Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Troll Polonii o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kwal o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Marcin o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Jowram o Wolne tematy (53 – …
    prostopopolsku o Ignacy Matuszewski. Oficer, kt…
    Antares o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    revers o Reagan też próbował zablokować…
    Krzysztof M o Józef Maria Bocheński: Totaliz…
    Voodoosch o Wolne tematy (53 – …
    inspektor o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Kazek o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kazek o Wolne tematy (53 – …
    ibrahim ibn jakub o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Cat-Mackiewicz – patron współczesnych konserwatystów?

Posted by Marucha w dniu 2015-06-19 (Piątek)

Gdybyśmy zechcieli zrobić ranking publicystów II RP, którzy do dziś cieszą się największym uznaniem i których pisma wywierają znaczący wpływ na dyskusje publiczne, to niewątpliwie Stanisław Cat Mackiewicz musiałby się uplasować na jednym z czołowych miejsc.

Prześcignąłby pod tym względem nie tylko Nowaczyńskiego, Strońskiego, czy Niedziałkowskiego, ale – zaryzykujmy taką hipotezę – nawet Romana Dmowskiego, który bardziej pamiętany jest jako polityk, mniej jako polityczny pisarz.

Powołania na Cata, ślady jego tez, czy nawet próbę rozwijania jego przemyśleń znajdziemy u wielu publicystów, chociażby – nie szukając daleko – u Ziemkiewicza (oczywiście także ostatnio czerpiącego z endeków), czy Zychowicza. Mackiewicz cieszy się też popularnością w wielu ośrodkach akademickich. Warto więc w związku z powyższym zastanowić się nad tym, co przesądziło o ponadczasowej aktualności jego pism (których kolejne części są wciąż na bieżąco obecnie wydawane przez wydawnictwo Universitatis) oraz co w jego dorobku jest najważniejsze.

Styl i osobowość

Zacząć trzeba od sprawy podstawowej: Stanisław Mackiewicz nie zostałby słynnym Catem bez znakomitego publicystycznego stylu. To dzięki niemu wyróżniał się i wciąż wyróżnia. Z upływem lat pisma Nowaczyńskiego, czy Strońskiego traciły swój blask. Oderwane od konkretnych okoliczności stawały się bardziej źródłem historycznym, niż samodzielną inspiracją dla czytelnika. U Mackiewicza tak nie było.

Spójrzmy na wybrane przykłady. Felicjan Sławoj Składkowski był określany jako Józefa Piłsudskiego wachmistrz Soroka, czy „Piotr Wielki w klozetowej Sali”. Kreśląc portret Sikorskiego Cat zwraca uwagę na to, jak Naczelny Wódz w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych pieczołowicie zbiera wycinki z gazet na swój temat i konkluduje, że podobne zachowanie pasuje raczej piosenkarkom średniego szczebla. W tych i wielu innych określeniach poza samą złośliwością jest zawarta szersza refleksja, czy diagnoza sytuacji politycznej. Również dlatego Mackiewicza chce się czytać i nawet tylko w tym, ujmijmy to „technicznym” kontekście zrozumiałe stają się wznowienia kolejnych jego prac.

Ale oczywiście lekkie pióro by tutaj nie wystarczyło. Cat-Mackiewicz to również ciekawa osobowość. Uwzględniając wszelkie realia możemy powiedzieć – to taki Janusz Korwin-Mikke Dwudziestolecia Międzywojennego. Gdybyśmy rozpoczęli poszukiwania, to bez większego trudu znajdziemy w dorobku Cata tezy i sformułowania równie kontrowersyjne, jak obecnego lidera Kongresu Nowej Prawicy. Nie dość wspomnieć, że Cat nie bał się ówczesnej poprawności politycznej. Dla błyskotliwej tezy gotów był naprawdę wiele poświęcić. Gdy na przykład w młodości ktoś mu zwrócił uwagę, że powinien większy szacunek wyrażać wobec doświadczenia takich osób jak Dmowski, czy Głąbiński, miał bez wahania odrzec, że rzeczywiście, szacunek dla starszych jest niezbędny jako ekwiwalent zmniejszających się zdolności umysłowych… Taki pozostał do końca życia. Bardzo często się pojedynkował (co jednak w czasach II RP nie było wielkim wyjątkiem), między innymi z Kazimierzem Okuliczem, redaktorem konkurencyjnego dla jego „Słowa” „Kuriera Wileńskiego”.

Równie ostre walki prowadził w publicystyce. Tutaj jednak trzeba wskazać, że pomimo stosowania jednoznacznych sformułowań, wyrażał wobec adwersarzy honorowy szacunek. Bardzo się na przykład przejął na wieść o śmierci jednego ze swoich największych antagonistów, socjalisty Mieczysława Niedziałkowskiego w Palmirach. W styczniu 1941 w „Wiadomościach Polskich” w Londynie opublikował na jego temat piękny artykuł, pisząc: „Dżentelmen polskiego Sejmu – nazywała Niedziałkowskiego prasa jego przeciwników. Dzisiaj, gdy pasmo krwi przekreśliło to życie, nie powiemy już o śp. Mieczysławie Niedziałkowskim „dżentelmen”, powiemy rycerz”.

Cat, jako skrajny konserwatysta, nie był zamknięty na ludzi innych opcji. Świadczy chociażby o tym dopuszczenie w latach 30 – tych do wileńskiego „Słowa” komunizującej grupy „Żagary” (w której był między innymi Czesław Miłosz). Eksperyment ten w dłuższej perspektywie się nie powiódł (zwłaszcza gdy żagaryści zaczęli domagać się wywłaszczenia ziemian), ale nie świadczy to źle o samym Mackiewiczu. Dla ciekawego pomysłu, niebanalnego intelektu był gotów wiele wybaczyć.

Taka osobowość mogła przyciągać i przyciąga czytelników. Tym bardziej, że w jednej z najbardziej znanych książek „Historii politycznej Polski” Cat umiejętnie połączył swoje losy z kolejnymi politycznymi wydarzeniami. W innych książkach poruszał problematykę bardzo zróżnicowaną – nie pisał o tym samym. Od Dostojewskiego, przez średniowiecze, wiek XIX, do bieżących zdarzeń politycznych. To musiało inspirować. W takim razie – jakie mamy najważniejsze punkty w dorobku politycznym Cata?

Konserwatysta

Przede wszystkim Cat Mackiewicz był konserwatystą. Sympatyzował z Akcją Francuską i Karolem Maurrasem. Był bardzo przywiązany do idei monarchicznej, którą w miarę możliwości propagował. Jako poseł w Sejmie zasiadał w Komisji Konstytucyjnej, w której ku irytacji lewicy usiłował – trochę tylnymi drzwiami – wprowadzić ustrój możliwie najbardziej do monarchii zbliżony. Z pasją potrafił – przez całe życie zajmować się królewskimi dynastiami i konkretnymi monarchami.

Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” wspominał, że Cat „uważał, że największym polskim królem był Kazimierz Jagiellończyk. Natomiast Kazimierz Wielki to babiarz i w ogóle zero. Straszne kłótnie były na ten temat, pamiętam kłótnię z Jasienicą”. Kisiel opowiadał również o irytacji znajomego o usunięciu ze świętych św. Jerzego, patrona Litwy. Na uwagę Kisiela, że podobno św. Jerzy nie istniał, Cat miał odpowiedzieć: „To co z tego? A Pan Bóg istnieje?”

Poza Kazimierzem Jagiellończykiem Cat niezwykle szanował ród Radziwiłłów. W specjalnie poświęconej temu tematowi książce („Dom Radziwiłłów”) pisał, że to „jedna z najwspanialszych rodzin arystokracji europejskiej, jeśli nie najwspanialsza”. Konserwatywne poglądy oznaczały też tolerowanie – przynajmniej do czasu – naruszanie demokratycznych procedur. Cat popierał na przykład aresztowania brzeskie, czy też otwarcie obozu w Berezie Kartuskiej. Zdanie w tym ostatnim temacie zmienił dopiero, gdy przeszedł wobec sanacji do opozycji i sam stał się więźniem. Zgodnie z jego poglądem państwo i rząd muszą być silne i nawet kosztem innych wartości mieć możliwość skutecznej realizacji swoich celów.

Konserwatyzm Cata to również umiłowanie narodowej tradycji. Pisał, że „stosunek dziecka do religii kształtuje się na pacierzu, a stosunek dziecka do polskości – na Sienkiewiczu” (na marginesie dodajmy, że szkoda, że w obecnych czasach zdanie to niestety przestaje być w większości polskich domów aktualne). Był jednym z najgorliwszych przeciwników zmian w programach szkolnych związanych z usuwaniem Sienkiewicza. W ogóle, w każdym miejscu starał się walczyć z poglądami lewicowymi. Nawet w łonie BBWR-u, gdzie przez jakiś czas funkcjonowało środowisko naprawiaczy.

Piłsudczyk

Konsekwencją konserwatyzmu było zafascynowanie Cata osobą Józefa Piłsudskiego. Z prostego powodu. Wileński konserwatysta uznał, że w realiach politycznych II RP tylko osoba Marszałka daje jakąkolwiek szansę powrotu do Polski monarchii. Mackiewicz często powtarzał żart, w którym Piłsudski mówiąc o jakichś sprawach twierdził, że je akceptuje, ale jak będzie za Wandzi (córki Marszałka) – to się okaże. W książce „Klucz do Piłsudskiego” odmalowując przy okazji epokę przed I wojną światową Mackiewicz przekonywał, że Marszałek nie był nigdy żadnym lewicowcem. Diagnoza ta okazała się w pełni słuszna, zwłaszcza przy okazji narastającego od roku 1928 konfliktu między sanacją a PPS-em, PSL Wyzwoleniem, czy Stronnictwem Chłopskim.

Cat oczywiście całym sobą w tym konflikcie sekundował piłsudczykom. Poświęcenie jego było takie, że dostał się nawet na opozycyjny Kongres krakowski Centrolewu w czerwcu 1930 roku, który następnie bezlitośnie wykpił na łamach prasy. Na pewno Cat był jednym z inicjatorów, a później rzecznikiem prasowym Nieświeża, czyli spotkania Piłsudskiego ze środowiskiem konserwatystów. Co prawda, sam Piłsudski nie traktował sojuszu z konserwatystami jako jakieś swojej specjalnej deklaracji ideowej, ale na pewno Mackiewicz w obozie władzy mu nie przeszkadzał. Między innymi w „Kluczu do Piłsudskiego” przywołano historię, zgodnie z którą ówczesna sekretarka Marszałka, Kazimiera Iłłakowiczówna stwierdziła, że ma inne poglądy niż jej zwierzchnik. Gdy Piłsudski spytał, jakież to są poglądy, wyznała, że regularnie czyta wileńskie „Słowo”.

Piłsudski miał pojednawczo odrzec, że przecież on też „Słowo” czyta, że nawet jest mu ono regularnie przesyłane. Nieśwież zaś – co nietrudno było przewidzieć – doprowadził do ogromnej wściekłości lewicę. I to on był jednym z powodów tworzenia Centrolewu. Można więc wskazać, że bywały chwile, kiedy Mackiewicz przez swoją publicystykę potrafił determinować jakieś zdarzenia polityczne. Sam jednak twierdził, że przynajmniej w Dwudziestoleciu nie był bohaterem sceny politycznej, jednakże siedział przy tej scenie w pierwszym rzędzie.

Uwielbienie Piłsudskiego nie oznaczało uwielbienia całej sanacji. Wspomniano już powyżej o krańcowej niechęci Cata do „naprawiaczy”. Jeszcze więcej się zmieniło po śmierci „Ziuka”. Cat cały czas był lojalny wobec starych piłsudczyków, którym przewodził Walery Sławek. Odsunięcie Sławka od władzy skutkowało przejściem Cata do opozycji – i to bardzo ostrej. Przy tej okazji zrewidował niektóre ze swoich poglądów, między innymi związanych z oceną polityki Józefa Becka. Krytykował też Edwarda Rydza – Śmigłego (lamentując, że to najniżej urodzony ze wszystkich władców Polski) i wspomnianego już Sławoja Składkowskiego. Za swoje opozycyjne stanowisko, wyrażane między innymi w „Słowie”, został zesłany do Berezy Kartuskiej.

Z relacji m. in Pigonia wynika, że wówczas bardzo pogardliwie wyrażał się o nim m. in. prezydent Mościcki. I chyba ten ostatni okres funkcjonowania redaktora naczelnego „Słowa” w polityce bardzo poważnie wpłynął na jego popularność – zarówno ówczesną, jak i późniejszą. Kwestionował działania władz z pozycji prawicowych. Władał przy tym lekkim piórem i jego teksty bardzo chętnie się czytało. Przełożyło się to również na poczytność jego dziennika. Oczywiście – nie zapominajmy – kosztem osobistych represji.

Realista?

Opozycyjność Cata uzasadniona była również jego krytyczną oceną polityki zagranicznej prowadzonej przez Józefa Becka. Szczerze to ujmując, stanowiska Cata na ten temat w różnych latach bywały odmienne. Pod koniec lat trzydziestych nie miał oporów, aby publikować na łamach „Słowa” wezwania do sojuszu z Niemcami autorstwa Władysława Studnickiego (chociaż z drugiej strony pamiętajmy, że był bardzo liberalnym, otwartym na różne poglądy redaktorem). Na pewno zwracał uwagę na fakt, że w sytuacji, gdy siła Niemców wzrasta, Polska również powinna się zbroić. Uważał, że porozumienie z Niemcami jest potrzebne, że można dla niego poświęcić nawet Wolne Miasto Gdańsk (które i tak było w większości opanowane przez Niemców), ale trzeba z Niemcami wypracować partnerskie stosunki. Problemem, który zauważał, jest brak zaplecza dla tego rodzaju koncepcji w społeczeństwie.

Polityka zagraniczna Becka – przez długi czas proniemiecka, ostatecznie stała się zdaniem Mackiewicza, wypaczeniem pierwotnych założeń sojuszu z Rzeszą. Zresztą, zaznaczmy, Cat w kolejnych latach nie był w pełni konsekwentny, zmieniając wraz z kolejnymi zdarzeniami politycznymi swoje stanowisko w różne strony. Głośną sprawą po wybuchu wojny miała być propozycja, którą Mackiewicz złożył prezydentowi Raczkiewiczowi na emigracji w Libourne (w czerwcu 1940 roku). Pod wrażeniem kapitulacji Francji Cat sugerował porozumienie z Niemcami. Oczywiście sugestie te zostały w pełni przez Raczkiewicza odrzucone. Sprawa jednak co jakiś czas była wykorzystywana jako rzekomy dowód skłonności Mackiewicza do kolaboracji.

W Londynie Cat wpadł zupełnie w świat emigracyjnych intryg i sporów. Stał się jednym z najbardziej zaciekłych krytyków polityki Sikorskiego i Mikołajczyka. Oskarżał ich o skrajne poddanie się interesom brytyjskim, małostkowość i brak politycznej wizji. Zresztą, to w dużej mierze osądom Mackiewicza zawdzięczamy krytyczne spojrzenie historiografii na sojusz z Wielką Brytanią. Dlatego też w pełni przyklasnął treści głośnego rozkazu gen Sosnkowskiego z dnia 1 września 1944 r. Pisał wtedy (co też przytaczał w książce „Zielone oczy”): „Rozkaz ten, pisany polszczyzną jakby kutą i rzeźbioną przez Wyspiańskiego powiedział: bijemy się, bośmy swego czasu od was otrzymali gwarancje. Wy ich nie dotrzymujecie. Po wielu latach paćkania politycznego nareszcie zdobył się ktoś na właściwy ton i na powiedzenie prawdy”. Okres wojenny to kolejny etap, w którym piszący ostre pamflety na Sikorskiego i „Mikołaja, Mikołajewicza, Mikołajczyka” zdobywał coraz większą popularność i przygotowywał teksty najlepiej do dziś pamiętane.

Szkoła polityczna Mackiewicza?

Paradoksalnie, najmniej ważna część spuścizny po Mackiewiczu łączy się z okresem jego największej kariery politycznej. Na emigracji przecież przez pewien czas sprawował on nawet funkcję premiera. Różnie też oceniane są okoliczności związane z powrotem Cata do kraju. Jeżeli nawet istniały jakieś zależności z komunistyczną władzą, zostały one zrehabilitowane odważniejszymi wystąpieniami z końca życia. Zresztą, wielokrotnie powtarzano, że Cat był lepszym publicystą niż politykiem (kolejna cecha przypominająca Janusza Korwina Mikke?).

Mackiewicz uczy przede wszystkim tego, jak – na konkretnych przykładach – myśleć o polityce, kulturze i najważniejszych polskich problemach. Tak jak wskazano powyżej, tego rodzaju naukę znacznie ułatwia niebanalny styl publicystyczny i osobowość wileńskiego żubra. Czy wszystko to może złożyć się na szkołę polityczną Mackiewicza? Czasem można odnieść wrażenie, że jego epigoni w swoich tezach tak naprawdę niewiele dodają do tego, co już zostało powiedziane w „Historii politycznej Polski”, „Londyniszczu”, czy „Zielonych oczach”. Może Mackiewiczowi brakuje umiejętności tworzenia syntezy właściwej Szujskiemu, Bobrzyńskiemu, czy – z innej strony – Askenazemu. Mackiewicz to w mniejszym stopniu teoretyk, a w większym stopniu praktyk uczący politycznego myślenia na konkretnych przykładach, zdarzeniach, emocjach. Uzupełniając przywołaną powyżej wypowiedź Cata o Sienkiewiczu, możemy dodać, że z kolei „stosunek w Polsce do konserwatyzmu kształtuje się na Mackiewiczu”. Dlatego warto go czytać, nawet jeżeli nie zawsze wszystkie wyrażane przez niego opinie i emocje podzielamy.

Maciej Nowak

Stanisław Cat Mackiewicz „Trzylecie. Broszury emigracyjne 1941-42”; „Albo – albo. Broszury emigracyjne 1943 – 1944”, „Nie! Broszury emigracyjne 1944”, Universitas, Warszawa 2014.
Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2015)
http://www.mysl-polska.pl

Komentarze 3 to “Cat-Mackiewicz – patron współczesnych konserwatystów?”

  1. fred said

    Na miłość boską, czy Pan nie potrafi usuwać z przekopiowanych tekstów zbędnych śmieci?
    I w ogóle co tu robi ten wpis? Jaki, do ciężkiej cholery, ma związek z głównym artykułem?
    Nie widzi Pan, że istnieją „Wolne tematy”?
    Admin

    papabempa

    Dołączył: 15 Lut 2010
    Posty: 133 Post zebrał 0.0 mBTC

    PostWysłany: 18:38, 22 Maj ’15 Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem
    Tak było tu u BImbaera MIszy rojno i gwarno i wot wsio padochło.Chyba z rok temu przpomniałem tu piglakom o ich guru co to teraz za męczennika na antypodach kiciuje.A kiedyś przepowiedziałem ,że u szatanistow nie ma i nie może być empatii i solidurności,bo to byloby czymś dobrym i nie do zaakceptowania przez ich boga nicości nienawidzącego wszelkiego stworzenia.Tak skończą wszystkie świniaki lucka.Chamy złe i głupie,obrażacie Pana,dzięki któremu zaistnieliście na tym świecie.Niedługo posłyszycie głos pierwszej trąby i widziałem waszą nędzę. mądrym polecam fredroman.blogspot.com
    Powrót do góry
    Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

    papabempa

    Dołączył: 15 Lut 2010
    Posty: 133 Post zebrał 0.0 mBTC

    PostWysłany: 21:22, 30 Maj ’15 Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem
    Home
    Polska
    Patykiem pisane – Jerzy blog from Australian prison – 37

    Opublikowano Maj 30, 2015 Przez a303 W Polska
    Patykiem pisane – Jerzy blog from Australian prison – 37

    http://www.polskawalczaca.url.ph/jerzy.rek.html

    contact – polska.walczaca-at-gmx.com

    Jerzy (George) Ulicki – Rek has been arrested and currently he is being held in Parklea Correctional Centre, NSW.

    Street Address
    66 Sentry Drive
    PARKLEA NSW 2768
    Postal Address
    Jerzy Rek
    PO Box 6148
    BLACKTOWN DELIVERY CENTRE NSW 2148

    Phone: (02) 9678 4888

    * Jerzy made significant contribution to raising public awareness by publishing lots of material
    * Due to his publishing activity he is obvious target by the dark forces

    He has been running several web sites exposing black forces manipulating our societies,
    depravity of so called ‘democracy’, usury banking etc.
    He has been also active on several forums and blogs.

    Here, the next blog from prison

    Źródło: http://polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=59&t=24576&p=53691#p53
    Tu jest adres na petycje.protesty itp. w/s waszego guru,męczennika za holokit
    Widać jaka jest tu zgodność pisanych tu w nieskończonych ilościach wzniosłych pierdół zresztą podpierdolonych
    od innych pierdopisów a wdrażaniem tego w real.Nuże tchórze.
    polecam fredroman.blogspot.com
    Powrót do góry
    Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość

    Wyświetl posty z ostatnich:

    Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu Prawda2.Info -> Forum -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
    Strona: « 1, 2
    Strona 2 z 2

    Tak wygląda solidaarność na forumach.JUR był na p2 parowozem.Ja nie zgadzałem się z nim,ale
    mimo tło szkoda mi chłopa.Na antypodach jak mi pisał Greg Hallet jest sem szit nwoski jak i w juni.
    Zmkneli go w za holokit pod pozorem nieleg. handlu bronią/korkowcami w rzeczyw./
    A u Birbantera Miszy bimi/ udają ,że go nie znają.

    polecam fredroman.blogspot.com miasto zakazane

  2. Dictum said

    ad. – Pisał, że „stosunek dziecka do religii kształtuje się na pacierzu, a stosunek dziecka do polskości – na Sienkiewiczu”
    Wrogowie Polski dzisiaj usadowieni we wszystkich urzędach dobrze wiedzą, jak wyjaławiać naród z patriotyzmu.

    ad. – „Zresztą, wielokrotnie powtarzano, że Cat był lepszym publicystą niż politykiem (kolejna cecha przypominająca Janusza Korwina Mikke?)”. – z tym porównaniem chyba autor mocno przesadził.

  3. Zdziwiony said

    Na łamach londyńskiego „Tygodnika” na początku lipca 1956 r. redagowanego przez Jana Matłachowskiego Mackiewicz nt. „wydarzeń poznańskich” donosił, że walki w mieście trwały trzy dni. Po stronie demonstrantów było całe miasto: „Manifestacja i rozwijające się akcje natrafiały na podatny grunt ogólnego rozgoryczenia wywołanego ciężkimi warunkami [życia]”. Tę sprzyjającą sytuację wykorzystały „zorganizowane grupy”, działające „wedle ułożonego planu, który wykonywały w pełnym zdeterminowaniu”. To właśnie „działania zdeterminowanych grup wyłamały ramy zamierzonej manifestacji i doprowadziły do krwawych walk”. Jako naoczny świadek zajść w Poznaniu 28 czerwca 1956 r. twierdził, że były one „działaniem prowokacyjnym usiłującym zerwać liberalizację stosunków w kraju”. Do stolicy Wielkopolski Mackiewicz przyjechał dzień wcześniej, aby obejrzeć Targi Poznańskie. 28 czerwca o godzinie ósmej rano na ulicy zobaczył „liczną demonstrację robotników”. Tłum podzielił się na grupy, które szybko zdobyły więzienie, rozbroiły milicję, a zdobywszy broń, przystępowały do ataku na kolejne urzędy. W ocenie Mackiewicza świadczyło to nie o spontanicznym wybuchu niezadowolenia, ale o zorganizowanym działaniu, zgodnym z techniką zamachu stanu: „Nikt mi nie potrafi narzucić przekonania — pisał — że tu nie działała jakaś organizacja”, która wykorzystała społeczne niezadowolenie, „wreszcie jakichś kilku agentów, którzy mieli nici do wszystkiego”. Spekulował, że rozruchy w Poznaniu wywołali jacyś zachodni agenci. Przypominał czytelnikom, że jeszcze na emigracji doszedł do przekonania, że „mocarstwa zachodnie nic nam nie chcą i nawet nie mogą pomóc, a jednak działają w kierunku podtrzymywania fermentów w Polsce, bo stan wciąż wojującej Polski jest im na rękę. Chcą u nas mieć jakieś permanentne powstanie warszawskie, które nie dawałoby nam nic, a natomiast powodowało olbrzymie szkody”. Twierdził również, że dokonująca się w Polsce liberalizacja „nie jest na rękę wywiadom obcym i że chciano ją zerwać i stąd robota podjudzająca do zajść poznańskich”. W dramatycznej sytuacji Mackiewicz zastanawiał się czy zajścia poznańskie „zgodnie z zamierzeniami prowokatorów” zatrzymają liberalizację i wywołają zwrot ku linii stalinowskiej, „co byłoby nowym nieszczęściem kraju” czy też „przekonają tutejsze sfery rządzące, że pozbawianie wolności Polaków prowadzi do impasu i że należy liberalizację stosunków przyspieszyć”. Ponieważ był przekonany, że „dzięki postawie Zachodu, który nas sprzedał w 1945 r. i dzisiaj nas tylko bałamuci, a nic nam nie pomaga, stan obecny w Polsce będzie istniał co najmniej jeszcze przez życie jednego pokolenia” propagował hasło: „Im lepiej [w kraju], tym lepiej!”. Teza Mackiewicza o prowokacji i zachodniej inspiracji zajść w Poznaniu współgrała z oceną władz PRL.

    Mackiewicz przesłał również do „Tygodnika” swój artykuł Maria Dolores,
    wydrukowany przez warszawski „Przegląd Kulturalny”. Publicysta zachwycał się odbudowaną Warszawą: „Stolica budowana przez stulecia, zburzona rozpaczą jednego miesiąca, odbudowana entuzjastycznym solidarnym wysiłkiem wszystkich, w ciągu lat dziesięciu”, wyglądała jeszcze piękniej niż przed wojną czy za Stanisława Augusta. W kraju nawet łatwiej mu się oddychało: „Wciągam do płuc powietrze czyste — pisał Mackiewicz — jakże inne od zaczadzonego i zakopconego powietrza Londynu”. Przyznawał, że było mu wstyd, że przyjechał dopiero teraz, a nie dzielił wcześniej z krajem jego cierpień i niebezpieczeństw. Cieszył się też z „wielkich zmian”, które zachodziły w Polsce: „I w tych warunkach — stwierdził — miałbym przez «Free Europe» (chodzi o Radio „Wolna Europa”) przywoływać do nowych cierpień i nowych wstrząsów, do nowych gestów beznadziejnych. Nie. Nigdy”.

    Wprost entuzjastycznie oceniał działania władz PRL na odcinku kultury: „Żadne państwo w Europie — stwierdził Mackiewicz — nie dba tak o kulturę swego kraju, jak dzisiejszy rząd w obecnej Polsce”, a „Polska przedwojenna nie robiła nawet dziesiątej, nawet setnej części tego dla kultury narodowej, co się robi obecnie”. Przykładem była nie tylko pieczołowicie odbudowana stolica, ale i inne miasta.
    Walka z Kościołem katolickim paradoksalnie przyczyniła się, zdaniem Mackiewicza, do ureligijnienia kraju. Nawet w prywatnych mieszkaniach członków partii komunistycznej widział on na ścianach obrazy z wizerunkiem Matki Boskiej. Zniknął też niedawny terror. Jednak cenzura, choć złagodniała, istniała nadal. Jej działania Cat zdążył już osobiście doświadczyć. Publicysta z zadowoleniem odnotował, że „liberalizacja stosunków posuwa się naprzód i za liberalizacją są tu wszyscy, nie ma zwolenników powrotu do epoki terroru”. Nadal obstawał przy swojej tezie, że poznańska rewolta była prowokacją, która miała zahamować liberalizację. Zła sytuacja gospodarcza kraju wynikała przede wszystkim stąd, że „socjalizm wciela się tu w formie bezkompromisowej, doktrynalnej i powiedziałbym fanatycznej”. Wyraźnie wzrósł natomiast poziom życia na wsi. Mackiewicza zaniepokoiło to, że Polacy w kraju nadal „wierzą w przyszłą wojnę”, nawet w większym stopniu niż emigranci, ale nawet najwięksi przeciwnicy rządów komunistów uważali powrót emigracji do kraju za słuszny i pożądany.

Sorry, the comment form is closed at this time.