Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Musimy robić swoje – rozmowa z Mateuszem Kaimem, Dyrektorem Biura PSWW HALLER

Posted by Marucha w dniu 2015-06-03 (Środa)

Na początek może powie Pan kilka słów o sobie?

– Mam 20 lat, studiuję na wydziale Bezpieczeństwa Narodowego na Akademii Obrony Narodowej, jestem Dyrektorem Biura i Realizacji w Polskim Systemie Walki Wręcz HALLER. Od 14. roku życia jestem także w Związku Strzeleckim, gdzie byłem szefem Wydziału Szkolenia.

Czym jest PSWW HALLER?

– PSWW HALLER jest systemem walki wręcz opartym o polskie realia, literę prawa jaka obowiązuje w naszym kraju oraz doświadczenia bojowe żołnierzy Wojska Polskiego, Policji i innych służb mundurowych, w tym służb ochrony. To co odróżnia nasz system od innych, to wprowadzenie do programu szkolenia elementów walki informacyjnej, zwanych także operacjami informacyjnymi (INFO OPS) oraz operacji psychologicznych (PSYOPS).

Żyjemy w epoce rewolucji naukowo-informacyjnej i w dzisiejszych czasach żołnierz, funkcjonariusz czy ochroniarz jeśli nie umie pracować informacją, wykorzystywać jej w swojej pracy, to będzie praktycznie bezbronny.

Dlaczego będzie bezbronny?

– Ponieważ proporcje się odwróciły. Kiedyś wojna energetyczna, czyli taka w której używa się siły fizycznej, czy to w postaci siły ludzkich mięśni czy z użyciem broni konwencjonalnej były głównym czynnikiem ludzkich zmagań. Walka informacyjna początkowo, np. w Starożytności i Średniowieczu była tylko dodatkiem do walki energetycznej. Te proporcje powoli zaczęły się odwracać już podczas rewolucji przemysłowej.

W dzisiejszych czasach rewolucji naukowo-informacyjnej, to właśnie informacja jest współczesnym „złotem”. Operator na polu walki musi umieć pracować w oparciu o informacje dostarczone z rozpoznania czy wywiadu. Policjant pracuje z informatorami i musi także umieć w ramach profilaktyki i prewencji stosować odpowiednią socjotechnikę przekazu informacyjnego. Z kolei ochroniarz poprzez informację może zdefiniować ewentualne zagrożenie i kierunki, z których ono może przyjść. Bez rozpoznania i zdiagnozowania kierunków zagrożenia na skuteczną reakcję ochroniarza może być za późno. Dlatego w szkoleniu PSWW HALLER tak duży nacisk kładziemy na walkę informacyjną.

Jakie cele przed sobą stawia PSWW HALLER?

– Głównym naszym założeniem jest wyszkolenie od podstaw, praktycznie od zera własnej kadry instruktorskiej, wyszkolonej według naszego programu oraz wychowanej w odpowiednim etosie i duchu.

Drugim celem jest jak najlepsze przygotowanie naszych adeptów do służby w różnego rodzaju państwowych formacjach mundurowych. Po trzecie naszą rolę jako PSWW HALLER postrzegamy jako pomocniczą: rodzinie, szkole i państwu polskiemu. Szczególnie, gdy chodzi o pracę z młodzieżą. Np. w naszym systemie każdy adept ma już na samym początku przedstawianą gradację wartości i priorytetów: na pierwszym miejscu jest rodzina. Na drugim obowiązki stanu, czyli w przypadku osoby uczącej się jest to nauka, szkoła, studia, a w przypadku osoby pracującej – praca. I na trzecim miejscu są treningi i zajęcia w PSWW HALLER.

Tak więc traktujemy siebie jako instrument pomocniczy dla rodziny i szkoły, który nie jest celem samym w sobie, ale wspierającym autorytet rodziny czy danej placówki oświatowej, w której działa nasza sekcja.

Gdzie w Polsce działa PSWW HALLER?

– Mamy sekcje w Warszawie, Wyszkowie, Bełchatowie, Białymstoku, Kaczkach Średnich, Stalowej Woli, Mielcu, Kołaczycach, Wiśniowej i Birczy. W najbliższych miesiącach planujemy powołanie sekcji w Małopolsce i na Dolnym Śląsku. Planujemy także otworzyć swój własny ośrodek szkoleniowy o powierzchni kilkunastu hektarów, z poligonem, strzelnicą i zapleczem do działań na wodzie i pod wodą. Realizację tego projektu zakładamy w następnym roku. Najpierw czekają nas prace logistyczne, budowlane i techniczne, żeby ośrodek był gotów do przyjęcia adeptów.

Na stronie internetowej można dostrzec, że współpracujecie z całym szeregiem instytucji i środowisk. Na czym ta współpraca polega?

– To zależy od środowiska czy organizacji. Są środowiska z którymi współpracujemy na niwie szkoleniowej. Do takich należą: TG SOKÓŁ, Związek Strzelecki „Strzelec”, Ochotnicze Straże Pożarne i szkoły o profilu mundurowym. Z kolei na płaszczyźnie wychowawczo-edukacyjnej świetnie układa nam się współpraca z Muzeum Niepodległości w Warszawie, z którym systematycznie przeprowadzamy takie inicjatywy jak konferencje, konkursy historyczne, pogadanki, wykłady czy emisje filmów historycznych. Na tej niwie znakomicie też układa się nam współpraca z niektórymi szkołami.

Wzorcowo układa się współpraca z Okręgowym Inspektoratem Służby Więziennej w Warszawie, z którym współorganizujemy różnego rodzaju przedsięwzięcia o charakterze profilaktycznym. Np. 11 listopada ubiegłego roku w Stalowej Woli mieliśmy pokaz razem z Grupą Interwencyjną Służby Więziennej z Rzeszowa.

Dobrze układa się współpraca z 12 Brygadą Zmechanizowaną im. gen. Józefa Hallera w Szczecinie. Bardzo życzliwie nasze środowisko traktuje Magazyn OCHRONIARZ, który udostępnia nam swoje łamy. Kilka miesięcy temu zgłosili się do nas przedstawiciele Niezależnego Zrzeszenia Studentów z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy poprosili o pomoc w budowie Legii Akademickiej na swojej uczelni. W tej chwili kooperujemy i budujemy fundamenty tej organizacji. Współpracujemy z władzami samorządowymi. Spektrum organizacji, środowisk i instytucji państwowych współpracujących z nami jest szerokie i ono systematycznie się powiększa.

Nie sposób nie zapytać o temat, który jest na topie, czyli o wojnę na Ukrainie i jak środowisko PSWW HALLER ustosunkowuje się do podnoszonej kwestii zagrożenia ze strony Rosji?

– Nie chcę rozkładać na czynniki pierwsze konfliktu na Ukrainie, bo za mało miejsca na to i o wiele mądrzejsze głowy ode mnie podjęły już ten temat. Natomiast widoczna jest na naszym, polskim podwórku histeria, że Rosja nas zaatakuje i musimy wspierać Ukrainę, bo w naszym interesie jest mieć bufor w postaci tego państwa. Przypomnę tylko, że Polska od 1991 r. graniczy z Federacją Rosyjską, czyli z Obwodem Kaliningradzkim.

Poza tym po co Rosja miałaby atakować Polskę? Przecież analizy potęgometrii państw i analizy cybernetyczne jednoznacznie wskazują, że Polska jako kraj jest zepchnięta do roli gospodarczej neokolonii Zachodu. Więc jaki interes ma Rosja w zaatakowaniu nas? Poza tym należy zwrócić uwagę, że fundamenty obecnej Ukrainy budowane są na skrajnie wrogiej Polsce ideologii banderowskiej. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko publicznie wielokrotnie mówił, że OUN-UPA to bohaterowie narodowi i należy im przyznać status kombatantów. Zwracam uwagę na fakt, że nie mówi tego jakiś banderowski watażka spod Lwowa, ale głowa państwa. Dlatego nie wydaje mi się, aby było mądre i roztropne wspieranie kraju, który fundament polityki historycznej i tradycji narodowej buduje na zbrodniczej ideologii.

Proszę zwrócić uwagę jak pragmatyczne stanowisko wobec wojny na Ukrainie prezentują Węgrzy, Austriacy, Włosi, Niemcy, Francuzi, Czesi i Słowacy. Przywódcy tych państw prezentują zupełnie odmienne stanowisko od naszych polityków, którzy brną w ślepy zaułek agresywnej, zimnowojennej retoryki wobec Rosji, która przy obecnym stanie naszej gospodarki i Sił Zbrojnych stawia ich w groteskowym świetle.

Kolejna kwestia, to podgrzewanie atmosfery zagrożenia wojną, ale tak naprawdę nic za tym nie idzie. Bo niby ma się odbyć kongres organizacji proobronnych pod auspicjami Pana generała Bogusława Packa i Pana Romualda Szeremietiewa, ale pytam: i co z tego, że odbędzie się kongres? Czy zaowocuje to konkretnymi przedsięwzięciami proobronnymi w praktyce? Wątpię. Po pierwsze: z całym moim szacunkiem i sympatią jaką darzę Pana generała Packa, ale projekt o nazwie Narodowe Siły Rezerwy, który on pilotował najdelikatniej rzecz ujmując nie wypalił. Więc niby dlaczego teraz kolejny projekt realizowany przez niego miałby okazać się sukcesem? Obym się mylił. Chciałbym się mylić.

Po drugie: proces budowy organizacji i środowisk proobronnych to praca na długie lata. Do tej pory tego nie robiono, chociaż Pan gen. Pacek miał realny wpływ na decyzje MON, wszak był i jest doradcą ministra Obrony Narodowej. Dlaczego więc oprócz kilku pijarowych inicjatyw typu Biwak Szkół Mundurowych przy AON Departament Wychowania i Promocji Obronności MON nie podjął żadnych praktycznych działań w celu wsparcia całej masy w skali kraju szkół średnich o profilu mundurowym?

Proszę zapytać przeciętnego dyrektora takiej szkoły, czy podlegająca mu placówka odczuwa wsparcie z MON, a jeśli tak to w jakiej skali. A przecież wśród uczniów tych szkół jest naturalne zaplecze dla struktury mającej być filarem obrony terytorialnej. Dlatego my jako PSWW HALLER robimy swoje i podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem.

Więc jak to powinno się robić?

– Na pewno nie od stworzenia kolejnej biurokracji w postaci posady dla Pana Szeremietiewa jako szefa Biura Inicjatyw Obronnych przy AON, bo to są znowu koszty, które obciążają podatników. Te środki, które idą na posadę Pana Szeremietiewa należy przeznaczyć na szkolenie młodzieży. Przecież Pan Szeremietiew dubluje funkcję Departamentu Wychowania i Promocji Obronności, który ustawowo zajmuje się współpracą z organizacjami i środowiskami proobronnymi.

Następna rzecz, to panie i panowie z Departamentu Wychowania i Promocji Obronności powinni wyjść zza biurek i składać niespodziewane, niezapowiadane wizyty na zbiórkach, szkoleniach, obozach i zajęciach organizacji i środowisk proobronnych. Dopiero takie niespodziewane „naloty” pozwolą po jakimś czasie ocenić jakimi faktycznie zasobami ludzkimi i poziomem wyszkolenia dysponuje dane środowisko czy organizacja. Podobnie takie niezapowiedziane „wizyty” powinny być składane w szkołach o profilu mundurowym. Wówczas ludzie z MON będą mieli faktyczne rozpoznanie w tych organizacjach i środowiskach i będzie można w oparciu o realne dane rozpocząć prace planistyczne i sztabowe nad jakąś formułą obrony terytorialnej.

Ale zamiast tego robi się konferencję na której nie trudno przewidzieć, że będzie bicie piany, niektórzy groteskowo pomachają szabelką w kierunku Moskwy, bo to ostatnio zrobiło się modne w naszym kraju. Po tym evenciezwoła się konferencję prasową, wywoła szum pijarowy w mass mediach i tyle. Znowu na papierze wszystko będzie ładnie wyglądało, ale obawiam się, że w praktyce będzie jak z NSR. Chciałbym się mylić. Chciałbym nie mieć racji.

Wracając do PSWW HALLER, to jak zachęciłbyś czytelników OCHRONIARZA do wstąpienia do was?

– Zachęcam do odwiedzenia naszej strony internetowej psww.com.pl i tam można zobaczyć, co i jak w praktyce robimy. Poza tym członkostwo w PSWW HALLER, to nie tylko ciężkie i żmudne treningi, ale także przygoda. Jest u nas masa, fajnych, nietuzinkowych ludzi, indywidualności, które układają się w mozaikę o nazwie PSWW HALLER. Mogę zapewnić, że nie tylko jest ciężko podczas treningów, ale też bardzo wesoło po zajęciach.

Uważam, że naszym pierwszym sukcesem jest to, że udało nam się stworzyć środowisko ludzi, którzy sobie ufają, realizują wspólne pasje i cele, bo PSWW HALLER to trening, przyjaźń, przygoda.

Uczestnicy zgrupowania PSWW Haller koło schroniska „Radosne Szwejkowo” w Łupkowie (Bieszczady), wrzesień 2014

Wywiad został przeprowadzony przed Kongresem organizacji proobronnych. Pierwotnie w całości ukazał się w najnowszym numerze Ogólnopolskiego Magazynu Zawodowców „Ochroniarz”.

http://mysl-polska.pl

Komentarze 43 to “Musimy robić swoje – rozmowa z Mateuszem Kaimem, Dyrektorem Biura PSWW HALLER”

  1. AlexSailor said

    PSWW HALLER jest systemem wychowawczym, czy walki wręcz.
    Bo jeżeli walki wręcz, to jego opis w artykule jest kpiną.

    „jest systemem walki wręcz opartym o polskie realia, literę prawa jaka obowiązuje w naszym kraju oraz doświadczenia bojowe żołnierzy Wojska Polskiego, Policji i innych służb mundurowych, w tym służb ochrony”

    -„o polskie realia” – to chyba tylko pałowanie ludzie w 5 na 1 w poczuciu bezkarności gwarantowanej związkiem z policją lub ss,

    – „literę prawa jaka obowiązuje w naszym kraju” – to znaczy sprowadza się do łagodnej perswazji bez użycia brzydkich słów, żeby nie obrazić przeciwnika, chyba że – patrz wyżej,

    – „doświadczenie bojowe ŻWP” – polegające na siedzeniu w bazach otoczonych przez półdzikich i słabo uzbrojonych tubylców licząc dulary płacone za „misje”, ewentualnie eskortowanie mniejszości z ZSRR do kraju docelowego,

    – „Policji i innych służb mundurowych” – to znaczy … , w zasadzie szkoda komentować,

    – „w tym służb ochrony” – jakież to mamy służby „ochrony”?, inwalidów i byłych mundurowych na emeryturze ochraniających ZUS i wymuszających ochronę małych sklepów?

    Niemniej życzę powodzenia, bo już sam fakt, że ludzie się spotykają i coś pożytecznego robią, jest cenny.
    Natomiast „system walki wręcz” służy do unieszkodliwienia lub eliminacji przeciwnika w warunkach totalnej walki, często o przeżycie.
    No, ale od czegoś trzeba zacząć.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Panie Alex, przypominam, że polskie tradycje bojowe i polskie realia to nie tylko ostatnie 25 lat. Polskie wojsko to nie tylko bazy w Afganistanie, ale i Wizna.
    Pan skupił się na aktualnej rzeczywistości w III RP, która nie ma nic wspólnego z Polską i polskością i z naszymi tradycjami.

  3. Boydar said

    Żeby on sobie tylko te „fajny” już podarował …

    Zobaczę, co będziecie pisać, a wieczorem jeszcze cóś rzeknę 🙂

  4. Marucha said

    Re 3:
    Panie Boydar, to jest b. młody chłopak, 20-letni.
    Mam powiedzieć, czym się interesują jego rówieśnicy? Jaki jest ich stosunek do Polski, do patriotyzmu? Ile polskich słów znają?

  5. Zenek said

    Ile kosztuje podatnika rocznie ta militaryzacja mlodziezy w Polsce?

  6. Boydar said

    Nie, nie, nie podważam. Tylko to mój temat. A wychowywać trzeba ustawicznie, może przeczyta 🙂

  7. AlexSailor said

    Ad. 2 @Marucha

    Polskie tradycje wojskowe, z wyjątkiem tak licznych wieków dwóch może na siłę – od tysiąca lat, to permanentne walki z przeważającymi siłami wroga, najczęściej w stosunku co najmniej 1 do 2, skandaliczne dowodzenie, zaopatrzenie i wynagrodzenie wojska (latanie na drzwiach od obory, broń na wrogu zdobyta), zbrodnicze prowadzenie wojny bez liczenia się z własnymi stratami (wykorzystywanie kobiet – każda może urodzić 20 żołnierzy, dzieci – o wartości bojowej żadnej, nieuzbrojonych cywili, wykorzystywanie do walk terenu własnych miast – obrona Warszawy w 1939, wszechogarniająca zdrada – Potop, ucieczka „Wodza Naczelnego” w 1939r, Powstanie Listopadowe z wymordowaniem przez „powstańców własnej generalicji, itp).
    Do tego dodać trzeba jeszcze wspaniałe „moralne zwycięstwa” robione z klęsk, po których w innych państwach zdziesiądkowano by odpowiedzialne elity przywódcze przez powieszenie, kompletne niezrozumienie własnego interesu i sytuacji (Powstania od Kościuszkowskiego do Poznańskiego Czerwca, z wyjątkiem trzech Powstań Wielkopolskich i tyluż Śląskich).

    Na marginesie, w mojej poprzedniej wypowiedzi faktycznie skupiłem się na tradycji 1989-2015, jako istotnych z punktu widzenia PSWW.

    Panie Marucha!
    Poruszył Pan temat, na który szczególnie jestem wrażliwy i „krew mnie zalewa” ilekroć do niego się zbliżę.

    Otóż proszę Pana, wojny obronnej w 1939r. Polska z Niemcami przegrać nie mgła, to był cud.
    Porównując potencjał militarny, gospodarczy, obszar, zupełnie pomijając sojusze, Polska tej wojny na
    zdrowy rozum przegrać nie była w stanie – to było niemożliwe.
    A jednak przegrała.

    Dalej.
    Pomijając potencjał wymieniony wyżej, ze względu na położenie geopolityczne i zależności międzynarodowe, w
    tym potencjalne lub zawarte sojusze, Polska, nawet gdyby posiadała 10X mniejszą armię, wojny z Niemcami przegrać nie powinna.

    Skoro już tą wojnę przegrała, no to po zakończeniu II WŚ powinna odzyskać większość terytorium, stracić nie więcej niż 10% ludności i majątku narodowego przy żadnym po 30 października 1939r. wysiłku wojennym.
    A straciła 25% terytorium, 30% ludności, przy straszliwych zniszczeniach, okupacji radzieckiej przez pierwsze lata po 1944r. i wojnie domowej tlącej się jeszcze po 1960r.
    To zaś przy wysiłku wojennym większym niż Francji, czwartym w koalicji antyniemieckiej.

    Panie Marucha!
    Ja nie wiem, ale przypuszczam, że podobnie było podczas Potopu, gdzie straty wyniosły ok. 45% potencjału, w czasie wojny z opłacanymi z zza granicy rzezimieszkami Chmielnickiego, rozbiorami, a wcześniej wojnami z Krzyżakami.

    Nawet „Vuctoria Wiedeńska” okazała się klapą sprowadzającą się do przywiezienia nędznych łupów, zamiast odzyskania arcybogatego Śląska, księstewka pruskiego i Pomorza Zachodniego.

    Od wieków robimy za głupiego Jasia i cudze pachołki, do czego przyczynia się i „polska tradycja wojskowa”.
    Bo przecież patriotycznym obowiązkiem polskich kobiet było danie tyłu biorącym bez pytania okupacyjnym wojskom napoleońskim maszerującym sobie przez Polskę by zniszczyć Moskwę rządzoną przez cara Aleksandra, który z zemsty chyba, sam jeden z bratem Konstantym (wariatem opętanym polonofilią i z tej racji znienawidzonym przez Polaków) wskrzesił Królestwo Polskie wbrew wszystkim.
    No, ale przez 123 lata zaborów polska arystokracja i szlachta ograniczała wszelkie kontakty z Rosjanami, tak, że nawet do domu, polskiego dworu nie mieli wstępu, a pilne sprawy załatwiano przed wejściem.

  8. Marucha said

    Re 7:
    Nie wiem, kto Pana uczył historii – ale Polska, nawet w obliczu przeważających sił wroga nie przegrała ani jednej wojny, aż do przeklętego wieku XVIII.
    Nasza historia pełna jest zwycięstw nad wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem. Husaria była najlepszym wojskiem na świecie, a Polska pierwszym mocarstwem europejskim,
    Pan dezawuuje naszych wspaniałych dowódców i nasze osiągnięcia – posługując się przykładami ostatnich lat, kiedy Polski właściwie już nie ma.

    Nie wiem, skąd Pan ma pewność, że Polska „nie mogła” przegrać wojny z Niemcami.
    Oczywiście, że mogła, bo przegrała.
    Niemcy miały poparcie żydowskiego kapitału i mogły bez przeszkód rozwijać swój potencjał militarny. Polska tego przywileju nie miała.

    Straty podczas Potopu? Były ogromne, większe niż po I Wojnie.
    Oczywiście trzeba było się poddać, dać dupy, obciągnąć chuje napastnikom – to straty byłyby mniejsze. O to Panu chodzi? Obwinić Polaków za straty spowodowane bandytyzmem sąsiadów?

    Poza tym Pan miesza osiągnięcia militarne z konsekwencjami politycznymi, jakie powinny pójść w ślad za nimi, a nie poszły. Bo to prawda – nie umieliśmy wykorzystywać naszych zwycięstw. Co nie umniejsza chwały polskiego oręża.

    Wie Pan, ja pluję i charcham na współczesną Polskę i jej mieszkańców.
    Ale jej historii nie pozwolę poniewierać.

  9. Marucha said

    I jeszcze jedno.
    Młodzi ludzie próbują coś zrobić dla Polski.
    A przyjebać im! Niech nie myślą, że mogą kimś być!

  10. Zerohero said

    @7, AlexSailor

    Znowu te brednie o niemożności przegrania wojny z Niemcami. (którą jednak II RP przegrała)

    „Porównując potencjał militarny”,

    znaczna przewaga ilościowa i jakościowa była po stronie Niemiec. Polskie samoloty to były „latadła”, worki treningowe dla Bf109. Na dzień dobry wróg panował w powietrzu. Czołgów Niemcy mieli więcej i lepszych, a do tego mieli przewagę w doktrynie użycia.

    „gospodarczy”

    tu już jest zupełna tragedia. II RP to był KARZEŁ w porównaniu z III Rzeszą. Produkcja energii elektrycznej stanowiła 7% (słownie: SIEDEM) produkcji niemieckiej. II RP w ogóle nie produkowała silników lotniczych o przyzwoitej mocy. II RP w latach 30 wdrażała produkcję pierwszych armat 75mm, a Niemcy mieli doświadczenia z pierwszej wojny, armaty 100, 300mm, działa paryskie.

    „obszar”

    Aleksander Macedoński – jak wielu po nim – ignorował wielkość obszaru wrogiego państwa. Poza tym to co Polska miała cenne straciła w 5 dni. Reszta to były mokradła i wiochy. Dodam jeszcze, że wbrew patriotycznej propagandzie (w zasadzie samouszuikowaniu Polaków) generalne moralne było ZŁE.

    Oczywiście sukcesy III Rzeszy były jawną ustawką, oczywiście, że kloaczny rząd II RP na wniosek Zachodu sabotował mobilizację. Ale co z tego. II RP to był ch d i kamieni d. Zidiociała propaganda Rydza Śmigłego uciekałą się do fotomontaży przedstawiających potęgę polskiego lotnictwa.

  11. Zerohero said

    Tutaj zidiociały reżim sanacyjny przedstawia plan rozbudowy potęgi państwa. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że kolejność reform jest od D strony?

  12. Zerohero said

    Komentarz do artykułu. Mateuszem Kaim mówi bardzo trzeźwo. Tak trzymać!

  13. AlexSailor said

    @Marucha

    „ale Polska, nawet w obliczu przeważających sił wroga nie przegrała ani jednej wojny”

    Pan raczy żartować.
    Na szczęście w XIV-XVII wieku słabiutkie polskie elity zdawały sobie z tego sprawę, a od XVIII wieku nawet tego nie wiedzą.

    Proszę Pana!
    Jakie szanse miała Szwecja w starciu z Polską w czasie Potopu????
    ŻADNE.

    Ba, Szwecja była tylko zbuntowaną prowincją, której prawowitym królem był Jan Kazimierz.

    Oni nie mieli co jeść u siebie, bo było tak zimno, że nie zawsze żyto im na polach dojrzało.
    Mieli biedę, rozpacz, niewolnictwo i herezję.

    Zatem w jaki sposób zajęli potężną Rzeczypospolita???
    Czyż nie poddanie pospolitego ruszenia, to jest dwóch niezależnych i potężnych armii, uzbrojonych
    po zęby i wyćwiczonych w boju, było tego powodem.
    Czyż nie zdrada poszczególnych miast, województw, wojewodów, była powodem spaceru Szwedów przez Polskę???
    Czyż nie było wtedy husarii???

    Jak to się stało, że po zajęciu Rzeczypospolitej, po jej splądrowaniu, wymordowaniu, Szwedzi zostali
    przepędzeni przez nieregularne „kupy” szlachty i chłopstwa???????????????????

    Zatem jaką wartość bojową posiadali przekraczając granice Rzeczypospolitej???

    Panie Marucha!
    Proszę się obudzić.
    Ja też żyłem złudzeniami, ale z wiekiem przechodzi.
    Nie widzi Pan co się teraz dzieje z Polską i polską tradycją wojskową??
    „Misje” w dzikich krajach wbrew polskim interesom, włażenie w dupę wrogom, robienie loda sojusznikom
    którzy nawet wiz nam nie znieśli, chyba jako ostatnim w Europie.
    I to potrząsanie szabelką, która już dawno została przepita.

    Pan myśli, że inaczej było w 1939, 1772, 1793, 1795, 1655, 1830 i 1863?????????????

    I na koniec.
    Strategicznych działań wojska nie da się odróżnić od polityki, a działania taktyczne i operacyjne służą JEDYNIE realizacji celów działań strategicznych tożsamych z politycznymi w zasadzie.

    Proszę Pana!
    Gdybyśmy mieli Tradycję Wojskową, Armię Polską, Żołnierzy, to już w pod koniec XX wieku armia przejęłaby władzę, a Polska odzyskałaby niepodległość.

  14. wanderer said

    Ad 11

    Co nie tak było z ta kolejnością Panie Zerohero?
    Gdyby nie wybuch wojny, myślę że kolejność byłaby na miejscu.
    najpierw postawionio na obronność, kolejnie na rozwój infrastruktury drogowej, co zawsze daje ogromna ilość miejc pracy, co prowadzi do rozbudzenia gospodarki, rozwoju przemysłu (ktoś chce jeździć samochodami na przykład, czego konsekwencją jest również rozwój oświaty i samoświadomości narodowej. Może się mylę?
    Proszę mieć na uwadze że w żadnym stopniu nie popieram sanacji.

  15. AlexSailor said

    @Zerohero

    „Czołgów Niemcy mieli więcej i lepszych, a do tego mieli przewagę w doktrynie użycia. ”

    Więcej mieli na pewno, ale czy lepszych???
    Porównywalnych.
    „Natomiast mieli przewagę w doktrynie użycia”, co wykazały boje pułkownika Maczka.

    Przewagę to oni mieli, bo wiedzieli czego chcą i realizowali to nawet na wariata.
    Natomiast polskie władze robiły wszystko chyba, byśmy przegrali.

    Na czym opieram swoje przekonanie o niemożności przegrania wojny z Niemcami.
    Ano na tym, że Polska wykorzystała MNIEJ NIŻ 10% (mniej niż w 10%) swoich sił obronnych we wrześniu 1939r.,
    wykorzystała je nie najlepiej, żeby nie napisać źle, a w okolicach 20-24 września Niemcom pozostało
    zapasów wojennych – paliwa i amunicji – na 10 dni prowadzenia ograniczonych działań wojennych.
    Cóż zaś warty jest czołg i samolot bez paliwa, to Pan sam wie.
    Mało tego, zaczynały się już jesienne pogody, a rozciągnięte linie zaopatrzenia spowodowałyby wycofanie się
    Niemców na „z góry upatrzone pozycje” z pozostawieniem lub zniszczeniem ciężkiego sprzętu.

    Muszę też sprecyzować co oznacza nie przegranie wojny w 1939r., bo pewnie większości kojarzy się to ze szturmem Berlina przy huku katiusz i artylerii oraz chrzęście gąsienic.

    Nie.
    Nie przegranie wojny oznacza utrzymanie niepodległości przy niewielkich stratach oraz
    zachowanie w zasadzie całego terytorium.
    Oczywiście możliwe było też wygranie tej wojny w jeszcze lepszym stylu i pozyskanie
    odszkodowań oraz ziem na Zachodzie i Północy kosztem Niemiec zmuszonych do zawarcia pokoju
    na naszych warunkach.
    Ale tu pozostanę przy braku możliwości przegranej tylko.

  16. Stanisław said

    Panie Marucha, nie musi Pan wzmacniać swoich racji wulgaryzmami w stylu najgorszych brukowców. Nie sądzę aby spędzał Pan wolny czas tarzając się w rynsztoku. Pana portal /albo i… nie Pana/ odwiedzają uczniowie gimnazjaliści i czego uczą się, ano ” ja pluję i charcham , A przyjebać im! ,dać dupy, obciągnąć chuje „.
    To grzech zgorszenia, publicznego siania nieprawości itd. Proszę się powstrzymać, językowi Boya i tal Pan nie dorówna, pozostaje niesmak i wstręt do odwiedzania tej strony.

  17. revers said

    „Na początek może powie Pan kilka słów o sobie?

    – Mam 20 lat, studiuję na wydziale Bezpieczeństwa Narodowego na Akademii Obrony Narodowej, jestem Dyrektorem Biura i Realizacji w Polskim Systemie Walki Wręcz HALLER. Od 14. roku życia jestem także w Związku Strzeleckim, gdzie byłem szefem Wydziału Szkolenia.”

    no pieknie, 20-latkow to widzialem w trumnach jak wywozili z jednostek liniowych przed 1989 rokiem, po wybuchu granatu mozdziezowego w koszarowym smietniku
    po poligonie lub na poligonach i nie bylo wojny, ani nie w czasie stanu wojenngo.

    A tak poza tym przebiegl choc raz z pelnym rynsztunkiem , maska gazowa z 15 km? lub wiecej, czy jak gen. Sosabowski, nie mniejsza ilosc kilometrow, przy -15 stopni z ksiazkami i w sweterku do szkoly?

    bo sztabowcow, komfidentow, sic! szukajacych w wiezieniach informatorow to jest juz 99% stanu, a Gen. Sosabowski nie zagladal do ksiazeczek wojskowychh pod rubryka kary swoich zolnierzy, szukal zgranne zespoly ludzkie, gotowych na wszystko i wierzacych w swojego dowodce.

    A Haller jak widac w w wojnie obronej 1939 roku nie wiele mogl obronic w srodku z armia „Poznan”.

  18. Marucha said

    Panie AlexSailor,

    Co Pan właściwie chce nam powiedzieć?
    Że Polacy nie mają żadnych godnych uwagi tradycji wojskowych i zawsze byli narodem pierdołów???

    To niech Pan to napisze wprost.

  19. AlexSailor said

    ad. 18 @Marucha

    Pewnych rzeczy nie można napisać na otwartym forum, bo nie wiadomo, albo raczej wiadomo, kto czyta.

    Ja chciałbym, żebyśmy nie popełniali wciąż tych samych błędów, brali co dobre i przestali żyć mitami i marzeniami ściętej głowy.
    Byśmy przestali być wioskowym głupkiem świata i popychadłem.

    Sam Pan widzi, co się dzieje.
    Wspieramy państwa skrajnie nam wrogie, a warczymy śmiesznie na potencjalnie mające wspólne z nami interesy.
    Wpuszczamy bez słowa sprzeciwu imigrantów z południa, gdy nawet Czesi się buntują.
    Wyprzedajemy, a raczej rozdajemy obcym wszystko, co ma jakąś wartość, a o parę groszy byśmy się zeżarli i pozabijali.
    Były wybory prezydenckie – wygrał, jak każde od ćwierć wieku POPIS PSLD.
    Śmiem twierdzić, że na jesieni będzie to samo.
    Nasze władze, zachowują się jak administracja okupacyjna, a my nic nie robimy i grilujemy.

  20. RomanK said

    Mam 20 lat nie znam pojecia slowa walka wrecz i jestem dyrektorem:-)))))
    Dziekuje ,,nie mam wiecej pytan:-)))))

  21. RomanK said

    Panie Gajowy Alex Sailor pisze prawde…a to sie liczy najwiecej.
    Jak podaja opisy zolnierze szwedzcy byli glodni…zatem jedli wszystko co znalezli i kradli co sie dalo….i doszli do Klimkowki…gdzie laznie spuscili im miejscowi wolni kmiecie pod wodza starosty sanockiego….dolozyl uciekajacym pod Wielkimi Oczami nas wojewoda ruski Stefan Czarniecki naszym wojskiem wojewodztwa ruskego…i ruszyla lawina i ucieczka Szwedow z tym co ukradli..i dzieki czmu dzis maja piekne muzea pieknych rzeczy kradzionych:-)))))
    Czyja to wina…ze wlezli bez oporu zadnego az pod Karpaty????

  22. Marucha said

    Re 21:
    Czyli, kurwa – Polska nie ma ŻADNYCH tradycji rycerskich, nigdy nie wygrała żadnej wojny i zawsze była pierdolonym, obsranym ratlerkiem Europy.

    TO KURWA CHCECIE POWIEDZIEĆ???

    TAKĄ PRAWDĘ NAM TU WYSRYWACIE NA STÓŁ???

    JAK WY MACIE CZELNOŚĆ?

  23. JO said

    ad.13. Podczas Potopu byla zorganizowana ingerencja panstw osciennych w tym w srodku Rzeczpospolitej. Agenci obcych panstw za pieniadze rozsadzali Rzeczpospolita od srodka. Potop, to byla Rewolucja Zyda Krzywonosa oraz Najazd wielu Panstw – zorganizowane wszystko co do joty. Mimo tego, Rzeczpospolita pokonala najezccow, konspiratorow, rewolucjonistow…

    Pan nie ma zielonego pojecia o historii I splyca Pan jak to robi Pan Roman K od zawsze….

    Roznica I Rzeczpospolitej I Polski tej, ktora mamy jest niebotyczna, doslownie – NIEBOTYCZNA…

    To wstyd wypisywac takie rzeczy jak to Pan robi.
    O Panu RK wpisach nie ma nawet co wspominac…

  24. RomanK said

    Nie wiem co panu kto wysrywa na stol..ale tradycje rycerskie przydawly sie rycerzom. I jak widac sie skonczyly..razem z rycerzami , ktorych zstapili srajacy na stoly:-))))pod stolem i gdzie popalo.
    Ich rycerstwo skonczylo sie kiedy nei potrafili juz obronic…i trzeba wbylo siagnac po tych , ktorym wzamian dano sztandar z napisem ..Zywia i Bronia…..

    . A Polske nie wywalczyly zastepy husarii..ale bosych chlopow…ktorzy w 1918 roku wzieli w rece czarne do plugow- karabiny. ONi nie bili sie o zaden ethos husarsko- rycerski, ale o wlasna ziemie na ktorej zyli i w ktorej ich pochowano.
    No, ale jak sie komu nie podoba prawda ..zawsze mozna zrobic rekonstrukcje..podlug wlasnych wyobrazen….gdzie JO bedzie Krulem Srulem:-)))))Rycerzem Niebianskiego Podudzia…Rycerzem Podnozka Powalajacego czy ..co mu tam do glupiego lba wpadnie:-))))

  25. Marucha said

    Re 24:
    Pan nie wie, kto i komu sra na stół… ale ja wiem.

    Chcecie całą historię Polski w gnój obrócić. Sponiewierać ją spotwarzyć, zrobić z Polaków wiecznych nieudaczników.

    TYLKO NIE WIEM, KTO POLAKOM PAŃSTWO STWORZYŁ OD MORZA DO MORZA. Pewnie chłopstwo i dziady wędrowne… przebrane za husarię.

    I przy okazji dojebać chłopakom, którzy jakoś tam chcą tradycję wskrzesić.

  26. JO said

    ad.24. Z Pana wychodza kompleksy, tym czym Pan za mlodu nasiakna, traci Pan Romanie na starosc az smierdzi.

    Rzeczpospolita byla Krolestwem, nie byla doskonalym Krolestwem ale nie bylo na swiecie lepszego Katolickiego Krolestwa, Romanie. W nim panowala hierarchia, gdzie Dwor personifikowal zagrode.

    Porownac to mozna do wiernych I duchowienstwa w KKatolickiem, gdzie dzis to wierni bronia kosciola z Garstka Duchowienstwa.

    Wiek XVII to juz zaawansowana rekonkwista zydo-masonerii, czy jak sie wtedy nazywali – moze rozokrzyzowcow, alchemikow, zydow, ktorzy byli okrzepli w juz protestanckiej Anglii, Prusach a I w Rosji a I w samej Rzeczpospolitej gruszek nie zakopywali jak I we Francji….

    Pan doczepia sie do Polakow z zawzietoscia Ukrainca, Romanie. Brzydzi mnie Pan, mierzi….

    Wspomina Pan o Czarneckim, niby Rusinie a nie tak dawno sam Pan glosil, ze to Rus I Rusini z rodu Lechickiego…. Tak jak wiatr zawieje, tak Pan miele swoim ozorem. NIe robi Pan tego jak Katolik, ale jak zyd, ukrainiec, klamca, oszczerca, zdrajca.

    Zyjemy w czasach ostatecznych. Wiadomo nam wszystkim, ze to co sie dzieje na naszych oczach, to znak czasow. To, ze upadaja „miliony”, nie oznacza, ze wsrod nich, nie ma Swietych. Chocby ze wzgledu na tych Swietych Narodu Polskiego…, nie ma nikt prawa tak opluwac Polski I Polakow jak to Pan robi…

  27. JO said

    ad.25. No jak to….- Zydzi…., no I chlopi, zebracy, niepismienni, ktorymi zydostwo sterowalo….O jakich Polakach mowa, to mit przeciez….to przejsciowa idea tylko, nie ma Polakow, sa tylko Rusini, Lemkowie…nie ma Polakow przeciez…

    Ciekawe ile jeszcze bedziemy taka potwarz w Gajowce od kundli znosic?

  28. RomanK said

    TYLKO NIE WIEM, KTO POLAKOM PAŃSTWO STWORZYŁ OD MORZA DO MORZA.

    Powiem panu…Litwin…Wladyslaw Jagiello zeniac sie z Andegawenka Jadwiga.Poprzez unie personalna…

    Sam jeden, jadąc na pierzastym koniu… – admin

  29. Zerohero said

    @Wanderer

    Co nie tak było z ta kolejnością Panie Zerohero?
    Gdyby nie wybuch wojny, myślę że kolejność byłaby na miejscu.

    Nie można budować armii bez zaplecza przemysłowego, bo ono wytwarza broń, ewentualnie generuje bogactwo do zakupów za granicą. Zaplecze z kolei kuleje bez edukacji (skąd kadry?). Skarlałym systemem transportowy też je dusi, poza tym kładzie na łopatki system mobilizajci…. Taka armia w starciu z państwem uprzemysłowionym robi za Indian. Mobilizację należy ogłosić 50 – 20 lat przed wojną albo z wojny zrezygnować. Polacy przerabiali rolę Indian w Powstaniu Kościuszkowskim, Listopadowym, Styczniowym. Ile można? Jak napisał Marucha – do XVIII wieku było OK. A czemu? No bo husaria. Przecież husaria to była technologia. Bez technologii zamieniamy się w Indian. Masakruje nas byle korpus ekspedycyjny. Armia to zwieńczenie długiego i żmudnego procesu państwotwórczego. Nie wmawiam tym samym, że żyjemy po to by wystawić armię, ale armia jest jednym ze sprawdzianów państwa.

    Wracając do plakatu….Skretyniała II RP kupowała w latach 30 francuskie niszczyciele. Oczywiście odbywało się to kosztem inwestycji w kraju. Oczywiście kraj rolniczy z nikczemną produkcją (7% energii elektrycznej Niemiec w 1938!) dużo tego uzbrojenia nie zaimportuje, bo go nie stać. Dużo też nie wyprodukuje, bo nie potrafi. Nawet świetne skądinąd Łosie miały sporo części zagranicznych.

    Naciskam na ten aspekt, bo dziś jest podobnie (a może gorzej) niż w II RP. Nawet psuje się to co wygenrował PRL. Bezsensowny import, prestiżowe zakupy (F16 z JASSM jak mocarstwo!), a przemysł karleje. Są nawet szaleńcy planujący zakup Tomahawków….

    @Alex Sailor

    W agresji wrześniowej (zwanej z niemiecka „kampanią”) Niemcy mieli istotnie jeszcze słabe czołgi, tzn. nie tak dużo (ale więcej niż Polska), i głównie jedynki, dwójki,…ale pzkpfw IV – już chyba nie miał polskiego odpowiednika. W krótkim czasie (po 39) powstały Tygrysy i Pantery. Dla przemysłu II RP to czyste SF. Proszę też zauważyć, że w II RP nie było praktycznie przemysłu samochodowego, a na jeden czołg przypada N ciężarówek….

  30. wanderer said

    re. 29
    Dziękuję Panie Zerohero za odpowiedź i wyjasnienie.

    re.22

    Panie Marucha – Brawo!!
    Dziękuję Panu za zdecydowana postawę! Strasznie mnie w..wia jak ktoś sra na naszą historię i walecznego ducha naszych przodków.

  31. Marucha said

    Re 29:
    Może ta kolejność nie jest aż tak ważna,..
    Rozwój przemysłu zbrojeniowego stymuluje jednocześnie rozwój innych gałęzi przemysłu – samochodowego, lotniczego itd.

  32. AlexSailor said

    @Maucha
    Proszę nie kląć, bo nic to nie daje, a tworzy złą atmosferę.
    Jesteśmy tu, by wymieniać poglądy i dyskutować szczerze, a nie tworzyć towarzystwo cmokierów wzajemnej adoracji.
    Rzeczy trudne też trzeba powiedzieć, a że jesteśmy tak rozproszeni, to niestety na forum.

    Państwa od morza do morza nie stworzył nam Litwin Jagiełło, bo był on raczej statystą – niezbędnym, zaangażowanym, ale statystą.
    To państwo stworzyły rody polskie mające dość przemarszu cudzych wojsk i beznadziejnej szarpaniny.

    Czy Polacy nie wygrali żadnej wojny, Pan pyta.
    Wygrali wiele.
    Wygraliśmy z Krzyżakami pod Grunwaldem i całą wojnę, wygraliśmy nie raz z Moskalami, wygraliśmy w końcu ze Szwedami i wygrywaliśmy z Turkami.

    Ale przede wszystkim wygrali wojnę trzydziestoletnią, wygraliśmy wojnę stuletnią i wojny husyckie – nie biorąc w nich udziału.
    To właśnie stało się źródłem potęgi Rzeczypospolitej.

    Natomiast wojny siedmioletniej już nie wygraliśmy, choć nie braliśmy w niej udziału, ponieważ obce wojska maszerowały sobie przez Polskę ze wszystkimi konsekwencjami.

    Wygraliśmy również I Wojnę Światową, Wojnę z Bolszewią w 1919, i wiele innych.
    Wygraliśmy Powstanie Wielkopolskie i Powstanie Wileńskie przez udział Żeligowskiego.

    Tylko, proszę Pana, wojna jest wygrana wtedy, gdy osiągnięty zostanie jej cel strategiczny.
    A z tym było różnie.
    Np. mimo bezprecedensowych zwycięstw w wojnie z Moskwą, zajęcia Moskwy, wcześniej najświetniejszego zwycięstwa pod Kłuszynem, wojna została przegrana.
    Jej cel strategiczny, zajęcie i ochrona miasta portowego Parnawy, nie został osiągnięty ze względu na zajęcie go przez Szwedów.

    Możemy być dumni z tego co osiągnęli nasi przodkowie, ale niestety musimy też pamiętać ich porażki i hańbę zdrady by wyciągnąć wnioski i uczyć się na błędach, a nie je bez końca powtarzać.

    Pamiętać głupotę naszych władców i możnych, jak choćby sprowadzenie Krzyżaków i brak sił na zdyscyplinowanie Gdańska.

  33. Marucha said

    Re 32:
    Panie Alex…
    Pan brutalnie wyśmiał pomysł oparcia PSWW HALLER o polskie tradycje. Tak, jakbyśmy ich nie mieli. Tak, jakby cała historia Polski składała się z nieszczęść, przegranych, nieudolności, lenistwa itd.

    I ja przeciwko temu zaprotestowałem. Protest swój, a nawet jego formę, podtrzymuję.

    Ale Pan, jeśli woli, może czerpać wzorce skądinąd. Np. z pewnego państwa na Bliskim Wschodzie…

  34. Zerohero said

    @31, Marucha

    Owszem, ale rozbudowa armii nie pociąga automatycznie rozbudowy przemysłu zbrojeniowego. Można np. zakupić więcej paszy dla koni, coś zaimportować, zorganizować ćwiczenia, pobudować koszary…i wydatki na armię będą. Na plakacie propagandowym na lata 39-42 armia była osobno, a przemysł (domniemywam, że w tym zbrojeniowy) na lata 1948-1951 – osobno.

    W tym artykule jest PRL, ale trochę napisano o II RP

    http://ciborowski.host247.pl/prl.htm
    (przy okazji inny temat: http://ciborowski.host247.pl/nowomowa.htm )

  35. akej said

    @ Zerohero (10)
    To prawda, ze w porownaniu z Niemcami w 1939r. Polska byla karlem. Wojna jednak mogla sie potoczyc nieco inaczej. Na to wplynely trzy czynniki.
    1 – Zabraklo nam przyslowiowego lutu szczescia. We wrzesniu 1939 nie spadla ani jedna kropla deszczu – co umozliwilo szwabskim tankom oraz wojskom stosunkowo szybkie poruszanie sie po naszych owczesnych bezdrozach,
    2 – Gdy szwabska armia zaczynala juz okazywac wyrazne odznaki zmeczenia sowieci wsadzili nam noz w plecy.
    3 – Brak chocby malego uderzenia naszych wiarolomnych „aliantow” przewazyl szybko nasz los. Takie, nawet tylko male lub srednie uderzenie z zachodu zmieniloby radykalnie przebieg wojny. Widac jak na dloni, ze nasi „alianci” wyraznie chcieli aby Polska przegrala! Mimo tego bronilismy sie znacznie dluzej niz majaca o wiele lepsze polozenie geograficzne oraz potencjal wojenny zaliczajaca sie do owczesnych mocarstw Francja!
    Prosze nie zapominac, ze do czasu sowieckiego noza w plecy Polacy nie ponosili wielkich strat umiejetnie wycofujac sie. Tragedia rozpoczela sie dopiero po sowieckim uderzeniu. Pamieta Pan jak dlugo trwala bitwa pod Kutnem? Szwaby ja wygraly tylko i wylacznie dlatego, ze w sukurs przebila sie do nich jakas tam armia z Prus Wschodnich.
    Krotko mowiac, ocenia Pan sytuacje niezbyt obiektywnie. Poza tym zapomnial Pan, ze pod naciskiem Anglii i Francji odwolalismy mobilizacje i we wrzesniu walczylismy tylko polowa naszego potencjalu. Kleske zawdzieczamy glownie Selmanowi oraz sanacji. Przeciez przed przewrotem majowym posiadalismy lotnictwo, ktore bylo chyba piatym w swiecie. Selman i sanacja to wszystko rozwalil i w ogole nie dbali o uzbrojenie armii. Wprawdzie obudzili sie, ale byo juz za pozno.

  36. Easy Rider said

    Wydaje mi się, że PSWW HALLER to zapowiedź czegoś pozytywnego, jak odrodzenie się wśród młodzieży paramilitarnych organizacji patriotycznych, a to wzbudza wściekłość tych, którzy udają Polaków. Rozsądna wypowiedź w wywiadzie przedstawiciela tej organizacji na temat Rosji i Ukrainy daje nadzieję, że ci ludzie nie dali się zindoktrynować i nie pójdą na Rosję, ani pomagać kijowskiej juncie, lecz – jeżeli przyjdzie czas ostatecznej rozgrywki – skierują swoją siłę przeciwko wrogom Polski. Gdyby jeszcze udało się ten trend rozpowszechnić, a szczególnie – skanalizować energię różnego rodzaju środowisk kibolskich i dresiarskich w tego rodzaju działalności, gdzie mieliby możliwość cywilizowanego wyżycia się – korzyść byłaby podwójna.

    Tutaj link ze szczególną dedykacją dla RomanaK:

    http://www.psww.com.pl/my-product/psww-haller-na-69-rocznicy-obrony-birczy-przed-upa/

    PSWW HALLER na 69. rocznicy obrony Birczy przed UPA

    26 października br. członkowie PSWW HALLER wzięli udział w 69. rocznicy obrony Birczy przez mieszkańców i żołnierzy IX Dywizji Piechoty Wojska Polskiego przed UPA.

    […] w pewnym momencie Bircza przerodziła się w coś rodzaju twierdzy. M.in. z tego powodu rozwścieczeni zaciekłym oporem mieszkańców Birczy i żołnierzy Wojska Polskiego bandyci z UPA kilkakrotnie próbowali zdobyć tę miejscowość. Bezskutecznie.
    […]

  37. RomanK said

  38. Easy Rider said

    Gdzieś wcięło mój komentarz po #35 i nie ma komunikatu, że oczekuje na moderację.

  39. hulsz said

    Idioci czepiaja sie przegranej kampani wrzesniowej zapominajac ze potezna Francja ze swoja linia Maginota poddala sie w dwa tygodnie.

    Ano prawda – admin

  40. Boydar said

    „zrobię jeszcze ze dwa kółka, żeby nie pomyślał, że jestem jakaś pierwsza lepsza (tak kombinowała kura, „uciekająca” przed kogutem)

    Powyższe było a’propos „… potężna Francja ze swoją linią Maginota poddała się w dwa tygodnie …”

    A teraz obiecane „cóś”, wypadła mi wprawdzie doba z życiorysu, ale przecież nie pierwsza i nie ostatnia.

    Panie Gajowy, ja Panu mówię, Pan Engelgart robi Pana w trąbę.

  41. hulsz said

    ad.35 Nie tlumacz Pan pseudo strategom bo i tak tego nie pojma.

  42. Boydar said

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1017099,title,Niemiecki-dziennik-w-Polsce-narasta-strach,wid,17605250,wiadomosc.html?ticaid=114fe3&_ticrsn=3

    Są czy nie są ? UPacka ?

  43. Yah said

    Ad 40

    No co Pan chce , przecież rdzenny nie zrobiłby tak błyskawicznej kariery …. i tak na każdym kroku …

Sorry, the comment form is closed at this time.