”zaslużony profersor” nogi wyciągnął. A współrodak Rosjan co to niedawno katiusze z ładunkiem atomowym wycelowali na Warszawę jak oznajmił Szeremietiew, może żle się kojarzyć i to nie tylko rodzinie Radia z Torunia.

  7. NICK said

    No i dalej wiszę, Adminie, we (5).
    Żart, oczywiście. 🙂

  8. Nutka said

    @ Joannus
    Placowi Starynkiewicza krzywda się nie stanie. 🙂 Zasług tego człowieka dla Miasta nikt nie podważa. Ja nie spotkałam się z jakimikolwiek krytycznymi publikacjami.

  9. Nutka said

    @Gajowy Marucha
    Dziękuję za ten tekst. Ja rozumiem, że to Pana są te wytłuszczenia w tekście artykułu. To pokazuje wielość działań Starynkiewicza. Rozmach. Ten człowiek to jakaś fenomenalna postać. Zasługi dla Warszawy, miłość do niej (bo tak to nazwijmy) przypłacił pewnym osamotnieniem, też chyba niezrozumieniem ze strony najbliższych, rodziny.
    Ale warszawiacy dali wyraz swojej życzliwości, szacunku, uczestnicząc tłumnie w pogrzebie.

    Tak, to moje wytłuszczenia.
    A czytała Pani o jego bracie?
    Admin

  10. NICK said

    Charakterystyczne, P. Nutko. Położył tak wielkie zasługi, że nikt się nie ośmiela ich podważyć.
    Okupant 🙂 . jeden. Swołocz 🙂 . Ruska 🙂 .

  11. Nutka said

    Re 10
    A Pan znowu zabawa w słóweczka. A Pan się skupi na konkretach. 🙂

  12. Nutka said

    Re 9
    Panie Gajowy, przeczytałam artykuł o bracie. Nie znałam tego wątku. Przylgnęła do niego łatka całkiem niezasłużona. Ciekawie oddane pewne szczegóły obyczajowe, nawet nieco komicznie.
    Ale co Pan sądzi o pierścieniu fortów. Bo ja jednak spotkałam się z opinią, że to ograniczało przestrzenny rozwój Miasta.

    Wie Pani… nie czuję się zbyt kompetentny 😦
    Admin

  13. NICK said

    P. Nutko. Ale przywołała mnie Pani do porządku.
    We (10) Pierwszy akapit jest naturalny i prawdziwy. Drugi? Żartobliwie-durnowaty.
    Pozdrawiam.

  14. Nutka said

    Re 13
    A tam przywołała. 🙂 To Pana rys osobisty, indywidualny. Maleńki przytyk, nic więcej. 🙂

  15. Nutka said

    Re 12
    A jeszcze zwracam uwagę, jak to wszystko było dyskutowane na łamach warszawskiej prasy. Kwitł felieton, trwały miesiącami polemiki. To kopalnia wiedzy o Mieście tamtych czasów, podana b. dobrym językiem szczegółów, konkretów – nieoceniona.
    Tylko mnie ciekawi, jaki był ten język polski Starynkiewicza. Czy pisał po rosyjsku, a na potrzeby publikacji, ktoś mu to tłumaczył?
    Cała rodzina zdolna, z tym bratem inżynierem.

  16. Tekla said

    S., sam będąc głęboko wierzącym prawosławnym, dofinansował z kasy miejskiej restaurację katedry św. Jana i kościoła św. Anny oraz zabiegał o zasiłki na konserwację i budowę innych warszawskich świątyń katolickich. Jako wiceprzewodniczący Komitetu Budowy Kościoła Wszystkich Świętych na Grzybowie wspierał prace zarówno z miejskiej, jak i własnej szkatuły.

    Ceniący samotne rozmyślania, w zapiskach w Moim dzienniku w l. 1887–97 zawarł refleksje filozoficzne i religijne, m.in. 18 XII 1889 zanotował: «Coraz głębiej wnikam w istotne znaczenie życia, coraz mocniej poddaję się woli Bożej i znajduję ukojenie». W pamięci Świętochowskiego zapisał się jako człowiek «cichy, łagodny, podobny do jasnego cienia, który przesuwa się po ziemi samotny, chociaż życzliwy».

    Olga Starynkiewicz napisała, że brat «był czystym Rosjaninem», który uważał, że «najpewniejszym środkiem do wyrównywania sporów narodowych i połączenia się dwóch narodowości jest szlachetne sumienie, uczciwe i serdeczne pełnienie obowiązku o dobro miasta. Budząc dla siebie szacunek i miłość w mieszkańcach miasta, on jednocześnie budził takie same uczucia i dla Rosjan w ogólności» („List”, „Czas” 1902 nr 215). W poświęconym S-owi felietonie pt. „Człowiek” („Prawda” 1902 nr 35) Świętochowski napisał: «Był to człowiek bardzo czysty, do którego złe pokusy nawet nie śmiały się zbliżyć»

    http://www.ipsb.nina.gov.pl/index.php/a/sokrat-starynkiewicz

  17. Nutka said

    Re 16
    Epoka wybitnych ludzi. Świętochowski też przecież niepospolity.
    Cenny link, Pani Teklo.
    Ja całość przeniosłam do swoich zakładek.

Sorry, the comment form is closed at this time.